Davos 2020: Płonąca planeta – świat w obliczu zmian klimatycznych i konfliktów politycznych

Światowe Forum Ekonomiczne (World Economic Forum, WEF) w Davos to miejsce dyskusji ważnych polityków, liderów biznesu i nauki. Poczesne miejsce w dyskusjach zajmują kwestie zagrożeń dla świata. W oparciu o wynik ankiety prowadzonej wśród 1000 opiniotwórczych liderów z całego świata, odnośnie najważniejszych problemów stojące przed ludzkością analitycy WEF przygotowali raport The Global Risks Report 2020.

Jak wynika z opublikowanego przez World Economic Forum raportu „Global Risks Report 2020”, przewiduje się wzrost polaryzacji gospodarczej i politycznej. Geopolityczne turbulencje popychają nas w kierunku „niestabilnego” świata rywalizacji o władzę w czasach, gdy liderzy biznesu oraz rządy państw powinni skoncentrować się na współpracy w celu rozwiązania wspólnych ryzyk.

Wspomniane ryzyka mogą okazać się katastrofalne w skutkach, szczególnie w sytuacji przeciwdziałania poważnym zagrożeniom, takim jak kryzys klimatyczny, utrata bioróżnorodności oraz zanik gatunków. Po raz pierwszy w 10-letniej historii raportu Global Risks Report, 5 największych globalnych zagrożeń pod względem prawdopodobieństwa wystąpienia dotyczą środowiska:

  1. Ekstremalne zjawiska pogodowe i spowodowane przez nie uszkodzenia mienia, infrastruktury czy utrata ludzkiego życia..
  2. Słabe dostosowanie się do zmian klimatycznych przez rządy oraz firmy. 
  3. Szkody i katastrofy środowiskowe spowodowane działalnością człowieka, w tym przestępstwa przeciwko środowisku, takie jak wycieki ropy naftowej i skażenia radioaktywne.
  4. Utrata bioróżnorodności oraz załamanie ekosystemu (lądowego lub morskiego) z nieodwracalnymi konsekwencjami dla środowiska, skutkującymi wyczerpaniem się zasobów dla ludzkości i przemysłu. 
  5. Katastrofy naturalne, takie jak trzęsienia ziemi, tsunami, erupcje wulkanów oraz burze geomagnetyczne.

Rys. 1. Macierz zagrożeń dla ludzkości wg analityków WEF. Na osi poziomej znajduje się prawdopodobieństwo zdarzenia (im bardziej w prawo, tym bardziej prawdopodobne), a na osi pionowej jego konsekwencje (im wyżej, tym poważniejsze). Na rysunku dla czytelności pokazujemy tylko górny prawy kwadrant wykresu, czyli zdarzenia o najwyższym prawdopodobieństwie i najpoważniejszych konsekwencjach. Źródło World Economic Forum, Global Risk Report 2020.

Respondenci zostali także poproszeni o ocenę wzajemnych powiązań między parami globalnych zagrożeń. Na szczycie znalazły się:

  1. Ekstremalne zjawiska pogodowe + słabe dostosowanie się do zmian klimatycznych
  2. Cyberataki + zakłócenia działania krytycznej infrastruktury IT 
  3. Wysokie bezrobocie strukturalne lub niedozatrudnienie + dotkliwe społecznie konsekwencje postępu technologicznego 
  4. Utrata bioróżnorodności oraz załamanie ekosystemów + słabe dostosowanie się do zmian klimatycznych 
  5. Kryzys żywnościowy + ekstremalne zjawiska pogodowe

Raport zwraca uwagę, że jeśli decydenci nie dostosują się do „dzisiejszej epokowej zmiany władzy”i turbulencji geopolitycznych, skończy się czas na sprostanie najpilniejszym gospodarczym, środowiskowym i technologicznym wyzwaniom.

Jak zauważa Børge Brende, przewodniczący WEF:

Świat polityki w obliczu podnoszenia się poziomu mórz i wybuchów pożarów stoi w bezruchu. Jest to rok, w którym światowi liderzy muszą podjąć wspólne działania, aby naprawić oraz wzmocnić współpracę, nie tylko dla osiągnięcia krótkoterminowych korzyści, ale przede wszystkim stawienia czoła głęboko zakorzenionym zagrożeniom.

W raporcie podkreślono, że myślenie systemowe jest konieczne, aby przeciwstawić się nadciągającym zagrożeniom geopolitycznym i środowiskowym, w innym wypadku mogą zostać one niezauważone i niezaadresowane na czas.

Dla młodego pokolenia stan planety budzi coraz większy niepokój. W raporcie przedstawiono, w jaki sposób osoby urodzone po 1980 roku postrzegają różne zagrożenia. Dla osób z tej grupy wiekowej ryzyka środowiskowe stanowią poważne zagrożenia zarówno w krótkiej, jak i długiej perspektywie. Blisko 90% z nich jest zdania, że „ekstremalne fale upałów”, „niszczenie ekosystemów” czy „wpływ zanieczyszczeń powietrza na zdrowie człowieka” ulegną pogorszeniu, w porównaniu do odpowiednio 77%, 76% i 67% wśród pozostałych grup wiekowych respondentów. Uważają ponadto, że wpływ zagrożeń środowiskowych do 2030 roku będzie coraz bardziej katastrofalny w skutkach.

Działalność człowieka spowodowały już utratę 83% wszystkich gatunków dzikich ssaków i połowy roślin. Peter Giger Zurich Insurance Group podkreśla pilną potrzebę szybkiego dostosowania się, aby uniknąć najgorszych oraz nieodwracalnych w skutkach zmian klimatycznych oraz podjęcia działań mających na celu ochronę różnorodności biologicznej naszej planety:

Zróżnicowane biologicznie ekosystemy wychwytują ogromne ilości dwutlenku węgla i zapewniają ogromne korzyści ekonomiczne, które szacuje się na 33 bilionów dolarów rocznie, czyli równowartość łącznego PKB Stanów Zjednoczonych i Chin. Istotnym jest, aby firmy i decydenci polityczni przeprowadzali szybsze przejście na gospodarkę niskoemisyjną oraz bardziej zrównoważone modele biznesowe. Już teraz obserwujemy upadające firmy w wyniku niedostosowania ich strategii do zmieniających się preferencji klientów. Ryzyko przejścia jest realne i każdy musi w tym uczestniczyć, aby je złagodzić. To nie jest tylko imperatyw gospodarczy, to po prostu właściwe podejście.

Marcin Popkiewicz

Komentarze

21.01.2020 1:20 Cruithne

Jeśli nawet ekonomiści zauważyli, że istnieją globalne problemy środowiskowe, to oznacza, że w rzeczywistości jest już naprawdę źle.

21.01.2020 8:18 Felek

https://businessinsider.com.pl/finanse/mala-grupa-najbogatszych-ma-tyle-co-46-miliarda-najbiedniejszych-raport-oxfam/43yd98t

Nierówności społeczne w liczbach. Takie statystyczne raporty robią przed każdym Davos. Niektóre dane są absurdalne.

21.01.2020 8:25 Marek P-ko

Pytanie: jak ma wyglądać dostosowanie się do zmian w kontekście rolnictwa?

Aktualnie sytuacja wygląda tak, że w Wielkopolsce mam przyrodniczo przedwiośnie, rusza wegetacja, a przypomnę, że przymrozki kończą się u nas w pierwszej dekadzie maja... Jeśli rośliny się rozhulają i nagle przyjedzie późna kilkutygodniowa zima to będzie niezbyt ciekawie.

Do końca jesieni 2019 pszczelarze zanotowali 30% straty. Ciepła zima też pszczółkom nie służy, a na domiar złego wszystko wskazuje, że będzie to trzeci roku suszy.

Na takie anomalie niestety ale nie da się przygotować tak ażeby prowadzić w miarę normalną produkcję rolną/ogrodniczą itp. Magazynowanie wody ratuje tylko w mikro skali (na pobieżne, jednorazowe podlanie 3-4 arowego ogrodu w czasie suszy potrzeba ok 1000l wody), podobnie techniki permakultury.

Przy tej pogodzie czeka nas w kwietniu powtórka z zeszłego roku tj. burze pyłowe które po pozbawionych miedz wielkopolskich polach hulają jak szalone.

Nie snuję rozważań teoretycznych - jestem praktykiem. Próbuję różnych rozwiązań, szkolę się, eksperymentuję ale w obliczu takich anomalii na dłuższą metę przegramy - przynajmniej tu w Wielkopolsce.

21.01.2020 13:10 Carlinfan

@MAREK P-KO
"Aktualnie sytuacja wygląda tak, że w Wielkopolsce mam przyrodniczo przedwiośnie, rusza wegetacja, a przypomnę, że przymrozki kończą się u nas w pierwszej dekadzie maja... Jeśli rośliny się rozhulają i nagle przyjedzie późna kilkutygodniowa zima to będzie niezbyt ciekawie." - Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłeś. A sytuacja nie zaskakuje mając na uwadze postępujące ocieplanie się klimatu.

21.01.2020 16:16 Marcin

To w końcu Runie z wielkim hukiem. Ten kataklizm szaleje na całego.
Wegetacja w styczniu. Drzewa u mnie wypuszczają pączki.Śniegu nie ma. Deszczu też nie.
Nawet ci cholerni ekonomiści widzą swe błędy . Tego roku się wszystko skończy. To już jest ekstremalna destabilizacja. To zaraz zacznie szaleć na pełnej mocy. Ja czuję że tego roku to wszystko wybuchnie nam w twarz.W województwie lubelskim wody nie ma prawie w ogóle. W 2019 były spore problemy a w tym roku to musi walnąć. Brak wody i Międzynarodowy blackout mamy na 90% pewne. Wystarczy że siądzie 1 elektrownia a za nią następne. W Wiśle wody prawie w ogóle nie ma. W zbiornikach retencyjnych też tyle co nic. Wcześniej były braki prądu a w tym roku to już się chyba skończy.
Jakim cholernym sposobem to jeszcze stoi?

21.01.2020 18:09 Felek

@Marcin

U nas zbiornik Jeziorsko jest w okresie remontu. Wody praktycznie nie ma, można przejść suchą stopą do połowy wysokości tamy. Trochę popadało ale to tyle co nic. Więcej wody by gleba zatrzymała gdyby śnieg był ale był jedynie dwa sni w postaci szronu. A tak bym sobie zjadł znowu papierówek trochę... pewnie kolejny rok nic z tego.

21.01.2020 18:58 pole torsyjne

@Marcin
Pan jasnowidz Jackowski mówi o raczej deszczowym i raczej chłodnym lecie więc nie czarnowidź

21.01.2020 22:45 Miro

Jak was tak, panowie, słucham - to czas się rozejrzeć za arszenikiem. Przynajmniej testamentu nie trzeba pisać - bo spadkobierców nie będzie. Choć jeden problem z głowy ;)

A mówiąc bardziej serio: myślę, że ta cała ludzka tancbuda jeszcze z kilkanaście lat pohula.

Co do elit z Davos, to - generalnie rzecz biorąc - oni są tak samo bezradni i zdezorientowani, jak statystyczny człowieczek. Wiążą ich sieci zależności finansowych, politycznych, rodzinnych, do tego dochodzą nawyki, przyzwyczajenia, bagaż kulturowy, wady charakteru, niewiedza itd. Ktoś, kto twierdzi, że istnieje jakiś światowy spisek elit, pchających nas do zagłady i chcących intencjonalnie przeżyć kosztem wyzyskiwanych biedaków - to nie ma pojęcia ani o ludzkiej naturze, ani o socjologii, ani o mechanizmach biologiczno-ewolucyjnych, sterujących populacjami (społecznościami).

22.01.2020 2:32 gupol(szukam w OZE)

@marcin
"Jakim cholernym sposobem to jeszcze stoi?"

są 2 możliwości. albo to jakiś cud nadprzyrodzony albo po prostu masz zwidy.
tzn wkręciłeś sobie że świat się własnie kończy, nigdzie nie ma kropli wody i okruszka jedzenia.
a tak naprawdę wody i jedzenia jest pod dostatkiem a ludzie nigdy wcześniej w historii nie mieli tak szerokiego dostępu do zasobów jak teraz. nie pamiętam tylko jak się nazywa twoje zaburzenie...;)

22.01.2020 7:06 Rafał

To zaburzenie to histeria. Wmówiono ludziom że to już koniec świata. To znaczy media głównego ścieku to ciągle wmawiają. Jak dla mnie to one są największym zagrożeniem ludzkości, skoncentrowani w jedną rodzinkę piewcy propagandy.

W tym porównaniu bogactwa znowu widać ideologię femi-rasizmu, biedne kobiety całego świata przeciwstawione paru bogatym samcom.
Szykują skur..... pole pod nowy konflikt a może się coś na nim zarobi.
Jest jeszcze inny szykowany : walka młodych i postępowych ze starymi. Już widzę oczami wyobraźni "domy spokojnego eutanazyjnego rozstania" oczywiście przymusowe. Za parę dekad w tym zdeprawowanym bezbożnym świecie macie to jak w banku.

Świat natomiast potoczy się normalnym torem, zginie 70% gatunków, populacja się skurczy. To będzie cena za grzechy ludzkie. Nie potrzeba do tego wmontowywać waszej ideologii.

22.01.2020 9:16 Miro

@RAFAŁ

Media głównego ścieku nie wmawiają żadnego końca świata - wręcz przeciwnie: informacje o kryzysie klimatycznym i środowiskowym z trudem się przebijają.

Ideologia femi-rasizmu... To jest pewnego rodzaju ideologia, ale na pewno lepsza od ideologii PKB, wzrostu gospodarczego, konsumpcjonizmu itd. Poza tym takie są fakty, że większość miliarderów to mężczyźni wywodzący się z z kultury Europy czy USA. Są też miliarderzy arabscy - ale oni do bogactwa doszli tylko dzięki ropie, czyli wpisaniu się w kolonialny układ z "białymi".

"Szykują konflikt"... Kto konkretnie szykuje ten konflikt?

"Walka młodych i postępowych ze starymi"... Tobie się chyba pomyliły lata 70-te z obecnymi. Pokaż mi jakieś konkretne aktualne teksty lewicowe (bo pewnie o lewicę ci chodzi), w których takie rozwiązania są propagowane. Podaj mi KONKRETNE źródło, link.

"Świat natomiast potoczy się normalnym torem, zginie 70% gatunków, populacja się skurczy. To będzie cena za grzechy ludzkie. Nie potrzeba do tego wmontowywać waszej ideologii."

Czyli twoje rozumowanie jest takie: ludzkość nagrzeszyła, więc za to zapłaci zaczynającym się kryzysem (przy okazji pociągając za sobą niczego winne 70% gatunków), a na tej katastrofie zarabiają,póki mogą, jakiejś mroczne (lewackie?) bezbożne siły.

Trudno ułożyć twoje skojarzenia w jakiś logiczny tok - tak są bełkotliwe i niespójne.

Z mojego zawodowego (polonistycznego) punktu widzenia jeszcze coś jest ciekawe: używasz często form bezosobowych czasowników ("wmówiono", "szykowany") oraz liczby mnogiej dotyczącej nieokreślonego podmiotu ("macie" - KTO ma?; "szykują" - KTO szykuje? - itd.)

Popracuj nad precyzją myślenia - może wtedy świat stanie się trochę bardziej zrozumiały - a nie chaotyczny i przez to wymagający (żeby w nim nie oszaleć) uproszczonych schematów.

22.01.2020 10:05 Marcin

@Felek @Gupol
Ale naprawdę tego lata to się skończy. Weź pod uwagę tempo parowania i straty z tego tytułu. Moja ciotka robi w rolnictwie mamy 14 hektarów. Straty w zeszłym roku na tym poletku były największe z powodu kaprysów pogody. Czym my to do cholery będziemy podlewać to żyto bo w 2019 szlag trafił 32 % ziemniaków. ? Ile zbiorów w tym roku szlag trafi? 50%? 70%
Całe rolnictwo w końcu szlag trafi. My na granicy wydolności nie wyrabiamy.
Ubytek wody netto jest ogromny. My mamy problemy na mazowszu są problemy z wodą. W całej Polsce. Zamieszki i anarchia z powodu braku żywności to jak najbardziej realny scenariusz. Wszystko się wali w coraz szybszym tempie. A jeszcze elektryczność trzeba zorganizować.
Proste prawa fizyki. Im wyższa temperatura wody tym więcej jej trzeba żeby schłodzić tą
maszynerię w elektrowni. Ponadto ubytku wody ot tak nie rozwiążesz. Nie znajdziesz ot tak dostatecznej ilości wody. Wystarczy że padnie jakaś większa elektrownia i destabilizacja gotowa. Ponadto sieć przesyłowa koroduje szybciej i mocniej pod wpływem słońca.
Ryzyko pożaru też wzrasta znacząco.
Nie histeria a przerażające realia. Realia równie złowróżbne co pilotowanie samolotu z płonącym skrzydłem awarią prawie wszystkich podsystemów, rozszczelnieniem powłoki turbulencjami , na dodatek bez spadochronu.
Nie twierdzę że nastanie koniec świata.
Skończy się świat jaki znamy. Nastanie gigantyczny regres technologiczny.
Standardy rodem z X wieku naszej ery. Kiedy rzym padał pod ciosem najeźdżców też był niesłychany regres technologiczny.
Skończyły się sprawne akwedukty. Architektura, Wszystko co wymagało infrastruktury.
Rozpanoszył się analfabetyzm na niesłychaną skalę. Ponieważ rolnictwo przeżyło olbrzymi regres to nic dziwnego że populacja się skurczyła.
Tylko o ile.? Bez instytucjonalnych technologi maszyn rolniczych, siewników, bronownic,pługów,opryskiwaczy, młócarni, dojarek, biotechnologi,nawozów,pestycydów, herbicydów,. Bez tego średniowiecznymi metodami można wykarmić 500 mln ludzi góra.
Bo o regularnym zaopatrzeniu nie może być mowy bez nafty,gazu,węgla ,prądu, wody.
Stosunek powierzchni koniecznej do przeżycia 1 osoby drastycznie wzrośnie.
A to i tak nie uwzględnia regularnych huraganów i innych klimatycznych zamętów.
W Ameryce południowej już są regularne blackouty.
W końcu zabraknie prądu i żywności.
A po 1-2 dniach dopiero się zacznie prawdziwa histeria.
Kanalizacja, telefony komórkowe, sklepy, AGD, RTV,Medykamenty i medycyna, Transport typu kolej i metro, sygnalizacja ruchu, wodociągi. Wszystko trafi szlag bez prądu.
Dopiero wtedy będzie histeria. Wystarczy 48 h bez prądu by w polsce zaczęła się panika.
Wenezuela bez prądu stała na skraju anarch. 5 dni bite bez elektryczności.
A to i tak kraj którego mieszkańcy są przyzwyczajeni do braków wody i elektryczności.
U nas będzie gorzej. Wątpię by po 5 dniach bez Culomba w sieci był jakikolwiek porządek i władza centralna.
@Rafał
Nie histeryzuję. To jest dobrobyt na kredyt, Mam mnóstwo żywności na kredyt. I mi nie smakuje bo wiem że ten dług trzeba będzie spłacić. Że wszystko co mam na talerzu to paliwa kopalne i ich pochodne. To obfitość pozorna.To tylko złudzenie zrodzone z elektryczności i paliw kopalnych.
Bez regularnych dostaw elektryczności ta obfitość zniknie momentalnie.
To tylko POZORY. Coraz trudniejsze do utrzymania.

22.01.2020 10:41 Grzesiek

@MIRO
Ja ci powiem że to twoje podejście to jest co tu dużo mówić realistyczne. No bo chyba tylko skończony głupiec takie straty zignoruje. Ludzka psychika jest spaczona i ułomna przez to skazuje nas na koniec świata jaki znamy. Nie ma sensu mówić o końcu świata tylko o tym że skończy się świat nam znany. Będą łgać i kłamać do ostatka. Ofiarom wywożonym do takiej Tremblinki mówiono że jadą do pracy. Przystankowi zagłady nadano wygląd stacji kolejowej z eleganckim zegarem rozkładem jazdy, kasą biletową, Przechowalnią bagażu, Ochoczo witali ich bagażowi i konduktorzy. Ofiary dostawały wypis i kwity na kosztowności na 1 godzinę przed śmiercią. Witała ich orkiestra. Roześmiani muzykanci grali skoczne melodie. Częstowano ich szklankami orzeźwiającej wody. Osoby niedołężne prowadzili sanitariusze za rękę by w ambulatorium ze znakiem krzyża ukatrupić strzałem w głowę. Kominy z krematorium były perfekcyjnie tymczasowo kamuflowane. W przebieralni każdemu obiecywali własną szafkę.Wszyscy mieli iść do kąpieli.
Nawet komora gazowa była zakamuflowana na tyle dobrze że jak wchodzili stłoczeni do widzieli nad sobą dysze od prysznica. I odpływy wody były prawdziwe. Do ostatniej chwili szkopy łgały jak najęte. A ofiary zorientowały się dopiero wtedy gdy kwaśny smak cyjanowodoru wypełni ich usta i nozdrza. Wiedzieli tylko nieliczni o tym co nastąpi. I w końcu braknie prądu i się zaczną ‘’długie niespokojne noce i dnie’’ Po kilku tygodniach świat zmieni swe oblicze nie do poznania gwarantuje. Przywrócenie prządku społecznego po 72 godzinach braku prądu będzie niemożliwe.
3 doby bez elektryczności wystarczą aż nadto by ludzie wpadli w panikę. W końcu ta Bełchatowska wytwórnia elektryczności stanie z braku wody. Stanie i to najpewniej nagle.
Brak 20% mocy w systemie to gwarancja następnych wyłączeń i Anarchi.
Świat przetrwa tylko w jakim stanie i z czym przyjdzie żyć tym którzy być może ocaleją.
@MARCIN
Co fakt to fakt. Tu ciężko racji odmówić ja też na roli robię w Łódzkim w powiecie Wieluńskim. i jest masakra.
Cholerny Bełchatów swoje robi z tym zaopatrzeniem wodnym. I z brakami prądu i wody w tym roku może być jazda bez trzymanki. Już i tak mojej okolicy jest trochę leji depresyjnych.
Jak byłem w poznaniu to wartę w dowolnym miejscu przejdziesz. 120-140 cm. Prawdopodobieństwo spadku poniżej absolutnego minimum w tym roku myślę 76-85%. Ta susza trwa w już od 2016.

22.01.2020 11:10 Staszek

Według mnie to możemy tylko czekać na koniec. Weźmy nawet takie codzienne kataklizmy które każdemu mogą się zdażyć.
My nic z tym nie zrobimy. Wiele zagrożeń jest tak na tym świecie złożonych że jak zorientujesz się co się stało to jest za późno. Jak ktoś wpadnie w poślizg na gołoledzi na drodze to zorientuję się że stracił kontrolę nad pojazdem gdy jest za późno na adekwatną reakcję. Mało tego jakiekolwiek kręcenie kołami zwalnia nie i przyspieszanie tak by się nie wywalić w np.drzewo może nic nie dać.Bo straciłeś przyczepność. Wiele zjawisk jest zwodniczych. I wydaje się że nic się nie stanie aż do ostatniej chwili.
Bardzo łatwo jest stracić kontrolę. A gdy już się ją traci nad niektórymi sytuacjami to za późno na jakąkolwiek reakcje.
Na podkarpaciu lawiny błotne chociażby. Pod jedną raz o mało co utonąłem. Aż do ostatniej chwili nic nie było widać jak maszerowałem pod górkę. Niby nic. A jak poszła to ledwo pomocy zdążyłem krzyknąć.
-POMOCY! - Ledwo w ułamku sekundy ruszyła.I rozpędziła się bo ja wiem do 25m/s Na gwałt utopiłbym się w tym błocie gdyby nie pomoc reszty rodziny.
Teraz na reagowanie w sprawie zmian klimatu jest za późno. Trzeba było wcześniej myśleć.Jak tak potężne siły dają się we znaki to już kontrola utracona. Nie pytanie czy tylko kiedy?
Profesor Denis Meadows zweryfikował rok 2030 jako rok końca cywilizacji przemysłowej.
Sam przyznał że był zbyt wielkim optymistą. Że 2030 to stanowczo za późno. Że sprzężenia zwrotne przerastają najśmielsze wyobrażenia swoim czasem trwania, natężeniem i rozmiarami. Na macierzy w tekście artykułu ekstrema pogodowe i Utrata bioróżnorodności wiodą prym jeśli chodzi o niszczycielskie zdolności.
Uważam że ekstremalna pogoda wystarczy by domino się przewaliło. Jeden problem powoduje kolejny a te następne.
Reakcja łańcuchowa.Postęp technologiczny stał się przekleństwem. Wszystkie zanieczyszczenia wzbierają i wywołują wzmożoną presję na środowisko. |System globalny jest na styk.Jak plandeka na żuku. Jeszcze trochę i strzeli.

22.01.2020 11:18 Felek

@Marcin @Grzesiek

Od kilku lat średnia opadów na terenie Polski jest niższa o jakieś 30-40% od średniej wieloletniej dla tego regionu. Być może to kwestia cykliczna, wynikająca z "oddechów" słonecznych, czyli wzrastającej i spadającej liczby plam słonecznych, których cykle trwają około 11 lat. No ale jest wiele innych obserwowalnych czynników, które wskazują, że to jednak nie tylko oddechy słoneczne. Coś jeszcze się zmieniło i pewne pierwotne czynniki zostały wzmocnione o inne. Oczywiście możemy się wszyscy mylić a ktoś specjalnie nas okłamuje w celu zdobycia ogromnych sum pieniędzy na swoje zachcianki - nie wiem jak jest na pewno. Nie zakładam, że przed nami tylko jedna ścieżka i jedno dno.
Sam mieszkam na wsi i jedyne co mi się ostało z dawnych czasów do ogródk i trochę drzew owocowych. Mam co prawda 5 ha pola ale to nieużytki, mało wydajne a przy takich opadach wręcz depresyjnie nędzne. Zamierzam je w miarę możliwości przysposobić do utrzymania kilku rodzin pszczelich ale przy takich zimach pojawia się problem dokarmiania w czasie zbyt ciepłego przedwiośnia. Ten sam problem istnieje przy sadownictwie i straty mogą być znaczne.

Jedno wiem, tak jak Marcin wspomniał - większość ludzi żyje pozornym dobrobytem. Oszukiwani od kołyski aż po grób, że są czymś więcej niż prostym, szarym człowiekiem, który powinien się pogodzić ze swoimi słabościami i decyzje podejmować rozumem a nie zachciankami - w sposób odpowiedzialny. Technologia i pozorna stabilność tych naszych wspomagaczy cywilizacyjnych dała niektórym spokojny sen na tyle mocno, że przestali się liczyć z odpowiedzialnością za swoje decyzje. Stąd przemysł opakowaniowy zatruwa cały świat plastikiem od początku XX wieku. Absurdem największym jest, że konsumenci muszą co raz więcej płacić za wywóz śmieci, natomiast producenci tych śmieci są pomijani zupełnie tak jakby byli poza elementami tego równania, nie istnieją. Bo przecież mądrym i logicznym jest usuwanie objawów a nie przyczyn, prawda? Medycyna tak działa, to dlaczego nie wszystko inne? A cały problem powinno się rozwiązać siłowo - za mordę i nakazać posprzątać to co naprodukowali, a następnie za mordę i nakazać wymyślić sposób na przenoszenie produktów w opakowaniu zastępczym, które nie rujnuje środowiska. Za cenę wygody i ich wielkich zysków mamy ze śmieciami koszmarny problem, które rozwiązują obierając nas z kolejnych pieniędzy i nalepiając plasterek na wielką, zgniłą i ropiejącą ranę na pół nogi. Oczywiście problem z nadmiernym rozdrobnieniem produkcji i sprzedaży wynika jak zwykle - z ludzkiej chciwości. Absurdy typu jeden banan, jedna tacka, jedna folijka itp. To w ogóle nigdy nie powinno mieć miejsca, porcjowanie jedzenia. Natura sama je porcjowała na poszczególne jabłka, czereśnie czy figi i to było dobre! To było prawidłowe i tego trzeba było się trzymać! No ale nie, wytwórcy wielu gałęzi przemysłowych stwierdzili.. za mało zarabialiśmy na tym, więc zaczęło się porcjowanie cukroulepów w puszkach, kartonikowego mleka, porcji czekoladek w sreberkach i wiele innych. Natomiast rząd będący w ich kieszeniach, teraz bezrefleksyjnie pomija udział producentów w procederze zaśmiecania środowiska. Stwierdzają tylko, że no bo oni mają obostrzenia, bo oni mają certyfikaty i są zgodni z ideologią zrównoważonego rozwoju i inne tego typu kretyńskie dywagacje.

22.01.2020 13:41 Miro

@FELEK

Masz rację. To jest tak, jak 200 lat temu na Śląsku jakiś cwany, dobrze urodzony i majętny gość wyrąbał kawał Puszczy Śląskiej, postawił hutę, wytruł multum zwierząt i ludzi, a jak się wzbogacił - to postawił familoki dla robotników, a potem bar czy salę koncertową albo posadził park. I ludzie go za tę dobroczynność w gołą dupę całowali.

Taki gości było na Śląsku masę - warto pojechać do Muzeum Śląskiego i pod tym kątem obejrzeć główną wystawę - mózg się może zlasować.

Oczywiście ci goście są w encyklopediach jako wielcy przemysłowcy, filantropi, pionierzy górnictwa itd.

Dokładnie to samo się dzieje teraz na Borneo czy w Amazonii. Ten sam mechanizm - rozwodniony - w Polsce: stopniowa industrializacja Polesia i Podlasia.

Porcjowanie jedzenia w plastiki, dyskonty spożywcze i wszystko, o czym piszesz - to jest wynik tego samego procesu. Miliarderzy dają szaremu obywatelowi koszyk w markecie, żeby miał poczucie, że może brać, co chce, że jest królem świata. Byle byłby cicho.

Ale jeśli nazwiesz to po imieniu - to jesteś nazwany lewakiem, marksistą itd.

22.01.2020 15:45 Marcin

@ Felek
Tym bardziej to niepokojące dane.
Weź pod uwagę że mamy do czynienia ze spadkiem akywności słonecznei a ten okres cyklu jest na wykończeniu.I zacznie się nowy wzrostowy. Weźmy pod uwagę temperaturę ziemi ludzkość modyfikuje i doprowadza efektami ubocznymi swojej działalności do wzrostu. Jak zacznie wzrastać i będzie o 60 % wyższa niż teraz to my się spalimy na popiół.
Moje 14 ha to takie produkcyjne.Z tego moja rodzina żyje przyjeżdzam do cioci i jej pomagam w tym procederze. Weź pod uwagę że w zeszłym roku zanotowali straty rzędu 32% a co w tym?
Wyobrażasz sobie jak to będzie wyglądać w 2020. Ile tego nieszczęsnego żyta na 14 ha zbierzemy.
Ja się suszy nie obawiam bez powodu Skąd ona weźmie tyle wody. Nie tylko my mamy to zmartwienie. ale cała polska a najgorzej jest na mazowszu, łódzkim, wielkopolsce, to są główne rejony rolnicze kraju.
Całej polsce grozi klęska głodu wobec załamania produkcji rolnej.
Każdego dnia jest jak by powiedzieć zmartwienie czy da radę to pociągnąć. W trakcie suszy trzeba
1 litra na sekundę na hektar całą dobę. 14x86400 = 1209,6 m3 na jeden dzień.
A poziom w naszej studni głębinowej jest dramatycznie niski. W 2019 jedna z nich uschła na wiór mieliśmy 2 wcześniej. Nie wiem czy nam starczy bez opadów kolejny rok z rzędu możemy nie wytrzymać i produkcja się załamie. My możemy tego nie przetrwać kolejna susza dla polski jest równoznaczna z tym jakby ktoś wsadził ci 17 centymetrowe ostrze noża w oczodół po rękojeść i przekręcił. Zapas wody w naszym powiecie starczy na 3-4 tygodnie suszy. Wisimy na włosku bo tempo regenracji netto jest żałosne. A jeszcze wzmożone parowanie zbiorników naziemnych i ich temperatura.
Ja wiem że do samego końca się nie wydaje ale w końcu przyjdzie moment że ludzie w miastach wpadną w furię bo nie będzie co do garnka włożyć. A od tego sytuacja jak w filmie zagłada 2030.
Tymbardziej że w innych krajach może być jeszcze gorzej.
Nie tylko rolnictwo wody potrzebuje. Czarno to widzę bo nic na poprawę się nie zanosi.
Bez elektryczności cała infrastruktura padnie.
@Grzesiek
Wiesz jak z wodą w łódzkim bo w lubelskim takiej elektrowni nie ma. A Bełchatów to 20% mocy krajowej. Ciekawe jakie to straty powoduje w wodzie ile im tego potrzeba tak na dobę. Bo wiesz to nie ma to tamto. Taka Awaria to awaria w całym kraju. Sieć przesyłowa może paść.
@Miro
Masz podobnie to co ja.
Gdy mówię o zniszczeniu środowiska i o niszczycielskich konsekwencjach.Prezentuje wyliczenia i wykresy.Argumentuje.
To wyzywają mnie
-Lewacka szmata. - Komunistyczny Belzebubie.
Jak tu żyć. Nie mówią mi po imieniu. Poniżają mnie za mówienie prawdy. Zawsze mówiłem prawdę
kłamałem wtedy gdy inaczej się nie dało.
Za mówienie prawdy w podstawówce byłem nie raz dotkliwie pobity.
Z nimi inaczej się nie da. Elementarne prawa fizyki szlag trafić może. To jest po prostu paranoja.
Dziwię się jak to stoi jak to wszystko żyje. I przede wszystkim kiedy?
Każdy co rok to gorzej. Im inaczej nie wytłumaczysz. Pistolet przy głowie to jedyny argument który do nich dociera.
Nienawidzę tych którzy utrzymują tą chorą homeostazę. Mają polityków w kieszeni to zwykłe kukiełki. Kilkaset marionetek tańczących dla garstki prezesów korporacji.

22.01.2020 16:32 Grzesiek

@MARCIN
Szczerze powiedziawszy to jest też równie źle ja u ciebie. 15400 MWe mocy szczytowej.Cieplna to
48200 MW. Ja powiem tak szczyt poboru mocy jest popołudniu. Na dobę to średnia 56% mocy znamionowej.
48200 x 24 x 0,56 = 647808/ 403,2 = 1606 m3 wrzącej wody [ W porównaniu do przepływu Warty 196m/s. A to i tak w założeniu że woda ma temperaturę 4 C.
A w trakcie upału temperatura jest nie jest taka niska. Będzie dobrze 30 C jeśli nie więcej. A to oznacza. 70 x 4,2 MJ na m3 daje nam 294 MJ .Weżmy 647808 MJ wymagane na dzień podzielone przez 294 MJ to jest 2203 m3 a do tego jeszcze studzenie tego cholerstwa.
Najwięcej wrzątku wylewa się w dzień i najwolniej się wtedy studzi. Temperatura drutów przesyłowych wzrasta do tego stopnia że zaczynają rdzewieć. Istnieje ryzyko że zostaną zniszczone od nadmiernego upału. Najbardziej się martwić należy wodą i tu nie chodzi o życie w wodzie ale o to że blok nie wydoli. Rzeki są w otwartym słońcu woda paruje szybciej i to o wiele. Więc jest kolejna strata czysto fizyczna. Kombinacja tych czynników powoduje warunki do blackoutu całkowitego.
W 2019 roku w Niemczech w lecie Francja i Polska musiały dokładać swoimi mocami. Musieli dosłownie stawać na uszach by Nie było Blackoutu na skalę europejską. Duży spadek mocy 1
elektrowni wielkości 3000 MW elektryczności daje gwarancję awarii międzynarodowej sieci połączeń.
A jak w europie by prądu brakło to Cywilizacja przemysłowa by się definitywnie skończyła.
Nie odrobili strat po 2019 więc może być tylko gorzej w tym 2020 roku. Może to wszystko się skończyć.Po 48 h godzinach bez prądu dojdzie do niczym nie pohamowanej anarchii.
Blackout tego lata jest bardzo prawdopodobny na 75 % jestem pewien. Wiem że całe przewidywania to poroniona zgadywanka kiedy bo czynników i ciągów przyczynowo skutkowych multum.Koniec jest bliższy niż się ludziom wydaje chociaż data może się różnić .Nie chcę być oskarżony o bajkopisartwo swymi przewidywaniami ale nie sądzę byśmy pociągnęli do 2022.
U mnie też sucho. Leje depresyjne na łąkach pobliskich i to niektóre dość głębokie najlepsze świadectwo że jedziemy na oparach.
@FELEK @MIRO
Ja wiem że ta iluzja dobrobytu jest wciąż podtrzymywana.
Pewnie też was trafia szlag obwieszczeń o tych nowych Hi-tech. Szlag trafić może ten bezsensowny bibelot. Ludzie nie są w stanie utrzymać tego co zbudowali a chcą więcej.
Według mnie to jest droga na dno. Fizyka i termodynamika nie kłamie.
Masz 8 gramową kulkę z ołowiu rozpędzisz ją do 490 m/s to będzie mieć zawsze 960,4 Dżula.
Czarno na białym. Z góry wiesz co się stanie tylko nie przewidzisz składowych czynników.

22.01.2020 17:12 Cruithne

@FELEK
"Od kilku lat średnia opadów na terenie Polski jest niższa o jakieś 30-40% od średniej wieloletniej"

Sprawdziłem dane IMGW od 1951 roku wyrywkowo dla kilku stacji w centralnej Polsce (m.in. Poznań, Łódź, Koło, Sulejów) i pomiędzy wieloleciami 1951-1980 a 1991-2019 nie ma w nich znaczących różnic średniej sumy rocznej opadów, a nawet w niektórych te nowsze średnie są wyższe. Z tych, które sprawdziłem, jedynie Płock zanotował wyraźny spadek z 555 na 515 mm. Na suszę przede wszystkim oddziałuje nierównomierność opadów, oraz wyższe parowanie (wynik wzrastającej temperatury).
Rok 2019 był faktycznie bardzo suchy, ale tylko w centralnej części kraju, podobnie 2018, a we wcześniejszych bywało różnie... zresztą, każdy może to sprawdzić sam: http://klimat.pogodynka.pl/pl/climate-maps/#Precipitation/Yearly/2019/1/Winter

23.01.2020 9:42 Marcin

@Cruithne @Felek
To że jest niższa ilość opadów to jeszcze nie wszystko,
Weź pod uwagę że ta woda jest wytracana,
Ponadto jednym z głównych powodów suszy jest brak śniegu w zimie. Tu jest pies pogrzebany bo śniegu nie ma. Na wiosnę w 2004 jak byłem małym brzdącem to na polu uprawnym było multum błota jak ten śnieg odtajał. Od razu w Wiśle i pobliskich rzekach było więcej wody bo roztopy. Zbiorniki podziemne też były pełniutkie bo było z czego był nawet okres pewnego nadmiaru. A teraz kicha, Chodzi mi o sumaryczny skład zasobów wodnych tego kraju.
W Polsce jest to nieregularne. Na wiosnę zawsze najwięcej bo deszcze raz a 2 roztopy.
Ponadto na wskutek upałów nieszczęście w dwójnasób bo nie dość że śniegu nie ma to jeszcze to co nawet napada od razu wyparuje i się nie wchłonie. Dlatego uważam że dłuższe upały nas wykończą.
Jak przyjdzie nam w pole z traktorem wyjeżdzać. Orać ,bronować i siać to rośliny siłą rzeczy muszą pić wodę na dzień dobry. Jak początkowy okres wzrostu przez to szaleństwo klimatyczne nam się nie uda to będzie głód.
O wodę martwię się nie bez powodu. Wiem że w lecie nie będę mógł liczyć na opady. Nawet gdyby spadło 40 mm to co to jest? 400 litrów na m2 . 14 ha to 140000x400= 56000m3 . Na dzień idzie w trakcie suszy 1210m3 to na 41 dni tego koszmaru wystarczy, A nasza obecna studnia głębinowa ma w swych czeluściach 50900 m3 jakoś tak. Ciocia Krysia mówiła że pomieścić może 120000 m3. Tam jest taka podziemna grota Taka jaskinia w której to się mieści. 80 metrów głębokości pod ziemią. Subartezyjska samemu trzeba wyciągać wpuszczamy taką plastikową rurę załączamy pompę elektryczną i wyciągamy na powierzchnię, Na 42 dni suszy starczy i ani chwili dłużej. W lecie sytuacja może się zawalić. To żyto na wiór uschnie bo od listopada do marca zbierzemy tej wody tyle co kot napłakał. Wiesz co się stanie jak ludzie dowiedzą się że żywności w sklepach nie ma.Zaczną się morderstwa anarchia i rozboje. 2-3 dni głodu starczy biorąc pod uwagę opisy z archipelagu nowa ziemia czy może tej katastrofy w andach jak samolot się rozbił i zaczęli się nawzajem mordować i pożerać.
Wiele nie trzeba do głodu. A jeszcze nie uwzględniamy innych zjawisk typu gradobicie chociażby.
W 2019 udało nam się zebrać niespełna 180 ton kartofli. Wcześniej w 2009 bez problemu wycodziło 310 ton bo ziemia
II klasy i do płodozmianu i składników w glebie mamy szczęście. Składniki w glebie są tak rozłożone że tylko cynku dosypać trochę i wszystko się samo układa.

23.01.2020 10:49 Cruithne

@MARCIN
Masz rację, bilans wodny został zaburzony, a najbardziej niepokojące jest to, że przyczynia się do tego kilka czynników działających jednocześnie: rozkład opadów, wyższa temperatura - wyższa ewpotranspiracja, brak pokrywy śnieżnej. Do tego tak naprawdę nie trzeba nawet żadnych danych pomiarowych, bo roślinność jest najlepszym wskaźnikiem sytuacji. Ale niektórzy nadal będą uparcie twierdzić, że wzrost ilości CO2 to więcej pokarmu dla roślin, a jeśli do tego jest cieplej, to rośliny lepiej rosną. A co z wodą?

Ciekawi mnie też ta studnia o której piszesz. Objętość wody zależy w dużej mierze, jak szeroko rozciąga się lej depresyjny w takiej studni, czyli z jakiego obszaru studnia ściąga wodę. Czy sprawdzaliście, w jakim tempie woda się w niej odnawia? Bo nawet jeśli objętość tej wody jest duża, to pytanie, czy po jej sczerpaniu nie będzie tak, że w następnym sezonie nadal będzie tam sucho i co wtedy?

23.01.2020 12:48 Marcin

@Cruithne
Swoją wieś i okolicę znam ja własną kieszeń i wiem że w promieniu 15 km jest 21 studni zdatnych do użycia. W 2018 było 29 bo część upał wysuszył. Na spotkaniu z sąsiadami To znaczy większość wsiąka w ziemię i spada do takiej pieczary.
Są jeszcze w okolicy takie małe jeziorka i strumienie zasilane sam nie wiem czym.Ale myślę że są połączone z tą grotą. Wchodziłem do tej groty po linie ze sprzętem na sam dół. Zmierzyliśmy wymiary tej komory tak pobieżnie
Wychodzi na to że wspomniane strumienie i jeziorka dają nam 130m3 dziennie a reszta to opady deszczu i roztopy śniegu. Jak napada to będzie. Nie znam dokładnej powierzchni leja depresyjnego tej naszej. Po prostu 21 czynnych w promieniu 15km od mojego domu. Mieliśmy wcześniej 2 studnie tylko że ta druga to była malutka. Na łące lej depresyjny o powierzchni 1,5ha jakoś tak. Te zasoby wodne w okolicy są jakoś dziwacznie rozłożone.Ciężko było różdżkarzowi wyczuć było gdzie to jest. Te podziemne komory są jakoś nierówno ułożone. Warstwa nieprzepuszczalna jest bardzo nierównomierna.
W 1 miejscu może być potencjalna profuzja a w drugim śmiech na sali jeśli chodzi o zdolność do magazynowania wody.
Mam 14 ha ziemi żeby wyrosło 320 ton żyta bo to zboże teraz wysiejemy. Płodozmian Norfolski stosuje ciocia z wujkiem.
320 ton to 320000 kg pomnóż to przez ślad wodny 650 litrów na kg i wyjdzie ci. 208000 m3. Tyle trzeba w komorze by to miało rację bytu. Opłacalność produkcji w zeszłym roku ledwo wyszliśmy na zero.
Tempo regeneracji zasobów wodnych wynosi 140m3 dziennie z tych strumieni + co łaska od deszczu z czego większość zanim wsiąknie i wejdzie do tej komory to wyparuje. Wiesz jak w lecie napada to wysuszona ziemia wszystko pochłania ile tylko może a słońce jeszcze uszczupli ilość wody która się zmagazynuje.
50900 m3 teraz mamy do dyspozycji a strumienie są zdolne dostarczyć od 1 marca do 1 września. Czyli wtedy gdy to będzie sobie rosnąć. 184 x 140 =25800m3. To oznacze że prawdopodobnie możemy mieć do dyspozycji
97000m3 razem z deszczem który dotarł na miejsce.
Po podzieleniu tej sumy przez ślad wodny mamy 150 ton żyta. A to i tak przy założeniu że nie wykończą plonów grad, burze pyłowe i inne pogodowe ekstrema które prawie na pewno będą więc możliwe że całe plony zmieszczą się na1 ciężarówkę typu TIR.[24 tony] Albo i nic nie będzie.
Załamanie produkcji rolnej w tym roku jest możliwe jak najbardziej. Na skalę krajową przy suszy z burzami pyłowymi,gradem jest do osiągnięcia bardzo łatwe.Brak produkcji rolnej, brak prądu w sieci bo nie tylko rolnictwo zużywa wodę i masz gotowy koniec cywilizacji przemysłowej.
Co rok to gorzej.Sytuacja i w naszym gospodarstwie , u sąsiadów, w całej polsce wisi na włosku. Ale ludzie są na to ślepi i głusi. Nie chcą słyszeć o tym że te wyroby Hi tech przesądziły o naszym losie. Że efekty uboczne tego postępu dają w kość niebywale mocno. Że te wszystkie wynalazki napytają biedy.
Koniec jest bliższy niż ludziom się wydaje. Bardzo mało brakuje. W zeszłym roku w polsce ta sytuacja mogła mieć
miejsce. Na styk udało się pomóc niemieckim elektrowniom które prawie padły. Cała międzynarodowa infrastruktura przesyłu elektryczności mogła paść. Blackout całej europy którego uniknęliśmy o włos. Wyobraź sobie zamęt Setki milionów ludzi bez prądu. Wszyscy hurtem na raz. A jak turbiny przestaną pracować natychmiast to ich wymiana może zająć tydzień. Tydzień to 168 h bez elektryczności. Po takim blackoucie wrócimy do epoki średniowiecza w 3 tygodnie.
Tak jak @Grzesiek pisał do ostatniej chwili nie wiedzieli że idą na śmierć. Do ostatniej chwili zesłani do Tremblinki nie wiedzieli że są skończeni. Wszyscy robią co tylko mogą by podtrzymać ten wesoły nastrój. Ale to na nic bo realiów nie zmieni.
Można mieć nadzieję że się wszystko dobrze skończy ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Nie można ignorować tak bezdyskusyjnych konsekwencji. 2020 to może być ostatni rok życia jakie znamy. Coś się kończy i coś się zaczyna.
Świat się zmieni diametralnie na gorzej. Nie pozostało wiele czasu. Ile pożyjemy tyle pożyjemy.
Każdy rok to wariacka walka o przetrwanie i utrzymanie pozorów. Świat jaki znamy stanie się wspomnieniem.

23.01.2020 13:47 Cruithne

Nie wiem, czy już w bieżącym roku wszystko zacznie się sypać, raczej skłaniam się do opinii Miro, że tak z 10 lat jeszcze ten Titanic zwany cywilizacją będzie płynął w miarę normalnie, tzn. podobnie jak dotychczas (definicje normalności mogą być różne). Prawie na pewno w międzyczasie zawita duży kryzys finansowy, bo gospodarka nieuchronnie zmierza w tym kierunku, to nie pytanie "czy", tylko "kiedy".

Na pewno też lata 2020 i 2021 dadzą wiele odpowiedzi na temat dynamiki zachodzących zmian klimatu, zdecydowanie wyklarują się prognozy na przyszłość. Przyglądam się wykresom temperatury z ostatnich 140 lat i ten brak jakiegokolwiek wyraźnego spowolnienia trendu wzrostowego od 50 lat wygląda bardzo źle, ale w sumie, z czego to spowolnienie miało by się wziąć - nie ma ku temu żadnych przesłanek, oprócz myślenia życzeniowego. W każdym razie: pożyjemy - zobaczymy.

A z tym podziemnym zbiornikiem to jest bardzo ciekawe. Też chciałbym opuścić się w dół i to zobaczyć. Mieszkasz na Lubelszczyźnie? Skąd się wzięła taka grota? Czy to jakiś twór pochodzenia krasowego? Nie boicie się, że zapadnie się grunt w tym miejscu? Byłem kiedyś nad krasowymi jeziorami Piaseczno, Uściwierz, Bikcze - podobały mi się, ale wątpię, czy ktoś chciałby mieć coś takiego w miejscu swojego gospodarstwa.

23.01.2020 17:49 Marcin

@Cruithne
Biorąc pod uwagę opowieści wujka jak 1980 roku tą studnię kopali to przez grunt przebijali się bardzo mozolnie. Skała była twarda jak diabli. Trzeba było ją rozkuwać młotem pneumatycznym podobno. Bili tłukli aż wydłubali. Ostatnie 23 metry to była męka. 80 metrów głebokości od powierzchni do sklepienia tej groty. Grunt bardzo stabilny jeśli wytrzymuje nacisk tylu ton ziemi bez przeszkód i od 100 lat nie było podobno żadnych tąpnięć to nie ma strachu. Jesteśmy poza strefą trzęsień ziemi.
To taka grota nie grota. Nie znam się aż tak na orogenezie. Są podziemne zbiorniki trochę powietrza jest tam ale. Ja na to mówię grota. Jak tam schodziłem na linie przez studnie. W 2011 jak miałem 12 lat. I tak otwór i wejście to zrobiliśmy jak najwęższe z oszczędności. 90 cm szerokości. Zszedłem tam na dół i ciemno jak cholera było nawet z latarką o mocy 3800 lumenów. Kształty jakieś niewyraźne się majaczyły. Sklepienie było sam nie wiem z jakiej skały.
Ale dam głowę że w wielu miejscach tam woda skapywała ze sklepienia. Jak byłem tam na dole to lał deszcz na górze. Więc ta skała sklepienia miejscami przecieka.Naliczyłem 47 przecieków. Ta studnia ma z czego brać czeluście przepastne.Spuścili mi na linie przez otwór taki ponton samonadmuchujący się wiesz. Na tym pontonie powiosłowałem trochę.
W razie czego cały czas byłem na uwięzi i krótkofalówka była włączona. Ekspedycja ratunkowa była przygotowana w razie czego. Akwen podziemny pokaźny i to bardzo. Kilka hektarów miał jak nic. No w końcu gdzieś ta woda w ekosystemie jest magazynowana. Cieki wodne i zbiorniki są dnem ekosystemu i magazynem wody. Stabilizują środowdowisko naturalne.
Wsadzałem sondę w 34 miejscach by zmierzyć głębokość tego pokładu wody i wychodziło średnio jakoś 23-24 metry od sklepienia. W 1 miejscu była jakaś strug wody inna niż reszta . Nie był to desz bo to spływało od boku.Bez względu na pogodę. Mamy kawałek od domu taki strumień który się urywa w 1 miejscu. Lało się jakoś 130-140 m3 na dobę. Teraz widać dno. Nie ma ani jednego stalaktytu,stalagmitu ani stalagnatu. Więc chyba nie krasowe. Dno takie raz równe raz fałdowne lekko. Przyjęliśmy że ta grota ma 1200000 m3
23,4 metra to 2340 cm. Każdy centymetr to 512 m3 wody. A mamy raptem 1 metr od lustra do dna.
. Mój wujek też schodził niedawno i mówił że żadnych nowych przecieków w innych miejscach nie było. W trakcie deszczu rzecz jasna.A strumień leje też tyle samo. Więc grunt stabilny pomimo braku zasilania w wodę.
Musiał nieszczęsny dokupywać węża do tej rury by wysysać do cna to wszystko co mamy. Założył na końcu rury opasanie i będzie wężem wciągać te ochłapy. A to że nie będzie czego wysysać to jest już pewien.
Apropos Opoczna to tam byłem nie raz i nie dwa.
A mieszkam to różnie raz u jednych wujków na Mazowszu a raz u drugich wujków na Lubelszczyźnie raz u trzecich wujków w Białymstoku. Ja mam pracę chałupniczą trochę. Mogę to robić w każdym miejscu.
Książki przepisuje do komputerowych wersji za pieniądze. Wiesz starsze tytuły. Mogę to robić o dowolnych godzinach. A to że jeżdzę po rodzinie i pomagam to tu to tam to swoją drogą. Jak ktoś w potrzebie jest z rodziny to zawsze ja bo do 1 miejsca nie jestem uwiązany. A potrzeba największa jest u wujka Bartka i cioci Krysi z tym cholernym rolnictwem.
Ja uważam że NORMALNOŚĆ SIĘ DAWNO I DEFINITYWNIE SKOŃCZYŁA.
Moja prababcia z rocznika 1930 nie może uwierzyć w to co się dzieje. A ma końskie zdrowie i mnóstwo siły i determinacji jak na swój wiek. Trzyma się bardzo dobrze, Zosia [tak ma na imię]Samosia pełną gębą. Sama sobie wszystko zrobię. Oczy ze zdumienia i osłupienia przeciera raz po raz. Ona nie jedno widziała za II wojny światowej. Widziała jak się klimat zmienia na przestrzeni tych 80 lat.
Mówiła że ostatnia normalna zima była w 2011 roku. Że pogoda po 2007 zaczęła się staczać na równi pochyłej. Że to co widać to jest kataklizm który wykończy wszystkich. To nie jest zwykłe marudzenie. Patrząc na bezkresne połacie powysychanej ziemi które widać ze zdjęć satelitarnych.
Popatrz na horendalny a wręcz niesłychany wzrost temperatur od 2010 do 2020.
10 lat temu w zimie była porządna warstwa śniegu. Dobry metr z okładem na spokojnie a teraz co masz?
2 centymetrów nie uświadczysz a to i tak nawet 1 dnia nie poleży.
10 lat temu w zimie było -20C na spokojnie i to w dzień a ile teraz masz.?
-1 w porywach w nocy przy bezchmurnym niebie -3?
10 lat temu w zimie był śnieg przez bite 80 dni. Od połowy grudnia do lutego. Bite 80 dni non stop.
A co teraz masz?
Od przypadka z wielkiej łaski 3-4 dni. Ot co z przerwami rzędu całego miesiąca.
TO JEST DEFINITYNY KONIEC. NIE MA CZEGO SKRACACAĆ. Z ZIMY NIC NIE ZOSTAŁO.
BEZ PRZYRODNICZEJ ZIMY NIE MA WODY. A BEZ WODY CYWILIZACJA PRZEMYSŁOWA PRZEŻYJE TYLE CO TY UGODZONY 20 CENTYMETROWYM OSTRZEM NOŻA W OCZODÓŁ PO SAMĄ RĘKOJEŚĆ.
To jest egzekucja i tyle. Termodynamika i prawa fizyki są nieubłagane. Znasz bilans wodny. Oblicz sobie ubytek netto. Jeszcze 1 takie lato. Jeszcze jedna taka susza i będziemy stertami bielejących kości. My i lwia część ludzkości.
2019 rok to była mordercza niemal nadludzka walka o homeostazę tego systemu. W każdej dziedzinie utrzymanie homeostazy było nad wyraz trudne. Wszystko trzeszczy i pruje się w szwach. Wystarczy jedno mocniejsze uderzenie i ten kolos na glinianych nogach upadnie a potem już nigdy więcej nie wstanie.
Liczba kataklizmów ich rozmiary,skala,czas trwania jakie nawiedziły ludzkość zeszłego roku są niesłychane. Liczba Huraganów, Tornad ,Burz pyłowych, susz, podtopień, pożarów mówi sama za siebie. Że o zniszczeniach nie wspomnę.
Ile miliardów dolarów na całym świecie kosztowało usuwanie samych bezpośrednich zniszczeń?
Może być jednak cień nadziei. Chyba że będzie padać na dużą skalę i spadnie 4 razy więcej deszczu niż zwykle co w szczerze wątpię. Ja na niego nie liczę. Wiem że prawda jest przerażająca. Że nasza przyszłość maluje się w czarnych kolorach. Miro twierdził że 10 lat. Ty uważasz że w 2020 i 2021 wykreuje się nam to jak potoczą się zmiany. Przeczytałem co się dało na exignorancie. Raporty pentagonu skłaniają się ku 2023 roku. Wspominany wcześniej Denis Meadows by się chyba przychyliłby się do 2025 roku.
Tyle że jest mnóstwo błędów w tych wyliczeniach nieuwzględniających sprzężeń zwrotnych.
A są one nad wyraz potężne.
Na przykład do 2019 roku uważano że w zimie na syberi metanu i CO2 się nie wydzielają gleby.
A okazało się że wydzielają go od 10 lat więcej niż ziemia jest w stanie pochłonąć latem. Tylko w zimie!
Jeszcze jedno ze świeższych odkryć weź je pod uwagę. Nowe mechanizmy wzmacniające.

Regularnie dowiadujemy się o nowych sposobach, na które cywilizacja przemysłowa przypieczętowała los mieszkańców Ziemi. Branża lotnicza należy do najbardziej niszczycielskich składowych tego silnika cieplnego. Okazało się, iż jej obecne rozmiary w pełni wystarczą, by rozprawić się z większością planetarnego życia. Dodam tylko, że poniższe ustalenia naukowe nie mają nic wspólnego z nie popartą dowodami teorią spiskową o oplatającej glob pajęczynie „smug chemicznych” – snutej rzekomo na rozkaz elit przez odrzutowce. Normalna eksploatacja samolotów jest czymś zdecydowanie groźniejszym.

Według raportu Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (International Air Transport Association – IATA) w 2017 r. odbyło się 36,8 miliona lotów komercyjnych. Po wliczeniu aktywności lotnictwa prywatnego, biznesowego i wojskowego wynik wzrósł do 50 milionów rocznie.

Smugi kondensacyjne pozostawiane przez samoloty utrzymują się w atmosferze maksymalnie przez kilka godzin. Jednak ich występowanie jest już tak powszechne, że ocieplają one klimat o wiele bardziej niż całkowita ilość dwutlenku węgla wydalona przez branżę lotniczą od początku jej istnienia. Ulrike Burkhardt i Lisa Bock z Instytutu Fizyki Atmosfery w Niemczech potwierdzili, iż zjawisko przybiera na sile. To poważny problem, że generowane przez statki powietrzne ocieplenie nie związane z CO2 jest większe od ocieplenia, za jakie odpowiadają lotnicze emisje CO2, powiedziała Bock. Ten kluczowy fakt nie jest uwzględniany w prognozach zmiany klimatu.

Samoloty spalają paliwo i zostawiają za sobą ślad w postaci spalin i sadzy. Na dużych wysokościach para wodna często skrapla się na cząstkach sadzy i zamarza, przez co tworzy chmurę pierzastą cirrus, która w zależności od temperatury i wilgotności powietrza może przetrwać przez minuty lub godziny. Chmury mogą chłodzić (odbijają niektóre promienie słoneczne z powrotem w kosmos) lub ogrzewać (blokują część ciepła emitowanego przez powierzchnię Ziemi). Naturalne cienkie cirrusy i smugi kondensacyjne wywołują efekt ocieplenia netto. Dochodzenie badawcze zamieszczone 27 czerwca 2019 r. na łamach Atmospheric Chemistry and Physics odkryło, że chmury pierzaste powstałe wskutek pracy silników odrzutowych mają dostateczny potencjał, by doprowadzić do katastrofalnego przegrzania Ziemi

Niestety, istnieje jeszcze jedno zagrożenie egzystencjalne związane z lotnictwem. Badanie poddane recenzji naukowej, streszczone 12 grudnia 2019 r. w Earth and Science Open Archive, zidentyfikowało kolejny czynnik sprawczy zmiany klimatu, o którym praktycznie nie wspomina prasa fachowa i popularna. Autorzy stwierdzili, iż oprócz gazów cieplarnianych zaburzenie klimatu napędzają też zmiany wzorców globalnej cyrkulacji atmosferycznej. Przyczyniają się do nich wiry wywołane turbulencjami, które są konsekwencją wzmożonego komercyjnego ruchu lotniczego. Ponieważ ruch ten jest wysoce skoncentrowany na najczęściej przemierzanych trasach, duże wiry tworzone przez samoloty przekształciły się w półtrwały obieg atmosferyczny mający znaczny wpływ na zatrzymywanie i uwalnianie ciepła przez atmosferę. Nie jest wykluczone, że zmiany te decydują w pewnym zakresie o sposobie, w jaki atmosfera traci wodę. Uczeni ostrzegają, iż omówiony w ich analizie czynnik związany z normalną eksploatacją silników odrzutowych „może zagrozić całemu życiu na Ziemi, nie tylko populacji ludzkiej”.

23.01.2020 22:29 Miro

@MARCIN

Spokojnie. Na dzień dzisiejszy globalne finansowe straty z powodu globalnego ocieplenia wynoszą promil strat poniesionych z innych powodów.

Opady w Polsce rzeczywiście mocno zmieniły swój charakter (przy tym suma rocznych opadów się praktycznie nie zmieniła), ale to ciągle jest różnica rzędu kilku-kilkunastu procent w stosunku do średniej z ostatniego 30-lecia. To jeszcze nie są zmiany katastrofalne, co najwyżej dokuczliwe w wielu regionach.

Dobrym źródłem informacji jest portal Pogoda i Klimat - tam są bardzo szczegółowe dane oraz analizy czynione przez prawdziwych fachowców i jednocześnie pasjonatów - drobiazgowo analizują dane pomiarowe i statystyczne wręcz dzień po dniu.

Ja wiem, że dla wielu rolników robi się coraz trudniej, ale sumarycznie w polskim rolnictwie nie ma na razie znaczących straty z powodu zmian klimatycznych - w skali kraju to są ciągle odchylenia paru procent od normy wieloletniej.

Prawdziwie dotkliwe skutki będziemy obserwować za 10-20 lat - i zaczną stopniowo przechodzić w katastrofę - dopiero wtedy do ludzi dotrze, co się dzieje. Na razie mamy stan podgorączkowy, do zapalnego trochę czasu zostało - lecz ten stan zapalny jest nieuchronny, jeśli nie nastąpi drastyczna zmiana w energetyce itd.

Swoją drogą bardziej niebezpieczny na dzisiaj jest zanik bioróżnorodności, zatrucie środowiska, zmiany klimatyczne zaczną dominować za dekadę, a raczej dwie albo trzy.

Tak samo na życiu tzw. statystycznego Polaka, na jego dobrostanie AGW nie odcisnęło się w zauważalnym stopniu.

Jedyny zauważalny wpływ to zmiany warunków urlopowych, że tak powiem (upały, brak śniegu - narty będą w odwrocie itd.). Umiera też więcej ludzi z powodu upałów, ale też o wiele mniej umiera z powodu mrozów - na razie rachunek jest na plus w ilości tych zgonów.

24.01.2020 2:33 gupol(szukam w OZE)

@marcin
"Nawet gdyby spadło 40 mm to co to jest? 400 litrów na m2 ."

chyba ci sie jedno zero dodało kolego. 40 mm to 40 litrów na m2.
jakby w miesiąc spadło 400 litrów na m2 to dopiero byś płakał histeryku;). wszystkie kartofle i zboża by ci zgniły a nawet gdyby nie to nie miałbyś ich jak wykopać/zebrać z błota.

24.01.2020 10:34 zolo

Podczas powodzi w 1997 w wielu miejscach na S Polski spadło około 300 l/m2. Każdy wie jakie były tego skutki. 400 l/m2...wolę nie myśleć. Choć to tylko kwestia czasu jak latem niż genueński przyniesie taką ilość deszczu w krótkim czasie.

25.01.2020 10:23 Miro

Tu bardziej szczegółowo o raporcie z Davos:

https://oko.press/raport-o-stanie-swiata/#comment-11307

Zwróćcie uwagę na liczby - jak te dziesiątki i setki miliardów dolarów mają się do wysokości obrotu w przemyśle...

26.01.2020 4:46 gupol(szukam w OZE)

@miro
a gdzie ty tam masz jakieś liczby? to jest zwykły, ogólny tekst.o wszystkim i niczym.

26.01.2020 20:34 Miro

@GUPOL

Chodziło mi o np. 460 mld dolarów, która należy wydać w ciągu dekady na inwestycje w OZE. To są bardzo znikome kwoty.
Ciekawa jest też kwota 165 mld dolarów - koszty zmian (katastrof) klimatycznych w 2018.

27.01.2020 1:26 gupol(szukam w OZE)

lepsze jest to:
„Żeby uniknąć najgorszych konsekwencji, emisje muszą zacząć spadać o 7,6 proc. w latach 2020-2030."

to oznacza że w latach 2020 -2030 o podobny procent będzie musiał spadać globalny PKB.

a te 460 miliardów dolarów na inwestycje w oze to nie wiem jak z tym powiązali. co ma piernik do wiatraka?
przecież oze nie sa w stanie zrekompensować nawet ułamka tego corocznego spadku pkb.

a co do kosztów katastrof klimatycznych to one pozostaną na podobnym lub wiekszym poziomie przez kolejne dekady. tyle że bez paliw kopalnych nie będzie środków na zapłacenie tych kosztów ani odbudowę lub adaptację.
kuźwa no tego nie da się zrobić. to są mżonki.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto