Krótka historia ruchów antyszczepionkowych

Dlaczego ludzie nie słuchają naukowców prezentujących rzetelne badania naukowe, a ufają oszustom?

O czym myślą i czym kierują się ludzie działający w ruchach antyszczepionkowych? Dlaczego wierzą Andrew Wakefieldowi, brytyjskiemu lekarzowi, który na łamach prestiżowego periodyku „Lancet” ogłosił wraz ze współpracownikami, że szczepionka MMR (przeciw odrze, śwince i różyczce) powoduje autyzm? Uwierzyło mu wielu rodziców dzieci cierpiących na tę chorobę. Do chwili obecnej Wakefield uważany jest w niektórych kręgach za jedynego sprawiedliwego, za bohatera, który niemal samotnie walczy z establishmentem medycznym i naukowym i broni chorych dzieci. Dla wierzących mu nie ma znaczenia, że jego artykuł został wycofany z czasopisma, że wykazano, iż badania przeprowadził nierzetelnie i nieuczciwie, a jego wnioski były fałszywe. Nie ma znaczenia, że sam Wakefield postępował nieetycznie (nie miał np. zgody komisji etycznych na przeprowadzenie testów), krzywdził pacjentów przez wykonywanie na nich inwazyjnych, a niepotrzebnych badań, że wreszcie opłacano go, aby zdyskredytował szczepionkę MMR. To wszystko zostało mu dowiedzione i ukarano go, a mimo to środowiska antyszczepionkowe darzą go wielką estymą. Dlaczego ludzie nie słuchają naukowców prezentujących rzetelne badania naukowe, a ufają oszustom? Wreszcie, czy takie historie zdarzały się wcześniej?

W ostatnich latach wiele słyszy się i czyta w różnych mediach na temat szkodliwości szczepionek i programów powszechnych szczepień. Antyszczepionkowe ruchy są prężne, wśród ich przedstawicieli znajdują się celebryci, a ich poglądy mają duży wpływ na rodziców obawiających się o zdrowie dzieci. Wielu obserwatorów tej sytuacji wydaje się wierzyć, że ruchy antyszczepionkowe są nowością we współczesnych społeczeństwach. Że powstały stosunkowo niedawno, w odpowiedzi na zbyt dużą (zdaniem ich przedstawicieli) liczbę obecnie stosowanych szczepionek przeciw chorobom wieku dziecięcego, na kontrowersje związane z niektórymi szczepieniami (na przykład te wymyślone i podsycane przez Andrew Wakefielda zastrzeżenia wobec szczepionki MMR) czy wręcz w powiązaniu z szerzonymi tu i ówdzie teoriami spiskowymi („rządy państwowe chcą nas oznakować przy użyciu szczepionek, żeby sprawować nad nami kontrolę”).

Tymczasem ruchy antyszczepionkowe towarzyszą szczepieniom od samego początku zastosowania idei o ochronie ludzi przed poważnymi chorobami dzięki podawaniu im specjalnie przygotowanych preparatów medycznych zawierających patogeny, czyli czynniki chorobotwórcze (osłabione, zinaktywowane lub też ich fragmenty). Ta idea, godna podziwu i uznana przez świat medyczno-naukowy za jedno z najdonioślejszych osiągnięć ludzkości, od zawsze budziła protesty oparte na różnych przesłankach. Co zaskakujące, choć zmienił się sposób organizowania protestów (ludzie w XIX wieku nie mieli dostępu do telewizji czy internetu), to ich treść przez te wszystkie lata pozostała niemal taka sama.

Ciekawostką jest to, że aktywność przypominająca działania antyszczepionkowców miała miejsce, jeszcze zanim angielski lekarz Edward Jenner w 1796 roku wynalazł szczepienie przeciw ospie prawdziwej. W 1721 roku w nękanym przez dużą epidemię ospy Bostonie jeden z lekarzy Zabdiel Boylston przy aktywnym wsparciu Cottona Mathera, wpływowego purytańskiego pamflecisty, zastosował technikę wariolacji (celowego zakażenia materiałem zawierającym wirusy ospy prawdziwej – variola, stąd nazwa) na ponad 200 osobach. Mather spotkał się z dużą dezaprobatą, atakowano go nawet fizycznie, a sam pisał, że nigdy nie widział tak wielu ludzi posłusznych diabelskim podszeptom.

Istnieje przypuszczenie (choć niewiele jest na to dowodów), że szczepienia znane były już wcześniej, w pierwszym tysiącleciu naszej ery, a stosowali je ponoć Chińczycy. Być może wiedziano o nich także w Europie. Dwaj osiemnastowieczni włoscy lekarze ‒ Emmanuel Timoni i Giacomo Pylarini ‒ pisali w 1714 roku, że podobne zabiegi znali ich przodkowie. A doktor James Kirkpatrick w swoim dziele z 1761 roku The Analysis of Inoculation: Comprizing the History, Theory, and Practice of It: with the Occasional Consideration of the Most Remarkable Appearances in the Small Pocks opisał sprzeciw duchowieństwa wobec szczepień ‒ miały one być buntem wobec woli Boga, karanym wiecznym potępieniem.

Ospa prawdziwa i pierwsza fala ruchów antyszczepionkowych

Kiedy rozpoczęto masowe szczepienia przeciwko ospie, również Edward Jenner spotkał się z krytyczną reakcją. Jenner nie stosował wariolacji, ale skuteczniejszą wakcynację, czyli uodpornienie za pomocą zakażenia materiałem pobranym ze zmian skórnych osób zainfekowanych krowianką (ospą krowią, od łac. vacca – krowa). Zakażenie takie powodowało stosunkowo łagodną krowiankę u osób szczepionych, a w konsekwencji odporność wobec ospy prawdziwej. 14 maja 1796 roku, w dniu, kiedy narodziła się nowoczesna wakcynologia, Jenner zaszczepił trzynastoletniego Jamesa Phippsa poprzez wprowadzenie przez nacięcia na ramieniu chłopca materiału zakaźnego pobranego od pewnej dójki zakażonej krowianką. Po zaszczepieniu tym Phipps okazał się odporny na infekcję ospą prawdziwą, a Jenner przewidywał, że systematyczne stosowanie jego preparatu (nazwanego „szczepionką” przez Louisa Pasteura) spowoduje całkowite usunięcie ospy prawdziwej z powierzchni Ziemi. Przewidywania Jennera sprawdziły się 200 lat później ‒ 9 grudnia 1979 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że Ziemia uwolniła się od tej straszliwej choroby.

Nie wszyscy obserwatorzy byli zachwyceni.

Niektórzy obawiali się, że szczepienie ludzi materiałem odzwierzęcym spowoduje powstanie mieszańców: półludzi, półkrów.

Popularne były ilustracje, na których osobom zaszczepionym z różnych części ciała wyrastają krowie głowy. O szczepionce pisano jak o „potworze z rogami byka, zadem konia, szczękami krakena, zębami i pazurami tygrysa, ogonem krowy oraz wszystkimi potwornościami puszki Pandory w brzuchu”. Potwór ten, niosący „wszelkie choroby, ból i śmierć”, miał „pożreć ludzkość, a szczególnie biedne, bezradne niemowlęta”.

Niektórzy rodzice sądzili, że wprowadzanie do ran na skórze płynu ze zmian poszczepiennych innych ludzi, którym podano szczepionkę parę dni wcześniej (metoda arm-to-arm), redukowało dzieci do roli inkubatorów materiału szczepionkowego. Obawiano się także przenoszenia w ten sposób innych chorób, takich jak: kiła, rak czy schorzenia psychiczne. Ponadto nacinanie skóry osoby szczepionej było bolesne oraz wiązało się z występowaniem nieprzyjemnych efektów ubocznych, takich jak powstawanie oszpecających blizn.

Rodzice martwili się również, że wprowadzanie do organizmu ich dzieci materiału pochodzenia zwierzęcego może spowodować infekcję odzwierzęcą. Duchowni natomiast uważali takie szczepienia za niechrześcijańskie. Oponenci szczepień twierdzili też, że są one „znakiem bestii”.

Wielu krytykujących nie ufało po prostu medycynie oraz nauce i naukowcom, także Jennerowi i jego teorii o przyczynie ospy. Część krytyków twierdziła na przykład, że choroba bierze się z gnijącej materii, w związku z tym trudno, żeby szczepionka była skuteczna.

Prawdziwe problemy zaczęły się, gdy szczepienia stały się obowiązkowe. Niektórzy uznali to za zamach na wolność i prawa mieszkańców Wielkiej Brytanii oraz za zbyt głęboko idącą interwencję rządu w życie ludzi.

W 1840 roku wprowadzono Vaccination Act, który zapewniał darmową wakcynację ubogim. W 1853 roku w ramach Vaccination Act zadekretowano obowiązek zaszczepienia wszystkich dzieci przed ukończeniem trzeciego miesiąca życia oraz przewidziano kary więzienia lub kary pieniężne dla rodziców niewypełniających tego obowiązku. Następnie w 1867 roku rozszerzono obowiązek zaszczepienia przeciw ospie na wszystkie dzieci do 14. roku życia. To rzekome zagrożenie dla praw obywatelskich spowodowało bardzo negatywny oddźwięk w społeczeństwie. Bunty rozpoczęły się już w 1853 roku, mieszkańcy protestowali w Ipswich, Henley, Mitford oraz innych miastach. W Londynie powstała Anti-Vaccination League, a powołana w 1867 roku Anti-Compulsory Vaccination League ogłosiła manifest przeciw obowiązkowym szczepieniom, w którym zarzuciła rządowi pogwałcenie praw i wolności obywateli, w tym prawa do wyboru i do ochrony własnych dzieci. W latach 1870‒1880 ukazało się wiele książek oraz czasopism szerzących antyszczepionkowe poglądy, w tym „Anti-Vaccinator” czy „Vaccination Inquirer”. Sytuacja wyglądała podobnie w innych krajach europejskich. W Sztokholmie większość mieszkańców zaczęła odmawiać szczepień, co spowodowało znaczące zmniejszenie liczby uodpornionych osób (w 1872 roku było ich 40 proc., a na pozostałych terenach Szwecji – 90 proc.). Jednak po dużej epidemii ospy w 1874 roku szybko wdrożono program obowiązkowych szczepień, co zapobiegło kolejnym epidemiom.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii nasilał się sprzeciw wobec szczepień. W 1885 roku tłumy ludzi wyszły na ulice w Leicester. Manifestujący nieśli transparenty z antyszczepionkowymi sloganami, trumnę dziecka oraz spalili kukłę Jennera. Po tym wydarzeniu powołano do życia komisję, która miała rozważyć argumenty „za” i „przeciw” szczepionkom. Po siedmiu latach obrad wydała ona oświadczenie mówiące o tym, że szczepionka w istocie chroni przed ospą, ale kary dla rodziców nieszczepiących dzieci powinny być zniesione. Nowy Vaccination Act z 1898 roku wprowadził do angielskiego prawa kwestię „sprzeciwu sumienia” i pozwolił rodzicom niechcącym poddawać dzieci wakcynacji na uzyskanie zwolnienia z tego obowiązku.

Pod koniec XIX wieku aktywność ruchów antyszczepionkowych wzrosła także w Stanach Zjednoczonych. W latach 70. XIX wieku kraj ten nękała epidemia ospy prawdziwej. Wprowadzono więc obowiązkowe szczepienia, co oczywiście wywołało sprzeciw. W 1879 roku powołano Anti-Vaccination Society of America, a potem podobne stowarzyszenia w Nowej Anglii i w Nowym Jorku. Organizacje te doprowadziły do zniesienia obowiązku szczepień w: Kalifornii, Illinois, Indianie, Minnesocie, Wirginii Zachodniej i Wisconsin. Podżegano także do buntu mieszkańców Montrealu.

W latach 1901‒1903 w Bostonie i jego okolicach miała miejsce epidemia ospy prawdziwej. Początkowo bostońska Board of Health zarządziła szczepienia dla ochotników, ale powiększająca się liczba chorych sprawiła, że wprowadzono obowiązkowe szczepienia dla wszystkich, w dodatku metodą house-to-house, czyli poprzez wysyłanie lekarzy do domów ludzi mieszkających w dzielnicach miasta o największej liczbie chorych. Naturalnie natychmiast uaktywniły się ruchy antyszczepionkowe. Kwestionowały one nieszkodliwość i skuteczność szczepionki, a także głosiły, że obowiązkowe szczepienia gwałcą swobody obywatelskie. Ich przedstawiciele chcieli również zmienić prawo i zdelegalizować obowiązek szczepień. Nie udało im się to.

Ze względu na to, że w trakcie epidemii znaleziono kozła ofiarnego – bezdomnych, których oskarżono o roznoszenie ospy – Board of Health powołała też specjalne virus squads. Ich zadaniem było przymusowe szczepienie tych właśnie ludzi. Niejednokrotnie odbywało się to z użyciem przemocy ze strony policji.

Szczególne znaczenie w batalii przeciw ospie prawdziwej miała sprawa Henninga Jacobsona, mieszkańca Cambridge w stanie Massachusetts. Jacobson odmówił obowiązkowego szczepienia, twierdząc, że godzi to w jego prawo do dbania o własne ciało w taki sposób, jak sam uzna za stosowne.

Sąd Najwyższy orzekł – po raz pierwszy w historii prawa dotyczącego zdrowia publicznego – że stan ma prawo zarządzić obowiązkowe szczepienia, aby chronić ogół obywateli przed chorobami zakaźnymi.

W 1901 roku przewodniczący bostońskiej Board of Health, doktor Samuel Holmes Durgin, rzucił wyzwanie antyszczepionkowcom. Mieli odwiedzić szpital pełny chorych na ospę. Oczywiście test miał dotyczyć tylko tych, którzy nie szczepili się uprzednio. Wyzwanie podjął doktor Immanuel Pfeiffer, duński imigrant, zwolennik leczenia głodem oraz hipnozą, a także wyznawca teorii mówiącej, że ludzie cieszący się dobrym zdrowiem nie zapadają na ospę. Złożył wizytę w szpitalu i widział się z blisko setką chorych. Po kilkunastu dniach znaleziono go, bardzo ciężko chorego, w domu. Ospę przeżył, ale Durgin triumfował, a prasa wieszczyła nauczkę dla antyszczepionkowców.

Nic takiego nie miało jednak miejsca. Ruchy antyszczepionkowe odcięły się od poglądów Pfeiffera i skrytykowały jego ryzykanckie postępowanie. Po wygaśnięciu epidemii w marcu 1901 roku ruchy antyszczepionkowe nadal działały aktywnie, aż do roku 1934, kiedy to w Bostonie zanotowano ostatni przypadek ospy. Na skutek ich działalności nie udało się rozszerzyć obowiązku szczepień na dzieci uczęszczające do prywatnych szkół.

Historia walki z epidemią ospy prawdziwej w Bostonie dobrze obrazuje problemy związane z powszechnymi szczepieniami oraz ruchami antyszczepionkowymi: kwestię zastosowania najnowszych rozwiązań naukowych w służbie społeczeństwu, przepływu rzetelnych (a także tych pseudonaukowych) informacji w społeczeństwie, prawa człowieka do decyzji dotyczących własnego zdrowia czy prawa rządów do ochrony ogółu obywateli. Niewątpliwie w Bostonie wydarzyły się także niepokojące rzeczy: łamano prawa bezdomnych w kontekście obowiązkowych szczepień, a oponentów szczepień wystawiano na niebezpieczeństwo choroby i śmierci. Wszystko to powinno służyć jako nauka dla dzisiejszych aktywistów i lekarzy propagujących powszechne szczepienia.

Krztusiec i druga fala ruchów antyszczepionkowych

Druga fala ruchów antyszczepionkowych miała zasięg globalny. W Europie, Azji, Australii i Ameryce Północnej protestowano w sprawie szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi (DTP zwaną dawniej Di-Per-Te), szczególne kontrowersje wzbudziła zaś tzw. pełnokomórkowa szczepionka przeciwkrztuścowa.

W Szwecji wprowadzono ją w latach 50. XX wieku. W 1967 roku jeden z tamtejszych lekarzy Justus Ström stwierdził, że krztusiec nie grozi już nowoczesnemu szwedzkiemu społeczeństwu i że program szczepień jest niepotrzebny. Wkrótce potem pojawiły się doniesienia o neurologicznych powikłaniach poszczepiennych. Wszystko to spowodowało spadek zaufania do szczepionki i zmniejszenie liczby szczepionych dzieci.

Sytuacja wyglądała podobnie w Japonii. DTP wprowadzono tam w 1947 roku. Skutkiem masowych szczepień było zmniejszenie zachorowalności do tego stopnia, że zaczęto wspominać o tym, że szczepionka nie jest już potrzebna. Emocje wzbudziło również to, że dwoje dzieci zmarło po szczepieniu. W związku z tym zaprzestano stosowania szczepień przeciw krztuścowi w ogóle. Rezultatem była epidemia, która wybuchła w 1979 roku ‒ zachorowało 13 tys. osób, 41 zmarło.

Japończycy wprowadzili więc szczepienia ponownie, tym razem z użyciem nieco bezpieczniejszej przeciwkrztuścowej szczepionki bezkomórkowej. Chorobę udało się opanować.

Szczepionka DTP była w użyciu w Wielkiej Brytanii od lat 50. XX wieku. Mimo że nie spowodowała całkowitego zniknięcia krztuśca, znacząco wpłynęła na zmniejszenie częstości jego występowania. W latach 40. krztusiec zbierał bowiem spore żniwo, szczególnie wśród niemowląt. W tamtych latach była to najbardziej śmiertelna ze wszystkich chorób zakaźnych dla dzieci. Po wprowadzeniu rutynowych szczepień liczba przypadków choroby malała i w końcu krztusiec przestał budzić emocje. Aż do lat 70., gdy jeden z londyńskich szpitali poinformował, że ponad 30 dzieci miało niepokojące objawy neurologiczne po szczepieniu DTP. Informacje pojawiły się w telewizji i prasie, powołano stowarzyszenie The Association of Parents of Vaccine Damaged Children, którego celem było ukazanie opinii publicznej ryzyka związanego ze szczepionką. Świat medyczny był podzielony, co tym bardziej dezorientowało społeczeństwo. W 1977 roku doktor Gordon Stewart ze szpitala w Glasgow opublikował wyniki badań świadczących o tym, że DTP wiąże się z dużym ryzykiem wystąpienia powikłań neurologicznych. Spowodowało to dyskusję na łamach czasopism naukowych oraz prasy popularnej. Wreszcie przeprowadzono niezależne badania zakrojone na szeroką skalę, które wykazały, że choć w istocie stosowanie szczepionki przeciwkrztuścowej wiązać się może z pewnymi efektami ubocznymi, to ryzyko ich wystąpienia jest niezwykle małe. Dzięki tej wiedzy rozpoczęto kampanię na rzecz powszechnych szczepień, i to kampanię bardzo agresywną, widoczną we wszystkich mediach.

Dyskusje na temat szczepień przeciw krztuścowi pojawiły się ponownie na początku lat 80. Udało się jednak przekonać opinię publiczną, że nie ma dowodu na to, że szczepionka przeciwkrztuścowa powoduje trwałe następstwa neurologiczne.

W Stanach Zjednoczonych antyszczepionkowe kontrowersje wywołał film dokumentalny DTP: Vaccine Roulette z 1982 roku, który obszernie pokazywał negatywne skutki szczepienia, a minimalizował efekty pozytywne. Niezadowoleni rodzice założyli własne organizacje po to, by protestować przeciw szczepieniom, jednakże świat medyczny tym razem nie ograniczył się do polemiki na łamach czasopism naukowych (jak to w dużej mierze było w Wielkiej Brytanii), ale wykorzystał mass media w proszczepionkowej kampanii. Dzięki temu w USA liczby zaszczepionych przeciw krztuścowi utrzymywały się na wysokim poziomie.

Aż do 2010 roku. Niestety, również na skutek działalności ruchów antyszczepionkowych, spadek liczby uodpornionych osób spowodował znaczący wzrost liczby chorych w Kalifornii. Zanotowano tam ponad 4 tys. przypadków choroby, 10 dzieci zmarło. W odpowiedzi w 2011 roku wprowadzono dodatkowe obowiązkowe szczepienia przy użyciu DTP dla uczniów szkół publicznych i prywatnych.

Na trzecią falę ruchów antyszczepionkowych nie trzeba było długo czekać.

MMR i trzecia fala ruchów antyszczepionkowych

W 1998 roku doktor Andrew Wakefield opublikował dane, z których wynikało, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy między szczepionką MMR a zapaleniem jelita i ‒ co ważniejsze – autyzmem. Informację podchwyciły media. Dało to początek antyszczepionkowej histerii oraz popularnemu mitowi mówiącemu o tym, że szczepionki powodują autyzm. Ale związku między MMR a autyzmem nie wykryto, a przeprowadzono w tym zakresie bardzo wiele badań, drobiazgowo, dokładnie i w wielu różnych ośrodkach badawczych. Stwierdzono też, że Wakefield postępował nieetycznie w stosunku do swoich pacjentów i fałszował wyniki badań, był nierzetelny i nieuczciwy. Po dochodzeniu (ogromną rolę odegrał w nim Brian Deer, dziennikarz, który zdemaskował fałszerstwa Wakefielda) większość współautorów artykułu wycofała się, a Wakefield został ukarany naganą ze strony brytyjskiego General Medical Council (za łamanie etyki zawodowej oraz nieujawnienie konfliktu interesów) oraz odebrano mu prawo wykonywania zawodu lekarza na terenie Wielkiej Brytanii. Wreszcie w 2010 roku, na podstawie niezbitych dowodów, czasopismo „Lancet” oficjalnie wycofało artykuł Wakefielda.

Niestety, szkód nie dało się już powstrzymać. Wielu rodziców, nastraszonych przez Wakefielda i zwolenników jego teorii, przestało szczepić dzieci szczepionką MMR.

Skutkiem tego jest coraz większa liczba przypadków odry w krajach Europy Zachodniej (np. Francja, Włochy). Sytuacja ta niepokoi do tego stopnia, że specjaliści w Stanach Zjednoczonych ostrzegali przed podróżami do Europy ze względu na potencjalne ryzyko zachorowania.

Elementem trzeciej fali ruchów antyszczepionkowych jest także hasło „Green Our Vaccines”. Kwestia bardziej „ekologicznych” i „nietoksycznych” szczepionek pojawiła się w wyniku podejrzeń, że tiomersal – związek rtęci stosowany w niektórych szczepionkach jako konserwant – może powodować autyzm. W 1999 roku amerykańskie organizacje medyczne zdecydowały o wycofaniu albo zmniejszeniu zawartości tiomersalu w szczepionkach. Firmy farmaceutyczne miały tego dokonać wyłącznie z ostrożności – zajmujący się bezpieczeństwem szczepionek Institute of Medicine’s Immunization Safety Review Committee oficjalnie stwierdził bowiem, że nie ma związku autyzmu ze szczepionkami zawierającymi tiomersal. Co więcej, po wycofaniu tiomersalu ze szczepionek dziecięcych częstość pojawiania się przypadków autyzmu się nie zmniejszyła.

Choć udowodniono, że szczepionki z tiomersalem są nieszkodliwe, niektórzy nadal chcieliby je testować pod kątem obecności różnych toksycznych substancji. Sporą rolę odgrywają tu niektórzy celebryci (np. aktorka i modelka Jenny McCarthy), którzy przekonują, że istnieje związek między szczepieniami i autyzmem i że firmy farmaceutyczne powinny usunąć wszelkie „toksyny” z własnych preparatów.

Skąd bierze się wiara w pseudomedycynę?

Szczepionki i powszechne szczepienia są jednym ze świetniejszych dokonań ludzkości. Jednak od samego początku walce z chorobami zakaźnymi towarzyszył sprzeciw ruchów antyszczepionkowych. Od tego czasu ich zastrzeżenia nie zmieniły się wiele. Nadal dotyczą kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek, problemów związanych z wolnościami obywatelskimi, obejmują też pytania o konflikt między szczepieniami a religią (niektórzy współcześni duchowni muzułmańscy twierdzą, że stosowanie szczepionek nie jest zgodne z wolą Allaha). Ruchy antyszczepionkowe wciąż zręcznie żonglują nieprawdziwymi danymi, przeinaczonymi teoriami naukowymi i teoriami spiskowymi.

Skąd bierze się wiara w pseudomedycynę, informacje niepotwierdzone naukowo, a często także niebezpieczne dla zdrowia? Czy jest to ogólny brak zaufania do nauki i naukowców, obecny nawet w XXI wieku? Niezrozumienie hermetycznego języka nauki? Odruchowa niechęć do wszelkich zabiegów administracyjnych? A może raczej wiara w to, że „naturalne” jest zawsze lepsze niż to, co wyprodukowano gdzieś w zimnym i sterylnym laboratorium (czyli że „naturalna” odra jest lepsza niż zapobieganie jej)? A może, szczególnie w przypadku szczepionek, znaczenie ma krótkowzroczność i reagowanie tylko na bezpośrednie, widoczne zagrożenie? W końcu choroby, z którymi poradziliśmy sobie w Europie dzięki szczepieniom, nie wydają się nam groźne. Na pytania te nikt nie zna w tej chwili odpowiedzi.

Niezmienne jest to, że dla antyszczepionkowców nie ma znaczenia fakt, że kontrargumenty naukowe na ich zarzuty wyraźnie wskazują na wysoce pozytywne oddziaływanie powszechnych szczepień. Twarde, rzetelne, udowodnione dane zwykle nie znajdują oddźwięku wśród ludzi niechętnych szczepieniom.

Warto by więc, jednocześnie z akcjami propagującymi ideę szczepień, spróbować wyjaśnić, co jest przyczyną ruchów antyszczepionkowych. W rozwikłanie tego problemu powinni włączyć się, oprócz biologów czy lekarzy. także socjologowie, psychologowie oraz filozofowie nauki.

Zastrzeżenia nie uległy dużym zmianom, zmieniły się natomiast media i zasięg propagowania antyszczepionkowych fobii. Ogromną rolę odgrywa telewizja, a szczególnie internet, dzięki czemu dowolne teorie rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Specjaliści uważają, że aktywność ruchów antyszczepionkowych nigdy nie wygaśnie i zawsze będą nam one towarzyszyły. W tej sytuacji zadaniem lekarzy i naukowców jest równie intensywne wykorzystywanie nowoczesnych środków masowego przekazu dla popularyzowania prawdziwej, rzetelnej, niezafałszowanej nauki.

Ewa Krawczyk, Krytyka polityczna

Komentarze

28.09.2017 14:32 Rafał

Przepraszam, ale co ten artykuł ma wspólnego ze zmianami klimatu?
Jeśli nie chcą szczepić niech nie szczepią, nic na siłę.
Jak wrócą dawno nie znane choroby wtedy będą błagali o szczepionki, tylko że dzieci szkoda. Trudno: trzeba je poświęcić ma ołtarzu wolności według ich rodziców.
Przestańcie dawać linki do tego neomarksistowskiego szmatławca jakim jest krytyka polityczna.
Manipulują strasznie, jak choćby w sprawie 14 letniego Kacpra który odebrał sobie życie z powodu nietolerancji.
Coraz więcej ludzi ma dość lewackich bredni, nie mieszajcie poważnych spraw z polityką: nie wyjdzie to nam na dobrze.

28.09.2017 14:51 Tadek

Dobry artykuł.
Może pokusicie się o napisanie takiego na temat chemioterapii?! Bo akurat w tym temacie "spiskowcy" wydaja mi się, są bliżej prawdy.

28.09.2017 17:50 adaś

"Warto by więc, jednocześnie z akcjami propagującymi ideę szczepień, spróbować wyjaśnić, co jest przyczyną ruchów antyszczepionkowych".
Nie wiem czy tu jest aż tak wiele do wyjaśniania. Przyczyna jest wg mnie prosta , a jest nią doświadczenie życiowe wielu ludzi. Np. pani L twierdzi, że w latach powojennych, gdy była dzieckiem, DDT sypano jej prosto na głowę. Tak wyglądało odwszawianie w szkole. Teraz DDT jest środkiem zakazanym. Pani L rozumuje, że ze szczepionkami może być podobnie. Dzisiaj pięć szczepionek w jednej jest OK, a za dwadzieścia lat dowiemy się, że nie jest OK. Pani L ma wyższe wykształcenie matematyczne. Na biologi się nie zna, a dostatecznie długo żyła w PRL żeby nabrać życiowej podejrzliwości.

28.09.2017 18:21 adaś

@Rafał
"Przepraszam, ale co ten artykuł ma wspólnego ze zmianami klimatu?
Jeśli nie chcą szczepić niech nie szczepią, nic na siłę."

1.Tu są różne artykuły, niektóre zupełnie w innych tematach niz klimat.
2.A to ma wspólnego, że ludzie nie odróżniają polemiki naukowej od publicystyki politycznej.
3. Mamy rok 2017 a w interecie roi się od ogłoszeń wróżek, stawiaczy horoskopów, terapeutów leczących raka gównem z miodem lub boską energią itp. Czyli nauka u wielu w odwrocie.
4. Człowiek jest istotą społeczną i nie ma prawa szkodzić innym powołując sie na osobistą wolność.
Jak ktoś nie chce sie szczepiać to niech żyje na działce ogrodzonej podwójnym drutem kolczastym, niech tam sam uprawia ziemię i nie kontaktuje się ze światem zewnętrznym. Wiele rzeczy w życiu ma plusy i minusy a także swoją cenę. Nie można wyłączać z tego wolności i uznać jej za wartość absolutną, bez odniesienia do konkretnej rzeczywistości.

30.09.2017 20:53 observer

@Adaś
" Przyczyna jest wg mnie prosta , a jest nią doświadczenie życiowe wielu ludzi."

To jest tylko część prawdy.

Przyczyna leży w psychice ludzkiej i sposobie funkcjonowania mózgu. W intuicyjnym poznawaniu świata szukamy związków przyczynowo skutkowych (nawet tam, gdzie ich nie ma) natomiast wprost tragicznie nam idzie w interpretowaniu prawdopodobieństwa i statystyki. Dowodzą tego badania psychologiczne. Wpadamy w proste pułapki poznawcze.


Dlatego też na siłę szukamy związków przyczynowo-skutkowych. Przykładowo (liczby są z sufitu, chodzi o ilustrację zasady): jeśli 1% populacji dzieci ma autyzm, który ujawnia się po pierwszym roku życia i wszystkie dzieci są szczepione to jeśli rocznie jest to 200 000 dzieci, to 2000 rodziców zauważy, że ich dziecko najpierw zostało zaszczepione a potem zdiagnozowano u niego autyzm. W ten sposób antyszczepionkowcy wykorzystują nasze naturalne intuicje.

Co jest znacznie bardziej ciekawe: błędy te popełniają także osoby, które są zawodowo szkolone aby ich nie popełniać - prowadzono badania wśród studentów statystyki lub czynnych naukowców zajmujących się statystyką. Wyniki wcale nie były lepsze niż wśród zwykłych ludzi.


Jak znajdę chwilę, to zacytuję fragment. :-)

30.09.2017 21:06 observer

@Adaś
"pani L twierdzi, że w latach powojennych, gdy była dzieckiem, DDT sypano jej prosto na głowę. Tak wyglądało odwszawianie w szkole. Teraz DDT jest środkiem zakazanym. Pani L rozumuje, że ze szczepionkami może być podobnie."

To jest z kolei przykład uproszczenia, które zastosowała pani L. Oczywiście pani L. nie sprawdziła dlaczego wycofano DDT. DDT wycofano jako pestycyd, ponieważ kumulowało się w środowisku (mając wpływ na ssaki) i powodowało uodpornienie na niego owadów czyniąc go całkowicie nieskutecznym. W przeciwieństwie do punktowego wykorzystywania DDT przy zwalczaniu komarów w domach (np. dodając do farby), w rolnictwie pryskano DDT całe połacie. W przypadku domostw z DDT miały styczność pojedyncze osobniki, które ginęły; w rolnictwie na DDT były wystawiane całe populacje owadów, co powodowało selekcję osobników odpornych. Przykładem jest Sri Lanka, gdzie DDT stosowano długo po tym, jak komary się na nie uodporniły.

30.09.2017 22:21 adaś

@Observer.
"To jest z kolei przykład uproszczenia, które zastosowała pani L. Oczywiście pani L. nie sprawdziła dlaczego wycofano DDT."
Owszem sprawdziła. Ale w tym momencie nie ma znaczenia czy sprawdziła czy nie. Bo pani L chodzi o to, że w tamtych czasach twierdzono, że DDT jest świetny i można sypać go dzieciom na głowę.
A,jak już pisałem, dużą część życia pani L przeżyła w PRL i miała dużo innych powodów, aby nie wierzyć w to co się oficjalnie mówiło. No i tak jej zostało bo i w dzisiejszych czasach zaufanie do władzy też nie jest zbyt wysokie. I choć badania nad szczepionkami prowadzą naukowcy to władza wydaje rozporządzenia co do ich obowiązkowego stosowania.
Dlatego z jednej strony mamy zawiłości psychiki ludzkiej o których pisałeś, z drugiej kryzys zaufania. I ja, choć w sprawie szczepionek z panią L się nie zgadzam, to staram się ją rozumieć. Jej życie to najpierw wojna, a potem PRL gdzie co innego mówiło się w domu, a co innego słyszało w radio i czytało w gazetach. Takie doświadczenia życiowe trudno przezwyciężyć.

01.10.2017 10:25 observer

@Adaś
"A,jak już pisałem, dużą część życia pani L przeżyła w PRL'

Ale większość antyszczepionkowców nigdy nie żyła w PRL. Przecież antywacki to nie tylko Polska. A wśród tych polskich antywacków w wieku rozrodczym (dzisiejsi 30-latkowie) PRL-u w ogóle nie zna, a o DDT czytało z książek.

01.10.2017 10:31 observer

Przykład do czego może prowadzić zachowanie takie, jak rodziców z Białogardu. Przypomnę, że zanim uciekli ze szpitala to nie zgodzili się na sprawdzenie poziomu bilirubiny (żółtaczka).

Pozostaje pytanie, czy zmuszać, czy potem wsadzać do więzień (jak coś się stanie)? W tej drugiej sytuacji szkoda dzieci, które umrą lub zostaną kalekami. Przypomnę, że żółtaczka niemowlęca nie jest groźna pod warunkiem zastosowania prostego leczenia. Statystyka mówi, że w większości przypadków nic się nie stanie.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,22450856,bog-nie-popelnia-bledow-zamiast-leczyc-umierajace-dziecko.html

"Zarzuty nieumyślnego zabójstwa usłyszeli rodzice dziewczynki z Lansing w Stanach Zjednoczonych, którzy zamiast leczyć noworodka, modlili się o jego zdrowie. Grozi im do 15 lat więzienia.

[...]

Abigail urodziła się na początku lutego w domu Rachel i Joshuy mieszkających w Lansing w Stanach Zjednoczonych. Dzień po porodzie położną zaniepokoił stan dziecka, podejrzewała u niego żółtaczkę. Doradziła matce, by natychmiast udała się z noworodkiem do lekarza.

[...]

Sekcja zwłok wykazała, że dziecko zmarło w wyniku powikłań związanych z żółtaczką. Najprawdopodobniej przeżyłoby, gdyby od razu trafiło do lekarza. Kobieta i jej mąż usłyszeli zarzuty nieumyślnego zabójstwa i wyszli z aresztu po wpłaceniu 75 tys. dolarów kaucji. Grozi im do 15 lat więzienia. Jak podaje "Lansing State Journal", małżeństwo uczestniczyło w spotkaniach lokalnej grupy zajmującej się czytaniem Biblii."

01.10.2017 16:34 adaś

@Observer.
To prawda, że dzisiejsi rodzice nie znają ani DDT ani PRL z własnego doswiadczenia. Jednak od czego są babcie- od "dobrych rad" właśnie.
Co robić w sytuacjach gdy np. ludzie z jakiejś sekty nie chcą szczepiać dzieci ? Nie wiem. Może powinni być obciążani kosztami leczenia gdy nieszczepione dziecko zachoruje np. na odrę.
Znam przypadek gdy dziecko po odrze miało komplikacje i zachorowało po kolei na zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych, szkarlatynę i reumatyzm dziecięcy. Leczenie musiało trochę kosztować.

Antyszczepionkowców kojarzymy głównie jako przeciwników szczepień bo obawiają się autyzmu u swojego dziecka. A tu nie tylko o to chodzi. Dziecko dostało szczepionkę 3 w 1 i źle na nią zareagowało. Przy następnym dziecku rodzice zapytali czy nie może dostać trzech szczepień oddzielnie na każdą chorobę. Usłyszeli, że może, ale to kosztuje ( nie pamietam ile, chyba ok 200zł) Jaki wniosek nasuwa się rodzicom ? Doświadczenie życiowe podpowiada im że za darmo są rzeczy badziewne a za lepsze trzeba płacić. Czyli że szczepionka 3 w 1 jest badziewna. Pani L bardzo popiera tych rodziców. Sama jest schorowana i bierze pewnie z 10 tabletek dziennie. Ale nie wszystkie na raz bo by gorzej działały. Podejrzewa, że ze szczepieniami może być podobnie. Znów powiesz że to uproszczenie. Tak ,gdyż rozumowanie na "chłopski rozum i intuicję" często sie nie sprawdza. Jednak gdyby te sprawy były ludziom dokładniej tłumaczone i zaufanie byłoby większe... cóż, warto nad tym pracować.

01.10.2017 18:48 observer

@Adaś

Zgadzam się z Tobą: przypadek, który opisałeś także jest prawdopodobny. Można byłoby wymyśleć zapewne kilka innych przykładów.

Dla mnie ważne jest to, że istnieją naukowe powody, dla których tego typu schematy świetnie działają. Jesteśmy z natury podatni właśnie na takie pułapki.

Zwróć uwagę, że w argumentacji podałeś konkretny przykład zachorowania na odrę i powikłań. Z naukowego punktu widzenia nie ma to znaczenia, bo mówimy o zdrowiu całej populacji, więc jednostkowy przypadek (którego tak na marginesie nie mam jak zweryfikować - muszę ci wierzyć) jest niezwykle przekonujący.

Jeśli pytasz się, jak rozmawiać z antyszczepionkowcami, to powiem ci, że zapewne tak, jak zaprezentowałeś powyżej. Nie jest to argument naukowy, jednak taki przykład znacznie lepiej przemawia do przeciętnych ludzi niż odpersonalizowane badania naukowe.

@Adaś
"Znów powiesz że to uproszczenie. Tak ,gdyż rozumowanie na "chłopski rozum i intuicję" często sie nie sprawdza. "

Większość naszych życiowych decyzji podejmujemy opierając się na "chłopskim rozumie". W 99% ten chłopski rozum nas nie zawodzi a jednocześnie pozwala oszczędzić mnóstwo czasu. Gdyby nie "chłopski rozum" to nie byłbyś w stanie rano wyjść z domu. Działamy intuicyjnie, szybko i (w większości sytuacji) sprawnie.


Jednak pozostaje ten 1% sytuacji (znowu uproszczenie, bo nie wiem, ile to jest tak naprawdę procent, ale ten 1% to raczej figura retoryczna), w których "chłopski rozum" się nie sprawdza. Szczepienia są właśnie tym 1%. To samo z teoriami spiskowymi. Staramy się dostrzegać wszędzie zależności i porządek. Tymczasem większość naszego życia to przypadek. My jednak na siłę staramy się znaleźć przyczynowość nie tylko tam, gdzie ona jest, ale także tam, gdzie jej nie ma.

01.10.2017 21:08 adaś

@Observer
Jednak w niektórych sytuacjach można ludzi przekonać aby działali prawidłowo choć "chłopski rozum " podpowiada inaczej. Np. gdy zażywamy antybiotyk i po kilku dniach nam się poprawi to "chłopski rozum" podpowiada, że lek można odstawić. Jednak słuchamy lekarza i bierzemy do końca przepisaną dawkę.
Może w przypadku szczepień potrzebna by była szeroko zakrojona akcja lekarzy w radiu, telewizji i prasie. Wystarczy, że lekarz powie kilka zdań : "Nazywam się J K, pracuję w M, mam dwójkę dzieci. Przeszły wszystkie obowiązkowe szczepienia. Tak jest lepiej dla nich i dla nas wszystkich. "

01.10.2017 22:56 observer

@Adaś

Widzisz. Ale dużo tego już jest.

U lekarza leżą stosy ulotek, materiałów, itd. itp. Ale antywacki twierdzą, że to lewactwo każe im szczepić dzieci a oni wiedzą swoje, bo ... ich dzieci nie chorują.

Są takie filmiki
https://www.youtube.com/watch?v=QgpfNScEd3M

To jednak jest miecz obosieczny, bo .... antywacki twierdzą, że skoro trzeba przekonywać do szczepień, to jest ostateczny dowód na to, że są one szkodliwe.

IMHO - nie ma prostego rozwiązania.


@Adaś
"Np. gdy zażywamy antybiotyk i po kilku dniach nam się poprawi to "chłopski rozum" podpowiada, że lek można odstawić. Jednak słuchamy lekarza i bierzemy do końca przepisaną dawkę."

Hmm. Może wśród twoich znajomych. Ja znam takich, którzy mają w domu antybiotyk "na wszelki wypadek" i biorą sobie "czasem", bo szybko pomaga. A jak dostaną antybiotyk od lekarza, to przestają brać, bo lepiej się czują.

Raz rozmawiałem z antywackową orędowniczką. Antywackowość to był element jej całego światopoglądu. Dyskusja zeszła na wodę. Twierdziła, że ... nie można używać past z fluorem, ponieważ i tak mamy za dużo fluoru w wodzie. Zapewne przeczytała gdzieś w internecie o fluorowanej wodzie w wodociągach. Tak bywa w Stanach, ale w Polsce woda nie jest fluorowana. Jednak z ogromnym przekonaniem podawała listę chorób, które są konsekwencją nadmiaru fluoru w wodzie.

Inny przykład: miałem dyskusję z lekarką na temat ... homeopatii. Powiedziałem, żeby mojemu dziecku nie przepisywała słodzonej wody 50zł za butelkę bo i tak tego nie kupię. Lekarka (!) stwierdziła, że niektórzy rodzice bardzo sobie chwalą homeopatię. Wyraźnie jej powiedziałem, że ja w to nie wierzę, więc nie ma szans działać. Fakt, że przy małej infekcji wirusowej i tak leki są tylko objawowe, więc nie ma większego znaczenia to, czy dziecko wypije dodatkowo trochę słodzonej wody.

01.10.2017 23:00 observer

I jeszcze jedno - jak już napisałeś o przykładach: co roku ja i cała rodzina szczepimy się przeciwko grypie. Największym powikłaniem jest ... ból ręki tego samego dnia oraz rezygnacja z wizyty na basenie w dniu szczepienia.

Nie muszę chyba pisać, że dzieciaki miały wszystkie szczepienia, także wybrane nieobowiązkowe, jak np. rotawirusy, kleszcze czy pneumokoki.

02.10.2017 10:06 ZXC

Wątpliwości wobec szczepień narastają szczególnie wtedy, gdy proszczepionkowe lobby posługuje się nieprawdą.
2 przykłady:
1. Nieustanne kłamstwa na temat dr Wakefielda (także w powyższym artykule):
https://jerzyzieba.com/wakefield/
2. Nieetyczne postępowanie lekarzy:
Odmowa szczepienia nie jest przesłanką ograniczenia władzy rodzicielskiej
https://wolnemedia.net/odmowa-szczepienia-nie-jest-przeslanka-ograniczenia-wladzy-rodzicielskiej/

02.10.2017 19:31 observer

Kabaret wziął się za reptiliańskie jaszczurki amawiające do nieszczepienia dzieci

https://youtu.be/odJgSO5635k?t=1m42s


@ZXC

Czy uważasz, że artykuł Wakefielda nie został wycofany z Lancet?

Czy uważasz, że artykuł Wakefielda był rzetelną pracą naukową, na której można opierać swoje opinie?

Tutaj na temat Wakefielda w wikipedii. Na stronie są źródła dla podanych informacji. Która z nich wg Ciebie jest kłamstwem?

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Wakefield#Fraud_and_conflict_of_interest_allegations

"Fraud and conflict of interest allegations
In February 2009, The Sunday Times reported that a further investigation by the newspaper had revealed that Wakefield "changed and misreported results in his research, creating the appearance of a possible link with autism",[92] citing evidence obtained by the newspaper from medical records and interviews with witnesses, and supported by evidence presented to the GMC.

In April 2010, Deer expanded on laboratory aspects of his findings in a report in the BMJ, recounting how normal clinical histopathology results (obtained from the Royal Free hospital) had been subjected to wholesale changes, from normal to abnormal, in the medical school and published in The Lancet.[93] On 2 January 2011, Deer provided two tables comparing the data on the twelve children, showing the original hospital data and the data with the wholesale changes as used in the 1998 The Lancet article.[94]

On 5 January 2011, BMJ published an article by Brian Deer entitled "How the case against the MMR vaccine was fixed".[95] Deer, funded by The Sunday Times of London and Channel 4 television network, said that, based on examination of the medical records of the 12 children in the original study, his research had found:[95]

The paper in The Lancet was a case series of 12 child patients; it reported a proposed "new syndrome" of enterocolitis and regressive autism and associated this with MMR as an "apparent precipitating event." But in fact:

Three of nine children reported with regressive autism did not have autism diagnosed at all. Only one child clearly had regressive autism;

Despite the paper claiming that all 12 children were "previously normal", five had documented pre-existing developmental concerns;

Some children were reported to have experienced first behavioural symptoms within days of MMR, but the records documented these as starting some months after vaccination;

In nine cases, unremarkable colonic histopathology results—noting no or minimal fluctuations in inflammatory cell populations—were changed after a medical school "research review" to "non-specific colitis";

The parents of eight children were reported as blaming MMR, but 11 families made this allegation at the hospital. The exclusion of three allegations—all giving times to onset of problems in months—helped to create the appearance of a 14 day temporal link;

Patients were recruited through anti-MMR campaigners, and the study was commissioned and funded for planned litigation.[95]

In an accompanying editorial, BMJ editors said:

Clear evidence of falsification of data should now close the door on this damaging vaccine scare ... Who perpetrated this fraud? There is no doubt that it was Wakefield. Is it possible that he was wrong, but not dishonest: that he was so incompetent that he was unable to fairly describe the project, or to report even one of the 12 children's cases accurately? No. A great deal of thought and effort must have gone into drafting the paper to achieve the results he wanted: the discrepancies all led in one direction; misreporting was gross. Moreover, although the scale of the GMC's 217 day hearing precluded additional charges focused directly on the fraud, the panel found him guilty of dishonesty concerning the study's admissions criteria, its funding by the Legal Aid Board, and his statements about it afterwards.[3]

In a BMJ follow-up article on 11 January 2011,[24] Deer said that based upon documents he obtained under Freedom of information legislation,[96] Wakefield—in partnership with the father of one of the boys in the study—had planned to launch a venture on the back of an MMR vaccination scare that would profit from new medical tests and "litigation driven testing".[25][69] The Washington Post reported that Deer said that Wakefield predicted he "could make more than $43 million a year from diagnostic kits" for the new condition, autistic enterocolitis.[96] According to Deer's report in BMJ, the ventures, Immunospecifics Biotechnologies Ltd and Carmel Healthcare Ltd—named after Wakefield's wife—failed after Wakefield's superiors at University College London's medical school gave him a two-page letter that said:

We remain concerned about a possible serious conflict of interest between your academic employment by UCL, and your involvement with Carmel ... This concern arose originally because the company's business plan appears to depend on premature, scientifically unjustified publication of results, which do not conform to the rigorous academic and scientific standards that are generally expected.[24]

WebMD reported on Deer's BMJ report, saying that the $43 million predicted yearly profits would come from marketing kits for "diagnosing patients with autism" and that "the initial market for the diagnostic will be litigation-driven testing of patients with AE [autistic enterocolitis, an unproven condition concocted by Wakefield] from both the UK and the US".[97] According to WebMD, the BMJ article also claimed that Carmel Healthcare Ltd would succeed in marketing products and developing a replacement vaccine if "public confidence in the MMR vaccine was damaged".[97]

In October 2012, research published in PNAS, the Proceedings of the National Academy of Sciences, identified Wakefield's 1998 paper as the most cited retracted scientific paper, with 758 citations, and gave the "reason for retraction" as "fraud".[4]
Journal retractions

On 2 February 2010, The Lancet formally retracted Wakefield's 1998 paper.[98][99] The retraction states that, "The claims in the original paper that children were 'consecutively referred' and that investigations were 'approved' by the local ethics committee have been proven to be false."[18]

The following day the editor of a specialist journal, Neurotoxicology, withdrew another Wakefield paper that was in press. The article, which concerned research on monkeys, had already been published online and sought to implicate vaccines in autism.[100]

In May 2010, The American Journal of Gastroenterology retracted a paper of Wakefield's that used data from the 12 patients of the article in The Lancet.[101]

On 5 January 2011, BMJ editors recommended that Wakefield's other publications should be scrutinized and retracted if need be.[49]"

04.10.2017 16:42 Tadeusz W.

Jestem zwykłym człowiekiem z małego miasta. Oboje moich sąsiadów ma dzieci w wieku około 3 lat. Jest miedzy nimi kilka miesięcy różnicy. Ale największą różnica miedzy rodzicami tych dzieci jest taka że jedni swoje dziecko szczepią a drudzy nie. Kontakt mamy z jednymi i z drugimi i nie negujemy ich wyborów. Tak postanowili. Jedynie co rzuca się w oczy to może nie autyzm bo nawet nie wiem jak on wygląda, ale to ze te dziecko sąsiadów którzy szczepią swoje jest non stop chore. Wylądowało ono również w szpitalu dwa razy po kilka dni ale nie wypytywałem za bardzo, ale coś związane z zapaleniem ucha. Natomiast dziecko tych drugich sąsiadów te nie szczepione nigdy na nic nie chorowało. Nigdy ich też o to za bardzo nie wypytywałem ale chyba żadnych leków te dziecko też nigdy nie brało. To wszystko jest trochę dziwne bo tak zastanawiam się czy może nie jest to tylko zbieg okolicznośći ale takie są tylko moje obserwacje. Pozdrawiam Tadeusz.

04.10.2017 20:17 observer

@Tadeusz W.
"To wszystko jest trochę dziwne bo tak zastanawiam się czy może nie jest to tylko zbieg okolicznośći ale takie są tylko moje obserwacje."

Nie. To nie jest dziwne. To tylko zbieg okoliczności.

Dwie osoby to żadna próba.

Równie dobrze mógłbyś wziąć monetę rzucić dwa razy i gdy dwa razy wypadnie orzeł, stwierdzić, że na żadnej monecie nie występuje reszka.

Metaanalizy robiono na setkach tysięcy lub milionach dzieci a ty wyskakujesz tu z dwójką.

05.10.2017 8:13 observer

Ciekawy wpis na blogu tłumaczący kiedy korelacja oznacza przyczynowość

Jako przykład jest korelacja (prawdziwa) między przypadkami autyzmu a sprzedażą żywności organicznej. Tak. Jest taka korelacja :-)

https://thelogicofscience.com/2017/10/03/when-can-correlation-equal-causation/

05.10.2017 19:05 ZXC

STOP lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej

http://zmienmy.to/petycja/stop-lobbystom-koncernow-farmaceutycznych-w-administracji-publicznej/

W obronie lekarzy poddawanych represjom ze strony korporacji lekarskich oraz w imię szczególnej ochrony wszystkich pacjentów w Polsce, szczególnie dzieci, domagamy się oczyszczenia polskiej administracji publicznej z osób działających w konflikcie interesów, piastujących ważne stanowiska publiczne.

05.10.2017 19:26 observer

@ZXC

Czyli jak zwykle nie masz nic do powiedzenia na temat szczepień. W kronice nie byłeś w stanie przedstawić żadnych argumentów, tutaj też robisz wrzutki niezwiązane z tematem.

A promocja twoich antywacków, którzy robią popularność i tłuką kasę na naiwności, trwa.

Brzydzę się gośćmi takimi jak ty, którzy wykorzystują naiwność ludzi i tłuką pieniądze na ich krzywdzie.

06.10.2017 19:31 ZXC

OBSERVER się w końcu doigrał swoim bezpodstawnym obrażaniem ludzi.
Logika jest nieubłagana: Skoro przeciwnicy szczepień są antywackami to OBSERVER jest wackiem.
A ja z wackami nie gadam.
Ze złośliwym koniem też nie będę się kopać.


@Wszyscy oprócz wacka OBSERVERa:

Dokumentacja dotycząca stanu faktycznego związanego z BEZPODSTAWNYMI oskarżeniami w stosunku do dra Andrew Wakefielda.
Dokumentacja ta, a w szczególności załączony tutaj wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego dowodzi ponad wszelką wątpliwość, chociaż w sposób pośredni, jego NIEWINNOŚCI. Wyrok dotyczy profesora Johna Walker-Smith, któremu postawiono TAKIE SAME zarzuty.

https://jerzyzieba.com/wakefield/

06.10.2017 21:47 observer

@ZXC
"załączony tutaj wyrok brytyjskiego Sądu Najwyższego dowodzi ponad wszelką wątpliwość, chociaż w sposób pośredni, jego NIEWINNOŚCI. "

Nie. Nie dowodzi w sposób pośredni.

Zresztą można sprawdzić w załaczonym przez ciebie wyroku i jest tam napisane:

"There is now no respectable body of opinion which supports his hypothesis, that MMR vaccine and autism/enterocolitis are causally linked. "


Bingo. Trafiony zatopiony.

Myślałeś, że nikt nie przeczyta wyroku? Pomyliłeś się.

06.10.2017 22:42 ZXC

@Wszyscy oprócz wacka OBSERVERa:

https://jerzyzieba.com/s/Polskie-media-zniesawianie-dr-Wakefielda.pdf

Sędzia brytyjskiego Sądu Najwyższego, sędzia Mitting, w swoim wyroku (sygnatura Case No:
CO/7039/2010, z dnia 07/03/32013 ) wskazane powyżej zarzuty całkowicie oddalił.
W uzasadnieniu wyroku stwierdził (paragraf 187 transkryptu Uzasadnienia) :
„The panel’s determination cannot stand. I therefore quash it”, co oznacza, że argumenty
zaprezentowane przez GMC są oddalone.

„The end result is that the finding of serious professional misconduct and the sanction of erasure
are both quashed.”
W tłumaczeniu : „Wynikiem końcowym tego postępowania dotyczącego poważnego naruszenia
etyki zawodowej i sankcji polegającej na odebrania prawa wykonywania zawodu, w obu
przypadkach jest ich oddalenie.”

GMC apelacji nie złożyło. Profesor John Walker-Smith prawo wykonywania zawodu odzyskał.
Oddzielnego procesu o odzyskanie swojego prawa wykonywania zawodu, ze względu na utratę
pracy i brak funduszy dr Wakefield nie uruchomił, chociaż, co istotne, te same zarzuty dotyczyły
również jego.

https://jerzyzieba.com/wakefield/

07.10.2017 10:51 observer

@ZXC

Sąd Najwyższy nie wypowiadał się na temat samego artykułu ani nie analizował zarzutów wobec Wakefielda. Postępowaniu podlegało to, czy Smith (i tylko Smith) dopuścił się naruszenia etyki (czy uzyskał np. zgodę na badania oraz czy postępował etycznie wobec pacjentów). W wyroku jest to główna rzecz, która była badana (tzn. czym się różni leczenie od badania).

"A fundamental issue: the distinction between medical practice and research

At the heart of the GMC's case against Professor Walker-Smith were two simple propositions: the investigations undertaken under his authority on eleven of the twelve Lancet children were done as part of a research project – Project 172-96 – which required, but did not have, Ethics Committee approval; and they were clinically inappropriate.
[...]"

I tylko to badał sąd i tylko w odniesieniu do Wakefielda.


Otóż Sąd zdecydował, że John Walker Smith ( i tylko on) nie dopuścił się działań wystarczających do tego, aby odebrać mu prawo do wykonywania zawodu lekarza.

Sąd badał, czy procedury medyczna (np. zlecenie wykonania kolonoskopii kilkorgu dzieciom) było podyktowane względami medycznymi, czy też badawczymi. Jeśli byłyby podyktowane względami badawczymi, to wtedy John Walker Smith nie odzyskałby prawa do wykonywania zawodu.

Jest to jasne, bo niedopuszczalne jest sytuacja, w której idziesz do lekarza i lekarz przeprowadza badania na tobie bez twojej zgody oraz bez zgody odpowiedniej instytucji (tutaj była to Komisja Etyki).

A jeśli chodzi o Wakefielda, to w jego przypadku mamy do czynienia z dwoma rzeczami:

1. Oszustwa badawcze jakich dopuścił się podczas przeprowadzania badań i w samej publikacji w Lancecie (za to wycofano artykuł).
2. Cofnięcie prawa do wykonywania zawodu lekarza za postępowanie nieetyczne wobec pacjentów.


Nawet gdyby Wakefield postępował etycznie wobec pacjentów to nie ma to nic wspólnego z oszustwami lub ich brakiem w samej pracy badawczej.

Zarzuty GMC wobec Wakefielda były INNE niż wobec Smitha.

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Wakefield#General_Medical_Council_hearings
"Between July 2007 and May 2010, a 217-day "fitness to practise" hearing of the UK General Medical Council examined charges of professional misconduct against Wakefield and two colleagues involved in the paper in The Lancet.[87][88] The charges included that he:

"Was being paid to conduct the study by solicitors representing parents who believed their children had been harmed by MMR".[87]
Ordered investigations "without the requisite paediatric qualifications" including colonoscopies, colon biopsies and lumbar punctures ("spinal taps") on his research subjects without the approval of his department's ethics board and contrary to the children's clinical interests,[87] when these diagnostic tests were not indicated by the children's symptoms or medical history.
"Act[ed] 'dishonestly and irresponsibly' in failing to disclose ... how patients were recruited for the study".[87]
"Conduct[ed] the study on a basis not approved by the hospital's ethics committee."[87]
Purchased blood samples—for £5 each—from children present at his son's birthday party, which Wakefield joked about in a later presentation.[87]
"[S]howed callous disregard for any distress or pain the children might suffer"[20]"

Natomiast zarzuty związane z samymi badaniami związku autyzmu ze szczepionką MMR dotyczyły czegoś innego, np. fałszowania danych.

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Wakefield#Fraud_and_conflict_of_interest_allegations
"On 5 January 2011, BMJ published an article by Brian Deer entitled "How the case against the MMR vaccine was fixed".[95] Deer, funded by The Sunday Times of London and Channel 4 television network, said that, based on examination of the medical records of the 12 children in the original study, his research had found:[95]

The paper in The Lancet was a case series of 12 child patients; it reported a proposed "new syndrome" of enterocolitis and regressive autism and associated this with MMR as an "apparent precipitating event." But in fact:

Three of nine children reported with regressive autism did not have autism diagnosed at all. Only one child clearly had regressive autism;

Despite the paper claiming that all 12 children were "previously normal", five had documented pre-existing developmental concerns;

Some children were reported to have experienced first behavioural symptoms within days of MMR, but the records documented these as starting some months after vaccination;

In nine cases, unremarkable colonic histopathology results—noting no or minimal fluctuations in inflammatory cell populations—were changed after a medical school "research review" to "non-specific colitis";

The parents of eight children were reported as blaming MMR, but 11 families made this allegation at the hospital. The exclusion of three allegations—all giving times to onset of problems in months—helped to create the appearance of a 14 day temporal link;

Patients were recruited through anti-MMR campaigners, and the study was commissioned and funded for planned litigation.[95]

In an accompanying editorial, BMJ editors said:

Clear evidence of falsification of data should now close the door on this damaging vaccine scare ... Who perpetrated this fraud? There is no doubt that it was Wakefield. Is it possible that he was wrong, but not dishonest: that he was so incompetent that he was unable to fairly describe the project, or to report even one of the 12 children's cases accurately? No. A great deal of thought and effort must have gone into drafting the paper to achieve the results he wanted: the discrepancies all led in one direction; misreporting was gross. Moreover, although the scale of the GMC's 217 day hearing precluded additional charges focused directly on the fraud, the panel found him guilty of dishonesty concerning the study's admissions criteria, its funding by the Legal Aid Board, and his statements about it afterwards.[3]"


I jeszcze kolejna rzecz: nawet gdyby okazało się, że praca Wakefielda nie była fałszerstwem, to było to badanie na 12 (tak: dwunastu) dzieciach. Tymczasem są badania prowadzone na setkach tysięcy dzieci. Metaanaliza, którą cytowałem dotyczyła 1,2 mln dzieci (100 000 razy więcej niż w badaniu Wakefielda).

08.10.2017 16:55 ZXC

@Wszyscy oprócz wacka OBSERVERA

Wobec podejrzeń powiązań pomiędzy śmiercią dzieci a użyciem szczepionek o nazwach Prevnar i ActHIB japońskie ministerstwo zdrowia wstrzymało użycie preparatów – donosi serwis tvn24.pl.
Na początku marca w Japonii doszło do zgonów kilkorga dzieci w wieku od 6 miesięcy do 2 lat - każde dziecko otrzymało wcześniej szczepionkę Prevnar (koncernu Pfizer Inc.) - przeciw pneumokokom lub ActHIB (produkowana przez Sanofi-Aventis), przeciwko bakteriom haemophilus influenzae.
Zawieszenie stosowania szczepionek jest zależne od wyników dochodzenia, jakie jest obecnie prowadzone - decyzja o tym, czy szczepionki będą mogły być stosowane, zapadnie 8 marca.

http://www.mamazone.pl/artykuly/na-czasie/aktualnosci-i-trendy/japonia-wstrzymuje-szczepionki-dla-dzieci/

08.10.2017 17:40 observer

@ZXC

Czyli już Wakefield nie jest tematem?


Teraz wrzucasz kolejną historię, a jak zostanie wyjaśniona, to kolejną. To się nazywa galop Gisha.

A wszystko po to, by wzbudzać wątpliwości.

Coraz bardziej brzydzę się tobą i twoimi metodami ....

08.10.2017 17:58 ZXC

Poronienie jako efekt szczepienia przeciw grypie – nigdy nie szczep kobiety w ciąży!

http://szczepienia.wybudzeni.com/2017/10/03/poronienie-jako-efekt-szczepienia-przeciw-grypie/

08.10.2017 20:13 observer

@ZXC

Grypa w ciąży

https://badaniaprenatalne.pl/grypa-w-ciazy/

"Większość leków przeciwgrypowych dostępnych na rynku bez recepty nie może być stosowana bezpiecznie w trakcie ciąży.

Popularna Aspiryna (kwas acetylosalicylowy) stosowana w 3. trymestrze może powodować spore komplikacje podczas porodu oraz nadmierne krwawienie. Podobne działanie wykazuje również przeciwgorączkowy ibuprofen i inne niesteroidowe leki przeciwzapalne. Unikaj więc bezwzględnie stosowania leków bez konsultacji z lekarzem!"


https://portal.abczdrowie.pl/grypa-w-ciazy

"Grypa przechodzona w ciąży to dużo większe ryzyko powikłań płucnych i sercowych i związanej z nimi hospitalizacji niż grypa przechodzona przez kobiety niebędące w ciąży. W badaniach, które obejmowały aż siedemnaście sezonów grypowych, naukowcy odkryli, że kobiety będące w trzecim trymestrze ciąży były hospitalizowane z powodu problemów z sercem lub płucami wywołanych grypą równie często jak kobiety niebędące w ciąży, ale cierpiące na poważne, przewlekłe choroby. Innym odkryciem badań dotyczących grypy w ciąży był fakt, że kobiety będące w ciąży i cierpiące na astmę były dodatkowo narażone na powikłania pogrypowe. Szczególnie groźny dla kobiet w ciąży był (i nadal jest, gdyż ciągle się pojawia) wirus H1N1, który w 2009 wywołał pandemię.
[...]

Co zrobić, jeśli pojawi się grypa w ciąży?

Kobieta w ciąży nie może brać wielu leków, także tych dostępnych bez recepty. Najbezpieczniej jest pójść do lekarza, który zaleci odpowiednie leki, które nie zagrożą dziecku."


Gdyby wszyscy szczepili się przeciwko grypie, to kobiety w ciąży nie musiałyby się szczepić, bo ryzyko spotkania wirusa byłoby drastycznie mniejsze. Ale oczywiście antywacki (w tym ZXC) dbają o to, by jak najwięcej osób było w Polsce nosicielami wirusa grypy - wirusa groźnego szczególnie dla kobiet w ciąży.


Moje obrzydzenie do ciebie rośnie.

08.10.2017 21:29 ZXC

@Wszyscy oprócz wacka* OBSERVERa

Lekarze wzywają do moratorium szczepionki przeciw WZW B dla dzieci w wieku szkolnym cytując potencjalnie śmiertelne wyniki.

http://szczepienia.wybudzeni.com/2017/08/26/lekarze-z-aaps-wzywaja-do-moratorium-szczepionki-przeciw-wzw-b-dla-dzieci/

Stowarzyszenie Amerykańskich Lekarzy i Chirurgów (AAPS) wzywa do natychmiastowego moratorium w sprawie przymusowego szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B uczniów w wieku szkolnym oczekując dalszych badań dotyczących niebezpiecznych efektów ubocznych oraz oskarża okręgi szkolne o praktykowanie medycyny bez licencji.

-------
* OBSERVER nazywa przeciwników szczepień antywackami. Logika nakazuje więc nazywać OBSERVERa wackiem.
-------

08.10.2017 22:00 observer

Widzę, że galop Gisha w pełni.


Zieeeeeeeeew.

Tym samym przyznałeś, że we wszystkich poprzednich kwestiach nie miałeś racji.

Pa, trollu.

08.10.2017 22:09 ZXC

Do czego zdolne są wacki:

W grudziądzkiej przychodni testowali szczepionki bez wiedzy pacjentów.
Szczepili wszystkich: chorych, pijanych, kobiety w ciąży. Nie informowali, że robią badania kliniczne.
http://www.pomorska.pl/wiadomosci/grudziadz/art/6455286,w-grudziadzkiej-przychodni-testowali-szczepionki-bez-wiedzy-pacjentow-zostali-ukarani,id,t.html

08.10.2017 22:18 observer

@ZXC
Zapomniałeś zacytować:

http://www.pomorska.pl/wiadomosci/grudziadz/art/6455286,w-grudziadzkiej-przychodni-testowali-szczepionki-bez-wiedzy-pacjentow-zostali-ukarani,id,t.html


"Szczepili wszystkich: chorych, pijanych, kobiety w ciąży. Nie informowali, że robią badania kliniczne. Teraz usłyszeli wyrok. Mają kary więzienia w zawieszeniu i zakazy wykonywania zawodu.
[...]

Lekarze:
- Cezary i Elżbieta S.: 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat, po 40 tys. zł grzywny i zakaz pracy w zawodzie na na 5 lat.
- Dariusz S.: rok i 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat, grzywna 40 tys. zł, zakaz pracy na 5 lat.

Pielęgniarki:
- Róża L.: rok i 8 m-cy w zawieszeniu na 5 lat, 4 tys. zł grzywny, zakaz pracy na 5 lat.
- Aleksandra K.: rok i 2 m-ce więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 1 tys. zł grzywny, zakaz pracy na 2 lata.
- Beata W.: rok i 4 m-ce w zawieszeniu na 5 lat, 4 tys. zł grzywny, zakaz pracy na 5 lat.
- Hanna K., Janina W.: rok w zawieszeniu na 3 lata, 2 tys. zł grzywny, zakaz pracy na 2 lata.
- Halina W.: rok i 5 m-cy w zawieszeniu na 3 lata, 3 tys. zł grzywny, zakaz pracy w zawodzie przez 3 lata."


Jest to naruszenie etyki (odebranie prawa do wykonywania zawodu lekarza) a także kary więzienia. Wakefieldowi właśnie za takie postępowanie jak powyżej odebrano prawo wykonywania zawodu. Ale Wakefield jest wg ciebie wzorem do naśladowania.

Weź się już nie kompromituj.

08.10.2017 22:23 ZXC

@Wszyscy oprócz wacka* OBSERVERa

Szczeptyzm – nowa antyspołeczna i obłudna ideologia

https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczeptyzm-nowa-antyspoleczna-i-obludna-ideologia/

Szczeptyzm to ideologia, według której:

1) Nie masz moralnego prawa odmówić przyjęcia żadnej „obowiązkowej” szczepionki, ponieważ wąska grupa wakcynologów i epidemiologów uznała, że najwyższym dobrem społecznym jest maksymalna wyszczepialność w imię tak zwanego „wyższego dobra” i „zdrowia” publicznego.
2) Nie masz moralnego prawa do naturalnej kolonizacji lub infekcji jeśli istnieje dostępna i „obowiązkowa” szczepionka, ponieważ zarazek lub infekcja jest już na radarze instytucji zdrowia publicznego.
3) Istnieje naturalne prawo do dyskryminowania, stygmatyzowania i wykluczania osób (z naciskiem na dzieci) niepoddanych „obowiązkowemu” szczepieniu, ponieważ uznano, że człowiek obciążony jest od urodzenia swoistym grzechem pierworodnym w postaci naturalnej podatności na kilka (wybranych) chorobotwórczych zarazków.

--------------------
* OBSERVER nazywa przeciwników szczepień antywackami. Logika nakazuje więc nazywać OBSERVERa wackiem.
--------------------

10.10.2017 6:51 wsciekly_kot

Obserwer, uwielbiasz ujeżdżać głupków, podziwiam ale jak dla mnie to ekstremalny sport. Chyba że dążysz do osiągnięcia wewnętrznej równowagi w stopniu umożliwiającym lewitację.... Dużo się można od Ciebie dowiedzieć, dziękuję.

10.10.2017 10:41 observer

@Wsicekły Kot

Podczas takich dyskusji sam się dużo uczę. Wymaga to ode mnie często sprawdzenie skąd mam jakąś informację, jakie jest źródło, pogrzebania w artykułach itd. Często zmieniam swoje zdanie po przeglądzie literatury.

Na przykład wcześniej wiedziałem, że Wakefield był oszustem, jednak nie znałem szczegółów. Teraz, dzięki ZXC sprawdziłem, na czym polegało oszustwo i znam więcej szczegółów sprawy. Zapoznałem się też z wyrokiem sądu przywracającym prawo do wykonywania zawodu Walker-Smitha i dlaczego nie ma to znaczenia w ocenie działań Wakefielda.

10.10.2017 15:51 Dragon

@Observer
Dobra robota. Cieszę się, że chce Ci się prostować te mity.

10.10.2017 17:14 observer

@Dragon

Liczę na to, że pokazuję też sposób myślenia. Chodzi mi o to, by tak samo potrafili zrobić inni czytelnicy i to nie tylko w kwestiach szczepionek. Tzn. sięgnąć do źródeł, przeczytać, przeanalizować i dopiero wyciągać wnioski.

Ja się ciągle tego uczę :-)

10.10.2017 18:22 ZXC

Szczepienia a umieralność dzieci
Prof. Maria Dorota Majewska

http://vaccgenocide.blogspot.de/2012/05/szczepienia-umieralnosc-dzieci.html

W krajach rozwiniętych szczepionkowy establiszment agresywnie odmawia przeprowadzenia podstawowych badań, które porównałyby zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych (nawet je torpeduje). Każe rodzicom wierzyć na słowo, że szczepienia są konieczne i ratują życie. Jest to sytuacja nieporównywalna z promowaniem i stosowaniem wszystkich innych leków, dla których trzeba udokumentować bezpieczeństwo i skuteczność.

Jednak w Afryce prowadzi się takie badania i ich wyniki są przerażające. Okazało się bowiem, że afrykańskie niemowlęta zaszczepione szczepionkami DTP umierały kilka razy częściej niż te nieszczepione, szczególnie silnie szczepionki DTP zwiększały umieralność dziewcząt.

Szczepionki przeciw odrze o wysokim stężeniu wirusowych antygenów (zalecane dla krajów Afryki przez WHO) również zwiększały umieralność dzieci, zwłaszcza dziewcząt. Natomiast zachorowanie na odrę nie zwiększało umieralności, a w perspektywie 4 lat po chorobie obserwowano nawet lepszą przeżywalność dzieci, które przeszły odrę niż tych, które nie chorowały na nią.

Te wyniki naukowe obalają szczepionkowe mity. Prawdopodobnie znajomość tych danych powoduje, że wykształceni rodzice na Zachodzie coraz bardziej masowo odmawiają szczepień. Nauka i praktyka przeczą bowiem ich bezpieczeństwu, tym bardziej że lawinowo rośnie armia dzieci trwale okaleczonych przez toksyczne szczepienia. Podobnie amerykańskie i europejskie dane pokazują, że znacznie więcej jest dziś ofiar szczepień niż chorób zakaźnych, choć tysiące ludzi nadal na nie choruje.

10.10.2017 20:25 CZORNYJ

Jedno mnie ciekawi . Czemu kalendarz szczepień z drugiej połowy lat 80" tak bardzo różni się od obecnego ?
Stary reżim nie liczył się z kosztami . Siła robocza miała być zdrowa żeby wydajnie pracować w fabrykach .
I żeby mięsku armatniemu jak najpóźniej odpadło mięso od kości w walkach o pustynie zachodnioeuropejską .
Więc jak działało to po co zmieniać dodając szczepienia na jakieś cuda co w skali roku zabijały góra kilkanaścioro dzieci ćpunek z aids czy uszkodzonych genetycznie .
Więc w sumie i tak martwych , jak nie pneumokok to głupia grypa , kwestia czasu .

10.10.2017 20:45 observer

@Czornyj
"Stary reżim nie liczył się z kosztami ."

Chyba kpisz. Stary reżim zbankrutował jednocześnie nie mając na nic pieniędzy.

@Czornyj
"Więc jak działało to po co zmieniać "

Jak działało, skoro nie działało.

Sprawdź może lepiej statystyki.

@Czornyj
" Siła robocza miała być zdrowa żeby wydajnie pracować w fabrykach . "

Miała być zdrowa, a nie była.


Piszesz o jakichś swoich wyobrażeniach na temat tego, jak wyglądał socjalizm. Nie, nie było tak wspaniale, jak starasz się to przedstawić.

10.10.2017 20:47 ZXC

Realne ryzyko szczepień – setki badań naukowych

http://stopnop.com.pl/badanianaukowe/

Spis treści podanych w artykule badań:
- Alergie a szczepienia
- Choroba Heinego-Medina (polio), wirusowe zapalenie wątroby typu B i rota wirusy – nieskuteczność i ryzyko
- Cukrzyca a szczepienia
- Drgawki a szczepienia
- Ewolucja bardziej zjadliwych patogenów na skutek szczepień
- Małopłytkowość a szczepienia
- Niebezpieczeństwo programów szczepień
- Nieskuteczność i ryzyko szczepionki przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV)
- Nieskuteczność szczepionek przeciw krztuścowi
- Ospa wietrzna i półpasiec – nieskuteczność i ryzyko
- Odra a MMR – nieskuteczność, ryzyko
- Ryzyko powikłań poszczepiennych u wcześniaków i noworodków o niskiej urodzeniowej masie ciała
- Ryzyko związane z Tiomersalem i rtęcią w szczepionkach
- Czy szczepienia przeciw grypie są bezpieczne i skuteczne?
- Szczepionki sześciowalentne a zespół nagłego zgonu niemowląt (SIDS)

10.10.2017 21:16 observer

@ZXC
Majewska?

Zieeeeeeeeeeeeew.

http://blogdebart.pl/tag/majewska/
https://sporothrix.wordpress.com/2013/05/30/kolejna-powtorka-z-rozrywki-czyli-wielblad-polskiej-nauki/
https://sporothrix.wordpress.com/2012/08/20/powtorka-z-rozrywki/


Tym razem nie mam czasu nawet na czytanie tych bełkotów Majewskiej, a co dopiero na prostowanie tych głupot. Babka skompromitowała się tyle razy ....

Ciekawe też, dlaczego postanowiłeś dać doniesienie z 2012r.? Sprzed 5 lat? To nie udało się przy użyciu google znaleźć niczego świeższego?

10.10.2017 21:21 observer

@ZXC

Galop Gisha w pełni. Tylko kto ci jeszcze uwierzy po tak spektakularnych wpadkach jak do tej pory zaliczyłeś.

10.10.2017 21:23 Dragon

Zaczynam odnosić wrażenie, że ZXC należy do osób, które do upadłego nie przyznają, że mogły dać się wkręcić gościom od teorii spiskowych.
Ale może ZXC pokaże klasę i nas pozytywnie zaskoczy?

10.10.2017 21:36 ZXC

Wstrzykiwanie Aluminium – Jak toksyczne są szczepionki?

http://szczepienia.wybudzeni.com/2017/08/21/wstrzykiwanie-aluminium-toksyczne-sa-szczepionki/

10.10.2017 21:55 Dragon

@ZXC
Wystarczy. Skończ proszę z propagowaniem ściemy. Kolejne takie apisy będą usuwane.

10.10.2017 22:51 CZORNYJ

Nawet antywacki nie kryją statystyki że szczepienia na błonice , gruźlice , polio i krztusiec mocno zwiększyły przeżywalność dzieci . Mimo że próbują wnioskować na opak mimo oczywistych danych :D
https://faktyoszczepieniach.wordpress.com/szczepionki-nas-nie-uratowaly-cz-ii-polska/

Figę z socjalizmu pamiętam ale szczepili mnie jeszcze według tego schematu .
Jakoś żyje mimo że "nie działało" .
Rówieśników umierających na gruźlice i błonice jakoś też sobie nie przypominam .

Więc czemu mam dawać wciskać swoim córką jakieś cudaczne szczepionki na pneumokoki czy wirusa co niby tam ma jakiś związek z rakiem szyjki macicy choć pewni nie są ?
Zwłaszcza że tego lata synek znajomej po tym pierwszym świństwie zmarł na sepsę .

Mam ryzykować powikłania u swoich dzieci bo jeszcze zarażą jakiegoś żywego trupka ?
Rozumiałabym jeszcze coś z tego koktajlu co mój dostał przed wyjazdem na misje .
Uchodźcy przywlekli swoje choroby .
Ale jakieś wymysły ?
Czekać tylko szczepionki na zespół niespokojnych nóg .

13.10.2017 7:22 wsciekly_kot

ZXC, skład ziemi: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Ziemia
15% ziemi to aluminium (tlenek glinu) co ma być w tych szczepionkach, kryptonit? Z plejad?

20.10.2017 11:19 KITEL

Najlepszą rekomendacją szczepionek jest ta że na grypę szczepi się tylko 3,3 % Polaków i zaledwie 6,4% personelu medycznego nic dodać nic ująć. Są one warte splunięcia.

21.10.2017 17:33 KITEL

szczepione dzieci chorują częściej
http://www.cmsri.org/wp-content/uploads/2017/05/MawsonStudyHealthOutcomes5.8.2017.pdf

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto