Prawo do życia w zdrowym środowisku. Jak je wprowadzić?

Każdy z nas chciałby żyć w czystym i zdrowym środowisku. Uważamy, że jest to nasze uniwersalne prawo, które powinno być szanowane i respektowane. Często powołujemy się na nie w dyskusji. Ale czym właściwie jest to prawo? Jak je zdefiniować? Jak argumentować na rzecz jego przyjęcia i stosowania? Czy da się zadekretować prawo do życia w zdrowym środowisku?

Zacznijmy od podstawowego pytania: czym jest prawo? Prawo to porozumienie funkcjonujące w danej społeczności – spisane lub nie – zezwalające komuś na robienie czegoś. Prawo nie oznacza obowiązku zapewnienia komuś możliwości robienia tej rzeczy – masz prawo do oglądania telewizji, ale to nie oznacza, że możesz żądać od innych kupienia ci telewizora. Prawo nie musi też oznaczać społecznej aprobaty dla danego zachowania – ludzie mogą uważać, że palenie papierosów jest złe i szkodliwe, ale nikt nie zakazuje ci tego, jeśli nie szkodzisz przy tym innym. Wreszcie prawo nie oznacza przymusu – z każdego prawa możesz korzystać lub nie według własnego uznania i własnych możliwości. Tym różni się prawo od obowiązku.

Prawo do życia w zdrowym środowisku to takie porozumienie społeczne, zgodnie z którym każdy kto chce, może żyć w na tyle przyjaznych i komfortowych warunkach, na ile jest to dla niego możliwe. Wszelka działalność szkodząca zdrowiu lub komfortowi człowieka wbrew jego woli jest piętnowana i ograniczana do niezbędnego minimum.

Prawo jako konsensus społeczny funkcjonuje w każdym społeczeństwie i w każdej grupie ludzkiej. Oprócz niego istnieje też prawo stanowione, czyli zbiór ściśle określonych regulacji (spisanych lub nie) stworzonych, aby chronić wspólny interes w szczególnie istotnych sprawach. Prawo tworzymy właśnie po to, żeby określać, co społeczeństwo uważa za niewłaściwe postępowanie, a kodeks karny po to, żeby łamiących te zasady pożycia społecznego dyscyplinować, a w skrajnym przypadku pozbawiać możliwości dalszego szkodzenia społeczeństwu. Z zapisami prawa stanowionego nie trzeba się zgadzać, ale trzeba ich przestrzegać, zwykle pod groźbą sankcji. W Polsce do prawa stanowionego przez państwo zaliczają się Konstytucja, umowy międzynarodowe, ustawy i rozporządzenia. Oprócz tego mogą obowiązywać cię wewnętrzne instrukcje i polecenia w firmie, placówce usługowej, lub innej organizacji z którą współpracujesz.

W państwie prawa istnieje zbiór bardzo szczegółowych instrukcji opisujących wszystkie istotne elementy działania państwa. W państwie prawa rządzi nie prezydent, nie rząd, nie premier czy ktokolwiek inny, ale prawo stanowione. Wszyscy obywatele mają obowiązek przestrzegania prawa, a jeśli komuś się to nie podoba, to (pozostając w zgodzie z prawem) może co najwyżej próbować zmienić prawo przy użyciu określonych procedur.

Państwo prawa ma wiele zalet nad innymi formami organizacji społeczeństwa. Daje większą stabilność i poczucie bezpieczeństwa, bo wiemy jakie reguły nas obowiązują. Państwo prawa ogranicza samowolę jednostki i pomaga walczyć z nadużyciami władzy. Większość krajów na świecie działa (lub przynajmniej deklaruje że działa) jako państwa prawa.

Jeśli mieszkamy w państwie prawa, to wiele zagadnień istotnych dla dostępu do zdrowego środowiska jest regulowanych przez prawo stanowione. Powinniśmy więc pilnować, aby przepisy uwzględniały wszystkie sprawy związane z ochroną środowiska, przeciwdziałaniem zanieczyszczeniu, dostępem do dóbr zapewnianych przez naturę oraz nadzorem nad przestrzeganiem tych przepisów.

Aby państwo prawa mogło działać i funkcjonować potrzebna jest zgoda i współdziałanie istotnej części społeczeństwa. Ludzie muszą rozumieć prawo i mieć poczucie, że jego ochrona leży w ich interesie. W większości krajów podstawą systemu prawnego jest konstytucja, czyli jeden w miarę krótki i prosty dokument, który opisuje najważniejsze sprawy kraju, oraz stanowi podstawę dla wszystkich innych form prawa stanowionego. Żadne prawo stanowione nie może być sprzeczne z konstytucją, a zmiana konstytucji jest trudniejsza niż zmiana wszelkich innych przepisów.

Prawo stanowione, choć bywa bardzo szczegółowe, nigdy nie opisuje doskonale rzeczywistości. W wielu sytuacjach pojawiają się wątpliwości czy jakiś zapis powinien być interpretowany w ten, czy w inny sposób. W każdym systemie prawnym musi istnieć metoda rozstrzygania sporów. Najlepszą dotychczas wymyśloną metodą jest powołanie zaufanego eksperta lub zespołu ekspertów, którzy wydadzą respektowany przez wszystkich werdykt. Sędzia powinien być osobą powszechnie szanowaną i bezstronną. Aby zapewnić rzetelność i powtarzalność wyroków sędziowie muszą być osobami o bardzo wysokiej wiedzy i doświadczeniu i powinni znać poprzednie wyroki w podobnych sprawach wraz z uzasadnieniami. Stanowisko sędziego jest w każdym społeczeństwie jedną z najważniejszych i najbardziej odpowiedzialnych funkcji. Prawidłowe postępowanie sędziów jest kluczowe dla istnienia społecznego szacunku dla państwa prawa – a więc również dla sędziów. Dla dodatkowej ochrony przed błędami lub nadużyciami zazwyczaj istnieje możliwość odwołania się od wyroku, a sędziowie są rozliczani przez wewnętrzne lub zewnętrzne instytucje kontrolne.

Również zaangażowanie zwykłych obywateli jest niezbędne dla prawidłowego działania państwa prawa. W społeczeństwie musi być zakorzeniony szacunek do prawa i jego instytucji. Musi istnieć silny nacisk na tworzenie dobrego prawa stanowionego - tzn. prawa możliwego do przestrzegania, które dobrze chroni interesy obywateli i jest możliwie zgodne z prawem w znaczeniu społecznym. Prawo powinno być powszechnie przestrzegane, a w jego egzekwowaniu powinni (w ściśle określony sposób) brać udział zwykli obywatele.

Prawo tworzone jest i przyjmowane przez ogół obywateli, lub – tak jak w demokracjach parlamentarnych – przez wybranych przez obywateli przedstawicieli. Ich rola jest szczególna – powinni oni wyręczać swoich wyborców w pracach nad prawem oraz reprezentować ich w głosowaniach. Niestety w wielu krajach nastąpiło zniszczenie roli parlamentu, który przestał być reprezentacją wyborców z różnych regionów, a stał się zbiorem posadek przydzielanych zasłużonym działaczom partyjnym lub ludziom bezwartościowym – ale posłusznym. Śmierć parlamentu jako żywego, działającego i szanowanego organu państwa będzie jednym z większych problemów na drodze do polepszenia ochrony środowiska przy użyciu prawa stanowionego.

Najlepiej byłoby naprawić w Polsce demokrację parlamentarną i państwo prawa, a przy okazji zawrzeć w prawie stanowionym konkretne zapisy wzmacniające ochronę środowiska i wpływające na polepszenie warunków życia. Czy to się uda? Nie wiem. Ale nawet jeśli nie, to ciągle możemy walczyć o prawo do życia w zdrowym środowisku. Tam, gdzie prawo stanowione nie działa albo nie istnieje, ludzie wciąż muszą trzymać się norm i zakazów obowiązujących w swojej społeczności. Nawet w państwie autorytarnym, feudalnym czy we wspólnocie plemiennej źle widziane jest szkodzenie innym lub niszczenie wspólnego dobra.

Każda władza, nawet dyktatorska, musi przynajmniej do pewnego stopnia spełniać żądania zwykłych ludzi. Istnienie władzy centralnej wymaga zaangażowania 10-20% wszystkich ludzi w wieku pracującym do utrzymywania porządku i zbierania danin. Ludzie ci muszą otrzymywać na tyle dużo szacunku, pieniędzy i przywilejów, aby praca dla władzy była dla nich opłacalna. Władza jest bezpieczna tylko tak długo, jak długo ci ludzie pozostają lojalni. Pozostałe 80-90% społeczeństwa może otrzymywać mniej, ale wciąż trzeba dbać o ich lojalność. Jeśli mieszkańcom zależy np. na budowie kanalizacji, to żaden rozumny władca nie będzie im w tym przeszkadzał, a każdy rozsądny nawet obejmie kierownictwo nad projektem, aby pokazać się jako realizator woli ludu.

Społeczeństwo, któremu zależy na prawie do życia w zdrowym środowisku prędzej czy później będzie miało władzę, która podziela te przekonania. W demokratycznym państwie prawa zmiana odbędzie się poprzez wybranie odpowiednich reprezentantów, którzy zapiszą odpowiednie klauzule w prawie stanowionym. W kraju autorytarnym lub dyktaturze władza musi dopasować się do społeczeństwa albo zostanie wymieniona. Nie da się utrzymać władzy wyłącznie przy użyciu przemocy, szpiegów i propagandy. Władze Niemieckiej Republiki Demokratycznej dysponowały doskonałym aparatem policyjnym i propagandowym, ale gdy utraciły legitymację społeczną i wsparcie z zewnątrz, ich porządek rozsypał się jak domek z kart.

Skoro podstawą wszelkiego prawa – skodyfikowanego czy nie – jest porozumienie społeczne, to aby wprowadzić prawo do życia w zdrowym środowisku, po pierwsze musimy przekonać do tego większość społeczeństwa. Większość ludzi stawia własny interes bardzo wysoko na liście priorytetów i rozsądna strategia komunikacyjna powinna to uwzględniać. Musimy wskazywać na korzyści jakie ludzie osiągną, gdy szacunek dla naszego środowiska zostanie uznany za ogólnie obowiązującą normę. Musimy podkreślać dobrowolność wyboru – nikt nie ma obowiązku prowadzenia zdrowego, komfortowego i długiego życia. Musimy apelować do wartości wyznawanych przez naszego rozmówcę. Dla jednego człowieka będzie to wyższy komfort w jego miejscu zamieszkania, dla innego wartością będzie lepsza więź z sąsiadami, ktoś inny zechce zostawić planetę w lepszym stanie swoim dzieciom. Wartości to nie to samo, co fakty czy korzyści – są subiektywne i dlatego mówiąc do różnych ludzi musimy dostosowywać swój przekaz. Tak samo subiektywny jest autorytet określonych ludzi i ideologii. Bardzo wiele rzeczy uznawanych dziś za barbarzyństwo (np. niewolnictwo) było niegdyś legalnych i powszechnie akceptowanych. Społeczeństwo uznaje dziś niewolnictwo za szkodliwe i prawnie go zabrania, bez wątpienia ograniczając wolność tych, którzy chcieliby w ten sposób wyzyskiwać innych. Do tej samej kategorii należą też eksternalizacje, czyli zrzucanie na innych kosztów swojej działalności poprzez np. emisję zanieczyszczeń. Pytanie oczywiście brzmi: „Gdzie leży granica?”. Prawo do życia w zdrowym środowisku nie jest sprawą przypisaną do innych wyborów światopoglądowych, ani nie odnosi się do żadnej opcji politycznej. Mówiąc o ochronie środowiska możemy powoływać się na autorytety, które ceni nasz rozmówca, nawet jeśli mamy kompletnie odmienne zdanie w innych sprawach.

Ilustracja 1. Do ochrony środowiska możemy przekonywać powołując się na wartości cenione przez rozmówcę (np. piękno przyrody), jego interes (np. niższe wydatki na zdrowie), lub podpierając się cenionymi przez niego autorytetami. Każdy człowiek, którego przekonamy zbliża nas do celu – uznania ochrony środowiska za ogólnie obowiązującą normę.

Prawo do życia w zdrowym środowisku to zbiór możliwości, które możemy sobie zapewnić. Musimy tylko przekonać większość ludzi, że pewne dobra wymagają ochrony i że można je wyegzekwować metodą presji społecznej na władzę lub konkretnych ludzi, albo wspólną pracą na rzecz ochrony środowiska. Kodeksy i przepisy mogą być się cennym narzędziem w tym celu, ale stanowią tylko nadbudowę, która musi wspierać się na poparciu i współdziałaniu większości społeczeństwa.

Bernard Swoczyna

Komentarze

15.05.2017 21:09 Rafał

Bardzo ładnie napisane. Tylko że prawo bez środków do jego realizacji jest martwe.
Mam prawo okrążyć ziemie 100 razy ale co z tego jak nie mam pieniędzy na jego realizację.
Mieszkaniec afryki ma prawo do czystej wody, ale nie ma środków do jego realizacji i umiera na cholerę.
Mieszkaniec polski ma prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej, no i co......?
Wszystko opiera się na zasobach bogactwa które wypracowuje dane społeczeństwo. Ile ich posiada tyle może sobie zagwarantować praw.

15.05.2017 22:40 Darek

Tak gwoli przypomnienia:
Art. 5. Niepodległość i nienaruszalność granic
Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

16.05.2017 7:02 Nowicjusz

@Rafał
Nie do końca mogę się zgodzić, że na wszystko trzeba pieniędzy. Najczęściej wystarczy nie niszczyć tego, co mamy.
Najgorsze jest to, że to zazwyczaj władze są odpowiedzialne za niszczenie środowiska, kierując się wyłącznie prywatą i doraźnymi korzyściami.
Przykładem może być moja gmina, gdzie wbrew woli mieszkańców próbuje się uruchomić wytwórnię mas bitumicznych - http://zielonedopiewo.blogspot.com/
Innym przykładem jest masowa wycinka drzew w okresie lęgowym ptaków, pod budowę drogi mimo, iż inwestycja ta będzie realizowana najwcześniej za rok - https://www.facebook.com/kolodziejczyk.dabrowka/posts/1287683361329278
Że by zatrzymać to szaleństwo, wcale nie są potrzebne pieniądze, a jedynie zdecydowany opór społeczny.

16.05.2017 8:06 observer

@Rafał
"Bardzo ładnie napisane. Tylko że prawo bez środków do jego realizacji jest martwe.
Mam prawo okrążyć ziemie 100 razy ale co z tego jak nie mam pieniędzy na jego realizację."

Analogia nie jest trafiona.

Zauważ, że w okresie PRL-u nie miałeś prawa podróżować za granicę - prawo to zależało od zgody partii. Nie miało znaczenia, ile miałeś pieniędzy.

Jest o tym napisane w pierwszych akapitach.

Masz prawo palić papierosy ale nie oznacza to, że ktoś będzie ci je kupował.

Inne przykłady:
* nie masz prawa zabijać innych, nawet jeśli będzie cię na to stać.
* nie masz prawa okradać innych, nawet jeśli masz pieniądze na łom
* nie masz prawa posiadać broni bez pozwolenia, nawet jeśli stać cię na kupno tej broni.
* nie masz prawa przechodzić na czerwonym świetle, nawet jeśli stać cię na buty
* nie masz prawa jeździć rowerem po autostradzie, nawet jeśli stać cię na rower

16.05.2017 8:08 observer

W artykule zabrakło mi konfliktu różnych praw, np. prawo własności vs. prawo do czystego powietrza innych.

16.05.2017 13:40 WJ

Mam wrażenie, które DAREK swoim wpisem dotknął sedna problemu.
Myślę, jak pewnie i OBSERVER oraz NOWICJUSZ, że w przypadku naszego Narodu istotniejsza jest zmiana mentalna niż zmiany prawne.
Jestem przekonana, że dla statystycznego Rodaka ważniejsze od czystego powietrza i gleby są- większy telewizor , nowy smartfon albo wakacje all inclusive. Czasem takie rozmowy towarzyskie napełniają mnie przygnębieniem.

16.05.2017 18:27 Rafał

Pół biedy by było żeby ten nowy smartfon czy telewizor był wytwarzany u nas na miejscu a nie u pracowitego chińczyka. Ale europejczycy wolą udawać że pracują. Podczas gdy my zadłużamy się a żółci ludzie gromadzą ogromną nadwyżkę finansową. Zresztą i oni za wypracowane bogactwo tworzą ciekawe inwestycje ekologiczne i mają coraz większe aspiracje. Strach pomyśleć co się stanie jak wbiją sobie do głowy że są na równi z białym człowiekiem i przestaną na nas pracować.
Trzeba się będzie wtedy wziąć za prawdziwa robotę a nie za marketing i zarządzanie i granie na giełdzie bądź tworzenie kolejnych instrumentów finansowych mających ukryć kolosalny dług.

16.05.2017 21:22 observer

@Rafał
" Strach pomyśleć co się stanie jak wbiją sobie do głowy że są na równi z białym człowiekiem i przestaną na nas pracować. "

Że co?

19.05.2017 18:06 adaś

W sprawie zdrowego środowiska jest dużo do zrobienia. Ale warto też umieć docenić to co mamy zamiast tylko narzekać np. na smog.
Kolega odbierał z lotniska w Berlinie panią z Holandii i jechali potem do Świebodzina. Droga wypadła przez Puszczę Rzepińską. No i jak to w Polsce, tu dziurawy odcinek drogi, tam ruch wahadłowy bo remont itp. Gdy wreszcie dojechali, kolega zapytał o wrażenia z podróży. Pani odpowiedziała : jeszcze nigdy w życiu nie jechałam tak długo przez las.
To co zadziwia chińskich turystów w Polsce, to miedzy innymi przyroda:
https://turystyka.wp.pl/wiewiorki-blondynki-i-buraki-what-the-f-czyli-co-dziwi-turystow-w-polsce-6124333677095041a

22.05.2017 20:16 observer

@Adaś
"Pani odpowiedziała : jeszcze nigdy w życiu nie jechałam tak długo przez las."

Anegdota nie jest dowodem.

Na tle Europy mamy lasów mniej niż średnia europejska. Popatrz na ostatni wykres.

http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/swiat-sie-smieje-czyli-minister-tchorzewski-o-klimacie-231

Chciałbym, żeby było tak, jak piszesz, ale fakty są inne.

22.05.2017 23:33 adaś

@Observer
"Na tle Europy mamy lasów mniej niż średnia europejska."
Ale więcej niż Holandia czy Anglia.
A ja pisałem o pani z Holandii.
Czyli fakty są właśnie takie, że pani z Holandii to doceniła.
A pan z Anglii docenił, że lasów u nas sporo i do tego można po większości spacerować bez pytania o zgodę. A w Anglii nie tylko, że lasów mało, to wiele ogrodzonych płotami - własność prywatna.
Takie są fakty i ja proponuję , żeby umieć to docenić.
A jak chcesz to zawsze możesz sobie ponarzekać, że Finlandia czy Szwecja ma lasów więcej.

23.05.2017 8:01 adaś

@Observer.
"Anegdota nie jest dowodem."
Niczego nie dowodziłem, tylko zachęcałem aby docenić to co mamy.

"Chciałbym, żeby było tak, jak piszesz, ale fakty są inne."
Było tak jak piszę, pani się ucieszyła, że tak długo jechała przez las.
Dyskutujesz nie z tym co piszę, ale z własnymi projekcjami.

23.05.2017 17:00 observer

@Adaś

OK. Doceniam, że mamy więcej lasów niż Holandia.

Nie pomoże to 45 tys. tych, którzy umierają rocznie z powodu zanieczyszczenia powietrza, ale zawsze coś.

25.05.2017 2:49 gupol(szukam w OZE)

@adaś
"Dyskutujesz nie z tym co piszę, ale z własnymi projekcjami."

widzisz obserwer, nie tylko ja to zuważyłem;p. ale mogło być gorzej. jak z pilastrem;)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto