Całkowite zamykanie linii zdezorganizuje kolej w Polsce

O ile w minionych latach tylko raz zamknięto całkowicie ruch na ważnej magistrali w Polsce (trasa Warszawa – Białystok na odcinkach Tłuszcz – Małkinia i Rembertów – Zielonka), to od jesieni br. mają być już cztery takie linie. I nie jest to ostatnie słowo ministerstwa i PKP PLK – w planach długa lista następnych odcinków. Tymczasem spółka jest absolutnie nieprzygotowana do tego typu działań.

Kolejni pasażerowie w kolejce do strzyżenia

Obecnie ruch wstrzymano na linii nr 3, linii nr 7, w Gorzowie Wlkp. Szerzej opisaliśmy te trzy przykłady tutaj>>>. Od września wg harmonogramu PLK będzie zamknięta linia o obecnie największych przewozach w kraju – nr 447 od stacji Warszawa Włochy do Grodziska Mazowieckiego. Linia ta w szczycie porannym obsługuje 20 tys. osób każdego dnia roboczego. Przez pół roku z kolei nie skorzysta tylko na tej trasie ok. 10 mln pasażerów. Jest to więcej niż kolej przewozi w całym województwie łódzkim, ale przez rok.

Aby było gorzej przez kilka miesięcy zamiast 4 torów na odcinku Warszawa Włochy – Grodzisk Maz. (linie nr 1 i 447) czynny będzie tylko jeden, z racji na prowadzone wolniej niż w ślimaczym tempie prace przy obiektach inżynieryjnych. Cały ruch kolejowy łączący Warszawę z Krakowem, Katowicami i Czechami (Węgrami, Austrią, Słowacją), Wrocławiem, Łodzią, Bielsko-Białą, Częstochową i Skierniewicami czy Żyrardowem będzie prowadzony po jednym torze, na 4 torowej od 1890 r. magistrali. W tym przypadku inwestycje PKP PLK są bardziej niszczycielskie niż II wojna światowa.

O ile elektryfikacja linii, budowa przystanków, obiektów inżynieryjnych na linii Warszawa – Grodzisk Mazowiecki w 1936/7 r. była prowadzona z użyciem prefabrykatów i gotowych elementów, to 80 lat później ekspertom z PKP PLK nie jest znana taka technologia skracania wykonawstwa. Tym bardziej obcym pojęciem jest stosowanie betonu o krótkim czasie wiązania, jak np. w Japonii, który pozwolił zapewnić przejezdność obiektu mostowego po jego odbudowie po trzęsieniu ziemi w ciągu kilku dni.

Zamykanie linii na lata jako wizja rozwoju kolei

Obecnie PKP PLK przy wsparciu ze strony ministerstwa transportu planuje całkowite zamknięci na okres ok. dwóch lat całego szeregu dalszych linii. Spółka, rozzuchwalona akceptacją dla takich kroków swoich przełożonych z resortu, planuje modernizacje linii z długotrwałym (minimum rok, często po dwa), całkowitym wstrzymaniem ruchu na takich trasach obsługiwanych w ramach planu transportowego Polski, jak:

• ponownie Warszawa – Białystok

• Poznań – Szczecin

• Gdynia – Słupsk

• Lublin – Stalowa Wola

• Tarnobrzeg – Rzeszów

• Wisła Głębce – Bronów (Katowice)

• Warszawa – Radom odc. Warka – Radom

• Poznań – Piła odc. Oborniki – Dziembówko

• Kraków – Zakopane

• Korsze – Ełk – Białystok

• Olsztyn – Działdowo

Na wielu innych trasach równoległych ruch będzie poważnie ograniczony z 2 do 1 toru, uniemożliwiając prowadzenie pociągów towarowych, a ruch pasażerski czyniąc niekonkurencyjnym.

Przez kolejne 3 lata będzie trwał remont linii nr 271 na odcinku Żmigród – Czempiń. W tym czasie przez nawet 2 lata będzie zamknięta linia równoległa – nr 281 na odc. Krotoszyn – Grabowno. Jak ma zostać wywieziony tłuczeń do budowy torów na modernizowanych liniach z Dolnego Śląska na północ Polski? Nikt z odpowiedzialnych za to ministrów, prezesów i dyrektorów MTiB i PKP PLK nawet nie zawraca sobie głowy taką kwestią.

W czasie zamknięcia linii nr 3 przez 3 lata (wpierw odc. Września – Konin, potem Konin – Kutno, potem stacja towarowa Kutno) jedyna trasa równoległa – linia nr 14 na 40 km odcinku Zduńska Wola – Łódź będzie modernizowana przez… 2 lata. W tym czasie po pozostałym jedynym torze nie przejedzie nią w dzień żaden pociąg towarowy. Od kwietnia 2018 r. będą też dodatkowo odwołane pociągi pasażerskie. W dniu 3 sierpnia od 7-mej do 8-mej rano minąłem na tej linii 8 pociągów towarowych, często jadących tą trasą jako objazdem linii nr 3. Od przyszłego roku będzie to niemożliwe.

Trzy lata będą zamykane różne odcinki linii nr 7 Warszawa – Lublin. Trasa objazdowa przez Siedlce będzie jednak od 2018 r. przez kilka lata jednotorowa z racji na planowane przez PKP PLK prace przy likwidacji przejazdów w poziomie szyn między Halinowem i Warszawą Wschodnią. W Holandii wstrzymanie ruchu kolejowego na wsunięcie wiaduktu kolejowego o długości ok. 50 m trwało weekend, przy cały czas prowadzonym ruchu idącą u dołu autostradą, u nas mniejszy zakres prac oznacza kilka lat ruchu jednotorowego.

Chaos w Warszawie

Faktycznie wokół Warszawy i w Warszawie do 2023 r. aglomeracyjna oferta przewozowa będzie ograniczona i poddawana ciągłym zmianom, ograniczeniom na 4 magistralach:

Warszawa – Grodzisk Maz. – Skierniewice,

Warszawa – Otwock – Pilawa,

Warszawa – Radom,

Warszawa – Łowicz.

Obecnie jest zamknięta tzw. trasa obwodowa z Warszawy Zachodniej do Gdańskiej. Warto przypomnieć, że planowane cały czas jest zamknięcie linii średnicowej Warszawa Zachodnia – Warszawa Wschodnia. A także roczna przerwa w ruchu na budowę „niezwykle ważnego” nowego przejścia torowego Piaseczno – Warszawa Gdańska. Tak, tak, po minimum rocznej przerwie w ruchu na odcinku – Warszawa Włochy Grodzisk Maz., będzie w kolejnych latach znowu wstrzymanie ruchu na odc. Warszawa Włochy – Warszawa Zachodnia.

Z kolei właśnie robiona trasa obwodowa będzie musiała być znowu zamknięta na połączenie z nową linią. Pociągi pojadą od Grodziska i Pruszkowa oraz Błonia przez Odolany na Warszawę Gdańską. Piastów, Ursus, Włochy pociągu po modernizacji linii nr 447 nadal do centrum Warszawy nie będą miały.

PR i rzeczywistość.

Nikt o tym nie uprzedza? To dlatego, że PKP PLK zamiast informowania o faktach zajmuje się stosowaniem w praktyce polityki informacji opisanej przez Orwell'a w „Roku 1984”.

Pasażerowie stacji Łowicz Gł. na linii nr 3 mają okazję widzieć wspaniałe tempo prac z materiałów propagandowych PKP PLK na co dzień. Wykonawca - Trakcja PRKiL rozebrała główny peron, ale tylko z wiaty i płyt chodnikowych, na resztę przez 2 miesiące nie starczyło ani ludzi ani środków. Pociągi jadą przez stację 20 km/h (do czerwca b.r. 100 km/h), zamiast 4 torów są dostępne 2 – oczywiście te dwa w najgorszym stanie, te w najlepszym stanie wyłączono z ruchu. Z początkiem sierpnia prace stanęły.

Fot. Już trzeci miesiąc wykonawca rozbiera peron w Łowiczu - korzystając z jednej koparki.

Dokładnie ten sam numer wykręcił ten sam wykonawca na linii nr 91 między Dębicą a Rzeszowem. Na odcinku Sędziszów – Ropczyce wykonawca rozebrał jeden tor, na budowę nowego sił nie starczyło, w efekcie linia rzekomo zmodernizowana wg danych PLK na odcinku Ropczyce – Trzciana jest od 2 lat jednotorowa, a na odcinku 8 km z prędkością 40 km/h zamiast 160 km/h po modernizacji. Mimo, że prawo zamówień publicznych daje możliwość wykluczania takiego niewiarygodnego wykonawcy z kolejnych przetargów, PKP PLK zrobiła dokładnie odwrotnie. Wybrała go na roboty na linii nr 3, a na linii nr 91 przedłużyła wykonanie zadania o kolejne dwa lata, do września 2018 r.

Wykonawca – polska spółka budowlana (czyli obecnie pod specjalną ochroną), ogłosiła we wrześniu 2016 r. konieczność zwolnienia 300 pracowników w ramach zwolnień grupowych (czytaj tutaj>>> i tutaj>>>). Potem mimo odpraw dla zwalnianych pracowników ogłosiła porównywalnie dobre wyniki finansowe za 2016 r. (zysk netto 29 mln zł wobec 35 mln zł w 2015 r.). Jak widać kar za nieterminowe wykonanie modernizacji linii 91 PLK nie zamierza naliczać, a i dawaniem zatrudnienia się nie przejmuje.

Powyższy przypadek to standard. Na podobne fory (znajomości, ulgi, przymykanie oczu na nieprawidłowości – czytelnik może sobie wstawić dowolne słowo oddające ducha frywolności dotyczącej wydatkowania czytelnika podatków) może liczyć każdy wykonawca (także obcy), który spóźnia się z pracami. Kar umownych nikt mu nie naliczy, więc zamiast mobilizować własne zasoby, kadry, maszyny, firmy wygrywające przetargi realizują prace „po taniości” w oparciu o podwykonawców, przysłowiowego Jasia z łopatą, czy koparką. Na spotkaniu dotyczącym jednej z inwestycji opóźnionych obecnie o 10 miesięcy względem umowy podpisanej w 2015 r. dyrektor z inwestycji PLK bez cienia żenady stwierdził, że wyłoniony w przetargu wykonawca ma problem z mobilizowaniem podwykonawcy. Wszystko to dzieje się w sytuacji opóźnienia całej tej inwestycji względem rokrocznie aktualizowanych planów o marne 2 lata (prace miały być faktycznie skończone jeszcze na Euro 2012). W efekcie na magistrali TEN-T ruch prowadzony jest jednotorowo, co wydłuża czas jazdy pociągów osobowych o ok. 20 minut. Straty z tego tytułu tylko w ub.r. oszacowane zostały przez Przewozy Regionalne na 6 mln zł przychodów. Ma je pokryć organizator przewozów, czyli m.in. Ty czytelniku.

Rozwleczone do granic możliwości harmonogramy prac pozwalają na taki proceder. Nikt nawet nie stara się połączyć dwóch czynników – konieczności wydania wg planów i dokumentów przyjętych przez rząd 66,4 mld zł (ostatnio przyjęty program KPK przez Radę Ministrów w lipcu br., który przewiduje do wydania blisko 3 razy więcej niż w latach 2007-2015, co ma nastąpić w okresie krótszym o 2 lata 2016-2022) z technologią i tempem realizacji inwestycji.

Jedno wyklucza drugie. Zaprzeczeniem ambitnych planów jest realizacja wykonania inwestycji przez wykonywanie robót przy minimalnej liczbie robotników przy użyciu najprostszych narzędzi. Mało robotników mogłoby być tylko przy mechanizacji prac, której jest jak na lekarstwo i to zwykle nie na głównych modernizacjach. Szokująco wolne prace tempo prac na liniach sieci transeuropejskiej TEN-T nr 3 i 7 wynika z braku mechanizacji robót wysokowydajnymi maszynami torowymi z racji na rozwleczone harmonogramy inwestycji. Gdy trzeba się spieszyć takie maszyny prowadzą obecnie prace na linii 139 między Bielsko-Białą, a Wilkowicami.

Wisielcza wizja

Zaakceptowany przez obecny rząd plan masowego zamykania linii kolejowych na czas modernizacji w celu rzekomego skrócenia czasu realizacji inwestycji jest w Polsce pierwszą od II wojny światowej tak drastyczną ingerencją w infrastrukturę transportową. W skrajnych wypadkach modernizacja linii przy całkowitym zamknięciu ma trwać dłużej niż jej budowa z użyciem furmanek przez zaborców w XIX wieku, czy w czasie II RP (Radom – Warszawa, Herby – Kępno, Tarnowskie Góry – Inowrocław / Maksymilianowo – Gdynia). System transportowy Polski zostanie sparaliżowany lepiej przez decydentów, niż zrobiłyby to masowe zamachy terrorystyczne z użyciem broni masowego rażenia.

W przypadku linii nr 447 masowe przewozy kolejowe z konieczności trafią na drogi, które mają zbyt małą przepustowość do przyjęcia takiego ruchu. Kiedyś czytałem artykuł w „Sunday Times” o problemach rozwijającego się szybko, ale i najbardziej skorumpowanego kraju świata, Nigerii, dotyczący zakorkowanej do granic możliwości z braku przepustowości sieci drogowej. W Nigerii brak jest dobrej komunikacji publicznej, nie ma czynnej kolei mimo przekazanych kredytów na jej budowę. Czas dojazdu z centrum miasta Lagos w korku na lotnisko dziennikarza trwał 4 godziny.

Od września br. jest prawdopodobne, że podobne historie staną się codziennością dla podwarszawskich kierowców jadących od strony Grodziska Mazowieckiego do stolicy. Z dnia na dzień dziesiątki tysięcy pasażerów pociągów będą zmuszone, by zacząć korzystać z samochodów w dojazdach do centrum Warszawy. Ale to nie będzie wcale proste ze względu na zbyt małą przepustowość sieci dróg wojewódzkich: nr 719 na odc. Grodzisk – Warszawa, nr 579 Grodzisk – węzeł autostradowy Grodzisk Maz. na A2, nr 700 na odc. Brwinów – Płochocin, nr 700-701-718 Brwinów – węzeł autostradowy Pruszków, nr 718 Pruszków – Ożarów Maz. do węzła autostradowego Pruszków na A2, czy dróg powiatowych Brwinów – Moszna, Pruszków – Piastów – Ursus, Pruszków – Komorów – węzeł Puchały na S8. Wzrost ruchu często nawet w szczycie o połowę nie będzie możliwy, powstaną wielokilometrowe korki. Stanie się tak, ponieważ nikt z osób za to odpowiedzialnych nawet nie oszacował wpływu zamykania najbardziej obciążonej linii kolejowej w kraju na ruch drogowy.

Modernizowanie linii kolejowych z masowym ich całkowitym zamykaniem jest absurdalnym pomysłem polskich kolejarzy. Zamknięcia te będą ze sobą nieskoordynowane, powodując odcięcie całych części kraju, z brakiem możliwości przepuszczenia nawet pociągów zaopatrujących w materiały, a co dopiero na potrzeby użytkowników zewnętrznych. Tymczasem na zamkniętych liniach prace będą toczyły się w ślimaczym tempie, technologiami nie stosowanymi w zachodniej Europie od pół wieku.

Stanisław Biega, Centrum Zrównoważonego Transportu

Komentarze

08.09.2017 14:48 observer

PKP to stan umysłu.


Nie wiem, czy istnieje jakikolwiek sposób na zmianę w tej instytucji. Rocznie tracimy przez ich indolencję i tumiwisizm oraz niedasie miliardy złotych.

Poza wprowadzeniem tzw. "bankomatów" żaden dotychczasowy rząd nie próbował z tym nic zrobić.

09.09.2017 15:55 Mariusz R.

Bo trzeba towarzystwo rozpędzić na cztery wiatry poprzez stu procentową prywatyzację. Teraz to jest tylko narzędzie do produkowania przekrętów i wyłudzania ze wspólnej kasy środków dla cwaniaków różnej maści.

12.09.2017 11:28 Wojtek Sz.

PKP to korporacja bez systemu motywacyjnego. Ot i tyle.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto