Zanieczyszczenie świetlne. Tracona więź z Kosmosem

Pamiętam, jak jako mały chłopiec w ogródku domu dziadków w Gdańsku Oliwie podziwiałem rozgwieżdżone niebo i Drogę Mleczną. Widok ten zainspirował mnie do szukania odpowiedzi na pytania – co to jest, co tam widać, co to są gwiazdy, jak daleko są i dlaczego świecą, czym jest Droga Mleczna i różne rozgrywające się na niebie ciekawe zjawiska, które mogłem obserwować za pomocą lunety. To właśnie pełne gwiazd niebo skierowało moje zainteresowania na tory astronomii i fizyki. Gdyby nie ono, prawdopodobnie moja droga życiowa ułożyłaby się inaczej.

Dziś, będąc w Gdańsku, w tym samym ogródku, nie mam szans na zobaczenie Drogi Mlecznej. W Warszawie, gdzie mieszkam, na niebie nie ma tysięcy gwiazd – dobrze, jak jest ich kilkadziesiąt. Moje dzieci, poza chwilami wyjazdów na wakacje, nie znają rozgwieżdżonego nieba, a nawet tam – nad jeziorem, morzem czy w górach, jest ono tylko cieniem swojej dawnej wspaniałości. W pewnym stopniu to skutek zanieczyszczonego powietrza, ale przede wszystkim zanieczyszczenia świetlnego – latarni, świateł samochodów, rozświetlonych sklepów, tablic reklamowych itd.

W sercu wielomilionowych metropolii, takich jak Pekin, Moskwa, Tokio czy Meksyk niemożliwe jest dostrzeżenie nawet większych gwiazd. Nieco lepiej jest na przedmieściach lub w miastach poniżej miliona mieszkańców, gdzie możemy odnaleźć na niebie jasne gwiazdy, lecz słabszych nie ujrzymy. W całkowitej głuszy, pośród lasów, niebo jest na tyle ciemne, że możliwe jest zobaczenie Drogi Mlecznej.

Rysunek 1. Stopnie zanieczyszczenia nieba światłem.

Najnowsze badania, podsumowane w Atlasie Zanieczyszczenia Świetlnego przygotowanego przez Amerykański University of Colorado w Boulder są alarmujące: już 1/3 mieszkańców naszej planety, 60% Europejczyków i aż 80% obywateli Stanów Zjednoczonych nie zna widoku Drogi Mlecznej na niebie - nie mają szans w swojej okolicy jej dostrzec, bowiem nocne niebo jest zbyt rozświetlone sztucznymi światłami.

Rysunek 2. Stopień zanieczyszczenia świetlnego na świecie.

Nocne niebo od zawsze było częścią naszej tożsamości kulturowej. Jego piękno inspirowało nas, czyniło nas częścią wielkiego kosmosu i pozwalało poczuć nasze w nim miejsce. Tracąc widok nocnego nieba tracimy więzi z czymś znacznie od nas większym.

I tak fatalna sytuacja może się jeszcze pogorszyć, kiedy zastąpimy powszechne w oświetleniu ulicznym lampy sodowe lampami LED. Dlaczego tak będzie? Lampy sodowe świecą światłem pomarańczowym, zaś standardowe LEDy o zimnej barwie emitują dużo światła w kolorze niebieskim. Promieniowanie widzialne o większej długości fali (czerwone, pomarańczowe, żółte) jest znacznie słabiej rozpraszane w atmosferze niż promieniowanie o mniejszej długości fali (niebieskie) – to właśnie dlatego niebo jest niebieskie, a zachodzące Słońce ma kolor czerwono-pomarańczowy (bo przechodzące przez grubą warstwę atmosfery światło niebieskie jest rozpraszane na boki, dociera więc wtedy do nas proporcjonalnie więcej światła czerwonego i pomarańczowego.

Analogicznie, pomarańczowe światło wypromieniowane przez lampę sodową ma duże szanse po prostu odlecieć w kosmos, niebieskie światło wypromieniowane przez LEDy ze znacznie większym prawdopodobieństwem ulegnie rozproszeniu w atmosferze i może wrócić do powierzchni Ziemi, co będziemy postrzegać jako „świecenie” nieba.

To właśnie dlatego badanie pokazuje, że jeśli zastąpimy lampy sodowe lampami LED o zimnym świetle, to przy zachowaniu sumarycznego natężenia oświetlenia, współczynnik sztucznej jasności nieba ulegnie podwojeniu. Scenariusz ten ilustruje Rysunek 5.

Rysunek 3. Zbliżenie na Europę – po lewej stan obecny, po prawej prognoza na przyszłość (założenia w tekście analizy).

Wymieniając lampy sodowe na LEDy z jednej strony możemy uzyskać taką samą ilość światła przy niższym zużyciu energii, z drugiej jednak zwiększamy zanieczyszczenie świetlne. Myślenie silosowe, a nie systemowe, może odbić się czkawką. Rozwiązaniem godzącym energooszczędność z minimalizowaniem zanieczyszczenia świetlnego może być stosowanie lamp LED o ciepłej barwie.

Większość krajów europejskich, w tym Polska, boryka się z nadmiernym zanieczyszczeniem świetlnym. Duże, względnie ciemne rejony trafiają się jeszcze w Szkocji, Szwecji i Norwegii. Z kolei w Stanach Zjednoczonych problem dotyka prawie połowy powierzchni kraju, na której mieszka przeważająca część ludności.

„Całe pokolenia ludzi w Stanach Zjednoczonych nigdy nie widziały Drogi Mlecznej na własne oczy. Widok ten jest istotnym elementem naszego związku z kosmosem – tracimy to jako ludzkość”, Chris Elvidge, współautor atlasu, National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA).

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z wagi problemu. Według stereotypowego myślenia, im więcej świateł w nocy, tym lepiej, bezpieczniej, itd. Nikt nie neguje konieczności oświetlenia różnych budynków, czy ulic. Ale bardzo często oświetlenie jest wykonane w sposób nieprawidłowy – lampa świeci wszędzie dookoła, w tym w górę w niebo. Generujemy w ten sposób nie tylko zanieczyszczenie świetlne, ale też po prostu marnujemy energię. Zanieczyszczenie świetlne ma też poważne konsekwencje dla zwierząt – nie tylko ptaków i owadów, ale też dla ssaków, szkodzi także jakości naszego snu i zdrowiu.

Oświetlajmy nasze miasta, ale z sensem – lampa powinna świecić w dół, a nie w górę czy poziomo; powinna też świecić światłem o wystarczającym natężeniu i ciepłej barwie. Światła na ulicach mogą być też aktywowane czujnikami ruchu, a godziny oświetlania fasad budynków powinny być ograniczone.

Rysunek 4. Złe i dobre praktyki.

Może warto częściej zwracać uwagę politykom na tę kwestię, i to nie tylko władzom na szczeblu krajowym, ale szczególnie lokalnym samorządom. Tematem powinny być zainteresowane także różnego rodzaju organizacje ekologiczne lub zajmujące się ochroną środowiska. Nadmierne zanieczyszczenie świetlne niszczy nasze środowisko naturalne - rozgwieżdżone nocne niebo jest przecież częścią przyrody. Temat leży też w kręgu zainteresowań organizacji i instytucji chcących chronić dziedzictwo ludzkości, szczególnie dziedzictwo przyrodnicze i krajobrazowe, ale także kulturalne – nocne niebo od wieków inspirowało artystów, poetów, pisarzy, malarzy.

Jak wyglądałoby niebo w miastach, gdyby nie zanieczyszczenie świetlne?

Na świecie w ostatnich latach można zauważyć trend w postaci powstawania kolejnych parków ciemnego nieba – na wzór parków narodowych lub parków krajobrazowych. W Polsce powstały dwa parki ciemnego nieba: Izerski Park Ciemnego Nieba o powierzchni 75 km2 w zachodniej części Sudetów oraz Park Gwiezdnego Nieba "Bieszczady", obejmujący blisko 1140 km2 obszaru w Ciśniańsko-Wetlińskim Parku Krajobrazowym, Parku Krajobrazowym Doliny Sanu i Bieszczadzkim Parku Narodowym.

Ale aby naprawdę ograniczyć tendencję do rozświetlenia całego nieba potrzebne są odpowiednie przepisy prawa budowlanego, energetycznego, czy przepisów o ochronie środowiska, które by obligowały do stosowania odpowiednich konstrukcji oświetlenia na drogach i budynkach. Zainteresowanie tym problemem na świecie wzrasta. Istnieje wiele organizacji, których działalność poświęcona jest przeciwdziałaniu zanieczyszczeniu światłem poprzez edukację społeczeństwa, badania naukowe i współpracę z władzami na różnych poziomach administracyjnych - od poszczególnych miast po całe państwa. Dzięki temu w wielu miejscach wprowadzono odpowiednie przepisy ograniczające to zanieczyszczenie (np.: Toronto, stan Connecticut, Słowenia). W Polsce też czas na Dobrą Zmianę w tym zakresie.

Czytaj też Milky Way no longer visible to one third of humanity, light pollution atlas shows, The night sky is vanishing: 80 percent of Americans can no longer see the Milky Way, Interaktywna mapa zanieczyszczenia świetlnego, Ciemne Niebo, International Dark-Sky Association, Globe at Night

Komentarze

20.06.2016 20:36 Ludomir

A szkoda bo jak pisał Kant, dwie najwspanialsze rzeczy na świecie "to niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie".A być może istnieje także związek miedzy jednym i drugim.

21.06.2016 13:52 bojesie

i jeszcze piosenka watch?v=rK4zbT3laCo

21.06.2016 14:43 zxn

To dotyczy zresztą również i innych wymiarów - zanieczyszczenia dźwiękowego, wizualnego, zapachowego...
Żyjemy w coraz bardziej sterylnym i coraz bardziej pustym świecie - nie mówię już nawet zwierzętach, ale np. o owadach, których w miastach prawie już nie ma

22.06.2016 13:06 WJ

@ZXN
Podzielam Twoje spostrzeżenie dotyczące "innych wymiarów zanieczyszczenia". A co do sterylizacji, myślę, że dotyczy sfery Życia, wywołującej lęki ( nawet w obszarze intelektualnych rozważań np. śmierć wypiera się z publicznej przestrzeni) i mało potencjalnie dochodowej. Jednak pustki brak, została intensywnie zagospodarowana sztucznymi podnietami, tematami, zagłuszaczami.

Mój kontakt z Naturą jest świadomie sensualny. Dotykam, wącham, oglądam, chłonę, może wskutek tego jestem wyczulona na bodźce płynące z zaludnionej, miejskiej przestrzeni, z których inni nie zdają sobie sprawy. To zanieczyszczenie "dźwiękowe, wizualne, zapachowe" jest dla mnie trudne do zniesienia, zwykle płacę różnymi napięciami w ciele.
Dostrzegłam pewien paradoks. Ludzie(generalizuję, rzecz jasna) zobojętnieli na te nienaturalne impulsy i gdy, instynktownie lub z rozsądku poszukują kontaktu z Przyrodą, są w tym nieporadni. Potrzebują muzyki, oświetlenia, równej drogi, miejsca do konsumpcji. I tak przestrzeń mająca być antidotum na cywilizacyjną kakofonię traktują "przywiezionymi" akcesoriami, by czuć się komfortowo(?).
Myślę, jakby tu z uświadomieniem zadziałać, że to ślepa uliczka.

22.06.2016 20:49 bojesie

o dziennym niebie też można by sporo, ale oddajmy głos mądrzejszym byle nie nauk owcom tylko tym bezowczym https://www.youtube.com/watch?v=8l3_W2Ws5vw

29.06.2016 23:40 Jacek

Super-artykuł dużo daje do myślenia o tym, że zaśmiecamy nasz świat przyrody na wiele sposobów. Właśnie min. zaburzamy go własnym sztucznym oświetleniem. Ale nie tylko. Zaśmiecamy go naszym sztucznym miejskim hałasem, wibracjami, naszymi satelitarnymi i mobilnymi naziemnymi urządzeniami. A wszędzie wprowadzamy (nadmiar) ogromną ilość fal elektromagnetycznych, których pochodzenie jest oczywiście od naszej gwiazdy - Słońca.

06.07.2016 10:07 Tadek

A wiecie co jest najsmutniejsze?!
Że wiele osób zamiast widoku drogi mlecznej na niebie po prostu woli widok latarni ulicznych i drapaczy chmur .....

06.07.2016 16:41 Ludomir

@TADEK
Jak wskazują liczne badania psychologów nasze organizmy nie mogą dobrze funkcjonować bez bodźców charakterystycznych dla środowiska naturalnego. Jeśli zatem jest tak jak mówisz to na analogicznym mechanizmie psychologicznym jak ten, który powoduje, że homoseksualista staje się homofonem.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto