Prof. Piotr Skubała: Wszyscy musimy się nauczyć brać tyle, ile potrzebujemy, nigdy więcej

W najbliższym miesiącach będziecie mogli przeczytać serię wywiadów z ludźmi, którzy na różne sposoby starają się zmieniać współczesny świat na lepsze. Tytuł cyklu to “Jak naprawić świat?”. Rozmawiać będziemy z ludźmi, którzy robią rzeczy ważne i ciekawe. Będą wśród nich aktywiści, akademicy, ludzie aktywni na lokalnym poziomie, a także naukowcy. Cykl inauguruje rozmowa z prof. Piotrem Skubałą z Uniwersytetu Śląskiego.

Panie Profesorze, co pan myśli o współczesnym świecie?

Jest on dla mnie z jednej strony smutny, a z drugiej przepełnia mnie entuzjazmem. Smutek wynika z tego, w jaki sposób dokonujemy dewastacji dzisiejszego świata. Doświadczamy kryzysu środowiskowego, kryzysu klimatycznego. Dane, które płyną z kolejnych raportów naukowych są zatrważające. Zmiany przyspieszają. Nie udaje się zatrzymać żadnych negatywnych trendów – emisji gazów cieplarnianych, wymierania gatunków. W zasadzie można z nich wyczytać, że praktycznie nie mamy już szans na przetrwanie jako cywilizacja. Zmierzamy ku wielkiej tragedii.

To tłumaczy smutek. Ale nie entuzjazm?

Ja się zajmuje ekologią, działalnością środowiskową od 1992 roku. Wtedy zetknąłem się z innym sposobem myślenia, inną wrażliwością. Otworzyła się dla mnie nowa brama, zaczęła świadomość, że ten świat jest pięknie skonstruowany. Że jest przyroda, wszystko jest ze sobą połączone i ja jestem tego częścią. Przeszedłem na wegetarianizm. Stałem się aktywistą i edukatorem ekologicznym. To był piękny moment w moim życiu, a ono stało się głębsze.

Dzięki temu można zrozumieć zadowolenie indywidualne, ale nie entuzjazm wobec świata.

Tylko przez te wszystkie lata czułem pewnego rodzaju osamotnienie w środowisku, w którym się obracam. Myślę o uczelni, o znajomych. Często człowiek, który się zajmował ekologią był traktowany jak dziwak, odszczepieniec, nieszkodliwy wariat. I ja tak byłem traktowany. Natomiast od pewnego czasu liczba osób, które zwracają uwagę na te problemy i myślą podobnie jak ja, szybko wzrasta. Także na wydziale nie jestem osamotniony, bo na uczelni i poza uczelnią, naukowców walczących z kryzysem środowiskowym jest coraz więcej. W Polsce powstał ruch Nauka dla Przyrody.

Jest was więcej. Ale czy was słuchają?

Mamy pewien wpływ na to, co się dzieje. Wiele osób walczy o sprawy najistotniejsze.

Ja mam jednak wrażenie, że decydenci naukowców nie słuchają. Ignorują wasze listy.

Decydenci niestety nie. Rzeczywiście są w tej chwili dwie takie bańki. Jedną są naukowcy oraz ci, którzy słuchają naukowców, czyli ekolodzy oraz dzisiaj spora grupa młodzieży szkolnej. Jest to pewne uogólnienie, bo są wśród nich osoby dorosłe, dziennikarze. Tylko że to jest ciągle zdecydowana mniejszość społeczeństwa. Druga grupa to spora wciąż część społeczeństwa, dla których naukowcy nie są autorytetem. Doświadczam tego na różne sposoby. Wielokrotnie pisaliśmy listy na przykład do ministra środowiska, prezydenta, premiera.Odpowiedzi często były takie, że naukowcy mają zawężone spojrzenie. Podobno nie dostrzegamy całego obrazu sytuacji.

Rozumiem, że jeden polityk ma szerszą perspektywę niż 200 naukowców reprezentujących różne dziedziny wiedzy.

Miałem kiedyś możliwość wystąpienia podczas kongresu małych i średnich przedsiębiorstw. Panel dotyczył smogu i programu „Czyste powietrze”, a byłem w nim między innymi z ministrem środowiska panem Kowalczykiem, wiceprezydentem Katowic, jeszcze kilkoma osobami. Wszyscy program bardzo chwalili. A ja odniosłem się do tego nieco krytyczniej i powiedziałem, że on nie rozwiąże problemu, nie wiadomo też skąd miały by się na niego znaleźć pieniądze. A także że nie stanowi odpowiedzi na kwestię klimatu, która jest głównym wyzwaniem. Jej rozwiązaniem jest bowiem zaprzestanie spalania paliw kopalnych.

Odebrano mi głos, a pan Minister skomentował, mówiąc: „wy naukowcy jesteście marzycielami, a my jesteśmy realistami.” Takie to są argumenty. Ja się obawiam jednak, że realistami są naukowcy i młodzież na ulicach.

Jak będzie wyglądał świat, zgodnie z wiedzą naukową, za 30 lat jeżeli będziemy postępować zgodnie z realistycznym i odpowiedzialnym scenariuszem ministra Henryka Kowalczyka?

To można znaleźć w opracowaniach naukowych. Jest np. raport Komisji Europejskiej pt. „Wyzwania i wybory dla Europy” , który opisuje, co może zdarzyć się w 2030 roku. Jest w nim mowa o znaczących szkodach dla gospodarki i środowiska, które nastąpią już w najbliższych 12 latach. Raport nie ostrzega, ale informuje, że tak będzie. Opowiada, jak może wyglądać życie w miastach i przewiduje, że te mogą się pogrążyć w chaosie, przestępstwach, kompletnie zanieczyszczone. Przedstawia straszny scenariusz.

Tak ma być za 12 lat. Inną często przywoływaną datą jest rok 2050. Co będzie wtedy?

Na rok 2050 mamy scenariusz z Mad Maxa. To oczywiście nie oznacza jeszcze końca cywilizacji, ale oznacza cywilizację pogrążoną w chaosie. Oprócz suszy, nawalnych deszczów, huraganów, największym zagrożeniem będzie moim zdaniem uchodźstwo klimatyczne. Ono sprawi, że ideały humanizmu znikną. Zniszczenia przetrwamy, ale kiedy staniemy oko w oko z setkami milionów ludzi, którzy będą uciekać, może zniknąć to, co dzisiaj określamy słowem cywilizacja.

„Najważniejsza wiadomość współczesnego świata”

Są już politolodzy, którzy te scenariusze rozważają. I one rzeczywiście nie są optymistyczne. Oglądałem pana wystąpienie na TEDx. Zaczął je pan od slajdu, na którym było napisane: „Najważniejsza wiadomość współczesnego świata”. Jak wiadomość jest dziś najważniejsza?

Często tak zaczynam wykłady. Miałem kilka dni temu zajęcia w liceum w Sosnowcu i zapytałem o to młodzież. Wymieniali różne rzeczy…

Jakie?

Zwykle cząstkowe. Mówili o suszy, o rosnących cenach. Rzadko się jednak pojawiało to, że żyją w świecie, w którym życie wymiera.

Bo najważniejszą wiadomością jest to, że świat wymiera. Tak?

Cóż może być ważniejszego niż życie, które wymiera w tempie błyskawicznym.

Gdybym miał oceniać po nagłówkach gazet, powiedziałbym, że są ważniejsze rzeczy.

Informacje o zagrożeniach środowiskowych pojawiają się na pierwszych stronach gazet, ale to jest często jeden dzień, a potem zalewa nas fala rzeczy banalnych.

A wie pan dlaczego? To się „nie klika”. Media najwięcej piszą o tym, co interesuje ludzi. To najwyraźniej ludzi jeszcze nie interesuje wystarczająco. Zainteresujmy ich więc. To co pan opowiadał na TEDx zjeżyłoby włosy na głowie każdemu, kto je ma. Co dzieje się na świecie?

Doświadczamy szóstego wielkiego plejstoceńsko-holoceńskiego wymierania. Życie wymiera w tempie zaskakującym, nawet dla naukowców. Mark Williams, profesor geologii, mówi, że wymieranie dinozaurów to drobiazg w porównaniu ze zmianami, które dzisiaj fundujemy planecie. Tempo wymierania jest spektakularne. 1000 razy szybsze niż w czasach prehistorycznych.

Człowiek, nasza działalność, przyczynia się do 1000 razy szybszego wymierania gatunków. Bardzo obrazowe są tutaj liczby.

Poproszę o nie.

Prawdopodobnie od kilku do kilkunastu gatunków znika z naszej planety w każdej godzinie. Mówię prawdopodobnie, bo wciąż nie znamy zdecydowanej większości gatunków na Ziemi. Zaskoczeniem było, kiedy okazało się, że dziś jest o 60 proc. kręgowców mniej niż w 1970 roku. Dla mnie jedną z najlepszych ilustracji tego, jak przeobraziliśmy tę planetę, są badania Yinon Bar-Ona i współautorów, którzy policzyli biomasę kręgowców żyjących obecnie na Ziemi. 67 proc. to zwierzęta hodowlane, 30 proc. to ludzie, a zaledwie 3 proc. to dzikie kręgowce. Ich już prawie nie ma. Głównie na planecie są teraz krowy, świnie i ludzie. Pojawia się często zarzut do mediów i filmowców, że pokazują piękną przyrodę. Ale z ich produkcji nie wynika, że to co możemy zobaczyć w kinie i telewizji, w pięknych filmach, to marne resztki. Tak naprawdę planeta jest zdewastowana, a dzikich zwierząt nie ma. Ostoja dzikiej przyrody to obecnie 1 proc. ekosystemów lądowych.

Wczoraj obejrzałem „Pokot” Agnieszki Holland, który dobrze pokazuje różne perspektywy patrzenia na tę sprawę. I mając go w głowie, muszę zapytać: dlaczego to jest problem? Liczby być może przerażają, ale chyba nie wszystkich. Dlaczego powinny przerażać wszystkich?

Choćby dlatego, że

nasze życie, funkcjonowanie, dobrobyt i szczęście są zależne od działania ekosystemów. Od tego, czy pszczoły będą zapylać, dżdżownice przerabiać, a „moje” roztocza glebowe będą stymulować aktywność reducentów, czyli bakterii i grzybów. Od tego zależy moja, nasza przyszłość. Poradzimy sobie bez wielu różnych rzeczy. Natomiast nie poradzimy sobie, jeżeli te różne organizmy, miliony gatunków, przestaną wykonywać swoją codzienną robotę. To dzięki nim istniejemy.

Brakuje świadomości ekologicznej tego, jak zbudowany jest świat. Tego że jest on wielką siecią życia, siecią pajęczą, gdzie wszystko ze wszystkim jest powiązane.

Czytaj dalej, na SmogLab

Komentarze

18.10.2019 14:04 WJ

W wypowiedziach profesora znajduję to "mentalne pokrewieństwo" a kolejnym Człowiekim. Jednak u mnie zamiast entuzjazmu pojawia się "mikrodopalacz" energii, by nadal być, żyć, bo są podobnie czujący niezbędne wzmocnienie przy bagażu świadomości, która mi aktualnie towarzyszy.

Gdzie jest nadzieja ?- oto jest pytanie...

18.10.2019 14:50 Carlinfan

"WSZYSCY MUSIMY SIĘ NAUCZYĆ BRAĆ TYLE, ILE POTRZEBUJEMY, NIGDY WIĘCEJ" - ewangelia dla elit.

18.10.2019 20:52 Logic

@WJ
Nadzieji nie ma a bandy kanibali juz prawie czekają za rogiem.
Ludzkość musi przejść te lekcje zeby sie czegoś nauczyć.

18.10.2019 23:26 adaś

Wywiad ciekawy ale tytuł mi sie nie podoba.
Co to znaczy brać tyle ile potrzebujemy ?
Jakiś pan twierdzi że potrzebuje wielki samochód bo w takim czuje sie bezpiecznie.
Jakaś pani twiedzi że potrzebuje trzy razy dziennie kapieli w ciepłej wodzie, do tego kremy , pudry, odżywki bo tylko tak czuje się komfortowo.
Hasło powinno być zupełnie inne :
MUSIMY UCZYĆ SIE JAK ŻYĆ ŻEBY MNIEJ POTRZEBOWAĆ.

Zdaję sobie sprawę że sam czasem biorę więcej niż potrzebuję. Są to niby drobiazgi np. kupiłem dużo wiecej żyłki na ryby i leży w szafie. No bo w razie jakiegoś kryzysu to wędka i kołowrotek będą działać jeszcze przez 10 lat. A żyłkę trzeba zmieniać nawet dwa razy w roku. Może to i głupie myślenie ale inni dużo wieksze sumy wydają na wódkę to ja żyłkę sobie kupiłem. :)

18.10.2019 23:31 adaś

@Logic
Czy Ty czasem nie masz obsesji na punkcie kanibalizmu ? Śni Ci sie po nocach że zjedzą Ciebie nachdźcy z Afryki , że ciągle powtarzasz teksty o kanibalach ?

19.10.2019 3:50 gupol(szukam w OZE)

zgadzam się z @adaś.
takie hasło jak to w tytule artykułu to prosta droga do zachowania obecnego status quo. ludzkie potrzeby są bardzo różne. od skromnych po nieograniczone;).


"Cóż może być ważniejszego niż życie, które wymiera w tempie błyskawicznym."

sory ale to jest nieprawda. życie wcale nie wymiera. spada tylko jego bioróżnorodność.
po prostu są gatunki organizmów na tej planecie które są szczególnie ważne dla ludzi więc ludzie robią ile się da żeby tym gatunkom było jak najlepiej i by nie miały konkurencji. życie w swej biomasie bujnie rozkwita. na razie.

@logic

no własnie trochę optymizmu. zobacz. konfederacja weszła do sejmu. historyczny sukces korwina. coś nieprawdopodobnego. a ja niegodny nie wierzyłem że im się to uda.

19.10.2019 7:53 Logic

@Adaś
Mozesz sie dalej samo oszukiwać ale to nic nie da.

@Gupol
Akurat konfederacja neguje GO wiec z punktu widzenia tego portalu bym sie nie cieszył.
Cieszę sie ze weszli, bedzie głos normalności w innych dziedzinach.

19.10.2019 10:19 Carlinfan

@GUPOL
Ludzkie potrzeby są identyczne, ale zaspokajane na różne sposoby. To właśnie mass media i wielki biznes tworzą nam w głowach potrzeby odnośnie kremów, kąpieli i latania ch** wie gdzie, bo trzeba się pochwalić foteczkami na ściance.

19.10.2019 19:09 adaś

@Carlifan
Właściwie to trzeba powiedzieć że głębokie ludzkie potrzeby sa takie same. Potrzeba akceptacji, miłości, zrozumienia, bezpieczeństwa itd.
Problem polega na tym że ludzie zaspokajają je nie tak jak trzeba i czasem dopiero w godzinie śmierci uświadamiają sobie że głupio żyli i że posiadanie rzeczy nie zaspokoiło ich najgłebszych potrzeb.
Nadal twierdzę że hasło żeby brać tyle ile potrzebujesz i nic więcej, nie jest dobre na dzisiejsze czasy

@Logic
"Mozesz sie dalej samo oszukiwać ale to nic nie da."
Ależ ja tylko z ciekawości pytałem czy ludożercy śnią Ci sie po nocach.
Bo ja sądzę że ewentualni nachodźcy tak sie ucieszą zawartością mojej piwnicy ( dobre wino domowe ) że moje zwłoki zostawią w spokoju. A gdy nastepni przyjdą za tydzień to już będę niejadalny :)

20.10.2019 1:38 Miro

Myślę, że mimo niefortunnego tytułu artykułu profesor Skubała miał na myśli właśnie to, o czym pisze ADAŚ. Swego czasu uczestniczyłem przez ponad rok w zajęciach Akademii, którą współtworzył profesor - więc miałem okazję dobrze poznać jego tok myślenia. Zawsze mu chodziło o nauczenie się samoograniczania i o rozważne zaspokajanie istotnych potrzeb (nurt tak zwanej "ekologii głębokiej") - co zresztą poświadcza osobistym postępowaniem.

@GUPOL

Poruszasz ważną kwestię - metafizyczną (lub cyniczną - w dobrym tego słowa sensie), że tak powiem.
Ciężko powiedzieć, co lepsze - jednorodny las sosnowy z trzema szczęśliwymi gatunkami czy różnorodny las pierwotny ze stoma szczęśliwymi gatunkami.

Nie mamy i nigdy nie będziemy mieć etycznego punktu odniesienia, by takie dylematy rozstrzygnąć.

Zawsze probierzem będą sentymentalne uczucia, wspomnienia, nawyki, aktualne korzyści itd.

Ale choć nie da się wycenić, co lepsze - to da się bardzo dobrze wyczuć, kiedy postępuje się dobrze czy źle.

20.10.2019 3:34 gupol(szukam w OZE)

@carlinfan
"Ludzkie potrzeby są identyczne, ale zaspokajane na różne sposoby."

nie zgadzam się. w ten sposób negujesz różnice między ludźmi. potrzeby zależą od typu osobowości i masy innych czynników psycho-społecznych a te są rozmaite.
np z jednej strony od zawsze mamy pogrążonych w medytacji pustelników co to gardzą statusem społecznym i dobrami materialnymi a z drugiej drapieżnych ,psychopatycznych i pazernych karierowiczów co to bez mrugnięcia okiem idą po trupach do władzy i pieniędzy.

@adaś
"Problem polega na tym że ludzie zaspokajają je nie tak jak trzeba i czasem dopiero w godzinie śmierci uświadamiają sobie że głupio żyli i że posiadanie rzeczy nie zaspokoiło ich najgłebszych potrzeb."

piszesz tak jakby człowiek kierował swoim życiem ściśle wg własnej woli i miał nad nim całkowitą kontrolę. śmiem wątpić. nie mów mi że chcieć to móc.
ja myślę że życie wybiera człowieka a nie człowiek życie. człowiek prawie nigdy nie żyje tak jak chce tylko tak jak musi.
a jeśli człowiek "głupio" żył to dlatego że mógł żyć albo głupio albo wcale. i to uświadamia sobie najczęściej na samym początku, długo przed godziną śmierci. ci co nie chcą żyć głupio widząc beznadziejność swojej sytuacji zwykle popełniają samobójstwo w młodości. pozostali zanurzają się coraz głębiej w egzystencjalnym szambie. w godzinie śmierci co najwyżej żałują że nie umarli wcześniej;p.
bo wiesz, do realizowania "glębszych" - niematerialnych potrzeb o których piszesz potrzebni są inni ludzie a z nimi bywa róznie. człowiek nie może sam sobie dać miłości, zrozumienia, bezpieczeństwa a nie ma żadnego wpływu na innych ludzi. w tych kwestiach nie może ich do niczego zmusić. jedyne na co może mieć jakiś wpływ to sprawy materialne. i tym się zajmuje choć nie chce. ot taki fatalizm istnienia.

20.10.2019 3:48 gupol(szukam w OZE)

@miro
no nie wiem czy to już kwestie metafizyczne. aż tak głęboko tematu nie kopałem;)
moim zdaniem nie jest to też kwestia etycznych dylematów ani nawyków czy aktualnych korzyści.

wg mnie to kwestia biologi lub paleobiologii.
najczęściej wiemy jakie zespoły gatunkowe organizmów zamieszkiwały dany obszar przed pojawieniem sie na nim człowieka i to powinien być nasz punkt odniesienia.
a skoro nie da się pogodzić ludzi z pierwotnym stanem przyrody to trzeba go przynajmniej utrwalić albo w postaci rezerwatów albo wirtualnie w muzeach i koniecznie nie pozwalać im zapomnieć.

20.10.2019 10:00 Miro

@GUPOL

Zgadzam się, masz rację.

W poprzednim poście za bardzo odleciałem metafizyczno-etyczno-ogólnikowo :)

20.10.2019 13:42 adaś

@Gupol
"a myślę że życie wybiera człowieka a nie człowiek życie. człowiek prawie nigdy nie żyje tak jak chce tylko tak jak musi."
To tylko część prawdy. Nie wybrałem gdzie się urodziłem ani jakie miałem rodzeństwo. Ale już relacje z tym rodzeństwem były kwestią wyboru.
Mój wujek lubił pracę ale także imprezy, kobiety...
Gdy umierał ( chory na raka płuc i z amputowaną nogą ) powiedział : gdybym wiedział wcześniej jak życie się kończy to bym żył inaczej.
Taką,niestety spóźnioną refleksję. ma wielu ludzi.

" człowiek nie może sam sobie dać miłości, zrozumienia, bezpieczeństwa a nie ma żadnego wpływu na innych ludzi"
Właśnie że ma. Gdy daje to innym bezinteresownie to od wielu otrzymuje to samo. Na tym polegają normalne relacje w rodzinie i szerzej w społeczeństwie.

20.10.2019 20:07 Ja

@ Gupol "Właśnie że ma. Gdy daje to innym bezinteresownie to od wielu otrzymuje to samo. Na tym polegają normalne relacje w rodzinie i szerzej w społeczeństwie."
Zgadza się, często tak jest, ale niestety nie zawsze. Wielu ludzi chciałoby coś zmienić, ale są blokowani przez "dziwność" i niedostępność innych. Koniec końców, nie żyją tak, jakby chcieli i to nie ze swojej a z innych winy.

20.10.2019 20:09 Ja

Ech... to miało być do Adasia...
A propos, takich pomylek - czy nie dałoby sie wprowadzić tutaj edycji własnych postów?

21.10.2019 17:02 Misha_XL

Niech pan profesor spróbuje porozmawiać z innym panem profesorem - takim, który ma córkę i świeżo urodzonego wnuka.
Niech go spróbuje przekonać, że pieluchy tylko tetrowe, przedszkole ma być najbliższe, a nie najlepsze. No i tablet to jest takie cuś, co się kupuje dziesięciolatkowi dopiero.
Cały entuzjazm pójdzie w diabły, gwarantuję. Pan profesor znów stanie się dziwakiem, odszczepieńcem i wariatem. Tyle, że już nie będzie wariatem nieszkodliwym, a stanie się zagrożeniem dla naszej way of life. I zobaczy, czym to grozi...
Wywiad z panem profesorem wydrukuję, oprawię... i postawię na półce między Muminkami a Kubusiem Puchatkiem, gdzie jego miejsce.

21.10.2019 20:44 CRUITHNE

"Musimy mniej potrzebować" - zgadzam się, tylko właściwie nikt nie jest na to gotowy, a nawet powiem więcej - mało kto jest gotowy na to, żeby ktoś w jego otoczeniu miał takie dążenia. Znałem jedną taką osobę: weganin, niemalże asceta, latami nosił te same ubrania (czyste), chodził pieszo, żył skromnie, nie kupował niczego, co nie byłoby mu absolutnie niezbędne. Prawdziwy skarb dla planety, ślad węglowy miał pewnie na poziomie 2 lub mniej ton CO2/rok, ale w swoim otoczeniu był uważany za dziwaka i freaka, niemalże menela, ludzie sobie z niego kpili i wytykali go palcami. A on tylko cenił proste, skromne życie (miał pracę i mógł żyć jak "normalny człowiek" gdyby tylko chciał).
Nikt w tzw. cywilizacji zachodu nie jest gotowy na redukcję zakresu swoich potrzeb. Wszystko wskazuje na to, że ludzie zostaną do tego zmuszeni (wątpię że przez planowe regulacje systemu, tylko raczej przez nadejście tego co nieuniknione). Ciekawi mnie, w jakim tempie te zmiany będą zachodzić, myślę, że jednak dość powoli i scenariusz kanibalizmu nie dojdzie do skutku, ja stawiam, że będzie to miało formę postępującej pauperyzacji społeczeństw.

22.10.2019 7:09 Carlinfan

@CRUITHNE
Po pierwsze, nie mów za wszystkich odnośnie gotowości na redukcję swoich potrzeb, gdyż wielu ludzi potrzebuje mniej niż reszta uważająca, że należy im się wszystko po co sięgną ręką.
Po drugie to jesteś naiwny sądząc, że nie dojdzie do kanibalizmu. Jest prawie 8 miliardów ludzi. System już zżera własny ogon, a my obserwujemy kończącą się erę sielankowego życia. Gdy nagle zabraknie ropy, czy to z powodu cen czy jej faktycznego braku to nie będzie dystrybucji towarów, wiele miejsc pozostanie bez świeżej żywności, a spora część ludzi nie będzie potrafiła sobie poradzić bo się przyzwyczaiła do pełnych półek.
A nawet w czasach obecnych są przypadki kanibalizmu w Korei Północnej.

22.10.2019 16:27 Patrycja

No fakt faktem ale dostałam wiadomość od mojego wujka który był na północnej syberii.
Prywatna Ekspedycja badawcza.
Morze wzbiera a klatraty metanu erupują
Słupy giganty na 1000 metrów z okładem.Szerokie na 100 metrów i to na powierzchni 100 km2 naliczył ze znajomymi 398 gejzerów.
Na całym oceanie arktycznym aż wrze i kipi.
15140000 km 2 przy średniej 398 gejzerów/100km2 daje nam jakieś 60 milionów. Z tego co pisał wychodzi na to że jeden gejzer daje jakieś 128 m3 na sekundę co oznacza 7680 milionów m3 na sekundę.
Dzień ma 86400 sekund. To jest 663552 km3 na dobę!!! Przy gęstości
768,1 grama na metr sześcienny daje to nam jakieś 510000 tysięcy ton co jest ekwiwalentem 40 milionów ton CO2. Na rok to jakieś 14,6 miliarda.
Ponadto na domiar złego i koszmarnego podgrzanie 1kg wody o 1C
wymaga 1 kcal.
Podgrzanie 1kg lodu o 1C wymaga aż 74 kcal.
A TAM LODU JUŻ WOGÓLE NIE MA !! POZA JAKIMIŚ MALUTKIMI KRAMI O GABARYTACH 2,5X4 METRA !!
A o innych pokładach metanu na reszcie globu, Permafroście,Pożarach, nawet wspominać nie będę. Nie oszukujmy się za 2-3 lata to tu niczego nie będzie. Niczego poza Anarchią i pożarami i eksplozjami metanu .To przyspiesza pod własnym ciężarem. Jeszcze rok jeszcze 2 jeszcze 3 może 4 i finito. O 26 urodzinach mogę zapomnieć.
LUDZIE MÓWIĄ O TYM BO NIE MOGĄ DŁUŻEJ IGNOROWAĆ TEGO O CO PROSILI SWOIMI CZYNAMI OD POCZĄTKÓW REWOLUCJI PRZEMYSŁOWEJ.
RYCHŁO W CZAS!!!
Ps .
Ta strona powinna nazywać się ziemia nad przepaścią.
żegnam. Właśnie zakładam na szyję łuskę kalibru 40 S&W wypełnioną po brzegi cyjankiem sodu 2,54 grama ściślej mówiąc. Na pięknym łańcuszku kulkowym
Nie zamierzam już teraz opróżniać jej zawartości. Jeszcze trochę poużywam życia ale jakby co to w razie W opróżnię ją do cna.

22.10.2019 17:41 Logic

@patrycja
Od lat jakiegoś czasu juz tu mowię ze masowy kanibalizm to jest to czego ludzkość doświadczy.
II wojna to bedzie przy tym zabawa w piaskownicy.
W końcu podczas wojny były jakieś tam zasady, armie sojusznicze na których pomoc mozna było w końcu liczyć.
Teraz idzie dno piekła. Nikt z was pewnie nie ma pojęcia co to jest prawdziwy głód i co sie dzieje wtedy z człowiekiem.
Łuskę po naboju jako opakowanie na cyjanek odradzam po pierwsze kontakt z metalem i powolny rozklad cyjanku.
Po drugie cyjanek musi byc absolutnie suchy i nie powinien miec kontaktu z wilgocia gdyż rozkłada sie.
Najlepiej zatopić stały cyjanek w szklanej ampułce.

23.10.2019 2:18 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"Nie wybrałem gdzie się urodziłem ani jakie miałem rodzeństwo. Ale już relacje z tym rodzeństwem były kwestią wyboru."

aha super. tylko że do tanga trzeba dwojga. co jeśli twoje rodzeństwo wybrało inaczej niż ty?
co jeśli twoja matka jest np nawiedzonym katolem a ty ateistą albo na odwrót? jasne zawsze jest wybór - krzywdzić innych albo pozwalać krzywdzić siebie. do dupy z takim wyborem.

a to z tym twoim wujkiem to co to znaczy że żyłby inaczej? co by wujek zmienił za młodu?
zostałby imprezowo-kobiecym abstynentem?
a może żałuje że za mało imprezował?
jak imprezujesz to żałujesz a jak nie to też żałujesz. jakby człowiek wiedział to zawsze by "żył inaczej".
na tym polega tragizm tego życia.
widziałeś film "dzień świra"?;) "cóż za ponury absurd. żeby o życiu decydować za młodu,kiedy jest się kretynem".

a może jest jeszcze gorzej. ponieważ skutków naszych decyzji nie da przewiedzieć żyjemy na "oślep" mając nadzieję że jakoś to będzie. jak ryby wyrzucone na brzeg co rzucają się chaotycznie we wszystkie strony licząc na szczęśliwy traf i powrót do wody.

@adaś
"Gdy daje to innym bezinteresownie to od wielu otrzymuje to samo."

to niestety nie jest reguła tylko kwestia przypadku. jak masz "szczęście" i trafisz na fajnych ludzi to super. a jak nie to...kicha. a nawet wystarczy że się trochę spóźnisz. np wyznaj bezinteresowną miłość zajętej kobiecie. zobaczysz czy otrzymasz to samo;p. szkoda gadać.

ale wracając do meritum. moim zdaniem cała sztuka polega na tym by ludzie o róznych osobowościach i temperamentach mogli zaspokajać swoje potrzeby w sposób jak najmniej szkodzący środowisku i innym ludziom. spore pole do popisu dla psychologów i behawiorystów.

23.10.2019 11:49 Godlike

W tym momencie polskie elektrownie wiatrowe dają tylko 34MW mocy, co zapewnia oszałamiające 0,15% zapotrzebowania. Słońca też nie ma dzisiaj za wiele. Jak potężne trzeba by zbudować magazyny energii, żeby bez paliw kopalnych uniknąć blackoutu? Ale zwolennicy tzw. OZE będą gadać głupoty, że energia z wiatraków jest tańsza od tej z węgla.

23.10.2019 23:22 Zakrecony

@ Patrycja

Za 3 lata jak nic się nie stanie, to coś wymyslicie dlaczego jeszcze nie ma zagłady. Można tak w kółko;)
Od raportu klubu rzymskiego już dawno miała byc zagłada

Troszkę spokojnie ;)

24.10.2019 22:52 CRUITHNE

@PATRYCJA: Przerażające wieści! Czy masz jakieś konkretne dane, albo namiary na relacje, które to potwierdzają?
W tej chwili znad Arktyki wędrują masy powietrza w rejon Wysp Owczych, jeśli w najbliższych dniach w naszej części Europy zawieje z zachodu, to arktyczne powietrze trafi nad Polskę (być może zawieje też do nas wprost z północy). Akurat tak się składa, że mam możliwość mierzenia stężenia metanu w atmosferze, jeśli te erupcje rzeczywiście mają miejsce na taką skalę jak piszesz, to wkrótce powinienem otrzymać z nich sygnał w swoich odczytach (do tej pory nic szczególnego się nie działo, zwykle jest około 2 000 ppb). Oczywiście dam o znać, jeśli pojawią się symptomy jakichś anomalnych warunków.

29.10.2019 11:37 Misha_XL

@CRUITHNE
Nie będzie powolnego tempa zmian. Będzie rewolucja, masowe mordy i grabieże.
Czytałeś o protestach żółtych kamizelek we Francji? O rozruchach w Chile? Albo o wyrokach na legalnie wybranych przedstawicieli katalońskich władz?
Co te sprawy łączy?
Strach.
Strach przed zbiednieniem. Droższe paliwo, wyższe ceny za przejazd metrem, utrata eurodajnej prowincji - takie za przeproszeniem pierdoły powodują już dzisiaj, że cywilizowany podobno kraj zamienia się w dzicz.
Wyobraź więc sobie: co będzie, kiedy przestanie chodzić o pierdoły, a zacznie chodzić o jedzenie...

31.10.2019 11:07 pole torsyjne

podobno czekolad milka powoduje że jesteśmy dla siebie milsi
tak mówili w telewizorze

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto