Możliwe kierunki polityki klimatycznej USA za prezydentury Donalda Trumpa

W trakcie kampanii wyborczej Donald Trump zapowiedział zerwanie z polityką ograniczania emisji gazów cieplarnianych, która jego zdaniem negatywnie wpływa na działalność biznesową w Stanach Zjednoczonych.

Wśród zapowiedzi pojawiały się: wypowiedzenie przez USA porozumienia paryskiego, wstrzymanie finansowania działań na rzecz ochrony klimatu w krajach rozwijających się, cofnięcie regulacji krajowych mających na celu redukcję emisji lub wydobycia paliw kopalnych. Ograniczenie działań związanych z ochroną klimatu w USA wydaje się przesądzone, jednak jego globalne konsekwencje będą zależne od konkretnych decyzji nowej administracji.

Spośród zapowiedzi Donalda Trumpa z kampanii wyborczej najbardziej prawdopodobne wydawały się te dotyczące wypowiedzenia porozumienia paryskiego i ograniczenia regulacji klimatycznych w USA. W pierwszych tygodniach po zwycięstwie prezydent elekt wysyłał niejednoznaczne sygnały. Z jednej strony złagodził ton, zapowiadając „przyjrzenie się” porozumieniu paryskiemu, a nominowany wówczas, a obecnie już powołany, na stanowisko sekretarza stanu Rex Tillerson powiedział, że jest zwolennikiem dalszego udziału USA w globalnych negocjacjach klimatycznych. Z drugiej strony później nominowano Scotta Pruitta na szefa Agencji Ochrony Środowiska (Environment Protection Agency, EPA), a Ricka Perry’ego na sekretarza energii. Osoby te otwarcie kwestionują wpływ człowieka na zmiany klimatu. Nominacje potwierdziły tendencję do negowania lub co najmniej zmniejszania wagi spraw klimatycznych na rzecz poprawy warunków działania dla amerykańskich firm, w tym szczególnie paliwowo-energetycznych. Ich przedstawicielem jest właśnie Tillerson (do końca 2016 r. był on prezesem naftowego koncernu Exxon Mobil).

Możliwość odstąpienia USA od porozumienia paryskiego

Wynegocjowane w 2015 r. w Paryżu porozumienie weszło w życie 4 listopada 2016 r. Do redukcji emisji gazów cieplarnianych zobowiązało się w nim wszystkie 195 państw. USA zadeklarowały obniżkę emisji o 26–28% do 2025 r. w porównaniu z 2005 r. W porozumieniu (art. 28) przewidziano procedurę wyjścia: państwo strona po upływie trzech lat od momentu wejścia porozumienia w życie może złożyć wypowiedzenie, które staje się wiążące po upływie roku. Oznacza to, że Stany Zjednoczone mogą złożyć taki wniosek najwcześniej w listopadzie 2019 r., a rzeczywiście odstąpić od porozumienia – dopiero w listopadzie 2020 r. Alternatywnie Donald Trump może zdecydować się na wypowiedzenie przez USA ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (United Nations Framework Convention on Climate Change, UNFCCC), co automatycznie pociągnęłoby za sobą wyjście z porozumienia paryskiego. Taka procedura trwałaby rok, gdyby więc Donald Trump zdecydowałby się na taki krok w 2017 r., USA przestałyby być stroną zarówno konwencji, jak i porozumienia w 2018 r. Nie jest jednak jasne, czy wycofanie się USA z UNFCCC będzie wymagało kwalifikowanej zgody 2/3 Senatu, co mogłoby znacznie zmniejszyć swobodę działania Trumpa. Ze względu więc na chęć uniknięcia konfrontacji z Senatem oraz charakter zobowiązań do redukcji emisji, które nie są prawnie wiążące, możliwa jest jeszcze trzecia droga. Prezydent może, powstrzymując się od formalnego wyjścia z międzynarodowych porozumień, ograniczyć działania na rzecz redukcji emisji na poziomie federalnym, co doprowadziłoby do niezrealizowania zadeklarowanych zobowiązań.

Wstrzymanie finansowania działań na rzecz ochrony klimatu

Miernikiem realizacji porozumienia paryskiego są nie tylko krajowe redukcje emisji, lecz także – w przypadku krajów bogatych – wsparcie finansowe na rzecz ochrony klimatu w krajach rozwijających się (w ramach mechanizmów ONZ). Według raportu Departamentu Stanu w latach 2010–2015 USA przeznaczyły na ten cel ponad 15 mld dol. W 2014 r. Barack Obama zadeklarował wsparcie na rzecz Zielonego Funduszu Klimatycznego (Green Climate Fund) w kwocie 3 mld dol. Z powodu oporu Partii Republikańskiej pierwsza wpłata w wysokości 500 mln dol. nastąpiła dopiero w marcu 2016 r., a druga (również 500 mln dol.) w styczniu 2017 r. Trump zapewne zaniecha wpłaty pozostałych 2 mld dol., gdyż wycofanie się USA z finansowania programów klimatycznych ONZ znalazło się wśród jego obietnic wyborczych. Może to zniechęcić państwa beneficjentów do realizacji porozumienia paryskiego.

Cofnięcie regulacji krajowych

Działania administracji Trumpa na poziomie krajowym będą miały wpływ na tempo i skalę redukcji emisji, a więc na praktyczną realizację zobowiązania przyjętego w porozumieniu paryskim. Dotychczas w USA nie udało się przyjąć powszechnie obowiązujących przepisów w tym zakresie. Dlatego główną rolę wciąż odgrywa tu EPA, która na podstawie wyroku Sądu Najwyższego z 2007 r. uzyskała prawo do regulowania emisji CO2 jako szkodliwych dla zdrowia. Najważniejszą regulacją EPA dotyczącą ochrony klimatu jest Clean Power Plan, wydany za prezydentury Baracka Obamy w 2015 r. Ma on na celu redukcję emisji z sektora elektroenergetycznego o 32% do 2030 r. w porównaniu z 2005 r. Kluczowe postanowienia planu to ustalenie stanowych celów redukcyjnych, wprowadzenie wymogów emisyjnych dla elektrowni oraz promocja źródeł odnawialnych. W 2015 r. 27 stanów zaskarżyło do Sądu Apelacyjnego Dystryktu Kolumbii Clean Power Plan jako regulację wykraczającą poza kompetencje federalnej Agencji Ochrony Środowiska. W wyniku tego pozwu w lutym 2016 r. stosowanie regulacji zostało wstrzymane przez Sąd Najwyższy. Zatwierdzenie przez Senat nowego sędziego, wyznaczonego właśnie przez Trumpa, zadecyduje o przewadze w Sądzie Najwyższym nominatów Partii Republikańskiej, sceptycznych wobec federalnych regulacji dotyczących ochrony klimatu. Niezależnie od wyroku, nowa administracja może złagodzić lub odrzucić Clean Power Plan. W ramach marginalizacji działalności EPA Republikanie, którzy mają większość w obu izbach Kongresu, mogą dążyć do zakazania jej wprowadzania nowych regulacji dotyczących emisji CO2. Mogą też przyjąć ustawę dającą Kongresowi prawo sprzeciwu lub akceptacji regulacji o szczególnym znaczeniu gospodarczym. Zapowiadali również obcięcie budżetu i zmniejszenie personelu Agencji. Jest to prawdopodobny kierunek – Trump zapowiedział ograniczenie przepisów środowiskowych na poziomie federalnym na rzecz działań podejmowanych przez poszczególne stany.

Donald Trump zapowiada także złagodzenie regulacji wydobycia surowców energetycznych. Za prezydentury Baracka Obamy zaostrzono przepisy dotyczące wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych (m.in. wprowadzono wymogi upubliczniania informacji o składzie chemikaliów używanych do szczelinowania hydraulicznego i ograniczono dopuszczalną emisję metanu przy wydobyciu i transporcie) oraz ze złóż morskich (moratoria na wydobycie na wodach okołoarktycznych, na znacznej części wybrzeży Atlantyku i Pacyfiku). Trump zapowiada cofnięcie co najmniej części tych regulacji. Zamierza udostępnić do komercyjnego wydobycia surowców wszystkie grunty i wody federalne (dotychczas ok. 50% było wyłączonych z dzierżawy) i zakończyć „wojnę z węglem” (dopuszczając dzierżawę terenów federalnych pod nowe kopalnie oraz zmniejszając restrykcje środowiskowe). 24 stycznia wznowił kontrowersyjne z ekologicznego punktu widzenia projekty ropociągów Keystone XL i Dakota Access.

Wnioski

Kierunek polityki klimatycznej Donalda Trumpa wciąż jest niejasny. Choć nie można całkowicie wykluczyć radykalnych decyzji, tj. odstąpienia USA od porozumienia paryskiego, to bardziej prawdopodobne wydaje się jego ignorowanie. Dobrowolność krajowych zobowiązań w ramach porozumienia oznacza bowiem, że ograniczenie działań na rzecz ochrony klimatu przyniesie podobne skutki jak formalne od niego odstąpienie.

Działania w obszarze polityki klimatycznej podejmowane przez nową administrację będą miały na celu optymalizację warunków prowadzenia działalności gospodarczej w USA oraz ułatwienia dla firm paliwowo-energetycznych. Pomimo to wydaje się, że Donald Trump będzie starał się odróżnić zarówno od silnie popierających ochronę klimatu Demokratów, jak i od stanowczo jej się sprzeciwiających Republikanów. Nie uznaje on polityki klimatycznej za strategicznie ważną, traktuje ją raczej jak ideologię, ale nie będzie blokował działań poszczególnych stanów związanych z redukcją emisji czy rozwojem niskoemisyjnych technologii. Dlatego ważną rolę w długoterminowej polityce redukcji emisji będą odgrywały władze lokalne, co już widać na przykładzie Teksasu. Część z nich w razie złagodzenia regulacji środowiskowych przez nową administrację będzie je zastępować własnymi. Odejściu od zakazów i norm środowiskowych mogą towarzyszyć zachęty do inwestycji w niskoemisyjne technologie, np. związane z czystym wykorzystaniem węgla, czy regulacje podatkowe (ulgi na rzecz elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych).

Otwarta rezygnacja Stanów Zjednoczonych z działań na rzecz ochrony klimatu może mieć dwojaki efekt dla globalnej redukcji emisji. Z jednej strony z pewnością utrudni realizację  porozumienia paryskiego, podważając wspólny wysiłek (gdy zabraknie drugiego największego na świecie emitenta gazów cieplarnianych) i komplikując dyskusje dotyczące przyszłych rozstrzygnięć (np. zasad przeglądu krajowych zobowiązań). Jeśli USA ograniczą finansowanie dla krajów rozwijających się, wpłynie to negatywnie na zaangażowanie mniej zdeterminowanych i mniej zamożnych państw. Z drugiej strony jest jednak mało prawdopodobne, aby inni znaczący emitenci poszli w ślady Stanów Zjednoczonych, szczególnie w Unii Europejskiej, w której szanse na złagodzenie regulacji klimatycznych są znikome. Co więcej, może to sprowokować nawet sięgnięcie po mechanizmy podnoszące koszty dóbr produkowanych bez uwzględnienia opłat za emisję CO2 (np. Border Tax Adjustment).

Aleksandra Gawlikowska-Fyk, Marek Wąsiński, Chrońmy klimat

Tekst pochodzi z Biuletynu PISM nr 13 (1455) z 3 lutego 2017 r.

Komentarze

28.02.2017 9:10 Darwin

Czyli.. co tu dużo mówić, wzorzec dla całej gospodarki światowej, robi ruch łatwy do przewidzenia w ich tragicznej sytuacji. Ruch taki jakiego wiele osób się po nich spodziewało - business as usual until everything collapses.
Ten scenariusz już zarysowuje swoje pierwsze, grube krechy. Mądre głowy od ekonomii jedyne co chcą zrobić to przeciągnąć agonię umierającego konceptu, który kiedyś był podstawą ich sukcesu, wzrost gospodarczy za wszelką cenę. Nawet za cenę unicestwienia ludzkiej rasy i wszystkich niemal gatunków na Ziemi, w przeciągu pewnie maksymalnie 300 lat i to takiego kompletnego unicestwienia. Bo nie widać obecnie żadnego rodzaju iskierki nadziei na przyszłość. Jedyną nadzieję upatruję jeszcze w jakichś tajnych projektach, których nikt na razie nie ujawnia. Z ujawnionych to nadzieja jest tylko w reaktorach na ciekłe paliwo torowe.. tyle, że wprowadzenie ich na szeroką skalę i tak nie zapobiegnie totalnej katastrofie ekologicznej, która zmniejszy populację drastycznie do końca tego stulecia.
Ta totalna katastrofa ekologiczna z resztą już trwa bo tworzywa sztuczne i ich składniki rozsiały się po świecie już wszędzie. Albo głęboko zmieni się podejście do rozwoju ludzkiej cywilizacji, na takie zbilansowane i przemyślane, z nakierowaniem na przyszłość albo nie będzie temu nigdy końca innego jak totalna katastrofa i upadek w przepaść.

28.02.2017 14:39 Carlinfan

Tia. Tajny plan cywilizacji pozaziemskiej, aby zlikwidować zarazę...

28.02.2017 20:49 Godlike

Za dużo tekstu, nie czytam.

01.03.2017 14:15 Wszystkowiedzący

Trump robi to co przewidziałem.Czyli ma gdzieś ekologię.

01.03.2017 18:44 papa ohara

To było do przewidzenia. Reszta świata podąży momentalnie za USA i będzie pozamiatane. Zresztą i tak jest już zapóźno, żeby zrobić cokolwiek dla ratowania klimatu. Wszelkie działania podejmowane teraz takie jak porozumienie paryskie czy przechodzenie na oze mają tylko i wyłącznie dpcharakter kosmetyczny i w żaden sposób nie rozwiązują problemu.

Panie i Panowie, trzeba sobie w końcu powiedzieć wprost, że nic nie można już zrobić. Może przyszła pora przestać się oszukiwać?

01.03.2017 21:34 WJ

@PAPA OHARA
Pomimo że "przyszła pora przestać się oszukiwać" w moim życiu to niewiele zmienia.
To co mnie zachwyca w Świecie kurczy się, ale jeszcze jest obecne.
Znalazłam Was na portalu, gdy bardzo potrzebowałam "mądrego tłumu". W moim otoczeniu trudno o więcej niż pojedyncze kontakty w których jest zrozumienie dla moich wyborów życiowych, niepokojów i radości.
Moja intuicja co do kondycji Świata została potwierdzona i uzasadniona dzięki wiedzy tu zgromadzonej. Pierwszy raz doznałam tego przy lekturze ŚnR.
Czasem można poczuć się beznadziejnie, ale przecież Każdy jeszcze może doświadczyć czegoś odkrywczego póki Jest.
Chyba zmęczenie mnie dzisiejszym dniem odbija się na tym co piszę, więc żeby uniknąć jutro zażenowania, kończę.

01.03.2017 23:55 gupol(szukam w OZE)

@papa ohara
łał, ale odkrycie;) i co, to już koniec? opuszczasz pan nasz szereg?;p

02.03.2017 8:21 Mariusz

Zejdźmy na chwilę z Trumpa.

Nie rozumiem co się dzieje w takich deklarujących walkę z GO krajach jak australia, Hiszpania itp. Prąd kosztuje tam ponad dwa razy więcej niż u nas a Słońca jest znacznie więcej niz u nas. Znaczy się zwrot z inwestycji w panele PV może nastąpić nawet w dwa lata. Ja się pytam - gdzie jest wielki bumm na fotowoltaikę w tych krajach??

02.03.2017 10:16 zbig001

Subsydia to obciążenie dla gospodarki. Problem tylko czy lepiej produkować drogą energię na miejscu, czy mieć ją trochę taniej, ale bez przerwy wyprowadzać część PKB za granicę...
Hiszpanie nawet jeśli zbiednieli mogą spać spokojnie, że są trochę mniej winni temu co się będzie ogólnie działo.

Natrzaskali wszelkich "renewablesów" już całkiem sporo
http://www.renewableenergyworld.com/articles/2016/09/spain-closes-in-on-50-percent-renewable-power-generation.html

W sumie ze źródeł emisyjnych mają tylko 18%-28% energii (nie piszą z czego jest ciepło z kogeneracji).

02.03.2017 10:58 mad_bobul

Właśnie wstępnie przeglądnąłem "Spain's Photovoltaic Revolution" Charles-a Hall-a (kolo, który wprowadził termin EROEI) i Pedro Pietro.

Nie wygląda to różowo, wygląda bardzo kiepsko (EROEI na poziomie niecałego 3).

Nie wiem czy dam radę całość przeczytać szczegółowo, bo chyba nie chce mi się tracić czasu na opracowanie dotyczące jednego kraju (346 stron), ale po pierwszym przejrzeniu wygląda baaardzo solidnie. Szczegółowo omówiona metodka pomiarów, sposoby liczenia, dane, itp, itd... Kawał solidnej, bardzo nudnej roboty :D...

Jedno, niewielkie pocieszenie - Hiszpanie weszli w wielkie instalacje przemysłowe i dla takich instalacji były prowadzone badania. Małe instalacje przydomowe mogą mieć prawdopodobnie znacząco wyższe EROEI - ale to tylko moja konkluzja. Po prostu w domu odpada mnóstwo dodatkowych kosztów (co oczywiście przelicza się na energię) związanych z utrzymaniem instalacji. Z drugiej strony być może są jakieś elementy, na których stracimy ze względu na brak efektu skali...

02.03.2017 11:52 zbig001

@MAD_BOBUL
W obliczaniu EROI, EROEI i dostępności zasobów surowców panuje wolna amerykanka (w metodologii).

Stąd warto porównywać opinie....
Gdzieś w archiwalnych artykułach jest tu ciekawe skontrowanie pracy dr Strupczewkiego z Instytutu Energii Atomowej, który bardzo optymistycznie oceniał zasoby uranu.

Słabości w pracy Halla i Prieto wskazują komentujący pod tym artykułem
http://energyskeptic.com/2015/tilting-at-windmills-spains-solar-pv/

np. taki kwiatek
"Economic Input/ Output (EI/O) is only valid when done within narrow data categories and only for comparison purposes. Mr. Prieto converted business air-fares for solar consultants travelling in/out Spain to the energy burden for installations in the country!"

@"w domu odpada mnóstwo dodatkowych kosztów"

Jakiejś złotej rączce z pewnością inwestycja wyjdzie tanio.
Z kolei inwestor w farmę słoneczną, może mieć tańszy kredyt dla firm.

02.03.2017 13:25 zbig001

Ogólnie warto używać wzoru: 1-(EI/ER).
I tłumaczyć sobie z jego pomocą prace i artykuły w temacie wszelkich peaków....

Zauważcie że koncepcja podawania EROEI jako stosunku energii zainwestowanej do zwróconej zalatuje tanią sztuczką erystyczną.
Tak się dzieje kiedy EROEI osiąga dla danego rozwiązania wysokie wartości. Czytelnik może myśleć, że np. paliwo o EROEI 100 jest dziesięć razy lepsze niż te które ma EROEI 10.
Ale jeśli to wyrazić jako uzyskaną energię netto podaną w procentach, wtedy otrzymamy wartości 99% i 90%. Efektywność energetyczna prawie się nie różni...
Tylko EROEI poniżej 7 zaczyna mieć znaczenie, bo energia netto zaczyna zniżać się do 70%, a dalej różnice robią się przepaściste.

03.03.2017 2:09 gupol(szukam w OZE)

@zbig001

"Tylko EROEI poniżej 7 zaczyna mieć znaczenie, bo energia netto zaczyna zniżać się do 70%, a dalej różnice robią się przepaściste."

no i o to własnie chodzi. np ropa z pierwszych odwiertów miała EROEI w granicach 100. ten współczynnik powoli się obniżał wraz ze wzrostem kosztów eksploatacji coraz trudniejszych złóż ale nie zmieniło to w zauważalny sposób wielkości dopływu energii dla światowej gospodarki.
ostatnio znalazłem taki artykuł:

http://www.resilience.org/stories/2017-01-31/end-of-the-oilocene-the-demise-of-the-global-oil-industry-and-of-the-global-economic-system-as-we-know-it/

wg niego od 3 - 4 lat całkowite koszty wydobycia i przetworzenia ropy są tak wysokie że zysk energetyczny netto z ropy jest na tyle niski że światowa gospodarka realnie przestaje rosnąć mimo tego że wydobycie rośnie a ceny nie są zbyt wysokie.
mam nadzieję że to tylko ściema alarmistów bo jeśli nie to strach pomyśleć co będzie dalej.

i teraz pytanie - jakie musi być EROEI żeby cywilizacja w obecnej postaci mogła istnieć. ja spotkałem się z opracowaniami że około 8.

płynne przejście z paliw kopalnych na OZE, teoretycznie byłoby mozliwe pod warunkiem że OZE będą je zastępować w tempie równym spadkowi ich wydobycia oraz spadkowi ich EROEI. inaczej będzie ostra jazda. zresztą i tak będzie ciekawie bo gospodarka oparta na OZE nie może działać tak samo jak ta oparta na paliwach kopalnych.
nie wiem czy takie przejście się uda. nie widać żeby jacyś naukowcy się tym zajmowali choćby teoretycznie. nie ma symulacji komputerowych na temat tego jak będzie działać gospodarka oparta na OZE. a przecież na tym powinniśmy się koncentrować bo dobre intencje to dużo za mało i możemy się obudzić z ręką w nocniku.

03.03.2017 9:24 zbig001

W zakresie zasobów paliw, na razie wierzył bym najbardziej corocznym raportom IEA.
Ogólnie kolesie z IEA wydają się realistami, skoro oceniają ocieplenie na 4 st. jako najbardziej prawdopodobne.

I niełatwe do zatrzymania na takim progu:
"In many respects the 4DS is already an ambitious scenario, requiring significant changes in policy and technologies"

Ich ocena z biegiem czasu się pogarsza, w 2012 pisali o scenariuszu 3.6 st...

03.03.2017 9:42 Mariusz

Gupol
Gospodarka oparta na OZE nie musi mieć EROEI jak gospodarka oparta na paliwach kopalnych w dawniejszych czasach. Samochody elektryczne są znacznie sprawniejsze od spaliniaków. Domy mogą zużywać o wiele mniej energii do ogrzewania niż dawne technologie itp itd

04.03.2017 1:22 gupol(szukam w OZE)

@zbig

"W zakresie zasobów paliw, na razie wierzył bym najbardziej corocznym raportom IEA. "

hmm czy to nie oni w 2004 roku przewidywali niskie ceny ropy do 2020 i coroczny, bezproblemowy wzrost wydobycia do 120 mln b/d?

"Ogólnie kolesie z IEA wydają się realistami, skoro oceniają ocieplenie na 4 st. jako najbardziej prawdopodobne."

to też można różnie interpretować;) np tak że "kolesie" z IEA chcą żeby ludzie uwierzyli że zasoby paliw kopalnych są tak ogromne że wystarczą do "usmażenia" planety.
paradoksalnie ludzi a zwłaszcza rynki finansowe i inwestorów to uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa. widać inna informacja wywołałaby panikę i duże zamieszanie. ciekawe dlaczego...

04.03.2017 1:28 gupol(szukam w OZE)

@mariusz

nie obraź się ale skąd u diabła wiesz że nie musi?
sprawdzałeś to doświadczalnie? masz jakieś dowody? cokolwiek?
samochód elektryczny? ile kosztuje jego wyprodukowanie?
domy? ale będą budowane ze szkła i betonu czy ze słomy?
sory ale ja nie jestem kreacjonistą. twardo stąpam po ziemi i potrzebuję twardych dowodów.

04.03.2017 13:01 mad_bobul

@GUPOL

Widzę, że jesteś jedną z osób na tym portalu, która patrzy na OZE bez różowych okularów i realistycznie. Szczerze mówiąc, nie bardzo chce mi się tu dyskutować np. na temat metodyki liczenia EROEI i tego, że ktoś wlicza w to koszty przelotów konsultantów.

Dla mnie to jest oczywiste! Liczenie EROEI od momentu startu działania panelu czy wiatraka to jakiś absurd. Powinno się liczyć dokładnie wszystkie koszty wyładowane z góry - począwszy od konsultanta, skończywszy na cieciu, który pilnuje, żeby nam ktoś tego nie rozkradł...

Kiedyś wrzuciłem tu taki link z UK, wrzucam ponownie:
http://www.gridwatch.templar.co.uk/

Odświeżam go kilka razy dziennie. To najlepsze świadectwo tego, jak wyglądają renewables w praktyce.

04.03.2017 14:57 zbig001

@GUPOL
"w 2004 roku przewidywali niskie ceny ropy do 2020"
W przewidywaniu cen i popytu wszyscy się mylą, równo...

"coroczny, bezproblemowy wzrost wydobycia do 120 mln b/d?"
Pewnie taka wyszła krzywa logistyczna Hubberta do ówczesnej historii wydobycia.

Ich raporty o zasobach to jednak jakiś głos w dyskusji, co najmniej
https://www.iea.org/publications/freepublications/publication/Resources2013.pdf

"ludzi a zwłaszcza rynki finansowe i inwestorów to uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa"

Dziwne. Chyba im się obiło o uszy o ryzyku ucieczki temperatur, tym większym im więcej skumulowało się CO2.

06.03.2017 13:41 Pilaster

Czyli demoniczność Trumpa jest jednak znacznie przesadzona. Nie zamierza on wcale likwidować ani OZE, ani innych podobnych technologii, a jedynie poddać je regułom wolnego rynku.

I wtedy się okaże czy i które z nich mają sens ekonomiczny, i będą się rozwijać, a które żadnego sensu nie mają

07.03.2017 21:41 gupol(szukam w OZE)

@zbig
"Dziwne. Chyba im się obiło o uszy o ryzyku ucieczki temperatur, tym większym im więcej skumulowało się CO2."
no widać albo w to nie wierzą albo mają to gleboko w du#&e albo jedno i drugie.
to jest podstawowa cecha ludzkiego mózgu - przetrwanie w perspektywie krótkoterminowej jest dużo ważniejsze niż w przetrwanie w perspektywie długoterminowej gdyż bez pierwszego, drugie jest nieosiągalne. tyle w temacie;)
@pilaster
"I wtedy się okaże czy i które z nich mają sens ekonomiczny, i będą się rozwijać, a które żadnego sensu nie mają"
a co jeśli się okaże żę wszystkie technologie OZE nie rozwijają się bez subsydiów, poddane regułom wolnego rynku?
a przynajmniej nie są w stanie zapewnić światu poziomu i sposobu konsumpcji energii do którego przywykł?
no a pozatym trump to nie wolnorynkowiec tylko izolacjonista;p

07.03.2017 22:28 Misha_XL

@pilaster
W sedno. Z wyjątkiem pierwszego zdania.
Mam jedno pytanie. A nawet dwa.
Primo: po kiego grzyba leczyć staruszków, którzy do niczego się już nie przydadzą, tylko będą ciągnąć emerytury?
Secundo: skoro życie jednego staruszka jest warte więcej, niż wskazywałby 'sens ekonomiczny', to czy nie warto kierować się podobnymi przesłankami, kiedy chodzi o życie całej planety, z wyjątkiem najbardziej odpornych ekstremofili?
Tak sobie myślę, że na tym właśnie polega demoniczność Trumpa - na podporządkowaniu życia ekonomii.

08.03.2017 12:28 Pilaster

"a co jeśli się okaże żę wszystkie technologie OZE nie rozwijają się bez subsydiów, poddane regułom wolnego rynku?"

Wtedy wylądują w ślepym zaułku historii techniki, tam gdzie latarnie gazowe i parowozy.

Jednak w rzeczywistości przynajmniej energetyka solarna powinna poradzić sobie bez problemu.

"a przynajmniej nie są w stanie zapewnić światu poziomu i sposobu konsumpcji energii do którego przywykł?"

Wtedy na rynku pojawią się nowe źródła energii, Nuklearne, termonuklearne, lub takie o których dziś jeszcze nie mamy żadnego pojęcia.

"trump to nie wolnorynkowiec tylko izolacjonista;p"

Pół na pół. Wewnątrz kraju wolnorynkowiec, na zewnątrz izolacjonista. Jednak to postawa schizofreniczna. Wolny handel jest nieodłączną częścią wolnego rynku, zatem wcześniej czy później jedno z tych dwóch przeważy. Albo Trump przekona sie do wolnego handlu, albo wprowadzi interwencjonizm również w krajowej gospodarce i wtedy USA będą naprawdę w poważnych kłopotach.

08.03.2017 13:07 Ans

Problem w tym, że paliwa kopalne też są subsydiowane. Według IEA 325 miliardów dolarów w 2015. (https://www.iea.org/media/publications/weo/WEO2016Factsheet.pdf)
No więc jak, skończą podobnie jak gazowe latarnie?

08.03.2017 14:54 observer

@Mariusz
"Nie rozumiem co się dzieje w takich deklarujących walkę z GO krajach jak australia"

Australia zrezygnowała z tego kierunku.

https://skepticalscience.com/No-Prime-Mnister.html

08.03.2017 15:38 Pilaster

"po kiego grzyba leczyć staruszków, którzy do niczego się już nie przydadzą, tylko będą ciągnąć emerytury?"

Pewnie dlatego że staruszkowie za leczenie (w różnej formie) płacą a na emerytury sobie (przynajmniej teoretycznie) odłożyli.

Tak jest w systemie gdzie istnieje własność prywatna i wolny rynek. W socjalizmie i w ogóle wszelakim kolektywizmie, natomiast faktycznie osobniki w różny sposób "nieproduktywne" się ...utylizuje :(

08.03.2017 17:15 Ans

@Mariusz
Nie wiem, czy Australia w ogóle kiedykolwiek tak naprawdę deklarowała walkę z GO. Coś tam mamrotali pod nosem, a tak naprawdę to Węglandia 2, mają pewnie tyle denialistów co USA. Byli (są nadal?) w stanie zgodzić się na zniszczenie części rafy koralowej, żeby pogłębić wejście do portu węglowego. Więc o czym my mówimy ;-)?

01.04.2017 3:30 gupol(szukam w OZE)

@pajac
"Tak jest w systemie gdzie istnieje własność prywatna i wolny rynek. W socjalizmie i w ogóle wszelakim kolektywizmie, natomiast faktycznie osobniki w różny sposób "nieproduktywne" się ...utylizuje :("

tak? a co z USA? to przecież w oazie wolnego rynku i własności prywatnej powstała eugenika. hitler poprostu wykonał logiczny "krok do przodu"
w XX w w USA i europie zachodniej wysterylizowano tysiące ludzi tylko dla tego że byli biedni lub mieli inny kolor skóry.
a co z eutanazją w holandii i belgii?

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto