Rok 2016 będzie prawdopodobnie najcieplejszy w historii pomiarów

Specjaliści z NASA ogłosili, że pierwsze półrocze 2016 roku było zdecydowanie cieplejsze, niż najcieplejsze jak dotąd pierwsze 6 miesięcy roku 2015.

Temperatura na Ziemi jest o krok od ustanowienia trzeciego pod rząd rekordu wysokości rocznych temperatur. Dane NASA wskazują, że prawdopodobieństwo tego, że rok 2016 będzie najcieplejszym rokiem w historii pomiarów wynosi 99%.

Średnia temperatura pierwszych 6 miesięcy 2016 roku była o 1,3o C wyższa, niż w 1880 roku, który rozpoczął bicie rekordów temperatury. Prawdopodobnie było to także o 1,5oC więcej, niż w czasach przed rewolucją przemysłową, czyli od czasu, kiedy rozpoczęło się globalne ocieplenie.

Ostatni miesiąc był najcieplejszym czerwcem w historii. Temperatura na świecie w czerwcu była o 0,9oC wyższa, niż średnia temperatura notowana w tym miesiącu w XX wieku i o 0,02oC wyższa niż poprzedni rekord, zanotowany w ubiegłym roku. Oznacza to, że 14 miesiąc pod rząd na świecie zanotowano rekordową temperaturę dla danego miesiąca. Jest to najdłuższe pasmo bicia rekordów gorąca od początku prowadzenia pomiarów w 1880 roku.

Ocieplenie w pierwszym półroczu 2016 dotyczyło wszystkich regionów Ziemi z wyjątkiem Antarktydy, a szczególnie silne było w Arktyce. Wysokie temperatury w Arktyce doprowadziły do topnienia lodowców 2 miesiące wcześniej, niż zwykle. Według specjalistów z NASA pokrywa lodowa w Arktyce pokrywa obecnie o 40% mniej Oceanu Arktycznego, niż w latach 80. XX wieku.

Wysokie temperatury ubiegłych miesięcy wynikały w dużym stopniu z siły El Niño, które znacznie ociepliło wody Pacyfiku. Zjawisko El Niño w ostatnich miesiącach jednak słabło, a w najbliższym czasie pojawi się La Niña. Utrzymujące się rekordowo wysokie temperatury ukazują zatem ogromną siłę wpływu globalnego ocieplenia na klimat Ziemi.

Tomasz Pieńkowski ChronmyKlimat.pl

Komentarze

22.08.2016 14:23 Adi

No a OZE ? Miało pomóc a tu kupa!

Pomijam już, że autor nie bardzo rozumie dlaczego jest tak ciepło. To nie El Nino jest winne tylko anomalnie ciepłe wody oceaniczne na północnej półkuli. A dlaczego są anomalnie ciepłe, szczególnie w Arktyce? Trzeba wiedzieć, że na stopienie lodu potrzebne jest tyle samo ciepła co na podgrzanie wody od 0 do 79 stopni! Więc skoro lodu jest niezwykle mało, to zgodnie z prawami fizyki woda wolna od lodu ociepla się niebywale szybko.
Te wartości pokazują że oszacowana przez naukowców najbardziej prawdopodobna czułość klimatu - 3 stopnie na podwojenie CO2 może być niedoszacowana.

22.08.2016 18:52 P.

@ ADI

OZE stanowi tylko kilka procent w światowym miksie energetycznym. Największy udział ma węgiel. Oczywiście jest dużo szumu wokół OZE, ale to ciągle mniejszościowa technologia, więc ciężko oczekiwać gwałtownych zmian z jej powodu. Ponadto, produkcja energii elektrycznej to nie jedyne źródło CO2. W transporcie udział OZE jest jeszcze mniejszy, a w przypadku produkcji mięsa o niczym takim nie można mówić. A zużycie wszystkiego bez przerwy rośnie (bo takie jest założenie cywilizacyjne i prędzej zdechniemy niż zrezygnujemy ze wzrostu). Tak więc przede wszystkim powinniśmy gwałtownie ograniczyć konsumpcje wszystkiego (kto na to się zgodzi?!!!), żeby za jakiś czas nie musiało dojść do ograniczenia liczby konsumujących.

Odnośnie wody masz rację, że ciepło przemiany lód - woda jest prawie 80 razy większe niż ciepło właściwe wody. Jednak to nie tylko ta prosta relacja powoduje gwałtowny wzrost temperatury w Arktyce. Jest jeszcze kwestia albedo, prądów powietrznych i morskich, bezwładności systemu, itd...

22.08.2016 19:24 Mariusz R.

Wpływ maksimum El Niño posiada około półroczne opóźnienie względem maksimum wpływu na temperatury na Północnej Półkuli. Jednak wpływ ten nie jest aż tak silny, aby mógł wywołać samodzielnie tak duże odchylenie względem okresów wcześniejszych.
Naprawdę należy zacząć brać pod uwagę najczarniejsze scenariusze klimatyczne, jeśli kolejny 2017 rok będzie rokiem również rekordowym. Jeśli tak się stanie i padną kolejne rekordy temperatur na świecie, to wtedy możemy zacząć już żegnać się z bliskimi, bo to oznaczać będzie, że zdetonowaliśmy już Arktyczno-Syberyjską bombę metanową. Eksplozja będzie się rozkręcać wprawdzie parę lat, ale na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

22.08.2016 21:04 Adi

P. Oczywiście ale zmiana albedo też przyśpiesza ocieplenie. Bezwładność systemu nie jest taka znowu duża, ocieplenie następuje szybciej od najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, co więcej na żadnych historycznych wykresach nie widać przesunięcia czasowego wzrostu temperatury względem wzrostu CO2 w atmosferze, więc z pewnością reakcja systemu jest niezwykle szybka. Co widać zresztą po rzeczywistych wartościach. Najgorsza jest szybkość przyrostu CO2. W skali historycznej jest to przyrost wręcz uderzeniowy, trudno oczekiwać innej reakcji systemu.

"przede wszystkim powinniśmy gwałtownie ograniczyć konsumpcje wszystkiego (kto na to się zgodzi?!!!)"

Proponowałem tu rezygnację z prądu i stacji benzynowych. Proponowałem ograniczenie komputera. Odzew zerowy, jakiś przydupas gospodarza tylko mi nawymyślał. Więc skoro tu brak rzeczywistych działań prócz pseudozielonej propagandy, to czego chcieć od społeczeństw? Natura więc ograniczy konsumpcję w bardzo brutalny sposób.

23.08.2016 8:04 observer

@ADI
"No a OZE ? Miało pomóc a tu kupa! "

A gdzie jest to OZE? Ile jest tej energii na świecie z OZE? Może chociaż z 80%?

Ja nie widzę. Ani w Polsce ani na świecie.

Jedyne, co widzę, to ADiego, który stara sie storpedować dowolne wysiłki, które mają zwiększyć ilość OZE. A jak OZE nie ma, to twierdzi, że to wina OZE>

23.08.2016 8:07 observer

@ADI
"Proponowałem tu rezygnację z prądu i stacji benzynowych. Proponowałem ograniczenie komputera."

No to pochwal się, jak tobie się udało zrezygnować z prądu i stacji benzynowej. Ograniczyłeś już komputer?

Potrafisz coś zrobić samodzielnie? To zrób i pokaż, że można. I jak już zrobisz, to przyjdź i się pochwal.

23.08.2016 8:32 Adi

Nie jestem samochwałą. Pamiętam jak Marcin Popkiewicz pochwalił się, że używa starego telefonu komórkowego. Kiedy wyciągnąłem z kieszeni swój jeszcze starszą NOKIĘ bez kamerki i nawet bez możliwości odbierania MMS jakiej nikt już dziś nie używa, stwierdził - wygrałeś. O kilkunastoletnim laptopie i reszcie nie będę się rozpisywał, jak na obecne czasy żyję niezwykle oszczędnie. Może to kogoś zdziwi ale jak chodzę po lesie, zbieram śmieci do reklamówki, które wyrzucam później w odpowiednim miejscu.

23.08.2016 9:17 Nowicjusz

@Redakcja Ziemi na Rozdrożu
Myślę, ze nadszedł czas, aby specjaliści w dziedzinie zmian klimatycznych oraz ogólnie zagrożeń dla globalnej cywilizacji, pokusili się o wstępne podsumowanie, co tak naprawdę czeka nas w najbliższych kilku latach. Prognozy na np. 2100 r. proponowałbym sobie darować. Mam tu na myśli m.in. pp. Szymona Malinowskiego, Aleksandrę Kardaś czy Marcina Popkiewicza.
Z jednej strony piszą i ostrzegają o coraz szybszych zmianach i coraz większych zagrożeniach. Z drugiej podają możliwe scenariusze ratunku.
Scenariusze scenariuszami, ale jak na razie wszystko wskazuje, że ludzkość wybrała najgorszy z możliwych.
Próbuje się nas przekonać, że ratunkiem jest rozwój technologii OZE. OZE zapewnić nam może tylko produkcję energii elektrycznej. A co z innymi dziedzinami gospodarki? Jak podaje sam portal Ziemia na Rozdrożu, produkcja energii elektrycznej odpowiedzialna jest za nieco ponad 21% emisji gazów cieplarnianych - http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/38/energia-i-emisje-co2. Za resztę odpowiada przemysł, transport, rolnictwo, gospodarstwa domowe i inne. Powszechnie pomija się udział armii poszczególnych państw, a wiadomo, że zużywają one olbrzymie ilości paliw i surowców.
W moim przekonaniu porozumienie paryskie, jak i wcześniejsze, były przygotowywane wyłącznie pod publiczkę. Decydenci zdają sobie zapewne sprawę, że sytuacja jest znacznie gorsza. Nie da się przy pomocy porozumień, dekretów i deklaracji zmienić praw fizyki.
Z dostępnych danych wynika, że w lutym br. wzrost globalnego ocieplenia w porównaniu z końcem XIX w. wyniósł 1,62ºC, natomiast w porównaniu do epoki przedprzemysłowej 1,9ºC.
Na portalu Nauka o Klimacie opublikowane zostały quizy klimatyczne - http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/quizy-klimatyczne-183. Z jednego z nich wynika, że ludzkość od początku rewolucji przemysłowej wyemitowała do atmosfery 2200 mld t CO2. Według autorów, aby nie przekroczyć progu wzrostu temperatury o 2ºC, możemy wyemitować jeszcze 50% tego co dotychczas, czyli 1100 mld t CO2. Wydaje mi się to nonsensem, ponieważ trzeba uwzględnić tzw. bezwładność klimatyczną (wg różnych źródeł od 7 do 10 lat) oraz mnóstwo sprzężeń zwrotnych.
Czytelnicy, a zarazem komentatorzy ZnR miotają się między rozpaczą a nadzieją, niejednokrotnie obrzucając się inwektywami.
Mam więc prośbę do w/w specjalistów, aby przestali wysyłać sprzeczne sygnały i jednoznacznie określili swoje stanowiska, tak jak zrobili to m.in. Dennis Meadows czy Guy McPherson.
Moim skromnym zdaniem, zaznaczam że nie jestem specjalistą, na powstrzymanie globalnego ocieplenia jest już za późno. Do tego decyzje rządów świadczą o tym, że na radykalne działania nie ma co liczyć. Jedyne co możemy zrobić, to zacząć przygotowywać się na zmiany.
Jak stwierdził Dennis Meadows – „Istnieją dwa rodzaje dużych problemów. Jeden z nich nazywam problemami powszechnymi, drugi problemami globalnymi. Oba dotykają każdego z nas. Różnica jest następująca: problemy powszechne mogą zostać rozwiązane lokalnie przez małe grupy ludzi, ponieważ nie muszą oglądać się i czekać na innych. Jednakże problemów globalnych nie da się rozwiązać w jednym miejscu”.
Może trzeba odpuścić sobie problemy globalne a zająć się wyłącznie powszechnymi. Największym z nich jest chyba brak świadomości społecznej. Czytając komentarze do artykułów informujących o zmianach klimatycznych, włos jeży się na głowie.
Mam nadzieję, że moją opinię, a zarazem oczekiwania, podzielają inni Czytelnicy ZnR i NoK.

23.08.2016 9:44 Nowicjusz

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że częściej niż o ratowaniu planety, mówi się o wojnie. Może to jest najlepsze rozwiązanie? Nie będziemy musieli martwić się niepewna przyszłością.

23.08.2016 10:31 Adi

@ Nowicjusz.
Od dawna twierdzę, że tak właściwie nie wiadomo na jakie zmiany trzeba się przygotowywać.

Przychylam się do Twojej opinii, że jeżeli jakiekolwiek grupy ludzi przetrwają wyczerpanie surowców i zmiany klimatu to będą to małe społeczności.

Nie znam Pani Kardaś ale cenię ją i prof. Szymona Malinowskiego za edukację klimatyczną, którą prowadzi.

M. Popkiewicz to w mojej ocenie przedstawiciel większej grupy zielonych lobbystów forsujących propagandę OZE jako rzekome antidotum na zmiany klimatu i ograniczenie emisji. Starannie selekcjonuje informacje pomijając wiele negatywnych i niepewnych aspektów tych technologii. Zresztą coraz wyraźniej dostrzega to wiele osób. W istocie mamy rywalizację dwóch obozów zachłannych jedynie na zyski i wpływy - lobby węglowego i lobby OZE.

Tak więc nie sądzę żebyś od sponsorowanych lobbystów wbrew głoszonym przez siebie ideom często wiodących dosyć luksusowe życie dowiedział się czegoś poza tym, że powinieneś wydać swoje pieniądze na to czy na tamto.

Coraz wyraźniej widać, że w obliczu zachodzących zmian globalni gracze coraz wyraźniej prą do wojny w obronie swoich interesów. Destabilizacja dużych połaci świata i tak znaczących krajów jak ostatnio Niemcy, Francja, Ukraina czy Turcja, świadczy o tym, że w globalnym kotle wrze.
Jeżeli Amerykanie w panice ewakuują do Rumunii swój arsenał broni nuklearnej z bazy Incirlik w Turcji (która jest przecież na papierze sojusznikiem w NATO), to sytuacja wymyka się spod kontroli. Nowe sojusze pokazują, że przed nami nowe globalne rozdanie i nikt nie będzie sobie zaprzątał głowy ratowaniem klimatu.

23.08.2016 10:56 Nowicjusz

Tyle, że jeżeli w ewentualnym konflikcie zostanie użyta broń masowego rażenia, to nie będzie zwycięzców.

23.08.2016 11:08 Nowicjusz

@ADI
Wątpliwości co do OZE zacząłem mieć od chwili, gdy dowiedziałem się, że rozwojem tych technologii zainteresował Jeff Bezos, właściciel Amazona. Kogo jak kogo, ale tego gościa trudno podejrzewać o bezinteresowność. Dla niego liczą się tylko kolejne zera na koncie, oczywiście z jedynką na początku.

23.08.2016 11:13 Adi

Pytanie czy w scenariuszu wyczerpania zasobów i zmian klimatycznych jakie opisują Meadows i McPherson będą zwycięzcy?

W scenariuszu unicestwienia militarnego 90% populacji, pozostałe 10% zyskuje resztę zasobów. Każdemu z graczy chodzi o to żeby to było jego 10% populacji. Czekanie na scenariusz Meadows@McPherson, spowoduje iż będzie o losowe 10% populacji. Zatem wybór jest oczywisty. Każdy z graczy będzie chciał zawczasu rozjebać lottomat.

23.08.2016 11:36 C.

C.uważam,ze poczytność i wiarygodność tej strony byłaby większa, gdyby wyjaśniono dlaczego zrobiło się tak bardzo zimno.
To najgorsze lato od niepamiętnych czasów. Duża strata dla branży turystycznej. (oczywiście, ci co zapłacili 2400 zł w styczniu, to przyjechali).

ILE w tym roku było dni z chmurami? Nikt nie chce tego policzyć? Słońce stało się rzadkoscią. Sierpień zdaje się gorszy od lipca.

Śliwki pleśnieją zamiast dojrzewać.

Miłośnicy spiskowych teorii na tym mocno zyskają. to oni mogą wygrać wybory w USA. Zobaczymy co wtedy.

http://www.goldblog.pl/2013/10/najwieksze-oszustwo-ekonomiczno-naukowe-w-historii-swiata-globalne-ocieplenie/

23.08.2016 12:35 mad_bobul

@NOWICJUSZ

Trochę jest to zabawne, co napisałeś :):

-----
Może trzeba odpuścić sobie problemy globalne a zająć się wyłącznie powszechnymi. Największym z nich jest chyba brak świadomości społecznej. Czytając komentarze do artykułów informujących o zmianach klimatycznych, włos jeży się na głowie.
-----

O ile pamiętam, to sam dawałeś przykłady na to, jak beznadziejnym zadaniem są próby uświadamiania innych :).
Moim zdaniem próby podniesienia świadomości społecznej (już nie mówiąc zachęcenia do aktywnych zmian) to rzecz kompletnie niemożliwa. Jesteśmy zwierzętami sterowanymi przez emocje i racjonalność jest ostatnią cechą, którą można nam przypisać.


Zabawne są też dyskusje o przetrwaniu :D...
Naprawdę wierzycie, że ktokolwiek przetrwa globalny konflikt nuklearny?
Naprawdę wierzycie, że ktokolwiek przetrwa podniesienie temperatury o 10C?
I najważniejsze - naprawdę CHCIELIBYŚCIE być wśród tych, którzy (o ile to możliwe) przetrwają???

23.08.2016 13:00 Nowicjusz

@Mad_Bobul
Mówiąc o zajęciu się problemami powszechnymi, miałem na myśli władze różnych szczebli - chociaż obecna opcja polityczna nie daje żadnej nadziei. Jednak tak czy siak, władze będą musiały obudzić się jako pierwsze - społeczeństwo od nich, a nie od siebie, zarząda podjęcia działań. A to, na ile będą one efektywne, to już inna sprawa.
Co do społeczeństwa, to nie liczę na żadną zmianę postaw - przykładem może być powyższa wypowiedź @C.
Tacy, jak w/w komentator, obudzą się, gdy świat runie im na głowę. Ale wtedy będzie już za późno.

23.08.2016 13:57 Adi

Jedna z lepszych rzeczy jaką możemy zrobić to śledzenie jak odbywa się upadek społeczeństw i wyciąganie z tego odpowiednich wniosków

Tu jeden z przykładów:

http://wiadomosci.onet.pl/prasa/wenezuela-przegrywa-ze-smiertelna-choroba/w11m38

23.08.2016 15:09 Marcin Popkiewicz

@Nowicjusz
W zasadzie na pytania odpowiedziałem w "Świecie na rozdrożu" i "Rewolucja energetyczna. Ale po co?".
Pokrótce:
- to ostatnie stulecie dominacji paliw kopalnych
- jeśli mamy mieć szansę uniknąć krachu, trzeba zbudować system (nie tylko produkcja prądu, ale też transport, ciepło, przemysł, rolnictwo ...), który będzie działał bez nich
- OZE na bieżącym etapie rozwoju nie dadzą rady zasilić 7,5 mld ludzi żyjących po amerykańsku
- konieczne są daleko idące zmiany w sposobie zużywania energii, efektywności i sposobie życia (uważam, że per saldo podnoszące jego jakość)
- uważam, że z działaniami za długo czekaliśmy i będzie boleć tak czy inaczej. Pytanie o skalę tego bólu.
- uważam, że im więcej zrobimy, tym lepiej będą wyglądać nasze szanse.
Wszystkie te kwestie rozwijam w książkach, od możliwej skali zmiany klimatu przez kwestie ropy i innych zasobów po wizję zrównoważonego systemu energetycznego.

23.08.2016 17:27 WJ

@NOWICJUSZ
Doceniam Twój apel do Redakcji.

Wyrażam swoje poparcie dla Każdego kto podejmuje próbę, nawet jeśli nieudaną, wpłynięcia na zmianę świadomości, choćby jednej osoby.
Przyznaję jest to niewdzięczne zadanie...

23.08.2016 18:53 Coyote

@MAD BOBUL

Globalna wojna termojądrowa nie zmiotłaby człowieka , głowic i środków przenoszenia nie ma tak dużo żeby wcelowano w każdą dziurę 1-2 tys czy nawet kilkanaście tys mieszkańców . Część głowic użyto by do zniszczenia wrogich pocisków w wysokiej fazie lotu , część do tzw "przeorania gruzów" już nie mówiąc o tym że większość tego sprzętu ma delikatnie mówiąc swoje lata .
Hiroszima i Nagasaki jakoś żyją mimo że oberwały prymitywnymi , dość brudnymi bombami , podobnie ludzie na byłych poligonach jądrowych w Kazachstanie .
"Ostatni brzeg" to po prostu cwana bzdura za pieniądze GRU , relikt rozmiękczania kapitalistów który żyje teraz własnym życiem .
Rzeczywistość jest taka http://www.mojeopinie.pl/czy_mozna_przezyc_wojne_nuklearna,3,1244047960
Podobnie z ociepleniem , mogiła z perspektywy jednostki , z perspektywy gatunku tylko pewne problemy .

Czy chce żyć w takim świecie ? Nie .
Wybór jest ? Nie .
Więc zamiast dobijać się abstrakcyjnymi bzdurami lepiej się szykować mentalnie i fizycznie .

23.08.2016 19:16 P.

@ADI - scenariusz unicestwienia militarnego

Scenariusz unicestwienia militarnego nie jest potrzebny. Wystarczy spowodować epidemię, która unicestwi 70-80% ludności. Oczywiście najbogatsi i najważniejsi odpowiednio wcześniej się zaszczepią / zabezpieczą.

23.08.2016 20:03 Bartek

@C.
Ja ma już parę lat. Obecne lato jest i tak lekko powyżej średniej wieloletniej. Lipiec był 15 z rzędu rekordowym miesiącu.
Nawet jeśli trafi się zimny miesiąc, to nie znaczy, że nie ma globalnego ocieplenia. Liczy się trend i właśnie temperatura "globalna"

23.08.2016 20:29 Mariusz R.

Z punktu widzenia życia planetarnego totalny konflikt nuklearny byłby bardziej korzystny, niż dalsze pompowanie atmosfery gazami cieplarnianymi i niszczenie wszystkich możliwych ekosystemów presją wyżywienia, ubrania i wyposażenia kilku miliardów ludzi. Byłoby to szybkie cięcie i, jeśli liczy to już jakiś komputer w takich miejscach jak Pentagon, to z pewnością wyliczy, że życie, w tym nieliczni przedstawiciele homo sapiens, miałoby zdecydowanie większe szanse na reaktywacje w świecie Mad Max'a. Promieniowanie przyspieszyłoby jedynie selekcję naturalną i ewolucję gatunków.

Im dłużej analizuję sytuację systemu, tym bardziej nabieram pewności, że konfrontacja ogólnoświatowa z użyciem broni jądrowej jest niemal pewna.
Jeśli bowiem przez następne kilkanaście lat nadal będziemy wywierać tak wielką presję na nasze środowisko, to system zostanie wytrącony tak skutecznie z równowagi, że o przeżyciu nawet najlepiej wyposażonej garstki ludzi mowy być nie może.

23.08.2016 20:55 Mariusz

Czy ja dobrze widzę - doszliście już do etapu na którym nacisnęlibyście guzik atomowy byle zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych? Jak to nazwać ? Antyociepleniowy nazizm?

23.08.2016 21:25 zbig001

Życie bez ropy jest niewyobrażalne, ale ostatecznie nie wiem na ile niemożliwe.
Spadki PKB o 90% nie będą spadkami zasobów podstawowych środków do życia o 90%. Świat po peak oil staram się widzieć jako kres szybkiego życia, rozpasanej konsumpcji, operacji plastycznych, wymiany ubrań, mebli i samochodów co kilka lat, wyrzucania na śmietnik gór żywności, bezustannych wyjazdów i wylotów w każdy weekend.
Trzecia licząc od słońca planeta stanie się cała trzecim światem.

Ale nie wierzę żeby kraje które mocno teraz stawiają na OZE, i mają większość społeczeństwa świadomą ekologicznie i obeznaną z pojęciem zrównoważonego rozwoju, nie miały sporego handicapu. Los je wynagrodzi, aż może zmieni się od tego układ sił politycznych.

Tylko w Polsce narasta od lat jakaś dziwna atmosfera, już w 2009 r. na stronie pracownia.org.pl padła dość znamienna uwaga
"w ostatnim czasie zaczynam spotykać pogardliwe wypowiedzi także ludzi młodych pod adresem „nawiedzonych ekologów”. Ktoś im to zaszczepił, bo wypowiadający się najwyraźniej nigdy osobiście nie spotkali żadnego „ekologa”, nie mówiąc o spotkaniu ekologa zawodowego, doktora lub profesora wyższej uczelni."

23.08.2016 21:43 Mariusz R.

@Mariusz, nie szalej!
To jedynie estymacja tego, co wyliczyłby beznamiętny komputer w oparciu o twarde dane, a nie apel o szybkie działanie. Ani ja, ani nikt zdrowy na umyśle nie chciałby dożyć czasów totalnej wojny wszystkich ze wszystkimi. Jednak pobożne życzenia nie mają najmniejszego wpływu na naszą przyszłość, więc jeśli ktoś mający władzę przeprowadzi takie obliczenia, to nie ma pewności, co z tego wyniknie.
Czytałem niepokojące informacje, że niektóre agencje wojskowe USA zlecają niezależnym firmom analizy skutków dla USA przeprowadzenia wojny konwencjonalnej z Chinami dziś lub za 10 lat i analizy sugerują, że wynik odłożonego w czasie konfliktu z Chińczykami nie byłby pomyślny dla USA. Czy to daje do myślenia?

23.08.2016 22:30 Mariusz

Cyt "Z punktu widzenia życia planetarnego totalny konflikt nuklearny byłby bardziej korzystny, niż dalsze pompowanie atmosfery gazami cieplarnianymi"

Nie byłby bardziej korzystny bo ludzkość niczego by się nie nauczyła. Na przykład dalej ludzie nie mieliby pojęcia czy faktycznie prawie doprowadzili do poważniejszego GO czy nie. Pozwólcie ludziom uczyć sie na błędach i wyciągać wnioski

24.08.2016 7:48 observer

@ADI
Wciąż nie odpowiedziałeś mi na pytanie, czy zrezygnowałeś z prądu i stacji benzynowych.

"Nie jestem samochwałą. Pamiętam jak Marcin Popkiewicz pochwalił się, że używa starego telefonu komórkowego. Kiedy wyciągnąłem z kieszeni swój jeszcze starszą NOKIĘ bez kamerki i nawet bez możliwości odbierania MMS jakiej nikt już dziś nie używa, stwierdził - wygrałeś. O kilkunastoletnim laptopie i reszcie nie będę się rozpisywał, jak na obecne czasy żyję niezwykle oszczędnie. "

Żyjesz oszczędnie, ale to oznacza tylko tyle, że jesteś sknerus. Używanie starego telefonu to tylko przykład że niewiele robisz w celu zmniejszenia emisji.

Może podaj przykład konkretnych KOSZTÓW, jakie poniosłeś, by zmniejszyć emisję. I to nie kosztów, które dały ci oszczędności, tylko kosztów, które zmniejszyły emisję.

24.08.2016 7:52 observer

@ADI
"No a OZE ? Miało pomóc a tu kupa! "

Wracam do pytania. Zasugerowałeś w swoim pytaniu, że świat przeszedł na OZE (OZE miało pomóc, jeśli świat zamieni paliwa kopalne na OZE). Napiszesz wreszcie na jakiej podstawie twierdzisz, że świat przeszedł na OZE?


A ja ci odpowiem, dlaczego jest tak, jak teraz. Otóż świat nie przeszedł na OZE. Nie zrobiono tego, ponieważ lobbyści - tacy jak ty - torpedują wszelkie pomysły zmniejszenia przejścia na OZE.

To między innymi twoja wina i tobie podobnych, że wciąż - mimo możliwości technologicznych - tkwimy w zależności od paliw kopalnych.

I nie uratuje cię twoja Nokia - kwiatek do kożucha.

24.08.2016 8:54 Nowicjusz

@Marcin Popkiewicz
Bardzo przepraszam, ale ta odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje. Być może jestem upierdliwy ale chodzi mi o coś innego – czego możemy oczekiwać za 5 lub 10 lat przy obecnych trendach i podejmowanych aktualnie przez ludzkość działaniach?
To jakie powinniśmy podjąć kroki, to mniej więcej wiem. Z tym, że postulowane działania podejmowane są o co najmniej 20 lat za późno i w stopniu niewystarczającym. Z pewnością nie spowodują one zatrzymania zmian klimatycznych a wręcz mogą je przyspieszyć (spadek globalnego zaciemnienia). Na to, aby stężenie CO2 w atmosferze zaczęło spadać, potrzeba setek lat i to przy zerowych emisjach.
Poza tym, to co się postuluje i podejmowane działania, to moim zdaniem, leczenie objawów a nie przyczyn. Podstawowymi przyczynami są: niekontrolowany przyrost naturalny, nadmierna konsumpcja i gigantyczne marnotrawstwo. W żadnej z w/w dziedzin nie podejmuje się radykalnych kroków.
Co roku na świecie przybywa ok. 70 mln nowych mieszkańców. W samych Indiach jest to ok. 15 mln. Organizacje humanitarne skupiają się wyłącznie na ratowaniu życia a nie na ograniczeniu przyrostu. Nie wystarczy uratować komuś życie – równie ważne jest zapewnienie mu przyszłości.
Konsumpcja raczej nie spadnie ale będzie wzrastać. Mieszkańcy krajów bogatych nie zrezygnują ze swego stanu posiadania, natomiast mieszkańcy krajów biednych będą dążyć do podniesienia poziomu życia. Przy ograniczonych zasobach i zmianach klimatycznych jest to na dłuższą metę niemożliwe.
Do tego dochodzi gigantyczne marnotrawstwo. I nie mam tu na myśli marnowania żywności – wzrastające ceny i braki w zaopatrzeniu wymuszą oszczędność. Podobnie może być z dobrami konsumpcyjnymi, chociaż tu już nie mam takiej pewności. Chodzi mi np. o zbrojenia i koszty prowadzenia wojen. Wg oficjalnych danych świat w 2015 r. wydał na zbrojenia 1,7 biliona $. Co gorsza wydatki te zaczynają wzrastać. Nie podejmuję się wyliczyć, ile zbrojenia pochłaniają surowców i paliw. Nie podejmuję się również wyliczyć, ile za te pieniądze można zrealizować inwestycji, pozwalających na ochronę przed zmianami klimatycznymi i poprawę warunków życia.
Podobnie jest w przypadku imprez sportowych jak igrzyska czy mistrzostwa świata w piłce nożnej. Wydaje się miliardy, które tak naprawdę są wyrzucane w błoto. Przykładem mogą być ostatnie igrzyska w Rio de Janeiro
Zmiany klimatyczne w Polsce w najbliższym czasie nie muszą być zbyt radykalne, chociaż możemy spodziewać się coraz częstszych susz, powodzi lub huraganów. Gorzej, nie licząc Arktyki, sytuacja wygląda w krajach tropikalnych. W Indiach, Pakistanie i na Bliskim Wschodzie temperatura mokrego termometru stopniowo zaczyna zbliżać do 35ºC. Spowoduje to, że warunki do życia w tamtym obszarze będą coraz trudniejsze o ile w ogóle możliwe. Z pewnością coraz większa liczba mieszkańców zacznie emigrować, najpierw do miast a następnie do innych krajów. Jedynymi realnymi kierunkami dla mieszkańców południowej Azji i Bliskiego Wschodu to Europa i Australia.
Subkontynent indyjski zamieszkuje obecnie ok. 1,6 miliarda ludzi. Jeżeli tylko 10% z nich postanowi wyemigrować, będzie to ok. 160 mln. Czy Europa będzie w stanie ich przyjąć – raczej nie. Jeżeli ich nie wpuścimy, okażemy się niehumanitarni. Jeżeli wpuścimy, sami przyniesiemy sobie upadek. Sytuacja raczej patowa.
Podejmowane przez świat działania często idą w niewłaściwym kierunku. Koncerny motoryzacyjne interesują się przede wszystkim produkcją elektrycznych samochodów osobowych. Jednak samochodem nie zaoramy pola, nie zbierzemy plonów, nie dowieziemy materiałów na budowę. Samochodami osobowymi nie będziemy również w stanie zaopatrywać w żywność coraz liczniejszych i coraz większych metropolii.
Media straszą nas wzrostem poziomu mórz. Jest to zagrożenie, ale raczej długoterminowe. Większym zagrożeniem jest erozja gleb (wg ONZ co roku traconych jest ok. 12 mln ha gruntów rolnych), przełowienie mórz czy coraz większy brak wody pitnej.
Sam Carana na portalu Arctic News przewiduje, że do 2026 r. globalna temperatura może wzrosnąć nawet o 10ºC. Chciałbym wiedzieć, na ile ta prognoza jest realna oraz jakie będą skutki takiego wzrostu?
Mieszkam w podpoznańskiej gminie, którą na razie omijają większe kataklizmy. Społeczeństwo jest więc całkowicie nie zainteresowane problematyką. Dla większości najważniejsze jest, że słońce świeci, od czasu do czasu pada deszcz, na stacji paliwa jest pod dostatkiem a w sklepach żywności. Nikogo tak naprawdę nie interesuje, co będzie za 5 lub 10 lat, nie mówiąc o dalszej perspektywie czasowej. Nawet moja druga połowa uważa, że moje obawy to tylko fanaberie.
Podsumowując ten przydługi tekst, chciałbym wiedzieć, jaką opinię w tych sprawach prezentują fachowcy. Wiem, że jest to wróżenie z fusów, ale dobrze byłoby się pokusić o jakąś kompleksową ocenę zagrożeń, biorąc pod uwagę obecne trendy, a nie to, co powinniśmy zrobić. Nie chodzi o mnie, ale mam dzieci i wnuki i nie wiem, co je czeka w niedalekiej przyszłości.

24.08.2016 9:15 Ans

@MAD_BOBUL
Zmiana świadomości społecznej jest możliwa - patrz ruchy antyszczepionkowe ;-). Kiedyś kwestionowanie takich rzeczy, jak stosowanie szczepionek byłoby praktycznie nie do pomyślenia. W czasach internetu i rozwoju technik manipulacji jest. Ale właśnie trzeba się odwoływać do emocji ludzi, a nie ich rozsądku. Co nie oznacza, że to coś szczególnie da - jakby na to nie spojrzeć antyszczepionkowcy to jednak margines ;-).

Też nie chcę żyć w świecie „po upadku”. Bo to będzie świat, w którym przetrwają nie „najlepiej wyposażeni” (w szerokim rozumieniu), ale najbardziej bezwzględni. Może zresztą to, jakim jesteśmy gatunkiem wynika właśnie z takiej selekcji w przeszłości.
Bawi mnie rozprawianie o „szykowaniu się”. Niestety samowystarczalność nie wystarczy – trzeba jeszcze przygotować się na (w przenośni i dosłownie) eliminowanie konkurencji.
Dlatego uważam, że lepiej robić cokolwiek niż nic, licząc, że unikniemy twardego lądowania, nawet jeśli prawdopodobieństwo tego to 0,1%. To zawsze więcej niż 0.


@ZBIG001
„Nawiedzeni ekolodzy" jak i inne cuda negacjonistów przybyły do nas z USA. To część retoryki, która ma pokazać, że ludzie walczący o zmianę, czyste środowisko itp. to wariaci zagrażający „gospodarce” (czytaj: nieokiełznanemu bogaceniu się elity). Korporacje mają kasę na PR i od kilkudziesięciu (!) lat urabiają masy – później mądrale typu Mikke przeszczepiają to na inne grunty. Jeśli nie można walczyć z faktami, można dyskredytować ludzi, którzy te fakty wypowiadają.

@ADI
Niesmaczne i żałosne stają się Twoje przytyki do Marcina P.
I zmartwię Cię, jeśli czujesz się zadowolony ze swojego oszczędnego trybu życia - są ludzie, którzy robią dużo więcej od Ciebie (i w wymiarze osobistym i społecznym). Twój stary telefon, zbieranie śmieci w lesie to nic. Dowartościowywanie się kosztem innych to dziecinada.

24.08.2016 9:30 Adi

@ANS odpowiedziałem na pytanie. Nigdy nie twierdziłem że jestem najlepszy w temacie. Cieszę się, że są lepsi ode mnie. Aczkolwiek Ci "zieloni" których poznałem osobiście to zwykli ściemniacze.

@observer
Czyli wychodzi na to, że osoby takie jak ja czy Marcin P. to zwykłe sknerusy i taki styl życia nie ma nic wspólnego z zieloną propagandą.

Trzeba wydać jak najwięcej na nowe energooszczędne smartfony i laptopy. Do tego obowiązkowo fotowoltaika i wiatrak. Tak aby "zieloni" naganiacze mieli tłuste prowizje od swoich sponsorów.

Observer pytasz:
"Może podaj przykład konkretnych KOSZTÓW, jakie poniosłeś, by zmniejszyć emisję. I to nie kosztów, które dały ci oszczędności, tylko kosztów, które zmniejszyły emisję."

Ja już pisałem powyżej:
"Tak więc nie sądzę żebyś od sponsorowanych lobbystów (...) dowiedział się czegoś poza tym, że powinieneś wydać swoje pieniądze na to czy na tamto. "

Observer piszesz:
"Otóż świat nie przeszedł na OZE. Nie zrobiono tego, ponieważ lobbyści - tacy jak ty - torpedują wszelkie pomysły zmniejszenia przejścia na OZE."

To bardzo interesujące że kraje afrykańskie, Azji pd, czy obu Ameryk masowo nie przechodzą na OZE mimo świetnych warunków. Chyba jednak coś nie tak z tym biznesem.

24.08.2016 9:33 Nowicjusz

@Marcin Jopkiewicz
Dodam jeszcze, że ta beztroska dotyczy również władz samorządowych. Cały czas uchwala się kolejne plany zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę mieszkaniową i działalność gospodarczą na gruntach o największej wartości rolniczej – mamy dość dużo ziemi III klasy. Gmina buduje kolejne obiekty publiczne jak szkoły, komisariat policji, jednak na żadnym z nich nie przewidziano zainstalowania paneli słonecznych.
Jeszcze 25 lat, gdy funkcjonowały PGR-y, na niektórych gruntach, w okresie suszy stosowano nawadnianie. Obecnie w takiej sytuacji rolnicy ograniczają się do zgłaszania szkód i oczekiwania na odszkodowanie – mimo iż żaden z nich nie jest ubezpieczony.
Nie bierze się w ogóle pod uwagę budowy małych zbiorników retencyjnych, które w okresach suszy mogłyby być wykorzystane do nawadniania a w okresach mokrych do magazynowania wody.
Za to jeszcze niedawno największą ambicją włodarzy była budowa stadionu piłkarskiego za 10 mln złotych (roczny budżet gminy to ok. 80 mln złotych) – na mecze przychodzi kilkadziesiąt osób. Nie chwaląc się, udało mi się tą inwestycję zablokować – prowadzę lokalnego bloga, dzięki czemu mogłem nagłośnić temat.

24.08.2016 9:38 Nowicjusz

Miało być Marcin Popkiewicz - psikus komputera

24.08.2016 9:39 Adi

"Zieloni" nie lobbują za małą retencją bo nie mają w tym biznesu.

24.08.2016 9:43 Adi

"Twój stary telefon, zbieranie śmieci w lesie to nic. "

@ANS
Ok, od dziś nie zbieram śmieci. Dzięki za uświadomienie!

24.08.2016 9:53 pole torsyjne

jestem pewny że nie człowiek będzie naprawiał to co zepsuł ani nawet grupa wybitnych specjalistów dlatego że jedyne czym dysponujemy w dużej ilości jest PYCHA a to w połączeniu z inteligencjom zapowiada duże kłopoty.
a tu już inny temat https://www.youtube.com/watch?v=04QNe-0s448

24.08.2016 10:08 zbig001

@NOWICJUSZ
A co za tragedia ma się stać w ciągu 10 lat? W Polsce najwyżej będzie więcej półpustyni w centrum kraju i częste wyłączenia prądu, albo rząd zdecyduje aby elektrownie zrzucały gorące wody i będziemy mieć martwe co większe rzeki.
Pół miliarda hindusów na granicy z powodu temperatury mokrego termometru? Jeszcze nie za 10 lat.

Martw się co będzie w perspektywie ćwierćwiecza. Ale nikt ci nie powie przed czasem jaka będzie skuteczność i zwrot z inwestycji technik EOR. Jeśli techniki EOR okażą się efektywne, i będzie możliwe danie drugiego życia takim gigantycznym złożom jak Ghawar w Arabii Saudyjskiej, i jeśli rządy ulegną pokusie wyboru "business as usual" to wtedy jesteśmy ugotowani.

Może niech by wreszcie załamał się system oparty na ropie? Transportem bym się nie martwił. Niech towarzystwo na drogach raczy zwolnić ze 140 km/h do 30, pojazdy będą mogły być 90% lżejsze. Zniknie problem jak je napędzać, będzie wiele rozwiązań do wyboru.
W czasach czumaków jescze niższa prędkość wołów nikomu nie szkodziła, i mogła rozpędzać się rewolucja przemysłowa.

24.08.2016 10:36 Nowicjusz

@Zbig001
Odnoszę wrażenie, że próbujesz zbagatelizować problem. nie opieram się na swojej wiedzy, bo takiej nie posiadam, ale na przewidywaniach naukowców. Część z nich, np. Dennis Meadows prognozuje początek upadku na rok 2020 a więc już za 4 lata. Być może prognozy te są przesadzone, ale nie można ich wykluczyć. Nawet, gdyby całą gospodarkę światową przestawić na nowe tory, to czasu pozostało zbyt mało, aby się przygotować na katastrofę.

24.08.2016 11:01 Adi

"Niesmaczne i żałosne stają się Twoje przytyki do Marcina P. "

@ANS
O Marcinie P napisałem powyżej tak:

"M. Popkiewicz to w mojej ocenie przedstawiciel większej grupy zielonych lobbystów forsujących propagandę OZE jako rzekome antidotum na zmiany klimatu i ograniczenie emisji. Starannie selekcjonuje informacje pomijając wiele negatywnych i niepewnych aspektów tych technologii. Zresztą coraz wyraźniej dostrzega to wiele osób. W istocie mamy rywalizację dwóch obozów zachłannych jedynie na zyski i wpływy - lobby węglowego i lobby OZE."

Są inni nawet w Polsce, którzy podnoszą wiele problemów związanych z OZE których M. Popkiewicz nie przeanalizował rzetelnie w swoich książkach. Co jest bardzo dziwne znając naukowe zacięcie autora odnośnie zmian klimatu. A tych wątpliwości jest naprawdę dużo:

że zacytuję:

Istnieje wrażenie, że mamy wybór pomiędzy paliwami kopalnymi i technologiami czystej energii, takimi jak ogniwa słoneczne i turbiny wiatrowe. Ten wybór jest iluzją. (1) Alternatywne technologie energetyczne opierają się na paliwach kopalnych na każdym etapie swojego życia. Alternatywne technologie energetyczne potrzebują paliw kopalnych do celów wydobywczych, do budowy fabryk, do instalacji, bieżącej konserwacji i likwidacji. Ponadto, ze względu na nieregularną podaż energii słonecznej i wiatru, obok tych technologii muszą przez cały czas funkcjonować elektrownie zasilane paliwami kopalnymi. I co najważniejsze, finansowanie energii alternatywnej uzależnione jest od rodzaju gospodarczego wzrostu, który umożliwiają jedynie paliwa kopalne.

Pokutuje błędne przeświadczenie, że w chwili, kiedy alternatywne technologie energetyczne wystartują, będą w stanie pofrunąć samodzielnie. Jednakże alternatywne technologie energetyczne należy rozumieć jako produkty paliw kopalnych. Dzisiaj budowa turbiny wiatrowej jest znacznie droższa niż dziesięć lat temu. Biopaliwa zależne są od nawozów petrochemicznych i energochłonnego rolnictwa. I chociaż subsydia stoją za pozornie szybkim spadkiem kosztów technologii solarnej, większy koszt zainstalowanego systemu słonecznego zalega w instalowaniu, czyszczeniu, naprawie, ubezpieczeniu i innych wydatkach na obsługę techniczną, co demonstruje baza danych terenowych z Kalifornii."

Nadto wydobycie pierwiastków ziem rzadkich jest niezwykle szkodliwe dla środowiska.

"W zasadzie jedynym dostawcą tych surowców są Chiny. W przypadku neodymu nazwa metal ziem rzadkich jest o tyle myląca, że złoża tego minerału znajdują się w różnych punktach globu. Proces wydobycia i rafinacji neodymu jest na tyle niebezpieczny i toksyczny, że właściwie jedynie Chiny są gotowe ponieść związane z tym koszty ekologiczne. Dlatego odpowiadają one za 90% produkcji neodymu na świecie."

https://www.youtube.com/watch?v=t_UdqZdFr-w

Wielokrotnie zadawałem i tu na forum te pytania i zawsze zapadała cisza. Dlatego uważam, że Marcin Popkiewicz świadomie unika całościowej analizy dotyczącej plusów i minusów OZE. Stąd kwalifikuję go jako zwykłego lobbystę. Także z kilku innych powodów, którę jeśli chcesz mogę przedstawić.

24.08.2016 12:44 logic

To już żydostwo z NWO (Rockefellery, Soros, Rotschildy ) już o tym pomyslalo ma byc wojna atomowa i depopulacja do 500 mln ludzi.
Po wojnie te 500 mln ma zamieszkać w dystryktach-miastach bedacych pod pełną kontrolą ponad to kazdy bedzie obowiązkowo zaczipowany.

24.08.2016 13:03 P.

@ LOGIC

Podaj, proszę, swoje źródło informacji.

24.08.2016 14:12 WJ

@NOWICJUSZ
Brawo.
Wydaje mi się, że dotknąłeś w swoim tekście sedna aktualnej sytuacji.

Myślałam, że jestem odosobniona w dostrzeganiu niektórych absurdów rzeczywistości jak olbrzymie imprezy sportowe czy ekscytacja polityków zbrojeniami, a marazm w podejmowaniu działań ratujących środowisko szeroko pojęte. Przecież zmiany wywołane GO uderzą w każdy kraj, choćby pośrednio.

Uwagi dotyczące samorządowców również podzielam. Mieszkam w Wielkopolsce i wiem jak trudno ze zrozumiem wśród lokalnej społeczności dla podejmowanych na portalu tematów.

Jak trafić na Twojego bloga?

24.08.2016 14:25 WJ

@ADI
Twoje przytyki wobec MP mnie wkurzają, ale ćwiczę cnotę cierpliwości. Możliwe, że podejmę kiedyś temat, ale żeby wskazać na pewien uniwersalny w relacjach ludzkich mechanizm, który mi się tu rysuje.

A piszę do Ciebie, bo uważam w przeciwieństwie do ANS i OBSERVER-a, że zbieranie śmieci czy używanie telefonu do zajechania ma sens. Małe, ale ważne gesty, bo zwielokrotniane mają siłę. Śmieci zalegają nie tylko w oceanach, ale też na polach i w lesie. I to przykre, jeśli się jest blisko Natury.

24.08.2016 14:35 Nowicjusz

@WJ
Blog Społeczny Dopiewo - http://blogdopiewo.blogspot.com
Z tym, że raczej unikam tematów, poruszanych na ZnR. Po prostu nikogo w Gminie one nie interesują, nawet w prywatnej korespondencji mailowej.

24.08.2016 15:15 zbig001

A tymczasem w Chile energia słoneczna staniała do 2.91 centa za kilowatogodzinę...

Tyle uzyskała na rządowej aukcji hiszpańska Solarpack Corp. Tecnologica i uznała inwestycję za opłacalną.
Pomagają na pewno warunki klimatyczne w Chile, ale jeśli firma zmieściła w tej cenie koszta lobbingu, to efektywność fotowoltaiki jeszcze bardziej zastanawia.

24.08.2016 17:12 Mariusz

Oni tam mają z 3000 słonecznych godzin rocznie a my ok 1000. No i oni maja nasłonecznienie blisko 1000W na metr2 a u nas to średnio chyba 700W ale słyszałem różne opinie.
Aha - ostatnio tez dowiedziałem sie od firmy co mi chciała wcisnąć panele PV że jak na panelu jest że daje ok 250W to dotyczy to nasłonecznienia na poziomie 1000W/ m2. WIęc w praktyce zestaw 5kW da nam w dobrym polskim słońcu ok 3,5kW.

Jeśli w Chile mają trackery to dostają dodatkowo chyba ponad 40% w stosunku do instalacji nieruchomej. U niech niebo jest czyste więc jest mało światła odbitego więc jest duży sens robić instalację z trackerami. Dzięki niej mają sporo prądu od rana do wieczora

24.08.2016 17:17 Mariusz

Wyszło mi że instalacja kupiona od firmy za 34000zł na dachu zwracałaby mi się w jakieś kilkanaście lat. Ale kupując wszystko samodzielnie na Allegro (panele plus inwerter) i wykonując tracker z materiałów z odzysku mógłbym się zmieścić w powiedzmy 26000zł i maiałbym o jakieś 30% więcej energii. To by dało zwrot w ciągu powiedzmy 7 - do 8 lat

24.08.2016 20:14 zbig001

"w praktyce zestaw 5kW da nam w dobrym polskim słońcu ok 3,5kW."
Ciekawa uwaga. Nasłonecznienie w sensie maksymalnej wydajności fotoogniw, jeśli dobrze rozumiem.

Bo nasłonecznienie w sensie całej energii elektromagnetycznej jest sporo większe, tylko nie wszystko panel jest w stanie wyłapać
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9d/SolarGIS-Solar-map-World-map-en.png

24.08.2016 20:18 Ans

@ADI
Nieszczególnie interesuje mnie roztrząsanie czyiś wyborów życiowych i licytacje na osiągnięcia czy wyrzeczenia. Natomiast przytyki i wycieczki osobiste są po prostu irytujące.
Taktyka, którą stosujesz przypomina taktykę denialistów, którzy nie mogąc dyskutować z faktami biorą się za manipulowanie emocjami odbiorców i nagonkę na naukowców.

Dziwne byłoby gdyby OZE miały tylko zalety. Podpowiem Ci, że elektrownie węglowe i atomowe też mają swoje wady. BTW W „Rewolucji energetycznej” MP jednak coś wspomina o wadach OZE. Ubolewanie nad tym, jak to chińskie środowisko naturalne jest niszczone przez wydobycie metali ziem rzadkich tylko w kontekście produkcji paneli fotowoltaicznych jest dziwaczne. Problem to nie samo OZE, ale cały nasz system gospodarczy. Ten zarzut nie jest więc stricte przynależny do tematu OZE. Zresztą OZE to także np.: biogazownie, lobbowanie za nimi też jest moralnie naganne?

@WJ
„...bo uważam w przeciwieństwie do ANS i OBSERVER-a, że zbieranie śmieci czy używanie telefonu do zajechania ma sens.”

Nie chodziło mi o to, że to bez sensu – chodziło mi o to, że licytowanie się kto, co i jak jest bez sensu – bo są ludzie, którzy robią więcej i wtedy nasze działania wydają się „niczym” ;-).

Niech każdy robi co chce i ile może. Tylko nie rozumiem, jak powodem do dumy, może być to, że ma się starszy telefon niż ktoś inny, to mega dziecinne. Czy mam się wstydzić tego, że mój telefon ma tylko 10 lat? Wolę myśleć o tym co mogę robić, co robię i na co pożytkuję czas – zarówno w wymiarze społecznym jak i osobistym. I podnosić sobie poprzeczkę, a nie szukać źdźbła w czyimś oku.

24.08.2016 20:19 Adi

@ Mariusz
Musisz uwzględnić że sprawność PV silnie zależy od temperatury panela. 250 W to moc podawana w warunkach laboratorium w temp. znamionowej 20 stopni. W słoneczny letni dzień temperatura powierzchni panela to ok. 60-65 stopni i oznacza spadek jego wydajności o 25-30%. Sprawdź specyfikację techniczną dowolnego panela, ponadto potwierdzili mi to specjaliści z firmy Energa którzy zajmują się obsługą farmy PV pod Gdańskiem. O tym też "zieloni" ani dystrybutorzy nie mówią.

24.08.2016 20:33 Adi

@ANS
Wielu na tym forum zajmuje się głównie rozstrząsaniem moich prywatnych spraw i stawia pytania o moje osobiste postawy.

"W „Rewolucji energetycznej” MP jednak coś wspomina o wadach OZE"

Dzięki za potwierdzenie mojej opinii, że rzetelnej oceny wad OZE w książkach Marcina nie ma :-(
Jak widzisz na tym prostym przykładzie sama potwierdzasz fakty, które podaję.

"a nie szukać źdźbła w czyimś oku."

ale właśnie dokładnie to robisz

24.08.2016 20:37 Adi

"Zresztą OZE to także np.: biogazownie, lobbowanie za nimi też jest moralnie naganne?"

Jeżeli przedstawia się wybiórcze dane a ukrywa się i przemilcza niewygodne tak jak robi Marcin Popkiewicz kreujący się na specjalistę - naukowca od zrównoważonego rozwoju to tak. Również jest to naganne.

24.08.2016 21:04 Mariusz

Chyba najbardziej miarodajne są wyliczenia, z których wynika że 1 kWp daje rocznie około 1MWh(na nieruchomej instalacji). Czyli 5kWp da 5 razy więcej. Wydaje mi się że z tanim trackerem instalacja robiona własnoręcznie zwróciłaby się gdzieś po 7 latach. Czyli nie tak źle ale i tak na razie mnie nie stać ;-)

24.08.2016 21:41 Ans

@ADI
Ale ja nie pytam o Twoje osobiste sprawy, zajmij się sobą, a nie Marcinem czy innymi. Inni niech też się zajmą sobą ;-). Tak będzie najzdrowiej.

Jakiej chcesz tej oceny wad OZE? Książki 500-stronicowej na ten temat? Napisz, chętnie przeczytam.

Gdzie szukam w Twoim oku tego źdźbła? Jakoś wybiórczo czytasz, albo ja tak niewyraźnie piszę ;-P.

Twoja logika jest dla mnie zbyt pokrętna. Wady OZE to nie jest wiedza tajemna. Nikt nie musi niczego ukrywać, bo są to powszechne, łatwo dostępne fakty.

24.08.2016 22:11 Adi

Ja się nie zajmuję osobistymi sprawami Marcina tylko wyraziłem ocenę jego działalności publicznej.

Wystarczy jak ktoś odpowie na pytania, które zawarłem w komentarzu o 11.01. Nie będę pisał książek bo nie prowadzę działalności publicznej w zakresie OZE i nie mam takiego zamiaru.

"Nikt nie musi niczego ukrywać, bo są to powszechne, łatwo dostępne fakty."

Jeżeli masz takowe źródła proszę o linki, chętnie poczytam.

24.08.2016 22:19 Marcin Popkiewicz

@ADI

Piszesz, że:
1. "forsuję propagandę OZE jako rzekome antidotum na zmiany klimatu i ograniczenie emisji"
2. "starannie selekcjonuję informacje pomijając wiele negatywnych i niepewnych aspektów tych technologii"
3. "unikam całościowej analizy dotyczącej plusów i minusów OZE"

Nie "forsuję propagandy", nie "selekcjonuję informacji" i nie "unikam całościowej analizy".

Ale po kolei:
Uważam, że to ostatnie stulecie świata dominacji paliw kopalnych i zadaję pytanie co potem.
Z opcji "koniec cywilizacji", "atom", "OZE+EE" uważam, że najlepiej rokuje ta trzecia.
Zadaję pytanie, czy w ogóle możliwe jest oparcie się na OZE bez paliw kopalnych (od przetłumaczenia "Zrównoważonej energii" i obliczeń dla Polski przez moje książki i artykuły. Wychodzi mi, że owszem jest to możliwe, jeśli przechodzenie na OZE połączymy z radykalną (ale realną) poprawą efektywności i zmianami stylu życia (w mojej opinii podnoszącymi jakość życia).
Wcale też nie twierdzę, że to proste, czy że musi się udać. Wielokrotnie w artykułach i książkach podkreślałem skalę wyzwania.
Dziś, kiedy w światowym miksie energetycznym dominują paliwa kopalne (o czym otwarcie w książkach piszę) źródła OZE też robi się głównie za pomocą maszyn/energii paliw kopalnych. Ale w miarę odchodzenia od paliw kopalnych będzie to mniej, mniej i mniej, aż wreszcie wcale.
Są elementy oczywiste: domy, na ogrzewanie których zużywa się kilka procent ciepła zużywanego do ogrzania obecnego typowego domu, ogrzewanie pompami ciepła zasilanymi z lokalnych źródeł (PV, wiatr), a do radzenia sobie z ich przerywanym działaniem (o czym piszę od licha i trochę) z magazynami ciepła (w domu o doskonałym standardzie energetycznym 2/3 zapotrzebowania na ciepło to ogrzewanie wody), więc jest to dość proste.
Piszę o niskoenergetycznym transporcie, produkcji trwałych rzeczy, zamykaniu cyklu produkcyjnego i zużycia odpadów.
Piszę też (dużo) o wyzwaniach: granicach wzrostu, paradoksie Jevonsa, problemach z wydobyciem coraz trudniej dostępnych rud metali i innych ograniczeniach surowcowych, psychologii, zachowawczości status quo i siłach, które walczą ze zmianami i kreatywną destrukcją, bo są beneficjentami obecnego systemu.

Kilka cytatów z tego co piszę:



"Jeszcze bardziej komplikując sprawy, średni globalny niedobór metali będzie poprzedzony niedoborami miejscowymi związanymi z nierównomiernym rozłożeniem złóż i wyczerpaniem ich w niektórych regionach (podobnie jak ropy i gazu). Rewolucja przemysłowa zaczęła się w Europie i USA, nie powinno więc nikogo dziwić, że zarówno Europa, jak i USA wyczerpały już znaczącą część swoich zasobów minerałów.
Stany Zjednoczone, choć wciąż pozostają ważnym producentem metali, są silnie uzależnione od importu różnych metali strategicznych, nierzadko w 100 procentach. Sytuacja Unii Europejskiej jest jeszcze gorsza [8].
Wiele ważnych metali jest wydobywanych w większości jedynie w jednym lub kilku krajach. Szczególnie uderzającym przykładem są metale ziem rzadkich.
Bez nich nie byłoby magnesów, elektrowni wiatrowych, efektywnych paneli słonecznych, kolorowych telewizorów, wyświetlaczy LCD, albo wytrzymałych twardych dysków używanych w laptopach. Pierwiastki te są nieodzowne w generatorach prądu używanych w elektrowniach wiatrowych oraz w autach hybrydowych. W telewizorach widzimy czerwony kolor dzięki metalowi o nazwie europ. Bez tulu nie powstałyby przenośne urządzenia rentgenowskie. Bez ceru nie byłoby piekarników pokrytych samoczyszczącą się powłoką. Także wielu odmian laserów medycznych i wojskowych, soczewek do kamer czy smartfonów nie dałoby się wyprodukować bez metali ziem rzadkich[9]. Ośrodek analityczny Kongresu USA szacuje, że zapotrzebowanie na nie podwoi się w ciągu zaledwie 4 lat[10]. Zaspokojenie popytu staje więc pod coraz większym znakiem zapytania, szczególnie, że dostawy kontrolowane są przez nielicznych monopolistów.
Blisko połowę światowych zasobów tych metali posiadają Chiny, które zapewniły sobie monopol w ich wydobyciu, przez ćwierć wieku likwidując dumpingowymi cenami konkurencję kopalń z innych części świata. Produkcja tych metali wiąże się z potworną degradacją środowiska, więc chińskie wyjątkowo liberalne podejście do tych kwestii pozwoliło utrzymać ceny na niskim poziomie. Teraz z Chin pochodzi 97 procent światowego wydobycia metali ziem rzadkich i Pekin zaczął gwałtownie ograniczać ich eksport[11]. Koncerny samochodowe zaczynają się także martwić jaki rachunek wystawi Rosja za stosowany przy wyrobie katalizatorów pallad, którego 90 procent pochodzi właśnie stamtąd, a konkretne z kopalni koncernu Norylsk Nikiel wydrążonej na Syberii jeszcze przez niewolników z sowieckich gułagów[12].
Konsekwencje niedoboru metali ziem rzadkich będą bardzo poważne – zostaną nimi dotknięte nie tylko istniejące sektory przemysłu, od maszynowego po chemiczny, lecz przede wszystkim liczne dynamicznie rosnące sektory nowoczesnych technologii, od rozwoju których zależy możliwość zbudowania czystej, niskowęglowej gospodarki.
Nasza cywilizacja już dziś w znaczącym stopniu zmieniła skład wierzchniej warstwy skorupy ziemskiej. Skoncentrowane złoża wielu pierwiastków, szczególnie metali, które zostały uformowane przez trwające miliony lat procesy geochemiczne, zostały wydobyte, przetworzone i wyplute przez nasz liniowy system gospodarczy w rozproszonej formie, nienadającej się do odzyskania. Do powstania nowych złóż będą potrzebne kolejne miliony lat. Nasze dzieci otrzymają od nas w spadku planetę mocno różniącą się od tej sprzed rewolucji przemysłowej.
Tanie i obfite minerały, w oparciu o które nasi ojcowie zbudowali społeczeństwo przemysłowe, nie występują już na powierzchni ziemi.
Jeśli będziemy chcieli stosować zaawansowane technologie, będziemy musieli poradzić sobie z niedoborami. Wiele zależy od energii – jeśli będziemy dysponować potrzebną energią, będziemy w stanie sięgać po rudy niższej jakości i zastępować rzadkie metale występującymi obficiej, lecz wymagającymi większego wsadu energetycznego przy ich pozyskiwaniu. W skrajnym przypadku dysponowania naprawdę potężnymi źródłami energii (jak synteza termojądrowa) moglibyśmy zacząć eksploatować metale w asteroidach – to jednak wciąż mało realny scenariusz. Prawdopodobnie nie będziemy w stanie w najbliższych dekadach zastąpić całości energii dostarczanej obecnie przez paliwa kopalne energią ze źródeł odnawialnych czy atomu. Doprowadzi to do zmniejszenia zasobów dostępnej energii, a wraz z wyczerpywaniem się rud wysokiej jakości, do zmniejszenia dostępności metali."

"Dla uporządkowania dyskusji podkreślę: epoka paliw kopalnych skończy się, a próby jej przedłużania będą nieść za sobą olbrzymią cenę, nie tylko finansową. Wcześniej czy później (a wiele wskazuje, że raczej wcześniej), epokę paliw kopalnych będziemy musieli czymś zastąpić. Obecnie dostępne są trzy opcje: energia atomu, energia źródeł odnawialnych, albo krach naszej cywilizacji.
Trzecia opcja wydaje mi się mało atrakcyjna, przypuszczam, że Tobie również (choć tu też mamy wybór między różnym poziomem tego krachu, a im bardziej będziemy na niego przygotowani, tym będzie on łagodniejszy).
Uważam też, że jeśli dojdzie do globalnego krachu gospodarczego Granic Wzrostu, to indywidualne strategie budowy własnej „szalupy ratunkowej”, czy to w wersji mini (domek z własnym ogródkiem) czy midi (niezależne żywnościowo wioski), okażą się nieskuteczne. Mówi się, że od barbarzyństwa dzielą nas trzy posiłki. W sytuacji rozpadu dotychczasowego miliony desperatów, próbując ratować siebie i swoje rodziny, będą rozpaczliwie drapać się na te szalupy– które przeciążone pójdą na dno, albo wręcz próbować je przejąć siła. Aby do tego nie doszło (także z punktu widzenia budowniczych tych szalup) konieczne jest, aby nie dopuścić do zaistnienia tak katastrofalnej sytuacji. Co oznacza, że trzeba utrzymać pewien akceptowalny społecznie poziom życia w skali makro, czego bez zapewnienia energii nie da się osiągnąć.
Oznacza to, że po pożegnaniu się z paliwami kopalnymi mamy wybór między elektrowniami jądrowymi a odnawialnymi źródłami energii. Obie drogi różnią się wyraźnie, mają jednak jedną cechę wspólną: konieczność elektryfikacji wszystkiego, co się da – przynajmniej do czasu, kiedy wielkoskalowa produkcja biopaliw 2 i 3 generacji stanie się rzeczywistością. Wynika to z tego prostego faktu, że zarówno elektrownie atomowe, jak i źródła energii o największym potencjale (instalacje fotowoltaiczne, farmy wiatrowe, elektrownie wodne) wytwarzają prąd. Głównym plusem jest wysoka efektywność wykorzystania tego rodzaju energii (silniki, pompy ciepła) i jej czystość „na wyjściu”, głównym minusem – trudności z magazynowaniem. W planowaniu naszej przyszłości energetycznej oprzemy się na już istniejących (lub będących na wyciągnięcie ręki) technologiach, bez sięgania po rozwiązania z gatunku kontrolowanej syntezy jądrowej, orbitalnych elektrowni słonecznych czy nanomateriałów. Jeśli takie rozwiązania będą dostępne, zawsze będzie można po nie sięgnąć – na razie chcemy uzyskać klarowną odpowiedź na pytanie, jak stworzyć sensowny system energetyczny w oparciu o to, co mamy już teraz.
Krytycy rewolucji energetycznej podkreślają, że odnawialne źródła energii były i są jedynie marginesem systemu energetycznego. To prawda. Ale teza, że skoro tak było i jest, to tak już będzie zawsze, nie musi być prawdziwa – a w zasadzie to była obalana w praktyce tysiące razy, bo historia postępu ludzkości pełna jest rozwiązań i technologii, które najpierw były na marginesie, później zaś się rozpowszechniały i wychodziły na prowadzenie."

Odnawialne źródła energii, z samej swojej zasady, nie wyczerpują się w interesującej nas skali czasowej. Jednak te instalacje wytwarzają obecnie jedynie niewielki ułamek zużywanej przez nas energii, a buduje się je i serwisuje przy użyciu bazy przemysłowej, którą napędzają paliwa kopalne. Ponadto wykorzystywanie bardzo rozproszonej energii odnawialnej wymaga instalacji olbrzymich rozmiarów, do tego w wielu przypadkach zapewniających energię wyłącznie wtedy, gdy jest słonecznie i/lub wietrznie. Czy więc w oparciu o OZE można utrzymać stałą podaż energii, w ilości której domaga się uprzemysłowione społeczeństwo? Zwraca się też uwagę, że do ich budowy potrzeba energii czerpanej obecnie głównie z paliw kopalnych, metali, półprzewodników, ceramiki i innych surowców, których złoża mogą nie być wystarczająco obfite, by wystarczyło ich na wielkoskalową budowę odnawialnych źródeł energii. Podnosi się też kwestię Paradoksu Jevonsa, niższego EROEI niż dla paliw kopalnych, i jeszcze parę innych barier.
Znam osoby, które uważają, że nasza cywilizacja tak uzależniła się od paliw kopalnych, że odnawialne źródła energii nie będą w stanie ich zastąpić, a po wyczerpaniu się łatwo dostępnych paliw kopalnych czeka nas nieuchronny upadek – i nic się z tym nie da zrobić.
Czy więc istnieje w ogóle możliwość rozbudowy odnawialnych źródeł energii tak, by stały się podstawą naszego zaopatrzenia w energię? Czy pomysł oparcia naszego systemu energetycznego na odnawialnych źródłach energii nie jest utopią?
Przypuszczam, że nieznajomość, czy wręcz ignorowanie tych kwestii można zarzucić wielu propagatorom OZE. Czy mnie również? Osoby, które czytały „Świat na rozdrożu” wiedzą, że zdaję sobie sprawę ze skali wyzwania – z obecnego uzależnienia od paliw kopalnych, wyczerpywania się zasobów rud metali i innych minerałów, z implikacji spadku EROEI, Paradoksu Jevonsa i całej reszty uwarunkowań. Przyglądam się im uważnie od lat, a wnioskiem jest: nie jest to banalnie proste, ale jest to możliwe. Co więcej coraz wyraźniej widać, że bariery nie leżą po stronie zasobów i praw fizyki, lecz znajdują się w naszych głowach. Mówienie „i tak się nie uda” nie wnosi nic konstruktywnego, lecz stanowi tylko usprawiedliwienie dla niepodejmowania wysiłku.
Dla uporządkowania dyskusji zwrócę uwagę: epoka paliw kopalnych skończy się, a jedynymi dostępnymi obecnie opcjami są energia jądrowa i ze źródeł odnawialnych. Z punktu widzenia przyszłości, jaką chcielibyśmy przekazać naszym dzieciom, zdecydowanie najlepiej rokują odnawialne źródła energii (czyli wykorzystanie energii odległego od nas o 150 milionów kilometrów naturalnego reaktora termojądrowego, pospolicie zwanego Słońcem). Albo transformacja nam się uda, albo… No tak, powinniśmy zrobić wszystko, żeby się udała.
Zacznijmy od pytania o wystarczalność zasobów dla masowej rozbudowy instalacji. Co prawda, nie wszystkie trudno dostępne surowce uda się wyeliminować z określonych technologii, ale na nasze szczęście wachlarz różnorodnych rozwiązań jest tak szeroki, że w większości innych instalacji odnawialnych źródeł energii wszystkie trudno dostępne surowce można zastąpić, w szczególności rozwijając te technologie, np. turbin wiatrowych lub magazynowania energii, które opierają się tylko na obficie dostępnych materiałach, lub poddawać je efektywnemu recyklingowi [1].
Na przykład, w niektórych ogniwach fotowoltaicznych wykorzystuje się związki rzadko spotykanych pierwiastków galu i telluru. Jednak różnych technologii są dziesiątki, a zdecydowana większość (ponad 90%) ogniw fotowoltaicznych wykorzystuje prawie wyłącznie obficie występujące w skorupie ziemi i łatwo dostępne krzem i aluminium. Jedynym wykorzystywanych w tych ogniwach pierwiastkiem o ograniczonej dostępności jest srebro, można je jednak wyeliminować z konstrukcji prawie bez strat efektywności [2]. Zużycie materiałów na krzemowe ogniwa fotowoltaiczne w ostatniej dekadzie w wyniku poprawy efektywności i mniejszego zużycia materiałów spadło z około 16g/WP do mniej niż 6 g /WP. Włożona w proces produkcyjny energia jest odzyskiwania w warunkach Europy Południowej w czasie około 1,5 roku pracy (w warunkach polskich jest to około 2,5 roku). Ponadto, raz wyprodukowane moduły fotowoltaiczne (PV) praktycznie nie starzeją się, a w każdym razie tak powoli, że samo zmierzenie tempa spadku ich wydajności w czasie stanowi dla badaczy poważne wyzwanie. Przykładowo, podczas badań przeprowadzonych w 14 niemieckich farmach fotowoltaicznych z panelami z krzemu krystalicznego stwierdzono spadek mocy o… 0,1% rocznie na poziomie całej elektrowni [3].
Nowe generacje turbin wiatrowych oparte na łatwo dostępnych nadprzewodnikach lub elektromagnesach mogą być znacznie lżejsze, prostsze w budowie i tańsze [4].
Postęp w różnorodnych technologiach magazynowania prądu, stymulowany bateriami urządzeń mobilnych i rosnącym rynkiem samochodów elektrycznych można porównać z tempem rozwoju fotowoltaiki. Bardzo obiecująco wyglądają też potencjalne zastosowania grafenu, zarówno przy produkcji, jak i magazynowaniu energii [5].
Nadzieję na udaną transformację daje też… niewyobrażalny wręcz poziom obecnego marnotrawstwa. Budujemy domy, ogrzewanie których wymaga (lekko licząc) dziesięciokrotnie więcej energii niż to niezbędne i ekonomicznie uzasadnione (do tego „na życzenie”, a nie w oparciu o magazyn energii zasilany jej nadwyżkami). Zbudowaliśmy system transportowy (zarówno pasażerski, jak i towarowy) zużywający kilkakrotnie więcej energii niż to konieczne. Stworzyliśmy system zachęcający ludzi do szukania wartości w ilości kupowanych bez opamiętania dóbr konsumpcyjnych i system żywnościowy pochłaniający nadmierne ilości energii (a do tego niszczący środowisko i nasze własne zdrowie). Produkujemy nietrwałe urządzenia bez dbania o możliwość ich naprawy i konstrukcję pod kątem prowadzania odzysku surowców. Można tak kontynuować – z jednej strony taki sposób działania gospodarki na progu wchodzenia w epokę trudno dostępnych zasobów jest czymś przygnębiającym, ale z drugiej daje olbrzymie możliwości zachowania poziomu usług energetycznych i dostępu do dóbr materialnych przy jednoczesnym wzroście jakości życia i spadku zużycia zasobów. Nie ględźmy, że pewnie nie wystarczy zasobów na transformację do nowego systemu energetycznego, kiedy jednocześnie produkujemy dziesiątki milionów samochodów, prowadzimy betonizację planety i pielęgnujemy liniowy system produkcji (często zbędnych) gadżetów o krótkim czasie życia.
A co z kwestią wystarczalności zasobów energii odnawialnej? Czy nawet jeśli wystarczy zasobów do budowy OZE, to będą one w stanie osiągnąć potrzebną moc i skutecznie zastąpić ropę, węgiel i gaz?
Bez wątpienia zastąpienie paliw kopalnych przy naszym rozbuchanym zużyciu energii nie będzie łatwe. Dlatego tak ważna jest efektywność energetyczna z poprzedniego punktu – bez tego zaspokojenie obecnego zużycia energii lokalnymi źródłami odnawialnymi byłoby bardzo trudne i kosztowne, a być może wręcz niemożliwe. Jednak zaspokojenie zracjonalizowanego popytu na energię będzie zaś – jak zobaczymy – absolutnie wykonalne. Co nie znaczy, że banalnie proste.
Przyszłość to nie tylko technologie, to także, a może przede wszystkim, myślenie. Przejście ze świata zasilanego przez paliwa kopalne do świata zasilanego przez odnawialne źródła energii jest możliwe, ale przy obecnie dostępnych technologiach będzie oznaczało konieczność stworzenia systemu złożonego z wielu wzajemnie uzupełniających się elementów, przez co u osób niebędących ekspertami (a bywa, że u ekspertów też) pojawia się myśl: „O rany, to tak złożone, że aż głowa boli – czy to w ogóle może się udać?”. W świecie paliw kopalnych kiedy trzeba było więcej prądu, ciepła lub paliwa, po prostu spalaliśmy więcej węgla, gazu czy ropy i potrzeby były zaspokojone. Dziecinnie proste, nawet jeśli poszczególne instalacje, jak na przykład elektrownie, same w sobie były bardzo złożone. To było tak proste, że nawet coś takiego jak kogeneracja (rozprowadzenie rurami po domach ciepła generowanego przy okazji produkcji prądu) uważaliśmy za sprytne. W świecie odnawialnych źródeł energii trzeba myśleć.

"Odnawialne źródła energii też mają swoją ciemną stronę. W dzisiejszym świecie są robione w fabrykach zasilanych energią paliw kopalnych. Wydobycie stosowanych w turbinach wiatrowych czy fotowoltaice metali (np. ziem rzadkich) i innych minerałów jest paskudne środowiskowo. Wiatraki zabijają też ptaki i hałasują. Spotyka się też opinie, że (podobnie jak panele słoneczne) szpecą otoczenie. Koncentrujące promienie elektrownie słoneczne potrafią zaś w przypadku wielkich elektrowni bez ostrzeżenia upiec ptaki w locie (jak na razie dotyczy to jednej wielkiej instalacji w Kalifornii, a u nas z powodu słabego nasłonecznienia elektrowni takich i tak nie ma i raczej nie będzie).
Czy więc ekolodzy, którym leży na sercu stan naszego środowiska, powinni wyjść i protestować? Są sytuacje, w których podszedłbym do tego ze zrozumieniem, jak na przykład w przypadku pomysłów stawiania farm wiatrowych w korytarzach przelotowych ptaków. Ale tylko czasami – powinni (nie tylko oni, cała reszta społeczeństwa też) dbać o to, żeby (zracjonalizowane!) potrzeby energetyczne były zaspokojone przy jak najmniejszych kosztach ubocznych.
Ale przypomnę: mamy wybór między paliwami kopalnymi (z ich wyczerpywaniem się, zanieczyszczeniem powietrza i zmianą klimatu i całą resztą olbrzymich kosztów zewnętrznych), atomem, OZE albo krachem. Wszystkie te opcje niosą za sobą problemy. Jeśli chcemy mieć działającą cywilizację techniczną, jakieś źródła energii będą nam potrzebne.
Odnawialne źródła energii, choć z dostępnych opcji rokują najlepiej, mają jeden kluczowy problem – zbierają bardzo rozproszoną energię, z konieczności więc – o ile mają być podstawą systemu energetycznego – muszą być duże i w jakimś stopniu mogą być inwazyjne.
Uciążliwość OZE powinniśmy postrzegać więc w kontekście dostępnych alternatyw i myślenia systemowego."

"Po tym, jak zachęciłem do odnawialnych źródeł energii, czas na zimny prysznic: przy obecnym poziomie ich rozwoju próba zaspokojenia z ich pomocą całości zapotrzebowania na energię byłaby tak olbrzymim wyzwaniem, że być może wręcz nieosiągalnym. A już na pewno niemożliwa byłaby próba rozbudowy OZE w tak wielkiej skali, by mogły dostarczyć całości potrzebnej energii, eliminując paliwa kopalne w tempie pozwalającym na uniknięcie przekroczenia progu ocieplenia o 2°C.
No, ale kto powiedział, że musimy zużywać aż tyle energii? Przeciętny Polak zużywa dziennie około 10 kg węgla, 2,5 litra ropy i 1 m3 gazu. Oczywiście po to, żeby w domu było ciepło, było światło, działał telewizor, komputer oraz można było dojechać do koleżanki na imprezę, u której w lodówce będzie czekać na nas schłodzone piwo. To pierwsze to zużycie energii. To drugie to usługi energetyczne.
Czego właściwie potrzebujemy? 10 kilogramów węgla dziennie czy usług energetycznych? Tego drugiego, oczywiście."

@ADI, zachodzę w głowę, czemu akurat mnie uznałeś za szwarccharakter, który trzeba krytykować. No, ale Twoje prawo... Czasem zastanawiam się, czy nie uznałeś, że nasz świat MUSI się skończyć rychłym upadkiem, a perspektywa, że uda się ogarnąć sytuację i Twoja wizja się nie zrealizuje, bardzo Cię irytuje.
Masz oczywiście prawo do poglądów... Ja uważam je za przeciwskuteczne. I owszem, tak buduję narrację, żeby zachęcać ludzi do działania i zmieniania świata na lepsze. Z praktyki wiedzę, że to działa i do ludzi trafia i będę robił to dalej tak jak potrafię.

24.08.2016 22:47 Marcin Popkiewicz

@Nowicjusz

Zagrożenia, które opisałeś są jak najbardziej realne. Napisałem to tym bardzo dużo; chyba w swoich książkach/artykułach nie pominąłem żadnego, o których piszesz. Może tylko odnośnie "Sam Carana na portalu Arctic News przewiduje, że do 2026 r. globalna temperatura może wzrosnąć nawet o 10ºC. Chciałbym wiedzieć, na ile ta prognoza jest realna oraz jakie będą skutki takiego wzrostu?" uważam, że to nierealne, choćby dlatego, że bezwładność termiczna oceanów jest tak wielka, że nawet najgwałtowniejsze emisje z wiecznej zmarzliny i hydratów nie dałyby takiego efektu. Krótko mówiąc - uważam, że mocno przesadza (co nie znaczy, że jest spoko, nie jest - sytuacja jest alarmująca bez alarmizmu).
Pytasz się o to, że "dobrze byłoby się pokusić o jakąś kompleksową ocenę zagrożeń, biorąc pod uwagę obecne trendy". Zrobiłem jak potrafiłem,

Pytasz "czego możemy oczekiwać za 5 lub 10 lat przy obecnych trendach i podejmowanych aktualnie przez ludzkość działaniach?"

Zagrałeś kiedyś w http://ziemianarozdrozu.pl/gra? To bardzo pouczające doświadczenie, szczególnie jak zacznie się grać światem w scenariusz od 2015 roku. Rządzisz światem i z każdej strony Cię ciśnie... problemy dostaw energii, erozji gleb, koszt zanieczyszczeń, koszy zmiany klimatu, różne losowe zdarzenia - tu susza, tam kryzys gospodarczy, a tam terroryści z bombą atomową. Środków za bardzo nie ma, więc oszczędzasz na poziomie życia, idziesz na kompromisy, a ludzie zaczynają Ale jakoś podkręcasz propagandę, robisz to i tamto i dajesz radę. Być może nawet przez dziesiątki lat. Ale wreszcie przychodzi chwila, kiedy system jest już tak napięty, że coś, z czym dotychczas sobie radziłeś, okazuje się nie do obsłużenia i pęka budżet lub spokój społeczny... I w kilka lat następuje krach a po kilkunastu masz zgliszcza cywilizacji.

W realu jest podobnie - to bardzo złożony i powiązany system.

Dlatego pokazuję trendy. Można je odchylać i mogą prowadzić do piekła lub w znacznie lepsze miejsce (to w grze też jest widoczne - "ciśniesz" trendy i po dekadach stwierdzasz, że w sumie to jakoś tak nie wiedzieć kiedy znalazłeś się na zupełnie innej trajektorii - i w innym świecie.

A odnośnie tego, co się MOŻE wydarzyć? Co może pęknąć? Susza na Bliskim Wschodzie i fala migrantów zalewających Europę? Narastające nierówności i bunt społeczny? Światowy kryzys żywnościowy? Paliwowy? Bankructwo Grecji/Włoch/..? Rozsypywanie się sieci życia wykańczające w rezultacie też naszą gospodarkę? Pandemia w dobie podróży międzynarodowych i odpornych na antybiotyki bakterie? "Rozwiązanie" konfliktu bronią atomową lub biologiczną i wyrwanie się dżina z butelki?
Która kropla przepełni kielich goryczy..?
Każdy z nas ma swoje typy, możesz dokonać swojej analizy jak np. w
https://www.youtube.com/watch?v=XVc9J8MfpYc&list=PLY1dbB9-6aiJR8xCtr7NElsBYoEC5MBIQ
... i podzielić się przemyśleniami w artykule.

Ze swojej strony dodam, że (jak napisałem w poprzednim komentarzu):
"Uważam też, że jeśli dojdzie do globalnego krachu gospodarczego Granic Wzrostu, to indywidualne strategie budowy własnej „szalupy ratunkowej”, czy to w wersji mini (domek z własnym ogródkiem) czy midi (niezależne żywnościowo wioski), okażą się nieskuteczne. Mówi się, że od barbarzyństwa dzielą nas trzy posiłki. W sytuacji rozpadu dotychczasowego miliony desperatów, próbując ratować siebie i swoje rodziny, będą rozpaczliwie drapać się na te szalupy– które przeciążone pójdą na dno, albo wręcz próbować je przejąć siła. Aby do tego nie doszło (także z punktu widzenia budowniczych tych szalup) konieczne jest, aby nie dopuścić do zaistnienia tak katastrofalnej sytuacji. Co oznacza, że trzeba utrzymać pewien akceptowalny społecznie poziom życia w skali makro, czego bez zapewnienia energii nie da się osiągnąć."
... w każdym razie tu; być może może pomóc wyprowadzenie się do buszu lub głuszy syberyjskiej, ale wtedy wprowadzamy w swoje życie inne ryzyka.

25.08.2016 7:43 observer

@ADI
"Sprawdź specyfikację techniczną dowolnego panela,"
"O tym też "zieloni" ani dystrybutorzy nie mówią."

Zaprzeczasz sam sobie. Albo nie ma tego w specyfikacji (którą dostarczają dystrybutorzy) albo jest.

25.08.2016 7:47 observer

@Marcin Popkiewicz
"Mówi się, że od barbarzyństwa dzielą nas trzy posiłki. W sytuacji rozpadu dotychczasowego miliony desperatów, próbując ratować siebie i swoje rodziny, będą rozpaczliwie drapać się na te szalupy– które przeciążone pójdą na dno, albo wręcz próbować je przejąć siła. Aby do tego nie doszło (także z punktu widzenia budowniczych tych szalup) konieczne jest, aby nie dopuścić do zaistnienia tak katastrofalnej sytuacji."

Dyskutantom polecam Blackout (http://upolujebooka.pl/oferta,50378,blackout.html). Jest tam przedstawiony całkiem realny scenariusz braku prądu i tego, co może się wtedy dziać.

Scenariusz braku prądu to ten scenariusz, którego wymaga od tutejszych dyskutantów ADI. TO jest sposób ADI-iego na dzisiaj. Sam jeszcze nigdy nie wyłączył.

25.08.2016 7:54 Nowicjusz

@Marcin Popkiewicz
Dziękuję za wyjaśnienia. Skupiłeś się jednak przede wszystkim na dostępności energii a zagrożeń jest znacznie więcej. Powszechne zastosowanie OZE nie zmniejszy stężenia CO2 w atmosferze, nie zatrzyma sprzężeń zwrotnych, zakwaszania oceanów, eksploatacji środowiska. Co nam da dostępność energii, jeżeli będzie brakować żywności a temperatura w krajach tropikalnych uniemożliwi ludziom funkcjonowanie? Oczywiście, można na szeroką skalę zacząć instalować klimatyzację - będziemy mieć prąd. Jednak zapewnienie klimatyzowanych pomieszczeń dla 2-3 mld osób nie będzie łatwym zadaniem. Klimatyzowane pomieszczenia należałoby zbudować również dla upraw i zwierząt hodowlanych. Fotosynteza ustaje w temperaturze 40 stopni.
Matt Ridley, jeden z przeciwników tezy o globalnym ociepleniu stwierdził, że wystarczy zbudować szklarnie dla upraw hydroponicznych o powierzchni prowincji Ontario i problem braku żywności zostanie rozwiązany. Powierzchnia Ontario to ponad 1 mln km2.
Postaram się wkrótce wrócić do tematu w szerszej formie.

25.08.2016 7:56 observer

@WJ
„...bo uważam w przeciwieństwie do ANS i OBSERVER-a, że zbieranie śmieci czy używanie telefonu do zajechania ma sens.”

Nigdzie niczego takiego nie napisałem. Napisałem za to coś innego. Dopytuję od wielu miesięcy ADI czy zastosował metodę, którą próbuje usilnie narzucić wszystkim tutaj obecnym (rezygnację z benzyny, prądu i wyłączenie komputera). Odpowiedź ADI - mam stary telefon komórkowy.

Dla mnie stary telefon komórkowy ADI to efekt abnegacji a nie jakiejkolwiek troski o środowisko.To listek figowy, który nic nie zmienia.

Razem z jego nigdzie niepotwierdzonymi oskarżeniami (galop Gisha) tworzy to obraz frustrata, który za wszelką cenę chce coś zniszczyć. Stosuje w tym celu całą masę błędów logiczno-językowych. Liczba wytkniętych mu kłamstw i niedomówień podczas dyskusji jest ogromna. Prosty przykładem jest twierdzenie ADI, że "OZE nas nie uratowały", :OZE nie graniczyły emisji" - sugerujące, że świat przeszedł już na OZE a emisje wzrosły.

Szybkość generowania przez ADI nowych kłamstw, niedomówień i oskarżeń jest tak ogromna, że trudno z nim dyskutować. Zwłaszcza, że nie odpowiada na pytania, tylko szybko zmienia temat i powtarza swoją bzdurę w innym kontekście.

25.08.2016 8:01 observer

@Nowicjusz
"Powszechne zastosowanie OZE nie zmniejszy stężenia CO2 w atmosferze, nie zatrzyma sprzężeń zwrotnych, zakwaszania oceanów, eksploatacji środowiska. "

To teraz napisz co się stanie, jeśli NIE ZASTOSUJEMY powszechnie OZE.

Jesteś w stanie porównać takie dwa scenariusze?

Nie jest tu mowa o braku skutków DOTYCHCZASOWYCH emisji, tylko o skutkach PRZYSZŁYCH emisji, jeśli nic nie zrobimy.

Odpowiedź klimatu jest opóźniona w czasie. Dla pewnych zjawisk (np. topnienie Antarktydy) są to setki lub tysiące lat. Dlatego być może niektórych skutków da sie uniknąć. Prawdopodobieństwo to zmniejsza sie z każdym rokiem tkwienia w scenariuszu paliw kopalnych.

Przypomnę także, że są osoby, które negują te na różnych poziomach fakty z tym związane.

25.08.2016 8:25 Nowicjusz

@Observer
Z tym pytaniem powinieneś zwrócić się do Marcina a nie do mnie. Posiadam zbyt małą wiedzę (patrz mój nick) i dlatego przede wszystkim zadaję pytania a nie staram się udzielać odpowiedzi.
A odpowiedź nie jest i nie może być jednoznaczna. Powszechne zastosowanie OZE z pewnością zmniejszy wzrost stężenia gazów cieplarnianych. Zaznaczam - wzrost, a nie samo stężenie, które będzie utrzymywać się na podobnym poziomie przez długi czas.
Wyeliminowanie paliw kopalnych będzie miało w pierwszym okresie negatywne skutki. Spadnie poziom globalnego zaciemnienia, powodowanego przez pyły i aerozole, pompowane do atmosfery przy spalaniu paliw kopalnych. Według opinii naukowców jest ono odpowiedzialne za tłumienie ocieplenia mniej więcej o połowę, a więc o ok. 1,5 stopnia.
Czytałem kiedyś informację, nie pamiętam źródła, że uziemienie na tydzień, po zamachach 11 września, całego lotnictwa cywilnego w USA, spowodowało natychmiastowy wzrost średniej temperatury o ok. 1,5 stopnia.

25.08.2016 8:27 Ans

@ADI
Poświęciłam 20 minut swojego czasu i poszukałam w Google za Ciebie. Myślę, że gdybyś poświęcił na to trochę więcej czasu znalazłbyś coś ciekawszego:
http://www.iiasa.ac.at/web/home/research/Flagship-Projects/Global-Energy-Assessment/GEA_Chapter11_renewables_lowres.pdf

http://m.bioscience.oxfordjournals.org/content/52/12/1111.full (sam tekst może nie, ale warto by przejrzeć literaturę do niego)

http://www.ucsusa.org/clean_energy/our-energy-choices/renewable-energy/environmental-impacts-of.html#.V76PXTX2aSq

http://www.nap.edu/read/12987/chapter/6#95

https://www.iea.org (pewnie warto przejrzeć też tą stronę, ale mi się już nie chciało ;))

25.08.2016 9:16 zbig001

Ciekawostka że wystarczy pokryć 0.2% powierzchni Polski fotoogniwami żeby zaspokoić potrzeby energetyczne, pomijając problem magazynowania.

Ale wbrew pozorom to dużo, obszar Warszawy i jednego przyległego miasteczka z grubsza...

25.08.2016 10:21 Nowicjusz

@Marcin Popkiewicz
Przy okazji Twoich wyjaśnień dotyczących rozwoju OZE, krótko poruszę jeszcze jeden aspekt.
Otóż, aby stworzyć odpowiedni potencjał OZE, gwarantujący chociaż częściowe bezpieczeństwo energetyczne, potrzebne będą olbrzymie ilości surowców. I nie mam tu na myśli tylko metali ziem rzadkich ale i te powszechnie występujące, jak kwarc, wapień, miedź czy aluminium. Pozyskanie ich nie odbędzie się bez skutków ubocznych.
Jeszcze 100 lat temu większość surowców pozyskiwano drążąc tunele w ziemi. Skutki uboczne były stosunkowo nieduże – hałdy skał płonnych, zapadanie gruntu.
Obecnie coraz powszechniejsze jest pozyskiwanie surowców metodą odkrywkową. Moim zdaniem powodów jest kilka:
- trzeba sięgać po coraz głębsze i mniej wydajne złoża,
- metoda odkrywkowa pozwala na szybsze wydobycie,
- jest znacznie tańsza niż tradycyjne górnictwo.
W przypadku tradycyjnej kopalni szkody ograniczały się do miejsca wydobycia. W przypadku odkrywkowej metody zasięg oddziaływania jest znacznie większy. Jeżeli złoże występuje kilkaset metrów pod ziemią, zasięg kopalni na powierzchni jest od niego wielokrotnie większy. Tylko surowce płynne lub gazowe można wydobywać budując studnie lub pionowe szyby.
Jeżeli więc presja na rozwój OZE zwiększy się, tym samym nastąpi rozwój kopalni odkrywkowych. A jak przypuszczam, sprawy środowiskowe zejdą na dalszy plan lub będą pomijane – biznes prywatny zapewne będzie dążył do minimalizacji kosztów wydobycia. Wkrótce może się okazać, że duże połacie Ziemi coraz bardziej będą przypominać krajobraz księżycowy.
Pół biedy, jeżeli pozyskiwanie surowców odbywa się na terenach pustynnych i niezamieszkałych. Coraz częściej jednak działalność ta wkracza na tereny rolnicze lub z bogatą biosferą – lasy tropikalne lub borealne.
Może się więc okazać, że mamy energię elektryczną ale równocześnie zniszczyliśmy środowisko naturalne.

25.08.2016 10:40 logic

@P.
Poczytaj sobie wolne media - archiwa tam pojawiaja sie dosyc czesto artykuły na ten temat. Zreszta nie tylko tam.

25.08.2016 11:00 Adi

@Marcin Popkiewicz
"zachodzę w głowę, czemu akurat mnie uznałeś za szwarccharakter, który trzeba krytykować."

Zarzuciłem lobbing w interesie OZE. Nie kwestionowałem Twoich działań edukacyjnych w zakresie klimatu. Choć dopuszczam wersję, że czynisz to dla lepszego uwiarygodnienia propagandy OZE, na zasadzie - o klimacie mówię prawdę więc ludzie przyjmą, że o OZE też. Mamy przyjąć, to co piszesz o konieczności drogi OZE bez krytycznej oceny i uznać za prawdę objawioną?

Przecież masz świadomość że ścieżka maksymalizacji OZE to olbrzymia, gigantyczna skala inwestycji w skali planety. A wątpliwości jest bardzo dużo: Niektóre:

1. Czy mamy tyle zasobów na planecie aby zbudować OZE w stopniu umożliwiającym utrzymanie cywilizacji technicznej? O ile ładnie zrobiłeś szacunki dostępnych zasobów ilości ropy, węgla czy gazu, to nigdzie nie widziałem szacunków czy wystarczy pierwiastków i minerałów na OZE.

2. Musimy mieć PEWNOŚĆ, że OZE są w stanie działać WYŁĄCZNIE w oparciu o same z siebie, bez paliw kopalnych, bo jeśli nie - to tylko zmarnujemy zasoby w nietrafioną inwestycję i przyszłe pokolenia nie będą miały już nic, żadnych zasobów, żeby cokolwiek zrobić.
Zwróć uwagę, że nie tworzy się nigdzie kompletnych mikrospołeczności opartych jedynie na OZE. Nie testuje się rozwiązań, nie ma eksperymentów czy np. w skali wsi lub miasteczka gdzie ludzie funkcjonują tylko na OZE. Dominuje idea - dajemy OZE-energię do wspólnej sieci i jakoś to będzie.
A dopiero pozytywne testy i pozytywne wyniki OZE-eksperymentów w skali mikrospołeczności powininny być podstawą do szerszego jej wdrożenia.

3. Piszesz:" Jeśli będziemy chcieli stosować zaawansowane technologie, będziemy musieli poradzić sobie z niedoborami."

Jak chcesz tworzyć coś z niczego? Czy nie dopuszczasz wariantu, że nie starczy zasobów i że pójście w zaawansowane technologie jest nierealne? Że trzeba od razu iść w proste technologie jakie stosowano np w XIX i na początku XX wieku?

4. Piszesz:
"Uważam też, że jeśli dojdzie do globalnego krachu gospodarczego Granic Wzrostu, to indywidualne strategie budowy własnej „szalupy ratunkowej”, czy to w wersji mini (domek z własnym ogródkiem) czy midi (niezależne żywnościowo wioski), okażą się nieskuteczne."

Uzasadnienie jest kompletnie idiotyczne:

"Mówi się, że od barbarzyństwa dzielą nas trzy posiłki. W sytuacji rozpadu dotychczasowego miliony desperatów, próbując ratować siebie i swoje rodziny, będą rozpaczliwie drapać się na te szalupy– które przeciążone pójdą na dno, albo wręcz próbować je przejąć siła. Aby do tego nie doszło"

Jak miliony desperatów dotrą na małe lokalne szalupy, do mikrospołeczności skoro nie będą mieli ani trzech posiłków, ani wody ani transportu?
Ile przeżyją? Trzy dni?
Dziś wyłączenie energii elektrycznej powoduje nie tylko wyłączenie komputera czy telewizora, ale prawie natychmiastowe odcięcie dostaw wody i żywności. Więc trzeba mocno postawić na edukację jak SAMODZIELNIE wytworzyć sobie jedzenie, odzienie, jak zapewnić sobie wodę.

5. Piszesz:
"po pożegnaniu się z paliwami kopalnymi mamy wybór między elektrowniami jądrowymi a odnawialnymi źródłami energii. Obie drogi różnią się wyraźnie, mają jednak jedną cechę wspólną: konieczność elektryfikacji wszystkiego"

Kompletna bzdura! Właśnie trzeba odejść od elektryfikacji wszystkiego! Elektryfikacja wszystkiego na niestabilnych źródłach energii to idealny przepis na katastrofę. Kluczem jest zapewnienie funkcjonowania społeczeństw bez energii elektrycznej. Człowiekowi nie jest potrzebna do przeżycia energia elektryczna tylko energia mechaniczna, cieplna i żywność. W wytworzeniu wszystkich niezbędnych do życia rzeczy finalnie energia elektryczna musi, podkreślam musi być zamieniona w energię cieplną lub mechaniczną.

Nie mam niestety już czasu by dalej pisać ale miej świadomość że to niewielka część zarzutów do Twojej pisaniny.

25.08.2016 11:04 Adi

@ Observer
piszesz:

:Szybkość generowania przez ADI nowych kłamstw, niedomówień i oskarżeń jest tak ogromna, że trudno z nim dyskutować."

Proponuję zatem abyśmy nie dyskutowali ze sobą.
Ja ignoruję Twoje wpisy Ty moje.

Przyjmujesz?

25.08.2016 12:24 Ans

@ADI
Nie mam ochoty się rozpisywać, więc przepraszam z góry za ewentualne mało czytelne skróty myślowe. Zarzucasz Marcinowi brak „krytycznej oceny”, komentujesz jego wypowiedzi jako „Kompletna bzdura!”, zapominając, że przemyślenia Marcina opierają się nie na jego widzimisię, tylko na analizie źródeł (zajrzyj chociażby na koniec jego książek – trochę tego jest). Natomiast to co Ty piszesz jest oparte chyba tylko o Twoje wyobrażenia.

Począwszy od: „Zwróć uwagę, że nie tworzy się nigdzie kompletnych mikrospołeczności opartych jedynie na OZE.„

Ja znam co najmniej jedną i to bez szczególnego szukania. Oczywiście sprawa jest do zweryfikowania, bo to mi to tylko tak wpadło w oko przypadkiem (GUPOL, to też coś dla Ciebie ;)):

„100% OZE - przykład Linköping (Szwecja)
W 1980 r. w Szwecji udział paliw kopalnych w produkcji ciepła wynosił, podobnie jak dziś w Polsce, 90%. Rozpoczęto od legislacji i opodatkowania tego, co było energetycznie nieefektywne. Zastosowano zasadę nie nagradzania za to co „czyste i gospodarne”, tylko karania za to, co „brudne i niegospodarne”. Trujesz, płać. W Szwecji płaci się zatem za spalanie paliw kopalnych, instalacje nieskojarzone, emisję NOx, SO2...
Oprócz odpadów komunalnych z których pozyskuje się prąd (w spalarni), ciepło i biogaz (w biogazowni), miasto Linköping wytwarza ścieki, które płyną do oczyszczalni i do biogazowni. Ścieki jednej rodziny dają dość gazu, by ta mogła gotować na nim przez rok. Okoliczne wsie produkują zboże na cele konsumpcyjne a z nadwyżek fabryki robią tzw. biały etanol, dostępny we wszystkich stacjach benzynowych w regionie. Wieś produkuje też paszę, no i przede wszystkim żywność: mięso, mleko i warzywa trafiają do sklepów i restauracji, a odpady biologiczne i żywnościowe – do biogazowni. Z restauracji odbiera się oleje do produkcji biodiesla, a ten wraca na wieś do traktorów i trochę do elektrociepłowni, by nie zużywać oleju opałowego. Z biogazowni mamy bionawóz, którym szwedzki rolnik nawozi swoje pola. Biogaz służy do zasilania samochodów, autobusów, śmieciarek czy pociągów. W systemach energetycznych przyszłości podstawą jest kompleksowe podejście obejmujące produkcję energii elektrycznej, ciepła i chłodu oraz efektywność energetyczną z uwzględnieniem systemów magazynowania energii oraz nowoczesnych inteligentnych sieci przesyłowych.
W mieście jest również mała elektrownia wodna, a wokół farma wiatrowa.
W Szwecji prosumentem jest gmina. Gminy szukają wszelkiego rodzaju lokalnych paliw odnawialnych. Cała energetyka odnawialna daje w Szwecji pracę dla około 300 tysięcy ludzi.”


Zasoby: w obecnym modelu – zużyj i wyrzuć oczywiście, że zasoby wszystkiego się skończą, polecam jednak zgłębienie tematu, ile można odzyskać różnych ciekawych rzeczy ze śmieci (np.: złota ze ścieków – serio!).

„Jak miliony desperatów dotrą na małe lokalne szalupy...?” - zapewniam Cię, że dotrą – poczytaj o lokalnych konfliktach np.: w Afryce, jak wyglądają itp. Najgorsze jest to, że do szalup dotrą już Ci właśnie wyselekcjonowani, czyli najbardziej bezwzględni. Zapominasz chyba, że to nie będzie jednorazowy epizod – to będzie proces ciągnący się latami.

Zgadzam się z Tobą w jednym – nie ma sensu elektryfikować wszystkiego.

Swoją drogą cały czas się zastanawiam czy jest szansa na reaktory atomowe nowej generacji, oparte na solach metali bodajże. Z tego co wiem USA zlikwidowało swój program przed rozruchem egzemplarza prototypowego. Już jesteśmy 20 lat w plecy z tą technologią...

25.08.2016 12:34 zxc

wybacz @ADI, ale Twoje argumenty też się nie do końca trzymają się kupy...

1. Czy mamy na Ziemi wystarczającą ilość paliw kopalnych umożliwiających przetrwanie cywilizacji?
2. J.w.
3. J.w.
4. Nie wiesz skąd się biorą miliony desperatów? Wyjrzyj za okno
5. Tu popieram

25.08.2016 13:03 Adi

Z tym Linkoping to ciekawe, nie znałem, ale o takie coś mi chodzi. I faktycznie dali radę i są w 100% niezależni od zewnętrznych dostaw? W budownictwie też?, w medycynie,? bezpieczeńswie? edukacji? I gdy się im wyłączy prąd i odetnie od paliw mają zapewniony serwis systemu energetycznego który stworzyli? Jest jakiś wiarygodny link do tego?

Zapewniam Cię, że w sytuacji załamania systemu desperaci nie dotrą. Obecne konflikty wyglądają jak wyglądają bo mają paliwa kopalne, prąd i dzięki nim dostawy wody, żywności i amunicji. Tak więc na dziś dotrą co czynią i się leją na całego bo mają czym. Pamiętaj że rozważamy inne warunki, warunki załamania. I tu upieram się, że nie dotrą.

Możemy zrobić eksperyment. Wyjdź z domu i dotrzyj do mnie ale bez dostaw i usług zewnętrznych.

25.08.2016 13:14 Adi

ZXC
Ale my dyskutujemy o OZE nie o paliwach kopalnych. Ale dotknąłeś ważnej rzeczy. Czy w ogóle przetrwanie cywilizacji w obecnej formie niezależnie od źródeł zasilania jest możliwe?
Wg mnie nie! Więc stawianie wszystkiego na niemożliwą kartę jej utrzymania jest absurdalne.

Natomiast jestem przekonany, że jeszcze jest możliwe utrzymanie cywilizacji na poziomie XVIII, XIX, wieku. A był to okres niezwykle niskiej konsumpcji energii i najbardziej płodny w postęp nauki,.

Nie wiem jak u Ciebie, u mnie uchodźców nie ma. Gdyby wszelkim zbrojnym grupom z Syrii odciąć paliwo i prąd, nie byłoby problemu desperatów i uchodźców. Bo nie byłoby tak strasznej wojny i nie mieliby tak desperackiej sytuacji, a nawet gdyby mieli to nie mieliby jak przybyć do nas.

25.08.2016 13:22 Nowicjusz

@ANS
Myślę, że Linköping to skrajny przypadek, w pozytywnym znaczeniu. Prowincja Őstergötland, której stolicą jest Linköping, liczy ok. 440 tys. mieszkańców. Średnia gęstość zaludnienia to 44 osoby/km2.
Nie bardzo wyobrażam sobie, jak podobną samowystarczalność mieliby sobie zapewnić mieszkańcy Singapuru, liczącego 5,3 mln osób o średniej gęstości 7500 osób/km2. Przykład ten podaję dlatego, że stanowi on odrębne, niezależne państwo, nie posiadające żadnego zaplecza surowcowo-żywnościowego. Bez pomocy z zewnątrz społeczność ta nie ma szans na przetrwanie. To miasto-państwo kradnie nawet piasek - http://biznes.onet.pl/wiadomosci/swiat/na-swiecie-grasuja-zlodzieje-piasku/p3c4g0
Zastosowanie modelu szwedzkiego nie wszędzie jest możliwe

25.08.2016 13:29 Adi

ANS piszesz
" polecam jednak zgłębienie tematu, ile można
odzyskać różnych ciekawych rzeczy ze śmieci (np.: złota ze ścieków – serio!). "

Polecam zapoznanie się z EROEI procesu.

Ile złota trzeba spieniężyć żeby zainwestować w odzysk złota ze ścieków? Więcej czy mniej?

25.08.2016 13:38 Ans

@ADI
Nie mam trochę czasu na szukanie informacji za Ciebie - skopiowałam Ci odnośnie Linköping to co wiem, możesz sam się zagłębić w temat.

Co do złota ze ścieków - odzysk jest w oczyszczalni, która i tak pobiera energię do działania. Szczegóły możesz wyszukać - był o tym na pewno artykuł w Świecie Nauki. BTW - podsyłam Ci informacje, a Ty czepiasz się szczegółów - masz punkt zaczepienia, to znajdź je sam.

ZXC raczej nie miał na myśli uchodźców, tylko lokalsów ;)

25.08.2016 13:47 Coyote

@ADI na moje próżny trud . Tu chodzi o same podstawy światopoglądu post oświeceniowego , teorie postępu i linowego rozwoju ludzkości . Ucieczka do przodu na oślep .
To samo co u neoliberałów z ich wzrostem gospodarczym tylko trochę inaczej ukierunkowane , bardziej technika i abstrakcyjny "rozwój" społeczno-duchowy niż chamskie pkb .

Powrót ludzkości do życia z przed ery węgla to dla ludzi tak uwarunkowanych herezja i GORZEJ niż koniec świata .
Bo miał być podbój gwiazd , kształtowanie materii myślą i świat bez chorób i bólu .
A tu średniowiecze + czwór-polówka , kałasznikow i amfetamina .

@Gupol , tak , wiem . "Dzień świstaka"

25.08.2016 13:51 zbig001

@COYOTE
sporo racji...


@ADI
Transmisja energii?
W większości zastosowań lepsza jest elektryczna. Szczególnie na duże dystanse.

Magazynowanie energii?
Energię można magazynować w formie sprężonego gazu, sprężyn, kół zamachowych itp., ale magazynowanie w wiązaniach chemicznych wygrywa efektywnością, ekonomicznie i zużyciem surowców.
Sprężony gaz jednak może mieć jakiś udział, ale nie przeważający. Podobnie magazynowanie ciepła, i korzystanie z pomp ciepła.

W świecie zrównoważonego rozwoju może wrócą do łask akumulatory zasadowe, żelazowo-niklowe.
Mają niską gęstość energii i traci się jej 20% przy ładowaniu, ale są wieczne, w sensie dosłownym. Pierwsze zasadowe NiFe wyprodukowane na zamówienie Edisona działają z pierwotną pojemnością do dzisiaj.
Raz dokonana inwestycja może służyć całym pokoleniom.

25.08.2016 14:19 zxc

@ADI - co do cywilizacji i źródeł energii wydaje mi się, że masz rację :-)
ale co do desperatów, to będę się upierał że nie - bo w takiej sytuacji nie uchodźcy będą zagrożeniem, ale Twoi sąsiedzi
chyba, że masz przygotowany bunkier z półrocznym zapasem wszystkiego i będziesz mógł przeczekać, aż się wszyscy wybiją, wyjedzą i wychorują...

25.08.2016 16:07 WJ

@ANS
@OBSERVER

Dziękuję za wyjaśnienie wątku "śmieci i starych komórek". Poczułam ulgę :)))


Na marginesie dodam, że w mojej ocenie "cnota cierpliwości" MP jest godna zazdrości. Serio.

25.08.2016 16:09 WJ

Ratunku! Miało być "podziwu". Cóż podświadomość.....

25.08.2016 17:18 observer

@Marcin Popkiewicz

Udał ci się zmasakrować ADI. Jeśli ADI ma resztki honoru, to może przestanie pluć jadem. Chyba, że ADI jest opłacane przez lobby węglowe/energetyczne i pluje tutaj jadem dla pieniędzy.

@ADI
Moje kondolencje. Wyglądasz fatalnie, Twoja wiarygodność po poprzedniej masakrze, którą urządził ci Ludomir była marna, ale teraz jest wręcz ujemna.

25.08.2016 17:20 observer

@ADI
"Proponuję zatem abyśmy nie dyskutowali ze sobą.
Ja ignoruję Twoje wpisy Ty moje.

Przyjmujesz?"

Proponuję, że zaprzestaniesz swoich insynucji, kłamstw, pomówień, przekłamań, pisania bzdur i plucia jadem.

Przyjmujesz?

Nie mam czasu pilnować całej twojej radosnej trollowej twórczości, jednak obiecuję Ci, że będę dalej wytykał Twoje kłamstwa.

25.08.2016 17:22 observer

@ADI

A teraz czekam na odpowiedź na moje pytania:

1. Czy zrezygnowałeś już z benzyny, prądu i ograniczyłeś komputer?

2. Uzasadnisz w jaki sposób doszedłeś do stwierdzenia, że świat przeszedł na OZE?

25.08.2016 17:41 observer

@ADI
"Natomiast jestem przekonany, że jeszcze jest możliwe utrzymanie cywilizacji na poziomie XVIII, XIX, wieku. A był to okres niezwykle niskiej konsumpcji energii i najbardziej płodny w postęp nauki,."

Możesz jakoś udowodnić dowolne z Twoich powyższych twierdzeń?

1. Jaką liczbę ludności chcesz utrzymać na poziomie XVIII/XIXw? Wtedy było ok. 1 mld ludzi. Czy to znaczy, że chcesz eksterminować pozostałe kilka miliardów? Jak planujesz przeprowadzić swoje ludobójstwo? Masowa zagłada części ludzkości?

2. W XIXw. spalono w Europie większość lasów. Był to okres wojen, wyzysku, pracy dzieci, chorób, itd. itp. Czy tak wyobrażasz sobie "krainę wielkiej szczęśliwości?

3. Postęp naukowy i technologiczny był drastycznie mniejszy niż dzisiaj. Baza była bardzo niska, więc procentowo było jako tako - jednak jeśli chodzi o bezwzględny przyrost wiedzy naukowej, to tamten okres nie umywa się do dzisiejszego.

Najbardziej niepokoją mnie twoje zapędy masowej zagłady ludzkości, które przewiduje Twoje "rozwiązanie". Moim zdaniem nie jest to żadne rozwiązanie - to raczej jakaś wizja sadysty, który widzi przyjemność w mordowaniu. Ale biorąc pod uwagę Twoje wybryki tutaj jakoś nie dziwi mnie Twoje zwichrowanie.

Możesz wyjaśnić swój "plan"?

25.08.2016 21:30 MOL

@ADI
W czasie kryzysu wystarczy mała dobrze zorganizowana i do tego uzbrojona żeby siać chaos i grabić. Poruszać mogą się konno a jak sytuacja by wymagało to pieszo. Ktoś już wspominał, że jesteśmy w czołówce na świecie w ilości dróg o standardzie utwardzonym. Każda droga gdzieś prowadzi. Może i reszta by głodowała ale ja ze swoją grupą bym nie zamierzał i szukał bym spokoju i jedzenia. Ostoje czy wioski samo wystarczalne można by budować gdzieś na południu Polski gdzie jest jeszcze dzicz.

25.08.2016 23:08 ludomir

Trudno zaakceptować formę i treść komentarzy ADIego ale warto zauważyć, że nie jest on przeciwnikiem idei spajających komentatorów tego portalu. A idea ta, najogólniej biorąc, to troska o losy Gai.
Dlatego postanowiłem nie iść na łatwiznę i nie będę kopał leżącego, jako że upadek intelektualny ADIego jest poza sporem. Osobiście znajduję w jego szaleństwie racjonalne jadro. Twierdzi on, że OZE jest złem. Czy jest to błędny pogląd? Moim zdaniem nie. Każda skoncentrowana forma energii jest destruktywna. Jesteśmy cząstką natury a ta optymalizuje wykorzystanie energii, gwarantując sukces tym gatunkom, które potrafią ją optymalnie wykorzystać, w warunkach ograniczonej podaży. Cywilizacja uwolniła nas od tego ograniczenia, niestety uwalniając nas od istoty życia. Uważam podobnie jak ADI, że każde źródło skoncentrowanej energii jest złem. Ideałem byłaby taka cywilizacja, której podstawą jest autonomia energetyczna i żywnościowa na poziomie gospodarstwa domowego. Dlatego zgadzam się z ADIm, który kontestuje nachalną promocję OZE. Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości fakt, że energetyka na bazie paliw kopalnych, a w szczególności energetyka jądrowa, jest złem wcielonym. W tym kontekście jezuicka zasada " mniejszym złem odpędzaj większe" w pełni usprawiedliwia wysiłki Marcina by wykazać, że musimy i możemy zastąpić nieodnawialne źródła energii na OZE.. Zgadzam się także z jego poglądem, że utopią jest ucieczka od zagłady do autonomicznego domu z ogrodem czy autonomicznej wioski. Ale taką samą utopijną jest wizja cywilizacji, której fundamentem nie są autonomiczne domy z ogrodami i autonomiczne wioski.
Szkoda, że nie potrafimy szukać konsensusu inaczej niż na grobach oponentów. Zniszczenie przeciwnika w dyskursie jest zawsze stratą, bo nawet zjednoczeni mamy marne szanse na wyrwanie się z sieci infrastruktury, którą oplotła nas fiskalna wersja kapitalizmu.
Dlatego ALDi cenię Twoją determinację w walce o bliskie nam obu wartości i ubolewam ciosy, które w niej stosujesz, padają prawie zawsze poniżej pasa. Ubolewam, ale nie potępiam, bo jest to prawdopodobnie nie tyle cecha charakteru co wielkości.

25.08.2016 23:37 Godlike

Im więcej OZE, tym szybciej upadnie nasza cywilizacja, ponieważ OZE wypierają paliwa kopalne, a bez ich masowego spalania obecny świat nie może istnieć. Z kolei bez "obecnego świata", nie ma nowoczesnych OZE.

26.08.2016 3:39 jacek

@Adi

Jesteś w blędzie Adi. To tak jakbyś kwestionował współczesną dynamiczną klimatologię. W latach 2014-16 było najsilniejsze El Nino odkąd wykonuje się pomiary oscylacji ENSO (El Nino & La Nina). I od 2013 r. (spójrz dokładnie na wykres) non stop jeszcze cały czas rośnie globalna temperatura, bo nie pojawia się silna La Nina, która być może wpłynie albo na lekki spadek średniej temperatury powierzchni Ziemi albo na spowolnienie jej przyrostu. Co do ocieplania oceanów. Cały czas się tylko i wyłącznie ocieplają dzięki temu, że gromadzi się w nich zarówno dwutlenek węgla antropogenicznego pochodzenia (gdyż wysycona gazami cieplarnianymi atmosfera pozbywa się go), jak i energia cieplna (93 %) w podczerwieni wcześniej reemitowana w procesie promieniowania zwrotnego atmosfery. Jak wiesz gazy cieplarniane oraz chmury wysokie są skuteczną barierą izolacyjną przepuszczającą jak najmniej energii cieplnej w kosmos. Tak więc, oceany bezwładnie będą non stop przez kilka co najmniej stuleci nagrzewać się dzięki właśnie tym procesom. A każde El Nino i ciepła faza PDO (Pacyficznej Oscylacji Dekadalnej) tylko będzie jeszcze silniej podkręcać ogrzewanie Ziemi w całym układzie klimatycznym (atmosfera-oceany-biosfera-gleby-kriosfera). Zarówno w oceanach, jak i na lądach. Ponadto coraz bardziej obecne erupcje metanu w wiecznej zmarzlinie, w klatratach na podwodnych szelfach kontynentalnych wraz z coraz szybciej topniejącym (choć z fluktuacyjnym trendem) oceanicznym lodem arktycznym, grenlandzkim, antarktycznym i w górach na całej planecie jeszcze silniej zintensyfikują ocieplanie się globu ziemskiego wraz z potęgowaniem się żywiołów jak susze, upały, pożary, powodzie, nawalne ulewy, huragany oraz coraz silniejszym wzrostem poziomu wód oceanów i mórz na Ziemi. I mylisz się, wzrost temperatury do 3 stopni na podwojenie koncentracji CO2 (szacunkowo 560 ppm) to jest właśnie optymalna czułość klimatyczna, przy obecnym scenariuszu emisji business-as-usual (RCP8.5) ustalona przez zdecydowaną większość naukowców, choć IPCC ostrożnie w swoi ostatnim raporcie oszacował ją w przedziale: 2,5-4,5 st.C. A jak twierdzisz inaczej, to pokaż naukowe rzetelne dowody, oczywiście jak ja przy scenariuszu emisji RCP8.5.

http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/rownowagowa-czulosc-klimatu-chyba-jednak-3-stopnie-48

26.08.2016 8:02 observer

@Ludomir

Racjonalnym jądrem ADI może być chęć całkowitego zdyskredytowania jakichkolwiek zmian obecnego status quo energetycznego. Pytanie: czy stoi za tym jego czysta głupota czy niechęć do zmian, czy też może finansowanie przez branżę energetyczną. Możliwe też, że ADI liczył, że wchodząc do "sitwy OZE" załapie się na specjalną kasę. Gdy po kilku spotkaniach z Marcinem okazało się, że nie ma co liczyć na "specjalne finansowanie" postanowił się zemścić.

Faktem jest, że:

1. Używając kłamstw próbuje całkowicie zdyskredytować OZE jako rozwiązanie.

2. Podrzuca absurdalne pomysły typu: pozbawienie wszystkich prądu, powrót do XVII/XIXw. Liczy, że uda mu się kogoś przekonać i wtedy głośno powie: "Ci od OZE to głupcy, oni chcą nas wszystkich cofnąć do XVIII/XIXw". W ten sposób chce zdyskredytować jakiekolwiek działania na rzecz zmiany


3. Próbował wcześniej w podobny sposób dyskredytować naukowców od klimatu zarzucając im, że to "ich wina".

Czekam, co ADI odpowie na moje pytania, które zadawałem wielokrotnie.

26.08.2016 9:22 Nowicjusz

Tym razem trochę z innej beczki. Artykuły na portalu ZnR czytam od dłuższego czasu, komentarze również. W końcu po namyśle, postanowiłem również włączyć się do dyskusji, ponieważ obecne niekorzystne zmiany jak również niewystarczające działania, coraz bardziej mnie niepokoją. Portal ma ambicje być medium popularno-naukowym, dostępnym dla przeciętnego czytelnika. I bardzo dobrze, nie każdy jest w stanie zrozumieć przekazywane szyfrem informacje, jak to ma miejsce np. na stronie „Pogoda i klimat”.
To co mnie martwi, to często żenujący poziom dyskusji. Administrator nie ogranicza możliwości wypowiedzi wychodząc z założenia, że każdy ma prawo do własnego stanowiska. Niestety, innego zdania jest część komentatorów, którzy zajadle tępią osoby o innych poglądach. Aby nie prowokować, nie będę wymieniać, o których dyskutantów mi chodzi.
Powiem tylko, że powinniśmy się spierać na argumenty a nie inwektywy.
Zauważyłem, że najczęściej atakowane są 2 osoby: ADI oraz Filstrant. Owszem, ich poglądy zazwyczaj odbiegają od większości dyskutantów, ale to nie powód, aby odsądzać ich od czci i wiary. Są to ich własne przemyślenia albo po prostu robią to z przekory, prowokując do głębszej refleksji. Natomiast twierdzenie, że ktoś jest głupcem tylko dlatego, że nie podziela naszego stanowiska to moim zdaniem przegięcie. Osoby bezrefleksyjnie podchodzące do rzeczywistości raczej nie zaglądają na strony takie jak ZnR. Ograniczają się przeglądania fb lub w ostateczności odwiedzają „Zmiany na Ziemi” lub „Przyroda, Pogoda, Klimat”.
A już twierdzenie, że ktoś jest psychopatą i sadystą tylko dlatego, że przewiduje zagładę znacznej części ludzkości, to ewidentne nadużycie.
Muszę przyznać, że obserwując aktualne zmiany oraz niemrawe działania światowych decydentów, w dużej części podzielam poglądy ADIego. Jeżeli „zielony prezydent”, jak nazywają Baracka Obamę, przeznacza na rozwój OZE 68 mld dolarów a równocześnie rząd USA chce za 1 bln dolarów zmodernizować swój arsenał nuklearny, to trudno być optymistą.
A w opinii, że OZE nie będzie panaceum na wszystkie problemy, ADI nie jest odosobniony. Podobnie uważa Marcin Popkiewicz, który przedstawia całą listę zadań, jakie należy podjąć, aby uniknąć upadku cywilizacyjnego.
Nie jestem nowicjuszem w Internecie. Od prawie 5 lat prowadzę własnego bloga a wszystkie moje teksty są autorskie – z jednym wyjątkiem nigdy nie kopiowałem cudzych materiałów. Przez swoją działalność wrogów mam więcej, niż można sobie wyobrazić – krytykuję nie tylko działania władz ale i dużej części mieszkańców. To nie do końca jest tak, jak przedstawia się w programach publicystycznych, że władza jest be a mieszkańcy tymi dobrymi. Znaczna część społeczności nastawiona jest egoistycznie i roszczeniowo, a włodarze wszystkich szczebli z tej społeczności się wywodzą.
Może zabrzmi to nieskromnie, ale jeszcze 2-3 lata temu próbowano ze mną polemizować, atakując mnie nie tylko na moim blogu, ale i na innych lokalnych portalach. Obecnie nikt już takich prób nie podejmuje. Brak komentarzy na moim blogu nie wynika z braku zainteresowania, wręcz przeciwnie. Ale ja, w przeciwieństwie do wielu osób, udzielających się publicznie, nigdy nie obrażam adwersarzy a jedynie staram się polemizować przy pomocy merytorycznych argumentów.
Chciałbym, aby na portalu ZnR również ta zasada była stosowana. Jest to jedno z nielicznych forów, które przekazuje rzetelne informacje oparte na faktach a nie domniemaniach i teoriach spiskowych. Dlatego proponuję więcej dystansu wobec osób o odmiennych poglądach. Burza mózgów może być twórcza, pod warunkiem, że będziemy się nawzajem szanować.

26.08.2016 10:51 zbig001

Nie tylko OZE, zapewne... więc skąd takie flekowanie atomu na tym serwisie?

Małe elektrownie oparte na reaktorach SMR zapowiadają się bez wad tradycyjnych siłowni. Sprzęt od Nuscale w USA ma zastąpić kilkadziesiąt starzejących się elektrowni węglowych.
Nie każdy kraj może zrobić takie sianokosy jak Polska i naprodukować sobie biometanu.

26.08.2016 14:35 WJ

@LUDOMIR
@NOWICJUSZ
Z Waszych komentarzy odbieram to z czym się identyfikuję, różnorodność punktów widzenia jest wskazana. To od nas zależy czy będzie atutem portalu, czy słabością.

@LUDOMIR
Taka zbieżność :))) Ostatnio sobie myślałam, że otoczeniu jesteśmy utopiami, tylko dlatego, że w naturze ludzkiej leży egoizmu i chciwość, więc wypaczamy najbardziej szlachetne idee. I to nieuniknione. Czy jest Ktoś wśród nas, kto uważa na, że pozbawiony jest tych cech?

Więcej pokory i szacunku w ocenianiu Innych.

Zapędziłam się, bo od chciwości jestem wolna, natomiast egoizmu mam nadmiar :)

26.08.2016 17:36 observer

@Nowicjusz
"Uboczne skutki OZE - http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1621901,1,zabojcza-elektrownia-sloneczna.read"

Chodzi o zabijanie ptaków. przez elektrownię w Kalifornii? Przecież Marcin o tym napisał wcześniej:


Marcin Popkiewicz napisał:
"Wiatraki zabijają też ptaki i hałasują. Spotyka się też opinie, że (podobnie jak panele słoneczne) szpecą otoczenie. Koncentrujące promienie elektrownie słoneczne potrafią zaś w przypadku wielkich elektrowni bez ostrzeżenia upiec ptaki w locie (jak na razie dotyczy to jednej wielkiej instalacji w Kalifornii, a u nas z powodu słabego nasłonecznienia elektrowni takich i tak nie ma i raczej nie będzie)."

26.08.2016 17:44 observer

@Nowicjusz
"Zauważyłem, że najczęściej atakowane są 2 osoby: ADI oraz Filstrant."

Jak na razie to jedyną osobą, która atakuje inne osoby jest tutaj ADI. Personalne oskarżenia są w jego wypowiedziach na porządku dziennym. Pytany o argumenty lub przykłady milknie lub zmienia temat, po czym powtarza swoje insynuacje i kłamstwa.

W kwestii filsranta jest nieco inaczej. Filstrant po prostu kłamie. Miał nawet dwa oddzielne artykuły na swój temat tutaj na ZnR
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3076/spelnienie-marzen-filstranta-wszystkie-paliwa-kopalne-do-atmosfery
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3342/bredzenia-filstranta

@Nowicjusz
"To co mnie martwi, to często żenujący poziom dyskusji. Administrator nie ogranicza możliwości wypowiedzi wychodząc z założenia, że każdy ma prawo do własnego stanowiska. "

Też mnie martwi żenujący poziom dyskusji - gdy argumenty i fakty zastępowane są oskarżeniami i kłamstwami.

26.08.2016 17:47 Nowicjusz

@Observer
Widzę, że lubisz się wszystkich czepiać. I co z tego, że Marcin o tym pisał? Nie muszę pamiętać wszystkich tekstów, napisanych przez Marcina Popkiewicza. Zresztą Marcin pisał o tym bez podania źródła, co niniejszym uczyniłem.

26.08.2016 18:05 Nowicjusz

@Observer
Nie chce mi się sprawdzać, ale nie przypominam sobie, aby ADI nazwał kogoś głupcem, sadystą lub psychopatą. Jeżeli do kogoś te określenia pasują, to przede wszystkim do tych, którzy podejmują decyzje w Waszyngtonie, Moskwie, Berlinie, Pekinie oraz w wielu innych stolicach, nie wyłączając Warszawy. Tak należy nazwać również właścicieli i prezesów światowych korporacji, dla których jedynym bogiem jest pieniądz.

26.08.2016 18:09 Mariusz

Nowicjusz
Myślę że powinieneś wskazać konkretne przykłady tego "często żenującego poziomu dyskusji". Bo bez konkretów to wychodzi że sam juz na początku sprowadzasz dyskusję do poziomu szamba przed którym rzekomo tak się wzdragasz :-(

Dyskusje tutaj może czasem są emocjonalne, czasem ktoś popełni błędy (nawet klimatolodzy je popełniają - od tego są recenzje) ale sformułowanie "żenujący" to raczej pasuje do wypocin Korwina na temat klimatu.

26.08.2016 19:35 Nowicjusz

@ Mariusz
Celowo pominąłem przykłady, aby nie podgrzewać atmosfery – pisałem o tym we wcześniejszym komentarzu. Nie chodzi mi o atakowanie kogokolwiek, tylko o to, aby dyskusja polegała na wymianie argumentów a nie inwektyw.
Nazywanie adwersarzy głupkami, psychopatami czy sadystami raczej nie ma nic wspólnego z rzeczową dyskusją. A moje określenie „żenujący” nie jest gorsze i bardziej obraźliwe od twojego „szamba”.
Natomiast popełnianie błędów to zupełnie inna para kaloszy i nikogo nie zamierzam z tego powodu atakować. Nawet dogmat o nieomylności papieża już nie obowiązuje.

26.08.2016 19:43 Nowicjusz

@Mariusz
A jeśli chcesz przykładów, to sam bez trudu je znajdziesz.

26.08.2016 20:30 Ludomir

@Nowicjusz
Czy mógłbyś podesłać jakąś literaturę o odwołaniu dogmatu o nieomylności Papieża bo mi to umknęło.

26.08.2016 21:16 observer

@Nowicjusz
"Nazywanie adwersarzy głupkami, psychopatami czy sadystami"

1. Nie nazwałem nikogo głupkiem
2. Nadal twierdzę, że ktoś, kto cieszy się na myśl o eksterminacji 75% gatunków na Ziemi jest psychopatą i sadystą. To jest moja opinia - możesz jej nie podzielać.

26.08.2016 21:26 observer

@Nowicjusz
"Nie chce mi się sprawdzać, ale nie przypominam sobie, aby ADI nazwał kogoś [....]"

Sprawdź. Najlepiej sięgnij do kronik z ostatniego półrocza. Jak już sprawdzisz, to wtedy się wypowiadaj.

26.08.2016 21:34 observer

@Nowicjusz
"I co z tego, że Marcin o tym pisał? Nie muszę pamiętać wszystkich tekstów, napisanych przez Marcina Popkiewicza. "

Oczywiście, że nie musisz pamiętać _wszystkich_ tekstów. Dobrze byłoby jednak, gdybyś czytał komentarze w dyskusji, w której bierzesz udział. Cytat pochodzi z komentarza Marcina tuż obok twojego komentarza (przedwczoraj o 22:19).

27.08.2016 10:13 Mariusz R.

@NOWICJUSZ
Pytasz, co nas czeka w ciągu najbliższych 5, 10, 15 lat?
Sądzę, że nikt tego nie wie, nie wiedzą tego z pewnością nawet dysydenci podejmujący kluczowe decyzje dotyczące naszej przyszłości.
Każdy z dyskutantów na tym portalu ma swój typ, z którym wiąże swoje obawy i nadzieje. Jeśli Cię to interesuje, to możesz poznać mój.

Najbliższa przyszłość, to wojny hybrydowe, które staną się standardową metodą rozwiązywania konfliktów i przejmowania zasobów. Rosjanie na Ukrainie, Syryjczycy, Afgańczycy itp. w Europie, Chińczycy w Południowo-Wschodniej Rosji itd.

Kraje takie, jak Syria, będąca do 2007 roku eksporterem żywności, będą zmuszone kupować żywność. Wśród najbardziej zagrożonych krajów spadkiem produkcji rolnej w najbliższych latach znajdą się Chiny, Indie, USA, Bangladesz, Brazylia, Meksyk, Hiszpania. Przy czym przyczyny spadku produkcji będą nieco odmienne. Dla krajów Europy południowej, Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu oraz Brazylii problemem będzie głównie brak wody (tak, wiem, że Brazylia dysponuje 30% światowych zasobów słodkiej wody, ale deforestacja i zanieczyszczanie metalami ciężkimi zrobią swoje), dla USA i Chin po części problemy z wodą, ale ponad wszystko, degradacja gleb, dla Indii zbyt wysokie temperatury, a dla pozostałych krajów tego rejonu to, oraz słona woda wdzierająca się na obszary delt Gangesu i Mekongu.

Coraz częstsze i bardziej dynamicznie przebiegające zjawiska pogodowe będą generować klęski żywiołowe wywierając coraz silniejszą presję na systemy finansowe i gospodarki najbardziej uprzemysłowionych krajów. Objawem będzie widok zniszczonych miast, z których jeszcze nie usunięto zniszczeń z wcześniejszych katastrof. Niezdolność państw do udźwignięcia kosztów huraganów i powodzi wywoływać będzie powszechne niezadowolenie i niepokoje społeczne.

Zadłużenie rządów (czyli obywateli) wobec banków, dodruk kosmicznych ilości pieniędzy przez banki centralne oraz bańki spekulacyjne spowodują utratę realnej wartości pieniędzy elektronicznych i papierowych, nie wspominając o elektronicznych i papierowych aktywach, co zaowocuje początkowo spowolnieniem, a następnie upadkiem globalnego handlu.

Ograniczony handel globalny sprawi, że powszechnym stanie się niedożywienie i głód w najbardziej przeludnionych krajach świata. Ponadto niedobór leków oraz utrata dostępu do opieki zdrowotnej zatrzymają przyrost naturalny w tych krajach. Redukcja ludności przebiegać będzie zwykle w dramatycznych okolicznościach śmierć z niedożywienia, rzezie ludności na tle religijnym oraz etnicznym, wszystko, czego już jesteśmy światkami, tylko zwielokrotnione.

Ponad narastającym chaosem niezmiennie unosić się będzie widmo konfrontacji atomowych potęg. W miarę postępującej destabilizacji coraz bardziej realne. Czy do konfrontacji takiej dojdzie, to zależy jedynie od zdrowia psychicznego osób trzymających rękę na spuście.

W temacie tempa zmian klimatycznych, zgadzam się z Marcinem, że wizja podgrzania klimatu o 10°C do 2026 roku jest mało prawdopodobna, chodź istnieją pewne badania sugerujące, że znaczące zmiany rzędu właśnie 6-10°C w ciągu 20 lat miały już miejsce w historii planety. Uważam za prawdopodobny nawet większy skok globalnych temperatur, ale sądzę, że po prostu jesteśmy jeszcze w nieco innym punkcie "kija hokejowego".

A co z OZE? Nie mam wątpliwości, że będzie bardzo dynamicznie się rozwijać, tak, aby zawalić wyrwę powstałą pomiędzy wydobyciem ropy, a jej zużyciem po miniętym już peak-oil. Węgiel, ropę i gaz będziemy wydobywać zapewne tak długo, jak się da.

Czy dokonamy jakiejś radykalnej zmiany w naszym postępowaniu z planetą? Nie sądzę, ponieważ musielibyśmy, jako mieszkańcy Ziemi, zrezygnować z prawa do wzrostu, bogacenia się, dokonać poważnej redukcji populacji poprzez rezygnację z prawa do posiadania więcej niż jednego dziecka, całkowicie zaprzestać emisji CO2 w ciągu zaledwie kilku lat, niemal całkowicie opuścić miasta i przenieść się na prowincję, aby tam stworzyć wspólnoty i naturalnymi metodami ponownie zacząć uprawiać ziemię, zrezygnować z diety mięsno-cukrowej na rzecz owocowo-warzywnej z maleńkim dodatkiem białka zwierzęcego. Warunki niewykonalne nawet w warunkach reżimu wojennego, zatem sądzę, że się nam nie uda.

Czy przetrwamy, czy życie ocaleje? Na to pytanie być może będziemy mogli odpowiedzieć już za te 15, 20 lat.

Jak widać przewiduję dla nas ciekawą, ale nie za przyjemną przyszłość, na którą jednak sobie całkowicie i uczciwie zapracowaliśmy naszą ignorancją, chciwością, wygodnictwem i, niestety, głupotą.

27.08.2016 11:14 Mariusz R.

@Mariusz
Muszę jeszcze wrócić do naszej ostatniej dyskusji.
Dokładnie i ja uważam, że nuklearna zagłada cywilizacji nie byłaby korzystna dla ludzi... ale ja nie miałem na myśli korzyści dla ludzi, a dla "życia planetarnego", którego ludzie są jedynie cząstką, według mnie wcale nie najważniejszą.

27.08.2016 17:57 Mariusz

A co jeśli za 100 lat w ta planetę uderzy wielka asteroida, bo przy braku ludzkości nie będzie komu jej unieszkodliwić? I dojdzie do kilkudziesięciu lat nuklearnej zimy a potem wielkiej epoki lodowcowej które razem unicestwią 99,99% wyżej rozwiniętych form życia?

Poza tym to Ziemia i tak jest skazana na zagładę w dłuższej perspektywie. Słońce kiedyś wybuchnie ale i znacznie wczśniej stanie się na tyle gorące że oceany wyparują. To będzie koniec. Takie są prawa tzw natury.

27.08.2016 18:30 Nowicjusz

@Mariusz R.
Z przykrością muszę potwierdzić, że podzielam Twoje stanowisko. Najgorsze jednak jest to, że wielcy tego świata próbują nas utwierdzić w przekonaniu iż wszystko jest na dobrej drodze. A to co obecnie dzieje się na Ziemi, to chwilowe zawirowania. Co ciekawe, większość ludzi w to wierzy.
W marcu 2016 r. ukazał się sondaż nt. zmian klimatycznych - http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title,Sondaz-CBOS-znaczaca-wiekszosc-Polakow-zaniepokojona-stanem-srodowiska-naturalnego-w-kraju,wid,18208525,wiadomosc.html . Według niego prawie 90% Polaków jest zaniepokojonych stanem środowiska a 75% uważa zmiany klimatyczne za zagrożenie. Nie wiem, gdzie oni tych respondentów znaleźli bo ja w swoim otoczeniu nie znam nikogo, kto byłby zaniepokojony globalnym ociepleniem. Świadczą o tym również komentarze w Internecie pod artykułami dotyczącymi stanu środowiska. Głosy rozsądku praktycznie giną w jazgocie osób zaprzeczających jakimkolwiek zagrożeniom.

28.08.2016 12:55 Mariusz R.

@MARIUSZ
Czy naprawdę wierzysz, że człowiek uchroni tę planetę przed kosmicznymi kolizjami?
Biorąc po uwagę, że monitorujemy kilka procent asteroid, nie wspominając o tych z Pasa Kuipera, o których prawie nic nie wiemy, a nowe odkrycia wskazują, że mogą znajdować się tam nawet ciała wielkości planet. Obiekt nadlatujący z obrzeży Układu Słonecznego mógłby zostać wykryty najwcześniej kilka miesięcy przed kolizją, a sporo czasu zajmuje w takich przypadkach samo precyzyjne obliczenie trajektorii, bo wymaga bardzo precyzyjnych obserwacji i obliczeń, a wynik to i tak jedynie ułamek wyrażający prawdopodobieństwo kolizji. Poza literaturą SF nie znajdziesz żadnych konkretnych planów działania na wypadek potencjalnej kolizji. Poza zadaniami wyliczenia dokładnej trajektorii przejścia obok Ziemi lub trafienia w nią, nie potrafimy niczego więcej.
Ponadto kosmiczne kolizje, podobnie jak wybuchy wulkanów są naturalnym elementem selekcji życia, a nasze działania nie mają odpowiedników w historii życia, no poza tak spektakularnymi zdarzeniami jak historia reniferów z Wyspy św. Mateusza, ale to była skala wyspy, a my działamy na skalę planety.

28.08.2016 13:54 observer

@Mariusz R.
"Czy naprawdę wierzysz, że człowiek uchroni tę planetę przed kosmicznymi kolizjami?"

Tego nikt nie wie.

Natomiast wiadomo, że wiemy na ten temat coraz więcej. Tych asteroid zagrażających Ziemi nie zostało już na tyle dużo, by spodziewać się zderzenia w tak krótkim czasie, o którym piszesz.

Polecam artykuł z wrześniowego Świata Nauki (sierpień w Scientific American)
http://www.scientificamerican.com/article/to-bennu-and-back/

To, że nie wiemy wszystkiego, nie oznacza, że nie wiemy niczego.

29.08.2016 12:31 Adi

@ nowicjusz
praktycznie wszystko co pisze observer na mój temat i na temat moich wcześniejszych wypowiedzi to kłamstwa i inwektywy. Jak widać idzie to za przyzwoleniem gospodarza portalu. No cóż wystawia to świadectwo zwolennikom zrównoważonego rozwoju" i obnaża ich prawdziwe intencje.

29.08.2016 13:44 WJ

@ADI
Zauważ "gospodarz portalu" zamieszcza również na "kłamstwa i inwektywy" pod swoim adresem, więc chyba po prostu jest konsekwentny w "przyzwalaniu".

29.08.2016 13:54 Adi

A były?
Myślę że bardziej konsekwentny jest w przemilczaniu i przeinaczaniu niewygodnych aspektów proponowanych przez siebie rozwiązań.

29.08.2016 16:37 observer

@ADI

Zapewne ktoś się pod ciebie podszywa :-)

Napiszesz wreszcie jak to jest z tym OZE. Cytuję ponownie:
ADI napisał:
"No a OZE ? Miało pomóc a tu kupa! "

Czyżby wreszcie świat przeszedł na OZE i to nie pomogło?

I wciąż mi nie odpowiedziałeś, czy zrezygnowałeś z benzyny, wyłączyłeś prąd i ograniczyłeś komputer?

29.08.2016 23:58 Marcin Popkiewicz

@ADI
Zarzucasz mi, że jestem sponsorowanym lobbystą.
Z tym, że lobbuję za OZE to prawda. Uważam, że przejście na OZE z paliw kopalnych tak czy inaczej nastąpi, w taki czy inny sposób. Staram się, byśmy zrobili tę transformację w sposób jak najsensowniejszy, nie przez krach (chyba że uważasz, że to jest najlepsze - z czym bym się nie zgodził). Lobbuję więc, żebyśmy kolektywnie podejmowali działania chroniące zasoby i środowisko, radykalnie poprawiające efektywność energetyczną, zamykanie cyklu produkcyjnego i... tak... przechodzenie na OZE. Skoro lobbuję za OZE, można mnie nazwać lobbystą OZE, choć nie lobbuję w imię żadnej konkretnej technologii czy firmy.

A tym, że "sponsorowanym" to już inaczej. Za prowadzenie ZnR nie mam ani grosza, za serwer, domenę i pomoc jednej czy drugiej osoby płacę z własnej kieszeni. Nawet reklam tu nie chcę.
Owszem, za wykłady, pisanie artykułów i książek, programów (jak HeatMaster czy gra "Świat na rozdrożu") czasem dostaję wynagrodzenie. A często nie, bo tutaj też wiele działań sfinansowałem z własnej kieszeni, a działania robione "w czynie społecznym" czasowo zdecydowanie dominują nad tymi, za które dostaję jakieś wynagrodzenie.
Może mi przypomnisz, ile dostałem za wykład, który zrobiłem w Słupsku? Ile mi zapłacono za przejazd? I za kilkanaście "Rewolucji"? Ani grosza, wszystko na mój rachunek, i mój czas.
Tego co robię nie robię dla pieniędzy. Stawka, która mi z tego wychodzi jest wielokrotnie mniejsza niż ta jaką miałem jako manager IT. Mógłbym dalej tłuc ciężką kasę robiąc bazy danych, ale to co obecnie robię uważam za dużo bardziej potrzebne i satysfakcjonujące.
To co robię, to praca pełnoetatowa i według wielu osób dobra robota. Sugerujesz, że mając 4-osobową rodzinę na utrzymaniu mam wszystko robić nieodpłatnie?

30.08.2016 10:28 Adi

"Z tym, że lobbuję za OZE to prawda."

Dzięki za potwierdzenie
Nie uważam, że krach jest najlepszy, uważam że jest nieunikniony.

"Owszem, za wykłady, pisanie artykułów i książek, programów (jak HeatMaster czy gra "Świat na rozdrożu") czasem dostaję wynagrodzenie."

Pytanie - od kogo?

"Może mi przypomnisz, ile dostałem za wykład, który zrobiłem w Słupsku? Ile mi zapłacono za przejazd?"

Deklarowałeś że nic, sprawdzałem w urzędowym BIP Miasta Słupska i rzeczywiście nie ma tam, żebyś dostał pieniądze i zwrot kosztów podróży

"Sugerujesz, że mając 4-osobową rodzinę na utrzymaniu mam wszystko robić nieodpłatnie?"

Nigdy tak nie sugerowałem

Natomiast w wymiarze lokalnym nie podoba mi się i to bardzo, że ludzie których firmujesz i współpracujesz robią rzeczy złe i myślę bezprawne.
W szczególności - Robert Biedroń - linkowałem wiele skandalicznych spraw i w ciągu kliku dni podlinkuję następne.

Dariusz Szwed - bierze pieniądze za doradztwo wbrew publicznym zapowiedziom swoim i Biedronia, że kasy nie będzie brał. Podałem przykład2500 zł za recenzję strategii miasta Słupska, do której oceniania nie wiem czy ma kompetencje, notabene ta strategia do te pory nie została uchwalona a to już połowa kadencji (!)

Beata Maciejewska - fikcyjne stanowisko pełnomocnika do spraw zrównoważonego rozwoju przy Biedroniu, za kwotę - jak podano - 5500 zł miesięcznie gdyż nie udzielił jej żadnych pełnomocnictw, nie ma też żadnych ale to żadnych efektów jej pracy, strategii miasta zielonej modernizacji, zielonego instytutu i co tam jeszcze deklarowała. Nawet żarówki i lampy nie zostały wymienione na energooszczędne w obiektach podlegających miastu, miasto nie zainstalowało do tej pory na miejskich obiektach żadnego panela foto ani wiatraka ani nawet kolektora słonecznego (!)

Osobiście do Ciebie wypunktowałem zarzuty o brak rzetelności, staranności w analizie OZE w jednym z powyższych komentarzy, po raz kolejny nie otrzymując odpowiedzi. Uważam, że robisz to świadomie w interesie lobby OZE. Jakie masz z tego korzyści? Nie wiem. Widać jakieś masz skoro tak robisz.
W ogóle byłoby łatwiej jakby zielone polskie organizacje położyły kwity na stół kto je finansuje.

Poszperałem sam i związki są zadziwiające, a już najbardziej kuriozalne, że niektórzy aktywni komentatorzy ZNR pomstujący na górnictwo zasiadali w zarządach firm handlujących węglem.

30.08.2016 11:15 filstrant

Niechaj będzie. I chwała PANU BOGU.

30.08.2016 12:00 observer

@ADI
"Osobiście do Ciebie wypunktowałem zarzuty o brak rzetelności, staranności w analizie OZE w jednym z powyższych komentarzy, po raz kolejny nie otrzymując odpowiedzi."

Ja przeczytałem tę odpowiedź (24.08.2016 22:19). I nie jest ona dla ciebie -ADI - pozytywna. Kłamałeś i dalej kłamiesz.

Zastanawiam się jak można być tak bezczelnym sq....?


"Poszperałem sam i związki są zadziwiające, a już najbardziej kuriozalne, że niektórzy aktywni komentatorzy ZNR pomstujący na górnictwo zasiadali w zarządach firm handlujących węglem."

To napisz kto i gdzie zasiadał. Śmiało!

30.08.2016 12:02 observer

@ADI
"Nie uważam, że krach jest najlepszy, uważam że jest nieunikniony."

I dlatego właśnie będziesz starał się uwalić działania wszystkich tych, którzy chcą cokolwiek zrobić?

To wtedy rzeczywiście krach będzie nieunikniony. Czy o to właśnie ci chodzi?

Wciąż nie odpowiedziałeś mi na pytanie:
"czy przestałeś używać benzyny, prądu i ograniczyłeś komputer".

Nie odpowiedziałeś też na moje pytania dotyczące twojej (chorej) koncepcji powrotu świata do XVIII/XIX wieku.

30.08.2016 21:04 Ans

@ADI
Lobbysta zasadniczo dba o cudze interesy. Propagowanie idei, która ma poprawić własny byt, byt własnych dzieci i innych ludzi trudno nazwać lobbingiem. Oczywiście możesz zacząć argumentować, że idee mogą być błędne itp. Ale nie jest to lobbing. Każdy opiera się na swojej najlepszej wiedzy – niektórzy tylko po to, żeby zarabiać kasę, inni po to, żeby zawalczyć o lepszą przyszłość. Możesz wskazywać błędy idei, możesz pokazać swój pomysł, napisać na jego temat książkę i zdobyć zwolenników. Tylko przygotuj się na to, że każdy będzie mógł zarzucić ci złe intencje, przemilczenia i kłamstwa. Znasz to powiedzenie, że każdy ocenia innych przez swój pryzmat?

30.08.2016 21:37 observer

Właśnie dotarła do mnie jedna rzecz. ADI jest na tyle bezczelnym sq.... że nie boi się tego pisać wprost. Proponuję przyjrzeć się tym dwóm jego deklaracjom:


<<"Owszem, za wykłady, pisanie artykułów i książek, programów (jak HeatMaster czy gra "Świat na rozdrożu") czasem dostaję wynagrodzenie."

Pytanie - od kogo?

"Może mi przypomnisz, ile dostałem za wykład, który zrobiłem w Słupsku? Ile mi zapłacono za przejazd?"

Deklarowałeś że nic, sprawdzałem w urzędowym BIP Miasta Słupska i rzeczywiście nie ma tam, żebyś dostał pieniądze i zwrot kosztów podróży>>

Otóż ADI zastawił na Marcina pułapkę.

Marcin wygłosił wykład w Słupsku. ADI specjalnie sprawdził, czy dostał za to pieniądze.

1. Gdyby Marcin wziął za wykład pieniądze, to wtedy ADI zaatakowałby go za branie pieniędzy (napisał o tym wprost w powyższym cytacie).

2. W związku z tym, że Marcin nie wziął pieniędzy za wykład, to ADI rzuca oskarżenie, że w takim razie ktoś inny mu płaci (nie napisał kogo podejrzewa, ale jest to wyraźna sugestia).

Czyli Marcin wpadł w pułapkę - bez względu na to, ile by wziął za wykład w Słupsku - ADI by go oczernił w komentarzu. Jak nie za to, że wziął pieniądze, to za to, że nie wziął pieniędzy.

ADI jest na tyle bezczelny, że jeszcze się tym chwali i nie widzi w tym nic złego.

ADI, powinieneś sam pójść do Biedronia i zażądać tego, żeby Marcin dostał pieniądze za wykład. Gdybyś był przyzwoitym człowiekiem, to tak byś zrobił. Za pracę należy się zapłata.

Straciłeś szansę, by z tego wszystkiego wyjść z twarzą. Z każdym wpisem pogrążasz się coraz bardziej.

31.08.2016 17:52 Mariusz

Sugestie ADIego wobec Marcina to ciosy poniżej pasa. Przy zasadzie którą stosuje połowę ludzi w tym kraju można podciągnąć pod "płatnego agenta".

I twierdzenia, że nic się już nie da zrobić też są bez sensu. Ludzkość nie robi nawet 10% tego co by mogła robić i to bez rezygnacji z obecnego poziomu konsumpcji (może z wyj jedzenia mięsa) a w perspektywie z jej podniesieniem

31.08.2016 23:18 ludomir

@ADI
Wiele lat temu postanowiłem, że zrobię wszystko by utrzymywać siebie i moja rodzinę z pracy, która poprawia świat. Udało mi się uniknąć wielu kompromisów i dzisiaj mogę z satysfakcja powiedzieć, że nie brałem pieniędzy z pogarszanie świata. W Twoich kategoriach, moje działanie, jest etycznie naganne bo czerpię materialne korzyści z promowania efektywności energetycznej. Jak Ty i twoja rodzina przestaną jeść i zaczną się odżywiać energią słoneczną, a podobno są takie przypadki, to ja zrezygnuję z pobierania wynagrodzenia za konsulting i pójdę w Twoje ślady. A puki co to Twoja postawa sugeruje, że jesteś bezrozumnym pieniaczem. Nie rozumiem tego bo z naszych kontaktów wynikało, ze jesteś wrażliwym i mądrym człowiekiem. Moim zdaniem powinieneś poprosić o profesjonalna pomoc. Czasami życie zapędza nas w taki w zaułek , że jedynym wyjściem wydaja się psie reakcje. Pamiętaj, że nie jesteś sam. Podejrzewam, że większość komentatorów tego portalu jest śmiertelnie przerażona.

01.09.2016 12:17 Adi

"nie brałem pieniędzy z pogarszanie świata."


Taaa. Nie wiedziałem, że masz sobowtóra. niemniej ja nic takiego nie sugerowałem. W dobie dzisiejszych baz danych ustalenie kto co robił w przeszłości nie jest trudne. Ale te wyzwiska i rozpaczliwy atak wiele mi tłumaczą.

01.09.2016 16:25 observer

@ADI
<<"nie brałem pieniędzy z pogarszanie świata."

Taaa. Nie wiedziałem, że masz sobowtóra. niemniej ja nic takiego nie sugerowałem.>>

Jakież to dla ciebie typowe. Chlapnąć g... i powiedzieć, że ty nic takiego nie sugerowałeś.

Jeśli masz coś konkretnego do zarzucenia, to napisz. Jeśli nie, to daj sobie szansę ....

01.09.2016 23:21 ludomir

@ADI
"W dobie dzisiejszych baz danych ustalenie kto co robił w przeszłości nie jest trudne. Ale te wyzwiska i rozpaczliwy atak wiele mi tłumaczą."
To nie jest tekst który warto zamieszczać na tym portalu.Z drobnymi wyjątkami IQ komentatorów przekracza 120 pkt. Wtedy Twój tekst bez podania wyniku tego ustalenia jest wredną insynuacją. Gdyby nie nasza osobista znajomość nie miałbym wątpliwości, że jesteś psychopatą . Ale jest to sprzeczne z moim doświadczeniem dlatego nie wiem jak Cię traktować. Nie mam powodu dla przypuszczania "rozpaczliwego ataku na Ciebie bo nie stanowisz żadnego realnego zagrożenia dla wartości, które są mi bliskie. W swoich komentarzach jawisz się jako jedna z tysięcy kreatur komentujących bieżące wydarzenia. Przyczyny dla których komentuje Twoje w większości przypadków żałosne dywagacje są dwie. Pierwsza to dysonans pomiędzy moim obrazem Ciebie z naszych osobistych kontaktów a tym co piszesz. druga to poczucie obowiązku wobec czytelników, którzy mogą nie mieć doświadczenia kontaktów z socjopatycznymi tekstami. Zatem rycerzy prawdy wskaż korzystając z Łatwego dostępu do danych kiedy brałem pieniądze za pogarszanie świata bym mógł wystrzegać się tego w przyszłości. A jeśli nie znajdziesz takiego przykładu, to przy najbliższej wizycie w Kościele wyznaj grzech i odbądź pokutę.

02.09.2016 8:15 observer

@Ludomir

Całe szczęście, że nie znam ADIego. Praktycznie każdy, kogo poznał, jest wg niego winny (właściwie nie wiadomo czego).

Najpierw kilka lat siedział na doskonaleszare - potem okazało się, że to naukowcy są winni.

Potem zaczął uczestniczyć (i nawet spotykać się z niektórymi osobami stąd) - skończyło się na oskarżeniach.

Nie mam żadnej wątpliwości, że ADI o wszystko najgorsze oskarży tych, którzy są najbliżej lub których zna. Wszelkie kontakty wykorzysta później na niekorzyść i jako pseudoargument w oskarżeniach.

02.09.2016 8:19 observer

Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy - dość oczywista, jednak chyba czasem idealizowana (niepotrzebnie).

OZE nie jest lekarstwem na całe zło. Jeśli ktoś myśli, że OZE wyleczy nas z przekrętów to się grubo myli.

Chodzi o to, że jeśli są ludzi zdolni robić przekręty, to będą je robić bez względu na to, czy zrobią to na węglu, ropie gazie, czy OZE.

OZE nie zmienia ludzi. Ludzie są tacy sami. Dlatego zarzut wobec OZE taki, że są osobnicy, którzy robią na tym przekręty, jest tak absurdalny, że aż nie wiadomo, jak komentować. Może to świadczyć o tym, że do pewnych rzeczy nie dorośliśmy. Jednak nie ma znaczenia czy chodzi o OZE, czy nie OZE.

02.09.2016 10:21 Adi

Pierwsza sprawa:

http://www.imsig.pl/szukaj/osoba,LUDOMIR (.....)


"HALEX HOLDING SPÓŁKA AKCYJNA (KRS 0000129981)
30 września 2002 - MSiG nr 189/2002 - WPISY DO KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO - Pierwsze - Spółki akcyjne
HALEX HOLDING SPÓŁKA AKCYJNA (KRS 0000129981)
30 września 2002 - MSiG nr 189/2002 - WPISY DO KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO - Pierwsze - Spółki akcyjne
LUDOMIR (...) (`48) został wpisany w rubryce Organy nadzoru drugiego działu KRS.



HALEX HOLDING SPÓŁKA AKCYJNA (KRS 0000129981)
10 czerwca 2003 - MSiG nr 112/2003 - WPISY DO KRAJOWEGO REJESTRU SĄDOWEGO - Kolejne - Spółki akcyjne
LUDOMIR (...) (`48) został wykreślony z rubryki Organy nadzoru drugiego działu KRS."


Według "Rzeczpospolitej" przez spółkę Halex Holding, zawiązaną przez Borysiuka i Niemyjskiego "przewijali się głównie wysocy rangą polscy wojskowi i byli białoruscy dyplomaci" powiązani z KGB. Halex Holding miał handlować węglem z Dalekiego Wschodu, produkować biopaliwa i sprzedawać broń.


http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Organy-scigania-wyjasniaja-sprawe-oficerow-w-spolce-handlu-bronia,wid,5931574,wiadomosc.html?ticaid=117a82

02.09.2016 10:53 ludomir

@ADI
Jak doskonale wiesz czytając powyższe informacje, z których cytujesz pasujące Ci fragmenty, żadna z w/w spółek nie podjęła działalności gospodarczej. A to czego tam nie ma to przyczyny, dla których nie podjęły one działalności a wśród nich mój sprzeciw. Szukaj więc dalej.

02.09.2016 11:31 Adi

http://www.krs-online.com.pl/halex-holding-s-a-krs-123704.html

Zacytuję aktualny KRS Anno Domini 2016:

"HALEX HOLDING S A
Data rozpoczęcia działalności: 2002"

02.09.2016 14:49 WJ

@OBSERVER

"Chodzi o to, że jeśli są ludzi zdolni robić przekręty, to będą je robić bez względu na to, czy zrobią to na węglu, ropie gazie, czy OZE."

Otóż to.
Każdą ideę potrafimy zakwestionować, każdego człowieka "obrzucić błotem'.

@ADI
Kusi mnie, żeby coś napisać na Twój temat, ale powstrzymam się przed publikacją. Przykro to odbieram.

02.09.2016 18:12 ludomir

@ADI
Jestem pod wrażeniem twoimi studiami nad moją skromną osobą. Jak pisałem udało mi się nie pobierać wynagrodzenia za pogarszanie świata i podtrzymuję to w całej rozciągłości. Moja, skądinąd nieskonsumowana, obecność w radach nadzorczych tych spółek, które w tym okresie nie prowadziły jeszcze działalności gospodarczej, związana była z zainteresowaniem ich głównego akcjonariusza działaniami w obszarze efektywności energetycznej. Wtedy zajmowałem się efektywnością energetyczną w Wojskowej Agencji Mieszkaniowej i stąd nasza znajomość. Zatem szukaj dalej.
Nie czekając na wyniki Twojego śledztwa od razu się przyznam, że pracowałem dla górnictwa węglowego a nawet koksownictwa. W tym pierwszym szukałem rozwiązań problemy zapylenia i ochrony ppoż. a w tym drugim próbowałem rozwiązać problem uciążliwego środowiskowo sposobu gaszenia koksu. Pracowałem także dla zawodowej elektroenergetyki jako doradca dyr. Elektrowni Opole byłem odpowiedzialny za wdrożenie normy SA 8000 i ISO 14001.
W odróżnieni od Marcina udało mi się zarobić parę groszy w Słupsku. Pokazałem w Audycie Energetycznym kilku wzorowo prowadzonych przychodni (EK<80kWh/m2/rok) jak w ekonomicznie efektywny sposób obniżyć zużycie energii o 80%.
Mimo to nadal twierdzę, że żadna z moich aktywności nie pogarszała Świata a przeciwnie służyła jego poprawie.
Napisałeś „Poszperałem sam i związki są zadziwiające, a już najbardziej kuriozalne, że niektórzy aktywni komentatorzy ZNR pomstujący na górnictwo zasiadali w zarządach firm handlujących węglem.” Jestem pewien, że to manipulacja i twoje kolejne kłamstwo.
Generalnie jestem zniesmaczony twoimi komentarzami pełnymi podłych pomówień i kłamstw. Twoje komentarze są oślizgłe a argumentacja ad personam, wobec zatroskanymi losami Ziemi ludzi dobrej woli na tym portalu, po prostu podła. Dla mnie utraciłeś „zdolność honorową”

05.09.2016 9:34 Adi

@Węglomir

To, że spółkowałeś w jednej firmie z przestęp... ups - zacnymi biznesmenami to pozostawię bez komentarza.
Twoja spowiedź, że wygarniałeś kasę z niejednego komina trochę mnie zaskoczyła w świetle zrównywania górnictwa z ludobójstwem, które uprawiałeś w komentarzach.
To że w Słupsku zarobiłeś w przeciwieństwie do Marcina, wisi mi zupełnym kalafiorem, jak widać są pożyteczni naukowcy, którzy krzewią idee a pod nich podpinają się różni wielokolorowi działacze polityczni czy inni, którzy na plecach owych naukowców robią swoje interesy.

05.09.2016 13:54 observer

@ADI
"To, że spółkowałeś w jednej firmie "

Jesteś tego pewien? Moim zdaniem nie podałeś dowodów na to, że Ludomir odbywał w jednej firmie stosunki płciowe z przestęp....ups.

Czyli znowu kłamiesz.

http://sjp.pwn.pl/slowniki/sp%C3%B3%C5%82kowanie.html
"spółkować «mieć stosunek płciowy» "

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto