George Monbiot: Co możesz zrobić, aby uratować Ziemię? Rzuć mięso i nabiał

Hodowla zwierząt w celach spożywczych, w szczególności z tzw. wolnego wybiegu, stanowi zagrożenie dla całego życia na Ziemi.

Rysunek 1. „Jeśli chcesz jeść mniej soi… powinieneś zacząć jeść soję”. Na zdjęciu pole soi w Argentynie, Wikipedia

To, czy ludzie, a wraz z nimi wszystkie inne formy życia, przeżyją obecne oraz kolejne stulecie, zależy w dużej mierze od naszych praktyk żywieniowych. Moglibyśmy ograniczyć konsumpcję wszystkiego innego prawie do zera, a i tak ciągnęlibyśmy ekosystemy ku zagładzie, o ile nie zmienimy naszej diety.

Wszystkie dowody mówią jednoznacznie: zmiana diety ze zwierzęcej na roślinną jest po prostu konieczna. Dwa tygodnie temu, na łamach magazynu Science, opublikowany został artykuł z którego płynie jeden wniosek: niezależnie od gatunku, hodowla zwierząt w celach spożywczych szkodzi światu bardziej niż uprawa roślin wysokobiałkowych. Powierzchnia przeznaczona pod uprawę paszy dla zwierząt zajmuje 83% całości światowych obszarów rolnych, mamy z tego jednak zaledwie 18% spożywanych przez nas kalorii. Z kolei przejście na dietę roślinną oznaczałoby zmniejszenie powierzchni obszarów rolnych aż o 76%, a także 50-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych oraz innych zanieczyszczeń bezpośrednio związanych z produkcją jedzenia.

Dlaczego jednak dieta mięsna jest tak wysoce nieefektywna? Jednym z powodów jest konieczność karmienia zwierząt zbożem. W procesie zamiany białka roślinnego na zwierzęce tracona jest ogromna część zawartych w roślinach substancji odżywczych. Innymi słowy jeśli chcesz jeść mniej soi… zacznij jeść soję. 93% spożywanej przez nas soi jest „zawarta” w mięsie, nabiale, jajkach i rybach, a jej uprawy są bezpośrednią przyczyną karczowania lasów, osuszania bagien i wyniszczania sawann. Jednak kiedy spożywamy soję bezpośrednio, na dostarczenie organizmowi takiej samej ilość białka potrzebujemy zdecydowanie mniejszej ilości soi.

Paradoksalnie, mięso z wolnego wybiegu przynosi jeszcze więcej szkód. Artykuł podsumowuje, że „proces zamiany trawy w mięso ma gigantyczny wpływ na środowisko w przypadku każdej obecnie stosowanej praktyki hodowli zwierząt”. Dzieje się tak z jednego prostego powodu: do wytworzenia każdego, karmionego trawą kotleta potrzebny jest ogromny teren. Szacuje się, że powierzchnia obszarów przeznaczonych na świecie pod wypas zwierząt jest około 2 razy większa niż powierzchnia przeznaczona pod uprawę zbóż. Rażące jest, że równocześnie obszar ten odpowiada za jedynie 1.2% spożywanego białka. Oczywiście wiele z pastwisk nie może zostać wykorzystane pod uprawę roślin, to można by na nich odtworzyć pierwotne bogate środowisko naturalne: dzięki odnowie wielu bogatych ekosystemów, zniszczonych w związku z hodowlą zwierząt zwiększyłoby się pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery, znacząco poprawiłby się stan rzek, można by też wreszcie zatrzymać szóstego szóste wielkie wymieranie. Marnotrawimy na produkcję nieznacznych ilości mięsa ziemie, które powinniśmy przeznaczyć na ratowanie bogactwa życia ziemskiego.

Kiedy tylko poruszam problemy plonu uzyskanego z jednego hektara ziemi, spotykam się z falą nienawiści. Nie chodzi o to, że krytykuję rolników. Ja po prostu zwracam im uwagę na to, że liczby mówią same za siebie. Hodowla zwierząt nie prowadzi ani do wykarmienia rosnącej populacji, ani do ochrony ekosystemów. Rozrzutne spożywanie mięsa i nabiału to luksus, na który nie możemy już sobie pozwolić.

Ci, którzy uważają, że warunki „holistycznych” hodowli odzwierciedlają środowisko naturalne, oszukują niestety samych siebie. Hodowle są niczym innym jak zagrodami, podczas gdy w naturze roślinożercy odbywają niekiedy wędrówki na setki i tysiące kilometrów. Hodowle wykluczają całkowicie drapieżniki, których obecność jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania ekosystemów. Częstą praktyką jest również całkowite usuwanie z ziemi sadzonek drzew, przez co nie ma prawa odradzać się niezbędna do funkcjonowania dzikiego życia roślinność leśna.

Przemysł hodowlany wymaga dokonywania bezprecedensowych zbrodni na naturze. Na nieprzemyślaną prośbę właścicieli gospodarstw mleczarskich w Anglii zapoczątkowano trwającą do dziś rzeź borsuków. Ludzie często pytają mnie o to, w jaki sposób można usprawiedliwić powrót wilków, wiedząc że będą zabijały owce. Odpowiadam wówczas pytaniem: W jaki sposób można usprawiedliwić zabijanie wilków oraz niszczenie dzikiej przyrody po to, aby zapewnić dobre warunki większym stadom owiec. Przyczynienie się do zmniejszenia powierzchni terenów hodowlanych to najważniejsza rzecz, jaką możemy zrobić dla ochrony środowiska.

Rysunek 2. Mięso z wolnego wybiegu przynosi paradoksalnie jeszcze więcej szkód dla środowiska niż z intensywnych hodowli. Na zdjęciu mięso w londyńskim sklepie. Wikipedia

Dieta roślinna może jednak okazać się nudna i droga, o ile nie potrafisz dobrze gotować. Wielu osobom brakuje tej umiejętności, dlatego też potrzebujemy lepszych i tańszych, gotowych dań wegańskich oraz przystępnych zamienników mięsa. Niewątpliwie dużą zmianę przyniesie upowszechnienie produkcji mięsa in vitro. Kwestia ta nie jest jednak pozbawiona kontrowersji. Niektóre są bardziej uzasadnione, inne mniej. Są osoby, które mówią, że sama idea spożywania sztucznego mięsa jest dla nich odpychająca. Jeśli jesteś jedną z takich osób, polecam przyjrzeć się bliżej hodowli, ubojowi oraz przetwarzaniu parówek, burgerów i nuggetów. Pracowałem w hodowli trzody chlewnej, i mogę powiedzieć, że dało mi to sporą świadomość tego co jest obrzydliwe. Drugim zarzutem jest, że mięso in vitro uderza w interesy lokalnych producentów żywności. Ten kto tak mówi jest prawdopodobnie nieświadomy tego skąd pochodzi pasza dla zwierząt hodowlanych. Nakarmienie pochodzącej z lokalnej hodowli świni argentyńską soją bynajmniej nie podwyższa poziomu „lokalności” mięsa. Trzeci zarzut ma mocniejsze podstawy: produkowanie mięsa in vitro oznacza korporacyjną koncentrację tej produkcji. Jednak przemysł produkcji paszy trafił już w ręce wielkich korporacji, a stopniowo ogarnia samą hodowlę. Powinniśmy walczyć o to, aby zapobiec temu samemu w produkcji mięsa in vitro. W sektorze tym, podobnie jak w każdym innym, potrzebne są silne przepisy antymonopolowe.

Upowszechnienie mięsa in vitro stworzyłoby również szansę na uniezależnienie się od sztucznego azotu. Dawniej czynnikiem integrującym uprawę roślin i hodowlę zwierząt było wykorzystanie nawozów naturalnych. Załamanie tej swego rodzaju symbiozy poskutkowało znacznym spadkiem żyzności gleb. Nawozy sztuczne z jednej strony uratowały nas przed śmiercią głodową, ale z drugiej przyniosły ogromne straty środowiskowe. Obecnie połączenie hodowli z uprawą zostało niemal całkowicie zerwane. Zbieramy obfite plony dzięki chemikaliom, podczas gdy zwierzęce fekalia składujemy w tzw. lagunach (zbiornikach na gnojowicę), lub wypróżniamy bezpośrednio do rzek, tworząc w morzach martwych stref beztlenowych. Wylewanie odpadów do ziemi z kolei skutkuje przyspieszeniem tempa wzrostu odporności na antybiotyki.

Przejście na dietę roślinną pozwoli na osiągnięcie synergii. Większość roślin wysokobiałkowych, takich jak fasola czy groszek, pobiera azot z powietrza, produkując w ten sposób naturalny nawóz i podnosząc poziom azotanów w ziemi. W praktyce oznacza to bardziej żyzną glebę dla kolejnych pokoleń innych gatunków roślin zasadzonych na tych samych gruntach. Oczywiście perspektywa na całkowite odejście od nawozów sztucznych jest niska, nawet przy masowym przejściu społeczeństwa na dietę roślinną. Niemniej jednak rządy powinny wspierać pionierskie badania nad wydajnością organicznych, wegańskich gospodarstw, wykorzystujących tylko i wyłącznie nawozy pochodzenia roślinnego.

Przemysł hodowlany jest oczywiście silny i nadal będzie mamił nas sielankową propagandą swoich produktów, pokazując zrelaksowane krówki na pastwiskach pod błękitnym niebem. Nie może jednak zmusić nikogo do jedzenia mięsa. Przejście na dietę roślinną staje się każdego roku coraz łatwiejsze, a zmiana zależy tylko od Ciebie.

Kamil Jędrasik na podst. The best way to save the planet? Drop meat and dairy

Komentarze

22.06.2018 13:24 Marcin Leszczyński

2 uwagi mam:
1. Nie ma opcji aby wyżywić tyle miliardów ludzi bez nawozów mineralnych. Sam stosuje kompost - ale to jest niewystarczające aby mieć dobry plon. Obornik można stosować - albo inne ale to wymaga tej hodowli zwierzęcej. Zamiast nawozów mineralnych można stosować mocz.

2. Idąc tropem tego artykułu można wywnioskować, że można uratować Ziemię mając więcej ziemi na uprawy niż na hodowle zwierząt. Wszystko fajnie - ale czyż to nie rolnictwo zapoczątkowało kapitalizm? i... wzrost ludności....

Czy więcej ludzi i kapitalizmu to będzie lepiej????

22.06.2018 13:37 PIT

Autor artykułu ma błędne myślenie. Brak logiki.

Załóżmy, że wszyscy będziemy jeść tak jak mówi i nic nie zrobimy z populacją która nadal rośnie.

Kupimy sobie trochę czasu, a po jakimś czasie tak się zwiększy populacja, tak że ten jego cudowny środek przestanie działać.

I wtedy co? Droga donikąd. Podobnie zresztą było z zieloną rewolucją, kupiła nam trochę czasu i znowu teraz jest problem bo przybyło kilka miliardów dodatkowo.

Zresztą mowa tylko o żywności, a gdzie reszta ?

Wniosek jest tylko jeden.

Główną przyczyną wszelkich problemów jest stale rosnąca globalna populacja.
Środek zaradczy to redukcja populacji do rozsądnego poziomu.
Na początek z 8 mld do 4 mld.

22.06.2018 14:46 Carlinfan

Już ktoś ma takie plany, ale jego pomysł to 500 mln.

https://en.wikipedia.org/wiki/Georgia_Guidestones

22.06.2018 20:56 adaś

@PIT
Przecież to bardzo ważne aby, jak napisałeś, kupić trochę czasu.
Bo aby populacja ludzi wciąż nie rosła to potrzebna jest zmiana myślenia a to zajmuje bardzo dużo czasu. W krajach gdzie kobiety nie mają pełni praw obywatelskich i są gorzej wykształcone wystarczy tylko to jedno działanie- dostep do wykształcenia, i przyrost naturalny maleje. A odbywa się to nawet bez owej troski o planetę czy o los zwierzat hodowlanych.

Dla tych co mają się za wykształconych nie trzeba zalecać nic innego jak korzystanie z dostepnej wiedzy.
Nawet przy egoistycznym podejściu (czyli robie to co mi osobiście przyniesie korzyść) powinno to dla planety mieć dobre skutki
https://dietetycy.org.pl/piramida-zywieniowa-2017-opisem/

23.06.2018 10:41 Marcin Leszczyński

@Adaś

Zmiana myślenia... ludy, które odrzuciły rozwój cywilizacji, łowcy-zbieracze, mają zdecydowanie mniej myślenia, a są trwalsze niż cywilizacje.

Im ludzie są BARDZIEJ wykształceni - mają większą świadomość okej - ale ich konsumpcja jest dużo większa niż osób prostych.

Zmiana myślenia nie nastąpi - już w starożytnych cywilizacjach, pełnych filozofów, uczonych - popełniali wielkie błędy - dlaczego jutro miałoby być inne? Mamy wiedzę i co... jest tylko coraz gorzej.

To jest Nasza arrogancja - myśleć, że wszystko co dotąd stworzyliśmy - smartfony, komputery, internet, budowle, wiele miliardów ludzi jest lepsze niż proste koczownicze życie.

Co to za postęp - jeśli niszczymy planetę, która zrodziła i utrzymuje nie tylko Nas, ale również niezwykłe bogactwo życia.

Tylko podbój kosmosu miałby sens długofalowo, a większość energii i zasobów idzie na coś zupełnie innego... na głupoty w sumie, aczkolwiek przyjemne.

23.06.2018 10:45 Marcin Leszczyński

I ogólnie post "nie jedz mięsa, uratujesz planetę" brzmi jak łatwy technofix, jak pójście do spowiedzi aby można było znowu nagrzeszyć i tak w kółko.

Prawdziwym technofixem - jest brak rozwoju gospodarki i techniki.

Jestem agnostykiem - ale odnajduje coraz więcej mądrości w biblii... drzewo grzechu i wiedzy.
Drzewo śmierci. Wygnanie z raju. Jakie to... aktualne dziś.

23.06.2018 13:45 CZORNYJ

Bajki że ludzie się na coś takiego dobrowolnie zgodzą . Bieda ich zmusi . Podobnie jak "zmniejszenie obszaru użytków rolnych o 76 %" . Nie zmaleją przez wyjałowienie gleb , klęski żywiołowe i produkcje rolną na potrzeby przemysłu . A ten będzie szukał gdzie się da substytutów dla wyczerpujących się kopalin .

@ADAŚ mylisz następstwa wykształcenia z następstwami konsumpcyjnego stylu życia . Nie jest o to trudno bo jak są nadwyżki na bezmyślną konsumpcje to i na edukacje nie brakuje

23.06.2018 15:50 Rafał

@MARCIN LESZCZYŃSKI
Nie pisz o podboju kosmosu bo to daremne. Wszystko zostało zatrzymane.
Teraz cała kasa idzie na uzbrojenie, szykuje się konflikt USraela z Chinami o prymat na Oceanie Światowym.
Idą ciekawe czasy przy których ochrona środowiska zejdzie na dalszy plan.
W najbliżej przyszłości martwcie się o to czy nazbieracie jakiś korzonków do jedzena a nie o mięso.
Koniec historii się skończył, wracamy do rzeczywistości.

23.06.2018 21:45 ---

Pod każdym artykułem komentarze o końcu świata..., niemocy, itd.
Kosmos przestaje być eksplorowany bo nie jest osiągalny dla ludzi.

23.06.2018 22:56 adaś

@Marcim Leszczyński
Kobiety bardziej wykształcone mają mniej dzieci. Tę zależność widać we wszystkich statystykach.
Z konsumpcją może być różnie, ale ja odpowiadałem Pitowi w kontekscie wzrostu populacji.
Łowcy zbieracze mają mniejszą wiedzę ogólną. Dlatego będą np. rozpalać ognisko pomagając sobie znalezioną plastikową butelką- bo nie wiedzą że to szkodliwe. Natomiast mają ogromną wiedzę praktyczną dotyczącą przetrwania w swoim środowisku i całkiem dobre myślenie. Potrafią np. chronić jaja żółwi żeby potem było na co polować.

" Mamy wiedzę i co... jest tylko coraz gorzej."
Zależy co masz na myśli. Ja wolę leczyć zęby czy mieć zoperowaną przepuklinę zgodnie z obecną wiedzą a nie tak jak sto lat temu.
Poza tym urodziliśmy się właśnie w tych czasach i w kraju rolniczo przemysłowym. Nawet gdyby wszyscy mieli taką wolę nie ma powrotu do łowców zbieraczy. Trzeba szukać innej drogi.

"I ogólnie post "nie jedz mięsa, uratujesz planetę" brzmi jak łatwy technofix, jak pójście do spowiedzi aby można było znowu nagrzeszyć i tak w kółko."
Chyba jednak coś pomyliłeś. Do spowiedzi nie chodzi sie po to aby znów nagrzeszyć. Jezus wiele razy mówił do ludzi : "idź a od tej chwili już nie grzesz"

"Prawdziwym technofixem - jest brak rozwoju gospodarki i techniki."
Nie wiem co masz na myśli. Czyżbyś uważał że gospodarka wypaleniskowa była lepsz niż posiadanie pola ?

24.06.2018 11:40 Rafał

@ADAŚ
Piszesz że kobiety bardziej wykształcone mają mniej dzieci. Ale mam nadzieję że nie chodzi ci o kobiety z czarnych protestów bo jeśli tak to ja już wolę globalne ocieplenie.
One owszem mają mniej dzieci bo zapier.... w korporacjach które produkują coraz więcej niepotrzebnych nikomu rzeczy, które to rzeczy z nagłych niewiadomych przyczyn stają się wszystkim bardzo potrzebne. To się nazywa "kariera" czy cóś takiego. No ale ja wiejski cebulak polski się na tym nie rozumiem.

Ale co do żywienia to odniosłem wielki sukcech bo wyobraźcie sobie że odmówiłem dzisiaj wędlin na śniadanie a za to nakroiłem więcej pysznej świeżej cebuli z dzialki, niech to będzie mój wkład w walce o planetę.

24.06.2018 23:01 adaś

@Rafał
Czy Tobie wszystko musi się kojarzyć z polskim piekiełkiem, z PO, albo z PiS, albo z czarnymi protestami ?
Ja piszę o tendencjach na świecie. Kobiety wykształcone widzą że wiedza jest rzeczą dobrą, że daje perspektywy na lepszą pracę. Chcą aby ich dzieci się kształciły a łatwiej wykształcić dwójkę niż siedmioro. Są też bardziej świadome swoich zadań wychowawczych i wolą mniejszą liczbę dzieci żeby każdemu z nich móc poświęcić więcej czasu. Oczywiście niektóre wybierają karierę zawodową, są niezależne i wcale nie chcą realizować się w macierzyństwie .
Ja nie wnikam które i na jakie marsze chodzą.
Mogę tylko wyrazić przypuszczenie że gdyby wszystkie pieniądze wydawane na promocję aborcji i antykoncepcji i chociaż 10 % wydawanych na zbrojenia wydano na kształcenie kobiet w krajach tzw trzeciego świata to dziś nie trzeba by tyle biadolić nad przeludnieniem.
Pozostaje jeszcze kwestia jakości kształcenia. Tak się składa że wszędzie kobiety zajmują się małymi dziećmi i to one kształtują ich nawyki żywieniowe ( zgodnie ze swoją wiedzą lub niewiedzą). Każdy z nas lubi wracać do smaków z dzieciństwa. Jeżeli będzie to
np. smak kawy zbożowej z mlekiem i sałatki z pomidorów to potem żadna korporacja nie zaimponuje nam chipsami i colą.

25.06.2018 11:08 mięsożerca

Dopóki na ziemi będą ludzie to mięsa dla mięsożerców nie zabraknie. Od ludzi zależy, czy będą potulnie umierać z głodu jak niemieccy obozowicze, czy jeść wszystko co popadnie aby wsadzone w pitę.

25.06.2018 11:24 PIT

Mięso pewnie będzie produkowane w labach bo mniej surowców potrzeba ale to nie jest żadne rozwiązanie obecnych problemów.

Kończą się inne surowce nieodnawialne jak ropa, metale itd.

Bez redukcji populacji światowej czeka nas katastrofa. Limity planety zaatakują nas naraz ze wszystkich stron i sobie z tym nie poradzimy.
W starciu z naturą przegramy.

Na liście WHO pojawiła się "choroba X" niewiadomego pochodzenia.

Co ciekawe przyznano w artykule, że może być ona celowo stworzona i rozpowszechniona przez ludzi.

"However, Disease X could also be deliberately developed and spread by humans."

https://www.express.co.uk/news/world/974699/Disease-X-World-Health-Organisation-Chinese-bird-flu-H7N9-pandemic-new-strain

25.06.2018 12:02 PIT

Pytanie do biologa czy jest możliwe sztuczne wytrenowanie lub zmutowanie wirusa tak by był bardziej zajadliwy ?
Coś takiego jak trenują algorytmy neuronowe dostarczając im nowych danych do analizy ? Jest takie coś możliwe w biologii ?

26.06.2018 15:55 Carlinfan

Jego zjadliwość musi się opierać na jego 'sposobie żerowania'. Co miałoby być tą zachaczką ?

Z innej strony w eterze krążą newsy o wirusie, który zarażać konkretną rasę, i to jest dość stara mrzonka, więc dziś to już może być powszechnie w użyciu.

https://www.theguardian.com/science/2004/oct/28/thisweekssciencequestions.weaponstechnology

http://www.ihr.org/jhr/v17/v17n6p24_Weber.html

27.06.2018 3:53 gupol(szukam w OZE)

@pit
"Mięso pewnie będzie produkowane w labach bo mniej surowców potrzeba"

bzdura. jest dokładnie odwrotnie. a do tego tak drogo że nikogo nie byłoby stać na takie mięso.

i skończ wreszcie ględzić o tej redukcji populacji skoro już sam kilka razy przyznałeś że to nie wykonalne.

27.06.2018 8:54 PIT

@GUPOL

Narazie, ale naukowcy pracują nad tym. Dlatego napisałem, że być może kiedyś takie mięso będzie.
Podobnie z uprawami modifikowanymi genetycznie by były bardziej odporne na suszę.

Ale to są jak zwykle próby technologicznego rozwiązania nie technologicznego problemu jakim jest przeludnienie.

Właśnie się pozabijali w Nigerii o dostęp do ziemi.
Przeludnienie w praktyce. Chyba jednak warto o tym pisać mimo wszystko.

https://www.ndtv.com/world-news/clashes-over-farmland-leaves-86-dead-in-nigeria-1872533

27.06.2018 10:52 Marcin Leszczyński

@Adaś

Owszem, tak uważam.

Nowoczesna medycyna zapewniła nam wiele,
Mi samemu wyleczyła oczy z wady wzroku... dla kogoś kto całe życie widział rozmazane rzeczy to jest dobitny dowód na potęgę medycyny, a jednak:

cywilizacja zapewniła nam też otyłość, depresję, choroby serca, nowotwory, cukrzycę, smog, przeludnienie, stres, większe nierówności społeczne.

Nowoczesna medycyna jest też oparta na wyczerpywalnych zasobach (np. energii, metalach), a główny oręż w walce z chorobami gwałtownie topnieje. Mówię o antybiotykach.

Życie w świecie nadmiaru żywności,wielkiego zaludnienia, stresu związanego z kredytami, pracą, sztucznym oświetleniem, wyborem wszystkiego, przeładowaniem informacjami, zanikiem kontaktów międzyludzkich, mniejszą aktywnością fizyczną ...

czy naprawdę ludzie wtedy są zdrowsi i bardziej szczęśliwi niż w czasach przeciwnych do tych powyżej?

Kapitalizm z kolei dąży do maksymalnej eksploatacji wszystkich zasobów, łącznie z ludźmi.
Pola umożliwiają kapitalizm, ludy wędrowne nie mogły gromadzić kapitału w takim stopniu jak ludy osiadłe.

27.06.2018 11:06 Marcin Leszczyński

@PIT

Odpowiem Ci jako biolog :P.
Skoro można modyfikowac DNA komórek, to dlaczego nie można wirusów?
Przecież się to robi...

Można np. sprawdzić które geny odpowiadają za zjadliwość np. unikanie czy oszukiwanie układu odpornościowego.

Poza tym są już wirusy, które są dość potężne np. Ebola. Nie ma potrzeby ich wzmacniania...

Moim zdaniem nie trzeba nawet nowych wirusów robić, wystarczy poczekać na ewolucję bakterii (na antybiotyki) czy wirusów albo zmiany klimatyczne i malarię. Nie trzeba też aby atakowały one ludzi, wystarczy aby zboża, czy bydło.

Wait and see.

27.06.2018 11:44 PIT

@MARCIN LESZCZYŃSKI

To oczywiste, że obecny poziom przeludnienia plus dołożyć do tego zmiany klimatyczne spowoduje, że danym bakterią czy wirusom będzie łatwiej mutować czy też wymknąć się ze swojego środowiska.

Rozumiem z twojej odpowiedzi, że mając nieograniczoną ilość gotówki i zespół naukowców to można stworzyć nowego wirusa w sztucznym środowisku.

27.06.2018 15:08 Marcin Leszczyński

@PIT

Można można, i się to robi :).
Głównie do leczenia czy badań, ale z drugiej strony taki chorobotwórczy wirus mógłby "oczyścić" dany teren z ludzi i pozostawić zasoby nienaruszone.

Choć oczywiście jest to dosyć ryzykowne i wymagałoby szerokich szczepień i lub kontroli imigracji aby uniknąć ekspozycji własnej grupy.
Gorzej jeśli wirus zmutuje i sprawi, że szczepionka nie zadziała.

Już w starożytności używano broni biologicznej, nawet jeśli się nie rozumiało jej mechanizmu.

01.07.2018 3:00 gupol(szukam w OZE)

@pit
no takie mięso juz jest. tylko że nie ma żadnego praktycznego zastosowania i raczej nie będzie miało. chyba że zimna fuzja stanie się faktem...

"Podobnie z uprawami modifikowanymi genetycznie by były bardziej odporne na suszę."

no fajnie by było ale zamiast stworzyć rośliny odporne na suszę czy zasolenie gleby "mądrzy" ludzie wpadli na inny pomysł - zróbmy roślinę odporną na truciznę którą tylko my będziemy produkowali. genialnie proste. a do tego pozywajmy do sądu każdego rolnika u którego choćby przez przypadek znajdzie się nasza roślinka. i albo pójdzie z torbami albo będzie używał tylko naszego "produktu". super patent. naprawdę.

@pit
"Właśnie się pozabijali w Nigerii o dostęp do ziemi.
Przeludnienie w praktyce. "

no i znowu sromotnie sie mylisz. zajścia w nigerii paradoksalnie są dowodem na brak przeludnienia.
doszło do starć między rolnikami a pasterzami. to że w ogóle istnieje tam jeszcze pasterstwo koczownicze dobitnie świadczy o sporych rezerwach ziemi do wykorzystania.
pasterstwo to najtańszy i najmniej efektywny sposób wykorzystania ziemi uprawnej. każda krowa w tamtym klimacie (dość wilgotnym) potrzebuje co najmniej 1 ha przestrzeni rocznie by wyżywić siebie i góra parę osób. ten sam hektar wykorzystany do produkcji roślinnej może wyżywić kilkadziesiąt osób.
afryka jest po prostu jeszcze słabo zaludniona i ma ogromne rezerwy ziemi uprawnej które lezą odłogiem lub są wykorzystane jako ekstensywne pastwiska o niskiej produktywności.
wszędzie gdzie prowadzi się pastwiskowy chów zwierząt na dużą skalę - jest mało ludzi. np obie ameryki, australia, nowa zelandia, irlandia, mongolia, kazachstan, kraje sahelu itp.
cos takiego byłoby nie do pomyslenia w rwandzie, indiach czy bangladeszu.

01.07.2018 18:09 PIT

@GUPOL

Aha, nie wiedziałem czyli zwiększenie populacji prawie 5 krotnie od 1960 to jeszcze mało.
Coś mi się wydaje, że będziemy czytać coraz więcej o takich zajściach czy jak to się dzisiaj mówi incydentach.

02.07.2018 4:15 gupol(szukam w OZE)

@pit
"czyli zwiększenie populacji prawie 5 krotnie od 1960 to jeszcze mało"

ale z jak niskiego poziomu ten wzrost. a gęstość zaludnienia i tak nadal niższa niż w niemczech. przy czym w nigerii nie ma zimy. warunki naturalne podobne jak w bangladeszu ale 5 krotnie niższa gęstosć zaludnienia.

a głowny problem nigeri to nie żadne przeludnienie lecz kolonialna przeszłość i związana z nią korupcja oraz następstwa wojny domowej o ropę naftową z lat 60 która na stałe wprowadziła brutalnosć i przemoc do tego kraju. obecne walki religijne to tylko pokłosie tamtej historii.

poza tym wiesz, mało i dużo to pojęcia względne;)

08.07.2018 7:31 bushman

Wasza wiara w potęgę wirusów czy bakterii jest mocno oderwana od rzeczywistości.
Historycznie, wielkie epidemie atakowały ludzkość wtedy, kiedy ludzie byli osłabieni przez inne czynniki. Zmiany klimatu, wojny i idący za nimi głód. I nawet w takich okolicznościach największe nawet epidemie wycinały od kilku do może 50% populacji.
Sztucznie stworzony patogen raczej nie będzie lepszy. Część ludzi okaże się odporna, część zwalczy chorobę, a laboratoria na całym świecie zaczną szukać lekarstwa i pewnie coś znajdą. A jeśli to w ogóle możliwe, gdyby ktoś wymyślił zarazę na którą naprawdę nie ma sposobu, to sam stałby się jej ofiarą, co ogranicza sprawę do kategorii szaleństwa.

09.08.2018 3:38 gupol(szukam w OZE)

@bushman
dokładnie to chciałem napisać;)
z jednym dodatkiem- istnieje ciekawy paradoks:
im bardziej zjadliwy (śmiercionośny) wirus tym słabiej się rozprzestrzenia. poprostu zabija wszystkich potencjalnych nosicieli na danym obszarze i nie może przenosić się dalej.
taki częściowo samoograniczający się efekt ma chociażby wirus Ebola.
wirus nie może być zbyt śmiercionośny bo inaczej się nie rozprzestrzeni.dlatego własnie takim " optymalnym ideałem wirusa jest wirus grypy. niezbyt śmiercionośny więc może zarażać miliony nosicieli.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto