Kleszcze, patogeny i klimat

Jednym z często wymienianych skutków globalnego ocieplenia jest zmiana zasięgu występowania zwierząt i chorób, które przenoszą. Do naszych szerokości geograficznych nie dociera na razie malaria, jednak coraz bardziej prawdopodobne jest napotkanie kleszcza przenoszącego boreliozę lub Kleszczowe Zapalenie Mózgu. Ponieważ wpływ zmiany klimatu na te pajęczaki nie jest oczywisty, o tekst na ten temat poprosiliśmy specjalistkę, doktor nauk medycznych Martę Hajdul-Marwicz, autorkę bloga Za-kleszcz-ona Polska.

Zdjęcie przedstawia fragment dłoni, na której siedzi kleszcz - stworzenie o sześciu nóżkach, małej główce i wielkim, obłym odwłoku przypominającym fasolkę.

Rysunek 1: Napita samica kleszcza pospolitego Ixodes ricinus. Zdjęcie: Catkin, Pixabay (licencja CC0), kadrowanie: redakcja.

Kleszcze to małe, krwiopijne pajęczaki z podgromady roztoczy. Znamy ich już 901 gatunków (Hornok i in. 2015; Nowak-Chmura i Siuda 2012 [pełny tekst]). Są wśród nich kleszcze miękkie Argaside, których bardzo popularnym przedstawicielem jest obrzeżek gołębi Argas reflexus, oraz kleszcze właściwe (twarde) Ixodidae, do których należą m.in. kleszcz łąkowy Dermacentor reticulatus oraz kleszcz pospolity Ixodes ricinus.

Mapa - zasięg występowania kleszczy pospolitych w Europie

Rysunek 2: Mapa dystrybucji kleszcza pospolitego na terenie Europy, dane z czerwca 2018 r. Za stroną European Centre for Disease Prevention and Control.

W Europie gatunkiem dominującym jest zdecydowanie kleszcz pospolity. Ma on ogromne znaczenie epidemiologiczne, ponieważ jest wektorem (przenosicielem) wielu groźnych dla człowieka i zwierząt chorób. Należy do nich m.in. Kleszczowe Zapalenie Mózgu (KZM), na które rocznie zapada 5 000 – 12 000 osób w Europie (dane za European Centre for Disease Prevention and Control [Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób], zebrane w Tick-borne encephalitis). Około 1% zachorowań kończy się śmiercią. Ixodes ricinusprzenosi również boreliozę – krętkowicę kleszczową (około 85 000 odnotowanych przypadków rocznie w Europie – za CDC), anaplazmozę granulocytarną, babeszjozę i wiele innych. Kleszcze pospolite, wbrew obiegowej opinii, żerują w niemal każdym stadium rozwojowym. Jedynie część dorosłych osobników – samce – nie żeruje. Ich rola sprowadza się do zaplemniania samic.

Sceny z życia kleszcza

Z jaj, których samica składa nawet 5 000, wylęgają się maleńkie jak ziarno maku larwy (0,5mm). Larwy żerują około 3 dni, a ich podstawowymi żywicielami są małe gryzonie. Podczas tego pierwszego posiłku w życiu kleszcze wraz z krwią pobierają liczne u drobnych ssaków bakterie i wirusy, które u ludzi i innych większych ssaków mogą powodować choroby, a nawet śmierć – jak piroplazmy babeszjozy u psów. Wysycone pokarmem i wyglądające jak maleńkie kuleczki larwy aktywnie odrywają się od swoich żywicieli. Następnie zagrzebane w ściółce lub ukryte pod korą drzew dojrzewają i linieją do stadium nimfy.

Nimfa (1,5mm) potrzebuje około tygodnia by zakończyć żerowanie. Najchętniej posila się krwią średnich ssaków, ale można ją zaobserwować też na małych ssakach (gryzoniach), ptakach wróblowatych (tych gatunków, które żerują w ściółce) oraz na dużych ssakach (jeleniowatych). Wysycona pokarmem nimfa, podobnie jak larwa, musi przejść linienie, by stać się osobnikiem dorosłym – samicą lub samcem.

Samce mają około 4,5mm długości i są niemal całkowicie czarne. Samice – większe, około 5mm – mają charakterystycznie czerwono ubarwiony grzbiet z małą czarną tarczką. Samica kleszcza pospolitego przebywa na żywicielu, którym zwykle jest duży lub średni ssak, nawet 14 dni. W tym czasie wysyła feromony skupiskowe do innych samic – „źródło pokarmu!” oraz do samców – „tu jestem!” Bardzo często też dochodzi na żywicielu do kopulacji (Siuda 1991: „Kleszcze (Acari, Ixodida) Polski. Cz. 1, Zagadnienia ogólne”).

Rysunek przedstawia cykl rozwoju kleszcza: kleszcz składający jaja, strzałka, mały pajęczak - obok niego sylwetki małych ssaków, np. myszy, strzałka, większy pajęczak - obok neoo sylwetki kota, psa, ludzi, strzałka, większy pajęczak, strzałka, napęczniała, duża samica, strzałka, samica składająca jaja

Rysunek 3: Cykl rozwojowy kleszcza pospolitego wraz z potencjalnymi żywicielami (Supergan-Marwicz 20161).

Pogoda dla krwiopijców

Analizując życie kleszczy, łatwo wyznaczyć można okresy większej wrażliwości na warunki pogodowe. Najbardziej newralgicznym etapem jest dojrzewanie jaj, które składane są przez samicę w miejscu możliwie chronionym przed wysychaniem. Gwałtowne zmiany w środowisku mogą jednak spowodować wystawienie składu na promienie słoneczne i jego wysuszenie, a więc śmierć przyszłych larw. Ulewne deszcze mogą zatopić gniazdo położone zbyt nisko i uniemożliwić dojrzewanie, a zbyt niskie temperatury spowodować obumarcie zarodków lub drastycznie spowolnić ich rozwój.

Świeżo wyklute larwy również są bardzo wrażliwe na wysychanie, dlatego większość z nich poszukuje żywicieli poruszając się po ziemi i nie oddalając się bardzo od gniazda. Nimfy i dorosłe osobniki są bardzo odporne, ale i one unikają miejsc silnie nasłonecznionych.

Odporność kleszczy na niskie temperatury rośnie wraz z ich dojrzewaniem, ale nawet nimfy potrafią przetrwać zadziwiająco długo, nawet 24 godziny, w mrozie od -14,4oC do -18,9oC. Co ciekawe, szkodliwy efekt powodowany przez niskie temperatury kumuluje się i 30 dni lżejszego mrozu (-10oC) staje się przyczyną śmierci większości badanych osobników – napitych larw oraz napitych i nienapitych nimf (Dautel i Knülle 1997).

Rozwój osobniczy podczas linienia również wymaga odpowiednich warunków i zostaje zahamowany w niższych temperaturach (7-10oC, Campbell 1948; Gray i in. 2009). Jak bardzo warunki termiczne wpływają na rozwój kleszczy, prześledzić można na przykładzie dorozwoju larw, czyli czasu potrzebnego napitej larwie do wejścia w etap linienia (i przemiany w nimfę) po odpadnięciu od żywiciela. Campbell (1948) zmierzył długość okresów dorozwoju w zależności od temperatury. Przedstawiają się one następująco:

Tabela 1: Zależność czasu trwania okresu dorozwoju od temperatury (Campbell 1948).

Wyraźnie widać drastyczne skrócenie okresu dorozwoju przy wyższych temperaturach. Z badań Campbella wynika również, że przy temperaturach niższych niż 10oC okres ten może wydłużyć się nawet do 250 dni – larwy opite późnym latem i jesienią przeczekują zimę, by przejść linienie dopiero wiosną i pojawić się znów w środowisku wczesnym latem, w czerwcu, kiedy obserwujemy szczyt ich aktywności. Larwy żerujące późną wiosną dość szybko przekształcają się w nimfy i mamy kolejny szczyt aktywności tego stadium jesienią: wrzesień – październik. Podobną zależność obserwujemy dla nimf, które mają się następnie przekształcić w osobniki dorosłe: samce i samice.

Badania prowadzone przez Campbella (1948), ale i te, na które powołuje się w swojej pracy, wyraźnie wskazują na dużą rolę zimy w synchronizacji rozwoju poszczególnych stadiów rozwojowych i następowaniu szczytów aktywności: nimfy i dorosłe są najaktywniejsze wiosną (kwiecień – czerwiec) i jesienią (wrzesień – październik), a larwy latem (czerwiec – lipiec). Badania Gilbert z zespołem (2014) potwierdziły też dość dużą elastyczność kleszczy i umiejętność dostosowania się do stopniowych zmian warunków termicznych.

Kleszcze w czasach ocieplenia

Wydawałoby się więc, że prostą konsekwencją rosnących średnich temperatur, będzie drastyczny wzrost liczby kleszczy w środowiskach oraz ich rozpowszechnienie na terenach do tej pory niedostępnych – na większych wysokościach w górach czy obszarach północnej Europy. Rzeczywiście badacze donoszą o takich zmianach, nie są one jednak gwałtowne. Monitoring występowania kleszczy w Republice Czeskiej wykazał, że w ciągu wielu lat prowadzonych badań, kleszcze nie występowały w zasadzie na wysokości powyżej 700 m n.p.m., a eksperymentalne wprowadzenie ich tam wykazało, że nie są one w stanie zakończyć rozwoju osobniczego. W latach 90-tych nastąpiły zmiany, które potwierdzono podczas badań przeprowadzonych w 2001 roku. Wykazały one obecność kleszczy na wysokościach 1000-1100 m n.p.m., czyli na terenach, na których wcześniej (pod koniec XX wieku) nie były notowane (Daniel i in. 2003).

Podobnie rozszerzył się zakres występowania kleszczy pospolitych na obszarach Europy północnej. Łagodniejsze zimy i mniejsze skoki temperatur zimowych pozwoliły na przetrwanie i rozmnażanie się tych krwiopijnych pajęczaków. W Szwecji zasięg Ixodes ricinus wzrósł o 9,9% powierzchni kraju w okresie 30 lat obserwacji (1982–2011). Najistotniejszy wzrost miał miejsce na północ od 60oN, w którym to rejonie populacja kleszczy podwoiła się z 12,5% we wczesnych latach 90’tych do 26,8% w 2008 roku (Dantas-Torres 2015; Jaenson i in. 2012).

Jeden z modeli prognozujących rozprzestrzenianie się kleszczy pospolitych dla przewidywanych zmian klimatycznych zakładał ekspansję siedliskową na poziomie 3,8% w całej Europie, ale tylko na niektórych obszarach (np. Skandynawia, kraje nadbałtyckie i Białoruś). Wykazywał również kurczenie się siedlisk w innych rejonach (np. W Alpach, Pirenejach, we Włoszech i w północno-zachodniej Polsce) (Boeckmann i Joyner 2014), co (w przeciwieństwie do ekspansji) nie jest na razie rejestrowane. Obserwuje się natomiast wypieranie kleszczy z rejonów tropikalnych przez postępujące pustynnienie. Ponieważ susza jest dla nich niekorzystna, pajęczaki przemieszczają się do innych, bardziej wilgotnych siedlisk (Randolph 2009).

Kleszcz pozpolity - pajęczak o czarno-rudym odwłoku, siedzący na liściu

Rysunek 4: Kleszcz pospolity Ixodes ricinus. Samica oczekująca na żywiciela. Zdjęcie: Rude, Wikimedia (licencja CC BY-SA 3.0).

Kolejną konsekwencją wzrostu średnich temperatur powinno być rozregulowanie cykli rozwojowych kleszczy – wyłączenie „zimowej synchronizacji” i rozmycie szczytów aktywności. Badania Campbella (1948) wykazały, że kleszcze w temperaturach 4,5oC – 15,5oC szczególnie chętnie wspinają się na trawy lub krzewy i oczekują żywicieli. W temperaturach powyżej 16oC stają się mniej aktywne i ich szansa na pozyskanie żywiciela spada, a w niższych niż 4,5oC kleszcze hibernują. Ciepłe zimy z temperaturami powyżej 4,5oC są więc niemal idealnym czasem na pozyskiwanie żywicieli, choć niezbyt dobrym na dorozwój i linienie. I rzeczywiście, kleszcze zaczynają być aktywne w czasie, w którym powinny hibernować (obserwacje własne), a szczyt wiosenny rozmywa się lub przesuwa w stronę lata (Hajdul 20052).

Badania Campbella (1948) pokazują również, że w okresach chłodniejszych (4,5oC – 15,5oC) kleszcze szybciej są gotowe do kolejnego żerowania po linieniu, niż w temperaturach wyższych. Dlatego nie jest oczywistym, że ocieplenie klimatu spowoduje gwałtowny wzrost liczby aktywnych pajęczaków. Będą aktywne częściej – niemal cały rok, ale nie koniecznie ich liczebność w środowisku w fazie aktywnej radykalnie wzrośnie.

Oczywiście ocieplenie klimatu to nie tylko temperatury. Zmiany, które obecnie obserwujemy dotyczą także wilgotności i opadów. Upraszczając, można powiedzieć, że strefy klimatyczne przesuwają się w kierunku północnym. Nakłada się na to wspomniane ocieplenie w Skandynawii i wyraźne zwiększenie zasięgu występowania kleszczy pospolitych, ale i zanikanie zim w południowej i centralnej Europie na rzecz pory suchej i deszczowej. Obserwując tegoroczną późną wiosnę i lato, łatwo możemy dostrzec podobne zmiany i w Polsce – susze i gwałtowne burze są dość charakterystyczne dla tego zjawiska.

Rola wilgotności w regulacji liczebności kleszczy jest mniej oczywista, choć bardzo ważna. I tak jak temperatury mają bardzo wyraźny wpływ na czas rozwoju i dorozwoju kleszczy, tak wilgotność może powodować anomalnie rozwojowe lub zatrzymać całkiem rozwój embrionalny i dorozwój kleszczy po żerowaniu. Jeśli utrzymuje się ona na poziomie 80-100%, nie obserwuje się wyraźnych zmian, natomiast przy spadku poniżej 80% okresy dorozwoju wydłużają się, jednak nie jest to zależność liniowa. Przy małych i bardzo małych wartościach wilgotności wydłuża się również okres składania jaj, a przy dalszych jej deficytach proces ten może być nieudany, a same jaja mogą być niezdolne do życia (Campbell 1948). Dodatkowo susze bezpośrednio sprzyjają śmiertelności kleszczy – zwłaszcza stadiów młodocianych, mniej odpornych na wysychanie, oraz pośrednio poprzez ograniczanie możliwych do przeżycia środowisk.

Gwałtowne burze i ulewne deszcze, które coraz częściej zastępują opady umiarkowane, nie są w stanie zrównoważyć suszy i wprowadzić odpowiedniej ilości wilgoci do środowiska (gleba nie nadąża chłonąć wody, której nadmiar spływa, głównie do rzek). Dodatkowo silne deszcze mogą spłukać gniazda lub podtopić składy jaj czy liniejące kleszcze. Również zachowanie żywicieli ulega zmianom w okresach suszy, co może kleszczom utrudnić podjęcie żerowania.

Kleszcze i co jeszcze?

Wspominając żywicieli, ważnym jest, aby wspomnieć o najważniejszej ich grupie – małych gryzoniach. Są one najliczniejszymi zwierzętami w naszych lasach i parkach. Żerują na nich wszystkie stadia rozwojowe kleszczy, choć dorosłe samice kleszcza pospolitego wyraźnie preferują większe ssaki, najchętniej jeleniowate. Gryzonie pełnią jeszcze jedną niezwykle istotną rolę – są „bankiem infekcji”. Wraz z ich krwią kleszcze pobierają liczne bakterie i wirusy, a następnie przekazują je następnemu żywicielowi podczas kolejnego żerowania. Nabyte w stadium larwy patogeny są utrzymywane w kleszczu pomimo przebudowy ciała podczas linienia, a niektóre, takie jak np. Babesia sp., mają zdolność do przechodzenia z samicy do jaj (Prokopowicz 1995: „Choroby przenoszone przez kleszcze”). Transmisji tej nie udowodniono dla bakterii z grupy Borrelia burgdorferi sensu lato, odpowiedzialnych za boreliozę, mimo wcześniejszych przypuszczeń (Radolf i in. 2012).

Klimat ma wpływ na te patogeny, które bytują poza organizmem żywiciela przez dłuższy czas, między innymi dlatego, że są przenoszone są przez wektory (Baylis 2017). Wszystkie choroby odkleszczowe są zależne od warunków klimatycznych i w ich występowaniu widać korelację z klimatem, choć zwykle nie jest to korelacja liniowa.

Zdjęcie przestawia fragment lekko owłosionej, ludzkiej skóry, po środku wgryzający się kleszcz, któremu widać tylko wystający odwłok i sześć nóżek.

Rysunek 5: Żerująca samica kleszcza pospolitego Ixodes ricinus. Zdjęcie Mislav Marohnić (licencja CC BY 2.0).

Wpływ zmian klimatycznych na patogeny przenoszone przez kleszcze dość dobrze zbadano dla wirusa Kleszczowego Zapalenia Mózgu. Choroba ta jest ściśle monitorowana przez CDC, a jej przypadki muszą być zgłaszane do lokalnych odpowiedników naszych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych. Dane zebrane tylko dla Republiki Czeskiej pokazują ponad dwukrotny wzrost przypadków choroby porównując lata 1984–1992 do 1993–2001 (2 441 przypadków vs. 5 240 przypadków) (Daniel i in. 2003). Ten wzrost liczby przypadków jest efektem zwiększenia odsetka osób zakażonych na terenach, na których KZM już występowało, ponownego pojawienia się wirusa w rejonach, w których był on notowany sporadycznie oraz pojawienie się go w rejonach do tej pory od choroby wolnych. Wszystkie efekty związane są ze zwiększoną populacją kleszczy oraz ich rozprzestrzenieniem się na nowe obszary (tu: na większe wysokości).

Podobną tendencję wzrostową, korelującą ze zmianami klimatycznymi, obserwujemy w przypadku boreliozy. Jej patogeny – krętki Borrelia burgdorferi sensu lato – wykrywane są w coraz większej liczbie kleszczy. Badania prowadzone w województwie lubelskim wykazały, że odsetek kleszczy pospolitych zakażonych B. burgdorferi sensu lato wzrósł z 6,0% w latach 2008–2009 do 15,3% w latach 2013–2014 (Wójcik-Fatla i in. 2016). Dla Warszawy również widoczny jest wzrost odsetka zakażonych z 17,26% w latach 2003-2004 do 27,11% w 2007-2008 (dla samic i nimf) (Hajdul i in. 20063, Supergan-Marwicz 20161).

W ślad za rosnącym odsetkiem zakażonych kleszczy notowane są wzrosty zakażeń u ludzi, co widać również na danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Dane z meldunków epidemiologicznych obarczone są oczywiście pewnym błędem związanym z tzw. czynnikiem ludzkim – nie wszystkie przypadki są zgłaszane, nie wszystkie zgłaszane są prawidłowo, nie wszystkie są rozpoznawane. Przy czym rozpoznawalność boreliozy w ostatnich latach zdecydowanie wzrosła, przede wszystkim dzięki usprawnionej diagnostyce tej choroby. Ale nawet biorąc pod uwagę niedoskonałość przedstawionych na rysunku 6 danych widać wyraźną tendencję wzrostową w występowaniu krętkowicy kleszczowej.

Kleszcze, borelioza

Rysunek 6: Liczba zgłoszonych przypadków krętkowicy kleszczowej w latach 1998-2017 i pierwszych siedmiu miesiącach 2018 roku. Źródło – dane epidemiologiczne NIZP-PZH, sierpień 2018.

Dla Kleszczowego Zapalenia Mózgu tendencja ta nie jest tak wyraźna (rysunek 7), ponieważ występuje tu dodatkowy czynnik ograniczający w postaci szczepień na KZM. W krajach, w których wyszczepialność jest w kolejnych latach porównywalna, widać jednak tendencję wzrostową – jak opisywana wyżej sytuacja w Republice Czeskiej.

Kleszcze, odkleszczowe zapalenie mózgu

Rysunek 7: Liczba zgłoszonych przypadków Kleszczowego Zapalenia Mózgu w latach 1998-2017 i pierwszych siedmiu miesiącach 2018 roku. Źródło – dane epidemiologiczne NIZP-PZH, sierpień 2018.

Coraz częściej notowane są również koinfekcje, czyli współwystępowanie więcej niż jednego patogenu w pojedynczym kleszczu. Wiąże się to z przekazaniem dodatkowej infekcji żywicielowi, co z kolei przekłada się na trudniejszą diagnostykę i leczenie. Najczęstszymi koinfekcjami są współwystępujące różne genogatunki Borrelia lub koinfekcje dwóch lub więcej bakterii z rodzaju: Anaplasma, Babesia, Borrelia lub Riketsia. Wójcik-Fatla z zespołem (2016) podają, że infekcje mieszane u kleszczy zwiększyły się w badanych okresach (2008-2009 vs. 2013-2014) z 21,4% do 49,2% wśród zainfekowanych osobników.

Zwiększona liczebność patogenów w kleszczach wiąże się prawdopodobnie z łagodnymi zimami, podczas których nienotowane są długotrwałe przymrozki działające ograniczająco na rozprzestrzenianie się bakterii. Daniel z zespołem (2018) piszą wprost, że wyższe temperatury wiążą się z wyższym poziomem zakażeń wirusem KZM u kleszczy i wyższą częstością występowania Kleszczowego Zapalenia Mózgu u ludzi. Temperatura otoczenia tłumaczy rozbieżności między obserwowaną aktywnością kleszczy a liczbą przypadków KZM w okresie wiosenno-letnim w porównaniu z okresami letnimi. Korelacja występowania KZM i aktywności nimf jest wyraźnie widoczna (rysunek 8).

Kleszcze, nimfy, kleszczowe zapalenie mózgu

Rysunek 8: Sezonowa aktywność nimf Ixodes ricinus wg tygodni zbiorów (niebieskie słupki) oraz przypadki KZM (tydzień rozpoczęcia choroby, czerwone słupki). Dane dla lat 2001-2006, zestawione z trzytygodniowym przesunięciem. Okresy wiosenno-letnie oraz okresy lato-jesień wyróżniają się ostrym spadkiem liczby nimf w środowisku (tydzień 22), a następnie spadają, gdy temperatury przy gruncie obniżają się do 10-12OC (Daniel i in. 2018) za (Daniel i in. 2015). Tłumaczenie własne.

Reasumując: obserwowane obecnie w Europie zmiany klimatyczne polegające na podwyższeniu średnich temperatur oraz towarzyszące im zmiany w wilgotności i przebiegu pór roku mają istotny wpływ na populację kleszczy. Nie jest to jednak wpływ proporcjonalny. Do pewnego stopnia wyższe temperatury umożliwiają przeżycie kleszczy w warunkach do tej pory trudnych (duża wysokość n.p.m. oraz zasięg – w Europie północnej) sprzyjając wzrostowi liczebności populacji. Jednak przy zbyt wysokich temperaturach aktywność kleszczy spada, wykluczając skuteczne pozyskanie żywicieli, oraz może uniemożliwić krwiopijnym pajęczakom prawidłowy rozwój. Towarzyszące opisywanym zmianom osuszanie ekosystemów dodatkowo go zaburza lub wręcz uniemożliwia (wydłużenie okresów dorozwoju, zaburzenie rozwoju embrionalnego, aż do śmierci jaj), powodując zmniejszenie populacji na takim obszarze.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku chorób przenoszonych przez kleszcze. Istnieją przekonujące dowody wskazujące na bezpośredni lub pośredni wpływ globalnych zmian na ich rozprzestrzenienie. Czynnik temperaturowy zdaje się być niemal proporcjonalny do częstotliwości występowania zakażeń, jednak niemożliwe jest oddzielenie innych wpływów, takich jak wylesianie, zmiana sposobu użytkowania gruntów, zmiana zachowania żywicieli (w tym ludzi) mogących działać wzmacniająco na system przenoszenia patogenów odkleszczowych (Dantas-Torres 2015).

Niektórzy badacze próbują tworzyć mapy, prognozując w jakich kierunkach, na jakich terenachi w jakim stopniu zmieni się populacja kleszczy oraz stopień ich zakażenia patogenami chorobotwórczymi, jednak ze względu na złożoność zjawiska można traktować je wyłącznie jako przybliżenie. Tym bardziej, że u kleszczy pospolitych nie zaobserwowano konkretnych progów fizjologicznych, które ułatwiłyby podjęcie tego zagadnienia (Gilbert i in. 2014). Dantas-Torres (2015) podkreśla, że ze względu na możliwość chaotycznego zachowania i dużą zależność od warunków brzegowych modeli, systemy przenoszenia patogenów odkleszczowych są trudne do przewidzenia lub wręcz nieprzewidywalne.

Z obserwacji własnych z ostatnich 15 lat wynika, że jak do tej pory wpływ zmian klimatu na kleszcze pospolite w Polsce jest wzmacniający i ich populacja rośnie, a okresy żerowania zmieniają się (coraz częściej spotykane są kleszcze aktywne w miesiącach zimowych). Podobnie zwiększa się odsetek zakażonych osobników, jednak nie jest to wzrost drastyczny, jak to czasem sugerują media.

dr n. med. Marta Hajdul-Marwicz

_____________________

  1. Supergan-Marwicz M. (2016) Zagrożenia związane z obecnością kleszczy Ixodes ricinus w aglomeracji warszawskiej. Praca doktorska, Katedra i Zakład Biologii Ogólnej i Parazytologii, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Warszawa.
  2.  Hajdul M. (2005) Monitoring zarażenia krętkami Borrelia burgdorferi sensu lato kleszczyIxodes ricinus w wybranych kompleksach leśnych Warszawy. Praca magisterska, Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska, Uniwersytet Warszawski. 
  3. Hajdul M., Zaremba M., Karbowiak G. i Siński E. (2006) Ryzyko zakażenia krętkami Borrelia burgdorferi s.l. w biotopach leśnych okolic Warszawy.: Stawonogi: znaczenie epidemiologiczne [Arthropods: epidemiological importance]. A. Buczek i C. Błaszak Koliber, Lublin.

Komentarze

06.09.2018 20:53 papa ohara

Zmiany klimatu w naszym kraju mogłem obserwować bezpośrednio w naturze, ponieważ jestem przewodnikiem po Wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej.
W moich najlepszych czasach prowadziłem całodniowe wędrówki, które w trudnym terenie miały średnio po 25 km i trwały około 10-15 godzin bez względu na porę roku. Tym sposobem pokonywałem rocznie około 3 tysiące kilometrów.
Na skutek coraz cieplejszego klimatu i bardziej suchych lasów i łąk oraz braku porządnych zim nagromadzała się coraz większa ilość robactwa w tym kleszczy. Jak zauważyłem od roku 2009 z roku na rok kleszczy było tyle, że momentami w niektórych miejscach trzeba było strzepywać z siebie po kilkadziesiąt osobników. Czasami po takiej wycieczce w wieczornej kąpieli wyciągałem z ciała po 6-8 kleszczy. Na początku robiłem to pęsetą a potem zwyczajnie paznokciem ze zwykłego lenistwa. Ogólnie rzecz biorąc nigdy nie byłem z tym u żadnego lekarza bo zawsze unikałem ich jak ognia. Kilka lat temu przez przypadek wyszło, że mam przenoszoną boreliozę i pomimo wielomiesięcznego leczenia choroba nie dość, że nie odpuściła to przeszła w neuroboreliozę. Żadnymi dostępnymi środkami nie udało się jej wyleczyć a z czasem było tylko gorzej. Dzisiaj organizm mój jest już tak zrujnowany, że w grudniu 2017 roku zus przyznał mi rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Kiedyś byłem zdrowym i energicznym facetem dla którego pokonanie 30 km pieszo było przyjemną wycieczką a dzisiaj jestem wrakiem człowieka dla którego przejście kilometra nastręcza trudności a każdy dzień to walka z silnym bólem i tuszowanie objawów uszkodzonego układu neurologicznego lekami.
Nawet najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Jeśli ktoś z Was będzie się cieszył, że w Polsce i na świecie jest coraz cieplej to niech pomyśli o konsekwencjach takich jak chociażby zdrowie ludzkie.

Można by stwierdzić, że chyba jestem jedną z ofiar ocieplenia klimatu.

07.09.2018 3:16 Filstrant

Nie uniknione jest pojawienie się malarycznych komarów w Polsce, przy stale ocieplającym się klimacie !

07.09.2018 3:53 gupol(szukam w OZE)

@papa ohara
"Można by stwierdzić, że chyba jestem jedną z ofiar ocieplenia klimatu."

no tak. 100 lat temu nie było w polsce ani kleszczy ani boreliozy...

07.09.2018 7:25 papa ohara

100 lat temu boreliozy i kleszcze były, ale nie w takich ilościach.

07.09.2018 8:57 Mariusz

Ja szwendam się po lasach lublelszczyzny od 40 lat nigdy nie miałem kleszcza. NIe rozumiem co skłaniało cię do tego, żeby robić coś tak niebezpiecznego jak łażenie po miejscach gdzie kleszcze skaczą po ludziach jak komary ???

07.09.2018 12:33 papa ohara

Głównie pasja i chęć odkrywania. Od dziecka kochałem zapuszczać się tam gdzie nikt nie chodzi i nie ma odwagi pójść.

07.09.2018 14:02 PIT

@PAPA OHARA

Przykra historia, nie mylisz się że jesteś ofiarą inwazji kleszczy, jeszcze nie tak dawno tego nie było. Kleszcz to było coś niespotykanego.Ta inwazja zaskoczyła ludzi.

Też mam niemiłe doświadczenie z ukąszeniem w Szwecji i to w czasach gdzie lekarze robili ze mnie idiotę, a sami nie mieli zielonego pojęcia. Nawet do psychologa mnie wysyłali ;-)

Akurat zawsze robię dochodzenie i wiedziałem że to dość groźna sprawa zwłaszcza po anglojęzycznych stronach w USA.
Tam już były poważne zachorowania, a przy wejściach do lasu mają tablice ostrzegawcze przed kleszczami.
Na szczęście znazłem lekarza, który leczył niekonwencjonalnie i nie miałem problemu z załatwieniem antybiotyków na dłuższą kurację.

Dzisiaj nie wchodzę do lasu bez długich spodni i odpowiedniej odzieży. Podejrzewam, że nadal leczenie u nas leży i kwiczy.
Ludzie nie mają pojęcia o konsekwencjach i nadal sobie sprawę lekceważą (idą do lasu w japonkach i w krótkich spodenkach, a później zdziwko).

08.09.2018 4:15 gupol(szukam w OZE)

@papa
"Od dziecka kochałem zapuszczać się tam gdzie nikt nie chodzi i nie ma odwagi pójść."

no to sory ale nie jesteś ofiarą zmian klimatu tylko własnej brawury i lekkomyślności. skoro taki z ciebie kozak i ryzykant to pretensje możesz mieć co najwyżej do siebie a nie do klimatu. żaden normalny himalaista albo polarnik nie obwinia zimna za odmrożone palce.

08.09.2018 11:11 papa ohara

Nie mam żadnych pretensji. Napisałem, że chyba jestem jedną z ofiar a nie że jestem. Poza tym fakt jest taki że robactwa i kleszczy są dzisiaj ogromne ilości i to dzięki coraz cieplejszemu klimatowi. Nie trzeba się zapuszczać w gęstwiny, żeby być oblezionym. 2 tygodnie temu wybrałem się poszwędać po lesie wokół budowanego bloku 910 MW w Jaworznie, żeby zaobserwować jak wycięto ogromne połacie lasu pod budowę linii kolejowej, którą będzie dowożony węgiel i szedłem szeroką drogą leśną a co chwila musiałem robactwo z siebie zgarniać w tym kleszcze.

08.09.2018 11:12 Dragon

@Gupol
Trochę taktu by nie zaszkodziło. Kiedy ktoś opowiada o poważnym nieszczęściu, reakcja "a sam sobie jesteś winny, baranie" (szczególnie że w duźym stopniu to kwestia pecha i rzeczywiście zaskakującego wzrostu czynnika ryzyka) jest po prostu chamska. Zachowujesz się tak tylko, gdy jesteś anonimowy, czy w realu w kontaktach ze znajomymi z rodzina też?

08.09.2018 11:45 Marcin Leszczyński

Mam bliską osobę, która się leczy właśnie z boreliozy - nie zauważyła (prawdopodobnie) nimfy... mimo oglądania się i używania sprayów antykleszczowych.

borelioze się leczy bez problemu antybiotykami 3 tygodnie - gorzej jeśli ich by nie było lub byłyby nieskuteczne.

W internecie jest niezła ilość kłamstw na temat boreliozy. Jakoby to jest nieuleczalna choroba i niektórzy leczą się długotrwale mixem antybiotyków i potem się dziwią, że mają grzybice organizmu...

Problem jest jedynie jeśli ktoś nie zauważy kleszcza, rumienia (lub się nie pojawi), jednak objawy są nie do przeoczenia, podobne do fibriomialgii.

Malarii bym się bardziej obawiał, zwłaszcza lekoopornej.

08.09.2018 12:01 Marcin Leszczyński

@PIT

jest badanie, że dłuższa kuracja antybiotykami lub miksem antybiotyków nie ma sensu ogólnie i jest niekorzystna, zmniejsza odporność.
Zwykły antybiotyk typu Zinnat załatwia sprawę.

Objawy po boreliozie to powikłania jeśli choroba jest źle leczona, lub jest za późno wykryta.

Ja całe życie jeżdze na działkę, boso po lesie czasem.
Zero kleszczy przez całe życie.

08.09.2018 13:44 Rafał

@Papa Ohara
A to mnie zdołowałeś tą opowieścią, ja też pracuje w lesie. Mam już nerwice na punkcie boreliozy, zawsze oglądam ciało wieczorem czy czegoś nie ma. Ale nimfy trudno zobaczyć więc nawet wtedy nie ma pewności.
Podobno wektorem boreliozy są gryzonie. Są ludzie do których kleszcze się strasznie garną, do mnie nie, może dlatego że lubię cebulę i czosnek i często śmierdze tym na kilometr. Cebula to podstawa mojej diety.
Jednak ciekawa rzecz bo powinno być ich mniej w rejonach dużej suszy, do rozrodu wymagają wilgoci. Tak chyba jest bo mój pies ostatnio nic nie łapie.

08.09.2018 17:19 WJ

@PAPA OHARA
Chciałabym coś krzepiącego, sensownego napisać, ale to trudne..
Bywam codziennie, rytualnie już w lesie.
Ubrana nawet podczas upałów w płócienną koszulę i długie spodnie oraz pełne buty, a nawet spryskana sprayem, ale to tylko zmniejsza ryzyko.
Eliminacja jest wykluczona, kilkukrotnie już byłam ugryziona.
Wolę się nie badać, bo zakładam, że po fakcie to już niewiele zmienia.
Stałeś mi się bliższy po Twoim wpisie.

Czasem myślę, że w ogóle Życie jest ryzykowne.
Przykłady- prowadzenie auta, spacer nocnym miastem, interweniowanie w niektórych sprawach, czy jedzenie surowej ryby. Zagrożenia można tylko zmniejszać.
Z drugiej strony, czy egzystencja w sterylnych warunkach, pod pełna kontrolą, może być satysfakcjonująca ?
To chyba martwota (?) ,tylko trwanie.
Pewne doświadczenia wymagają otwartości i nas tworzą. Oczywiście możliwe, że się mylę...

08.09.2018 20:21 PIT

@MARCIN LESZCZYŃSKI

W tamtych czasach 15 lat temu to nawet doksycyliny w Polsce nie bylo I sciagalem to z Niemiec.
Wolalem nie ryzykowac stad przeszedlem dluzsza kuracje. Ja akurat mialem rumien, a testy z krwi roznie mi wychodzily. Niestety czesc ludzi z tego nie wychodzi nigdy.

09.09.2018 2:51 gupol(szukam w OZE)

@papa ohara

ok, ja raz postanowiłem pojeździć na łyżwach po zamarzniętym jeziorze, było super do czasu gdy lód się podemną załamał. więc teraz mam mówić że jestem/ chyba jestem ofiarą globalnego ocieplenia bo gdyby nie ono lód byłby grubszy i nie wpadł bym do zimnej wody i nie miał zapalenia płuc.
no nie, chciałem poczuć adrenalinę i sam jestem sobie winien.

@dragon

nie no owszem, ja bardzo współczuję @papie i przykro mi z powodu przewlekłych dolegliwości których się nabawił ale jestem nieco zdegustowany mieszaniem do tego zmian klimatu.
no sory ale gdybym ja znalazł kleszcza wczepionego w moją skórę to jeszcze tego samego dnia pobiegłbym z nim do lekarza i zrobił badania.
i jeszcze rozumiem gdyby @papa był niedzielnym grzybiarzem co wchodzi do lasu 2 razy w roku ale sam napisał że był przewodnikiem i spędzał po 10-15 godzin na dobę w lesie a potem wyciagał ze skóry 6-8 kleszczy.
nie mieści mi sie w głowie jak można bagatelizować coś takiego.
ciekawe czy @papa się zaszczepił przeciwko KZM ale z jego wypowiedzi wynika że to raczej wątpliwe. chyba że w tamtych czasach nie było szczepionki ani żadnych lekarstw a @papa nie mógł robić w życiu nic innego. ale pech to pech. na kogo wypadnie na tego bęc.

@dragon
"Zachowujesz się tak tylko, gdy jesteś anonimowy, czy w realu w kontaktach ze znajomymi z rodzina też?"
cóż, gdy wróciłem do domu z mojej pechowej przejażdzki na łyżwach w mokrym ubraniu to najpierw dostałem od mojej mamy w pysk. na rozgrzewkę;) niezbyt taktownie, nie sądzisz?;) także cóż to chyba u mnie rodzinne;p

10.09.2018 10:27 Rafał

@Gupol
Szacunek dla twojej mamy że dała Ci w pysk na rozgrzewkę za to co zrobiłeś.
Nie ma bowiem nic gorszego niż bezstresowe wychowanie promowane przez neomarksistów.
Wyrastają później całe watachy zdeprawowanych egoistów, ploretariacka czerń.

10.09.2018 23:10 gupol(szukam w OZE)

@rafał
bo ja wiem. wolałbym nie dostać. życie chyba wystarczająco mnie ukarało;p

12.09.2018 0:18 adaś

Jeszcze nigdy nie miałem kleszcza. Gdy w zeszłym roku byłem w lesie na wycieczce z trzema osobami to każda z nich znalazła na sobie kleszcza a ja nie. Przyszło mi wtedy na myśl że tak śmierdzę iż zdychają już przy pierwszym kontakcie z moim ubraniem ;)
A tak na poważnie to są sposoby aby ograniczyć ryzyko ukąszenia przez kleszcza.
1.Wybrać się na wakacje w miejsce gdzie jest ich mało.
Mało kleszczy jest na terenach zalewowych, czyli tam gdzie docierają wylewy rzeki. Lubię spływy i zauważyłem że na niskich łąkach nad Wartą kleszczy prawie nie ma. Nad Drawą, Brdą czy Piławą dużo łatwiej o kleszcza gdyż rzeki te mają małe wahania poziomu wody i płyną przez lasy.
2. Odpowiednie ubranie do lasu. W mokrą pogodę kalosze. Nawet gdy jest ciepło pełne buty, skarpetki naciągnięte na nogawki spodni. Długi rękaw i kapelusik na głowie. Ubranie powinno być jasne, wtedy można już na nim zauważyć kleszcza. Kleszcze poruszają się powoli i należy im maksymalnie utrudnić i wydłużyć drogę do naszego ciała. Dlatego w spodniach ma być pasek, a bluzę wkładamy w spodnie. Tak modnych ostatnio spodni z dziurami nie polecam.
3. Odpowiednie zachowanie po wycieczce.
Czyli zdejmujemy spodnie i bluzę (lub kurtkę) . Przed snem ale gdy jeszcze jest jasno rozbieramy sie do gaci i wzajemnie ogladamy czy nie widać kleszczy. Do namiotu idziemy spać np w dresie a rzeczy z wycieczki zostawiamy w przedsionku. Rano oględziny można powtórzyć. Zwracamy uwagę na miejsca które kleszcze szczególnie lubią, np zgięcia nóg i rąk.
Nie sprawdzałem , ale myślę że gdyby rzeczy schować do worka foliowego i wlać tam troszkę spirytusu to żaden kleszcz nie przeżyje nocy w takiej atmosferze.
4.Nie wpadamy w panikę.
Gdy rano zauważymy kleszcza a wieczorem jeszcze go nie było to na pewno nie zdażył się mocno wbić i da się go łatwo wyjąć. Nie zdażył też na 99% nas jeszcze niczym zarazić.
5. Po powrocie z wakacji pierzemy wszystkie rzeczy, nawet te których nie mieliśmy na sobie. Śpiwór który przy częstym praniu może sie zniszczyć wykładamy na cały dzień na słońce.

19.09.2018 3:20 gupol(szukam w OZE)

@adaś
no to przydatne rady ale dla mieszczuchów.;) ja chodzę po świecie i pracuję w terenie boso, pół nago i polegam na własnym zmyśle dotyku. jakbym miał w czasie upału chodzić szczelnie zakryty w skarpetach i pełnych butach (zgroza) to wolałbym umrzeć. fakt że mieszkam na terenach zalewowych gdzie kleszczy jest niewiele ale jednak raz czy 2 razy w sezonie jakiś się trafi.
na szczęście kleszcz to nie komar. zanim wbije się w ciało łazi po nim w nieskończoność jakby nie mógł się zdecydować gdzie i czy się przyczepić no i łaskocze jak mrówka. nie wiem może mam jakieś nadwrażliwe receptory w skórze albo po prostu "słucham" sygnałów które mi wysyła bo zwyczajnie czuję kiedy coś po mnie łazi i jak dotąd żadnemu się nie udało dokończyć dzieła ;p.
chyba moje psy zbierają kleszcze na siebie;) czasem aż się już nudzi je z nich wyciągać;) obrzydliwe i odrażające ale mimo wszystko... naturalne;p

19.09.2018 11:45 adaś

@Gupol
I ja lubię czasem chodzić boso, np. rano po łące mokrej od rosy. Jednak na dłuższe wędrówki wybieram się zawsze w pełnych butach i grubych skarpetach.(są tacy którzy myślą,że tak się nie da. Potem GOPR się nimi zajmuje bo na Rysy poszli w klapkach )
Gdy płyniesz Wartą( nie ma tam cienia bo bobry wyżarły wszystko na brzegach) to obowiazkowy strój składa sie z kapelusza, białej koszuli z długim rękawem i długich jasnych spodni. W samych kapielówkach możesz przebywać w łódce godzinę, niektórzy może dwie.Ci co próbują inaczej kończą z poparzeniem słonecznym. Na wodzie gdy jeszcze wieje lekki wiaterek nie czujesz tak słońca. Najbardziej bolesne było dla mnie oparzenie dolnej wargi- kapelusz był za mały a górną zakrywają wąsy. Oparzenia skóry na stopach też nie były przyjemne, teraz przykrywam stopy wilgotnym ręcznikiem.
Podobny strój preferuję też na wycieczki nawet w upały i jakoś nie umieram ;) A nie chodzi tylko o kleszcze ale też o dokuczliwe muchy, jeżyny i inne krzaki, no i o słońce. Blade twarze muszą uważać. To nie przypadek że najwięcej raka skóry jest w Australii.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto