Błędne koło zmian klimatycznych w powierzchniowych warstwach oceanów

Z powodu globalnego ocieplenia w górnej warstwie oceanu gromadzi się coraz więcej ciepłej wody, a to z kolei zakłóca cyrkulację w oceanie, co ma decydujący wpływ na klimat i stan życia morskiego. Ta ciepła warstwa wody o mniejszej gęstości prowadzi do stratyfikacji, czyli powstawania stabilnych warstw wody, słabo mieszających się ze sobą. Utrudnia to m.in. przepływ węgla organicznego, tlenu czy składników odżywczych w całej kolumnie wody, a także między oceanami a atmosferą.

Zintensyfikowana stratyfikacja (czyli rozwarstwianie się wód) zachodzi szybciej niż oczekiwano, czytamy w badaniu opublikowanym niedawno w czasopiśmie Nature Climate Change. A to oznacza, że negatywne skutki pojawią się szybciej i będą większe niż oczekiwano.

Michael Mann, klimatolog z Uniwersytetu Penn State i współautor badania powiedział, że więcej ciepła gromadzi się w górnych 200 metrach oceanu niż na większych głębokościach. Ta coraz wyraźniejsza warstwa ciepłej wody przy powierzchni oceanu może zwiększać silę burz tropikalnych, negatywnie wpływać na rybołówstwo, zakłócać pochłanianie węgla z atmosfery i zmniejszać ilość tlenu w wodzie.

Badania, nad którymi pracował Mann, sugerują, że nie można wykluczyć niektórych z najgorszych scenariuszy globalnego ocieplenia przedstawionych w najważniejszych międzynarodowych raportach. Jeśli powierzchnia oceanu ociepli się szybciej i przez to mniej węgla zostanie przeniesione w głębiny, to proces ten wraz z innymi czynnikami wpływającymi na klimat może doprowadzić do potrojenia koncentracji CO2 w atmosferze. W takiej sytuacji średnia globalna temperatura do końca stulecia wzrośnie o ponad 4oC.

„Morał z tego jest taki, że po raz kolejny dowiadujemy się, że niepewność nie wyjaśnia się na naszą korzyść", powiedział Mann. „Skutki zmian klimatu okazują się być gorsze, niż przewidywaliśmy." Nasilone rozwarstwienie oceanu może prowadzić do błędnego cyklu ocieplenia, dodał Mann. Jeśli coraz więcej ciepła pozostanie w pobliżu powierzchni oceanu, ciepła woda ogrzeje atmosferę nad nią. A jeśli warstwy ciepłej wody spowolnią wchłanianie dwutlenku węgla przez ocean, to w atmosferze pozostanie więcej zatrzymującego ciepło CO2.

Badacze stwierdzili, że rozwarstwienie w górnych 200 metrach oceanu w ciągu ostatnich 50 lat wzrosło o 6%. „Poprzednie obliczenia, mierzące zmiany w czasie nie były tak dokładne, ponieważ nie zawierały odpowiednio dużej ilości danych”, dodaje współautor badania, Lijing Cheng, z Instytutu Fizyki Atmosferycznej w Chińskiej Akademii Nauk.

W nowym badaniu naukowcy wykorzystali szerokie spektrum odczytów z nowych instrumentów rozmieszczonych na wielu różnych głębokościach i rozrzuconych na dużym obszarze. W ten sposób uzyskali znacznie lepsze zrozumienie, jak zmieniają się warstwy wody aż do głębokości ponad 2000 metrów.

Węgiel, tlen i prądy morskie

Obserwowany wzrost rozwarstwienia oceanów jest „kolejnym wynikiem realizujących się prognoz klimatologicznych", powiedział klimatolog Stefan Rahmstorf z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Oddziaływaniem Klimatu, który nie był zaangażowany w to badanie.

Wzrost rozwarstwienia oznacza mniejszą wymianę pomiędzy powierzchnią a głębszymi wodami, „co jest generalnie złą wiadomością na wielu frontach”, powiedział Rahmstorf. „Na przykład zmniejsza to dopływ tlenu do wód pod powierzchnią oceanu, co jest złe dla życia morskiego. Zubożone w tlen martwe strefy rozprzestrzeniają się w oceanach.

Dodał też, że zwiększające się rozwarstwienie spowalnia stałą wymianę ciepłych i zimnych wód między Arktyką a Antarktydą, czyli zanikać zaczyna tzw. cyrkulacja termohalinowa. „Istnieją dowody na to, że ten system cyrkulacji już zwalnia, jak prognozowały modele klimatyczne”, powiedział.

Ten rozległy system prądów oceanicznych wymienia ciepłą i zimną wodę między oceanami Arktyką, Północnym Atlantykiem i Antarktyką. Zakłócenie tej cyrkulacji może doprowadzić do poważnych zmian klimatycznych.

Jeśli obecny prąd zwolni, wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych może pojawić się więcej gorącej wody, co doprowadzi do zwiększenia fal upałów w miastach wschodniego wybrzeża USA. Z powodu rozszerzalności cieplnej wody, poziom morza będzie tam rósł szybciej od średniej. Ponadto, jeśli mniej ciepłej wody będzie transportowane na północ, to klimat w północno-zachodniej Europie stanie się bardziej zmienny, co zresztą już zaczyna być obserwowane. Według badania opublikowanego w czasopiśmie Climate Dynamics w 2015 roku, do skutków można zaliczyć: ochłodzenie północnego Atlantyku i w związku z tym zachodniej części Europy; mniejsze opady na umiarkowanych szerokościach geograficznych, wzmocnienie cyklonów na północnym Atlantyku oraz duże przesunięcia opadów w tropikach.

Mann dodał, że badanie to sugeruje również, że nasilona stratyfikacja może mieć wpływ na cykle El Niño-La Niña na Pacyfiku. Te wieloletnie wahania temperatur wód środkowego pasa Pacyfiku wpływają na temperaturę całej planety, z globalnymi skokami temperatury podczas silnych zjawisk El Niño i dużymi spadkami podczas La Niña. Jednak rosnące rozwarstwienie może tłumić te cykle, pozostawiając tym samym Pacyfik w stanie permanentnego El Niño. „Wiemy, że coś takiego wydarzyło się we wczesnym holocenie około 9000 lat temu”, powiedział Mann, ale dodał, że przeprowadzone badanie nie określa konkretnych następstw wzmocnionej stratyfikacji na cykl El Niño.

„Wpływ na życie morskie jest bardziej pewny”, dodaje współtwórca badania Kevin Trenberth, klimatolog z National Center for Atmospheric Research (NCAR). „Większa stabilność (stratyfikacja wód) utrudnia pionowe ruchy wody, co może mieć poważny wpływ na zooplankton, ryby i ssaki”, powiedział. „Aby wody były produktywne dla życia morskiego, składniki odżywcze z dna muszą łączyć się ze światłem słonecznym w warstwach przypowierzchniowych. Jednak coraz bardziej stabilne warstwy mogą ograniczać dostawy tych składników odżywczych na powierzchnię”, dodał.

Trenberth powiedział, że równie ważny jest sposób, w jaki warstwy wód wpływają na ilość dwutlenku węgla absorbowanego przez oceany. Na razie pochłaniają one około jednej czwartej emisji CO2 z ludzkiej działalności, „ale w miarę upływu czasu perspektywy na to są coraz mniejsze".

Jak dodaje Mann, ciepły górny ocean nie może pomieścić tyle rozpuszczonego gazu, czy to dwutlenku węgla, czy tlenu, podobnie jak rozgrzany napój gazowany.

„To jest podwójne uderzenie. Po pierwsze oznacza to, że oceany są mniej zdolne do pochłaniania CO2 z atmosfery, a więc atmosferyczny CO2 gromadzi się jeszcze szybciej. Ocean staje się mniej efektywny jako ‘pochłaniacz węgla’ (…) Po drugie oznacza to, że wody oceanów stają się uboższe w tlen. To problem dla życia w morzu, które, tak jak my, potrzebuje tlenu. To zagrożenie dla łańcucha pokarmowego, w tym ryb.”

Trenberth powiedział, że wpływ na huragany jest również oczywisty. Cyklony tropikalne są napędzane ciepłem w górnych 100 do 150 m wody. Silne cyklony mieszają wody oceanu, przynosząc na powierzchnię zimniejszą wodę, która może ograniczyć wzrost mocy cyklonu, a nawet go osłabić. Ale teraz, „ta zimna woda jest cieplejsza niż kiedyś", co pozwala cyklonom rozbudowywać się i utrzymywać intensywność (…) Dlatego huragany są większe i trwalsze oraz bardziej intensywne niż wcześniej.”

Hubert Bułgajewski na podst. New Study Shows a Vicious Circle of Climate Change Building on Thickening Layers of Warm Ocean Water

Komentarze

28.10.2020 14:46 XYZ

Przy obecnym tempie zmian, przez 80 lat, tylko 4 stopnie?
4 stopnie :D

28.10.2020 15:09 Papa ohara

W tym zdaniu chyba jest błąd:

"W takiej sytuacji średnia globalna temperatura do końca stulecia wzrośnie o ponad 4oC."

Powinno raczej brzmieć:

W takiej sytuacji średnia globalna temperatura do końca dekady wzrośnie o ponad 4oC.

28.10.2020 16:36 Baśka

@ Papa Ohara
Jak temperatura oceanów dojdzie do 3,5-4C to ludzkość jest martwa CO DO JEDNEGO.
Przy tak gorących wodach oceanów masz gwarancję że każdy metr kwadratowy ziemi pokrytą temperaturą 35C na 6 godzin i dłużej. Nie możesz oddać ciepła to umierasz z przegrzania i kończysz jako oślizgły ociekający potem i parą wodą nieboszczyk.
Jeśli dojdzie do takich temperatur to ludzkość zostanie unicestwiona i przerobiona na skamieliny oraz szkielety jak masa innych wyginionych gatunków. Wszystkie kręgowce zginą a na ziemi będą niepodzielnie królować owady,bakterie i wirusy z nielicznymi roślinami i grzybami.
Ekosystemy będą zbyt wyniszczone by podtrzymać życie kręgowców.
Nie jest to koniec świata ale otchłań spustoszenia i śmierci jakiej długo na tej planecie nie było.
Atmosfera wilgotna, zasiarczona, zaczadzona o drastycznie zmniejszonej ilości tlenu.

Przyszły rok okaże się rokiem rosnących stref śmierci takiego oddziaływania.
Można się przed tymi warunkami schronić pod ziemią lub w klimatyzowanych pomieszczeniach.
Jeśli mokre upały zaczną nawiedzać całe regiony krajów to oznaczać będzie wstrzymywanie działalności gospodarczej. To z kolei doprowadzi do jeszcze większego spadku aerozoli a co za tym idzie wydłuży czas trwania mokrych upałów , dołoży pary wodnej do atmosfery. A para wodna to gaz cieplarniany.
Dłuższy czas mokrych upałów to dłuższe zastoje w gospodarce i jeszcze większy spadek aerozoli.
I wymnóż to sobie jeszcze przez mnóstwo innych dodatnich sprzężeń zwrotnych.

28.10.2020 21:55 Irytujący Historyk

@ BAŚKA Ile to ja już końców świata przeżywałem i tych zapowiedzi spektakularnych deszczy ognia z nieba, trzęsień ziemi ,huraganów i temu podobnych. Gdy nastał ten rzekomy dzień zagłady i okazało się że nic specjalnego się nie dzieje jakby wszystkim z głów wylatywała ta zapowiedź.
Szerokie masy ludzkie nie wyobrażają sobie końca cywilizacji i śmierci miliardów ludzi pomimo że to bardzo bliska przyszłość. Wizja świata zaoranego przez globalne ocieplenie do tego stopnia że wszystkie ssaki,gady,płazy,ryby,ptaki,drzewa,krzewy,złożone rośliny przestają istnieć definitywnie jest nader przerażająca żeby ktokolwiek z nas chciał sobie wyobrażać .
Nie wiem jak ciebie ale mnie ile razy o tym myślę nachodzi widok własnego szkieletu bo nie chcę nawet myśleć jak strasznie wyniszczoną z życia musiałaby być powierzchnia lądów i oceanów.
Prędzej umrę niż o tym pomyślę bo to zbyt straszne a miałem już okazję widzieć czarnobylską zonę w 2017 roku więc mam wyobrażenie jaki może być horror.
Taka kolej rzeczy że każde z wielkich wymierań unicestwiało po 40-80 % gatunków sprzed i życie odradzało się miliony lat.
Tym razem jest szansa by pobić na głowę poprzednie rekordy do poziomu 98-99,6 % gatunków sprzed roku 1970. Bo nie jest wcale powiedziane że w tak zasiarczonym,zakwaszonym i gorącym środowisku będą mogły żyć owady skoro już teraz masowo ginie wiele ich przedstawicieli
a na 6 Celcjuszy oceanów wzwyż może się nie skończyć.
Temperatura może dobić i do 10-13 Celcjuszy wzwyż do 2040 roku i zrobić z ziemi miejsce gdzie żyją same wirusy z bakteriami beztlenowymi odpornymi na kwas tak żrący że rozpuści ludzkie kości w kilka godzin.
Świat jako pustynia śmierci gdzie swą bezmózgą egzystencję wiodą kolonie bakterii i wirusów żerujące na sobie nawzajem ,odpadach cywilizacji przemysłowej i chemosyntezie.
Chemosyntezie ponieważ słońce może mieć ograniczony wpływ przez niewiarygodne ilości kwasu siarkowego i pary wodnej w atmosferze. Dla ziemi to nic nowego bo pustynią z nielicznymi prymitywnymi formami życia była już miliardy lat temu.
Słońce i księżyc dalej będą jeździć po horyzoncie, rok dalej będzie miał 365 dni a doba 24 godziny, góry będą dalej się piętrzyły i wykruszały, płyty tektoniczne i prądy morskie dalej będą istnieć i oddziaływać wraz z grawitacją, odwieczne prawa fizyki pozostaną takie jak za naszego istnienia, kontynenty dalej będą dryfować a pogoda dalej będzie się zmieniać, nasze dzieła też będą istnieć i niszczeć. Wszystko będzie się kręciło z nami jako skamielinami i szkieletami a odnowa , adaptacja ,rozwój i przemiany gatunków będą się toczyć od tych ocalałych organizmów w coś zupełnie nieznanego. Tyle że to już nas wogóle nie będzie dotyczyć.
Chociaż nawet nie szkieletami bo zakwaszone środowisko je rozpuści na części pierwsze jakimi są pierwiastki wapna. Tak się może zakończyć historia ludzkości jeśli dojdzie do tego co opisałaś.

Ps. Jak tam szkolny bunt antycowidowy ?

29.10.2020 14:12 Baśka

@ Irytujący Historyk
Ja słyszałam o wymieraniu niesporczaków w kontekście nagrzania się oceanów.
Jeśli zaczną one masowo umierać to faktycznie każdemu gatunkowi owadów możemy dać znak EX w czerwonej księdze o ludziach nie wspominając . Pozostają w takim wypadku tylko najtwardsze bakterie i wirusy na placu boju.

Niesporczaki występują w środowiskach wodnych na całym świecie. Nie mają problemu z przystosowywaniem się do życia w głębokim oceanie, na dużej wysokości lub w temperaturze poniżej zera. Tolerują promieniowanie jonizujące i rentgenowskie. Nie straszna im kosmiczna próżnia czy kontakt z wszelkiego rodzaju chemikaliami, które zabiłyby każdą inną istotę ziemską. Mimo że mają mniej niż milimetr długości, są praktycznie niezniszczalne. Ze względu na tę niesamowitą wytrzymałość zostały zaliczone do grona ekstremofili – organizmów zdolnych do egzystowania w prawdziwie ekstremalnych warunkach. Okazuje się, że niesporczaki mają jedną słabość. Według badania zamieszczonego 9 stycznia 2020 r. w Scientific Reports doświadczają szybkiego uwiądu pod wpływem ciepła. Woda rozgrzana do 37,8°C zabija je w ciągu doby. Autorzy uważają, że mistrzowie przetrwania mogą wyginąć wskutek zmiany klimatu.
Sprawa jest tym bardziej złowieszcza dla nas ludzi że to są weterani aż 5 wielkich wymierań a my ani jednego. Skoro teraz tacy otrzaskani niemal niezniszczalni wyjadacze wymierają w niektórych miejscach planety to się robi naprawdę strasznie. Tylko unaocznia to rozmach i skalę wielkiego wymierania. Procesy przebiegają tak szybko że najodporniejsze gatunki mają problem z adaptacją
Jest to niewątpliwie argument przemawiąjący za wymarciem ludzi co do jednego.
LEPIEJ ŻEBY TEN ARGUMENT NIE BYŁ DECYDUJĄCY !

A poza tym zrobił się z tego Volksturm z prawdziwego zdarzenia tylko bez mundurów z samymi opaskami. Wódz po obejrzeniu filmików na YT o 1 wojnie światowej postanowił zorganizować wszystkim ''gwiazdy zaranne'' z 60cm rękojeścią.
Doszło do zawieszenia naszych protestów i siedzenia w domach by się wyszykować na ewentualny bunt.

01.11.2020 11:06 Tummeq

@Irytujący historyk
Nie ma czegoś takiego jak "pierwiastki wapna".

Cóż nam pozostaje w tym świecie? Moim zdaniem cieszyć się każda chwilą, każdym chlodniejszym dniem, spadajacym liściem, mgłą, śniegiem wysoko w górach, niedoskonałymi relacjami miedzyludzkimi. No time to loose.

01.11.2020 14:15 Irytujący Historyk

@TUMMEQ Tylko nie popadajmy od razu w apokaliptyczną histerię że wszyscy zginiemy.
Sytuacja jest bez wątpienia przerażająca wręcz infernalna jakby otwierały się wrota piekieł i otchłani.
Ziemia przeszła przez 5 wielkich wymierań to przejdzie i 6 wielkie wymieranie przemysłowe.
Nie wiemy tylko jak gwałtowne będą to przemiany.
Nagłe rozgrzanie może wywołać nagłe ochłodzenie. Cykliczność i samorównowaga w przyrodzie.
Po wielkim nagrzaniu jest wielkie ochłodzenie. A to kiedy to swoją drogą.
Sytuacja nie ma precedensu w dziejach ziemi więc nie wiemy jak szybko nastąpi ochłodzenie.
Nie wiemy jak długie, intensywne, gwałtowne będą okresy nagrzania i ochłodzenia ?
Dla nas ludzi znaczenie ma tylko to czy ochłodzenie nastąpi przed osiągnięciem 4 C oceanów względem 1750 roku. Po osiągnięciu takiego poziomu jak @BAŚKA zauważyła nie będzie czego po naszych dziełach zbierać i [‘’homo’’ sapiens] zostanie ‘’nobilitowany’’ odznaczeniem EX w klasyfikacji CKGZ
W latach 2021-2023 będzie więcej wiadomo na ten temat niż teraz.
Teraz wymarcie wszystkich ludzi wisi na włosku ale jeszcze klamka nie zapadła
Mowa tutaj w szczególności o tym że zbliża się kalendarzowa bo na pewno nie atmosferyczna zima a kolejne obostrzenia i wyłączenie gospodarki przemysłowej wywołają spadek aerozoli jak na wiosnę tego roku. Spadek aerozoli dołoży jeszcze bardziej do pieca bo zwiększy ilość UV docierającego do ziemi.
Jakie będą następstwa rozgrzania ziemi w zimie o wartości przekraczające 2,5 C ?
I to jeszcze mowa o okresie roku w którym na północnej półkuli powinno się ochłodzić a nie rozgrzać do czerwoności przez spadek aerozoli. Bez wątpienia rok 2021 będzie przedłużeniem złowieszczych zdarzeń jakie mamy obecnie. Rok 2021 będzie końcem pewnego rozdziału w dziejach ziemi.
Lata 2022-2024 będą jednym wielkim chaosem, szaleństwem i otchłanią.
Żyjemy na skraju 2 epok nie tylko historycznych jak zabory 1795-1913 1 wojna światowa 1914-1918
Międzywojnie 1919-1939 2 wojna światowa 1939-1945 PRL 1945-1989 3 RP 1990-2021 ?
Żyjemy również na skraju 2 epok geologicznych epoka antropo-cenu 1750-2021 i moja własna nazwa
‘’ post-antropocen’’
Nazwa nawiązuje do tego że główny wpływ na klimat i środowisko mają następstwa minionej epoki.
Cały bajzel jaki ludzkość po sobie zostawiła determinuje klimat i warunki do życia.
Te epoki będą oddzielone z naszego ludzkiego punktu widzenia około 5 letnim interregium.
Okres przejściowy tak to nazwijmy. Bo nie każda epoka musi się zaczynać od konkretnego wydarzenia w trwającego maksymalnie 1 rok. Czasami realia danego okresu są przez dłuższy czas chaotyczne i nieskładne zanim nastanie nowy porządek.
To że zmiany klimatu przerobią nas na martwe ciała->szkieletu-> skamieliny jest na 99,99% pewne więc na wszelki wielki trzeba się pogodzić ze śmiercią i faktem że ostatnia godzina wybije w latach 2021-2024.
Nie popadać w katastrofizm i myśleć że na pewno umrę ale nie robić sobie fałszywej nadziei na przeżycie w związku z realiami jakie będą miały miejsce.
Na pewno będą w tych przerażających realiach miejsca, budynki, wsie, miasta i regiony a nawet państwa w których nikt się przy życiu nie utrzyma. A to gdzie i kiedy to już inna para butów.
@BAŚKA
Mnie też ten koronawirus wkurza. Któryś miesiąc trwa to zamieszanie i wychodzi w zasadzie d**a jaś.
Jedyne czym to się różni od grypy to zaraźliwością i objawami.
Są choroby które trzeba odchorować i przeboleć jak ospę wietrzną.
Trzeba te 2 tygodnie z tymi krostami, kaszlem, gorączką,katarem przeleżeć w łóżku i będzie dobrze.
Chory humanitaryzm. Ludzie bojący się chorób w sposób paniczny.
Choroba to jest poligon i próba dla układu odpornościowego.
Kiedyś była zasada ‘’Kto nie zaliczy i jest słaby ten umiera’’
Z tą różnicą że ludzie ‘’nie zaliczali’’ z powodu zakażania ran i nadmiaru drobnoustrojów.
Gdyby każdy odchorował swoje doszłoby do zbiorowej odporności i koronawirus przestałby być problem.
I nadmiar i niedobór patogenów jest szkodliwy. Trzeba sobie wyrabiać odporność wystawiając się na szkodliwe zjawiska w sposób rozsądny i umiarkowany.
Szwedzi pomimo swojej głupoty imigracyjnej dobrze zrobili bo liczba zakażeń i śmierci spadła znacząco.
Wyrobili sobie zbiorową odporność i po problemie. Nie jest to tak straszna choroba jak się o niej mówi.
Teraz masowo oddolnie powstają takie anty-obostrzeniowe Volksturmy i inne ruchy.
Niebawem tu może być zadyma jak w Hiszpanii pod koniec międzywojnia.
Wtedy gdy w 1936 komuniści zaczęli skakać do gardeł i się wzajemnie zabijać z faszystami
Oby teraz nie było tak że anty-obostrzeniowcy skoczą do gardeł pro-obostrzeniowcom.
Ja sam nie wiem jeszcze czy w ogóle warto opowiadać się na dzień dobry po którejś ze stron bo niby bliżej mi do anty-obostrzeniowców ale sąsiedzi dostali strasznej gorączki i pojechali w karetkach do szpitala. Ciężko powiedzieć co z tym wirusem w niektórych zagadnieniach i momentach.

02.11.2020 11:36 Mariusz

Tak - to że temperatura oceanów wzrosła przez 100 lat ocieplenia klimatu o jakieś 0.02 - 0.04stC daje apokaliptykom nadzieję na nagłe ocieplenie o 4stC hehee

02.11.2020 15:09 Baśka

@ Mariusz
Nie chce mi się wierzyć że przez 100 lat 0,02-0,04 C ? Może mnie przekonasz do swojego zdania a może ja ciebie ?
To przecież takiej zmiany by ludzie nie odczuli a liczba ,intensywność oraz gwałtowność choćby huraganów nie urosłaby na taką skalę jak dzisiaj. Jakie szaleństwo pogodowe było w skali świata w 1920 a jakie jest teraz ?
Porównaj sobie liczbę ekstremów takich jak pożary,huragany, upały, powodzie.
Tym bardziej że w czasie tzw. ''małej epoki lodowcowej'' doszło do spadku temperatury o 1 C w latach 1570-1900.

W ciągu ~200 lat temperatura spadła o jeden stopień osiągają swoje minimum około 1780-1820 .
Daje nam to 0,5 C celcjusza temperatury oceanów mniej na stulecie. Spadek aktywności słonecznej Tambora w 1815 i inne pomniejsze wulkany z końcówki 18 wieku w połączeniu z cyrkulacją termohalinową ostudziły ziemię.
0,5 C celcjusza w ciągu 100 lat i co się stało z częstotliwością, nasileniem i gwałtownością kataklizmów klimatycznych ? No nie wmawiaj mi że od 1600-1850 roku nie odnotowaliby huraganów i upałów o takim rozmachu. To są obserwowalne i namacalne zjawiska. Musieliby pisać o jakiś wielkich kataklizmach jak katrina z 2005.
Tego się nie da przeoczyć i zignorować na zaludnionych terenach.
Dlatego podzielam w kwesti wzrostu temperatury oceanów zdanie exignoranta który donosił uprzejmie że 2 C osiągneliśmy lutego 2020.
https://exignorant.wordpress.com/2017/11/09/badanie-wzrost-sredniej-globalnej-temperatury-o-2c-bedzie-katastrofa/
To jeszcze nie wszystko bo globalne ocieplenie powinno być o wiele większe niż jest teraz przez aerozole atmosferyczne. https://exignorant.wordpress.com/2019/02/05/maskujacy-efekt-aerozoli-jest-wiekszy-niz-sadzono-modele-klimatu-znacznie-zanizaja-tempo-globalnego-ocieplenia/
Obostrzenie spowodują spadek aerozoli i co za tym idzie zwiększy się nagrzanie ziemi .
Zdaję sobie sprawę że exignorant pisze w dramatycznym czasami przesadzonym tonie jeśli chodzi o ramy czasowe ale mimo wszystko wartościowe materiały posiada.
Materiały które niezbyt często trafiają do większej publiki.
Jest wiele opracowań niedoszacowujących wartości rozgrzania przez błędne założenia na początku lub zaniżanie niektórych czynników.
Co o tym sądzisz ? I nie chodzi o apokalipsę czy koniec świata tylko o zniszczone środowisko do stopnia uniemożliwiającego ludziom życie. Świat się nie zaczyna i nie kończy na ludzkości i cywilizacji przemysłowej.
@ Irytujący historyk
Ja się ze śmiercią już pogodziłam co nie oznacza że się do niej jakoś bardzo śpieszę.
Przyjdzie to przyjdzie nie ma bata i koniec kropka. Mimo wszystko liczę że mnie ominie przez następne kilka lat.

02.11.2020 15:42 Tummeq

@Baśka
Błagam. Skoro nadchodzi koniec cywilizacji to przynajmniej szanujmy nazwisko p. Andersa Celsjusza.
Czy osiągnęliśmy 2 C w skali roku będziemy widzieć w lusterku wstecznym na początku 2021.
Denialiasci (jak Mariusz) oczywiście wiedzą swoje. Ja jestem na etapie że zamiast próbować ich przekonać wolę pójść na spacer i poobserwowac spadające liście. Jak mawia pewien buddysta: codziennie dzień święty świecić chodząc na długie spacery.

02.11.2020 18:36 Baśka

@ Tummeq
Co robi w takim razie na forum o zmianach klimatu denialista ? Bo chyba tylko sieje zamęt za pieniądze od koncernów związanych z paliwami kopalnymi.
JEŚLI RZECZYWIŚCIE @Mariusz jest denialistą świadomym lub nieświadomym to jest jedną z ostatnich osób jakie powinny tu być. Albo pisać o przyczynach zmian klimatu , albo o trendach w ostateczności o przerażających następstwach i planach jak się przed nimi ochronić.Opcjonalnie o przygotowaniach do nieuniknionej zagłady i ludzkich reakcjach na nią. Denializm klimatyczny to przecież wierutne kłamstwo wielokrotnie udowodnione. Ile można udowadniać oczywistą zależność i ciąg przyczynowo-skutkowy ? Co ma się stać żeby denialiści przestali zaprzeczać oczywistej oczywistości ? Bo chyba tylko nagłe i pernamentne przerwanie dostaw prądu,gazu i wody z upałami rzędu 40 stopni lub śmierć ? Pisałeś w poprzednim artykule że jestem ‘’doskonałą przeciwwagą dla denialistów’’ DENIALIŚCI KLIMATYCZNI MAJĄ MIEĆ DO POWIEDZENIA TYLE CO ŻYD ZA OKUPACJI PRZED GENERAŁEM ESESMANEM I BASTA! Inaczej się już nie wyrażę bo ta kwestia jest rozstrzygnięta definitywnie i ostatecznie. Nie ma się czemu dziwić że są problemy z jakimkolwiek działaniem skoro wciąż i wciąż od dziesięcioleci takie osoby szerzą argumenty które można R@#!!!!! w drobny mak raz na zawsze ! Ja absolutnie panu Andersowi Celcjuszowi nie uwłaczam bo to jeden z nielicznych arcymądrych ludzi. Gdyby tacy jak on rządzili i decydowali o cywilizacji przemysłowej to nie bylibyśmy w tym bagnie. Tym bardziej że pomiar temperatury oceanów może być przeprowadzony w ciągu 24 godzin. System tysięcy boi pomiarowych ARGO zczytuje średnią dobową temperaturę w swoim miejscu a później się oblicza średnią arytmetyczną. Ja zdaję sobie sprawę że te pomiary do końca roku to palcem po wodzie pisane ze względu na średnioroczną różnicę temperatur i cykliczność nagrzania i ochłodzenia. Niemniej jednak założyłabym 2,25-2,5 C na pewno ponieważ jesteśmy świadkami w tym roku o wiele bardziej złowieszczych kataklizmów klimatycznych niż w 2019.
Tym bardziej że luty to jeden z najchłodniejszych miesięcy w roku więc to założenie nie jest bezpodstawne zwłaszcza patrząc na anihilację arktycznego lodu. Ponadto spadek globalnych emisji aerozoli przemysłowych przez marzec,kwiecień,maj musiał mieć znaczący wpływ na wzrost temperatury. Na pewno mamy 2 stopnie celcjusza z nawiązką
Czasami bez pomiaru możne pewne rzeczy definitywnie stwierdzić. Może wyjątkowo niedokładnie ale jednak. Jeśli widzisz za oknem sypiący gęsty śnieg i zaspy na 1 metr oraz zachmurzone niebo to chyba oczywiste że jest poniżej zera bez jakiegokolwiek termometra ? Sygnały zmian klimatu są tak samo namacalne jak powyższy przykład a dokładny wynik będzie w styczniu 2021. Bo 1C średniej temperatury oceanów to bardzo dużo i nieprecyzyjnie . Końskie wartości jednym słowem

02.11.2020 19:41 Tummeq

@Baśka
Bardzo podziwiam Twój zapał, wiedzę i wysoki poziom akceptacji trudnej rzeczywistości. Wyjątkowy zestaw cech. Dlatego kibicuję.
Jeśli chodzi o denialistow to chyba po prostu lubią 'blysnąć'. W psychologii jest pojęcie 'wypierania', które jest sposobem radzenia sobie z trudną sytuacją np.  perspektywą śmierci. Bez niego byśmy zwariowali. Oczywiście są osobniki które potrafią sobie radzić w inny sposób.
Wypierane jest czymś powszechnym i wynika z naszej ewolucji i ewolucji umysłu Homo Sapiens. Dlatego logiczne przekonywanie ludzi, że niedługo mogą umrzeć (a tym są artykuły na ZnR) niewiele daje. Bo przez tysiąclecia ćwiczyli sztukę wypierania. Najpierw należałoby spróbować oswoić śmierć, co robią np. panowie z the Death Hangout.
P.S. Sorry, muszę napisać, że piszemy Celsjusza nie Celsjusza oraz sczytuje a nie zczytuje.

02.11.2020 21:44 zakrecony

@ Baśka


"To przecież takiej zmiany by ludzie nie odczuli a liczba ,intensywność oraz gwałtowność choćby huraganów nie urosłaby na taką skalę jak dzisiaj. Jakie szaleństwo pogodowe było w skali świata w 1920 a jakie jest teraz ?
Porównaj sobie liczbę ekstremów takich jak pożary,huragany, upały, powodzie."

Ciekawe ile huraganów, powodzi itd nie było zarjestrowanych przez brak dostepu do internetu, satelity i inne wspołczesne urządzenia.

03.11.2020 7:52 Baśka

@ Zakrecony
Ja wiem że wtedy nie mieli internetu i takiej komunikacji jak dziś.
Weź jednak pod uwagę że :
Po pierwsze kataklizmy powinny pokrywać w dużym stopniu zamieszkałe tereny.
Po drugie nie było wtedy systemów ostrzegania i służb ratunkowych więc liczba ofiar powinna być o rzędy wielkości większa na danym obszarze.
Po trzecie ludzie byli wtedy o wiele bardziej zależni od kaprysów środowiska naturalnego. Wystarczyły dłuższy niż zwykle okres kapryśnej np. mokrej pogody by ziarno zaczęło gnić na polach i pociągnęło to za sobą głód. Albo przedłużający się okres zimy by skończyły im się zapasy.
Są na ten temat wzmiaki np. wikipedia podaje w artykule o czarnej śmierci że:
‘’Jesienią 1314 zaczęły padać ulewne deszcze. Również zimy w następnych latach były zimne i wilgotne[12]. Szczególnie słabe zbiory były na północy, gdzie doszło do siedmioletniego głodu. W latach 1315–1317 klęska głodu dotknęła już większość Europy północno-zachodniej, zmniejszając populację całego kontynentu o ok. 10% ‘’

Więc jak widzisz na pewno musieliby odczuć pośrednio lub bezpośrednio skalę takich kataklizmów. Biorąc pod uwagę to co byli zdolni wtedy zrobić to trup musiałby się ścielić bardzo ale to bardzo gęsto. Nawet gdyby np. mega-pożar wybuchł na jakimś odludziu to bez straży pożarnej na współczesną miarę jego następstwa byłyby bardzo dotkliwe.
Nie muszę chyba tłumaczyć co by było gdyby nikt DOSŁOWNIE NIC nie robił by powstrzymać pożar gigant o powierchni 100 000 km 2 na syberii? Na pewno urósłby na taką skalę że dym by dusił ludzi tysiące kilometrów od źródła.
A to musieliby zauważyć. Śmiertelność jest tak niska tylko dzięki technologi której wkrótce zabraknie.
@ Tummeq
Sztuka wypierania rzeczywistości ? Jakby byli za głupi by zrozumieć że ignorancja nie sprawi że ich problemy znikną ? Widzę że ewolucja wypracowała stanowczo niewystarczające mechanizmy radzenia sobie z problemami cywilizacji przemysłowej. Dobre dla zwierząt w dżungli które posługują się najprymitywniejszymi z prymitywnych narzędzi a nie dla stworzeń korzystających z zaawansowanych wytworów technologi. Zaczynając od prostych przekładni mechanicznych , przez średnio i wysoce zaawansowane urządzenia mechaniczne i elektryczne a kończąc na wyrafinowanych urządzeniach elektronicznych sprzężonych z poprzednimi. Po prostu nie można sobie pozwolić na ignorancję mając tak potężną zdolność do niszczenia wszystkiego naookoło. Technologia jaka jest dostępna dla ludzi mających miliardy na kontach w państwach takich jak USA,Francja,UK nie jest zabawką. W trakcie mojego pobytu w stanach widywałam dorosłych mężczyzn traktujących wojskowe technologie zdolne zabijać kilkuset ludzi na sekundę jak mali chłopcy zabawki. Mówienie na samochód rajdowy ważący 1500kg i zdolny się rozpędzić do 300 km/h per zabawka to naprawdę jest niepokojące w połączeniu z myślą że ktoś taki siedzi za kierownicą i jeździ po ulicach. 97-99% ludzi nie dorosła do takich technologi i lepiej dla wszystkich by zostali na poziomie przedprzemysłowym bo przynajmniej wtedy nie narobią aż tylu zniszczeń nawet chcąc.
„Ludzkość nie potrafi znieść zbyt dużej dawki rzeczywistości” T.S. Eliot
‘’Jeśli istnieje jakakolwiek droga ku lepszemu jutro to zaczyna się ona od spojrzenia na najgorsze’’ Robert Anton Wilston
Odnosząc się do pierwszego cytatu
Analityk Chris Clugston podzielił się trzeźwiącą oceną naszej kolektywnej odpowiedzi na rozgrywający się na naszych oczach kryzys.
„Odnoszę wrażenie,” powiedział, „że ‘perspektywy’ dotyczące naszego niepokojącego położenia dzielą się na 5 grup:
1. Osoby, które ulegają złudzeniu – całkowicie nieświadome.
2. Osoby, które się wypierają – widzą rzeczywistość, ale odwracają wzrok.
3. Osoby, które wierzą w ‘szczęśliwe zakończenie’ – dostrzegają realia, ale są przeświadczone, że zatriumfuje dotychczasowy, poddany kosmetycznej korekcie model „jest jak było”.
4. Osoby, które pracują nad względnie miękkim lądowaniem – dostrzegają realia, ale wierzą, że zbudują sobie „łódź ratunkową”.
5. Realiści – widzą trzeźwo rzeczywistość nadciągającego, nieuniknionego społecznego rozpadu.
W Ameryce mamy około 300 milionów w grupie pierwszej, 8 milionów w drugiej, kilka tysięcy w trzeciej, kilkaset w czwartej i garstkę w piątej. Raczej pocieszająca jest to statystyka; gdyby było odwrotnie stratowaliby nas panikujący kretyni. Pewnie lepiej, że są zajęci oglądaniem Amerykańskiego Idola...’’

Ta garstka z grupy 5 to jedyni którzy mogli by się kwalifikować do wyjścia z tego co nadciąga obronną ręką.
Co nie oznacza że się utrzymają przy życiu i nie padną trupem bo unicestwienie ich jest niewiele mniej prawdopodbne od unicestwienia reszty. Wszyscy jesteśmy na jednym Titanicu i nie ma wyproś podlegamy tym samym realiom.

03.11.2020 22:41 Serb

Podsumowując tą dyskusję można powiedzieć że:
1 Ludzie nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością poza nielicznymi jednostkami
2 Lepiej spojrzeć prawdzie w oczy z własnej inicjatywy w dogodnych dla siebie warunkach
3 Ludzkość straciła za dużo czasu na jałowe rozmowy o tym czy globalne ocieplenie w ogóle istnieje.
A skoro problem nie istnieje w społecznej świadomości to z działań przeciwko niemu nici.
4 Ponieważ denializm klimatyczny nie został zlikwidowany nie podjęto działań mogących mieć realny wpływ na sytuację.
5 Denializm klimatyczny jest wynikiem mechanizmu obronnego ludzkiego umysłu i jego fabryczną wadą uniemożliwiającą prawidłową reakcję na rozgrzanie planety.
6 Osiągnięcie 4 C oceanów względem 1750 roku oznacza wymarcie całej ludzkości dzięki zjawisku mokrego termometru.
7 Spadek stężenia aerozoli przemysłowych w wyniku lockdownu zimowego spowoduje eskalację wzrostu temperatur oceanów.
8 Śmiertelność w wyniku katastrof naturalnych jest niska tylko dzięki technologii wczesnego ostrzegania i ewakuacji ludności z miejsca huraganu, powodzi itp.
9 Ogólna sytuacja wisi na włosku i ponad 99% ludzkości umrze w ciągu najbliższych 4 lat.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto