Requiem dla vaquita

W wydanym w 2012 roku „Świecie na rozdrożu” opublikowałem rysunek z morświnami kalifornijskimi (ang. vaquita) z opisem: „Morświn kalifornijski, najmniejszy z delfinów, endemicznie występujący w Zatoce Kalifornijskiej. Jeszcze kilka lat temu żyło ich ponad pół tysiąca. Dziś pozostało 150, a co roku 30 z nich zaplątuje się w sieci rybaków i ginie.”

W 2014 roku populacja morświnów spadła poniżej 100, a ostatnie badania pokazują, że ich liczba skurczyła się już do zaledwie 60 sztuk.

Pomimo wprowadzonego w kwietniu zeszłego roku zakazu stosowania sieci dryfujących i rozszerzenia obszarów chronionych, kłusownicy nadal je zastawiają, aby łapać (również krytycznie zagrożone) totoaby. Ryba ta jest odławiana dla cenionego w Chinach pęcherza pławnego, z którego przyrządza się tam zupę, według wierzeń leczącą z artretyzmu, poprawiającą komfort noszenia ciąży, poprawiającą cerę itd. W miarę jak ryb ubywa, ich cena rośnie. Cena pojedynczego pęcherza pławnego totoaby w Meksyku sięga 1500-1800 dolarów, w USA 5 tysięcy, a w Chinach aż 10-20 tysięcy.

Jeśli Meksyk nie zakaże wszelkich połowów na obszarach, na których żyją vaquita, nie wypłaci kompensat rybakom, równocześnie wprowadzając liczne patrole i zdecydowanie egzekwując prawo, to morświny czeka smutny koniec. Nawet jednak działania skutecznie eliminujące kłusownictwo mogą okazać się niewystarczające, populacja morświnów spadła bowiem tak bardzo, że coraz trudniej im odnajdywać się, by dobrać się w pary, a przy tak niskiej liczebności gatunku poważnym zagrożeniem staje się mała różnorodność genetyczna.

Czytaj więcej: Vaquita, World's smallest porpoise 'at the edge of extinction' as illegal gillnets take toll

Komentarze

25.05.2016 22:04 Mnihas

Smutne

26.05.2016 12:39 irek

chce się płakać...

26.05.2016 21:53 Galahad

dlatego się nie odzywam właśnie :( Ale najgorsze że to tylko jedna z wieku takich historii, a o wielu nawet nie dowiemy się nigdy... Tych znanych też będzie coraz więcej w najbliższych latach, i tylko w nielicznych przypadkach coś można będzie na to poradzić.

27.05.2016 2:47 gupol(szukam pracy w oze)

powinni zabezpieczyć materiał genetyczny każdego z tych ostatnich kilkudziesięciu osobników. jeśli wyginą, przynajmniej będzie dowód że kiedyś takie istoty istniały a co ważniejsze, realna możliwość odtworzenia tych osobników w lepszych czasach. o ile takie kiedykolwiek nadejdą...

27.05.2016 12:48 WJ

Dla mnie to ważne, że kulturowo dorośliśmy do okazywania przez mężczyzn wrażliwości.
To do komentarzy, bo poza tym mam pustkę.

@GALAHAD
Czy mógłbyś rozwinąć "dlatego się nie odzywam właśnie :("
Dlaczego? Co masz na myśli? Czy to, że destrukcja wielu gatunków postępuje, a (Ty?) my jesteśmy bezradni?

27.05.2016 13:41 Ans

Trudno tu dodać coś mądrego, ale mnie zawsze zastanawia, jak to możliwe, że ludzie, którzy muszą mieć trochę oleju w głowie, żeby dojść do pieniędzy wierzą, że róg nosorożca, pęcherz pławny ryby czy maść z tygrysa z czegoś ich wyleczą. Rozumiem, że siła placebo jest nie do przecenienia, ale w takiej sytuacji wystarczy łyknąć trochę cukru, wierząc, że to róg nosorożca/żółć niedźwiedzia czy coś tam.
Generalnie zadziwiające są ścieżki rozumowania ludzi. W jednej z dyskusji internetowych pan napisał mi, że jego zdaniem mówienie, że słonie wymrą to bzdura. Bo jeśli coś się ludziom opłaca, to nie dopuszczą do tego, by to się skończyło. Wysłał mi nawet wyliczenia kosztów hodowli słoni w Polsce i potencjalny zysk. Gdybym jeszcze miała ślad nadziei, że to był żart czy sarkazm, może nawet by mnie to rozbawiło...

27.05.2016 13:46 Jacek

To straszne. Giną gatunki na naszych oczach, a my nic nie możemy zrobić.

27.05.2016 15:27 Mariusz R

A mnie się zdaje, że to może i lepiej, że ludzie obedrą planetę z resztek dziko żyjących zwierząt. Widzieliście zwierzęta umierające z głodu? Albo choćby zdjęcia takich zwierząt? Przynajmniej niezbyt wiele z nich dożyje śmierci oceanów, lasów, jezior, rzek i nie będą zmuszone milionami cierpieć głodu.
Ludzie zasiedlają planetę z bezwzględnością seryjnego mordercy i determinacją drożdży. Któż może muzułmanom lub hindusom zabronić gwałcić swoje kobiety? Kto odważy się głośno powiedzieć, że tzw. polityka pro-rodzinna np. w Polsce namawianie kobiet do rodzenia większej liczby dzieci, to tak na prawdę działanie zmierzające do uśmiercenia planety. To objaw kompletnej porażki dominujących współcześnie systemów ekonomicznych, desperacki akt próby podtrzymania mitu o możliwym wiecznym wzroście, jeden z ostatnich spazmów zdychającej gospodarki sprowadzającej wszystko do przetwarzania z zadziwiającą sprawnością, wciąż szybciej i szybciej, naturalnej, zachwycającej różnorodności planety na śmieci w imię uświęconego przez pokolenia ekonomistów prawa do zysku!

27.05.2016 17:39 Galahad

@WJ
Tak. O ile jestesmy w stanie spowolnić wymieranie w naszej strefie klimatycznej (tylko dzięki w miarę restrykcyjnemu prawu UE) o tyle w pozostałych częściach świata ludzkość nie ma żadnych zachamowań. Nawet nie wyobrażasz sobie (bo w programach przyrodniczych tego nie pokazują) jak strasznie zniszczony jest świat, i w jakim tempie niszczy się go nadal.
@Mariusz R
Peter Ward napisał kiedyś, że jesteśmy jedynym organizmem wielokomórkowym który zachowuje się jak prokarionty - czyli rozmnaża aż do granic pojemności środowiska. Studentom na wykładach zalecam wyobrażenie sobie Ziemi jako wielkiej szalki Petriego z pożywką, a nas jako bakterii. Niewielu jednak widzi konsekwencje takiego porównania.

27.05.2016 17:39 Galahad

PS.
sorry za literówkę :) Oczywiście "zahamowań"...

27.05.2016 18:17 WJ

@GALAHAD
"Nawet nie wyobrażasz sobie (bo w programach przyrodniczych tego nie pokazują) jak strasznie zniszczony jest świat, i w jakim tempie niszczy się go nadal. "
Uwierz- wyobrażam sobie jak bardzo. Boli, ale bierność odpada, bo pozbawia sensu istnienie.Czasem warto się wycofać na jakiś czas.
Jednak to "dlatego właśnie się nie odzywam" dotyczy tego forum jak rozumiem. W innych obszarach swojej aktywności uświadamiasz zniszczenie wywołane ekspansją naszego gatunku.
(choć właściwie skuteczność mechanizmów obronnych uzyskanych w toku ewolucji, pozwoli przyjąć większości z nas i takie informacje, skoro z własnymi świństwami w skali jednostek i społeczeństw dobrze sobie radzimy)

29.05.2016 22:04 Ludomir

Nie płaczcie nad delfinami. płaczcie nad dziećmi i wnukami. Oni podzielą los delfinów, nasz wspólny los.

30.05.2016 15:18 zxc

a dlaczego nie mamy płakać nad delfinami? są tak samo godne opłakiwania jak ludzie
to że zwierzęta są mniej inteligentne nie oznacza, że są mniej wartościowe
wszyscy jedziemy na tym samym wózku
wyjątkowość gatunku homo sapiens jest jedynie złudzeniem

30.05.2016 19:14 MBP

W moim odczuciu naszym podstawowym problemem jest brak naturalnego drapieżnika, który ewoluowałby wraz z nami i ukróciłby naszą działalność w typowy dla natury sposób (pomijam implikacje, jakie wynikają z ewolucji drugiego gatunku z równie rozwiniętym mózgiem i zdolnościami kognitywnymi - zakładam typowy scenariusz "więcej ludzi do zjedzenia, więcej drapieżników, mniej ludzi do zjedzenia, mniej drapieżników, itd."). Z drugiej strony - rozmnażanie do granic pojemności środowiska (w naszym wypadku - ponad granice) i późniejsze nagłe załamanie liczebności populacji w wyniku braku pożywienia (niedożywienie, śmierć głodowa, walki o resztki, etc.) to też jest rozwiązanie. Brutalne, ale jednak rozwiązanie. I z tego co mi wiadomo, dosyć często spotykające nasz gatunek na przestrzeni wieków.

31.05.2016 16:51 Tadek

@ANS
"Trudno tu dodać coś mądrego, ale mnie zawsze zastanawia, jak to możliwe, że ludzie, którzy muszą mieć trochę oleju w głowie, żeby dojść do pieniędzy wierzą, że róg nosorożca, pęcherz pławny ryby czy maść z tygrysa z czegoś ich wyleczą. Rozumiem, że siła placebo jest nie do przecenienia, ale w takiej sytuacji wystarczy łyknąć trochę cukru, wierząc, że to róg nosorożca/żółć niedźwiedzia czy coś tam. "

Pozostaje mieć cichą nadzieję, że wreszcie ktoś będzie tym idiotom sprzedawał zmielone kości świń zamiast rogów, kłów itp.

A tak na wesoło: znam historię kolesia który sprzedawał rozgnieciony APAP jako narkotyki. Wielu się podobno chwaliło :D

31.05.2016 21:17 Galahad

@Ludomir
Ależ będziemy płakać... Ale na razie płaczemy w kolejności wymierania. Najpierw delfiny, potem wnuki... Poza tym coraz powazniej zastanawiam się czy nasz gatunek faktycznie powinien nadal funkcjonować w tym ekosystemie. Ziemi będzie bez nas łatwiej. Jak się tak popatrzeć obiektywnie to naprawdę jesteśmy paskudni...
@MBP
Ależ mamy takiego drapieżnika - siebie samych :). Tylko jesteśmy mało skuteczni :)

01.06.2016 1:24 Mariusz R

@GALAHAD
Według definicji encyklopedycznej jestem ateistą. Moje przekonania byłyby być może inne, gdybym nie urodził się w kulturze judo-chrześcijańskiej. Abstrahując od oceny faktów to to, co w naszej kulturze najbardziej odstręcza mnie od funkcjonujących w niej wyznań, to propagowane w nich przekonanie o wyjątkowości roli i miejsca jakie zajmuje człowiek w "dziele bożym". Ma to, niestety, daleko idące implikacje w naszej kulturze, w naszym prawodawstwie, wreszcie w naszym stosunku do "nie ludzkiego życia". Bierzemy co chcemy, nasze zwierzęta traktujemy jak własność, z którą wolno nam robić, co się nam podoba, podle traktujemy zwierzęta hodowlane, bioróżnorodność zastępujemy monokulturą, zabijamy i niszczymy wszystko, co nam przeszkadza w osiąganiu zysku.
Zapytaj znajomych, a przekonasz się, że większość ludzi uważa, że zwierzęta nie tylko nie myślą, ale też nie mają uczuć. Znajdą się też wśród nich tacy, którzy uważają, że zwierzęta nie cierpią, nie czują nawet bólu! A ile jest warte życie zwierzęcia? Oczywiście tyle, ile ktoś jest skłonny za nie zapłacić. Podnosi mi się ciśnienie, kiedy myślę o tym, że uważamy się za coś lepszego niż reszta materii ożywionej, a dowodem naszej wyjątkowości ma być fakt posiadania "duszy"!
Pora wreszcie zacząć sobie uświadamiać, że nie jesteśmy niczym wyjątkowym na tej planecie. Jesteśmy wirusem, nieudanym eksperymentem Natury, suchą gałęzią na drzewie ewolucji, tylko jeszcze nie wszyscy o tym nie wiemy.

01.06.2016 12:33 WJ

@MARIUSZ R.
Inspirujące co napisałeś.
Według KK nie jestem chrześcijanką nawet :)
Jednak sądzę, że Jezus zachwyciłby mnie swoją nauką, gdyby ponownie się pojawił.
W swoim prowincjonalnym świecie spotykam wielu ludzi wrażliwych na krzywdę określonych zwierząt, tylko to mało spójne. Jedne istoty traktują z większą atencją nawet niż rodzinę( biznes weterynaryjny, farmaceutyczny a i kosmetyczny zyskuje) inne bezwzględnie skazują na cierpienie, bo brzydkie, cuchną, albo maja dostarczyć mięso, więc za życia traktują jak towar.
Ilu ludzi, tyle opcji.
Mnie bardziej ciąży pozbawianie przestrzeni dla wolno żyjących organizmów. Bezpardonowe wkraczanie do lasu samochodami, z muzyką od której mnie skręca. Wycinka przydrożnej zieleni, betonowanie, asfaltowanie, traktowanie Ziemi w oderwaniu od złożoności toczącego się nań życia.
Bardzo mnie to porusza, Mam wrodzoną skłonność do odbierania harmonii w Naturze i tutaj jest coraz większy dysonans.
Przyrodę można chłonąc już tylko w "diasporach", a i tu zakłócenia wywołują dźwięki i zapachy "cywilizacji " i śmieci jak podpisy "tu byłem"....

01.06.2016 13:28 Coyote

@Mariusz R , żadną suchą gałęzią czy nieudanym eksperymentem tylko drapieżnikiem doskonałym . Który najpierw wytłukł swoich naturalnych wrogów tak że głównym zagrożeniem stali się inni przedstawiciele własnego gatunku . A potem nawet nauczył się żerować na padlinie dawno martwych roślin i zwierząt (kopaliny) kolosalnie przesuwając swoje granice środowiskowe . Przynajmniej na jakiś czas .
Natura lubi od czasu do czasu stworzyć coś co zmienia zasady gry . Zrobić reset czyszczący pole dla jej nowych pomysłów .
Kiedyś słyszałem że konieczność życia w świecie przekształconym przez człowieka wpłynęła na wręcz skokowy rozwój umysłowy wielu gatunków zwierząt . Już nie starczy być szybkim i silnym . Żeby próbować przetrwać w świecie cwanej małpy trzeba samemu być cwanym .
Jak te australijskie rekiny które kradną wędkarzom ryby złapane na haczyk ale kompletnie ignorują pływaków . A niby taka prymitywna ryba .
Szczury , wrony i szakale to ograne przykłady .
A może nisze ekologiczne ? Bo zamysł natury jest taki żeby pierwsze skrzypce grały gatunki posługujące się bardziej skomplikowanymi narzędziami . Wywodzące się właśnie od cwanej małpy ?

Nienawiść do własnego gatunku to taki sam nihilizm jak hiper konsumpcja , dzieci tanich kopalin .
Fanaberie niegodne mężczyzny .
Tego powinny zajmować dobro jego kobiety i dzieciaków oraz oczywiście stara dobra , rodowa zemsta :D
Bo lepiej się zabija i krwawi za "coś więcej" niż parę arów kamienistego poletka czy lichego pastwiska .

01.06.2016 14:36 WJ

@COYOTE
Drapieżnik doskonały, ale i potrafiący być perfekcyjnie okrutny(torturować, aż na sama myśl w jaki sposób traci się wiarę w "dobro").
Znacie jakieś przykłady u innych istot? Może w ZOO lub cyrku,gdzie są sprzyjające dewiacji warunki.
Jaki jest zamysł Natury?
Interesujące, co piszesz i racjonalne. Dla mnie natomiast, to wieczna gra na złożoności życia. Zachwyt i rozpacz. Ewolucja świadomości, eksplorowanie świata umysłem i ciągła weryfikacja przekonań(iluzji).

01.06.2016 15:52 Coyote

@WJ tak na szybko http://www.focus.pl/przyroda/gangi-delfinow-9161?strona=1
Kotowate polujące mimo że są najedzone , dla sportu i ich "zabawy" z jeszcze żywymi ofiarami .
Podobnie wilki , kiedy wpadną w stado zdegenerowanych z punktu widzenia natury owiec . Pożrą kilka , zarżną kilkadziesiąt .
Bo po prostu mogą , a zabijanie sprawia im przyjemność .

01.06.2016 18:09 Galahad

@Mariusz R
To "zastanawiam się" to był taki eufemizm, co by mnie obrońcy człowiekowatości nie posądzili o nihilzm. Tak naprawdę nie mam wątpliwości :)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto