Czego nie strawi pożar, spali elektrownia. Gospodarka leśna w Polsce to „biomasakra”

Obserwujemy rzadki moment, w którym ekolodzy, naukowcy i aktywiści stoją ramię w ramię z przedstawicielami przemysłu drzewnego i wspólnie protestują przeciwko polityce rządu – mówi nam posłanka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek. Wszystkie te środowiska połączył przyjęty kilka dni temu projekt nowelizacji ustawy o OZE, który umożliwia spalanie w elektrowniach drewna zalegającego w Lasach Państwowych.

Za rządową propozycją zmian w przepisach dotyczących zarządzania odnawialnymi źródłami energii zagłosował cały obóz Zjednoczonej Prawicy oraz poseł Konfederacji, Drobromir Sośnierz. Wcześniej przeciwko tym pomysłom protestowali pod Sejmem aktywiści i aktywistki z organizacji i ruchów ekologiczno-społecznych, m.in. Greenpeace Polska, Extinction Rebellion i Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Uczestnicy i uczestniczki demonstracji pod hasłem „Nie palcie naszych lasów!” domagali się zaprzestania prac nad nowelizacją, a dokładniej – odrzucenia zapisu, który wprowadza „szeroką i dającą pole do nadinterpretacji definicję drewna energetycznego”.

Dokładka do pieca

Przypomnijmy, że do tej pory spalane mogło być wyłącznie drewno niepełnowartościowe oraz drewniane odpady z przemysłu meblarskiego. Tymczasem nowe prawo, które z inicjatywy Lasów Państwowych przedstawiło parlamentowi Ministerstwo Środowiska we współpracy z resortem klimatu, zezwoli na użycie krajowych zasobów drewna jako paliwa, np. w piecach elektrowni.

Obrońcy i obrończynie środowiska nie mają wątpliwości, że w wyniku współpracy z sektorem energetycznym przyrodę czeka jeszcze większa dewastacja, sygnowana już nie po raz pierwszy przez instytucję w teorii odpowiedzialną za bezpieczeństwo i bioróżnorodność polskich lasów, a w praktyce nastawioną na produkcję i sprzedaż cennego surowca.

Przepisy, które zaakceptował Sejm, a teraz będzie rozpatrywać Senat, dadzą Lasom Państwowym przede wszystkim dowolność w decydowaniu o tym, jak należy klasyfikować drewno, które trafi na nowy rynek zbytu.

„Wycinane pod pretekstem cięć sanitarnych i spalane będą drzewa martwe i zamierające, dziuplaste i biocenotyczne, czyli takie, które nie są wartościowe z punktu widzenia produkcji surowcowej, ale są kluczowe dla ochrony różnorodności biologicznej kraju” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na stronie Greenpeace Polska, podpisanym przez 31 eko-NGOsów i przekazanym politykom.

W podobnym tonie o nowelizacji ustawy o OZE wypowiada się posłanka Lewicy, Daria Gosek-Popiołek, która jeszcze przed głosowaniem z mównicy sejmowej zaapelowała do parlamentarzystów i parlamentarzystek o odrzucenie projektu ministerstwa w całości. Nam opowiedziała o licznych negatywnych konsekwencjach wprowadzenia przepisów w życie.

– Na papierze nowelizacja ustawy wygląda niewinnie, bo chodzi przecież „tylko” o rozszerzenie definicji drewna energetycznego. Jednak tak naprawdę Lasy Państwowe dostają zielone światło na masowe wycinki i sprzedaż drewna pod etykietą biomasy elektrowniom. W efekcie pod topór i do pieców może trafić więcej, nawet dobrej jakości, wysokogatunkowego drewna – mówi polityczka.

Lasy Państwowe twierdzą jednak, że zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii nie będzie miała żadnego wpływu na ilość pozyskanego drewna, ponieważ ta ostatnia uzależniona jest od zasobów drewna w lesie, zjawisk o charakterze klęskowym oraz zatwierdzanych przez Ministerstwo Środowiska „10-letnich planów urządzenia lasu, na podstawie których pracują wszystkie nadleśnictwa”.

„Nie ma możliwości, by pozyskanie drewna wzrosło dlatego, że surowcem będzie zainteresowany akurat sektor energetyczny. Warto dodać, że pozyskanie drewna w LP w 2019 roku było mniejsze niż w 2018 (o 2,7 mln metrów sześciennych), a plan na rok 2020 przewiduje jeszcze mniejsze (o 0,5 mln metrów sześciennych w stosunku do roku ubiegłego). Co więcej, w związku z epidemią i kryzysem gospodarczym wykonanie tego planu będzie niepełne” – piszą leśnicy, powołując się na ten sam argument, którego w uzasadnieniu zmian w ustawie o OZE używa także minister Michał Woś.

Mowa o kryzysie wywołanym epidemią COVID-19, który sprawił, że nabywców drewna ubyło, a zamówienia na surowiec zmalały. Prawdopodobnie tak właśnie powstał pomysł na zmianę prawa. Trzeba było bowiem wymyślić, co zrobić, a raczej – jak zarobić na zalegających zasobach.

– Zapewnienia o tym, że zwiększonych wycinek nie będzie, gdyż te określane są w PUL-ach (planach urządzenia lasu), to żaden argument w tej dyskusji. Dlaczego? Bo są one aneksowane, co oznacza, że LP mogą zmienić swoje decyzje w każdej chwili – wyjaśnia Daria Gosek-Popiołek i dodaje, że z akceptacją podobnych decyzji szefostwo resortu nie miało do tej pory żadnych problemów. Aneksy, przy protestach strony społecznej, podpisano chociażby w ostatnich latach w Puszczy Białowieskiej.

Słabe argumenty

– Minister Woś i Lasy Państwowe bardzo dużo mówią też o problemie „zalegania” drewna, które rzekomo powoduje zagrożenie pożarowe oraz namnażanie się szkodników. Tymczasem ekolodzy, jak i naukowcy, którzy bardzo aktywnie włączyli się w sprawę nowelizacji, mają na ten temat zupełnie inne zdanie – mówi posłanka Lewicy.

Stanowisko rządu i LP krytycznie ocenił m.in. Adam Bohdan, biolog, członek Regionalnej Rady Ochrony Przyrody w Białymstoku, wieloletni obrońca Puszczy Białowieskiej i wiceprezes zarządu Fundacji Dzika Przyroda, który wyjaśnia, że „wielkogabarytowe kłody są trudno palne, szczególnie w ostatnich miesiącach, kiedy mamy wyjątkowo dużą wilgotność”.

„Podobnie – w dużej mierze bezpodstawne – są obawy dotyczące rozwoju organizmów szkodliwych, których – według autorów ustawy – gradacje mają nastąpić, jeśli dotychczas pozyskane drewno zalegające na składnicach nie zostanie spalone. Kornik ostrozębny zasiedla konary drzew żyjących. Boreczniki, barczatka sosnówka są gatunkami igłożernymi, brudnice mniszka i nieparka są gatunkami liściożernymi. Wspomniane gatunki w żaden sposób nie wykorzystują pni ściętych drzew” – pisze Adam Bohdan w opinii do nowelizacji.

Głos w sprawie zabrali także członkowie i członkinie Polskiej Akademii Nauk, którzy obalili inną tezę ministra Wosia i Lasów Państwowych. Chodzi o przekonanie, że drewno jako biomasa nie powinno być traktowane jako nieszkodliwe dla środowiska, ale jako naturalne dla klimatu odnawialne źródło energii.

„Klasyfikowanie biomasy leśnej jako OZE to nieporozumienie. Tak, można zasadzić nowe drzewa. Tak, mogą one przechwycić uwolniony wcześniej dwutlenek węgla. Ale nie powstrzymamy w ten sposób globalnego ocieplenia. To jedynie przeksięgowanie emisji CO2, a nie jej redukcja” – brzmi komunikat PAN. Podobne absurdy na temat polityki OZE i biomasy opisywał na naszych łamach Łukasz Dąbrowiecki, a w 2019 roku zajmowali się nimi eksperci i ekspertki z European Academies’ Science Advisory Council.

Polskie NGOsy z kolei podają przykład Słowacji, która wprowadziła podobną do polskiej definicję drewna energetycznego. „Na Słowacji wycinka pod pozorem spalania drewna w charakterze biomasy przybrała katastrofalne rozmiary i nazywana jest biomasakrą. Ilość spalanego drewna pochodzącego z rumuńskich Karpat ma wzrosnąć w tym państwie do 2030 roku o 120 proc.” – przestrzegają aktywiści i po raz kolejny podkreślają, że nie natura, ale ingerencja człowieka w nią stanowi główne zagrożenie dla lasów, które w dobie kryzysu hydrologicznego i klimatycznego są na wagę złota.

Zadaniem Lasów Państwowych powinna być też więc ochrona ich bioróżnorodności, ale zamiast tego leśnicy już teraz doprowadzili do powstania drzewnych monokultur, podporządkowanych interesom przemysłowców. „W polskich lasach gospodarczych nadal dominują jednogatunkowe uprawy sosnowe czy świerkowe, które mają bardzo niską odporność na suszę oraz na owady żerujące na drzewach” – przypominają przedstawiciele i przedstawicielki NGOsów zaangażowanych w protest przeciwko ustawie. Las na sprzedaż

Daria Gosek-Popiołek wskazuje jednak, że postulaty ekologiczne i klimatyczne dla Lasów Polskich nie mają większego znaczenia, ponieważ ta instytucja jest nastawiona głównie na zysk i traktuje lasy gospodarcze „niczym plantacje i farmy”.

– Lasy Państwowe to państwo w państwie, które dysponuje ogromnym, przez nikogo niekontrolowanym kapitałem. Tylko w zeszłym roku odnotowały 9 mld dochodów, a na funduszu leśnym mają odłożone kilkadziesiąt miliardów złotych. Ich sprawozdania finansowe mają ledwie dwie strony, a Ministerstwo Ochrony Środowiska umywa ręce i nie przygląda się ich działalności – mówi posłanka.

Samowolka LP doprowadziła w efekcie do tego, że Polska traci nie tylko cenne przyrodniczo obszary i szansę na złagodzenie skutków katastrofy klimatycznej, ale także środki na te cele. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe na ochronę i hodowlę lasów – główny cel swojej działalności – przeznacza jedynie 13 proc. swoich kosztów. Na co idzie reszta? Choćby na pensje urzędnicze (np. rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie dla nadleśniczego).

– Te stanowiska obsadzane są w dodatku osobami związanymi z szeroko pojętym obozem władzy albo konkretniej – Zbigniewa Ziobry. Jego współpracownicy zajmują kolejne stołki dyrektorskie w LP albo w Ministerstwie Środowiska, jak Michał Woś. Mamy do czynienia z sytuacją, w której instytucja, która zarabia naprawdę ogromne pieniądze, znajduje się całkowicie poza kontrolą społeczną, ma bliskie relacje z obozem władzy, a teraz nagle uzyskuje możliwość jeszcze większego zarabiania, sprzedawania drewna i zmieniania całego rynku związanego z tym surowcem – mówi nam Daria Gosek-Popiołek.

Kto nie kupi drewna?

Przemysł drzewny to ważny aspekt tej dyskusji, ponieważ jego przedstawiciele również włączyli się w protesty przeciwko nowelizacji ustawy o OZE. – Obserwujemy rzadki moment, w którym ekolodzy, naukowcy i aktywiści stoją ramię w ramię z przedstawicielami przemysłu drzewnego i wspólnie protestują przeciwko polityce rządu – zauważa przedstawicielka Lewicy.

Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego wystosowała w tej sprawie apel do ministra klimatu Michała Kurtyki, wskazując, że drewno, które według ministerstwa zalega w lasach i jest niesprzedawalne, nadaje się do kupna przez polskich producentów. Niestety z powodu zaporowych cen, jakie oferują LP – monopolista na rynku – nie są w stanie tego zrobić.

„Uważamy, że marnotrawstwem jest przeznaczenie na cele energetyczne jakiegokolwiek materiału drzewnego, który może być wykorzystywany jako surowiec do dalszego przerobu w przemyśle przetwórczym. Tym bardziej taki surowiec nie powinien zostać objęty subwencjami” – brzmi stanowisko Izby, która jednocześnie proponuje, by zamiast definicji drewna energetycznego, proponowanej przez rząd, zastosować tę, którą określa wypracowany w konsensusie przez branże przemysłu drzewnego projekt rozporządzenia dotyczącego cech jakościowo-wymiarowych drewna.

Na reakcję resortów i LP trudno jednak liczyć, skoro do tej pory żaden z tych podmiotów nie reagował na skandaliczne przypadki dewastacji lasów w Polsce. – Skala eksploatacji i zniszczenia tych obszarów rośnie i budzi ogromny sprzeciw społeczny. Wystarczy spojrzeć, ile w tej chwili konfliktów toczy się wokół planowanych wycinek i innych działań LP – mówi Daria Gosek-Popiołek.

Rzeczywiście, jest ich całkiem sporo. Na aktualizowanej na bieżąco mapie Lasy i Obywatele widnieje co najmniej 40 miejsc, w których obywatele i obywatelki protestują przeciwko planowanym wycinkom. – To wiele mówi o polskiej polityce środowiskowej, gdzie zwykli ludzie oraz aktywiści, a nie państwo, dbają o przyrodę i bezpieczeństwo społeczne – podsumowuje Daria Gosek-Popiołek.

Źródło: Krytyka polityczna

Komentarze

10.08.2020 11:05 Wojtek Sz.

Postulat następujący: "Przywrócenie mechanizmów kontroli społecznej w postaci społecznych organów doradczo-kontrolnych nad działalnością takich monopolistów, jak Wody Polskie czy Lasy Państwowe oraz takich instytucji, jak fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej, dyrekcje ochrony środowiska, a także inspektoraty ochrony środowiska." znalazł się w Apelu Stulecia Polskiej Ochrony Środowiska. Zapraszam do podpisywania.
http://www.chronmyklimat.pl/wiadomosci/zielona-gospodarka/apel-stulecia-polskiej-ochrony-srodowiska

10.08.2020 12:45 Coyote

Uschnięte sosny w uprawach przemysłowych zamiast jechać jako wsad do elektrowni mają zalegać i stwarzać zagrożenie pożarowe , bo ktoś tam powiedział że ostatnio ciut popadało i zagrożenia pożarem już nie ma . Jakby było mało suszy i ocieplenia klimatu . Uprawy przemysłowe to są właśnie "plantacje i farmy" , sztuczne monokultury . Pomału trzeba będzie zastępować iglaki gatunkami lepiej dostosowanymi do obecnych i prognozowanych warunków . Albo czekać aż plantacje martwych i umierających sosen zaczną nam robić psikusy jak eukaliptus w Portugalii . Prolog już był , pożar w Kuźni Raciborskiej . Pokazał że wypalona monokultura nie jest żyzną ziemią czekającą na nowe , naturalne lub planowe nasadzenia . Tylko pozbawioną składników odżywczych pustynią którą trzeba ogromnym nakładem pracy i środków rekultywować zanim coś tam znowu wyrośnie

10.08.2020 14:14 WJ

W znanym mi lesie , szkoda że zubożonym w bioóznrodność z powodu opieki LP, nieliczne leżące drzewa wcale nie są suche a omszałę, porośnięte mikrogrzybami i pachnące przyjemnie. Pełne owadów, z dziuplami róznych wielkości. Im dłużej jest dane im istnieć, tym więcej w nich ponownego ożywienia.
Szacunek dla Pani Darii Gosek- Popiołek, kolejnej mądrej, odważnej Osoby.

10.08.2020 17:20 Coyote

@WJ przyjrzyj się tym martwym ale jeszcze stojącym . Zwłaszcza na suchszych obszarach . Będzie tego więcej to zacznie wyglądać mniej więcej w ten sposób https://s3.flog.pl/media/foto/3130906_karkonowski-las-po-przejsciu-kwasnego-deszczuprosze-o-przeczytanie-tego-co-napisalam-pod-zdjeciem.jpg

10.08.2020 23:19 Baśka

@ COYOTE.
Widzisz te nadwątlone sosny jednak jeszcze działają i fotosyntezują wydalając tlen.
Jakby powycinać wszystkie pousychane drzewa to w zasadzie by spowodował jeszcze większą suszę. Teraz to taka ni to susza ni to powódź. Naprzemienne susze i upały z powodziami.
Deszcz nie przynosi ulgi bo są to nawalne ulewy.
Kilka godzin nawały a później kilka dni suszy. Stan w rzekach się na krótko podniesie a później opadnie. Woda spłynie i nie wsiąknie w ziemię i na nic ten upał.
To wszystko schnie na wiór od lat coraz mocniej. W zasadzie klimat jest tu jak w hiszpani południowej czy grecji kiedyś. Strefy klimatyczne się przesuwają drastycznie.
Lasy są ewidentnym znacznikiem tego że dzieje się źle. Jak wymierają gatunki które dobrze radziły sobie tu od stuleci to pokazuje w jakim bagnie jesteśmy.
Jak spalisz lasy to tylko przyspieszysz proces tego co nieuniknione.
Sytuacja patowa i beznadziejna zarazem. Susze te gleby też wyjaławiają i niszczą .
Mi to przypomina że mokry termometr zaczyna stawać się obszarowym eksterminatorem ludzi
Od równika i obszarów rogu afryki , bliskiego wschodu , indi na których mokry termometr regularnie przekracza 35C na kilka godzin dziennie Okazjonalnie zdarzają się obszary o powierzchni mniej więcej polski nawet ze złowrogimi 35C na 1-3 godziny.
Oczywiście straty są ignorowane i wyciszane. Nikt nie mówi o tych którzy nie przeżyli w ciągu tych 1-3 martwych godzin w południe i po południu. Mokry termometr już okazjonalnie w tych regionach zabija raz po raz. Nie na masową skalę ale idzie odczuć to mocno.
O ile w Bogatych państwach zatoki perskiej klimatyzacja załatwi sprawę to w takim Jemenie czy Somali to już śmierć z mokrego termometru jest dość częsta . Podobno taka kostnica w Karaczi zapełnia się falami ciał tych którzy nie przeżyli upałów. Że dosłownie worek na worku denat na denacie.
Za rok czy dwa to zjawisko może nabrać na sile i sprawić masowe zgony w krajach równikowch.
To może zacząć zabijać masowo i hurtem. Mogą niedługo się zacząć tworzyć strefy absolutnej śmierci z gorąca.
Czyli miejsca gdzie mokry termometr wszystkich ludzi do nogi pozabija bo będzie to ponad 6 godzin spiekoty z mokrym powietrzem. To jest granica śmierci i nikt się takiej spiekocie nie oprze.
Oczywiście te strefy mogą zacząć się rozrastać w błyskawicznym tempie. Dodatnie sprzężenia zwrotne wywołują jeszcze większe podobnie. No robi się wręcz tragicznie. Dopiero teraz widać od niedawna jak wielkiego rozmachu i tempa to zjawisko nabiera. Od 2017 czy 2018 mamy ciężki rok za cięższym rokiem.
Ja sama ciężko dycham w tej spiekocie. Wszystkiego mi się odechciewa.
Zasypiam dopiero po północy bo wcześniej jest za parno i za gorąco.
Budzę się nad ranem tuż przed lub po świcie. Wtedy kiedy jeszcze można coś zjeść i się ubrać a potem tylko się chowam jak mogę po domu. Gorąco tak że ciężko się do jakiegokolwiek ruchu zmusić.
Czeka nas bardzo niespokojna i krótka przyszłość pełna chaosu i grozy.

11.08.2020 13:47 WJ

@COYOTE
Staram się wzbogacać swój punkt widzenia o inne, dla przeciwwagi moich, szczególnie te pragmatyczne jak Twój, jednak myślę, że w naszym wielowymiarowym Swiecie, ostateczne oceny zostawmy ekspertom z poszczególnych dziedzin nauki, tak jest najracjonalniej.

11.08.2020 16:41 Coyote

@WJ właśnie , ekspertom . A nie krzykaczom udającym "ekspertów" którzy nie potrafią odróżnić hodowli sosny od mieszanego lasu naturalnego czy choćby pół naturalnego . To jest problem dzisiejszej nauki . Robi się często śmieciowe badania na polityczne zamówienie . Tak robiły koncerny tytoniowe , przemysł azbestu , Z nowszych tak robią aktywiści chcący rozbrojenia społeczeństwa , obrońcy roundup,u i wyznawcy marksizmu kulturowego . To jest bardzo groźne , podważa zaufanie społeczeństwa do naukowców którzy zaczynają być z góry traktowani jako sprzedajni szamani śpiewający tak jak sponsor zapłaci . Nauka powinna starać się bazować na faktach i unikać polityki , inaczej może zasiać coś podobnego do "sprostaczenia" z "Kantyka dla Leibowitza" http://www.bibula.com/?p=104698

11.08.2020 21:14 Ojciec dzieciom

Czytając komentarze dochodzę do wniosku, że jedni mówią, że mamy ministerstwo ochrony środowiska, a drudzy ministerstwo zniszczenia środowiska ?

11.08.2020 21:24 adaś

Coś mi się w tym artykule nie zgadza...
"Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego wystosowała w tej sprawie apel do ministra klimatu Michała Kurtyki, wskazując, że drewno, które według ministerstwa zalega w lasach i jest niesprzedawalne, nadaje się do kupna przez polskich producentów. Niestety z powodu zaporowych cen, jakie oferują LP – monopolista na rynku – nie są w stanie tego zrobić."
A jakie są te ceny zaporowe ?
Znalazłem taką oto tabelkę z roku 2018
https://lochow.warszawa.lasy.gov.pl/documents/18071/32821731/Cennik+drewna+na+rok+2018_1/dbcb4284-c14f-92ee-0639-e12b80d7a183
Wynika z niej jasno że np kłody dębowe o średnicy powyżej 34 cm kosztują brutto od 923,73 zł do 2630,97 zł za m3 ( zależnie od klasy jakościowej) Mokre kłody dębowe ważą około 1000 kg/m3 więc można w przybliżeniu powiedzieć że jest to cena za tonę mokrego drewna. Mokrego czyli takiego co pali się bardzo kiepsko. Jak się dąb wysuszy to m3 będzie ważył ok 700 kg.
Jeżeli tona węgla, który pali się bardzo dobrze bez dosuszania kosztuje ok 800-900 zł to jaki jest sens aby elektrownia kupowała mokre drewno dębowe ? Przecież nawet w najtańszym przypadku wychodzi ono drożej niż węgiel.
Czyżby elektrownia dostawała takie dopłaty do spalania biomasy że jest gotowa kupić drewno dębowe- te niby za drogie dla stolarzy ?
No, to byłby ciekawy absurd socjalizmu w wydaniu UE.
Pani Daria Gosek-Popiołek, posłanka lewicy, bardzo dzielnie walczy o dobro polskich lasów.
Wcale mnie to nie dziwi, socjalizm zawsze dzielnie walczył z problemami które sam tworzył a które nie były znane w innych ustrojach.
W warunkach gospodarki rynkowej żadna elektrownia nie kupi drewna na opał mając do dyspozycji tańszy i lepszy węgiel.

P.S. Dla przykładu wziąłem z tabelki ceny dębu gdyż mniemam , że np. olcha czy sosna 25-34cm gruba kosztująca w granicach 270- 570zł za m3 nie kwalifikuje się do towaru o cenie zaporowej.

11.08.2020 22:50 Coyote

@ADAŚ dokładnie o to chodzi . Współspalanie biomasy żeby wcisnąć się w lukę w przepisach . Ale dębiny raczej nikt nie pali . Tanie iglaki . Tutaj przykładowe zrzynki tartaczne https://www.olx.pl/oferta/drewno-zrzyny-tartaczne-3m-sucha-sosna-rozpalka-CID628-IDDLNrd.html#f5f0efe518;promoted

12.08.2020 20:44 adaś

@COYOTE
Ale przecież elektrownia nie pali zrzynkami tartacznymi !
Zrzynki świadczą o tym, że ktoś kupił drewno w lesie ( znaczy cena nie była zaporowa) potem przetarł je na deski i deski sprzedał. Zrzynki zostawił na ogrzewanie w okresie zimowym, ewentualne nadwyżki wystawił na sprzedaż.
Elektrownia musi kupować konkretne ilości bezpośrednio z lasów. Czyli drewno opałowe - wałki długości 1 m lub 1,2 m, albo tak zwaną papierówkę- wałki długości 2,4 m. Dłużycy dębowej po 2630 za m3 mam nadzieje że nie kupują ;)

13.08.2020 21:27 Coyote

@ADAŚ , Dzięki ! Rzeczywiście nie mamy takich tartacznych gigantów zdolnych dostarczyć odpowiednie ilości . A nie detal . "Do pieca" idzie drewno opałowe lub papierówka .

13.08.2020 21:52 BIGENERGY

https://noizz.pl/ekologia/za-40-lat-dojdzie-do-katastrofy-ekologicznej-zdaniem-naukowcow/xw7gs3g - i co z tego że coś wiemy? Dopiero wojna zmieni ludzkosc, bo pokojowo nie ma szans na zmianę podejścia

Dodaj komentarz

Kod
gra kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto