Timmermans: pociągi zamiast samolotów, wodór zamiast węgla

Wiceszef Komisji Europejskiej przyrównuje problem globalnego ocieplenia do komety lecącej w kierunku Ziemi. Bruksela szykuje plan, jak uniknąć zderzenia. W ramach nowego pakietu działań proklimatycznych Komisja może wziąć pod uwagę m.in. wprowadzenie podatku węglowego, którym zostaną obłożone towary importowane z państw spoza Unii Europejskiej, których gospodarki nadal charakteryzują się wysoką emisyjnością.

Komisja Europejska intensyfikuje działania związane z ochroną klimatu. W najbliższych dniach przedstawi plan działań proklimatycznych określany jako Europejski Zielony Ład, a kraje członkowskie będą musiały określić się, czy chcą przyjęcia celu tzw. neutralności klimatycznej Unii Europejskiej do roku 2050.

Za politykę klimatyczną w Komisji Europejskiej odpowiada jej wiceszef Frans Timmermans, który ostrzegł wczoraj przed gigantycznymi kosztami niepodjęcia działań zmierzających do powstrzymania wzrostu temperatury.

– Wszystkie rządy muszą odegrać rolę, jeśli chcemy skutecznie kształtować naszą przyszłość. To nie jest coś, co krajowe rządy mogą zrobić samemu. Potrzebujemy przewodnictwa Unii Europejskiej, ale nie będzie ono wiele znaczyć, jeśli nie zostaną podjęte działania na poziomie lokalnym – komentuje Frans Timmermans.

– Wyobraźmy sobie, że w stronę Ziemi zmierza wielka kometa, która uderzy w nas za dekadę. Czy wówczas powiedzielibyśmy – tak, zrobimy coś, ale niezbyt radykalnego? Nie, zmienilibyśmy to i to samo odnosi się do zielonej transformacji – napisał na Twitterze wiceszef KE.

– Huty zamiast węgla i innych paliw kopalnych będą musiały wykorzystywać wodór, proszę sobie tylko wyobrazić, jaki poziom inwestycji będzie tutaj konieczny (…). Trzeba będzie zastanowić się, jak uwolnić potencjał inwestycyjny inwestorów publicznych i prywatnych – PAP cytuje wczorajszą wypowiedź Timmermansa.

– Ogromną różnicę zrobiłoby, gdybyśmy zaczęli podróżować pociągami do miejsc położnych w promieniu kilku godzin. Samoloty latają z Amsterdamu do Londynu, z Brukseli to Paryża, a nawet Berlina. Tak nie powinno być. Powinniśmy podróżować pociągami. (...) To musi być częścią Zielonego Ładu. Nie rozumiem, dlaczego nie funkcjonują już pociągi nocne, jak było wcześniej (cyt. za PAP).

Komisja Europejska ma przedstawić szczegóły nowej strategii klimatycznej w dniu 11 grudnia.

Wcześniej w tym tygodniu szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała przeznaczenie na działania związane z transformacją energetyczną 100 mld euro, a Europejski Bank Inwestycyjny zadeklarował, że do 2030 roku zmobilizuje finansowanie inwestycji związanych z ochroną środowiska do kwoty 1 mld euro.

Jednym z tematów przyszłotygodniowego szczytu Unii Europejskiej będzie tzw. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji. W ramach tego funduszu kraje, których gospodarka i energetyka są silniej związane z węglem, będą mogły pozyskać finansowanie działań mających złagodzić odchodzenie od paliw kopalnych. Do tego grona zaliczane są takie państwa jak Polska, ale także Czechy czy Węgry, w których miksach energetycznych węgiel odgrywa jednak znacznie mniejszą rolę niż w przypadku naszego kraju.

Jak stwierdził wczoraj Frans Timmermans, „te kraje członkowskie wiedzą, że ich miksy energetyczne są nie do utrzymania, nie tylko ze względu na sprawy klimatu, ale także z uwagi na aspekt ekonomiczny”.

Wiadomo, że w ramach nowej strategii klimatycznej Komisja Europejska chce się zabrać za zmiany w systemie podatkowym, które wsparłyby przechodzenie na niskoemisyjną gospodarkę.

Co ciekawe, z wczorajszej wypowiedzi Fransa Timmermansa wynika, że na stole może pojawić się sprawa podatku węglowego, którym zostałby objęty import towarów z państw, które nadal bazują na emisyjnych źródłach energii.

– To nasz obowiązek jako Europejczyków, aby chronić nasz przemysł i gospodarkę przed nieuczciwą konkurencją, biorąc pod uwagę większy ślad węglowy – stwierdził Timmermans.

Zmiany mogą dotyczyć także w większym stopniu transportu morskiego i lotniczego. Jak stwierdził wiceszef Komisji, „nie ma żadnego sensu, gdy opodatkowujemy paliwo wlewane do samochodów, ale już nie do samolotów”.

Źródło: GRAMwZIEOLONE.pl

Komentarze

14.12.2019 9:37 rnr

Temat porzadnej sieci pociagow w Europie jest realny i bardzo bym mnie cieszyl. To by bylo cos. Podobnie w samej Polsce, bardzo bym chcial zeby tsk bylo nie tylko na kilku odcinkach.

14.12.2019 16:12 papa ohara

A nie lepiej byłoby zwyczajnie wrócić do gospodarki opartej na "siedzeniu na miejscu"?
Po co komu te kolejne środki transportu? Moi dziadkowie urodzili się w małej wsi, tam wychowywali się, tam dorastali, założyli rodzinę i tam też zmarli. Jedynie wojna na kilka lat ten stan rzeczy zmieniła. Dziadek opowiadał mi, że wyjazd na targ do większej miejscowości oddalonej o kilkanaście kilometrów raz w miesiącu to była spora wyprawa. Ja sam będąc dzieckiem jeździłem do nich na wakacje i na ferie zimowe. To były najlepsze czasy mojego życia. Nie było wtedy potrzeby bezsensownego latania po całym globie czy pędzenia szybkimi pociągami. Wyjazd nad polskie morze też był w tamtych czasach prawdziwym rarytasem. Tworzenie kolejnych energochłonnych struktur jest moim zdaniem totalnie bezsensu.

14.12.2019 17:34 pilaster

Czyli zamiast samolotu, który zużywa kilka kilogramów paliwa aby przewieźć jednego pasażera na 100 km, mamy mieć pociąg, który w tym samym celu zużywa już kilkanaście kilogramów. Węgla. Brunatnego. :)

15.12.2019 10:39 mol

Pilaster tak pociąg zasilany prądem z turbin Ga z owych zasilanych biogazem czy pv lub wiatrakami. Węgiel brunatny zasila pociągi u nas i w Niemczech choć DB kupuje tylko zieloną energię.

15.12.2019 19:07 Pilaster

MOL:

"Węgiel brunatny zasila pociągi u nas i w Niemczech"

Dlatego właśnie samoloty (i samochody) są lepsze od pociągów. Przynajmniej u nas i w Niemczech. :)

A najlepsze są autobusy. :)

15.12.2019 22:48 zxc

Porównanie środków transportu. Emisje w gramach CO2 na kilometr na jednego pasażera

Rower – 0 g
Pociąg – 15 g
Autokar – 30 g
Tramwaj – 60 g
Samochód - diesel (4 osoby w aucie) – 45 g
Samochód - diesel (1 osoba w aucie) – 180 g
Samochód – hybrydowy (1 osoba w aucie) – 120 g
Samochód – elektryczny (1 osoba w aucie) – 60 g
Samolot (długi dystans, klasa ekonomiczna) – 115 g
Samolot (krótki dystans, klasa ekonomiczna) – 160 g
Samolot (długi dystans, pierwsza klasa) – 330 g

15.12.2019 23:01 mol

Ty Pilaster to jesteś trollem :D jedź sobie np. do Berlina tym autobusem bez możliwości poruszania się i w niewygodnych fotelach.

16.12.2019 1:27 gupol(szukam w OZE)

"TIMMERMANS: POCIĄGI ZAMIAST SAMOLOTÓW, WODÓR ZAMIAST WĘGLA"

szkoda że zabrakło trzeciego, chyba najważniejszego filaru: Timmermans - 2 tysiące euro miesięcznie ZAMIAST 20 000 EURO miesięcznie.

gdyby taka propozycja pojawila się na stole timmermans zapewne stwierdziłby że to nie praworządne. i w ogóle dobra tam. aż tak ciepło nie jest. do diabła z tym klimatem.

16.12.2019 9:30 Felek

Wyliczenia emisji spalin dają do myślenia i niby wszyscy to wiemy, że można by transport rozwiązać lepiej ale...
Swój samochód to NIEZALEŻNOŚĆ. Każdy mi to powtarzał odkąd byłem dzieckiem. Tylko FRAJER dojeżdża do pracy albo szkoły autobusem. Jeszcze w mieście tramwaj takiej złej opini nie ma ale na wsiach to było frajerstwo jeździć pksem skoro społeczeństwo się bogaci i tanie samochody są dostępne. No i masz, jeżdżą teraz tacy frajerzy używanymi autkami przez ponad połowę czasu z jedną osobą na pokładzie i wywalaja jakieś 150g CO2 na km, bo korzystanie z komunikacji publicznej stało się przejawem byciabiednym i zacofanym, a przede wszystkim pozbawiinym NIEZALEŻNOŚCI. Czyli geneza upadku PKS i prawie upadku PKP w pigułce.

Trzeba ten idiotyczny trend odwrócić, nakłonić ludzi na nowo do tego, że jednk lepiej jest poświęcić trochę niezależności ale móc podróżować taniej, równie wygodnie i bezoiecznie a do tego z innymi ludźmi. Tylko, że tu jest problem z naturą człowieka jaką mu nadały obecne czasy. Większość populacji czuje się na tyle wyjątkowa, że nie ma ochoty telepać się z tuzinami innych ludzi w jakimś zdezelowanym tramwaju przez całe miasto jeśli tylko ma alterntywę do wyboru. Wiem, że nie w każdym kraju jest jak w Polsce ale problem znam z podwórka, mieszkam na wsi zatwardziale od lat i dalej mam taki zamiar. Wiem, że w wielu krajach jest wierne grono entuzjastów pociągów i autobusów, sam do nich należę ale nie korzystam z nich więcej jak kilka razy do roku, niestety. Więc albo trzeba było ludzi nie zniechęcać do komunikacji publicznej albo teraz trzeba to zrobić przez przymus np podnosząc ceny paliw i posiadania samochodu prywatnego do niebogycznych kwot. Wtedy wszystko wróci do czasów PRLu, tylko wybrani i zaradni kieli własny samochód. Większość jeździła czym mogła bo nie było wyboru. Tylko czy to jest rozwiązanie na miarę kraju mianującego się tytułem nowoczesnego członka Unii Europejskiej? Tym bardziej śmieszyły mnie zapewnienia rządu wiadomo kogo, że naprawią sytuację z komunikacją publiczną w kraju. Coś co psuto przez 20 lat, nie odżyje samo z dnia na dzień.

16.12.2019 9:54 pilaster

ZXC tak objawił w nieomylności swojej.

Zatem to prawda.

Amen :)

16.12.2019 16:13 Miro

Ja całe życie jeżdżę busami i pociągami. No i rowerem.

Przez parę lat miałem motocykl, ale mi przeszło, przestało mnie to interesować.

W młodości zdawałem na prawko na auto, parę razy oblałem (choć na motocykl zdałem bez problemu), a teraz nie mam zamiaru tego prawka robić - Boże broń.

Nigdy, nawet przez sekundę, nie wiązałem poczucia swojego statusu społecznego z posiadaniem auta - kompletnie tego nie rozumiem, uważam to za jakiś schiz - taką mam naturę i dlatego jest mi łatwo nie pragnąć samochodu. Ale rozumiem, że dla wielu osób odebranie prawa do posiadania auta to jak zamach na fundamentalną wolność. Większość moich znajomych (mężczyzn) wręcz buduje swoją biografię w oparciu o historię kolejno nabywanych samochodów. Auto wiąże się dla nich z inicjacją, tożsamością, samodzielnością, męskością itd. - nie ma możliwości takich ludzi przerobić - świadomie wybiorą katastrofę klimatyczną, a nie zrezygnują z auta.

16.12.2019 21:30 mol

@Miro
Premier zapowiedział zabieranie prawa jazdy za przekroczenie 50km\h po za terenem zabudowanym, po wprowadzeniu zaraz będzie płacz, że jedyni żywiciele rodziny i nie mogą pracować :D

17.12.2019 15:13 Michalb

Bilet autobusiwy z domu do roboty kosztuje mnie 10 zł, a do tego muszę wyjść godzinę wcześniej z domu, bo takie połączenia. Samochodem mam 20 minut i spalam 2. litry gazu za 5 zł. Mam tracić godzinę dwadzieścia i dziesięć złotych dziennie by poczuć się eko? Mnie na to nie stać. Ps. kiedyś jeździłem rowerem, ale zdrowie już nie pozwala.

18.12.2019 9:08 nqnq

@MICHALB
Samochód na gaz jest już w miarę ekologiczny w Polsce może bardziej od elektryka. Chyba trochę daleko masz do pracy, inaczej mógłbym polecić rower elektryczny. Możliwości jest wiele, by oszczędzać energie.

18.12.2019 13:02 ŚWIATŁOLUB

Sprowokowal mnie troszke PAPA OHARA, (z ktorego opinia sie zgadzam) ale nic nie stoi na przeszkodzie by sprowadzic dywagacje pana Timmermansa na bardziej podstawowy poziom, bo tylko zdefiniowanie zrodel problemu pomoc moze w znalezieniu wyjscia z sytuacji w jakiej sie znajdujemy.
Od z gorka 100 lat technokracja przepelnia ludzkie umysly nadmiarem zbednych informacji. Juz dawno temu przekroczone zostaly maksymalne granice ich pochlaniania w naszych glowach, a dociera tego wciaz wiecej i wiecej. Sama informacja, przekaz przestaly byc istotne. Dozylismy czasow gdy o waznosci informacji (a wiec i jej prawdziwosci - nie weryfikowalnej dla odbiorcy) decyduje sam nosnik: forma przekazu celebrujaca sam przekaz. Bez znaczenia jest tresc, bo informacji i tak jest zbyt wiele by kazdy mogl ja zweryfikowac i ocenic. Teraz wzbudzone ludzkie emocje decyduja o przydatnosci i prawdziwosci informacji. Dlatego gdy ogladasz polityka lub sluchasz dziennikarskiego komentarza do przewijajacych sie w tv obrazow obaj beda starali sie swoj przekaz odwolac do twoich emocji. Zauwaz, ze niezaleznie czy to jest tvp czy tvn czy radio tembr glosu "opowiadacza obrazow" jest od bardzo dawna podniesiony, przekolorowany i wcale nie chodzi o twoja uwage, bo ta przyjdzie sama jesli tylko uda sie wzbudzic jakies emocje. Makiawelizm w czystej postaci. ZLO jest tuz obok i nie bardzo nam przeszkadza to towarzystwo: wiekszosc nie protestuje i pochlania zbedne informacje razem z powietrzem pozwalajac na wyparcie naszej kultury. Mam na mysli ostatnie 600 lat gdzie niewatpliwie dominowalo slowo pisane, inaczej rozkladajace akcenty i co najwazniejsze: dopuszczajace swobode interpretacji. W ogole nie ma pytania czy to nas zmienia, bo prawda jest bardziej okrutna - nadmiar informacji przyniesiony przez kilka technologii nas po prostu niszczy od srodka.
Nasza cywilizacja osiagnela juz nie tylko swoje maksymalne granice wzrostu , co bardziej istotne przygladajac sie od strony wielu uzytych do tego technologii, te ostatnie osiagnely juz dawno stopien skomplikowania powyzej progu rozumienia ich uzytkownikow. Czy to jest zle posiadac uklad kontroli trakcji w samochodzie? Oczywiscie taki uklad wplywa na poziom bezpieczenstwa i jest pozadany. Czy powinnismy rozumiec sposob jego dzialania? Nie, podobnie jak nie musimy rozumiec protokolu transmisji przegladarki internetowej by jej uzywac. Problem pojawia sie gdy dochodzi do agregacji potrzebnych i niepotrzebnych udogodnien, rodzac stopien skomplikowania niezrozumialy nie tylko dla nas samych ale i dla 99% ogolu spoleczenstwa. Od tego zdania wlasciwie zaczynamy mowic o wladzy techniki nad kultura, tyle ze nie jest to pokojowe spotkanie dwoch stron wymieniajacych poglady, a bardziej Cesarza nieswiadomego celowosci swoich dzialan (pol biedy jesliby technika tylko chciala pomnazac pieniadze) z oglupialym spoleczenstwem (znieczulanym na biezaco chwilowym dobrobytem). Tyle, ze tracac z pola widzenia celowosc wprowadzania wielu "udogodnien" popadamy w taki stopien skomplikowania relacji czlowiek - technologia, ktory wyklucza nasza podmiotowosc, tj. technologia rozwija sie dalej bez badania jej wplywu na czlowieka i jego kulture nawet gdy sie twierdzi, ze "wykonano przeciez badania". Sytuacji takiej jak obecna (bezwarunkowa wadza techniki), kultura czlowieka nie doswiadczyla nigdy w przeszlosci. Podobny - nieco mniejszy - stopien skomplikowania relacji spolecznych i wyczerpania zasobow do dalszego tworzenia systemow zaleznosci, niezbednych dla funkcjonowania cywilizacji wystepowal tuz przed upadkiem Imperium Rzymskiego. Ktos powie ale przeciez mamy rozne technologie - poradzimy sobie. Chetnie zapoznam sie z ta pierwsza w swiecie czlowieka transformacja posiadanej przez niego technologii w niezbedne czlowiekowi zasoby. Transcendencja technologii w zasoby ma krotsza nazwe: CUD i jej proponuje oczekiwac. A skoro mowimy o magii, proponuje wyczulic uszy na jeszcze jedno slowo: DECENTRALIZACJA. Juz sie mowi o potrzebie decentralizacji sieci przesylowych energii elektrycznej ze wzgledu na zmiane sposobu jej pozyskiwania. Nie, nie w Polsce - na swiecie. Czym w ogolnym zarysie jest owa decentralizacja? Niczym innym jak procesem rozpadu dotychczasowego lancucha dostaw. W przypadku zrodel pozyskiwania energii elektrycznej zmiana jest korzystna zarowno dla planety rozpatrywanej jako calosc, jak i zbiorow malych wspolnot ludzkich, gdzie nie bedzie juz wystepowac koniecznosc stratnego przesylania gigawatow energii na wielkie odleglosci. Niestety coraz wiecej bedzie roznych form decentralizacji, ktore moga sie niepodobac, lacznie z decentralizacja demokratycznie wybranej wladzy i decentralizacja zasobow np. bananow, ryzu, etc., etc., etc.

18.12.2019 15:18 Miro

@MICHALB

Też bym na Twoim miejscu być może jeździł autem. Ze względu na czas, bo argument ekonomiczny słabo do mnie trafia.

Strata 10 zł dziennie przy dojeździe busem. To jest ok. 220 zł miesięcznie. Na rok (odliczając urlop, święta itd.) to jest około 2300. Odlicz OC - ok. 500 miesięcznie - to masz. ok. 1800 na rok. Z tego odlicz choć 300 zł rocznie na naprawy, opony, płyny. Zostaje 1500 zł.

Nie wiem, jakie masz auto, ale powiedzmy, że średnio za auto w Polsce się płaci 15 tys zł.

Czyli 10 lat jeździsz do pracy busem, żeby zrównoważyć wartość auta.

Wiem, że tym autem możesz też wozić rodzinę, co też obniża koszty komunikacji zbiorowej, nawet tak marnej, jak w Polsce.

Ale w sumie w skali dekad przejście z auta na komunikację zbiorową nie jest istotnym wyrzeczeniem finansowym - a w wypadki aut wartych kilkadziesiąt tysięcy złotych jest finansowym zyskiem.

Większość ludzi w takich obliczeniach pomija koszt kupna samochodu i jego utrzymanie - liczą tylko zużycie paliwa.

18.12.2019 15:51 Miro

@ŚWIATŁOLUB

Tylko dwie uwagi:

"Mam na mysli ostatnie 600 lat gdzie niewatpliwie dominowalo slowo pisane, inaczej rozkladajace akcenty i co najwazniejsze: dopuszczajace swobode interpretacji. W ogole nie ma pytania czy to nas zmienia, bo prawda jest bardziej okrutna - nadmiar informacji przyniesiony przez kilka technologii nas po prostu niszczy od srodka."

600- 200 lat temu wcale nie dominowało słowo pisane, bo 90% ludzi w krajach rozwiniętych nie umiało czytać (przynajmniej funkcjonalnie). A lwia część z tych, co umieli czytać - czytała proste katechizmy, horoskopy, teksty dotyczące zasiewów, prac polowych, różne diariusze itd. Inteligencja czytająca prace naukowe, poezję itd. to był promil społeczeństwa. Powszechnie zaczęto czytać dopiero w XIX wieku.

W tym zakresie XXI wiek od wieku np. XVIII dzieli otchłań - statystycznie społeczeństwo jest dziś bez porównania bardziej wykształcone.

"Tyle, ze tracac z pola widzenia celowosc wprowadzania wielu "udogodnien" popadamy w taki stopien skomplikowania relacji czlowiek - technologia, ktory wyklucza nasza podmiotowosc, tj. technologia rozwija sie dalej bez badania jej wplywu na czlowieka i jego kulture nawet gdy sie twierdzi, ze "wykonano przeciez badania".

Nieprawda. Właśnie w XIX i XX wieku zaczęto badać (niedoskonale i często korupcyjnie) wpływ technologii na ludzkie życie (artykułów na ten temat są miliony). Dawniej ludzie nie zdawali sobie sprawy z powiązań swoich technologii z dobrostanem naszego gatunku. Ziemia wydawała się zbyt ogromna, by nasze technologiczne wybryki mogły zmienić jej strukturę oraz ludzką naturę. Łopatologiczny przykład: początek rewolucji przemysłowej - nikt się nie przejmował spalaniem kopalin, bo co to niby mogło zmienić? Albo masowe wycinki lasów w średniowiecznej Europie - lasów była tak dużo, że karczowanie było neutralne poznawczo. Przeczytaj choćby "Potop" czy kronikę Długosza n/t Grunwaldu - przyroda i ludzka natura były wtedy traktowane jako constans - jakiekolwiek gigantyczne polowania nie miały prawa naruszyć odwiecznego porządku.

19.12.2019 1:46 Godlike

Czy w wyliczeniach emisyjności pociągów brano pod uwagę pensje obsługi? No i jakie zapełnienie wybrano? Też emisyjność jazdy na rowerze na pewno nie wynosi 0.

19.12.2019 7:54 Marcin

Najlepsze jest przemieszczanie się pieszo;) Mam to szczęście, że mieszkam w centrum dużego miasta na W PL i to jest mój główny środek transportu (też pewnie nie jest zeroemisyjny - jeść coś muszę, a i but się zużywa, spodnie przecierają...). Dla ścisłości, z tramwaju i autobusu też czasem korzystam.

19.12.2019 12:24 Godlike

SKM Trójmiasto w 2018 roku za zużytą energię zapłaciła 47 mln zł, a na pensje poszło 59 mln zł.

19.12.2019 13:08 Godlike

Sorry za 3 post, ale policzyłem to wszystko i wyszło, że SKM Trójmiasto ma 18,5 grosza kosztów na pasażerokilometr, a samochodem, gdy jedzie jedna osoba za paliwo wychodzi jakieś 40 gr na kilometr. Może dla pociągów dalekobieżnych różnica jest większa, ale nie jest tak, że różnica jest 10-cio krotna, jak ktoś tu podał.

22.12.2019 4:58 ŚWIATŁOLUB

@MIRO
Rozwoj ludziej kultury czlowieka w ostatnich 600 latach to okres absolutnej dominacji slowa pisanego. Dominacja ta wynika bezposrednio z faktu wynalezienia w tamtym punkcie czasu prasy drukarskiej. Ten wynalazek zmienil swiat w stopniu porownywalnym jesli nie wiekszym jak wynalezienie internetu. Posluze sie tu przykladem, ze nie trzeba uzywac obecnie internetu by mial on wplyw na nasze zycie. Podpierasz swoja teze statystyka, ktora w dosc niepelny sposob opisuje swiat: rzeka moze miec statystycznie 80 cm. glebokosci - jesli zawierzyc tej informacji w sposob typowy czlowiekowi zywiol wydaje sie do przebrniecia. Tyle, ze owa statystyka nie mowi tu wyraznie, ze mozna spotkac 50cm plycizne jak i 10 metrowa glebine. Podobnie "wiarygodna" jest informacja podajaca srednia liczbe ludzi pismiennych. Nie ma ona prawie zadnego znaczenia, bo kultury, spolecznych wzorcow, etc. zwyczajnie nie uwzglednia. Dlaczego to ma takie znaczenie dla rozpartywanego tu okresu ostatnich 600 lat? Ano ludzka kultura, wiedza, wzorce, etc. penetruja i ksztaltuja wszystkie grupy spoleczne w tym okresie tak skutecznie wlasnie dzieki prasie drukarskiej. Tempo tych przemian jest tak ogromne (=wprost wplyw slowa pisanego) jak rosnaca skala dostepnosci ksiazek: sto lat po wynalazku Gutenberga liczba ksiazek wzrosla w Europie z ok. 7000 sztuk do 70.000.000. Niewazne o czym one traktowaly i czy byly madre - ma to trzeciorzedne znaczenie - tu dochodzi do zmiany mentalnosci ludzkiej, forma przyswajania wiedzy wplywa na zmiane postrzegania swiata w sposob rownie rewolucyjny jak skala wzostu dostepnej ilosci ksiazek, ktore podobnie jak komputery w latach 70-tych i 80-tych XX wieku byly dostepne dla elit spolecznych. Jednak slowo pisane zdominowalo ludzkie umysly i kulture - niezaleznie od tego czy chlop zpod Hannoveru umial czytac czy nie - przefitrowane wzorce dotarly i do niego. Jestesmy istotami bardzo spolecznymi stad sukces gatunkowy czlowieka. Wytworzylismy jezyk ze skladnia i terminami symbolicznymi, wiedze przez tysiace generacji przekazywalismy w grupach ustnie. Ale jest jeszcze jedna tajemnica ludzkiego zdominowania planety: instynktowe wzorcowanie. Jest to system adaptacyjny zaszyty w relacji wzajemnej mozg-mowa (czy jezyk), ktory umozliwia znacznie wiecej niz nauke jezyka grupy w ktorej dziecko przebywa. System instynktowego wzorcowania zaczal byc dostrzegany przez swiat naukowy dopiero pod koniec XX wieku, tymczasem to on wlasnie jest odpowiedzialny za zjawisko, ktore wiekszosci ludzi umyka: nie trzeba byc pismiennym, by w grupie spolecznej korzystac z wiedzy poprzednich pokolen, wzorcow kodowania znaczeniowego informacji. Jest to system samoorganizujacy sie,tj. zbiory tworza inne zbiory, wzajemne korelacje, systemy zaleznosci wewnetrznych i zorientowanych na inne dopiero powstajace bazy symboli i znaczen. Dotatkowym korelantem ich wszystkich jest uwarunkowany przyczynowo-skutkowo atrybut pozadanosci ponownego wystapienia danego wzorca czyli odniesienie wprost do ludzkich emocji i uczuc. Stad np. podniesiony i przekolorowany tembr glosu u prawnikow, dziennikarzy, spikerow, o ktorym wspomnialem w poprzednim poscie: nosnik informacji zawlaszcza informacje, jej tresc przestaje byc podmiotowo istotna, system wzorcowania instyktowego preferuje emocje nad trescia. W duzym uproszczeniu mozna opisac neurofizjologie czlowieka i jego system spoleczny jako bardzo podatny na rewolucje dostepnosci ksiazki. Zmiany, ich masowosc i tempo, ktore zaszly pod wpywem "hurtowej" obecnosci pismiennictwa ostatnich 600 lat nie mialy precedensu we wczesniejszej historii. Przykladem wzorcowania z odleglej przeszlosci, gdzie nasza neurofizjologia zadecydowala za nas (nie bylo pragmatycznej decyzji tylko instynktowna) jest wzorzec jakim odmierzamy obecnie czas i miary katowe - oba sa oparte o system szescdziesiatkowy, ktory do Europy przywedrowal z Mezopotamii. Ilekroc patrzymy na zegar, dobrze jest uswiadomic sobie z pokora, ze najprawdopodobniej sukces gatunkowy zawdzieczamy stosunkowo niedawno odkrytej korelacji z grupy wzorcowania instynktowego: nieuswiadomionych, neurofizjologicznych preferencji mozgu, niz planowaniu i statystyce. A XXI wiek dopiero bedzie dzielic odchlan od wieku XVIII - stan obecny to wzgledne podobienstwo: dzieci maja dziecinstwo. Tymczasem technologicznie napedzany nadmiar informacji (glownie z internetu), najprawdopodobniej skasuje termin "dziecinstwa" i dzieci od 12-14 roku zycia beda skazywane za przestepstwa tak jak dorosli (w USA sadza wlasnie pierwszego czternastolatka za 2 morderstwa jak doroslego). To powrot do systemu prawnego opisywanego w sredniowieczu: umiesz mowic = jestes dorosly. W XXI wieku nadmiarowa dostepnosc wszelkiej wiedzy powoduje bezradnosc u doroslych iu dzieci. Dzieci ucierpia przez znikniecie systemu regulacji uprawnien przy dostepie do okreslonych tresci. Jestesmy obecnie w stanie przejsciowym nauki: duza czesc tej spolecznosci karmi sie mitem kartezjanskim,czesto bezwiednie. Bywa, ze uznany wspolczesny naukowiec odrzuca dualizm duszy i ciala w piewszym zdaniu, a w drugim zaczyna prezentowac postawe pelna fundamentalizmow kartezjanskiego podzialu na dusze i cialo. Nazwalbym ten stan przejeciem wladzy nad informacja przez technologie. To z kolei wymusi usuniecie z czasem dobra i zla, bo specjalisci technologiczni oczekuja ich liczbowych parametrow wydajnosci, obiektywnosci i precyzji. Jak zmierzyc i zobiektywizowac wartosci moralne? Ludzki uklad neurofizjologiczny przetrwal tysiace generacji wczesniejszych pokolen, wyksztalcil mechanizm wzorcowania instyntowego, ktore pozwolilo nam osiagnac wraz z wieloma technologiami niespotykany dobrobyt. Jesli nie zareagujemy na czas technologie beda masowo tworzyc inne technologie lecz juz tylko dla usprawiedliwienia wlasnej egzystencji. Cywilizacja agregacji zbednych informacji juz jest od dawna i niszczy niekonwertowalne w jej rozumieniu systemy wartosci. Bynajmniej nie bronie tu zadnych systemow religijnych,bo sa one organizacjami tlumiacymi wolnosc jednostki w celu osiagniecia biezacych celow ich korporacyjnego dobrobytu. Wiekszosc antropologow kultury i teoretykow systemow religijnych postrzega te ostatnie jako wyraz potrzeby odwzorowania / transformacji ludzkich wzorcow na nature i swiat zwierzecy i nie-niezbedny element spoleczny. To tak w wielkim skrocie i bez podawania opracowan naukowych i ksiazek, bo sie Marcinowi serwer znowu zatka: tak z grupsza materialy obejmuja 80.-90. opracowan naukowych i okolo stu kilkudziesieciu ksiazek, kilka po polsku, 96% w jezyku angielskim.

24.12.2019 16:45 Miro

@ŚWIATŁOLUB

Dzięki za ripostę. Rzeczywiście odnośnie wpływu pisma/druku na kulturę/mentalność popełniłem idiotyczny błąd, zapominając o wręcz oczywistych mechanizmach , o których wspomniałeś. Raz jeszcze dzięki.

Zafrapowały mnie Twoje uwagi o dzieciach - muszę to przemyśleć.

Przy okazji: możesz pisać bardziej przejrzyście, z akapitami, z podawaniem argumentów do swoich tez? Bo ciężko się Twoje wpisy czyta, a Twój sposób pisania "zachęca" do pominięcia Twoich postów.

25.12.2019 2:31 ŚWIATŁOLUB

@MIRO
Oczywiscie - jak tylko dotre do wlasnego pc - beda polskie literki, akapity, etc.
Pisalem dwa ostatnie posty na resztkach energii i wybralem tresc, porzucajac niestety forme.
W pelni sie z Toba zgadzam - czesto sam omijam wpisy ze wzgledu na uklad strony.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto