Wzrost gospodarczy nie pomoże światu. Umiar mu nie zaszkodzi [polemika]

W polskich dyskusjach o kryzysie klimatycznym pojawił się ostatnio nowy uczestnik, który od jakiegoś czasu intensywnie przekonuje nas, że walka ze zmianą klimatyczną to kwestia czysto techniczna, że klasa średnia globalnej północy może spać spokojnie, bez obaw o utratę materialnych atrybutów dobrobytu, do których przywykła w ciągu ostatniego półwiecza. Zaś osoby przekonane, że dotychczasowy model produkcji i konsumpcji w tych społeczeństwach doprowadził nas na próg planetarnej katastrofy, i sugerujące nieśmiałe próby samoograniczenia, określa mianem „lewicy ascetycznej” – męczenników, którzy niepotrzebnymi wyrzeczeniami odstraszają innych od zaangażowania w ratowanie klimatu.

Po napisaniu felietonu i udzieleniu wywiadu na temat przygotowywanej właśnie książki na ten temat Kamil Fejfer – bo o nim mowa – na swoim profilu „zaprasza do flejma”. Obiecuje, że „najlepsze kontrargumenty prześledzi najuczciwiej, jak potrafi”. Jego felieton już doczekał się rzeczowej i dobrze uargumentowanej polemiki autorstwa Dawida Juraszka, jednak we wspomnianym wywiadzie autor Zawodu uparcie podtrzymuje swoje najbardziej wątpliwe twierdzenia.

Postanowiliśmy więc przyjąć „zaproszenie do flejma”. Nie dlatego, żebyśmy lubili internetowe przepychanki, ale dlatego, że podobnie jak Fejfer uznajemy kryzys klimatyczny za jedno z największych wyzwań, przed którymi stoi dziś ludzkość. Uważamy też jednak, że popularyzowane przez niego tezy, formułowane na podstawie wybiórczo i powierzchownie zinterpretowanych danych, w podejmowaniu tego wyzwania na pewno nie pomogą, a mogą bardzo zaszkodzić.

Jak pokażemy, przekonanie to jest nie tylko słabo uzasadnione, ale też bardzo szkodliwe dla naszego świata.

Mit Szwecji

Zacznijmy od tego, co nie ulega wątpliwości: zmiana klimatu jest faktem, a jej konsekwencje już teraz dramatycznie odbijają się na milionach żyć ludzkich i innych istot. W przekonaniu Fejfera, żeby rozwiązać te problemy, wystarczyłoby uzyskiwać energię z bezemisyjnych źródeł. Jako przykład podaje Szwecję, która według niego ograniczyła od lat 70. emisje gazów cieplarnianych na jednego mieszkańca z ponad 11 do około 4 ton przy jednoczesnym zachowaniu wzrostu gospodarczego. Liczby te się zgadzają, ale tylko jeśli spojrzymy na emisje CO2 generowane na terenie kraju. Nie uwzględniają one emisji związanych z konsumpcją: wynikających z importu produktów czy lotów międzynarodowych. Nie uwzględniają też gazów innych niż dwutlenek węgla.

Całkowite emisje związane z konsumpcją Szwedów są około dwukrotnie wyższe. Szwedzka Agencja Ochrony Środowiska podaje, że średni ślad węglowy mieszkańców Szwecji to około 10 ton rocznie. Inne recenzowane źródła podają podobne liczby. Zespół Eleny Dawkins porównuje wyniki z różnych źródeł i podaje zakres od 8,3 do 11,1 tony. Raport z badania przeprowadzonego w KTH Royal Institute of Technology podaje średnią około 8 ton, które można przypisać bezpośrednio do wydatków gospodarstw domowych – czyli bez uwzględnienia choćby wydatków rządowych i bezpłatnych usług publicznych, które również generują emisje. W raporcie możemy znaleźć też inną ciekawą liczbę: 58 proc. emisji gospodarstw domowych pochodzi z importu. Zespół Eleny Dawkins podaje podobne proporcje. Wniosek jest jeden: Szwecja importuje towary i eksportuje emisje.

Czytelników przekonanych, że „ślad węglowy to genialna ściema największych trucicieli”, którzy w tym miejscu zamierzali przerwać lekturę, mrucząc pod nosem, że ten tekst na pewno powstał na zamówienie koncernów paliwowych, prosimy o chwilę cierpliwości. Pokażemy, że jak w przypadku wszystkich wskaźników, użyteczność pojęcia śladu węglowego zależy od sposobu, w jaki się z niego korzysta, i celu, dla którego się to robi.

Wszystkie te liczby mogą się wydawać abstrakcyjne, dopóki ich z czymś nie porównamy. I nie chodzi nam o emisje Chin czy Polski (również bardzo wysokie), ale o poziom, do którego należałoby zejść, by utrzymać system klimatyczny we względnej równowadze. Na wspomnianej już stronie Szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska możemy przeczytać, że poziom ten to 2 tony rocznie na osobę w 2050 roku. 2 tony rocznie – z 10. Jak podkreśla Jörgen Larsson w raporcie dla tej instytucji, do osiągnięcia tego stanu nie wystarczy poprawa wydajności technologicznej. Nawet podwójne przyśpieszenie poprawy wydajności nie wystarczy. Potrzebne są także daleko idące zmiany w globalnym systemie energetycznym i stylach życia samych Szwedów, takie jak rezygnacja z mięsa, nabiału i ryb czy ograniczenie podróży lotniczych.

Do podobnych wniosków dochodzą Lewis Akenji z zespołem w nowszym raporcie dotyczącym zmian stylów życia pozwalających utrzymać globalne ocieplenie poniżej poziomu 1,5 stopnia. Mieszkańcom Finlandii (10 ton ekwiwalentu CO2 rocznie na osobę) zalecają, oprócz odnawialnych źródeł energii i elektrycznych samochodów, także dietę wegańską lub wegetariańską, zmniejszenie powierzchni mieszkaniowej oraz ograniczanie przemieszczania się samochodem i podróży lotniczych. Nie jest to lista rzeczy, z których można wybrać jedną lub dwie. Trzeba zastosować je wszystkie, niemal w całym społeczeństwie, ponieważ poziom, do którego powinny spaść emisje, to 2,5 tony w 2030 roku i 0 (słownie: zero) w 2050.

Z czego wynikają te niższe wartości? Z ostatniego specjalnego raportu IPCC o przewidywanych katastrofalnych skutkach ocieplenia atmosfery o 1,5 stopnia. Podano tam szacowaną wartość budżetu węglowego, czyli ilości gazów cieplarnianych, jakie jeszcze można wyemitować, zachowując szanse na stabilność klimatu. Po rozdzieleniu budżetu na wszystkich mieszkańców i mieszkanki Ziemi wychodzą tak niskie wartości. A budżet ten kurczy się z każdym rokiem.

Emisje gazów cieplarnianych związane ze stylami życia, produkcją samochodów i lotami, oprac. Michał Czepkiewicz

Mit decouplingu

Podając przykład Szwecji, Kamil Fejfer powiela znany mit o decouplingu: przekonanie, że wzrost gospodarczy można oddzielić od negatywnego oddziaływania na planetę. Wiara w możliwość absolutnego decouplingu jest kluczowym elementem w projekcie „zielonego wzrostu”, którego rzecznikami są poważne globalne instytucje, takie jak OECD czy Bank Światowy. Badacze wskazują jednak, że przeświadczenie to nie znajduje potwierdzenia w danych. Jak stwierdzają Jason Hickel i Giorgos Kallis, nie ma żadnych dowodów empirycznych, że wzrost gospodarczy da się oddzielić od zużycia zasobów w skali globalnej. Globalne zużycie materiałów rośnie szybciej niż PKB. Oddzielenie wzrostu od emisji gazów cieplarnianych teoretycznie może być wykonalne i powoli postępuje. Nikłe są jednak szanse, że stanie się to w tempie pozwalającym na ograniczenie ocieplenia do poziomu 1,5 lub 2 stopni. Jak piszą w podsumowaniu: „Oczywiście potrzebujemy wszystkich innowacji technologicznych, jakie tylko możemy uzyskać. Musimy dostosować polityki tak, by stymulowały te innowacje. Ale to nie wystarczy”. Pozostawanie w granicach wytrzymałości planety wymaga ograniczenia produkcji i konsumpcji w zamożnych krajach. Za Timem Jacksonem postulują, by oddzielić dobrobyt od wzrostu i zużycia zasobów.

Mit decouplingu jest jeszcze lepiej widoczny, gdy przyjrzymy się poszczególnym sektorom gospodarki. Fejfer pisze, że „nie potrzebujemy nakazu mikrotravelingu, potrzebujemy niskoemisyjnych samolotów”. Wydajność energetyczna w lotnictwie faktycznie się poprawia, mniej więcej w tempie 1,3 proc. rocznie. Tempo to jednak spada. Dużo szybciej rośnie za to liczba sprzedanych biletów – około 4–5 proc. na rok, z krótkimi przerwami na kryzysy finansowe i pandemie. W efekcie emisje światowego lotnictwa wciąż rosną. Paul Peeters z zespołem analizowali dyskursy wokół technologii lotniczych ostatnich dekad. Obietnice zielonych lotów” i zeroemisyjnych samolotów” nazywają mitami technologicznymi, ograniczającymi postęp w dekarbonizacji sektora. Czy były to biopaliwa, wodór, tłuszcze zwierzęce (sic!), czy znajdujące się obecnie na topie samoloty elektryczne, żadna z tych technologii nie została wdrożona i nie spełniła oczekiwań. Jak podają Andreas Schäfer i inni na łamach „Nature Energy”, wdrożenie samolotów elektrycznych na szeroką skalę wymaga jeszcze całych dekad prac nad potrzebnymi technologiami.

Prace nad elektrycznymi samochodami są bardziej zaawansowane i wchodzą one do masowej sprzedaży. Nie są jednak tak niskoemisyjne i „czyste”, jak mogłoby się wydawać. Wciąż korzystają z wysokoemisyjnej energii elektrycznej (szczególnie w Polsce), a ich produkcja zużywa więcej zasobów i emituje więcej CO2 niż produkcja samochodów spalinowych. Pozyskiwanie materiałów do produkcji baterii nie tylko zanieczyszcza środowisko, ale też często odbywa się z pogwałceniem praw człowieka i wykorzystaniem pracy dzieci. Wymiana ogromnej i wciąż powiększającej się floty pojazdów na elektryczne nie tylko zwiększy zapotrzebowanie na energię elektryczną, ale też doprowadzi zasoby takich metali jak lit i nikiel na skraj wyczerpania.

Wniosek z tych badań i doniesień jest jeden: dopóki mity technologiczne nie spełnią swoich obietnic, potrzebujemy ograniczenia lotów, zmniejszenia liczby samochodów i poskromienia wszechobecnej konsumpcji.

Problem z decouplingiem przypomina o jeszcze jednej ważnej kwestii, którą Fejfer konsekwentnie pomija. Katastrofa, przed którą stoimy, nie jest spowodowana jedynie emisjami nadmiernej ilości gazów cieplarnianych do atmosfery. Nieprzypadkowo naukowcy i aktywistki od dłuższego już czasu wzywają do używania terminu „kryzys klimatyczno-ekologiczny”, który lepiej wskazuje, że granice wytrzymałości naszej planety są naruszane w wielu różnych miejscach i na wiele sposobów. Przyczynia się do tego nie tylko zmiana klimatu, ale też utrata bioróżnorodności, zakwaszanie oceanów, zakłócenie równowagi biochemicznej, zmiany w sposobie użytkowania ziemi itd. Globalna gospodarka, oparta o dewastację ekosystemów, plądrowanie zasobów, rozrzutność i beztroskie pozbywanie się odpadów, będzie dla Ziemi równie katastrofalna w skutkach, nawet jeśli oprze się na odnawialnych i niskoemisyjnych źródłach energii.

Zmiana systemu oznacza zmianę stylu życia

Trudno nie zgodzić się z Fejferem, gdy mówi, że nie wystarczy rezygnacja z przysłowiowych już słomek do napojów i krótszy prysznic, a nasze jednostkowe wybory niewiele pomogą, jeśli nie będą im towarzyszyć głębokie zmiany systemowe. Problem w tym, że pod pojęciem systemu rozumie on technologiczne procedury, które w cudowny sposób rozwiążą problem nadmiernych emisji. Przekonanie, że walka ze zmianą klimatu „to kwestia techniczna, nie ideologiczna”, jest nie tylko fałszywe, ale też bardzo szkodliwe. Żadna technologia nie funkcjonuje w społecznej próżni. Trzeba odsłaniać ideologie, które stoją za każdą z propozycji rozwiązania kryzysu klimatyczno-ekologicznego. Trzeba mówić o wartościach, wyobrażeniach i wizjach przyszłości, które im towarzyszą.

Spójrzmy więc, jaka ideologia stoi za przekonaniem, że dla powstrzymania kryzysu klimatycznego wystarczą nowe technologie i „niewielkie modyfikacje” naszych przyzwyczajeń. Dawid Juraszek słusznie nazywa ją formą negacjonizmu klimatycznego. W istocie jest to próba zawoalowanej obrony systemu, który doprowadził nas na skraj katastrofy, oraz przywilejów tej grupy – zamożnych obywateli globalnej północy – której przyniósł on najwięcej korzyści. Być może przywiązanie do tego systemu wynika z przekonania, że „nasza cywilizacja wygrzebała się z biedy dzięki (pozyskanej z paliw kopalnych) energii”. Wypadałoby jednak w tym miejscu wspomnieć, że stało się to również dzięki bezlitosnej eksploatacji i doprowadzeniu do zagłady szeregu innych cywilizacji i kultur. Zaś kwestie takie jak dobrobyt, rugowanie biedy i wydłużenie długości życia były wynikiem bardziej złożonych procesów społeczno-politycznych. Ekspansja kapitalistycznych form produkcji odegrała w nich rolę co najmniej ambiwalentną, o czym przekonująco pisał ostatnio Jason Hickel w artykule Czy kapitalizm wyciąga ludzi z biedy?

Przykład Szwecji pokazuje dobitnie, że do redukcji emisji do poziomu niezbędnego, by zapobiec najgorszym konsekwencjom kryzysu klimatyczno-ekologicznego, nie wystarczy zmiana miksu energetycznego. Potrzebna jest przebudowa całego systemu społeczno-gospodarczego opartego na nadmiernej produkcji i konsumpcji, a co za tym idzie – również stylów życia od tej konsumpcji uzależnionych. O wzajemnym uzależnieniu konsumpcji i produkcji oraz badaniach na ten temat pisała na łamach „Czasu kultury” amerykańska badaczka Halina Brown.

W kwestii stylu życia wywód Fejfera pełen jest sprzeczności i niekonsekwencji. Dostrzega on wprawdzie, że osoby o wyższych dochodach zostawiają większy ślad ekologiczny, zarazem jednak sprzeciwia się wszelkim działaniom, które „dyscyplinowałyby i ograniczały dążenie ludzi do dobrego życia”. Spójrzmy więc, co na temat mówią badacze i badaczki tematu. Na przekór temu, w co chciałby wierzyć Fejfer, autorzy głośnego artykułu Scientists’ warning on affluence wskazują, że wzrost zamożności nie przyczynia się bezpośrednio do upowszechnienia dobrostanu, natomiast negatywnie odbija się na całym środowisku naturalnym. „Kapitalistyczny, zorientowany na wzrost system gospodarczy nie tylko zwiększył zamożność […] ale też przyczynił się do ogromnego wzrostu nierówności, niestabilności finansowej, zużycia zasobów i presji środowiskowej na systemy podtrzymujące życie na Ziemi”. Nie ulega też ich zdaniem wątpliwości, że negatywny wpływ na środowisko najzamożniejszych tego świata przewyższa wielokrotnie oddziaływanie społeczności najuboższych.

Życiowe wybory europejskiej klasy średniej (a w tym klubie znajdują się też zamożniejsze warstwy polskiego społeczeństwa) mają duży wpływ na sytuację na świecie. Emisje zachodnich społeczeństw stanowią ogromną część emisji globalnych. Ich style życia, pracy, produkcji i konsumpcji uzależnione są od zasobów, które system kapitalistyczny drenuje z innych części globu. Wreszcie – model życia najzamożniejszych warstw wyznacza standardy, do których aspirują bogacący się mieszkańcy szybko rozwijających się państw takich jak Indie czy Chiny.

Jak widać, ograniczenie konsumpcji i zmiana stylów życia w kontekście kryzysu klimatycznego to nie tylko przedmiot zainteresowania wyimaginowanej „ascetycznej lewicy”, ale cały nurt najnowszych badań. Kolejny, szósty już raport IPCC będzie zawierał cały rozdział dotyczący społecznych i kulturowych czynników wpływających na poziom konsumpcji i związane z nim emisje. Dodanie tego rozdziału wynika z przekonania badaczy o niewystarczającym charakterze rozwiązań technicznych, na których skupiały się dotychczasowe raporty IPCC i polityka klimatyczna głównego nurtu.

Czy bogactwo jest potrzebne do szczęścia?

W swojej obronie status quo posuwa się Fejfer do moralnego szantażu: nie możemy ograniczać naszego bogactwa, bo przecież w „kolejce po dobre życie stoi 3–4 mld ludzi”. Jest to nieuczciwy obraz. Mowa tu wszak o miliardach ludzi wywłaszczonych przez globalny kapitalizm. Ich miejsca życia, tradycje społeczne i polityczne, sposoby pozyskiwania żywności, formy własności, praktyki mieszkania i obyczaje zostały zdewastowane przez stulecia kolonialnej przemocy. Na tej przemocy i wywłaszczeniu zbudowane jest dzisiejsze „dobre życie” klasy średniej w państwach globalnej Północy. Konieczne jest oczywiście stworzenie warunków, w których miliardy ludzi mogą żyć w dobrostanie. Nie zakładajmy jednak z góry, że upragnionym dla nich modelem jest akurat ta krwawo okupiona wizja „dobrego życia”. Może raczej my powinniśmy spojrzeć na koncepcje dobrobytu stworzone w różnych miejscach naszego globu, w różnych czasach.

Nie ulega wątpliwości, że walka z ubóstwem, nierównościami i niesprawiedliwą dystrybucją kosztów kryzysu klimatycznego jest nieodzownym elementem walki z tym kryzysem. Stan klimatu i całej planety jest jednak tak dramatyczny, że rewizji wymagają sposoby zapewniania ludziom dobrego życia, tak aby wystarczyło go dla wszystkich. Badacze ograniczeń planety mówią o „bezpiecznej przestrzeni dla ludzkości”. Kate Raworth w swoim raporcie dla Oxfam i rozszerzającej go książce o „ekonomii obwarzanka” (doughnut economics) uzupełnia tę ideę o globalną sprawiedliwość. Jak zapewnić podstawy dla dobrego życia wszystkim mieszkańcom i mieszkankom Ziemi bez przekraczania granic jej wytrzymałości? Obecna sytuacja jest daleka od idealnej: planeta podlega eksploatacji, a podstawowe potrzeby, takie jak dostęp do wody, żywności, mieszkania, energii, edukacji i równych praw, nie są wszystkim zapewnione.

Dan O’Neill z zespołem poddali model Raworth weryfikacji na podstawie danych ze 150 krajów. Z ich pracy wynika, że zapewnienie podstawowych potrzeb wszystkim ludziom byłoby możliwe w ramach ograniczeń planety przy odpowiedniej dystrybucji dóbr. Jednak zapewnienie potrzeb wyższego rzędu i osiągnięcie powszechniejszego zadowolenia wymagałoby już ogromnych zmian w sposobach realizacji tych potrzeb. Nie wystarczą do tego tylko nowe technologie. Potrzebny jest umiar w konsumpcji i używaniu zasobów oraz odejście od prymatu wzrostu gospodarczego. Szczególnie w globalnie zamożnych krajach (jak Polska czy Szwecja) zużycie zasobów powinno się zmniejszyć, a gospodarki powinny przestać rosnąć.

Artykuł O’Neilla ukazuje ponury obraz świata, w którym panują ogromne nierówności. Nie bójmy się tego powiedzieć: konsumpcyjny styl życia zamożnych pochłania zasoby, które są potrzebne do wyciągnięcia miliardów ludzi z nędzy. Zmiana tego stanu nie musi się wiązać z pogorszeniem jakości życia. Wręcz przeciwnie, dopiero wtedy cała ludzkość mogłaby rozwinąć skrzydła.

Model ekonomii obwarzanka na podstawie prac Kate Raworth; źródło: wikicommons

Życie dobre czy życie fajne?

„Wskaźniki poprawy jakości życia”, które przywołuje Fejfer, takie jak „bardziej dostępne wakacje”, czy „upowszechnianie możliwości dokonywania wyborów stylów” są przypadkowym zlepkiem dóbr, które wcale nie są uniwersalne. Dyskusja o tym, czym jest dobre życie, jakie dobra stanowią o jego jakości, co przynosi szczęście, a co stanowi zestaw podstawowych potrzeb ludzkich, wymaga więcej uwagi. Jest to szczególnie ważne w kryzysowej sytuacji, gdy zasoby należy oszczędzać, a nie trwonić. Jak wskazywał Dawid Juraszek, postęp można mierzyć na inne sposoby niż tylko liczbą niskoemisyjnych samolotów i elektrycznych samochodów. Ważne jest odróżnienie „dobrego życia” od „życia fajnego”, pełnego gadżetów i konsumpcji na pokaz.

Katalog podstawowych potrzeb jest kwestią normatywną i podlega dyskusji. Chyba jednak możemy się zgodzić, że pewne potrzeby, takie jak mieszkanie, żywność, edukacja czy zdrowie – ale również bezpieczeństwo, wolność i równość – są istotniejsze od innych. Można je zapewnić na różne sposoby i w ekonomii ekologicznej rozdziela się potrzeby od sposobów ich zaspokajania. Potrzebę spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi można zrealizować poprzez wspólną podróż na drugi koniec świata, ale równie dobrze można o te relacje dbać bliżej domu. Zadaniem polityki klimatycznej powinno być tworzenie takich warunków, by spełnianie potrzeb i dążenie do dobrego życia było jak najmniej szkodliwe dla planety.

Mitem jest też ścisłe powiązanie bogacenia się i wzrostu gospodarczego z poprawą jakości życia. Zarówno na poziomie jednostek, jak i całych społeczeństw, korelują one tylko do pewnego poziomu. Jest to tak zwany paradoks Easterlina. Powyżej pewnego poziomu materialnego, gdy podstawowe potrzeby są spełnione, dalsze bogacenie się i konsumpcja nie podnoszą zadowolenia. Wręcz przeciwnie, mogą wpędzać ludzi w tak zwany kołowrotek konsumpcji: by czuć się dobrze w społeczeństwie konsumpcyjnym i utrzymać status społeczny, muszą kupować wciąż więcej i więcej, a każdy kolejny zakup szybko traci na wartości. Błędne koło, które jest tylko jednym z wielu „kół zamachowych” wzrostu, kapitalizmu i eksploatacji.

Chochoł ascezy i pożytki ze skromnej obfitości

Tutaj dochodzimy do chochoła, w stronę którego kieruje Fejfer swoje polemiczne działo, czyli do „ascetycznej lewicy”. Chochoł ten jest efektem albo nieżyczliwej lektury felietonu Jasia Kapeli, albo przeoczenia jego ironicznego i prowokacyjnego charakteru. Jak to z chochołami bywa, jest to postawiona na kruchych fundamentach karykaturalna kukła sugerująca, że alternatywą dla masowych podróży lotniczych i elektrycznego auta w każdym garażu jest pełne umartwień życie w pustelniczej grocie o misce soi.

Nie byłby ten chochoł wart machnięcia ręką, gdyby nie to, że dostrzegamy w nim niezdarną próbę wyśmiania i zdyskredytowania nurtu społeczno-politycznego, który uważamy za jedną z najważniejszych odpowiedzi na współczesny kryzys – nienazwanego nigdzie po imieniu projektu dewzrostu/postwzrostu (degrowth). To właśnie prekursorzy tego ruchu jako jedni z pierwszych zaczęli głośno mówić o tym, że nieskończony wzrost gospodarczy w ograniczonej prawami fizyki przestrzeni naszej planety jest niemożliwy, niepotrzebny i szkodliwy; że sprawiedliwość społeczna powinna iść w parze ze sprawiedliwością środowiskową i klimatyczną; że źródłem powszechnego dobrostanu nie jest liczone w PKB bogactwo, ale sprawiedliwa dystrybucja dóbr i usług, sprawiedliwszy podział pracy, dostęp do czystej wody i czystego powietrza; a także – co za herezja! – że ludzie mogą znaleźć radość w życiu pełnym umiaru, w „skromnej obfitości”, w spędzaniu czasu z bliskimi osobami, w zaangażowaniu w sprawy lokalnej społeczności, w bliższym kontakcie z naturą. Są to wartości, które znajdziemy w wielu kulturach, praktykowane w różnych społecznościach, wciąż obecne również w naszych stylach życia.

W nowym, mniej emisyjnym życiu mniej czasu będziemy spędzać w pracy i samochodzie. Skromne, ale dostępne dla wszystkich mieszkania komunalne sprawią, że nikt nie będzie się martwił o dach nad głową. Bezpłatne usługi publiczne ułatwią życie codzienne. Szczęście odnajdziemy w uprawianiu ogródków, podróżach (tanim) pociągiem i rowerem (po rozbudowanych drogach dla rowerów), w spotkaniach z przyjaciółmi i wspólnym gotowaniu. Albo w czymś zupełnie innym. Życie z umiarem nie oznacza życia bez możliwości wyboru. Chodzi o to, by dostępne wybory pozwoliły czerpać satysfakcję z możliwości podejmowania decyzji dotyczących własnego życia i dążyć do szczęścia, nie szkodząc przy tym planecie.

Zgadzamy się z Kamilem Fejferem, kiedy pisze, że stawka w grze jest wysoka. Wydaje nam się jednak, że gramy w dwie różne gry. Fejfer gra w grę o zachowanie za wszelką cenę obecnego poziomu życia dla najbogatszych społeczeństw. W naszej grze stawką jest utrzymanie warunków umożliwiających życie na planecie i „dobre życie dla wszystkich”.

Kryzys klimatyczno-ekologiczny już trwa. Wierzymy jednak, że wciąż jeszcze możliwe jest ocalenie dóbr, instytucji i praktyk życia społecznego, które pozwolą dokładnie na to, czego chciałby Fejfer: na zmniejszanie ubóstwa, nierówności społecznych i ekonomicznych oraz zapewnienie dobrostanu jak największej liczbie ludzi i innych istot.

Jesteśmy już za duzi, żeby wierzyć w bajki o nieskończonym wzroście. Zacznijmy wreszcie poważną rozmowę o tym, jakie zmiany nas czekają, czym jest dobre życie i jakie potrzeby są podstawowe. Na jakie wyrzeczenia jesteśmy gotowi, by ocalić to, co jest kluczowe dla naszego przetrwania? Rozmowa ta będzie łatwiejsza, jeśli przy okazji powiemy sobie (naprawdę dziwne, że trzeba kogokolwiek do tego przekonywać), że rezygnacja z pewnych dóbr nie musi zaraz oznaczać męczeństwa i samoumartwiania się, ale przeciwnie: życie w poczuciu spełnienia i radości. Zamiast więc trwonić zasoby, cieszmy się z umiaru.

Źródło: Krytyka polityczna

**
Michał Czepkiewicz – geograf, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (doktor nauk o Ziemi, 2017). Aktualnie postdoc na Uniwersytecie Islandzkim w Reykjaviku. Jego zainteresowania badawcze dotyczą zależności między urbanistyką, mobilnością i stylami życia a emisjami gazów cieplarnianych i dobrostanem mieszkańców miast. Stypendysta Fulbrighta na Uniwersytecie Stanowym w San Diego.

Weronika Parfianowicz – kulturoznawczyni, adiunktka w Instytucie Kultury Polskiej UW. Zajmuje się historią nowoczesnej kultury czeskiej, przestrzenią, obyczajowością i ekologią miast Europy Środkowej, a także polityką mieszkaniową i popularyzacją myśli postwzrostowej. Prowadzi bloga popularnonaukowego „Jak żyć w małym mieszkaniu?”. Stypendystka Funduszu Wyszehradzkiego na Uniwersytecie Karola w Pradze i Czeskiej Akademii Nauk.

Komentarze

23.09.2020 13:45 Paweł

Kolejny artykuł o wszystkim i o niczym. Jeśli mój sąsiad mieszkający dom dalej, ten drugi, mieszkający dwa domy dalej i jego sąsiad mieszkający trzy domy dalej, mają fajne auta, dobrą pracę i ładne domy, dlaczego ja mam rezygnować ze wszystkiego? Jeśli oni latają na wakacje do ciepłych krajów, dlaczego ja mam się ograniczać do siedzenia w swoim ogrodzie? Skoro oni żyją tak, żeby mieć dobrze i ładnie, to czemu ja mam żyć tak, żeby mieć gorzej od nich? Sam mam ratować Planetę?

Zresztą, Wy tu piszecie o jednym a w tym samym czasie, w Singapurze bodajże, organizowane są loty, bez miejsca docelowego. Loty w których samolot będzie latał tylko po to, żeby ludzie mogli sobie polatać i wysiąść na tym samym lotnisku. Wszystkie miejsca wykupione! Więc o czym Wy tu piszecie...

Ten świat już jest stracony. Artykuł o utopii.

Dopóki coś nie pie****lnie na tyle mocno, żeby zatrząsł się cały świat, nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek, diametralne zmiany. Będziemy żyć, jak żyjemy. Będziemy pracować, żeby płacić podatki w coraz droższym kraju. Będziemy karmić pasożytów w postaci swoich rządów i najbogatszych korporacji. Dzień za dniem.

23.09.2020 13:48 Carlinfan

@RAFAŁ
To jest stworzony przez wielki biznes (czytaj najbogatszych) emocjonalny wytrych na tych dobrodusznych pro-eko w gwałtownie rosnącej klasie średniej, żeby ciemiężyć ich sumienia tak mocno, aż sami zaczną się ograniczać, by najbogatsi mogli się nie ograniczać.

23.09.2020 15:22 adaś

" Życie z umiarem nie oznacza życia bez możliwości wyboru."
W niedzielę pływałem łódką po jeziorze nad którym mieszkam. Nie dlatego że mnie nie stać na wyjazd do knajpy odległej o 50 km. Po prostu zachód słońca oglądany z łodzi jest dla mnie ciekawszy niż knajpa.

@ Paweł.
"mają fajne auta, dobrą pracę i ładne domy, dlaczego ja mam rezygnować ze wszystkiego?"
Po pierwsze nie ze wszystkiego. Po drugie to ja się cieszę że sąsiedzi maja auta lepsze niż moje. Bo to do nich prędzej przyjdzie złodziej niż do mnie.
" Sam mam ratować Planetę?"
Po co od razu wielkie słowa ? Żyj tak, żeby mieć czyste sumienie. ( ale nie dlatego czyste że nigdy nie używane ) Porównywanie się z innymi może prowadzić do frustracji. Zawsze znajdziesz bogatszych, mądrzejszych, zdrowszych niż ty. Ale zawsze możesz znaleźć tez biedniejszych, głupszych itd.
Zazdrościsz sąsiadowi co ma dużo kasy, super auto i taki wielki brzuch, że ledwo do niego wsiada ? Ja nie zazdroszczę. Zrezygnowałem z mięsa i zrobiłem to przede wszystkim dla siebie. A że przy okazji pomogę też Planecie- to bardzo dobrze.

23.09.2020 16:17 Paweł

Tu nie chodzi o zazdrość a jedynie o to, że nic się nie zmieni, dopóki jeden będzie patrzył na drugiego i widział, że ten ma w du** jakiekolwiek dbanie o środowisko. Moje dbanie o środowisko nic nie da, skoro inni mają to gdzieś.

Nie chodziło o mnie, tylko ogólnie o całokształt tego, jak to wszystko działa i jak działają ludzie na co dzień.

23.09.2020 16:25 Carlinfan

@ADAŚ
A gdzieś, pewnie całkiem niedaleko, ktoś właśnie planuje swoje kolejne wakacje, aby skorzystać jexczd z ciepłej aury. W planach jest przelot w 1 klasie z Warszawy do Monako. Wynajem dużego auta na miejscu. Później czarter dużej lodzi motorowej, i pławienie się w luksusie przez kolejne 2 tygodnie.
Niejeden z nas ma krotszy ślad węglowy przez rok, niż takie rodzynki przez 2 tygodnie.

23.09.2020 23:07 adaś

@CARLINFAN
Zgadza się , ktoś zapewne planuje egzotyczne wakacje.
Ale co ma z tego wynikać ? Mam przestać cieszyć się moją łódką i zachodem słońca ?

@Paweł.
"Moje dbanie o środowisko nic nie da, skoro inni mają to gdzieś."
To akurat nie jest prawda.
Zatrzymaj ten filmik na 8.05
https://www.youtube.com/watch?v=1pXBCgj1cxI&t=1s
Czy według Ciebie miałem tam jeszcze swoje śmieci dorzucić ? No bo skoro i tak już wielka sterta leży...
Ale w 2019 roku też tam byłem. Wszystko było wysprzątane i mogliśmy podziwiać wielkie stare sosny bez dodatkowych "estetycznych " wrażeń. Samo się nie posprzątało, ktoś to musiał zrobić. I tak w życiu jest że czasem trzeba coś zrobić za idiotę. Kto tego nie rozumie temu pozostaje tylko narzekanie jacy to są ci inni...

23.09.2020 23:13 adaś

"Jesteśmy już za duzi, żeby wierzyć w bajki o nieskończonym wzroście."
Zgadzam się z tym zdaniem
Ale jak czytam taki tekst w "Krytyce politycznej " to chciałbym im życzyć aby i w innych kwestiach równie szybko wydorośleli.

24.09.2020 0:59 Marek P-ko

...a ja tam zbieram siły na jesień, żeby posadzić 350 sadzonek drzew, które sam wyhodowałem. Ładnie podrosły w tym roku, teraz trzeba je "wypuścić" na wolność, zabezpieczyć przed sarnami, dopilnować i oby nam służyły. Pozdrawiam!

24.09.2020 13:00 Coyote

Jak wspomniał @Carlinfan . Jedynie emocjonalny wytrych tego 1 % najbogatszych wycelowany w podatną na manipulacje część klasy średniej . Żeby ten jeden procent mógł utrzymać swój poziom życia parę miesięcy dłużej . Chyba nawet nie lat tylko MIESIĘCY . Nie będzie żadnego "zielonego rozwoju" . System który musi puchnąć żeby się nie rozpaść będzie za wszelką cenę podtrzymywany tak przez górę jak i doły . Kraje bogate i zakłamane będą eksportować swoje emisje i brudną część produkcji za granice . Żeby potem wytykać tłustym paluchem tyrających na nich nędzarzy jako "samolubnych trucicieli planety" . Ludzie uciekać w hiper konsumpcje i nihilizm , zwłaszcza wiedząc że wiele już jej nie zostało . Lada chwila system może zacząć wyć i trzeszczeć , a co wypili , zakąsili , poruchali , wciągnęli nosem , czego zazdrościli im znajomi , to ich . A co myśli te parę procent rozsądniejszych ? Głęboka adaptacja . Oddolna bo "góra" ma plany tylko dla siebie skoordynowane z propagandą wiecznego wzrostu i sukcesu dla maluczkich . Każdy dba o własny tyłek i swoją rodzinę .

24.09.2020 13:53 Carlinfan

@ADAŚ
A to ja mam rezygnować z nowoczesnego, ale taniego diesla 1.4, który pali w mieście 5.5L/100km, aby inni mogli sobie jeździć 2 i więcej litrowymi benzynami , z wielkimi kapciami, które też dokładają do spalania ? Może zacznijmy od ograniczenia pojemności silnika, a nie od danego rodzaju paliwa. Zresztą, już widzę jak cały przemysł petrochemiczny nagle przestaje produkować diesel do silników spalinowych.

24.09.2020 14:40 WJ

@ADAŚ
Pogadajmy kiedyś. Może "Los" da nam taką możliwość :)))) Ale chętnie posłuchałabym także RAFAŁ-a i chcę zrozumieć jego "punkt widzenia".

Jutro o 17, tradycyjnie dla mnie, zbieram śmieci w okolicy, z Osobami, które się czasem wymieniają, ale jestem im wdzięczna za każdą obecność. Powtarzam, wiem że to działąnie symboliczne, ale muszę,bo tego wymaga wdzięczność wobec Świata.

Proszę o dobre myśli, bo czasem trudno utrzymać Nadzieję :);)

24.09.2020 15:06 wsciekly_kot

@WJ
Zbieraj, moja kolej w niedzielę. Zamiast do kościółka idę zbierać małpki po rolnikach... Co tydzień pełna torba, jakby ktoś specjalnie rozrzucał.... I serio to nic nie zmienia. Tydzień w tydzień ten sam syf po rowach.....

24.09.2020 15:45 Zakrecony

@ WSCIEKLY_KOT

Może po lgbt małpki, a może po pseudoekologach? Po co obrażać rolników?

24.09.2020 15:47 Coyote

@WSCIEKLY_KOT "młodzi gniewni" rozrzucają w swojej piątkowo-sobotniej drodze z pod lokalnego sklepu na najbliższą stacje benzynową gdzie alkohol jest dostępny całodobowo . I z powrotem do domów .

24.09.2020 16:09 Devak

A u mnie w okolicy wczoraj i dzisiaj piękny smród palonych plastików. Sąsiedzi palą po polach folię po balotach po sianokiszonce. Co za upajający zapach...
Kiedyś powiedzą: skąd u mnie ten rak( nie spytają ile tego raka wywołali u innych?)...

24.09.2020 19:42 adaś

@Carlinfan.
Ależ nie rezygnuj ! Możesz za to zrezygnować ze zbyt częstej jazdy. Ja znam takich co do sklepu odległego o 300 m jadą autem po paczkę papierosów.

24.09.2020 19:56 adaś

@WJ.
można "pogadać " za pomocą maila. :)

24.09.2020 20:29 WJ

@DEVAK
A jednak Jesteś :)
No to akurat miłe, natomiast wspomniany "proceder" praktykuje się i u mnie.

Potrzebuję dobrych informacji, choć najbardziej ucieszy mnie deszcz. Tylko tyle i aż tyle.....

25.09.2020 2:56 Godlike

Odchodzenie od coraz szybszego tempa emisji gazów cieplarnianych do lutego tego roku było tylko teorią w umysłach ekologów i niczym więcej. Nawet nie zaczeliśmy tego robić po dekadach rozważań. Od marca już nie jest to tylko teorią w umysłach niektórych ludzi, ale konsekwencje tego dla ludności tej planety są mocno nieprzyjemne nawet przy zaledwie kilkuprocentowym spadku. Pomyślcie teraz co się będzie działo, gdy emisje spadną o 20-30 i więcej procent. Wojna światowa i anihilacja cywilizacji przemysłowej. Każda inna opcja jest marzycielstwem.

26.09.2020 7:38 Rafał

Jak zwykle nie dotykacie sedna problemu.

Sednem jest tragiczny przyrost naturalny Afryki i części Azji.

Dla was jak zwykle czarni to biedni ludzie doświadczeni strasznie przez białych faszystowskich kolonizatorów.
Unia Jewropejska wręcz nawołuje aby ich masowo przyjmować. Tylko po to aby w wolnym miejscu płodzić bez opamiętania następnych " biednych uciśnionych" przez białych faszystów kolonizacyjnych.

Może ktoś mądry przypomni mi jaki mamy przyrost naturalny w Polsce.
Bo coś mi się zdaje że jest on bardzo proekologiczny, to znaczy zwijamy się w zastraszającym tempie.

Cała masa Afrykanów i Azjatów mnożących się jak bakterie na dobrej pożywce z ambicjami lepszego życia a oni pitolą mi tu o Szwecji.

Czy znacie pojęcie iloczynu? To takie coś co uczą w szkole podstawowej. To znaczy uczyli za moich czasów. Teraz to pewnie gender study. To dam proste równianie.

A x B = C

A- ilość ludzi
B- ilość CO2 emitowanego przez jednego człowieka
C- ilość całkowita emisji CO2.

26.09.2020 8:54 Coyote

@Rafał , pewna część problemu . Przyjeżdżają np: do europy pasożytować na socjału który wypłacają im szaleni utopiści oczadziali od bełkotu Spinellego i wizji Huxleya . A wtórują im cyniczni oligarchowie liczący że chociaż część będzie pracować za psi pieniądz jak Turcy i Polacy w RFN w latach 70"/80" . Druga kwestia że w swoich rodzinnych krajach niektórzy mnożą się jak szaleni dzięki pomocy humanitarnej . Wysoko ponad pojemność środowiskową swojej okolicy . Albo jak nie pomocy humanitarnej to dzięki żywności kupowanej za eksportowane kopaliny . Co się dzieje gdy tych kopalin zabraknie świetnie pokazuje przykład Jemenu . Wybuch dawno zamrożonych konfliktów , nędza i przerażający głód przy którym zdjęcia z Etiopii lat 80" bledną . Druga , równie ważna . Absurdalne zużycie surowców przez górne 10 % światowej populacji . Są w tych procentach biali , czarni , żółci ... Wszelkie grupy etniczne . Trzecie , konsumpcyjna rozrzutność , krótkowzroczność i zwykły debilizm klasy średniej . Która daje sobie wciskać marketingowcom wszelkie gówno , planowo postarzone samochody z silnikami od kosiarek , palące dwa razy tyle ile deklaruje producent , nowy srajfon co roku itd . System jest samobójczy pod praktycznie każdym względem . Kula się tak długo jak może pożerać coraz więcej energii pierwotnej . By marnować połowę wytworzonej dzięki niej żywności albo odsalać wodę morską dla metropolii wybudowanych na pustyni . Decydujący cios przyjdzie od strony surowcowej , nie zmian klimatu , przeludnienia w Afryce czy skażenia środowiska .

26.09.2020 11:13 adaś

@Rafał
"Sednem jest tragiczny przyrost naturalny Afryki i części Azji. "
Może warto zastanowić się z czego on wynika.
Wiadomo że wraz ze wzrostem wykształcenia ( szczególnie wykształcenia kobiet) dzietność spada.
''Czy znacie pojęcie iloczynu? To takie coś co uczą w szkole podstawowej"
No właśnie ! A wielu w Afryce nie ma możliwości uczenia się nawet w szkole podstawowej. Co robią z tym "jaśnie oświeceni" przywódcy naszej cywilizacji ? Budują tam szkoły ? Nie , wolą sprzedać broń oraz rozdawać prezerwatywy i pigułki. I jeszcze pod pozorem darów urządzić w Afryce wysypisko elektronicznych śmieci.
"Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą."- czytamy w Ewangelii.
"Wymagajcie od siebie nawet gdyby inni od was nie wymagali"-powiedział Jan Paweł II.
Moim zdaniem tu naprawdę dotykamy sedna problemu.
Inne problemy są wtórne.

26.09.2020 11:38 Rafał

@COYOTE

To co piszesz jest sensowne.
Dodam tylko że aby rozwijać a następnie wdrażać nowoczesne technologię która wykorzysta energię pierwotną i domknie cykle produkcyjne potrzeba masy świetnie wykształconych specjalistów.

Jak kształcić takich skoro jesteśmy zalewani
bezmyślnie się reprodukującą populacją z którą nie wiadomo co zrobić. Większość z nich musi z konieczności wylądować na socjalu i to nie ich wina.

Jaki system edukacyjny ogarnie tą masę i skąd weźmie środki na działalność.

Już nie mówiąc o tym że za nim się człowieka wykształci trzeba zrobić w ogóle z niego "człowieka".
To znaczy wychować go a nie wyhodować w tzw. "bezstresowym wychowaniu"

Już nawet w takim USA jest problem z czarną częścią społeczności, lokalnie mamy tam już małe wojenki domowe, na razie małe. To wszystko w bogatym i dobrze zorganizowanym w porównaniu do innych kraju.
Przyczyną jest rozbicie rodzin, czyli to co promowane jest przez zboków LGBT już u nas. U nich w znacznej mierze przyczynił się do tego socjal.

Oczywiście różne neomarksistowskie pomioty szatana oskarżają o to oczywiście białych. Bo jakże inaczej, proste wyjaśnienie dla prostaków.

Absolutnie nie popieram prawicowców bo w dużej mierze to już nowocześni degeneraci dodatkowo ignoranci. Jak oglądam prawicowe kanały na youtoobe to myślę że w swoim opętaniu ideolo niczym nie różnią się od marksistów którzy w znacznej mierze opanowali już środki masowego przekazu, stworzyli nowy język.

26.09.2020 13:21 easy

Zgadzam sie z treścią artykułu ale argumenty Adasia są jak najbardziej na miejscu. Przyrost naturalny ZERO od wczoraj. Czyli Afryka i Azja plus Ameryka łacińska. Oczywiście samoograniczenia społeczenstw bogatych też. Nie trzeba bedzie budować smart cities bo nieprzeciążona natura reguluje sie sama.

26.09.2020 13:47 Coyote

@Rafał , Gospodarka nawet wysoko rozwinięta , w swojej centrali też potrzebuje tanich wyrobników od mopa , szmaty czy dokręcania zluzowanych śrub na liniach produkcyjnych . Świetnym przykładem Niemcy , jeszcze lepsza Japonia mimo ich najbardziej zautomatyzowanej produkcji na świecie pogrążona w recesji od dziesięcioleci . Wolą wziąć swoje problemy demograficzne "na klatę" zamiast ściągnąć miliony potencjalnie groźnych ludzi innego etosu kulturowego . Przy właściwie pracującym systemie edukacji dzieci tych wyrobników mają szanse dołączyć do tych wysokiej klasy specjalistów . Przykładem mogą być naukowcy PRL jak Sylwester Kaliski . Przy zapaści tego systemu jest tylko postępująca idiotokracja nawet bez dopływu ludności niższej kultury technicznej z arabskich piasków czy Afrykańkisch dżungli . Idiotokracja czyli pomimo szumnych deklaracji i surowcowego noża na gardle skala marnotrawstwa będzie rosła . Aż system nie imploduje . Pipi prawica niewiele różni się od lewactwa . Dwie strony tej samej , libertyńskiej monety . Wielu zdziwiło czemu połowa wyborców Bosaka poparła w drugiej turze wyborów prezydenckich Trzaskowskiego . Mnie to nie zdziwiło , podobni kawiarniani rewolucjoniści , zwolennicy trans humanizmu jak lewacy . Jedyna różnica , czy po ich upragnionym "obaleniu starego świata" ma być zaprowadzana globalna utopia anarchokapitalistyczna czy komunistyczna . Wbrew pozorom niewielka różnica . Rządy niewybieralnych "rad" czy niewybieralnych rad nadzorczych monopoli . Bo ich wolny rynek jest stanem chwilowym , w zupełnie nowych obszarach lub na wypalonych pogorzeliskach podnoszących się z gruzów . Naturalnie ciąży do oligopoli a następnie monopoli bez litości duszących dopiero rosnącą , potencjalną konkurencje lobbingiem , wrogimi przejęciami i windowaniem progów wejścia na rynki . Kto ma się tym potęgą przeciwstawić ? Słabiutkie państwo "nocny stróż" ? Jedni od drugich coraz mniej się różnią , lewactwo odruchowo jeszcze sobie wyciera gęby słabszymi . Ale co róż któremuś wymsknie się kwiatek w rodzaju "Pi*$dole chore dzieci" , ich pogarda dla samotnych matek , drobnych rolników czy robotników dawno nie jest już maskowana . Ważniejsze są problemy studentek gównokierunków prostytuujących się na boku by "żyć na poziomie" . Nie ofiary zachodnio europejskich WSPÓŁCZESNYCH obozów pracy , młodociani , czasami nawet dzieci zmuszani przez mafie do prostytucji itd .

26.09.2020 14:25 Coyote

@EASY . Niby jak ? Niczym w Chinach paramilitarne bojówki zmuszające do aborcji kobiety w nadprogramowych ciążach lub po prostu katujące taką aż poroni ? Rozbijające główki już urodzonych dzieci o ściany i zmuszające ludność do sterylizujących zastrzyków ? Nawet w ChRL nie objęło to wszystkich grup etnicznych , dziwnym trafem najbardziej zajadłą i żyjącą w trudno dostępnym terenie ludność z polityki jednego dziecka wyłączono . Nie chciano wojny partyzanckiej . Wojna w Wietnamie zatrzęsła potęgą USA , wojna w Afganistanie była jedną z ważniejszych przyczyn bankructwa ZSRR . A ty chcesz wydać taką wojnę całej Afryce , większości Azji i Ameryki Łacińskiej . Ludziom bitnym i bezkompromisowym , wychowanym w ciężkich warunkach , czasami nie znających niczego innego niż wojna . Druga kwestia że w reszcie świata , po zabraniu konsumpcyjnych zabaweczek i zmuszeniu ludności do ciężkiej pracy przyrost naturalny też by nagle skoczył . Dystopia Huxleya była oparta na taniej energii pozwalającej poddanym pławić się w nihilizmie i rozpuście . Bez podniesienia poziomu życia w biednych krajach dzietności metodą nihilistyczną tam nie wyhamujesz , obniżając poziom życia w dzisiejszych bogatych automatycznie podniesiesz w nich dzietność . Efekt ? Bardzo szybko trupy członków paramilitarnych bojówek wisiałyby na palach i krzyżach a idące w dziesiątki jak nie setki milionów siły wściekłych rebeliantów z maczetami i kałachami maszerowałyby wysadzić "wieże z kości słoniowej" i po głowy autorów planu który ich tak rozwścieczył . Po spaleniu i zniszczeniu globalnego ciemiężyciela oczywiście chwyciliby się nawzajem za łby i natura regulowała by się sama . Zostałyby tylko makabryczne legendy którymi straszono by dzieci w wioskach i obozach technobarbarzyńców

26.09.2020 14:31 Baśka

@ Rafał @Coyote
https://3dno.pl/humanitarne-samobojstwo/
Ostatecznie populacje wszystkich krajów całego świata się pozwijają do około 1-2,5 mln ludzi łącznie , a po ziemi będą walać się miliardy ludzkich czaszek i kości. Prawdą obiektywną jest że chodzi o surowce a konkretniej mówiąc o użyteczne dobra materialne pochodzące z tych surowców. Może się wydawać ale to że w sklepach jest pełno żywności to tylko ułuda. W rzeczywistości po uwzględnieniu dywidend biosfery bez napompowania ludzką technologią z każdego bochenka chleba o masie 700 gram zostanie nam kilka okruszków. Dzisiejsza produkcja żywności odbywa się kosztem wyjaławiania ziem z gigantycznym rozmachem
i horendalnym deficytem słodkiej wody. Prawo do życia dla każdego człowieka wynika z odsetek dywidend biosfery. Na exignorancie znalazłam taki artykuł który tłumaczy ludzkie głupie błędy.
https://exignorant.wordpress.com/2018/02/18/autor-sladu-ekologicznego-czlowiek-zepchnal-dzika-przyrode-i-siebie-na-krawedz-istnienia/
Z 1000 000 $ w spadku przy 5% można rocznie brać nie więcej niż 50 000 $.
Jak wezwmę naraz 60000 $ to zostanie mi 990 000 $ a to jest przy tym samym procencie 49500$ .
A to oznacza że raz wychodząc poza limit tylko przyspieszam równolegle degradację dywidend i utrudniam powrót do zrównoważenia. Samozatrzaskująca się pułapka w która ludzie w swojej głupocie wleźli i się jeszcze z tego cieszą. Po prostu wrodzona niezdolność do widzenia procesu i perspektywy oraz punktu odniesienia naraz w czasie rzeczywistym i przyszłym we wszystkich dziedzinach całokształtu.
97-99% ludzi jest za głupia by pomyśleć o wszystkich czynnikach jednocześnie i kompleksowo zgrywając je w jedno. Ci nieliczni którzy byli zdolni to naukowcy i wynalazcy spajający wiele współzależnych systemów w jedność oraz ci co są w stanie pojąć dokładnie co oni zrobili.
Wytwory cywilizacji technicznej wymagają precyzji i wzajemnej spójności wszystkich systemów.
Ludzie są po prostu ZA GŁUPI ! To dlatego różnym cwaniakom udaje się okraść ich tak by jeszcze się z tego cieszyli. Taki przygłupiasty młotkowaty sposób myślenia u 97% ludzi
‘’ Z 1700 złotych ciężko wyżyć bo wszystko w sklepie drogie ale jak dadzą podwyżkę to będzie lepiej ’’
Oczywiście w swojej głupocie taki człowiek nie pomyśli że ceny muszą zostać na tym samym poziomie a przynajmniej nie większym proporcjonalnie niż podwyżka. Przez co można go nabić w butelkę z palcem w nosie . I tego nie zrozumie bo jego umysł jest zbyt prymitywny by się tego nauczyć w dostatecznie krótkim czasie.
A tu mówię tylko o jednej współzależności podwójnej wiązanej naraz a nie o połączeniu wielu takich zestawów naraz jakim jest cała cywilizacja przemysłowa.
Cała cywilizacja w obecnym stanie to w 97-99% zbiór osłów z których każdy jest na tyle mądry by zrozumieć tylko to co dotyczy i uderza w niego bezpośrednio. A reszta to hieny czyli politycy, prezesi korporacji i tak dalej. Oni są niewiele mądrzejsi. Jakoś tam metodą prób i błędów wydedukowali sobie.
Co robić by lemingi orżnąć tak by się nie zorientowały? Są na tyle cwani by wypracować po dłuższym czasie jakąś metodę oszustwa i ją z powodzeniem powielać i na tyle głupi by nie myśleć o tym że sobie pośrednio szkodzą. Są jeszcze wyjątkowo nieliczni ludzie rozumni jak my.
Dopóki ludzie będą tak głupi to jakiekolwiek większe dzieła cywilizacji technicznej będą obracać się przeciwko nim i działać na ich szkodę pośrednio i bezpośrednio.
Dlatego ja liczę że wielkie wymieranie wywoła potężną presję środowiskową która pozabija wszystkich głupich ludzi co do jednego raz na zawsze. Wielkie wymieranie powinno przez ekstremalnie brutalne i krwiożercze warunki zrobić odsiew głupich ludzi.
Tak żeby po wszystkim żyli na ziemi sami mądrzy, zdrowi , zaradni i silni ludzie nieskalani błędami poznawczymi , głupotą i krótkowzrocznością. To wtedy mogłoby być już tylko lepiej o ile ludzie by przeżyli to wielkie wymieranie i warunki życia były znośne. Ale wyjdzie w praniu to czy ktokolwiek przeżyje bo umierają całe gatunki bezpowrotnie na skalę masową.

Ps, A najeźdźców z afryki i azji rozstrzeliwać za próbę przekroczenia granicy.
Wziąć przykład z węgrów i ich muru na południowej granicy. Skuteczne i wypróbowane.
Oni nawet tam nie koczują jak się puści serię z gniazda karabinów maszynowych.
Węgrzy pilnują swojego terenu i basta.

26.09.2020 15:37 Coyote

@Baśka w wielu miejscach świata ludzie żyją "na kredyt" jest ich kilka razy ponad pojemność lokalnej biosfery . Nawet przy rozsądnej permakulturze i ciężkiej pracy , jak się zacznie walić to uciekną albo umrą . Miliardy czaszek walające się w ruinach ... A bez działającego globalnego transportu , idąc przez tereny też ogarnięte chaosem gdzie miejscowi też nie mają się czym dzielić opcja ucieczki z takich miejsc z wyjątkiem pierwszych paranoików staje się naprawdę wątpliwa . Mamy szczęście , Polska ma mniej więcej tyle ludności ile miały jej tereny przed I wś . Efekt dwóch apokaliptycznych wojen . A nasi wrogowie i część krewniaków wyrobili nam taką opinie w świecie że przeciętny mieszkaniec Senegalu czy Tajlandii , nie znający osobiście polaków na myśl o ucieczce nad Wisłę blednie . To że dorobiona nam "gębę" dzikich rasistów świętujących samobójcze powstania , zamieszkujących lodowaty , wschodnioeuropejski grajdoł działa tu na naszą korzyść .

26.09.2020 17:32 Godlike

Adaś: "Może warto zastanowić się z czego on wynika."

Wynika on z tego, że biali wymyślili jak produkować dużo żywności, a czarni się tego w końcu nauczyli od nas.

26.09.2020 17:48 adaś

@GODLIKE
Żywności ci u nas dostatek a na jedną kobietę przypada tylko 1,45 dziecka. :)

27.09.2020 5:07 gupol(szukam w OZE)

@rafał

weź ty się od afrykanów i azjatów odpier....lol;) a przynajmniej od tych najbiedniejszych.

https://www.geekweek.pl/news/2020-09-22/to-najbogatsi-ludzie-swiata-odpowiadaja-za-galopujace-globalne-ocieplenie/

a co do przyjmowania imigrantów to niby czyja to jest wina? jak miliarderzy dorobili się swoich miliardów? niszcząc życie tysięcy afrykanów, latynosów i azjatów. a teraz łaskawie pozwalają kilku z nich przyjechać do pracy przy czyszczeniu kibli .

27.09.2020 8:57 Rafał

@Gupol

Nie mam nic do Afrykanów i Azjatów. To oni mają coś do siebie robiąc sobie krzywdę.

I jeszcze jedno, jako Polak za nic nie mam powodu przepraszać ani żydów, ani murzynów, ani żółtych.
Wbijcie sobie to do głowy trockiści z TVN, Gazety Wyborczej, Radia Zet, Der Onetu i ty panie szanowny Gupol.

Nie gadaj mi tu o białych bogatych kolonizatorach, Czarni dali się zakuć w kajdany a ty że mnie chcesz zrobić winnego. No proszę, odpowiedzialność zbiorowa i to międzypokoleniowa.

Ja już wiem po potrzebna wam jest ta pedagogika wstydu oj wiem.
Bo człowieka z poczuciem winny łatwo przerobić na współczesnego niewolnika, wymusić uległość.
Specjalnie celują w tym Żydzi. Cały świat w pas ma się kłaniać, wciąż przepraszać, żałować. Oni tą uległość świetnie wykorzystają.

Rozsądny człowiek zrozumie że to trutka dla umysłu i narzędzie zniewolenia.

Zanim zaczniecie przepraszać zastanówcie się komu tak naprawdę na tym zależy, bo biednym murzynom najmniej.


@Baśka

Ty tak naprawdę o tych karabinach na granicy?
Bo jeśli to nie drwiny to szacunek.
Tak właśnie powinno postępować sprawne państwo.

27.09.2020 12:30 Baśka

@ Rafał
Oczywiście że na serio. U węgrów to działa doskonale. Postawili mur a jak podchodzi za blisko poza przejściem granicznym to ‘’zapodają taśmę na rolki ‘’ i od razu się odwidzi większości nieproszonych gości podchodzenie pod granicę. Swojej granicy trzeba pilnować a solidny mur z bazami patrolowymi i stanowiskami karabinów maszynowych nadaje się do tego idealnie. Węgrzy postawili mur i to wszystko idzie do niemiec przez austrię. A tak w ogóle to czarni sprzedawali czarnych. Brytyjczycy znosząc niewolnictwo popadli w konflikt z plemieniem ashanti które słynęło wręcz z polowania na niewolników. Czarni zniewalali czarnych i sprzedawali ich europejczykom i arabom na potęgę. Oczywiście żydzi też dołożyli swoje i przy użyciu przekrętów zgarniali spory procent dochodu od europejskich handlarzy.

Żydzi to banda podstępnych gnid i kanali. To są zawodowi regularni oszuści których ‘’specjalite’’ to prowokowanie agresji i robienie z siebie niewinnych ofiar. Mówiąc prowokowanie agresji mam na myśli oszustwa finansowe i lichwę. Sami drażnili niemców w latach 1918-1939. Cały traktat wersalski wymyślili tak by upokorzyć niemców i sprowokować gniewne nastroje wszechobecną nędzą. Inicjatorzy tego zajścia celowo najpierw eskalowali nazistowskie nastroje by ewakuować się do usa w odpowiednim momencie.
Nie wspominając o zakulisowym wpływaniu na przebieg konfliktu tak by 3 rzesza poniosła klęskę.
A to pozwoliło im na promocję dziś znanego multi-kulti i poczucia winy.
‘’Wstydźcie się bo tak robili naziści’’ ‘’Ty faszysto i narodowcu’’ I na tym poczuciu winy żerują po dziś dzień.
Kto przy zdrowych zmysłach czuję się winny czynu do którego został zmuszony brutalną siłą ?
Sam żydowski zabobon wpajający zbiorową winę rozciągając ją na pokolenia i wszystkich dookoła nawet tych co się sprzeciwiali. Wina za hipotetyczny ‘’zespołowy napad na jubilera w 8 osób’’ jest jednakowa jeśli wszyscy biorą udział świadomie i dobrowolnie. Bo każdy się dokłada do tego czynu.
Natomiast wina za np. wykonanie zbrodni katyńskiej już może się rozkładać w sposób nierównomierny.
Komunusta wsadzający kulki w głowy naszych rodaków świadomie i umyślnie jest bardziej winny od przypadkowego szeregowca który pociął sznur na kawałki i wiązał naszych nie wiedząc że przykłada się do tego morderstwa. Wina może się rozkładać w różnym stopniu w wypadku czynu popełnianego przez grupę zwłaszcza taką co liczy więcej niż 150 ludzi. Największą winę ponoszą oczywiście świadomi inicjatorzy danego czynu. Ktoś kto nawołuje z mównicy do jakiejś zbrodni jest bardziej winny niż ci co akceptują te nawoływania w sposób bierny.

Żydzi wierzą w jakieś ‘’skostniałe zabobony’’. Nie wolno w święto zrobić więcej niż ileś kroków ?
Co za idiotyczny dogmat i zabobon. A jak komuś przyjemność sprawiają długie spacery to ma się czuć winny i wstydzić z tego powodu ? Inny idiotyzm żydów że ‘’nie wolno używać urządzeń elektrycznych i zapalać ognia bo dzień święty i bóg będzie urażony’’ Po prostu skończony idiotyzm. Jakby święto nie miało nic wspólnego z prozaicznymi ludzkimi czynnościami jak choćby oświetlenie mieszkania czy zagotowanie herbaty ?
Może jeszcze jak będzie pożar szalał to straż pożarna powie że nie gasi bo jest święto ?
Oni mają cały gigantyczny garnitur takich zabobonów i idiotyzmów. Wogóle nie należy szanować takich bzdetów wywróżonych z fusów. Wogóle żydzi mają zryte łby i są chorzy na umyśle.
Bo siąść nie wolno przy jednym stole kobietom i mężczyznom ?
Bo nie wolnie jeść rośliny mającej mniej niż 3 lata ? Pół biedy jak te zabobony praktykują tylko u siebie.
To można jeszcze na to machnąć ręką. Ale jak zaczynają wymuszać na innych przestrzeganie swoich bzdetów to urządzać pogromy. Są rzeczy których tolerować nie wolno.
Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy że te skostniałe zabobony mają cokolwiek wartościowego do przekazania ? Są tradycje wartościowe i pozytywne polegające na odtwarzaniu dawnych wydarzeń ku pamięci i dobremu samopoczuciu. ‘’Na pamiątkę zwycięstwa naszych żołnierzy zasuwa lajkonik po krakowie’’
To jest pozytywna tradycja która zasługuje na szacunek.
Inna tradycja o pozytywnym zamyśle to np. ‘’ święto dziękczynienia’’. Symbol pojednania i wspaniałomyślności. Cech pozytywnych i obiektywnie dobrych. Tradycje obcych krajów można zrozumieć jak mają coś wartościowego , ważnego czy pouczającego do przekazania z historii danego kraju.
Tradycja to żywy symbol przeszłości i połączenie z nią . Jeszcze są tradycje barbarzyńskie i szkodliwe polegające na szkodzeniu ludziom fizycznie i psychicznie w sposób niepotrzebny i nieprzynoszący żadnych korzyści dla nikogo. I takie tradycje też trzeba tępić.
Tak apropos stanów zjednoczonych znalazłam kolejne argumenty na to że upadek nastąpi lada miesiąc.
Fragment artykułu Emmy Marris opublikowanego 22 września 2020 r. w The Atlantic.

 ‘’Huragan Sally uderzył w Alabamę i Florydę w zeszłym tygodniu, zatapiając domy i pozbawiając prądu dziesiątki tysięcy osób. Zachodnie Wybrzeże jest spowite dymem najgorszego w historii sezonu pożarów, który strawił miliony hektarów, w tym całe miejscowości. W niektórych stanach gwałtownie rośnie liczba zachorowań na COVID-19 – pandemia wszędzie nakłada się na klęski żywiołowe. Po raz pierwszy w historii Ameryki przyjęto złożone przez władze 50 stanów, Dystryktu Kolumbii, Plemienia Seminoli z Florydy oraz pięciu terytoriów deklaracje o poważnej katastrofie w związku z tym samym zdarzeniem, powiedział mi rzecznik Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA). Dosłownie cały kraj stał się obszarem kataklizmu. ‘’
Cały wielki kraj obszarem kataklizmu. Covid 19 amerykanie przechodzą ciężej przez to że mieszańce międzyrasowe mają bardzo osłabiony układ odpornościowy. Nie ma jednego stałego wzorca w haplogrupie a jest mieszanka bez większego ładu. Cały kraj może upaść z wielkim hukiem lada miesiąc.
Do Polski też to dojdzie tylko później. Polska leży na uboczu wschodu i zachodu. Do nas zawsze trochę dłużej szły skutki pewnych wydarzeń zza granicy.

Liczba katastrof ma tendencję wzrostową od dłuższego czasu. W 2020 r. meteorolodzy wyczerpali już oficjalną listę nazw burz i przeszli na alfabet grecki. Subtropikalna nawałnica Alfa wygasła w weekend. Burza tropikalna Beta zagraża teraz wybrzeżom Zatoki Meksykańskiej. A przed nami jeszcze ponad dwa miesiące sezonu huraganów. Według danych zgromadzonych przez Narodową Służbę Oceaniczną i Atmosferyczną (NOAA) w ostatnim dziesięcioleciu szkody o wartości większej od miliarda dolarów zostały spowodowane przez dwa razy więcej klęsk żywiołowych niż w dekadzie poprzedzającej.
Katastrofy powodują inne katastrofy. Fale upałów wywołują susze, bo ziemia traci wodę. Pożary przynoszą lawiny błotne, bo ogień niszczy roślinność, która spaja glebę. Rosnący poziom mórz zalewa wybrzeża, bo ujścia rzek wypełniają się wodą. Pożary i powodzie wypędzają ludzi do schronisk, co sprzyja rozprzestrzenianiu koronawirusa. Naukowcy badający te splątane kryzysy nazywają je „katastrofami kaskadowymi” – padającymi klockami domina. Mnożą się wraz z postępującym ociepleniem klimatu. Jednak liczni analitycy nadal traktują każdy z tych kataklizmów jako zjawisko osobne, stwierdził Amir AghaKouchak z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine i Farshid Vahedifard z Uniwersytetu Stanu Missisipi.
Alfabet się skończył ? Ciekawe iloma alfabetami będą oznaczać kataklizmy w 2021 ?
3 ? 5 ? Zgaduj zgadula. Nic tylko patrzeć jak kataklizmy zabijające po 3-10 tysięcy ludzi za jednym zamachem będą pojawiać się codziennie. A ludzie dalej swoje i wszystko po staremu. Krótkowzroczność i głupota króluje niepodzielnie dalej :
Przeplatająca się przyczynowość i nieubłagane tempo klęsk żywiołowych w 2020 roku zmienia sposób, w jaki myśli o nich wielu z nas. Zamiast pojedynczych epizodów, które zakłócają zwyczajny rytm codzienności niczym bomby zrzucone przez rozgniewany los, katastrofy te przeobraziły się w permanentną strukturę naszej egzystencji. Nie mamy już do czynienia ze zdarzeniem, tylko z erą.
Jako inżynier Vahedifard jest dobrze zaznajomiony z opłakaną kondycją infrastruktury państwa, która otrzymała ocenę D+ od Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierów Cywilnych (ASCE). Zapory, mosty, sieci transportu publicznego, systemy wody pitnej i energetyki rozpadają się. Zabójczy pożar Camp został zaprószony w 2018 roku przez hak wieży przesyłowej wysokiego napięcia. Kiedy pękł, podtrzymywany przezeń iskrzący kabel opadł na wysuszoną na wiór roślinność. Zużyta część miała ze 100 lat. Vahedifard poprosił studentów kierunków inżynierskich w całych USA, aby ocenili krajową infrastrukturę. Przyznali jej notę B. Jest to odpowiednik „przesunięcia linii odniesienia” w ekologii – nie zauważamy długoterminowych zmian środowiskowych, ponieważ porównujemy obecne warunki wyłącznie z własnym doświadczeniem. Ci młodzi ludzie dorastali w dziurawym, rozpadającym się, rdzewiejącym świecie. To dla nich norma.
Nasza zdolność adaptacji, elastyczność umysłowa oznacza, iż zaczynamy przystosować się do życia z serią katastrof w tle. Przyzwyczailiśmy się do noszenia masek, pracowania w domu i przeglądania pustych półek sklepowych. Nie wzdrygamy się na widok mężczyzn przechadzających się po centrum miasta z karabinami. Nawykowo sprawdzamy jakość powietrza przed wyprowadzeniem psa. Przestajemy śledzić codzienną statystykę zgonów na COVID-19, ponieważ liczba ta zawsze wynosi około 1 000. Dzieje się to tak szybko. „Katastrofy kaskadowe” stają się nową normalnością.

Byłam i widziałam Kalifornię na truskawkach i innych owocach przy zbiorze w 2018.
I wystarczy zapuścić się poza reprezentacyjne miejsca by zobaczyć jak to wszystko się sypie.
Słupy sieci elektrycznej, mosty, rurociągi wszystko zżera korozja jak na drożdzach. Takie rury wodociągowe przeżarte rdzą są naprawiane i konserwowane tylko wtedy gdy coś strzeli i się zepsuje.Wymienią jeden pęknięty kawałek a te przeżarte rdzą się psują dalej w najlepsze. Mosty drogowe to samo. Dopiero jak jakieś przęsło strzeliło to zaczęli naprawiać i tylko to zużyte. Reszta sobie rdzewiała dalej. Drogi popękane jak ser szwajcarski w niektórych miejscach , koleiny wszechobecne. Torów i podkładów nawet nie skomentuje bo to beznadzieja totalna. To wszystko to efekty spadku EROEI . Koszt pozyskania surowców do podtrzymywania tego chorego systemu staje się zaporowy i przez to dokonuje się cięcia kosztów. Bo jakby zrobić kompleksowe przeglądy i wdrożyć wysokie standardy wszędzie to okazałoby się że nie ma na to pieniędzy i materiałów.
Te czasy w których przyszło mi żyć to nie jest norma tylko patologia i odstępstwo od niej. Widzę co się dzieje i domyślam się jak to się skończy. Urodziłam się akurat by wkroczyć do postapokaliptycznego świata od dorosłości. Założę się że w 2021 całą cywilizację przemysłową trafi szlag.
To widać słychać i czuć. Jeśli 2021 ma być przedłużeniem, rozpowszechnieniem i spotęgowaniem kataklizmów z 2020 to z miliardów ludzi będą kościotrupy ani się obejrzymy.

27.09.2020 14:13 adaś

Jak Polacy w czasach PRL uciekali kajakami do Szwecji czy na Bornholm to należało ich radośnie witać ( najlepiej z transparentami "niech żyje SOLIDARNOŚĆ")
Dzisiaj do wszystkich uciekających należy strzelać..
Jak widać, mentalność Kalego dobrze zadomowiła się w niektórych umysłach.

27.09.2020 14:55 Coyote

@Adaś A ktoś zabraniał Szwedom tłuc do tych kajaków z działek przeciwlotniczych ? Nie , jakby tłukli to nie wpuściliby też elementu z innych krajów i nie mieli dzisiaj co drugi dzień zamachu bombowego . Wyprowadzające psa 13sto latki nie ginęłyby od zabłąkanych kul lub odłamków jako przypadkowe ofiar walk między gangsterami z bliskiego wschodu a tymi z Bałkanów . Czy innych Afrykańskich porachunków Tutsi-Hutu przywleczonych do Skandynawii przez emigrantów socjałowych . Za głupotę , naiwność i brak zdecydowania się płaci . Chcieli "spłacić stare winy" ? Mogli oddać Polsce co kiedyś nakradli i nadal zalega w ich muzeach . Wyszłoby ich o wiele taniej https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/474618-wojna-gangow-szwecja-placi-wysoka-cene-za-masowa-imigracje?fbclid=IwAR2EkzR2iEYxeuOb_QlRP0OgLRdwTw-c5nONGTbmpE9ceLg95R9cuLy_b7k

27.09.2020 17:37 Zakrecony

@ ADAŚ

"Jak Polacy w czasach PRL uciekali kajakami do Szwecji czy na Bornholm to należało ich radośnie witać ( najlepiej z transparentami "niech żyje SOLIDARNOŚĆ")"

Widać z myśleniem u Ciebie jest bardzo ciężko. Większość Polaków nie płynęła tam po zasiłki, tylko chciala godnie żyć i uczciwie pracować. Nie chcieli zabijać niewiernych i gwalcic kobiety.

Teraz większość, płynie tam po zasiłki i walke z niewiernym A malo kto chce pracowac.

27.09.2020 21:59 adaś

Tak, Tak, kiedyś to wszyscy uciekający na zachód mieli na czołach wypisane : nie będę kradł samochodów.
A dzisiaj mają : jestem leniem i terrorystą.
Jaki ten wasz świat czarno-biały, jaki prosty !
Ale ja wcale nie jestem zwolennikiem wpuszczania wszystkich, bez rozróżnienia kto jest uchodźcą a kto nachodźcą. I nawet trafnie jakiś czas temu przewidywałem że taka ilość młodych kawalerów zaowocuje zwiększoną ilością napaści na kobiety. Co wkrótce potem w Niemczech miało miejsce.
Dziwi mnie tylko naiwna wiara jakoby karabiny na granicy były najlepszym i wystarczającym sposobem aby zachować pokój, aby u nas był nadal dobrobyt ( i zapewne wzrost gospodarczy ), aby odstraszyć owych "dzikusów"- niech wracają skąd przyszli i leją się u siebie, skoro nadmiernie się namnożyli. A my tymczasem spokojnie będziemy sobie żyli.
Podejrzewam że będzie inaczej...
I że taniej byłoby żyć skromniej a w mądry sposób podzielić sie z krajami biednymi- wtedy by sie tu nie pchali w takich ilościach.

27.09.2020 23:11 Coyote

@Adaś proste i brutalne . Lepiej mieć tylko własne problemy w miarę jednolitym etnicznie kraju , niż ściągać sobie na głowę jeszcze obcych z ich problemami . Karabiny , zasieki i pola minowe na granicy to nie sposób aby "zachować pokój , aby u nas był nadal dobrobyt ( i zapewne wzrost gospodarczy )" bo to naiwność . Jedynie sposób by sytuacja z potencjalnie cholernie złej nie zmieniła się na jeszcze gorszą . Naiwną wiarą jest że "taniej byłoby żyć skromniej a w mądry sposób podzielić sie z krajami biednymi- wtedy by sie tu nie pchali w takich ilościach" . Co dała pomoc humanitarna dla krajów Afryki ? Zniszczenie tamtejszych rolników przez sprzedawaną po dumpingowych cenach żywność która po drodze jeszcze przechodzi przez łapy watażków , rosnące slumsy i mnożących się tam ludzi uzależnionych od tych dostaw żywności . Którą wypycha się na tamtejsze rynki by nie zaniżała ceny w krajach "globalnej północy" lub jest odpadem który taniej wysłać do trzeciego świata jak zutylizować . A przyjdzie moment kiedy NIE BĘDZIE czym się dzielić . Wtedy wolisz mieć tych ludzi odmiennych , często wrogich etosów kulturowych tysiące kilometrów dalej czy na swojej ulicy ??? Proste pytanie i prosta odpowiedź .

27.09.2020 23:25 zakrecony

@ adaś

"Tak, Tak, kiedyś to wszyscy uciekający na zachód mieli na czołach wypisane : nie będę kradł samochodów."

oczywiście, że kradli, ale nie chcieli na siłe wciskać sowjej religi, nie wysadzali się na ulicach, czy gwałcicli na potege

28.09.2020 4:49 gupol(szukam w OZE)

@rafał

trochę mi ciebie żal bo masz nikłe pojecie o mechanizmach kolonizacjii i wyzysku.
w przeciwieństwie do ciebie nie dzielę ludzi na bogatych białych i biednych murzynów. to nie takie proste.
są czarni miliarderzy w afryce, żółci w azji, brązowi w południowej ameryce.
kolor skóry nie ma tu żadnego znaczenia. ważny jest niesprawiedliwy mechanizm przepływu dóbr od biednych do bogatych i stałe powiększanie nierówności ekonomicznych.

@rafał
"I jeszcze jedno, jako Polak za nic nie mam powodu przepraszać ani żydów, ani murzynów, ani żółtych."

no ty jako polak jesteś doskonałym przykładem wojennych grabieży, kolonialnego wyzysku i przemocy ekonomicznej. masz więcej wspólnego z takim "stereotypowym" murzynem niż z białym kolonizatorem.
dlatego dziwię się twojej postawie. jesteś ofiarą a nie sprawcą. kto mówi że jest inaczej? to właśnie bogaci biali kolonizatorzy z zachodu chcą żebyś wziął na siebie winę za ich zbrodnie tylko dlatego że dzielisz z nimi kolor skóry.
to całe podlizywanie się zachodowi jest po prostu obrzydliwe. już dawno powinnismy im wypowiedzieć wojnę ale sami nie mamy szans. świat nędzarzy jest zbyt podzielony i nieświadomy by zwrócic się przeciwko swoim ciemiężycielom. może dlatego że wszyscy nędzarze w głebi duszy chcieli by być na miejscu bogaczy. za wszelką cenę. ot, tragedia ludzkiej natury.

@rafał
"Nie mam nic do Afrykanów i Azjatów. To oni mają coś do siebie robiąc sobie krzywdę."

spójrz na polskie podwórko. jesteśmy inni niz murzyni?też robimy sobie krzywdę.

podzieleni na pół tak jak chciał sowiecki a teraz zachodni kolonizator.

nienawidzimy się wzajemnie jak tutsi i hutu. zawsze gotowi skoczyć sobie do gardeł i niszczyć za wszelką cenę.
pełni nienawiści i pogardy do siebie nawzajem. slogan o "wspólnocie narodowej" brzmi jak kiepski, ponury żart kiedy obie strony konfliktu rozumieją pojęcie interesu narodowego na dwa zupełnie przeciwstawne sposoby.
tym się rożni kraj kolonizowany od kolonizującego. w żadnym kraju zachodnim linie podziału społecznego nie przebiegają tak jak u nas. jeszcze długo bedziemy europejską afryką.

28.09.2020 15:44 BAŚKA

@ Zakręcony @Gupol
Oni nie są tacy jak my!!
To jest inny sposób rozumowania i funkcjonawania.
Dla nich to jest sposób życia. Koleżanka mojego taty przez 5 lat mieszkała w szwecji i opowiedziała mi jak tam to wygląda. Oni przychodza boso bez butów całym tłumem do jakiegoś urzedu socjalnego.
Dostają te buty a później je ściągają i sprzedają na czarno. Po prostu regularne żebranie przy braniu na litość. Robią z siebie biedne ofiary ci arabowie czy murzyni po to by wyłudzić dobra materialne od naiwnych europejczyków.
Jakiekolwiek udzielanie im pomocy i wysyłanie paczek żywnościowych do afryki jest skończoną głupotą.
To jak nauczenie psa że za każdym razem gdy podejdzie do stołu dostanie kiełbasę.
Oni traktują europejczyków jako naiwniaków do dojenia.
Nauczyli się że można łatwo wyłudzić od takich francuzów czy niemców to czego chcą.
Wystarczy zasłonić się niewinnym biednym płaczącym dzieckiem potrzebującym pomocy.
Odegrać takie przedstawienie i , ubrania, leki płyną całymi okrętami do afryki.
Tylko to potrafią nie licząc skrajnej brutalności i agresji przy użyciu ak47 i maczet wobec niewiernych.

Najprymitywniejsze metody manipulacji i socjotechniki a głupi ludzie masowo idą jak ćmy do światła.
Najpierw rozum a później empatia a jak trzeba to stanąć sztorcem bo swojego trzeba bronić.
https://jarek-kefir.com/2020/06/15/stalo-sie-elity-nwo-wypowiedzialy-wojne-ludzkosci/

28.09.2020 21:48 adaś

@COYOTE.
"Co dała pomoc humanitarna dla krajów Afryki ?"
Myślę że niewiele dała bo to nie jest prawdziwa pomoc.
Wysyłanie jedzenia, rozdawanie prezerwatyw i pigułek,eksportowanie śmieci - to nazywasz pomocą ?
Prawdziwa pomoc polega na tym żeby tamtejsi ludzie mogli sami godnie żyć na tamtym terenie. Czyli to co pisałem - przede wszystkim szkoły. Wykształceni ludzie są w stanie więcej ogarnąć i zrozumieć np. pojęcie pojemności środowiska. Trzymanie ludzi latami w obozach dla uchodźców i tylko dokarmianie ich prowadzi do degeneracji społeczeństwa.
Wielu ludzi jest przywiazanych do swojego kraju, swojej społeczności i z byle powodu nie wyjedzie. Tak samo jak ja nie wyjechałem stąd, chociaż za zachodnią granicą dużo lepsze zarobki, to tu było mi wystarczająco dobrze.
Niestety wielkie mocarstwa nie są zainteresowane aby np. kraje afrykańskie były lepiej rozwinięte. Wolą korumpować miejscowe władze i korzystać z tamtejszych bogactw naturalnych. Dobrą robotę wykonują niektóre organizacje oraz Kościoły- i płacą często za to wysoką cenę. W 2018 zostało zamordowanych 40 misjonarzy, w 2019 "tylko " 29.
"Naiwną wiarą jest że "taniej byłoby żyć skromniej a w mądry sposób podzielić sie z krajami biednymi- wtedy by sie tu nie pchali w takich ilościach".
To co uważasz za naiwną wiarę w moim przekonaniu jest jedyną drogą.
"Proste pytanie i prosta odpowiedź ."
Tak, ja bym wolał żeby z ogarnietej wojną Syrii przyjąć tu pewną liczbę syryjskich chrześcijan. Są to ludzie na wysokim poziomie, często dobrze wykształceni, wolę ich niż naszych kiboli.

28.09.2020 22:03 adaś

@COYOTE.
Tekst do przemyślenia :
"Obecnie władze szacują, że 22 proc. mieszkańców Szwajcarii urodziło się za granicą. To najwyższy odsetek na świecie, prawie dwukrotnie wyższy niż w USA."
https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/sekret-bogactwa-szwajcarii/

29.09.2020 13:21 zakrecony

@ adaś

coś próbujesz bronić ale z marnym skutkiem.
nawet z twojego linka wyczytałem taki tekst.

"To najwyższy odsetek na świecie, prawie dwukrotnie wyższy niż w USA. A jeszcze w 1860 r. tylko 5 proc. Szwajcarów stanowili emigranci. W 1910 r. odsetek ten wynosił już 15 proc. Dlaczego to takie istotne?

Otóż wśród emigrantów było mnóstwo przedsiębiorców. Na przykład Henri Nestlé, założyciel słynnego koncernu spożywczego Nestlé, był Niemcem. Zmienił pisownię swojego nazwiska Nestle, by sprawiać wrażenie, że ma francuskie pochodzenie, bo prowadził firmę we francuskojęzycznym kantonie Vevey w Szwajcarii. Z kolei współzałożycielem znanego koncernu produkującego luksusowe zegarki, Patek Philippe & Co, był polski emigrant Antoni Patek, który w 1839 r. rozpoczął produkcję czasomierzy w Genewie."

co zniego wynika, że wiekszośc emigrantów pochodzijeszcze z tych co coś chcieli zrobić a nie czekać na gotowca i była z innych krajów europy.

tutaj link gdzie jest opisane ilu emigrantów stanowia europejczycy(85%)

https://www.pafere.org/2017/07/10/broszury/jak-szwajcaria-radzi-sobie-z-imigrantami/

"Nie można zaprzeczyć, że 85% szwajcarskich imigrantów pochodzi z krajów europejskich (w tym większość z Włoch, Niemiec i Portugalii), więc siłą rzeczy są mniej widoczni. Jednak Szwajcaria pro-wadzi całkowicie inną politykę względem imigrantów niż reszta krajów europejskich, dużo większy nacisk stawiając na integrację."

więc, duzo chyba tez nie trzeba tłumaczyć dalej.

29.09.2020 17:44 Coyote

@Zakręcony Właśnie . Nacisk na integracje . A nie ściąganie byle kogo , byle jak i potem strefy No Go i całe dzielnice ciągnące socjał . @Adaś , doskonale wiem że pseudo "pomoc" zachodu dla Afryki to tylko kolejna forma kolonializmu . Oczywiste dla każdego myślącego i znającego temat choć pobieżnie . Głupcy powtarzają za zakłamanymi oligarchami że to pomoc , a nie pomysł na sprawienie żeby tubylcy siedzieli cicho kiedy koncerny grabią ich kraje z bogactw naturalnych . W miarę uczciwi wydają się Chińczycy , przenoszą do Afryki swoje stare linie produkcyjne , fabryki . Tubylcy są przyuczani do pracy w nich , nabierają kultury technicznej . Nie degenerują się tylko rozwijają zarabiając na życie uczciwą pracą . Chińczyk ma tanią siłę roboczą , Afryka nabywa know how . Ale czemu twoja "jedyna droga" jest naiwna ? Bo potomkowie kolonialistów nawet na tyle nie potrafią się zdobyć , wolą grabić surowce w zamian za paciorki , gumki i śmieci . Nie zmienią się . A nawet złoża Afryki nie są nieskończone . Przyjdzie załamanie od strony surowcowej , a klimat poprawi wtedy jeszcze kolejnym kopem . Chcesz mieć wtedy za sąsiadów ludzi będących produktem trzech pokoleń dokarmiania w obozach dla uchodźców ? Zdegenerowanych tak że potrafią już tylko odtwarzać warunki tych obozów gdzie by nie trafili , tworzyć slumsy , wyciągać łapę po "pomoc" i potęgować przestępczość .

29.09.2020 23:32 adaś

Ale przecież mi właśnie o to chodzi - nie sami emigranci są problemem tylko socjalizm ! Jak socjal kiepski ( tak jak w Polsce) to nie garną sie tu tak jak do Niemiec czy
takiej Szwecji gdzie od lat lewica sama sobie robi krecią robotę.
Ale najważniejsze moje twierdzenie jest takie że nie da sie na dłuższą metę zachować pokoju przy tak wielkiej niesprawiedliwości. I to już wiele razy pokazała historia. ( która podobno jest najlepszą nauczycielką ale mało kto korzysta z jej nauk) I pewnie dlatego lubi sie powtarzać. I moim zdaniem są tylko dwie drogi. Albo w mądry sposób sie dzielić i wspomagać. Albo czekać na powtórke z historii - kolejny najazd barbarzyńców.

30.09.2020 1:55 gupol(szukam w OZE)

@baśka

ależ ty naiwna jesteś. murzyni doją "białych"? myślisz że bogate kraje tak po prostu dają się doić? grubo się mylisz.
to jest celowe działanie. utrwalanie mentalności żebraka w biedakach żeby uzależnić ich od siebie i kontrolować jak małe dzieci. niezależny finansowo, świadomy i odpowiedzialny za siebie człowiek to największa zmora zachodnich imperialistów.


https://www.youtube.com/watch?v=uWSxzjyMNpU

a teraz kilka liczb.
bogate kraje wydają co roku około 130 miliardów dolarów na "pomoc" krajom biednym.
dużo? no to wyobraź sobie że na tym układzie zarabiają ponad 2 BILIONY dolarów.
przy takich proporcjach opłaca się być humanitarnym i charytatywnym co nie?
chory system niszczy ludzkość a nikt nawet o tym nie wspomni. zamiast tego jest ciągłe pierdolamento o zmianach klimatu.

30.09.2020 9:25 Baśka

@Gupol
Tylko nie naiwna! Ja wypraszam sobie byłam za granicą kilka razy to widziałam jaki mają tam bajzel. Budynki tonące w śmieciach oblanych ściekami z wylewającej się kanalizacji w pobliżu dzielnic No-Go.
Wszędzie jeden wielki syf i śmietnisko. Chlew to mało powiedziane. Słów brakuje żeby opisać co się w niektórych miejscach wyprawia. Gdyby rzeczywiście na tym takie Niemcy zyskiwały i doiły to nie pozwalały by sobie na to by na ich rodzimym terytorium najeźdźcy z afryki i bliskiego wschodu wyczyniali co im się żywnie podoba. W tej dzielnicy Duisburga już dawno by kilka pułków wojska wyrżnęło w pień lub pogoniło gdzie pieprz rośnie tych intruzów a nie coś takiego:
https://www.fronda.pl/a/w-niemieckim-duisburgu-muzulmanie-przejeli-jedna-z-dzielnic-miasta,147685.html
Kupili sobie cały kontener Karabinów szturmowych AK-47 jeszcze pewnie ze 20 kontenerów naboi 7,62x39mm by móc w każdej chwili rozpocząć Dżihad i wymordować niewiernych co do jednego ku chwale Allacha. I rządzić jak nieomylny prorok Mohammed przykazał w tym ''mini-kalifacie’’ jakich wiele w całej europie. By od rana do wieczora było tylko Allach Akbar : https://www.youtube.com/watch?v=cxzBQJQwFd0
Moim zdaniem to mieszanka kolonialnych zażyłości z brakiem woli, skończoną głupotą i degeneracją umysłową.
130 miliardów ‘’pomocy’’ i 2000 miliardów zysków daje nam różnicę 1870 miliardów
Ile pieniędzy z tych 1870 miliardów wydadzą na uporanie się ze skutkami najeźdźców z afryki ?
Ile kosztują ich socjal, ‘’imprezy integracyjne’’ , wyżywienie, odzież ,obuwie, lekarstwa, gwałty,
powszechne i gigantyczne akty wandalizmu ?
Ile kosztują ich zbrojne patrole żołnierzy i policjantów w celu doraźnego zapobiegania wybuchającym samochodom i bombom, maczetom, terrorystycznym strzelaninom, taranującym ciężarówkom, pożarom, zdemolowanym budynkom,zniszczonym i skradzionym towarom w sklepach , przerwom w działaniu prądu ,gazu, wody, telefoni?
Nieoficjalnie za Odrą codziennie mają miejsce zamachy w których ginie po 400-600 jak nie więcej ludzi. Atak w którym ginie 300 ludzi jest nazywany incydentem a nagłaśniają dane wydarzenie dopiero gdy nie mogą go ukryć.
Ile kosztują ich zniszczenia w infrastrukturze i mieniu ruchomym, sprzątanie po takich zamachach?
Ile kosztuje ich śmierć swoich pracujących obywateli i związane z nią odszkodowania?
Ile kosztuje leczenie rannych ofiar dżihadystów ?
Odpowiedz sobie na te pytania a zobaczysz że to zachodnia europa przegrywa z najeźdźcami po całej linii i jest zarzynana finansowo. Twoje stwierdzenie miało by rację bytu gdyby ci barbarzyńcy nie panoszyli się w europie to wtedy rzeczywiście byłby to wyzysk na korzyść europejczyków. I tak się działo w przeszłości gdy europa więcej znaczyła na świecie niż teraz.
@Coyote
Z uczciwością chińczyków bym nie przesadzała. Chiny mają dłuższą tradycję niewolnictwa niż europejczycy. Co nie oznacza że europejczycy są święci. Chiny to totalitarny reżim traktujący człowieka jak mrówkę w mrowisku. Chcą zrobić z murzynów swoich niewolników czyli nic nowego. Przenoszą produkcję do afryki po to by robić tam swoje prefabrykaty. Chciwią się na afrykę bo tam są oceany surowców naturalnych a jest tam tego jeszcze od cholery i jeszcze trochę. Zwłaszcza surowców mineralnych problemem są następstwa zmian klimatu z wydobyciem związane. Chińczycy mają po prostu inne metody kolonizacji podbitych terenów. Nie paciorki nie terror jak Leopold II a zakamuflowany wyzysk i manipulacja połączona z wykupywaniem majątków i doprowadzaniem tubylców do uzależnienia. Skończy się to dla tubylców tak że będą tylko ‘’numerami’’ w chińskim obozie pracy zasuwającymi 15 godzin codziennie za miskę ryżu i pryczę. Nie będą znaczyć dosłownie nic. Będą zwykłymi trybikami w megamaszynie . Poczytaj sobie co robił Mao Zedong . Albo jak wyglądają dziś chińskie montownie tanich dziadostw na prowincji. Chińczycy są bezwzględni, perfidni i wyrachowani w swoim dążeniu do urabiania świata na własną modłę.

30.09.2020 12:46 Coyote

@Baśka , znam temat . Urabianie na trybiki w maszynie produkcyjnej . Ale obecnie metodami o wiele mniej krwawymi jak to co wyczyniali Belgowie czy Anglicy . I z większym zyskiem technologicznym dla tubylców w porównaniu do tego co oferuje zachód . Co do skutków imigracji socjałowej . Cytując Janusza Lewandowskiego "Na szczęście my daleko" . "Plebs" europejski znaczy dla kasty "panów i władców" tyle samo co dzieci tyrające w ich kongijskich kopalniach kobaltu . W czasie zimnej wojny rzucili ochłapy i pozwolili rosnąć klasie średniej by oddalić ryzyko komunistycznej rewolucji . Plebs jest dla nich całkowicie wymienny . A obowiązującą doktryną jest "jednorazowa dywidenda demograficzna" . Za wyniszczoną w imię ich zysków populacje sprowadzi się następną żeby też się zużyła . Za wysokimi murami strzeżonych rezydencji , pancerzami limuzyn i szerokimi plecami uzbrojonych w broń samoczynną ochroniarzy czują się bezkarnymi nadludźmi , półbogami . A gdy wypływają brudy okazuje się że nie są nic mądrzejsi niż ogół . Albo nawet pokolenia chowu wsobnego sprawiły że rządzą nami zdegenerowani kretyni .

30.09.2020 15:31 Baśka

@Coyote
Oszukują, manipulują i kryją się w cieniu. Kiedyś szukałam powiązań firm. Która firma pod którą podlega i wychodzi mi na to że jest to tylko garstka. Te wszystkie sfery wpływów się ze sobą przeplatają na pewnym poziomie. Ponad omotanymi rządami państw są prezesi najpotężniejszych banków i korporacji. Czyli realnie rządzących jest garstka około 300 . Sami miliarderzy w największy skrócie oraz emitenci pieniędzy.
Oni nie są tacy wszechwładni za jakich się podają.
Jeśli ktoś nie wychodzi z cienia to oznacza że nie ma siły by jawnie ogłosić swoje zamiary.
Co nie oznacza że ktoś kto siedzi w cieniu jest niegroźny. Na przykład polskie podziemie antykomunistyczne które w latach 1945-1950 potrafiło bardzo mocno odgryźć się komunistom lokalnie.
Takie bandy liczące 12-30 ludzi kryjące się po lasach z karabinami, pistoletami maszynowymi. Wychodzące w nocy grupy, zabijający całe oddziały, niszczący kluczowe miejsca , kradnący amunicję ,pieniądze i wyposażenie a następnie wracający do swoich kryjówek. Było ich około 200 ale dali popalić w wielu miejscach rosyjskim zaborcom. Nawet niewielka grupa ludzi jak chce może wytrącić z równowagi cały region państwa.
Gdyby dziś w każdym powiacie działała banda 25 ludzi to na pewno mogliby bardzo utrudnić egzekwowanie porządku.Tylko sprzeciw musi być umiejętnie zorganizowany.
Wietnam wygrał ze stanami zjednoczonymi. Prości hodowcy bydła i rolnicy uprawiający ryż pokonali mocarstwo na swoim terenie. Bo chcieli i byli sprytni oraz zdeterminowani.
Gdyby byli silni to by już dawno pozabijali każdego kogo by chcieli i nie potrzebowali by ludzi.
Umiejętny sprzeciw i obnażanie ich metod są sposobem by im zaszkodzić.
Wystarczy wiedzieć skąd bierze się ich siła. Ich siła bierze się ze strachu i niewiedzy ludzi którzy dla nich robią.
Zbiorowy sprzeciw mógłby pomóc.Chociaż i tak nie będzie on konieczny za bardzo bo wystarczy zobaczyć w jak opłakanym stanie są Stany Zjednoczone. Ilość kataklizmów jaka nawiedza stany jest gigantyczna.
Huraganów więcej niż nazw bo przeszli na alfabet grecki. Oni długo tego porządku nie utrzymają.

Kiedy będzie mi dane po raz ostatni zjeść gofry z bitą śmietaną ?
Na pewno na taki ''drobny luksus'' nie będę mogła sobie pozwolić gdy zacznie się dziać naprawdę źle i zacznie szaleć bieda na całego.
Na razie jeszcze jest tu ''względny ''spokój. Jeszcze nie ma takiego chaosu jak w stanach.
Jeszcze nie ma pustych półek u nas a u nich już są prawie wszędzie.
Jeszcze wojsko u nas nie wychodzi masowo do zadymiarzy na ulicach. A u nich już tak.
Jeszcze nie ma tak katastrofalnych pożarów i infrastruktura jeszcze działa na naszym podwórku.
U nich już się infrastruktura wali i pali dosłownie wszędzie.
Jeszcze nie ma ani jednego województwa czy powiatu spowitego dymem pożarów lub dotkniętego powodzią.
A w 50 stanach wszędzie klęski żywiołowe. Nie ma osoby by nie doświadczała jakiejś katastrofy.
Jeszcze nie ma u nas stref No-Go gdzie rządzą bandy naszych rodzimych zadymiarzy
A u nich jest ich pełno w każdym stanie i ciągle rosną oraz pojawiają się nowe.
Tutaj jeszcze nie musisz się obawiać że na głównej ulicy lub drodze ktoś cię zabije lub napadnie.
U nich będziesz się cały czas rozglądać nerwowo .Skąd mnie zaatakują ?
U nich nie może nie być żadnej ucieczki i bezpiecznej kryjówki.
Kiedy stany zjednoczone się rozpadną i zapanuje u nich totalne bezprawie to reszta państw poleci jak kostki domina. Zwłaszcza Polska jako 51 stan pójdzie przodem.
Nam zawsze dostawało się rykoszetem. Ani na wschodzie ani na zachodzie.
Każde zjawisko do nas dochodziło. Kryzys z 2008 roku dotarł do nas rykoszetem z USA to i teraz będzie podobnie,

30.09.2020 19:05 Coyote

@Baśka , bitą śmietanę idzie zrobić z tłustego , krowiego mleka . Plus zmielony cukier i trochę białka jaj . Miksery na korbkę są nadal dostępne , czy stara sowiecka "Sbiwalka" czy bieżąca produkcja . Itd . Taki prosty przykład że wiele rzeczy idzie zrobić i w prostszych warunkach , tylko trzeba się bardziej spocić i o wiele bardziej kombinować . W stanach schronieniem i opoką będą sąsiedzkie milicje . Zwłaszcza w biedniejszych okolicach jak Appalachia gdzie już teraz nie są fanaberią brzuchatych , podtatusiałych panów bawiących się w seals six team tylko sposobem samoorganizacji ułatwiającym przetrwanie kolejnego dnia . Podobno prędzej chudy umrze jak gruby schudnie ale gdy grubas jest uzależniony od długaśnego łańcucha dostaw , mieszka w skrajnie przeludnionym ( niezdolnym do samodzielnej produkcji żywności w ilości pozwalającej przetrwać mieszkańcom) regionie miejskim lub pod miejskim , całej palety usług publicznych . A chudy żyje z swojego poletka i tego co potrafi wyrwać ziemi sprytem i ciężką pracą , nauczony jest polegać na sobie może to wyglądać odwrotnie . Gruby nawet nie zdąży porządnie schudnąć przed śmiercią . Jak mocno oberwie , i kiedy Polska nie wiem . Jeszcze nie stawiam głośno prognoz

30.09.2020 21:54 Baśka

@Coyote
Można pokombinować z tymi goframi. To taki trochę zły przykład.
Ale w końcu zacznie być źle. Rozpad do społeczności lokalnej jak powiat jak będzie dobrze lub gmina albo sołectwo jak będzie źle to preludium do chaosu.
Dawni europejczycy mieli przysłowie ‘’mój świat to moja najbliższa okolica’’
I człowiek wiedział tyle co usłyszał od przejezdnych lub miejscowych.
Wyobrażasz sobie powrót do takich czasów w otoczeniu kataklizmów środowiska ?
Dla 17 wiecznych europejczyków to pal licho bo klimat był niezaburzony i niezwykle rzadko kiedy zdarzały się takie ekscesy co dzisiaj. Ale jak już się zdarzyły to żniwo zbierały potężne.
Wyobraź sobie że wiesz co się dzieje w tylko w obrębie twojego powiatu a to i tak pobieżnie ?
Że jak ktoś mieszka na południowo-zachodnim krańcu województwa zachodniopomorskiego może nie wiedzieć że huragan 5 kategori o prędkości 370km/h z zachodniego atlantyku nadciąga na Danię, Niemcy i Polskę ? A straty ludzkie i śmierć od huraganu są tak niskie ponieważ z wyprzedzeniem są wszyscy poinformowani przez mass media które bez elektryczności są niczym.
Gdyby nikt tym ludziom na Florydzie nie mówił ani słowa o huraganie aż dotarłby do wybrzeża to zabitych by liczono w dziesiątkach tysięcy jak nie więcej.
Zauważyliby co się dzieje gdy było by już za późno a wichura by ich rozniosła na strzępy.
To samo gradobicia,wichury, burze pyłowe ,pożary i inne ekstrema. Przy braku komunikacji może być bardzo ciężko zorientować się ze w ogóle coś się stało.
Wyobraź sobie nocować w lesie i bez ostrzeżenia mieć nagłą wichurę łamiącą drzewa jak zapałki.
Wyobraź sobie powódź w rejonach przybrzeżnych bez żadnych zapór,alarmów i straży pożarnej.
Będziemy niemal bezsilni wobec tych kataklizmów. Jedyne co pozostaje to tylko ucieczka .
I to o ile zauważysz co się święci dość szybko i będziesz miał możliwość.
Co jest bardzo mało prawdopodobne wśród przygotowanych ludzi. Bo kto cię ostrzeże i w jaki sposób ? Nie uciekniesz przed huraganem przemieszczającym się 200-390 km/h w żaden sposób w takich warunkach. Czy jakikolwiek człowiek przeżyje te klimatyczne ekstrema ?
Czy huragany,gradobicia,wichury, nie zmiotą większej części ludzi z powierzchni ziemi ?

Nie chcę krakać i wiem że wyjdzie w praniu ale im dłużej czytam takie artykuły tym paskudniej sytuacja wygląda. Im dłużej nieuchronny upadek się odwleka tym dowiadujemy się o coraz nowszych i gorszych sprzężeniach zwrotnych oraz czynnikach potęgujących śmiertelność.
Co rusz są odnotowywane nowe realne zagrożenia o wielkim niszczycielskim potencjale.
Nawet jeśli założyć że jacyś ekstremalnie nieliczni ludzie to przeżyją to dywindendy biosfery mogą polecieć jeszcze niżej przez choćby huragany.
Słona morska woda sprawi że ogromne połacie ziemi staną się jałowe co przełoży się na dywidendy biosfery od których zależy liczba ludzi zdolnych żyć. A to oznacza że obszary odległe o 300-400 km od linii brzegowej można sklasyfikować jako niezdatne do życia przez sól z morskiej wody.
Na takiej ziemi prawie nic nie wyrośnie. A to oznacza okrojenie dywidend i co za tym idzie liczby ludzi mających szansę przeżyć. Wyjdzie w praniu jak niskie będą dywidendy biosfery i czy w ogóle przeżyje choć garstka ludzi. Wymierają masowo ssaki to i równie dobrze możemy do nich dołączyć . Zaczyna się robić coraz bardziej upiornie i złowieszczo na tym świecie.
Koszmarnie to wygląda i nic dobrego to nie wróży ale może chociaż w części świata nie będzie aż tak źle.
https://www.youtube.com/watch?v=pU16e_sEw0Y&list=PL4bzLRtMcOvv-K8sK1zKYR4EhpbBbZwOF
Całkiem dobra muzyka by ‘’poczuć ducha najbliższej przyszłości’’
Jeszcze tylko spać w ubraniu i butach z karabinem załadowanym ostrą amunicją pod ręką na twardej podłodze lub ziemi pod peleryną maskującą. W jakimś pustostanie lub na odludziu rzecz jasna. Taka malutka realistyczna namiastka tego co nieuniknione.
Bo jak dołożymy do tego niemal egipskie ciemności przy wyjącym wietrze i świadomości że za każdym krzakiem, rogiem, drzewem mogą czyhać na twoje życie i dobytek najprawdziwsze potwory o ludzkich kształtach oraz ‘’wytwory wyobraźni’’ to nie ma jakiegokolwiek porównania do teraz. Najlepszym co ciebie będzie mogło spotkać w takim świecie to szybka i w miarę bezbolesna śmierć od pocisków lub noża albo maczety. A w najgorszym wypadku skończysz jako np. żywy zapas mięsa dla kanibali ze złamanymi nogami czekając na to aż cię obedrą ze skóry i poćwiartują . Zanim to zrobią będziesz wysłuchiwać i oglądać całymi dniami dantejskie sceny ,krzyki i błagania innych nieszczęśników siedząc w jakimś brudnym,zarobaczonym, wilgotnym, śmierdzącym od ludzkich wnętrzności i wydzielin pustostanie lub piwnicy cienko piszcząc z bólu,rozpaczy ,pragnienia i głodu. To nie fantazja bo takie rzeczy już były masowo pod rządami komunistycznych zbrodniarzy.
Ludzie staną się potworami tak upiornymi że najstraszniejsze horrory będą przy tym jak teletubisie.
Ludzie jeszcze nie pokazali całego swojego potencjału okrucieństwa.

01.10.2020 3:49 gupol(szukam w OZE)

@baśka
"Ile pieniędzy z tych 1870 miliardów wydadzą na uporanie się ze skutkami najeźdźców z afryki ?"

pewnie mniej niż promil.
piszesz tak jakby przez imigrantów na zachodzie szalała regularna wojna i bombardowania. a to tylko paru gangsterów diluje prochy i broń.
żeby jeszcze wszyscy palili kradli i gwałcili ale to robi stosunkowo niewielki odsetek tych ludzi. reszta woli siedzieć cicho na zasiłku a połowa z nich wszystkich podobno nawet legalnie pracuje...

druga sprawa jest taka że dzisiejsze elity i klasa rządząca nie widzą specjalnej róźnicy między rodowitymi francuzami, anglikami czy niemcami z nizin społecznych a imigrantami.
dla nich to tylko bydło do wydojenia i orżnięcia. podatkowe mięso.
imigranci wydają się pewnie nawet lepsi bo wiekszosc z nich będzie pracować za połowę stawki z pocałowaniem ręki zamiast protestować jak żółte kamizelki.

a na koniec z całym szacunkiem dla ciebie ale naprawdę masz skłonności do przesady i wyolbrzymiania. jeszcze nie widziałem osoby która by aż tak robiła widły z igły.
wszędzie widzisz jakieś gigantyczne katastrofy jak jakas apokaliptyczka. jakieś mityczne sprzeżęnia klimatyczne które smażą planetę. urojone klęski żywiołowe, świat pogrążony w wojennej pożodze.

sory ale ja tego nie widzę. żadne empiryczne dane tego nie potwierdzają.

01.10.2020 13:47 BAŚKA

@Gupol
Ja wiem że to tak trochę stresowo na to patrzę .Ale mam podstawy ku temu.
Na razie te kataklizmy są daleko od Polski. Na razie w większości nas nie dotyczą bezpośrednio mega-pożary, huragany. Ale o innych częściach świata już nie zawsze można tak powiedzieć.
Pożoga i makabryczne zniszczenia są faktem.

‘’pewnie mniej niż promil. piszesz tak jakby przez imigrantów na zachodzie szalała regularna wojna i bombardowania. a to tylko paru gangsterów diluje prochy i broń. ‘’
Bo tam szaleje regularna wielostronna wojna domowo-podjazdowo-terrorystyczna z bombardowaniami lądowymi bo lotnictwa nie używają ani najeźdźcy ani obrońcy. Wystarczy się tam przejechać a zobaczysz co tam się dzieje. Ja widziałam Paryż, Berlin, okolice Marsyli i Bordeux ,Londyn, Calais, więc mam wyobrażenie co tam się dzieje.
Po tym co tam zobaczyła przysięgłam sobie że żadnych wycieczek służbowym TIR-em z tatą za granice. Nie pojadę tam bo nie będę narażać swojego życia bez potrzeby . Już raz nas obskoczyła taka horda i próbowała ciężarówkę zniszczyć jak tato uciekał bo chcieli na nią wejść, rzucali gradem kamieni tak że o mało by mi głowę roztrzaskał jeden z nich. Ledwo tato się wywinął i uciekł z okrążenia. O włos dosłownie bo nie jeden kierowca już zginął przez to że wszedł im w drogę i nie pozwalał na kradzież towaru oraz włażenie na pojazd. Nigdy nie wiesz kiedy na nich trafisz. A najgorzej jest na skrzyżowaniach i postojach tak jak przy wjedzie do Calais. Jak jest korek drogowy do mogą bardzo łatwo dopaść każdego. Dosłownie każdego. Bo wszyscy stoją i nie ma gdzie się ruszyć. Wtedy twoje życie zależy od ich widzimisie, wytrzymałości kabiny ciężarówki oraz tego jak szybko przyjedzie policja i ich rozpędzi . Jak wedrą się do środka to cię zatłuką na śmierć. Takie hordy barbarzyńców wychodzą ze swoich stale rozrastających się dzielnic No-Go i łażą po ulicach po parkach po autostradach , demolując, rozkradając , niszcząc co się nawinie. Wyjazd na zachód europy to pomysł tak dobry jak spacer z lodem czekoladowym w ręce po parku o powierzchni 24 000 metrów gdzie jest 100 dużych gniazd agresywnych os równomiernie rozsianych po całej powierzchni. Nic tylko patrzeć jak cię zaatakuje taki rój kąsając i żądląc na śmierć. A nachodźcy nie przynoszą żadnych korzyści ekonomicznych razem wzięci. Nie brakuje zamachów i zniszczeń. Znajdziesz spokojnie artykuły w których mówią o setkach spalonych samochodów w jednym mieście naraz. Mówią tylko o tym czego nie byli w stanie ukryć.
‘’imigranci wydają się pewnie nawet lepsi bo wiekszosc z nich będzie pracować za połowę stawki z pocałowaniem ręki zamiast protestować jak żółte kamizelki ‘’ Socjal ich kosztuje więcej niż wyciągną z afryki. Ci imigranci prawie wcale nie pracują. Oni ciągną socjal bo to są w większości analfabeci. Żeby się przekonać o tym jak upiornie się robi na razie trzeba pojechać za zachodnią granicę. Z igły wideł nie robię. Te ‘’śmiercionośne widły’’ są o wiele bardziej niepozorne niż ci się wydaje. Wielu kataklizmów nie widać dopóki nie wystąpi faza krytyczna. To nie są wcale wyolbrzymienia. Jedź za granicę do Paryża lub Berlina a wspomnisz moje komentarze. Albo popytaj kogoś kto za granicą był. Malutka próbka ich możliwości oraz pokłosia tej wojny:
https://www.youtube.com/watch?v=dN0dnxES-sQ
https://www.youtube.com/watch?v=5c9MR_dFros.
https://www.youtube.com/watch?v=VflCTIy2tug
https://www.youtube.com/watch?v=JwL4hhEYtUk
https://www.youtube.com/watch?v=Moo3EzdaGJI

Empiryczne obserwacje potwierdziły mnóstwo kataklizmów tylko rozłożonych w czasie i nie w polsce a innych regionach świata. Co rusz jest jakaś wielka pożoga , huragan czy inne zjawisko. Sam fakt że przeszli na alfabet grecki bo imiona huraganów im się skończyły jest wymownym niepodważalnym dowodem prawdziwości stwierdzeń o kataklizmach zdolnych zmieść ludzkość z powierzchni ziemi przy dalszej eskalacji.
Dam głowę że jak w 2021 El nino się uformuje to huragany 5 kategorii o prędkości przynajmniej 300 km/h na północnym atlantyku masz gwarantowane. Do polski też takie zjawisko dojdzie. Katrina z 2005 wbiła się w 150 km w głąb lądu zanim siła się wytraciła do poziomu burzy tropikalnej. A przez te 15 lat temperatura oceanów bardzo wzrosła co więcej przy wyższej prędkości oznacza zniszczenia potencjalne do nawet 300-400 km od brzegu morza/oceanu .

‘’Podczas El Niño duże ilości energii przepływają z oceanu do atmosfery, powodując krótkotrwały wzrost średniej temperatury powierzchni Ziemi i zwiększając prawdopodobieństwo wystąpienia rekordowo gorącego roku. Ponieważ jednak na zmianę z El Niño występują warunki neutralne oraz La Niña, podczas których energia może powrócić do oceanu, zjawisko nie powoduje długofalowo zmiany klimatu ‘’
To nie do końca to prawda bo rozgrzanie oceanów dawno zmierza ku nieubłaganemu wzrostowi.
El nino będzie podbiciem tempa nagrzania i potężnym wybiciem globalnych ekosystemów z równowagi ciepło-zimno. Znasz ten mechanizm że rozgrzanie powoduje większe nagrzanie ?
Dodatnie sprzężenia zwrotne niszczące całe regiony ziemi to brutalna rzeczywistość.

Rozmach kataklizmów zależy od regionu świata. Do nas też to zawita.
Prędzej czy później poczujemy tą samą skalę kataklizmów co reszta świata.
Jeszcze poczekamy sobie na to co nieuniknione.
W 2008 jak był kryzys to odbiło się to na Polsce rykoszetem z opóźnieniem.
Najpierw w stanach było źle a później łańcuchowo poszły inne kraje.
Każdy region świata jest nawiedzany w swoim czasie.
I nie przepowiadam żadnego końca świata tylko bardzo gwałtowne przemiany i prawdopodobne wyginięcie ludzi co do jednego gdy sprawy przybiorą zły obrót.
Świat zadrży w posadach ale się wszystko jakoś unormuje.
Jestem zdroworozsądkowa i domyślam się co zrobią ludzie gdy braknie żywności:
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/06/01/wszystkie-zbrodnie-pol-pota-18/
Zwłaszcza że wypadki potoczą się się o wiele szybciej niż Kampuczy.
A środowisko będzie nieporównywalnie bardziej śmiercionośne niż przykazania Pol pota w praktyce.

13.10.2020 3:30 gupol(szukam w OZE)

@baśka

jak zwykle patrzysz z wąskiej perspektywy. jak ktoś kto został rażony piorunem i teraz twierdzi że pioruny to główna przyczyna śmiertelnych zejść z tego świata.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto