Sceptycy klimatyczni to Galileusze naszych czasów?

1. Galileusza prześladowały władze religijno-polityczne, nie naukowcy. Galileusza nie prześladowali, ani nie „zakrzyczeli” inni uczeni. Wielu ówczesnych badaczy zgadzało się z jego wnioskami [2], a jego proces ich zbulwersował [3]. Galileusza nękał religijno-polityczny establishment – Kościół Katolicki, który w 1616 r. zakazał mu głoszenia poglądów nt. Układu Słonecznego, godzących w kościelne dogmaty. Po opublikowaniu swego słynnego Dialogu, w 1633 r. Galileusz stanął przed obliczem Świętej Inkwizycji za obrazę majestatu Kościoła. Uznano go winnym herezji, zmuszono do wyparcia się własnych twierdzeń i do końca życia osadzono w areszcie domowym. Jego książki znalazły się na cenzurowanym [4]. Galileusz zmarł osiem lat później [5].

2. Nauka opiera się na dowodach; najgłośniejsi sceptycy opierają się na wierzeniach. Podstawowa różnica między Galileuszem a jego kościelnymi przeciwnikami tkwiła w epistemologii, „sposobie myślenia” Galileusza, sposobie, w jaki nabywał wiedzę.

Galileusz przed sądem inkwizycji

Średniowieczni badacze i dogmaty Kościoła Katolickiego umieszczały Ziemię w centrum Wszechświata, zdając się na autorytet Arystotelesa oraz dosłowną interpretację Biblii.

Za to Galileusz nie opierał swoich twierdzeń na nieomylnych autorytetach. Wnioski wyciągał na podstawie obserwacji, posiłkując się logiką. Metoda badawcza Galileusza, oparta na dowodach i logice, jest dziś określana metodą naukową.

Przeważająca część najgłośniejszych sceptyków nie prowadzi badań nad klimatem. Wg obserwatorów, to, co ich łączy, to ideologiczny system wierzeń: „Regulacje rządowe są złe, trzeba więc negować problemy, które mogłyby przynieść nowe regulacje” [6]. To dlatego poddają w wątpliwość wyniki badań naukowych [7].

W przeciwieństwie do Galileusza, czy współczesnych naukowców, nie zmieniają zdania w świetle nowych dowodów. Nie opierają się przecież na otwartym na korektę procesie naukowym, lecz kurczowo trzymają się swoich przekonań ideologicznych.

Klimatolodzy, wręcz przeciwnie, stosują metodę naukową zapoczątkowaną przez Galileusza. Naukowcy prowadzą obserwacje, formułują logiczne hipotezy, testują je za pomocą eksperymentów i dalszych obserwacji. Podążają za dowodami, gdziekolwiek ich one prowadzą.

Nie jest niczym niezwykłym ani atak Kościoła na Galileusza, ani nagonka sceptyków na naukowców zajmujących się klimatem. Historia pełna jest przypadków, w których nowe odkrycia naukowe zagrażały potężnym grupom interesu – działającym z pobudek religijnych, finansowych, czy ideologicznych – i prowokowały gwałtowny sprzeciw.

3. Odkrycie zjawiska globalnego ocieplenia obaliło wierzenie mające ponad 100 lat; sceptycy chcą to wierzenie przywrócić. Twierdząc, że to planety krążą wokół Słońca Galileusz kwestionował ideę, która dominowała w zachodniej cywilizacji przez ponad 1400 lat. Od czasu kiedy Klaudiusz Ptolemeusz (90-168) dał matematyczną wykładnię „geocentryzmu” Arystotelesa, większość filozofów i uczonych nie podważała logiki twierdzenia, że Ziemia jest centrum Wszechświata, a Słońce i inne planety krążą wokół niej.

Podobnie, na przestrzeni wieków przeważała opinia, że człowiek nie jest w stanie zmieniać klimatu na skalę globalną. Zgodnie ze słowami historyka nauki Spencera Wearta, jeszcze w wieku XX przeważająca większość naukowców:

była przekonana, że atmosfera jest stabilnym, automatycznym, samoregulującym się systemem. Pomysł, że ludzkość mogłaby trwale zmienić globalny klimat był tak nieprawdopodobny, że prawie niewarty uwagi naukowców [8].

Niektórzy uważają, że pierwszy raz klimatologia znalazła się „na pozycji Galileusza” w 1896 r., kiedy szwedzki naukowiec Svante Arrhenius, po latach pracochłonnych, odręcznych wyliczeń, przewidział, że dojdzie do ocieplenia spowodowanego emisjami CO2 [9]. Inni wskazują rok 1938, kiedy to brytyjski inżynier Guy Stewart Callendar, po prześledzeniu historycznych zapisów temperatur i stężenia CO2, stanął samotnie wobec członków Królewskiego Towarzystwa Meteorologicznego i stwierdził, że globalne ocieplenie już ma miejsce [10].

Arrhenius i Callendar wyprzedzali swoje czasy i nie udało im się przekonać innych badaczy. W obu przypadkach establishment naukowy uznał, że ich wyliczenia są nazbyt uproszczone, a dowody niekompletne i niewystarczające, by obalić wiekowe przekonanie, że klimat naszej planety jest odporny na ludzkie działania.

W głównym nurcie nauki zmiany następowały wolno. Podczas powojennego boomu w nauce lat 50. pierwsze komputery i zaawansowana technika pozwoliły badaczom na bezpośrednie zbadanie zarzutów wobec teorii Arrheniusa i Callendara [11]. Posługując się nowymi komputerami cyfrowymi, Gilbert Plass doszedł do wniosku, że więcej CO2 w atmosferze rzeczywiście zatrzyma więcej ciepła [12]. Hans Suess przeanalizował radioaktywne izotopy, by wykryć w atmosferze obecność węgla z czasów prehistorycznych, przypuszczalnie pochodzącego z paliw kopalnych (w węglu takim nie ma izotopu 14C, bo zdążył się już dawno rozpaść) [13]. Roger Revelle i Suess odkryli, że oceany nie są w stanie szybko zaabsorbować dodatkowego CO2. David Keeling zbudował pierwszy czujnik zdolny dokładnie zmierzyć stężenie atmosferycznego CO2 – tak jak Galileusz zbudował bardziej zaawansowany teleskop – i doszedł do wniosku, że ilość CO2 w atmosferze rzeczywiście rośnie.

W latach 1960 -1990 dowody się kumulowały, napływając z tak odległych dziedzin jak geologia, astronomia i biologia. W miarę jak jedna za drugą wypełniały się luki w wiedzy, większość naukowców zmieniała zdanie i stopniowo wypracowała nowy konsensus: prawdopodobnie mamy do czynienia ze znaczącym antropogenicznym (wywołanym przez człowieka) globalnym ociepleniem [14].

Do roku 2000 nagromadzono przytłaczającą ilość dowodów.

Hipoteza przedstawiona przez Arrheniusa w 1896 roku – odrzucana przez niemalże wszystkich ekspertów w pierwszej połowie XX w i stopniowo rozwijana w drugiej połowie wieku – jest teraz tak bardzo akceptowana, jak to tylko możliwe w przypadku tego rodzaju propozycji naukowej [15].

Pionierzy klimatologii zostali zrehabilitowani.

Bitwa  o zmiany klimatu

Krytycy nauk o klimacie, wspierani przez zaalarmowany przemysł paliw kopalnych [16], ruszyli do akcji w późnych latach 80-ch, kiedy to – w świetle ogromu dowodów – pojawiły się wezwania do podjęcia międzynarodowych działań na rzecz ograniczenia emisji CO2. Nie przedstawiali, jak Galileusz, żadnej rewolucyjnej hipotezy opartej na nowych dowodach, bo nie potrafili dogadać się między sobą. [17]. Wnieśli niewiele nowego do materiału dowodowego. Woleli wyszukiwać słabości w badaniach innych naukowców i prowadzili kampanie public relations, dyskredytujące naukę o klimacie.

Inaczej niż Galileusz, sceptycy nie próbowali obalić starych twierdzeń. Wręcz przeciwnie, chcieli przywrócić stary punkt widzenia, że sama przez się, „działalność ludzka jest zbyt mizerna, by zachwiać naturalnymi systemami” [18]. Upierając się twardo przy tym punkcie widzenia, sceptycy przypominają Kościół Katolicki, który zwalczał twierdzenia Galileusza jeszcze sto lat po tym, jak zaakceptował je naukowy establishment.

4. To klimatolodzy, a nie sceptycy klimatyczni są ciągani po sądach. Uzbrojeni w ideologiczną pewność swego, wspierani przez potężne finansowe i polityczne grupy interesu, sceptycy nie tylko próbują zdyskredytować naukę, ale też kwestionują uczciwość naukowców. Swobodnie krążą niczym nie poparte oskarżenia o oszustwa i zmowy [19]. Co więcej, niektórym naukowcom zajmującym się klimatem nawet grożono śmiercią [20]. Jak stwierdziła dr Naomi Oreskes, ataki te „zmroziły naukowców. (…) Zastraszanie rzeczywiście działa” [21].

W kwietniu 2011 osobiste ataki na naukowców przybrały bardziej złowieszczy obrót. Wtedy to prokurator generalny stanu Wirginia, Ken Cuccinelli, zapiekły sceptyk klimatyczny, wszczął postępowanie w sprawie o oszustwo, rzekomo popełnione przez uznanego klimatologa, dr. Michaela Manna [22]. Śledztwa przeprowadzone przez szereg niezależnych ciał naukowych nie wykazały ani śladu nieprawidłowości w badaniach Manna i sędzia stanu Wirginia, z uwagi na brak dowodów, oddalił wniosek prokuratora generalnego o wezwanie Manna przed sąd. Mimo to, krucjata Cuccinellisa trwa do dziś [23]. Bardzo przypomina to działania inkwizytorów, chcących zmusić Galileusza do zaprzeczenia swoim poglądom.

Gdyby Galileusz żył dzisiaj i był świadkiem, jak klimatologów bezpodstawnie ciąga się po sądach, czy jest choć cień wątpliwości, po czyjej stanąłby stronie?

[1] Słowa te padły 7 września 2011, w trakcie republikańskiej debaty prezydenckiej w Simi Valley. Od tamtej pory gubernator Teksasu Rick Perry jest najwyższej rangi politykiem, który przywołał porównanie do Galileusza.

No cóż, zgadzam się, że tutaj … że naukowcy nie są co do tego zgodni. Pomysł, że moglibyśmy narazić budżety Amerykanów na straty w oparciu o tak niepewną teorię, według mnie, to zwyczajny nonsens. Ja na to mówię: Galileusza uznano za heretyka tylko dlatego, że jacyś uczeni wstali i powiedzieli „takie są fakty i koniec dyskusji”. The Republican Debate at the Reagan Library

Twórcy australijskiego „Ruchu Galileusza” twierdzą, że globalne ocieplenie zostało „sfabrykowane”, a jako swoją inspirację podają Galileusza, XVII-wiecznego astronoma i ojca nowoczesnej nauki, który zakwestionował dogmat Kościoła Katolickiego i orzekł, że Ziemia krąży wokół Słońca. "Galileo Movement" Fuels Climate Change Divide in Australia

[2] Divining Perry’s Meaning on Galileo Remark

[3] wypowiedź Spencera Wearta, 9-17-2011.

[4] Wooton, David. Galileo: Watcher of the Skies, Yale University Press, New Haven (2010), str. 224-5.

[5] Galileusz zmarł 8 stycznia 1642 w wieku 77 lat.

[6] The Never-Ending Story

[7] Więcej w: Oreskes, Naomi i Erik M. Conway. Merchants of Doubt, Bloomsbury Press, New York (2010)

[8] The Carbon Dioxide Greenhouse Effect

[9] The Carbon Dioxide Greenhouse Effect

[10]The Carbon Dioxide Greenhouse Effect

[12] Znakomity opis owego okresu można znaleźć u dr Spencera Wearta. Opis ogólny tutaj: A Hyperlinked History of Climate Change Science, a więcej szczegółów tutaj: The Carbon Dioxide Greenhouse Effect i w innych artykułach.

[13] Weart, Spencer. The Discovery of Global Warming, Harvard University Press, New York (2004), str. 26

[14] Weart, str. 164.

[15] Weart, str. 191.

[16] Industry Ignored Its Scientists on Climate

[17] Cool View of Science at Meeting on Warming

[18] A Hyperlinked History of Climate Change Science

[19] Oreskes i Conway, str. 4, 198-213. 264.

[20] Climate scientists angered by deniers' death threat campaign

[21] Oreskes i Conway, str. 264-5.

[22] Judge rejects Ken Cuccinelli's probe of U-Va. global warming records

[23] Virginia Politics Blog: Cuccinelli uses court filing to dispute Mann climate research

Tłumaczenie: Marcin Popkiewicz na podst.Skeptical Science

Komentarze

17.05.2017 7:21 Mariusz R.

Cóż, póki nie pojawią się jakieś spektakularne oznaki globalnego ocieplenia jak zniknięcie czapy lodowej na Półkuli Północnej lub podniesienie się poziomu wód Wszechoceanu o metr, póty globalne ocieplenie będzie bezczelnie kwestionowane przez pseudonaukowców finansowanych przez biznes węgla i węglowodorów, ale i wówczas znajdzie się dostatecznie dużo sceptyków nieuznających antropogenicznych przyczyn GO. W końcu nadal istnieje kilkusetosobowa grupa święcie przekonanych o tym, że Ziemia jest płaska :)

17.05.2017 7:32 Mariusz R.

A tak w ogóle, to uważam, że jeśli nie porzucimy obecnego modelu ekonomicznego funkcjonowania społeczności światowych, to i tak nie uda się zatrzymać machiny zagłady życia planetarnego. Nawet jeśli stosując na skalę planetarną metody geofizyczne uda się zatrzymać katastrofę GO, to i tak zniszczymy nasze środowisko za sprawą rolnictwa przemysłowego i powszechnej deforestacji.

17.05.2017 8:19 Mariusz

MariuszR
Całkowicie się z tym zgadzam. Ludzie będą negować GO aż dojdzie do ociepleniea którego się nie będzie dało zanegować.

Jakiś sens ma argumentacja ekonomiczna udowadniająca, że w perspektywie dekad za energię zapłacimy łącznie mniej z wykorzystaniem OZE niż przy uzależnieniu od paliw kopalnych. I na tym trzeba sie skupiać.
Ale bez nowego modelu ekonomicznego transformacja zajmie ze 100 lat i nie obejmie rolnictwa, które zniszczy większośc ekosystemów

17.05.2017 8:39 observer

@@Mariusz , Mariusz R.

Dlatego ten portal nazywa się "Ziemia na rozdrożu"

Decyzje, które podejmiemy dzisiaj będą miały skutki na stulecia.

Dodatkowo odwlekając zmiany zamykamy sobie drogę do łagodnej transformacji. Gdyby podatek węglowy wprowadzić 30 lat temu, to dzisiaj świat wyglądałby inaczej, a sam podatek węglowy nie musiałby być bardzo wysoki. Nie mielibyśmy problemu uchodźców z Syrii w Europie, w Polsce co roku umierałoby o 45 tys. osób mniej, ludzie byliby zdrowsi, ......

17.05.2017 22:03 Rafał

@OBSERVER napisał:"Decyzje, które podejmiemy dzisiaj będą miały skutki na stulecia"

A co obchodzą jakieś stulecia neokomunistyczną wierchuszkę europejską?
Oni muszą najpierw zagryźć a później zapić, szczególnie jeden pijak sterujący tym bajzlem.
Nie potrafią sobie poradzić nawet z problemem nachodźców a ty chcesz żeby poradzili sobie z klimatem.
Dla tych ludzi liczy się jedynie święty spokój i ciepła woda w kranie. Wszystko inne pozostaje tylko w sferze deklaratywnej.
Tu potrzeba ludzi zdecydowanych ale i to mało bo oprócz tego społeczeństwa muszą dojrzeć do problemu a na razie się na to nie zapowiada.
Po za tym piszesz o jakiś uchodźcach z Syrii podczas gdy oni ładują się do nas z afryki północnej i nie są żadnymi uchodźcami.

Myślisz że jakby wprowadzili podatek węglowy 30 lal temu to kraje magrebu i pozostała afryka nie waliła by do nas po darmowy zasiłek? O naiwności, obudź się człowieku i zacznij myśleć. Wyłącz TVN i włącz myślenie.

18.05.2017 9:13 observer

@Rafał
<<@OBSERVER napisał:"Decyzje, które podejmiemy dzisiaj będą miały skutki na stulecia"

A co obchodzą jakieś stulecia neokomunistyczną wierchuszkę europejską?>>

Zacytuję w tym miejscu wpis @AD w kronice rozdroża:
<<"Badania wykazały silne powiązanie cech „trolli” z cechami sadystów. Oznacza to, że trollowanie może być w istocie niczym innym jak sadystycznym zaburzeniem osobowości.Troll wykorzystując gorący temat, rozpętuje chaos w internecie. [...] Wiele wskazuje na to, że trolli zwyczajnie ekscytuje ranienie ludzi.Internetowi trolle nie są zainteresowani racjonalną dyskusją. Nie pociąga ich wymiana poglądów czy konstruktywna krytyka."

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1704832,1,troll-internetowy--jak-wielu-z-nas-skrywa-w-sobie-sadyste.read>>

Jak na razie to UE przoduje w polityce klimatycznej.
A twoje zdanie może się odnosić do obecnych polskich władz, które uważają, że Polska nie może brać na siebie żadnych zobowiązań związanych w polityką klimatyczną.

Traktuję więc twój wpis jako prymitywną próbę wywołania flejmu.

18.05.2017 12:57 Meteor

Straszycie na tej stronie już tyle lat. Tania ropa miała się skończyć już w 2005, później w 2008, 2010, a nadal jest, w dodatku tańsza niż przedtem.
Niestety, ale to wyśmiewany przez was kulturoznawca miał rację.
To samo dotyczy prorokowanej zapaści finansowej.
Powinni was zamknąć za wpędzanie ludzi w stany lękowe, depresje i niewłaściwe rozporządzanie własnym majątkiem, oraz dokonywanie wyborów życiowych, wskutek ciągłego straszenia.

18.05.2017 14:51 Rafał

@Observer Już mnie nie raz obrażałeś, teraz znowu mówisz coś o sadyźmie.
Tak to u was jest, znam ja ten wasz lewacki sznyt, gdzie każdą niewygodną opinie nazywacie trolingiem.
Kompletnie mnie nie znasz, nie raz już mówiłem że mamy problem z zasobami klimatem, ale wam lewakom mało. Chcielibyście tu wprowadzić wasz kulturkampf, na to mam nadzieję zgody polskiego społeczeństwa nie będzie. Nie zrobicie z nas Francji gdzie za stwierdzenie faktu że aborcja powoduje kłopoty psychiczne kobiety grożą konsekwencje karne. To tylko przykład jak działa prawo do wolnej wypowiedzi w kalifacie francuskim. Inny przykład masowe molestowanie kobiet sylwestrowej nocy w Niemczech tu również zmowa mediów głównego ścieku i cenzorska cisza przez wiele dni.
Ty też chcesz się bawić w cenzora?

18.05.2017 14:51 observer

@meteor
"Straszycie na tej stronie już tyle lat. Tania ropa miała się skończyć już w 2005, później w 2008, 2010, a nadal jest, w dodatku tańsza niż przedtem."

ZnR powstała w 2008r (http://ziemianarozdrozu.pl/), więc nie mogła straszyć skończeniem się ropy w 2005r.

@meteor
"Niestety, ale to wyśmiewany przez was kulturoznawca miał rację."

Świat się jeszcze nie skończył. Zabawa trwa.

Dobrze byłoby, żebyś następnym razem nie pisał o "WYCH", tylko wskazał konkretny artykuł lub konkretną wypowiedź, co do której masz wątpliwości.

18.05.2017 15:04 observer

@Meteor

Tutaj masz artykuł na ten temat (z 2015r)

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3182/wywinelismy-sie-kostusze-spod-kosy-o-wlos

18.05.2017 16:52 Wojtek Sz.

Tak mniej więcej co roku dokładamy kilka tysięcy mln baryłek sztucznej ropy (nie z wydobycia, ale z biokompontentów, recyklingu itp.), aby zaspokoić popyt światowy na paliwa płynne. Obecnie ten deficyt jest zasypywany ok. 16 mln baryłek rocznie. To chyba coś w rodzaju dowodu, że kosa nad nami wisi.
(Dla mnie) Przypadkiem odkryłem to pisząc tę analizę: http://www.chronmyklimat.pl/content/files/2017/Elektromobilnosc_druga_fala_elektryfikacji_transportu.pdf
Wystarczy, aby jakieś znaczące źródło wydobycia się zachwiało, a może będziemy mieli "krach bolesny"- (ceny ropy poszybują), jak mówi Marcin Popkiewicz w "Punkcie Krytycznym". Przy tak napiętej strunie, niewiele brakuje, by poszła strzała.

18.05.2017 16:52 Wojtek Sz.

Sorki - oczywiście nie tysięcy mln, ale "tylko" tysięcy. :-)

18.05.2017 17:21 WJ

@WOJTEK SZ.
Jakie wrażenia po filmie?

Czekam na Poznań.

18.05.2017 17:34 Rafał

Przecie o to chodzi żeby przyszło załamanie które dokopie nam wszystkim. Bo inaczej nic się nie zmieni.
Najmniej w dziedzinie ekologii robią upasione do granic możliwości roszczeniowe społeczeństwa zachodnie.
Które zrobiły sobie z Chin fabrykę i jeszcze mają do nich pretensje o emisję CO2. Nawiasem mówiąc na Hawajach przez szereg dni utrzymuje się poziom 411ppm. Sam Popkiewicz podaję w swoich książkach ile emituje przeciętny Amerykanin. Ale każdy łazi tam w chińskich gaciach bo nawet tego nieroby nie chcą wyprodukować i uważa się za wielkiego ekologa.
Tylko że takie załamanie będzie dla nas bolesne ale może pobudzi ludzi do myślenia.

18.05.2017 21:17 Mariusz R.

@METEOR
Fajnie, że pojawił się ktoś o zdecydowanie odmiennym postrzeganiu rzeczywistości niż większość stałych bywalców ZnR!

Pozwolisz, że spróbuję nieco rozwikłać zagadkę utrzymywania się obecnie stosunkowo niskich cen paliw mimo zmniejszających się zdolności wydobywczych eksploatowanych złóż.

Zacznę od zebrania garści faktów, o których wszyscy wiemy i z którymi zapewne i Ty jesteś zaprzyjaźniony.
Biznes wydobycia paliw, to nie jest interes typu "kup i sprzedaj" jak najszybciej i z maksymalnym zyskiem, to jest biznes, w którym trzeba uzbroić się w cierpliwość inwestując ogromne pieniądze na wiele lat przed osiągnięciem oczekiwanego zysku. Najpierw trzeba opłacić kosztowne poszukiwania i znaleźć złoże, które będzie można wydobyć i z zyskiem sprzedać, opłacić lokalnych polityków i zdobyć koncesje na wydobycie, zbudować ogromną infrastrukturę (złoża rzadko odkrywane są na przedmieściach miast :) i dopiero po kilku lub nawet kilkunastu latach można zacząć czerpać z wydobycia zyski. Ten przemysł to olbrzymia energochłonna machina znajdująca się w rękach wielu właścicieli.
Właściciele, a na ogół są nimi akcjonariusze, robią to wszystko w jednym jedynym celu - dla zysku, a jeśli zysku brak lub staje się on wątpliwy, to nie będą ryzykowali własnych pieniędzy i wycofają się z biznesu ostrożnie, nie wywołując paniki (przynajmniej Ci wielcy), wciąż powtarzając (dla własnego dobra), że jest świetnie (nie twierdzę, że tak się dzieje obecnie).
Firmy prawnie funkcjonują w oparciu o kapitał właścicieli, ale ekonomicznie zależne są w dużej mierze od kapitału pożyczonego im przez banki. Taki stan rzeczy powstał w okresie największego bumu tego biznesu, a w zasadzie bum ten umożliwił, i istnieje już od bardzo wielu lat. Dziś firmy sprzedają surowiec na wydobycie którego kredyty zaciągnięto jeszcze w ubiegłym stuleciu. Wpływy muszą opłacić bieżące koszty eksploatacji urządzeń i zatrudnienia ludzi, haracz dla banków i ich właścicieli (akcjonariuszy), zysk dla właścicieli (akcjonariuszy) firm wydobywczych oraz koszty badań i poszukiwań nowych złóż na miejsce wyczerpujących się starych.

Tyle tytułem zebrania w całość i przybliżenia realiów biznesu węgla i węglowodorów, które nie budzą wątpliwości i są obecne w naszej świadomości, a teraz kilka innych faktów, które raczej nie są już tak dobrze i powszechnie znane opinii publicznej, ale aby je potwierdzić wystarczy trochę poszperać w sieci (można byłoby tą część mojej wypowiedzi podeprzeć paroma linkami do danych, ale ja, niestety, nie miałem na to czasu), zatem do rzeczy.
Możliwości realnego wzrostu wydobycia skończyły się właśnie w okolicach pomiędzy 2005 a 2010 rokiem. Co nas zatem ocaliło? W ostatnich latach sporo zawdzięczamy ropie z łupków, bo największy importer i konsument ropy na świecie - USA praktycznie zaprzestały kupowania tego surowca za granicą. To jeden z oczywistych czynników wpływających na zniżkę cen - popyt. Warto zauważyć działające sprzężenie zwrotne dodatkowo obniżające ceny - w obliczu zmniejszonej sprzedaży podmioty starają się uzyskać jak największy udział w rynku, aby utrzymać swoją płynność finansową, a robią to obniżając ceny, co zamyka pętlę sprzężenia.
Mającym realny wpływ na poziom konsumpcji energii na całym świecie, zmniejszającym na nią popyt, jest wzrost efektywności zużywanej energii. Co zatem się zmieniło? Łatwo na to pytanie odpowiedzieć, bo wystarczy nieco się rozejrzeć i przypomnieć sobie ile paliły nasze pojazdy w latach '70, '80, '90, jakiej mocy były używane wówczas w naszych domach i biurach żarówki, jak efektywne energetycznie były nasze lodówki, jakie standardy izolacji cieplnej miały ściany i okna naszych domów? Zmiany, których doświadczamy zostały zapoczątkowane kryzysem wydobycia ropy lat '70. To wtedy nastąpił pierwszy drastyczny wzrost cen paliw wywołany wyczerpywaniem się łatwo dostępnych i tanich złóż. Między innymi dlatego też w tamtych czasach w naszym kraju doszło do kryzysu władzy, który wypchnął na szczyt towarzysza E.Gierka i który w efekcie umożliwił rozpoczęcie i wdrożenie ambitnych planów unowocześnienia kraju w oparciu o wydobycie i sprzedaż naszego "czarnego złota".

Ale każdy kij ma dwa końce i jeśli istnieją czynniki podwyższające cenę czegoś, to należy spodziewać się też czynników o działaniu przeciwnym i tu wdam się już w rozważania natury ekonomicznej, z którymi niekoniecznie musicie się zgodzić.
Jak zatem rzeczy się mają? Z jednej strony mamy presję producentów paliw (dziś, aby opłacalnym było inwestowanie w nowe, jeszcze nie odkryte złoża ropy, cena za baryłkę musiałaby wynosić około $100, a nie $50) i krajów rozwijających się dającą silny impuls do wzrostu zużycia, a zatem też i cen paliw, a na drugim biegunie zaś mamy wzrastającą efektywność energetyczną i wzrastający udział OZE, a pomiędzy tym wszystkim jest udział w rynku paliw giełd światowych i narzędzi finansowych (np. dźwignie finansowe) wykorzystywanych przez giełdowych graczy różnego formatu oraz pozostałych uczestników ogólnoświatowego rynku wolnego handlu, których żywotne interesy, oparte na powszechnej dostępności i niskiej cenie energii, są silnie reprezentowane we wszystkich światowych rządach.
Ten dynamiczny układ sił pozostaje, na szczęście dla nas, póki co, w równowadze. Ale czy na pewno? Jeśli cena paliw wzrośnie, to doprowadzi to do wysokiej recesji w gospodarce i kolejnego kryzysu, którego światowe instytucje finansowe stojące na straży istniejącego porządku ekonomicznego mogą już nie przetrwać, a jeśli będą próbowały, to nie wytrzymają tego gospodarki większości krajów, których społeczności zechce się obciążyć kosztami powstałego bałaganu tak, jak działo się to dotychczas. Natomiast utrzymujące się niskie ceny paliw spowodują całkowite zaprzestanie inwestowania w poszukiwania nowych złóż, co dość szybko doprowadzi do poważnych kłopotów, bo obecnie eksploatowane źródła wyczerpują się, a także zmniejsza się ich wydajność, co w obliczu niskich cen paliw kończy się wielkimi kryzysami humanitarnymi społeczeństw żyjących dzięki ich wydobyciu, czego pewność dają nam wydarzenia w Jemenie i Wenezueli.

Podsumowując, jeśli nie uda się w energetyce i komunikacji zastąpić wystarczająco szybko paliwa kopalne odnawialnymi źródłami energii, to presja przemysłu wydobywczego na wzrost cen będzie coraz wyższa i w końcu zbyt szybko zmniejszająca się podaż (obecnie firmy powszechnie wycofują się z inwestycji w poszukiwania nowych złóż) wymusi wzrost cen paliw i energii, a wówczas nie uchronią nas przed zapaścią gospodarczą nawet "pieniądze z helikoptera" i wszyscy przekonamy się co tak naprawdę jest walutą współczesnego świata.

19.05.2017 8:45 pole torsyjne

Mariusz R.
bo to jest tzw. status kwo - piramidą strachu , strachu przed utratą swojej pozycji. to mróz który zamraża tak że jakąkolwiek zmianę trzeba wykuwać a najlepiej skrobać po cichu (trzeba skrobać bo zmarznięte)
https://www.youtube.com/watch?v=7xfGDP6eZeo

19.05.2017 10:01 zbig001

@WOJTEK SZ.
W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie stosować twój paradoks Jevonsa do węglowodorów...
Więc możliwe że dopóki głównym nośnikiem energii są paliwa kopalne, to przemysł ich wydobycia będzie resuscytowany jeszcze długo przez wzrost efektywności ich wykorzystania.
Może dlatego przemysł paliwowy podratowały duże zarobki na nafcie o gradacji lotniczej.
Przez ostatnie 15 lat efektywność wykorzystania paliwa w transporcie lotniczym wzrosła o 45%, znacznie więcej niż w transporcie drogowym, co nakręciło ogromnie popyt na podróże lotnicze i stąd na kerozynę lotniczą.

19.05.2017 15:35 observer

@Rafał
"Już mnie nie raz obrażałeś, teraz znowu mówisz coś o sadyźmie."

Ani razu Cię nie obraziłem.
Chyba, że wymagasz ode mnie tego, bym nie pisał wprost tylko uprawiał przesadną "lewacką polityczną poprawność"?

@Rafał
"Tak to u was jest, znam ja ten wasz lewacki sznyt, gdzie każdą niewygodną opinie nazywacie trolingiem."

I znowu to samo: wasz, lewacki, oni, itp. itd.

Jak na razie to ty nazywasz każdy niewygodny FAKT lewactwem.
Natomiast na poparcie swoich opinii nie podajesz żadnych danych czy faktów?


@Rafał
"Kompletnie mnie nie znasz, nie raz już mówiłem że mamy problem z zasobami klimatem, ale wam lewakom mało. Chcielibyście tu wprowadzić wasz kulturkampf, na to mam nadzieję zgody polskiego społeczeństwa nie będzie. Nie zrobicie z nas Francji gdzie za stwierdzenie faktu że aborcja powoduje kłopoty psychiczne kobiety grożą konsekwencje karne. To tylko przykład jak działa prawo do wolnej wypowiedzi w kalifacie francuskim. Inny przykład masowe molestowanie kobiet sylwestrowej nocy w Niemczech tu również zmowa mediów głównego ścieku i cenzorska cisza przez wiele dni.
Ty też chcesz się bawić w cenzora?"

I znowu kompletne pomieszanie z poplątaniem.

Stosujesz typową metodę na "chochoła": https://en.wikipedia.org/wiki/Straw_man

1. Nie potrzebuję cię znać. Odnoszę się do twoich komentarzy.
2. Znowu piszesz o jakichś "wych".
3. Kto chciałby wprowadzać "kulturkampf", który zabrania wyrażania opinii. Na razie to ty jesteś w tej dyskusji jedynym, który zabrania innym komentowania twoich opinii i pytania ciebie o fakty.
4. Nie jesteśmy we Francji i nie obchodzą mnie twoje paranoje.
5 .....


Każdym swoim komentarzem pokazujesz skrajną niekompetencję, nieznajomość świata, błędy w logicznym myśleniu, stosujesz manipulacje.

Odniosę się tylko do jednego twojego zdania, bo nie mam rozkładać na składowe twojego mieszanki przesądów, kłamstw, oskarżeń i przeinaczeń.

Napisałeś:
"A co obchodzą jakieś stulecia neokomunistyczną wierchuszkę europejską"


Wydaje ci się, że jak kogoś określisz przymiotnikiem "neokomunistyczny" to będzie to jakikolwiek argument? Poza tym nawet nie wiesz, o czym piszesz.

Otóż wierchuszka europejska to rządy państw UE. Dla przykładu Radę Europejską (https://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Europejska) tworzą szefowie państw europejskich, w tym Beata Szydło. Czy pisząc neokomunistyczna wierchuszka miałeś ją na myśli?

Napisz coś więcej na temat neokomunizmu. W którym europejskim kraju rządzą neokomuniści? Czy większość Rady Europejskiej stanowią neokomuniści?

A może podaj przykład jakiegoś kraju, który nie jest neokomunistyczny i przejmuje się tym, co będzie za 100 lat.

19.05.2017 15:37 observer

Za szybko wysłałem. Miało być:

"nie mam czasu rozkładać na składowe twojej mieszanki [...]"

Bo rzeczywiście twoje galopy Gisha są tak długie i absurdalne, że analiza i rzeczowe odniesienie się do twoich zbiorów poprawnych słów składanych bez ładu i składu jest bardzo czasochłonne.

19.05.2017 16:10 xxx

@Meteor
"Niestety, ale to wyśmiewany przez was kulturoznawca miał rację"

Wg kulturoznawcy żadna ropa na świecie nie jest wydobywana drożej $30/baryłkę i taka wedlug niego miała być cena ( film na http://www.szczesniak.pl/1947 czas 1:10 na filmie). Ostatnio w dyskusji sam przypomniał tę swoją prognozę:
http://szczesniak.pl/3209#comment-25683

Nie mamy $30 a $55 i masa firm mimo tej ceny bankrutuje. Więc jak Ci wyszło, że niby miał rację, że nigdzie na świecie wydobycie nie kosztuje powyżej $30?

A czyje prognozy się sprawdziły?
Sprawdziła się "Low Oil Price Scenario" autorstwa EIA http://www.trystero.pl/archives/12413/attachment/8

... którąprzytoczyłem w swoim artykule http://www.trystero.pl/archives/12413 - jako jedną z wielu aczkolwiek, więc żadne w tym moje osiągnięcie.

przedwczoraj o 11:18 METEOR

@Rafał,
z nimi naprawdę nie warto rozmawiać.
Twierdzenie, że białe jest czarne i obracanie kota ogonem to ich domena.
Wyparli się nawet tego, że twierdzili, iż szczyt wydobycia ropy był w 2005 r. To w oczywisty sposób sugeruje, że od tego momentu będzie już tylko z górki i nastąpi i to szybko jeden wielki krach z ludobójstwem na czele. Zwłaszcza przy cenach ropy z 2008 r.
To tak jak pisać, że szczyt produkcji parowozów był w 1940 r.
Tylko do czego nam one teraz ?
O ich światopoglądzie nie warto nawet pisać.
Podtrzymuję, że powinni co poniektórych zamknąć za straszenie, sianie paniki, i arogancję.

@XXX
Kulturoznawca mówił, że ropy jest w bród, w dodatku taniej, i długo jeszcze tak będzie - no i miał rację.

wczoraj o 9:55 observer

@Meteor
"Wyparli się nawet tego, że twierdzili, iż szczyt wydobycia ropy był w 2005 r."

Kto się wyparł?

Może najpierw wskaż cytat osoby, która napisała o szczycie a potem cytat tej samej osoby, która się tego wyparła.

Powtarzam jeszcze raz:

Tutaj nie ma żadnych ONYCH.

Na dokładkę pamiętaj, że za 2 lata przyjdzie nowy "meteor" i powie o tobie jako o ONYCH.

Komentatorzy na ZnR w bardzo wielu kwestiach się ze sobą nie zgadzają. I to jest OK. Natomiast ty wrzucasz wszystkich do jednego worka (Rafała, Nowicjusza, Grzeg8 też) i nazywasz ONYMI.

Może wyjdź ze swojej bezpiecznej skorupki i zobacz, jak wygląda naprawdę świat.

wczoraj o 18:49 xxx

@Meteor
Nie miał racji: ropy typowo wydobywanej kosztem kilkunatu dolców, a w najdroższych miejscach (jak kanadyjskie piaski roponośne czy głębokie odwierty morskie) kosztem dwadziestukilku nie ma. I raczej już nie będzie. A to o takiej przecież mówił, patrz na filmie - od ok. 14:30:
http://www.szczesniak.pl/files/flash/TVN_CNBC_Ropa_4-07-2008.flv
... ona skończyła się na przełomie wieków, EIA pisała o tym już kilkanaście lat temu...
http://slomski.us/wp-content/uploads/2017/02/PB2007104498.pdf#page=38
... i to owa EIA dobrze przewidziała w jednym ze scenariuszy obecny poziom cen:
http://www.trystero.pl/archives/12413/attachment/8
... a nasz kulturoznawca "olewając" przez ostatnie kilkanaście lat raporty takich instytucji i prognozując canę $30 się tylko skompromitował.

o godz. 11:49 Ans

@Rafał
"gdzie za stwierdzenie faktu że aborcja powoduje kłopoty psychiczne kobiety grożą konsekwencje karne" - link poproszę, tylko nie z euroislamu czy innego dziennikarskiego badziewia.
Na tym polega właśnie trollowanie - wrzucanie informacji bez pokrycia i burzenie się, że ktoś nazywa to trollowaniem. Coż - dyskusja, to to nie jest.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto