IEA&IRENA: dekarbonizacja sektora energetycznego jest możliwa

Z raportu opracowanego na zlecenie niemieckiego rządu wynika, że do roku 2060 sektor energetyczny ma szansę stać się całkowicie zeroemisyjny.

Na zlecenie niemieckiego rządu Międzynarodowa Agencja Energetyczna (ang. International Energy Agency - IEA) oraz Międzynarodowa Agencja Energetyki Odnawialnej (ang. International Renewable Energy Agency - IRENA) opracowały analizę transformacji sektora energetycznego zgodnie z założeniami Porozumienia Paryskiego. Raport "Perspectives for the energy transition – investment needs for a low-carbon energy system" został opublikowany 20 marca 2017 r.

Raport pokazuje, że dekarbonizacja jest technicznie możliwa, ekonomicznie opłacalna i stwarza możliwość tworzenia miejsc pracy w sektorze efektywności energetycznej i energetyki odnawialnej w kolejnych dziesięcioleciach. Ponadto, właściwie przeprowadzona niskoemisyjna transformacja sektora energetycznego niesie za sobą także poprawę jakości powietrza (zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza o ponad 2/3 do roku 2050) oraz ograniczenie występowania zjawiska ubóstwa energetycznego w krajach rozwijających się.

Niezbędne inwestycje

Autorzy wskazują na konieczność inwestycji w produkcję czystej energii, elektryfikację sektorów zasilanych paliwami kopalnymi (tj. transport i ogrzewanie), sieci przesyłowe, a przede wszystkim w efektywność energetyczną i materiałową. Całkowity wymagany koszt inwestycji w ramach zaprezentowanego scenariusza oszacowano średnio na 3,5 biliona dolarów rocznie do roku 2050. To tylko 25% więcej niż w przytoczonym scenariuszu referencyjnym. Należy również wziąć pod uwagę uniknięcie kosztów dodatkowych związanych z zanieczyszczeniem powietrza i skutkami zmian klimatu spowodowanych spalaniem paliw kopalnych. Dekarbonizacja pozwoli zaoszczędzić zarówno konsumentom jak i producentom, a szczególnie znaczące korzyści może przynieść inwestowanie w efektywność energetyczną, które zwróci się w oszczędnościach na paliwie.

Niemniej jednak, aby skutecznie przeprowadzić pożądane zmiany w sektorze energetycznym, nie wystarczą zasoby finansowe. Niezbędne jest także długoterminowe bezpieczeństwo inwestycyjne, które zapewnić mogą m.in. przepisy wspierające innowacje w zeroemisyjne technologie oraz polityka wspierająca rozwój odnawialnych źródeł energii oraz poprawę efektywności energetycznej we wszystkich sektorach społeczeństwa.

Kolejny rok bez wzrostu emisji

Jak podkreśla IEA, rok 2016 był kolejnym rokiem, w którym nie odnotowano wzrostu globalnych emisji CO2. Jest to m.in. efekt wzrostu produkcji energii ze źródeł odnawialnych, zastępowania węgla gazem ziemnym, poprawy efektywności energetycznej oraz zmian strukturalnych w światowej gospodarce. IEA zaznacza jednak, że to nie wystarczy, aby osiągnąć założone cele klimatyczne – zdaniem agencji emisje po roku 2020 powinny zacząć spadać, a w roku 2050 być o 70% mniejsze niż obecnie.

Zgodnie z proponowanym scenariuszem, do roku 2050:

  • 95% zaopatrzenia w energię elektryczną powinno pochodzić ze źródeł niskoemisyjnych, przede wszystkim z OZE (obecnie jest to 1/3),
  • na 10 samochodów powinno być elektrycznych (obecnie 1 na 100),
  • wszystkie istniejące zasoby mieszkaniowe należy poddać termomodernizacji, a emisyjność sektora budowlanego powinna spaść o 80%,
  • paliwa kopalne, w szczególności gaz ziemny będą nadal obecne w miksie energetycznym pokrywając 40% zapotrzebowania na energię (około połowę mniej niż obecnie).

IEA argumentuje inwestycje w paliwa kopalne koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, uwypukla też rolę gazu ziemnego jako paliwa przejściowego w procesie transformacji.

OZE i efektywność energetyczna

Z drugiej strony, IRENA, agencja promująca rozwój energetyki słonecznej, wiatrowej i bioenergetyki, podkreśla, że dla zatrzymania wzrostu globalnej temperatury na poziomie 2 st. C niezbędne są przede wszystkim inwestycje w OZE i efektywność energetyczną.

W roku 2015 z sektora energetycznego wyemitowano 32 Gt CO2. Zgodnie z zapisami w raporcie, w roku 2050 emisja ta powinna spaść do 9,5 Gt. 90% tej redukcji można zdaniem agencji osiągnąć właśnie przez rozwój OZE i poprawę efektywności energetycznej. Obecnie ze źródeł odnawialnych pochodzi 24% światowej produkcji energii, a udział OZE w dostawach energii pierwotnej wynosi 16%. Dekarbonizacja sektora do roku 2050 zwiększy udział OZE w produkcji energii do 80% (65% energii pierwotnej).

Z analizy "Perspectives for the energy transition – investment needs for a low-carbon energy system" jasno wynika, że koszty transformacji w sektorze energetycznym nie są zaporowe. Jak podają autorzy, całkowite inwestycje potrzebne do dekarbonizacji sektora odpowiadają wartości 0,3-0,4 % światowego PKB. Równocześnie, transformacja niesie za sobą dodatkowe korzyści w postaci wzrostu gospodarczego i nowych miejsc pracy.

70% to za mało

Jeśli kraje G20 przyjmą ścieżkę transformacji zaproponowaną przez IEA i IRENA, emisje CO2 do roku 2050 spadłyby o około 1/3, zgodnie z deklaracjami zawartymi w Porozumieniu Paryskim (ang. Intended Nationally Determined Contributions, INDC). Organizacje pozarządowe, w tym Climate Action Network Europe, apelują jednak o bardziej ambitny scenariusz, zgodnie z którym w roku 2050 wszystkie kraje G20 przejdą w 100% na OZE.

Propozycja przedstawiona przez IEA i IRENA jest niewątpliwie obiecująca na tle innych analiz opracowywanych przez instytucje rządowe, jednak nie bierze pod uwagę pełnej dekarbonizacji sektora energetycznego do roku 2050. Zdaniem NGO jest to niezbędne do zatrzymania wzrostu temperatury na progu 1,5 st. C, tak, jak to zostało zapisane w Porozumieniu Paryskim.

Szczyt G20 odbędzie się w lipcu 2017 roku. Warto pamiętać o tym, że to właśnie kraje G20 odpowiadają za 80% światowych emisji. Wnioski z raportu potwierdzają, że odejście od paliw kopalnych i podjęcie działań na rzecz ochrony klimatu jest w tych krajach nie tylko możliwe, ale również opłacalne.

Agata Golec, ChronmyKlimat.pl
na podstawie: CAN Europe, Climate Home, IEA, IRENA

Komentarze

07.04.2017 15:39 Devak

Do 2060 roku to poziom CO2 dawno już przekroczy 500 ppm...
I zeroemisyjna energetyka nic nie pomoże na dodatnie sprzężenia zwrotne, które do tego momentu zadziałają...

07.04.2017 16:52 Nowicjusz

W takich tekstach denerwuje mnie wycinkowa ocena sytuacji. Autor wyraża radość, że nie następuje wzrost emisji, które i tak wynoszą 36 mld t CO2 rocznie + 5 mld t z powodu zmiany użytkowania gruntów.
To, że zmniejszy się zapylenie to jedno, jednak spadek globalnego zaciemnienia równocześnie przyczyni się do wzrostu temperatury na powierzchni Ziemi.
I co najważniejsze, CO2 przestaje być głównym powodem zmian klimatycznych - pałeczkę zaczyna przejmować metan i dłuuuga lista innych sprzężeń zwrotnych.
Ten tekst jest typowo populistyczny i ma za zadanie uspokoić opinię publiczną, że jeżeli przejdziemy np. z węgla na gaz ziemny, to wszystko będzie OK.
Uważam, że Redakcja ZnR powinna staranniej dobierać teksty lub opatrywać dodatkowym komentarzem.

07.04.2017 18:10 Coyote

@NOWICJUSZ stare dobre "Po co babcie denerwować niech się babcia cieszy" Świadomie żaden polityk ani dyrektor państwowej czy zwłaszcza korporacyjnej agencji nie puści w lud realnego raportu .
No chyba żeby uwalić konkurenta .
Normalnie będą pudrować nawet przed puszczeniem wyżej bo "ci co zgłaszają problemy nie robią kariery" .

08.04.2017 12:09 Nowicjusz

@Coyote
Z tą babcią to masz dużo racji. Również odnoszę wrażenie, że całej prawdy nam się nie mówi. Widać to na tym portalu jak i na Nauka o Klimacie. Świadczyć mogą o tym niektóre przesłanki, jakie mi się nasunęły.
Od dłuższego czasu NoK próbuje bagatelizować rolę arktycznego metanu twierdząc, że głównym źródłem tego gazu są tropiki. Nie mam podstaw, aby to negować, jednak dane pomiarowe wskazują na coś innego.
Na stronie NOAA codziennie publikowane są dane pomiarowe stężenia metanu na różnych wysokościach w troposferze. O ile przy powierzchni Ziemi stężenia te są podobne (choć i tak w rejonie bieguna północnego nieco większe), to od pewnej wysokości stężenie w rejonie arktycznym zaczyna szybko wzrastać - http://www.ospo.noaa.gov/Products/atmosphere/soundings/iasi/m2/rp/mrm_t1_D3.html
Z tego, co udało mi się ustalić, emisja metanu w tropikach ma charakter powierzchniowy, natomiast w rejonie bieguna północnego punktowy – kratery na Jamale. Dlatego też satelitarne urządzenia pomiarowe nie są w stanie wychwycić dużych, ale punktowych wyrzutów metanu arktycznego.
Metan staje się widoczny dopiero na pewnej wysokości, gdy już się wymiesza z powietrzem. Jest on następnie przenoszony w kierunku równika.
Druga przesłanka to unikanie dyskusji z katastrofistami. Zarówno ZnR jak NoK bardzo chętnie polemizują osobami zaprzeczającymi zmianom klimatycznym oraz temu, że odpowiedzialna za ten stan rzeczy jest nasza cywilizacja. Nie spotkałem jednak tekstu polemizującego np. z Guy McPhersonem, Samem Caraną czy Peterem Wadhamsem. Wszyscy oni przewidują rychłą katastrofę i to już za kilka lat a nie jak większość na koniec XXI wieku lub później.
Niedawno chciałem, aby redakcja NoK ustosunkowała się do tych katastroficznych prognoz, ale zostałem spuszczony po brzytwie. W tej sytuacji zastanawiam się, czy redakcja NoK, ale również ZnR nie chce czy nie może odnieść się do tych prognoz. Przecież w większości stworzone zostały przez uczonych, którzy raczej znają się na temacie.
To tyle na dziś. Trochę się rozgadałem i boję się, że zaraz do dyskusji włączy się Pilaster.

08.04.2017 13:08 Devak

@Nowicjusz
Również chętnie przeczytałbym co mają na ten temat do powiedzenia ZnR i NoK.

08.04.2017 13:41 WJ

Przyłączam się do Waszej prośby. Wydaje mi się, że Mądrzy, Stali Komentatorzy zasługują na czytelne stanowisko Redakcji.
Nawet tacy amatorzy jak ja, którzy chcą być świadomi sytuacji.
Przecież większość i tak to " przełknie" , uruchamiając "mechanizmy obronne" pozwalające trwać w błogostanie...

08.04.2017 14:20 zbig001

Arctic Haze na NoK ma chyba racjonalne podejście do tematu
"Problem jest poważny i na pewno trzeba obserwować czy strumienie metanu (i CO2) z wieloletniej zmarzliny (tak teraz glacjolodzy tłumaczą "permafrost") oraz z podmorskich hydratów metanu. Na razie jednak ten strumień jest niewielki. To wniosek z szeregu niedawnych prac badawczych. Jednak to może się zmienić nawet w ciągu zaledwie paru lat."

Ale nie do końca przekonuje mnie uspokajanie, że dystrybucja metanu wskazuje na źródła tropikalne, bo metan "żyje" w atmosferze ok. 7 lat i nie układa się w atmosferze na wysokich szerokościach geograficznych.

Metan przy powierzchni ma zupełnie inną dystrybucję niż w stratosferze
https://www.nasa.gov/centers/goddard/news/topstory/2005/methane.html

Nie mogę znaleźć też pracy z której pochodzi ta ciekawa grafika
https://en.wikipedia.org/wiki/File:AIRS_Methane.png
Jeśli komuś się udało to proszę o link. Nie wiadomo jakiej warstwy atmosfery dotyczy, czy to też jakieś uśrednianie sezonowe może?
Wypada na razie wstrzymać się z osądem, aż uda się znaleźć pracę w temacie dystrybucji metanu pochodzenia mikrobiologicznego na różnych wysokościach w atmosferze.
Bo inaczej zbanowany (?) Pilasterek tylko się ucieszy, że ma duchowych braci.

08.04.2017 14:31 zbig001

Zeszłoroczna praca, w latach 2000-2012 z metanem był w zasadzie spokój
http://www.earth-syst-sci-data.net/8/697/2016/essd-8-697-2016.pdf
W każdym razie nic nie uwalniało się masowo z klatratów ani z wiecznej zmarzliny.

Prace na temat tego co się teraz dzieje zostaną opublikowane zapewne, ale też z pośligiem czasowym...

08.04.2017 15:32 Coyote

@NOWICJUSZ było trochę z tego co pamiętam pod artykułem na temat przetrwania . Wyszło że skrajnym "katastrofistom" i prorokom drugiej wenus z ameryki coś się przecinek przestawił .

Co nie znaczy że skok temperatury o 4-5 stopni C w kilkadziesiąt lat to nie katastrofa kalibru wojny atomowej . Zwłaszcza w kombinacji z mijanymi właśnie szczytami wydobycia kopalin od których jesteśmy uzależnieni .

08.04.2017 16:24 Mariusz R.

@Coyote
Wiem, że nie sposób pogodzić się z przerażającymi faktami, dlatego nie sądzę, że tacy goście jak ww. Guy McPherson, Sam Carana czy Peter Wadhams nie dostrzegli w obliczeniach przecinka postawionego w złym miejscu. Sądzę, że wielokrotnie sprawdzali własne obliczenia i prosili o to też innych.

Klimat planety to niezwykle złożony system, ale jak się uważnie przyjrzeć zbieranym danym, to da się dostrzec nadciągającą katastrofę.
Głównymi aktorami tragedii planety są dwutlenek węgla, metan i woda. Te trzy substancje przesądzą o losie planety.
Ja widzę to jako schemat detonacji bomby atomowej. Impuls elektryczny (CO2) detonuje mały ładunek wybuchowy (CH4). Wybuch popycha ku sobie części materiału rozszczepialnego (H2O), które łączą się ze sobą w masę krytyczną, co wywołuje reakcję łańcuchową i... koniec. W tym schemacie nawet proporcje uwalnianej (zatrzymywanej) energii są podobne.
My obserwujemy to w bardzo zwolnionym tempie, więc większość z nas niczego nie dostrzega.

08.04.2017 17:08 Nowicjusz

Cieszy mnie, że Czytelnicy ZnR podzielają moje opinie i obawy. Tym bardziej, że moim zdaniem jest coś na rzeczy i nie tylko o metan arktyczny chodzi.
Przeanalizowałem miesięczne anomalie temperatury globalnej, publikowane przez NASA i NOAA. Dane obejmują 1646 miesięcy, począwszy od stycznia 1880 r.
Według NASA luty 2017 r. plasuje się na 4 czwartym miejscu, z anomalią 1,11ºC względem okresu bazowego. Największa anomalia wystąpiła w lutym 2016 r. – 1,31ºC.
Według NOAA luty 2017 r. znalazł się na 7 miejscu z anomalią 0,98ºC względem okresu 1910-2000. Największa anomalia wystąpiła w marcu 2016 r. – 1,23ºC.
W ub. roku, po ustąpieniu El Nino prognozowano, że rok 2017 będzie chłodniejszy od poprzednika i wystąpi La Nina. Ta jednak skończyła się, zanim na dobre się rozpoczęła. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że pojawiło się kolejne El Nino i szansa na nowy rekord.
Dodajmy do tego rekordowo cienką powłokę lodową w Arktyce, która przy sprzyjających warunkach może zniknąć w tym roku całkowicie.
Walka z zanieczyszczeniem powietrza to kij z dwoma końcami. Jakość powietrza poprawi się a równocześnie nastąpi spadek globalnego zaciemnienia, spowodowanego emisjami pyłów i aerozoli i równoczesny wzrost temperatury. Według niektórych danych globalne zaciemnienie jest odpowiedzialne za maskowanie nawet połowy globalnego ocieplenia.
Temperatura mokrego termometru w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Arabskiego systematycznie zbliża się do wartości 35ºC. Upały zaczynają się coraz wcześniej i trwają coraz dłużej. Niedługo może okazać się, że tereny te nie nadają się do zamieszkania i miliony uchodźców klimatycznych ruszą na północ, przede wszystkim do Europy.
To tylko kilka z wielu nurtujących mnie tematów.
Tak więc, nawet jeżeli nie grozi nam druga Wenus, to i tak ewentualny wzrost temperatury o 4-5ºC w ciągu kilkunastu lat oznacza globalną katastrofę, którą przewidują wymienieni przeze mnie naukowcy we wcześniejszym komentarzu.
Dlatego chciałbym, aby wypowiedziały się w tej kwestii autorytety ale bez ściemniania. Jeżeli coś nam rzeczywiście grozi, to lepiej o tym wiedzieć wcześniej. Pewnie i tak się nie uratujemy, ale będzie można przygotować się psychicznie.

08.04.2017 17:24 Nowicjusz

Dodam jeszcze, że wg danych NOAA, z 57 miesięcy z najwyższą anomalią temperatury, 4 wystąpiły w XX w., 17 miało miejsce w latach 2000-2010 a 36 w latach 2011-2017. To pokazuje skalę i tempo zmian.

09.04.2017 2:33 gupol(szukam w OZE)

@nowicjusz
zmiany klimatu zachodzą zbyt wolno żeby wywołać katastrofę o której mówisz a co najważniejsze, nie mają takiego potencjału niszczącego. skok temperatury o 5 st C w ciągu kilkunastu lat... może na biegunie ale nie średnio dla całej planety.
upały na bliskim wschodzie nie mają wiekszego znaczenia póki jest tam ropa i gaz.
mając wystarczajęce ilosci energii można całkiem nieźle żyć na saharze, antarktydzie, dnie oceanu, księzycu a nawet wenus.

bardziej prawdopodobna jest katastrofa ekonomiczna i energetyczna.może wystąpić znacznie szybciej i mieć dużo gorsze konsekwencje.

09.04.2017 5:08 Nowicjusz

@Gupol
Ja o niczym nie chcę przesądzać, mam zbyt małą wiedzę w temacie. Cały czas chodzi mi o to, aby specjaliści, choćby ci prowadzący NoK i ZnR, wypowiedzieli się, na ile realne są katastroficzne wizje przedstawiane przez przez część naukowców. Bo oni, w przeciwieństwie do nas, dysponują większą liczbą danych i z pewnością swoich hipotez nie wyciągnęli z kapelusza.
My możemy się licytować, który z kryzysów jest bardziej realny i niesie większe zagrożenie, ale jest to tylko wróżenie z fusów i niewiele z tego wynika.

09.04.2017 6:41 Nowicjusz

@Gupol
Poza tym, mimo iż twierdzisz, że zmiany klimatu zachodzą wolno, to z podanych przeze mnie statystyk wynika, że wyraźnie przyspieszają.
Przed upałami na Bliskim Wschodzie mogą zabezpieczyć się państwa takie jak Arabia S, Katar, Kuwejt czy ZEA ale Pakistan lub Indie już nie. A to tam mieszka większość ludności regionu.

09.04.2017 7:13 Jarzyna

Nowicjusz- wyobrażasz sobie jak Pakistan czy indie zabezpieczaja się i żyją na takim poziomie jak te państwa arabskie co wymieniłeś?. To będzie wtedy szybszy krok do wykończenia paliw kopalnych.
Liczba ludności Arabi czy Kuwejt jest o wiele za duża na te tereny.

09.04.2017 7:33 Nowicjusz

@Jarzyna
No właśnie nie potrafię sobie tego wyobrazić i jestem przekonany. To Gupol tak twierdzi a nie ja. Poza tym, to liczba ludności Pakistanu i Indii jest zbyt duża a nie Kuwejtu czy Arabii Saudyjskiej.

09.04.2017 8:05 Nowicjusz

@Jarzyna - coś mi nie wyszło w poprzednim wpisie i dlatego jeszcze raz.
No właśnie nie potrafię sobie tego wyobrazić i jestem przekonany, że Indie i Pakistan sobie nie poradzą. To Gupol tak twierdzi a nie ja. Poza tym, to liczba ludności Pakistanu i Indii jest zbyt duża a nie Kuwejtu czy Arabii Saudyjskiej.

09.04.2017 9:16 PRAKTYK

Ktoś powinien poprawić ten artykuł bo czytać się tego nie da.

09.04.2017 10:21 Jarzyna

Nowicjusz - Kuwejtu czy Arabi też jest za duża. Jedynie ropa pozwala im na tak duża populację. Zobacz co się dzieje w jemenie jak skończyły im się duze pokłady ropy

09.04.2017 23:46 ludomir

Nie znam się ani na fizyce atmosfery ani na prawach regulujących życie biosfery. Mój niepokój budzi refleksja na meta poziomie do tych obszarów. W procesie ewolucji natura wiązała CO2 i deponowała go w Płaszczu Ziemi w postaci złóż paliw kopalnych. Wynikiem tego procesu jest zarówno różnorodność biologiczna ziemi, przed rewolucją przemysłową, jak i sam człowiek. Cywilizacja odwraca ten proces spalając zdeponowany przez ewolucje węgiel i węglowodory i zwiększając gwałtownie stężenie CO2 w atmosferze. Towarzyszy temu gwałtowne zmniejszanie różnorodności biologicznej. Oba te procesy zachodzą w tempie tysiące razy szybszym od procesów ewolucyjnych. Zatem bez znajomości fizyki atmosfery i biologii ewolucyjnej widzimy, że zachodzi proces o katastroficznym charakterze tak dla człowieka jak i jego biologicznego środowiska, którego jest elementem. Tego procesu, z graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem nie sposób przerwać, jak nie sposób zatrzymać reakcji w odpalonej bombie atomowej. Zatem naszym problemem jest nasza świadomość, która trwa milisekundy na skali historii ewolucji i dlatego emocjonalnie nie możemy dostrzec tego procesu. Na mój rozum jako element biosfery popełniliśmy samobójstwo podcinając gałąź, na której siedzimy. Ucieczka jest możliwa jedynie do świata wirtualnego. Cały czas miałem nadzieję, że to tylko wizja chorej wyobraźni autorów science fiction, dziś uświadamiam sobie, że to jedyna droga jaka nam pozostała.

10.04.2017 0:55 gupol(szukam w OZE)

@nowicjusz
"Cały czas chodzi mi o to, aby specjaliści, choćby ci prowadzący NoK i ZnR, wypowiedzieli się, na ile realne są katastroficzne wizje przedstawiane przez przez część naukowców."

obawiam się że przeceniasz opinię "specjalistów". nikt ci nie odpowie na twoje pytania bo nikt nie zna na nie odpowiedzi. oni też wróżą z fusów. nie są wolni od emocji ani potrzeby rozgłosu.
nie czekaj na "mistrza" czy "guru" który cię oświeci. sam analizuj dane, wyciągaj wnioski i oceniaj. nie masz lepszego wyjścia.

"Przed upałami na Bliskim Wschodzie mogą zabezpieczyć się państwa takie jak Arabia S, Katar, Kuwejt czy ZEA ale Pakistan lub Indie już nie"

to zależy od "intensywności" owych upałów i od poziomu rozwoju tych krajów. oni bardziej boją się raczej niedoboru opadów dla upraw niż upału.
pozatym pakistan i indie są samowystarczalne żywnościowo w przeciwieństwie do krajów naftowych.

10.04.2017 8:49 Nowicjusz

@Gupol
Może i przeceniam rolę specjalistów, ale uważam, że skoro z taką ochotą i werwą polemizują z denialistami klimatycznymi, to powinni mieć również odwagę dyskutować z katastrofistami.
Wczoraj ukazał się na Youtube kolejny film z udziałem Dhara Jamaila, zwolennika hipotezy Guy McPhersona - https://www.youtube.com/watch?v=3ddBH0gjbhs . Nie bardzo znam język angielski, ale widać, że za główne zagrożenie uważa on metan arktyczny, którego rola dość konsekwentnie jest bagatelizowana, także w polskich kręgach naukowych.
Co do samowystarczalności żywnościowej Pakistanu i Indii, to może się to zmienić nawet w ciągu roku. Wystarczy, że zawiedzie monsun albo przyniesie katastrofalne powodzie. Ponadto, niedawno pojawiła się informacja, chyba nawet na ZnR, że znaczna część Indii (ok. 1 mln km2) ulega pustynnieniu. Natomiast liczba mieszkańców co roku zwiększa się o 15 mln osób.
A upałów powinni się również obawiać, ponieważ susze mają ścisły związek z nimi. Ponadto w temp. ok. 40ºC fotosynteza ustaje a rośliny zamiast pobierać CO2, zaczynają go wydzielać.
Mniej więcej od 2-3 lat interesuję się na bieżąco zmianami klimatycznymi, a może szerzej zagrożeniami dla cywilizacji, i zauważam, że negatywne procesy zaczynają przyspieszać. We wcześniejszym komentarzu, podałem, że z 57 miesięcy z najwyższą anomalią temperatury, 36 miało miejsce w latach 2011-2017. Otóż 34 z nich wystąpiły w latach 2014-2017. Chyba nie powiesz, że jest to mało znaczący fakt.

10.04.2017 13:53 Wszystkowiedzący

Ton tego artykułu jest dosyć alarmistyczny. Można wyciągnąć wniosek, że ocieplenie nabrało tempa.
Temperatury oraz CO2 są coraz wyższe, UV o tej porze również jest wyższy niż np. przed rokiem.
Specjaliści za bardzo nie mają pojęcia co się dzieje, dynamika wydarzeń oraz złożoność procesów ich przerasta.

11.04.2017 3:35 gupol(szukam w OZE)

@nowicjusz
"Wystarczy, że zawiedzie monsun albo przyniesie katastrofalne powodzie"
no, albo wybuchnie wulkan, trzęsienie ziemi lub wojna.
od tego są strategiczne rezerwy żywności;) ale że jak do tej pory nic takiego nie miało miejsca to i o zabezpieczeniach mało kto mysli. musiałoby być naprawdę źle na całym świecie a to faktycznie dosć mało prawdopodobne (no chyba że nagle zabraknie ropy;)

"z 57 miesięcy z najwyższą anomalią temperatury, 36 miało miejsce w latach 2011-2017."

i no i...? to jest ta katastrofa? może w skali geologicznej to rzeczywiście błyskawiczne zmiany ale bardziej prawdopodobne jest to że "klimatycznej apokalipsy" nie doczekasz ani ty ani twoje dzieci. może wnuki.
aha, i nawet jeśli przekonałbyś wszystkich że zmiany klimatu to najwazniejszy problem ludzkosći to mało kto będzie chciał zrobić cokolwiek znaczącego żeby je powstrzymać, bo prawdę mówiąc co da się zrobić? nie rzucimy palenia z dnia na dzień bo skutki byłyby gorsze niż same zmiany klimatu.
adaptacja do zmian to jedyne rozsądne wyjście.

11.04.2017 10:22 zbig001

@"uważam, że skoro z taką ochotą i werwą polemizują z denialistami klimatycznymi, to powinni mieć również odwagę dyskutować z katastrofistami"
Chciałem coś podobnego napisać...

Coraz bardziej widać, że doomerskie nastroje nie pomagają tak samo jak denializm...
Społeczeństwa muszą działać asertywnie, w ciągu 30-40 lat wyzerować emisje, a w ciągu następnych 30-40 przejść do wyciągania CO2 z powietrza na wielką skalę, wykorzystując okresowe nadmiary energii z OZE.
Trendy w dzietności powiększają szansę przetrwania
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b2/Trends_in_TFR_1950-2050.png
("total fertility rate" - dzietność)
Wszystko jest tylko grą szans, na razie nie ma mowy o 100% pewności porażki.
Nawet jeśli nie warto działać dla większości ludzi, to warto choćby dla tych głupich zwierzaków które nic nie zawiniły.

11.04.2017 11:44 Nowicjusz

@Gupol
Tu mamy przykład, że jeszcze 4 lata temu specjaliści byli znacznie odważniejsi w stawianiu katastroficznych prognoz - http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-globalne-ocieplenie-nawet-jesli-bedzie-wcale-nie-bedzie-takie-zle-4 . Obecnie są one zastępowane takimi, jak powyższy artykuł. Wytłumaczenia mogą być dwa:
- zagrożenia prognozowane jeszcze kilka lat temu były przeszacowane lub
- naukowcy zaczynają nabierać wody w usta.
Skłaniałbym się raczej do tego drugiego wyjaśnienia.

11.04.2017 12:49 Marcin Popkiewicz

To nie tak, że "specjaliści byli odważniejsi". Są różne spojrzenia na temat i różni autorzy artykułów.
W mojej opinii sytuacja jest cholernie poważna, zmiany zachodzą szybciej od mainstreamowych prognoz (patrz np. Arktyka), ale skrajny alarmizm "za kilka lat walną hydraty metanu" uważam za przesadzony. Co nie znaczy, że nie jest to poważny problem - w dłuższym horyzoncie czasowym rozkład materii w wieloletniej zmarzlinie będzie przyspieszać, a emisji z niej (a potem i hydratów) solidnie dołożą się do budżetu węglowego. Osobiście blisko mi do spojrzenia Kevina Andersona http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ograniczenie-ocieplenia-do-2c-nierealny-optymizm-naukowcow-117

11.04.2017 13:44 Nowicjusz

@Marcin Popkiewicz
No i takie stanowisko bardziej do mnie przemawia. Uważam, że należy przedstawiać różne opinie i do nich się odnosić. W ostatnim czasie, oczywiście w moim przekonaniu, za dużo było polemiki z denialistami - ich i tak nic nie przekona - oraz uspokajających tekstów, typu, że jak zrobimy to i to, to wszystko się unormuje. Po pierwsze chyba jednak się nie unormuje, a po drugie i tak nie zrobimy tego, co niezbędne.
Tematem zmian klimatycznych zacząłem interesować się 3-4 lata temu i widzę, że od tego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim na gorsze.
A co do metanu arktycznego, to uważam, że sprawa jest bagatelizowana. Oczywiście jest to moja prywatna opinia niefachowca.

11.04.2017 13:51 WJ

"nie jesteśmy gotowi na zaakceptowanie rewolucyjnych implikacji naszych własnych wniosków, a nawet jeśli jesteśmy, to mamy opory przed otwartym tego wyrażeniem, co skłania nas do autocenzury."

Dla mnie to istota problemu.

Kto za Nas tutaj jest gotów na zmiany we własnym życiu jakie należałoby wprowadzić by zwolnić katastroficzne zmiany prognozowane przez rzetelnych naukowców. Ciekawe?
A co z przeciętnym obywatelem pochłoniętym pracą nad sukcesem w swojej społeczności wyrażonym posiadaniem ? Albo politykiem marzącym o następnej kadencji?

11.04.2017 23:40 gupol(szukam w OZE)

@nowicjusz
naukowcy zaczynają nabierać wody w usta.

zaraz, chcesz powiedzieć że naukowcy zmiękczają ton bo nie chcą zbytnio straszyć ludzi zmianami klimatu? może ktoś straszy naukowców żeby nie straszyli.
pewnie po to żeby nie wywoływać paniki;p. no fakt, kiedyś społeczeństwo duzo bardziej sie przejmowało hehe.
a może poprostu naukowcy sami doszli do wniosku że straszenie nie ma sensu bo przynosi skutki odwrotne do oczekiwanych, daje wiatr w żagle denialistom i postanowili zmienić strategię?
jak widać niezaleznie od starań naukowców społeczeństwo i tak ma to w d...

@wj
dlatego właśnie zmian klimatu nikt nie powstrzyma dobrowolnie ani celowo.

12.04.2017 16:46 Carlinfan

"jak widać niezaleznie od starań naukowców społeczeństwo i tak ma to w d..."

Społeczeństwo ? Weź się ogarnij, co 'społeczeństwo' może ?
Społeczeństwo zapi*rdala na jako taki byt.
Może dokształć się jak to 'społeczeństwo' wyeliminowało silniki na alkohol etylowy i 'wmusiło' silniki na ropę i pochodne.

13.04.2017 1:35 gupol(szukam w OZE)

@carlinafan
dobra czego się sapiesz chłopie. czy ja mam pretensje do społeczeństwa że ma zmiany klimatu w d...? absolutnie nie. ja tylko chłodno stwierdzam "fakta obiektywistycznego".
wogóle zmiany klimatu są ceną za sukces ewolucyjny naszego gatunku. bez nich i nas by tu teraz nie było.

"Może dokształć się jak to 'społeczeństwo' wyeliminowało silniki na alkohol etylowy i 'wmusiło' silniki na ropę i pochodne."

lepiej sam się dokształć, cymbale;) najpierw porównaj sobie ceny alkoholu i ropy, ich EROEI i dostępność. pieprzysz tak jakby alkohol etylowy tryskał spod ziemi po wbiciu łopaty ale które ktoś zakazał go wydobywać.
no i na koniec porównaj sobie gęstość energetyczną obu substancji zanim zaczniesz się rzucać.

13.04.2017 6:29 Carlinfan

Sam jesteś cymbał. Idź tryskaj tymi mądrościami społeczeństwu w oczy.

13.04.2017 10:40 Marcin Popkiewicz

@Gupol, Carlinfan
Można mieć różne poglądy i dyskutować kulturalnie, nie wyzywając się od cymbałów. Na ZnR nie używajcie takiego języka proszę i nie eskalujcie, bo z dyskusji zrobi się chamówa.
Dziękuję.

13.04.2017 13:13 Carlinfan

Co prawda to prawda.
Taki mądrala, a jak fiknął z EROEI, zapominając, że gdy eliminowano silniki na etanol, pojęcie EROEI nie istniało w takim wymiarze w jakim jest teraz.
Nie ma to jak miedź brzdąkająca....

14.04.2017 2:07 gupol(szukam w OZE)

oj tam oj tam. pilaster zniknął wiec ktoś musi podkręcić temperaturę dyskusji bo znowu będzie tu nudno jak w polskim senacie;) a chamówa też jest potrzebna. inaczej 99% ludzi zacznie ziewać przy pierwszym zdaniu w komentarzach;) chociaż. nie oszukujmy się, naszych dyskusji i tak nikt nie czyta.

@carlinfan
"Taki mądrala, a jak fiknął z EROEI, zapominając, że gdy eliminowano silniki na etanol, pojęcie EROEI nie istniało w takim wymiarze w jakim jest teraz."

hehe, a już miałem cie przeprosić za tego "cymbała". mnie możesz obrażać ile chcesz. nie obrażę się;) ale przynajmniej nie obrażaj logiki i fizyki;)
albo jeszcze inaczej. wysil się trochę i pisz dokladnie o co ci chodzi zamiast ględzić o tym jak to "społeczeństwo wyeliminowało silniki na etanol." bo z tego zdania nic nie wynika.

21.04.2017 15:37 Carlinfan

@GUPOL
A co dokładnie chodzi ? Pora na dokształcenie się w temacie, w którym zgrywa się mądralę. I jeszcze ni z gruszki, ni z pietruszki obraża adwersarza.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto