Słowa, które mają ukrywać prawdę. Tak okłamują nas korporacje

W 1953 roku pracujący w Nowym Jorku naukowcy pokazali, że smoła papierosowa wcierana w skórę laboratoryjnych myszy, powoduje raka. Badania uznano za dowód na związek palenia papierosów z nowotworami. Zaczęto się domagać antynikotynowych kampanii edukacyjnych oraz ograniczeń w sprzedaży papierosów. Firmy tytoniowe wystraszyły się utraty zysków i zareagowały.

Pierwszym krokiem było wynajęcie agencji public relations. Agencja została wynajęta wspólnie przez rywalizujące korporacje, które zdecydowały, że zagrożenie dla ich zysków jest duże i trzeba zapomnieć o konkurencji. Zadanie zlecono jednej z najlepszych amerykańskich firm marketingowych Hill and Knowlton. Jej zadaniem było podważenie docierającego do Amerykanów komunikatu, że „palenie może cię zabić”. Postanowiono zrobić to „rozsiewając wątpliwości”.

Zrobiono to bardzo sprytnie. Wykorzystano praktycznie nieograniczone środki finansowe, by sfinansować wybrane badania naukowe i z pomocą zasobów PR zapewnić im odpowiedni rozgłos.

Liczono na osiągnięcie trzech efektów. Po pierwsze, chciano namieszać w głowach opinii publicznej na tyle, by Amerykanie nie zaczęli się bać i nie przestali palić. Po drugie, cała operacja służyła przygotowaniu się na batalie prawne i procesy, które musiały wyniknąć z tego, że produkty tych koncernów zabijają. Po trzecie, kampania miała zapewnić wymówkę dla polityków, by ci nie musieli wprowadzać regulacji, których koncerny tytoniowe nie chciały, bo mogły zagrozić ich zyskom.

Siewcy wątpliwości

Zorganizowano radę naukową, którą nazwano Komitetem Badawczym Przemysłu Tytoniowego, a której rolą miało być zapewnienie potrzebnych badań. Skuszono do niej kilka znanych nazwisk i autorytetów ze świata nauki. Przy czym – to istotne – nie chodziło o to, by wyniki badań fałszować i dowodzić, że palenie nie szkodzi. Bardziej o to, by dowieść, że na raka można zachorować też od czegoś innego. Wszystko po to, by „uzasadnione wątpliwości” zasiać u klientów oraz w ławnikach.

Stworzono gigantycznych fundusz na badania naukowe i najchętniej finansowano obiecujące prace związane z nowotworami płuc. Ciepło spoglądając szczególnie na tych badaczy, którzy przyglądali się ich dziedziczności lub przyczynom środowiskowym. Wszystkiemu, co pozwalało powiedzieć, że palenie może powodować raka, ale nie można z całą pewnością powiedzieć, że ktoś dostał go od palenia. Mogło chodzić o papierosy, przekonywano, ale mogło też o fabryczny komin za domem.

Później takie wyniki trafiały do specjalistów od marketingu, którzy dbali o to, by ludzie się o badaniach dowiedzieli. Bardzo pomagało im wykorzystywanie dziennikarskiego „obiektywizmu”. Domagali się, by media raportowały w sposób zrównoważony, zapewniając obu stronom sporu równy głos. Z jednej strony prezentowano więc informacje dostarczane przez niezależnych naukowców, którzy mówili, że palenie papierosów powoduje raka i może zabić. Z drugiej – jako równoprawny głos – zajmujących się public relations ekspertów firm tytoniowych, którzy mówili, że to nie jest pewne.

„Obiektywizm” prowadził więc w tym wypadku do tego, że odbiorcy zamiast prawdy, dostawali bólu głowy i mogli przekonywać się, że palenie nie szkodzi lub szkodzi nie bardzo. “Stanowisko przemysłu było takie, że >>nie ma dowodu<< na szkodliwość tytoniu i prowadzono >>debatę<<, przekonując mass media, że odpowiedzialni dziennikarze mają obowiązek zaprezentować obie strony sporu” – napisali o tym Naomi Oreskes oraz Eric M. Conway w książce zatytułowanej „Siewcy wątpliwości”, która opowiada o naukowcach i PR-owcach, którzy się tym zajmowali.

Chętnie wykorzystywano także różne mało rzetelne badania i mniej znanych naukowców. Wszystko, co trzeba było zrobić z taką pracą, to dać chwytliwy nagłówek, poprawiony przez speców od mediów komentarz i uśmiechnąć się do zaprzyjaźnionej redakcji. Refundując oczywiście jej trud. Efektem bywały pierwsze strony obwieszczające, że „Papierosy zyskują wsparcie dzięki badaniom Narodowego Instytutu Raka”. Podobnych tytułów było więcej, a ich zamierzony efekt był taki, by ludzie nie byli pewni, jak jest naprawdę. Nie podważano prawdy. Dawano dwie prawdy do wyboru.

To działało i przez długi czas opinia publiczna była – ku uciesze koncernów – podzielona.

Wątpliwości dla sędziów i polityków

Taktyka pomagała też w sądzie, gdzie przez lata broniono się, wskazując na uzasadnione wątpliwości. Naukowcy, którzy korzystali z hojnego wsparcia instytutu naukowego, który stworzyła branża tytoniowa, odwdzięczali się w roli biegłych. Mówili, że raka można dostać od palenia papierosów, ale można też od wielu innych rzeczy. Nie da się więc powiedzieć z całą pewnością, że choroba powoda X jest na 100 proc. związana z tym, że X pali trzy paczki dziennie.

Prawnicy wykorzystywali ten argument. Podkreślali, że są uzasadnione wątpliwości dotyczące odpowiedzialności koncernów tytoniowych. Dzięki temu ławnicy decydowali, że producentów papierosów nie można skazać.

Jeszcze lepiej działało to w polityce. Tam nikt nie lubi podejmować niepopularnych decyzji, więc gdyby opinia publiczna była jednomyślna, lobbystom firm tytoniowych byłoby trudniej. Jej podzielenie pozwalało wspierającym ich agendę politykom odgrywać rolę zatroskanych mężów stanu, którzy biorą pod uwagę różne opinie i z troską czekają na rozstrzygnięcie sporu. Dopóki jednak rozstrzygnięcia nie ma, muszą brać pod uwagę dobro gospodarki i dbać o miejsca pracy.

Czytaj: nie muszą robić nic, w zamian za co mogą korzystać z hojnego wsparcia swoich kampanii.

Wygodnie i skuteczne.

Badania, które dały początek kampanii, przeprowadzono w 1953 roku. Gdyby nie wątpliwości, które zasiano, wkrótce po tym pojawiłyby się regulacje i zaczęto by edukować ludzi. Za sprawą sprawnego public relations, które mnożyło wymyślone lub podkręcone wątpliwości, korporacje tytoniowe odsunęły wprowadzenie stosownych przepisów o kilkadziesiąt lat. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku w wielu amerykańskich stanach nie było nawet limitu wieku, od którego można kupić papierosy. Dopiero w 2009 roku nikotyna została w USA oficjalnie uznana za substancję uzależniającą i objęta odpowiednimi obostrzeniami. Było to trzy lata po tym, jak dochodzenie prowadzone w oparciu o przepisy o zorganizowanych grupach przestępczych zakończyło się skazaniem korporacji tytoniowych za spiskowanie w celu wprowadzania w błąd klientów i narażania ich zdrowia. A także za reklamowanie szkodliwych produktów dzieciom.

W międzyczasie ktoś zarobił miliardy dolarów. A ktoś inny umarł na raka, bo uwierzył reklamie.

Nowe problemy. Stare metody

Metoda się sprawdziła. Ludzie, którym udało się ją wymyślić i przeprowadzić, stali się więc łakomym kąskiem na rynku firm, które potrzebowały zasiać wątpliwości. W kolejnych latach zajęli się więc walką z atomowym rozbrojeniem, podważaniem szkodliwości kwaśnych deszczów, dziury ozonowej, biernego palenia i zanieczyszczania środowiska. Wreszcie także sianiem wątpliwości co do zagrożenia, którym są zmiany klimatu. A raczej tego, czy na pewno odpowiada za nie człowiek.

W tym wypadku nie trzeba wcale udowadniać, że naukowcy się mylą. By osiągnąć zamierzone cele, wystarczy wprowadzić do publicznej rozmowy informacje, które dla wystarczająco dużej grupy ludzi wyglądają na wiarygodne i podważają związek globalnego ocieplenia z działalnością człowieka. Wszystko, co potrzebne, by politycy nie musieli działać, to wzbudzenie wątpliwości.

Dziś robią to już oczywiście uczniowie dawnych mistrzów, ale schemat wciąż jest ten sam. W dobie mediów społecznościowych i internetowych sprawdza się nawet lepiej. Wszystko, co trzeba zrobić, to wrzucić do sieci pożądaną informację z dobrym nagłówkiem i zainwestować trochę w „podbicie” jej widoczności, np. z pomocą trolli lub naiwnych odbiorców. Dzięki temu wątpliwości są zasiane i wystarczy poczekać na publicystów i polityków, którzy – dokładnie tak, jak z papierosami – wejdą w rolę zatroskanych mężów stanu godzących różne opinie. Powiedzą, że dopóki rzecz nie jest pewna, to trzeba przede wszystkim dbać o gospodarkę i miejsca pracy, czyli najlepiej nic nie robić.

I będą w tym brzmieć wiarygodnie, bo prawda skryje się za dużą liczbą słów.

Tomasz Borejza, SmogLab

Komentarze

20.05.2020 14:28 Wojtek Sz.

W zasadzie to samo mamy w przypadku COVID-19. Bardzo mało jest faktycznie rzetelnych informacji o tej chorobie na przestrzeni ogólnie dostępnej. Nawet jak są rzetelne, to nie są podawane te informacje, które powinniśmy dostać, aby wyrobić sobie właściwą opinię. Np. statystyki zgonów są podawane bez punktu odniesienia, także zachorowań, itp. itd. Wszystko to manipulacja (być może nieświadoma, bo ci co publikują mogą być "niedouczeni") danymi, która wciska w nas strach i panikę przed nieznaną chorobą.

20.05.2020 20:35 Felek

Dalej papierosiarze mają się świetnie.
Taki JTI Polska jest uznawana jako jeden z najlepszych pracodawców, bo najwięcej płacą, są atrakcyjne benefity. Ciekawe czy przychodzi tam komuś do głowy, że ich dobrobyt pracowniczy ma u podstaw żerowanie na uzależnieniu i doprowadzi do śmierci wielu wielu ludzi oraz epidemii nowotworów. Ciekawe czy chociaż raz nad tym realnie pomyśleli?

20.05.2020 21:09 pole torsyjne

@Wojtek Sz.
a spróbuj, może ten przekaz audio zmniejszy nieco Twój głód informacji o covidzie 19
https://www.youtube.com/watch?v=82Y41UM68lA
chociaż spróbuj

21.05.2020 10:04 Cruithne

@FELEK

Rynek wyrobów tytoniowych, mimo coraz większych nakładanych ograniczeń ma się (względnie) dobrze z dwóch powodów, powiązanych ze sobą, na które trzeba spojrzeć z perspektywy palacza:

1) Około 10% ludzi ma genetyczną tendencję do uzależnień, którą muszą jakoś zaspokajać, bo w przeciwnym razie żyją w permanentnym dyskomforcie odczuwania "braku sensu tego wszystkiego co się dzieje dookoła". Papierosy są w tym jedną z najbardziej typowych metod zaspokajania tego "braku czegoś"; i jest to powiązane z drugim powodem:

2) Nikotyna jest cholernie uzależniającą substancją (ustępuje chyba tylko opioidom), mimo tego, że jej efekty narkotyczne odczuwalne przez użytkownika są dość mizerne; nikotyna działa jednak "podprogowo" na dopaminę (tzw. układ nagrody) - palacz wpada w objęcia hedonizmu typowego dla mocniejszych narkotyków, niewiele z tego tak naprawdę mając w sferze odczuć, więc podświadomie kontynuuje dążenie do zdobycia tej przyjemności, wpadając w coraz większe uzależnienie. Pobudzanie wydzielania dopaminy wywołuje zmianę stanu receptorów dopaminowych, dlatego palacz wpada w pułapkę uzależnienia, z której wyjście oznacza kilka tygodni zmagania się z głodem nikotynowym - czyli rozdrażnieniem, złym samopoczuciem, odczuwaniem straty czegoś, co poprawiało komfort życia i znoszenia codzienności. Dla "uzależnieniowców" perspektywa kilku tygodni jest jak wieczność, przejście przez ten trudny okres jest często zbliżone do "mission impossible", więc palacze przełykają gorzką pigułkę coraz to nowych ograniczeń i rosnących cen wyrobów tytoniowych i kontynuują palenie, przy okazji zasilając zyski koncernów tytoniowych.

Lobbing koncernów tytoniowych nie ma tu raczej wielkiego pola do działania, tym bardziej, że dzisiaj nikt nie próbuje nawet bronić tych produktów - palenie stało się niemodne i takim już pozostanie, nikt nie wątpi, że jest to szkodliwe dla zdrowia, że powoduje raka i pogarsza ogólny stan zdrowia - każda paczka papierosów o tym informuje wielkimi literami i obrazkowo. Palacze to wiedzą, tyle, że nie potrafią się od tego oddzielić.

21.05.2020 14:33 Lambert

@CRUITHNE

Nawiązując do drugiego powodu bardzo pomocna w rzuceniu papierosów okazuje się tabaka

21.05.2020 20:48 Carlinfan

@LAMBERT
Coś jak rzucanie heroiny metadonem :)

22.05.2020 10:19 Lambert

@CARLINFAN

Fakt jest taki że nadal dostarczasz nikotynę do organizmu omijając płuca no i brak wszystkich substancji rakotwórczych. I dla portfela dużo lżej. Wiem sam przechodziłem ;)

27.05.2020 9:23 Wojtek Sz.

a spróbuj, może ten przekaz audio zmniejszy nieco Twój głód informacji o covidzie 19
https://www.youtube.com/watch?v=82Y41UM68lA
chociaż spróbuj

To w 90% komentarz, a nie informacje. Nie o to mi chodziło.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto