‘Gdyby nawet dziś położyć kres kłusownictwu, słonie i tak byłyby w opałach’

Jest środek nocy. Chłodna bryza daje wytchnienie po upalnym dniu. Wokół rozbrzmiewa żabi koncert. Tim i jego grupa przygotowują się do kolejnego nalotu. Ich misja jest bardzo niebezpieczna, są bowiem śledzeni przez uzbrojonych ludzi.

Scena ta powtarza się co noc na wschodnich krańcach Amboseli – parku narodowego w Kenii przy granicy z Tanzanią. Tim jest słoniem, który razem ze stadem 12 samców zasmakował w pomidorach i kukurydzy uprawianych na małych poletkach na obrzeżu parku narodowego. Uzbrojeni ludzie to strażnicy, którzy dostali zadanie utrzymywania słoni z dala od upraw – i ratowania ich życia.

Nocna zabawa w kotka i słonia jest zaledwie jednym z symptomów znacznie większego zjawiska, jakie rozgrywa się w całej Afryce i Azji. To czubek góry lodowej egzystencjalnego konfliktu między ludźmi, a zwierzętami o dostęp do ziemi, wody i pożywienia. Handel kością słoniową ma ogromny wpływ na populację słoni, ale destrukcja środowiska naturalnego w wyniku wzrostu liczby ludności i konsumpcji jest nawet większym zagrożeniem.

„Kłusownictwo przyciąga wiele uwagi mediów, ale jest ono tylko częścią całości obrazu” – twierdzi Julian Blanc pracująca w ramach Programu Środowiskowego ONZ w Nairobi. „Gdyby nawet udało się jutro zatrzymać zabijanie słoni, nadal byłoby one w tarapatach”. Utrata siedlisk zagraża nie tylko słoniom, ale także innym gatunkom, od żyraf do gekonów.

Medialna promocja ochrony niszczonych siedlisk stanowi o wiele większe wyzwanie dla celebrytów i organizacji pozarządowych niż piętnowanie kłusownictwa. Narracja jest tu znacznie bardziej subtelna, pełna odcieni szarości, w odróżnieniu od czarno-białego przekazu o handlu kością słoniową.

Łatwo było miłośnikom zwierząt skandować hasła „Nie w moim imieniu”, które demaskowały nabywców wyrobów z kości słoniowej. Jednak konsumenci w rozwiniętym świecie mają także wpływ na środowisko słoni poprzez towary, które kupują i poprzez programy rozwojowe finansowane przez ich rządy.

Przedsięwzięcia polegające na uprawie owoców lub kwiatów na ziemi, która stanowiła kiedyś miejsce życia słoni przyczynia się do spadku ich populacji w takim samym stopniu jak kula kłusownika – nawet jeśli powiązania nie są natychmiastowe i bezpośrednie.

Moralna argumentacja jest także złożona, ponieważ konsumenci, NGO-sy czy rządy popierające taką działalność przyczyniają się równocześnie do wyciągnięcia tysięcy ludzi z biedy.

„W istocie kwestia słoni w Afryce dotyka wielu aspektów naszego życia” – mówi Holly Dublin, przewodnicząca grupie specjalnej do spraw słoni afrykańskich z ramienia Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody – IUCN.

Konflikt między ludźmi a słoniami przybrał najbardziej intensywna formę w Azji. W Indiach każdego roku w jego wyniku ginie około setki ludzi i 40-50 słoni.

Szybki rozwój w Afryce prowadzi do eskalacji problemu. Na rządach państw afrykańskich spoczywa szczególna odpowiedzialność za troskę nad dziedzictwem przyrodniczym kontynentu, ale z roku na rok, w miarę wzrostu ludzkiej populacji, infrastruktury i gospodarki, ochrona przyrody staje się coraz trudniejsza. Powstające drogi i linie kolejowe stanowią dla zwierząt barierę, co jest szczególnie dotkliwe dla słoni. Niektóre ich grupy mają terytorium ponad 3000 kilometrów kwadratowych.

Analiza wpływu nowej infrastruktury będzie wymagała dalszych badań. Jedno z nich właśnie się rozpoczęło w Kenii. Ma ono na celu dowiedzenie się, jakie będą skutki otwarcia nowej linii kolejowej łączącej Mombasę z Nairobi. Biegnie ona w większości równolegle do głównej drogi.

Park narodowy Tsavo zajmujący 23 tysiące km kwadratowych składa się z dwóch części. Tsavo zachodnie i Tsavo wschodnie zostały niedawno oddzielone od siebie przez nową linię kolejową. Tsavo zamieszkuje największa populacja słoni w Kenii – między 12 a 14 tysięcy osobników.

Chociaż inżynierowie zaprojektowali kilka przejść dla zwierząt, naukowcy obawiają się, że słonie nie będą z nich korzystać i populacja zostanie podzielona na dwie grupy. „Łączność między Tsavo wschodnim i zachodnim została zredukowana o 98%”, mówi Ben Okita-Ouma, odpowiedzialny za monitoring w organizacji „Save the Elephants”.

Zespół Okita-Oumy założył obroże telemetryczne 10 słoniom. Okazało się, że słonie maszerowały wzdłuż linii kolejowej tam i z powrotem, najwyraźniej w poszukiwaniu przejścia. Czasami wchodziły na nasyp, przechodząc przez tory i niszcząc przy tym ogrodzenie.

Zdaniem Okita-Oumy słonie i inne zwierzęta nauczą się w końcu korzystać z przejść, ale spowoduje to nienaturalnie zagęszczenie w tych miejscach. Potencjalnie zwiększy to kontakt z ludźmi i ryzyko wypadków na przebiegającej obok drodze. Okita-Ouma twierdzi, że wokół przejść powstają nielegalne osiedla ludzkie. „Rząd będzie musiał je szybko zlikwidować”. Prawdopodobnie pomoże to ocalić życie słoni i ludzi.

Wzrost liczebności ludności Afryki powoduje większą konkurencję o ziemię między człowiekiem a zwierzętami. „Jaki jest plan dla dużych obszarów, od których zależy codzienna egzystencja zarówno ludzi jak i zwierząt?” – pyta Dublin.

Według raportu organizacji „Elephants in the Dust” około 29% znanego i potencjalnego środowiska słoni jest pod silnym wpływem działalności ludzkiej. Prognozuje się, że liczba ta do 2050 roku wzrośnie do 63%.

Obecnie większość rozwoju infrastruktury odbywa się bez żadnego planowania. W rejonie Laikipia w Kenii pasterze masowo wkroczyli na prywatne tereny chronione w poszukiwaniu pastwisk dla swojego, wygłodniałego z powodu suszy, bydła. Prowadzi to do eskalacji konfliktu między ludźmi i dzikimi zwierzętami.

„Słonie nie są łagodnymi olbrzymami, jak zwykli je postrzegać ludzie na zachodzie”, mówi Julia Blanc. „Niszczą uprawy, zabijają ludzi, często nawet niesprowokowane – są w czołówce afrykańskich zabójców. (…) Jeden słoń może zniszczyć roczne plony wielu rodzinom, powodując u nich poważne trudności ekonomiczne”.

Jednym z rozwiązań jest łagodzenie konfliktu w miejscach, w których ma on szczególnie intensywny charakter. I tu wchodzą do gry nocne próby ratowania Tima przed jego własnym apetytem.

Naukowcy założyli mu obrożę telemetryczną i z pomocą parkowych strażników próbują zapobiec napadom jego i jego kompanów na farmy położone na obrzeżach parku.

„To, co chcemy osiągnąć za pomocą tego systemu wczesnego ostrzegania, to szybsza reakcja na próby zjadania upraw”, mówi Ryan Wilkie z organizacji „Save the Elephants”. Odpowiedzią na tego rodzaju zagrożenia są nocne patrole złożone ze strażników wyposażonych w broń pieprzową, granaty oślepiające i syreny zagłuszające.

„Tim jest z pewnością bardzo inteligentny. Jestem nim oczarowany, serio. Tim to urodzony strateg.”, dodaje Wilkie.

Choć wysiłki podjęte dla uratowania Tima przed nim samym (trzy razy został zraniony przez farmerów) są bardzo ważne i potrzebne, nie mogą być jednak rozszerzone na około 415 tysięcy słoni żyjących jeszcze w Afryce. W miarę jak ekosystemy są poddawane coraz większej presji ludzi, niektórzy obrońcy przyrody nawołują do bardziej radykalnego rozwiązania, obejmującego cały kontynent.

„Mówimy tutaj o braniu aspiryny na raka”, stwierdza Dublin. Gdy przeniesie się jedną grupę słoni niszczących uprawy, w jej miejsce pojawia się nowa.

Afrykę zamieszkuje już 1,2 mld ludzi, a liczba ta do 2050 roku ma się podwoić (jeszcze w 1980 roku w Afryce było zaledwie 477 milionów ludzi). Dublin przekonuje, że państwa muszą zawczasu stworzyć wielkoobszarowe plany zagospodarowania przestrzennego, w których zostaną wyznaczone tereny, gdzie ludzie i słonie będą mogli dzielić przestrzeń. Alternatywą będzie katastrofa na polu ochrony przyrody.

„Nikt nie robi planów zagospodarowania przestrzennego”, stwierdza Dublin. „Fakt, że słonie i ludzie wchodzą w tak bliski kontakt świadczy o tym, że planiści nie myśleli odpowiednio długoterminowo.” Zanim takie plany zostaną stworzone, decydenci muszą dysponować lepszą informacją o punktach zapalnych. Ponieważ zasięg słoni jest bardzo rozległy, ochrona ich terytorium pomoże też innym gatunkom.

Dublin rozpoczyna projekt polegający na połączeniu danych na temat populacji słoni z informacją o ludzkiej aktywności. Gdzie liczba ludzi rośnie najszybciej? Jaka będzie prawdopodobna odpowiedź ludzi i słoni na zmianę klimatu? Gdzie planowane są wielkie przedsięwzięcia infrastrukturalne i rozwój rolnictwa? Celem jest identyfikacja obszarów z największym prawdopodobieństwem konfliktu i obszarów z największym prawdopodobieństwem koegzystencji.

Projekt zajmie kilka lat, ale już zakończone badania na mniejszą skalę ujawniają wybory, jakich należy dokonać między dobrem zwierząt a rozwojem. W Kenii eksperci od ochrony przyrody wzywają rząd do zmiany korytarza inwestycyjnego obejmującego Kenię, Południowy Sudan i Etiopię (korytarz Lapsset). W ramach jego rozwoju planuje się wybudowanie nowych portów, dróg, linii kolejowych, lotnisk, rurociągów i ośrodków wypoczynkowych. Korytarz stanowi kluczowy element strategii rozwoju gospodarczego Kenii. Ocena oddziaływania na środowisko wykazała, że jeden z ośrodków wypoczynkowych w Isiolo w centrum kraju powinien zostać przeniesiony gdzieś indziej, gdyż zakłóci on migrację słoni. Inwestorzy, którzy kupili już ziemię będą się zapewne przed tym zaciekle bronić. Ewentualna zmiana planów będzie testem wiarygodności na ile projekt korytarza Lapsset uwzględnia kwestie ekologiczne.

Okita-Ouma jest zdania, że w całej Afryce wzrost gospodarczy zawsze zwycięża z ochroną przyrody. „Rządy muszą znacznie bardziej poważnie traktować potrzeby przyrody. W tym momencie mamy bardzo mało działań tego typu. Nawet jeśli gdzieś są, to nie są one takie, jakich byśmy oczekiwali”, dodaje.

Dublin uważa, że przed nami znacznie więcej trudnych wyborów. „Niestety, ale myślę, że większość zasięgu występowania słoni będzie oblężonych. Tylko spójrz, jakie są plany gospodarcze dla Afryki. Słonie żyją tam gdzie jest woda. Tak samo rolnictwo. Tak samo ludzie. Będzie bardzo trudno mieć to wszystko razem.”

Tomasz Kłoszewski na podst. 'If we stopped poaching tomorrow, elephants would still be in big trouble'

Komentarze

16.08.2017 3:02 gupol(szukam w OZE)

no to niech przeniosą te słonie do europy lub USA i tam je chronią. hiszpania, portugalia, włochy... ciepły klimat i ujemny przyrost ludności. texas - bogaty stan z niską gęstością zaludnienia. południowa francja też się nada.
każdy z tych krajów stać na to by utrzymać setki tysięcy słoni.
albo do indii gdzi słonie są święte.
wszędzie ta obrzydliwa hipokryzja.

17.08.2017 22:11 adaś

@Gupol
Zasiedlanie obcymi gatunkami przyniosło wiele razy złe skutki. Znając historię królików w Australii czy sumików karłowatych w Europie nie odważył bym się przesiedlać słoni.

18.08.2017 3:08 gupol(szukam w OZE)

ale przecież słonie, tak jak i lwy, nie są obcymi gatunkami dla tych terenów. żyły w Europie i Ameryce jeszcze kilka tysięcy lat temu. to byłaby zwykła reintrodukcja;)

18.08.2017 10:03 adaś

@Gupol.
Mamuty wymarły u nas kilkanascie tysiecy lat temu. Wtedy tereny te wygladały inaczej ( lesistość, mokradła, zaludnienie, duże drapieżniki ) Mogłby sie skończyć tak jak z bobrami- gatunkiem jak najbardziej rodzimym. Radośnie introdukowane i ściśle chronione, w ciągu kilkunastu lat wyżarły w dolinach niektórych rzek większośc wikliny i nadbrzeżnych drzew. Zagrażają np. remizowi i rzekotce.
Oczywiście słonia w razie czego łatwiej sie pozbyć bo nie schowa sie do nory. Ale wtedy protesty, dyskusje w prasie i telewizji... eee, nie podoba mi się to.

19.08.2017 3:49 gupol(szukam w OZE)

aha...
po pierwsze mamuty nie wymarły. WYRŻNĘLIŚMY je. my ludzie. twój i mój pra pra dziadek. tak jak dziś robią to ci demoniczni kłusownicy w afryce.
a po drugie... typowa ludzka hipokryzja z ciebie wylazła. czyli co."mamuty wyginęły". było minęło. nie wracajmy do tego. nie nasza wina.
więc dlaczego nie pozwolić by tak samo potoczyło się ze słoniami?
za kilka lat drugi podobny hipokryta powie:
"słonie wyginęły" w afryce kilka lat temu. wtedy te tereny wyglądały inaczej.....
a poza tym słonie wyżrą nam wiklinę i połamią drzewa a potem podepczą rzekotki i remizy a na koniec wszystko obesrają.

i kużwa jeszcze to przerażenie że będą protesty i dyskusje w prasie i tv.
wyrżnijmy więc wreszcie te ostatnie słonie żeby był spokój, zamknięty temat i grobowa cisza. jak w przypadku mamutów. nie będzie słoni nie będzie problemu i wszystkim będzie się podobało.

czy kogoś jeszcze dziwi że masowo wymierają gatunki? przy takim podejściu i stanie ludzkiego umysłu to wręcz oczywiste żeby nie powiedzieć... naturalne;)

19.08.2017 13:56 WJ

@GUPOL
Otrzeźwiej.
Niszczenie bioróżnorodność Świata to jedno. Poza tym na naszych oczach kurczą się obszary możliwości istnienia Życia bez naszej cywilizacji, czy technologii. Rolnictwo wielkoskalowe, urbanizacja są nienasycone...
Przestałam wierzyć, że jest miejsce, choćby w moim kraju, gdzie panuje błoga cisza, powietrze cudowne jest i nie ma śmieci. Naruszyliśmy swoją ludzką aktywnością całą Planetę, i odtwarzanie gatunków dla których zniszczyliśmy siedliska tylko pogłębiłoby efekty inwazyjnej ludzkiej aktywności.
Uważam, że możemy tylko ratować to co istnieje, zmieniając globalny model gospodarki, na przykład w oparciu o encyklikę Papieża.
Coraz to smutniej. Ech...

21.08.2017 22:39 Kloszard

@WJ
Nie no w Polsce takich miejsc jest trochę, gdzie zaznasz ciszę, powietrze jest cudowne i nie ma śmieci. Nie bardzo dużo, ale są. Polecam w szczególności parki narodowe, mało uczęszczane takie jak np. magurski.

22.08.2017 1:25 gupol(szukam w OZE)

@wj
sory ale dla mnie to brzmi jak szukanie wymówek, defetyzm oraz kapitulacja i dezercja w jednym;).
"trzeźwo" myśląc to sama sobie przeczysz:
z tego wynika że nie da się chronić gatunków bo nie ma dla nich wolnego miejsca - siedlisk.
a ponieważ ludzie raz zdobytego miejsca nie oddadzą nigdy...

i co to znaczy "ratować to co istnieje"? jaką ramę czasu masz na myśli?
przecież szóste masowe wymieranie trwa i przyspiesza. co chwilę wymiera jakiś gatunek. to co istniało wczoraj, jutro będzie tylko wspomnieniem.
zatem podaj stan ilościowy gatunków z konkretnego dnia, miesiąca i roku który ma być zachowany.

ale w związku z tym idźmy dalej - co z gatunkami wymarłymi na wolności? przywracać je czy nie? co z mocno przetrzebionymi gatunkami u których występuje efekt wąskiego gardła? - niska różnorodność genetyczna, żywotność i płodność?
pozwolić im wyginąć czy nie?
skoro najbogatszych krajów nie stać na ochronę gatunków na własnym terytorium to jak mają sobie z tym poradzić najbiedniejsze?
i skąd wiesz że zmieniając globalny model gospodarki naprawdę uratujemy "to co istnieje".
a może jest tak że rzeź megafauny to nie jest wypadek przy pracy lub nieumyślne działanie bez premedytacji? może to jest kamień węgielny pod fundament cywilizacji bez którego nie ma rolnictwa i przemysłu? a przywrócenie megafauny oznacza nieuchronny koniec cywilizacji?
jeśli tak to faktycznie możemy zapomnieć o skutecznej ochronie gatunków i ograniczyć się co najwyżej do tworzenia banku genów i muzeów historii naturalnej albo zrezygnować z cywilizacji...

22.08.2017 13:32 WJ

@GUPOL
Jak sobie wyobrażasz przywracanie do życia Tego co wymarło i stworzenie Dlań siedlisk.
Gigantyczne koszty i dalsza ingerencja w strukturę Świata.
Dla mnie rozsądniejsze jest zatrzymanie kurczących się pozostałości naturalnych terenów w skali globu i kraju.
Zakończenie karczowania tropikalnych siedlisk pod uprawy wielkoskalowe. Promowanie lokalnego rolnictwa i konsumpcji w globalnej skali. Nowy prostszy model życia, bez nadęcia i blichtru, ograniczający ślad węglowy.
Brzmi utopijnie.... Płakać się chce.
Już realniejsze wydaje się odtwarzanie, realizowanie za pomocą technologii kolejnych złudzeń o możliwości "zjedzenia i zachowania ciastka".
I tak do końca, który może okazać się nagłym brakiem energii albo przejęciem dalszej kreacji przez Sztuczną Inteligencję

22.08.2017 13:38 WJ

Zdanie- " Promowanie lokalnego rolnictwa i konsumpcji w globalnej skali", powinno brzmieć- "Promowanie w globalnej skali lokalnego rolnictwa i miejscowej konsumpcji.

26.08.2017 1:29 gupol(szukam w OZE)

@wj
"Dla mnie rozsądniejsze jest zatrzymanie kurczących się pozostałości naturalnych terenów w skali globu i kraju.
Zakończenie karczowania tropikalnych siedlisk pod uprawy wielkoskalowe"

zabawna jesteś;) przecież to też generuje koszty;)

a jeszcze zabawniejsze jest to że wg Ciebie powrót do stanu naturalnego - odtworzenie tego co zniszczyliśmy to dalsza ingerencja w strukturę świata.
nie wiem jak Ty ale ja tu widzę delikatną sprzeczność;)
ale może coś w tym jest. może faktycznie wielkie wymieranie jest nieuniknione.
wiem że powrót do przeszłości jest niemozliwy.
dobrze byłoby stworzyć chociaż sieć wzajemnie się uzupełniających, dużych ogrodów zoologicznych i parków safari gdzie dzikie zwierzeta mogłyby żyć.

ale jeśli i to okaże się zbyt "drogie" to przynajmniej należy im się upamiętnienie. choćby w muzeach. koniecznie z informacją że te istoty nie wyginęły od tak sobie, bo "warunki środowiska się zmieniły", bo były nieprzystosowane czy chore albo przez zmiany klimatu.
trzeba mówić wprost - zginęły z naszej broni, rozjechane przez nasze buldożery. wytrute naszymi truciznami. z naszej woli.żebyśmy mogli żyć w takiej liczbie i na takim poziomie. przynajmniej tyle im się należy.

26.08.2017 14:32 WJ

"zabawny" może co najwyżej wydawać Ci się mój tok rozumowania....
Co do mnie- ostatnio sporadycznie taka bywam.
Jak natomiast ocenisz swoją opinię o ratowaniu zagrożonych gatunków- skoro konkretnie, niemożliwe okazuje się zatrzymanie wycinki Puszczy i drzew na terenie kraju ( u mnie padają rekordy w unicestwianiu dorodnych okazów), niszczenia zadrzewień śródpolnych. Jak dyskutować o odtwarzaniu bioróżnorodności?
Siedliska to będą zagospodarowywane, ale od ludzkie potrzeby.
Podpowiedz co zrobić u nas, w kraju, żeby zastopować to szaleństwo.Ppo co snuć życzenia. Mogę je podzielać, ale wiem, że to utopia jaki inne w przypadku naszego irracjonalnego gatunku.

29.08.2017 3:12 gupol(szukam w OZE)

dobra ale przecież większość drzew w naszym kraju to zwykłe uprawy leśne. monokultury uprawne które nie zasługują na miano "lasu". jak zatrzymać ich wycinkę? to tak jakby zakazać upraw rolniczych.
niemniej istnieją w polsce obszary ochrony ścisłej prawda? chyba w każdym parku narodowym jest taki obszar. dobre i to. na więcej na razie chyba nie ma co liczyć.
ale i tak jest u nas lepiej niż na zachodzie europy. mamy wilki, niedźwiedzie, żubry, rysie i inne rzadkie gatunki których bogate kraje zachodu u siebie nie chcą. jest też ambitny projekt odtworzenia tura.
skoro jest miejsce dla żubrów...
a w dzisiejszych warunkach ambitne odtwarzanie bioróznorodnosci może mieć chyba tylko podłoże komercyjne. na fundusze budżetowe raczej nie ma co liczyć. niestety.

29.08.2017 13:50 WJ

"Odtworzeniwe tura"....
gdy kurczą się tereny ściśle chronione w naszym kraju...(?)
Globalnie też taki trend dominuje. Ostatnio w Brazylii przeznaczono obszar wielkości Danii pod wycinkę dla potrzeb gospodarki.
Tak się dzieje i w innych krajach Ameryki Południowej albo w Afryce, gdzie susza powoduje, że z bydłem wkracza się do rezerwatów Przyrody.

Nie mam złudzeń, a Tobie może ich zazdroszczę...

Tura to sobie minister zreaktywuje, jak mu się zechce nań zapolować. W to jeszcze mogę uwierzyć... ;)

30.08.2017 2:33 gupol(szukam w OZE)

serio? likwidują jakieś parki narodowe albo rezerwaty przyrody? nic nie słyszałem o tym. masz może jakieś linki do tych danych?;)
a odtworzenie tura byłoby jak najbardziej możliwe. wystarczyłoby trochę zmniejszyć zużycie drewna w gospodarce lub zastąpić je innymi materiałami. w polsce jest 10 mln ha porośniętych drzewami. z czego lwia część to uprawy gospodarcze. gdyby wyłączyć z tego pół miliona ha możnaby utrzymać sporą populację tura;)
a takie kraje jak kanada czy rosja? one dysponują ogromnymi pustymi przestrzeniami. niska gęstość zaludnienia i przyrost naturalny. wystarczyłoby miejsca dla nie jednego stada mamutów;)
co innego kraje rozwijające się. dla nich chyba tylko ogrody zoologiczne zostają.
a kto i dlaczego zreaktywuje tura to już drugorzędna kwestia. grunt to naprawić wyrządzone szkody.
no chyba że uznamy iż istnienie jest nie lepsze niż nieistnienie;)

30.08.2017 13:42 WJ

To bezsensowna wymiana, szkoda naszej energii
Ja widzę "płonącą Ziemię"...
Jestem pełna obaw co do jakości nawet własnego istnienia w przyszłości.
Życie za wszelka cenę jest dla mnie trudne do zaakceptowania... i nie potrzebuję Cię do mojej optyki przekonywać.
Może wolałabym podzielać Twój punkt widzenia.

31.08.2017 3:31 gupol(szukam w OZE)

widzę że straszna z ciebie pesymistka wioletto;) tyle lęku i negatywnej energii;)chyba za to Cię najbardziej lubię bo też mam to w sobie;) nie mniej dla mnie życie i wogóle materia ożywiona jest fascynującym cudem bez względu na cenę;)

31.08.2017 13:17 WJ

Jak miło się z Tobą zgodzić :).
Życie jest cudem , a świadome doświadczanie- fascynujące.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto