W obliczu (strasznej) przyszłości

Nasz los zależy bezpośrednio od naszej gotowości i odwagi, by go zmienić.

Opowiem ci krótką historię zainspirowaną filmem dokumentalnym, który pozostawił w moim umyśle niezatarty ślad. Film nosi tytuł „Griefwalker”, a koncentruje na życiu i przemyśleniach Stephena Jenkinsona, teologa i filozofa, który przez wiele lat pracował z ludźmi śmiertelnie chorymi. Ponieważ wszyscy zmierzymy się kiedyś ze śmiercią, z całego serca polecam obejrzenie tego filmu. Czuwając przy łożach śmierci tysiąca osób Stephen zgromadził mądrość o procesie umierania, która najpewniej nie ma obecnie precedensu. Jego wyjątkowo sugestywne sądy i spostrzeżenia zostały znakomicie zaprezentowane przez filmowców.

Stephen jest pełnym empatii, acz bezpośrednim człowiekiem. W „Griefwalkerze” Stephen usłyszał pytanie, które zadający je dziennikarz niewątpliwie uznał za łatwe. Film oglądałem kilka lat temu i nie jestem pewien, czy dokładnie przytoczę jego treść: "Nauczyłeś się, jak ułatwić ludziom umieranie. Czy możesz nam zdradzić, jak to się robi?" Myślę, że chodziło o założenie, iż Stephen, doświadczony specjalista, musiał odkryć prostą formułę na możliwie najdelikatniejsze przeprowadzenie ludzi przez ostatni etap gasnącego życia.

Adresat zapytania ze spokojem odparł: "Niestety nie. Dla większości współczesnych ludzi umieranie jest straszne." Zaszokowany interlokutor zamilkł, a ja podzieliłem jego konsternację. Po kilku chwilach ciszy Stephen wyjaśnił, że nad fizycznym procesem umierania da się bez trudu zapanować dzięki stosownej opiece paliatywnej, ale podróż emocjonalna może być – przynajmniej początkowo – dość przerażająca.

Powód jest niezmiennie ten sam: większość ludzi udaje, że jakimś cudem uniknie śmierci. Kiedy wybija ostatnia godzina, muszą skonfrontować się z faktem, że zapomnieli wykorzystać jedyną sposobność, by naprawdę „żyć”. Nie ceniłeś najbardziej wartościowej rzeczy, jaką otrzymałeś, a teraz tracisz ją bezpowrotnie.

Spoglądasz wstecz i zaczynasz rozumieć, że twojego pobytu na Ziemi nie wypełniała radość życia, miłość, zdolność dostrzegania, obecność „tu i teraz” – swoją przejażdżkę spędziłeś bez refleksji, głębi i sensu. Zmarnowałeś ją. Niczego już nie naprawisz. Takie uświadomienie może być wręcz tragiczne.

O ile nam wiadomo, mamy tylko jedno życie – kwestia ta nabiera ostrości w obliczu naszego końca. W swojej książce „Pieniądze i pragnienia duszy” Stephen pisze: Nie sukces. Nie wzrost. Nie szczęście. Kolebką twojej miłości do życia jest... śmierć.

Nie piszę tego, aby zmusić cię do rozmyślań o własnej śmierci, choć dla wielu z nas byłyby one pożądane i zdrowe. Przeciwnie, pragnę zwrócić twoją uwagę na tę zatrważającą chwilę, która nadejdzie.

Wybierz się ze mną w przyszłość...

Wyobraź sobie, że minęło ponad 20 lat.

Gdybyśmy nagle obudzili się w 2040 r., jaki byłby otaczający nas świat? Czego byśmy nie zobaczyli? Które gatunki byłby wymarłe? Które ekosystemy miałby za sobą całkowity upadek?

Ekstrapolując obecne trendy (wiele z nich przyspiesza) możemy przewidzieć przyszłość świata, w którym nie ma już dużych zwierząt. Być może ostatnia żyrafa została zabita i zjedzona przez wygłodniały tłum w 2033 r. – dołączyła tym samym do białego nosorożca, który wyginął w 2018 r.

Lwy i tygrysy nie występują już na wolności; na wypadek, gdyby ludzie kiedykolwiek zmobilizowali się, by usprawiedliwić koszt wskrzeszenia tych gatunków, ich zasoby genetyczne skoncentrowano w kilku ogrodach zoologicznych i zamrożonych probówkach.

W oceanach nie ma już raf koralowych i zasadniczo nastąpił całkowity zanik różnorodności morskiego życia. Zakwaszenie zniszczyło większość zaawansowanego życia w oceanach na całej jego głębokości.

Najpierw zauważyliśmy, że rozwój ostryg zatrzymuje się na stadium larwalnym. Zanim naukowcy zdążyli dostatecznie głośno zaalarmować o absencji widłonogów i innych kluczowych przedstawicieli zooplanktonu, było już za późno. Trwa ekspansja meduz. Nikt nie ma pojęcia, jak sprawić, by środowisko morskie powróciło do stanu, który podtrzymywałby egzystencję tuńczyków, skorpen, delfinów, wielorybów, fok i ptaków morskich. Wszystkie one zniknęły – wymarły wskutek zagłodzenia, nadmiernych połowów lub polowań.

Na domiar złego, dominujące i wszędobylskie meduzy są wyjątkowo wydajne. Nie tylko dziesiątkują zooplankton, lecz także żywią się fitoplanktonem odpowiedzialnym za generowanie większości tlenu – poziomy liczebności jego populacji są zbyt niskie, by uwalniać do atmosfery znaczne ilości tego życiodajnego gazu. Nie przejmujcie się!, krzyczą tweety. Naukowcy znaleźli nowy i lepszy sposób na ujarzmienie słonecznego światła i rozszczepianie wody. Możemy produkować własny tlen! Jednak po ponad 1000 „magicznych” przełomów laboratoryjnych – które okazały się niewypałami, gdy wypróbowano ich zastosowanie na większą skalę – niewielu ma nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

Rozległe systemy oferowane przez przyrodę – a dokładniej, które były oferowane przez przyrodę i postrzegane przez nas za oczywistość – są dopiero teraz w pełni doceniane przez całą ludzkość. Niestety, za późno.

Większość owadów przestała istnieć. Równowaga i bogactwo ekosystemów lądowych, które ludzie znali i podziwiali jaszcze dwie dekady wcześniej, zostały zastąpione czymś o wiele prostszym i mniej interesującym. Spóźniony zakaz stosowania pestycydów neonikotynoidowych, jak również ich moralnie odrażających (ale legalnych!) błyskawicznie mnożących się pochodnych (skutecznie torpedując wysiłki aktywistów próbujących zakazywać ich stosowania), sprawiły, że Ziemia utraciła wiele klas zapylaczy.

Razem z nimi w niebyt odeszły całe gatunki roślin, ponieważ ich trwanie było bez wyjątku determinowane usługami owadów wyspecjalizowanych. Kilka żałosnych inicjatyw wyprodukowania „dronów zapylających” nie przyniosło pożądanych efektów – te roboty wykonywały swoją pracę tak nieudolnie, że ich nazwa stała się dyskredytującą obelgą, najczęściej używaną w stosunku do nieskutecznych polityków. Wygląda na to, że 'dron zapylający' z Nowego Jorku szykuje kolejną bezużyteczną ustawę.

Nie wyginęła jeszcze garstka wytrzymałych robaków i karaluchów, mrówki (skąd one się biorą?) i trochę owadów latających. W klimacie umiarkowanym próżno by szukać wspaniałych wielkich ciem, takich jak Luna i Jastrząb, których martwe okazy eksponowane są już tylko w kilku muzeach w towarzystwie dodo i słoni afrykańskich.

Termin „poranne trele” stracił swoje znaczenie ponad 15 lat temu. Ptaki wędrowne praktycznie wymarły, podobnie jak wszystkie ptasie gatunki, które żywiły się insektami. O świcie panuje upiorna cisza. Widok pojedynczego trzmiela lub mgnienie kolorowego upierzenia przyspiesza puls szczęśliwemu obserwatorowi – identyczną reakcję wzbudzała kiedyś w ludziach gwiazda filmowa zauważona w kawiarni.

Rozrzuconym po świecie „wysepkom życia” oddawana jest głęboka cześć. Strzegący ich uzbrojeni jak na wojnę strażnicy bez zmrużenia oka zabijają kłusowników i sprawców profanacji, a potem bez smutku grzebią ich ciała. Życie nie-ludzkie uchodzi za cenniejsze od życia ludzkiego.

W 2030 r. wszystkie źródła paliw kopalnych – ropa, gaz i węgiel – zaczęły osiągać szczytową wartość całkowitej energii wygenerowanej. I choć nie doszło do załamania ich podaży, to nie były w stanie dostarczyć więcej. Model „nieustającego wzrostu” został obnażony jako okrutny miraż. Jego służebnica, czyli pieniądze oparte na zadłużeniu, okazały się być niczym więcej jak artefaktem nadwyżki energetycznej zapewnianej przez kopaliny. Obie koncepcje zawiodły.

Podobny los spotkał emeryturę – wielopokoleniowy luksus, który nie powróci już nigdy więcej. Ten, kto jeszcze oddycha, musi pracować, by jeść.

Wraz z utratą tych fantazji wszystko przybrało postać trudnego kompromisu. Nic dziwnego, że wiele osób zwyczajnie nie radzi sobie z konsekwencjami. Samobójstwa są główną przyczyną śmierci, szczególnie wśród osób urodzonych wcześniej – w epoce obfitości.

Co najgorsze, żywności jest coraz mniej ze względu na straszliwą kombinację martwych gleb i zaburzeń klimatycznych. Opady deszczu są zbyt intensywne lub za słabe; występują tam, gdzie nie powinny lub pomijają tereny od nich zależne. Letnie temperatury przekraczające 50°C rozprawiły się z roślinami i spotęgowały niedobory wody. Klęska nieurodzaju dotknęła wielosezonowe zbiory kukurydzy, ponieważ noce nie były wystarczająco chłodne, by umożliwić zapylanie.

Nasza populacja rosła – osiągając 9 miliardów – a my nie dopuszczaliśmy myśli, że ta chwila może nadejść. Jak do tego doszło?

Dlaczego pozwoliliśmy fantazji o przeprowadzce na Marsa skupić naszą uwagę i zawładnąć zbiorową wyobraźnią w tak dużym stopniu? Tak, ustanowiliśmy tam kilkuletnią placówkę po 2020 r., lecz okazało się – niespodzianka! – że środowisko Marsa nie sprzyja życiu. Problemów nastręczał brak zasobów, duży dystans od Słońca i zachowanie zaawansowanej technologicznie egzystencji. Oczywiście powinniśmy byli uwzględnić wszelkie przeciwwskazania na etapie przygotowań i nie robić sobie zbyt wielkich nadziei. Wydawaliśmy równolegle setki miliardów na wycieczkę na Marsa i biliony na dewastację Ziemi. Z perspektywy czasu koszmarny charakter tego pomysłu jest tak boleśnie ewidentny…

Inną stratą czasu było rolnictwo wertykalne, które w założeniu miało zagwarantować uprawę zielonych warzyw liściastych w pojemnikach. A przecież dzięki podstawowej matematyce i logice mogliśmy przecież zrozumieć, że rośliny są maszynami do konwersji kalorii: zamieniają energię światła w energię pożywienia. Zastępując spektrum światła słonecznego (darmowego i o dużej intensywności) światłem sztucznym (wytwarzanym we własnym zakresie i ilościach pozwalających na zaspokojenie potrzeb kalorycznych 9 miliardów ludzi), padliśmy po raz kolejny ofiarą samooszukiwania.

W 2040 r. spoglądamy w przeszłość, a w naszych umysłach budzi się przykre uświadomienie. Ponieważ zignorowaliśmy fakt, iż nieustający wzrost, czyli fundament cywilizacji, ma przewidywalny koniec, zapomnieliśmy zadbać o Ziemię.

Teraz, gdy planetarne życie gaśnie, czujemy bezmierny żal. Och, jak wiele byśmy dali, by znów usłyszeć śpiew ptaków o świcie, popływać pośród kwitnącej rafy koralowej, przemierzyć ocean pełen ryb, wielorybów i ptaków morskich.

Akweny opustoszały – są sterylne i przygnębiające.

Dręczą nas wyrzuty sumienia. Jak mogliśmy być tak głupi? Jak moglibyśmy nie zareagować globalną mobilizacją na liczne ostrzeżenia? Jak mogliśmy odwracać wzrok od migających na czerwono świateł ostrzegawczych? Każdy z tych rozpaczliwych sygnałów mógł – i powinien był – nas zmotywować.

Och, czego byśmy nie oddali, by otrzymać jeszcze jedną szansę, cofnąć czas i chronić skarby Ziemi tak, jakbyśmy byli bezgranicznie w nich zakochani!

Nasza ostatnia szansa

W „Opowieści wigilijnej” Karola Dickensa główny bohater Ebenezer Scrooge dostaje szansę, by cofnąć się w czasie i inaczej pokierować swoim życiem. Jeśli wizja 2040 r., którą nakreśliłem, przeraża cię w takim samym stopniu jak mnie, wiedz, że wciąż mamy szansę, by ocknąć się i pozytywnie zmienić bieg wydarzeń.

Tak, trendy są bardzo niekorzystne, ale można je odwrócić. Mam w zwyczaju przypominać, że dysponujemy już niezbędną wiedzą i technologią, by zrezygnować z destrukcyjnej manii wydobywczej i zająć się regeneracją – przywróceniem obfitości. Po prostu brakuje nam właściwej narracji do produktywnego zaktywizowania społeczeństwa.

Wyjdź z domu i delektuj się przyrodą. Spróbuj naprawdę dostrzec ptaka, ssaka lub owada, którego spotkasz. Istoty te są przykładami czystej magii. Przyjrzyj się tej modraszce. Podziwiaj tę wiewiórkę. Zachwyć się tym trzmielem. Potraktuj je indywidualnie, a nie jak kolekcję przedstawicieli obojętnych ci gatunków. Każde z nich jest osobowością taką jak ty – wiedzie własny żywot, podejmuje decyzje, pełni określoną funkcję, cudownie wpisuje się w rytm planetarnej opowieści.

Ten świat jest jedynym, jaki dane nam będzie zamieszkiwać. To na nim wyewoluowaliśmy i do niego dostrojone są nasze kody DNA. Ten świat nie umiera, tylko jest mordowany. Najwyższa była pora, by zdobyć się na szczerość i użyć czasownika w formie czynnej.

Planeta jest zabijana rozmyślnie i przez zaniedbanie. Nie baczymy na fundamentalną prawdę: ludzie są częścią przyrody. Stanowimy jedno z Ziemią. Czas się obudzić i odnaleźć w tej opowieści. Nie jest nowa, lecz zapomnieliśmy o niej podczas swojej nieudanej ucieczki przed planetarnymi granicami. Były one ujmą dla naszego ego, które chciało – musiało – poczuć się wyjątkowo.

Życie kończy się i zaczyna. Trwający ewolucyjny impuls sprawił, iż w tym krótkim momencie geologicznej historii pojawili się ludzie i słonie. Nie wiemy, dokąd zdąża ewolucja i dlaczego obiera ten nieznany nam kierunek. Niemniej czujemy jej potencjał.

Słonie, jak i całe ziemskie życie, należy darzyć szacunkiem i otaczać opieką. Nie dlatego, że ilustracje z książek dla dzieci potrzebują swoich oddychających odpowiedników. Nie dlatego, że ogrody zoologiczne potrzebują nowych osobników do rozrodu. Nie dlatego, że Kenia potrzebuje turystów i ich dolarów. Po prostu dlatego, że są one tutaj. Z nami. W tej chwili.

Z pokorą musimy przyznać, że zwyczajnie nie wiemy, jaką rolę pełni niepowtarzalna i osobliwa samoświadomość słoni, zatem chrońmy ją. Jeżeli usuniemy ten gatunek z sieci życia, jaką kaskadę konsekwencji możemy sprowokować?

Apel o podjęcie działań

Mógłbym wyciągnąć z archiwum bloga wszystkie dane ekologiczne o porażającym spadku liczebności niemal wszystkich gatunków – niektóre z nich wyginęły, inne znajdują się na krawędzi wymarcia. Zaniecham tego. Nie ma takiej potrzeby. W głębi duszy wiesz, że coś jest nie tak.

Od planetarnego holokaustu i naszego gatunkowego samobójstwa gorsze jest to, że możemy postępować szlachetniej, lecz tego nie czynimy. Możemy z empatią utrzymywać głęboką więź z ludźmi i nie-ludźmi. Chociaż mamy mgliste wyobrażenie o własnej roli na tej planecie, to zachowujemy się jak byty nieśmiertelne. Nawet jeśli takie podejście mnoży problemy, zakładamy, że sobie z nimi poradzimy.

Jak zauważył Stephen Jenkinson, przy zbyt wysokiej stawce taka mentalność prowadzi do straszliwego momentu: narodzin szalenie niedojrzałej idei o ratowaniu innych gatunków po ich wymarciu.

Nadal możemy uniknąć tej okropnej chwili. Z pomocą spieszy nam idea „ruchu”. Mam niewielkie pojęcie o zainicjowaniu samowystarczalnego ruchu społecznego o zasięgu globalnym, ale podejrzewam, że musi ono uwzględniać (1) odpowiedni pomysł, (2) odpowiedni czas i (3) odpowiednich ludzi.

Musimy to zrobić. Wiem, że nadszedł odpowiedni czas, ponieważ duży odsetek ludności pogrążony jest w rozpaczy: liczba samobójstw wzrosła o 30%, uzależnienie od opioidów zbiera śmiertelne żniwo, a zachorowania na depresję (w większości przypadków klasyfikowaną adekwatnie jako demoralizacja) osiągnęły bezprecedensowy poziom.

Są to przejawy utraty woli życia. Ofiary zgubiły sens i cel istnienia. Nasz raport szczegółowo analizuje tę epidemię zaburzeń psychicznych, za którą odpowiada nowoczesny styl życia – pozbawiony autentycznej wspólnotowości, ziejący emocjonalną i egzystencjalną pustką. Warto z nim się zapoznać.

„Ocalenie planety” oznacza coś trudniejszego: „ocalenie siebie”. Ziemia sobie poradzi. Ludzie? Niekoniecznie.

Zmiana czegokolwiek zaczyna się od przemiany osobistej. Musimy stać się zmianą, której chcemy być świadkami. Musimy oderwać naszą kulturową narrację od absurdalnej wiary w nieustający wzrost gospodarczy (na planecie definiowanej fizycznymi ograniczeniami) i ludzkość odseparowaną od przyrody. Nową opowieść muszą podyktować warunki realnego świata.

Nakłonienie ogółu do jej zaaprobowania z pewnością nie będzie zadaniem prostym. Nie obejdzie się bez wymyślenia recepty na rezygnację z instynktownego pragnienia komfortu i dóbr materialnych. Nawiązywanie kontaktu z rzeczywistością nie jest ani łatwe, ani bezbolesne. Na początku powoduje wstrząs emocjonalny. Kto chciałby przez to przechodzić?

Niebaczenie na ekologiczny stan świata jest wręcz zalecane, ponieważ skupiając na nim swoją uwagę, osłabisz poczucie osobistego szczęścia i zadowolenia. Posiadanie sumienia jest teraz przepojone żalem. – Stephen Jenkinson

Należę do grona osób pielęgnujących to sumienie. Dlaczego? Bo dzięki temu żyję pełnią jedynego życia, jakie przypadło mi w udziale. Jestem tu po to, by żyć, inspirować i pomagać w koncypowaniu nowych pomysłów. Alternatywą jest nieuniknione, gorzkie rozliczenie u kresu drogi.

Musimy zapoznać ludzi z prawdziwym charakterem dylematów, z jakimi mamy do czynienia. Po tak radykalnym przebudzeniu będą skłonni uznać ich nieuchronność i skorygować zbiorową opowieść, by odzwierciedlała obiektywne prawdy naszych czasów.

Ale jak tego dokonać?

Pewne sygnały są obiecujące. Budzi się coraz więcej osób. Wiem, że trend niepokoi rządzących, którym zależy na zachowaniu zwierzchnictwa i wpływów za wszelką cenę. Śledzę, jak desperacko usiłują kontrolować narrację. Wikipedia nieustannie deprecjonuje i dyskredytuje portale publikujące teksty aktywistów antywojennych. Redaktorzy tej „wolnej” encyklopedii groteskowo sprzyjają dążeniom neokonserwatystów, siewców wojny i posłusznych im dziennikarzy.

Twitter i Facebook tłumią przekonania, które uderzają w obowiązujący model prowadzenia interesów, chronią priorytety władzy, czyli więcej wojny, więcej niesprawiedliwości, więcej nierówności. Okazjonalne wzmianki o konieczności przeznaczenia znikomych środków na ochronę środowiska są pustosłowiem. Żadna z promowanych akcji nie może być skuteczna, w przeciwnym razie zostałyby natychmiast nazwana dziełem terrorystów lub malkontentów.

Rewolucja mentalna „nie doczeka się transmisji telewizyjnej”. Być może powinniśmy powiedzieć zgodnie z duchem czasów, że nie zostanie zamieszczona na Facebooku, a potem rozpowszechniona z powodzeniem na Tweeterze.

Innymi słowy, potraktuj ją poważnie już dzisiaj. Nie czekaj, aż pojawi się spóźniona w twoim polu widzenia.

Rewolucja dokonuje się na naszym portalu Peak Prosperity, na ZeroHedge, na stronach Charlesa Eisensteina, Charlesa Hugh Smitha, Jima Kunstlera, Craiga Murray'a, Ziemi na Rozdrożu oraz na bardzo wielu innych witrynach. Pod każdym z tych adresów znajdziesz relacje sprzeczne z przekazem, którym karmią cię na co dzień medialni strażnicy systemu.

Aczkolwiek alternatywni nadawcy używają często różnego języka, mówią zgodnie: Hej, dawny model utracił już sens, pełno w nim logicznych niespójności i pod wieloma względami jest po prostu niemoralny. Wspólnie zachęcają, by zacząć patrzeć i zachowywać się inaczej.

Naszym wyzwaniem jest skupienie uwagi na popularyzowaniu świeżych pomysłów i liderowaniu w arcytrudnym okresie transformacji. Świat płonie, a nasi przeciwnicy głoszą swoje fantazje, ażeby uciszyć nasz wzbierający dyskomfort wewnętrzny – starają się nas rozpraszać, zniekształcają nowe treści w imię korporacyjnych lub politycznych zysków.

Platformy mediów społecznościowych są bałaganem stale zmieniających się algorytmów (ostatecznie nie wiesz, do kogo trafi twój blogowy wpis), opłaconych trolli i botów zaprogramowanych tak, by prowadzone rozmowy gubiły swój temat.

Co oznacza, że należy być wyczulonym na takie taktyki i szukać innych sposobów na utrzymywanie kontaktów. Musisz zaufać własnej intuicji i wymijać wyrafinowane pułapki, które zarażają bezsilnością, izolują, każą myśleć, że twoje zapatrywania są obłąkańcze.

W ramach osobistej strategii ograniczam (drastycznie) czas spędzany na Facebooku, Twittera używam wyłącznie do pozyskiwania danych, zaś swoje komentarze pozostawiam na stronach takich jak Peak Prosperity, gdzie aktywna moderacja sprawnie pozbywa się botów i trolli.

Nowy ruch zrzeszy dobrych ludzi podejmujących właściwe działania; ludzi, którzy są gotowi przewodzić, ponieważ wiedzą, że są do tego zobowiązani; ludzi, którzy potrafią odczytać dane; ludzi, którzy nie boją się wystąpić z tłumu.

Era nieustającego wzrostu dobiegła końca. Korzyści zeń płynące wysychają, a rakieta cywilizacji zmierza w stronę Ziemi.

Mamy czas, żeby zmienić jej kierunek, lecz manewr ten będzie wymagał heroicznego wysiłku mnóstwa ludzi. Musimy być gotowi wiele dać i jeszcze więcej stracić. Nie będzie to jednak ofiara daremna. Urodziłeś się tu i teraz, a twoje dary są rozpaczliwie potrzebne.

Potrzebujemy siebie nawzajem. I wiesz co? Po drodze możemy odkryć jedność, cel, znaczenie, a także wartość tego, co jesteśmy zdolni ofiarować indywidualnie. Jedynie stawiając czoła faktycznemu charakterowi naszych kłopotów możemy nie zaznać głębokiego żalu w przyszłości.

Czasu pozostało niewiele.

Jesteśmy otwarci na idee dotyczące budowania, integrowania i podtrzymywania ruchu ludzi o pokrewnych poglądach, ludzi odważnie porzucających przestarzałe konwencje i łaknących nowego początku, którego prologiem jest konfrontacja z serią aktualnych danych.

Dawne funkcje podziału/selekcji bezpowrotnie utraciły swoją wartość, nie mają racji bytu. Proszę, nie przekonuj o prymacie preferowanej partii politycznej, kraju czy ustroju, nie nakłaniaj ani do głosowania na nowych i lepszych łajdaków, ani do naprawiania wykładniczego, opartego na zadłużeniu systemu monetarnego.

Potrzebujemy nowej narracji, która nie uzurpując sobie prawa do tytułu „jedynie słusznej”, nie bazuje na oczywistych przekłamaniach. Jaka koncepcja tworzenia tej opowieści pozwoli na jej szerokie rozpropagowanie? Co trzeba zrobić? Kogo trzeba zaangażować?

Być może gdy nadejdzie stan gotowości, wszystko potoczy się samo, ale na tych z nas, których natura obdarzyła „genem inicjatywy”, czekają obowiązki.

Zatem nie ociągajmy się. Albo podejmiemy starania już dzisiaj, na własnych warunkach, albo kiedyś poznamy horror bezdennego żalu.

Jak brzmi dobra wiadomość? Jeżeli się przyłożymy, odzyskamy nasze życie, poczucie sensu, wspólnoty oraz więzi z sacrum; zrealizujemy nasz potencjał kreatywnych gospodarzy Ziemi.

Exignorant na podst. Chris Martenson: Facing The (Horrible) Future

Komentarze

09.11.2018 18:23 P.

Mądry i słuszny tekst. Niestety dotrze do niewielu. Jedyna nadzieja, że dotrze do takich, którzy mają wpływ na bieg rzeczy.

Jakiś czas temu, na tym portalu, odbyła się dyskusja o Unii Europejskiej. Taka organizacja ma wpływ na to co się dzieje i oby nie utraciła swojego zaangażowania w ochronę klimatu / środowiską. Pojedyncze, zwyczajne, osoby nie są w stanie odmienić kierunku w jakim ludzkość idzie (chociaż oczywiście zachowanie każdego z nas może Światu szkodzić lub pomagać).A więc cieszmy się, że UE istnieje i nie walczmy z nią a wspierajmy (mimo, że jako kraj niestety jesteśmy hamulcowym w ochronie klimatu i środowiska)

09.11.2018 20:19 WJ

Czytałam swobodnie, jakby Ktoś zwerbalizował mój stan emocji i ducha.

Zaispirowana poprzednim artykułem "Panele obywatelskie : demokracja, która działa (zadziwiająco dobrze', proponuję -może spróbujmy w swoich lokalnych warunkach jakiejś aktywności.

Dobrze, że jesteści Ziemianie na Rozdrożu (czyt. odwiedzający portal) Dla mnie to ważne.

09.11.2018 20:50 Żenujące

Ważne żeby Polska ocalała.Niewiele krajów sprzyja Polsce.I zasłużyli na karę.na szczęście w Polsce klimat musiałby się znacznie ocieplić aby był katastrofalnie gorący w odróżnieniu np.od Kuwejtu.Oczywiście temperatury 40 stopni wtedy by się stały standardem w lato ale znacznie większe są zagrożenia polityczne np. okupanci z USA w Polsce.

09.11.2018 21:03 rnr

Czekam az pojawia sie partie z takim programem.
W taka polityke, z prawdziwym sensem zmiany kraju i swiata, warto byloby wierzyc i sie angazowac czy wspierac.

Ale czy (albo kiedy) znajdzie sie ktos tak odwazny?

09.11.2018 21:12 Żenujące

Dodam że ja do innego klimatu zaczynam się dostosowywać.Na wstępie miałem 1 rok w którym zebrałem z działki arbuzy w wersji jadalnej.Co prawda były niezbyt duże ale jakoś dało się skonsumować.wynikało to po części z mojej winy ale też innych.

09.11.2018 22:26 Żenujące

RNR zastanów się jeszcze raz co napisałeś i co z tego wynika.

09.11.2018 23:14 Miro

@Żenujące - ciekawe, jakim cudem Polska będzie istnieć, jeśli wszystko dookoła niej się rozpadnie :) Zresztą szkoda słów na takie polemiki.

@RNR - sama z siebie taka partia nie powstanie. I ten tekst to boleśnie uświadamia.

Sam tekst bardzo mądry, choć rozpaczliwy, ale sytuacja jest rozpaczliwa i nie ma się co oszukiwać. Autor przywołuje głęboki kontekst umierania i trafnie pokazuje, że kultura negująca śmierć jest kulturą śmierć.

Ja powiem ze swojego doświadczenia nauczyciela i edukatora dzieci i młodzieży, że jak się da przemycam takie treści na lekcjach czy warsztatach (jak się chce, to się da legalnie i zgodnie z tzw. "podstawą programową" w ramach każdego dosłownie przedmiotu uświadamiać "proprzyrodniczo" i to głęboko) - i większość młodych ludzi w większym lub mniejszym stopniu czuje i widzi symptomy tego, o czym mówi ten tekst, i jest otwarta na nową narrację. Ale niestety napór oficjalnego systemu jest straszny i na ogół obezwładniający, Np. dzisiaj byłem świadkiem zajęć z doradztwa zawodowego dla 8 klasy podstawówki (sic). I przekaz sprowadzał się w 100% do jednego: musicie odnaleźć w sobie takie umiejętności, które pozwolą wam jak najskuteczniej łoić kasę. Z drugiej strony tresura historyczna z okazji bieżącego święta. Ja nie jestem antypatriotą w najmniejszym stopniu, ale trwoga mnie ogarnia, kiedy widzę, jak młodzi ludzie są urabiani jak małpy w cyrku w myśl dwóch systemowych zasad: kiesa i sztandar. I jak oni mają zobaczyć świat w prawdziwej, realnej perspektywie?

09.11.2018 23:21 Marcin Popkiewicz

@Żenujące
Widzę, że wróciłeś. OK.
Ale przypominam komentarz z http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2560/chasing-ice#k22560:
"Po raz pierwszy uczestnicy forum wypowiedzieli się tak zdecydowanie. A więc, Żenujący: masz miesiąc próbny. Będę zdejmować wszystkie Twoje posty, które nie będą wzorcowym przykładem dobrego wychowania i szacunku do innych. Traktuj innych uczestników dyskusji tak, jakby to byli Twoi bogaci wujkowie, którzy mogą Ci zapisać w spadku milion - jeśli tylko uda Ci się wzbudzić ich sympatię."
Zasada dalej obowiązuje. Oczekuję kultury i nie bycia nieprzyjemnym dla innych forumowiczów.

10.11.2018 8:33 Ryan

Kilakanaście lat temu, męczył mnie po nocach taki jeden koszmar. Nie był to zbyt dobry okres w moim życiu ale jakoś to przeżyłem. W każdym razie, ten koszmarny sen, jaki chcę przytoczyć to właściwie jedna jedyna scena, która najbardziej zapadła mi w pamięć. Wiecie jaki to był widok? Za oknem mojego pokoju, na zachód gdzie zwykle widać piękno przyrody, za wypłaszczonym wzniesieniem rozciąga się horyzont. Zielono, niebiesko, bardzo ładnie i spokojnie, sielsko wręcz, drzewa, ptaki, pojedyńcze domy, przyjemnie popatrzeć, o zachodzie szczególnie. To samo miejsce ukazywał mi mój koszmarny sen. Nie było jednak takie same - niebo zasnute czarnym pyłem i dymem, barwy zachodu słońca były czymś okropnym, przeinaczonym i wypaczonym ale najgorsza była czerń widocznych w oddali, ogromnych szybów naftowych, co prawda wyglądały jak platformy wiertnicze co tym bardziej było przerażjące, bo były wprost gigantyczne i było ich mnóstwo. To co zobaczyłem było tragiczne, zniszczenie, śmierć i okrutnie wyrwane piękno przyrody, zmienione w dymiącą kupę gruzu, kikury drzew, spalone łąki.. tylko po to by ktoś dalej mógł czerpać nieskończone zyski. Ja obudziłem się z tego snu zlany potem, budziłem się widząc to we śnie dziesiątki razy.

10.11.2018 11:10 M.

@Żenujące

Jeśli klimat na południu zamieni się w piekło Polski na pewno nie będzie. Zaleją nas uciekinierzy z południa i będzie ich masa. Jeśli chcesz, żeby Polska ocalała zacznij robić coś w kierunku tego, żeby nie musieli uciekać.

10.11.2018 12:30 Miro

Tak jeszcze refleksja. Mnie się ten artykuł wydaje idealizować ludzką naturę. Bo autor twierdzi, że po totalnej destrukcji przyrody, strażnicy będą zabijać kłusowników bez wahania, a ludzie będą żałować tego, co zrobili z Ziemią, i że mogli być tak głupi.
Niestety, prawdopodobnie strażnicy ostatnich rezerwatów zabiją ostatnie dzikie zwierzęta, a nie kłusowników, a ludzie będą wyszarpywać sobie do końca ostatnie zasoby, a nie żałować swojej głupoty. Prawdopodobnie też to właśnie ekolodzy i obrońcy środowiska staną się kozłami ofiarnymi, np na zasadzie: "Zielone oszołomy wiedziały, co się dzieje, a nic nie robili, tylko jeszcze zarabiali".
Oczywiście, będą wyjątki, ale dzisiejsze zachowanie ludzi w miejscach, gdzie niszczone są np. resztki jakiegoś rezerwatu, każe ponuro patrzeć na zdolność ludzi do autorefleksji, nawet na łożu śmierci...

10.11.2018 15:29 WJ

@ŻENUJĄCE
Przez tyle lat jesteś nieprzemakalny na racjonalne (czyt. naukowe) informacje?
Zadziwwiające, że jednak towarzyszysz portalowi :)

@REDAKCJO ZnR
Przy okazji podumowań- czyżby 10-lecie istnienia mijało?
Cenię Waszą działąlność i i towarzyszących Wam Komentatorów.

10.11.2018 16:48 logic

No cóż skwituję ten artykuł stwierdzeniem które wielokrotnie już tu prezentowałem.
BYŁO MYŚLEĆ 40-50 LAT TEMU !
Ile mamy już dusz na ziemi ? ponad 7,6 mld za wikipedia.

przedwczoraj o 0:38 Marcin Popkiewicz

@Żenujące "Widzę że pokasowano moje wpisy..." Ponieważ nie zastosowałeś się do prośby, żeby komunikować się w sposób uprzejmy. Gdybyś był, mógłbyś komentować...

przedwczoraj o 1:15 gupol(szukam w OZE)

hmm a można gdzieś przeczytać żenujące wpisy żenującego?;) chciałbym na własne oczy zobaczyć użyte w nich wulgaryzmy ;)

przedwczoraj o 21:56 papa ohara

Coś kolorowego i animowanego w związku z olejem palmowym:

https://www.youtube.com/watch?v=JdpspllWI2o&feature=youtu.be

wczoraj o 1:14 Marcin Popkiewicz

Z tymi naszym lasami to tragedia, ale jak patrzę, co się dzieje gdzie indziej, to włos się jeży na głowie
Lasy Azji Południowo-Wschodniej szlag trafia
Amazonia przy rządach Bolsonaro pójdzie na trociny
Lasy deszczowe Afryki https://news.mongabay.com/2018/11/congo-basin-rainforest-may-be-gone-by-2100-study-finds/
Haiti https://news.mongabay.com/2018/11/haiti-may-lose-all-primary-forest-by-2035-mass-extinction-underway/
Nie tylko lasy deszczowe - Chińczycy pracowicie karczują Syberię https://carnegie.ru/commentary/77200
Nawet w USA lasy zżera kornik i idą z dymem pożarów

Nawet nie będę komentował, jak się to światowe "zalesianie" ma do scenariusza 1,5C
i można jednak docenić, że żyjemy w Unii Europejskiej

wczoraj o 3:53 gupol(szukam w OZE)

"dołączyła tym samym do białego nosorożca, który wyginął w 2018 r."

eee że co? nie piszcie bzdur. białe nosorożce nie wymarły. żyją i mają się całkiem nie źle, zwłaszcza w porównaniu np z nosorożcem jawajskim czy sumatrzańskim,

@marcin popkiewicz
"można jednak docenić, że żyjemy w Unii Europejskiej"

ale że w sensie ochrony lasów/przyrody?;p. tyle że w przeciwieństwie do krajów UE inne kontynenty jeszcze mają lasy pierwotne. to własnie europa zniszczyła praktycznie cały swój las pierwotny. zdaje się że nawet we wzorcowej skandynawi się nie ostały.
jak tak uczciwie spojrzeć to niedobrze się robi od zachodnioeuropejskiej hipokryzji w tym temacie. już mniejsza o wykorzystywanie "ekologii" do bieżącej walki politycznej.
ale te niby proekologiczne państwa krytykują afrykę albo azję za znikające populacje lwów,tygrysów i słoni ale nie chcą nawet słyszeć o introdukcji na własne terytorium wilków czy żubrów.
jak jeden nasz żubr przeszedł granicę z niemcami to od razu dostał kulkę w rogaty łeb.
może po prostu jest tak że zniszczenie megafauny i lasów pierwotnych jest nieodzownym fundamentem postępu i rozwoju cywilizacyjnego? tak jak hipokryzja i podwójna moralność szczycących się nim społeczeństw.

wczoraj o 8:27 Logic

@gupol
Dokładnie, przestańcie z tej UE robic jakiegoś bozka.
Akurat wczoraj na MN spalono flagę tego bożka :D

wczoraj o 11:53 Ktos

Login no i właśnie tvn badziewie, mia lo okazje to pokazywać na okrągło w telewizji a nie 250 tyś korowód biało czerwonych flag

wczoraj o 15:28 Misha_XL

Jako jednostka rażąco aspołeczna (co potwierdzają wyroki sądów powszechnych), patrzę na wszystko z boku. I na was, starających się ocalić planetę - i na tych, którzy starają się wam to utrudnić. I wiecie co? Przegracie. Przegra pan Popkiewicz, przegra pan Martenson, przegra exignorant. Przegracie - bo nie wiecie, z czym walczycie. Ja, wbrew opiniom biegłych określających moją osobowość jako "psychopatyczną", nie jestem pozbawiony empatii. Przeciwnie, mam jej więcej od przeciętnego człowieka i potrafię zrozumieć tak uczucia, jak i motywy działania i jednych (wy) i drugich (oni). Wy zakładacie, że macie do czynienia z bandą głupców. Bogatych, posiadających władzę - ale wciąż głupców, którzy nie rozumieją ani tego, co się dzieje, ani tego, do czego ta sytuacja doprowadzi. Uruchomcie empatię, zabawcie się w adwokatów diabła, a zrozumiecie. Postawcie się na miejscu zwolenników status quo i zadajcie sobie kluczowe pytanie: DLACZEGO? Czemu oni tak postępują? Czy aby na pewno właściciele dużych firm, posiadacze miliardów dolarów, są tak niemiłosiernie tępi (Trumpa nie liczę, to wyjątek)? A może oni mają większą od was wiedzę i rozumieją, że ludzkości tak naprawdę już nie ma? Może wiedzą, że przetrwają najsilniejsi, podczas gdy reszta umrze w męczarniach? Pomyślcie o tym, bo to kluczowa kwestia dla oceny waszych szans na przetrwanie. Z bogaczami, którym zależy na nowych bentleyach, odrzutowcach i brylantach, macie szansę wygrać. Z bogaczami walczącymi o przeżycie własne i swoich rodzin - przegracie z kretesem. Jeśli macie wątpliwości, przeciwko komu stajecie, poczytajcie sobie o nowozelandzkich bunkrach bogaczy, Oni wiedzą, co się stanie, dlatego inwestują miliony w lokum na wyspach, do których nie dopłyną miliardy klimatycznych uchodźców. Porywacie się na ludzi posiadających władzę, pieniądze i wiedzę o nadchodzącej apokalipsie. Oni będą walczyć do ostatniego dolara, żeby przetrwać - waszym kosztem. Możecie mnie teraz zbanować, ale wcześniej czy później zrozumiecie, że mam rację.

wczoraj o 16:24 PIT

@MISHA_XL

Wielkiego sensu w tym nie ma, pieniędzy do grobu nie weźmiesz. Wszystko co materialne zostaje na materialnej planecie.
Ludzie tak naprawdę krótko żyją, mało kto przekracza 100 lat.

Popatrz na takiego Dawida Rockefellera miał miliardy, 7 serc przeszczepionych i nic mu to nie dało na dłuższą metę. Pożył raptem 102 lata.

I po co Ci bunkry i kolejne zera na koncie ?

wczoraj o 16:26 logic

@Misha_xl
O wreszcie jakiś rozsądny głos.

wczoraj o 16:29 logic

@PiT
Po to mi miliardy żeby w bunkrze pukać laski jeść kawior popijać szampanem i patrzyć przez kamerę jak ty zabijasz się o kawałek spleśniałego chleba na ulicy.
PO TO MI TO ŻEBYM CZÓŁ SIĘ LEPSZY NIŻ TY !

wczoraj o 17:00 logic

To nawet ja tak sobie myślę teraz - chciałem wczoraj rozwinąć na MN pewien baner przeciw islamowi tzn. ostrzegający Europę przed islamem baner był merytoryczny bez obrażania nikogo, tylko mówił jak jest.
Oczywiście organizatorzy nie zgodzili się ze strachu przed poprawnością polityczną nawet na to minimum minimum.

Jest czy może już była okazja uratować w Polsce i Europie resztki, czyli chociaż nie mieć problemu z agresywną mniejszością czy niedługo już większością muzułmańską. Jeśli to wszystko ma się zawalić to chociaż tego problemu byśmy nie mieli. Ale widzę że i to jest na nie.

Więc zamierzam teraz chyba skupić się na zarabianiu kasy i zapoznaniu odpowiednich uczciwych i mądrych ludzi plus gromadzenie wiedzy i w krytycznej chwili dać dyla na wieś - przejąć jakieś opuszczonego gospodarstwo na ścianie wschodniej i tam zorganizować wioskę przetrwaniową oczywiście wszelkim idiotom, debilom, zachłannym, świniom (z wyłączeniem tych hodowlanych) wstęp surowo wzbroniony !

wczoraj o 17:12 M.

@Misha_xl

Jeśli ci możni tego świata rozumują tak jak Ty to przedstawiasz do doprawdy moim zdaniem są tępi. Podkreślam możni TEGO świata. Skończy się TEN świat skonczą się i oni. Owszem, teraz zbudują i przysposobią sobie bunkry, jednak muszą mieć tam jakąś obsługę, ochronę. W świecie, w którym przetrwa silniejszy ich siła oparta na nieaktualnym już pieniądzu będzie niewielka. Z łatwością mogą paść ofiarami własnej ochrony czy służby i nie będzie nikogo, kto dochodziłby sprawiedliwości. W związku z tym w ich najlepszym inreresie byłoby ocalenie TEGO świata bo w takim postapokaliptycznym ich wartość będzie znikoma.

wczoraj o 17:16 M.

@Logic

Jakaś laska może Ci poderżnąć gardlo, kiedy będziesz ją "pukał" a późnej zje Twój kawior i popije Twoim szampanem. Ewentualnie zrobi to Twój szef ochrony. Jeśli komuś marzy się świat bez litości powinien to dobrze przemyśleć.

wczoraj o 17:22 logic

@M.
Nie bój się chętnych to oni będą mieli na pęczki - po co robić rewolucję i obalać ludzkiego pana no po co ? żeby zapanowała anarchia ?
Myślisz że oni nie zamienią pieniędzy na surowce i ziemię w krytycznym momencie ? Masz ich za idiotów ?
Chyba idiotami nie są bo jakoś do tych pieniędzy doszli prawda ?
A jak niby oni mają ocalić ten świat ? - mają wtłoczyć do głowy szczegółową wiedzę o tym jak działa świat milionom idiotów z ryjem w smartfonie i to jeszcze wbrew ich woli.
A może mają jakoś wytłumaczyć miliardom mieszkańców Afryki i Azji żeby przestali się rozmnażać. Ja wiem oni nie są bez winy ale z ich punktu widzenia i to w dodatku egoistycznego takie działanie jest optymalne.

wczoraj o 17:23 logic

@M.
Kompletnie nie znasz się na psychologii wnioskuję że jesteś anarchistą.

wczoraj o 17:43 M.

@Logic

Nie jestem anarchistką, bynajmniej. Głębokiej wiedzy na tematy psychologiczne nie mam ale mam to, czym chwali się kolega wyżej, empatię. Poza tym coś tam pamiętam z historii i wiem, że w czasach wojen i głodu często fortuny zmieniały właścicieli. Czasem nawet wielokrotnie nim nastał jaki taki pokój (patrz rewolucja francuska).

wczoraj o 22:47 adaś

@Misha_xl
A niby czemu miałbyś zostać zbanowany, przecież w kulturalny sposób wyraziłeś swoje zdanie.
A teraz parę słów wyjaśnienia.
Nie uważam aby ocalenie planety było w mojej mocy.
Patrząc na sytuację myślę że nie skończy się to wszystko dobrze i czeka nas wiele cierpienia. Święty Piotr powiada jednak że lepiej cierpieć dobrze czyniąc aniżeli czyniąc żle. Moim celem nie jest przetrwanie za każdą cenę. Już ponad połowa życia na tej ziemi za mną i nic tego nie zmieni. Żaden bunkier ani nawet ucieczka na Marsa. Dlatego na kwestię wygranej czy przegranej patrzę w nieco innych kategoriach.

wczoraj o 23:07 Miro

Ja to już tutaj nieraz mówiłem, że będą wojny o zasoby, mówiłem, że Chiny (czyli chińskie elity) kupują ziemię w Afryce jako zabezpieczenie itd. Teraz chcą wydrenować Amazonię - dla swojego narodu - ale pośrednio dla siebie - bo w razie upadku - zostawią ten naród na pastwę losu natychmiast.
Misha dobrze mówi - to będzie walka o przetrwanie na poziomie szaraczków sąsiad będzie walczył z sąsiadem, a na poziomie narodów naród z narodem, na poziomie elit miliarder ze wszystkimi. To jest dla mnie dość oczywiste - przecież na każdej wojnie tak było.
Mnie ciekawi tylko, jaka część światowej elity szykuje sobie plany awaryjne już i bierze udział w szczytach klimatycznych dla zachowania tymczasowego spokoju, dla przedłużenia status quo, jednocześnie kopiąc sobie po cichu schrony. Czyli ilu członków elit szczerze wierzy w możliwość realną katastrofy ekologicznej. Myślę, że postawy są bardzo zróżnicowane. W każdym razie za pięć dwunasta na pewno nie będzie miłosierdzia, tylko gonienie z maczugami.
Mnie poraża to, że społeczeństwa milczą, wgapione w smartfony i koszyki z zakupami.
Ciekawe też jest, na ile ośmieszanie ruchów klimatycznych jest celowe i zaplanowane, by odwrócić uwagę, a na ile wynika z wielu różnorodnych czynników: niewiedzy części elit, nacisków korporacji dla zysku, ze zwykłej konkurencji medialnej itd. Pewnie powodów jest masa i nie da się wszystkiego uprościć do schematu Mischy.
Zapewne nie każdy miliarder jest psychopatą chcącym żyć w bunkrze z szampanem w ręce, to nie jest tak. I najgorsi naziści lubili spacery po lesie, najgorsi komuniści bywali matematykami z powołania. Pewnie wielu miliarderów to normalni ludzie, których niesie do zatraty chciwość albo zwyczajne układy interesów. Demonizowanie ich to jest proste spiskowe wytłumaczenie logiki świata. I wygodne.

@M. - bardzo się mylisz co do ludzkiej natury. Wiadomo, że bogacza może zabić służba czy inny bogacz, wiadomo, że w schronie może być nudno albo intrygancko. Ale bezpieczniej niż w M4 na Ursynowie. a dla bezpieczeństwa czy jego złudy człowiek zrobi bardzo dużo. Dla bezpieczeństwa, nie dla patrzenia przez okienko i śmiania się z maluczkich - bo z reguły ludzie, którzy doszli do wielkiej władzy i kasy mało się interesują innymi. Poza tym większość obecnych elit kasę odziedziczyła, a nie do niej doszła samodzielnie, co zresztą jeszcze bardziej potęguje ich egoizm.
Nie generalizujmy inie dzielmy całej ludzkości na kilka klarownych grup. Jest taki film "Upadek" - Hitler i jego świta siedzą w bunkrze, w tym bunkrze im się nie podoba, ale poza bunkrem jeszcze gorzej. A przy tym każdy z mieszkańców tego bunkra ma inne motywacje, inne myśli, inne uczucia.

wczoraj o 23:09 adaś

@Logic
"Myślisz że oni nie zamienią pieniędzy na surowce i ziemię w krytycznym momencie ? Masz ich za idiotów ?
Chyba idiotami nie są bo jakoś do tych pieniędzy doszli prawda ?
A jak niby oni mają ocalić ten świat ? - mają wtłoczyć do głowy szczegółową wiedzę o tym jak działa świat milionom idiotów z ryjem w smartfonie i to jeszcze wbrew ich woli."
W krytycznym momencie zamiana o której piszesz już nic nie da.
Aby dojść do pieniędzy wystarczy czasem brak skrupułów, a idiotą można być jak najbardziej.
Za to w 100% zgadzam się z drugą częścią Twojej wypowiedzi. Tym co nie chcą wiedzieć nie można wiedzy wtłoczyć na siłę. Ktoś mądry ( nie pamietam kto )zauważył że dawniej brak wiedzy wynikał najcześciej z braku dostepu do informacji. Obecnie mamy częściej do czynienia z niewiedzą "aktywną". Informacja jest dostepna. Ale wygodniej trzymać twarz w smartfonie niż dopuścić do siebie niewygodne informacje, które ( o zgrozo ) mogłyby wywołać głębszą refleksję.

wczoraj o 23:13 Miro

@Marcin Popkiewicz - no z lasami jest fatalnie. Też czytuję Mongaby - znakomity i rzetelny serwis, ale można po lekturze mieć chęć się powiesić... 90% wiadomości czarnych, 5% szarych, reszta troszkę jaśniejszych...
@Gupol - to że Europa zniszczyła swoje lasy pierwotne nie znaczy, ze reszta świata ma zrobić to samo. Stary dylemat: czy ojciec ma prawo pouczać swojego syna, jeśli sam święty nie był. Ale niektórzy mawiają, że lepiej się na cudzych błędach uczyć.
Twoja logika przekreśla sens jakiejkolwiek szkoły, nauki, wyciągania wniosków z przeszłości. To jest destruktywna logika. Ale nie należy pouczać, tylko dzielić się - z pokorą - swoim ponurym świadectwem, ale tego Europa niestety nie robi...

o godz. 0:39 Logic

@M.
Ależ mam pewien rodzaj empatii jak misha.
@Adaś
To przed krytycznym momentem jesli cie to zadowoli.
Zresztą juz zamieniają jak słyszysz.

o godz. 1:16 Logic

@MIRO
Z tym filmem upadek to troche trafiłeś. To przypomina sytuacje współczesnego swiata - sytuacja jest juz właściwie beznadziejna wszystkie metody odwrócenia sytuacji zawiodły, wiec zostało tylko ćpanie i samooszukiwanie się. Wiec jako cywilizacja siedzimy w bunkrze i samooszukujemy sie ze uratuje nas fuzja, surowce z asteroid słowem ta cała techno propaganda.
Zostało jeszcze ćpanie dla poprawy nastroju czyli przeżeranie i przepieprzanie resztek tego co zostało.
Pewnie bedzie jeszcze kilka ślubów w bunkrze troche pijatyki aż zapukają (rosjanie) czyli cywilizacja odręcznie cywilizacja zdezy sie z ograniczeniami. I wtedy zostanie juz tylko jedno wyjscie - wolisz powoli i boleśnie czy sam to zrobisz i szybko ?

o godz. 1:29 Mariusz R.

@M.
Już organizują sobie prywatne seminaria traktujące o tym jak sobie poradzić z problemem braku motywacji u własnych najemników.

o godz. 4:01 gupol(szukam w OZE)

bunkry dla bogaczy. dobre. coś takiego ma sens tylko na wypadek wojny jądrowej. jeśli miliarderzy kopią sobie takie bunkry to tylko na taki wypadek. bo jak długo można żyć w bunkrze? góra parę lat. miliarderzy nie lubią żyć w klitkach a im większy bunkier tym więcej energii, wody i żywności potrzebuje. luksusowe więzienie nie każdemu pasuje. po pewnym czasie śmierć przestaje być taka straszna i przerażająca. zaczyna kusić.
szampan i kawior przestaje smakować, "laski do pukania" się starzeją i zrzędzą. człowiek zaczyna żałować że przeżył. bo istnienie nie zawsze jest lepsze od nie istnienia. a życie nigdy nie było i nie jest takim bezcennym darem jak to przedstawia ten artykuł. gdyby było inaczej nie byłoby tylu samobójstw, eutanazji, aborcji i wojen w których ludzie oddają życie jakby w ogóle go nie cenili.

@miro
no europa nie dość że się nie dzieli ponurym świadectwem to jeszcze sama stawia się za wzór rozwoju. i co reszta świata ma naśladować europę i jednocześnie nie naśladować.
ma się rozwijać gospodarczo ale przy tym nie zużywać energii i nie produkować odpadów.
ma produkować tyle pożywienia co europa ale nie korzystać z własnej ziemi uprawnej którą pokrywają lasy pierwotne.
jednym słowem reszta świata ma zrobić to czego europa sama nie potrafiła zrobić i co prawdopodobnie jest niemozliwe do wykonania.

to jest prawdziwie destruktywna logika bo wpędza resztę świata w pułapkę niewykonalnego zadania.

zamiast oczekiwać obniżenia standardu życia w europie do poziomu reszty świata, oczekuje się jego podniesienia do poziomu europejskiego w jakiś magiczny sposób. i niech biedne kraje odkryją ten magiczny sposób bo my go nie znamy. wsiedliśmy do samochodu. to był bląd, ale z niego nie wysiądziemy. niech oni nas dogonią na piechotę nie powtarzając tego błędu. najlepiej tunelem czasoprzestrzennym.

o godz. 7:14 M.

@Miro

Może się mylę, patentu na nieomylność nie mam. Jednak żyję trochę na tym świecie i zazwyczaj (pomijając czasem przyposywanie innym zbyt dobrych intencji) trafiam z diagnozą. W naszych dywagacjach zakładamy, że Ziemia nie nadaje się już do mieszkania, stąd ucieczka do bunkra. Bunkier staje się więc całym światem. Nie sądzę, żeby do buntów doszło od razu ale prędzej czy później ktoś "na stanowisku" wpadnie na pomysł, że wystarczy usunąć szefa i będzie miał władzę nad całym małym, betonowym światem.

@Gupol

Sądzę, że jeśli takie bunkry masowo (można tego słowa użyć jeśli mówimy o ułamku ułamka procenta?) budują to pewnie właśnie z myślą o wojnie nuklearnej. A może w pewnych środowiskach to jest kwestia mody?
Zgadzam się z drugą częścią Twojej wypowiedzi. Potrzebne jest obniżenie standardów życia w Europie ale to bez poważnego kryzysu i załamania cen ropy nie nastąpi.

Ogólnie zeszliśmy na rozważania na temat tego co zrobi kilkudziesięciu ludzi na świecie ale jest przecież cała reazta "zwykłych" milionerów, polityków, ekspertów w różnych dziedzinach, których na ucieczkę pod ziemię na resztę życia nie stać. Dlatego zgadzam się z tym, że ludzie nie chcą widzieć nadchodzącej katastrofy. Wypierają co się da, nie kojarzą faktów celowo.

o godz. 11:51 Marcin Leszczyński

Bunkry z pewnością można budować - były już takie pomysły np. biosphere 2 (sarkazm-ironia). Do przetrwania wojny nuklearnej wcale bunkrów nie potrzeba btw.

Moim zdaniem człowiek jest częścią natury i podobnie jak kiedyś jak pojawiły się bakterie tlenowe - doprowadza do ginięcia innych gatunków.

Każdy gatunek - który wyrwie się kontroli innych gatunków może sprowadzić katastrofę na ekosystem.

Jest to całkowicie naturalne - aby eksploatować na skalę totalną środowisko, rozmnażać się ponad zdolności ekosystemu, konkurować z innymi gatunkami.

- człowiek jest w tym po prostu najlepszy z uwagi na intelekt, język, chwytne palce i pewnie wiele innych cech np. psychologicznych, czy długości życia umożliwiającą gromadzenie doświadczeń.

o godz. 12:06 Marcin Leszczyński

Z drugiej strony można się zastanowić nad tym - że człowiek też jest cudem natury, być może najcudowniejszym.

Nie przeczę, że to co stworzyła natura jest niezmierzalnie piękne. Kawałek liścia, potok, dąb, mrówka.

Ale kultura i sztuka, technologia, zrozumienie świata - z jakiegoś powodu natura do tego doprowadziła aby to powstało w Nas - z prostych związków chemicznych, bakterii i potem coraz bardziej skomplikowanych organizmów.

My jedyni na Ziemi jesteśmy potencjalnie zdolni do zachowania równowagi jak również rozprzestrzeniania życia poza planetę jak również rozumienia świata w sposób niedostępny innym gatunkom (przynajmniej tak podpowiada rozum), jak i stworzenia nawet bardziej zaawansowanych gatunków w sposób niedostępny przyrodzie.

Myślę, że Nasze rozumienia świata jest też ograniczone teorią kwantową. Ale to inna bajka też.

o godz. 12:11 Marcin Leszczyński

Życie nigdy nie umiera - tylko zmienia postać.
Wieczny cykl cierpienia dla Nas wszystkich.
Wszystkich. I traw i chrząszczy i ludzi i obcych form życia gdzieś tam.

I nikogo to nie obchodzi.
Taki jest świat.
A może i nie :).
Może to po prostu sen mózgu boltzmanna albo coś jeszcze innego.

o godz. 12:27 Marcin Leszczyński

nasze postrzeganie świata - że to straszne, że giną gatunki - wszechświata to nie obchodzi (chyba :P)
Wszechświat sprowadził zagładę wielkiej ilości gatunków już wcześniej, tylko aby życie stworzyło jeszcze więcej gatunków.

nie ma co się przywiązywać do świata, nawet czas jest jedną wielką iluzją, mimo to jego upływ doprowadzi z czasem to zniszczenia Ziemi przez słońce np.
I żadne eko działania, zbieranie pieniędzy na Rysia czy Żubra nie pomoże na to.

o godz. 12:40 Marcin Leszczyński

Co nie zmienia postaci rzeczy, że uważam obecne działania i marnowanie wszystkiego na głupoty i niszczenie przyrody za dobre.

Wciąż to Nasz Dom i powinniśmy o niego dbać.
Niestety wybieramy na gospodarzy Domu ludzi, którzy go nie remontują, tylko burzą.

o godz. 14:07 WJ

@MISHA_XL
W Twoich wcześniejszych komentarzach, ( tak,pamiętam :)) odnajdowałam dużą wrażliwość i cechy, które, amatorsko diagnozując, wykluczałyby psychopatię :);)

Wydajesz się rozgoryczony, ludzka rzecz...

A może mógłbyś napisać , jeśli włąsnie na tym portalu o tym nadmieniłęś, co się stało?

Zakładam, że mialeś dobre intencje działając i dostałęś "kopa od życia" ( innymi słowy- instutucjonalnej machiny)

o godz. 21:32 MACO

Czy widzielicie te bunkry zakopywane w Nowej Zelandi?. Z tego co widziałem większość z nich pomimo że za grube miliony pomieści i wyżywi z zapasów co najwyżej jedną niezbyt liczną rodzinę. W wiekszości wypadków nie będzię żadnej ochrony ani służby tylko zamknięcię się w norce pod ziemią za grubymi stalowymi drzwiami z karabinem maszynowym w ręku. Oczywiście chodzą po sieci informacje u potężnych bunkrach na setki czy tysiące osób. Myśle że tam z powodzeniem dało by się odwzorować współczesną hierarchie społeczną tylko w skali mikro. Wystarczy klasa rządzących na najwyższym piętrze, uzbrojona ochrona z elektronicznymi obrożami na szyi do ewentualnej dekapitacji w razie nieposłuszeństwa piętro niżej, i cała reszta jeszcze niżej. Przy współczesnej technice naprawdę nie ma żadnego problemu z wymuszeniem posłuszeństwa.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto