Zdarzyło się w lecie - edycja 2020

Globalnie okres czerwiec-sierpień był trzecim najcieplejszym w historii pomiarów, za latami 2016 i 2019. Jednocześnie, na półkuli północnej było to najcieplejsze lato w historii pomiarów, bijące poprzednio rekordowe lata 2016 i 2019, ze średnią temperaturą o 1,17oC wyższą od średniej z lat 1981-2010. To wpisuje się w trend: pięć najcieplejszych okresów letnich na półkuli północnej miało miejsce od 2015 roku.

Mapa: odchylenia temperatur w okresie czerwiec-sierpień 2020 względem średniej z lat 1981-2010, większość półkuli północnej z wartościami dodatnimi.

Rysunek 1: Odchylenia temperatur w okresie czerwiec-sierpień 2020 względem średniej z lat 1981-2010. NOAA/NCEI

Rekordowo ciepłe lato odnotowano w Azji południowej (m.in. Malezja, Tajlandia, Kambodża), na Karaibach, zachodnim Pacyfiku, północnym Oceanie Indyjskim, Australii, północnej Syberii i na zachodnim wybrzeżu USA.

Mapa:  Klasyfikacja temperatur w okresie czerwiec-sierpień 2020, na większość obszarów przynajmniej cieplejsza niż średnia

Rysunek 2: Klasyfikacja temperatur w okresie czerwiec-sierpień 2020 względem średniej z lat 1981-2010. NOAA/NCEI

W Polsce, jak widać na rys. 2, było znacznie cieplej od średniej. Dlaczego więc tak wielu Polaków narzekało na chłodne lato? Pierwszą przyczyną jest to, że dwa poprzednie lata (2019 i 2018) były najcieplejszymi w historii polskich pomiarów, a ludzie szybko zapominają, jak było kiedyś, i wyrabiają sobie nowy punkt odniesienia (w tym przypadku traktując dwa ostatnie rekordowe lata jako „normę”). Drugą jest to, że w lipcu, gdy wiele osób wyjeżdża na urlop, było kilkanaście dni z temperaturą niższą od średniej.

Wykres: Przebieg temperatury w Polsce w 2020 roku w porównaniu ze średnią z lat 1981-2010. Dominują dni cieplejsze niż średnia, najwięcej chłodnych dni było w maju i lipcu

Rysunek. 3: Przebieg temperatury w Polsce w 2020 roku (do 01.10). Czarna linia pokazuje średnią temperaturę danego dnia w okresie 1981-2010, kropkowane czerwona i niebieska linia odpowiednio najwyższe i najniższe temperatury od 1950 roku. Różnica temperatury w dniach, kiedy średnia temperatura dzienna przekraczała średnią z lat 1981-2010 jest pokazana kolorem czerwonym, gdy była niższa-niebieskim. Źródło: Meteomodel.pl

Trzecią jest to, że większość ludzi nie rejestruje średniej temperatury, lecz swoje odczucia: gdy jest pochmurno i deszczowo, a do tego w związku z tym są mniejsze wahania temperatury (chłodniejsze dni, cieplejsze noce), to „na oko” kwalifikują dzień jako chłodny.

Faktem jest jednak, że choć termicznie lato w Polsce było, jak w klasyfikacji NOAA na rysunku 2, „znacznie powyżej średniej”, to nie było podobnie rekordowe jak dwa poprzednie. W innych rejonach świata sprawy wyglądały jednak inaczej.

Fale upałów i pożary

Rekordowo wysokie temperatury i bezprecedensowe fale upałów zaobserwowano na dużych obszarach Syberii. Padł rekord temperatury odnotowanej w Arktyce za kołem polarnym: 20 czerwca w Wierchojańsku termometry pokazały temperaturę 38°. Szacuje się, że w wyniku postępującego globalnego ocieplenia prawdopodobieństwo wystąpienia na Syberii fali upałów takiej jak ta w pierwszym półroczu 2020 roku wzrosło 600-krotnie. Wysokie temperatury na dalekiej północy prowadzą do roztapiania i wysuszania położonych na obszarze wieloletniej zmarzliny torfowisk, czyniąc je bardzo podatnymi na pożary. Gdy do takiego pożaru torfowiska dochodzi, trwa on dłużej niż w przypadku lasu i wyzwala do atmosfery więcej węgla; wypalenie górnej warstwy zmarzliny skutkuje też przesunięciem się poziomu zmarzliny głębiej, wystawiając na utlenienie dodatkowe pokłady torfu. W pożarach torfowisk jest wyzwalany do atmosfery węgiel, który akumulował się tam przez tysiące lat, nie ma więc co liczyć na w miarę szybkie odtworzenie się magazynującego węgiel ekosystemu, co ma miejsce np. w pożarach buszu czy nawet lasu. W tym roku w rosyjskiej Arktyce do ponad połowy pożarów doszło na terenach z torfowiskami, a do końca sierpnia emisje z tego źródła wyniosły 244 mln ton CO2, w porównaniu do 181 mln ton CO2 w całym, dotychczas pod tym względem rekordowym 2019 roku (NASA , 2020, NASA, 2020, Copernicus 2020).

Zdjęcie satelitarne: pożary na Syberii. Nad brązowo-zielonym obszarem lądu widać potężne obłoki dymu. Z prawej strony także smugi dymu unoszące się z konkretnych pożarów

Rysunek 4. Pożary na Syberii 23 czerwca 2020 r. Zdjęcie satelitarne zamieszczamy dzięki uprzejmości NASA.

Bardzo wysokie temperatury odnotowano też w Ameryce. 16 sierpnia w Dolinie Śmierci termometr pokazał 54,4°C, co jest najwyższą temperatura powietrza przy powierzchni Ziemi zarejestrowaną w wiarygodnym pomiarze zgodnym ze standardami WMO). Gorąca pogoda wraz z suszą i silnym wiatrem doprowadziły do olbrzymich pożarów lasów na zachodnim wybrzeżu USA – w Kalifornii i Oregonie (NASA, 2020). Odnotowano przy tym największy pożar w historii Kalifornii. Do połowy września spłonęło blisko 1,5 mln hektarów lasów, a także liczne tereny zabudowane, wliczając w to miasta Talent i Phoenix. Według stanu na połowę września 35 osób poniosło śmierć, a dziesiątki wciąż uważa się za zaginione.

Zdjęcie satelitarne: pożary w USA, 2020. Widoczna gruba warstwa beżowego dymu przykrywająca Kalifornię i pas oceanu wzdłuż wybrzeża.

Rysunek 5: Dym z pożarów nad zachodnim wybrzeżem USA 9.09.2020 r.
Zdjęcie z satelity GOES udostępniamy dzięki uprzejmości US National Weather Service

San Francisco, Sacramento, Portland i wiele innych miast przykryły chmury dymu tak gęstego, że stopień zanieczyszczenia powietrza wyszedł poza skalę, a niebo w środku dnia przybrało pomarańczową barwę.

Zdjęcie: czerwone od dymu niebo nad San Francisco

Rysunek 6: San Francisco 9.09.2020, nad relatywnie czystą masą powietrza morskiego zalega warstwa dymu z pożarów.
Zdjęcie: Aaron Maizlish (licencja CC BY 2.0).

Dym pochodzący z tych pożarów, niesiony zachodnimi wiatrami, był przez wiele dni we września widoczny na odczytach lidarów Instytutu Geofizyki UW w Warszawie i Strzyżowie na Podkarpaciu.

Arktyka na cienkim lodzie

W obecnym roku doszło też do intensywnych roztopów w Arktyce. Zasięg lodu (obszar, gdzie lód pływający pokrywa co najmniej 15% powierzchni morza) na koniec dnia polarnego mierzony przez NSIDC spadł do 3,74 mln km2, co dało wrześniowemu minimum drugie miejsce w historii pomiarów, za 2012 rokiem, kiedy to potężny sztorm pod koniec dnia polarnego doprowadził do destrukcji lodu na dużym obszarze (więcej na blogu Arktyczny Lód). W latach 1981-2010 średnia powierzchnia lodu morskiego w połowie września była o 70% większa i wynosiła 6,36 mln km2.

Mapa koncentracji lodu morskiego 15.09.2020 (widać, że zasięg lodu jest dużo mniejszy niż mediana) oraz wykres zasięgu lodu w ostatnich 15 latach (widać, że tegoroczne minimum ustępuje tylko temu z 2012)

Rys. 7: Na górze: koncentracja lodu morskiego w dniu minimum zasięgu lodu 15.09.2020, od 15% (próg zasięgu lodu pływającego – kolor ciemnoniebieski) do 100% (pełne zlodzenie – kolor biały). Ciemnoniebieskie koło wokół bieguna to obszar, gdzie nie sięgają orbity satelitów mierzących zasięg lodu, w którym przyjmuje się 100-procentowe zlodzenie. Żółta linia pokazuje średni zasięg lodu morskiego w dniu 15.09 w latach 1981-2010. Na dole: wykres zasięgu lodu morskiego w ostatnich 15 latach (różowy dla lat 2005-2009, niebieskozielony dla 2010-2014, ciemnoniebieski dla 2015-2019). Zasięg lodu rośnie nocą polarną, osiągając pod jej koniec maksimum, po czym spada wraz z topnieniem lodu podczas dnia polarnego. Jedynie w 2012 roku zasięg lodu (przerywana linia czerwona) był mniejszy niż w 2020 roku (linia czarna).

W ocieplającej się Arktyce postępuje destabilizacja lodowców i lądolodu Grenlandii.

Pod koniec lipca rozpadowi uległ znajdujący się na północnym wybrzeżu wyspy Ellesmere ostatni nietknięty kanadyjski lodowiec szelfowy Milne, w ciągu dwóch dni tracąc fragment o powierzchni 80 km2, czyli ponad 40% masy. Wraz z rozpadem lodowca zniszczeniu uległo też ostatnie na półkuli północnej jezioro episzelfowe. W badaniu z 2017 r. prognozowano rozpad tego liczącego stulecia lodowca w ciągu pięciu lat. Prognozuje się, że dwa inne znajdujące się na wyspie Ellesmere lodowce znikną w przeciągu dekady.

W sierpniu znaczącemu rozpadowi uległ też największy w Arktyce lodowiec szelfowy 79N na Grenlandii, tracąc 110 km2 lodu.

Również w sierpniu w czasopiśmie Nature opublikowana została analiza (King i in., 2020) pokazująca, że lądolód Grenlandii od końca XX wieku co roku traci masę i już przy obecnym ociepleniu klimatu prawdopodobnie przekroczył punkt krytyczny. W zeszłym roku lądolód Grenlandii stracił 532 mld ton lodu (co odpowiada 532 km3 wody), mając tym samym aż 40-procentowy udział w globalnym wzroście poziomu morza. W opinii autorów utrata lodu jest tak znacząca, weszła na drogę nieodwracalnej pętli sprzężenia zwrotnego: lądolód będzie topniał nawet jeśli zaprzestaniemy dalszego zmieniania klimatu (o sprzężeniach działających na Grenlandii przeczytasz w Glacjoblogii).

We wrześniu opublikowane zostały prace (Lhermitte i in., 2020 oraz Hogan i in., 2020), opisujące postępującą destabilizację lodowców szelfowych Antarktydy Zachodniej: Thwaites i Pine Island, które wkrótce mogą zacząć się rozpadać, co samo w sobie doprowadziłoby do wzrostu globalnego poziomu morza o 1,2 m (więcej przeczytasz o tym na blogu Arktyczny Lód).

W podsumowaniu można zauważyć, że pod koniec sierpnia opublikowana została analiza pokazująca, że obserwowany rozpad lądolodów Antarktydy i Grenlandii jest zgodny z „najgorszym możliwym scenariuszem” IPCC, co oznacza, że prognozy wzrostu poziomu morza powinny zostać podniesione (Slater i in., 2020; Science Alert).

Rekordowa liczba atlantyckich huraganów

Cyklony do uformowania się potrzebują przede wszystkim (choć nie tylko) co najmniej 50-metrowej grubości warstwy ciepłej wody, o temperaturze przekraczającej 27°C. Ocean stanowi wtedy zbiornik energii dostatecznie pojemny dla zasilania maszyny termodynamicznej, jaką jest cyklon. W miarę wzrostu temperatury oceanów warunki takie są coraz łatwiejsze do spełnienia.

Zdjęcie satelitarne: huragan Laura. Widoczny wielki wir chmur w wyraźnym “okiem” po środku

Rysunek 8: Zdjęcie satelitarne huraganu Laura, najsilniejszego pośród atlantyckich cyklonów tropikalnych w sezonie 2020 (zdjęcie zamieszczamy dzięki uprzejmości NOAA).

Tegoroczny sezon huraganów (rozpoczęty późnym latem i trwający do końca roku) już można określić jako rekordowy. Huraganom (czyli cyklonom na Atlantyku) nadaje się imiona, na przemian żeńskie i męskie, w kolejnych literach alfabetu łacińskiego od A do Z. Dotychczas jedynie w 2005 roku liczba huraganów była tak duża, że nie wystarczyło dla nich liter alfabetu i trzeba było sięgnąć po alfabet grecki (Alfa, Beta, … itd.). Wtedy huragan Alfa uformował się 22 października. W obecnym roku taka sytuacja wystąpiła już 18 września – o ponad miesiąc wcześniej.

Marcin Popiewicz, konsultacja merytoryczna: prof. Szymon Malinowski

Komentarze

07.10.2020 21:56 BAŚKA

Na wstępie pragnę zaznaczyć że
NIE WIERZĘ w żadną religię bo nie ma w nich konkretnych odpowiedzi tylko gdybania ,wróżenie z fusów oraz mgliste i niespójne opisy. Nie jestem członkinią żadnej nawiedzonej sekty czy stowarzyszenia wierzącego w jakieś zabobony czy dyrdymały.
NIE WIERZĘ w koniec świata tylko w to że świat zostanie spustoszony w takim stopniu w jakim nie odnotowywano od czasów jego istnienia z możliwością wyginięcia ludzi.
NIE JESTEM w żadnej bańce informacyjnej. Czytam z kilkudziesięciu różnych źródeł. I obserwuję rzeczywistość oraz to w jakim tempie się pogarsza. Jestem świadoma takiego zjawiska.
NIE JESTEM ŻADNĄ DEFETYSTKĄ A PRAGMATYCZNĄ REALISTKĄ.
Defetyzm to wd. Wikisłownika.
(1.1) książk. niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką
A rozgrywka chyli się ku końcowi z kataklizmami przybierającymi na sile.
Stwierdzenie przegranej przed rozpoczęciem starcie wcale nie musi być głupie jeśli dochodzi do skrajnej dysproporcji sił i jedna ze stron nie ma czym ani jak się przeciwstawić na jakimkolwiek polu stronie dominującej. Powyższy artykuł mówi sam za siebie.
TEORIE SPISKOWE są prawdziwe, nieokreślone i fałszywe. Ludzkość poznała spiski, truciciele, knowania, podstępy, zmowy, pozorowane konflikty i spektakularne oszustwa na przestrzeni tysięcy lat ludzkiej cywilizacji. To oczywiste że są gigantyczne oszustwa i wielu rzeczy się nie mówi .
JESTEM BARDZO podejrzliwa,krytykancka, nieufna, sceptyczna, o arcy-trudnym złośliwym charakterze,wobec wielu obiegowych opini włącznie naukowymi.
I zanim się do nich przekonam muszę przekonać samą siebie że mniej ryzykuję zakładając je za pewnik niż nie dając im wiary.

Trochę wydedukowałam i poczytałam bo na dzisiejsze liniowe prognozy ciężko liczyć.
To znaczy chodzi o wyczucie tempa rozgrzania. Bo jedne prognozy mówią jedno a obserwowalna rzeczywistość mówi drugie albo udowadnia niedoszacowanie jakiegoś czynnika w połączeniu z innymi. Po prostu obstawiam 2,5 C patrząc na gwałtowność i tempo innych zjawisk.
Mnóstwo prognoz zwyczajnie nie wyrabia z odnotowywaniem bieżących zjawisk.
Na pewno przekroczyliśmy w lutym 2C a lato było skrajnie gorące.

Służba Zmiany Klimatu Copernicus Unii Europejskiej (C3S) podała 5 marca 2020 r., że średnia temperatura w grudniu 2019 r., styczniu i lutym 2020 r. była w Europie wyższa od średniej z 1981–2010 aż o +3,4°C – czyli przekroczyła średnią z 1750 r. o ponad +4°C. Poprzedni rekord padł w 2015-16 i był niższy o +1,4°C. Mamy do czynienia ze wzrostem nieliniowym: nowe regionalne rekordy klimatyczne zazwyczaj „poprawiają” poprzednie „tylko” o ułamek stopnia.

1,5 stopnia to dawno wybite wbrew obiegowej opini posługującej się zaniżonymi danymi i wartościami. Obiegowej opini nie biorącej pod uwagę zależności pomiędzy dodatnimi sprzężeniami zwrotnymi.

Eksperci meteorologiczni prognozują, iż w 2020 r. temperatury Ziemi będą ekstremalnie wysokie, ponieważ sygnał wywołanej przez człowieka zmiany klimatu jest teraz równie silny, jak ten, za który odpowiadają potężne siły przyrody takie jak El Niño, powiedział 2 marca 2020 r. Petteri Taalas, sekretarz generalny WMO.

Jak widać ci eksperci mieli rację patrząc na ciągnące się dalej upały z przerwami okresowych nagłych deszczy w Polsce. Rok w rok są bite rekordy temperatur.
Co ciekawe różnica pomiędzy rekordem z 2017 a 2018 jest o wiele mniejsza niż różnica między rekordem z 2018 a 2019 . Już nie wspominam o rekordowym 2020 z potencjalnym El-Nino.
Każdy kolejny rekord jest coraz większym przebiciem.
To jak licytacja cena wywoławcza 1150 zł. Kto da więcej ?
1200 później 1300 następnie 1590 dalej 2300 potem 3400 . Rozumiecie ?
Rekordy bite są z coraz większym rozmachem a różnica z podbiciem temperatur z roku na rok dramatycznie się zwiększa z równoległym spadkiem czynników chłodzacych.
A to oznacza osiąganie każdego kolejnego stopnia coraz szybciej i szybciej z uwzględnieniem aerozoli zatrzymujących słońce. Kolejny lockdown mógłby podnieść temperaturę jeszcze bardziej.
Coś jak krzywizna kija hokejowego :
Po prostu zakręt już został przekroczony i pikuje ostro do góry. Można stworzyć cały artykuł o
metodach zaniżania globalnego ocieplenia.
Jak np. Zmiana punktu odniesienia zamiast 1750 np. 1951 lub 1981-2010 by wykazać prawdziwe aczkolwiek niższe wartości niż w rzeczywistości. Co również można wytknąć panu Marcinowi Popkiewiczowi . Już teraz najśmielsze prognozy są przerośnięte przez rzeczywistość.
Mówili o takim poziomie stopienia arktyki w najgorszym wydaniu 2080 a już to stało się rzeczywistością.

Jaki sens ma obrona straconych pozycji przez próby drobnych oddolnych działań ?
Można bronić straconych pozycji tylko po co ?
Taka bitwa pod Zadwórzem 100 lat temu. Wiedzieli doskonale że wszyscy zginą ale opierając się przynajmniej umożliwili innym ucieczkę i ich poświęcenie miało sens.
Bo przegrana pojedyńczego starcia to nie koniec wojny jak są jeszcze inne siły. Co innego teraz gdy nie ma czym powstrzymać obecnych trendów.
Czytałam kiedyś taki wywiad z członkiem towarzystwa zbierającym śmieci na plażach. Brytyjczyk który zebrał wiele tysięcy ton odpadów wyrzuconych na brzeg morza przez kilka lat.I mówił że jego oddolne akcje z tym całym towarzystwem nie mają sensu bo tych śmieci jest po prostu za dużo by je jakkolwiek powstrzymać. Uznał że warto szykować swoją rodzinę na nieuniknione i rzucić te akcje w cholerę bo to nawet nie opóźni o 1 dzień katastrofy . Jak nie można uniknąć uderzenia to trzeba się na nie przygotować. Jak samolot ma płonące silniki , stery odmawiają posłuszeństwa a rozszczelniony kadłub się pruje jak stare gacie trzęsąc się jak galareta, odpadają z niego części poszycia to tylko liczyć że uda się wyskoczyć w jednym kawałku. Bo nic z tym się nie da zrobić i dokumentne roztrzaskanie w elementy pierwsze samolotu o nazwie ‘’ ludzka globalna cywilizacja przemysłowa’’ jest bliskie i przesądzone.

Mówili niektórzy w komentarzach innego artykułu że jestem nawiedzoną post-apokaliptyczką. Czy jakoś tak. Nie wrzucajcie wszystkich mówiących o katastrofach ,spiskach i niepokojach do jednego worka.
Jaki jest sens dyskutować o tym co można zrobić dla klimatu gdy sprawa jest przesądzona i wiadomo z grubsza jak to się skończy ?
Nie tylko ja tak myślę. Coraz więcej ludzi to widzi tylko ich reakcje i podejście są bardzo różne.
Najwięcej tych którzy to widzą po prostu odwraca wzrok i ignoruje.
Są też tacy co widzą co się święci ale myślą że ‘’jakoś to będzie’’ i się wszystko samo ułoży jak będą po prostu robić to co robili dawniej.
Następną grupą są ci właśnie nawiedzeni-przerażeni wierzący w koniec świata szczegółowo wyliczony i tak dalej. Najczęściej religijni frustraci mający zszargane nerwy i chcący by to już się skończyło.
Kolejną grupą są ludzie traktujący to co ma się stać jako okazję do wyżycia się ze swoich problemów na ludziach i mieniu ruchomym i nieruchomym. Po prostu bandyci wszelkiej maści i pokroju po więzieniach,poprawczakach albo na wolności.
Jeszcze inną grupą są ludzie traktujący to co nieuchronne tak:
Będzie fajnie i tak dalej będziemy żyć jak w jakiejś grze w tematyce post-apo.
Jeszcze bardziej inną grupą są ci którzy widzą w tym szansę na awans społeczny i wspięcie się w górę po trupach do celu. Że na zabójstwach i kradzieżach się wzbogacą ale to dopiero gdy już nie będzie policji. Teraz nie bo policja mnie złapie ale policja w końcu się rozpadnie.
Następną grupą są ‘’paniczni reakcjoniści’’ ludzie których przykre następstwa już dotykają i chcą by dotknęły również innych bo ludzie mają ich gdzieś i są odrzuceni oraz niepotrzebni.
Jeszcze inną grupą są ludzie nawiedzeni ideami powrotu do natury, swobody, braku technologi ich zdaniem szkodliwej, alienacji, bzdurnych fantazji i tak dalej. Po prostu chcą upadku cywilizacji przemysłowej by wcielić te swoje pomysły w życie.
Inną grupą są quasi-realistyczni ludzie widzący że trzeba będzie dbać samemu o siebie lub o swoich bliskich ale traktujący ludzi jako gatunek nie do wybicia.
Po prostu ‘’ na pewno ludziom się uda przeżyć’’
Wreszcie ostatnią grupą są pragmatyczni realiści wiedzący że ludzkość może zginąć co do jednego przez kataklizmy ale mimo to szykujących się, trzymających rękę na pulsie i liczących na korzystny przepadek że następstwa zmiany klimatu a w szczególności mokry termometr ich nie zabije. Właśnie ja do tej ostatniej grupy na samym dole się zaliczam Zdrowy ,krytyczny radykalny ,pragmatyzm.

07.10.2020 22:39 On

@Baśka - w tym, co piszesz jest dużo prawdy. Tu chodzi głównie o to, że nikt nie chce przyznać nawet sam przed sobą, że mamy przeje*** Co gorsza, że przeje*** mamy w najbliższej przyszłości a nie w tej oddalonej o kilkadziesiąt, czy nawet kilkanaście lat. I to tyle.

Ludzie żyją, jak żyli, bo w sumie, to co innego mieli by zrobić, czy robić? Skoro w gniazdku płynie prąd a w Biedronce jest na półkach chleb, ludzie będą żyć dniem dzisiejszym i oszukiwać się, że za ileś tam lat ich dzieci i wnuki będą wieść fajne i zdrowe życie w świecie wolnym od trosk, naprawionym w międzyczasie jakimś cudownym wynalazkiem technologicznym. W sumie, my wszyscy, którzy wiedzą co nadchodzi też przecież tak żyjemy. Oszukując się dzień po dniu, chodząc do pracy, zarabiając na ten chleb z Biedronki i prąd w gniazdku.

Bo niby co my mielibyśmy zmienić? Kiedy? Jak?

Ja już lata temu przeczytałem jedno zdanie. Coś w sensie "kiedy będzie blisko końca, cała półkula północna stanie w ogniu". To już się dzieje, bo pożary praktycznie nie przestają płonąć, więc...

08.10.2020 5:32 Carlinfan

Jak to jest z tymi porównaniami okresów. W 2015 porównywaliście do 1951-1980, a 2020 do 1981-2010.

08.10.2020 14:23 Baśka

@ Carlifan
Zaniżanie rzeczywistych wartości przestawiając punkt odniesienia pomiarów .
Jakby ziemia zaczęła się dopiero nagrzewać w latach 1981-2010 ?
Żeby ludzie dalej wierzyli że nie jest aż tak tragicznie. Tworzenie złudnej nadziei pozornie zaniżonym wynikiem.
Z tempem zmian klimatu to jak z jazdą samochodem rajdowym po mniej więcej prostej trasie od 0km/h do prędkości maksymalnej w terenie z przeszkodami coraz częstszymi w miarę przebytej trasy. Ziemia zaczęła się nagrzewać od 1750 tylko że w wyjątkowo ślimaczym tempie 1 bieg. Ten proces wszedł na 2 bieg w 1970 roku, 3 bieg to 1990 , 4 bieg to 2008 ,5 bieg to 2014 i dalej teraz w 2020 mamy 6 bieg a w 2021 jak się uformuje El Nino będziemy mieć 7 bieg , włączenie potężnej turbosprężarki i doładowanie podtleneku azotu do naraz. Jak się porządnie rozpędzi to osiąganie coraz wyższych prędkości jest coraz szybsze i łatwiejsze bo dodawana energia tylko potęguje istniejący impet . Z czego hamulce się zaczęły rozpieprzać przy 4 biegu A przy 5 TRAFIŁ JE SZLAG. Nie muszę pisać jak musi się skończyć jazda z prędkościami na 7 biegu (~260km/h) bez żadnych jakichkolwiek hamulców i pasów bezpieczeństwa ?
@ On
‘’Bo niby co my mielibyśmy zmienić? Kiedy? Jak?’’

Zebrać dupę w troki z zaufanymi ludźmi , kupować prowiant,ekwipunek póki pieniądze są cokolwiek warte, naszykować sobie cyjanku gdyby sytuacja stała się absolutnie beznadziejna. I liczyć że to wystarczy oraz że nie pozabijają ciebie i twoich kompanów ekstrema klimatyczne a także że temperatura oceanów nie urośnie do 4 C względem 1750 roku . Za tą granicą mokry termometr ZABIJE KAŻDEGO CZŁOWIEKA że nie wspomnę o zwielokrotnionym wymuszaniu radiacyjnym słońca eksterminującym nawet najodporniejszą roślinność i organizmy kręgowe. Słońce jest życiodajne dopóki nie nagrzewa ziemi za mocno. Jak będzie nagrzewać jeszcze mocniej to zdewastuje ekosystemy do poziomu najodporniejszych owadów, bakterii i wirusów. Bo tylko takie organizmy mają jakąkolwiek szansę na zaadaptowanie się do tak zakwaszonego,zasiarczonego, zanieczyszczonego i zaczadzonego środowiska z ekstremalnymi wartościami promieniowania UV zmieniającego się w ciągu roku lub kilku miesięcy nie do poznania. Tempo adaptacji i pokoleniowość. Pokolenie owadów to kwestia 40-130 dni.
Pokolenie bakteri to 1-36 godzin , pokolenie wirusów to 1-5 godzin szacunkowo.
Dlatego będą w stanie się odnaleźć w tej makabrycznej rzeczywistości ponad 4C względem 1750.
Tak prymitywne organizmy mogą bardzo szybko wykształcić odpowiednie cechy pozwalające im żyć w takich warunkach. W całkowitym przeciwieństwie do nas ludzi.
Nic więcej się zrobić nie da poza pogodzeniem się z PRAWIE PEWNĄ nagłą śmiercią.
Każdy kto obiecuje sobie że będzie żywy i w jednym kawałku jest o rzędy wielkości bardziej naiwny i głupi od człowieka twierdzącego że przeżyje katastrofę lotniczą bez trwałego uszczerbku na zdrowiu ot tak sobie. Potrzeba spektakularnej serii szczęśliwych zdarzeń niezależnych od żadnego człowieka oraz nadzwyczajnych zdolności psychicznych i fizycznych by móc wyjść z tego piekła na ziemi obronną ręką.

08.10.2020 18:06 BIGENERGY

@ON
Nie my mamy przeje*** w najbliższej przyszłości. Przeje*** to maja nasze juz narodzone dzieci. Pan Szymon Malinowski martwi sie juz tez o wnuki (patrz film z nim w roli glownej). Problem w tym, ze ani dzieci ani tym bardziej ich dzieci nie rzadza tym swiatem i co gorsza - na razie im sie tylko wydaje, ze moga nim rzadzic. A szkoda

08.10.2020 18:59 Paździoch

Co fakt to fakt. Ludzie urodzeni między 1990-2010 mają najbardziej przekichane.
Bo to ich najmocniej dotknie. Oni są skazani na apogeum a nie byli w stanie prawie nic z tym zrobić.
Dostaną niesłychany wpie***l w tym piekle na ziemi. Nie będę w ogóle zdziwiony gdy wściekło młodzież odwdzięczy się przemocą, nienawiścią oraz pogardą starszemu pokoleniu .
Lodowiec który stracił na wyspie Elesmera 40% masy w 2 dni to przecież jakieś pandemonium.
Jak ten lód jest pokruszony drobno, obmywany gotującą się wodą z dodatkiem sadzy z pożarów, wydzielaniem się metanu spod dna , spadku aerozoli to nic dziwnego że tempo jest spektakularne.
Nieliczne lodowce stopią się jeszcze szybciej niż tamten z potęgującym wpływem El nino który jak amen w pacierzu będzie w 2021 roku. Następne lodowce topiące się w kilka godzin ? Zgroza i trwoga.
Poziom wód nie rośnie tak szybko tylko dlatego że gęstość lodu jest mniejsza od gęstości wody.

08.10.2020 22:40 Papa ohara

Popatrzcie na stężenie CO2 w czasie rzeczywistym:

https://earth.nullschool.net/#current/chem/surface/level/overlay=co2sc/orthographic=29.63,33.41,498

A po stężeniu tlenku węgla widać gdzie są największe pożary i emisje:

https://earth.nullschool.net/#current/chem/surface/level/overlay=cosc/orthographic=67.58,38.11,498

09.10.2020 9:47 Cruithne

@PAPA OHARA

Świetny serwis, dzięki za link. Szkoda tylko, że nie monitorują metanu, to byłoby bardzo ciekawe.

09.10.2020 13:55 Papa ohara

@CRUITHNE, no szkoda, bo też jestem ciekaw jak wyglądałby ruch metanu w atmosferze.
W każdym razie ta strona najładniej prezentuje się w kolorystycznej, temperaturowej wersji:

https://earth.nullschool.net/#current/wind/surface/level/overlay=temp/orthographic

Warto też pooglądać ich kanał na YT:

https://www.youtube.com/channel/UCZyd1nnJuvS-EZvAV-IDtPg

09.10.2020 16:38 Baśka

@ Papa Ohara @ Cruithne
Ja w 2022 będę mieć dopiero 18 urodziny. Więc mam prze**** do końca.
Nawet nie wiem czy nie będę obchodzić ich jako nieboszczka patrząc na przyspieszające tempo wydarzeń.
Jeżeli duże lodowce znikają w kilka dni teraz to po przyspieszeniu będą znikać w kilka godzin ?
Wzrostem poziomu mórz ja się nie muszę przejmować jakoś specjalnie bo żyję w głębi lądu na dalekim południu polski. Przeynajmniej bezpośrednio.
Poziom mórz i oceanów wbrew obiegowej opini nie wzrośnie tak szybko jak myślą wszyscy głupcy
Bo jak nazwać człowieka wierzącego że 1000 dm3 lodu =1000 dm3 wody w stanie ciekłym ?
Gęstość lodu to 916,7kg/m3 . A gęstość wody z uwzględnieniem rozszerzalności Celcjusz/ kg/m3 to : 0/ 999.8 , 4 / 999,972 w tej temperaturze woda jest najgęstsza.
Następnie mamy 10/ 999,7 potem 15 / 999,1 dalej 20 / 998,2 jeszcze goręcej 25 / 997,0
goręcej 30 / 995,7 jeszcze goręcej 40/ 992,2.
A to oznacza że problem wzrostu poziomu mórz globalny jest marginalny bo stopiony pływający lód ma mniejszą objętość. Bo jak woda oceanów będzie na tyle gorąca żeby zwiększać radykalnie swoją objętość to mokry termometr wyrżnie w pień całą ludzkość.
Bardziej obawiałabym się huraganów niż wzrostu poziomu oceanów samego w sobie.
Jedyne co na razie ten wzrost robi to podtapia nieliczne wysepki i mariny 1-2 metry w głąb brzegu.
To że Malediwy lub Tuvalu zniknie pod wodą to nie ma co się przejmować.
Wydzielanie się metanu jest mierzone tak słabo. Zaniżają odczyty by nie wzbudzać paniki co opisałam wyżej. W zasadzie wydzielanie tego gazu przebiega tak skokowo i gwałtownie z tego co czytałam. Im więcej lodu się stopi tym większa szansa by całe złoża zaczęły wylatywać do góry i rozpraszać się po atmosferze potęgując efekt cieplarniany samym fizycznym dodatkiem do atmosfery i możliwością podsycenia pożarów w promienu około kilkuset kilometrów od złoża.

10.10.2020 13:35 Coyote

@Baśka z tym "quasi realizmem" . Gatunek ludzki kiedyś wyginie , to nieuchronne . Ale zbytnie rozpatrywanie tego z perspektywy max 80-90 lat życia jednostki przy naaaaprawdę pomyślnych wiatrach i szczęściu jest bez większego sensu . Jest też szkodliwe z punktu przetrwania , utrudnia walkę do samego końca , choćby praktycznie beznadziejną . Dający materiał do przemyśleń eksperyment https://www.youtube.com/watch?v=ypPDSuE0Q2w

10.10.2020 20:53 Baśka

@ Coyote.
Bez urazy ale czy nie uważasz że zbyt naiwne jest myślenie że ktoś spuści ocalałym ''deseczkę '' ?
Co miałoby być tą ''deseczką'' odwracającą śmiercionośne tendencję ? Liczysz na ingerencję jakiejś cywilizacji pozaziemskiej przybywającej na swoich międzygwiezdnych okrętach z pomocą ocalałym ?
A może liczysz na chłodzące erupcje wulkaniczne przed osiągnięciem 4 C oceanów względem 1750 roku ?

Moźna mieć nadzieję ale nie głupią ,naiwną i bez pokrycia. Jakby nie patrzeć ocalali nie będą na poziomie intelektualnym szczura szarpiącego się do upadłego za deseczką która nigdy nie zostanie spuszczona.
Zrozumieją że żadnej deseczki nikt nie spuści i że nie da się wyjść z tego akwarium.
Dopóki 4 C oceanów względem 1750 roku nie osiągnięto dopóty ludzie nie wymrą ostatecznie.
Za tą granicą żadne ssaki nie mają prawa do życia. Ziemia na pewno zacznie się samoregulować ale może to być za późno dla ludzi. 1000 lat to dla ziemi mgnienie oka. Nikt nie powiedział że do 2025 roku dojdzie do ochłodzenia.
W artykule jest odnośnik do lodowca topiącego się w kilka dni wbrew prognozom sugerującym stopienie się w 5 lat. A to oznacza że istnieje gigantyczna dysproporcja tempa destrukcji środowiska i nagrzania pomiędzy rzeczywistością i prognozami. Ta dysproporcja będzie się zwiększać patrząc na wzrost wartości sprzężeń zwrotnych.
Biorąc pod uwagę samonapędzające tempo nagrzania to 2025-2026 można uznać za ostateczną granicę osiągnięcia 4 C oceanów. Niewykluczone wcześniejsze w latach 2022-2024 w wyniku wzrostu stężenia metanu i całkowitej destrukcji cyklu węglowego w ziemi. Gleby zamiast pochłaniać mogą zacząć wydalać CO2.

Bardzo ciężko mając na uwadze te fakty liczyć na przeżycie przy sprzyjających warunkach ot tak sobie.
Cień cienia szansy że ostanie się chociaż garstka ludzi po zakończeniu tego wymierania.
Najgorszy okres wciąż przed nami jednak.

10.10.2020 23:55 Coyote

@Baśka . Lepiej się położyć , gorzka pigułka i odjazd ;) Ktoś kiedyś pisał o przeczekiwaniu dni w podziemiach . Można , można . "Deseczka" to stabilizacja warunków środowiskowych pozwalająca na przetrwanie . Nawet jeśli oznacza to po prostu śmierć "nadmiarowych gąb" , konkurentów do pozostałych , uszczuplonych zasobów . Mniej zdeterminowanych szczurów . Pływanie na ich trupach

11.10.2020 8:59 Baśka

@ Coyote
Ja się zgadzam jak najbardziej tylko pod warunkiem że nie będzie za gorąco dla nas i szczura.
Im wyższa temperatura oceanów tym prymitywniejsze i uboższe ekosystemy oraz formy życia. Maksymalnym poziomem zuubożenia i degradacji wystarczającym do podtrzymywania życia najodporniejszych ssaków są te 4 C oceanów względem 1750 roku.
Dopóki takich wartości nie dojdzie tacy ludzie jak ja czy ty mają cień cienia szansy wyjść z tego obronną ręką. Za 4-5 lat się okaże czy dojdzie do ochłodzenia .To jest czynnik CAŁKOWICIE NIEZALEŻNY OD NAS. Jak się spóźni i ziemia zacznie się ochładzać po osiągnięciu 4C to tylko: ’’Niech spoczywa w pokoju Homo Sapiens żył 300 000 p.n.e.- 2026 n.e ’’
Należy być mimo wszystko dobrej myśli że nam się poszczęści.

4 stopnie celcjusza to drastyczne zmiany składu atmosfery, temperatur i wilgotności powietrza naraz. Środowisko nie do życia dla stałocieplnych kręgowców bo ich termoregulacja po prostu fizycznie nie jest w stanie pracować w takich warunkach. Nie mogąc jakkolwiek fizycznie oddawać ciepła do otoczenia umrzesz z przegrzania bo ci się białka pościnają. Tobie i wszystkim ssakom oraz ptakom. Każdemu gatunkowi w swoim miejscu i czasie oczywiście bo stała temperatura ciała to szeroki wachlarz wartości. Co zabija teraz w pobliżu równika w strefach epizodycznego mokrego termometru może objąć zasięgiem każdy metr kwadratowy ziemi. Taka sytuacja miała w trakcie wielkich wymierań przeszłości miejsce więc to jest możliwe i wykonalne. Zwłaszcza teraz biorąc pod uwagę tempo zdarzeń i dynamikę wzrostu temperatur.
Tabletka z 5 gramami cyjanku domowej roboty tylko w 3 przypadkach, a nie teraz zaraz pomimo że się z nią nie rozstaje 24/7. Bez paniki i na spokojnie bo jeszcze do końca nie wiadomo co nas czeka. Oczywiście będę tych sytuacji unikać jak tylko się da ale nie zawsze to możliwe :
1 Permanentny i nieodwracalny brak żywności,wody, odzieży,amunicji.
2 Niemożliwa do uleczenia choroba bądź obrażenia fizyczne.
3 Schwytanie przez wrogą bandę w celu przesłuchania jako jeńca i-lub zjedzenia . Bo kanibali będzie pełno a tortury to ostatnie co chciałabym przeżywać. Każdy zacznie ‘’śpiewać’’ przy odpowiedniej dawce cierpień. https://www.youtube.com/watch?v=B_PNqplR1vw
Kiedy mnie złapią niczego nie pisnę
Tajemnicę zabiorę do grobu wybiorę truciznę.

11.10.2020 16:55 ANDRUS

@BAŚKA To ja może cytatem Selco Begovica odpowiem. Bo działy się sytuacje pozornie niemożliwe do uwierzenia gdy o tobie ptaszki nie ćwierkały. Daruj sobie odpisywanie że to nieskończona kosmiczna głupota ale ja wierzę że z tymi twoimi 4 Celcjuszami oceanów się poszczęści nielicznym ludziom w skali globalnej jak temu pijakowi indywidualnie.
Absolutnie nie neguję zagrożenia bo to co piszesz to skrajnie bestialska naga prawda i groźba realizująca się na naszych oczach ale nie zrealizowana Ad finem.
‘’ To horror słyszeć dorosłego człowieka krzyczącego o pomoc,w bólu,płaczu,błaganiu o litość- niektórzy nie byli w stanie tego wytrzymać. Ale bywało też zupełnie inaczej. Jeden z moich sąsiadów,alkoholik,kiedyś wyszedł na ulicę,kompletnie pijany,przeszedł pięćset metrów i nie został zastrzelony przez snajpera. Nie wiem,dlaczego. Mamy takie powiedzenie że bóg oszczędza głupców,więc to chyba była przyczyna. Przeżył wszystko zmarł kilka lat temu,na skutek alkoholizmu’’
Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo powstania takich warunków do życia na ziemi ?
Prawdopodobieństwo tak idealnie wyważonej grawitacji,temperatury, zasolenia oceanów, symetri kształtów, ciągu Finabocciego, ilości samej wody na planecie i jej występowania w takiej postaci, składu atmosfery i mnogości innych czynników.
Tak mikroskopijne że można śmiało założyć że to dzieło rozumnej istoty.
Ja wierzę że pomimo najgorszego horroru, bezmiernej otchłani śmierci ,cierpień , zniszczeń jacyś ludzie ocaleją i że Pan zastępów nie pozwoli na takie zniszczenie jego dzieła.

11.10.2020 19:05 Carlinfan

@ANDRUS jest też możliwe, że twój Pan to farmer (przez wielu nazywany pasterzem), który hoduje nas w tylko sobie znanym celu.

11.10.2020 23:24 Baśka

@ Carlifan @ Andrus
Nie będę propagować teorii ezoterycznych i religijnych a rozumne naukowe obserwacje namacalne dla każdego. Ziemia rzeczywiście nie wygląda na dzieło przypadku przez ilość czynników umożliwiających złożone życie i arcy-powszechną (1,618) w niemal każdym żywym organizmie. Faktem jest że bioróżnorodność zawdzięczamy w dużym stopniu położeniu idealnie w środku strefy złotowłosej i bardzo spokojnej gwieździe jaką jest słońce. Co ciekawe bezdyskusyjnym faktem jest ostatni spadek aktywności słonecznej: https://dobrapogoda24.pl/artykul/minimum-aktywnosci-slonca-ochlodzenie-klimatu-glod-trzesienia-ziemi-czy-obawy-sa-sluszne
Od lat 80 tych aktywność regularnie i systematycznie spada a tego roku zaczęła szorować po dnie.
To wszystko pomimo rekordów wzrostu temperatur i ekstremów klimatycznych jakie doświadczamy i najcieplejszego 2020 roku w historii. Nasuwają się zatem 2 konkluzje.
1 Jak wielki rozmach musi mieć efekt cieplarniany przy standardowej aktywności z lat 60 i 70-tych zeszłego wieku ? Pokazuje to jak wielkie są zniszczenia środowiska i jak daleko zaszły sprawy.
2 Nasilenie tempa destrukcji środowiska naturalnego od 1981 roku jest bardzo zbieżne z metodycznym spadkiem wspomnianej aktywności słonecznej.
Tak jakby słońce akurat miało kaprys nie dokładać ludziom zmartwień. Bo gdyby szło standardowym cyklem z lat 70 tak jak zwykle to już dawno byśmy wszyscy poumierali od nagrzania. Nasuwają się pytania:
Jak długo aktywność słoneczna będzie iść na rękę ziemskiemu życiu ?
Jak bardzo może spaść moc generowana przez naszą gwiazdę ?
Co stoi za tym podwójnym zbiegiem przyczynowo-skutkowym ?
Jednorazowe zdarzenie to wypadek – Podwójne zdarzenie to zbieg okoliczności
Potrójne zdarzenie to celowe działanie z premedytacją
Same z siebie w rzeczywistości nie zdarzają się zsynchronizowane przyczynowo-skutkowe ciągi mające +3 sekwencji wraz z celem i punktem odniesienia działania.
Jeśli powyższy zbieg okoliczności zostanie połączony i zsynchronizowany z chłodzącymi erupcjami wulkanicznymi w latach 2021-2024 to będzie ostateczny bezdyskusyjny dowód na :
‘’Nadzwyczajną zorganizowaną akcję w celu ratowania ekosfery na planecie ziemia’’
Bo jak inaczej nazwać zsynchronizowane połączone zabiegi mające na celu efektywnie wyhamowanie niszczycielskiego nagrzania planety i powstrzymanie destrukcji form życia ?

Uwierzę w tą ‘’Nadzwyczajną akcję ‘’ @Andrusa tylko wtedy gdy cała, silna, w pełni zdrowa i bezpieczna zobaczę i poczuję kilkumetrowe zaspy śniegu i przynajmniej (-35 C) na termometrze utrzymujące się przez bite 3,5 miesiąca w latach 2021-2024.
A na razie to dla mnie było ,jest i będzie wróżenie z fusów herbacianych z pewnym poszlakowym prawdopodobieństwem. NIKT NIE POWIEDZIAŁ że ziemia się zacznie ochładzać zanim oceany nagrzeją się do 4 C robiąc na rękę ludziom.
Niech @Andrus wierzy sobie w co tylko chce i niech się nie zdziwi że akurat to się nie stanie w tak mikroskopijnym przedziale czasu dla planety ziemia jakim są 4 pełne obroty dookoła słońca.
Patrząc na wielkie wymieranie permskie statystyczna szansa na powyższy obrót wydarzeń jest wielokrotnie niższa niż trafienie 6-tki w Totka przy największej kumulacji, nigdy wcześniej nie grając ,jednym jedynym losem. Szóste wielkie wymieranie przemysłowe jest o wiele potężniejsze niż wielkie wymieranie permskie względem rozmachu wzrostu temperatury, ekspresowego czasu trwania i zniszczeń . Gdyby rzeczywiście @ Andrus miał rację to byłby evenement wszechczasów na skalę całego wszechświata.
Zobaczymy jak się obecna złowieszcza sytuacja rozwinie.

12.10.2020 18:35 Carlinfan

@BAŚKA
Przynajmniej -35 to będziesz miała na kole podbiegunowym. A tak na serio to dokładnie rok temu w stolicy ponad 20 stopni C, a dziś nie było nawet 10.

12.10.2020 20:01 Baśka

@ Carlifan
Na serio to globalne ocieplenie nie jest równomierne ! Nasze chwilowe ochłodzenie jest nie znaczące w skali globalnej. U nas chłodnawo a w stanach zjednoczonych upały konkretne.
Klimat został wybity z równowagi i dochodzi do przemieszania się stref nagrzania.
Też była chyba w 2018 sytuacja że w polsce było zimno a na arktyce upał.
To mamy podobne zjawisko teraz. I będzie ono trwać jeśli prognozy pogody okażą się prawdziwe 1-2 tygodnie. Będziemy mieć nowy cykl nagrzania z jeszcze większym rozmachem.
Lockdown ‘’wybił z rytmu’’ cykl nagrzania i chłodzenia.
2021 rok okaże się krytyczny i zdefiniuje co dalej przez El-nino dokładający do pieca.
Ja uważam że w listopadzie,grudniu,styczniu na powrót będzie gorąco.
Pamiętasz co było w lutym tego roku ?
Wyobraź sobie 2-3 takie miesiące w sytuacji gdy przynajmniej hipotetycznie powinno być najzimniej ze względu na długość dnia i nocy a także odległość od słońca.
To jest możliwe klimatyczna zima przestała istnieć w polsce.

13.10.2020 15:58 Carlinfan

@BAŚKA co z tego że jest nierównomierne? Jak zrobi się zimno to trzeba bedzie grzać. Pytanie jak to zrobić jak węgiel wymieni się na wiatraki i PV? :)

13.10.2020 16:15 Carlinfan

@BAŚKA i to co napisałaś to jest klasyka dwójmyślenia. Ochłodziło się, więc jest cieplej. Zresztą poczekajmy do stopnienia całego lodu w Arktyce. Może jest ziarno prawdy w teorii, że gdy woda z Oceanu Spokojnego będzie swobodnie przepływać przez Arktykę do Oceanu Atlantyckiego to dopiero zacznie się właściwy proces wychodzenia z interglacjału w kierunku zlodowacenia.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto