Schizofrenia na portalu Twoja Pogoda

Portal TwojaPogoda.pl, zajmując się kwestiami pogodowo-klimatycznymi, opublikował wiele bardzo dobrych artykułów opisujących konsekwencje zmiany klimatu i potrzebę jego ochrony. Olbrzymim zaskoczeniem był więc artykuł Polska przeciw ograniczaniu emisji CO2, bo zdrożeje prąd.Czytając go aż zdębiałem, bo nie rozumiem, ale to zupełnie nie rozumiem, jak redakcja portalu, mając praktycznie codzienny bliski kontakt z rozpędzającym się walcem zmiany klimatu może pisać coś takiego.

A może to nie redakcja? Artykuł jest anonimowy i szczerze mówiąc wygląda na propagandówkę sponsorowaną przez koncerny BigEnergy. A może to nie artykuł sponsorowany, a redakcji wszystko jedno, co pisze, byle na portalu był ruch?

Z żalem muszę zauważyć, że po raz pierwszy w historii moich komentarzy na portalu Twoja Pogoda mój komentarz – było nie było podpisany imieniem i nazwiskiem osoby, która na portalu Twoja Pogoda opublikowała kilkanaście artykułów – został ocenzurowany.

Zbliżony do poniższego tekst wysłaliśmy jako sprostowanie do redakcji portalu Twoja Pogoda. Co z tym zrobią: czy opublikują, przeproszą i zadbają na przyszłość o wysoki poziom artykułów; czy też będą próbować zamieść temat pod dywan? Zobaczymy…

A przechodząc do meritum kwestii redukcji emisji gazów cieplarnianych…

Nasze emisje gazów cieplarnianych, w szczególności dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych gwałtownie zmieniają klimat naszej planety. W scenariuszu biznes-jak-zwykle, w którym ludzkość nie podejmie żadnych nowych działań ukierunkowanych na ograniczenie emisji, możemy spodziewać się wzrostu temperatury do końca stulecia o około 4,5°C, a w kolejnych stuleciach docelowo nawet 2-3 razy tyle. Efekty byłyby katastrofalne. Dość powiedzieć, że 4°C to różnica średniej globalnej temperatury w maksimum epoki lodowcowej i w holocenie – tyle, że wtedy taka zmiana klimatu trwała 10 000 lat, teraz zaś raptem 100.

Rysunek 1. Zmiany średniej temperatury powierzchni Ziemi od ostatniego maksimum epoki lodowcowej (20 000 p.n.e) przez Holocen (pomiary na podst. proksy – linia niebieska) do czasów obecnych (pomiary instrumentalne HadCRUT – linia czarna) oraz różnymi scenariuszami przyszłej zmiany klimatu (czerwony scenariusz RCP8.5 odpowiada spaleniu wszystkich dostępnych zasobów ropy, węgla i gazu). Prostokąty obrazują progi przekraczania punktów krytycznych ziemskiego systemu klimatycznego – kolor żółty oznacza „możliwe”, kolor czerwony „pewne” (Schellnhuber, Rahmstorf i Winkelmann, 2016).

Podczas negocjacji międzynarodowych, na konferencji klimatycznej w Paryżu narody świata zobowiązały się do „utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie poniżej 2 stopni Celsjusza ponad poziom przedindustrialny i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia.” Powstrzymanie ocieplenia na poziomie poniżej 1,5°C jest już właściwie nierealne, bo wymagałoby całkowitego zaprzestania spalania węgla, ropy i gazu w ciągu kilku lat. Oznacza to na przykład, że ekosystem raf koralowych czeka prawdziwa hekatomba. Oznacza też stopnienie części lądolodu Grenlandii i Antarktydy Zachodniej i nieunikniony (choć trwający stulecia) wzrost poziomu morza o kilka-kilkanaście metrów.

Powstrzymanie ocieplenia klimatu na poziomie 2°C względem okresu przedprzemysłowego też nie będzie proste. Biorąc pod uwagę, że nie liczy się tempo emisji, lecz to ile wyemitujemy w sumie, mamy do dyspozycję pewną ich pulę, zwaną „budżetem węglowym”. W scenariuszu ograniczenia wzrostu temperatury o 2°C należałoby szybko redukować emisje, do połowy stulecia do 10% obecnego poziomu i do zera wkrótce potem, w sumie pozwalając sobie na spalenie jedynie mniej więcej połowy paliw kopalnych spalonych w dotychczasowej historii.

Rysunek 2. Budżet sumarycznych emisji od 2017 r. pozwalający z 66% prawdopodobieństwem utrzymać wzrost średniej globalnej temperatury poniżej progu 2°C (~800 GtCO2) przy obecnym tempie emisji (~40 GtCO2) zostałyby wyczerpany w 20 lat. Źródła Peters i in. 2015, Global Carbon Budget 2016.

Nawet najbardziej optymistyczne szacunki ograniczenia wylesiania prowadzą do wniosku, że wyemitujemy z tego źródła jeszcze ok. 160 mld ton CO2 (GtCO2), na emisje z paliw kopalnych pozostaje więc ok. 650 mld ton CO2. Warto zwrócić uwagę, że dostępne ekonomicznie ich rezerwy w gotowych do eksploatacji złożach są ponad czterokrotnie większe. W zasadzie już spalenie dostępnej ropy wyczerpie budżet z naddatkiem.

Rysunek 3. Rezerwy paliw kopalnych przeliczone na emisje CO2. Źródło BP Statistival Review of Worlkd Energy. Czerwona linia pokazuje limit emisji z paliw kopalnych pozwalający z 66% prawdopodobieństwem utrzymać wzrost średniej globalnej temperatury poniżej progu 2°C.

W związku z tym pojawia się pytanie, jak należałoby ten budżet rozdzielić, zarówno pod kątem rodzaju paliw (węgiel, ropa, gaz), jak i regionów. Biorąc pod uwagę największą wartość ekonomiczną ropy, a potem gazu, największe redukcje czekają węgiel (więcej w Granice wydobycia paliw kopalnych), będący jednocześnie paliwem o najwyższej emisyjności na jednostkę energii.

Niezależnie od przyjętej metody podziału budżet węglowy pozostający dla krajów Unii Europejskiej jest wymaga szybkiej redukcji emisji.

Rysunek 4. Deklaracje ograniczenia emisji (INDC) Unii Europejskiej zestawione z redukcjami koniecznymi do ograniczenia ocieplenia o 2°C przy różnych sposobach podziału pozostałego budżetu węglowego. Populacja: Pozostały budżet węglowy dzielony na podstawie obecnej populacji. Inercja: Pozostały budżet węglowy dzielony na podstawie obecnych emisji. Źródło Peters i in. 2015; Global Carbon Budget 2016.

W artykule na portalu TwojaPogoda.pl przeczytamy też, że Polska od 1990 roku już ograniczyła znacząco emisje. Ale warto zdać sobie sprawę, że cała redukcja emisji miała miejsce w poprzednim wieku, przy czym najszybsza była na przełomie lat 80. i 90., kiedy to urealniliśmy ceny energii i wyeliminowaliśmy postkomunistyczne marnotrawstwo przemysłu ciężkiego (ograniczając np. produkcję czołgów). Chwalimy się więc osiągnięciami sprzed ponad ćwierć wieku, mówiąc, że „my już swoje zrobiliśmy”, choć wkład ostatnich rządów w redukcje emisji był praktycznie żaden.

Rysunek 5. Polskie emisje CO2 ze spalania paliw kopalnych. Dane CDIAC, BP

W artykule na portalu TwojaPogoda.pl przeczytamy, że będziemy mogli bez szkody dla klimatu spalać węgiel dalej, kompensując te emisje zadrzewianiem:

Szyszko stawia sobie za cel zwiększenie pochłanialności dwutlenku węgla przez lasy, z pomocą tworzonych właśnie Leśnych Gospodarstw Węglowych, w których za pomocą inżynierii ekologicznej będą kształtowane procesy przyrodnicze, budując swego rodzaju magazyny CO2.

Na ile można skompensować emisje ze spalania paliw kopalnych prowadząc zalesianie? Pewną wskazówką są oszacowania Lasów Państwowych odnośnie potencjału tzw. „Leśnych gospodarstw węglowych”. Zdaniem Lasów Państwowych, taka gospodarka w ciągu 10 lat pozwoliłaby zakumulować 40 mln ton dwutlenku węgla w polskich lasach. Biorąc pod uwagę, że rocznie emitujemy ponad 300 mln ton CO2 ze spalania paliw kopalnych okazuje się że 10-letni program sadzenia lasów skompensuje około 1,5 miesiąca emisji z węgla, ropy i gazu. To zdecydowanie nie wystarczy.

Oczywiście na pewno można stworzyć ambitniejszy program zalesiania. Jak wiele udałoby nam się osiągnąć zalesianiem, gdybyśmy na całym świecie zalesili co się da, przywracając wszystkie lasy rosnące 10 000 lat temu? Oznaczałoby to zaledwie odwrócenie skutków przeprowadzonego przez nas wcześniej wylesiania i innych zmian użytkowania terenu: do ekosystemów lądowych po prostu wróciłby węgiel, który wcześniej był w nich zgromadzony. Pozostała nadwyżka CO2, wprowadzona przez nas do szybkiego cyklu węglowego w wyniku spalania paliw kopalnych, pozostanie w nim – w atmosferze, ekosystemach lądowych i oceanach. Każda kolejna tona CO2 wyemitowana do atmosfery dokłada się do tego bilansu. Jeśli pójdziemy tą drogą, zagwarantujemy sobie katastrofalną zmianę klimatu. Co więcej, w takim scenariuszu posadzone dziś drzewa za kilka dekad znajdą się w nieodpowiedniej dla siebie, cieplejszej strefie klimatycznej. Zgromadzony w lasach węgiel wróci do atmosfery – w rezultacie fal upałów, pożarów czy inwazji szkodników.

Jaka jest więc skala realnie możliwych działań?Wg Czwartego raportu IPCC ekonomicznie realny potencjał ograniczenia emisji CO2 dzięki gospodarce leśnej wynosi dla całego świata między 1,27 a 4,23 GtCO2 rocznie (dla roku 2030) – to ok. 10 razy mniej, niż rokrocznie emitujemy do atmosfery! Na przeszkodzie „pochłaniania w skali przemysłowej” stoi sama natura lasów. Po pierwsze tylko lasy zdrowe i „w sile wieku” (liczące sobie 10-80/100 lat) pochłaniają więcej CO2, niż emitują. Pozostałe wydzielają tyle samo, co absorbują, a niektóre są wręcz emitentem dwutlenku węgla – to np. młodniki, lasy stare (pełne butwiejącego drewna) czy wiatrołomy. Po drugie nawet lasy „w sile wieku” pochłaniają CO2 w ograniczonym tempie 1-35 ton CO2/ha/rok (zależnie od regionu i gatunku drzew). Żeby zlikwidować połowę nadwyżki CO2 w atmosferze, trzeba by pokryć lasami (absorbującymi 9 ton CO2 na hektar rocznie) obszar wielkości Europy – i odczekać stulecie. Wyprodukowane drewno trzeba by bezpiecznie zmagazynować: jeśli spłonie lub się rozłoży, zwróci węgiel do atmosfery.

A jaki wpływ miałoby masowe zadrzewianie na temperatury? Szacunki pokazują (Arora i Montenegro, 2011), że powtórne zalesienie połowy powierzchni uprawnej Ziemi (co musiałoby przynieść klęskę głodu) obniżyłoby średnią temperaturę pod koniec XXI wieku zaledwie o ok. 0,25°C – wobec prognozowanego wzrostu temperatury rzędu 1-4°C. Niestety, ochrona i sadzenie lasów, przy dalszym trzymaniu się paliw kopalnych, nie skompensują rosnących emisji dwutlenku węgla. Więcej na ten temat w Mit: By zwalczyć globalne ocieplenie, wystarczy sadzić więcej drzew, Rola lasów w pochłanianiu CO2 w pytaniach i odpowiedziach.

Krótko mówiąc: zalesianie nawet w najbardziej agresywnych scenariuszach nie odsunie całkowitego odejścia od paliw kopalnych o więcej niż kilka lat.

Dziś wielkie koncerny energetyczne traktują atmosferę jak prawie darmowy ściek, wrzucając do niej zanieczyszczenia ze swoich kominów. Najskuteczniejszym rynkowym sposobem ograniczania tego szkodliwego postępowania jest wprowadzenie zasady „zanieczyszczający płaci”. Europejski system handlu uprawnieniami do emisji jest właśnie wdrożeniem tej zasady w praktyce – zanieczyszczający muszą kupować uprawnienia do zanieczyszczania. W swoim czasie wylobbowali nadmierną pulę uprawnień, dlatego ich ceny są nadzwyczaj niskie, nie zachęcają więc do inwestowania w czyste źródła energii. Działania Unii Europejskiej idą w kierunku urealnienia ilości dostępnych na rynku uprawnień, tak, żeby ich cena wzrosła, stymulując przedsiębiorstwa do redukcji emisji zgodnie ze zobowiązaniami podjętymi na szczycie w Paryżu. Wielkie koncerny energetyczne oczywiście dalej chciałyby mieć licencję na prawie darmowe wprowadzanie zanieczyszczeń do atmosfery i o to walczą.

A artykuły takie jak ten na portalu TwojaPogoda.pl konserwują tę rzeczywistość.

Komentarze

04.03.2017 21:01 Oceanic

Sprawdź, co to jest schizofrenia.

04.03.2017 21:02 P.

Niestety poglądy, że problem ze zmianą klimatu to oszustwo pojawiają się dosyć często. Tym razem na portalu www.cire.pl (no tu przynajmniej wiadomo, że sponsorują go Grupy Energetyczne) popisał się Pan Profesor Konrad Świrski http://www.cire.pl/item,142281,13,0,0,1,0,0,o-tym-jak-mamy-zamknac-wszystkie-polskie-elektrownie-weglowe-do-2030-r-czyli--historia-pewnego-rysunku.html#komentarz

Chyba od razu ustawił się w czołówce wyścigu na "klimatyczną bzdurę roku 2017", chociaż do końca roku jeszcze daleko i walka może być ostra,

04.03.2017 23:31 Marcin Mizgalski

A może czas przyznać, że Twoja Pogoda to zwykły, sprzedajny ściek i zaprzestać tam publikacji? Macki #BigEnergy są całkiem sprawne i wciąż sięgają głęboko w coraz to nowe miejsca. Szczęśliwie po kolei eliminujemy takie sytuacje (sam przyłożyłem ręki do skierowania uwagi dwóch dużych redakcji na teksty dwojga publikujących u nich ludzi), więc nie opieprzajmy się - w tej wojnie nie ma miejsca na elegancję. Jeśli nie zaczniemy otwarcie walczyć ze ściemą denialistów, to polegniemy w zalewie propagandy spółek energetycznych oraz URE; oni są bardzo aktywni, możesz mi wierzyć. Marcinie, do walki!

05.03.2017 7:44 scierski

Moim zdaniem to ludzie nigdy nie zrezygnują z paliw kopalnych. Społeczeństwu sprawia ogromny ból gry władze zamykają centra miast dla ruchu samochodów. Głownym postulatem większości lokalnych polityków jest budowa parkingów w centrach, gdziekolwiek żeby tylko ludzie nie musieli iśc więcej niż 100 metrów. Mój zawód to lekarz- na soecializacji z kardiologii, staż pracy 3 lata - wniosek jeden a mianowicie ludzie nie ruszają się w ogóle!!! Pokazywanie w telewizji Chodakowskiej, biegów ulicznych to fikcja, propaganda, przeciętny Kowalski pali, je tłusto, jest otyły i poza oglądaniem TV nie robi nic ( mowa o ludziach około 50 roku życia i więcej). Gdy popatrzymy na młode pokolenie to aż można się za głowę złapać, dzieci do 10 roku życia - otyłość ok. 30% tak minimum, aktywność fizyczna ?? zero ;) Lubię wasz portal i uważam , że macie rację notabene wyczerpywania się zasobów, wszystko ma swoje granice ale nie wierzę w to że ludzie zaczną sami od siebie oszczędząc, rezygnować z samochodów itd Jesłi kogoś będzie stać na auto, paliwo do tego auta to nigdy nie zrezygnuje z tego sam od siebie- SAMOCHODY SA ZA WYGODNE!! a przeciętny człowiek to LEŃ

05.03.2017 14:40 Rafał

Masz racje SCIERSKI . Auto to szczyt nieefektywności.
Bierzesz 1,5 T żeby przewieźć swoje ciało ważące 80 kg- czysty absurd.
Jako że jest niedziela biorę sobie rower i jadę do kościoła a tam na stojaku raptem parę rowerów a kościół pełen i parkingi pełne.
Żeby nie było że bujam w obłokach: nie twierdzę że auta należy wyrzucić, przecież transport towarowy to podstawa, cywilizacja padła by w tydzień bez tirów.
Ale TIR przynajmniej ma jako taką efektywność, już nie mówiąc o kolei.
Ale to właśnie transport prywatny pokazuje naszą prawdziwą naturę, stać nas na paliwo no to lejemy.
Jest jeden genialny środek transportu, to rower. Nic go nie pobije w efektywności przemieszczenia.

05.03.2017 14:50 pole torsyjne

rower to jest piękna rzecz.

05.03.2017 20:55 WJ

@SCIERSKI
A może ulegasz "skrzywieniu zawodowemu"? W pracy trafiają do Ciebie Ludzie ze schorzeniami w dużym stopniu wywołanymi trybem życia o którym piszesz. Ja natomiast dostrzegam, że wokół mnie większość jest aktywna fizycznie i raczej skoncentrowana na tym, żeby młodo i zdrowo wyglądać, aż z przegięciem w drugą stronę niż opisana przez Ciebie :)
Ten wariant życia też bardzo wpiera konsumpcję, ale tę "wyrafinowaną"- dla kultu ciała.
Zgadzam się natomiast, że zmiana stylu życia, na postulowany przez Mądrych Ludzi dostrzegających katastrofalne zmiany spowodowane eksploatacją Ziemi, jest dla większości jej mieszkańców czymś abstrakcyjnym.

06.03.2017 9:25 observer

@SCIERSKI, WJ

Ciekawy artykuł na pokrewny temat jest w ostatnim Świecie Nauki

"Ćwiczysz ale nie chudniesz?"
http://www.swiatnauki.pl/19,245.html

Tutaj w oryginale
https://www.scientificamerican.com/article/the-exercise-paradox/

Okazuje się, że ruch fizyczny nie wpływa na ilość zużywanych kalorii (o tym wiedziano już wcześniej). Czyli:

1. To, ile jemy i co jemy wpływa na to, czy jesteśmy grubi
2. To, ile i jak się ruszamy wpływa na to, jak jesteśmy zdrowi.

W uproszczeniu jeśli się nie ruszamy, to ta energia jest zużywana na wewnętrzne procesy, z których część powoduje choroby. Jeśli się ruszamy, to tę energię spożytkowujemy na ruch. Różnica w zużywanej energii pomiędzy osobami, które się ruszają i się nie ruszają wynosi ok 200kcal i nie zmienia się znacząco wraz z dużym wzrostem ilości ruchu.

06.03.2017 12:35 Wszystkowiedzący

No cóż...portal twoja pogoda mógł ocenzurować komentarz Marcina, podobnie jak Popkiewicz może usuwać/ cenzurować komentarze uczestników.Więc nie rozumiem stąd ten "szok"...Aaaa może dlatego, że sam doświadczył Popkiewicz uczucia olania... Tak to bywa.

Koncerny energetyczne mają gdzieś ekologię, muszą tworzyć popyt na auteczka, wmawiać ludziom, że koniecznie muszą mieć auto i wszędzie nimi wjeżdżać.Bezsens i głupota.

06.03.2017 12:43 KRYTYK

@observer, ameryki nie odkryłeś, wiadomo to już od dawna, w każdym bądź razie ja to wiem. Tak wiem, napisali tak w artykule.
Z tą energią nie jest tak prosto jak piszesz.
Im mniej się je i więcej ruchu tym lepiej.Proste i oczywiste.

06.03.2017 13:12 WJ

@WSZYSTKOWIEDZĄCY
Ty udajesz czy naprawdę sądzisz, że MP wyraża swoje oburzenia z powodu "uczucia olania"?
To tak niska motywacja, że może wystąpić u Osób z niską samooceną albo narcystycznych...
A może przyjmij , że są Ludzie dla których istotne są zasady i myślenie w szerszej perspektywie.

06.03.2017 13:54 scierski

Nie twierdzę, że ludzie się na ruszają.. Tylko jak już pisałem jestem lekarzem więc zapewne Ci co się ruszają i są w miarę aktywni potrzebują mniej wizyt w moim gabinecie. Z drugiej strony dzisiejszy świat pt: musisz mieć i Twoje miejstestwo jest podstawą Twojego szczęścia mnie odstrasza. Jako lekarz jestem osobą wierzącą i staram się na tych wszystkich ludzi patrzeć jako na Boże Owieczki, którym Bóg umożliwił mi niesienie pomocy w swerze ich zdrowia. Gdy przychdzi do mnie otyły 30 latek poświęcam mu dużo więcej czasu tłumacząc następstwa swojego zchowania, podsyłam ulotki itd , w tym jego przypadku leczeniem jest chudnięcie ale to jest jak grochem o ścianę.
Gdy zaczynałem swoją zawodową przygodę z Polską służbą zdrowia , ja jako chłopak, który nigdy groszem nie śmierdział zaczął zarabiać duże pieniądze pracując po 400 godzin w miesiącu. W tym okresie swojego życia jako 28 latek zacząłem zarabiać grubą kasę i zaczęła się konsumpcja młodego singla wtedy tzn wyjazdy zagraniczne, drogi samochód, markowe ubrania itd- to był mój substytut szczęścia- LANS/KONSUMPCJA. W pewnym momencie życia spotkałem swoją narzeczoną za 3-4 miesiące żonę . Moja druga połowką ma 5 rodzeństwa, i wszyscy mieszkają w średnim wielkości domu- są szczęśliwi. Dało mi to do myślenia .. Czy ja konsumując na potęgę czułem się samotny, zagubiony a zasada była im bardziej samotny i zagubiony tym więcej wydawałem ( patrz nasi celebryci ) a nagle dostałem szczęście na spacerze i kawie za 5 złoty gdyż oszczędzamy na wesele;d Tanie bo narzeczona została w życiu nauczona skromności, oszczędności itd. Czy ten przykład nie obrazuje naszego współczesnego świata miast pełnych zaćpanych, pijanych singli ( patrz np: Londyn), dla których konsumpcja, kariera jest ucieleśnieniem ich jestestwa ??

06.03.2017 14:46 Rafał

Nadmiar pieniędzy jest cholernie niebezpieczny bo otwiera sporo możliwości do zrobienia sobie kuku, nie od dziś to wiadomo.
Niedomiar pieniędzy to z kolei marna egzystencja.
Złoty środek jest najbezpieczniejszy.
Ale cała nasza cywilizacja to kultura zysku i posiadania. Dlaczego święci takie sukcesy? Bo jest zgodna z naturą człowieka. Komuna długo nie pociągnęła, bo była niezgodna.
Co zrobić by człowiek przestał pragnąć posiadać? Trzeba go zlikwidować, albo zrobić małą lobotomię mózgu.
Tak więc mamy przerąbane. Natura ludzka zmienia się bardzo powoli a zmiany postępują szybko wskutek zbyt wielkiego przyrostu naturalnego.
Chyba żeby wszystkich wziąć za mordę, ot taka Korea Północna w dużym wydaniu i do tego w ostateczności może dojść, nikt z nikim nie będzie się cackał jak stawką będzie przeżycie do następnego dnia. Jak do tego nie dopuścić?-Ograniczyć dobrowolnie konsumpcję. Kto się na to zgodzi?-Nikt.
Cały czas mówimy o wspaniałych zielonych technologiach byle tylko jeszcze więcej konsumować.
Może znajdzie się jakiś mędrzec który rozwiąże ten problem. Byle tylko nie był pokroju Iosifa Wissarionowicza.

06.03.2017 18:39 observer

@Krytyk
"ameryki nie odkryłeś, wiadomo to już od dawna, w każdym bądź razie ja to wiem. Tak wiem, napisali tak w artykule.
Z tą energią nie jest tak prosto jak piszesz."

Napisałem, że wiedziano o tym wcześniej oraz, że to uproszczenie.

@Krytyk
"Im mniej się je i więcej ruchu tym lepiej.Proste i oczywiste."

Teraz ty upraszczasz. :-)

07.03.2017 11:20 Coyote

@Rafał , nie do końca .
http://forsal.pl/artykuly/991986,kapitalizm-nas-wyzwolil-pracujemy-dzis-dluzej-niz-w-sredniowieczu.html
Człowiek pracuje ile musi żeby zapewnić sobie i rodzinie przetrwanie , jakiś zapas na wypadek pogorszenia sytuacji i ewentualnie niewielkie zbytki . Wiec potem starczy mu czasu na rzeczy ważne typu przytulić się i pogadać z drugą połówką , z dziećmi pobawić itd .
To jest norma zapisana w ludzkim BIOS , np Chińczyków do nadmiarowej konsumpcji i napędzania tym samym popytu wewnętrznego nadal trzeba zaganiać potężną ofensywą propagandową .
Bo sami z siebie wolą chomikować nadwyżki na gorsze czasy .

Kierat hiper-konsumpcji to tylko talmudyczno-protestancki w swych korzeniach wirus .
Tak jak pisał @ŚCIERSKI , wmawiający że śmieciami zasypie się wewnętrzną pustkę .

07.03.2017 12:22 Godlike

RAFAŁ: "Jest jeden genialny środek transportu, to rower. Nic go nie pobije w efektywności przemieszczenia."

To zależy w jakim terenie. W terenie pierwotnym najlepsze jest chodzenie. Dlatego ludzie mają nogi, a nie koła.

07.03.2017 13:37 WJ

Potrzebuję takich "wyznaniowych" komentarzy jak te o granicach Waszej konsumpcji, które zamieszczacie.
Chyba mam jakieś " skrzywienie" poznawcze, bo wydaje mi się, że w moim otoczeniu Ludzie wszelakie zakupy redukują tylko z powodu za małych środków, a swoją wartość definiują stanem posiadania.
Deklaruję, rezydencje z basenem czy jakikolwiek "ciuch", nie uczyniłyby mnie szczęśliwszą, tyle już wiem. Natomiast gdybyśmy zatrzymali degradację Środowiska Naturalnego w skali Globu, albo choćby w naszym Kraju, gdzie panuje umocowany władzą szkodnik poczułabym się "uskrzydlona".
Na marginesie, mam przed sobą jeszcze proces, by ograniczyć swój ślad ekologiczny na tyle, by być wiarygodną moralizatorką ;)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto