Przyroda i lokalne społeczności ofiarami kryzysu w Wenezueli

Upadający kraj

Wenezuela i jej obywatele znaleźli się w poważnych tarapatach. W 2017 roku pogłębił się trwający tam od paru lat kryzys gospodarczy, humanitarny i polityczny. Kraj znalazł się na krawędzi, za którą może stać się państwem upadłym. Według badaczy z School of International and Public Affairs na Uniwerystecie Columbia, około 11,4% żyjących w tym kraju dzieci jest niedożywionych. Wenezuelska gospodarka z powodu niskich cen ropy i złej polityki rządu, oraz amerykańskich sankcji gospodarczych wymierzonych w dyktatorskie rządy Nicolása Maduro się kurczy. PKB kraju może spaść o 20,7%, licząc od 2014 roku. Inflacja sięga niebotycznych wartości – 1700%, ale bardziej aktualne szacunki mówią, że w 2017 roku wartość tak sięgnie nawet 2700%.

Rys. 1 Zdesperowani ludzie plądrują sklepy w stolicy kraju Caracas. Photo by Prensa Presidencial – Government of Venezuela

To kolejny rok problemów Wenezueli. W tym roku sytuacja się pogorszyła. Kraj cierpi niedobory żywności, paliwa i lekarstw, co staje się przyczyną licznych grabieży. Jak doniósł w styczniu brytyjski The Guardian, sklepy z żywnością są rabowane przez tłumy zdesperowanych ludzi. „To sprawia, że chce ci się płakać. Myślę, że zmierzamy w kierunku chaosu”, lamentuje jeden z właścicieli sklepów spożywczych. Ponad 100 masowych kradzieży odnotowano w ciągu tylko 11 dni stycznia. Kryzys jest na tyle poważny, że grabione są nawet statki rybackie, głodni ludzi zabijają krowy, a nawet rasowe konie, po to, by tylko napełnić brzuchy, w kraju, w którym sytuacja znacznie przewyższa to, co przeżywała Polska w najgorszych czasach PRL.

Złoto czerpane przez głodujących

W miarę jak rozpadał się przemysł naftowy kraju z powodu bardzo niskich cen ropy, a jej sprzedaż spadła do najniższego od 2002 roku poziomu, prezydent Maduro podjął się próby zażegnania problemu poprzez sprzedaż bogactw mineralnych kraju. Maduro chcąc zachęcić zagranicznej spółki wydobywcze i zagranicznych inwestorów, ogłosił otwarcie w 2016 roku strefy wydobywczej Orinoco Arco Minero. W 2017 roku ogłosił także wprowadzenie wenezuelskiej wersji Bitcoina, Petro - waluty którą zasilać będą bogactwa naturalne kraju.

Jesienią ubiegłego roku Bram Ebus, dziennikarz pracujący dla Mongabay’a udał się do Wenezueli, aby na własne oczy zobaczyć, jak wygląda sytuacja w Arco Minero – strefie, która obejmuje liczący 112 tys. km2 obszar w stanie Boliwar w południowo-wschodniej części kraju. Arco Minero leżący na południe od rzeki Orinoko na terenie amazońskiej puszczy jest bogaty w takie surowce jak złoto i diamenty. Wyprawa Ebusa nie była bezpieczna, został on bezprawnie zatrzymany i przesłuchany przez Wenezuelską Gwardię Narodową, która na szczęście potem go zwolniła. Pracujący dla Mongabay’a holenderski dziennikarz opisał dla Mongabay’a i strony internetowej InfoAmazonia prawdziwą sytuację regionu. Chciał przez to wyjaśnić czytelnikom, że tak naprawdę w Arco Minero panuje nędza i ma tam miejsce kryzys środowiskowy.

Ten bajecznie bogaty w drogocenne minerały i różnorodność biologiczną obszar jest dotknięty skrajnym ubóstwem. Bram Ebus donosi o skorumpowanych dowódcach wojskowych, którzy zakładają swoje własne górnicze włości, o uzbrojonych gangach nielegalnie pracujących górników, a także o pracujących w górnictwie rdzennych mieszkańcach Amazonii, którzy żyją w biedzie, cierpią na różne choroby, którzy z trudem mogą wyżywić swoje rodziny. Ebus donosi także o ludności tubylczej, które z powodu podyktowanej inflacją biedy musi porzucić swój tradycyjny tryb życia i zająć się górnictwem.

Życie ludzi pracujących w górnictwie nie wygląda dobrze. Cały dzień pracy pod ziemią, czy po szyje w brudnej rzece, a potem noc pod plastykowymi płachtami na pozbawionych lasu błotnistych zboczach. Żyją z dnia na dzień w Arco Minero, a ich sytuacja sprawia, że nie specjalnie interesuje ich los środowiska naturalnego.

Ludzie pod bronią na każdym kroku

W jednej ze swoich relacji dziennikarz Mongabay’a pisze o tym, jak militaryzacja i górnictwo stały się mieszanką zapalającą w wenezuelskiej części Amazonii, armia i gwardia narodowa konkurują ze sobą, wraz z uzbrojonymi gangami o prawo do udziałów w wydobyciu cennych surowców. „Nie możesz prowadzić samochodu przez 30 minut nie natykając się na przeszkody i potencjalne szkody, powiedział miejscowy, „Nie denerwuj się, zobaczysz tu wiele broni”.

Działalność górnicza w Arco Minero sprawia, że zagrożone jest środowisko i jego bogata bioróżnorodność. W regionie znajduje się Park Narodowy Canaima, znajdujący się na liście UNESCO, ma powierzchnię 30 tys. km2, na której rosną tropikalne lasy zamieszkiwane przez takie gatunki jak jaguar czy gigantyczna wydra arirania. Obszar, który ma być objęty wydobyciem obejmuje także rezerwat leśny Imataca, oraz rezerwaty La Paragua i El Caura. W regionie znajduje się także Cerro Guanay Natural Monument – chroniony obszar górski i przełom rzeki Caroni.

Upadek tradycji

Ebus informuje też o wpływie górniczego boomu na 198 rdzennych społeczności, żyjących od pokoleń w lasach tropikalnych Arco Minero. Ludzie ci stają się obiektem ataku, gdyż stoją na drodze tym, którzy chcą zakładać kopalnie. Rdzenni mieszkańcy lasów dołączają do górników. Nie mają wyjścia, zmusza ich do tego trudna sytuacja gospodarcza kraju. Nie są to bowiem ludzie całkowicie odizolowani od cywilizacji. Mężczyźni domagają się praw do pracy w kopalniach tak samo jak inni, z kolei kobiety znajdują zatrudnienie jako praczki, kucharki, a nawet prostytutki. Warunki życia są trudne, więc łatwo o takie choroby jak malaria. Praca przy wydobyciu, jak i obróbce złota nie jest bezpieczna. Do obróbki złota stosowana jest rtęć, która jest toksycznym pierwiastkiem. Za pracę górnicy otrzymują niewiele, a przemoc wśród ludzi jest na porządku dziennym.

W stanie Amazonas, leżącym obok Boliwaru sytuacja jest podobna. Przemysł wydobywczy odsika piętno na ludności tubylczej. Wenezuelska armia, gwardia narodowa, uzbrojone gangi, także kolumbijscy partyzanci wykorzystają przemoc i metody zastraszania, do kooptowania rdzennych przywódców. W ten sposób przejmują władzę na ziemiami, pod którymi znajdują się zasoby mineralne. „Nie jest daleko, by być etnocydem”, powiedział Liborio Guarulla, ustępujący gubernator stanu Amazonas, będący przedstawicielem ludności tubylczej.

„Nadchodzi XXI wiek”

W stolicy kraju Caracas, z dala od codziennego koszmaru życia w Arco Minero, rząd Maduro szuka sposobów na izolację zamożnych elit od upadłości państwa. W kolejnym artykule Ebus pisze o gospodarczym show prezydenta – promocji krypto waluty Petro, które zgodnie z myślą prezydenta będzie rosła w siłę dzięki ropie naftowej i innym surowcom, jak tym pozyskiwanym w Arco Minero.

Rys. 2 Maduro chce ratować kraj przy pomocy kopalni złota i lokalnej kryptowaluty. Photo by Prensa Presidencial – Government of Venezuela

Problem w tym, że większość tego rzekomego bogactwa w Arco Minero nigdy nie została zweryfikowana. Chodzi o 7000 ton złota o wartości około 200 mld $, złóż kołtanu wartego 100 mld $ i 3 mld karatów w diamentach. Minerały te mogą znajdować się w takiej ilości pod ziemią, a może i nie. To po prostu bomba spekulacyjna. Mimo to Maduro ma nadzieję, że dzięki temu przyciągnie zagranicznych inwestorów i międzynarodowe korporacje, i w ten sposób uratuje słabnącą gospodarkę. To stara i zła strategia, bo od 1914 roku Wenezuela przyciągała zagraniczne kompanie naftowe do takich miejsc jak jezioro Maracaibo. Jaki był efekt? Wzrost zamożności wśród elit, brak poprawy sytuacji wśród biednych, i w końcu degradacja środowiska naturalnego.

Prezydent Wenezueli niezrażony perspektywą niepowodzenia misji, przedstawił w grudniu zeszłego roku rzekomo rewolucyjną krytpowalutę Petro – czyli odpowiednik dobrze znanego nam Bitcoina. „Nadchodzi XXI wiek”, oświadczył Maduro. „Wenezuela znalazła się w awangardzie świata. Pierwszy kraj, który stworzył kryptowalutę opartą na bogactwach naturalnych swojego kraju”.

Upadek człowieka

Jednym z problemów z upadłymi państwami takimi jak Syria, Somalia lub Wenezuela jest to, że są one niebezpieczne dla chcących jej odwiedzić dziennikarzy. Regiony takie jak Arco Minero są podwójnie odległe. Z jednej strony, bo są daleko od większych miast. Z drugiej też dlatego, że można tam napotkać na drodze ciężko uzbrojony patrol wojskowy lub milicyjny, których członkowie, to niezbyt gościnni ludzie.

Na nowo powstałej stronie internetowej Arco Minero, stworzonej przez InfoAmazonia, Bram Ebus opowiada o tym, jak został bezprawnie zatrzymany przez Wenezuelską Gwardię Narodową podczas zbierania materiałów prasowych dla Mongabay’a. Żołnierze uzbrojeni w broń szturmową przetrzymywali Ebusa i jego kolegów na terenie jednej z firm wydobywczych przez całe popołudnie i większą część nocy, nie pozwalając na żaden kontakt ze światem zewnętrznym. O trzeciej nad ranem dziennikarze Mongabay’a do których celowano z broni, zostali zmuszeni do wejścia do pick-upów, po czym zostali odwiezieni. Następnie, bez żadnych wyjaśnień, 24 godziny po uwięzieniu, Ebus i jego ludzie zostali zwolnieni. Reporterzy nie zostali skrzywdzeni przez żołnierzy, ale mimo to dano im wyraźnie do zrozumienia, że nie są tu mile widziani.

Taki sposób postępowania, jakim jest zastraszanie dziennikarzy, sprawi, że te upadające państwo stanie się informacyjną czarną dziurą, z której będzie wypływać niewiele raportów dotyczących środowiska. W miarę jak przemoc będzie się nasilać, Wenezuelę upuszczą badający dziką przyrodę naukowcy i organizacje pozarządowe, jak wielu dziennikarzy. Obawy o zagrożone wyginięciem jaguary i gigantyczne wydry zostaną pogrzebane, gdyż nadużycia humanitarne dominują w informacjach prasowych.

To jeden z powodów, dla których doniesienia takich dziennikarzy jak Bram Ebus są teraz tak ważne. W swoim cyklu dla Mongabay’a i InfoAmazoni, Ebus ilustruje dynamikę „ekonomi katastrofy”, która może zmusić rdzenne społeczności – zdesperowanych ludzi, którzy wybierają złą stronę – do porzucenia swojego tradycyjnego stylu życia i oddania swoich ziem pozbawionym skrupułów firmom wydobywczym. „Zostaliśmy uznani za obrońców dżungli. Nie jesteśmy już nimi. Jesteśmy niszczycielami dżungli”, powiedział miejscowy prawnik Juan López.

Na nieszczęście świata Arco Minero w Wenezueli nie jest wyjątkiem. Podobne scenariusze rozgrywają się w mniejszym lub większym stopniu w krajach, które ogarnięte są konfliktami i chaosem, w krajach upadłych, taki jak Honduras, Demokratyczna Republika Konga i wielu innych państwach, łącznie z dobrze nam znaną Syrią. To kraje, gdzie występują silne niepokoje społeczne, represje i przemoc. W krajach tych ma miejsce skrajna eksploatacja zasobów przez przemysł wydobywczy i rolnictwo z pomocą skorumpowanego rządu. W takiej sytuacji, gdzie przepisy prawne nie istnieją lub są martwe, dobro przyrody i rdzennej ludności nie ma żadnego znaczenia. Prawdę powiedziawszy, narracja upadłego państwa, tak jaj dziś ma to miejsce w Wenezueli, może stać się jedną z wielkich historii politycznych, społecznych i ekologicznych XXI wieku.

Hubert Bułgajewski na podst. Venezuela: can a failing state protect its environment and its people?

Komentarze

02.03.2018 7:08 cios w ego

https://www.youtube.com/watch?v=ABDkaZjVjjo

02.03.2018 9:47 PIT

Takich krajów będzie coraz więcej, zwłaszcza jak będzie się pogarszać klimat i zaczną upadać zbiory i nasilą się problemy z wodą.
To niestety nie wszystko bo przeludnienie spowodowało, że znaleźliśmy się w mocno nieciekawym położeniu.

Przy wybuchu wulkanu Yellowstone 2/3 USA nie będzie nadawało się do zamieszkania i zmieni się globalnie klimat na tyle, że masowy głód zrobi porządek. A to że wybuchnie to pewne, raczej prędzej niż późnie bo jest już spóźniony.

Zarówno Yellowstone jak i Eifel w północnych Niemczech są super wulkanami nie do zatrzymania i one eksplodują. Południowe Włochy również miejsce bardzo nieciekawe.
Dołożyć do tego przebiegunowanie ziemi, które już trwa i ponad 400 elektrowni atomowych (spora część pobudowana w tzw. pierścieniu ognia) no to można powiedzieć tylko czekać na jakąś iskre.

Nadchodzące wydarzenia będą szokujące przynajmniej dla większości, której te problemy mało obchodzą.

02.03.2018 9:50 PIT

Index kruchości państw (fragile index)

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_Fragile_States_Index

02.03.2018 14:10 Rafał

@PIT

W tym indeksie kruchości Polska jest dopiero na 151 miejscu. Coś tu jest nie tak.
W kraju kaczystowski reżim, neonaziści w lasach czczą urodziny Adolfa. Kraj absolutnie niestabilny. Biedny sędzia nawet 50 zł nie może bezkarnie ukraść bo od razu ciągają go po sądach, choć koledzy i tak go uniewinnili to jednak straszne szykany wobec naszej władzy sądowniczej trwają. Puszcza Białowieska wycięta w pień. Bociany już nawet nie przylatują.
No i najważniejsze bo nie ma, tej no, "demokrancji" i za sam jej brak powinniśmy być przynajmniej w pierwszej dwudziestce.

02.03.2018 15:17 PIT

@RAFAŁ

Obiektywnie patrząc to z Polską w stosunku do wielu krajów nie jest tak źle. Populacja u nas spada więc to też bardzo dobrze. Przyszłe pokolenia powinny mieć lepiej i np. odziedziczą mieszkania.
Przy zmianach klimatu, które nadchodzą mała populacja ma szanse łatwiej przetrwać, jest ją łatwiej utrzymać.

Nie znam nikogo tutaj na południu okolice B-B, kto by czcił Adolfa. To jakaś bujda. Tutaj dość popularna była partyzantka przynajmiej w rejonach górskich (Szczyrk, okoliczne wsie).

02.03.2018 16:49 MKoro

Czy będące w stanie upadku USA będą się liczyć z czymkolwiek? Albo Rosja, Chiny, Francja czy inny afrykański Bzigungaland? Nie zgadzam się z PIT co do prawdopodobieństwa wymienionych przez niego kataklizmów. Zgadzam się co do konsekwencji kataklizmu dowolnego rodzaju. Prosty przykład: amerykańscy emeryci kochają i rozpieszczają swoje wnuki. Prawda? Najszczersza prawda. Czy będą je kochać tak samo mocno w obliczu bankructwa funduszy emerytalnych, z których dostają świadczenia? Przeczytajcie sobie "Głód" Mastertona, a zrozumiecie, co się stanie z "pierwszym światem" w obliczu prawdziwego kryzysu. Wystarczy zignorować aspekt polityczny - i mamy proroctwo godne Daniela.

02.03.2018 17:21 Mariusz

Zanim zaczniecie wieszczyć ten cały głód to lepiej poczytajcie o hydroponice. Zobaczcie też jakie są realne rozmiary Afryki i policzcie ilu ludzi w USA, Europie, Chinach, Japonii i Indiach żyje na podobnym terytoprium

02.03.2018 17:22 Mariusz

http://kai.sub.blue/images/true_size_of_africa_v3-da3dd38e.jpg zapomniałem wkleić linika

02.03.2018 20:16 Nowicjusz

@Mariusz
Jakoś nie mogę sobie wyobrazić uprawy, na skalę przemysłową, pszenicy, ryżu, kukurydzy czy soi, metodą hydroponiczną.
Natomiast co do Afryki, to może najpierw należałoby pokazać, jaka jej część nadaje się do rozwoju rolnictwa. Obok pustyń, jak Sahara i Kalahari, znaczne obszary Afryki narażone są na susze. Dlatego porównywanie jej obszaru do innych części świata jest, delikatnie mówiąc, manipulacją.

02.03.2018 20:31 Nowicjusz

Jest taki jeden filozof z bożej łaski, który nazywa się Matt Ridley. Twierdzi on, że wszystko na Ziemi idzie w dobrym kierunku. M.in. zauważył kiedyś, że wystarczy zbudować szklarnie wielkości prowincji Ontario, aby zlikwidować zagrożenie głodem. Natomiast, aby zabezpieczyć się przed brakami energii, trzeba zbudować elektrownie słoneczne wielkości Hiszpanii. Z jego pomysłami można zapoznać się na blogu "Listy z mojego sadu" - http://www.listyznaszegosadu.pl/pl/result.php?search_newspaper=12377&op=search&startdate=2018-02-23&stopdate=2018-03-02&search=MATT+RIDLEY&search_common=1&search_archive=1&search_alleditions=0&page=0
Twórcy bloga bezgranicznie i bezkrytycznie w niego wierzą.

02.03.2018 21:20 PIT

@NOWICJUSZ
Widać że gość oderwał się od ziemi w swoich fantazjach i odpłynął ;-)

03.03.2018 2:27 gupol(szukam w OZE)

fajnie ale trzeba powiedzieć że takich krajów w ameryce łacińskiej jest większość. natężenie przemocy jest tam tak wielkie że można wręcz mówić o wojnie domowej. tylko w sao paulo, mexico city czy rio ginie więcej ludzi niż w bagdadzie. może to spuścizna kolonializmu, skrajnych nierówności społecznych i zaburzonych struktur społecznych ale tak to tam wygląda.
dlatego najbardziej bawi mnie pan wojtek cejrowski gdy jedzie do peru lub brazylii (do hondurasu czy salwadoru już sie nie odważy) i zachwyca się tam "wolnością", bezprawiem i brakiem działającego państwa ale jakoś zawsze w towarzystwie kilku uzbrojonych po zęby ochroniarzy których oczywiście w kadrze nie pokaże;)
a co do głoduto nie ma nic wspólnego z przeludnieniem. co najwyżej z niedoborem energii.
200 czy 500 lat temu nie było przeludnienia a procent głodujących ludzi na ziemi był wielokrotnie wyższy niż obecnie. zresztą i dziś głód nie ma nic wspólnego z niewystarczającą produkcją żywności. hydroponika? na razie wystarczy rolnictwo konwencjonalne ewentualnie o zmienionej strukturze upraw. potem - można się spokojnie wyżywić uprawą glonów na pustyniach. starczyło by żarcia nawet dla 30 mld ludzi. chociaż tylu ludzi nigdy nie będzie.

i nie rozumiem czemu zawsze czepiacie się afryki. tam jest jeszcze niewielka populacja. popatrzcie lepiej na azję. indie, japonia, tajwan, korea płd, wietnam, bangladesz, pakistan itp.

03.03.2018 7:22 Mariusz

Nowicjusz
A jaka część Chin nadaje się do produkcji żywności? Tybet i Mongolia Wewnętrzna to praktycznie pustkowie. Podobnie kilka stanów w USA. Owszem pewnie w Afryce terenóœ obecnie nieurodzajnych jest więcej ale to sięmoże zmienić wraz z dostępem do taniej energii, którą wykorzysta się do odsalania wody morskiej i transportu wody na pustynię. Można też do koncowego odcinka wielkich rzek podłączać rury i transportowac słodką wodę z powrotem na kontynent :-)

03.03.2018 9:32 Nowicjusz

@ Mariusz
Zgadzam się, że to wszystko jest możliwe. Tylko kto miałby to zrobić i za co?
Ludzkość woli wydawać biliony dolarów na zupełnie niepotrzebne pomysły jak np. organizowanie igrzysk. Korea wydała na imprezę, trwającą 2 tygodnie, 13 mld $. Większość obiektów pozostanie niewykorzystana, część już jest przeznaczona do rozbiórki.
A ile kosztują świat zbrojenia, które tak naprawdę służą tylko do niszczenia a nie budowania?
Tak więc nie wierzę, aby Afryka wykorzystała taką szansę, o której mówisz.

03.03.2018 10:03 PIT

Słowo klucz "Tania energia", której nie ma i jeszcze nie wymyślono.
A nawet gdyby była to nie rozwiąże to problemu dostępu do innych surowców zwłaszcza nieodnawialnych. Im więcej ludzi tym szybciej się one skończą.

To jest tzw. ślepa uliczka, droga donikąd. Wszyscy kombinują nie jak żyć w ramach limitu planety, a jak te limity obejść i przechytrzyć.
Ale to się nie uda.

04.03.2018 10:04 bojesie

wenezuela oberwała rykoszetem w wojnie gospodarczej wuja sama z władimirem władimirowiczem chociaż i to, to zwykła szopka teatrzyk kukiełkowy dla grzecznych dzieci.
ale serce jeszcze dochodzi do głosu i to do niego będzie należało ostatnie słowo, serca właśnie. :-)
watch?v=hKh_OeDuTXI
watch?v=y0tXRbRE1BE

05.03.2018 2:36 gupol(szukam w OZE)

@pit
"A nawet gdyby była to nie rozwiąże to problemu dostępu do innych surowców zwłaszcza nieodnawialnych."

mylisz się. tania i dostępna energia rozwiązuje niemal każdy problem. zwłaszcza jeśli chodzi o surowce nieodnawialne. gdy masz tanią energię, prawie nie ma rzeczy niemożliwych.

"Wszyscy kombinują nie jak żyć w ramach limitu planety, a jak te limity obejść i przechytrzyć."

a co to znaczy żyć w ramach "limitu planety"? co to właściwie znaczy? to tylko pusty slogan.

05.03.2018 9:13 PIT

@GUPOL

Zdecyduj się, rozwiązuje czy nie. Słowa niemal, prawie wskazują na twoje zwątpienie ;-)...... to jak w końcu ?

Pusty slogan, jasne. Skoro to taki pusty slogan to czemu następuje zmiana klimatu?

05.03.2018 10:52 Mariusz

Z tanią energią (supertanią, skoncentrowaną, dostępną w każdej chwili na żądanie) większość limitów należałoby znacznie podnieść . Może z rybami byłby problem, i z naturalnym drewnem. Resztę można produkowac na potęgę wykorzystując zamienniki obecnie wykorzystywanych surowców jesli byłoby to konieczne.
I to się właśnie nie podoba pewnym elitom, niezmiernie bogatym i wpływowym

05.03.2018 15:03 logic

No co, zdziwieni ? tam gdzie rządzi czerwony zawsze tak jest. UE też to czeka bo mamy czerwone kierownictwo w Brukseli.

05.03.2018 18:13 anmoderi

Mam pytanie jakiej ceny potrzebuje teraz Wenezuela żeby odbić się od dna. Chodzi mi oczywiście o cene ropy naftowej

06.03.2018 11:40 Mariusz

Tu chyba nie chodi o ceny ropy naftowej bo te sa wyższe niż na początku XXw, kiedy Wenezuela miała jako taką stabilizację finansową.
NIe bardzo wiem jak kraj z tami wielkimi zasobami ropy, gazu może mieć finansowe problemy? Dubaj zbudował się z niczego i opływa w dostatki mimo że większość populacji nie pracuje i poza ropą nie maja nic. A Wenezuela ma wskaźnik zatrudnienia 80 90% i poza węglowodorami słodką wodę, lasy, tereny uprawne, huty stali, cementownie itp itd. I PKB wielokrotnie niższe niż ZEA.

Jestem pewien, że ciemna łapa z USA ma w sytuacji tego kraju spory udział. Chociaż na pewno sami Wenezuelczycy też się do tego przykładają

06.03.2018 11:41 Mariusz

przykłądają zapewne niską wydajnością pracy

06.03.2018 11:56 PIT

@MARIUSZ

Socjalizm + drukowanie pieniędzy prowadzi tylko do jednego.

06.03.2018 12:04 Mariusz

A w Norwegii to co jest? Złoża ropy i gazu są może prywatną własnością? NIe ma państwa opiekuńczego?

06.03.2018 15:20 CZORNYJ

@MARIUSZ kombinacja wszystkich wymienionych czynników z naciskiem na ciemną łapę i niski stan wody który wyłączył ich hydroelektrownie zapewniające im swego czasu prawie 2/3 prądu . U nas jakby w ciągu kilku miesięcy zaczęło brakować ponad 100 GWh w sieci też by było wesoło . I z gospodarką i ogólnie

06.03.2018 17:27 Mariusz

Czornyj
Nie bardzo ogarniam dlaczego nie dało się wykorzystać starych silników diesla lub nawet benzynowych do stworzenia na szybko generatorów prądotwórczych działających na ich prawie darmowym paliwie? Może chodzi o to, że Maduro nie wygląda na szczególnie inteligentnego z gęby...

06.03.2018 20:44 PIT

@MARIUSZ

To żeś wymyślił porównując Wenezuelę do Norwegii. Ubawiło mnie to.
Nie słyszałem by Norwegowie nie mieli co jeść i rzucali się na pierwszą lepszą napotkaną krowę.

06.03.2018 21:03 CZORNYJ

@MARIUSZ kwestia skali , logistyki i organizacji . Do tego jak mają zakontraktowane wysyłki ropy na kilka lat do przodu żeby się bardziej nie pogrążyć muszą się wywiązywać . A nie wiadomo ile z tej elektryczności zużywał właśnie przemysł naftowy więc ile wchłonął ropy przeznaczonej pierwotnie na wewnętrzny rynek w celu utrzymania wydobycia

07.03.2018 8:30 Mariusz

PIT
Ja o tym, że w Norwegii jest socjalizm więc wg twojej teorii też powinna tam być bieda

07.03.2018 8:34 PIT

@MARIUSZ

Nie zgodzę się. Poczytaj dokładnie czym jest socjalizm.
To że mają tzw. państwo opiekuńcze to jeszcze nie oznacza socjalizmu.

07.03.2018 10:14 Mariusz

OK już rozumiem. Socjalizm jest tam gdzie jest kryzys, a tam gdzie jest prosperity jest kapitalizm :-)

07.03.2018 11:42 PIT

@MARIUSZ

Nie i nic nadal nie rozumiesz. Nie będę Ci robił wykładu.

16.03.2018 1:01 gupol(szukam w OZE)

@pit
"Zdecyduj się, rozwiązuje czy nie. Słowa niemal, prawie wskazują na twoje zwątpienie ;-)...... to jak w końcu ?"

ah tak słowo "prawie". cóż tania energia raczej nie rozwiąże problemu sensu życia, nie odpowie na pytanie czy bóg istnieje, nie da wszystkim pełni szczęścia.
natomiast rozwiązuje całą resztę MATERIALNYCH problemów. proste?


@pit
"Pusty slogan, jasne. Skoro to taki pusty slogan to czemu następuje zmiana klimatu?"

o co ci kurna chodzi? co ma piernik do wiatraka? gdzie rzym a gdzie krym? gdzie busz a gdzie dym?;)
jeśli już to chyba tylko tyle że "limity planety" nie są stałe. tak jak jej klimat.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto