Artykuły koncentrujące się na zmianach klimatu
W zeszłym roku temperatura w Arktyce pobiła rekord, przekraczając średnią z okresu 1951-1980 o 2,11°C. W tym roku padł kolejny rekord: 2,28°C powyżej średniej. Wzrost temperatury jest coraz szybszy. W ostatniej
dekadzie jest już rzędu 1C/dekadę.
Jak dysponując niepełnej wiedzą, wykazując się niedostatecznym zrozumieniem skomplikowanych mechanizmów lub posługując się arbitralnie wybranym zestawem danych, można wyciągnąć całkowicie błędne wnioski? Jedną z ulubionych metod denialistów jest wychwytywanie trendów krótkoterminowych, wygłaszając na ich podstawie radykalne wnioski względem trendów długoterminowych.
Mniej więcej przez ostatnich 10 lat globalne ocieplenie wyhamowało, przede wszystkim za sprawą wzrostu zanieczyszczeń powietrza w Chinach, jak również pacyficznego zjawiska El Niño i niewielkiego, okresowego spadku aktywności Słońca – podaje tygodnik "PNAS".
2011 rok przyniósł nowe historyczne rekordy ciepła w aż 20 krajach.
Niektóre rekordy padały w miejscach, gdzie lata temu notowano już
najwyższe temperatury na świecie. Zanotowano je w 7 państwach w
południowo-zachodniej Azji oraz w środkowej i południowej Afryce.
Pod artykułem Ocieplenie o 2C? To za dużo! rozgorzała gorąca dyskusja. Przypomniała mi ona moje pierwsze kroki na polu globalnego ocieplenia. Po raz pierwszy przyjrzałem się tematowi na początku lat 90., kiedy jako doktorant na wydziale Fizyki Jądra Atomowego UW prowadziłem wykład na temat bezpieczeństwa energetyki jądrowej – jednym z punktów „za” był brak emisji gazów cieplarnianych i konsekwencji, które te mogą za sobą nieść. Wydawało mi się, że mam jakieś pojęcie o temacie (choć miałem świadomość, że niezbyt dogłębne).
Słyszeliście o hydratach metanu, metanowym lodzie w dnie morskim, mogącym
istnieć tylko w niskich temperaturach i przy wysokich ciśnieniach? Lepiej, żebyście
nigdy o nich nie słyszeli, bo kryją się w nich co najmniej setki (a
prawdopodobnie tysiące) miliardów ton metanu. Ich destabilizacja była też
przyczyną wielkich wymierań w przeszłości.
Jak stwierdzili kanadyjscy
naukowcy, pokrywa lodowa w Arktyce jest najmniejsza od 1450 lat. W swoim
najnowszym badaniu kanadyjscy naukowcy analizowali dane z ponad 60 źródeł,
takich jak rdzenie lodowe, osady morskie, słoje drzew,
notatki z dzienników pokładowych statków żeglujących po wodach
Arktyki oraz dane satelitarne. Rezultat ich badań przypomina kolejny "kij hokejowy".
Ekstremalne zjawiska pogodowe już teraz są statystycznie zauważalnym
objawem zmian klimatycznych powodowanych przez działalność człowieka.
Według nowego specjalnego raportu Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian
Klimatu (IPCC) wydarzenia takie będą występować coraz częściej i będą
powodować coraz większe i bardziej kosztowne zniszczenia.
Prognozy dla Europy Środkowej przewidują, że lata bardzo gorące (obecnie spotykane raz na 20 lat) będziemy odczuwać w połowie wieku co 3 do 5 lat i co około 2 lat pod koniec stulecia. Z kolei prawdopodobieństwo ekstremalnych opadów i związanych z tym bardzo kosztownych powodzi wzrośnie pod koniec stulecia prawie dwukrotnie w porównaniu z obecną sytuacją.
Naukowcy od lat ostrzegają, że koralowce madreporowe (Scleractinia) -
grupa korali, która tworzy dzisiejsze rafy - są wyjątkowo wrażliwe na
zmiany w środowisku. Szkodzą im śmieci, ścieki, zmętnienie wody i
turyści wandale. Najgorszym wrogiem jest jednak wzrost ilości dwutlenku
węgla w atmosferze i wywołane tym ocieplanie się naszej planety. To pod
wpływem wyższych temperatur koralowce pozbywają się współżyjących z nimi
glonów, blakną i obumierają. Sam zaś dwutlenek węgla zwiększa kwasowość
oceanów, co z kolei prowadzi do rozpuszczania węglanowego szkieletu
korali. Na ratunek dla pięknych raf może więc być już za późno.
Czy więc koralowce nieodwołalnie znikną z powierzchni Ziemi?
Niekoniecznie.
Zgodnie z ostatnimi raportami
zamieszczonymi w magazynie Nature, światu zostaje coraz mniej czasu na
utrzymaniu ocieplenia w „bezpiecznych” granicach 2 stopni – taki limit
zobowiązały się przyjąć państwa na ostatnim szczycie klimatycznym w Kopenhadze.
Dr. Jeff Masters ma 30 lat doświadczenia w meteorologii, w tym kilka lat
jako meteorolog pokładowy samolotu Hurrican Hunters. W czerwcu Skeptical Science
opublikował jego artykuł na temat 20 rekordowych zjawisk pogodowych
obserwowanych od roku 2010.
Część trzecia.
Dr. Jeff Masters ma 30 lat doświadczenia w meteorologii, w tym kilka lat
jako meteorolog pokładowy samolotu Hurrican Hunters. W czerwcu Skeptical Science
opublikował jego artykuł na temat 20 rekordowych zjawisk pogodowych
obserwowanych od roku 2010.
Część druga.
Dr. Jeff Masters ma 30 lat doświadczenia w meteorologii, w tym kilka lat
jako meteorolog pokładowy samolotu Hurrican Hunters (Łowcy Huraganów),
amerykańskiej agencji oceanicznej NOAA. Jest on współtwórcą i dyrektorem
ds. meteorolgii bardzo popularnego i profesjonalnie prowadzonego
portalu pogodowego Weather Underground. W czerwcu Skeptical Science
opublikował jego artykuł na temat 20 rekordowych zjawisk pogodowych
obserwowanych od roku 2010.
Mamy za sobą kolejny sezon topnienia lodów w Arktyce. Zanim
przedstawię, co się tam działo, krótko przypomnę wydarzenia z ostatnich
lat.
W latach 2007-2010 powierzchnia lodu osiągnęła absolutne minimum.
Anomalie pogodowe występują w tym roku na całym świecie – w Rosji
szaleją pożary, w Somalii susza stulecia zabija tysiące ludzi, a
kolejnych zmusza do opuszczania domów. Polskę nawiedzają silne nawałnice
i miejscami tornada. Tak ekstremalne zjawiska to według ekspertów
konsekwencja zmieniającego się klimatu i niedługo mogą stać się normą.
Bliski Wschód i Północna Afryka skierowały swoje oczy na energię
odnawialną. Powoli alternatywne źródła energii przyćmiewają tradycyjne
walory tych regionów świata. Według planów Arabii Saudyjskiej niebawem
ropa naftowa będzie jedynie towarem eksportowym.
Przystosowanie do katastrof pogodowych wymaga odtworzenia mokradeł w
połączeniu z budową odpływów i kanałów, żeby poradzić sobie z wodą.
Jednak przywódcy i opinia publiczna wcale się nie spieszą. Część
trzecia, ostatnia.

Ekstremalne powodzie, przedłużające się susze, fale piekielnych upałów, potężne opady deszczu i tym podobne. Czy tylko wydaje się, że zaczęły być w ostatnich latach normą? Nie – jak wynika z danych zebranych przez firmę reasekuracyjną Munich Re (patrz część 1) one rzeczywiście stały się częstsze. Ale czy to wynik antropogenicznej zmiany klimatu, czy tylko naturalnych zmian? W końcu notowano powodzie i susze od początków ludzkości, zanim węgiel, ropa i gaz umożliwiły obecny uprzemysłowiony świat.
Częstsze i gwałtowniejsze burze, wcześniej tylko przewidywane przez modele klimatyczne, można już zaobserwować.
W Północnej Dakocie woda ciągle się podnosiła. Rzeka Souris, nabrzmiała po ponad miesiącu rekordowych deszczy w Saskatchewan, pobiła swój rekord poziomu wody ustanowiony w 1881 roku. Wody powodziowe wdarły się do Minot, czwartego pod względem wielkości miasta stanu i rozlały na tysiącach hektarów upraw i lasów. Ponad 12 tysięcy ludzi trzeba było ewakuować. Domy wielu pochłonęła woda.
Coraz cieplejsze wody oceanów będą topić pokrywy lodowe Grenlandii i Antarktydy szybciej niż pierwotnie sądzono – wynika z analiz naukowców z University of Arizona. Wiąże się z tym rosnący poziom mórz.
Portal współfinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich
Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch, opieka merytoryczna DS Software.