Susze przyszłości. Szybko zatęsknimy za 2020 rokiem

„Jeżeli zapamiętasz z tego tekstu tylko jedną rzecz, niech to będzie ta: zmniejszenie emisji CO2, zmniejsza ryzyko suszy.” To fragment artykułu, który prof. Toby R. Ault opublikował w kwietniu na łamach “Science”. Napisał w nim także, że są regiony, którym susze zaczną doskwierać nawet przy niewielkim ociepleniu klimatu. Te, gdzie jednocześnie wzrośnie zapotrzebowanie na wodę i będzie jej mniej. Takie jak rejon Morza Śródziemnego.

Alarmujących tekstów przybywa, bo susze stają się coraz większym problemem. Widać to w doniesieniach prasowych z różnych regionów świata. Miesiąc temu tak informowano o tym, co dzieje się w Nowym Świecie: „Nietypowo suchy koniec lata w części Ameryki Południowej uderzy w plony ważnych roślin.” I dodawano, że w kilku stanach Brazylii opady w marcu wynosiły mniej niż 35 proc. przeciętnej dla tego miesiąca. Lepiej było w Argentynie, gdzie zarejestrowano od 30 do 65 proc. normalnych opadów. Upały, które towarzyszyły suszy, ograniczyły produkcję rolną.

Z Australii docierają doniesienia o rosnącej inflacji, którą napędzają coraz wyższe ceny żywności. Powodem tego, że jedzenie drożeje, jest przede wszystkim susza. W tym samym czasie amerykańskie media pisały o przygotowaniach do gaszenia pożarów lasów w Kalifornii. “Sucha pogoda szczególnie doskwiera północnej części stanu. 23 kwietnia 23,58 proc. jego powierzchni było nietypowo suche. Rok temu było to 6 proc. Prawie 36 proc. terenów jest dotknięte przez susze, a w ubiegłym roku żadne z kalifornijskich hrabstw nie kończyło sezonu deszczu i śniegu z suszą” – relacjonował David R. Baker z Bloomberg News. A CNN raportował o badaniach naukowców z Columbia University, którzy ostrzegają, że południowy-zachód USA może doświadczać najgorszej mega-suszy od XVI wieku. Rosnące ryzyko pojawienia się mega-suszy powiązano ze zmianami klimatu. Towarzyszyło temu ostrzeżenie, że będzie tylko gorzej, a koszty powracających susz – poważne.

USA są daleko? Minister środowiska Czech Richard Brabec ostrzegł, że jeżeli nie zdarzy się cud, to kraj czeka najgorsza susza od kilkuset lat i będą w kraju miasta, w których zabraknie wody.

Susze przyszłości

Jeżeli do tego dojdzie, to mało prawdopodobne, by najgorsza susza ostatnich lat, była także najgorszą suszą lat kolejnych. Wiele wskazuje raczej na to, że z roku na rok będzie coraz gorzej. Ostrzeżenia pojawiają się do dawna, ale wygodnie jest ich nie słuchać. W 2010 roku – warto się cofnąć do starszych badań, bo to pozwala ocenić trafność przewidywań i prognoz – naukowcy z Narodowego Centrum Badań Atmosfery w Stanach Zjednoczonych opisali, jak będą wyglądać susze przyszłości. By to pokazać, wykorzystali Wskaźnik Surowości Suszy Palmera (PDSI).

Ponieważ jego wartości nikomu nic nie mówią, wskazali punkty odniesienia. Tym może być na przykład najgorsza susza kilkudziesięciu lat poprzedzających publikację, do której doszło w latach 70. XX wieku w afrykańskim Sahelu. Na skali PDSI miała -4. Oznacza to ekstremalnie dotkliwą suszę. Zgodnie z ich wyliczeniami do początku lat 2030. w USA czymś normalnym mają stać się susze na poziomie -4 do -6 tej skali. A pod koniec wieku w rejonie Morza Śródziemnego mają być rejestrowane susze w przedziale od -15 do -20 punktów w tej skali. Taki odczyt wykroczyłby poza dzisiejsze widełki. Te w obecnych warunkach klimatycznych wyznaczają przedział od -10 do +10. Nie dałoby się tam uprawiać roślin. Bardzo wątpliwe, by dało się prowadzić normalne życie.

Zrealizowanie się przyszłości, opisanej przez naukowców z pomocą surowych danych, oznacza, że – za Davidem Wallacem i książką „Ziemia nie do zamieszkania” – „do 2080 roku (…) południe Europy będzie stale w stanie ekstremalnej suszy, znacznie gorszej niż kiedykolwiek widzianej na amerykańskich równinach. Tak samo będzie w Iraku i Syrii oraz na większości terenów Bliskiego Wschodu. W najgęściej zaludnionych częściach Australii, Afryki i Ameryki Południowej; oraz w tych regionach Chin, które dzisiaj zapewniają krajowi żywność. Żadne z tych miejsc, które dzisiaj dostarczają światu znaczącą część żywności, nie będzie już źródłem, na którym można polegać.”

Obrazowo pokazują to mapy, które przygotowali Aiguo Dai i jego koledzy.

Tak wyglądała mapa suszy dla lat 2000-2009.

Mapa suszy 2000 – 2009. Źródło: UCAR.

Tak ma być w latach 30. XXI wieku.

Mapa suszy 2030 - 2039.Źródło: UCAR

Tak w 60.

Źródło: UCAR

A tak pod koniec wieku:

Susze przyszłości. Źródło: UCAR.

To – podkreślano, publikując wyniki analiz – jak będzie w rzeczywistości, zależy jednak od tego, jak będą zmieniać się zachowania ludzi. Przede wszystkim poziom emisji gazów cieplarnianych. Jeżeli zmniejszylibyśmy je, prognozy musiałyby się zmienić na lepsze. Przy wzroście poziomów emisji, oczywiście na gorsze. W 2010 roku, kiedy publikowano raport, globalne emisje dwutlenku węgla związane z energetyką wynosiły 30,2 gigatony. W ubiegłym roku były to ponad 33 gigatony.

Kilka dni temu raportowano, że poziom CO2 w atmosferze osiągnął najwyższy dzienny poziom w historii pomiarów. Nie jesteśmy na dobrej drodze, jeżeli chcemy uniknąć prognozowanej katastrofy.

Tomasz Borejza, SmogLab

Komentarze

13.05.2020 15:33 BUNIA

Aż takich susz nie trzeba do upadku cywilizacji przemysłowej.

Już teraz braki wody stają się bardzo dotkilwe i konieczne jest racjowanie.
Już teraz niedobory powodują miliardy dolarów strat.
Susze na wielkich obszarach w skali -4 to w zasadzie ''gwarantowana nędza'' i powszechne niedoboru.
A co dopiero -6 do -9 rok w rok. ?

To nie będzie czego zbierać jak takie ''ekstrema '' będą nawiedzać ziemię rok rocznie.
Środowisko w takich okolicznościach będzie słabnąć w coraz szybszym tempie zmniejszając dywidendy do żałosnie niskich wartości.
Tu mowa tylko o suszach.
A pożary ? Głód ? Huragany na wskutek nagrzanie się oceanów ?

Pod znakiem zapytania stoi przetrwanie ludzkości w 2020 roku w niezmienionej liczebności ?
Rok 2021 będzie pewnie piekłem na ziemi. 50 C w cieniu non stop od lutego do paźdzernika
Tych upałów to nic nie zniesie. Jak ziemia pustynnieje i CO2 zaczyna uwalniać sama przez się to już tyle.
No jak teraz są straty w rolnictwie rzędu 35-50 % i to przy dużym deficycie wody.
To -5 w tej skali kolejny rok może oznaczać ''masowy głod'' .
Uważam że rzędu -10 i więcej nie zarejestrujemy ze względu na to jakie straty ponosimy już teraz.

13.05.2020 20:37 Felek

Maksymalnie w ciągu 10 lat dojdzie zapewne do wielkiego konfliktu śiatowego o zasobt podstawowe. Żywność i woda.
O ile do tej pory jakiś inny czynnik z dotąd nie poznanych sprzężeń, gwałtownie da o sobie znać.
Oj biada nam ale mówiliśmy od lat, powtarzaliśmy, że z tym światem ludzi jest coś nie tak i liczyliśmy po cichu na cud. Cud nie nastał i nie nastanie. Tym bardziej gdy cud zależy tylko od nas.. Mam nadzieję, że po prostu zginę spokojnie przed połową wieku. To jedyne o co śmiem prosić świat. Prosiłem jeszcze o zmądrzenie ludzi ale to nie stanie się samo. Czułem, że to się tak rozwinie w końcu. Najśmieszniejsze jest to, że politycy, ekonomiści i bankierzy oraz uzależnieni od nich wyznawcy pieniądza, ściskają już purourowe kciuki aby tylko wszystko jak najprędzej "wróciło do normy". Czyli stare dobre życie na kredyt, marnotrawstwo wszystkiego i ułuda dostatniego życia.
Tymczasem należy natychmiast zacząć edukować ludzi, że jeśli powrócimy do tego to czeka nas wojna, głód, niepokoje, rozboje, gwałty, kanibalizm, rozpad ładu społecznego, utrata zdrowia, życia i majątku oraz możliwość zobaczenia upadku ekosystemu na własne oczy. Na skalę światową
Z drugiej strony, starającs się zapobiec katastrofie pewnie i tak nie wszystkiego unikniemy ale dajemy sobie chociaż szansę na przyszłość. Biznes jak zwykle to po prostu samobójstwo, pistolet do skroni i palec na spust. Po prostu cywilizacja samobójców, tak bardzo boją się własnej śmiertelności, że pragną autounicestwienia. No ale czegosię spodziewać gdy 26 ludzi ma tyle co 50% populacji świata, a te 26 osób to wysoc prawdopodobne - ludzie o skłonniściach psychopatycznych. Mogli temu zapobiec ale nie zechcieli tego zrobić .
Piękna to historia industrializacji i rozkwitu technologicznego. Raptem dwa wieki i do wora.

13.05.2020 21:10 PRZEPAL GARY

Susza suszą ale czy pamiętajcie o korzystaniu z taniej ropy do oporu? Czy przepalacie swoje silniki?
Dbajcie o swoje fury jak prawdziwi mężczyźni a nie jakieś panny turlające się na rowerkach i nie zapominajcie, że silnik spalinowy nie lubi postojów ale za to kocha kręcić się bez końca i to na wysokich obrotach.

Gazujcie ile się da w myśl starego porzekadła pochodzącego z Luizjany a w wolnym tłumaczeniu brzmiącego:

Lary, przepal gary :)

14.05.2020 9:33 Paweł Grecki

@ BUNIA @ FELEK

A co ma być do cholery ? Kwiatki cudawianki ?
Cudowne wróżki które machną różdzkami i ''znikną gazy cieplarniane'' ?
Zamiast ruszyć łbem i wziąc sprawę we własne ręce. Nazwać rzecz po imieniu i zacząć działać zawczasu to nie.
To woleli puszczać z dymem bez opamiętania to ''weglowo=naftowo-gazowe Eldorado''

Paliwa kopalne mogły być błogosłowiawieństwem dla ludzkości.
Mogły umożliwić efektywniejsze wykorzystanie energi słonecznej, wiatrowej wodnej.
Mogły stworzyć tu raj na ziemi opływający w dostatki, mądrość i wiedzę.
Tylko że ludzka głupota dała znać o sobie.

W Czechach ogłaszają stan alarmowy z tytułu braku wody.
Teraz to leci pod własnym ciężarem.
Nagrzana do granic wydolności ziemia sama wywala CO2 i Metan.
Nawet zimą na syberii. Cykl się karmi samym sobą.
Z powodu nagrzewania spada albedo co zwiększa efektywność wchłaniania energi słonecznej.
Nieliczne lodowce się cielą i pękają na kawałki co tylko potęguje zniszczenia i tempo nagrzewania.
Pożary powodują osiadanie popiołów na ziemi co dodatkowo wzmacnia tempo nagrzewania.
Że o gazach cieplarnianych nie wspomnę.

A ludzie ''udają że tych procesów nie ma'' ,
Wszystklo będzie dobrze. Jakoś to będzie.
Niebawem nadejdzie dzień w którym nie wytrzymają w warunkach jakie sobie stworzyli.
Teraz to jest ''mocno nieznośne i wyjątkowo uciążliwe''
Dam sobie łeb odrąbać że w 2021-2022 to będzie '' Niemożliwe do wytrzymania bez powszechnej histerii i paniki''
Ludzie panikują z powodu kontaktu z rzeczywistością która jest dla nich ''zbyt okrutna''
To stąd choroby psychiczne. Chęć ''odcięcia się'' od złego i koszmarnego świata.
Lwaia część chorób psychicznych to oznaka ''wyczerpania cierpliwości i odporności na frustrację''
Każdy człowiek ma swój próg wytrzymałości. Każdego można popchnąć do samobójstwa.
A to kto ile zniesie to kwestia dyskusyjna ?
Nikt nie wytrzyma nie wiadomo jakiej presji czy to fizycznej czy to psychicznej.

Tu jest pies pogrzebany według mnie
. Uważam że upadek cywilizacji przemysłowej będzie zależeć od
czynników psychicznych. Masowa samoczynna histeria może być ''detonatorem'
dla masowych rzezi, terroru ,aktów wandalizmu i innych czynów destrukcyjnych.
Upały sprzyjają wybuchom gniewu.
Ludzie na w wysokiej temperaturze łatwiej wybuchają gniewem i zaczynają instynktownie traktować innych jako wrogów.
Wysoka temperatura prowadzi do tego że towarzystwo innego człowieka jest odbierane jako
niepożądane. Ludzie generują ciepło a w trakcie upału także pot co tylko ułatwia rozpoczęcie konfliktu.
Po prostu dodatkowy czynnik drażniący zaogniający potencjalny konflikt.

Więc takie upały dadzą się we znaki również w ten sposób.
Znajdzie się ktoś kto spanikuje pierwszy i za nm reszta.

14.05.2020 9:57 Staszek

Już teraz w lecie się asfalt i opony topią.
Z sygnalizacją świetlną włącznie.
Już teraz upałymają dość mocy by niszczyć infrastrukturę i dezorganizować życie społeczne na dużym obszarze.

Mów wujek podróżnik swego czasu był w meksyku. W 2019 konkretniej mówiąc.
I widział na własne oczy jak w Juarez się obudowy świateł ulicznych topiły i dochodziło do samoczynnych zwarć od kabli elektrycznych.
Bo plastik, asfalt się roztapiają w tym ''piekle''
No takie niszczycie;lskie upały mają dostateczną siłę by ''zainicjować upadek cywilizacji''?

To już jest masakra. Mówił że w tym całym hotelu w stolicy klimatyzacja raz po raz nie wydalała i do zwarć dochodziło.
Że jak jechał samochodem w blisko pustyni te ''Piramidy azteków'' oglądać to mu się dosłownie opony pod samochodem ''rozklejały'' od asfaltu nagrzanego.
Że gdzieś tą drogę niedokładnie robili i więcej asfaltu wylali niż powinni.
On po prostu w tym asfalcie ugrzązł do 3/4 kół jak tam wjechał. Całość się dosłownie topiła. Temperatury w cieniu rzędu 57 C mówił.
Z asfaltu robiłą się nagrzana masa o konsystencji zagęszczonego mocno budyniu
która stwarzała ogromne zagrożenie dla zdrowia,życia i wszelkich pojazdów mechanicznych.

Za swoją głupotę zapłacił zniszczeniem samochodu.
Chciał uniknąć ruchu czy co on tam mówił.
Wszystko się topiło od gorąca.

Później się przyznał do swojej ''głupoty'' że na durny pomysł wpadł
Tam w dzień ruch uliczny ograniczają mocno po takich drogach w lecie.
W nocy bardziej jeżdżą.
Teraz to wszyscy ludzie będą bardzo ale to bardzo biedni i w konsekwencji martwi.
Jak się to jeszcze bardziej eskaluje i okresy upałów się wydłużą zmniejszając jednocześnie okresy ochłodzenia.
Ludzkość w tym stanie długo nie pociągnie. Ta cywilizacja już cienko piszczy.
Jeszcze rok jeszcze 2 jeszcze 3 i w końcu mamy ''wielki głód''

14.05.2020 12:18 Ojciec dzieciom

Przy opłacie za śmieci liczonej od metra zużytej wody Warszawski Ursynów ma przerąbane. Prawie wszystkie bloki mają odrowadzenie wody deszczowej kanałami wewnątrz budynku. Dla tysięcy ogródków "Zielonego Ursynowa" zlokalizowanych przy mieszkaniach parterów nie ma możliwości podlewania ogródków wodą opadową, tylko prosto z wodociągu.

14.05.2020 13:06 Andrzej

Bedzie tak gorąco że wszystkie termometry popękają i nikt nie będzie wiedział ile jest stopni.

14.05.2020 18:24 BUNIA

@ ANDRZEJ
Będzie wiadomo. Wystarczy skalę w termometrach zmienić.
A to czy ludzie wytrzymają długo w tych nowych standardach to inna kwestia.

@ FELEK
Co ma nas czekać jak nie zagłada i wielkie wyludnienie ?
Ekosystemy wchłonęły horendalne ilości zniszczeń. Mnóstwo wytrzymały.
Środowisko naturalne zanim doszło do obecnego stanu wchłonęło miliardy ton trucizn produkcji ludzkiej.

Tempo jest niesłychane. Jak nawet w zimie na syberii czy alasce grunt wyrzuca CO2 i Metan bez opamiętania to naprawdę nie sposób powstrzymać tych procesów.
To jest już pandemonium.
Eskalacja na niewiarygodną skalę. To jest załamanie cykli węglowych,azotowych,
w ziemi, totalna destabilizacja. To kwestia czasu jak zaczną umierać miliardy ludzi z nastepstw rozgrzania ziemi.

Dobrze że mieszkam z wujkiem Maćkiem który jest myśliwym
i ma strzelbę kaliber 12 gauge z pistoletem CZ 97 BD kaliber 45 ACP.
W razie czego sprzęt wujka pozwoli '' szybko się wydostać. '' z tego piekła.
Lepsza uncja śrutu w głowę niż śmierć z przegrzania lub głodu.
Wujek za moją radą skitrał 3 magazynki od tej klamki. We wnęce w piwnicy w niebieskim woreczku w towarzystwie 10 litrowego gąsiora dobrego burgundzkiego 22 % procentowego wina .
Po 3 naboje na głowę domownika a wino dla spokoju. Po opróżnieniu 2 kubków po 350 ml to zamroczy tak że nic nie poczuje. Po prostu usnę.

Jak sytuacja zrobi się ''obligatoryjnie beznadziejna'' to wujek zostanie egzekutorem samobójcą i za zgodą każdego członka rodziny wsadzi 3 kulki w potylicę dla absolutnej pewności co do śmierci.
Usiądziemy sobie na krzesłach w salonie. Pożegnamy się . Wypijemy sobie
po ileś kubków wina.
Zamknę oczy i 3 pociski jeden po drugim roztrzaskają mi czaszkę na kawałki wielkości puzli . Przynajmniej nie będzie boleć.

Opisany wariant to takie ''Nadzwyczajne wyjście ewakuacyjne''
Czyli utrzymawać, zadbać żeby było ale używać gdy wszystkie inne możliwości się wyczerpią.
Pożyjemy zobaczymy co sie dalej będzie święcić.
Paradoksalnie świadomość że mamy tą Nadzwyczajną drogę ucieczki sprawia że chce się żyć i cieszyć choćby drobnymi rzeczami..
Co ma być to będzie. Jakoś to życie się potoczy. Ile się tyle się pożyje.
Świat się drastycznie zmieni i będzie równie zamordystyczny i wrogi wobec ludzi co
powierzchnia w Metro 2034 Last Light.
Koniec świata to głupi wymysł.
Ale zmiana nie do poznania na gorsze to realna groźba która się spełnia codzienie i coraz bardziej się materialuzuje.

Nie jestem defetystką. Po prostu zwykła przezorność mi kazała się tak zabezpieczyć.
Żeby ''godziwie i bezboleśnie umrzeć''
Bo śmierć każdego spotka.

15.05.2020 4:41 gupol(szukam w OZE)

wróżenie z fusów i fallusów. równie dobrze mogą być powodzie bo zdania są podzielone:

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2020-05-12/to-powodzie-a-nie-susze-beda-w-przyszlosci-stanowic-dla-nas-powazniejsze-zagrozenie/


https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-06-13/w-przyszlych-latach-padac-bedzie-jeszcze-czesciej-i-mocniej_1556913/

a jak już straszyć to trzeba straszyć i suszami i powodziami. wtedy jest się zabezpieczonym;)
bo jak nie daj boże zamiast suszy będą powodzie to cała misterna narracja o zmianach klimatu rozsypie się w pył.
@" Miesiąc temu tak informowano o tym, co dzieje się w Nowym Świecie:"

miesiąc? no bez jaj. czyli co jeśli gdzieś na świecie w jednym miesiącu roku spadnie 30 czy 60 % normy opadów opadów to jest to niechybny dowód na nadciagającą megasuszę a jeśli w następnym roku w tym samym miesiącu spadnie 150% normy to co? tylko fluktuacja bez znaczenia? gdzie tu logika?

15.05.2020 10:09 Coyote

@GUPOL susza w porze suchej i powodzie w deszczowej ;)

15.05.2020 14:01 nqtv

Czyli melioracja i retencja jednak potrzebna żeby woda nas nie zalała w porę deszczową.
Ale w porze suchej też będą powodzie blisko mnie, w tamtym roku przez oberwanie chmury zalało Modliborzyce. Chociaż na takie coś to melioracja nie pomoże ;(

Może 2090 roku to pszenica będzie rosła przez całą zimę, a na wiosnę będzie się ja już zbierać, jeżeli przez zimę nie zgnije od deszczu.

16.05.2020 7:57 Bunia

@ GUPOL @ COYOTE

Fluktuacje Fluktuacjami.
Ja wiem że zdarzały się odstępstwa od normy np powódź w 2010 czy 1997.
Ale to są wyjątki od reguły dla Polski i większości świata.
To nie jest wróżenie z fusów. To jest długofalowy trend.

Jest wiele różnych wariantów upadku cywilizacji.
Ubytek wody netto mimo wszystko jest znaczący.
Zmiany klimatyczne to nie są pierepałki i przelewki.
Na tych mapach widać wyraźnie że tereny mokre stają się bardziej mokre.
A suche bardziej suche.
Robi się ''patologiczne rozwarstwienie'' na skrajnie mokrą północ i skrajnie suche południe.
''Ekstremalne różnice to oznaka załamania''

Ja bym się sugerowała jeszcze innymi wskaźnikami:

- % plonów utraconych w rolnictwie na wskutek zmian klimatycznych. 40-50 % to są obecne średnie straty.
- powierzchnią strawioną przez pożary. I wielokrotnością wobec roku poprzedniego.
- Stratami w mld USD w wyniku kataklizmów takich jak Huragany, Susze ,Pożary.
- Liczbą ludzi zabitych w wyniku tych nieszczęść..
- Powierzchnią bezpowrotnie utraconych ziem uprawnych.
- Powierzchnią zniszczonych lasów
- Wartościami dodatnich sprzężeń zwrotnych w porównaniu do ludzkich emisji.
- Czyli ile CO2 to robota ludzi a ile to pożary lasów,łąk, bomba permafrostu, osuszanie bagien i tak dalej.

O to chodzi. No i te wskaźniki co roku pikują do góry o wyjątkowo wysokie wartości.
Ludzkość w obecnym stanie długo nie pociągnie.

@ NQTV

W 2090 w zimie temperatury jak w lecie?
Wziąc pod uwagę same tempo wymierania gatunków zwierząt.
Jak to jest dobrze +600 dziennie. Szacunkowo trochę bo giną również nieznane gatunki w Amazoni i innych egzotycznych regionach.

I po wzięciu pod uwagę że ludzie począwszy od 1970 do 2014 ukatrupili
52% znanych gatunków to osiągnięcie tych 20-40 % dla dopełnienia Szóstego wielkiego wymierania jest możliwe od ręki.
No jak by nie patrzeć zakładając że w 2010 codziennie średnio 130 gatunków nadawało się do muzeum historii naturalnej to 130*365= 47450 gatunków. do piachu.
To ile teraz codziennie umiera? Tempo na pewno wzrosło i to wielokrotnie tak samo jak innych kataklizmów.

Jeśli założymy że na świecie jest 11 000 000 gatunków wszelkiego rodzaju ,kregowców,bezkręgowców ,roślin,bakterii i tak dalej.
I wziąc pod uwagę szacunek że od 2014 do 2019 eksterminowali ludzie dziennie po 700 gatunków.
To mamy 5*365*700= 1,2775 miliona czyli 11,6 % obecnego stanu.
Oznacza to tyle że zostało nam góra 3-5 lat do trzaśnięcia tego przemysłowego cywilizowanego świata.
[Przy założeniu że skala zniszczeń ekosystemów spotęguje a jest to założenie niemal pewne]

Wszystke gatunki przecież nie zginą. Jakiś tam procent przężyje . 10-20 % się przy życiu powinno utrzymać.
Są weterani wielkich wymierań jak np. Homary.
A to czy ludzie się będą do tych gatunków zaliczać ?
Pewnie będą ale w wielkiej nędzy i okrojonej liczbie do epoki kamienia łupanego/gładzonego
Crazy Nauka niech mi będzie podporą dla tego wywodu.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ proces ewolucji nie zatrzymał się na publikacji Darwina „O pochodzeniu gatunków” w 1859 roku, i specjacja, czyli powstawanie nowych gatunków, cały czas trwa. Szacuje się, że do dziś opisano około 2 mln zwierząt i roślin na Ziemi. Ale lista nie jest skończona, i wnikliwe analizy morfologiczne oraz molekularne prowadzone przez taksonomów (naukowców zajmujących się opisywaniem nowych grup organizmów) pokazują, że lista może być znacznie dłuższa. Weźmy choćby same owady, które niewątpliwie wiodą prym w różnorodności gatunkowej. Jak sugerują badania opublikowane w piśmie „PNAS”, liczebność tej grupy zwierząt może sięgać nawet 7 mln gatunków.

Taksonomia to nauka, która jest narzędziem w systematyce i bez której właściwie nie wiedzielibyśmy, jakie organizmy żyją chociażby w naszym ogródku. Chociaż niektórzy taksonomowie spędzają życie na opisach nowych dla wiedzy nicieni, roztoczy czy skorupiaków, nie są w stanie powiedzieć, ile gatunków może liczyć ich grupa. Dobrze odzwierciedla to praca opublikowana przez naukowców z Kanady. Piszą oni o tym, że rozwój technik mikroskopowych i laboratoryjnych, takich jak badania DNA, pozwolił na kompleksowe analizy gatunków i tzw. integratywne podejście do badania różnorodności biologicznej. Przy użyciu techniki umożliwiającej wyznaczanie gatunków na podstawie fragmentów DNA (barcodingu) kanadyjscy naukowcy pokazali, że fauna owadów w Kanadzie nie obejmuje 54 tys. gatunków, jak dotychczas uważano, tylko aż 94 tys. gatunków.

Wychodzi więc na to, że XXI wiek jest początkiem wyzwań dotyczących opisu bioróżnorodności. Prawdopodobnie nawet 86 proc. gatunków lądowych i 91 proc. gatunków morskich wciąż czeka na odkrycie. Wciąż jest sporo miejsc na Ziemi pod wieloma względami nietkniętych dla nauki. Przykład znaleźć można w syntezie stanu wiedzy o organizmach morskich, którą opublikowano w 2013 roku w czasopiśmie „Current Biology”.

No możde jeszcze posilę swój wywód pomniejszymi wypowiedziami nieporównywalnie bardziej otrzaskanych w tym temacie ode mnie.

„Codziennie wymiera 150-200 gatunków roślin, insektów, ptaków i ssaków”. Program Środowiskowy ONZ (dane z roku 2010)

„Niebawem na zawsze zniknie 50% wszystkich żyjących gatunków”. Tyron B. Hayes, profesor Biologii Integracyjnej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley

„Im więcej przyglądam się trendom, w obliczu których stoją największe lądowe ssaki, tym bardziej jestem zaniepokojony, że możemy stracić te zwierzęta w chwili, gdy nauka odkrywa ich ogromne znaczenie dla funkcjonowania ekosystemów”. William Ripple, profesor ekologii na Uniwersytecie Stanu Oregon, główny autor badania opublikowanego 27 lipca 2016 r., które ostrzega o rychłym wyginięciu największych gatunków dzikich zwierząt

„Nasze badanie [opublikowane 6 stycznia 2016 r.] pokazuje, że nawet oficjalny status ochronny nie może tak naprawdę zapobiec dramatycznemu wymieraniu wielu gatunków owadów”. Thomas Schmitt, dyrektor Instytutu Entomologicznego Senckenberga

„To paradoks, że społeczność naukowa nie podejmuje walki o pierwsze strony gazet i nie powtarza w kółko opinii publicznej tej krytycznej informacji: utrata bioróżnorodności jest ogromna, a jej konsekwencje będą poważne”. Ignacio Chapela, profesor nadzwyczajny Ekologii Mikrobowej Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley

„Planetarne wymieranie jest kryzysem bardziej poważnym niż groźba wymiany nuklearnych ciosów. Słowa dobieram bardzo ostrożnie”. Norman Myers, profesor Nauk Środowiskowych na Uniwersytecie Oksfordzkim

„Ludzkość może stać się pierwszym gatunkiem, który udokumentuje własne wyginięcie. Utrata różnorodności biologicznej to cichy zabójca. Wpływ zmiany klimatu dostrzegamy na co dzień. Z bioróżnorodnością jest inaczej – kiedy zaczniemy odczuwać jej zanikanie, na ratunek może być za późno”. Cristiana Paşca Palmer, sekretarz wykonawczy Konwencji ONZ o Różnorodności Biologicznej [3 listopada 2018 r.]

16.05.2020 8:55 Staszek

@ BUNIA

Dobrze napisane. Może trochę rozwartswiłaś się najpierw susza potem powódź ale wywód wd mnie niczego sobie.
Mój Pradziadek w trakcie Wielkiego kryzysu w USA był.
W styczniu w 1929 wyjechał by na dom zarobić który do dziś stoi w dobrym stanie.
No i tak sobie pracował pracował aż Czarny czwartek zrobił wiadomo co.

Opisywał w swoich pamiętnikach tą nędze i desperację.
Jak ja zacząłęm czytać to to naprawdę. Włosy na głowie się jeżą co tam się odwalało.

Wtedy to była po prostu Mieszanka Biedy ,Nędzy, Głodu, Bezrobocia, Frustracji ,Desperacji.
Jeszcze jakoś się z tego wykaraskało.
Nie było tylu nawiedzonych wieszczy końców świata N-roku co teraz.
Wtedy to owszem mówiono na to ciężkie i parszywe czasy.
Że skurwysyństwo osiąga pandemonium. Że można mieć tego wszystkiego dosyć.
Ale nie mówiono o końcu świata.

A teraz to będzie spacerek w porównaniu do tego co się odwalało w latach 30 XX wieku.

Może owszem opisy z lat 1930-1932 przypominają grę Surwiwal Horror na żywo.
Gdzie każdy dzień może być ostatnim.
Czyli wtedy gdy mój Pradziadek był Bez pracy, Bez pieniędzy,
W 1930 w styczniu dokładnie rok po przyjeździe go wywalili na bruk.
Tego samego dnia nieomal zginął napadnięty przez jakiegoś Bandytę- desperata w drodze do mieszkania .Najpierw go omało co nie trafił tym rewolwerem w głowę jak mu oddał ostatnie pieniądze. Miał cholerne szczęście że napastnik poślizgnął się na lodzie przy ucieczce i przyzdzwonił głową o bruk.
Obrotny i zaradny pradziadek wział w dłoń ten rewoler,amunicję i pieniądze tego bandziora po czym wziął nogi za pas.
Prawie bez nadziei na dobre życie i żył z dnia na dzień nosząc znaleziony na ulicy
rewolwer Smith &Wesson 22 kaliber 45 ACP. w naszytej kieszeni pod paltem i trzymając się go kurczowo jak ostatniej deski ratunku.
Gotów zastrzelić każdego kto dobierze się do jego kilku centów lub siebie samego.

Opisywał chwile desperacji i nędzy.
390 dzień bez pracy

Zostało mi ledwie 5 centów i ćwierć bochenka chleba. Zimno mi jak cholera.
W Meilinie w której śpię można podobno zostać zadźganym za woreczek kaszy.
Jutro mają podobno rozdawać żywność potrzebującym.
Mówią że dla wszystkich nie nastarczy. Jak nie uda mi się zdobyć czegoś na śnadanie więcej niż tej ćwiartki chleba choćbym musiał kogoś okraść i zabić to sobie w łeb strzelę.
Czemu mnie spotkał taki podły los. Niebawem zamienię się w bestię i potwora bez norm moralnych bo tak parszywy i podły nastał rok 1931

Nie ty piewrsza i nie ty ostatnia przygotowałaś sobie takie ''Nadzwyczajne wyjście ewakuacyjne''
W takich podłych czasach Szybka i Bezbolesna śmierć którą opisałaś strzałem w głowę urasta do rangi. Aktu wspaniałomyślności i Dobroduszności.

Co ma być to będzie. Czas pokaże jak źle będzie

16.05.2020 11:39 SYANA

@ STASZEK
Ciekawy ten twój pradziadek musiał być.
Sprzyjające okoliczności z dodatkiem zaradności oraz zręczności i hartu ciała i ducha mogą wiele pomóc. A ten bandyta przeżył jak na bruk upadł na głowę ?

No ale teraz to raczej będzie dużo gorzej .Bo upadek jest odwlekany od 2008 roku.
W 2008 roku zaczął się ten wielki kryzys i doprowadził by ludzi do większej nędzy niż
w latach 30 XX wieku. Teraz będzie o wiele gorsze niż czarny czwartek.
Wtedy nie było tylu kataklizmów środowiskowych. I tą gospodarkę dało się jakoś odbudować i to odkręcić. To był 1-razowy wielki incydent.
Można było się jakoś wykaraskać.
Środowisko naturalne było nieporównywalnie mniej obciążone i zniszczone niż dziś.
Oczywiście Banksterskie i nierządowe kanalie będą próbowały wyzerować długi z użyciem inflacji.
W Polsce jesrt już hiperinflacja (ukrywana). I jak się rozkręci do stopnia takiego że miliony ludzi nie będą mieć na jedzenie to faktycznie.
Ceny żywności drożeją w zastraszającym tempie.
Nic tylko patrzeć jak miliardy ludzi znajdą się w sytuacji z dnia 390 bez pracy .
To naprawdę już przestają być żarty.
Rolnictwo cienko zipie a ceny w sklepach przyprawiają o zawroty głowy.
Jesteśmy o krok od załamania. Bardzo niewiele brakuje do upadku.
Kwestia kiedy ?
Teraz jest impas z którego się nie wykaraska ludzkość nawet z wielką biedą.

16.05.2020 12:06 STASZEK

@ SYANA
Wiernie cytuję II pamiętnik
'' Gdy ta szelma i kanalia oddała strzał który o włos by mi łeb rozwalił i poczęła uciekać.
Pięciu kroków tylko ubiegł jednak. Zdziwił się ciężko grasant-uliczny gdy nastąpił o oblodzoną płytę chodnika przykrytą niewielką ilością śniegu.
Jak się tej szelmie nogi poplątały przy mocnym poślizgu na lodzie to wygrzomocił o bruk z tak wielkim rozmachem że mu z czaszki krew w mgnieniu oka poczęła płynąć 2 średnimi strużkami .
Nie dawał znaku życia a plama krwi rosła dość szybko i zaczęła ściekać na jezdnię to ani chybi martwy.
Nieszczęście tej kanali to mój fart myślę sobie. Lamentować po nim nie będę .
Swymi zręcznymi i silnymi dłońmi dobrałem się do jego rewolweru,6 tuzinów patronów , solidnego noża wojskowego i 6 dolarów 90 centów.
Nielicząc 20 centów własnych wypracowanych w warsztacie samochodowym.
Po czym widząc że przechodzień idzie zza rogu kamieniczki wziąłęm nogi za pas i szczęśliwie nikt mnie więcej nie niepokił.

Nic doadać nic ująć. Szkoda że zmarł w 2001. On by wiedział co robić w takich sytuacjach.
Teraz to faktycznie nie wiadomo co z tą sytuacją zrobić.
Co teraz? Zapasy gromadzić ?
Najgorsza jest niepewności czasowa tego zamętu.
Równie dobrze może to być dziś ale też może być to za rok czy 2 lata
Szkoda gadać.

17.05.2020 4:37 gupol(szukam w OZE)

@coyote

jak masz powódź w porze deszczowej czyli nadmiar wody to możesz ją magazynować i używac w porze suchej która przez to staje sie mniej sucha i groźna. proste;)

@bunia

"Na tych mapach widać wyraźnie że tereny mokre stają się bardziej mokre.
A suche bardziej suche"

ta. a na innych mapach jest zgoła inaczej więc zdania są podzielone. wszystko zależy od tego kto co chce wykazać.
określanie długoterminowych trendów w czasie szybkich zmian klimatu...to delikatnie mówiac karkołomne zadanie.

17.05.2020 8:43 BUNIA

@ GUPOL

No karkołomne. Ja stawiam na suszę z okazjonalnymi powodziami.
Ale pewne jest to że ''spokojnego życia '' to my mieć nie będziemy.
A już na pewno to życie nie będzie długie.
Zmiany postępują w takim tempie że raporty nie nadążają z ich odnotowywaniem i prognozami.
To co teraz jest to są najczarniejsze scenariusze na lata 60 XXI wieku

Czytałeś może o ''Pijanych lasach na Alasce'' ?
Że ziemia rozmarza i uwalnia tyle gazów cieplarnianych że drzewa się przewracają i hylą jakby były nawalone jakimś winem ?
Wiesz jak takie obszary na dalekiej północy wydzielają gazy cieplarniane nawet w zimie to faktycznie wielka trwoga.

Niedługi możemy mieć taki ''survival horror '' na żywo
Tylko że poziom trudności będzie nieporównywalnie bardziej wyśrubowany.
.@ STASZEK

A może ty w genach masz taką obrotność i zaradność ?
Podobno po dziadkach i pradziadkach się najwięcej dziedziczy więc może i tobie się ''poszczęści'' i się wykaraskasz z upadku cywilizacji przemysłowej ?
Kto wie ?
Zawsze mógł w ślady tego ''Grasanta-ulicznego'' pójść i tak pracować rewolwerem i/lub nożem.
Wiem że to podłe ale w takich ''parszywych czasach '' to faktycznie się ludzie
''nie przebierają w środkach'' by przeżyć.
W latach 30 XX wieku wśród rzesz bezrobotnych frustratów formowały się gangi i mafie.
Dawni koledzy z pracy się z reguły zbierali w gromady po 13-50 a czasem i nawet 100-130 co liczniejsze.
Przy bezrobociu rzędu 20-35% to się nie dziwię tej ''eskplozji przestępstw''
Tak z ciekawości ile lat żył i jak zginął ?

17.05.2020 10:05 Andrzej

Gupol, wiesz nie przemówisz. Przecież tu są ludzie, którzy tylko czekaja na swój upragniony koniec świata, z nadzieją patrzą na termometr jak zapowiedziany jest jakiś upał ???? jaki to znowu rekord padnie i jakie katastroficzne wizję będzie można snuć. Obliczaja o ile stopni wzrośnie temperatura za rok czy dwa, wykonują dziwne obliczenia albo ile gatunkow wymrze, liczą i liczą zamiast poczytać.

Jednemu koleżce, co komentował inny artykuł wyszło 65 stopni w Polsce latem. Ręce opadają.

17.05.2020 13:04 SYANA

@ ANDRZEJ

Nie koniec świata . Tylko Wielkie wymieranie to po 1-sze. Jest różnica i to ogromna.
Bo wielkie wymierania już były w historii tego świata. I zmieniały jego oblicze nie do poznania.
To nie są nawiedzone wizje tylko obiektywne i niemożliwe dzisiaj do uniknięcia konsekwencje ludzkiej głupoty.
I nie niemoge się doczekać tylko staram trzymać rękę na pulsie i być w miarę przygotowana.
Zwłaszcza że nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. I nie wiem do końca w jaki sposób dokładnie potoczy się upadek. Różne rzeczy moga się wydarzyć. A susze i upały moga zamienić się w powodzie
Nie wykluczam tej możliwości. Ale uważam że jest ona mało prawdopodobna.

A po drugie
.Ty nie widzisz co się dzieje ?
Nie widzisz tego co się odwala z ekosystemami ?
Nie widzisz tych horendalnych upałów ?
Nie widzisz tej cykliczności że coraz gorętsze lata się przedłużają czasem trwania,nasileniem i skutkami ?
Nie wiesz o tych potęznych sprzężeniach zwrotnych ?
To są fakty. A nie żadne nawiedzone opowieści. Bo groźby typu brak żywności, brak prądu z załamaniem porządku społecznego są realne i namacalne i możliwe do zrealizowania od ręki.

Świat się nie skończy. Nawet gdyby słońce spaliło ziemię na popiół to dalej będzie istnieć pod ową postacią tego popiołu gdzieś w przestrzeni kosmicznej.
A to że na tej ''ziemi'' nie będzie życia to inna kwestia.
W naszym przypadku ziemia po raz szósty zostanie ogołocona z dużej liczby organizmów żywych.
I zamieniona w dużej części w jałowa pustynię zionącą pustką i śmiercią.
Na pewno ktoś przeżyje. Ale ta egzystncja będzie nędzna i graniczna fizycznie.
Nic już nie było takie samo po każdym wielkim wymieraniu.
To i teraz nie będzie.

Czytałam i widziałam dość żeby wiedzieć swoje.

17.05.2020 13:50 Andrzej

Tak, jest raport Think-Tanka z Australii, 30 lat pozostało to upadku. A Wy piszecie jakby za rok czy dwa miało wszystko pieprznąć.

Pan Weredykt z innego postu wyliczył, że ocieplenie o 1 stopień oceanów oznacza 13 stopni ocieplenia lądów. Nie, nie oznacza. Oznacza jego ignorancję w 7 klasie na lekcjach fizyki o pojemności cieplnej i kalorymetrze i niezrozumienia róznicy między ciepłem, a temperaturą.

Ludzka głupota, ludzka głupota... Co jest mądrew takim układzie? Jeżeli WIESZ to dlaczego NIC Z TYM NIE ROBISZ? łatwo pić pianę, ale co można zrobić? Przyłączyłeś się do XR? Ograniczyłeś ślad węglowy?

17.05.2020 14:06 Coyote

@GUPOL dokładnie , proste ale drogie i wymagające woli politycznej . Czyli niestety proste tylko w teorii .

17.05.2020 15:22 STASZEK

@ ANDRZEJ

A dlaczego by nie ?
Na jakiej podstawie twierdzisz że ludzkość będzie dzierżyć te kataklizmy klimatyczne do 2050 roku ?

Popatrz na obecne straty i na ich tempo przyrostu.
No obecne straty są tak wysokie że dają równe ''podwyżki cen żywności''.
Żeby to sprawdzić wystarczy udać się do spożywczaka.
U mnie litr oleju kujawskiego kosztował w 2018 7zł 30gr a teraz 8 złotych 80 groszy.
To straty w rolnictwie musza być w takim odniesieniu.
To widać ,słychać i czuć.
Życie się nie skończy. Chociaż czasami cięzko jest ''ocenić '' tempo zmian.
Ludzie jakby to ująć poznają skutki swoich działań w trakcie..
Dlaczego Podzielam w dużej części zdanie @ SYANA @ BUNIA ?
Ponieważ dochodzimy do granic wytrzymałości fizycznej.w kwesti tych upałów.

Gdyby temperatura na ziemi rosła w niczym nieograniczony sposób to nie było by tu życia.
Nie ulega watpliwości że :

1 Ludzie zainicjowali efekt cieplarniany w niesłychanym tempie bo zaledwie 270 lat.
2. Białko w żywwych stworzeniach ma ograniczoną temperaturę odporności na gorąco.
Czyli w końcu nastąpi ochłodzenie.
3 Wielkie wymieranie przeżyły rózne gatunki kręgowców.
4 Poziom żywności =Poziomowi Ludności Mowa tu o bieżącym poziomie.
5 Ludzie są rozproszeni na całym świecie a poza tym zawsze znajdą się ''skurwysyńscy twardziele''
którzy przeżyją i zniosą wiele.
6 Zawsze znajdą się niewielkie populacje. Zawsze mogą się znaleźć jakieś niedobitki ludzkości.
I się najpewniej znajda. A to ile to kwestia dyskusyjna,
7 Środowisko naturalne potrafi się regenrować z nawet gigantycznych zniszczeń.
Tam gdzie były katastrofy tankowców i nie używano środków chemicznych woda się sama oczyszczała i to dość szybkim tempie.
CO NIE OZNACZA ŻE WOLNO BEZTROSKO IGNOROWAĆ ZNISZCZENIA.

8 Wielkie Wymieranie to proces przejściowy i krótkotrwały na skalę geologiczną.
9 Wielkie wymieranie jak każdy proces ma swój punkt krytyczny . Moment w którym procesu powstrzymać nie można.
Jak twoja mamusia zaczęła ciebie rodzić to nie mogła przestać.
Tutaj tak samo . Każdy proces taki punkt ma. Różnią się tylko skalą i czasem trwania.
Nie uratujesz rybki akwariowej która jest już 7 minut na powierzchni.

10 Wielkie wymieranie przebiega w bardzo szybkim tempie. O rzędy wielkości większym niż kiedykolwiek wcześniej.
11 Z punktu 10 wynika proporcja. Okresy przejściowe są z reguły krótsze od samego procesu.

Wielkie wymieranie Permskie miało 3 przyczyny Dryf Kontynentu, Wulkanizm, Katastrofa kosmiczna
i trwało 70-80 tysięcy lat.
Wybuchy metanu dokończyły dzieała i prześadziły . Życie odradzało się dość długo.
Ponieważ ludzie uwinęli się w 300 lat niespełna. I ludzkośc jest jedyną tego przyczyną.
Bo klimat Holocenu był stabilny i to bardzo mocno to możemy założyć że przywracanie do stanu sprzed potrwa jeszcze krócej niż stan który do tego doprowadził.

Skutki choroby ustępują po wyeliminowaniu przyczyny dość szybko.
W sprzyjających warunkach rzecz jasna.
Zwłaszcza jak środowisko naturalne złapie oddech i nie będzie miało dokładane tyle zaniecczyszczeń co dzisiaj to samo w sobie po 30-40 latach powinno się zacząć oczyszczać i odradzać na pełną skalę.

Czarnobyl Chociażby. Po tej chryji chociażby. samo miasto się rozpada i środowisko oczyszcza na pełną skalę.Konwencjonalne zanieczyszczenia i tamtejsze śmietniska są przejmowane przez rośliny Promieniowanie spadło i to dość mocno. Na tyle że jakieś dzikie zwierzęta tam sobie hasają i wcale nie zmutowane aż tak. Ja wiem że sarkofag swoje robi i bez niego to byłoby gorzej nieporównywalnie .

Ludzkośc bez pżywienia długo nie pociągnie.
Upały są dla mnie jednym z sygnałów. Jak szybko temperatura rośnie i jak blisko do załamania.
Jak mocno w kość daje. Popatrzeć tylko na miliardy dolarów strat z tego tytułu.
To są objawy punktu krytycznego

Ludzie tak klimat zdestabilizowali że ciężko przewidzieć w niektórych kwestiach co się stanie.

17.05.2020 15:49 SYANA

@ ANDRZEJ

Ograniczyłam swój ślad weglowy.
Na ile mogłam. W pojedynkę.
Ale to co zrobiłam to tyle daje dla walki z tymi zmianami klimatycznymi co
strzelanie z Karabinu Kałąsznikowa do Lotniskowca klasy Nimitz z odległości 300 metrów.
Czyli tyle co nic. Pancerza lotniskowca nie podziurawi się taką żałośnie niska mocą pocisku.

Bez sensu. Moje działania są za słabe by mieć większą siłę przebicia.
Kogo w to można zaangażować ?
Ilu ludzi stanęło by do walki ze zmianami klimatu ?
Ilu ludzi jest gotowych do świadomych poświęceń ?
Poświęcenie jest potrzebne ale nie bezmyślne.
Należy na wyzwanie odpowiedzieć odpowiednimi środkami.
To nic nie dało by wcześniesj samo wyjmowanie ładowarek z gniazdek bez telefonu, rezygnowanie ze słomek.
Ludzkie działania zbiorowe sa za małe. Są wręcz żałosne na tą skalę.
Trzeba masowego poświęcenia i organizacji jak na czasy wojny w 1970 najpóźniej w 1990 roku.
Jest już za późno by powstrzymać to wszystko.
Sprawy zaszły za daleko.

Ilu ludzi można zmobilizować do walki ?

Ale jak @STASZEK zauważył jakieś niedobitki się wykaraskają.
Będzie ''Gigantyczny Szok i Wstrząs'' Ale ktoś ten szok przeżyje.
Nie trzeba wiele czasu by brak żywności doprowadził do walki o nią na śmierć i życie.
Ludzie dostosują się do wszystkiego co najgorsze jak chcą mocno.
Np.Inuici. Zdolni żyć samymi skórami,tłuszczem, kośmi fok ,morsów, wielorybów, i śniegiem z lodem.
Żyją ? Oczywiście że tak !

Ludzie dostosują się do nowych warunków.
Takich ludzi będzie bardzo mało ale jednak znajdą się tacy co
nie ugną się przed
'' Niesłychanie Zamordystycznym postapokaliptycznym światem''
Przetrwają kombinując jak tylko się da.
Do jakiego skurwysyństwa się posuną w chęci przetrwania ?
To juz inny temat.

17.05.2020 20:30 Andrzej

Skąd są założenia o 2050? Bazują na raporcie naukowców z Australii, z uniwersytetu, a nie na cenie oleju Kujawskiego.

Co daje taka defetystyczna postawa? Kupię pistolet i się zastrzelę - a może jednak da się coś zrobić?

17.05.2020 20:52 Coyote

@ANDRZEJ bezwładność klimatyczna i sprzężenia zwrotne . Nie branie udziału w hiper-konsumpcyjnym cyrku głównie pozwala zachować coś tam szacunku do samego siebie , zdrowie i lepiej lokować nadwyżki . Bo i tak nie zdąży nic zmienić . Z "kupię pistolet i się zastrzelę" też się śmieje . Taki nihilizm , póki mam dobrobyt kopalin to korzystam ile wlezie z dekadencji czasów schyłku . Skończy się lekkie życie to się "wyloguje" . Śmieszne "ćmy motyle" . Lepiej "Kupie kałasznikowa i naboje . Duużo naboi . Wyostrzę wierną maczetę żeby goliła włosy na przedramieniu . Zacisnę zęby i pokryte bliznami , odciskami dłonie w pięści . Dawać mi ten bajzel !"

18.05.2020 12:57 Światłolub

A ten facet chyba tworzy nową ekonomię - własną:
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25953116,piatkowski-polska-na-kryzysie-straci-mniej-niz-inni-dogonimy.html#s=BoxMMt1

18.05.2020 17:29 STASZEK

@ ANDRZEJ

Sprzężęnia zwrotne napędzają wzrost temperatur w sposób horendalny. To fakt bezdyskusji.
Wysokie temperatury i rosnące ceny żywności to symptom degradacji.
Nikt nie będzie cierpliwie znosił tak horendalnych cen bez wybuchów przemocy.
W końcu mogą całym grupom społęcznym zacząć puszczać nerwy i zacząc się rabunki i walki.
Predzej czy później. Pewne jest to że dla wszystkich żywności nie wystarczy.
Jestem sceptyczny wobec okrągłych dat. A zwłaszcza wobec 2030 i co bardziej 2050.
Podanie konkretnej daty jest niemożliwe. Zbyt dużo zmiennych.
Ale orientacyjnie można poznać co się kroi.

@ COYOTE
Nie jestem defetystą. Uważam że przetrwanie tego będzie ''Najtrudnieszym testem psychiki i ciała''
Trzeba będzie wziąc pamiątki z Afryki wujka podróżnika i ''argumentować'' tymi AK-aczami swoje prawo do życia. Dobrze że wujek był niedawno z powrotną wizytą i nakupił amunicji na zaś i pozakopywał w kilku miejscach.
Ja wiem że AK47 ma dziadowski bezpiecznik który hałasuje równo, że celnośc jest ''taka sobie'' i nie dalej niż na 300 metrów., że ma energię kinetyczną niską i szybko się wytracająca,
Ale przynajmniej można go łatwo wyczyścić , zniesie wiele i się nie zacina prawie wogóle.
Działa i bedzie działać choćby w najgorszym syfie i gównie.

Co ma być innego ?
Teraz w maju jest skwar i spiekota jak w lipcu 5 lat temu.
Więc nie oczekujmy że to długo pociągnie. Wzrost napędza wzrost.
Wysokie dodatnie sprzężenia zwrotne dadzą jeszcze wyższe w jeszcze krótszym czasie.
To widać słychać i czuć. Żeby w marcu kwietniu byłopo 35- 40 C w słońcu ?
Oczekiwać możemy tylko wzrostu .
Wzrostu który się gwałtownie skończy.

Oczywiście ten wzrost temperatur ''nakłoni Yellowstone'' do erupcji.
Wyższa temperatura oceanów to większa rozszerzalność cieplna
Większa rozszerzalność cieplna to wzmożny nacisk na płyty tektoniczne.
Wzmożony nacisk na płyty tektoniczne to większy pośredni nacisk na komorę magmową.
A to da nam erupcję na nieznaną w historii ludzkości.
Erupcję którą ''efekt cieplarniany prowokuje równie skutecznie co palce w gardle wymioty.

I paradoksalnie ta erupcja może pomóc ziemi w regenracji.
Materiały Piroklastyczne zmniejszą ilość wymuszania radiacyjnego do tego stopnia że spadnie poniżej epoki przedprzemysłowej nawet.
Zniweluje to co narobili ludzie.
A opadające pyły wulkaniczne będą użyźniać ziemię i stopniowo odzyska środowisko swoją sprawność.
Żyzna ziemia wulkaniczna mocno pomoże w tej kwestii.
Plony w latach 1817/1818 mocno wzrosły w europie na wskutek erupcji. Środowisko naturalne odżyło
Rok bez lata wywołała erupcja Tambory
Najsilniejsza erupcja miała miejsce 10 kwietnia 1815 r. (oceniana jako najpotężniejsza erupcja wulkanu w czasach historycznych, 7 w 8-stopniowej skali eksplozywności wulkanicznej), kiedy z wulkanu wydobyło się ok. 100 km³ materiału wulkanicznego (szacuje się, że przed wybuchem wulkan miał wysokość ok. 4200 m); słup wybuchu osiągnął wysokość 44 km. Wybuch był słyszany w promieniu ponad 2000 km. Popiół wulkaniczny został rozrzucony w promieniu 1300 km, w miejscach odległych o ok. 900 km na Jawie i Borneo jego warstwa miała 1 cm grubości, na samej Sumbawie do 1,5 m. Najdrobniejsze frakcje popiołu unosiły się w atmosferze jeszcze przez wiele miesięcy, okrążając kulę ziemską i znacząco ograniczając natężenie promieniowania słonecznego dochodzącego do powierzchni naszej planety. Rok 1816 przeszedł do historii pod nazwą „Roku bez lata”. Zanotowano wówczas obniżenie się temperatur i znaczny spadek plonów zbóż w Europie i Ameryce Północnej. Wnioski takie zostały potwierdzone przez badania pierścieni wzrostowych drzew

No i co robi wrażenie ?
To może jeszcze dodam że Yellowstone dusi w sobie nie 100km3 a nawet moze tego być
64752 km3 podobno. Komory magmowe mają wielkość 19x71x48 km3.
Więc efekty będą odpowiednio potęzniejsze. Na tyle że miliardy ludzi zamienią w szkielety.
Nie będzie to kilka miesięcy a ładnych kilka lat opadania popiołów

No symptomy ''ciśnienia i zdenerwowania '' już Yellowstone daje.
Trzesięnia ziemi sa tam coraz częstsze po 5-6 w skali Richtera.
Erupcje gejzerów są coraz częstsze i większe.
Grunt się podnosi o 8-9 cm rocznie albo i więcej.
Ph gleby podobno spada.
Zwierzęta sobie zwiały.
Park zamknięto dla zwiedzających i wszędzie kordon NASA i NOAA

To raczej wybuchnie Tylko kiedy ?
Wtedy kiedy dodatnie sprężenia zwrotne będą na tyle mocno dawać się we znaki.
Ludzie wywołali potężny efekt cieplarniany pospieszający erupcję równo.
Więc nie zdziwiłbym się gdyby w 2021 Yellowstone wpadł w Furię i zacząłby mordować ludzi.
Oczywiście ta data to tylko przykład może być później może być wcześniej.

18.05.2020 17:42 SYANA

@ COYOTE @ STASZEK
Nie jestem żadną defetystką.
Po prostu przy tak mizernych szansach to raczej na wiele liczyć nie można. Nawet będąc przygotowanym.
Ale swoich sił spróbuję, Na pewno ktoś przeżyje.
A to kto i gdzie to już kwestia otwarta.

I mimo wszystko lepiej zachowaj sobie 2-3 kulki do AK-cza na zaś by pod podbródek i za spust w trybie ognia ciągłego.
Ale to już jak będzie beznadzieja totalna. Bez wody,Bez jedzenia,
albo z nieuleczalnymi ranami.

Co do Yellowstone to rzeczywiście też coś może być na rzeczy.
Data co do roku nie.
Ale przy obecnym tempie przyrostu temperatur i i dodatnich sprzężeniach zwrotnych to się zgodzę że na pewno za naszego życia.
Ludzie ''przyspieszają czas'' o całe epoki geologiczne i rzedy wielkości w latach więc nie zdziwiłabym się.
Wymieranie Permskie trwało 80000 lat a nasze trwa 300 lat .
Z czego punkt bez powrotu przekroczyła ludzkość w 2007.
Więc jest to możliwe.

Statystycznie szanse mamy żałośnie małe.
Ale komuś się uda w końcu.

18.05.2020 21:00 Andrzej

Rozszerzająca się woda wywiera dokładnie takie same ciśnienie hydrostatyczne co przed rozszerzeniem, bo decyduje o tym jej masa a nie objętość. Parcie wywierane na denko szklanki jest takie same w wypadku gdy jest tam woda o temperaturze 1 czy 100 stopni, zakładając że jej masa jest stała.

18.05.2020 23:19 Coyote

@SYANA mam ludzi którzy na mnie liczą . W wypadku nieuleczalnych ran , choroby itd ta ostatnia garstka naboi się im bardziej przyda . @STASZEK , bezpiecznik jest dobry . Łatwy do użycia nawet jak masz grube rękawice lub wybite kilka palców . Rozbierasz karabinek jak do czyszczenia i po prostu mocno odginasz ramię bezpiecznika na zewnątrz . Będzie wtedy chodzić o wiele lżej i ciszej . Celność zależy głównie od amunicji , lapua jest precyzyjna , barnau i s&b niezłe , chińska nadwyżka z czasów Mao znośna . Jakieś cuda z Afrykańskich manufaktur mogą utrudniać trafianie w cel dalej jak 150-200 metrów dalej . Z drugiej strony "fantazje snajperskie" sobie a rzeczywistość walki w ruinach , gdy nie ma linii frontu , przeciwnik nie nosi innych mundurków , i w sumie do końca nie wiadomo kto im jest , sobie . Jak offtop to offtop możliwości dobrej jakości AK z porządną amunicją
https://www.youtube.com/watch?v=qFgyQuTVxpU

19.05.2020 3:28 gupol(szukam w OZE)

@COYOTE
" dokładnie , proste ale drogie i wymagające woli politycznej . Czyli niestety proste tylko w teorii" .

nieprawda. drogie i wymagające woli politycznej to są zakłady odsalające wodę morską oraz instalacje wydobywające wodę głębinową. tudzież wielkie zapory wodne i zbiorniki retencyjne.

na koniec liczy i się i tak tylko jedno - suma opadów w ciągu roku.
jeśli na jakimś obszarze średnia roczna suma opadów wynosiła 500 mm i to niemal w całosci podczas pory deszczowej a potem wzrośnie np do 800-1000 mm to efekt większej ilości wody, wywołany wzrostem opadów /powodzią będzie miał duży wpływ także w porze suchej nawet jeśli w jej czasie nie spadnie kropla wody.
mówienie że powodzie w porze deszczowej mogą isć w parze z pogłębiającą się suszą w porze suchej jest irracjonalne.

19.05.2020 14:09 Coyote

@Gupol Masowe odsalanie wody morskiej to zabawa dla kraików grubo dotowanych przez USA czy nie mających co robić z petrodolarami . Wielkie zapory wiadomo , często bardziej demonstracje siły gospodarczej i politycznej danego kraju jak projekty racjonalne ekonomicznie czy hydrologiczne . Patrze z perspektywy Polski i ciut szerzej tworu o nazwie UE . Gdzie opłaca się coś robić tylko jak jest w krótkoterminowym interesie oligarchii a klasa polityczna jest zbyt skorumpowana i przeżarta nepotyzmem żeby wymusić racjonalne długoterminowo projekty . Czy nawet przekierować tak przepływ teoretycznie państwowych środków . Status quo i myślenie w kontekście następnych wyborów czy sprawozdań kwartalnych jest zbyt silne . Nawet lokalne kliki które będą blokować np: małą retencje w górach ze strachu że im popsuje turystyczny interes i plany nowych kurortów czy tras narciarskich ( nie ważne jak w obecnej sytuacji klimatycznej i gospodarczej absurdalne) .

19.05.2020 20:09 STASZEK

@ ANDRZEJ

Ten sam ciężar na różnej powierzchni może sprawić że zarwie się pod tobą lód na jeziorze.

Popatrz sobie na płyty tektoniczne i na ich ułożenie.
Nałóż na to powierzchnię lodu arktycznego i antarktycznego.
Czasisz bazę ?
Ziemia to nie jest jednorodna szklanka tylko wielkie i nierównomiernie popękane naczynie do którego stale jest dodawana i jednocześnie podgrzewana w coraz szybszym tempie.
Topienie się lodowców dodaje wody do obiegu i rozprowadza ją równomiernie po całej ziemi.
Rozumiesz ?
To powoduje większe ściskanie. A rozszerzalność cieplna powoduje przyspieszone roztapianie bo podmywa i kruszy od sposu te arktyczne lądolody.

@ COYOTE
To może te AK-acze mojego wujka są jakieś specyficzne.
Wszystkie cztery mają bezpiecznik dość cieżki trzeba się przyzwyczaić.
Na amunicji S&B wyciągają skupienie 37 x45 cm z 280 metrów. dla serii 100 strzałów.
Czyli dość dość te Kałachy. Jak ci Tanzańscy tubylcy go składali to ja nie wiem.
Lufę mają dłuższą o 70 mm niż zwykle zamiast 415mm jest 485 mm
W Afryce często jest broń Chińska. Takie samoróbki z importowanych części może ?
Pewnie zależy od wykonania i rzemieślnika.
Ale magazynki robią swoje.
A jak ukrecisz wzocnione naboje to uzyskasz i 2900-3000 Dżuli.

Większość walk do dziś się toczy na 300 metrach góra.
Bo powyżej tego dystansu już trzeba obliczać poprawki na wiatr ,opad i inne tego typu na które typowy żołnierz nie ma czasu za bardzo.

24.05.2020 2:41 gupol(szukam w OZE)

@coyote
no tak. ty o polityce ja o hydrologii;)

24.05.2020 21:04 Coyote

@GUPOL bo to niestety powiązane jest . Bez pieniędzy i woli politycznej wielkich projektów nie przeprowadzisz . Więc nie ma sensu tego rozpatrywać rozłącznie

25.05.2020 3:10 gupol(szukam w OZE)

@coyote

owszem owszem. są jednak takie nieliczne sytuacje gdy jedno z drugim nie ma związku.
np wzrost opadów atmosferycznych i zazielenienie pustyni może się zdarzyć bez żadnych pieniędzy i jakiejkolwiek woli politycznej.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto