Kate Wiseman: Kryzys klimatyczny nikogo nie obchodzi

Co myślisz o współczesnym świecie?

Myślę, że jego największym problemem jest kryzys klimatyczny i ekologiczny. Specjalnie używam słowa „kryzys” . Jeśli poświęcisz choć trochę swojego czasu na przeglądanie raportów, newsów o topniejących lodowcach, wyginięciu gatunków, utracie bioróżnorodności i jeśli uświadomisz sobie, jak to wszystko wpłynie na produkcję żywności, powinnaś się zaniepokoić. Moim zdaniem to jest największy problem, z jakim musimy i kiedykolwiek musieliśmy się zmierzyć. Dzieje się szybciej niż sądziliśmy, skutki kryzysu już są większe niż sobie wyobrażaliśmy. Każdy, kto sobie to uświadomi, zrozumie, że trzeba działać.

Kiedy ty poczułaś, że to jest prawdziwy kryzys?

Ktoś wrzucił na Facebooka raport IPCC z zeszłego października. Dodał też przemowę Grety Thunberg i deklarację rebelii stworzoną przez Extinction Rebellion (XR) z Londynu. Nie zwracałam wtedy uwagi za bardzo na XR, ale słowa Grety wywróciły mój świat do góry nogami. Zdałam sobie sprawę, że to się dzieje i będzie działo w trakcie mojego życia. To nie jest jakaś zła rzecz, która się przytrafi komuś innemu, gdzieś indziej, w jakiejś odległej przyszłości.

Mówimy o skutkach w 2050 roku – jeśli dożyję, będę wtedy starszą panią. Pomyślałam: „Nie chcę być starszą panią, kiedy to się będzie działo!”. Moją drugą myślą było: „Co mogę sama z tym zrobić?”. Ja sama, w swoich indywidualnych wyborach. Bo tak jesteśmy szkoleni, żeby myśleć tylko o sobie.

Co postanowiłaś zmienić?

Zaczęłam się zastanawiać – czy powinnam zrezygnować z latania, przejść na weganizm, być zero waste? Spędziłam mnóstwo czasu zadając sobie te pytania. A co z powrotami do domu? Muszę zacząć jeździć pociągiem do Wielkiej Brytanii, to daleko z Czech. Trwało to dwa miesiące. Dwa miesiące poszukiwań i riserczu. W końcu pod koniec grudnia byłam gotowa na rezygnację z latania samolotami i z jedzenia mięsa. W moich fantazjach widziałam, jak piszę o tym na Facebooku, moi znajomi to czytają, jakoś to na nich wpływa, więc sami postanawiają coś w sobie zmienić i dzięki temu wszystko będzie dobrze.

Ale tak się nie stało.

Oczywiście, że nie. Kiedy wrzucam zdjęcia swoich kotów – 60 osób „lubi to” i komentuje. Kiedy napisałam o tym, jak poważny jest kryzys klimatyczny – nic. Absolutnie nic. To był moment, w którym uświadomiłam sobie, że sprawy mają się naprawdę źle. Jeśli ja nie mam wpływu na nikogo, to jak można zmienić świat? Wróciłam wtedy do przemowy Grety i do deklaracji XR. Przeczytałam wszystko jeszcze raz i postanowiłam sprawdzić, kim są ci ludzie z Londynu. Na stronie internetowej mieli zamieszczony filmik zatytułowany „Idziemy w stronę wyginięcia i co możemy z tym zrobić”. To był piątkowy wieczór, mój były chłopak poszedł do baru, a ja zostałam w domu, usiadałam, obejrzałam ten filmik i od tamtej pory nic nie było już takie samo.

To był ten moment, kiedy zdecydowałaś się dołączyć do XR?

Pamiętam, że w tym filmie jest taki fragment: “Wielu ludzi usłyszy to i ucieknie, odwróci się od tego poczucia strachu. To jest w porządku. To normalna reakcja. Ale niektórzy ludzie usłyszą to i postanowią stawić czoła strachowi – właśnie ich szukamy”. Pomyślałam, że to o mnie.

Znalazłam czeską grupę XR, napisałam do nich, czy ktoś organizuje grupę w Brnie, gdzie mieszkałam. Odpowiedzieli: „nie, ale ty możesz to zrobić”. Co? Ja? Ja nie mogę nic tu organizować, jestem Angielką w Czechach, mój czeski jest straszny, nie potrafię się dogadać. Boże, musimy coś zrobić, ale sama sobie nie dam rady! Rozumiesz, wszystkie takie wymówki, którymi chcesz sama siebie usprawiedliwić. W końcu zauważyłam, że ktoś z Brna, kogo ledwo znałam, polubił jeden z postów praskiej grupy XR. Napisałam do niego: „Cześć, możesz mnie pamiętać albo nie, ale jeśli założyłabym grupę XR w Brnie, pomógłbyś?”. Odpowiedział, że tak. Bez niego nic by się nie udało.

Jakie były reakcje? Brno było gotowe na grupę aktywistów klimatycznych?

Ludzie byli zainteresowani. Napisaliśmy na naszym Facebooku o pierwszym spotkaniu. Przyszło 16 osób, więc wystarczająco jak na początek. A czy Brno było gotowe? Nie wiem. Wiele osób, które się zaangażowały, już wcześniej znały XR. Na przykład Veronica, która dziś jest jedną z naszych rzeczniczek prasowych, mieszkała w Londynie. Miała tam znajomych zaangażowanych w ten ruch. Obserwowała ich akcje i chciała przenieść je do Czech. I nagle okazało się, że ktoś to tutaj robi, w jej mieście. To było naprawdę fajne. Jeszcze wtedy XR nie było tak krytykowane, jak dziś.

Pamiętasz waszą pierwszą akcję?

Wydaje mi się, że to było w maju. Chcieliśmy zrobić coś kreatywnego, wyszliśmy na ulice z muzyką, z plakatami. Z naszych ciał ułożyliśmy symbol XR. Użyliśmy motywu „przerwać milczenie”, żeby zachęcić ludzi do rozmów do klimacie.

Zachęciliście? Czechy zauważają kryzys?

Coraz bardziej. Kiedy zdałam sobie sprawę, że mamy do czynienia z katastrofą, zaczęłam rozmawiać o tym z ludźmi. Wtedy to jeszcze w ogóle nie był temat. W ciągu ostatnich sześciu, może dziewięciu miesięcy widzę, że ta debata się zmienia. Mam koleżankę w Brnie, która jest nauczycielką angielskiego, tak jak ja. Pamiętam, jak pierwszy raz próbowałam rozmawiać z nią o kryzysie. Odpowiadała, że nie możemy być pewni, czy to się naprawdę dzieje, że klimat zawsze się zmieniał, że nie wiadomo, czy to wina ludzi… Padły wszystkie argumenty tego typu. Dla mnie to jest forma zaprzeczania klimatycznego. Pół roku później zmieniła zdanie na „zmiany klimatu są realne, ludzie za nie odpowiadają, ale co możemy zrobić, skoro my będziemy działać, a na przykład taka wielka Rosja już nie”. Dobre i to, bo zmieniła sceptycyzm na akceptację. Myślę, że to jest dobry obraz tego, co się właśnie w czeskim społeczeństwie dzieje.

Wierzą, ale nie są gotowi, żeby działać?

Dokładnie.

W czeskiej telewizji był ostatnio program, w którym podawano wyniki raportu naukowców z Uniwersytetu Masaryka w Brnie. Okazało się, że 68 proc. Czechów obawia się kryzysu klimatycznego, a 65 proc. spodziewa się katastrofy ekologicznej. To naprawdę duża liczba. Moim zdaniem musimy teraz popracować nad 80 proc. społeczeństwa, które myśli, że ktoś inny musi rozwiązać ten problem. Mniej niż 20 procent Czechów jest skłonnych coś zmienić.

Na przykład zrezygnować z mięsa? Spędziłam w Pradze ostatnie dwa dni i było mi bardzo trudno znaleźć coś wegetariańskiego. Nie chcę nawet myśleć, co przeżywają tu weganie.

No tak, jeśli idziesz do tradycyjnej restauracji, jedynym wegetariańskim dniem jest smażony ser, więc pewnie to jadałaś przez cały weekend. Jak ci się poszczęści, możesz czasami znaleźć też smażonego kalafiora. Tak naprawdę można znaleźć wege restauracje, ale musisz wiedzieć, gdzie ich szukać. Możemy wrócić do tych danych – 20 procent chce coś zmienić, możliwe, że też zrezygnować z mięsa. Ale 80 procent nie. Nie mam statystyk na ten temat, ale z moich obserwacji mogę powiedzieć, że za każdym razem, kiedy jestem w supermarkecie, widzę ogromną kolejkę do stoiska z mięsem. Czesi je kochają. A skąd to się bierze?

Z tradycji?

Tak, ale nie tylko. Uważam, że nie mamy w Czechach liderów, którzy nazywaliby kryzys kryzysem. Nie mamy liderów, którzy mówią nam, jak palący jest to problem. Nie mamy liderów, którzy pokazują, jakie jest ryzyko bierności. Nie podkreśla się, jak ekstremalne zjawiska pogodowe wpłyną na uprawy, co to znaczy dla każdego z nas i dla naszego bezpieczeństwa żywnościowego. Brakuje polityków i autorytetów, którzy pokazaliby, jak poważna jest sytuacja. Czy zrezygnowałabyś z mięsa, jeśli byś je bardzo lubiła i nie była świadoma, że to nie jest dla ciebie i dla planety najlepsza dieta?

Jeśli nikt nie mówi: „Masz raka, musisz zmienić swój styl życia albo umrzesz”, nie będziesz chciała niczego zmieniać. To jest mniej więcej taka sytuacja, w jakiej znajdujemy się teraz. Potrzebujemy tego „lekarza”, który powie: „Ok, rób tak dalej, ale to cię może zabić”.

Przez podejście, o którym mówisz, pewnie trudno jest spowodować, żeby XR stało się masowym ruchem w Czechach.

Ludzie wspierają nas po cichu. Byłam kilka dni temu na panelu o klimacie, po wszystkim podszedł do mnie jakiś pan i wyszeptał, że jest fanem działań XR. Dla Czechów ogromnym krokiem w przód byłoby przejście z wspierania w sekrecie do aktywnego działania. Musimy bardzo się starać, żeby przekonać ludzi, że dobrze być zaangażowanym. Musimy zdjąć z siebie to miano „ekoterrorystów”, jak określa się niemal każdego, kto chce być aktywistą. Myślę, że może chodzić o barierę kulturową. W październiku zorganizowaliśmy „Tydzień Rebelii”, 120 osób blokowało największą praską ulicę. Kilka miesięcy wcześniej to by się nie udało. XR nie jest masowym ruchem, ale szybko rosnącym w siłę. Jak na czeskie standardy.

Było ci trudno zrozumieć tę barierę? Oczywiście, wszyscy jesteśmy w Europie, ale myślę, że czeska kultura różni się od tej, w której się wychowałaś.

Mieszkałam w Czechach przez prawie dwa lata, zanim zaczęłam działać w XR. Miałam już jakiś pogląd na czeską kulturę i to, jak się różni od brytyjskiej. Może jestem naiwna, ale zazwyczaj widzę w ludziach więcej podobieństw niż różnic. To samo próbuje robić XR – szukać czegoś uniwersalnego w naszym człowieczeństwie. Nasz ruch chce zrozumieć i opowiedzieć, jak to jest być człowiekiem w dzisiejszych czasach. Ogólnie, wszędzie, a nie w konkretnych krajach czy miastach.

Aktywizm pomaga ci w walce ze strachem?

W pewnym sensie tak, ale jednocześnie nie. Myślę, że aktywizm pomaga stawić czoła trudnym emocjom. Zanim zaczęłam działać, czułam, że dzieje się coś złego.

My, ludzie, jesteśmy o wiele bardziej wrażliwi niż sądzimy. Miałam wiele symptomów depresji klimatycznej, którą gdzieś daleko od siebie odsuwałam. Teraz już zniknęły. Czułam żałobę, bezsilność, strach – wszystkie normalne uczucia, które towarzyszą uświadamianiu sobie skali kryzysu.

Od zwykłego odczuwania emocji przeszłam do bycia świadomą i do przerabiania w sobie swoich uczuć. Nie mogę odpowiedzieć na twoje pytanie „tak” albo „nie”. Czy aktywizm powoduje, że te emocje znikają? Nie. Na pewno stają się bardziej rzeczywiste. Ale to dobrze. Wolę radzić sobie z problemem, niż go od siebie odpychać.

Łamanie prawa jest najlepszą drogą działania? Dlaczego decydujecie się na nieposłuszeństwo obywatelskie?

Jedna z polskich aktywistek poprawiła mnie, że nieposłuszeństwo nie musi oznaczać łamania prawa, ale po prostu odmawianie bycia posłusznym. To jest chyba lepszy opis tego, jak działamy. Wszystkie wcześniejsze petycje, rozmowy, legalne marsze okazały się niewystarczające. Nic się nie zmienia. Kioto nic nie zmieniło, Paryż nic nie zmienił. 60 procent emisji wydarzyło się po 1999 roku. Mamy kryzys, najnowsze dane IPCC nie dają nadziei na to, że będziemy zeroemisyjni do 2030 roku. Nie wynaleziono jeszcze maszyny, która będzie pochłaniała dwutlenek węgla z atmosfery. A musimy robić coś dziś, nie możemy już czekać. Dla XR nieposłuszeństwo obywatelskie jest najbardziej efektywną drogą do jak najszybszej zmiany w społeczeństwie – a tego wymaga sytuacja. Czy najlepszą? Chciałabym powiedzieć, że tak i że na pewno wygramy, uda nam się uratować dzięki temu planetę. Ale ja tego nie wiem. Mam jednak poczucie, że nie mamy innych możliwości. Robimy to, co wydaje się być lepsze od metod, które były wypróbowane już wcześniej.

Nie boisz się, że ludzie się znudzą tymi akcjami i przestaną się przejmować?

To jest całkiem możliwe. Moja znajoma w Wielkiej Brytanii brała udział w tych wielkich blokadach w Londynie, widziała aresztowania aktywistów. Zapytała sama siebie, czy to jest coś, co jej odpowiada? Nie jest. Nie chce już brać udziału w blokadach ulic, w akcjach nieposłuszeństwa. Potrzebuje innych działań. To jest dla XR wielkie wyzwanie – co robić, żeby zachęcić ludzi i nie stracić ich poparcia. Jak wciąż zwracać uwagę? Ja bym też wolała robić miłe, śmieszne akcje, ale to nikogo nie interesuje. Blokada drogi – od razu mamy przy sobie wszystkie czeskie media. Tak to działa i musimy stawiać przed sobą nowe wyzwania, wychodzić z naszej strefy komfortu, żeby ludzie nie przestali zadawać pytań. Potrzebujemy kreatywności i musimy nad nią pracować.

Na koniec trudne pytanie.

Jestem gotowa.

Jak naprawić świat?

Rzeczywiście trudne! To by było wspaniałe, gdybym szukała odpowiedzi na to pytanie i znalazła pod kanapą listę rzeczy, które trzeba zrobić, żeby naprawić świat. Tak się jednak nie dzieje i choć łatwo jest dawać jakieś wymyślone instrukcje, to później trudno je wprowadzić w życie. Czuję, ale muszę podkreślić, że to jest bardzo osobiste odczucie, że pomocą przy naprawianiu świata może być strach przed śmiercią. Ludzkość wydaje się nie rozumieć, że życie to narodziny i śmierć. Jedno nie istnieje bez drugiego. Kapitalistyczny system nauczył nas, że nie ma limitów, że trzeba pracować, działać, myśleć o sobie i swoim życiu, zapominając o ograniczeniach. Śmierci nie ma. Jeśli jednak ludzkość zda sobie sprawę, że ten limit jest i że sami doprowadzamy do swojego wyginięcia, może zacznie działać. Świat musi zrozumieć, że zagrożenie śmiercią jest realne, żeby zacząć się bać, a ten strach przekuć w rozwiązanie problemów. Ale jak mu to uświadomić?

Źródło: SmogLab

Komentarze

28.12.2019 20:41 Godlike

Ludzie, którzy ciągle nie kumają, że tego się nie da rozwiązać są jacyś niedorozwinięci, czy co? Bo ja już nie rozumiem :|

28.12.2019 21:45 PIT

@GODLIKE

Na głupotę nie ma lekarstwa. Nic nie kumają, nie potrafią połączyć faktu przeludnienia i wzrostu populacji , apetytu tych mas z rosnącymi poziomami zanieczyszczeń i destrukcją planety.

OZE czy samochody elektryczne w ilości miliarda oznaczają nowe kopalnie i dalszą gigantyczną destrukcję i dalszy wzrost CO2.
Dodatkowo przybywa 100 mln nowych zjadaczy planety rocznie.

Bez redukcji populacji zapaść jest nieunikniona. I nikt i nic już tego nie zmieni.
A w tym kierunku nic się nie robi, co więcej płaci się na nowe dzieci.

Szykują sobie prawdziwe piekło.

28.12.2019 22:20 Godlike

PIT - Moim zdaniem nie tyle chodzi o liczbę ludzi, co o system gospodarczy panujący na świecie. W Bangladeszu mieszka kilka razy więcej ludzi, niż w Polsce, a zużywają dużo mniej energii.
Żeby emisje miały szanse zacząć spadać, należy wprowadzić na świecie koniec kapitalizmu, co wywoła potężny kryzys, który przy okazji zredukuje liczbę ludzi. Można też nie robić nic, co i tak w końcu doprowadzi do potężnego kryzysu i redukcji liczby ludzi, ale trochę później.

29.12.2019 7:27 PIT

@GODLIKE

Kapitalizm tylko spełnia zachcianki ludzi odpowiada na popyt. Im jest ich więcej tym większe potrzeby, a apetyty są nienasycone.
Nie oszukujemy się nawet w Bangladeszu ludzie chcą żyć jak w USA.

Samo wyżywienie 9 miliardów pochłania masę ropy i gazu, nawozów, pestycydów. Sztuczne podtrzymanie życia mas, których naturalnie by nie było bo sama planeta naturalnymi metodami nie wyżywiła by takiej ilości.

Ale te próby manipulacji i obejścia limitów kończą się.

Użycie chemii na masową skalę zanieczyściło środowisko i wywołało powszechnego raka. Nic przyrodzie nie ginie coś za coś.
Dalsze bawienie się w przeludnienie doprowadzi do zniszczenia zarówno planety jak i ludzi. To nieuniknione.

29.12.2019 10:19 Felek

A co gorsza, może się okazać, że reinkarnacja to fakt i my wszyscy po raz kolejny, bez końca będziemy się rodzić na zepsutej przez nas samych, pogrążonej w chaosie planecie Ziemi. Nie będzie obietnicy raju za dobre uczynki, będzie tylko powielany od nowa cykl życia i śmierci. Szczególnie zdziwieni będą wielcy i majętni tego świata, że teraz sami klepią biedę, pracując jako niewolnicy-dzieci w kopalniach koltanu. Całe szczęście (a może przekleństwo), że poprzednich wcieleń nie pamiętamy może poza odczuciami typu deja vu.

29.12.2019 10:56 PIT

@FELEK

Dokładnie tak to działa. Nie ma ucieczki.

Tak więc samobójstwo nic nie daje bo i tak znowu tu wylądujesz. Niestety to tylko chwilowa ucieczka lub przerwa.
Ciało to tylko chwilowe ubranie, które po pewnym czasie się wyrzuca.

Te cykle reinkarnacji będą jeszcze bardzo długo trwały zanim człowiek osiągnie bardzo wysoki poziom rozwoju (a my jesteśmy na początku drogi).
W 21 dniu po zapłodnieniu "spiryt form" wchodzi do mózgu dziecka, a że jest niematerialny to do dzisiaj nie wykryty.

Gdyby ludzie o tym wiedzieli to by bali się robić to robią. Konsekwencje będą srogie i długotrwałe.
Raz zepsuta planeta magicznie się nie naprawi.

29.12.2019 14:12 Felek

Szkoda, że ludzie zamiast wziąć sprawy we własne ręcę, ciągle liczą na boską interwencję w ich życie, np. modląc się do swego Boga lub Bogów. Modlą się o zdrowie, a sami się obżerają, opijają i opalają, przy okazji otaczając dobrem wszelakim do znudzenia. Generalnie widać, że o odpowiedzialności mało wiemy i słyszeliśmy o takim słowie gdzieś w przedszkolu ale później jakoś nie było czasu by zgłębić jego znaczenie i wcielić je we własnie życie. A gdyby tylko się tak stało to nie było by takiej tragedii. Szacuje się, że do tej pory zabito 300.000.000 dzieci poprzez aborcje i nie wszystkie z nich były konieczne. To pokazuje skalę barbarzyństwa człowieka i braku opamiętania.

Jeszcze pół wieku temu epatowanie golizną nie było powszechnie przyjęte za odpowiednie zachowanie. Tak samo pół wieku temu komiksy przez dorosłych były traktowane jak najgorsze zło, które sprawia, że dzieci głupieją i mają skłonności do chorób psychicznych. Co pokolenie to posuwamy się dalej jako ludzie ale niestety, wyrastamy na co raz gorsze społeczeństwo. Nawet przekleństwa ewoluują i za 100 lat pospolita K.. nie będzie już słowem bardziej nacechowanym emocjami niż słowo pierdoła.

W kwestii obecnego trendu "niby proekologicznego" za kilka pokoleń zniknie ten trend i zastąpi ją jakiś inny. Na ten przykład mnóżcie się bez opamiętania i czyńcie sobie ziemię oraz jej owoce jeszcze bardziej poddanymi. Ewentualnie wywołajcie konflikt światowy, żeby kilku handlarzy bronią mogło się obrzydliwie wzbogacić na śmierci setek milionów swoich pobratymców. Choć zapewne prawa fizyki zapewnią nam dużo rozrywki i zadbają, żebyśmy się nie nudzili. A cykle życie-śmierć będą liczne, burzliwe i krótkotrwałe, nie pozbawione tragedii, cierpienia oraz potwornego smutku ale co tam.. konsumujmy. Importujmy, wypełniajmy półki sklepowe i własne szafki czym popadnie.

29.12.2019 14:57 PIT

@FELEK

Religie wyprały ludziom mózgi i minie bardzo dużo czasu zanim się z tego wyzwolą i zrozumieją gdzie leży prawda.

Nie będzie żadnej boskiej interwencji cokolwiek to ma znaczyć bo takie coś nie istnieje.
Zresztą to by było za łatwe narobić syfu i oczekiwać, że coś lub ktoś teraz to posprząta.

Tak to nie działa.

30.12.2019 3:29 gupol(szukam w OZE)

nie wiem co jest gorsze. ludzie którzy chcą popełnić zbiorowe samobójstwo (wysadzić w powietrze całą cywilizację) bo boją się że zabiją ich zmiany klimatu czy ludzie którzy twierdzą że nic się nie da z niczym zrobić i lepiej nic nie robić czekając na nieuchronną zagładę.

kuźwa. co za paranoiczny gatunek gadających małp.

a może chociaż by tak spróbować? poeksperymentować? zrobić parę symulacji? poszukać drogi do prawdy skoro tak naprawdę gówno wiemy?. nie no po co.szkoda czasu, fatygi i kasy.

30.12.2019 5:27 Carlinfan

@PIT
Sorry za przykre słowa, ale guzik wiesz o reinkarnacji podobnie jak o kosmosie i kosmitach. A Twoje gadanie o spalaniu ropy przy dystrybucji pokarmu i jedynie słusznym rozwiązaniu problemu czyli depopulacji, gdy problemem jest właśnie system gospodarczy, fatalna redystrybucja dóbr, gromadzenie majątku przez bardzo wąską grupę ludzi i wykorzystywanie przez nich pozycji, stawia Cię jako osobę o bardzo ograniczonej świadomości.

30.12.2019 10:23 PIT

@CARLINFAN

To już było próbowane za pomocą wprowadzania komunizmu i wiemy jak się skończyło.

A i nawet w samym komunizmie byli równi i równiejsi.

30.12.2019 15:12 Carlinfan

@PIT
Ludzkość ma jeszcze wiele od osiągnięcia. Między innymi ogarnięcie swojej chciwości.
A Twoim myśleniem i podejściem do tematu to mityczni plejarianie nigdy nie polecieliby w kosmos.

30.12.2019 16:21 PIT

@CARLINFAN

Ogarnięcie chciwości to za mało. Jeśli myślisz, że da się obecną sytuację naprawić bez ruszania kwestii przeludnienia to się mylisz.

Im większa globalna populacja tym większe problemy, które stają się już w zasadzie nerozwiązywalne.

30.12.2019 16:58 Carlinfan

@PIT
A w mojej opinii to jest podstawa. Póki istnieją elity, które przedkładają swój interes ponad interes ludzkości, jednocześnie mając na ludzkość odczuwalny i zauważalny wpływ, puty nic się nie zmieni. Będzie lepsza lub gorsza odmiana tego co ludzkości już przeżyła, ale nie będzie to poprawa aktualnego stanu rzeczy.

30.12.2019 17:09 PIT

@CARLINFAN

No to tu się zgadzamy, poprawy nie będzie bo z czego.

Rzeczywistość zresztą pokazuje, że sytuacja pogarsza się z każdym rokiem.

31.12.2019 13:13 Pilaster

"Kapitalistyczny system nauczył nas, że nie ma limitów"

Jest oczywiście dokładnie na odwrót. Cala ekonomia jest właśnie nauką o najbardziej efektywnej alokacji zasobów. OGRANICZONYCH zasobów. Gdyby faktycznie "nie było limitów" ekonomia nie mogłaby działać. Gospodarka kapitalistyczna również, bo w warunkach "braku limitów" cena wszystkich dóbr wynosiłaby równo zero.

31.12.2019 14:40 Medard

Ja od zawsze wiedziałem że ta cywilizacja się rozpadnie w drobny mak.
Z roku na rok coraz goręcej. Śniegu tyle co nic.
Mój ziomek z australi przyleciał do polski.
Mówił że tam jest tyle pożarów że się opanować ich nie da.Wielotysięczne armie strażaków walczą dzień i noc a mimo to obszary zajęte przez ogień rosną jak na drożdzach.
Tamtejszy rząd tuszuje informacje by nie wzniecać paniki. 57 % drzewostanu poszło z dymem.Wszystko płonie. Fetor zgliszczy jest nieziemski. Od Adelaidy przez Sydney,Brisbane,Lockhart River, Ziemie Józefa Bonapartego,Perth Cały kontynent się pali. To jest jakiś kataklizm.Bez maski przeciwgazowej to normalnie sobie nie pooddychasz. Burze pyłowe codziennie. Ciekawe kiedy to dojdzie do Polski bo już pewnie niedługo. To już koniec bliższy niż nam się wydaje. Ile jeszcze pożyję jak to idzie w takim tempie i rok w rok przyspiesza. rok,? 2 lata ?
Nie chodzi o to że chcę siać panikę tylko nazywam rzecz po imieniu.
Mieszkał mój przyjaciel w Bourke. Chodziły słuchy że zastępy bandytów
rozpanoszyły się po interiorze. Że w środku kontynentu na wskutek tego chaosu szerzą się połacie TOTALNEGO BEZHOŁOWIA. Że morderstwa i rozboje to chleb powszedni. No w końcu takie pożary to idelny zaczyn pod anarchię. Ile w tym prawdy nie wiem. Ale wiem że świat jaki znamy się skończy
NIE BĘDZIE POLICJI,SĄDÓW,STRAŻY POŻARNEJ,MEDYCYNY,PRAWA INNEGO NIŻ PRAWO SILNIEJSZEGO, PISMA, KOMPUTERÓW, ELEKTRYCZNOŚCI, WODOCIĄGÓW, GAZOCIĄGÓW, BENZYNY ,DIESLA,
ADMINISTRACJI, ETYKI,MORALNOŚCI,JAKIEGOKOLWIEK SZACUNKU DLA LUDZKIEGO ŻYCIA,TECHNIKI ARCHITEKTURY, INŻYNIERII,KULTURY.
Oczywiście w ich miejsca znajdą się erzace.Ziemia nie przestanie istnieć tylko zmieni swe oblicze.Będzie multum morderców podrzynających gardło za piętkę chleba. Złodziei i Wandali niszczący i rozkradających co się da.Na gruzach tego co zostało z cywilizacji przemysłowej. Zdesperowanych ludzi oszalałych do cna
samokaleczających się, W swej bezmyślnej panice tratujących pobratymców.
Kanibali ze smakiem raczących się wątrobami,mózgami i innego rodzaju wnętrzem wiadomo kogo. Zdewastowanych pól śmierci jak w wietnamie znajdzie się multum
Chorób o jakich się nie śniło bo gnijących szczątek ludzkich i zwierzęcych będzie co nie miara.
I wogóle co jeszcze się stanie to cięzko pomyśleć ach tak

01.01.2020 13:55 Zakrecony

@ Medard
W południowej wali wilgotność czy temperatury, wcale nie odbiegają mocno od średniej, może poza kilkoma małymi wyjątkami.
Histerycy klimatyczny zwalaja wszystko na zmiany klimatu, ale zabraniają, ingerowac w lasy czy busze np. Poprzez wycinanie suchych drzew.

Pozary, powodzie i inne katastrofy zdarzały się w przeszłości nawet na większe skale.
Bez paniki

03.01.2020 0:26 Mariusz R.

Moim zdaniem to dobrze, że ludzie się organizują.

Może za jakiś czas zrozumieją, że aby zachować minimalne szanse nie wystarczy samoograniczanie i ustawy tzw. "klimatyczne" oraz "proekologiczne".
Trzeba sprawić, aby globalnie ludzie uznali, że nie tylko każda kobieta może urodzić tylko jedno dziecko (jeśli jest bezpłodna, to nawet lepiej), ale żaden człowiek nie może posiadać więcej niż potrzebuje, a żadna firma nie może posiadać wielu podmiotów na całym świecie.

W każdym innym przypadku, to, co jedni "odejmą sobie od ust", to inni zeżrą, a prawo będzie nadal pisane pod dyktando korporacji - business as usual, he, he!

03.01.2020 0:51 Mariusz R.

Przykład:
Cała Polska zużywa znacznie mniej paliw kopalnych niż armia amerykańska. Po co? Aby zapewnić utrzymanie "wolność i amerykańskiego styl życia" dwóm procentom swoich obywateli.
A ile procent naszej Planety niszczą wszystkie armie świata?
Przykład:
Transport morski wysyła prawie tyle samo węgla do atmosfery, co lotnictwo cywilne. Dlaczego? Dlatego, że wozi się wszystko przez pół świata, aby nabijając kabzę korporacjom, aby każdy sieciowy hipermarket zarabiał na tych samych warzywach i owocach przez cały rok i aby mógł wciskać ludziom tani szybko psujący się szajs produkowany na jakimś zadupiu najlepiej z 10 tys mil morskich stąd.

03.01.2020 3:19 gupol(szukam w OZE)

|@zakręcony
"Histerycy klimatyczny zwalaja wszystko na zmiany klimatu, ale zabraniają, ingerowac w lasy czy busze np. Poprzez wycinanie suchych drzew."

kurczę chyba coś w tym jest. jakoś nigdy nic nie słychać o wielkich pożarach buszu w afryce albo w indiach. pewnie dlatego że tam suchą trawę wyjadają krowy, owce, kozy i inne zwierzęta a suche gałęzie są wyzbierane przez ludzi na opał.

może ludzie w australii czy kalifornii powinni brać z nich przykład zamiast co roku obwiniać zmiany klimatu do których zresztą w największym stopniu się przyczyniają.

03.01.2020 11:56 Felek

W Portugalii też jest problem z pożarami lasów, głównie dzięki pazerności plantatorów eukaliptusa, które później porzucano. To jest straszna roślina, odradza się po pożarach z korzeni choćby spłonęła do cna, a pali się jak pochodnia i bez trudu.Widziałem i przeżyłem na własne oczy i na własnej skórze. Nie mniej jednak ludzie dbają o otoczenie swoich miast i wiosek by oczyścić teren z roślinnosci stanowiącej potencjalne zagrożenie. Także dbanie o własne otoczenie, zamiast tylko dbanie o czubek swojego nosa i własne piękne domostwo - to rzeczywiście podstawa. Natomiast w Australii być może dbano o to za mało ale szczerze wątpię. Dbali wystarczająco na warunki normalnego klimatu a nie ocieplającego się klimatu. Sytuacja jest tragiczna bo wymknęła się spod dotychczasowych warunków klimatycznych i uległa zmianie. Tak czy tak, robi się co raz cieplej i to widać. Naprawdę to widać gołym okiem. W Polsce, styczeń witał nas mrozami -5/-10 stopni regularnie od dekad a nie +5 stopniami. Zdarzały się krótkotrwałe odwilże ale teraz to raczej zdarzają się krótkotrwałe przymrozki a nie odwilże.

A co do armii to również się zgadzam. Nasz ludzki świat jest pełen niesprawiedliwości choć przekonują nas, że jest super sprawiedliwy. Pełen jest absurdów i hipokryzji, choć przekonują nas, że my sami (zwykli ludzie) powinniśmy się zachowywać szlachetnie, godnie i z honorem, choć twory sztuczne (korporacje, przedsiębiorcy nacechowani psychopatycznym popędem za władzą i pieniędźmi) robią co chcą i co tylko mogą by wycisnąć z nas jak najwięcej. Armie pilnują niby narodu przed innymi narodami i ich agresją. Tylko no, przepraszam bardzo ale wszystkie narody klepią tą samą biedę i raczej nie w głowie im iść do sąsiadów ograbiać ich z majątku. Oni chcą zaspokojenia podstawowych potrzeb i świętego spokoju. To politycy, generałowie, bankierzy i oszaleli biznesmeni chcą położyć łapy na bogactwach innych. Armia jest obecnie głównie po to, żeby bronić władzy przed wściekłością swojego własnego narodu. Polski żołnierz już nawet nie przysięga bronić polskiego narodu, tylko bronić ma konstytucji, RP, przedstawicieli władzy i cholera wie czego jeszcze ale nie nas, nie ludzi, z których ta nasza śmieszna armia powstała. Biorąc więc pod uwagę chaos jakim się charakteryzuje ludzka cywilizacja, to naprawdę dobrze, że zostaniemy poddani takiemu maglowaniu. Albo zmądrzejemy albo wyginiemy i powstanie jakieś inne rozumne życie, które być może trochę lepiej sobie poradzi. Globalne ocieplenie to tylko mały filtr z paradoksu Fermiego. Jeśli go nie przetrwamy to znaczy, że nie mieliśmy go przetrwać bo jesteśmy za słabi.

04.01.2020 2:26 Miro

@FELEK

Korporacje itd. nie są żadnym tworem sztucznym, władza i pogoń za pieniądzem nie jest tworem sztucznym.

1000 lat temu Mieszko. Chrobry itd. zachowywali się wobec swoich poddanych tak samo, jak Kuroń, Balcerowicz oraz Mazowiecki, którzy (w porozumieniu ze strukturami światowymi) w swoich malutkich mieszkaniach opracowywali (sondując nastroje społeczne) kapitalizm w Polsce.

To samo postępowali pierwsi Piastowie, wprowadzając chrzest. Byli tak sami moralni/amoralni/niemoralni - jak obecne władze tego świata.

Inne czasy mechanizm ten sam, ani zły, ani dobry.

Tylko rozziew w skali posiadania większy.

W każdym razie wydaje się, że jako gatunek stajemy się coraz mnie autoagresywni; co prawda rozwarstwienie społeczne (materialne) rośnie, ale przelew krwi w przeliczeniu na promil osobników zdecydowanie maleje. Może ma na to wpływ mimo wszytko poprawiający się w skali globalnej poziom życia, który usypia prawdziwie drapieżne rewolucje?

Ciekawie byłoby spojrzeć na historię i sytuację ludzkości z pozycji wyższego obserwatora - tak jak ludzie patrzą na bakterie i ich pożywki.

04.01.2020 3:15 gupol(szukam w OZE)

@miro
"Kuroń, Balcerowicz oraz Mazowiecki, którzy (w porozumieniu ze strukturami światowymi) w swoich malutkich mieszkaniach opracowywali (sondując nastroje społeczne) kapitalizm w Polsce."

zapomniałeś dodać że robili to pod dyktando jaruzelskiego i kiszczaka;)

04.01.2020 10:10 pole torsyjne

@gupol
dyktowanie było z łolstrit
bo na pasku ukręconym z zielonych papierków chodzi cały świat
niby tylko papier a smycz idealna
i smycz i kaganiec i knebel i bat ... i co chcą to mają.
już marsa rozparcelowali
widziano także osła którego mrówka niosła

04.01.2020 11:07 Miro

@GUPOL

Trudno powiedzieć precyzyjnie, kto co robił pod czyje dyktando.

Z tego, co wiem (nie jestem historykiem, nawet amatorskim), to pod koniec lat 80-tych partia dobrze rozumiała, że system "komunistyczny" zbankrutował i trzeba wprowadzać gospodarkę rynkową, na przykład rząd Rakowskiego czynił w tym zakresie działania, ale nieudolne, bo ludzie nie ufali "komunistom". Szczegółów personalnych nie znam, ale na pewno wszystkie strony Okrągłego Stołu dobrze się osobiście znały i rozgrywały karty.
Prawdziwa historia nie ma nic wspólnego z historią sprzedawaną masom - w której mowa o jakimś zrywie wolnościowym, demokratycznym i tak dalej.
Prawdziwa historia jest jak zawsze prozaiczna: jeden system polityczno-ekonomiczny się zużywa i zastępuje go inny, a statystyczni "zwykli" ludzie podczas tego procesu wcale nie chcą szczytnych ideałów, tylko najzwyczajniej w świecie pełniejszych półek i grubszych portfeli.
Dlatego tak mnie drażni obecna propaganda, która tak cynicznie mitologizuje tamte czasy.

04.01.2020 11:14 Miro

@POLE TORSYJNE

Oczywiście masz rację, to nie jest żadna tajemnica ani teoria spiskowa.

Światowe organizacje finansowe bacznie się przyglądały polskiej transformacji - i Balcerowicz (jako wzorcowy wolnorynkowiec, szkolony na zachodnich prestiżowych uczelniach) miał ich pełne poparcie, bo otwierał się nowy rynek.

Żadna tajemnica - mnóstwo o tym napisano. Banalna sprawa.

05.01.2020 11:38 pole torsyjne

@Miro
był program dla dzieci pt. "piątek z Pankracym" i tam w tym programie była babcia sąsiadka która piekła(smażyła) specjalne placki
te placki się nazywały PLACKI PANKRACKI
one nie były za pieniądze ale i nie za darmo
bo były za jeden uśmiech. pan Zygmunt szczerzył się więc do babci a pies machał ogonem i mogli jeść do syta bo bardzo im smkowały
co widzimy na tym przykładzie?
widzimy środki wytwórcze (patelnia kuchnia węglowa chrust z lasu jeszcze mąka jajka mleko itd i środki płatnicze to właśnie ten szczery uśmiech
dlaczego uśmiech w świecie psa Pankracego wystarczył? bo babcia widząc taki uśmiech wiedziała że może liczyć na wzajemność i nikt nie musiał się rozliczać z pitu citu i watu poprostu wszyscy chodzili uśmiechnięci i z pełnymi brzuchami
ale społeczność pozbawiona środków wytwórczych i płatniczych staje się ofarą losu oderwaną od ziemi fruwającą w szarej mgle bez celu i pojęcia gdzie góra gdzie dół gdzie prawo gdzie lewo co dobre co złe
z dziurą w sercu i pustym brzuchem
https://www.youtube.com/watch?v=n3Xv_g3g-mA

06.01.2020 10:08 Miro

@POLE TORSYJNE

Świetny przykład (i super metafora na koniec).

Ale troszkę za ogólnikowy, bo środki wytwórcze i płatnicze mieli już nasi przodkowie w Afryce środkowo-wschodniej.

07.01.2020 9:44 pole torsyjne

@Godlike
na rynku kryptowalut jest i ta nieszeleszcząca dobrze że zwracasz na to uwagę
z pewnością po pęknięciu bańki spekulacyjno- szatanistycznej i ta zyska na znaczeniu warto więc zaopatrzyć się w zapas środków poślizgowych żeby nie chodzić okrakiem
chociaż osobiście wolę ćwiczyć szczery uśmiech przed lustrem niż reptyliański odsys energi życiowej poprzez sex tzw.orgon -u lusz-u albo vril-u
no i człowiek to dość upiorna koncepcja )

08.01.2020 9:25 pole torsyjne

@godlike
bo im tylko o to chodzi żeby ludzie ugrzęźli na tym poziomie z nosem między nogami z genitaliami w buzi bo stają się wtedy skrajnie krótkowzroczni i takie widzą świata koło jakie tępymi zakreślają oczy.
bo tracą swoją godność czystość
bo zaczynają się wykorzystywać wzajemnie redukując do funkcji zabawki pierdziawki.
a myśl nie jest już wolna lotna (patrz tam gdzie wzrok nie sięga łam to czego rozum nie złamie)

bo protokoły mędrców syjonu tak to modelują
https://www.youtube.com/watch?v=O2wF8ug6Rcc

08.01.2020 9:48 pole torsyjne

bo w ten sposób można popsuć więzi społeczne wszystko uczynić dwuznacznym naelektryzować
a poprzez infekowanie wyobraźni zbiorowej zboczeniami sprawić żeby każdy przestał ufać swoim własnym uczuciom stał się podejrzliwy do siebie i innych to są wirusy mentalne

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto