Korporacyjni piraci: ubezpieczenie od utopienia telefonu, ale tylko bez płynów w pobliżu

Korporacyjni piraciBanki, firmy ubezpieczeniowe i inne firmy coraz bardziej bezwzględnie wchodzą na drogę nieuczciwych praktyk, mających zwiększyć ich zyski. Zwykle jestem bardzo sceptyczny co do wspaniałych obietnic i ostrożny, ale też dałem się złapać: w firmie Komputronik sprzedawca zaproponował mi ubezpieczenie smartfona o pięknie brzmiącej nazwie „Gwarancja Beztroski” (już sama nazwa powinna zapalić czerwone światełka ostrzegawcze), zachwalając, że obejmuje ono praktycznie wszystkie przypadki uszkodzeń, także zawinionych przez użytkownika. Zapytałem konsultanta o kilka przykładów, kiedy działa ubezpieczenie. Ponieważ smartfon miał być dla syna, który poprzedni utopił, było wśród nich explicite postawione pytanie „czy jak wpadnie do wody, to ubezpieczenie też to obejmuje”. Odpowiedź konsultanta brzmiała, że jak najbardziej.

Naiwnie, znając nieszczególną ostrożność mojej latorośli w postępowaniu z telefonem, zgodziłem się wykupić ubezpieczenie.

Minął rok i syn, podczas kąpieli w wannie połączonej z przeglądaniem internetu, faktycznie telefon utopił. Szczęśliwy nie byłem, no, ale że było ubezpieczenie, które – jak mniemałem – obejmowało tę sytuację, zwróciłem się do ubezpieczyciela o zrealizowanie ubezpieczenia.

W odpowiedzi firma Allianz przesłała mi informację, że odrzucają wniosek, ponieważ – cytując: „W instrukcji sprzętu zawarto następującą informację:

Urządzenie powinno zawsze być suche. Nie wolno używać urządzenia w miejscach, gdzie w pobliżu znajdują się płyny, pada deszcz lub występuje wilgoć, ani wystawiać urządzenia na działanie tych niekorzystnych warunków.

Skoro według Allianz nie można używać urządzenia w miejscach gdzie znajdują się płyny, to jak można udzielać ubezpieczenia obejmującego wpadnięcie do wody i o tym informować? Taka interpretacja z góry wykluczałaby wszelką odpowiedzialność firmy i oznaczałaby, że ubezpieczenie było bezwartościowym naciąganiem. Nie wątpię, że w każdym innym przypadku, nie tylko utopienia, kiedy klient, który zapłacił za „Gwarancja Beztroski” chciałby z niej skorzystać, firma ma na podorędziu gotową listę argumentów, dlaczego nie obejmuje ona zgłoszonego przypadku.

Moja opinia o praktykach firm Komputronik i Allianz jest jednoznaczna. To, że oferowane ubezpieczenia są lipne i służą jedynie wyciąganiu pieniędzy (jak w ubezpieczeniach oferowanych przez banki w pakiecie z kredytami), nie jest zresztą jedynie moją opinią.

Zadałem sobie trud sprawdzenia, co jest napisane w instrukcji obsługi i zacytowanych jako podstawa odrzucenia reklamacji przez Allianz słów WCALE TAM NIE MA (skan 1, skan 2). Nie wiem, z karty jakiego urządzenia Allianz zacytował te słowa, ale na pewno nie pochodziły one z dokumentacji nabytego przeze mnie smartfona ASUS.

Kwota, na którą oszukały mnie Allianz i Komputronik  jest niewielka, ale dla zasady uważam, że nieuczciwe praktyki handlowe trzeba nagłaśniać.

Komentarze

16.11.2017 15:34 Kris

Niezłe sqrwysyny z tego Allianzu. Ale nie tylko z nich - instytucje finansowe coraz bezczelniej sobie poczynają. Trzeba być naiwnym (sorrt, Marcinie), żeby ufać temu, co mówią konsultanci :)
Ale fakt, że nawet przeczytanie umowy niewiele daje, bo zwykle jest napisana takim niezrozumiałym bełkotem (pewnie celowo), że się tego nie zrozumie. A nawet jak się przeczyta i zrozumie, to - jak pokazuje przygoda Marcina - i tak okaże się, że może być odniesienie do jeszcze innego dokumentu. Zwykły obywatel bez sztabu prawników w starciu z coraz bardziej nieetycznymi korporacjami ma przesrane.
No, w przypadku tak ewidentnego szwindlu jak zrobili Allianz i Komputronik można iść pewnie iść do rzecznika praw konsumenta czy nawet do sądu, ale biorąc pod uwagę, że to czas, koszty i boksowanie się z korpo, korpo zakłada, że większość ludzi się podda.

16.11.2017 16:43 Rafał

Komputronik to dobra firma, sam nie raz kupowałem od nich sprzęt. Dziwie się dlaczego tak psują sobie opinie wchodząc w takie układy.

16.11.2017 17:12 Mariusz

Koncerny MUSZĄ mieć dobre wyniki finansowe. Bo inaczej przytrafi im się TO http://next.gazeta.pl/next/7,151003,22651502,general-electric-ma-duzy-problem-zalamani-inwestorzy-masowo.html#BoxBizLink

A co do uZywania smartfona w pobliżu wody to są wzglęnie wodoodporne smartfony. Na pewno Samsung Galxy S7, może jeszcze jakieś inne tańsze??

16.11.2017 17:57 papa ohara

Marcin, nie zostawiaj tej sprawy i odwołaj się choćby dla zasady!
Mają psi obowiązek zwrócić ci koszt naprawy lub równowartość telefonu. Miałem w 2011 roku problem z oszukańczą firmą Allianz, która odmówiła mi wypłaty odszkodowania z tak absurdalnego powodu, że aż wstyd o tym pisać.Odwołanie do nich nic nie dało. Odwołanie do Rzecznika Ubezpieczonych spowodowało, że grzecznie podkulili ogon i wypłacili z odsetkami ustawowymi to co mi się należało.

Korporacyjni piraci mają się w Polsce coraz lepiej. Prym wiodą złodziejskie banki z lichwiarskim oprocentowaniem i opłatami, przestępcze biura maklerskie oraz oszukańcze fundusze inwestycyjne.

Może rządzący powinni się za te bandyckie świty w końcu zabrać? Bo nas w końcu rozkradną do reszty.

16.11.2017 21:21 ŚWIATŁOLUB

- sytuacja przypomina dowcip Monty Pythona gdy do ubezpieczalni przychodzi Wielebny, któremu skradziono spalinowóz: "pastor ma bardzo dobre ubezpieczenie ale, że pastor postanowił z niego skorzystać zmuszeni jesteśmy odmówić wypłaty odszkodowania ... "

16.11.2017 22:11 adaś

Niezależnie od wszelakich ubezpieczeń mogę powiedzieć że gdyby mój syn utopił telefon w wannie podczas kąpieli to :
1. Musiałby sam sobie uskładać na nowy lub na naprawę.
2. Miałby ze mną poważną rozmowę na temat zasad korzystania z urządzeń elektrycznych i elektronicznych.
3. Zastanowił bym się czy aby nie są to pierwsze objawy uzależnienia od kolorowego ekranu.

17.11.2017 0:06 observer

@Papa Ohara

To jest standardowe działanie firm ubezpieczeniowych. Tani sposób na unikanie likwidacji szkód. Pierwsza odpowiedź jest zawsze negatywna, spora część rezygnuje, a ci, którzy chcą się szarpać coś dostaną. Firma jest do przodu.


@Papa Ohara
"Korporacyjni piraci mają się w Polsce coraz lepiej. Prym wiodą złodziejskie banki z lichwiarskim oprocentowaniem i opłatami, przestępcze biura maklerskie oraz oszukańcze fundusze inwestycyjne. "

Unikałbym słowa kradzież oraz złodzieje. Nikt ci niczego nie kradnie, umowy z bankiem nie musisz podpisywać. Jest tutaj swoboda. Swoboda jest ograniczona przepisami, które - wg osób ze skrajnie konserwatywnymi poglądami - są ingerencją państwa w zdrowy, wolny rynek. Używając dosłownego słownictwa - przepisy regulujące umowy są neomarksistowskim lewactwem.

Teraz możesz napisać, że bronię złodziejskich banków, a ja ci odpowiem, że jesteś lewackim neomarksistą :-).

@Marcin Popkiewicz

Sprawdź polisę, czy mimo utopienia telefonu możesz odstąpić od umowy i nie płacić kolejnych rat ubezpieczenia. Nie jest to wcale oczywiste.

Znalazłem OWU (to chyba to ubezpieczenie):
https://www.komputronik.pl/media/pl-komputronik/staticPages/uslugi/download/ubezpieczeniowe/14_OWU_Cogitary_Komputronik_gwarancje_beztroski_RUN2.pdf

Awaria sprzętu elektronicznego
– uszkodzenie wskazanego w dokumencie ubezpieczenia sprzętu, wywołane nagłym i nieprzewidzianym zaprzestaniem prawidłowej pracy elementu lub zespołu sprzętu, powodujące przerwanie jego funkcji lub unieruchomienie sprzętu wynikłe z przyczyn wewnętrznych tj. pochodzenia: mechanicznego, elektrycznego, elektronicznego lub hydraulicznego, które nie jest spowodowane bezpośrednim działaniem człowieka oraz nie jest skutkiem użytkowania niezgodnego z instrukcją obsługi. Za awarię nie uznaje się uszkodzeń wynikających z normalnego zużycia sprzętu podczas jego eksploatacji

Przypadkowe uszkodzenie
– przypadkowe, nagłe i nieprzewidziane uszkodzenia
ubezpieczonego sprzętu na skutek czynników zewnętrznych, które mają wpływ na jego
funkcjonowanie, jeżeli sprzęt ten był użytkowany zgodnie z instrukcją obsługi tego sprzętu.
=========================================================
Uszkodzenie było spowodowane działaniem człowieka, więc nie jest awarią.

Trudno też powiedzieć, by utopienie telefonu w wannie było nieprzewidziane. Trzymając telefon w wannie łatwo przewidzieć, że można ten telefon utopić.

Trzeba było zgłaszając szkodę opisać sytuację, którą obejmuje ubezpieczenie. W przypadku wanny trudno byłoby coś takiego zrobić. Gdyby na przykład przechodzący kot potrącił ogonem telefon, który wpadł do stojącego obok wazonu z wodą, to byłaby to awaria sprzętu elektronicznego.

17.11.2017 11:13 Kaktus

Niestety wypuszczenie telefonu z wilgotnych dłoni wprost do wanny pełnej wody nijak nie podchodzi pod przypadkowe uszkodzenie ani spowodowanie nieumyślnej awarii. Diagnoza jest więc tylko jedna i bardzo prosta, ktoś tu jest skończonym idiotą i powiem nawet więcej, wcale nie jest to firma Allianz, która oferuje ten bubel o wdzięcznej nazwie "Gwarancja Beztroski" - to problemu nie rozwiąże. Problemem jest niewłaściwe wychowanie własnego dziecka i zamiast wydawać pieniądze na bzdurne ubezpieczenia, lepiej się skupić i zająć prostowaniem własnego syna bo za kilka tudzież kilkanaście lat okaże się, że pewien samochód wyląduje na dnie jeziora i wyobraźcie sobie - też nie będzie wodoodporny. Recepta jest więc jedna, trzeba spędzać więcej czasu z synem, a to co zaoszczędzimy wydać już lepiej na dobry obiad czy inne przyjemności typu zwiedzanie świata, bo przy okazji czegoś się o nim można dowiedzieć.

17.11.2017 15:26 ŚWIATŁOLUB

@ Kaktus:
zapewniam, że nie istnieje coś takiego jak samochód.
Wszystko wprawiane jest w ruch jakąś energią.
Czy chodziło o spalinochód czy elektrowozicielnyj pojezd sam bym się nie odważył udzielać komukolwiek rad wychowawczych, bo mogę być nieobiektywny.

17.11.2017 22:48 Marcin Popkiewicz

@Adaś
Jak piszesz:
"Niezależnie od wszelakich ubezpieczeń mogę powiedzieć że gdyby mój syn utopił telefon w wannie podczas kąpieli to :
1. Musiałby sam sobie uskładać na nowy lub na naprawę.
2. Miałby ze mną poważną rozmowę na temat zasad korzystania z urządzeń elektrycznych i elektronicznych."

Poprzedni telefon mój syn uszkodził i zakup nowego w połowie sfinansował z własnego kieszonkowego. Teraz, jak telefon utopił, dostał starą komórkę żony. Uważam, że poniósł konsekwencje, bo to dobrze robi na ogarnięcie i odpowiedzialność. Miał też rozmowę.

@Papa Ohara
Owszem, zamierzam zgłosić temat do rzecznika. Kwota (jednorazowo zapłacona to sto kilkadziesiąt złotych, więc nie majątek), ale nie powinno być przyzwolenia społecznego na takie praktyki.

@Kaktus
Jak piszesz "ktoś tu jest skończonym idiotą i powiem nawet więcej, wcale nie jest to firma Allianz".
Pomijając Twoją grację i delikatność kaktusa (naprawdę mógłbyś sobie darować to ad personam), to nawet bym się zgodził, że w istniejących okolicznościach wykupywanie takich ubezpieczeń nie ma sensu i "trzeba być idiotą", żeby je wykupywać.
Odnośnie zachowania dziecka, to odpisałem wyżej adasiowi - syn rozumie, jest mu przykro i myślę, że wyciągnął wnioski - cóż, ludzie tak mają, że uczą się na własnych błędach (oby!), a nie z gadania rodziców...
Czas z dzieciakami staram się spędzać, wyjeżdżać też (maksymalnie bezemisyjnie, dodam), dziękuję za dobrą radę :)
Odnośnie Twojego "wypuszczenie telefonu z wilgotnych dłoni wprost do wanny pełnej wody nijak nie podchodzi pod przypadkowe uszkodzenie ani spowodowanie nieumyślnej awarii", to też nawet mógłbym się zgodzić, ale...:
- poprzednia komórka służyła mi 7 lat, zanim wpadła mi do kubka z kawą. Utopienie.
- jeszcze wcześniejsza komórka wpadła mi do jeziora, kiedy żeglowałem. Utopienie.
Mam więc uraz na punkcie utopień komórek i kiedy zaoferowano mi ubezpieczenie, explicite zapytałem, czy obejmuje to przypadki utopień, takie jak wpadnięcie do wanny, jeziora, kubka itd. Konsultant potwierdził, że obejmuje.
I o to mi chodzi, że sprzedawca Komputronika ściemniał w żywe oczy, żeby tylko wcisnąć ubezpieczenie, za sprzedaż którego to shitu dostał pewnie prowizję.
Jak można sprzedawać ubezpieczenie od utopienia, które nie obejmuje sytuacji, kiedy telefon znajdował się w pobliżu płynów. Monty Python wymięka...
Nie mam nic przeciwko temu, żeby firmy ubezpieczeniowe oferowały za ciężką kasę bezwartościowe ubezpieczenia, np. od stratowania telefonu przez stado mamutów - ale niech będzie jasne, co oferują, a nie kłamią. Nie można akceptować takich praktyk.
I dalej: jako uzasadnienie odrzucenia zgłoszenia Allianz podpiera się cytatem z instrukcji... ale po przejrzeniu instrukcji obsługi urządzenia okazuje się, że cytat jest wymyślony. Jest to ewidentne robienie ludzi w rogi. Nie można akceptować takich praktyk.

17.11.2017 23:26 observer

@Marcin Popkiewicz
"Mam więc uraz na punkcie utopień komórek i kiedy zaoferowano mi ubezpieczenie, explicite zapytałem, czy obejmuje to przypadki utopień, takie jak wpadnięcie do wanny, jeziora, kubka itd. Konsultant potwierdził, że obejmuje."

Ale nie sprawdziłeś OWU oraz warunków w jakich utopienie komórki będzie skutkować wypłatą ubezpieczenia.

@Marcin Popkiewicz
"Nie mam nic przeciwko temu, żeby firmy ubezpieczeniowe oferowały za ciężką kasę bezwartościowe ubezpieczenia, np. od stratowania telefonu przez stado mamutów - ale niech będzie jasne, co oferują, a nie kłamią."

Ależ to jest jasne. W OWU jest to wyraźnie napisane. Tylko kto by czytał OWU?

Zdecyduj się, do kogo masz pretensje. Czy do konsultanta, że wcisnął ci nie takie ubezpieczenie, jakie chciałeś, czy do firmy, że nie chce ci wypłacić odszkodowania, mimo, że ubezpieczenie obejmuje takie przypadki.

Wydaje mi się, że działasz na poziomie emocji a nie racjonalnego myślenia. Jako analityk powinieneś rozłożyć sytuację na czynniki pierwsze i złożyć z powrotem. Weź głęboki oddech, zbierz informację i weź kartkę oraz napisz wszystko po kolei. Unikniesz niepotrzebnych frustracji. Będziesz też wiedział, do kogo mieć pretensje i czy w ogóle mieć do kogokolwiek pretensje.

Jeśli ubezpieczenie nie obejmowało takich sytuacji, to winny jest konsultant (i częściowo ty za nieprzeczytanie umowy, którą podpisałeś).

Jeśli ubezpieczenie obejmowało takie sytuacje, to powinieneś się odwoływać.

Niestety w twojej całej historii zabrakło najważniejszych informacji. Owszem, podałeś nazwy firm, ale nie zacytowałeś żadnego fragmentu z OWU na podstawie którego chciałbyś żądać wypłaty odszkodowania.

Nie jest też prawdą, że to ubezpieczenie jest bezwartościowe, bo obejmuje sytuacje nieprzewidziane. Kąpanie się w wannie z telefonem, który nie jest wodoodporny nie jest sytuacją nieprzewidzianą. Wiadomo, że telefon musi wypaść z mokrej i śliskiej dłoni oraz znaleźć się w wannie. Na takie sytuacje są specjalne telefony i taki należy nabyć.

18.11.2017 0:01 Marcin Popkiewicz

@Observer
OWU wyglądało całkiem OK. Aby odrzucić wniosek ubezpieczyciel powołuje się na "instrukcję użytkownika", więc nie wystarczy przeczytać i w miarę zrozumieć OWU... Trzeba też dokumenty powiązane. Ma to jakiś sens, kiedy kupuje się ubezpieczenie kredytu hipotecznego za ciężką kasę... Nie mówiąc już o tym, że Allianz przytacza fragment instrukcji, którego tam nie ma.
Sorry, ale przy takim podejściu nawet wielogodzinne studiowanie dokumentów nie daje żadnych szans.

18.11.2017 1:16 adaś

@Marcin.
Ja jednak najbardziej obawiam sie tego co napisałem w punkcie 3. Naprawdę nigdy nie przyszło mi do głowy zabierać telefonu do wanny i nigdy nie zauważyłem aby tak robiły moje dzieci. A mimo tego uważam, że jedno moje dziecko wykazuje objawy uzależnienia.
http://natemat.pl/85775,przekonaj-sie-czy-jestes-uzalezniony-od-telefonu.

Odnośnie używania urządzeń i brania za nie odpowiedzialności nasuwa mi się pewna refleksja.
Ale najpierw sytuacja z życia :
W USA pewna pani o swojsko brzmiacym nazwisku ( Kowalsky czy jakoś podobnie) kupiła sobie samochód kempingowy zwany popularnie kamperem. Wyjechała na autostradę i włączyła tempomat. Po pewnym czasie zachciało się jej pić więc wstała zza kierownicy aby na kuchence przygotowac sobie kawę. Niestety w tym momencie autostrada zdradliwie skręciła i samochód uderzył w barierki.
Ta pani wytoczyła proces producentowi i wygrała !
Producent musiał dostarczyć jej nowego kampera, no i od tej pory pisał w instrukcji, że tempomat nie jest automatycznym pilotem i że podczas jazdy kierowcy absolutnie nie wolno opuszczac swojego miejsca.

Nasuwa sie pytanie czy aby na pewno jesteśmy cywilizacją techniczną i pewne zachowania wynosimy z domu czy ze szkoły ? Czy może jednak nie i potrzebujemy każdorazowo szczegółowej instrukcji na życie, i to instrukcji od zera w stylu : " cegła jest materiałem budowlanym do wznoszenia ścian i nie nadaje się do wbijania gwoździ.Producent nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne szkody powstałe przy wbijaniu gwoździ cegłą"

Ja się obawiam, że obecna "kultura"produkuje coraz wiecej ludzi podobnych do pani z USA a takie społeczeństwo nie jest i nigdy nie będzie zdolne do podjęcia naprawdę wielkich zadań które przed nami stoją.

18.11.2017 9:44 Mariusz

Fakt że Marcin został przez firmę naciągnięty na podejrzany produkt ubezpieczeniowy :-) W sumie to nie wiadomo jakie sytuacje utopienia miałoby obsługiwać ubezpieczenie ?? :-)

Ale też tak zdroworozsądkowo to z tego, co pisze Marcin wynika, że ryzyko utopienia przez niego telefonu jest wysokie i w ciągu 7 lat wynosi blisko 100%. To oznacza, że firma ubezpieczająca powinna kasować go na równowartość telefonu co nie ma sensu, bo przecież za tyle to mógłby on sobie po prostu sam kupić nowy telefon.
WIęc rozwiązaniem jest używać telefonów wodoodpornych i na dodatek zabezpieczonych jakims długim podtrzymującym paskiem w przypadku korzystania nad głębszym jeziorem. A nie korzystac z ubezpieczeń bo to w sumie liczenie że za 150 zł oddadzą nam telefon za ~-500zł czyli że ktoś bardziej odpowiedzialnie z telefonu korzystający dorzuci sie do naszego telefonu

19.11.2017 12:22 observer

@Marcin Popkiewicz
"OWU wyglądało całkiem OK. Aby odrzucić wniosek ubezpieczyciel powołuje się na "instrukcję użytkownika", więc nie wystarczy przeczytać i w miarę zrozumieć OWU... Trzeba też dokumenty powiązane."

Owszem. Trzeba czytać dokumenty powiązane, ponieważ w założeniu jest to ubezpieczenie różnych sprzętów. Każdy sprzęt ma swoje warunki użytkowania, których trzeba przestrzegać.

Jeśli chodzi o instrukcję użytkownika, to jest w niej wyraźna sugestia, że telefonu nie powinno się używać w łazience:

str 2
"Przestroga:

Asus Phone nie należy używać w
ekstremalnych warunkach,
przy wysokiej temperaturze lub
wysokiej wilgotności"

Moim zdaniem łazienka podpada pod wysoką wilgotność. Po prostu TEN telefon nie nadaje się do takich warunków użytkowania. Jest to tani telefon do typowych warunków. Łazienka to nie są typowe warunki do użytkowania elektroniki użytkowej. Czy wstawiłbyś np. modem do łazienki?

"Nie mówiąc już o tym, że Allianz przytacza fragment instrukcji, którego tam nie ma."

To jest jakiś argument, chociaż wątpliwy. Przy odwołaniu zamienią ten argument na prawdziwy cytat z instrukcji i koniec sprawy.


"Sorry, ale przy takim podejściu nawet wielogodzinne studiowanie dokumentów nie daje żadnych szans."

Sorry, ale naprawdę potrzebujesz wielogodzinnego studiowania instrukcji obsługi, by się dowiedzieć, że telefonu nie używa się w łazience? Telefonu, który w żaden sposób nie jest zabezpieczony przed wilgocią i zamoczeniem.


Rozumiem natomiast rozgoryczenie, ponieważ zapewne uważałeś, że TO ubezpieczenie zabezpiecza przed skutkami utopienia telefonu w wannie.

19.11.2017 17:10 Marcin Popkiewicz

@Observer
Tu nie chodzi o sto kilkadziesiąt złotych kosztu ubezpieczenia.
Chodzi o to, że firma, sprzedając ubezpieczenie, po prostu mnie okłamała. Zapytałem explicite, czy jak wpadnie to wanny, to ubezpieczenie to obejmuje. Sprzedawca potwierdził, że tak, obejmuje, i jak wpadnie do wanny, to pieniądze zostaną zwrócone.
Gdyby powiedział prawdę, że ubezpieczenie obejmuje tylko takie przypadki utopienia, kiedy w pobliżu nie ma płynów, ubezpieczenia bym nie kupił.
Oczywiście, woda jest czynnikiem ryzyka. Ale przepraszam - jaki byłby sens wykupywania ubezpieczenia od sytuacji, której nie uważamy za ryzykowną? I nie, warunki nie były ekstremalne - wilgoć czy temperatura nie były żadnym zagrożeniem.

Najgorsze wydaje mi się przyzwolenie na okłamywanie ludzi przez firmy.
Społeczeństwo nie może funkcjonować, gdy jest powszechne przyzwolenie na okłamywanie, postprawdę czy dezinformację przez firmy, polityków itd. - to różne, powiązane ze sobą, oblicza tego przyzwolenia. Jak widzę, dochodzi to do takiego stopnia, że to nie firma jest winna, że kłamała w żywe oczy, ale człowiek, który naiwnie uwierzył w słowa jej przedstawiciela.
Zgodnie z taką logiką, to nie przestępca jest winien, tylko ofiara. Swoją drogą, to jest paru forumowiczów, ze strony których mógłbym się spodziewać takiego podejścia, ale to, że takie poglądy ma @Observer, przyznaję, zaskoczyło mnie.

19.11.2017 20:14 adaś

@Marcin Popkiewicz
"Najgorsze wydaje mi się przyzwolenie na okłamywanie ludzi przez firmy.
Społeczeństwo nie może funkcjonować, gdy jest powszechne przyzwolenie na okłamywanie, postprawdę czy dezinformację przez firmy, polityków itd."
Zgadza się, ale nie może być również odwrotnie a często ma to miejsce, że ludzie próbują wyłudzać odszkodowania, zwłaszcza komunikacyjne.

Wracając do telefonu, to przedstawię to ze swojego punktu widzenia, gdybym ja miał takie ubezpieczenie.
Sytuacja pierwsza :
Dziecko poślizgnęło się w wannie i uderzyło w głowę. Ja śpiesząc mu na ratunek pochyliłem się aby je podnieść i w tym momencie telefon wypadł mi z kieszeni do wanny. Uważam, że wypłata odszkodowania mi się należy i będę o nią walczył.
Sytuacja druga :
Dziecko bawiło się telefonem podczas kąpieli w wannie i utopiło go. To czy wcześniej poinformowałem dziecko że tak nie wolno jest sprawą między mną a dzieckiem. Sprawy nie zgłaszam do ubezpieczyciela bo czuję wyraźne zaniedbanie z mojej strony.
Gdyby ubezpieczenie miało działać w takich okolicznościach to znaczy, że każdy komu znudził się telefon może po prostu wrzucić go do wanny.

Więc znów zgodze się z Observerem :"...telefonu nie używa się w łazience..." podczas kąpieli.

19.11.2017 21:03 irek

Zgadzam się z Marcinem, został po prostu oszukany. Dywagacje o zasadności używania telefonu w łazience nie mają tu wiele do rzeczy. To bardzo przykre i rozczarowujące, kiedy robi to nie firma krzak, ale korporacje z frazesami CSR na sztandarach.

https://www.komputronikbiznes.pl/csr/
https://serwis.allianz.pl/kariera-w-centrali/dzialalnosc-csr.html

Tak działa mityczna samoregulacja rynku, CSR nie pozostaje zwyczaj niczym więcej, niż ściemą na potrzeby PR.
Tłumacząc takie zachowanie, tolerujemy, mówiąc dosadnie, dymanie nas, w imię zysku.

19.11.2017 22:09 observer

@Adaś

Zgadzam się z Tobą. Popieram też przykłady.

@Marcin Popkiewicz

Proponuję nabrać do tej sprawy dystansu. Bez tego nie będziesz w stanie racjonalnie tego ocenić.

Fakty są takie:

1. Nie wiadomo dokładnie, na który punkt OWU chciałbyś się powołać.
2. Skarżysz się na mityczne korporacje, ale chyba głównie chodzi ci o to, co powiedział Ci sprzedawca. Trudno jest mi ocenić, co naprawdę powiedział Ci sprzedawca. Nie wiadomo też, jak dokładnie brzmiało pytanie i czy sprzedawca odpowiedział na zadane przez Ciebie pytanie, przeformułował je sobie w myśli i odpowiedział na inne. Hipotetycznie mogło być tak:

Marcin: "Czy ubezpieczenie obejmuje przypadki utopienia telefonu w wodzie?" (w domyśle - utopienie podczas kąpieli w wannie).

Sprzedawca: "Tak ubezpieczenie obejmuje także przypadki utopienia telefonu" (w domyśle - jeśli utopienie nie jest zawinione przez użytkownika, czyli jest konsekwencją przypadku).

3. Twierdziłeś, że w instrukcji nie jest nigdzie napisane, że nie można używać telefonu w łazience (sformułowałeś to trochę inaczej, ale odnosiło się to do konkretnego przypadku łazienki). Tymczasem w instrukcji jest wyraźnie napisane, że nie można używać telefonu w łazience.

@Marcin Popkiewicz
"Najgorsze wydaje mi się przyzwolenie na okłamywanie ludzi przez firmy."

Owszem. Tak byłoby gdybyś w sposób definitywny okłamany. Jednak w przypadku kąpieli z telefonem w wannie .... no cóż. Nie jest to najlepszy przykład okłamywania. Czy naprawdę przyszło Ci do głowy, że ktoś sprzeda Ci ubezpieczenie od zniszczenia telefonu podczas kąpieli w wannie? Odpowiedz szczerze. Umiesz liczyć, jesteś fizykiem, prawdopodobieństwo i wartość oczekiwana to dla Ciebie pestka, więc odpowiedz, czy naprawdę uważałeś, że takie ubezpieczenie kupiłeś, czy tylko oszukiwałeś sam siebie, że kupiłeś takie ubezpieczenie?

@Marcin Popkiewicz
"Jak widzę, dochodzi to do takiego stopnia, że to nie firma jest winna, że kłamała w żywe oczy, ale człowiek, który naiwnie uwierzył w słowa jej przedstawiciela."

Sorry. Ale nikt tutaj nie mówi o winie. Ja chciałbym ustalić fakty. Wciąż nie wiem, jak wygląda OWU i na jakiej podstawie (który punkt w OWU) pozwala Ci na zgłoszenie szkody.

Jest tutaj też drugi aspekt. Owszem - prawdopodobnie przedstawiciel nieco "przereklamował" produkt. Może miał od tego prowizję. Takie działanie jest problemem. Jednak aby tak stwierdzić, należy znać wszystkie szczegóły, a ja wciąż nie widziałem Twojego OWU.

@Marcin Popkiewicz
"Swoją drogą, to jest paru forumowiczów, ze strony których mógłbym się spodziewać takiego podejścia, ale to, że takie poglądy ma @Observer, przyznaję, zaskoczyło mnie."

To dość emocjonalny argument. Wyluzuj. Nikt nie jest przeciwko Tobie (bo chyba w takich kategoriach zaczynasz prowadzić dyskusję). Ochłoń, wypisz fakty (ale fakty, a nie emocje) i będzie Ci łatwiej to ocenić. Oczywiście mi (i innym dyskutantom) jest łatwiej, bo mamy dystans do całej sytuacji. Ale brnąc dalej w emocje niewiele posuniesz sprawę do przodu. Liczą się fakty.

19.11.2017 22:56 Marcin Popkiewicz

@Observer
Piszesz: <<Sprzedawca: "Tak ubezpieczenie obejmuje także przypadki utopienia telefonu" (w domyśle - jeśli utopienie nie jest zawinione przez użytkownika, czyli jest konsekwencją przypadku).>>
Sorry, ale jak sprzedawca może tak mówić, jeśli ubezpieczenia ma obejmować tylko te przypadki utopienia, "kiedy w pobliżu nie ma płynów"?
Reasumując: sprzedawca zwyczajnie skłamał (albo, w łagodniejszej wersji, sam nie wiedział, co sprzedaje). I takie praktyki potępiam. Tylko tyle, i aż tyle.

20.11.2017 9:56 Dziekujeipozdrawiam

Niestety muszę to powiedzieć. Załatwianie prywaty na tym portalu jest niesmaczne, niezależnie od tego, czy udało się jakoś podciągnąć artykuł pod ogólną tematykę tutaj poruszaną.

20.11.2017 13:40 Marcin Popkiewicz

@Dziekujeipozdrawiam
Publikując ten artykuł nie załatwiam prywaty; jeśli już, to ostrzegam innych.
A to, że czasem piszę ze swoich doświadczeń (bywa, że pozytywnych, bywa, że niekoniecznie), to chyba normalne.

20.11.2017 15:13 Mariusz

Ja też uważam, że nieuczciwych handlarzy trzeba tępić. To, że mamy kapitalizm i każdy musi zarobić na chlebek i na masełko a jak nie sprzeda usługi to dzieci będa chodzic głodne nie znaczy, że ma prawo kłamać.

Mi sie kiedyś marzył porządny internetowy portal, gdzie możan by było zamieszczac informacje nt usług i towarów zakupionych - ich wad i zalet. Poniekąd już są takie próby ale mają częściowe pokrycie w całokształcie rynkowej oferty. To powinno byc coś umożliwiającego pełna weryfikację tożsamości handlarza i producenta żeby ktos z negatywnymi opiniami nie skasował konta i nie wypłynął czyściutki pod nowym szyldem.

Po prostu przed skorzystaniem z takiego ubezpieczenia można by było dwoma kliknięciami na smartfonie sprawdzić jakie sa opienie ludzi na ten temat. Czy ktos nie zostal oszukany itp itd

20.11.2017 19:48 adaś

@Mariusz
"Ja też uważam, że nieuczciwych handlarzy trzeba tępić." Znajdź kogoś kto uważa inaczej ( z wyjątkiem owych handlarzy oczywiście)

Ludzie mają naturalne poczucie wstydu. Każdy czegoś się tam wstydzi. Natomiast przedmiot wstydu może być różny u różnych ludzi. Pijak będzie się wstydził, że pijąc z kumplami pierwszy wpadł pod stół, a jak wpadnie ostatni to będzie dumny ze swojej mocnej głowy. Człowiek stroniacy od alkoholu będzie sie wstydził tego że wogóle tyle wypił iż wpadł pod stół.
Moim zdaniem do zabawy w wannie służy gumowa kaczuszka, model łódki, ewentualnie zegarek przeznaczony dla nurków. Dlatego wstydził bym się iść do ubezpieczyciela z telefonem zamoczonym podczas kąpieli.
Gdyby zamoczenie nastąpiło w innych okolicznościach to dopiero wtedy mógłbym stwierdzić czy ubezpieczyciel chce mnie oszukać czy nie. W razie odmowy wypłaty odszkodowania nagłaśniał bym sprawę gdyż "Ja też uważam, że nieuczciwych handlarzy trzeba tępić."
Tylko tyle i aż tyle.

20.11.2017 20:17 WJ

@OBSERVER
"Swoją drogą, to jest paru forumowiczów, ze strony których mógłbym się spodziewać takiego podejścia, ale to, że takie poglądy ma @Observer, przyznaję, zaskoczyło mnie."(MP)

Jedna obserwacja, może dla zluzowania atmosfery.
Uświadamiam Ci i Twoim stałym oponentom, że MP swoją uwagą do Ciebie, uwiarygodnił Twoją bezstronność w adresowaniu postów.
Rzecz cennego autorstwa :))))

21.11.2017 19:33 Ans

Prawda jest taka, że jedyne telefony, które przeżywają bez szkód kąpiel w wannie to Samsungi Solidy, ale dzieci w wieku gimnazjalnych takich nie używają ;-). Nie mogę przeboleć tego, że to pęknięciu szybki w moim osobistym telefonie nie mogę już myć go wodą z mydłem :-D

24.11.2017 19:32 observer

@WJ

To pokazuje, że nie ma czegoś takiego jak my i oni (sugerowane przez jednego z piszących tutaj komentarze i widzącego świat prymitywnie i czarno-biało). Można się z kimś zgadzać w 100 kolejnych kwestiach i nie zgadzać w 101. Można też nie zgadzać się z kimś w 100 kolejnych kwestiach i zgadzać w 101.

Dobrze, że jednak się różnimy.

Cieszę się też, że mimo uporu naszego rządu i jego apologetów na razie możemy pisać to, co myślimy.

03.12.2017 11:28 bojesie

@observer
pięknie żeś to napisał.
a jak bywa w rzeczywistości
-proponuję kasować wpisy użytkownika o nicku Pole Torsyjne - to słowa Observer-a
- warto opuścić was dla Prawdy - to moje słowa :-)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto