Polityka energetyczna Polski do roku 2040 – czyli jak wyjść z węgla nie wychodząc z niego

Zaprezentowany w dniu 08.09.2020 przez Ministerstwo Klimatu dokument Polityki energetycznej Polski do 2040 roku (PEP 2040) jako streszczenie ma nie jasno określony status. Czy to jest streszczenie poprzedniego dokumentu o tym samy tytule, czy to nowy dokument? Dokonano w nim zmiany części zapisów w stosunku do poprzedniego projektu. Skoro tak się stało,  powinien on zgodnie z prawem podlegać strategicznej ocenie oddziaływania środowiska i być poddany konsultacjom społecznym. Nie przewiduje się tego, a więc jest to procesowanie niezgodne z prawem. Dokument posiada ogromne wady. Brak w nim konkretnego wskazania daty rezygnacji z węgla. Brak traktowania transformacji energetycznej jako szansy na rozwój. Zgubna wiara w energetykę jądrową. A także, brak strategicznego myślenia o rozwoju energetyki odnawialnej, rozproszonej, obywatelskiej.  

Mimo powoływania się na Porozumienie Paryskie, które Polska ratyfikowała w dn. 7.10.2016 oraz przyjęty cel przez UE uzyskania neutralności klimatycznej do 2050 roku prezentowane zapisy w PEP2040 w wielu miejscach stoją w sprzeczności z tymi zobowiązaniami. Przykładem jest zapis o ograniczeniu emisji GHG w okresie 1990-2030 o 30% do wielkości 332 mln ton COeq tj. ok. 13% mniej niż dzisiaj. Aby uzyskać w roku 2050 przez Polskę  neutralność klimatyczną emisja ta w ciągu 20 lat powinna spaść 16 krotnie!!!. Innym przykładem jest uzależnienie zmniejszenia udziału węgla w produkcji energii elektrycznej od ceny uprawnień do emisji CO2. Czyli znowu chęć przypodobania się lobby energetyczno-węglowemu a nie rzeczywista transformacja energetyczna. Kuriozalnym jest stwierdzenie, że złoża węgla brunatnego Złoczew i Ościsłowo mają perspektywiczne i strategiczne znacznie ale ich eksploatacja będzie zależna od decyzji inwestorów, czyli w przypadku Złoczewa od  Państwa, które jest właścicielem PGE. Powyższe przykłady wyraźnie pokazują, że brak jest odwagi co do jasnego postawienia sprawy czyli daty odejścia od węgla. Stanowi to znowu przykład kupowania czasu i trwania w pułapce politycznej (dyktat związków zawodowych i wyborów). Mamienie górników oraz energetyków ratowaniem czy rekonstrukcją górnictwa i energetyki węglowej tak naprawdę jest ich oszukiwaniem. Tylko zaproponowanie szybkiego odejścia od węgla z bezpieczeństwem socjalnym jest uczciwe.

Bez jasno określnej daty odejścia od węgla najlepiej w 2030, mówienie o transformacji energetycznej czy uzyskania neutralności klimatycznej jest zaklinaniem rzeczywistości. Cały PEP 2040 wykazuje brak myślenia o warunkach w jakich będą żyć młodzi ludzie już w niedalekiej przyszłości. Hasło, pożyczyliśmy Ziemię od naszych wnuków, jest obce twórcom dokumentu. W Polsce konieczna jest reorientacja myślenia o transformacji - nie jako o obciążeniu, ale jako o szansie. Także w procesie podejmowania decyzji – zamiast dążenia do szybkich i wąsko rozumianych korzyści - jego podstawą zawsze powinno być dobro wspólne i bezpieczna przyszłość.

Kluczowym jest brak zrozumienia dla potrzeby głębokiej zmiany, która  następuje na świecie w modelu bezpieczeństwa energetycznego. Nie jest ono budowane od góry przez wielkie obiekty infrastruktury energetycznej (węglowe, gazowe czy jądrowe), ale od dołu przez generację rozproszoną, zarządzanie popytem i inne obiekty połączone.

Istnieją znaczne, bo sięgające 50%, możliwości poprawy efektywności energetycznej, które prawidłowo zdefiniowane powinny być punktem wyjścia do szacowania potrzeb energetycznych i powiązanej z nimi infrastrukturą energetyczną, a nie na odwrót jak jest w PEP2040. Jak zwykle efektywność energetyczną traktuje się jak ostatnie koło u wozu czyli jak cel ósmy, a nie pierwszy. Przykładowo przy aktualnie istniejących technologiach w budownictwie możliwe jest osiągnięcie rocznego zużycia energii w budynkach na poziomie 40 kWh/m2, w porównaniu do dzisiejszych szacunków 350 kWh/m2 dla budynków jednorodzinnych i 250 kWh/m2 dla wielorodzinnych. Według prof. Popczyka[1] pasywizacja budynków spowoduje zmniejszenie zapotrzebowania na ogrzewanie ze 160 TWh do 30 TWh. Dodatkowe oszczędności przyniesie elektryfikacja ogrzewania poprzez zastosowanie pomp ciepła. Uwzględniając eksploatacyjny współczynnik na poziomie 3 da możliwość redukcji energii elektrycznej potrzebnej do ogrzewania o 10 TWh i kolejnych 10 TWh na potrzeby ciepłej wody użytkowej.[2]

Innym zaklinaniem rzeczywistości jest wiara, że energetyka jądrowa rozwiążę problem neutralności klimatycznej Polski w wymaganym czasie. Stanowi to także przykład chęci zachowania tradycyjnego modelu energetyki opartej na dużych jednostkach należących do skarbu państwa, czyli przedłużenie modelu węglowego zamieniając go na model jądrowy. Przewidywane wybudowanie 6-9 GW w ciągu ok. 20  lat jest całkowicie nierealne. W naszych warunkach wybudowanie pierwszego bloku i zakładając poniesienie koniecznych kosztów uczenia się, to 15-20 lat. Wcześniejszy Program energetyki jądrowej przewidywał, że w roku 2020 będzie funkcjonował pierwszy blok a nie ma nie tylko bloku, ale koncepcji finasowania, lokalizacji, kto to ma go wybudować, dostarczy reaktor itp. A wydano na ten cel już 1 mld zł. Doświadczenia Finlandii, kraju posiadającego już energetykę jądrową, pokazują, że czas trwania budowy nowej elektrowni wydłużył się trzykrotnie i koszt też. Zwrócić należy uwagę także na fakt, że dotychczas na świecie nie znaleziono sposobu na zdeponowanie wysokoradioaktywnych odpadów po zużytym paliwie jądrowym, które trzeba będzie bezpiecznie składować na przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy lat[3].

Suma 150 mld zł na wybudowanie wszystkich tych elektrowni jądrowych jest zdecydowanie za niska. Należy raczej mówić o kwocie dwukrotnie większej. Oznacza to bardzo wysokie koszty energii elektrycznej, uderzające w gospodarkę i społeczeństwo. Natomiast koszty w energetyce odnawialnej spadają od lat. Wg Raportu o stanie na świcie przemysłu jądrowego 2019 „Analiza uśrednionych kosztów produkcji energii (Levelized Cost of Energy – LCOE) dla Stanów Zjednoczonych, przygotowana przez firmę Lazard pod koniec 2018 roku pokazuje, że  koszt paneli fotowoltaicznych (PV, cienkowarstwowe) waha się od 36 do 44 USD/MWh, w porównaniu do 43-48 USD/MWh w 2017 roku; w przypadku energii wytwarzanej przez instalacje wiatrowe na lądzie jest to 29-56 USD/MWh (30–60 USD/MWh w 2017 roku); dla energii jądrowej wartości te wynoszą 112-189 USD (112-143 USDS/MWh w 2017 roku). Jest to kontynuacja trendu gwałtownego spadku kosztów źródeł odnawialnych i wyrównanego poziomu lub wręcz wzrostu kosztów energii jądrowej. Koszty wytwarzania energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych są obecnie niższe niż koszty wytwarzania jej z węgla (60-143 USD/MWh) oraz w  zasilanych gazem turbinach gazowo-parowych (41-74 USD/MWh).”[4]      

W nawiązaniu do raportu WWF[5] NIEZBĘDNYM JEST DOKONANIE CAŁKOWITEJ ZMIANY DOKUMENTU POLITYKI ENERGETYCZNEJ  Z WYDŁUŻENIEM HORYZONTU DO ROKU 2050. Model docelowy, który powinien stanowić punkt wyjścia do jej tworzenia to:

  • rozproszony rynek energii z energetyką odnawialną i magazynami energii, budujący bezpieczeństwo energetyczne kraju, jako składową lokalnych bezpieczeństw, z bardzo wysokim poziomem efektywności energetycznej, wsparty nowoczesnymi rozwiązaniami IT, stanowiący siłę napędową gospodarki, budując jej konkurencyjność;
  • przeniesienie popytu na energię w obszarze generacji w kierunku energetyki rozproszonej, prosumenckiej i obywatelskiej, budowanej w oparciu o rozproszony kapitał – małych i średnich inwestorów;   
  • brak miejsca na nowe wielkie bloki węglowe, na gaz ziemny czy uranowo-parowe ze względu na koszty i konieczność uzyskania neutralności klimatycznej;
  • sieć elektroenergetyczna składająca się z: ogólnopolskiej sieci stabilizującej najwyższych napięć, sieci niskich i średnich napięć, czyli zbioru samowystarczalnych lokalnie „chmur” energetycznych, centrów zarządzania poszczególnymi obszarami generacji i magazynowania, poboru i dystrybucji oraz interaktywnego systemu komunikacji i zarządzania.
  • rynek hurtowy energii działający na dwóch „piętrach”: europejskim i lokalnym. Rynek detaliczny przekształci się powinien w rynek usług okołoenergetycznych, na którym kluczowe będzie zapewnienie sobie przewagi konkurencyjnej w obszarze zaspokajania potrzeb konsumenta. 

Dojście do zeroemisyjnej energetyki roku 2050 powinno składać się z pięciu podstawowych kroków milowych: 

  • odejście od węgla do 2030 r.; 
  • odejście od pozostałych paliw kopalnych najpóźniej do 2050 r.; 
  • pełne otwarcie na energetykę obywatelską i rozproszoną nie później niż w 2021 r.;
  • rozpoczęcie funkcjonowania powszechnego programu głębokiej poprawy efektywności energetycznej jako podstawy strategii rozwojowej Polski nie później niż w 2023 r.; 
  • zbudowanie powszechnego systemu finansowania transformacji energetyczno-klimatycznej do 2023 roku.

Wdrożenie nowego modelu energetyki to rezygnacja z:

  • budowy nowych odkrywek węgla brunatnego;
  • budowy nowych bloków energetycznych na węgiel;
  • rozbudowy lub budowy nowych kopalń węgla kamiennego;
  • budowy wielkoskalowej energetyki jądrowej;
  • dominującej roli państwa w wytwarzaniu energii elektrycznej;
  • utrzymywania barier do rozwoju energetyki zeroemisyjnej, rozproszonej i obywatelskiej.

Tak zbudowana polityka energetyczna daje szanse na uzyskanie: neutralności klimatycznej w wymaganym terminie, a nawet wcześniej, oraz sprawiedliwej transformacji polegającej na wykorzystaniu dostępnych na nią środków na zastępowaniu miejsc pracy w tradycyjnej energetyce trwałymi, zielonymi miejscami w branżach przyszłościowych.

Wg ostatnio opublikowanego raportu zielone inwestycje realizowane z samych środków publicznych mogą wygenerować 61 tys. miejsc pracy w regionie bełchatowskim, czyli 6-krotnie więcej niż obecna liczba zatrudnionych w kompleksie Elektrowni Bełchatów. Przede wszystkim mogłyby one powstać przy inwestycjach związanych z termomodernizacją (ponad 40%), dużymi instalacjami fotowoltaicznymi (ponad 30%), prosumencką energetyką fotowoltaiczną (ponad 10%) czy też przy produkcji baterii do pojazdów elektrycznych (prawie 8%)[6].

Interesującego materiału dostarcza badanie i opracowanie wykonane przez Instytut Badań Strukturalnych Sprawiedliwa transformacja węglowa w regionie śląskim, a opublikowane w maju 2019, a więc przed pandemią.  Stwierdzono w nim, że pracownicy odchodzący z górnictwa będą mogli znaleźć zatrudnienie w rozwijających się sektorach przetwórstwa przemysłowego (motoryzacja), transportu czy budownictwa. Co więcej liczba miejsc oferowana w nich jest znacząca. Trudniejsza sytuacja z osobami o niższych kwalifikacjach, które wymagałyby podniesienia kwalifikacji aby znaleźć alternatywne zatrudnienie. Przy zmianie miejsca zatrudnienia dla górników ważne jest utrzymanie wysokiego wynagrodzenia i jego stabilność.  Połowa z ankietowanych zdecydowanie nie zgadza się na pracę za mniejsze wynagrodzenie niż obecne, a wyżej wymieniony sektory oferują generalnie niższe zarobki niż w górnictwie. Mniejszym problemem jest wpływ na zatrudnienie w branżach dostarczających dobra i usługi niezbędne do funkcjonowania kopalni. Do najważniejszych wniosków wynikających z tego pracownia dla polityki publicznej zaliczyć należy[7]:

a)    Preferować należy naturalne odejścia i nie zatrudnianie nowych pracowników.

b)   Opracowane i wdrożenie kompleksowych programów zmiany kwalifikacji.

c)    Wprowadzenie rekompensat i pakietów socjalnych w przypadku prac niżej płatnych.

d)   Jednorazowe odprawy tylko dla  pracownikom zbliżających się do wieku emerytalnego

e)   Rozważyć wsparcie z polityk publicznych dla branż mogących zapewnić alternatywne miejsca pracy.

Tak jak napisano w podsumowaniu do tego raportu „Zastosowanie odpowiednich instrumentów polityki publicznej pozwoli na ograniczenie negatywnego wpływu transformacji niskoemisyjnej na pracowników górnictwa i społeczno-ekonomiczną sytuację regionu. Konieczne jest uzgodnienie alternatywnych scenariuszy, opartych na różnych wariantach instrumentów. Uwzględniać powinny one wystąpienie czynników niezależnych, takich jak zmiany w światowych cenach surowców, rozwój negocjacji klimatycznych na forum ONZ, rozwój poszczególnych technologii energetycznych itp.”[8].

Presja społeczna, m.in. ruchów takich jak „Więcej niż Energia”, alarmów smogowych, Koalicji Klimatycznej, Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, Extinction Rebellion Polska jest coraz większa, a przy coraz tańszej energetyce obywatelskiej nie może być lekceważona. Wyraźnie to obrazuje ostatnie badanie Eurobarometru, w którym 88% Polaków popiera wymuszanie przez UE odchodzenia od paliw kopalnych na rzecz źródeł niskoemisyjnych. Przeciwnych jest tylko 7% respondentów. Jeszcze większy odsetek wspiera zieloną energetykę tj. 91% Polaków uważa, że UE powinna wspierać jej rozwój, a tylko 7% jest przeciw[9].

Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że społeczeństwo polskie oczekuje od państwa transformacji energetycznej, w coraz większym stopniu dostrzegając zagrożenia wynikające z niskiej jakości powietrza, rosnących kosztów energii, a także zmiany klimatu. Preferowany kierunek rozwoju w Polsce to nie węgiel czy energetyka jądrowa, a odnawialne źródła energii i efektywność energetyczna. W badaniu firmy 4P Research Mix ze stycznia 2018 roku na reprezentatywnej próbie 1000 osób aż 95,4% badanych (odpowiedzi „tak” i „raczej tak”) opowiedziało się za rozwojem OZE i 95,3 % za efektywnością energetyczną, a tylko 35,2% za energetyką węglową czy 30,1% za atomową [10].

Andrzej Kassenberg - Instytut na rzecz Ekorozwoju, Chrońmy klimat

Komentarze

11.09.2020 10:20 BAśka

Do 2030 to gleby będą wydalać tyle CO2 i metanu że to są śmieszne ilości.
Sprzężenia zwrotne biją na głowę te pokraczne plany.
Śmiechu warte jest to patrząc na obecne następstwa.

13.09.2020 22:03 papa ohara

@BAŚKA ma rację. Można by tę sytuację porównać do tej w której z jakiegoś wielkiego jeziora wyciągnie się kilka wiader wody i będzie się twierdziło i co gorsza cieszyło z tego, że poziom wody w jeziorze "spadł".

Cała Polska (oficjalnie) emituje rocznie około 360 mln ton CO2 a cały świat blisko 38 mld ton tego gazu. Nawet gdyby nasz kraj nie emitował ani jednego grama dwutlenku węgla od zaraz nie miałoby to już większego znaczenia dla klimatu planety. Sprzężenia zwrotne są już tak potężne, że nijak nie da się ich zatrzymać, więc to czy Polska zrezygnuje z węgla czy też nie zrezygnuje nie ma już żadnego znaczenia a nawet jeśli nawet, to jest ono mniej niż kosmetyczne.

Już dawno temu pisałem, że aby zrobić cokolwiek dla klimatu to trzeba całkowicie zrezygnować z konsumpcji i produkcji wszystkich rzeczy materialnych. Zastępowanie jednych źródeł energii innymi tylko po to, żeby dalej spełniać chore zachcianki pazernego na byle buble homo sapiens'a to zwykła utopia i ułuda. Trzeba powrotu do życia bez samochodów, samolotów, pociągów, autobusów, tramwajów, trolejbusów, smart fonów, komputerów, telewizorów, internetu i wszelakiej elektrotechniki potrzebującej prądu elektrycznego oraz powrotu do chałupniczego stylu życia z własnym poletkiem bez sponsoringu troskliwego Monsanto.

Lecz nawet gdyby to wszystko się ludzkości udało to katastrofalne zmiany klimatu jedynie odwleką się w czasie. Przestańmy się więc w końcu łudzić, że są jeszcze jakiekolwiek szanse na ocalenie Ziemi bo to już zaczyna być śmieszne i męczące.

Nic już nie da się zrobić a mamienie nas OZE i "czystą energią" oraz bez emisyjną gospodarką to zwykłe oszustwo.

14.09.2020 3:26 gupol(szukam w OZE)

to prawda że zmian klimatu nie da się już ani zatrzymać ani tym bardziej odwrócić.
natomiast można się do nich próbować przystosować w nadziei że nie będą aż tak katastrofalne jak je co niektórzy malują....

14.09.2020 7:55 Baśka

@ Gupol
Można się przystosować ale patrząc by to nie była patologiczna tolerancja.
Do 2008 roku sprzężenia zwrotne były wielokrotne mniejsze niż teraz.
Wtedy był czas na działanie ale ludzka głupota zrobiła swoje.
Trzeba było podjąć radykalne działania zanim sprzężenia zwrotne urosły do takich rozmiarów. Teraz to po prostu za późno.
Z globalnym ociepleniem jak z nowotworem złośliwym
Nie daje objawów póki nie jest za późno na reakcję.
Jak da znać o sobie to już jest los przesądzony.
To się dało odkręcić tylko że wtedy kiedy ludziom było to obojętne bo się nie eskalowały zmiany klimatyczne.

14.09.2020 9:10 Felek

Natomiast jaki biznes jest teraz na OZE. Przyjęcia do pracy w sprzedaży paneli fotowoltaicznych idą w dziesiątki stanowisk w zależności od regionu, w co raz to nowszych firmach. Duża część społeczeństwa, która może, bo ją stać - rzuciła się na fotowoltaikę. Oczywiście większość z nich ciągnie za marchewką zwaną - niskie rachunki za prąd, a nie za hasłem proekologicznym, chęcią oszczędności i zerwania z paliwami kopalnymi. Bo rzecz jasna do tej pory marnowali prąd powszechnie i rachunki pewnie były kosmiczne. Po swojej okolicy wiem, że to właśnie powód, dla którego pozakładano panele. Oznacza to tylko tyle, że wydali masę pieniędzy na coś co i tak ich nie uniezależnia od sieci i jej ewentualnych awarii, a do tego przedpłacili za niego z góry! Przejmując na siebie część obowiązków i odpowiedzialności. Miałem zakładać fotowoltaikę choć z pobudek ekologicznych ale po namyśle - zamiast tego zająłem się innymi pracami przy domu, a rachunki za prąd ograniczyłem do minimum. Obecnie płacę 100-150 zł za 60 dni korzystania z prądu w sieci. Mimo, że to sporych rozmiarów dom z siłą i 18 albo 23 kW na umowie. Jeśli będę korzystał z OZE to tylko z akumulatorami by zasilić przenośne elektronarzędzia, kompresor do oczyszczalni, czy inne urządzenia wyposażone w baterie. Przy jeszcze stosunkowo niskich cenach prądu fotowoltaika mi się nie opłaca. Nic i tak u mnie nie zmieni, nie zdołam użyć tej energii bez powiązania z siecią energetyczną. Na samochód elektryczny mnie nie stać, kuchenki indukcyjnej nie mam oprócz elektrycznego piekarnika. Generalnie wszystko rozbija się o brak powszechnie dostępnych, choć moim zdaniem możliwych do zbudowania - trwałych i wydajnych ogniw energetycznych do gromadzenia nadmiarowej energii na później. Oczywiście one nie naprawią ludzkiego zepsucia i skłonności do marnowania wszystkiego co go otacza. Póki ludzie nie nauczą się szanować wszystkiego co mają, to dalej będą kombinować co by tu zrobić, żeby mieć więcej za mniej a później 3/4 z tego wydalić do atmosfery z drogim zegarkiem na nadgarstku, złotym zębem i głupawym uśmieszkiem dumy na gębie.

Także taaaa, upadnie ta nasza groteskowa, rozwinięta cywilizacja z całą pewnością. No ale ja się z tym już pogodziłem, tak jak i z tym, że pewnego dnia po prostu się nie obudzę albo umrę w mniej przyjemny i częściowo świadomy sposób. Życie, pozostaje nie być skurwysynem i nie robić rzeczy krzywdzących innych i złych dla naszej duszy, bez względu na to czy ktoś wierzy albo jest w stanie udowodnić jej istnienie bądź też nie. Fizyka kwantowa bardziej do mnie przemawia niż religie świata ale mistycyzm w fizyce kwantowej też można co ciekawe odnaleźć. Niestety ale nie czuję się już w obowiązku by dalej wychowywać całe tabuny dorosłych ludzi jak żyć. Wolę zająć się swoim (chwilowo moim) kawałkiem planety. Swój wkład w całościową zmianę chętnie wezmę na barki ale wiem, że obecnie wysiłek jest kompletnie daremny. Podobnie jak i płacenie podatków, bo te są marnowane na multum idiotyzmów. Narobisz się narobisz a i tak to jak zasypywanie studni bez dna. Jeszcze nie tak dawno myślałem, że spłaciłem już ze swoich podatków "mój" osobisty dług zaciągnięty przez politykierów a obecnie urósł on już do 33.000 złotych na każdą głowę. Włącznie z berbeciami jak i staruszkami jak i wszystkimi pomiędzy. Bez sensu jest żyć tylko dla takiego systemu. Bez sensu jest dla niego nawet pracować. Tym bardziej, że jego uczestnicy nie mieli na tyle jaj by na coś zapracować, tylko zaciągneli dług środowiskowy by mieć teraz a spłacić później. Cwaniactwo to nie jest przejaw mądrości u człowieka, a tym właśnie są kredyty. Niestety, jeśli rozpieprzymy sobie ten system (co robią w USA) to większość z nas raptownie straci życie. A i jeszcze jedno, nie dajcie się zaciągnąć do wojska. O wschodnią europę może rozpętać się wkrótce prawdziwa wojna.

14.09.2020 14:28 WJ

Jestem w pokrewnych do FELEK klimatch mentalnych. Chyba różnica polega między innymi na tym , że uświadomiłam sobie, że dla zatrzymania degradacji wielowymarowego piękna Świata, najwłaściwiej z moje strony, gdybym przestała pobierać energię czyli prozaiczne- skończyla swój żywot.

14.09.2020 18:37 Coyote

@Felek . Ogniwa Niklowo Żelazowe . Tanie , proste , bardzo trwałe , sprawne są nawet relikty pamiętające jeszcze Edisona . Ich jedyną wadą jest duża masa w stosunku do zgromadzonej energii . Przy zastosowaniach stacjonarnych jest to bez znaczenia . Po prostu nie pasują do cywilizacji jednorazowych śmieci . Na większą skale elektrownie szczytowo-pompowe .

14.09.2020 20:03 zakrecony

@Felek

". Przy jeszcze stosunkowo niskich cenach prądu fotowoltaika mi się nie opłaca. Nic i tak u mnie nie zmieni, nie zdołam użyć tej energii bez powiązania z siecią energetyczną."

Spokojnie jak paliwa kopalne się skonczą nie bedziesz musiał się martwić o oze, przeciez zielona rewolucja na razie nie może istnieć bez paliw kopalnych, tak jak ludzie bez jedzenia.

wczoraj o 4:26 gupol(szukam w OZE)

@baśka
"Do 2008 roku sprzężenia zwrotne były wielokrotne mniejsze niż teraz.
Wtedy był czas na działanie ale ludzka głupota zrobiła swoje."

na jakie działanie, dziewczyno? zastanów się trochę. co można było zrobić? zarządzić natychmiastowe odejście od paliw kopalnych? to byłoby jak zbiorowe samobójstwo dla całego świata. lepiej od razu odpalić wszystkie bomby atomowe. mniej by bolało i krócej byśmy się wszyscy męczyli.

wczoraj o 8:08 Baśka

@ Gupol
Naprawdę myślałeś że można w przypływie chwili uwolnić się od paliw kopalnych ?
Myślisz że jestem aż tak naiwna i oderwana od rzeczywistości ?
Przestawić się masowo na OZE z 20 letnim wyprzedzeniem.
Przestawić energetykę po 5% rocznie w 20 krokach . A nie jednym Haustem !
Radykalne, globalne i systematyczne odchodzenie od paliw kopalnych w 20 ratach rocznych.
W latach 1986-2008 był na to ostatni dzwonek. Wtedy jeszcze nie było rok rocznie takiej gehenny jak teraz.
Odpowiednio rozbudowana i zorganizowana energetyka odnawialna mogła by się sama utrzymać.
EROEI energi odnawialnej mocno zależy od zdolności jej magazynowania i rozmachu całego przedsięwzięcia.
Czyli nie jakieś tam popierdółki na 1-50 MW tylko wielkie i radykalne inwestycje na 1000-50 000 GW z restrukturyzacją gospodarki i jednoczesnym ukręceniem łba wiecznemu wzrostowi i konsumpcjonizmowi.
Sprowadzenie emisji gazów cieplarnianych do jak najmniejszego poziomu.
Systematyczne wyrzeczenia,rozumna solidna sumienna praca i poświęcenie dla dobra wszystkich.
Tego nam potrzeba było. Ale mieliśmy i mamy puste bajania, konsumpcjonizm na potęgę, głupotę, lekceważenie problemu i inwestycje o skali będącej pośmiewiskiem w odniesieniu do całokształtu.
I dorobili się ludzie wiadomo czego.
Jako rocznik 2004 nie miałam nic do gadania w tej kwesti. Do gadania to ja będę mieć cokolwiek gdy ten świat upadnie na samo dno i cywilizacja przemysłowa się skończy w obecnym kształcie.

To nie była mrzonka. Wymagała tylko poświęcenia i uczciwości której ludzie nie mieli ani tyle.
Więc miliardy ludzi muszą umrzeć . I umrą zabijąc się wzajemnie o elementarne zasoby w świecie gdzie z rządu, systemów transportowych i infrastktury pozostały niszczejące ruiny.
Bo to co jest teraz to na kredyt. Nie ma rzezi na ulicy tylko dlatego że jeszcze powtarzam
JESZCZE systemy przemysłowe zwiążą koniec z końcem.
JESZCZE dostatecznie wielu ludziom się wydaje że żywności jest dosyć.
JESZCZE zmiany klimatycznie nie uderzyły tam gdzie trzeba by zniszczyć instalacje przemysłowe w dostatecznym stopniu. Do czasu.
W świecie gdzie jedynym prawem jest widzimisie silniejszego i bezwględniejszego.
W świecie gdzie jedyną walutą są naboje do AK47 i Glocka 17 oraz żywność wraz z wodą.
W świecie gdzie śmierć jest wszechobecna i każdego dnia można skończyć jako ofiara mordestwa i gwałtu dla kromki chleba.
W świecie gdzie dożycie do następnego świtu to ruletka
W świecie gdzie gdzie się śpi po lasach, podłogach pustostanów z Karabinem czy pistoletem w rękach i budzi się od najmniejszczego szmeru ze strachu że to napad.
W świecie gdzie prawie każdy jest zabójcą innego człowieka czy to w obronie własnej czy to w napaści.
W świecie gdzie się chodzi wszędzie z duszą na ramieniu.
W świecie gdzie skurwysyństwo , szaleństwo i pogarda dla życia są wszechobecne
W świecie gdzie słabi nie mają prawa żyć chyba że pod ochroną silnych.
W świecie gdzie najwyższym możliwym zrzeszeniem jest mikropaństewko o rozmiarze Liechtensteinu.
A najczęściej 150-500 osobowa banda koczująca za żywnością.
Taki świat nas czeka w nagrodę za opieszałość i lekceważenie zmian klimatu.
Ja sama znając moje zezowate szczęście jak umrę to 20-30 dnia po upadku rządu.
Może dłużej jak mi się uda. .Zawsze pamiętam że wszystkie nieszczęścia w moim życiu były po upływie
20-30 sekund, minut czy godzin od robienia jakiejś czynności czy zadania.
Jeśli miało coś się spieprzyć to zawsze to się działo pomiędzy 20 a 30 jednostką czasu.
20-30 sekund po rozpoczęciu obierania ziemniaków się skaleczyłam.
Jeśli dostałam jakiegoś skurczu na WF-ie to zawsze między 20-30 minutą.
Jeśli miała mi opona czy łańcuch na wycieczce rowerowej się spieprzyć to zawsze między 20 a 30 godziną jazdy.
Więc niewykluczone że np. 28 dnia anarchi jakiś bandyta strzeli mi wsadzi kulkę w głowę z zaskoczenia.
Po prostu historia moich nieszczęść życiowych i tych mniejszych i większych.
Nie jestem przesądna ale ''przeczucie'' Kiedy coś się może schrzanić ? mam wyrobione doskonale.
Jak 30 dni w świecie anarchi i bezprawia przeżyję to jakoś to się wszystko poukłada.

I do tego wcale nie musiało dojść. Ale dojdzie bo to kwestia roku góra 2 max 3 lat bo następstwa zmian klimatu rosną w potęgę z wielokrotnym przebiciem rok w rok.
Sama liczba pożarów w USA w 2019 Vs 2020 to wymowny sygnał tego że nie zostało nam więcej niż 3 lata świata w obecnym stanie.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto