ONZ: „Zielony wzrost” jest nieosiągalny

Oczyszczony z eufemizmów fragment artykułu z magazynu Foreign Policy.

Globalny wzrost gospodarczy i towarzysząca mu konsumpcja niszczą biosferę Ziemi, czego konsekwencją jest trwające szóste wielkie wymieranie planetarne i nagła zmiana klimatu.

W odpowiedzi na dramatyczne doniesienia naukowców wielu strategów politycznych zaczęło promować ideę „zielonego wzrostu”. Ich zdaniem wystarczy inwestować w wydajniejsze technologie i odpowiednio motywować sferę biznesu, aby gospodarki krajowe mogły rosnąć dalej i jednocześnie zmniejszać swój niezrównoważony wpływ na świat przyrody. Z perspektywy technicznej celem jest osiągnięcie „oddzielenia” PKB (ang. decoupling) od całkowitego zużycia zasobów naturalnych Ziemi. Ta definicja ONZ sprawia wrażenie eleganckiego rozwiązania katastrofalnego problemu. Jednak nowe ustalenia badawcze dowodzą, iż nadzieje z nim wiązane są płonne: „zielony wzrost” nie będzie spodziewanym panaceum, ponieważ w rzeczywistości jest on niemożliwy.

„Zielony wzrost” stał się modnym hasłem w 2012 r. na Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zrównoważonego Rozwoju, która odbyła się w Rio de Janeiro. W okresie przygotowań poprzedzającym to wydarzenie Bank Światowy, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju oraz Program Środowiskowy ONZ opracowały raporty promujące „zielony wzrost”. Dzisiaj stanowi on priorytetowe dążenie w ramach zrównoważonego rozwoju USA. Niestety, tę obietnicę oparto na myśleniu życzeniowym. Od czasu obrad w Rio trzy kompleksowe badania empiryczne sformułowały identyczną konkluzję: nawet w optymalnych warunkach kompletne odłączenie PKB od eksploatacji surowców naturalnych jest w skali globalnej po prostu niewykonalne.

Zespół pod kierownictwem Moniki Dittrich przedstawił pierwsze ustalenia już w 2012 r. Opracowany przez uczonych, wyrafinowany model komputerowy pokazał, co się stanie z wykorzystaniem zasobów, gdy wzrost gospodarczy zachowa obecną trajektorię i będzie przyspieszał w tempie około 2-3% rocznie. Stwierdzono, iż konsumpcja m.in. ryb, zwierząt gospodarskich, lasów, metali, minerałów i paliw kopalnych wzrosłaby z 70 miliardów ton rocznie w 2012 r. do 180 miliardów ton w 2050 r. Wartość zrównoważona to mniej więcej 50 miliardów ton (granicę tę cywilizacja przemysłowa przekroczyła w 2000 r.). Model posłużył do sprawdzienia kolejnego hipotetycznego scenariusza, zgodnie z którym każde państwo natychmiast wprowadza najlepsze praktyki efektywnego gospodarowania surowcami naturalnymi. Wynik uległ poprawie: ich zużycie wyniosłoby 93 miliardy ton w 2015 r. Wciąż byłaby to ilość znacznie przekraczająca aktualny apetyt cywilizacji.

W 2016 r. inni analitycy przetestowali jeszcze bardziej fantastyczne założenie: wszystkie kraje świata godzą się wykroczyć daleko poza zakres najlepszych praktyk. Autorzy ćwiczenia przyjęli, że specjalny podatek podniósłby globalną cenę (emitowanego) węgla z 50 do 236 dolarów za tonę, zaś innowacje technologiczne podwoiłyby wydajność w pożytkowaniu zasobów. Rezultat był porównywalny z ustaleniami Dittrich: 95 miliardów ton. O zupełnym oderwaniu PKB od nadmiernej eksploatacji przyrody nie ma więc mowy.

W ubiegłym roku głos w debacie zabrał Program Środowiskowy ONZ – niegdyś jeden z głównych entuzjastów teorii „zielonego wzrostu”. W swojej symulacji ustalił cenę węgla na poziomie 573 dolarów za tonę, dodał podatek od wydobycia i wyczarował błyskawiczne innowacje technologiczne, stymulowane agresywnym wsparciem ze strony rządów. Wynik? Pożeralibyśmy sezonowo 132 miliardy ton surowców przed 2050 r. To odkrycie jest bardziej druzgocące od wcześniejszych, ponieważ naukowcy uwzględnili „efekt odbicia”, wskutek którego poprawa wydajności obniża ceny na rynkach towarowych i powoduje wzrost popytu, tym samym eliminując niektóre korzyści.

Należy pamiętać, iż w każdej z trzech prac badawczych punktem wyjścia były nierealne przesłanki. Dzisiaj znajdujemy się daleko od narzucenia jakiegokolwiek globalnego podatku od emisji dwutlenku węgla (o kilkuset dolarach za tonę nie wspominając), zaś efektywność wykorzystywania zasobów naturalnych raptownie maleje.

Najbardziej energiczne wysiłki nie odseparują wzrostu gospodarczego od destrukcyjnej grabieży Ziemi, a wymieranie gatunków i zmiana klimatu będą postępować wykładniczo.

Wpis powiązany tematycznie: „Raport o stanie planety: Od 1970 roku skonsumowaliśmy ponad połowę ziemskiej różnorodności życia

Tłumaczenie: Exignorant

Komentarze

20.10.2018 16:49 AndrzejSN44

Czy posiadasz może linki do tych badań (lub tytuły), szczególnie tego ONZ?

20.10.2018 18:42 ŚWIATŁOLUB

tłuste koty będą musiały schudnąć i się przyzwyczaić do dużo tańszego funkcjonowania na co dzień.
te badania są tutaj np.:
http://www.greengrowthknowledge.org/sites/default/files/downloads/resource/Green_economies_around_the_world_resource_use_SERI.pdf

21.10.2018 3:19 gupol(szukam w OZE)

"Najbardziej energiczne wysiłki nie odseparują wzrostu gospodarczego od destrukcyjnej grabieży Ziemi, a wymieranie gatunków i zmiana klimatu będą postępować wykładniczo."

no i jak zwykle autor zapomniał że jest jedno piękne szybkie i naturalne rozwiązanie - peak oil.
on załatwi sprawę sprawniej niż narzucanie jakiegokolwiek globalnego podatku od emisji dwutlenku węgla

21.10.2018 7:58 P.

Cywilizacja powoli dowiaduje się, że ma raka. Ten rak cywilizacyjny jest, powiedzmy, spowodowany przez "przejedzenie" i dlatego go będzie bardzo ciężko leczyć, bo nikt nie chce się ograniczać.

Możliwe reakcje po uświadomieniu sobie powagi sytuacji (co jeszcze potrwa wiele lat), to: panika, nic nie robienie albo walka z chorobą. Co cywilizacja wybierze? Ja niestety obstawiam nic nie robienie, czyli "business as usual" aż dojdziemy do standardów jak w "Mad Maxie".

Może za kiladziesiąt milionów lat powstanie kolejna cywilizacja na Ziemi...

21.10.2018 12:36 Ryan

Będzie kilka postaw walki z chorobą jaką jest współczesna, niemądra cywilizacja ludzka. Trochę to będzie przypominać podzielone głosy na kilka partii w wyborach demokratycznych. Kilka głównych idei i wiele rozszczepień po drodze. Będą bierni obserwatorzy, którzy prędzej czy później po prostu padną ofiarą natury bądź innych ludzi.Będą wizjonerzy i przewrotowcy, których szybko ktoś uciszy i wyeliminuje. Będą hieny cmentarne, żerujące na sytuacji, świadome tego, że nic i tak nie da się zrobić więc trzeba korzystać. Czyli wszelkiej maści handlarze towarów i sóbr wszelakich,z narkotykami, alkoholem i dziwkarstwem na czele. Będą liderzy i pionierzy, którzy będą usiłować ustanowić swój własny porządek w okolicy. Postarają się uprawiać ziemię i wrócić do tego co wiemy z historii, że działało ale czy inni zostawią ich w spokoju? Szczerze wątpię. Pojawią się ludzie wszelakiej maści, próbujący coś zdziałać, arówno tacy z dobrą jak i złą a nawet bardzo złą karmą. Większość nawet jeśli nie będzie chciała, zacznie zabijać w ramach motto "Albo ja albo on" więc silniejszy przeżyje. Będzie bardzo brutalnie, równie brutalnie jak na średniowiecznym polu walki, tym bardziej, że do łask wróci szerokie spektrum mniej lub bardziej wyrafinowanej broni białej. Bandyterka rozkwitnie jak maślaki w ostatnich tygodniach. GŁÓD będzie wszechobecny a on ma potworną moc do zmieniania zachowań człowieka ze złych na prawdziwe skurwysyństwo. Nie zabraknie też krzykaczy, tułaczy, włóczęgów.. ale to później. Najpierw wśród ludzi przetoczy się klasyczne odrzucenie problemu i powolne uświadamianie sobie straty wygodnego życia na rzecz prawdziwej szkoły przetrwania, która daje jedno życie, jedną szansę i nie jest grą. Zobaczcie na doniesenia z kryzysu w Wenezueli, to nas czeka bez taniej energii w postaci ropy lub jej substytutu, ttlko w każym zakątku świata. Uzależniono cały świat od prawie darmowej energii. Bez tego nie pociągniemy masy ludzi, którzy tak naprawdę nie robią niczego pożytecznego w ciągu dnia, oprócz marnowania surowców, śodowiska i własnego życia oraz życia tych, którzy mogli się urodzić w przyszłości, bo już teraz żyjemy na ich kredyt. Nikt już praktycznie nie potrafi wytwarzać podstawowych dóbr bo wiedza zanika wraz ze starzejącymi się pokoleniami, zaś te młode omamione łatwizną życia nie wiedzą jak się uczyć ani nawet nie widzą w tym pożytku. Po co skoro za robienie z siebie idioty w internecie czy innych "social media" można zarobić na byt w tym popierdolonym świecie, który jest po prostu zwykłym wynaturzeniem? No i nie mówcie mi, że tak nie jest, bo ja dobrze wiem co kryje się w psychice człowieka i jak podłą potrafi być kreaturą. To tylko teraz wygląda tak ładnie, ta fasada dobrotliwości i dbania o wizerunek.Co kryje się z PRem wielkich korporacji jak BASF? Chociażby Bhopal, a to tylko jeden dotkliwy przykład. Za tozobaczcie teraz na ich reklamy, dbałość o środowisko (Hahaha, wolne kurwa żarty) dbałość o przyszłość naszych dzieci (...) fałsz i ibłuda aż się wylewa. Można śmiało powiedzieć, że nieodpowiedzialny przyrost i brak pomyślunku w korporacjach, doprowadzi do katastrofy cywilizacji 21 wieku, jesteśmy na jego przededniu. Będą co prawda kolejne cywilizacje ale czy mądrzejsze? Miejmy nadzieję, że tak.A na koniec? Cóż.. Szalenie mi przykro, że będę obserwował cały ten spektakl z pierwszego rzędu. No ale niestety, nie można od tego odwracać wzroku, wszyscy zobaczą i doświadczą ten ból, który wcześniej przez swoją ignorancję i poczucie wyższości, człowiek zadał przyrodzie na Ziemi.

21.10.2018 17:26 paranoik

@RYAN dobrze napisane pomimo błędów literowych.
jest czas ucztowania i jest czas płacenia rachunku watch?v=gLkHmC1Y2D4

21.10.2018 18:15 PIT

@ŚWIATŁOLUB

Akurat, poczytaj sobie, tylko nie dostań zawału.
Globalne elity jak poczują, że tracą kontrolę to brutalnie zredukują ludzi bez mrugnięcia okiem.

https://theyflyblog.com/2018/01/05/new-prophecies-and-predictions-from-billy-meier/

21.10.2018 19:11 Mariusz

RYAN
No tak głód i bieda będą niewyobrażalne, bo trzeba będzie inwestowac aż 4% PKB rocznie w nowe energie, co pozwoli w 10 lat wygenerować ilość en. pierwotnej zdolnej zastąpić węglowodory.

Jedyny problem jest taki, że obecne społeczeństwo nie chce takich inwestycji bo to oznacza rezygnację z 4% konsumpcji w perspektywie 10 letniej i zwiększenie konsumpcji w porównaniu do sytuacji "nic nie robimy" po okresie spłaty inwestycji

21.10.2018 19:19 Mariusz

odn artykułu

Dlaczego zielony wzrost ma być nieosiągalny i w jakiej perspektywie i przy jakich założeniach? Przecież sporo z tych miliardów ton materii pozyskiwanej przez człowieka to węglowodory i jeśli się je zastąpi OZE to będzie można kontynuować rozwój gospodarczy. Można zwiększać recykling. Po drugie to przecież gospodarka i tak rośnie dzięki usługom ostatnio a te są mało zasobożerne. Po trzecie to co się rozumie przez wzrost - zwiększenie konsumpcji czy obrotów gospodarczych? Jak mam supertrwałą skarpetę to mogę konsumować przez całe życie jej użytkowanie i nie zużywać zasobów planety. Jak taką co się drze w miesiąc to potrzebuję kupować 12 par rocznie czyli zużywam wile więcej zasobów a konsumuję tyle samo bo ciągle mam na nodze tylko jedną parę skarpet.

Ja uważam, że jest możliwy jeszcze całkiem spory wzrost konsumpcji z wyjątkiem wycinki lasów, rozwoju rolnictwa opartego na produkcji mięsa i rybołóstwa

21.10.2018 23:20 gupol(szukam w OZE)

@mariusz

"Ja uważam, że jest możliwy jeszcze całkiem spory wzrost konsumpcji z wyjątkiem wycinki lasów, rozwoju rolnictwa opartego na produkcji mięsa i rybołóstwa"

bujasz w obłokach. bez paliw kopalnych obecny typ wzrostu PKB jest nieosiągalny. i o ile rozwój gospodarczy oparty na OZE jest mozliwy to wzrost gospodarczy już nie. jak nie wierzysz to spójrz w przeszłość. przez tysiące lat rozwoju opartego na OZE mamy tzw steady state. wykresowa "flat line" . dopiero po masowym wdrożeniu paliw kopalnych wszystkie możliwe wykresy startują ostro w górę. bez paliw kopalnych czeka nas ostry zjazd w dół. nie da się po prostu zamienić tych 2 źródeł energii.

22.10.2018 7:00 Ktos

Gupol - niestety ale oze też jest oparte na paliwach kopalnych, więc rozwój czy wzrost gospodarczy nie jest bez nich mozliwy. Do tego jeszcze trzebtrzeba dodać, cY starczy nam surowcow na przejście gospodarki w oze

22.10.2018 12:47 Carlinfan

@KTOS
OZE nie ma bez paliw kopalnych. Aby coś drgnęło to musi być konkretny skok technologiczny, bo bez wojny, która wymiecie większość ludzi to nie ma opcji na przejście jednej gospodarki w drugą.

22.10.2018 19:33 Logic

@RYAN
Bardzo dobrze napisane, mi juz zaczyna byc powoli wszystko jedno, mam tylko nadzieje ze tego nie
dożyje.
Nie da sie poprostu kurwa nie da się.

22.10.2018 19:49 Logic

Najbardziej to tej przyrody szkoda i tego ze planeta z takim bogactwem życia wypadnie z obiegu.
Bo o ludziach to mam raczej złą opinię 95% to debile tych myślących moze jest z 5%

23.10.2018 3:26 gupol(szukam w OZE)

kużwa jak wy lubicie przeginać. jak nie w jedną to drugą stronę. jak jeden założył różowe okulary to drugi czarne.
owszem dziś OZE buduje się przy użyciu energii paliw kopalnych co nie oznacza że nie można ich budować za pomocą energii z OZE.
żyjemy w gospodarce hiperkonsumpcji, nadmiaru. w obiegu krąży tyle surowców że przy recyklingu obejdziemy się bez kopalń przez stulecia. o samolotach i samochodach trzeba będzie zapomnieć ale z głodu nie umrzemy.
oczywiście pod warunkiem że z tęsknoty i rozpaczy za samolotami i samochodami rozpętamy wojnę która wszystko zniszczy i odbierze nam szansę na nowe choć skromne życie.
ale jeśli tak to trudno. najwyżej okaże się że tępe z nas bestie i nie zasługujemy na to by żyć.

23.10.2018 3:30 gupol(szukam w OZE)

ups. przed ostatnie zdanie miało brzmieć:

"oczywiście pod warunkiem że z tęsknoty i rozpaczy za samolotami i samochodami nie rozpętamy wojny która wszystko zniszczy i odbierze nam szansę na nowe choć skromne życie."

23.10.2018 11:42 Carlinfan

@GUPOL
aktualny stan jest dla ludzkości jak oddychanie. Nie da się go zmienić ot tak, bo gdyby tak miało się stać to już kilkadziesiąt lat temu najbogatsi by się reformowali. Niestety to oni przodują w skali pasożytnictwa.

24.10.2018 1:46 gupol(szukam w OZE)

@carlinfan
nie przesadzaj jakie oddychanie? po prostu żaden normalny człowiek nie przesiądzie się z samochodu na rower dopóki może jeździć samochodem. nikt nie lubi mieć mniej, żyć biedniej. dziwisz się że nikomu się nie śpieszy do takiej transformacji?

24.10.2018 10:26 Carlinfan

Dziwie się, że jest to całe pierdzielenie, okradanie ludzi z pieniędzy podatkami węglowymi. Innymi słowy polityczne łgarstwa by bogatsi dalej się bogacili, a nie chęć poprawy.

24.10.2018 15:17 CZORNYJ

@CARLINFAN Sam sobie odpowiedziałeś . By bogaci dalej się bogacili a durnie żyli bajką że wszystko jest pod kontrolą i jak będą meczeć razem ze stadem czeka ich świetlana przyszłość . @RYAN co zrobisz ? Tylko uczyć się przydatnych umiejętności , wpajać je dzieciom . Powoli gromadzić co się może przydać . A jak się z wolna zacznie nie wyróżniać się z tłumu umorusanych , kręcących się w kółko w szoku i desperacji . By nie zauważyli że masz coś co im by się mogło bardziej przydać . Aż nie będą mieli siły by spróbować to odebrać .

29.10.2018 16:21 Paweł Ł.

W dyskusji pojawiały się głosy o złych korporacjach. Mam następującą refleksję, którą można rozszerzyć, a korporacja jest tu tylko symbolem wszelkich współzależności między ludźmi, w szczególności politycznych w ramach systemu demokratycznego. Korporacje są systemami, w których struktura, a nie zdanie pojedynczych osób decyduje o kierunku działania. Oczywiście, są ludzie cynicznie machający ręką choćby i na cały Świat. Szantaż oczekiwań udziałowców spółek, którzy kierując się dobrem swoich rodzin, może je potencjalnie zniszczyć, jeżeli odejdą z pieniędzmi gdzie indziej. Powoduje to, że kierujący się dobrem swoich rodzin prezesi i członkowie zarządów będą zachowywać się oportunistycznie, zwłaszcza że wiedzą, iż za drzwiami czekają na ich stanowiska ich podwładni, których większość kieruje się dobrem swoich rodzin. Ten sam mechanizm dotyczy wszystkich pracowników niższych szczebli. Każdy indywidualnie martwi się, że dzieci dożyją pewnie upadku cywilizacji, a wnuki spędzą krótkie życie uciekając przed kanibalami albo goniąc za inteligentnym mięsem, lecz nie ma wpływu na system i musi się podporządkować albo odejść. Większość ludzi ma jednak straszną i destrukcyjną dla gatunku cechę - nikt nie chce wyjść na frajera. To brzmi banalnie, wręcz głupio, ale to moim zdaniem prowadzi nas ku przepaści co najmniej tak samo skutecznie, jak realna chciwość i żądza władzy u jednostek. Łatwiej jest zaryzykować życiem potomków za lat 50, niż wystawić się na złe komentarze jutro i ewentualne pogardliwe wskazanie palcem za 2 lata, gdyby na przykład okazało się, że naukowcy właśnie przesunęli datę katastrofy o kilka lat w przyszłość. Jest też druga, częściowo powiązana cecha. Pogoń za statusem. Nie mogę przejść z prywatnego samochodu na transport publiczny, bo sąsiedzi pomyślą, że mnie wyrzucili z pracy, a znajomi jeżdżący wciąż autami przestaną uważać za równego klasowo. To samo dotyczy wielkości mieszkań, sposobu ubrania, miejsca i rodzaju posiłków, modeli spędzania wolnego czasu - wszystkiego, co buduje nasze życie. Rezygnacja z bardziej energochłonnych rzeczy i usług oznacza zazwyczaj zagrożenie obniżeniem (subiektywnym) statusu.

11.11.2018 1:43 gupol(szukam w OZE)

@paweł ł

trafiłeś w 10. podpisuję się obiema rekami pod tym co napisałeś. szacun.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto