Living Planet Report 2018

Do 2050 roku mniej niż 10% lądów będzie wolne od śladów ingerencji człowieka. To będzie koniec różnorodności biologicznej na planecie.

Gwałtowny proces zanikania środowiska przyrodniczego nie jest procesem naturalnym. Raport WWF ujawnia szokującą skalę wpływu człowieka na planetę. Głównymi przyczynami aktualnej utraty różnorodności biologicznej są: rabunkowa gospodarka oraz rolnictwo – obie związane z nieustannie rosnącą konsumpcją człowieka.

Nadmierna eksploatacja Ziemi prowadzona przez ludzi poważnie osłabia zdolność przyrody do podtrzymywania życia, funkcjonowania społeczeństw i gospodarek. W skali światowej przyroda dostarcza ludziom usługi ekosystemowe warte około 125 bilionów dolarów rocznie. Wskaźnik Living Planet pokazuje, że liczebność populacji kręgowców spadła aż o 60% w ciągu ostatnich 40 lat. Jeśli podtrzymamy aktualną tendencję to do 2050 roku mniej niż 10% lądu pozostanie wolne od śladów ingerencji człowieka. Biorąc pod uwagę wzajemne zależności pomiędzy zdrowiem a przyrodą, dobrobytem ludzi oraz przyszłością naszej planety, WWF wzywa międzynarodową społeczność do zjednoczenia się w celu zawarcia globalnej umowy na rzecz przyrody oraz ludzi, aby odwrócić tendencję zaniku różnorodności biologicznej.

Ukazujący się od 20 lat Living Planet Report w dwunastym wydaniu dostarcza dowody naukowe na to, o czym przyroda mówiła nam już niejednokrotnie. Brak zrównoważonej działalności człowieka popycha naturalne systemy planety, które wspierają życie na Ziemi, na skraj ich możliwości.

Stosując takie wskaźniki jak Living Planet Index (LPI)*, wprowadzone przez Zoological Society of London (ZSL), Species Habitat Index (SHI), IUCN Red List Index (RLI) oraz Biodiversity Intactness Index (BII), a także Ograniczenia Planety (Planetary Boundaries) oraz Ślad Ekologiczny (Ecological Footprint) raport ujawnia jednoznaczny, bardzo niepokojący obraz. Ludzkość, sposób naszego odżywiania, sposób finansowania naszych społeczności oraz gospodarek, spychają przyrodę wraz z usługami ekosystemowymi, z których korzysta człowiek, na krawędź.

„Nauka pokazuje nam smutną rzeczywistość, w jakiej z powodu działalności człowieka znalazły się nasze lasy, oceany oraz rzeki. Centymetr po centymetrze zanikają naturalnie dzikie tereny, gatunek po gatunku spada liczebność dzikich zwierząt. Tak Ziemia reaguje na ogromny wpływ oraz presję, jaką wywieramy na planetę, podważając istnienie tej ‘żywej tkanki’, która podtrzymuje funkcjonowanie nas wszystkich oraz przyrody” - powiedział Marco Lambertini, dyrektor generalny WWF International.

Wskaźnik LPI, który mierzy zmiany w liczebności dzikich gatunków na całym świecie wskazuje, że globalne populacje ryb, ptaków, ssaków, płazów oraz gadów spadły o średnio 60% pomiędzy rokiem 1970 a 2014. Główne zagrożenia zidentyfikowane w raporcie są bezpośrednio związane z aktywnością ludzką. Spadek wiąże się z utratą siedlisk oraz degradacją i nadmierną eksploatacją dzikiej przyrody.

„Zaczynając od rzek i lasów deszczowych aż po lasy namorzynowe oraz zbocza gór, nasza praca pokazuje, że na całej planecie liczebność dzikich zwierząt spadła w znaczący sposób od 1970 roku. Statystyki są przerażające, ale nie wszystko jest stracone. Mamy szansę na zaprojektowanie nowej drogi, która pozwoli nam na zrównoważoną koegzystencję z dziką przyrodą, od której zależy nasze istnienie. Raport wyznacza ambitny program zmian. Aby tego dokonać, będziemy potrzebowali zaangażowania i pomocy wszystkich” - powiedział Prof. Ken Norris, dyrektor ds. nauki w ZSL (Zoological Society of London).

Ludzie „podcinają gałąź, na której siedzą”

W ostatnich dziesięcioleciach aktywność człowieka miała drastyczny wpływ na siedliska oraz zasoby naturalne, od których zależy egzystencja dzikich zwierząt i ludzkości. 20% powierzchni Amazonii zniknęło w ciągu zaledwie 50 lat. W okresie ostatnich 30 lat z powierzchni ziemi zniknęło około połowy koralowców występujących w płytkich wodach. Jednocześnie szacuje się, że 90% wszystkich ptaków morskich na świecie ma w żołądkach fragmenty plastiku. W roku 1960 było to jedynie 5%.

Chociaż Living Planet Report 2018 podkreśla zakres i wpływ działalności ludzkiej na przyrodę, skupia się on również na wycenie znaczenia przyrody w kontekście zdrowia, dobrobytu ludzi, istnienia społeczeństw i gospodarek. W skali globalnej, usługi dostarczane przez przyrodę są bowiem warte około 125 bilionów dolarów rocznie. Są to tzw. usługi ekosystemowe, które otrzymujemy od Ziemi, czyli świeże powietrze, czysta woda, żywność, energia, leki oraz inne produkty i surowce.

Planeta to również „ręka, która nas karmi”. Od 1950 roku ze światowych oceanów połowiono blisko 6 miliardów ton ryb i innych owoców morza. Raport podkreśla znaczenie zapylaczy odpowiedzialnych za produkcję plonów wartą 235-577 miliardów dolarów rocznie. W opracowaniu możemy przeczytać jak zmieniający się klimat, intensywne rolnictwo, gatunki inwazyjne oraz pojawiające się choroby wpłynęły na ich liczebność, różnorodność oraz kondycję zdrowotną.

„Przyroda po cichu wspierała i napędzała nasze społeczeństwa i gospodarki od wieków. Czyni to do dzisiaj. Ludzie brali od przyrody wszystko co było im potrzebne, nie podejmując żadnych działań mających ochronić Ziemię. Nadszedł czas, w którym zdajemy sobie sprawę, że zdrowa, zrównoważona przyszłość dla wszystkich jest możliwa do spełnienia jedynie na planecie, gdzie przyroda rozwija się, a lasy, oceany i rzeki tętnią różnorodnością i życiem” - dodał Lambertini. „Musimy szybko przemyśleć w jaki sposób wykorzystujemy i doceniamy przyrodę pod względem kulturowym, ekonomicznym oraz w naszych programach politycznych. Musimy wziąć pod uwagę, że przyroda jest nie tylko piękna i inspirująca, ale przede wszystkim niezbędna. Zarówno my, jak i nasza planeta, potrzebujemy teraz nowego, globalnego porozumienia na rzecz przyrody oraz ludzi”.

Plan działania na rzecz przyrody – 2020 i co dalej?

Dowody wskazują, że programy na rzecz środowiska naturalnego oraz rozwoju ludzkości muszą współdziałać, jeżeli chcemy zbudować zrównoważoną przyszłość dla nas wszystkich. Living Planet Report 2018 podkreśla konieczność, przed jaką staje globalna społeczność względem ochrony i przywracania środowiska naturalnego przed krytycznym rokiem 2020. Wówczas oczekiwane jest podsumowanie postępów w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDG), Porozumienia z Paryża oraz Konwencji o Różnorodności Biologicznej (CBD).

Stan przyrody zależy od nas. WWF wzywa ludzi, firmy oraz rządy do mobilizacji w zakresie zapewnienia kompleksowej umowy ramowej na rzecz przyrody oraz ludzi w ramach CBD. Porozumienie powinno pobudzić działania publiczne, ale również prywatne, w celu ochrony przyrody i przywracania globalnej różnorodności biologicznej. Celem nadrzędnym musi być zahamowanie destrukcyjnych trendów wymienionych w Living Planet Report 2018.

Rozdział czwarty raportu powstał pod wpływem naukowego artykułu zatytułowanego „Aiming higher to bend the curve of biodiversity loss” („Stawianie wyższych celów dla zmiany trendu utraty różnorodności biologicznej”). Sugeruje on plan działania oraz wskaźniki, które 196 państw członkowskich CBD powinno rozważyć w celu utworzenia, pilnie potrzebnej, ambitnej i skutecznej w skali globu, umowy na rzecz przyrody. Umowy podobnej do tej zawartej na rzecz klimatu w Paryżu, podczas spotkania na 14. Konferencji Stron CBD w Egipcie w listopadzie 2018 roku.

Konferencja CBD CoP14 skupi światowych przywódców, firmy oraz społeczeństwo obywatelskie w celu opracowania ram działania po 2020 roku na rzecz światowej różnorodności biologicznej. Tym samym będzie stanowiła kamień milowy w opracowaniu podstaw dla pilnie potrzebnej globalnej umowy na rzecz przyrody i ludzi.

*wskaźnik Living Planet Index śledzi 16 704 populacji 4 005 gatunków kręgowców od roku 1970 do 2014.

Źródło: WWF Polska

Komentarze

02.11.2018 19:03 Logic

To są bajki z mchu i paproci przy 8 mld pogłowia.

03.11.2018 6:52 Rafał

Logic wyzionął z siebie bezlitosną logikę.
Ale to mało, musisz coś zaproponować.
Od kogo zaczynamy? Od emerytów, rencistów, niepełnosprawnych?
Od siebie raczej nie zaczniemy redukcji pogłowia, prawda?
Jak tam czują się mamusie, tatusie szanownych forumowiczów, może należy rozważyć sytuację kiedy w ogóle nie będą mieć żadnego samopoczucia?

To że ludzie nie dotykają problemu populacji wynika z obawy wywołania diabła. Nasza cywilizacja już doświadczyła jego działania w XX w.

Pokolenie współczesne w diabła nie wierzy, ani w Boga. Stąd chyba te ciągoty do ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkości i oczywiście zdobycia przestrzeni życiowej dla wybranych.

03.11.2018 9:42 PIT

@RAFAŁ

Istnieje tylko jedno humanitarne rozwiązanie czyli doprowadzić do nierównowagi między ilością zgonów, a ilością urodzeń.

W zasadzie to co obecnie dzieje się w Polsce. Wtedy populacja zacznie spadać.

Każdy obecnie żyjący dokończy swoje życie i swoją ewolucję.

Gdyby wszystkie państwa wprowadziły taki plan, że wprowadzamy limity na urodzenia tak aby był zachowany dopływ świeżej krwi ale by istniała nadal nierównowaga między zgonami, a urodzeniami to populacja globalnie zacznie spadać.

Każdy miliard w dół to mniejsze problemy i ulga dla planety.

Takie limity trzeba trzymać tak długo aż populacja globalnie spadnie do założonego poziomu.

Nie ma innego wyjścia. W przeciwnym razie to już wiecie co nas czeka.

03.11.2018 11:13 logic

@Rafał
Ja nikogo nie chcę redukować i nikt nie ma do tego prawa. Planeta to za nas załatwi.
Ja tylko stwierdzam fakt że przy takiej wciąż rosnącej ilości ludzi wszelkie środki na rzecz zachowania bio różnorodności, czy też ograniczenia konsumpcji to bajki z mchu i paproci.
Rozumie to każdy kto ma akwarium w domu dostosowane do określonej ilości rybek.

03.11.2018 11:46 PIT

@LOGIC

Nienarodzonych nie ma więc nikogo tak naprawdę nie redukujesz.

Po prostu zwalniasz tempo pojawiania się nowych ludzi.

03.11.2018 18:21 Miro

Linki do raportu nie działają.

03.11.2018 18:39 Marcin Popkiewicz

@Miro
Już poprawiłem, linki działają

04.11.2018 9:52 Marcin Leszczyński

"W skali globalnej, usługi dostarczane przez przyrodę są bowiem warte około 125 bilionów dolarów rocznie"

Dopóki ludzie wyceniają wszystko co bezcenne na dolary, które można dodrukować albo wyczarować cyferki na komputerze - dopóty natura będzie wyniszczana.

Skoro tyle kosztują usługi natury - no to zawsze można je kupić, czy wydrukować, albo zrobić bańkę.

Ludzi jest za dużo - ale też konsumpcja jest za duża.
Wiemy to i co robimy?

Rozmnażamy się dalej i konsumujemy jeszcze więcej. Czemu mamy się ograniczać? Może niech ktoś inny to zrobi ^^.

Przy tym nie ma właściwie edukacji na te tematy - bo i po co - nie jest to w interesie elit, korporacji, polityków, którzy sukces liczą we wzroście konsumpcji.

Polska jest w chmurze smogu - i co z tego?
Jest wzrost? Jest. A smogiem zajmiemy się kiedyś tam.

06.11.2018 7:07 PRAKTYK

Jeżeli po przeczytaniu tych i podobnych wiadomości nie ma się poczucia katastrofy to znaczy, że nie rozumie się istoty problemu.

06.11.2018 12:32 Mariusz R.

@RAFAŁ
Zupełnie nie rozumiem, czemuś tak się uparł na przypinanie wszystkim, którzy postulują zmniejszenie populacji, łatki esesmana z Treblinki?
Zmniejszenie populacji, to mniejsza liczba urodzeń, jak słusznie zauważył @PIT - doprowadzenie do sytuacji, kiedy "liczna naturalnych zgonów przekracza liczbę narodzeń".
Dlatego np. ja mam jedno dziecko już dorosłe i dawno temu zadbałem, żeby nie mieć więcej, dlatego też swojej jedynej córce odradzam rodzenie dzieci, bo to w epoce środowiska kosmicznie zanieczyszczonego milionami substancji nie występujących naturalnie, akt niezwykłej odwagi, albo głupoty. Dlatego też, uważa, że najrozsądniej, zamiast rodzić samemu (z dużym ryzykiem wad wrodzonych) dzieci, lepiej je adoptować i to najlepiej np. z Afryki, gdzie środowisko jest jeszcze relatywnie wolne od toksyn, a selekcja naturalna działa.

06.11.2018 12:57 Marcin Leszczyński

@MARIUSZ R.

Może być już za późno na humanitarną redukcję populacji.

I bez wzrostu populacji, jeśli nawet utrzymamy obecną konsumpcję (a trendy są do góry przecież) - to jest to za duży wpływ na przyrodę.

W pewnym momencie osiągniemy klif Seneki i się skończy dzień dziecka :(. Kiedy tylko to się stanie i jak dokładnie to będzie wyglądać tego nie wiadomo.

06.11.2018 15:59 logic

@Mariusz R
Tu się nie zgadzam Polska to nie Afryka. Chyba że córka wyjedzie do Afryki i tam adoptuje wtedy jestem za.

06.11.2018 17:21 M.

@ Mariusz R.

A ja się i zgadzam i nie zgadzam. Z jednej strony ludzi żyjących wedlug wzorcow naszej cywilizacji powinno być rzeczywiście mniej. Z drugiej strony sama czułam instynkt każący mi się rozmnażać. Jako istota jednak rozumna poprzestałam na dwójce. Jestem w tym wieku, że wkoło większość znajomych ma małe dzieci/rodzi i nie widzę jakiegoś nagminnego występowania wad wrodzonych. Poza tym w Polsce i tak spadek populacji będzie coraz większy. Jednak jeśli już teraz odmówilibyśmy ludziom prawa do rozmnażania się w imię ochrony środowiska sądzę, że moglibyśmy uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego. Po pierwsze człowiek nie mający perspektywy pozostawienia po sobie potomstwa mniej się będzie przejmował losem Ziemi. Po drugie mając nadmiar pieniędzy nie wydanych na dzieci (kilkadziesiąt tysięcy kosztowała mnie sama opieka nań i przedszkole dla dwójki) może je wydać na podróże lub paliwożerne samochody, na częstą wymianę elektroniki albo inne generujące duże obciążenie dla środowiska rozrywki. Potrzebna byłaby akcja ograniczenia rozrodu połączona z akcją edukacyjną w krajach rozwiniętych. Kiedy ludzie uświadomią sobie, że przejadają przyszłość własnych dzieci i wnuków coś musi się zmienić.

06.11.2018 20:56 Logic

@M
Polacy powinni sie rozmnażać przynajmniej do prostej zastepowalnosci pokoleń.
Oraz robic to świadomie zeby zapewnić dzieciom
odpowiedni start.

06.11.2018 21:19 M.

@Logic
Gdzieś czytałam, że trend spadkowy jest nie do odwrócenia. Brali tam pod uwagę liczbę dziewczynek, które wchodzą w wiek dojrzewania oraz coraz bardziej przesuwający się średni wiek urodzenia pierwszego dziecka.
Największym problemem będą kiedyś nasze emerytury o ile wszystko wcześniej nie padnie. Ja się śmieję, że grunt to dobrze wychować dzieci, żeby starej matce choć kromkę chleba i herbatę zasponsorowały.

07.11.2018 2:41 gupol(szukam w OZE)

nie rozumiem tej histerii niektórych tutaj w kwestii tzw przeludnienia.
wprowadzamy do środowiska tyle toksyn że jeśli nic się nie zmieni za 50 lat co drugi człowiek będzie umierał na raka przed 40 rokiem życia.
problem bezpłodności narasta w takim tempie że za pół wieku co druga para nie będzie mogła mieć dzieci.
nawet nie wspomnę że do tego dochodzi hedonizm, konsumpcjonizm i związana z tym niechęć do posiadania więcej niż 1 potomka. jeszcze do XIX w. średni wiek zajścia w ciążę wynosił 14 lat i nikt się temu nie dziwił. a dziś doszliśmy kulturowo do tego że ciąża przed 30 rokiem życia jest postrzegana jako klęska, wstyd i życiowa tragedia a po 30 ledwo się udaje bez "wspomagania".

@M.
wychowanie dzieci to już w ogóle loteria. żeby nie powiedzieć rosyjska ruletka.
rodziny się nie wybiera i siłą rzeczy dzieci też nie. nigdy nie wiadomo co z nich wyrośnie i czy twoje starania nie przyniosą skutków odwrotnych do zamierzonych. możesz mieć tylko nadzieję że jakoś to będzie;)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto