Zanieczyszczenia hałasem są wszędzie, nawet w parkach narodowych

W czasie zimy, dźwięki natury są tak subtelne, że niemal niewidoczne. Gwiżdżenie wiatru między skalistymi wierzchołkami gór, szepczące gałęzie drzew, miękki i delikatny tupot łap niewidocznych na śnieżnej ziemi zwierząt. „To naprawdę ciche, spokojne doświadczenie” powiedziała Rachel Buxton, wspominając o niedawnej , zimowej wędrówce w La Garita Wilderness, w południowo-zachodniej części stanu Kolorado. „Już prawie słyszę bicie własnego serca”.

Ale co pół godziny odrzutowiec przelatuje nad La Garita Wilderness, rozbijając delikatny spokój. „To szokujące, prawda?” powiedziała. „Jesteś w środku dziczy, ale nadal nie możesz uciec dźwięków ludzi”. To problem z zanieczyszczeniem hałasem. „Naprawdę nie ma granic. Nie da się tego utrzymać” powiedziała Buxton zajmująca się ekologią na Uniwersytecie Stanu Kolorado.

Z tym problemem stykają się obszary występowania dzikiej przyrody w Stanach Zjednoczonych, o czym pisała Buxton i jej współpracownicy w czasopiśmie Science w maju tego roku. Korzystając z modelu opartego na pomiarach dźwięku przez Służbę Parku Narodowego, stwierdzono, że ludzki hałas przekracza co najmniej dwa razy poziom dźwięku tła w większości obszarów chronionych w kraju. To zanieczyszczenie hałasem nie tylko zakłóca migracje zwierząt. Może również płoszyć i rozpraszać zwierzęta zamieszkujące ciche, odludne tereny, lub po prostu wyrządzać im krzywdę. Hałas uderzający w jeden gatunek może mieć efekt kaskadowy, wpływając na cały ekosystem.

„Kiedy myślimy o pustkowiu, mamy na myśli ciemne niebo, żeby zobaczyć wyjątkową scenerię”, powiedziała Megan McKenna, naukowiec z National Park Service's Natural Sounds and Night Skies, współautorka opublikowanego w Science artykułu. „Powinniśmy też naprawdę pomyśleć o dźwiękowym pejzażu”.

Rysunek 1. Naukowcy instalujący stację pomiaru dźwięku w Parku Narodowym Olympic.

Pomiary zanieczyszczeń hałasem są trudne. W przeciwieństwie do pomiarów smogu czy światła, dźwięku nie można wykryć przy użyciu satelity. Aby zebrać dane na temat hałasu, naukowcy musieli dostać się w odległe rejony pustkowi i założyć stacje nasłuchowe. Każda stacja posiada miernik poziomu dźwięku i rejestrator, który działa przez 30 dni, wychwytując każdy rodzaj dźwięku, od ptasiego śpiewu po hałas drogowy. Badacze dokonali pomiarów w setkach miejsc, począwszy od odległych lasów Parku Narodowego Olympic po zatłoczone trasy biegowe Rock Creek niedaleko stolicy USA. Dokonane nagrania zostały przeanalizowane przez zajmujących się akustyką specjalistów, którzy są w stanie odróżnić poszczególne źródła dźwięku. McKenna powiedziała, że niektórzy z jej współpracowników są na tyle spostrzegawczy, by rozróżnić różne typy silników odrzutowych.

Korzystając z danych ponad 400 miejsc w całym kraju, badacze zorientowali się, jakie dźwięki są związane z danym miejscem – wysokością obszaru, opadami deszczu, bliskością miast, autostrad i tras lotu. Zarejestrowane dźwięki zostały następnie wbudowane w model, który może przewidzieć poziomy hałasu w danym miejscu kraju. Poprzez odseparowanie naturalnych dźwięków od reszty, naukowcy znaleźli oczekiwaną ilość zanieczyszczeń hałasem na odludnych terenach, które badali.

Wyniki były mieszane. Buxton powiedziała, że obszary chronione miały znacznie niższe poziomy ludzkich dźwięków niż okalające park strefy buforowe niebezpiecznych terenów – sugerując, że te buforowe strefy izolują parki od nienaturalnych dźwięków. Mimo to 63% obszarów chronionych doświadczyło co najmniej 30% wzrostu poziomu hałasu, który nie był pochodzenia naturalnego. Ponad jedna piąta obszarów chronionych doświadczyła wzrostu o dodatkowe 10 decybeli, związanego z antropogenicznym hałasem. To dziesięciokrotny wzrost poziomu dźwięku, bo skala dB jest logarytmiczna, podobnie jak skala Richtera czy kwasowości. Większość obszarów uważanych za „krytyczny habitat” dla zagrożonych gatunków, to obszary ze wzrostem o trzy dodatkowe decybele, 14% krytycznych siedlisk mieściło się w grupie 10 dodatkowych decybeli.

Rysunek 2. Mediana przekroczenia poziomu hałasu (od 0 do 32 decybeli) w obszarach chronionych na terenie USA. Szare obszary, to tereny niebędące pod ochroną. R.T. Buxton et al., Science

Źródeł hałasu może być wiele, od samych ludzi odwiedzających parki, po ruch lotniczy czy odgłosy odległych zakładów przemysłowych. Jak stwierdza Buxton, efekty działania hałasu mogą być daleko idące. Zwierzęta polegają w dużej mierze na zdolnościach odbierania naturalnych dźwięków, od których są zależne – odgłosy wydawane przez zbliżających drapieżników czy przedzierające się opodal ofiary, albo odgłosy środowiska np. szumu rzek. Ludzki hałas może zakłócać naturalne dźwięki, narażając zwierzęta na niebezpieczeństwo. Ludzki hałas nie jest naturalny, więc może płoszyć i rozpraszać zwierzęta. Może w ten sposób zmienić zachowanie zwierząt, a w konsekwencji cały ekosystem. Niedawny artykuł w londyńskim czasopiśmie naukowym Proceedings of Royal Society stwierdził, że zanieczyszczenie hałasem utrudnia roślinom rozmnażanie, ponieważ ludzkie dźwięki płoszą ptaki, które przenoszą nasiona roślin.

Zanieczyszczenie hałasem może mieć wpływ na życie, które nie posiada słuchu. Pająki nie słyszą nic, ale czują drgania generowane przez dźwięk. Badania sugerują, że zwierzęta te są wręcz bombardowane ludzkim hałasem. To wyjaśnia dlaczego w cichych domach pająki są bardziej aktywne niż tam gdzie panuje domowy gwar. Podobnie jest w przypadku roślin, które wydłużają swoje korzenie w kierunku wibracji generowanych przez wodę. Choć jak na razie naukowcy nie mają jeszcze pewności, czy np. hałas generowany przez samochody może wpływać na rośliny, które wibracje tego hałasu mogą pomylić z wibracjami naturalnego pochodzenia. Jak powiedziała Buxton, coraz bardziej zdajemy sobie sprawę z roli i skutków, jakie odgrywa w przyrodzie taki czy inny rodzaj dźwięku.

Megan McKenna powiedziała, że władze parków podejmują działania w celu złagodzenia wpływu ludzkich dźwięków. Niektórzy wdrażają działania zmniejszenia ruchu samochodowego w sąsiedztwie czy granicach parku. Takie parki jak Muir Woods National Monument wprowadziły znaki nakazujące zachowanie ciszy, dzięki czemu odnotowano znaczny spadek zanieczyszczenia hałasem.

Najbardziej problematycznym rodzajem zanieczyszczeń hałasem jest odgłos samochodów i samolotów, którego nie jest tak łatwo złagodzić. Ale Buxton powiedziała, że jest możliwość np. budowy nawierzchni dróg tłumiących dźwięki opon przejeżdżających samochodów tzw. „ciche nawierzchnie”. Także w grę wchodzi możliwość zmiany tras przelotowych samolotów czy autostrad.

Naukowcy uważają, że wysiłki mające na celu redukcję hałasu, wpłyną nie tylko dobrze na same zwierzęta. „Mamy wszystkie badania mówiące o tym, że jak ważne jest to dla naszego zdrowia i dobrego samopoczucia”, powiedziała Buxton, powołując się na badania, które stwierdzają, że słuchanie dźwięków natury ma wpływ na redukcję stresu i poprawy nastroju, a tym samym na ogólny stan ludzkiego zdrowia. „To również zwiększa nasze doświadczenia w obszarach chronionych,” mówiła dalej Buxton. „Wyobraź sobie spacer po Yellowstone, widząc piękne widoki. Masz ptasi śpiew wypełniający krajobraz. Możesz usłyszeć nocą stado wyjących wilków. Wszystkie te rzeczy są naprawdę wspaniałe. To coś zasługuje na ochronę”.

Hubert Bułgajewski na podstawie Human noise pollution is everywhere, even in the national parks. The Washington Post

Komentarze

10.07.2017 16:26 WJ

Jestem wrażliwa zmysłowo, ponadto relatywnie świadoma siebie, więc zdaję sobie sprawę jak wpływa na moje samopoczucie hałas, chemiczny odór, czy inwazyjne światło. Miasto mnie niszczy, ale i w miejscu, gdzie mieszkam, nie ma już przestrzeni dla ciszy Natury.
Zadowalam się namiastkami doświadczeń harmonii Natury, bo wiem, że już wszystko zanieczyściliśmy swoją inwazyjną, stechnicyzowaną cywilizacją. Smutne, że pewne doznania już są utracone.

10.07.2017 22:24 adaś

@WJ
"w miejscu, gdzie mieszkam, nie ma już przestrzeni dla ciszy Natury. Smutne, że pewne doznania już są utracone. "
Myślę, że nie są utracone. musisz tylko wybrać się w lipcu do lasu o drugiej w nocy i spacerować aż do porannych zorzy. Najpierw jest zupełna cisza, chyba, że usłyszysz polującą sowę. Potem las zaczyna rozbrzmiewać śpiewem ptaków. Naprawdę ciekawe przeżycie. A zimą gdy pada śnieg i dość dobrze tłumi dźwięki oazę ciszy można znaleźć całkiem blisko cywilizacji.

My ludzie jakoś przyzwyczajamy się do hałasu nie zdając sobie sprawy jak mocno wpływa on na inne gatunki. Np. sowy polują w nocy i ważną rolę odgrywa słuch. W pobliżu autostrad mają trudno i nie pomoże wieszanie budek czy zostawienie starych drzew z dziuplami. Jak w nocy będzie za głośno wyniosą się z okolicy.

11.07.2017 16:13 Carlinfan

" lipcu do lasu o drugiej w nocy"

Z doświadczenia i zamiłowania do spania pod gołym niebem wiem, że w lasach liściastych całą noc może być koncert. Dla człowieka wychowanego w mieście i przyzwyczajonego do ciszy nocnej jest za głośno :)

11.07.2017 21:18 WJ

@ADAŚ
@CARLINFAN
Poczułam w Was pokrewieństwo :)

12.07.2017 13:53 Rafał

@CARLINFAN
A co powiesz o Jaskółkach które w blokowiskach czują się świetnie. Zresztą moje ulubione ptaki. Strasznie hałasują, szczególnie młodzi to słyszą bo to wysokie tony.
Ale obserwacja tych ptaków jak manewrują w powietrzu, jak są zwrotne, jakich przeciążeń doznają i jak szybki musi być układ nerwowy tych ptaków, poezja.
Dla mnie większym problemem od hałasu jest zanieczyszczenie światłem, tzw. light pollution.
Mapka : https://www.lightpollutionmap.info/
Z uporem maniaka na osiedlach zakłada się izotropowe źródła światła, zamiast kierunkowe do ziemi.

14.07.2017 16:57 Carlinfan

Nic nie powiem, bo są mi obojętne pod tym względem. Bardziej nie lubię 'bałaganu', który robią.

Dla równowagi polecam pomieszkać przy ruchliwej ulicy, dajmy na to Grochowskiej w Warszawie. Bez klimy w lato lub stoperów w uszach można zapomnieć o minimalizowaniu letniego przegrzania ;)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto