Przez 200 lat od króla przetrwania, do króla centrum handlowego

Czy poradzilibyśmy sobie bez współczesnych udogodnień, jakie oferuje cywilizacja? Żyjemy w erze taniej i powszechnej energii, która zapewnia nam wygodę życia. Jeździmy samochodami, latami samolotem, używamy sprzętu AGD, mieszkamy w klimatyzowanych domach, żywność mamy dostępną w supermarketach i restauracjach. A gdyby przyszło nam nagle funkcjonować bez tego wszystkiego, posiadając jedynie przy sobie parę prostych narzędzi, czyli tak, jak wielu ludzi z przed ... 200-300 laty?

Szkoła przetrwania” według „Beara” Gryllsa

Dicovery Channel wyprodukował ciekawy serial dokumentalny ( „Szkoła przetrwania” - tytuł oryginalny: „Ultimate Survival”), w którym podróżnik, były komandos brytyjskich sił specjalnych SAS – Edward „Bear” Grylls, pokazuje widzom, jakich technik i umiejętności użyć, by przetrwać bez dostępu do cywilizacji.

„Bear”, w czasie swej podróży w odległe rejony Ziemi pokazuje podstawowe umiejętności i postawy, które współczesny człowiek zatracił, a które przez zdecydowaną większość historii naszego gatunku były czymś powszechnym i stanowiły fundament przetrwania. Prześledźmy więc na przykładzie „Szkoły przetrwania” (dodając co nieco od siebie) kilka umiejętności i aktywności, których mieszkaniec współczesnej cywilizacji już nie posiada. Czasem proste zestawienia i porównania pozwalają w pełni docenić bezmiar zmian jakie zaszły w codziennym życiu Homo sapiens, jakie zaszły przez raptem kilkaset lat (czyli mniej niż 1%) naszej historii na powierzchni tej planety.

Rozpalanie ognia

To chyba najważniejsza umiejętność jaką posiadł człowiek. Bez niej nigdy nie powstałaby cywilizacja jaką znamy. „Bear” Grylls pokazuje proste techniki rozpalania ognia. Raz używa krzesiwa, a innym razem posługuje się powszechną metodą kijka i podstawki i oczywiście materiału palnego. Tą metodą posługiwano się bardzo długo, obok znanego w prehistorii krzemienia. Później tę technikę udoskonalono. Dziś metodę, która opiera się na prawie fizyki, jakim jest tarcie, wykorzystują głównie tubylcze ludy w Afryce, czy Ameryce Południowej. My używamy zaś zapalniczki, na… gaz ziemny. Przez całe wieki, a nawet w XX wieku, istotą przetrwania była umiejętność podtrzymania palącego ognia. Człowiek wiedział, że rozpalenie ognia nie jest proste.

Posługiwanie się prostymi narzędziami

W szkole przetrwania „Bear” Grylls używa głównie noża, który ma szerokie zastosowanie. Sprawność i pomysłowość udowadnia, że noża można użyć nawet do ścinania pędów bambusowych, czy małych gałęzi. Siekiery, noże, maczety, to podstawowe narzędzia do budowy domostw czy łowiectwa. Dziś niewielu potrafi się nimi posługiwać.

Łowiectwo

Dziś nie polujemy, chyba że na przeceny w sklepach. Dawniej było inaczej. W „Szkole przetrwania” możesz się dowiedzieć, że żywność można sobie zapewnić bez dostępu do supermarketu. Wykorzystując wyżej wymienione narzędzia można skonstruować broń: łuk, procę, oszczep, założyć pułapkę. Dziś polują tylko myśliwi, a i oni używają technik bardziej współczesnych niż tych starodawnych. Broń palna z lunetą, dubeltówka, ambony, lornetki – to wyposażenie współczesnego łowcy. Polowanie dziś jest rozrywką. Z pewnością mało który myśliwy potrafiłby upolować jelenia przy pomocy łuku i strzał. A tak polowano jeszcze 200 lat temu, bo nie każdy miał długą broń palną w ręku. „Bear” Grylls wykorzystuje cały wachlarz metod łowieckich, nie mając przy sobie zbyt wiele.

Zbieractwo

Wraz z łowiectwem był to sposób życia wszystkich tych, którzy nie wynaleźli rolnictwa. Rolnictwo istnieje według różnych szacunków historycznych od 4000 do 7000 lat. A więc nie długo, bo ostatnia forma homo sapiens – człowiek z Cro-Magnon, pojawiła się ponad 40 tysięcy lat temu. Jednak zbieractwo: owoców, ziół, wszystkiego co można zjeść zabiera mnóstwo czasu. To zadanie dla wytrwałych, ale przynoszące wiele korzyści. „Bear” Grylls także używał tej techniki, zbierając nasiona, pędy, kwiaty i owoce, wszystko to, co człowiek może zjeść i strawić. Dziś zbieractwo, to bardziej rozrywka. Przyjemna wyprawa do lasu, z której wracamy z koszem pełnych grzybów. Przez 90% czasu historii naszego gatunku był to sposób życia.

Pasterstwo

To nie to samo co rolnictwo, ale sposób na przetrwanie. Zanim rolnictwo na dobre się rozwinęło, z pasterstwa żyło wiele nacji - przykładowo Hunowie, gdzie łowiectwo, rolnictwo i zbieractwo stanowiły dodatek do ich życia. Ludzie od tysiącleci hodowali kozy, owce, osły. Arabowie hodowali wielbłądy (i wciąż to robią), Hunowie i Mongołowie konie. Ten sposób życia umożliwiał stosunkowo łatwą możliwość zdobywania pożywienia. Wystarczyło tylko ujarzmić zwierzęta i znaleźć miejsce gdzie mogłyby się paść.

Rybołówstwo

Podobnie jak pasterstwo, istnieje od tysięcy lat. I tak samo jak łowiectwo wymaga umiejętności posługiwania się narzędziami, bez których nie da się zrobić wędki, sieci, zbudować łódki. Rybołówstwo istnieje do dziś, ale dziś jest to raczej przemysł nastawiony na zysk, niż sposób na wykarmienie siebie i innych. Dawniej używano sieci, drewnianych wędek. Uczniowie Chrystusa byli rybakami, musieli umieć posługiwać się nożem, dłutem, siekierą, by naprawić lub zbudować łódź, bez której nie dałoby się złowić ryb. To był sposób życia wielu lokalnych cywilizacji. W „Szkole przetrwania” brytyjski podróżnik pokazuje, jak łowić ryby przy użyciu dzidy, ręcznego harpuna, także nurkując w morzu.

Szczegółowa wiedza o lokalnym otoczeniu

Wszystkie wyżej wymienione umiejętności pójdą na nic, jeśli nie będziemy posiadali specjalistycznej i szczegółowej wiedzy o specyfice naszego otoczenia. Bez niej nie będziemy potrafili nic zrobić. Nie będziemy wiedzieć jak skonstruować łuk, zbudować łódź, naprawić broń, rozpalić ogień, co można jeść, a czego nie. „Bear” wiele razy o tym mówi, powtarzając, że trzeba wiedzieć czego szukać. Dla przykładu pokazuje, że można zjeść skorpiona, tylko trzeba odciąć część ogona, bo w nim znajduje się kolec jadowy. Reszta jest jadalna. Tak samo jest z grzybami, bez atlasu, czy wiedzy, lepiej do lasu na grzyby się nie wybierać. Bez tej wiedzy można stracić życie. Podobnie w rybołówstwie, gdzie dowiadujemy się, że nie wszystkie gatunki morskich ryb i stworzeń są jadalne. Czy posiadamy obecnie wiedzę odnośnie tego, co można zjeść z otaczających nas roślin i zwierząt?

Sprawność fizyczna i zdrowie

„Bear” Grylls jest byłym komandosem, a więc jest zdrowy i wysportowany. Dziś bolączką naszej cywilizacji jest otyłość i choroby z tym związane. Ludzie z nadwagą i bez kondycji nie mają dużych szans przetrwać dłużej bez cywilizacji. Ciężko będzie im wędrować na duże odległości, zbudować szałas, rozpalić ogień, nazbierać drewno i zrobić wiele innych rzeczy, które wymagają aktywności fizycznej. Dziś nasza aktywność, szczególnie w miastach bardziej ogranicza się do „hejtowania” lub „lajkowania”. W „Szkole przetrwania” widzimy, że nawet wysportowany, były komandos, często się męczy i nie jest mu łatwo. Dawny styl życia był inny. Im niższy poziom cywilizacji, tym więcej aktywności fizycznej. 100 lat temu prawie wszyscy byli silni i zdrowi. Nawet ci, co mieszkali w miastach, bo samochody nawet jeśli istniały, to były rzadkością. 200 lat temu ludzie z miast chodzili pieszo, karetą jeździli tylko arystokraci i król. Dziś prawie każdy ma w garażu swoją karetę.

Pomysłowość i zaradność oraz odporność psychiczna

Wszystkiego się da się jednak nauczyć z góry. „Bear” Grylls wiele razy pokazuje, że oprócz wiedzy i umiejętności posługiwania się narzędziami, ważna jest postawa zaradności i kreatywności. Jak zrobić coś z niczego. Ludzie pierwotni polowali przecież na wielkie mamuty – zwierzęta większe i silniejsze niż dzisiejsze słonie. Robili to bez używania prochu i metali. Jednocześnie „Bear” wiele razy w czasie swych podróży mówi o znaczeniu pozytywnego nastawienia i odwagi w sztuce przetrwania. Odporność psychiczna to także umiejętność przełamania fobii. Czy zjemy grzechotnika pieczonego na ogniu? Podobno, jak mówił „Bear”: smakuje jak kurczak. Azjaci do dziś jedzą różne owady, które u Europejczyków wywołują mdłości. Francuzi jedzą żaby. Podróżnik w „Szkole przetrwania” czasem nie miał wyjścia i musiał zjeść coś odrażającego. W serialu możemy więc zobaczyć, jak się zjada pająki, chrząszcze, larwy, także te wielkie, a nawet świeżą padlinę.

Preppersi nie powinni oglądać zbyt wiele telewizji. Jednak dla niektórych programów zdecydowanie warto zrobić wyjątek.

Hubert Bułgajewski, analityk megatrendów, Prepperis.pl

Komentarze

28.01.2017 0:30 Kloszard

Posiadanie takich umiejętności to cenna rzecz. Jednak łowiecko-zbieracki styl życia może utrzymać niewielką liczbę ludzi. Nie ma możliwości, aby nagle wszyscy ludzie się na niego przestawili.

28.01.2017 2:18 gupol(szukam w OZE)

aaa Bear Grylls .uwielbiam te jego programy. są naprawde zabawne i można się czegoś nauczyć.
ale trzeba pamietać że ten serial to przedewszystkim show dla mieszczuchów. dużo jest tam teatralnych scen które mają po prostu robić wrażenie na widzach;) np spływ rwącym potokiem trzymając sie tylko plecaka zamiast spokojnego i nudnego marszu w dół;) i niby Bear jest zdany tylko na siebie ale jest z nim cała ekipa filmowa hehe.
poza tym on zwykle jest zrzucany z helikoptera w dziczy i ma tylko dojść do jakiejś drogi, torów kolejowych albo osady ludzkiej. parę dni i po krzyku:) nie musi siedzieć w dziczy tygodniami. fajnie się to ogląda ale prawda jest taka że w realu nawet jemu byłoby dużo trudniej a co dopiero zwykłemu człowiekowi.
wystarczy wpuścić mieszczucha na 3 dni do lasu (i to latem) żeby zobaczyć jak upada mit o tym że rządzimy tą planetą i jesteśmy tak świetnie przystosowani.
widział ktoś program "era przetrwania"?;) mieli wytrzymać 2 miesiace w lesie jak ludzie pierwotni. po 3 dniach z 20 brytyjczyków zostało chyba z 8 osób a po 2 tyg o mało nie przerwali programu bo... spadł snieg i ludzie zaczęli chorować
albo ten amerykański show - bodajże "ryzykanci". dobry był ten sezon na jakiejś pacyficznej wyspie.
w pierwszym odcinku - prawie wszyscy faceci wyglądali jak kulturyści. tarzan wymięka. po 3 albo 4 tygodniach prawie nikt nie miał siły pracować. najbardziej "napakowany" sterydami koleś stracił prawie połowę masy ciała i wyglądał jak żyd z obozu koncentracyjnego. w końcu wystąpiły u niego zaburzenia pracy mózgu i musieli go ewakuować do szpitala.
dla nas przymusowa "zabawa" w survival skończy się znacznie gorzej.

28.01.2017 9:35 Ans

"dla nas przymusowa "zabawa" w survival skończy się znacznie gorzej." Dokładnie. Zostaną ci, co od lat się w to bawią: plemiona amazońskie, syberyjskie, czukczowie, mongołowie.

28.01.2017 13:43 logic

Pewnie przyszłym psychicznym problemem do przełamania bedzie zjedzenie drugiego człowieka zwłaszcza w tych bardziej zaludnionych krajach.

28.01.2017 13:53 WJ

Traktuję to jako ciekawostkę.Niestety nawet na pokazaniu zderzenia Człowieka z Naturą, producent musi zyskać.
I żeby było śmieszniej (?) wydaje mi się, że dla targetu pod który film skrojono to jest perwersja. Nie oglądałam, ale myślę jak potencjalny, wielkomiejski odbiorca, może się mylę.

Cenię udogodnienia cywilizacji. Dzięki technologii mogę kontaktować się z Wami( czasem niezbędne wzmocnie, gdy zanurzę się w prowincjonalnych odmętach mentalnych...), a także mam dostęp do zasobów intelektualnych Mądrych Ludzi- bezcenne.

Przecież wystarczyłoby, żebyśmy ograniczyli te manię konsumpcji wykreowanych produktów zdyskontowaną przez korporacje i królów wolnego rynku ( to do piewcy PILASTER-a) i zaczęli szanować to co zostało ze Środowiska Naturalnego.

Chyba wpadam w jakieś nawykowe formułowanie życzeń. Wybaczcie aktualnie brak mi innej opcji działania.

28.01.2017 20:20 Coyote

Ciekawostka . Łowiectwo i zbieractwo nie dostarczy zbyt wiele żywności , zwłaszcza w terenie postindustrialnym . Na upartego coś tam się znajdzie co Grylls pokazał w odcinku kręconym w Stoczni Gdańskiej .
Co innego rolnictwo . Biedota z Detroit pokazała że MOŻNA . Nawet bez dostępu do oprysków i sztucznych nawozów . Starczy zakasać rękawy i nie bać się ciężkiej , FIZYCZNEJ pracy .

28.01.2017 23:53 adaś

Uwielbiam wakacje w Puszczy Drawskiej w starej leśniczówce, gdzie nie ma elektryczności a na podwórku jest tylko pompa. Teraz towarzystwo przyjeżdża tam samochodami. Przywożą wszystko ze sobą, nawet butle z gazem bo nie chce im się palić w kuchennym piecu.
Ale kiedyś było inaczej. W czasach gdy byliśmy piękni i młodzi to aby dostać się do leśniczówki szliśmy ok dwóch godzin od stacji PKP. Do najbliższego sklepu było godzinę pieszo a i zaopatrzenie w PRL było takie sobie. Dlatego dużo korzystaliśmy z lasu i jeziora. Na obiad codziennie były ziemniaki z grzybami, czasem ryż z jagodami lub jabłkami, bo rośnie tam stara jabłoń. Na kolację bywały płotki , czasem wędzone węgorze. To łowiectwo i zbieractwo wspominam bardzo miło.
Kiedyś koło leśniczówki był kawałek pola, sad i ogród. I myślę, że dawni mieszkańcy byli mocno niezależni. Musieli tylko na zimę zgromadzić odpowiednią ilość ziemniaków, zboża, suszonych owoców i grzybów. Jeszcze w latach pięćdziesiątych mieszkał na tym odludziu leśniczy z rodziną.
Gdybym musiał wybierać : życie w leśniczówce bez prądu, czy życie w centrum nowoczesnego miasta, to ja wolę leśniczówkę.

29.01.2017 2:25 gupol(szukam w OZE)

@coyote
owszem, gdybyśmy mieli chociaż kilkanascie lat czasu na globalną transformację, obyłoby się bez apokaliptycznych scen. (wersja optymistyczna a`la pilaster) niestety prawdopodobieństwo wybuchu wyniszczających wojen, z nuklearną włącznie jest dość duże. (wg pilastra taka wojna może się przydarzyć w każdej chwili. nawet teraz. bez powodu - bo wojna to zjawisko losowe:)

29.01.2017 10:07 PRAKTYK

Gbyby pojawił się krach cywilizacyjny nie przesiądziemy się na życie na łonie natury i będziemy starali się sobie poradzić (to może po 20-30 latach). Najpierw utoniemy w przemocy. Ludzie będą zabijać innych dla dóbr; policja do nich strzelać oni do policjantów; jedna armia do drugiej itd itd. Nie będzie czegoś takiego jak spokojne "przejście" na inny styl życia - to fanaberia odciętego od rzeczywistości umysłu.

https://www.youtube.com/watch?v=RbrlHRNzHuo

29.01.2017 12:42 observer

@Adaś

Zapomniałeś też napisać, że średnia temperatura w domu była zimą 13C. Czasem zamarzała woda w wiadrze w sieni. Dzieci chowały się w takich warunkach.

Dzisiaj jak mówię komuś, że w sypialni mam 19Csię znajomi pytają, co tak zimno, bo oni muszą mieć 24C. Bo przecież .... małe dzieci.

29.01.2017 13:12 Ans

@Observer
Dokładnie. Do tego dzieci mogły przejść dobrych parę kilometrów bez marudzenia. Oskubywały kury z piór, zbierały maliny, kopały ziemniaki, wynosiły popiół ;-). Obserwuję obecne kilkulatki, nastolatki i naprawdę czarno widzę ich los w sytuacji zmniejszenia komfortu życia.

Zawsze też mnie bawią mrzonki różnych preppersów, jak to oni się będą bronić itp. Każdy powinien pójść chociaż raz na jakieś ASG albo paintball, poczołgać się cały dzień z ekwipunkiem i bronią a potem jeszcze raz zastanowić....

29.01.2017 16:25 Coyote

@Gupol , Praktyk ja o spokojnym przejściu nigdzie nie pisałem . Choć w "pstryk" nie wierze , przynajmniej u nas . Raczej zjazd w paskudnych spazmach .
Gdzie już pierwszy mocniejszy rzuci w warunki rodem z oblężonego Sarajewa http://www.wykop.pl/ramka/1618523/jak-przezyc-wojne-w-oblezonym-miescie-wykop-dedykowany/
A jak się trochę unormuje i udało się przeżyć to co ?
Poletko , motyka i jakoś od żniw do żniw to będzie .
W lepszym roku robiąc zapasy , w gorszym je przejadając .
Oczywiście dalej siedząc bandą i śpiąc z naładowanym kbk AKM przy łóżku .
Oraz nie rozpamiętując co trzeba było zrobić dla dobra swojej rodziny by dojść do tego punktu .

@ANS dlatego dobrze że od 2018 wraca zasadnicza służba wojskowa . Na moje najlepiej jakby wróciła w wymiarze min 6 miesięcy i dla obydwu płci .
Kobiet w korpusie podoficerskim i oficerskim jest wystarczająco żeby to szło zrobić bez żadnej koedukacji , jednolite pododdziały szczebla min batalionu .
ZSW jest ważnym komponentem systemu edukacji i ktoś po prostu o tym zapomniał .

Większość prepersów to zabawni kolesie/babki gadka o przygotowaniach to dla nich pretekst do kupowania kolejnych zabaweczek surwiwalowych typu nóż za 500 PLN . Których często nawet z opakowania nie wyjmują "bo się zniszczy a ma być na czas W" . Więc się nawet posiadanym sprzętem nie umieją posłużyć a gdzie tu o jakiejś kondycji gadać . Ogólnie to sztuczny ruch wykreowany w SZA by skanalizować ludzi którzy potencjalnie mogli by wzmocnić surwiwalistów/milicje paramilitarne które często głównego wroga widzą w FBI , ATF i rządzie w ogóle .
Co nie zmienia faktu że zrobienie zapasów podstawowych produktów o długiej dacie przydatności do spożycia to po prostu zdrowy rozsądek .
Tak jak nabycie broni . LEGALNIE , żeby móc z niej normalnie trenować na strzelnicy .

29.01.2017 17:08 Ans

@Coyote
Mam ambiwalentny stosunek do obowiązkowej służby wojskowej, głównie dlatego, ze w PL różnie to wygląda w praktyce. Nie zmienia to faktu, że podstawowe przeszkolenie wielu ludziom dobrze by zrobiło. Coś w stylu umiejętności radzenia sobie w świecie rzeczywistym ;-). Takie harcerstwo w wersji hard.
BTW na strzelnicy można trenować bez posiadania broni i wypróbować różne rzeczy dzięki temu ;-).

29.01.2017 21:06 WJ

U mnie realia następujące.
Regularnie, samotnie chodzę po lesie, jesienno-zimowa porą po zmroku. Od tutejszych Znajomych z prowincji (!), słyszałam już co następuje - nie boisz się? , co tam robisz? a jak spotkasz jakieś ranne zwierzę? co z kleszczami?
Jedyne co może budzić w Polsce obawy to Ludzie.

Podziwiam Tych, którzy zaadoptowali się w "miejskiej dżungli". We mnie warunki wielkomiejskie niszczą to co najcenniejsze. Może jest mi w mieście równie źle jak części jego Mieszkańców bez "ekwipunku" decydującym o życiowym komforcie.

Po za tym dla mnie doświadczenie leżenia na śniegu i patrzenia w gwiazdy ma tak oczyszczająca moc jak żadne oferowane doznanie artystyczne.

@ADAŚ
Twoje wspomnienia brzmią jak moje marzenie :)

29.01.2017 23:06 observer

@Coyote
"ZSW jest ważnym komponentem systemu edukacji i ktoś po prostu o tym zapomniał ."

Tak. To były czasy, gdy niektórzy w ZSW pierwszy raz widzieli na oczy kibel. I dla nich to rzeczywiście był element systemu edukacji.

Wyrwę cię z amoku: te czasy nie wrócą i ZSW nie będzie już pełniło tej funkcji edukacyjnej.

29.01.2017 23:09 observer

@Coyote
"ZSW jest ważnym komponentem systemu edukacji i ktoś po prostu o tym zapomniał ."

Jeszcze z historii na temat ZSW.

Muzyków po akademii muzycznej zwykle wysyłali do czołgów i artylerii. Jak dobrze huknęło to z uszu leciała krew.

I w ten sposób "ważniacy" mieli swój element edukacji, by się czasem nie wywyższali. Pozwalało to też zrównać szanse intelygentów z klasą robotniczo-chłopską.

Tak więc może nie idealizuj tej ZSW.

30.01.2017 1:12 Coyote

@OBSERVER opowieści dziwnej treści . Chyba że jakiś baran artylerzysta uznał że wie lepiej od kaprala i nie musi zatkać uszu i otworzyć gęby przy strzelaniu . Niektórzy są "zdolni" , w takim układzie dobrze że mu zamek starej M-30 pazurków nie przyciął . Nie piszę tego złośliwie , praca przy ciężkim sprzęcie wymaga skupienia i poszanowania BHP , tak w armii jak w cywilu .

Na czołgach o żadnym takim przypadku nie słyszałem , no i mało prawdopodobne . Ciśnienie idzie do przodu a na łbie hełmofon .

ZSW nie idealizuje , była jaka była . Jaka będzie się zobaczy . Na pewno zwiększy szanse na przetrwanie młodych którzy przez nią przejdą . Przy okazji trochę ogarnie i pomoże wejść w dorosłe życie .
Sporo młodych nie umie działać ani nawet żyć w grupie , uprać samodzielnie bielizny czy zacerować skarpety itd .
Takie trywializmy .

PS Jeszcze w późnych latach 2000 zdarzały się koszarowce gdzie zamiast kibli były tzw. "małysze" czyli po prostu wylot rury w podłodze .
Jak ktoś miał pecha to i w zetce kibla nie zobaczył .
Chyba nie ma sensu dalej ciągnąć offtopu bo jeszcze zejdzie na temat czy kałąch lepszy od beryla albo różnice między starem 266 a 660 .
I wrócić do tematu przetrwania .

30.01.2017 7:47 observer

@Coyote
"@OBSERVER opowieści dziwnej treści . Chyba że jakiś baran artylerzysta uznał że wie lepiej od kaprala i nie musi zatkać uszu i otworzyć gęby przy strzelaniu . Niektórzy są "zdolni" ,[ ...]"

Zapewniam cię, że muzycy są "zdolni".

Tak samo jak ty jesteś "zdolny" jak ci dać instrument muzyczny do ręki.

@Coyote
"praca przy ciężkim sprzęcie wymaga skupienia i poszanowania BHP , tak w armii jak w cywilu ."

Widzę, że głęboko w tobie tkwi socjalistyczny duch. Tak samo tkwił ten duch w żołnierach WKU, którzy chcieli "pokazać życie" ofermom po akademii muzycznej. Ten twój głęboki duch socjalistyczny, który każe pokazać "ynteligencikom" na czym plega los "klasy robotniczej".

Polecam "W księżycową jasną noc" Williama Whartona. Chociaż wątpię, czy zrozumiesz.

@Coyote
"Chyba nie ma sensu dalej ciągnąć offtopu"

Nie ma sensu. Pozostańmy przy własnych opiniach na temat użyteczności ZSW osób - jak ich okresliłeś - "zdolnych".

Ja uważam, że są znacznie lepsze metody wykorzystania zdolności jajogłowego lub muzyka niż pchanie ich do czołgu i "uczenie ich życia".

30.01.2017 9:18 Pilaster

Naprawdę, nie potrafią jednego artykułu porządnie napisać, żeby nie było w nim bredni...

"tak, jak wielu ludzi z przed ... 200-300 laty?"

Przed 200, a nawet przed 300 laty, udział populacji utrzymującej się z łowiectwa i zbieractwa nie przekraczał już 1% w skali planety.

Oni nawet tego nie wiedzą... :(

"prawdopodobieństwo wybuchu wyniszczających wojen, z nuklearną włącznie jest dość duże. (wg pilastra taka wojna może się przydarzyć w każdej chwili. nawet teraz. bez powodu - bo wojna to zjawisko losowe:)"

Owszem, wojna, także nuklearna, może wybuchnąć w każdej chwili. Bo wojna to zjawisko losowe (szczegółowe uzasadnienie u Pinkera jak ktoś ciekawy)

Na szczęście, inaczej niż pisze gupol, jej prawdopodobieństwo jest bardzo małe i jeszcze maleje z upływem czasu coraz bardziej.

30.01.2017 9:37 Wszystkowiedzący

Przed 200-300 laty bodajże oświecenie się zaczynało...były inne czasy, ludzie sobie radzili. A teraz bez smark fona co poniektórzy żyć nie umieją.

Jak patrzę na na nastolatki ich głupawe, zniewieściałe zachowanie to mi się nóż w kieszeni otwiera, w przypadku jakiegoś kataklizmu tacy jak oni będą pierwszymi którzy zginął.

30.01.2017 10:49 MICHAL

@WJ
zauważam na tym forum coraz częściej przejawy "obsesji pilastra". przecież jemu o to chodzi. nie dajmy sie zwariować

30.01.2017 13:13 Wszystkowiedzący

@Michal, wielokrotnie zwracałem im uwagę żeby wyluzowali, przestali się nadymać i przestali reagować na pisaninę Pilastra. Ale do nich oczywiście nic nie trafia, potem odstawiają histerię jacy to oni biedni prześladowani są przez Pilastra.
Dają się prowokować na własne życzenie.A Pilaster jak podejrzewam ma z tego jaja i ubaw po pachy.

30.01.2017 13:45 WJ

Jeszcze pozwolą sobie w temacie ZSW.

Wydaje mi się, że film "Samowolka" F. Falka rozbił temat tabu o podskórnej rzeczywistości ZSW.
Dla mnie to patologia i jednak myślę, że oceniając generalnie COYOTE idealizujesz tamten twór.
Tutaj są jeszcze tacy dla których odbycie służby było jedynym wydarzenie wielkoformatowym w życiu i tematem opowieści "pod sklepem"

@OBSEVER
Znam tę książkę.

@MICHAL
" Obsesja pilastra" chyba mnie nie dotyczy, ale dzięki za uwagę. Życzyłabym sobie mieć tylko takie problemy jak komentarze PILASTER-a :)

@PILASTER
Mamy wspólną cechę !
Również bardzo cenię opinie tutejszych komentujących i "odstawić się" do tej słabości nie mogę :)))

30.01.2017 15:12 logic

Jest PiS komuna wraca wiec chyba sie cieszycie ?

30.01.2017 15:30 Mariusz R.

@COYOTE
Nigdy się nie zgodzę z poglądem, że wyszkolenie wojskowe zwiększa szanse przetrwania.
Według mnie jedynie zwiększa szansę na to, że w razie kłopotów ludzie będą szybciej i skuteczniej zabijani.

Co do zbieracko-myśliwskiego stylu życia, to wobec stosunku 98% - my i nasze zwierzęta do 2% - dzika przyroda, to nie mam złudzeń, co nastąpi po zjedzeniu naszych zwierząt :)
Ktoś widzi jakieś szanse, aby nie zostać ludożercą?

30.01.2017 16:00 Carlinfan

@MARIUSZ R.
Stać się weganinem na długo przed kataklizmem. Wtedy zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami będziesz mógł z czystym sumieniem umrzeć od śmierci głodowej...

30.01.2017 16:10 mad_bobul

Hmmm...

Mam wrażenie, że co niektórzy tu zrobiliby wszystko dla "pozostania przy życiu". Czy naprawdę to życie jest tak wiele warte? Bez względu na to, jak ono wygląda? I warto dla niego wszystko zrobić?

Osobiście staram się na to wszystko patrzeć z większego dystansu i nie wyobrażam sobie, żebym miał do kogoś strzelać, nie mówiąc już o jedzeniu kogoś :]. Życie jest fajne dopóki jest fajnie i tyle.

Polecam twórczość Kurta Vonneguta, np. "Losy gorsze od śmierci", sam tytuł jest wiele mówiący w kontekście tej dyskusji.
Mark Twain powiedział: "Odkąd dorosłem, nigdy nie pragnąłem, aby którykolwiek z moich zmarłych przyjaciół został przywrócony do życia" (swobodne tłumaczenie). Jest to wyrwane z kontekstu, dlatego podpowiem, że chodziło mu o to, że uważał, że skrzywdziłby osobę, która odeszła, przywracając ją z powrotem na ten padół (tylko dla zaapokojenia swoich małych, egoistycznych potrzeb. W oryginale na określenie "zmarły" zostało użyte słowo "released", co dużo bardziej odpowiada "wyzwolony".

A w starożytności "wyluzowane" podejście do śmierci było jedną z podstaw filozofii Stoików:
(Epiktet) "Pamiętaj, że drzwi stoją otworem. Nie bądź mniej rozumny niż dzieci, ale jak one, kiedy nie podoba im się widowisko sceniczne, powiadają: nie chcemy już dłużej patrzeć - podobnie i ty, gdy ci się pewne rzeczy wydadzą zbyt męczące, mów sobie: Nie chcę już dłużej patrzeć, i odejdź. Jeżeli jednak zostaniesz, nie szlochaj!"

30.01.2017 17:46 WJ

@MAD_BOBUL
Jak dobrze wiedzieć, że są podobnie myślący.
Mam pokrewny do Ciebie pogląd na Życie. Za wszelką cenę nie warto, choć wiem, że to na razie w teorii.

30.01.2017 18:36 Ans

@Mad-Bobul
Wartość życia to jedno, pozostaje jeszcze pytanie - po co przeżyć? Jeśli ceną będzie zostanie mordercą i życie wśród innych morderców, no to nie wiem czy to będzie przyjemny świat, w którym chciałoby się zacieśniać więzi z sąsiadami.

30.01.2017 18:42 Coyote

@WJ tak jak "Galerianki" K. Rosłaniec pokazały problemy młodych dziewcząt :)
Patologia jest zawsze co nie znaczy że powinno się ją tolerować . Jak się jej nie pieli to się rozrasta .
Problem dotyczył kilku jednostek , dawno zaoranych . Jedna co przetrwała jest właśnie wygaszana .
No i w 90 latach jakiś pajac objął ZSW ludzi z przeszłością kryminalną .

@Mariusz R jak umiejętności radzenia sobie w warunkach polowych , walki i unikania pościgu miały by nie zwiększać twoich szans na uniknięcie śmierci ? Jak coś już miałeś kiedyś przećwiczone to potem łatwiej "na ostro" .

30.01.2017 19:52 Mariusz R.

@Coyote
A po co unikać śmierci, skoro najprawdopodobniej na Ziemi nie ma już przyszłości dla dużych zwierząt i roślin? W warunkach końca wszystkiego każda zadana śmierć będzie jedynie impulsem, aby świat stawał się bardziej nie do przyjęcia a egzystencja torturą.

Bliższe są mi jednak poglądy reprezentowane tu przez MAD_BOBUL, WJ i ANS.

30.01.2017 20:02 Mariusz R.

@CARLINFAN
Można pójść jeszcze dalej i stać się bretarianinem, jak mój kolega Darek S., choć dla mnie jednak jest to pomysł z deka odjechany, bo trudno mi sobie jakoś wyobrazić rozmnażanie się takich osobników, no bo jak powiększyć masę pobierając jedynie energię? Trzeba by mieć w sobie jakąś przestrzeń o własnościach pierwotnej zupy wczesnego wszechświata, aby z energii wytwarzać materię, no i ilość koniecznej do pozyskania z kosmosu energii jest dość abstrakcyjna :)

30.01.2017 20:03 WJ

@COYOTE
Pozostaje mi zaufać Twojej ocenie.
Z mojej strony - miałam do czynienia z zawodowymi żołnierzami w stopniu oficerskim z powodu wygaszonego już powinowactwa. Unikając generalizacji- z tymi Panami trudna byłaby przyjaźń :)

30.01.2017 20:10 Mariusz R.

Zauważyłem (błąd) niedopowiedzenie w mojej wcześniejszej wypowiedzi.
Jest:
"Ktoś widzi jakieś szanse, aby nie zostać ludożercą?"
Powinno być:
"Ktoś widzi jakieś szanse, aby nie zostać ludożercą lub zwierzyną?

30.01.2017 21:33 adaś

@Observer
"Zapomniałeś też napisać, że średnia temperatura w domu była zimą 13C. Czasem zamarzała woda w wiadrze w sieni. Dzieci chowały się w takich warunkach."
Jeśli chodzi o wspomnianą przeze mnie leśniczówkę to zbudowano ją w roku 1893 i prawdopodobnie od razu były tam piece kaflowe. Byłem tam kiedyś przez dwa tygodnie podczas ostrej zimy. Przez pierwsze trzy dni było zimno mimo palenia w piecach. Potem dom się nagrzał i mieliśmy 18 - 20 stopni. Drewna w okolicy pod dostatkiem i jak ktoś latem nie próżnował i nagromadził to w zimie mógł mieć ciepło.

@Pilaster
Widzę, że ciągle masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. Gdzie w artykule jest napisane, że 300 lat temu większość ludzi żyła ze zbieractwa i łowiectwa ?
Już dzieci w szkole uczą się iż 1000 lat temu np. w Gnieźnie ludzie żyli z rolnictwa i hodowli gdyż tylko 5% znalezionych kości pochodzi od dzikiej zwierzyny.
Natomiast prawdą jest iż musieli obyć się przy pomocy prymitywnych narzędzi i posiadali umiejętności które dziś zanikły. Potrafili bez zapalniczki rozpalić ognisko albo napić się soku z brzozy gdy nie było w pobliżu wody.
Co do zbieractwa to i dziś dla sporej grupy ludzi jest to istotne źródło dochodu. Ci co stoją przy drogach ze słoikiem jagód czy koszykiem pełnym podgrzybków i kurek nie robią tego dla rozrywki.

30.01.2017 21:45 zbig001

"Ktoś widzi jakieś szanse, aby nie zostać ludożercą?"
Można się tego spodziewać, ale jako kontynuację obecnego trendu trendu kuturowego. Tylko kanibale są prawicowi w 100%....

30.01.2017 21:46 observer

@Adaś
"Jeśli chodzi o wspomnianą przeze mnie leśniczówkę to zbudowano ją w roku 1893 i prawdopodobnie od razu były tam piece kaflowe. "

Piece kaflowe na drewno?
No cóż. Dwa razy w nocy trzeba wstać, bo inaczej jest zimno.

Rozumiem, że leśniczówka była murowana i w jakiś cudowny sposób miała podwójne szyby.

Powiedzmy, że twoją opowieść włożę między opowieści. Polecam ten wpis
https://thelogicofscience.com/2016/02/10/5-reasons-why-anecdotes-are-totally-worthless/

Ale fajnie się słucha takich opowieści. :-)

30.01.2017 23:17 adaś

@Observer
Widzę, że niewiele wiesz o piecach kaflowych.
Wieczorem kładzie się dużo drewna, a jak się dobrze rozpali to się zakręca drzwiczki. I jeśli paliłeś również za dnia to rano piec jest ciepły. Ja nawet unikałem spania w pobliżu pieca bo było po prostu za ciepło. Palenie drewnem ma ten plus, że nie można się zaczadzić. Przy bardzo małym dopływie powietrza ( bo żeliwne drzwiczki nie są idealnie szczelne ) drewno albo tylko się żarzy, albo zgaśnie.

"Rozumiem, że leśniczówka była murowana i w jakiś cudowny sposób miała podwójne szyby."

Leśniczówka nie była tylko nadal jest. Ściany częściowo murowane, częściowo z gliny. Okna skrzynkowe, czyli jak najbardziej dwie szyby. Sądząc po wyglądzie i okuciach niektóre tak stare jak leśniczówka, zmieniane były tylko okiennice.
http://www.ktrsigma.com.pl/foto2012/jagoda1/3.jpg

31.01.2017 13:20 Coyote

@Mariusz R Masz dzieci ? Inną bliską rodzinę ? Ukochaną kobietę ? Dla nich warto walczyć .
Położyć się w kącie i umrzeć zostawiając ludzi którzy na Ciebie liczą na pastwę losu zawsze łatwo .

31.01.2017 15:11 Pilaster

"odstawiają histerię jacy to oni biedni prześladowani są przez Pilastra."

To własnie zastanawiające. Sami fizycy tu piszą, doktorzy habilitowani, profesorowie fizyki jądrowej i wykładowcy fizyki atmosfery, profesory i OMC laureaci Nobla.

A tu jeden facet bez matury (chociaż jeden Bushman - ludzkie panisko- łaskawie się zgodził, że takową pilaster może mieć) z wykształceniem ledwo gimnazjalnym i wszyscy ci profesorowie rehabilitowani nagle zostali bez gaci...

31.01.2017 15:23 Mariusz R.

@Coyote
"Dla nich warto walczyć"
To bardzo instynktowne podejście. Tak, to prawda, że instynkt każe nam walczyć i zabijać w imię przedłużenia istnienia gatunku. Istnieje też zdaje się definicja, która mówi, iż w przypadku niedoborów jednego rodzaju pożywienia i nadwyżki innego niektóre osobniki decydują się na zmianę nawyków żywieniowych. Problem jednak nie w tym, że sami być może dokonamy depopulacji polując na siebie nawzajem, ale w tym, że żaden współcześnie żyjący duży organizm (powyżej 500 g) nie będzie zdolny adaptować się do warunków, jakie zaistnieją na naszej planecie być może już za kilkadziesiąt lat. Jesteśmy światkami, współsprawcami i najprawdopodobniej uczestnikami siódmego wielkiego wymierania na naszej planecie, a udajemy, że wszystko się dobrze skończy, że ocali nas znajomość gier wojennych lub jakaś cudowna technologia. Takie naiwne podejście kręciło by mnie, gdyby nasze położenie nie było aż tak beznadziejne.

31.01.2017 15:25 Pilaster

"Gdzie w artykule jest napisane, że 300 lat temu większość ludzi żyła ze zbieractwa i łowiectwa ?"

Gdzie? Wszędzie, wystarczy go przeczytać. Tytuły podrozdziałów
Łowiectwo
Zbieractwo
Rybołówstwo

No jedynie "pasterstwo" nie pasuje.

Ale o rolnictwie nie ma mowy. "Szkoła przetrwania", jak rzekomo żyli ludzie "200-300 lat temu" to pozyskiwanie pożywienia z przyrody (paleolit), a nie, choćby najbardziej prymitywne, rolnictwo (a rolnictwo 200-300 lat temu nie było bynajmniej prymitywne)

"Już dzieci w szkole uczą się iż 1000 lat temu np. w Gnieźnie ludzie żyli z rolnictwa i hodowli gdyż tylko 5% znalezionych kości pochodzi od dzikiej zwierzyny."

Dzieci w szkole się uczą, ale tutejsze doktory rehabilitowane i profesory jakoś się nie douczyli. :)

I nie dziwota, skoro rzekomy doktor fizyki nie potrafi rozwiązać zadania z tego przedmiotu na poziomie licealnym...

31.01.2017 20:26 adaś

@Pilaster
Widzę, że potrafisz tylko operować hasłami, a artykułu nadal nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Więc przeczytaj jeszcze raz. Jeśli to nic nie da podpowiem ci, że artykuł jest o tym czego już większość z nas nie potrafi bo cywilizacja nas oduczyła, a 200 lat temu większość ludzi posiadała te umiejętności.

" Bo wojna to zjawisko losowe (szczegółowe uzasadnienie u Pinkera jak ktoś ciekawy)"

Oto słowo Pańskie !
Jak Pinker i Pilaster tak mówią, to musi tak być !

Wynika z tego, że znam dwóch proroków- pułkowników Wojska Polskiego. Oni spodziewali się wojny w Jugosławii na dobre dwa lata przed jej wybuchem.

31.01.2017 22:33 Coyote

@Mariusz R za dużo jakiś kasandrycznych przepowiedni wzrostu wszelakich emisji do 2200 albo dalej . Jak tu już szczyty wydobycia za nami , w takich Chinach nawet węgla ...
Zresztą na suchych obszarach i pod ziemią mokry termometr tak nie straszny .

01.02.2017 1:20 gupol(szukam w OZE)

a ja oczami wyobraźni widzę pilastra w odludnym lesie, bez wody, żywności (i leków;). to mogłoby być dla niego ciekawe doświadczenie:). ciekawe od czego by zaczął swój pobyt - pewnie od modlitwy do niewidzialnej ręki rynku ;p.
a potem wystarczy poczekać aż wolny rynek samoistnie zaspokoi wszelkie potrzeby hehe.

02.02.2017 7:04 Mariusz R.

@COYOTE
Twój optymizm jest budujący, ale niestety naszym problemem nie są wcale antropogeniczne emisje obecne i przyszłe, my już swoje zrobiliśmy, teraz inicjatywę przejmuje planeta. Naszą egzystencję na tej planecie prawdopodobnie zakończy eksplozja bomby metanowej ukrytej w dnie północnego oceanu, w szelfie syberyjskim, w wiecznej zmarzlinie tundry. Detonacja już się rozpoczęła.
Wiele faktów przemawia za tym, że ostatnia taka detonacja miała miejsce około 250 mln lat temu i wraz z innymi czynnikami doprowadziła do zakończenia ery paleozoicznej.
Od tamtej pory życie planetarne zdeponowało znacznie więcej węgla w klatratach metanu niż miało to miejsce 250 mln lat temu.
Przypomnę też, że szacuje się iż wówczas wymarło 90% gatunków organizmów morskich, przeszło 60% rodzin gadów i płazów oraz 30% rzędów owadów. Wymarły wówczas również drzewiaste widłaki, skrzypy i paprocie.
Najprawdopodobniej czeka nas powtórka, ale tym razem w ekspresowym tempie.

02.02.2017 15:25 Pilaster

"Najprawdopodobniej czeka nas powtórka, ale tym razem w ekspresowym tempie."

Ciekawe, czy wreszcie ktokolwiek z kreacjonistów poda jakiś konkretny termin owej katastrofy i weźmie za niego odpowiedzialność.

Czy też wzorem świadków jehowy będzie operował na ogólnikach "już niedługo", "wkrótce", etc... Tak jak peak oil, który już od 20 lat ma nadejść lada chwila...

A może się założymy? :)

02.02.2017 22:14 adaś

@Pilaster
Peak oil możemy stwierdzić nie w trakcie tylko po fakcie. Fachowcy od ropy spodziewali się że światowe wydobycie osiągnie 100 mln baryłek dziennie. Potem przyznali, że rzeczywistość geologiczna okazała się trudniejsza niż przewidywano. Wydobycie nigdy nie osiągnęło tego pułapu i oscyluje w granicach 85-90 mln baryłek dziennie.I to mimo wysiłków wyciśnięcia jej z łupków czy piasków roponośnych. Gdy np. za 10 lat spadnie do poziomu z roku 1996 czyli 70 mln baryłek to można będzie uśrednić dane, "wygłaskać" krzywą wydobycia i powiedzieć, że peak oil przypadł np w 2010 roku. Nie zmienia to faktu, że peak oli trwa teraz. Wielkie złoża ropy dobrej i taniej w wydobyciu odkrywano do końca lat siedemdziesiątych. Teraz media czasem donoszą o odkryciu wielkiego złoża, najczęściej pod dnem oceanu. Gdy jednak zaczniesz liczyć ( podobno umiesz) to się okazuje, że owo "wielkie" złoże wystarczy na trzy miesiące światowego zużycia.

"Ciekawe, czy wreszcie ktokolwiek z kreacjonistów poda jakiś konkretny termin owej katastrofy i weźmie za niego odpowiedzialność"
Lekarz nie poda terminu śmierci pacjenta 10 lat do przodu. Może najwyżej stwierdzić, że przy takim trybie życia i ilości wypijanego alkoholu raczej nie dożywa się sześćdziesiątki.
Natomiast znachor pilaster może mówić : pij pan dalej a na następną wizytę nie zapomnij pan przynieść pół litra...

02.02.2017 22:28 adaś

A poza tym, drogi Pilasterku, ja nie tęsknię do żadnej katastrofy. I bardzo będę rad gdy politycy, ekonomiści a także zwykli ludzie opamiętają się i świat jej uniknie. A że na razie wielu stosuje taktykę : jak jest gorączka, to najlepiej zbić termometr, to nie jestem optymistą.

03.02.2017 11:00 Pilaster

"Wydobycie nigdy nie osiągnęło tego pułapu i oscyluje w granicach 85-90 mln baryłek dziennie"

Oscyluje? Od kiedy oscyluje? W ciągu ostatnich 10 lat WZROSŁO z 82 mln do 92 mln dziennie. O żadnych "oscylacjach" nie ma mowy.

Oczywiście w końcu zacznie spadać, ale nie wskutek "wyczerpania" (spadku podaży), tylko zwyczajnie - spadku popytu, jak wiele innych surowców wcześniej.

Odróżnić zaś te dwa przyczyny spadku jest bardzo łatwo - po CENIE.

"peak oli trwa teraz. "

Oto słowo Pańskie :)

03.02.2017 13:00 adaś

@Pilaster
Na tym wykresie widać, że jednak oscyluje.
A już na pewno nie rośnie tak jak w poprzednich dekadach
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/1942/swiatowe-wydobycie-ropy-naftowej-konczy-szosty-rok-bez-wzrostu
Ale to zapewne artykuł denialistów więc ty podlinkuj jakiś inny, najlepiej z wykresem.

"Oczywiście w końcu zacznie spadać, ale nie wskutek "wyczerpania" (spadku podaży), tylko zwyczajnie - spadku popytu, jak wiele innych surowców wcześniej."

To zwykłe zaklinanie rzeczywistości.
Na antracyt byłby popyt tylko większość złóż się wyczerpała. I dlatego palimy węglem brunatnym- bo jeszcze jest. A dużo lepszego antracytu zostało bardzo mało. Dlatego nawet gdy uruchomią kopalnię np w Nowej Rudzie to antracyt nie pojedzie do elektrowni tylko będzie użyty do produkcji lekarstw, tworzyw sztucznych czy też do przerobu hutniczego.
Można powiedzieć, że popyt na antracyt jest mały, bo cena jest wysoka. Ale dlatego jest wysoka, że złoża i w Polsce i na świecie są mocno wyczerpane.

A tu, jakbyś był ciekaw jeszcze trochę o ropie :

Panowie z MFW przyznają że są zdumieni i piszą tak :
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/tania-ropa-nie-pobudza-wzrostu-gospodarki/

Główny ekonomista Orlenu pisze tak:
http://biznesalert.pl/czyzewski-2016-to-ostatni-rok-taniej-ropy/
Zobaczymy czy miał rację, i czy wydobycie wrośnie do prognozowanych kiedyś 100 mln baryłek dziennie czy zacznie spadać.

Co z amerykańską ropą łupkową przekonamy się też zapewne w ciągu 2-3 lat
http://www.newropeans-magazine.org/pl/2015/10/06/amerykanski-przemysl-lupkowy-chyli-sie-ku-upadkowi/

03.02.2017 15:51 Pilaster

"Ale to zapewne artykuł denialistów więc ty podlinkuj jakiś inny, najlepiej z wykresem."

Nawet na stronie ZNR jest link do raportu energetycznego firmy BP. Jest tam i wydobycie ropy i szereg innych ciekawych danych, przeważnie sprzecznych z Waszymi dogmatami.

04.02.2017 0:11 adaś

I tu się zgodzę. Prognozy BP i innych koncernów naftowych dotyczące przyszłego wydobycia i odkryć nowych złóż są dużo bardziej optymistyczne niż prognozy ekspertów nie związanych z tymi koncernami.

05.02.2017 2:24 gupol(szukam w OZE)

@pilaster
"Nawet na stronie ZNR jest link do raportu energetycznego firmy BP. Jest tam i wydobycie ropy i szereg innych ciekawych danych, przeważnie sprzecznych z Waszymi dogmatami."

to obejrzyj sobie prognozy IEA co do wydobycia ropy z 2005 albo 2006 a potem sprawdź czy się sprawdziły.

06.02.2017 13:21 Pilaster

"Prognozy BP i innych koncernów naftowych"

Tu nie chodzi o prognozy, tylko o wydobycie, które już miało miejsce. Żadnych "oscylacji", nie mówiąc o jakimkolwiek "peaku" do roku 2015 włącznie nie było.

"prognozy ekspertów nie związanych z tymi koncernami."

Którzy są związani z jakimiś innymi koncernami, którym dobre wyniki koncernów poprzednich nie są w smak. :)

08.02.2017 2:21 gupol(szukam w OZE)

@pilaster
"Żadnych "oscylacji", nie mówiąc o jakimkolwiek "peaku" do roku 2015 włącznie nie było."

http://www.feasta.org/wp-content/uploads/2017/01/clarke2.png

szczyt wydobycia ropy konwencjonalnej nastąpił w 2011.
a co się dzieje gdy podaż ropy nie pokrywa zapotrzebowania mogłeś się przekonać w 2008. ostra jazda cenowa w górę, załamanie gospodarcze, spadek cen i wydobycia.
obecna gospodarka światowa jest nie mniej wrażliwa na wszelkie niedobory tego surowca jak w latach 70`tych kiedy to spadek podaży o zaledwie 5% spowodował wzrost cen o 400%.

a co do prognoz to są bardzo ważne bo na nich opiera się niejeden biznesplan.
tu jest pułapka. żaden mainstreamowy ekspert nie będzie bił na alarm ani ostrzegał przed brakiem ropy w przyszłości bo to wywołało by panikę na rynkach i straty na giełdzie. wszyscy więc będą robić dobrą minę do zlej gry aż do samego końca kiedy będzie już za późno na jakiekolwiek działania.
zresztą takie postepowanie jest normą. pamietam jak jeszcze parę lat temu eksperci d/s bezpieczeństwa żywności zarzekali się że bisfenol A jest całkowicie bezpieczny. a potem sie okazało że jednak nie.

08.02.2017 9:41 Pilaster

"szczyt wydobycia ropy konwencjonalnej"

Zatem nie ma już "ropy" jako surowca. Jest już "ropa konwencjonalna", cokolwiek to znaczy.

"Konwencjonalność" definiuje się zapewne przez możliwość wykazania "peaku"

Tymczasem spadek wydobycia ropy "konwencjonalnej" zaistniał wyłącznie dlatego, że eksploatowano złoża ropy "niekonwencjonalnej" i koszt krańcowy jednej i drugiej ropy się wyrównał. Gdyby ropy "niekonwencjonalnej" nie było, to wydobycie ropy "konwencjonalnej" też by rosło, tyle że wolniej (bo szybciej rosłyby ceny)

"żaden mainstreamowy ekspert nie będzie bił na alarm ani ostrzegał przed brakiem ropy w przyszłości bo to wywołało by panikę na rynkach i straty na giełdzie."

Na panice na rynkach też można się nieźle obłowić. A przecież wyznawcy peakoila nic innego nie robią, tylko "bija na alarm" i "ostrzegają", a jakoś rynki w panikę wpaść nie chcą. :)

Bo po prostu "rynki" nie kierują się wcale opiniami samozwańczych "ekspertów", tylko faktycznym popytem i podażą.

08.02.2017 23:36 adaś

@Pilaster
Takie bzdury piszesz, że aż żal...
Może kiedyś do ciebie dotrze, że ropa konwencjonalna w wielu miejscach po prostu się skończyła.
Konwencjonalna czyli taka którą można po prostu wypompować z wywierconej dziury. Były czasy, że nawet pompować nie trzeba było. Wystarczyło wywiercić dziurę i sama wypływała. W czasach II Wojny Światowej USA były NAJWIĘKSZYM EKSPORTEREM ROPY. I tej ropy już tam NIE MA. Dlatego dobierają się do trudnej ropy z łupków, dlatego wyciskają ją z piasków roponośnych w Kanadzie, bo konwencjonalna już nie chce sama wypływać z ziemi. Poczytaj sobie cokolwiek o uzyskiwaniu ropy z piasków roponośnych . A potem pomyśl czy ktokolwiek by po nią sięgał gdyby konwencjonalnej miał pod dostatkiem. To tak jakbyś zamiast nalać wody z kranu wyciskał ją z mokrego piasku przed domem.
"Tymczasem spadek wydobycia ropy "konwencjonalnej" zaistniał wyłącznie dlatego, że eksploatowano złoża ropy "niekonwencjonalnej" i koszt krańcowy jednej i drugiej ropy się wyrównał."
Kompletna religijna pilastrowa bzdura !
Po niekonwencjonalną sięgnięto wyłącznie dlatego, że konwencjonalna w wielu złożach po prostu się wyczerpała. Tak twierdzą nawet przedstawiciele przemysłu naftowego w USA. Pilaster pogrążony w swoich religijno-ekonomicznych rozważaniach nie raczył tego zauważyć.

09.02.2017 3:09 gupol(szukam w OZE)

z pilastrem wogóle nie ma sensu merytorycznie dyskutować. to jest pajac a z pajacem można się tylko pośmiać.
apropos czy pilaster zmierzył już poziom CO2 w swoim pokoju? jego zdaniem poziom ten rośnie tylko na manua loa ;P.

09.02.2017 8:27 Pilaster

"Po niekonwencjonalną sięgnięto wyłącznie dlatego, że konwencjonalna w wielu złożach po prostu się wyczerpała."

Nie "wyczerpała się" tylko wzrosły koszty wydobycia. A przy obecnych proporcjach koszt krańcowy wydobytej baryłki "konwencjonalnej" i "niekonwencjonalnej" jest taki sam. Gdyby nie było ropy "niekonwencjonalnej", ten koszt byłby wyższy, ale wyższe by były też ceny i opłacałoby się wydobywać więcej "konwencjonalnej" - choć po wyższych kosztach. Wydobycie nadal by rosło, tyle że ceny byłyby wyższe, zatem popyt niższy, czyli rosłoby wolniej niż teraz.

09.02.2017 8:28 Pilaster

"z pilastrem wogóle nie ma sensu merytorycznie dyskutować."

No właśnie. Bo nie macie żadnych merytorycznych argumentów. :)

09.02.2017 20:08 adaś

@Pilaster
Twoja odporność na wiedzę jest po prostu porażająca. Powtarzasz w kółko te same brednie właśnie z powodu braku argumentów. Nie dociera, że np. w Teksasie konwencjonalna ropa po prostu się skończyła i Amerykanie cieszą się, że odkryli tam ropę łupkową i gaz łupkowy. Bo konwencjonalnej już tam nie ma.
Czy to naprawdę za trudne, czy po prostu brnięcie we własne brednie to twoje hobby ?

10.02.2017 9:14 Pilaster

" w Teksasie konwencjonalna ropa po prostu się skończyła"

Tak samo jak w Polsce "skończył się" węgiel, a na świecie siarka. (obecne wydobycie siarki na świecie jest chyba na poziomie 10% maksymalnego - oto prawdziwy "solphour peak" o którym jednak kreacjoniści jakoś nie wspominają. :)

Zresztą to wynika z definicji "konwencjonalności" - "ropa "konwencjonalna" to ta, która "się skończyła"

10.02.2017 20:09 adaś

Nie misiaczku-ściemniaczku.
Ropa konwencjonalna jest dość jasno określona:
http://infolupki.pgi.gov.pl/pl/ropa-naftowa/3-wedrowka-czyli-powstawanie-zloz-konwencjonalnych
I taka ropa w Teksasie się skończyła, więc sęgnęli po łupkową. Nadal za trudne ?

14.02.2017 1:42 gupol(szukam w OZE)

pilaster jak zwykle pajacuje. tylko to potrafi i jak widać sprawia mu to nieskrywaną przyjemność. i dobrze, niech robi to co umie najlepiej.

"Zresztą to wynika z definicji "konwencjonalności" - "ropa "konwencjonalna" to ta, która "się skończyła""

tako rzecze pilaster w nieomylności swojej więc to musi być prawda. amen.

@pilaster
"parametr (zasób) którego podaż zmieniała się w latach 1950-2015 albo bardzo niewiele, albo wcale.
Czyli na pewno nie żywność, energia, ropa, etc..."

pajacu, weź w końcu powiedz o co ci chodzi z tym wielkim parametrem limitującym poziom populacji.
mówisz o bogu wszechmogącym czy o niewidzialnej ręcę rynku?
bo szczerze to ja myślę że to jest zwykła ściema. wymyśliłeś to sobie i sam nie masz pojęcia co to jest .

14.02.2017 13:19 Pilaster

"parametr (zasób) którego podaż zmieniała się w latach 1950-2015 albo bardzo niewiele, albo wcale.
Czyli na pewno nie żywność, energia, ropa, etc..."

pajacu, weź w końcu powiedz o co ci chodzi z tym wielkim parametrem limitującym poziom populacji."

Przecież pilaster powiedział - "parametr (zasób) którego podaż zmieniała się w latach 1950-2015 albo bardzo niewiele, albo wcale. Czy to tak trudno się domyślić? Lista potencjalnych możliwości jest dość krótka. :)

15.02.2017 23:05 adaś

Raz wybrawszy ciągle wybierać muszę- rzekł święty Augustyn.
Raz ściemniwszy ciągle ściemniać muszę- rzekł sobie niejaki pilaster i wierny jest swojej zasadzie.

17.02.2017 2:45 gupol(szukam w OZE)

@pilaster
hehe. tak przypuszczałem. nie ma takiego parametru. to jest tylko wytwór twojego chorego umysłu pajacu;) w takich chwilach jak ta, nawet trochę mi ciebie żal.

17.02.2017 14:04 Pilaster

" tak przypuszczałem. nie ma takiego parametru."

Wręcz przeciwnie. Jest. Gdyby go nie było, wzrost populacji faktycznie byłby wykładniczy, jak głoszą dogmaty kreacjonizmu klimatycznego.

Jednak wzrost wcale wykładniczy nie jest i dąży do atraktora na poziomie ok 15 mld ludzi.

Czyli jednak coś go ogranicza. A ponieważ ten atraktor nie zmienił się od 1950 roku, zatem i ten czynnik ograniczający nie zmienił się od tamtego czasu

QED

28.02.2017 3:40 gupol(szukam w OZE)

@pajac
czy ty chcesz powiedzieć że to ten parametr jest najwazniejszy?
więc nawet gdy nie będzie żywności, ropy, energii to populacja nadal będzie rosła do 15 mld a konsumpcja zasobów w nieskończoność?

z tobą jest jeszcze gorzej niż myślałem błaźnie...hehe

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto