Spalone drzewa, zatuszowane emisje

Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu ONZ (IPCC) uznaje pelety drzewne (granulat, biomasa) za neutralną pod względem emisji gazów cieplarnianych alternatywę paliwową dla węgla kopalnego. W konsekwencji liczne elektrownie w Europie zasilane są drewnem. Badanie opublikowane 21 lutego 2018 w Environmental Research Letters ustaliło, że ta praktyka pozyskiwania energii, promowana przez rządy jako odnawialna i zrównoważona, w rzeczywistości emituje więcej CO2 niż eksploatacja węgla. Spalanie drewna jest po prostu mniej wydajne energetycznie – ażeby wytworzyć taką samą ilość kilowatogodzin, trzeba zużyć mnóstwo surowca i uwolnić większą ilość dwutlenku węgla. Co więcej, luka w wytycznych rachunkowości węglowej IPCC pozwala Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym na zaniżanie emisji CO2 ze spalania biomasy.

Autorka analizy Mary Booth odkryła, że wbrew oficjalnym zapewnieniom przemysłu granulat nie jest produkowany z drewna odpadowego (np. konarów), tylko z całych drzew. Mimo to podstawą swojego dochodzenia uczyniła fałszywe założenie, iż głównym źródłem paliwa są odpady. Okazało się, że „na przestrzeni dekad nawet 95% dwutlenku węgla emitowanego (przez elektrownie wykorzystujące biomasę) stanowi dodatek netto do całkowitych koncentracji atmosferycznych tego gazu”. Wynik potwierdza, że decyzje IPCC dotyczące rachunkowości węglowej zostały upolitycznione – tworzący je negocjatorzy rozmyślnie pozostawili otwartą furtkę, która pozwala rządom tworzyć pozory redukowania emisji.

Karolina Północna słynie z obfitości sosen – długoigielnej, białej i taeda. Stan jest wiodącym amerykańskim eksporterem biomasy pochodzącej przede wszystkim z plantacji tych roślin. Statki towarowe wypełnione 45 000 ton peletów drzewnych regularnie wypływają do Wielkiej Brytanii i UE. Ładunki kończą w piecach zakładów wytwarzających energię. Biomasa z Ameryki jest liczona jako emisje dwutlenku węgla wyprodukowane przez USA: modele IPCC zakładają, iż ta materia organiczna ostatecznie obumarłaby, zgniła, uległa rozkładowi i uwolniła przechowywany w niej węgiel. W celu uniknięcia tzw. „podwójnego liczenia” nie uwzględnia się CO2 trafiającego do europejskiej atmosfery podczas spalania granulatu, ponieważ zgodnie z innym założeniem w Karolinie Północnej szybko sadzi się nowe drzewa, które teoretycznie i bezzwłocznie wchłaniają dwutlenek węgla wyemitowany po drugiej stronie Atlantyku. „To kłamstwo! Nie owijajmy w bawełnę – IPCC pozwala na kreatywne rozliczanie emisji ze spalania biomasy, co potencjalnie czyni nas ofiarami myślenia magicznego, ponieważ zgadzamy się kolektywnie, że CO2 z drzew w Karolinie Północnej nie wlewa się do atmosfery w krótkim terminie i nie potęguje zmiany klimatu”, mówi Booth.

Nowo posadzone drzewa potrzebują dekad na absorpcję dwutlenku węgla, który został wprowadzony do atmosfery podczas kilkudniowego spalania biomasy drzewnej. „Założenie o neutralności węglowej w pewnym momencie stanie się faktem”, wyjaśnia Rich Birdsey, który przez 40 lat pracował w Służbie Leśnej USA, a obecnie jest starszym naukowcem w Centrum Badań Woodsa Hole’a w Massachusetts, gdzie analizuje relację biomasa-energia. „Mówimy o dalekiej przyszłości – kiedy w ciągu setek lat dojrzeją hektary nowych drzew. Niestety idea neutralności zdołała uzyskać powszechną akceptację, zanim ludzie zrozumieli, że obliczanie emisji jest zagadnieniem bardziej skomplikowanym, niż przypuszczano. Pomysł pojawił się 20 lat temu i nikt nie chce z niego zrezygnować – zwłaszcza państwa i branże, które robią dobry interes na produkcji drewna i energii”.

„Dlaczego IPCC najwyraźniej akceptuje niewłaściwe rozliczanie emisji? Bo jego naukowcy są technokratami”, tłumaczy prof. Doreen Stabinsky. „Ten organ nie jest neutralny. Na ekspertów IPCC ma wpływ polityka. Na ich spotkaniach często mówi się o niej wprost”. Stabinsky przytacza wiedzę, którą uzyskała z pierwszej ręki – jako naukowiec Koledżu Atlantyckiego (College of the Atlantic) studiuje związek między strategiami ochrony środowiska a polityką. Przedstawiciele branży bioenergetycznej, tłumaczy badaczka, są członkami IPCC i pomagają formułować wytyczne ONZ odnośnie bilansu gazów cieplarnianych. Poza tym kraje dysponujące dużymi obszarami lasów – chociażby USA i Brazylia – agresywnie lobbują, aby zapewnić sobie korzystne warunki liczenia leśnych emisji węgla, w tym ze spalania biomasy.

„Prawdą jest, że przestawiając się na drewno Wielka Brytania i UE zmniejszają emisje z konsumowania paliw kopalnych. Nie zmniejszają jednak swoich całkowitych emisji gazów cieplarnianych. Kraje obliczają swoje emisje tak, jakby były neutralne pod względem węglowym”, dodaje Birdsey. W nadchodzących latach przewidywana jest ekspansja bioenergii o 1000%. Spalanie drewna wzrośnie o 9 miliardów ton rocznie. Booth ostrzega, że cele paryskiego porozumienia klimatycznego są nieosiągalne. „Przechwytywanie i magazynowanie węgla jest fantazją”, przyznaje. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Unia Europejska, a także Chiny i Indie mogą bawić się w iluzjonistów – ich emisje mogą „znikać” w magicznym worku kalkulacji IPCC. Ale przyrody oszukać się nie da.

→ W swoim raporcie z 10 listopada 2017 Global Carbon Project podał, że cywilizacyjne emisje dwutlenku węgla wzrosły w 2017 o 2%. Tym samym ustanowiony został nowy rekord. Świat miał nadzieję, że ilość CO2 uwalnianego przez przemysł węglowy, naftowy i gazowy już nigdy nie wzrośnie. W komentarzu organizacja stwierdziła, że dla ludzkości oznacza to „gigantyczny krok wstecz”.

→ Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego potwierdzili 2 maja 2018, że średnie miesięczne koncentracje dwutlenku węgla przekroczyły w kwietniu 2018 wartość 410 ppm. Stało się to po raz pierwszy w historii naszego gatunku. W dniu 23 kwietnia 2018 średni godzinny poziom atmosferycznego CO2 zarejestrowany w laboratorium Mauna Loa na Hawajach wyniósł 413.37 ppm. Pięć dni wcześniej we wschodniej Syberii – gdzie wybuchły pożary – odnotowano stężenie dwutlenku węgla na poziomie 973 ppm.

Wkraczamy w okres, w którym atmosfera zaczyna przypominać stan, jaki panował 15-17 milionów lat temu podczas optimum klimatycznego pierwszej połowy miocenu, kiedy to po raz ostatni stężenia CO2 przekroczyły próg 405 ppm. Ówczesne warunki planetarne radykalnie odbiegały od obecnych. Stężenia atmosferycznego dwutlenku węgla ulegały skrajnym wahaniom od 300 do 500 ppm. Temperatury przekraczały wartości odnotowane w XIX w. o 3-5 stopni Celsjusza. Poziom morza był wyższy o 36-58 metrów. Należy pamiętać, że aktualne koncentracje atmosferycznego metanu wynoszą >2 000 ppb (części na miliard). Skoro w perspektywie krótkoterminowej gaz ten ma co najmniej 100 razy większy potencjał ocieplenia niż dwutlenek węgla, to generuje on ciepło równe >200 ppm CO2. Zatem atmosferyczny ekwiwalent koncentracji dwutlenku węgla przekroczył już 600 ppm.

Klimatolodzy z NASA obliczyli, że maksymalnym, pozwalającym przetrwać rasie ludzkiej pułapem koncentracji CO2 jest przedział od 300 do 350 ppm.

Opracowanie: exignorant

Komentarze

13.06.2018 12:47 Mariusz

Doliczcie sobie jeszcze do tego czarny rynek ropy, gazu i węgla. W samej Polsce PiS walcząc z mafią paliwową wykrył że 1/3 ON i 1/5 benzyny była sprzedawana na czarno co oczywiście nie liczyło się do emisji

Ile emisji różne kraje ukrywają żeby lepiej wyglądać w statystykach?? Czy też płacić mniej kar za emisje?

13.06.2018 12:53 PIT

Można oszukiwać i kłamać ale matematyki i rzeczywistości oszukać się nie da.
Pewne prawa są niepodważalne.

Wniosek jest jeden wszyscy doskonale wiedzą, że idziemy na katastrofę ale postanowili się oszukiwać do samego końca.

To chyba psychologiczny mechanizm obronny, może tak jest łatwiej.

14.06.2018 8:30 Mariusz R.

Lekarze definiują to osobowość dysocjacyjna, czyli psychopatia. Psychopatia to zaburzenie struktury osobowości o charakterze trwałym, dotyczące 2–3% każdego społeczeństwa (elity ekonomiczne i polityczne). Zaburzenie to wiąże się z obecnością trzech deficytów psychicznych: emocji, uczenia się i relacji interpersonalnych.

15.06.2018 10:48 Rafał

Nie zgadzam się z definicją psychopatii Mariusza. R.
Uważam że jest to wynik marności ludzkiego życia.
Jak istota której czas życia liczy się w kilkudziesięciu obrotach planety do okoła słońca ma dbać o przyszłość liczoną w setkach czy tysiącach lat?
Oczywistym jest to że nie będzie dbała i jest to racjonalne z jej perspektywy.
Co mnie obchodzi co będzie za 50 lat jak będę już wtedy gryzł ziemię?
No co innego gdyby ewolucja nie spartoliła nas do cna i żylibyśmy parę tysięcy lat (żadne prawo przyrody nie zabrania żyć wiecznie), to wtedy jak najbardziej byłbym zainteresowany tym co będzie za 400 dajmy na to.

Także do roboty transhumaniści ulepszajcie nasz genom. Bo z tym co mamy daleko nie zajedziemy.

15.06.2018 11:54 Dawid

Obecne 410ppm CO2, a do tego metan o ekwiwalencie 200ppm CO2? Do tego para wodna i jej ciągły wzrost oraz szara strefa emisji? To nie wygląda dobrze, bo prawdopodobnie czeka nas RCP 8.5 - koszmar. Ludzie wyginą, tak jak i większość zwierząt oraz roślin. To jeszcze potrwa kilka pokoleń ludzkich ale jest nieodwracalne przy obecnej woli działania głównego emitenta do atmosferycznego ścieku jakim jest współczesna cywilizacja ludzi.

15.06.2018 16:19 CZORNYJ

@RCP 8,5 to czyste sci fi . Wykres będzie szedł tą trajektorią aż nie walnie w punkt gdzie nie będzie już czego spalić . A ten moment chyba się zbliża

15.06.2018 18:33 PIT

@DAWID

Wszystko zależy na ile są badania poprawne, bo jeżeli są mocno niedoszacowane to może nie być kilku pokoleń.

Wszyscy nie wyginą ktoś tam zawsze przeżyje i cywilizacja się zresetuje.
Zaczniemy od początku mądrzejsi o okropne doświadczenia.
Pewnie będą się wtedy zastanawiać jak to możliwe że przodkowie byli aż tak zaślepieni.

16.06.2018 9:26 Marcin Leszczyński

Według historii geologicznej było kiedyś kilka tysięcy PPM CO2 w atmosferze. Ciekawe wobec tego gdzie ono się znajduje teraz, może w klatratach? Ciekawe też ile byłoby stopni cieplej gdyby było te kilka tysięcy PPM z obecnym słońcem.

16.06.2018 9:32 Marcin Leszczyński

I najgorsze jest to: wiemy to wszystko, i NIC z tym nie robimy. Ludzie żyją tak jak dotychczas, nawet Ci, którzy mają wiedzę, sam hoduje własną żywność, kompostuje odpady, używam nóg i komunikacji masowej - i co z tego? Większość produktów kupuje w plastiku, zużywam sporo prądu (lodówka, komputer, pralka), wody, wszystkiego. Jesteśmy od dziecka uczeni tego stylu życia, nawzajem się w tym utwierdzamy, nie sposób uciec z systemu, podziwiam tych którym się to udało. Mi jeszcze daleko.

16.06.2018 12:44 Rafał

@MARCIN LESZCZYŃSKI
Gratuluję szczerości. Nieraz słucha się profesorów ekologów którzy co chwilę latają na różnorakie konferencje naukowe i pouczają innych jak żyć.
Ja do samolotu nie wejdę, tak mi dopomóż Bóg.
Rower, ubranie ze szmatexów, jarska dieta, własna działka, kąpanie raz na tydzień, małe mieszkanie, spróbujcie tak żyć to pogadamy.
Właśnie czytam z lekka komunizująca ekolożke Naomi Klein. Ładnie opisuje tam rozłam w ruchu ekologów skorumpowanych przez koncerny paliwowe.
Niektóre organizacje ekologiczne to przystawki neomarksistowskiej finanjery. Ile to już chłopaki wylatali samolotogodzin za pieniądze koncernów mówiąc że woreczki foliowe są be.

16.06.2018 13:55 WJ

@MARCIN LESZCZYŃSKI
Mam podobne konstatacje i rozterki do Twoich, a i do RAFAŁ- owych mi blisko.

W dodatku widzę bardzo świadomie swój egoizm w działaniach dla Natury, bez kontaktu z którą moje życie straci zbyt wiele....


I chociaż wiedza na temat kondycji Świata i Ludzi w nim, którą tutaj akumulujemy mnie przytłacza, to jednocześnie odrobinę pomaga fakt, że są Inni,którzy próbują " iść pod prąd".

Za wiele komentarzy oddających Waszą (Obecnych na portalu) mentalność jestem wdzięczna.

16.06.2018 16:02 XDX

Jak brakuje tematów do rozterek to dodam jedno : Czy moralne jest przyjecie imigrantów(pomijam inne kwestie ) -Z jednej strony jesteśmy im zniszczenia klimatu albo gospodarki a z drugiej przyjęcie to dodatkowe emisje(Przybycie ludzi z krajów które mają mała emisje i życie w dostosują sie do naszego stylu życia ) które jeszcze bardziej wykończą ich kraje pochodzenia .

18.06.2018 9:28 Kloszard

@XDX
Ja jestem za całkowitym zahamowaniem migracji do Europy. Taka jest moja prywatna opinia. Czy to jest niemoralne? Byc może, ale trzeba się zastanowić nad konsekwencjami długoterminowymi. Przyjęcie zaledwie miliona do Niemiec spowodowało niezły chaos. Jak pojawi się kilkanaście milionów dojdzie do rozlewu krwi i chaosu jakiego Europa nie widziała od dawna. W takich warunkach nikt nie będzie myślał o obniżaniu emisji.

18.06.2018 9:33 Kloszard

Zresztą z każdym kolejnym rokiem wachlarz wyboru się coraz bardziej zawęża w kontekście sytuacji środowiskowej. My już powinniśmy zacząć obniżać emisje, by do 2050 zejść do zera, jeśli myślimy o przetrwaniu. Jest 2018 i emisje cały czas rosną.

18.06.2018 10:32 Marcin Leszczyński

@KLOSZARD

Jeśli policzyć sumę gazów cieplarnianych plus efekt aerozoli przemysłowych, to być może już jest za późno, długoterminowo.

Do tego dodaj sprzężenia zwrotne - arktyki, klatraty, pożary i inne.

Nawet bez globalnego ocieplenia, obecny overshot populacji wystarczy aby wywołać w pewnym momencie wielkie wojny, głód, choroby.

Nadchodzi wielki kryzys, z którego być może nie wyjdziemy żywi. Choć jest też moim zdaniem duża możliwość zmiany tego systemu na coś lepszego.

Tak jak ssaki żyjące w cieniu dinozaurów, być może my - ludzie bardziej świadomi, będziemy motorem zmian, gdy upadną obecni dominanci.

18.06.2018 11:41 Kloszard

@Marcin Leszczyński
Potencjał do zmian jest bardzo duży. To nie tak, że się z tym nic da nic zrobić. Oczywiście, że się da. Ale jest bardzo dużo grup hamulcowych, od polityków, biznesmenów i innych.

18.06.2018 16:50 PIT

Czas działa na naszą niekorzyść, globalna populacja przyrasta w tempie 1 miliard na 10 lat.
Do 2050 jak się nic nie zmieni przybędzie kolejne 3 mld ludzi.
Emisje będą zatem tylko rosły. Skoro już dzisiaj obserwujemy negatywne zjawiska to co będzie za 30 lat przy posuwającej się destabilizacji.

18.06.2018 17:30 Marcin Leszczyński

@PIT

3 mld ludzi przy postępującym zarażaniu amerykańskim dreamem bezmyślnej konsumpcji :).

Być może jest już jakiś plan na depopulację, jak w resident evil czy falloucie ^^. Myślę, że elity światowe wiedzą do czego to wszystko zmierza.

Poza tym wkrótce będzie coraz trudniej i drożej zdobywać żywność z uwagi na wyczerpywanie się zasobów paliw, ryb, wody, ziemi, skażenie, zmiany klimatu. Bez żywności ciężko o przyrost ludzi.

Niestety jako gatunek mamy wybitne zdolności adaptacji i cholera go wie, kiedy wzrost się zatrzyma i cofnie... technologia nie pomaga

18.06.2018 20:31 PIT

@MARCIN LESZCZYŃSKI

Oczywiście że wiedzą, skoro my wiemy ;-).

Pytanie co z tym zrobią, ale jak nie będą mogli zapanować nad chaosem to kto wie czy jakiegoś zmodyfikowanego genetycznie wiruska nie wypuszczą.
Przy takiej ilości ludzi momentalnie szpitale się zapchają i będą niewydolne.

18.06.2018 21:47 Carlinfan

U nas już to się dzieje. Mnie ostatnio lekarz pierwszego kontaktu jawnie namawiał do prywatnej wizyty u okulisty, bo ja będę czekał na państwowe to mogę mieć problem z okiem.

19.06.2018 16:09 xDx

@KLOSZARD
Pomińmy skutki długofalowe emigracji dla mieszkańców Europy.- To temat do analizy na innym portalu ale tu przede wszystkim rozmawiamy o gazach cieplarnianych których Europa nie jest w stanie zredukować podczas wzrostu populacji spowodowanych masową emigracją - Nie mówiąc już o przejęciu po części wzorców i wcieleniu w krajach pochodzenia - Bo nie wszyscy u nas zostaną ale przejęte wzorce będą próbowali u siebie wdrożyć

20.06.2018 14:29 PIT

@XDX

Nawet gdyby Europa nadal redukowała to i tak jest to bez znaczenia. Liczy się co zrobią Chiny.
Ale całkiem możliwe, że Trump okaże się super proekologicznym gościem.

Wojna handlowa USA - Chiny ma szanse wprowadzić świat w recesję, a świat w recesji to mniejsze emisje ;-).

21.06.2018 10:47 Carlinfan

@PIT
Chiny i Indie.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto