Polska bez węgla – jak, z kim i komu to się opłaci

Żyjemy w ostatnim stuleciu dominacji paliw kopalnych, a im dłużej tę epokę przeciągniemy, tym wyższą cenę zapłacimy.

Poproszono mnie o tekst, w którym zmapowałbym kwestię kryzysu ekologicznego (od ocieplenia klimatu, przez problemy energii, aż po prozaiczny smog) pod kątem wyzwań dla Polski, na teraz i najbliższą przyszłość. Przede wszystkim pod kątem aktorów zmiany – tych społecznych i tych politycznych. A zatem: kto i jak mógłby zmiany dokonać.

„Ale o co chodzi?”

Z perspektywy historycznej można powiedzieć, że żyjemy obecnie w świecie bezprecedensowego dobrobytu, zapewnianego przez paliwa kopalne. Rosnąca światowa gospodarka potrzebuje jednak coraz więcej energii, a koszty tego wzrostu stają się coraz bardziej dotkliwe. Wymieńmy tylko niektóre:

* wyczerpywanie się paliw kopalnych. Widzimy to po pogoni za niekonwencjonalną ropą z pokładów łupkowych, Arktyki, spod dna głębokiego oceanu czy z piasków roponośnych. Na naszym podwórku obserwujemy to przy kończeniu się nadających się do ekonomicznie racjonalnego wydobycia pokładów węgla;

* uzależnienie od importu paliw – w przypadku Polski już nie tylko ropy i gazu, ale też w coraz większym stopniu węgla (który jak widać coraz wyraźniej jest przeszłością, a nie przyszłością naszej gospodarki). Co roku z Polski na ich zakup wypływają dziesiątki miliardów złotych, pogarszając nasz bilans handlowy. Ma to też następstwa dla bezpieczeństwa, zarówno energetycznego jak i geopolitycznego;

* traktowanie atmosfery jak niemal darmowego ścieku dla kominów i rur wydechowych. Ma to konsekwencje zarówno lokalne, jak i globalne. Smog w każdym roku zabija kilkadziesiąt tysięcy Polaków, a miliony chorują. Zmiana klimatu potencjalnie będzie prowadzić do katastrofalnych strat i destabilizacji bezpieczeństwa światowego – żeby uniknąć przekroczenia (wcale nie tak bezpiecznego) progu ocieplenia o ponad 2°C uzgodnionego w ramach Porozumienia Paryskiego, ludzkość powinna zaprzestać spalania paliw kopalnych do połowy stulecia.

Kluczowy wniosek jest taki, że żyjemy w ostatnim stuleciu dominacji paliw kopalnych, a im dłużej tę epokę przeciągniemy, tym wyższą cenę zapłacimy. Świat (a w każdym razie organizacje mające globalny ogląd sytuacji, jak np. ONZ, Międzynarodowa Agencja Energetyczna, MFW, Bank Światowy, UE, Watykan…) zdaje sobie z tego sprawę i (o dziwo!) nie chce, byśmy popełnili globalne, zbiorowe samobójstwo.

Jeśli rację mają ci, którzy mówią, że nie ma alternatywy dla paliw kopalnych, czeka nas globalny krach. Jeśli chcemy cieszyć się dobrze działającym społeczeństwem, gospodarką, bezpieczeństwem, dobrobytem i środowiskiem w dobrym stanie, musimy dokonać szybkiej, głębokiej i powszechnej transformacji energetycznej. Ten scenariusz rokuje zdecydowanie lepiej. To nie tylko odpowiedź na zagrożenia, ale też szansa cywilizacyjna, szansa na Polskę bezpieczną energetycznie, bez ubóstwa energetycznego, z lokalnie tworzonymi jakościowymi miejscami pracy i innowacyjnymi firmami.

Czerwona kartka

Trudno jednak oczekiwać rozwiązania jakiegoś problemu, a tym bardziej skorzystania z cywilizacyjnej szansy, jeśli zbiorowo nie traktujemy go poważnie, a nawet nie zdajemy sobie sprawy z jego istnienia. Ludzie myślą, że prąd po prostu jest w gniazdku, a benzyna na stacji benzynowej; wydaje im się też, że zmiana klimatu to mało istotna kwestia, a jakby problem się nasilił, to da się go szybko rozwiązać. Kłopot w tym, że ze względu na bezwładność systemu klimatycznego, jest to równie realne jak zawrócenie tratwy właśnie wypadającej za krawędź wodospadu Niagara.

Głęboka i obejmująca wszystkie sektory gospodarki transformacja, jakiej potrzebujemy, wymaga zmiany zasad pola gry, czyli zmian prawa, regulacji, systemu podatkowego itd. Żeby zaś to nastąpiło, niezbędna jest zmiana w myśleniu decydentów i ich szeroka akceptacja dla tych działań, przełamująca wpływ korzystających na status-quo grup interesów, broniących się przed kreatywną destrukcją. Z kolei, żeby nastąpiła zmiana w myśleniu decydentów, potrzebna jest powszechna zmiana myślenia w społeczeństwie.

Gdzie jako Polska jesteśmy na tej drodze? Swoje wykłady często zaczynam od głosowania: „Kto uważa, że polityka energetyczno-klimatyczna UE, polegająca na odchodzeniu od paliw kopalnych, promocji OZE i efektywności energetycznej idzie w dobrym kierunku, niech podniesie niebieską kartkę. Komu bliższy jest pogląd, że dla Polski to nie jest korzystne i zamiast wspierać takie działania powinniśmy je raczej opóźniać, minimalizować i blokować, niech podniesie kartkę czerwoną.” Z reguły większość kartek jest czerwona, a bywało, że wszystkie.

Dokąd będziemy zmierzać przy takim konsensusie społecznym? Jak będą działać politycy? Czy prawo będzie wspierać transformację czy ją blokować? Czy to wszystko wreszcie znaczy, że sytuacja jest beznadziejna? Pomimo długiej listy barier (od złożoności tematu po interesy wpływowych grup i bariery społeczno-ideologiczne), nie. Gdy na zakończenie spotkania robię bardzo podobne głosowanie, w historii setek wykładów w sumie tylko 2 osoby podniosły czerwone kartki – i „na miejscu” zostały skrytykowane przez sąsiadów. Spotkałem wiele osób, które potem zostały wręcz aktywistami na rzecz transformacji i agentami zmian. Wiele osób po prostu zmieniło poglądy. A wiele innych, nawet jeśli nie będą aktywnie wspierać transformacji, przestanie przynajmniej sypać piach w tryby.

Owszem, wymagało to wykładu i dyskusji, ale pokazuje to, że zmiana sposobu myślenia jest możliwa. Zresztą widać, że w wielu krajach konsensus społeczny się zmienił i wyborcy oczekują od decydentów działań w kierunku transformacji energetycznej.

Drogowskaz

Przede wszystkim potrzebujemy zrozumienia megatrendów, przed którymi stoimy i tego, że nie będą się one przejmować naszym widzimisię, tylko będą zmieniać świat, w którym żyjemy – i albo uwzględnimy je świadomie w naszym planowaniu, albo pozostanie nam działanie reaktywne, dopiero w obliczu kryzysów.

Podstawą wszelkich działań jest uzgodnienie wizji, dokąd chcemy zmierzać, a którą w kwestii transformacji energetycznej streściłbym jako: Polska A.D. 2050 bez paliw kopalnych. Bez tej wspólnej wizji będziemy zmierzać w kierunku wskazywanym przez osoby „z czerwonymi karteczkami”, a w najlepszym razie bezwładnie dryfować (w każdym razie do momentu, aż dopłyniemy na krawędź wodospadu…). A co na to obywatele?

Większość ludzi nie będzie wnikać w szczegóły, często złożone i naukowe, tylko – nawet w duchu popierając transformację – będą żyć swoim codziennym życiem, dbając głównie o swoje krótkoterminowe interesy. Tak już mamy, jako ludzie i trzeba przyjąć to do wiadomości.

Oznacza to, że w oparciu o uzgodnioną wizję, należy tak kształtować pole gry (prawo, przepisy, normy kulturowe…), aby ludzie – zarówno osoby prywatne jak i inwestorzy – nie myśląc o żądnych „megatrendach” i tylko optymalizując pod swoim (w dużym stopniu finansowym) kątem, będą podejmować decyzje kierujące nas w korzystnym kierunku.

Mamy zatem dwie kwestie: zmianę konsensusu społecznego i zmianę zasad pola gry. W tej pierwszej kwestii fundamentem jest edukacja, szczególnie osób ze środowisk opiniotwórczych (media, politycy, samorządowcy, eksperci, urzędnicy, nauczyciele…), połączona z przekonywaniem o konieczności działań i wynikających z nich korzyści dla Europy, Polski i lokalnych społeczności.

Jednak to dopiero zmiana zasad pola gry wyzwoli masowe działania i powszechne poparcie dla naszej wizji. Gdzie zatem należy tej zmiany dokonać?

Zasady pola gry

Działaniem absolutnie podstawowym jest konsekwentne stosowanie zasady „zanieczyszczający płaci”, która przyniesie kres traktowaniu atmosfery jak niemal darmowego kanału ściekowego. Oznacza to konieczność wprowadzenia w całej gospodarce cen za emisje dwutlenku węgla (najpierw niewielkich, lecz stopniowo rosnących do wysokiego poziomu), najlepiej w jak najprostszej dla ludzi formie. Zbierane kwoty powinny być w całości zwrócone społeczeństwu – czy to w formie obniżki podatków czy też pod postacią comiesięcznego, automatycznego przelewu całości zebranej kwoty po równo na konta Polaków (tzw. dywidenda węglowa).

Potrzebujemy przede wszystkim znaczącej poprawy efektywności energetycznej w licznych sektorach gospodarki. Dotyczy to m. in. budynków, transportu osobowego i towarowego, przemysłu, systemu żywnościowego, etc. Nie wchodząc w szczegóły techniczne (zainteresowanych odsyłam do książki pt. Rewolucja energetyczna. Ale po co?) można powiedzieć, że zupełnie realne jest zmniejszenie naszego zużycia energii do 2050 roku do 1/3 poziomu obecnego, przy zachowaniu (a nawet poprawie) poziomu usług energetycznych.

Kluczowe jest też przekonanie „masy krytycznej” Polaków i grup społecznych, że podjęcie tych działań jest w ich interesie.

Dla przykładu, przyjrzyjmy się kwestii zużycia energii w budynkach, identyfikując przy okazji zainteresowanych korzyściami aktorów.

Statystyczny polski budynek wymaga do ogrzania 1m2 170 kWh ciepła rocznie. Stare nieocieplone budynki (a mieszkają w nich miliony Polaków) potrzebują aż 300-500 kWh, co jest źródłem poważnego ubóstwa energetycznego (a przy okazji jeszcze smogu, będącego konsekwencją spalania najtańszych paliw, od mułów i flotokoncentratów po śmieci). Nowo budowane budynki potrzebują ok. 90 kWh, zaś tzw. dom pasywny 15 kWh (to zresztą standard technologiczny opracowany ponad ćwierć wieku temu, dziś można zejść jeszcze o połowę niżej). W przypadku nowo wzniesionego budynku prawie zeroenergetycznego oszczędności w comiesięcznym rachunku za media są większe od dodatkowego kosztu wyższej raty kredytu. To znaczy tyle, że budowa domu w standardzie gorszym od pasywnego nie ma dziś sensu ekonomicznego. Dlaczego zatem domów takich powstaje niewiele?

Większość inwestorów o tym wszystkim po prostu nie wie. Nie znają technologii rekuperacji (tzn. wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła) czy ogrzewania z użyciem powietrznych pomp ciepła, nie wiedzą, jak bardzo ich ceny w ostatnich latach spadły, a parametry wzrosły; nie wiedzą o różnicach między ławą a płytą fundamentową, mostkach termicznych itd. Krótko mówiąc: ludzie budują tak, jak niegdyś ich rodzice. Nie znają się na tym też często sami architekci i projektanci, a ekipy budowlane zakładające wentylację z odzyskiem ciepła niejednokrotnie nawet nie dbają o zapewnienie szczelności budynku (jeśli nie widzisz od razu związku, nie przejmuj się, należysz do większości społeczeństwa). Deweloperzy zaś nie tylko się nie znają, ale z wielu względów nie są energooszczędnością zainteresowani. Co więc można zrobić, by przezwyciężyć te bariery?

Przede wszystkim wprowadzić ambitne normy budowlane i certyfikaty. Przydałyby się też obowiązkowe 2-godzinne szkolenia dla inwestorów oraz program dofinansowania do kredytów bankowych na domy zeroenergetyczne i związane z nimi instalacje OZE. W budynkach efektywnych energetycznie bez problemu można instalować czyste ogrzewanie, z użyciem powietrznych pomp ciepła czy w pakiecie z panelami fotowoltaicznymi, z prądem rozliczanym w ramach obowiązującego tzw. systemu opustów.

Istniejące budynki są oczywiście większym wyzwaniem, ponieważ ich głęboka termomodernizacja jest znacznie droższa niż zapewnienie wysokiego standardu energetycznego od samego początku. Ale i tu można zastosować różne instrumenty wsparcia, takie jak ulgi podatkowe, dotacje czy nieoprocentowane kredyty. A skąd na to wziąć pieniądze? Doświadczenia sąsiednich krajów pokazują, że tego typu wsparcie państwa jest opłacalne dla wszystkich. Każdy wydany na ten cel złoty z budżetu państwowego może przynieść kilka kolejnych złotych w formie podatków z dodatkowej działalności gospodarczej (VAT, PIT, CIT). Dzięki takim działaniom oprócz czystego powietrza dostajemy zatem nowe miejsca pracy i szansę na rozwój innowacyjnych firm.

Trzeba wziąć oczywiście pod uwagę, że mieszkańcy budynków nie mają zwykle wolnych dużych środków, nie mają też wiedzy. Rzecz nieco upraszczając, scenariusz powszechnej głębokiej termomodernizacji może wyglądać tak: na poziomie gmin przeprowadzana jest powszechna inwentaryzacja zużycia energii w budynkach połączona z podliczeniem listy opłacalności różnych działań (np. ocieplenie ścian, ocieplenie dachu, wymiana okien i uszczelnienie, instalacja wentylacji z odzyskiem ciepła, zmiana systemu grzewczego…). Następnie inwestycje są realizowane, poczynając od tych o najwyższej stopie zwrotu, sfinansowane z nieoprocentowanego kredytu, samospłacającego się z oszczędności na kosztach energii i pilotowane przez doradcę.

Budynki to przykład tylko jednego obszaru ekologicznej modernizacji, ale już po nim widać wielu potencjalnych aktorów zmian i odniesione przez nich korzyści:

* „Kowalscy” – trzeba do nich dotrzeć i przezwyciężyć bariery finansowe i kompetencyjne, pokazać też, że inwestycja jest dla nich korzystna;

* Władze centralne i samorządowe – ich rolą jest ustanowienie prawa i zorganizowanie działań innych aktorów. Stworzenie wielkiego programu inwestycyjnego, tworzącego dziesiątki tysięcy trwałych miejsc pracy, eliminującego ubóstwo energetyczne i smog, stymulującego rozwój innowacyjnych firm, które na bazie dużego polskiego rynku zaczną ekspansję zagraniczną to znakomity program polityczny;

* Specjaliści: audytorzy, doradcy, projektanci, wykonawcy, producenci (materiałów izolacyjnych, okien, rekuperatorów, pomp ciepła…) – jak będą zlecenia (a w przypadku głębokiej termomodernizacji mówimy o pieniądzach rzędu 200-300 mld zł przez 20-30 lat), szybko dostosują do nich swoją ofertę i skorzystają na koniunkturze;

* Sektor finansowy – w/w pieniądze przepłyną przez jego ręce;

* Media – będzie się działo… Bardzo ważne są projekty pilotażowe i ich nagłaśnianie (w szczególności porównanie „tak było – tak jest”).

Podobnie można przyjrzeć się innym kwestiom, takim jak transport osobowy lub towarowy, dotykając nie tylko kwestii energetyczno-klimatycznych, ale też szeroko pojętej polityki miejskiej, jakości życia i planowania przestrzennego.

Fundamentalne jest to, że nie tylko zaraz musimy to zrobić, ale też możemy to zrobić tu i teraz, zaś robiąc to polepszymy jakość naszego życia na dziś i jutro.

Marcin Popkiewicz – autor książek Rewolucja energetyczna. Ale po co? oraz Świat na rozdrożu. Prowadzi portal Ziemia na Rozdrożu, przedruk z Krytyka Polityczna.

Komentarze

02.04.2018 15:18 tomek

Pięknie.
To wszystko nastąpi gdy do władzy dojdzie pokolenie obecnych gimnazjalistów.

Stój, czekaj, prażcież oni są za Korwinem,
poza tym zlikwidowali już gimnazja :D

02.04.2018 17:09 CZORNYJ

Utopia ; ambitne normy budowlane , certyfikaty , nowe podatki mające podobno iść na "dywidendę węglową" dla ludności . W praktyce kolejne dywizje urzędniczych armii i ich marmurowe pałace (vide ZUS) W najlepszym wypadku pieniądze przekierowano by do państwowej energetyki by ratować konkurencyjność gospodarki . W najgorszym na banknotach zabrakłoby miejsca na zera . Koszty tej pasywnej cudowności były tu wielokrotnie omawiane . Nie jest tak wesoło , ludzi po prostu nie stać . Wolą spłacać "raty" ciut niższego standardu docieplenia .

Wszystko rozbija się o te trzy rzeczy o których mówił Napoleon . Pieniądze , pieniądze i jeszcze raz pieniądze .
Nie śpimy na petrodolarach jak naftowi szejkowie . Im się ten manewr może udać .
Polska po pierwsze musi nie dawać się łupić , po drugie reaktywować kolej . Nie chodzi o propagandowe koleje wysokich prędkości tylko gęstą sieć lokalnych linii osobowo towarowych .
Dbać o państwowe , strategiczne firmy , średnie prywatne produkujące zaawansowane technologicznie wyroby , i małe warsztaty czy manufaktury . A bez litości doić chcących żerować na taniej sile roboczej i unikaniu podatków w swoich dużych ale prymitywnych montowniach .
Podobnie nie cackać się z big agro z zagranicy chcących niszczyć Polskich rolników i przejmować ich ziemię pod monokultury GMO .
Patrząc niżej przydałyby się ulgi podatkowe na małej i średniej mocy instalacje oze . Ale tylko produkowane w kraju , i z potwierdzoną łatwością regeneracji i naprawy . Żadne pola importowanych z niemiec kilkudziesięcioletnich śmieci na które wyłudzano kwoty gwarantowane . Niewielkie , przydomowe instalacje i większe spółdzielcze .
Plus w miarę możliwości hydroelektrownie duże , średnie i małe póki są na to pieniądze inne zasoby .
Gdyby udało się opracować w kraju trwałą i prostą w eksploatacji turbinę wiatrową dużej mocy można by je modernizować w elektrownie szczytowo pompowe .

W bajki o "zielonym rozwoju" mało kto już wierzy . Tu trzeba po prostu już teraz myśleć jak minimalizować szkody kryzysów gospodarczo , surowcowo , klimatycznych . Najlepiej pod szyldem dywersyfikacji i niezależności energetycznej .

02.04.2018 17:39 CZORNYJ

Aha , chyba nie wspomniałam . Zamiast korupcjogennego systemu odsprzedaży nadwyżek prądu z oze do sieci po prostu propagować wykorzystanie samodzielne i spółdzielcze . Większa energetyka mogąca się bawić w takie rzeczy to sprawa strategiczna i nie ma tu miejsca na mętne biznesiki . Milioner chce postawić potężną instalacje na swojej ziemi ? Droga wolna ale płacone będzie miał tylko za prąd użyteczny a nie destabilizujące nadwyżki czy teoretyczny kiedy instalacja nie działa . Więc jego głowa żeby budować w pobliżu elektrowni wodnej .
"Podobnie można przyjrzeć się innym kwestiom, takim jak transport osobowy lub towarowy, dotykając nie tylko kwestii energetyczno-klimatycznych, ale też szeroko pojętej polityki miejskiej, jakości życia i planowania przestrzennego" policentryzm , a taka prawda że miasta są pochodną dostępnej energii pierwotnej . Będą się zwijać . Każda złotówka przeznaczona na inwestycje miejskie inne niż bieżące utrzymanie infrastruktury powinna być oglądana trzy razy przed wydaniem . Żeby nie była wyrzucona w błoto tak jak stojąca za nią energia .

Może pogląd niepopularny i kontrowersyjny ale musi to być uwzględnione w planowaniu .

02.04.2018 20:35 P.

@ Czornyj
Nie wiem jak skomentować Twoje uwagi. Może więc krótko: więcej wiary i otwartości. Piszesz:
- ludzi nie stać - rozwiązaniem może być "dywidenda weglowa" opisana w artykule
- ulgi podatkowe, ale tylko na produkowane w kraju - to prowadzi do tworów typu montownie przestarzałych produktów, jak kiedyś były montownie samochodów, gdzie tylko koła dokręcano
- hydroelektrownie duże, średnie - w płaskim kraju to ciężko zrobić, a i ekologicznie to średni pomysł

Tylko otwarta gospodarka może być konkurencyjna. Tylko konkurencyjna gospodarka potrafi zarabiać pieniądze. Tylko mądrze alokowane środki (pieniądze) dają szanse rozwoju!

03.04.2018 0:38 CZORNYJ

@P. Wiara i otwartość nic ci nie dadzą kiedy zostaniesz bez dostaw części zamiennych dla energetyki bo w kraju producenta wybuchła wojna domowa . A może tylko nieurodzaj i zmniejszył produkcje przemysłową w pierwszym rzędzie tnąc eksport . Albo chce twoje ziemię uprawne i cię osłabić zanim padnie pierwszy wystrzał .
Dlatego lepiej mieć swoje turbiny "Lublin" produkowane i serwisowane we własnym zakresie zamiast popsutych "Ford F 150"
A wiele biedniejszych krajów takie tanie i proste w naprawie "Lubliny" chętnie kupi . Tak jak kupowały maszyny i broń od PRL .

Opodatkuj jeszcze bardziej energie pasąc na tym urzędników bo nie ma się co łudzić że do ludzi wróciłyby sensowne sumy . W warunkach spadającego poziomu życia jak w rozsypującym się ZSRR . Ile będziesz czekać na pucz ?

Jak jest z hydroelektrowniami wiadomo ale jest jakikolwiek inny , sensowny , tani , wielkoskalowy sposób magazynowania energii z niestabilnych oze opartych na wietrze i słońcu ? Bajania o cudownych akumulatorach które mają się pojawić już za rok co zapowiada się od lat nastu lepiej odpuścić . Nie ta skala , nie te pieniądze (poziomy energii pierwotnej) i pewnie nawet potrzebnych surowców nie zdobędziesz .

Żadnych wodotrysków , skutecznie , tanio , niezawodnie i prosto aż do toporności . I z dostępnych na miejscu surowców .

03.04.2018 13:03 Mariusz

Czornyj
"Patrząc niżej przydałyby się ulgi podatkowe na małej i średniej mocy instalacje oze . Ale tylko produkowane w kraju , i z potwierdzoną łatwością regeneracji i naprawy "

Chyba nie rozumiesz co to jest UE i jak działa. Są przepisy zakazujące preferowania rodzimych produktów poprzez zniżki podatków i inne metody. Możesz obniżać podatki na dany rodzaj produktów bez określenia z którego kraju UE pochodzą

03.04.2018 16:24 Godlike

Jak na razie samoorganizujący się system rozpraszania energii chroni się przed upadkiem zwiększając spalanie paliw kopalnych w Azj. Jednak gdy bogate państwa przesadzą z tępieniem PK, to będzie nieciekawie.

03.04.2018 20:08 CZORNYJ

@MARIUSZ że jak Francja czy Niemcy dotują swoją samochodówkę dziesiątkami miliardów euro czy wymyślają normy i homologacje dopuszczające do swoich rynków np: taboru kolejowego z sufitu dobrze . Polska chcąca ratować stocznie źle ? ;)
A poważnie , uderzenie fali rolowanego teraz wszelkimi sposobami kryzysu finansowego najpewniej ją zmyje jak zamek z piasku .
Nawet jak trochę przetrwa , odpowiednie wymagania trwałości i łatwości napraw potrzebne do ulgi na oze spokojnie mieściłoby się wewnątrz meandrów unijnych przepychanek . A wprowadzenie akurat wtedy kiedy krajowi producenci wprowadzili by ofertę ? Przypadek ;)
Grając z kanciarzami też trzeba kantować

03.04.2018 20:22 whiteskies

@Czornyj
Nie uzywaj demagogii. Wybór jest taki:
Droższy "na wejściu" dom i wyższe raty + zero wydatków na ogrzewanie/chłodzenie/elektryczność lub niższe raty i rosnące nieprzewidywanie opłaty. Oczywiście większość osób w swoich rachunkach to drugie pomija, dodatkowo "przewymiaruje" dom i pakuje się w kłopoty.... Oczywiście będą narzekać na rosnące koszty, ale jest to konsekwencja ich złego wyboru, który w efekcie (koszty zewnętrzne) obciąża jeszcze współobywateli...

04.04.2018 6:38 wsciekly_kot

Z tym domem to w punkt mentalność polactwa. Żaden z moich znajomych, a budowaliśmy w podobnym okresie, nie uważał za potrzebną inwestycji w 3szybowe okna, rekuperację, dom zwarty na płycie i grafitowe ocieplenie. Jeden tylko dostosował powierzchnię do potrzeb czyli ok 120m2 na osobę. Argumenty przeciw " bo po co wymyślać" ," bo to drogie". Tylko różnica w zapotrzebowaniu na ciepło wychodzi z czasem...
Dodam tylko że to inżynierowie po polibudzie, elektryka, automatyka.

04.04.2018 6:39 wsciekly_kot

Powinno być 120m na rodzinę. Około.

04.04.2018 10:04 Kloszard

@WSCIEKLY_KOT
No i po co była im ta polibuda?

04.04.2018 10:23 wsciekly_kot

do programowania :D
Są specjalistami w swojej wąskiej dziedzinie.....

04.04.2018 13:04 CZORNYJ

@WSCIEKLY_KOT po pierwsze nie "polactwa" tylko ogólnie ludzka . I o tym wspomniałam porównując do kredytów . Wolą na wejście zapłacić mniej i potem kupować energie (płacić raty) . Cały przemysł kredytów na tej ludzkiej rysie żeruje . A co do zastaw się a postaw się w metrażach nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie . Jak się zaczną migracje wewnętrzne to mniej będzie musiało koczować w wrakach samochodów i szałasach ze śmieci .

@WHITESKIES , no pomijają . Ale wszystkie instalacje domu pasywnego potrzebują napraw , konserwacji i nie są wieczne . Już spece od planowego postarzenia o to dbają żeby nie było za tanio w długim terminie . Zostanie tylko izolacja a grzać trzeba będzie w "kozie" z stalowej beczki , szukając dobrego zduna . Bo ani jak naprawić pompę ciepła ani jak zdobyć nowe akumulatory .

04.04.2018 19:04 Andrzej Leszno WLp

Niezły art. Ja jako jednen z nielicznych zdaję sobie sprawę z konieczności zmian w zasadniczo całościowo systemie społeczny. Poruszę teraz tylko jedną kwestię, transport. Mieszkam w Lesznie, gdzie współczynnik samochód- osoba wychodzi chyba jednen do jednego, w większości są to stare zajechane, niebezpieczne, niespełniające standardów emisji spalin auta. Ludzie dojeżdżają do pracy do stref przemysłowych 30 km. Starymi rzęchami, śmiem twierdzić, że połowa wypłat tych ludzi idzie na paliwo, i eksploatacje tych wozów, które to z resztą i tak nie są prawiodłowo eksploatowane a kultura techniczna jest na niskim poziomie, mimo to to straszny drenaż portfela. Czy naprawdę nie ma innego rozwiązania? Sprawny transport publiczny budowanie takich stref w pobliżu linii kolejowych, dworców autobusowych, żeby ci biedniejsi nie byli zmuszani do posiadania aut na które i tak ich defakto nie stać . Dalej konwersja auta na auto elektryczne, zamiast kupować nowe horrendalnie drogie nowe auta elektryczne, można skonwertować nieco starsze używane wozy, to jest koszt rzędu 20- 30 tyś. a nie 120 tyś. Tak proste rozwiązania poprawiłyby jakość życia w sferze transportu, a społeczeństwo jako całość dalej tkwi w skansenie, który nie dość, że szkodzi środowisku to jest drogi.

04.04.2018 21:12 WJ

@CZORNYJ
Wybacz, że poza tematem- Twoje posty przypominają mi COYOTE , obecnego do niedawna na portalu.
Jakbyście byli pokrewni mentalnie :)

To taka uwaga dla odmiany po dołujących, wszechobecnych informacjach.

04.04.2018 21:58 CZORNYJ

@WJ to był ten co kiedyś taką wielką bibliografie książek surwiwalowych i technicznych zamieścił ?
Gość od koparek na biogaz ?

05.04.2018 3:15 gupol(szukam w OZE)

@ "Bardzo ważne są projekty pilotażowe i ich nagłaśnianie (w szczególności porównanie „tak było – tak jest”)."

no i to jest jakiś konkret!. a właściwie wstęp do konkretu. chciałbym zobaczyć pilotażowy projekt dywidendy węglowej.
czy gdzieś to w ogóle zostało wypróbowane??? jak to przeprowadzić? od czego zacząć? jaka musi być minimalna wielkość i ramy finansowe takiego "projektu pilotażowego"????.
ja chcę konkretów a nie takiego ogólnikowego pieprzenia.
globalna transformacja to globalny skok w nieznane. zamiast naiwnie oczekiwać że nagle cała ludzkość zgodnie jak jeden organizm, bez oporu przestawi sie na dywidendę weglową bo przestraszy się zmian klimatu lepiej zorganizować projekt pilotażowy na małą skalę.
dlatego potrzebna jest organizacja i współpraca. bo nie wielu jest ludzi którzy chcieliby zaryzykować.

ja rozumiem że cześć z was uczyniła sobie religię z wizji "świata bez emisji" i woli wierzyć w utopię niż doznać zawodu ale ja do tej grupy nie należę.
nie boję się trudnych wyzwań, goryczy porażki ani popełniania błędów.
dlatego jeśli traktujecie poważnie ten temat to trzeba wypełznąć ze świata wirtualnego i przejść do realnego. łatwo być "aktywistą" w sieci. tyle że internet separuje od realnego świata i jest źródłem lęku przed nim, atomizuje społecznie, paraliżuje wolę działania.
żeby zrobić transformację nie wystarczy wcisnąć ENTER, trzeba będzie pobrudzić sobie ręce a najpewniej wypruć z nich żyły. kto z was jest na to gotowy? jeden na 100? jeden na 1000?

05.04.2018 13:40 WJ

@CZORNYJ
To On właśnie ;)
Człowiek zdeterminowany do przetrwania w każdych warunkach.

05.04.2018 23:41 adaś

@Gupol.
"chciałbym zobaczyć pilotażowy projekt dywidendy węglowej.
czy gdzieś to w ogóle zostało wypróbowane"
Podejrzewam, że nie.
Z projektami pilotażowymi jest poważny problem. Taki że gdyby je przeprowadzać, traktować na serio i wyciagać wnioski to w wielu wypadkach naruszyły by one status quo i zagroziły czyimś interesom.
Wyobraź sobie, że mamy światłą, skłonną do zmian i eksperymentów władzę. ( może to trudne do wyobrażenia ale trzeba spróbować) Władza ta typuje jakąś gminę i wprowadza tam pilotażowy program radykalnego uproszczenia podatków. Gdyby po kilku latach okazało się że wyszło to owej gminie na dobre to co wtedy ? Wypadałoby radykalnie uprościć podatki w całym kraju. Ale co zrobić z tysiącami urzedników, doradców prawnych czy setkami ksiegowych którzy nagle stracą pracę ?
Kilka takich programów w tym kraju i nagle okaże się że połowa "warszawki" niepotrzebna.

Widziałem już parę programów dotyczących np. ocieplenia domów, zakładania kolektorów czy wymiany kotła.
Zawsze oferują to samo czyli ...dopłatę do kredytu lub częściowe umorzenie. Czyli zawsze muszą na tym zarobić banki. Ja na takie coś nie idę. Zresztą mam kiepską motywację. Do ogrzania domu muszę kupić drewna za ok 1800 zł na rok. Trzeba je jeszcze porąbać i ułożyć pod wiatą. Ale to całkiem przyjemna, odstresowująca czynność :) A gdyby mnie nie było stać to w piwnicy nawet w wielkie mrozy jest +7 stopni. Jakoś przeżyję..
W zeszłym roku zacząłem rozbudowę domu. Syn postanowił dokończyć i się tam wprowadzić. Bardzo się z tego cieszę, gotów jestem mu pomagać i nawet jak napisałeś, pobrudzić sobie ręce- byle zdażył przed kryzysem :)
Syn planuje gruntowy wymiennik ciepła, okna trzyszybowe, rekuperator, wentylację z czujnikami CO2 itd.
Ale ma to szczeście że wybrał sobie dobry zawód i może zarobić dwie albo trzy średnie krajowe, dlatego nie musi przez 25 lat być zakopanym w kredytach.
Sama świadomość jak widać nie wystarczy,potrzebne są pieniądze.

06.04.2018 3:15 gupol(szukam w OZE)

@adaś
po pierwsze, dla mnie najwazniejsze:
"Gdyby po kilku latach okazało się że wyszło to owej gminie na dobre to co wtedy?"

o to się nie martwię bo to oznaczałoby wersję optymistyczną czyli że problem da sie dosć łatwo rozwiązać za pierwszym podejściem i bez długiego kombinowania czyli że wogóle mamy jakieś szanse na przyszłość a takiego sukcesu żadna armia biurokratów nie powstrzyma.
ja boję się wersji pesymistycznej - co jeśli sie okaże że to nie wyszło owej gminie na dobre? czyli że trzeba będzie ostro kombinować a może nawet dokonać kilku skoków technologicznych na co potrzeba duuużo czasu i pieniędzy których nie mamy.

po drugie, dlaczego program pilotażowy koniecznie musi być realizowany przez jakąś władzę, odgórnie?
zwłaszcza jeśli ta władza zdaje sobie sprawę że ma władzę dzięki centralizacji produkcji i koncentracji energii w swoich rękach a transformacja pozbawi ją tej władzy?
dlaczego takiego pilotażu nie może przeprowadzić organizacja pozarządowa? jakiś greenpeace albo jeszcze inny ruch społeczny? przecież na świecie są miliony ludzi którzy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i na pewno chcieliby to wesprzeć.albo chociaż są ciekawi tego czy to w ogóle wypali?

no i wreszcie kto powiedział że to musi być w polsce? czy nie bardziej odpowiednim miejscem byłby jakiś "zacofany" kraj lub region w strefie międzyzwrotnikowej? o większej dostępności energii słonecznej / wiatrowej? na to z pewnością" poszłyby" kraje rozwinięte które uwielbiają hipokryzję.

@adaś
"Z projektami pilotażowymi jest poważny problem(...) naruszyły by one status quo i zagroziły czyimś interesom."

no możliwe i co z tego? osobiście gówno mnie to obchodzi bo uważam że nie przeprowadzenie takich pilotażów i badań poważnie zagrozi moim interesom. twoim pewnie też i kilku miliardów innych ludzi oraz następnym pokoleniom.
a co do status quo to ono i tak jest nie do uratowania. rozsypie się prędzej czy później. pytanie czy będziemy mieli alternatywę która nas uratuje przed nową, krwawą wojną stuletnią przerywaną epidemiami oczywiście o zasięgu globalnym. chyba jest o co walczyć, nie?

06.04.2018 9:21 adaś

@Gupol
Masz rację że status quo i tak jest nie do uratowania. Jednak ludzie przy korycie myślą inaczej.
Pewne pilotażowe programy mogą być na pewno realizowane bez udziału władzy centralnej.( oczywiście w krajach demokratycznych , w Rosji raczej nie)
Do tego potrzeba jednak ludzi z wizją i z kasą. Czy dziś sa tacy jak kiedyś np. Dezydery Chłapowski , Edward Raczyński, ksiądz Piotr Wawrzyniak ?
W ostatnich czasach dość poważnie naruszył status quo Elon Musk. Nie dość że rozpoczął produkcję luksusowych samochodów elektrycznych to zadeklarował że maja być bezawaryjne, robione bez planowego postarzania produktów.
Przydałoby sie jeszcze kilku takich w innych dziedzinach.

06.04.2018 17:12 PL

USA: Raport amerykańskiego Ministerstwa Energii o wytwarzaniu energii podczas ataku mrozu tegorocznej zimy
Na przełomie 2017 i 2018 roku w Ameryce Północnej mieliśmy do czynienia z ekstremalną zimą, kiedy temperatury powietrza spadły poniżej 30°C i utrzymywały się dłuższy czas. Amerykańcy analitycy z Krajowego Labolatorium Technologii Energetycznych opisali zachowanie całego system energetycznego w USA podczas "Bomowego cyklonu", jak nazwano to zjawisko pogodowe.

Wnioski z tego raportu przedstawił Anthony Watts na portalu www.wattsupwiththat.com zajmującego sie tematyką globalnego ocieplenia i zmianom klimatu.[1] Sam raport Krajowego Labolatorium Ministerstwa Energii USA dostępny jest tutaj:
Jak stwierdził James Delingpole omawiając ten raport: "Bombowy cyklon", który spustoszył północno-wschodnią Amerykę tej zimy, byłby o wiele bardziej niszczycielski, gdyby nie eneregtyka węglowa. Taki wniosek płynie z przywołanego powyżej raportu amerykańskiego Ministerstwa Energii. Paliwa kopalne miały kluczowe znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego I gospodarki USA, potwierdzając tym samym wyrażoną przez prezydenta Trumpa misję ożywienia przemysłu węglowego w USA i wzywając do dalszego ograniczania zapotrzebowania na "czystą" i odnawialną energię." [2]

Dalej Delingpole omawia informację o źródłach wytwarzania energii w USA podczas najmroźniejszych dni.

https://www.cire.pl/item,160958,13.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=13179

08.04.2018 9:42 adaś

@PL
Nie za bardzo rozumiem co ma wynikać z tego komentarza, że jednak paliwa kopalne są OK ?

Gdy są duże mrozy to cieszę sie że na działce mam odowiedni zapas suchego drewna.
Sąsiadka się cieszy że ma w piwnicy odpowiedni zapas węgla a rolnik z pobliskiej wsi jest zadowolony że zdecydował się na biogazownię.
Jak widzisz z każdego źródła energii można sie cieszyć ale czy tylko o to chodzi ?

09.04.2018 0:29 CZORNYJ

@ADAŚ raczej zauważył że bez nich będzie ciężej i nie ma się co okłamywać że będzie inaczej

09.04.2018 3:45 gupol(szukam w OZE)

@adaś
ale dlaczego mamy czekać na ludzi z "wizją i k(l)asą"? nie potrzebujemy mesjasza/y. sami możemy się zorganizować i popchnąć sprawy do przodu. za kilka lat może być już za późno.
a elon musk... też mi wizjoner. dorobił się swoich miliardów na gadżetach wyprodukowanych w systemie karboekonomi. nie wiem czy wystarczy mu " wizji" aby przejść na całkiem inny poziom myślenia o procesach produkcyjnych i zużyciu energii. miliarderzy są zwykle mocno oderwani od rzeczywistości a musk jak typowy miliarder buja głową w obłokach - chce kolonizować marsa i wysyła swoje zabawki na orbitę. a w filmie tego , no , di caprio, opowiada dyrdymały jak to jego elektrownia słoneczna zasili całe USA w energię. i będzie bogato jak teraz, tylko się źródło energii zmieni. nie tędy droga.

09.04.2018 8:40 Wojtek Sz.

Jeśli chodzi o projekty ekologiczne, takie jak "dywidenda węglowa", to może się okazać, że wdrażanie jej w postaci pilotażu nie wypali, ale jakby ją wdrożyć od razu na całym świecie, to było ok. Tak po prostu bywa z niektórymi projektami ekologicznymi, że nie wyjdą tylko na kawałku, ale na pewno wyjdą "na całości". Na takiej samej argumentacji, jak powyżej opisałem zasadza się dyskusja naszych polityków o tym, aby UE nie przesadzała z ograniczeniem emisji, kiedy cały świat nie idzie aż tak mocno w ograniczenia. Ale jest to niestety jedna z istotnych rzeczy jakich można się nauczyć na ekonomii środowiska.

10.04.2018 20:44 adaś

@Gupol
Masz rację że sami powinniśmy się zorganizować. I ja staram się to robić, ale moje możliwosci są niewielkie. Dlatego sądzę że efekty widać szybciej gdy ludzie z wizją, kasą i klasą biorą się poważnie za poważne sprawy.I nie trzeba ich od razu nazywać mesjaszami.
Oczywiście można sobie ponarzekać na Muska. A to że ma fanaberie lecieć na Marsa, albo że za bogaty i rozwiedziony itd.
Ale to jest fakt że norweski taksówkarz przejechał Teslą 400 000 w trzy lata
https://www.teslarati.com/tesla-model-s-400k-km-250k-mi-7-percent-battery-degradation/
Auto ma się dobrze. I tak są robione np samochody cieżarowe a producenci osobówek od lat robią nas w konia specjalnie projektując auta tak aby się psuły. Musk to zmienił i być może konkurencja będzie musiała się dostosować.

11.04.2018 3:45 gupol(szukam w OZE)

@wojtek sz.
"Tak po prostu bywa z niektórymi projektami ekologicznymi, że nie wyjdą tylko na kawałku, ale na pewno wyjdą "na całości". "

aha. no to sory ale w ten sposób to kuźwa nigdy nie ruszymy z miejsca.
-nie zrobimy pilotażu dla dywidendy węglowej bo żeby zadziałała musi być wprowadzona od razu na całym świecie.
-nie wprowadzimy dywidendy węglowej od razu na całym świecie bez uprzedniego pilotażu bo to niesprawdzony projekt teoretyczny.
błędne koło się zamyka. pocałujta w d..,e wójta.

@adaś
moje mozliwości tez są niewielkie. o to właśnie chodzi w organizacji - suma wielu niewielkich możliwości daje duże możliwości.
a co do muska to zastanów się. czy ta "kapitalistyczna, rozwiedziona świnia;)" wzięła by się poważnie i na wielką skalę za transformację wiedząc że to przyspieszy upadek obecnego status quo, spowoduje potężny spadek konsumpcji oraz znacznie zmniejszy pkb i obroty jego biznesu?
nawet musk czuje że miałby zbyt wiele do stracenia. nawet gdyby stal się monopolistą w nowej gospodarce (co zresztą wcale nie jest pewne) to i tak zarobiłby mniej. bo transformacja przed którą stoimy to przejście od gospodarczego zająca do żołwia a może i ślimaka. wolniejsze tempo, mniej pieniędzy w dłuższych odstępach czasu.
nawet ja ,choć nie mam wiele do stracenia, się tego boję. ale musimy się dowiedzieć jak to będzie wyglądało póki w ogóle możemy przeprowadzić taki pilotaż.
a co do samochodów elektrycznych...ciekawe czy one wogle bedą dostępne dla każdego w nowej gospodarce.

11.04.2018 10:21 adaś

@Gupol
Moim skromnym zdaniem ( obym sie mylił) w nowej gospodarce dla każdego to będą dostepne najwyżej rowery.
Nie chcę sie rozpisywać na temat Muska, nie znam go przecież i aż tak mnie to nie pasjonuje.Z tego co czytam i słyszę przejmuje sie on jednak zmianami klimatu i jest człowiekiem który ma jakieś idee a nie tylko żądzę zysku.

"moje mozliwości tez są niewielkie. o to właśnie chodzi w organizacji - suma wielu niewielkich możliwości daje duże możliwości. "
Nie całkiem się z Tobą zgodzę.
Wyobraź sobie że ja, Ty i jeszcze parę innych osób mamy po 300 000 zł i zafascynowani ideą domów autonomicznych postanawiamy wspólnie wybudować małe osiedle takich domków ze wspólną elektrownią wiatrową,zbiornikiem ciepła, kolektorami , wspólnym ujęciem wody itd. Ile wzajemnych ustaleń, kompromisów, , przeszkód biurokratycznych... Inna sprawa czy w hedonistycznie nastawionym społeczeństwie uda się znaleźć grupę ludzi zdolnych do mało konfliktowej współpracy.
Sprawa wyglada inaczej gdy ktoś bogaty zafascynuje się tą ideą i za własne pieniadze postawi takie osiedle a potem sprzeda te domki w takiej cenie jak normalne domy. Ty kupisz, ja kupię, znajomi kupią. Wieść się rozniesie że domy są fajne. Facet następne osiedle postawi, potem kolejne. Może wpadnie na pomysł żeby zrobić taka szkołę czy osrodek zdrowia.

14.04.2018 2:37 gupol(szukam w OZE)

@adaś
oj tam oj tam. twoja postawa to zwykła dezercja, defetyzm i wykręcanie się od podjęcia dziań z powodu strachu.

dlaczego ja mam się męczyć? to się nie uda, szkoda mojego czasu u wysiłku. niech jakiś wystąpi z inicjatywą to może na niego zagłosuję a najlepiej niech przyjedzie do nas jakiś multi miliarder albo inny książe na białym koniu i ofiaruje nam gotową, idealną transformację bez żadnych wad, na złotej tacy za niewielką opłatą.

nie rozumiem takiej murzyńskiej mentalności. tzn rozumiem ale się z nią całkowicie nie zgadzam.
wiadomo że najlepiej iść na łatwiznę, kibicować z bezpiecznej odległości i korzystać z wysiłku innych. też bym tak chciał. ale tak się nie stanie.

a co do "idei" o której napisałeś to oprócz nas dwóch potrzeba jeszcze nie paru ale minimum paru tysięcy osób. i to nie tylko amatorów. w to trzeba wciągnąć inżynierów, techników, informatyków. ludzi z wielu dziedzin nauki. bo sprawa jest o wiele bardziej złożona niż zbudowanie paru domków autonomicznych. to faktycznie wyzwanie zbliżone do wysłania człowieka na księżyc.
a wzajemne ustalenia, kompromisy, przeszkody... czy to cię aż tak bardzo przeraża? przecież to część życia. nigdy nie będzie tak że wszyscy będa sie we wszystkim ze sobą zgadzać. ale to nie powód żeby się z tego wycofywać.
zresztą nie chodzi nawet o to żeby odniesć "sukces". dla mnie sukcesem byłoby choćby nagłośnienie tej sprawy. zwrócenie uwagi na te problemy.
może się np okazać że OZE są w stanie zapewnić odpowiedni standard życia tylko w strefie międzyzwrotnikowej. jeśli tak to powinniśmy wspierać transformację w tamtych krajach bo dzięki temu, globalnie spadnie zapotrzebowanie na paliwa kopalne.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto