Minister środowiska: „żyjemy w czasach nadmiernej wrażliwości w ochronie zwierząt"

Nie sposób śledzić losów wszystkich zagrożonych gatunków, uważniej można śledzić tylko wybrane. Jednym z takich gatunków stały się dla mnie morświny kalifornijskie (ang. vaquita) – najmniejsze z delfinów, endemicznie występujące w Zatoce Kalifornijskiej. W 2012 roku, w książce „Świat na rozdrożu” napisałem:

jeszcze kilka lat temu żyło ich ponad pół tysiąca. Dziś pozostało 150, a co roku 30 z nich zaplątuje się w sieci rybaków i ginie.

Ilustracja 1. Morświny kalifornijskie. Flickr.com

Potem było już tylko odliczanie w dół: w 2014 roku populacja morświnów spadła poniżej 100, w 2015 do 60, w zeszłym roku do 30, a według ostatnich badań pozostało ich już tylko 12.

W artykule Requiem dla Vaquita z 2016 roku pisaliśmy, że „jeśli Meksyk nie zakaże wszelkich połowów na obszarach, na których żyją vaquita, nie wypłaci kompensat rybakom, równocześnie wprowadzając liczne patrole i zdecydowanie egzekwując prawo, to morświny czeka smutny koniec”.

Choć rząd Meksyku zakazał stosowania sieci dryfujących i rozszerzył obszary chronione, nie dało to wystarczającego efektu. Kłusownicy nie zostali wyeliminowani, nadal łowiąc na wrażliwych obszarach z użyciem zakazanego sprzętu. Równocześnie przeciwko podejmowanym działaniom protestowali legalnie łowiący rybacy, uważający, że ich zyski spadły w imię ochrony gatunku, przedstawicieli którego i tak wielu z nich od dawna nie widziało na oczy.

Wygląda na to, że walka o utrzymanie vaquita przy życiu została przegrana. To, że nie jesteśmy w stanie powstrzymać eksterminacji gatunku, który nie jest bezpośrednim celem połowów, lecz jedynie przyłowem przy nielegalnych połowach innego gatunku – totoaby, a do tego jest tak piękny, bezbronny i charyzmatyczny, źle wróży ochronie gatunków, które jeszcze nie przekroczyły progu wyginięcia.

Na skutek naszych działań trwa szóste wielkie wymieranie w dziejach naszej planety. Giną ssaki, ptaki, owady i rośliny. Masa dziko żyjących ssaków to już tylko 1/30 łącznej masy ludzi i naszych zwierząt hodowlanych. Trwa wylesianie i destrukcja najcenniejszych ekosystemów. Pestycydy i herbicydy utrzymują monokultury uprawne, równie bogate w życie, co pas startowy. Przeławiamy morza, przesycamy środowisko trwałym plastikiem i licznymi toksycznymi chemikaliami. Erodujemy gleby. Wypompowujemy pokłady wodonośne. Zmieniamy klimat.

Trzeba być kompletnie zaślepionym, żeby nie widzieć, że wciskamy pedał gazu pędząc na zderzenie czołowe z rzeczywistością.

Tymczasem kilka dni temu nasz minister środowiska, Henryk Kowalczyk, przedstawił publicznie taką wizję ochrony gatunków (nagranie):

Minister KowalczykWprowadzimy taką zasadę: RDOŚe [red.: Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska] mają sugestię, żeby bardzo chętnie wyrażać zgody na odstrzały zwierząt chronionych gatunkowo, czyli łosie, żubry, bobry […] co do wilków, potrzeby takie nie są na razie zgłaszane, ale myślę, że też zajdzie za chwilę taka potrzeba.

Ochrony gatunkowej nie mamy zamiaru zdejmować, ponieważ będzie to konflikt z Europą […], lepiej robić to po prostu małymi krokami, a też skutecznie, wyrażając zgody na każdy wniosek.

Nie wiem, jak to cenzuralnie skomentować.

Kilkanaście lat temu mieliśmy Ministerstwo Ochrony Środowiska, mające je chronić. Jednak w 1999 roku zmieniono jego nazwę na ‘Ministerstwo Środowiska’, którego przedstawiciele często wypowiadają się tak, jakby byli z Ministerstwa Eksploatacji Środowiska, ewentualnie z lobby koncernów wydobywczych lub myśliwskiego.

Żeby zatrzymać i odwrócić zagładę życia, potrzebujemy zupełnie innej wizji naszych relacji z otoczeniem – musimy przestać działać jak łupieżcy, niszczących Dzieło Boże i przyszłość własnych dzieci w imię tłuczenia kasy i nakręcania konsumpcji jednorazowego badziewia.

Dostaję regularnie maile organizacji Avaaz, wiele z nich dotyczących ochrony środowiska i klimatu. Zacytuję dalej treść jednego z nich:

Trwa szóste wielkie wymieranie w dziejach naszej planety, a tym razem to my jesteśmy sprawcami. W ciągu ostatnich 50 lat wyginęło niemal dwie trzecie dziko żyjących zwierząt!

Naukowcy proponują: obejmijmy ochroną połowę naszej planety, a przyroda nabierze sił i odżyje. Jednak politycy jak zwykle grają na zwłokę. Ani ten kryzys, ani rozwiązanie go nie są dla nich tematem numer jeden.

Dziś mamy szansę to zmienić: w Montrealu trwa właśnie światowy kongres poświęcony ochronie bioróżnorodności. Tam ministrowie z całego świata postanowią o kształcie polityki ekologicznej na najbliższe 30 lat! Podpisz globalny apel o ochronę przyrody. Avaaz dostarczy go uczestnikom szczytu i powie im to, co muszą usłyszeć:

Przełowienie mórz, toksyczne pestycydy, kłusownictwo i wycinanie lasów – niszczycielska działalność człowieka trwa w najlepsze. Naraża na śmiertelne niebezpieczeństwo wszystkie zwierzęta i rośliny na Ziemi – a także nas samych. Zespół 550 naukowców pod egidą ONZ właśnie potwierdził, że ta masowa utrata bioróżnorodności jest poważnym zagrożeniem dla globalnego łańcucha pokarmowego, dla oceanów i powietrza, którym oddychamy, a nawet dla światowej gospodarki.

Jednak nie musi tak być. Jeśli połowę lądów i mórz zwrócimy przyrodzie, a drugą połowę będziemy eksploatować w zrównoważony sposób, zaczniemy żyć w harmonii z naturą i powstrzymamy ten pęd ku zagładzie.

Ale na ten kryzys trzeba odpowiedzieć już teraz. Gdy spotykamy się z politykami, zawsze słyszymy to samo: „Musimy wiedzieć, że ludziom na tym zależy. Dlaczego nie mówi się o tym w mediach?” Takie było ich stanowisko w sprawie zmiany klimatu – do czasu, aż zmobilizowaliśmy miliony ludzi na całym świecie i uruchomiliśmy wielkie kampanie, by globalne ocieplenie trafiło na pierwsze strony gazet. W efekcie uzyskaliśmy przełomowe porozumienie podpisane w Paryżu.

Teraz musimy zrobić to samo w sprawie życia na Ziemi. Niech nasze rządy usłyszą dzwonek alarmowy i zrozumieją, że ochroną ginących gatunków muszą się zająć w pierwszej kolejności! Pomóż ratować rośliny i zwierzęta. Podpisz nasz apel: Kliknij, aby powstrzymać wielkie wymieranie

Ze swojej strony mogę powiedzieć, że nie liczę na to, że zrobimy to w najbliższych latach. Każda duża zmiana, zanim zostanie przeprowadzona, musi zaistnieć w przestrzeni publicznej i się w niej zadomowić. Ale nawet jak zrobimy mniej, jak z perspektywy naszego kraju choćby powiększenie Parku Narodowego Puszczy Białowieskiej czy ochrona Puszczy Karpackiej, to będzie to krok w dobrą stronę.

Marcin Popkiewicz

Komentarze

13.07.2018 17:39 Rafał

Panie Marcinie ma Pan u mnie duży plus. Powiedział Pan "musimy przestać działać jak łupieżcy, niszczących Dzieło Boże"
Jak słyszę taki zlepek to wiem że mam do czynienia z człowiekiem racjonalnym, właśnie dlatego, że padło tam słowo Bóg.
Dzisiejszy człowiek w nic nie wierzy i dlatego niszczy wszystko wokół siebie. Jedyna wiara to pieniądz.
A nie przepraszam jest jeszcze jedna najgorsza : wiara w człowieka. Która wiedzie do pychy, a wiadomo co kroczy po niej.
Co do Pisowców to większość z nich ludzie małego formatu żeby nie powiedzieć prymitywni.

13.07.2018 20:39 papa ohara

Rafał, ja jestem niewierzący i nie niszczę niczego wokół siebie. Trzymamy z żoną dzieci i siebie z daleka od wszelkich kościołów i innych tego typu bogactw i uważamy się za najszczęśliwszych ludzi na świecie :)

13.07.2018 21:16 Carlinfan

Podpisany pierwszego dnia jak się pokazał :)

13.07.2018 21:52 papa ohara

Zapewne to wpływ Agendy21 :) To takie oczywiste :D

13.07.2018 23:34 flying truth

A ten gość nawiedzony podobno miał się leczyć ale jak widać nic z tego :( No i mamy efekt czyli Carlin Fun zamiast Carlinfan.

Żałosny koniec zabawnego pajaca :-(

14.07.2018 11:33 Rafał

@Papa Ohara

Zaraz, mam zrozumieć że dla ciebie wiara to kościół czyli budynek zrobiony z drewna, cegieł czy innych materiałów budowlanych?
No popatrz ciekawe, bo zawsze myślałem że korzeniem wiary jest nasza śmiertelność.
Miałem nie odpisywać bo to nie forum teologiczne, ale jak widzę taki prymitywizm to nie mogłem się powstrzymać.
Rzeczywiście nie ze wszystkim się zgadzam z Karoniem ale ma rację co do tego że komuna uczyniła straszliwe spustoszenia w umysłach.
Brzeziński twierdził że z komunizmu narody będą tyle czasu wychodziły ile w nim trwały. Dodatkowo na to nakłada się globalne odejście od religii i skrajny konsumpcjonizm.
Wbrew pozorom to bardzo łączy się z dbaniem o planetę.

14.07.2018 12:27 papa ohara

Rafał, wiara jest produktem marketingowym kościoła, który na tym zarabia. Prymitywne ale od wieków bardzo skuteczne i zawsze mega dochodowe.

15.07.2018 13:48 adaś

@Papa Ohara
Myślę, że warto by było, abyś zrewidował niektóre swoje pojęcia o świecie.Bo są po prostu nieprawdziwe. I żebyś zrobił to dla siebie a nie dlatego że np jakis adaś do tego namawia.

15.07.2018 20:21 Kloszard

Podpisuje się obiema rękoma pod ten apel.

15.07.2018 22:13 papa ohara

Adaś, które moje pojęcia są nieprawdziwe?

15.07.2018 23:17 dns900

Papa Ohara jak zawsze ma w 100% rację. To że nie jest nawiedzony i nie wierzy w duchy, bozie i inne ufo jak 98% światowego społeczeństwa nie oznacza że powinien siebie rewidować! Litości!

Piękne i jakże prawdziwe zdanie:
"wiara jest produktem marketingowym kościoła, który na tym zarabia. Prymitywne ale od wieków bardzo skuteczne i zawsze mega dochodowe"

Aż sobie skopiowałem i zapisałem dla potomnych. Dziękuję za trzeźwy i zdrowy umysł Ohara. Szkoda że tak mało ludzi na świecie potrafi używać mózgu tak jak Ty. Gratuluję racjonalności. Pisz więcej postów na znr bo tych nawiedzonych wierzących na tym forum już czytać się nie da :(

Pozdro.

16.07.2018 8:56 Kloszard

Większość ludzi potrzebuje jakiejś formy transcendencji. Taką maja potrzebę i tyle. Są tacy i byli zawsze, którzy w cyniczny sposób to wykorzystywali dla władzy i pieniędzy. Ważne by się odwoływać do tych potrzeb w sposób, który skłoni ludzi do troski o środowisko. Bo same racjonalne, suche fakty naukowe jak widać mało do ludzi przemawiają. Trzeba się odwołać do ich emocji, wiary. Wg mnie robi to Franciszek i ja nie tylko nie mam nic przeciwko temu, ale popieram całym sercem. Bo jak ktoś powiedział, nieważne jaki jest kot - biały, czarny czy czerwony, ważne by łapał myszy.

16.07.2018 13:55 WJ

@KOLSZARD
Zgadzam się w pełni :)
Chyba to nawet zracjonalizowano, że jako gatunek mamy potrzeby sfery ducha.

Dla mnie źródłem mistyki jest Natura i szczególny kontakt z Innym Człowiekiem. Z dystansem czasem sama z siebie pokpiwam, że mój mózg w ten sposób osładza mi trzeźwy i bolesny ogląd Świata.

16.07.2018 18:00 adaś

@Papa Ohara
Twierdzenie, że wiara jest produktem marketingowym nie jest prawdziwe. Twoja definicja szczęścia też jest nieco podejrzana. Można twierdzić że jest się szczęśliwym lub bardzo szczęśliwym. Ale nie masz żadnego narzędzia aby zmierzyć cudze szczęście. Więc nie masz także podstaw aby uważać się za najszczęśliwszego na świecie.

18.07.2018 2:16 Oze

Im więcej tych żubrów zginie tym lepiej dla "OZE"

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto