Czy zmiana klimatu obudzi nas z drzemki, której na imię ‘biznes-jak-zwykle’?

Recenzja książki Naomi Klein To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat.

Na temat zmian klimatu napisano już wiele. Jednak w ostatnim czasie, jeszcze przed konferencją COP w Paryżu, ukazały się teksty, które można nazwać „bibliami” dla społecznego ruchu na rzecz klimatu. Najpierw (2014) ukazała się książka To zmienia wszystko 1, Naomi Klein, której praca No Logo została wcześniej okrzyknięta biblią alterglobalistów. Następnie (2015) papież Franciszek opublikował encyklikę „klimatyczną” Laudatio Si. Oba teksty odbiły się szerokim echem oraz sprowokowały dyskusje w środowiskach wcześniej nie zainteresowanych klimatem. Mimo że wszystkie instytucje naukowe o rankingu międzynarodowym lub ogólnokrajowym potwierdziły nie tylko FAKT, że klimat się zmienia zdecydowanie szybciej niż w przeszłości, ale, co ważniejsze, że zmienia się w wyniku antropogenicznej działalności, dla wielu jest to wciąż temat podlegający dyskusji. Rozmawiać zatem trzeba. Do powszechnej wyobraźni najwyraźniej nie dociera to, że podniesienie się globalnej temperatury na powierzchni ziemi o 1,5 stopnia Celsjusza może uniemożliwić nie tylko jakościowe życie człowieka. Poważnie zahamuje też rozwój gospodarczy2 . Biznes „jak zwykle” zaczyna bowiem podkopywać sam siebie. Najwyższy czas, aby jeszcze bardziej podkreślać społeczny i etyczny wymiar zmiany klimatu.

Naomi Klein w swojej najnowszej książce po raz kolejny prezentuje analizę wolnego rynku w kontekście jego wpływu na społeczeństwo. Diagnoza jest smutna, ale nie pesymistyczna – człowiek woli zaakceptować degradację środowiska niż spadek PKB. Żyjemy w przekonaniu, że istnieje tylko jedna alternatywa – albo wzrost albo porażka. Co doprowadziło do umocnienia się takiej postawy? Przez setki lat nie dostrzegano, że zasoby naturalne są ograniczone. W wielu kulturach nie wykształciły się mechanizmy piętnujące ich marnotrawstwo. Doszła do tego nowożytna idea wiedzo-władzy nad przyrodą. Klein sugeruje, że podświadomie wytoczyliśmy wojnę naturze, chcieliśmy ją opanować i ujarzmić. W podtytule książki pisze wprost: Kapitalizm kontra Klimat. Jej wcześniejsze książki były analizą powiązań ekonomii i polityki. Tym razem rozważania zostały poszerzone o kolejny element – klimat, a konkretnie obecną zmianę klimatu. W Doktrynie szoku autorka dokonała przeglądu upadku poszczególnych państw, rozpadu społeczeństw, morderstw i porwań aktywistów, którzy krytykowali zgubną ideologię wolnego rynku. W rekomendowanych działaniach zalecanych m.in. przez naukowców jak Milton Friedman, dostrzegła wspólny mianownik: prywatyzacja, obniżenie podatków czy minimalizacja roli państwa w usługach publicznych. Zwróciła też uwagę, że w neoliberalnej wizji społeczeństwa i gospodarki nie ma miejsca na partycypację koncernów paliwowych w kosztach zewnętrznych takich jak zanieczyszczenie środowiska. Co równie ważne, w wielu krajach ideologia wolnego rynku przyczyniła się do prywatyzacji sektora energetycznego, ciepłownictwa, sieci energetycznych, wodociągów, czyli inwestycji strategicznych z punktu widzenia obywateli. Ci z kolei, niczym pacjenci poddawani elektrowstrząsom, byli tym bardziej podatni na wprowadzanie powyższych zmian, im bardziej ich życie ulegało drastycznej zmianie, czyli np. w wyniku powodzi czy huraganu. Szok i strach okazały się środkami dla jeszcze większej prywatyzacji. Spustoszenia, jakie wywołał huragan Katrina w USA, odsłoniły słabość infrastruktury w najbiedniejszych dzielnicach, ale też problem nierówności społecznej. Ludzie, którzy stracili wszystko uświadomili sobie, że pomoc należy się przede wszystkim najbogatszym.

Klein celnie podkreśla, że wolny rynek, który miał przynieść równość, jest dziś dyskwalifikowany przez zmianę klimatu. Thomas Piketty, autor głośnej książki Kapitał w XXI w. tylko utwierdza intuicje ekologów – degradacja środowiska dokonywana jest rękami najbogatszych kosztem najbiedniejszych. Przezwyciężeniem tego problemu mogłoby być wprowadzenie progresywnego opodatkowania od kapitału3 szczególnie tego, który jest zdobyty kosztem degradacji środowiska. Zasada „zanieczyszczający płaci” powinna być dzisiaj egzekwowana z gorliwością pełną konsekwencją. Klein pozbawia nas jednak złudzeń - najwięksi truciciele nie tylko przez lata nie płacili za swoje zanieczyszczenia, ale także wstrzymywali programy ochrony klimatu na szczeblach narodowych i międzynarodowych4. Jak już wcześniej wspomniałam, diagnoza autorki nie jest pesymistyczna. Dostrzega ona bowiem, że coraz więcej ludzi na świecie zaczyna walczyć o środowisko i o ochronę klimatu. Ludzie jednoczą się i stają się coraz silniejsi. Na całym świecie promuje się też dezinwestycje, czyli pozbywanie się akcji koncernów, które czerpią zyski z paliw kopalnych. Dzięki temu koncerny tracą środki na kolejne inwestycje. Autorka nazywa ten światowy manifest Blokadią.

To zmienia wszystko jest obszerną pracą (566 s.), w której autorka analizuje krok po kroku jak koncerny we współpracy z think tankami wierzącymi - nie boję się użyć tego stwierdzenia – w wolny rynek i nieograniczoną wolność gospodarczą doprowadziły do sytuacji, kiedy przyszłość świata, jakim go znaliśmy5 , może się okazać niegościnna dla człowieka oraz innych istot żywych. Klein pisze: „W miejscach takich jak Luizjana, Alberta, Kentucky – żeby nie wspomnieć Nigerii oraz Wenezueli pod władzą Chaveza – koncerny paliwowe traktują polityków jak swoich agentów PR, a sądownictwo jak swoje prywatne departamenty prawne”6 . Dodaje, że jeżeli chcemy zachować to toksyczne status quo, nie musimy robić nic. Tym samym zachowamy jednak porządek imperialny, kolonialny oraz rasistowski w swym nowym wymiarze rasizmu ekologicznego7 . Natomiast jeżeli chcemy, aby warunki życia były bardziej znośne (mniej ekstremalnych zjawisk pogodowych) i sprawiedliwe, w kontekście wyrównanej dystrybucji owej „znośności”, powinniśmy zacząć działać. Dlatego książkę Klein można uznać nie tylko za manifest, ale też asumpt dla etyki środowiskowej, w tym etyki troski, u której podstaw leży coś, co można porównać do heurystyki strachu Hansa Jonasa. Strach zdaniem Klein jest bowiem siłą motywującą, ostrzegającą nas przed zagrożeniem. Strach poświadcza, że zdajemy sobie sprawę z istnienia problemu. Zaprzeczanie, które w literaturze dotyczącej zmian klimatu nazywa się też negacjonizmem, można z kolei uznać za „testament dla moralności” 8. Strach, podobnie jak w etyce Jonasa, ma jednak motywującą moc tylko wtedy, kiedy można coś z nim zrobić, kiedy można zacząć działać. Inaczej jest tylko uczuciem zamykającym nas na świat. Klein jest zdania, że ludzkość cały czas ma szansę na zmianę. Wydźwięk książki jest zatem optymistyczny, mimo że nie jest utopią.

Rozważania Klein dotykają też głębszej sfery – nie tylko politycznej i ekonomicznej, ale psychologicznej. U podstaw rabunkowej gospodarki zasobami dostrzega ona postawę człowieka, wspieraną określonymi predyspozycjami psychologicznymi. O tym za chwilę. Zwraca też uwagę na teksty - dzisiaj można powiedzieć teksty kultury – dzięki którym ideologia panowania człowieka nad przyrodą oraz minimalizacji kosztów zewnętrznych wolnego rynku została rozpowszechniona. Chodzi m.in. o prace Francisa Bacona Nowa Atlantyda czy Novum Organum a z drugiej strony Francisa Fukuyamy Koniec historii. Zdaniem Klein zawarte jest w nich „magiczne” wręcz myślenie, że naturę można opanować dzięki nauce oraz, że sprawiedliwość społeczna może być wynikiem samoistnego działania wolnego rynku. Połączenie obu tych ideologii doprowadziło do wykształcenia ekstraktywizmu, leżącego u podstaw kryzysu ekologicznego i klimatycznego. Ekstraktywizm to postawa charakteryzująca się jednostronnością, skoncentrowaną na sobie, na zysku, to wyraz braku odpowiedzialności. Zmiana, do której nawołuje autorka, ale też papież Franciszek, wymaga z kolei w pierwszej kolejności krytycznego namysłu nad naszą postawą względem przyrody, która jest przecież podstawą naszej egzystencji9 . Klein, podobnie zresztą jak wielu przedstawicieli etyki środowiskowej jest zdania, że przyroda to nie tyle zasób (resource), ale źródło (source)10 .

Kolejnym filarem ekstraktywizmu krytycznie analizowanym przez Klein jest koncepcja antropologiczna według której człowiek jest z natury egoistyczny, nastawiony na konkurencję i walkę raczej niż na troskę. Warto w tym miejscu odnieść się do badań prymatologa Fransa de Waala. W trakcie wieloletnich badań dotyczących naczelnych doszedł do wniosku, że słynne przekonanie – które legło u podstaw teorii sprawiedliwości np. Hobbes’a – człowiek człowiekowi wilkiem, jest z gruntu fałszywe. Zarówno jeżeli chodzi o psowate, „które należą do najbardziej towarzyskich i kooperatywnie nastawionych zwierząt na naszej planecie” jak i dlatego, że „podaje w wątpliwość społeczną naturę naszego gatunku” 11. Klein zaznacza, że chciwości jesteśmy uczeni, podobnie jak przekonania, że człowiek cywilizowany powinien liczyć sam na siebie i nie musi się przejmować tym, że inni potrzebują pomocy. O ile zmiana, o której traktuje książka zalecałaby uwrażliwianie człowieka na to, że wszystko jest ze wszystkim połączone, o tyle ekstraktywizm zakłada zupełnie przeciwną regułę „wszystko jest od wszystkiego oddzielone”12 . Trudno się dziwić, że w świadomości wielu osób ta „naturalna” chciwość i indywidualizm jest podstawą do uznania, że człowiek ma prawo do nieograniczonego czerpania z zasobów przyrody. Frans de Waal zwraca ponadto uwagę na ciekawą kwestię – krytykę ze strony społeczności naukowej w kontekście stwierdzenia, że to bonobo, a nie szympans jest naszym bliższym przodkiem jeżeli chodzi o moralność i normy społeczne13 . Przyjęcie tej perspektywy i poważne potraktowanie badań dotyczących bonobo oznaczałoby bowiem konieczność przemyślenia rzekomo egoistycznej koncepcji ludzkiej moralności i emocjonalności. Okazuje się, że ludzie chętniej wzorują się na szympansach, z którymi oczywiście dzielimy wiele podobieństw. Jednak w odróżnieniu od bonobo są one znacznie bardziej agresywne, a ich społeczności oparte na hierarchii. De Waal pisze: „Z mojego doświadczenia wynika, że szympansy dążą do władzy równie bezwzględnie jak niektórzy ludzie w Waszyngtonie”14 . Aczkolwiek mamy podstawy sądzić, że tak samo jak chęć rywalizacji, także troska i poczucie sprawiedliwości są podstawą społecznej natury człowieka. Z pewnością utrzymywanie błędnego przekonania człowiek człowiekowi wilkiem sprzyjać będzie agresji między ludźmi, ale też ekstraktywizmowi w zakresie postawy człowieka do przyrody.

Klein w odwołaniu do badań antropologicznych i psychologicznych zwraca uwagę na koncepcję człowieka zakładającą, że jest on przede wszystkim zachłanną maszyną wciąż marzącą o większej konsumpcji. To właśnie ta koncepcja antropologiczna jest kamieniem węgielnym dla ideologii neoliberalnej15 . Przezwyciężenie tego stanu rzeczy budzi lęk nie tylko podmiotów indywidualnych, ale i instytucji oraz koncernów, których byt zależy od tej rozpowszechnianej iluzji. Przyczyniła się ona nie tylko do degradacji środowiska. Sprzyja też myśleniu, że „wszystko zależy od Ciebie” czy też idei „od pucybuta do milionera”. Pociąga też za sobą indywidualizację i anonimowość, a zatem oddzielenie człowieka od innych ludzi oraz przyrody. To również koło zamachowe dla geoinżynierii, projektu wychwalanego przez naukowców związanych m.in. z Heartland Institute. Geoinżynieria jest atrakcją dla progresywistów, którzy w zmianie klimatu nie widzą kryzysu, który należy przemyśleć, ale wyzwanie technologiczne16 . Geoinżynieria sprzyja patologicznej wierze, że zanieczyszczenie środowiska można wyleczyć innym zanieczyszczeniem, a chorobę wyłącznie lekami. Transformacja do jakiej namawiają Klein i papież Franciszek wymaga z kolei „psychoterapii” jednostkowej oraz społecznej. Stąd jak pisze we wstępie: „Ta książka mówi o radykalnej zmianie jaka zachodzi i musi zajść w społeczeństwie, ale też w polityce i kulturze. To co mnie tutaj interesuje to w mniejszym stopniu mechanizm tej transformacji w zakresie technologii, ale raczej przeszkody ideologiczne, które przez długi czas uniemożliwiały zrozumienie zagrożenia oraz korzyści z przyjęcia rozwiązań technologicznych17” . Przemiana człowieka, o której tutaj mowa potrzebna jest dla przeżycia człowieka na Ziemi. Jednak chodzi też o coś więcej, o życie we wspólnocie, z uwzględnieniem limitów przyrody. Brzmi to trochę jak zaklęcie New Age. Jednak obecnie to nie tylko hipisi i ekolodzy namawiają do zmiany, ale np. Bank Światowy czy ONZ. Bank Światowy w swoim podejściu podkreśla co prawda powody ekonomiczne – jeżeli chcemy dalej prowadzić „biznes jak zwykle”, to czeka nas taka zmiana warunków atmosferycznych i przyrodniczych, że niedługo nie będzie możliwości na prowadzenie jakiegokolwiek długoterminowego biznesu. Według raportu klimatycznego ONZ jeżeli temperatura na Ziemi podniesie się o 1,5 stopnia Celsjusza, to czekają nas bardzo poważne zmiany w sposobie naszego życia. Zdecydowanie nie będą to zmiany na lepsze.

Autorka Doktryny szoku z kolei sięga nie tylko do argumentów ekonomicznych. Kieruje nią też troska o życie, lęk matki o przyszłość swojego dziecka i przyrody. A to właśnie kontakt z przyrodą okazał się dla niej zbawienny, kiedy miała problemy zdrowotne, w tym problemy z zajściem w ciążę18 . W książce opowiada o swoim doświadczeniu i okresie, kiedy starała się z mężem o dziecko. W tym czasie, po kolejnych nieudanych próbach i interwencjach lekarzy, jako aktywistka asystowała w usuwaniu skutków katastrofy ekologicznej po wybuchu platformy wiertniczej nad Zatoką Meksykańską w 2010 r. Wtedy też zrozumiała, że zanieczyszczenie przyrody wiąże się z „masowym poronieniem”19 . Każdego dnia widziała tysiące martwych zwierząt. Dotarło też do niej, że substancje toksyczne są niebezpieczne przede wszystkim dla najsłabszych – osób starszych, ale głównie dzieci, również tych nienarodzonych. Narażone są też kobiety w ciąży. Wiele toksyn działa podobnie jak hormony. Spalanie paliw kopalnych, a jeszcze bardziej ich wydobycie coraz to mniej konwencjonalnymi metodami jest bronią obosieczną dla życia na Ziemi. W toksycznym środowisku płodność, ciąża oraz rozwój małego organizmu są w zasadzie skazane na porażkę. Dawki śmiertelne wielu substancji trujących określane są dla osób dorosłych. W przypadku dzieci szkodliwe mogą się okazać dużo mniejsze stężenia.

Te doświadczenia wnoszą do jej książki element nie tylko obserwacji świata, sprawozdawczości, analizy zjawisk politycznych i ekonomicznych ale też introspekcji. Klein rozumie problem zmiany klimatu jako wyzwanie etyczne, wręcz apel kierowany ze strony bytu, szczególnie tego najsłabszego, nowonarodzonego człowieka, wyzwanie na które musimy odpowiedzieć, jeżeli sami chcemy przeżyć. Dlatego wychodzi z założenia, że „to wszystko zmieni”. Choć to oczywiście głęboka wiara raczej niż przekonanie. Jej książka jest manifestem etycznym u którego podstaw leży przezwyciężenie antropocentrycznej postawy oraz merkantylizmu. Jej postawa oparta jest na szacunku dla życia, wręcz podziwie dla przyrody. Autorka zdaje sobie sprawę, że przyroda może być konstruktem społecznym, chociażby dostrzegając wpływ czynników osobowościowych na obraz przyrody zawarty w postawie negacjonistów klimatycznych. Jednak wartości przyrody są dla niej realne, a dostępne człowiekowi w emocjonalnym wglądzie w przyrodę oraz samego siebie. Emocjonalnym nośnikiem doniosłości, ale też kruchości przyrody jest troska. Jest to więc asumpt do etyki odpowiedzialności. Jest to etyka skoncentrowana na przedmiocie odpowiedzialności, a nie na sobie – podmiocie odpowiedzialności. Jest to dostrzeganie zadania, jakie niejako dyktowane jest ze strony bytu przyrodniczego. Przeciwieństwem tej jednostronnej relacji, upatrującej powód naszego działania w czymś na zewnątrz nas, w przyrodzie, w potrzebujących jest też relacja totalnie jednostronna, ale o przeciwnym wektorze – ekstraktywizm 20. Ten napędzany jest żądzą zysku, brakiem myślenia o przyszłości, szczególnie jeżeli ta przyszłość jest przyszłością ludzi obcych.

„To zmienia wszystko” nie jest traktatem etycznym, ale może być dla niego punktem wyjścia. Klein nie formułuje w swojej książce etyki troski wprost, jednak można ją wyczytać, szczególnie w rozdziale 13. To właśnie na tym etapie książki Naomi Klein wypowiada się jako matka. Kobieta, która długo nie mogła zajść w ciążę. W tym czasie zrozumiała, że inwazyjne metody poczęcia dziecka, mimo że cenne z wielu powodów, przypominają działania geoinżynierii. Towarzyszy temu wiara w technologię, bez potrzeby wglądu w samego siebie i zrozumienia dlaczego moje ciało mówi ‘NIE’? Dlaczego przyroda reaguje tak gwałtownie? Dlaczego gatunki jak np. żółwie morskie, gatunki które przetrwały miliony lat obecnie wymierają? Warto dodać, że autorka sugestywnie przekonuje, że zmiana jaka nas czeka, wręcz kulturowa transformacja, będzie miała kobiecą twarz. Twarz matki, babci, siostry. Jej analizom towarzyszy kryterium płci. Obserwacja ruchu Blokadia prowadzi do wniosków, że w większości przypadków liderami protestów w obronie ziemi przed zakusami koncernów paliwowych są kobiety. W Polsce jest zresztą podobnie. Wystarczy przyjrzeć się lokalnym ruchom ekologicznym w Żurawlowie, Gubinie, Babiaku, Lubinie czy Miejskiej Górce. Są to matki, gospodynie domowe, radne, kobiety nie przypominające raczej anarchistek czy hipsterek. Klein podsumowuje to słowami, które usłyszała w Grecji i Rumunii: „Wiesz, ten rząd upadnie, kiedy protestować zacznie twoja babcia”21 .

Warto jednak zwrócić uwagę, że w Polsce tzw. lewica wciąż małą uwagę przywiązuje do problemu zmiany klimatu. Zwrócił na to uwagę w swojej recenzji książki Klein m.in. Piotr Trzaskowski. Polska lewica zajmuje się prawami pracowników, prawami zwierząt, kryzysem uchodźców, tak jakby nie dostrzegała, że logika petryfikująca i normalizująca wyzysk, brak odpowiedzialności za ponoszone czyny, wolny rynek i masową hodowlę zwierząt jest dokładnie tą samą siłą, która napędza zmianę klimatu, Ta z kolei może postawić pod znakiem zapytania wszystko powyższe – warunki sprzyjające respektowaniu praw człowieka są zachowane tym bardziej, jeżeli człowiek nie musi się obawiać o swoją egzystencję. A egzystencja wymaga wody, pożywienia, odpowiedniej temperatury, przestrzeni i innych. Tylko jaka kultura może się rozwijać w momencie, jeżeli głównym celem człowieka będzie walka o przetrwanie?.

W kontekście psychologicznych podstawy ekstraktywizmu warto wspomnieć też o mechanizmie wyparcia22. Zdaniem autorki oprócz przeszkód politycznych i ekonomicznych wiele osób po prostu nie chce dopuścić do siebie pewnej wiedzy. Dzieje się to na poziomie jednostkowym, ale też instytucjonalnym. Dobrą ilustracją tego problemu są słowa wypowiedziane przez Leonado DiCaprio, który również zaangażował się w ruch na rzecz ochrony klimatu. Otóż powiedział on, że dyskusja na temat zmiany klimatu ma coś wspólnego z filmem. Wiele osób konfrontowanych z problemem zmiany klimatu zachowuje się tak, jakby to wszystko była iluzja. Podczas pracy nad książką Klein spotykała się z wieloma organizacjami i instytutami, także tymi, które specjalizują się w zaprzeczaniu zmian klimatu albo minimalizowaniu troski o nią. Warto wspomnieć, że inna badaczka Naomi Oreskes w swojej książce Merchants of Doubts zwraca uwagę na strategię fabrykowania wątpliwości odnośnie zmiany klimatu. Osoby, które dzisiaj przekonują, że wszystko jest w porządku, albo że nie mamy podstaw, aby się martwić zmianą klimatu, wcześniej robiły to samo odnośnie kampanii antynikotynowej. Sama Klein zaobserwowała też, że konserwatywni mężczyźni, zajmujący wysoko opłacane stanowiska, dzierżący władzę w korporacjach paliwowych bądź innych, najczęściej budują światopogląd, w którym takie coś jak antropogeniczna zmiana klimatu nie istnieje. Pozwala im to uniknąć dysonansu poznawczego i motywacyjnego. Inaczej musieliby albo żyć w uświadomionym zakłamaniu albo zmienić swoje działanie. Klein w nawiązaniu do badań psychologicznych w obrazowy sposób wyjaśnia to zjawisko – umysł wysyła swego rodzaju antyciała, które zwalczają niewygodną prawdę23 . Autorka ilustruje ten problem przywołując sytuację pasażerów lotu 3935, którzy utknęli na lotnisku, ponieważ ich samolot po prostu ugrzązł w rozgrzanym asfalcie. Nikt jednak nie konotował spalania paliw przez lotnictwo i zmian klimatu. Najprawdopodobniej dlatego, że z tą świadomością musiałoby dojść do zmiany zachowania. Pod warunkiem, że chcemy uniknąć sprzeczności między przekonaniem a działaniem. Poza tym autorka, ale też wielu psychologów zajmujących się problemem zmian klimatu, zaznacza, że mamy też tendencję do odkładania ważnych spraw na potem - prokrastynacją. Zaangażowanie w ruch na rzecz ochrony środowiska występuje rzadziej u osób, które hołdują takim porządkom społecznym jak autorytaryzm, indywidualizm, hierarchia24 . Poszanowanie innego, horyzontalny porządek społeczny oraz rodzinny miałyby z kolei sprzyjać podejmowaniu odpowiedzialności za przyszłe pokolenia, o czym pisały chociażby takie autorki jak Carol Gilligan25 . Po raz kolejny budzi to skojarzenia z dyskusją nad naszym przodkiem – jesteśmy raczej szympansem czy bonobo?

Naomi Klein pisząc książkę kierowała się troską oraz, raczej, optymizmem. I ma ona ogromny dar do zarażania ideą demokracji na rzecz klimatu. Jednak na tym etapie pojawiają się wątpliwości. Przecież to właśnie demokracja, która umożliwi zarówno Blokadii i innym rozproszonym na całym świecie inicjatywom wpływ na działanie koncernów, staje się wartością, którą należy chronić. Ludzie coraz częściej wybierają autorytaryzm, podporządkowanie. Warto przypomnieć słowa Adorno, który w Osobowości Autorytarnej zwracał uwagę, że np. faszyzm nie jest tematem wyłącznie dla historyków i politologów. Jest to potencjalnie możliwy porządek społeczny, który wymaga tylko odpowiedniego środowiska i wyzwalacza. Dlatego optymizm Klein może nie być podzielany. Z drugiej jednak strony światowy ruch na rzecz ochrony klimatu jest imponujący. Czas najwyższy zrozumieć też, że uchodźcy pukający do naszych bram będą przybywać coraz liczniej, ponieważ ze względu na zmiany klimatu w miejscach, gdzie jeszcze niedawno tętniło życie, powstanie pustynia. Klein jest zatem optymistką, ale zdaje sobie sprawę, że slogan „Zmieniaj system, a nie klimat” wymaga wiele, aby mógł zostać zrealizowany.

Zmiana klimatu jest wyzwaniem dla nauki, w tym etyki, szczególnie etyki odpowiedzialności i etyki cnót. Potrzeba nam bowiem społeczeństwa, w którym takie cnoty jak odpowiedzialność, wstrzemięźliwość, krytycyzm i odwaga staną się etosem, albo chociaż modą. Książka Klein jest manifestem obywatelki, aktywistki, ale też matki i jak na razie stała się motywacją dla wielu, aby włączyć się do działania na rzecz środowiska, od którego zależymy. Dostępny jest już polski przekład. Warto przeczytać.

Hanna Schudy

  1. N. Klein, This Changes Everything. Capitalism vs. the Climate, London 2014. Polski przekład: To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat, przeł. H. Jankowska, K. Makaruk, 2016.
  2. W języku polskim ukazała się ważna publikacja na temat powiązania zmian klimatu z ekonomią: M. Popkiewicz, Rewolucja energetyczna. Ale po co?, Katowice 2015.
  3. T. Piketty, Kapitał w XXI w., przeł. A. Bilik, Warszawa 2015, s. 725.
  4. N. Klein, This Changes Everything, s. 111 oraz s.113.
  5. Nawiązanie do książki C. Leggewie, H. Welzer, Koniec świata, jaki znaliśmy. Klimat, przyszłość i szanse demokracji, przeł. P. Buras, Warszawa 2012. Autorzy dochodzą do podobnego wniosku jak N. Klein: W obliczu obecnego kryzysu gospodarczego, który swoim zasięgiem już przekracza wielką depresję lat 30 ubiegłego wieku, a przede wszystkim w kontekście ocieplania się klimatu konieczne są przemiany w zakresie ludzkiej gotowości do aktywności obywatelskiej. Obecny kryzys wymaga przezwyciężenia postaw egoistycznych, braku zaangażowania w życie polityczne.
  6. N. Klein, This Changes Everything, s. 316.
  7.  Najbardziej narażone na zmiany klimatu są kraje najbiedniejsze, trzeciego świata, które w najmniejszym stopniu uczestniczyły w wydobyciu i spalaniu zasobów kopalnych. Co ciekawe tam gdzie mamy obecnie do czynienia z najtańszą siłą roboczą występują też największe emisje. Tamże, s. 106.
  8. Tamże, s. 462.
  9. Ojciec Święty, Encyklika Laudatio Si. W trosce o wspólny dom, Kraków 2015, s. 12.
  10. N. Klein, This Changes Everything, s. 444.
  11. F. de Waal, Małpy i filozofowie. Skąd pochodzi moralność?, przeł. B. Brożek, M. Furman, Kraków 2013, s.25.
  12. N. Klein, This Changes Everything, s. 224.
  13.  F. de Waal, Małpy i filozofowie, s. 99.
  14. Tamże, s. 102.
  15. N. Klein, This Changes Everything, s. 62.
  16. Tamże, s. 8.
  17. Tamże, s. 25.
  18.  Tamże, s. 424.
  19. Tamże, s. 426.
  20. Tamże, s. 169.
  21. Tamże, s. 303.
  22. N. Oreskes, E. M. Conway, Merchants of Doubt, London 2010.
  23. N. Klein, This Changes Everything, s. 37.
  24. Tamże, s. 37.
  25. Por. C. Gilligan, Innym głosem. Teoria psychologiczna a rozwój kobiet, przeł. B. Szelewa, Warszawa 2015, s. 219

Komentarze

03.05.2016 16:28 Devak

Nas to już nic nie obudzi z tego snu jakim jest kapitalizm. Zachowujemy się jak podgrzewana żaba. Kiedy spostrzezemy że coś jest nie tak będziemy już ugotowani.

04.05.2016 8:00 Ludomir

"Kapitalizm tak wypaczenia nie"

04.05.2016 23:38 adaś

Czyli potrzebna jest zmiana w podejściu do wielu spraw, mówiąc najkrócej zmiana filozofii życiowej , ale w zakresie globalnym. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę jak wielkie znaczenie ma filozofia w jakiej zostaliśmy wychowani oraz to, czy jako dorośli ją przyjęliśmy, odrzuciliśmy czy też zmodyfikowaliśmy dla własnych potrzeb.
Ciekawy tekst na ten temat :
Magdalena Ziętek-Wielomska O pruskim „zamordyźmie”
22 maja 2011

Rewolucjoniści roku 1968 to lewica heglowska buntująca się przeciwko pokoleniu własnych rodziców, reprezentujących heglowską prawicę. Zatem jest to bunt w rodzinie, będący wynikiem napięć między dialektycznymi sprzecznościami heglizmu. Ale to nie jest nasza wojna, to nie jest nasz dyskurs, i to nie prawda, że poza Heglem nic już nie ma.


Pruska propaganda ma się dobrze. Nie tylko w Niemczech, ale także w Polsce. Pruskie państwo jako symbol silnej władzy i porządku jest obiektem westchnień wielu Polaków. Niektórym marzy się umiarkowany „zamordyzm”, jako droga do sukcesu polskiej państwowości i gospodarki. Ocena Prus na podstawie stopnia ich gospodarczego rozwoju jest jednak bardzo zwodnicza. Zatem zanim zaczniemy zachwycać się niemieckim „ordnungiem”, jak również niemieckimi autostradami, warto „zajrzeć do środka” i sprawdzić, co się tak naprawdę kryje za tą niewątpliwie uwodzicielską fasadą.

Podstawową kwestią dotyczącą prawidłowego zrozumienia tego, czym są Prusy, jest sprawa ich cywilizacyjnych korzeni. Prusy odpowiadają zupełnie innej formie cywilizacyjnej niż tradycja Europy Łacińskiej. To tradycja, która zdecydowanie bardziej pokrewna jest cywilizacjom azjatyckim niż europejskiej Christianitas. Azjatyckość cywilizacji pruskiej manifestuje się poprzez zjawisko, które na potrzeby tego tekstu nazwałam pruskim „zamordyzmem”.

Pruski „zamordyzm” jest pochodną protestanckiego ideału wychowawczego, który diametralnie różni się od modelu, jaki uznaje katolicyzm. Zgodnie z tradycją pedagogiczną opierającą się na filozofii katolickiej, wychowanie polega na uzdolnieniu człowieka do posługiwania się swoim rozumem i wolną wolą. Celem wychowania jest doprowadzenie człowieka do przejęcia przez niego odpowiedzialności za siebie oraz innych. Podstawą katolickiej koncepcji wychowania jest założenie, że człowiek jest w ogóle zdolny do posługiwania się swoim rozumem i wolną wolą. Rozumność i wolność nie są jednakże dane z góry: są tylko potencjalnością, którą jednostka może, ale nie musi rozwinąć. Świat katolickiej Christianitas to świat międzyosobowej wspólnoty, w której starsze pokolenia wychowują młodsze, tak by mogły one przejmować odpowiedzialność za kształtowanie tejże wspólnoty. Wychowanie polega na przekazywaniu wiedzy na temat rzeczywistości, gdyż rozumienie rzeczywistości jest podstawą wolnego działania oraz odpowiedzialności. Przedmiotem wychowania jest także ćwiczenie woli, tak aby wola i rozum panowały nad popędami i uczuciami.

Taki model wychowawczy nie jest możliwy na gruncie antropologii Lutra. Zgodnie z pesymizmem antropologicznym Lutra, rozum i wolna wola człowieka są doszczętnie zepsute przez grzech pierworodny. Człowiek nie jest w stanie ich używać, co oznacza, że nie jest ani wolny, ani rozumny. Wychowanie człowieka, polegające na uzdolnieniu go do używania własnego rozumu i wolnej woli, jest więc kompletnie niemożliwe. Co więc pozostaje? Tresura. Człowiek Lutra to zwierzę, które kieruje się wyłącznie popędem. Żeby więc nie stanowił zagrożenia zarówno dla innych, jak i dla samego siebie, musi zostać odpowiednio wytresowany. Tresura polega na wpajaniu jednostce schematów myślenia i działania. Tresowany nie musi – a zdaniem Lutra nawet nie może – rozumieć tego, co robi. Wystarczy, jeśli jego zachowanie będzie poprawne z punktu widzenia tresera. Tresowany działa więc wyłącznie na podstawie mechanizmów, które zostały mu wpojone. Przy tym może wierzyć w rzeczy, które są ze sobą sprzeczne albo nie są zgodne z rzeczywistością. Tresowany, który nie nauczył się myśleć, jak również nie posiada żadnej wiedzy na temat rzeczywistości, nie jest w stanie ocenić prawdziwości przekonań, które zostały mu wpojone. Taką wytresowaną jednostką można też dowolnie sterować i używać jej do własnych celów. Można np. zrobić z niej żołnierza, mordercę, purytańskiego ascetę, hedonistycznego konsumenta, drapieżnego kapitalistę, życiowo niezaradnego odbiorcę świadczeń socjalnych. W zależności od aktualnych potrzeb tresera.

Tresura może odbywać się na różne sposoby. „Klasyczna” tresura związana była niegdyś z karami cielesnymi oraz ścisłą dyscypliną. Tresowany był dyscyplinowany głównie strachem przed karą fizyczną. Nowoczesna tresura wykorzystuje techniki perswazji i manipulacji, co bardzo dobrze zostało pokazane przez Huxleya w „Nowym wspaniałym świecie”. W państwie opisywanym przez Huxleya, dzieciom puszczane są taśmy z gotowymi sformułowaniami, które niejako wgrywane są w ich głowy. Edukacja w klasycznym sensie zastąpiona została przez zwykłe programowanie jednostek. Nie może też być inaczej, skoro w państwie tym zlikwidowanie instytucji rodziny uchodzi za prawdziwy postęp cywilizacyjny, a dzieci są fabrycznie produkowane. Jednym słowem, wychowanie polegające na interpersonalnej relacji zostało zastąpione przez masową produkcję jednostek wraz z ich poglądami i preferencjami. Ale to właśnie dzięki temu w państwie opisywanym przez Huxleya panuje idealny porządek oraz kwitnie prawdziwy dobrobyt. Każda jednostka zachowuje się w sposób w pełni przewidywalny i odpowiednio zdyscyplinowany. Jej potrzeby oraz preferencje są ściśle zgrane z możliwościami produkcyjnymi państwa. Każdy sumiennie wypełnia swoje obowiązki, a w czasie wolnym sumiennie konsumuje. Żeby koła maszyny gospodarczej mogły się odpowiednio kręcić. A więc „zamordyzm” pełną parą. Jednocześnie jest to „zamordyzm” doskonały: jednostki, które są kompletnie „trzymane za mordę”, subiektywnie czują się wolne!

I dokładnie taką wizję państwa, moim zdaniem, opisuje Hegel. W filozofii Hegla indywidualne sumienie zostaje całkowicie spacyfikowane przez państwo. To państwo decyduje, co jest racjonalne. Jednostka, która całkowicie utożsamia się z państwem, nawet nie jest w stanie myśleć inaczej niż państwo. Dzieje się tak za sprawą tego, że Hegel dokonuje syntezy pojęcia moralności i prawa. Oba pojęcia zlewają się u niego w pojęcie etyczności. Etyczność to całkowite dostrojenie tego, co subiektywne, do tego, co obiektywne. To całkowite zniesienie sprzeczności między wolnością a prawem. W efekcie jednostka staje się częścią całości: nie bez powodów Heglowi zarzucany był panteizm. W państwie Hegla jednostka nie jest w stanie dokonywać samodzielnej oceny sytuacji, w której się znajduje. Bez swojego państwa jest kompletnie bezradna. Jest po prostu niczym.

Niebezpieczeństwo heglowskiego paternalizmu polega na tym, że jednostka staje się środkiem do realizowania celów wyznaczonych przez państwo. Oczywiście, patrząc np. na Niemcy, można stwierdzić, że ostatecznie jednostka też z tego korzysta. Dobrobyt i stabilizacja gwarantują jej odpowiednią jakość życia. Ale nie jest to życie OSOBY, tylko zaprogramowanego trybiku sprawnie funkcjonującej machiny.

Niestety, krytyka pruskiej dyscypliny, karności i porządku często mylnie traktowana jest jako rzekoma pochwała świata, który wyrósł na gruzach rewolucji 1968 r. Takie postawienie problemu cechuje się dualizmem. Czy rzeczywiście należy wybierać tylko między pruskimi ideałami i dziedzictwem marksowskim? Moim zdaniem, jest to fałszywe spojrzenie na sprawę, gdyż katolicki konserwatyzm nie ma wiele wspólnego ani z jednym, ani z drugim. Niemiecka rewolucja 68 roku była w dużej mierze skierowana przeciwko pruskiej mentalności i państwowości, które panowały w Niemczech. Rewolucja ta była przeniesieniem filozoficznej dysputy między lewicą i prawicą heglowską na płaszczyznę realności politycznej. Rewolucjoniści 68 r. to lewica heglowska buntująca się przeciwko pokoleniu własnych rodziców, reprezentujących heglowską prawicę. Czyli jest to bunt w rodzinie, będący wynikiem napięć między dialektycznymi sprzecznościami heglizmu. To nie jest nasza wojna, to nie jest nasz dyskurs, i to nie prawda, że poza Heglem nic już nie ma.

Konflikt na linii prawica i lewica heglowska to wynik dialektyki pesymizmu i optymizmu antropologicznego, której punktem wyjścia jest pesymizm antropologiczny Lutra. Skutki antropologii Lutra historycznie przejawiały się purytańską dyscypliną, charakterystyczną dla protestanckich sekt. Jednym z przykładów takiej purytańskiej dyscypliny był protestancki model „wychowawczy”, który panował w Prusach. Pruskie wychowanie charakteryzowało się tresowaniem i łamaniem ludzi, było to wychowanie karne, brutalne, wręcz wojskowe. Towarzyszyła mu pogarda dla uczuć i ludzkiej wrażliwości. Celem wychowania było całkowite spacyfikowanie jednostki, żeby mogła funkcjonować jako posłuszny poddany pruskiego państwa. Wojskowa dyscyplina i karność zostały rozszerzone na wszystkie sfery życia. Radykalizacja tego modelu „wychowawczego” dokonała się w III Rzeszy. Hiterjugend było odpowiedzialne za czysto militarne „wychowywanie” młodzieży, którą uczono brutalności, bezwzględności i pogardy dla słabszych. Najwyższą cnotą wpajaną niemieckiej młodzieży było ślepe posłuszeństwo Führerowi. Państwo przemieniło się w instancję, która najzwyczajniej w świecie tresowała swoich poddanych. Tym samym państwo niemieckie stało się jednym wielkim zakładem wychowawczym, albo raczej karnym.

Podstawą pruskiej i nazistowskiej tresury była totalna represja wobec jednostki. Indywidualne sumienie nie miało prawa działać indywidualnie. Jednostka była tylko narzędziem w rękach treserów, czego podstawą było ślepe posłuszeństwo, podniesione do rangi wręcz absolutnej cnoty. Rozkaz to rozkaz. Nawet jeśli jest to rozkaz mordowania Żydów czy Polaków. A kto zabije więcej, zostanie odpowiednio wynagrodzony.

Dialektyczna skrajność tego represyjnego systemu wywołała dialektyczną reakcję w postaci jego całkowitej negacji. Negacja została dokonana podczas rewolucji 68 r. W Niemczech była to właśnie rewolucja przeciwko Prusom: pruskiej dyscyplinie, porządkowi, autorytetom. Filozoficzną inspiratorką tych wydarzeń była filozofia neomarksizmu, uprawiana przez przedstawicieli Szkoły Frankfurckiej. Jej główne hasło to: wyzwolenie jednostki z wszelkich form represji. Podstawą filozofii Marksa jest antropologiczny optymizm, czyli przekonanie, że człowiek z natury jest dobry. Zły natomiast jest system, który nie pozwala człowiekowi w pełni się rozwinąć, i stąd należy go zmienić. Dlatego też rewolucjoniści wydali radykalną wojnę państwu, religii, obyczajom, dyscyplinie i autorytetom. Pokłosiem rewolucji było np. antyautorytarne wychowanie, opierające się na założenia, że człowiek z natury jest dobry i że to właśnie wychowanie go psuje.

Neomarksistowska rewolucja 68 r. była popadnięciem w drugą skrajność, czyli skrajność optymizmu antropologicznego. Brak jakiegokolwiek wychowania prowadzi do tego, że człowiekiem zaczynają rządzić wyłącznie jego instynkty. Przede wszystkim „nagi instynkt”, czyli jego seksualność. Wyuzdanie seksualne, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, generalnie daleko posunięty hedonizm: tym właśnie charakteryzuje się „nowy człowiek”. „Nowy człowiek” to konsument, który czuje się „wyzwolony”. Czuje się wyzwolony, gdyż nie musi kontrolować własnych popędów. Ostatecznie więc, człowiek, który na dobrą sprawę jest kompletnie zniewolony przez własne popędy, uważa się za wolnego.

Paradoksalnie, Marks prowadzi do Lutra. Marksizm zamienia ludzi w dzikie stado, które potrzebuje swojego tresera. Skutki marksizmu to chaos i anarchia, które wręcz domagają się despotycznych rządów.

Obecny system panujący w Niemczech, jak również w całej Europie, jest dialektyczną syntezą obu przeciwieństw. Z jednej strony mamy hedonistycznych konsumentów, z drugiej zaś coraz bardziej represyjne państwo. Cóż, stado hedonistycznych konsumentów nie jest w stanie kontrolować się samo, musi więc być kontrolowane z zewnątrz. Dla swojego własnego dobra.

Rosnąca represyjność państwa przejawia się między innymi poprzez montowanie kamer na każdym kroku, zbieranie danych osobowych, jak również stosowanie wszystkich innych środków związanych z rzekomą ochroną przed terroryzmem. Państwo coraz bardziej ingeruje w życie obywateli poprzez prawo. Jednostka np. nie ma prawa już decydować, z kim chce zawrzeć umowę o pracę: z mężczyzną czy kobietą, czarnym czy białym, hetero czy homo. Także terror politycznej poprawności zbiera swoje żniwo. Witamy w nowym wspaniałym świecie.

W swojej antyutopii Huxley pokazał, że źródłem dobrego samopoczucia mieszkańca „nowoczesnego“ państwa jest swoboda konsumpcji, a przede wszystkim swoboda seksualna. Dają mu one subiektywne poczucie wolności. Czyli: w prawdziwie totalitarnym państwie Nowy Człowiek czuje się wolny. Dobre samopoczucie mieszkańców Nowego Świata wynika także z poczucia dobrze spełnionego obowiązku. Tresowany zostaje odpowiednio wynagrodzony za posłuszeństwo w stosunku do swojego tresera. Dialektyka pesymizmu i optymizmu antropologicznego dochodzi tu do swojej pełni: dobry jest ten, kto jest posłuszny państwu i systemowi, zły jest ten, kto się przeciwko nim buntuje. Człowiek jest więc jednocześnie dobry i zły. To, czy jest dobry albo zły, zależy od jego poziomu dostosowania się do systemu.

Dialektyka ta jest wynikiem apostazji ducha niemieckiego. Pesymizm antropologiczny Lutra jest niezgodny z filozofią katolicką, gdyż wynika z niego, iż jednostka nie jest w stanie żyć zgodnie z prawem naturalnym. Cóż, zdaniem Lutra dobre uczynki nie są podstawą zbawienia: ostatecznie więc wszystko jedno, jak jednostka żyje, gdyż i tak nie ma to wpływu na jej zbawienie. Optymizm antropologiczny Marksa natomiast przeczy prawdzie o grzechu pierworodnym. Ostatecznie należy więc stwierdzić, że heglowska konstrukcja państwa nie jest niczym innym jak zwykłą gnozą. Człowiek, który w pełni podporządkowuje się systemowi, STAJE SIĘ dobrym człowiekiem. System heglowski zrywa z prawdą o grzechu pierworodnym i Sądzie Ostatecznym, na którym człowiek będzie osądzony za swoje uczynki, a nie za ślepe posłuszeństwo Państwu. A przecież państwo nikogo nie zbawi.

Poza tym dialektycznym schematem znajduje się nauka Kościoła Katolickiego. Zgodnie z nauczaniem Kościoła Katolickiego człowiek, wskutek grzechu pierworodnego, przejawia silną skłonność do zła, przez co panowanie nad popędami przychodzi mu często z trudem. Mimo tego człowiek jest w stanie zostać nawet świętym. Wymaga to jednak odpowiedniej pracy nad sobą.

W cywilizacji łacińskiej państwo jest wspólnotą międzyosobową, zorganizowaną w oparciu o prawo naturalne. To obywatele tworzą swoje własne państwo, a „jakość” tego państwa zależy od cnót i osobistych przymiotów jego obywateli. Podstawą tej koncepcji jest założenie, że człowiek za pomocą rozumu jest w stanie poznać prawo naturalne, jak również, że ze względu na wolną wolę jest w stanie kierować się nim w swoim działaniu. Podstawą funkcjonowania takiego państwa jest wychowanie, którego celem jest stworzenie osobowych podmiotów, które będą w stanie przejąć odpowiedzialność za siebie i innych. Natomiast w cywilizacji pruskiej to państwo tworzy swoich obywateli, i to według sobie tylko znanych kryteriów. A drogą do stworzenia posłusznych trybików państwowej machinerii jest właśnie „zamordyzm”. W tej chwili jest to „zamordyzm” doskonały.

Magdalena Ziętek
[aw]

05.05.2016 8:17 observer

@Adaś


Nie zgodzę się z dwoma ostatnimi akapitami.

"Poza tym dialektycznym schematem znajduje się nauka Kościoła Katolickiego."

Stawianie w opozycji zamordyzmu i katolicyzmu jest błędne. To właśnie Kościół Katolicki jest silnie zhierarchizowaną strukturą - o niemal wojskowej logice. Coś właśnie dokładnie jak pruski "ordnung". To samo dotyczy zbierania danych bez zgody samych zainteresowanych. To właśnie Kościół Katolicki może dowolnie gromadzić dane osobowe i informacje o obywatelach i nie potrzebuje żadnej zgody osób, których dane są zbierane.

"Podstawą tej koncepcji jest założenie, że człowiek za pomocą rozumu jest w stanie poznać prawo naturalne, jak również, że ze względu na wolną wolę jest w stanie kierować się nim w swoim działaniu."

To powiedz mi w takim razie, dlaczego tak bardzo chce się to "prawo naturalne" wpisać w prawo świeckie. Skoro każdy ze względu na wolną wolę jest w stanie kierować się swoim rozumiem, to po co ustawa antyaborcyjna? Przecież wg autorki - w takim państwie katolickim ustawa antyaborcyjna jest niepotrzebna. Co z in vitro?


"Podstawą funkcjonowania takiego państwa jest wychowanie, którego celem jest stworzenie osobowych podmiotów, które będą w stanie przejąć odpowiedzialność za siebie i innych. Natomiast w cywilizacji pruskiej to państwo tworzy swoich obywateli, i to według sobie tylko znanych kryteriów."

Hmm? Czyżby?

Tak więc patrząc na tekst - mocno naciągane argumenty pod zadaną tezę. Tym bardziej naciągane, że nieprawdziwe.

Więcej nie będę pisał, bo zaraz przejdziemy na tematykę związaną z religią, a tego chciałbym uniknąć.

05.05.2016 8:27 bojesie

a teraz hegel do spółki z marksem i engelsem będą budować fabrykę silników mercedesa w polszcze o bogowie jaki zaszczyt w co was całować

05.05.2016 9:08 observer

@bojesie

A Morawiecki się podnieca, bo my weksportujemy silnik do niemieckiego mercedesa i sprowadzimy go z powrotem do Polski za 20 lat (jak pojeździ 20 lat po niemieckich drogach).

05.05.2016 11:05 observer

Betonowa Wisła nadchodzi

Rząd będzie starał się to zrobić za unijna pieniądze. Może być z tym problem - bo własnych środków na to nie ma.

http://wyborcza.biz/biznes/1,147744,20018838,projekt-wisla-jednak-blizej-energa-wybuduje-olbrzymia-zapore.html

"Dzięki decyzji generalnego dyrektora ochrony środowiska Energa jest o krok bliżej budowy nowej zapory na Wiśle w okolicy Ciechocinka. Żeby zrealizować wartą 3,5 mld zł inwestycję, rząd chce pozyskać fundusze unijne

[...]

W styczniu bydgoska Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska nie zgodziła się na tę inwestycję. Uzasadnienie miało dwa aspekty. Ekologiczny, czyli "znaczące negatywne oddziaływanie przedsięwzięcia na obszary Natura 2000", oraz formalny. Chodziło o niespełnienie wymogów określonych w ustawie o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, a także w ustawie Prawo wodne.

Kilka dni temu generalny dyrektor ochrony środowiska uchylił tę decyzję i skierował do ponownego rozpatrzenia przez regionalną dyrekcję w Bydgoszczy."

[...]

Decyzja dyrekcji jest też po myśli rządu, który do 2030 r. chce awansować Wisłę (ale też Odrę) do międzynarodowej klasy żeglugowej. To akurat nowy pomysł, bo poprzednicy nie stawiali na rozwój żeglugi śródlądowej.

[...]


Nawet jeśli będzie zgoda dyrekcji, spółka nie będzie w stanie sama sfinansować takiego przedsięwzięcia. Dlatego rząd chce jeszcze w tym roku ratyfikować tzw. konwencję AGN ONZ, która określa drogi wodne o międzynarodowym znaczeniu. Dzięki temu rząd będzie mógł się ubiegać o środki unijne na inwestycję.

Wiadomo, że sama Energa nie będzie w stanie udźwignąć finansowo tej inwestycji. Firma zainwestowała właśnie 500 mln zł w Polską Grupę Górniczą, w planach rząd ma także budowę przez Energę wartej kilka miliardów złotych elektrowni węglowej w Ostrołęce.

[....]

Przeciwko murowaniu Wisły protestują ekolodzy. Chodzi o nieodwracalne zmiany w przyrodzie, przede wszystkim niszczące dla środowiska wodnego, ale też dla owadów i ptaków. - Progi na rzekach mają tzw. przepławki, które teoretycznie umożliwiają migrację ryb. Jednak to nie jest naturalne środowisko, poza tym problemem jest tworzenie zbiornika ze stojącą wodą. Przedostanie się przez taki zalew jest dla ryb wędrujących bardzo trudne - mówi Jacek Bożek, prezes i założyciel Klubu Gaja.

Budowa zapory w Siarzewie zagraża trzmielojadom, ważkom i chrząszczom. - Stopień na rzece wpływa na całe środowisko, nie tylko na ryby. To jest system naczyń połączonych - mówi Bożek. Jeśli organizacje ekologiczne będą blokować budowę, spór może trafić nawet do Komisji Europejskiej."

05.05.2016 11:06 observer

oops
miało pójść do kroniki

05.05.2016 13:19 WJ

@OBSERVER
Godny podziwu Racjonalisto
Widzisz jakąś nadzieję, że 'betonowanie Wisły" nie wypali ?

A pro po postu ADAŚ-a
Niepokoi mnie wizja, którą dostrzegam w działaniach rządu. To jednak jakaś szersza strategia dla utrzymania swojego przywództwa. Działania przy nowym programie edukacyjnym i przy mediach narodowych pomogą w kształtowaniu społeczeństwa, które będzie jeszcze łatwiejsze do zmanipulowania....

05.05.2016 21:36 adaś

@Observer
Jeżeli wg Ciebie prawo stanowione nie ma się opierać na prawie naturalnym to na czym chcesz je oprzeć ? Wyssać z palca ?
http://wosnastoprocent.pl/slownik/prawo-naturalne/
Co do rzekomego zamordyzmu w Kościele Katolickim, to nie wiem, może za dużo się "NIE" naczytałeś. Jak już kiedyś pisałem w rodzinie mam wierzących, ateistów i buddystów i jakoś nikt tego "terroru " nie doświadcza. Ale może Polska A i Polska B istnieje nie tylko w sferze gospodarczej i gdzie indziej jest inaczej.

06.05.2016 9:16 observer

@Adaś
"Jeżeli wg Ciebie prawo stanowione nie ma się opierać na prawie naturalnym to na czym chcesz je oprzeć ? Wyssać z palca ?"

Nie pisałem nic o prawie naturalnym.

"Co do rzekomego zamordyzmu w Kościele Katolickim,"

Kościół Katolicki ma ściśle zhierarchizowaną strukturę. Nie wiedziałeś o tym?
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/zarys_wiary/struktura_organizacji_kosciola.html

Ścisła hierarchia, w której poziom wyższy w całości decyduje o tym, co może robić poziom niższy, przy czym poziom niższy ma bardzo ograniczoną autonomię i w całości podlega decyzjom wyższym.

Przykładowo: parafianie nie mogą sobie wybrać proboszcza. Ba, nawet księża w parafii nie mogą sobie wybrać proboszcza, a proboszcz nie może zdecydować, w której parafii chciałby być proboszczem.


"Jak już kiedyś pisałem w rodzinie mam wierzących, ateistów i buddystów i jakoś nikt tego "terroru " nie doświadcza. "

Słowa terror nie ja użyłem, tylko autorka, którą zacytowałeś. Ja nie pisałem o wiernych w kościele i ich nastawieniu do świata tylko o kościele jako organizacji. A teraz a propos "terroru": ksiądz decyduje o wszystkim, np. jeśli nie udzieli ci rozgrzeszenia, to nie możesz się od tej decyzji odwołać. A może możesz?

Owszem, ludzie nauczyli się z tym żyć. Zwykle radzą sobie poprzez korupcję. Przykładowo: moim znajomym nie chcieli ochrzcić dziecka (nie mieli ślubu kościelnego, a proboszcz cytował jakieś papieskie ukazy, które rzekomo zabraniały mu ochrzczenia takiego dziecka). Dlatego pojechali na wieś, dali w łapę lokalnemu proboszczowi i mają oficjalnie ochrzczone dziecko.


" Ale może Polska A i Polska B istnieje nie tylko w sferze gospodarczej i gdzie indziej jest inaczej."

Czy u ciebie jest inaczej i np. proboszcza wybierają księża w parafii lub parafianie?
Zapewne nie przyszło ci w ogóle do głowy, że mogłoby być inaczej. Nie przyszło ci do głowy, że mogłyby to być struktury demokratyczne i wolnościowe.

06.05.2016 9:17 observer

@Adaś

Jeszcze jedna rzecz: ja nie mam nic przeciwko temu, że tak w Kościele Katolickim jest. Niech sobie będzie. Tylko nie mów, że to jest wolność i demokracja, bo nie jest.

06.05.2016 13:52 WJ

Skusiło mnie, żeby dorzucić od siebie na temat KK.
Dla jasności, nie identyfikuję się z żadna z religii, natomiast szanuję wierzących, zwłaszcza jeśli praktykowana forma życia duchowego zwiększa w nich pokłady miłości zamiast złych emocji w stosunku do innowierców.
Na bazie filozofii chrześcijańskiej, pełnej pięknych, uniwersalnych przesłań w Polsce zainstalowała się hierarchiczna organizacja, która odnoszę czasem wrażenie, skupiona jest na działaniach nie tyle służących pogłębianiu życia duchowego, lecz na utrzymaniu dobrobytu jej wysokich rangą urzędników.
Jak w społeczeństwie jest to o tyle łatwe, że brak w strukturze miejsca na myślenie krytyczne zarówno wiernych, jak i osób, które dostąpiły udziału w tworzeniu samej struktury czyli kapłanów.
Szczególnie w tym kontekście cenię zdanie prof.T. Bartosia lub prof. S. Obirka.

06.05.2016 18:07 Ludomir

Zazdroszczę wszystkim, którzy wiedzą jaki jest kościół katolicki. ja w tej sprawie mam mętlik w głowie. Z jednej strony ma on tęczową twarz abp Peca, dziesiątków kapłanów kochających gorąco dzieci płci obojga, czy zaradną nad miarę facjatę ojca Rydzyka. Z drugiej zaś to kościół św. Franciszka, Jana XXIII, papieża Franciszka, śp. ks.Tischnera czy świętego w moich oczach śp. ks. Bozowskiego. Ilekroć słuchałem i czytam co mieli do powiedzenia Ci ostatni, czułem się chrześcijaninem. Zatem to co ja wiem o kościele to to, że jest instytucja trwałą i trwałości tej nie podważają ani zbrodniarze w sułtanach ani święci.

06.05.2016 18:18 Ludomir

@Adaś
Prawo naturalne nie istnieje, to co religijni fanatycy nazywają prawem naturalnych, to co najwyżej zbiór ich przesądów.

06.05.2016 19:51 bojesie

@Ludomir
Są prawa naturalne to te ustanowione przez Stwórce
a opisane na przykład przez profesora Jana Pająka pod nazwą "Totalizmu" - myślę że warte uwagi są elaboraty naszego światłego rodaka,

06.05.2016 20:09 adaś

@Ludomir
Jednak prawnicy mieli inne zdanie skoro nazistów w Norymberdze sądzono właśnie wg prawa naturalnego a nie według paragrafów.
W każdym społeczeństwie rządzą dorośli a nie dzieci. Jest to naturalne ponieważ dorośli mają doświadczenie i wiedzę której dzieci jeszcze nie nabyły. To, że rządzą dorośli nie jest kwestią umowy społecznej ale wynika właśnie z naturalnego porządku rzeczy.

06.05.2016 20:38 adaś

@Observer
Może nie czytasz tego co piszesz. Pytałeś dlaczego Kościół chce prawo naturalne wpisać w prawo świeckie. Więc Ci odpowiedziałem ale może trzeba dokładniej. Każde prawo stanowione opiera się na prawie naturalnym. Jeżeli naturalnym prawem człowieka jest np. korzystanie z owoców swojej pracy, to prawo stanowione przewiduje kary za przywłaszczanie sobie owoców cudzej pracy. Inne kary są za drobne kradzieże a inne za grube itd.

W Kościele jest wolność ale nie ma demokracji. Nic nie mogę za to, że dla Ciebie wolność i demokracja to jedno i to samo. W klubie gdzie trenowałem nie było demokracji - rządził trener. Ale nie czułem się zniewolony, trenowałem bo chciałem. A jak mam to robić, żeby mieć dobre wyniki - to już wiedział trener. A pewnego dnia przestałem i była to moja wolna decyzja. Ciekawe jakie wyniki mieliby sportowcy gdyby w klubie wprowadzić demokrację.
W rodzinie było podobnie, nie mam traumy z dzieciństwa z powodu braku demokracji.
Żeby nie męczyć tematu Kościoła mogę powiedzieć, że w buddyzmie jest podobnie. Nikt Ci nie każe podążać za mistrzem, jest to akt twojej woli. Jeżeli jednak zdecydujesz się na tą drogę to mistrz jest przewodnikiem który już ją przeszedł. Na żadnej drodze postępu duchowego nie ma demokracji ale wolność jest jak najbardziej. A że niektórzy pomylili wolność z samowolą to i zrozumieć tego nie mogą.

06.05.2016 22:19 observer

@Adaś
"W Kościele jest wolność ale nie ma demokracji. [...]
A pewnego dnia przestałem i była to moja wolna decyzja. "

Z kościoła nie możesz tak sobie po prostu wystąpić. Nie zależy to od ciebie.

Nie wiedziałeś?

Inaczej rozumiemy wolność. Dla ciebie, jak ktoś ci mówi co masz robić, to jest wolność, bo uważasz, że on wie lepiej.
Ja tego tak nie rozumiem. I to jest ten punkt, w którym się różnimy

06.05.2016 22:25 observer

@Adaś
"Pytałeś dlaczego Kościół chce prawo naturalne wpisać w prawo świeckie."

I nie odpowiedziałeś mi, dlaczego ma być wpisane, skoro i tak "naturalnie tego prawa przestrzegamy"?

Problem polega na tym, że tzw. "prawo naturalne" nie posiada dobrej definicji (jeśli taką znasz, to ją podaj - myślę, że będziemy mieli problem nawet z uzgodnieniem tego, co to jest prawo naturalne, bo dla każdego jest ono inne). Potem jest problem z tym, jak to prawo interpretować.

Przykład: czy wszyscy ludzie są równi jest dla ciebie elementem prawa naturalnego?

07.05.2016 15:56 adaś

Napisałeś
"Skoro każdy ze względu na wolną wolę jest w stanie kierować się swoim rozumiem, to po co ustawa antyaborcyjna? Przecież wg autorki - w takim państwie katolickim ustawa antyaborcyjna jest niepotrzebna. Co z in vitro?"
Oraz
I nie odpowiedziałeś mi, dlaczego ma być wpisane, skoro i tak "naturalnie tego prawa przestrzegamy"?

Po pierwsze człowiek jest w stanie kierować się prawem naturalnym ale wielu tego wysiłku nie chce podjąć. Po drugie są tacy którzy nie chcą go przestrzegać bo np łatwiej się im żyje kradnąc niż uczciwie pracując. Refleksja, że wszyscy tak nie mogą bo świat by nie funkcjonował widocznie się nie pojawia. Dlatego mamy prawo stanowione, które jest odzwierciedleniem prawa naturalnego. A jeśli nie jest bo np. Żydów uznaje za podludzi to uznajemy, że jest niesprawiedliwe. Nie dlatego, że tak sobie wydumaliśmy tylko dlatego że odkryliśmy iż prawo naturalne jest inne. To a propos równości ludzi.

Link który Ci podałem to to czego dzieci uczą się w szkole na temat prawa naturalnego. Czyli zupełne podstawy ale wg mnie wystarczająco jasna definicja.

"Z kościoła nie możesz tak sobie po prostu wystąpić. Nie zależy to od ciebie."
Oczywiście, że zależy ode mnie. Mogę w każdej chwili przy świadkach dokonać aktu apostazji i zostać wykreślonym.

Inaczej rozumiemy wolność. Dla ciebie, jak ktoś ci mówi co masz robić, to jest wolność, bo uważasz, że on wie lepiej.

" Dla ciebie, jak ktoś ci mówi co masz robić, to jest wolność, bo uważasz, że on wie lepiej."
Mylisz się. Nie każdy może mi mówić co mam robić.
Ale są tacy za którymi chcę iść i jest to akt mojej wolnej woli. A chce iść np. dlatego, że widzę iż to co robią przynosi efekty.( patrz przykład trenera )

Wracając do tematu artykułu. Są ludzie którzy nigdy nie zrozumieją sami z siebie, że należy przeciwdziałać zmianom klimatu. Ci którzy to rozumieją nie szukają paragrafów o klimacie. Są przekonani, ze należy czynić dobro. A w obecnych czasach przeciwdziałanie zmianom klimatu jest czynieniem dobra i jest elementem prawa naturalnego. Dlatego ludzie ci starają się, aby nie pozostało to tylko prawem naturalnym. Chcą aby znalazło się w umowach międzynarodowych i prawie stanowionym. A istniejące już prawo stanowione starają się wykorzystać np przeciw koncernom paliwowym które znały prawdę a krętaczyły i siały wątpliwości.

08.05.2016 2:14 gupol(szukam pracy w oze)

a co do tej zapory na wiśle. ile będzie produkować energii elektrycznej?

08.05.2016 11:02 bojesie

jeszcze parę słów o prawie naturalnym
https://www.youtube.com/watch?v=-Ii83-bHJEU&list=PLyo_o_04dpR6pY5osvSz0JIOGImw54ibe

08.05.2016 19:22 Ludomir

@BOJESIE
W tym sensie jestem głęboko przekonany o istnieniu Prawa Naturalnego. Zgodnie z tym wykładem Prawo Naturalne to zasady, reguły (prawa w rozumieniu praw fizyki), które są poznawalne (falsyfikowalne) w wymiarze wewnętrznym. Natomiast próby wprowadzenia do ustawodawstwa przepisów, co do których wiemy tyle, że ich promotorzy swoją postawą demonstrują wartości jawnie sprzeczne z tym prawem. Ich wersja "Prawa Naturalnego" budzi podejrzenie graniczące z pewnoscią, że z Prawem Naturalnym nie ma nic wspólnego.
@Adaś
Jakoś promotorzy ustawy antyaborcyjnej nie śpieszą z ratowaniem planety wręcz przeciwnie. Po czynach ich widać, że są emanacją zła. Dlatego jestem pewien, że cokolwiek robią nie może mieć umocowania w Prawie Naturalnym o jakim piszesz.

08.05.2016 23:35 adaś

@Ludomir
Cechą prawa naturalnego jest to, że je odkrywamy a nie stanowimy. I to odkrywanie jednym wychodzi lepiej w jakiejś dziedzinie a drugim w innej dziedzinie. Im więcej ludzi robi to szczerze i z dobrą wolą tym lepiej.
Słuchałem ostatnio jak przemawiał Elon Musk. Bardzo mi się podobało, że nie zaczął od zachwalania Tesli i od tego jak jego auta wykończą konkurencję. Zaczął od tego dlaczego auta elektryczne, Mówił o zmianach klimatu, wzroście koncentracji CO2 i zanieczyszczeniu powietrza.

09.05.2016 8:18 Ludomir

@ADAŚ
Tak też rozumiem Prawo Naturalne. Niepokój mój budzą jego pseudo-odkrywcy. Droga od Prawa Naturalnego do stanowionego powinna być poprzez upowszechnienie tego pierwszego w świadomości obywateli.

09.05.2016 9:26 observer

@Adaś
"Link który Ci podałem to to czego dzieci uczą się w szkole na temat prawa naturalnego. Czyli zupełne podstawy ale wg mnie wystarczająco jasna definicja."

Widzisz - problem polega na tym, że każdy oddzielnie uważa za prawo naturalne swoje poglądy. I - niestety - jest to zgodne z definicją, którą podałeś. Czyli dzisiaj mamy 8 miliardów praw naturalnych.

Nie odpowiedziałeś też na moje proste pytanie:
czy wszyscy ludzie są równi jest dla ciebie elementem prawa naturalnego?

Wg prawa naturalnego Logica - nie, ponieważ część ludzi to wg niego śmiecie.

<<
"Z kościoła nie możesz tak sobie po prostu wystąpić. Nie zależy to od ciebie."
Oczywiście, że zależy ode mnie. Mogę w każdej chwili przy świadkach dokonać aktu apostazji i zostać wykreślonym.
>>

Czyli nie możesz się wypisać, bo potrzebujesz (podałeś tylko część procedury) zgody na wypisanie cię z kościoła. Co więcej, nie możesz powiedzieć: stop, tylko musisz swoje wystąpienie umotywować, złożyć specjalny wniosek na piśmie. Jest jeszcze ciekawiej, bo możesz np. dokonać apostazji w Niemczech i w Polsce nie jest ona uznawana.

Posługując się twoją analogią: czy rezygnując z zajęć sportowych potrzebujesz dwóch świadków i zgody na rezygnację?

"Mylisz się. Nie każdy może mi mówić co mam robić.
Ale są tacy za którymi chcę iść i jest to akt mojej wolnej woli. A chce iść np. dlatego, że widzę iż to co robią przynosi efekty.( patrz przykład trenera )"

Nie będę tego kontynuował, bo wkraczamy na delikatną materię. Możesz myśleć, że to, co robisz, robisz z własnej nieprzymuszonej woli. :-)

To, na co chciałem ci tylko zwrócić uwagę, że kierunek jest wyznaczany w całkowicie autokratyczny sposób i nie masz żadnego wpływu na ten kierunek.

"A w obecnych czasach przeciwdziałanie zmianom klimatu jest czynieniem dobra i jest elementem prawa naturalnego."

Skąd o tym wiesz?

09.05.2016 21:57 adaś

@Observer.
"A w obecnych czasach przeciwdziałanie zmianom klimatu jest czynieniem dobra i jest elementem prawa naturalnego."

Skąd o tym wiesz?

Z punktu drugiego :
Gustaw Radbruch określił jakie warunki powinno spełniać prawo natury nie określając jaka ma być jego treść. Prawo jednak nie może zawierać dowolnej treści. Według niego istnieją zasady prawne silniejsze od wszystkich przepisów prawnych wobec czego ustawa pozbawiona tych zasad nie ma mocy obowiązującej (jest „ustawowym bezprawiem”). Zasady te określił jako prawo naturalne bądź rozumowe. Twierdził, że ludzie mają pewne wyobrażenia o prawie i jego naturze – jest im dana idea prawa, która zawiera w sobie 3 elementy:

1.postulat sprawiedliwości – aby prawo było jednakowe dla wszystkich
2.idea dobra powszechnego – musi istnieć wyobrażenie, że prawo służy dobru powszechnemu
3.pewność prawa – z czego wynika bezpieczeństwo prawne

Skoro w definicji jest :
Prawo naturalne jest to zbiór obiektywnych i niezmiennych prawd odnoszących się do sposobu funkcjonowania świata, a zatem zarówno do jego wymiaru fizykalnego jak i społecznego
To jak możesz pisać, że dzisiaj mamy 8 miliardów praw naturalnych ?
Czyżby problemy z czytaniem ze zrozumieniem ? Nie podejrzewam, wiec o co chodzi ?

Na pytanie odnośnie równości ludzi odpowiedziałem wspominając o bezpodstawnym prawie nazistów które niektórych uznawało za podludzi. Ale może potrzebujesz dokładniejszej odpowiedzi więc proszę :
Odkrywając prawo naturalne dochodzimy do wniosku, że ludzie są równi, ale nie w sensie, że są identyczni.
Dlatego prawo stanowione np. inaczej traktuje nieletnich i nie uważamy tego za niesprawiedliwe. Gdy jakieś prawo uzna np czarnoskórych za podludzi to stwierdzimy, że jest niesprawiedliwe. Nie z powodu niezgodności z innym prawem stanowionym tylko z powodu niezgodności z prawem naturalnym.

Wiele spraw związanych z Kościołem znasz niestety tylko z teorii. W praktyce np. o budowie ogrodzenia czy remoncie kaplicy decyduje Rada Parafialna a nie ksiądz. Nic nie stoi na przeszkodzie abyś założył zgromadzenie w którym wszyscy wierni będą demokratycznie głosować w co wierzą i jakie stosują praktyki. Byłoby nawet ciekawie obserwować dokąd zajdziecie.

10.05.2016 8:32 observer

@Adaś

Na prawo naturalne (prawo własności) powołują się przeciwnicy działań na rzecz klimatu.

Nie wiedziałeś o tym?

"Skoro w definicji jest :
Prawo naturalne jest to zbiór obiektywnych i niezmiennych prawd odnoszących się do sposobu funkcjonowania świata, a zatem zarówno do jego wymiaru fizykalnego jak i społecznego
To jak możesz pisać, że dzisiaj mamy 8 miliardów praw naturalnych ?"

Dlatego, że nie ma takich obiektywnych prawd, które akceptuje 8 mld ludzi. Prosty przykład to antykoncepcja i aborcja. I nie chcę tego wątku kontynuować.


"Na pytanie odnośnie równości ludzi odpowiedziałem wspominając o bezpodstawnym prawie nazistów które niektórych uznawało za podludzi. Ale może potrzebujesz dokładniejszej odpowiedzi więc proszę :
Odkrywając prawo naturalne dochodzimy do wniosku, że ludzie są równi, ale nie w sensie, że są identyczni.
Dlatego prawo stanowione np. inaczej traktuje nieletnich i nie uważamy tego za niesprawiedliwe. Gdy jakieś prawo uzna np czarnoskórych za podludzi to stwierdzimy, że jest niesprawiedliwe. Nie z powodu niezgodności z innym prawem stanowionym tylko z powodu niezgodności z prawem naturalnym."

To powiedz mi jeszcze dlaczego niektórzy interpretują to inaczej?

Chciałem ci tylko zwrócić uwagę, że niezupełnie jest tak, że prawo naturalne jest takie jasne i klarowne dla wszystkich. Problem pojawia się wtedy, gdy masz konflikt pomiędzy prawem jednej osoby a prawami innych osób.

Tak jest właśnie z paliwami kopalnymi. Prawo dysponowania swoją własnością (spalanie paliw kopalnych) jest w sprzeczności z dobrem innych.

Takich przykładów jest multum.

10.05.2016 9:16 adaś

@Observer
Chyba inaczej rozumiemy prawo własności. Jeśli posadziłeś drzewo, a jak urosło zrobiłeś z niego stół, to jest on niewątpliwie twoją własnością.I jest to zgodne z prawem naturalnym.
Jeżeli ogrodzisz dżungle płotem i powiesz : od dziś jest ona moja, a ci co w niej mieszkali będą teraz dla mnie pracować- nie jest to zgodne z prawem naturalnym.
Amerykańskie podejście, że wbijam cztery paliki i od tej pory mogę strzelać do każdego kto wejdzie w ten kwadrat jest chore.

Na pytanie dlaczego niektórzy interpretują coś inaczej musisz spytać owych niektórych.

Zgadza się, że prawo naturalne nie jest takie jasne i klarowne dla wszystkich. Podobnie jak antropogeniczna zmiana klimatu.
Niezależnie od tego co i dla kogo jest jasne, zmiany klimatu są faktem i istnienie prawa naturalnego też jest faktem.

"Dlatego, że nie ma takich obiektywnych prawd, które akceptuje 8 mld ludzi"
Jasne, wszyscy mogą być uczciwi oprócz jednego złodzieja i już twoje stwierdzenie będzie prawdziwe.
Jednak istnienie prawa naturalnego nie jest zależne od tego co o nim myślisz, gdyż jest to zbiór prawd obiektywnych. Może jeszcze raz przeczytaj definicję.

10.05.2016 11:01 observer

@Adaś
"Chyba inaczej rozumiemy prawo własności. Jeśli posadziłeś drzewo, a jak urosło zrobiłeś z niego stół, to jest on niewątpliwie twoją własnością.I jest to zgodne z prawem naturalnym."

Dlaczego?
Ja uważam, że zgodnie z prawem naturalnym nie masz prawa wycinać każdego drzewa na twojej nieruchomości.

Tego samego toku rozumowania używają ci, którzy uważają, że jeśli oni zrobili szyb naftowy i wydobyli ropę to mają prawo ją spalić lub sprzedać.

"Chyba inaczej rozumiemy prawo własności. Jeśli posadziłeś drzewo, a jak urosło zrobiłeś z niego stół, to jest on niewątpliwie twoją własnością.I jest to zgodne z prawem naturalnym."

Właśnie staram ci się wytłumaczyć, że nie jest obiektywne.

10.05.2016 16:41 adaś

@Observer.
Ale ja nie rozważam teraz legalności wycinki. Ja ci mówię kiedy nie ma żadnych wątpliwości, że stół jest twój. Jeżeli to było w Polsce, to jako porządny obywatel wystąpiłeś o zgodę na wycinkę i dostałeś ją. Przedtem drzewo pielęgnowałeś, podlewałeś a teraz zrobiłeś stół bo np. takie masz hobby. Trzeba by używać bardzo pokrętnej argumentacji, żeby stwierdzić, że stół nie należy do ciebie. On jest obiektywnie twoją własnością. A jeśli nie to proszę mi go dać bez szemrania, kolekcjonuje stoły ;)

W sprawie ropy sprawa nie jest tak jednoznaczna.
Szyb jest tych co go zrobili, ropy nie zrobili.Kto inny wywierci dziurę na ukos do tego samego złoża i powie, że to też jego. .
Ciekawe podejście mieli do własności Beduini.
Wielbłąd należy do Beduina, koza też, również jego jest szata i turban. Żona i dzieci zapewne też. Więc i bukłak na wodę należy do Beduina. Jednak woda w bukłaku nie jest jego własnością. Woda należy do całej karawany, jest wspólna dla wszystkich. Gdy przedziurawi bukłak dostanie wodę od innych. Gdy spotka spragnionych współplemieńców woda w jego bukłaku jest również ich wodą.
Dobro wspólne jest ważniejsze od własności prywatnej i prywatnych interesów.
Wydaje mi się, że jako cywilizacja zaczynamy do tego dochodzić, że np. atmosfera jest wspólna. Obiektywnie wspólna. Idzie to opornie. Mam jednak cień nadziei, że zdążymy prawo stanowione i nasz sposób życia dostosować do prawa naturalnego.

10.05.2016 18:07 WJ

Myślę, że co do drzewa to jednak w odwołaniu do prawa naturalnego( tak jak idealnie w moim rozumieniu powinno wyglądać :)) wcale nie jest jednoznaczne, że skoro drzewo posadziłeś na swojej działce to możesz je wyciąć.
Wszak wszyscy ludzie są równi, a już u zarania Ty jesteś uprzywilejowany, bo z odpowiednim potencjałem intelektualnym, w kraju, który daje możliwość bezpłatnej edukacji, mogłeś zdobyć wykształcenie, wynikiem czego masz pracę, która umożliwiła Ci kupienie ziemi na której sadzisz owo drzewo. Jednak to drzewo(jak ziarnko do ziarnka) wpływa na dobrostan mikro środowiska i innych ludzi. Dziś szczególnie każde jest cenne.
Ja mam czasem wątpliwości, czy mogę brać duży prysznic wiedząc, że są ludzie cierpiący niezaspokojone pragnienie. Temat uchodźców bezpieczniej pominąć, bo egoistycznie z powodu lęku o swój dobrostan, nie chcę ich tutaj, ale źle się z tym czuję i mam wątpliwości mnóstwo. "tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono".
Jak wściekam się na bezmyślność w degradowaniu rodzimej przyrody, trochę pomaga jak pomyślę, że mogłabym urodzić się w Chinach.....
Jak się ma prawo naturalne do tego, że na starcie jeden ma tak wiele i sądzi, że to jego własność, a inny może dysponować tylko życiem i organami.
A jeśli ponadto zaakceptować, że ludzie różnią się również w tak niematerialnych wartościach jak możliwości percepcji, zasoby intelektualne to pewne rozbieżności zawsze pozostaną. Choć fundament mam nadzieję, jest wspólny, czyli jesteśmy równi i kto się na to godzi ;)? Ja mam , ty nie. Ja umiem, ty nie potrafisz. Jestem ładna, a ty brzydal. Ech...

10.05.2016 22:33 adaś

@WJ
Powiadasz, że wszyscy są równi a ja już u zarania jestem uprzywilejowany ? Uważaj bo takie myślenie może prowadzić do niebezpiecznych wniosków. Komuniści postanowili , że wszystkich trzeba zrównać i wszystko ma być wspólne. A wyszedł z tego ogrom cierpienia. Naprawdę nie o taką równość chodzi.

10.05.2016 22:42 Ludomir

W sprawie drzewa
posadzenie drzewa wymaga ziemi. Ta nie możne być niczyją własnością bo jeśli istniał by w Prawie Naturalnym mechanizm pozwalający na uzyskanie prawa do ziemi, to nie widać przeszkód w objęciu prawem własności Słońca. Zatem sadzę drzewo na wspólnej ziemi. Także jego wzrost nie jest do końca moim sprawstwem, więc moje prawo do stołu jest co najmniej wątpliwe.Zatem Prawo Własności nie możne być Prawem Naturalnym.

10.05.2016 23:03 WJ

@ADAŚ
Usiłuję tylko poddać pod wątpliwość to do czego przyznajemy sobie prawo posiadania.
Najczęściej już na starcie zarówno postrzeganie własności jak i zasoby, które przy urodzeniu są nam przynależne bądź, których jesteśmy pozbawieni determinują nasze życie.
I równość wobec prawa okazuje się być kolejną ideą ...a może utopią dla urodzonych w złym czasie i miejscu.

11.05.2016 0:15 adaś

@Ludomir.
Zawiodłem się nieco, myślałem , że takich spraw nie trzeba Tobie tłumaczyć :)
Słońce nie jest niczyją własnością, nie masz nad nim żadnej władzy. Możesz grzać się w jego promieniach lub schować przed nimi. Pismo mówi, że świeci ono nad złymi i nad dobrymi.
Prawo do ziemi uzyskujesz przez pracę.Jeżeli natrudziłeś się nad kawałkiem ziemi i z ugoru zrobiłeś pole dające plon to masz prawo do tego plonu. Ziemia jest wspólna w sensie odpowiedzialności za nią a nie w sensie, że każdy może korzystać z kawałka który sobie upatrzy, bez oglądania się na innych. Prawo własności jest jak najbardziej prawem naturalnym. Rozumiane po amerykańsku święte prawo własności nie jest prawem naturalnym.
P.S. Naprawdę nie musimy wyważać otwartych drzwi. Przed nami było wielu myślicieli, na uczelniach istnieją wydziały filozofii, wystarczy korzystać.

11.05.2016 8:51 WJ

@ADAŚ
Z tym co po P.S. zgadzam się zupełnie :)

12.05.2016 9:20 observer

@Adaś
"Ale ja nie rozważam teraz legalności wycinki. Ja ci mówię kiedy nie ma żadnych wątpliwości, że stół jest twój. Jeżeli to było w Polsce, to jako porządny obywatel wystąpiłeś o zgodę na wycinkę i dostałeś ją. Przedtem drzewo pielęgnowałeś, podlewałeś a teraz zrobiłeś stół bo np. takie masz hobby. Trzeba by używać bardzo pokrętnej argumentacji, żeby stwierdzić, że stół nie należy do ciebie. On jest obiektywnie twoją własnością. A jeśli nie to proszę mi go dać bez szemrania, kolekcjonuje stoły ;)"

Ciągle nie napisałeś mi, dlaczego uważasz, że stół, który zrobiłeś z drewna, które pochodziło z drzewa, które sam wyciąłeś jest twój? Nie chodzi mi bynajmniej o stół, tylko, dlaczego uważasz, że jeśli TY WYCIĄŁEŚ drzewo, to drewno z tego drzewa jest TWOJE?

"Szyb jest tych co go zrobili, ropy nie zrobili.Kto inny wywierci dziurę na ukos do tego samego złoża i powie, że to też jego."

Dokładnie to samo jest z drzewem. Przecież nie zrobiłeś tego drzewa - "samo wyrosło", tak samo jak złoże "samo się zrobiło". Chyba, że uważasz, że to ty łapałeś fotony i rękami łączyłeś atomy w fotosyntezie.


"Prawo do ziemi uzyskujesz przez pracę.Jeżeli natrudziłeś się nad kawałkiem ziemi i z ugoru zrobiłeś pole dające plon to masz prawo do tego plonu. Ziemia jest wspólna w sensie odpowiedzialności za nią a nie w sensie, że każdy może korzystać z kawałka który sobie upatrzy, bez oglądania się na innych."

To dość rewolucyjna teza. Czyli - jeśli na "twojej ziemi" wybuduje hipermarket (budowa takiego hipermarketu to naprawdę dużo pracy) to w ten sposób mam prawo do zysków z tego hipermarketu?

Albo jeśli wyrównam "twoją ziemię" i zrobię parking (mnóstwo pracy, która daje mi prawo do zysków) to będę mógł otworzyć płatny parking i nic ci do tego?

12.05.2016 15:23 Ludomir

@Adaś
Jak już mnie odesłałeś w sprawie prawa własności do szkoły i filozofów zajrzałem tam i zgadzam się z Kantem, że naturale jest prawo do własności samego siebie. Wszystka inna własność jak twierdzi ten uczony mąż wynika z umowy społecznej a ta nie możne być prawem naturalnym jako, że zmienną jest. Drzwi, o których pisałeś, są cały czas otwarte, więc nie bądź jak drogowskaz co nie kroczy drogą, którą wskazuje i zajrzyj za nie czasami.

12.05.2016 16:44 WJ

@LUDOMIR
Ach........:)

12.05.2016 19:12 Ans

Przepiękna dyskusja Panowie, ale Ludomir pozamiatał :)
Swoja drogą, to jeden z nielicznych portali, gdzie czytanie komentarzy bywa pouczające :)

13.05.2016 17:20 adaś

@ Ludomir
Nie tylko Kant filozofem był, np. Tomasz z Akwinu uważał inaczej.
Kościół Katolicki uważa prawo własności za prawo naturalne. Parę cytatów :
"Człowiek zdobywa własność w celu zaspokojenia potrzeb swoich i swojej rodziny, nie tylko potrzeb materialnych, lecz również politycznych, kulturalnych, religijnych. Nie można więc uznać za słuszny porządek społeczny, który zaprzecza w zasadzie prawu naturalnemu własności lub uniemożliwia jego praktyczną realizację [1].

Z drugiej jednak strony Kościół zawsze potępiał sytuacje, kiedy przypisywano właścicielom nieograniczone prawa do własności i wyzwalano tę własność z wszelkiej zależności od dobra społecznego. Gdyby podział majątku społecznego okazał się przeszkodą dla osiągnięcia celów osobowych i społecznych, to państwo w interesie dobra społecznego może podjąć odpowiednie środki dla uregulowania sposobów użytkowania, a w razie konieczności – może również zarządzić wywłaszczenie właścicieli za słusznym odszkodowaniem."

"Powyższe uwagi pozwalają uchwycić pewną oryginalność, nowość i niesprowadzalność chrześcijańskiej wizji własności do dwu pozostałych teorii własności: indywidualistyczno-liberalnej i marksistowsko-kolektywistycznej. Oryginalność tę bardzo wyraźnie podkreśla Jan Paweł II, gdy zauważa, że koncepcja wypracowana przez nauczanie społeczne Kościoła różni się radykalnie od programu kolektywizmu głoszonego przez marksizm, a także na przestrzeni dziesięcioleci, jakie minęły od czasów encykliki Leona XIII, wprowadzonego już w życie w różnych krajach świata. Różni się ona równocześnie od programu kapitalizmu stosowanego w praktyce przez liberalizm i zbudowane na nim ustroje polityczne. W tym drugim wypadku różnica polega na sposobie rozumienia samego prawa własności. Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała tego prawa jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr [2].

Prawo do własności, w sensie posiadania, jak i użytkowania dóbr materialnych, katolicka nauka społeczna zalicza do katalogu praw naturalnych. Stanowisko to wywodzi się jeszcze z tradycji tomistycznej. Współcześnie w uzasadnieniu prawa do własności zwraca się szczególną uwagę na argumentację personalistyczną. Do niej odwołuje się także Jan Paweł II, gdy przypomina, że prawo do własności prywatnej należy odczytywać jako podstawowe prawo do autonomii i rozwoju osoby: Własność prywatna lub pewne dysponowanie dobrami zewnętrznymi dają każdemu przestrzeń koniecznie potrzebną dla autonomii osobistej i rodzinnej i należy je uważać za poszerzenie niejako wolności ludzkiej [3]. Dzięki własności jednostka i jej rodzina ma nie tylko zapewnioną egzystencję i bezpieczeństwo socjalne, ale także osiąga odpowiednią niezależność od państwa i jego instytucji. Prawo to stwarza osobie większy obszar wolności do osobistej kreatywności, indywidualnego rozwoju i samodzielnego działania"

13.05.2016 17:37 adaś

@Observer.
Drzewa nie zrobiłem, ale mu nieco pomogłem. Podlewałem, wyrywałem chwasty, opryskałem przeciw szkodnikom. Na powstanie ropy nie miałem żadnego wpływu. Jeżeli dla Ciebie nie jest to istotna różnica, to pytam co o tym sądzisz. Mogę ten stół co go zrobiłeś z owego legalnie wyciętego z twojej posesji drzewa zabrać czy nie mogę ?

Nie kumam dlaczego na mojej ziemi, którą ja lub może moi ojcowie uprawiali i np założyli sad, Ty chcesz budować market lub parking nie pytając mnie o zdanie ?

13.05.2016 18:04 adaś

@Ludomir.
Jeżeli własność jest tylko kwestią umowy społecznej to mam taki pomysł. Zamiast męczyć się z rozbudową swojego domu zasiedlę autonomiczny dom dostępny, najlepiej Twój. Najpierw jednak muszę znaleźć odpowiednią liczbę towarzyszy komunistów. Potem (całkiem demokratycznie, wolą większości ) zmienimy umowę społeczną.

13.05.2016 20:39 Ludomir

@Adaś
Żyjesz złudzeniami. Jedyne prawa, których nie możesz zmienić bez wzgledu na liczbę towarzyszy tak komunistów jak faszystów czy opus dej to prawa fizyki.
Wszystkie pozostałe można swobodnie ignorować dopóki władza ma dość siły by to robić. Zatem nawet Kantowskie prawo naturalne do własności samego siebie było, w Imię Boże, gwałcone przez bogobojnych właścicieli niewolników. Zatem nadanie statusu prawa naturalnego własności nie chroni mego domu ani Twojego stołu przed zawłaszczeniem siłą przez Państwo.Jeśli tylko jego elita uzna, że posiada naturalne prawo do zabrania nam czegokolwiek, z życiem włącznie. Wydawało mi się, że rozważenie, które prowadziliśmy miały bardziej akademicki charakter. Wbrew temu co sadzisz, umowa społeczna możne być znacznie lepszą ochroną niż prawo naturalne, w obszarze funkcjonowania społeczności, patrz tabu w społecznościach "prymitywnych". Osobiście uważam, że w życiu społecznym funkcjonują fundamentalne zasady, które możemy nazywać prawami naturalnymi. Ich identyfikacja jest niezwykle ważna w szczególności wtedy gdy wyznawcy rożnych Bogów, próbują pod hasłem prawo naturalne narzucić swoje społeczeństwu swoje przesądy.

14.05.2016 10:01 adaś

@Ludomir
Jeżeli władza ignoruje prawo naturalne, to nie znaczy, że ono nie istnieje. Mieliśmy w PRL taka władzę. Dziś ludzie odzyskują np.kamienicę którą komuniści zabrali. Dlatego, ze próbuje się przywracać naturalna elementarną sprawiedliwość.
Nie jestem filozofem, choć temat ten mnie interesuje.
Jak czytam co powiedział Jan Paweł II, Franciszek, Dalajlama czy Eckhart Tolle to często jestem zachwycony. Jest to dla mnie nie tylko słuszne , ale i piękne. Z Marksem tak nie jest, a do Lenina jeszcze nie doszedłem. Tyle mogę powiedzieć.

P.S. Jeśli chcesz pozostać przy Kancie, to warto wiedzieć iż jedyna zasada moralną jaką uznawał brzmi :
Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym.

14.05.2016 11:05 adaś

Komuniści też sądzili, że jedynie praw fizyki nie można zmienić. Zanegowali naturalne prawo do życia człowieka w rodzinie, dzieci miało wychowywać społeczeństwo. Skończyło się to tak że w Związku Radzieckim grasowały tysiące band tzw. bezprizornych.

14.05.2016 11:39 Ludomir

@ Adaś Zazdroszczę wszystkim, którzy są w stanie czytać JPII,
To co wyróżnia prawa fizyki ze zbioru pozostałych praw naturalnych to fakt, że jedynie im dobry Bóg zapewnił skuteczną egzekucję.

14.05.2016 22:18 adaś

@Ludomir
Chciałbym zwrócić uwagę, że w społeczeństwie istnieje zgoda co do pewnych spraw. Wyraża się ona miedzy innymi w tym, że w podręcznikach, programach nauczania czy encyklopediach wiele tematów jest opracowanych w podobny sposób. Twoje podejście do prawa naturalnego, które przedstawiłeś w komentarzach różni się od owych opracowań znacznie.
Nie mam nic do tego, że masz inne poglądy. Wydaje mi się jednak, że czasem jest to wyważanie otwartych drzwi.

15.05.2016 5:31 Mariusz R

Bardzo interesująca dyskusja. Dotknięto wiele interesujących kwestii, a ponieważ sporo miejsca poświęcono tu na temat "prawa naturalnego', to pozwolę sobie również i od siebie mały kijek w to mrowisko włożyć.

Zacznę od pewnej kontrowersyjnej tezy: każde działanie podmiotu postrzegane przez ów podmiot jako korzyść jest zgodne z prawem naturalnym.

Najpierw muszę wyjaśnić, co powyższe zdanie tak naprawdę oznacza. To oznacza, że jeśli na przykład Mr Dres wykuka u idącego obok dziadunia coś, co mu się przyda i poczęstuje dziadka kosą pod żebro w celu przejęcia owego czegoś, to takie zdarzenie będzie całkowicie zgodne z prawem naturalnym. Podobnie, jeśli hipotetyczny Mr X, posiadający odpowiednio duże wpływy, zechce przejąć zasoby jakiegoś kraju i wywrze w tym celu presję na rząd jakiegoś mocarstwa, aby rozpętać wojnę i przejąć owe bogactwa zabijając przy tym setki tysięcy niewinnych ludzi, to też będzie zgodne z prawem naturalnym. Szokujące? Czyżby?
Aby tak postawioną tezę uzasadnić, należy zacząć od początku, od istoty życia na naszej planecie, czym było, od czego zależało i dlaczego mutowało tworząc wciąż różniące się od siebie gatunki.

1. Prapoczątek (wersja uniwersalna).
Przypadkowo lub za sprawą boskiej ingerencji powstaje pierwsza cząstka materii obdarzona pewną unikalną zdolnością do pozyskiwania z otoczenia energii i funkcjonalnego jej przetwarzania. Efektem czego, przypadkowo lub zamierzenie, pojawia się zdolność do powielania - rozmnażania.

2. Okres niewinności (Ogród Eden).
Materia, nazwijmy ją pierwszym organizmem, spontanicznie przekształca pozyskiwaną ze środowiska energię i mnoży się, mnoży, aż wypełnia całe środowisko z jakiego organizm nauczył się czerpać energię.

3. Kluczowy wybór.
Pierwszy organizm po raz pierwszy osiągnął granicę wzrostu. W tym momencie historii życie, a właściwie każdy organizm z osobna, mogło, przypadkowo lub za sprawą wyroków boskich, obrać jeden z dwóch możliwych kierunków, zrezygnować z przetwarzania niedostępnej już we własnym habitacie energii przybierając formę przetrwalną lub adaptować swoje umiejętności do korzystania z innych form energii i zapoczątkować istnienie odrębnego gatunku organizmów znajdując i zagospodarowując nową środowiskową niszę.

4. Adaptacja i różnicowanie.
Nowe organizmy modyfikowały swoje zdolności do pobieranie coraz to nowych form energii. Część organizmów robiła to poprzez zasiedlanie nowych środowisk, a część pozostawała przystosowując się do pozyskiwania energii z organizmów innych gatunków egzystujących wokół. Powstały i utrwaliły się dwa sposoby na egzystencję - roślinny i zwierzęcy.

5. Pierwsze naturalne prawo.
Świat zwierzęcy oparł swą egzystencję w 100% na pożeraniu innych organizmów. Od tego czasu większy lub silniejszy organizm przejmował zgromadzoną energię innych organizmów. Jakiś czas później niektóre małe organizmy wynalazły sposoby na żerowaniu - pasożytowaniu na dużo większych od siebie organizmach.

6. Konkluzja.
Cały nasz organiczny świat oparty jest na powszechnym i naturalnym prawie większych, silniejszych lub cwańszych do czerpania korzyści z mniejszych, słabszych lub głupszych.

Zatem nie uda nam się uniknąć podejmowania działań dla czerpania osobistych korzyści kosztem innych i nie w tym rzecz, aby zmieniać ludzi w zero-energetycznych altruistów. Rzecz w postrzeganiu podejmowanego działania jako korzyści. I tu wchodzi do gry genialny John Forbes Nash ze swymi koncepcjami dotyczącymi gier i zachowania równowagi - równowaga Nasha.
Teraz należy ponownie powrócić do Mr Dres'a i jego działania. Jeśli jego zdolność postrzegania własnego działania w kategorii dalekosiężnych skutków - np. zabiłem człowieka, społeczność poprzez organy ścigania i sądy wymierzy mi karę i wyjdę z więzienia, kiedy już nie będę zdolny do prokreacji - jest upośledzona i dostrzega jedynie swoją natychmiastową korzyść tu i teraz, to jego działanie jest w zgodzie z prawem naturalnym.
Trzeba zatem uznać, że prawo naturalne nie jest tym samym dla wszystkich organizmów i zmienia się wraz z poziomem naturalnej lub nabytej umiejętności postrzegania dalekosiężnych skutków działań podejmowanych w imię spodziewanych korzyści.
Dalsze wnioskowanie jest już oczywiste, aby uchronić świat od skutków działań w stylu Mr Dres'a potrzebujemy edukacji i jeszcze raz edukacji.
Przykładem może być przyrost naturalny w społecznościach o różnym poziomie edukacji. Z oczywistych względów dodatni wskaźnik urodzeń jest szkodliwy dla całej planety. Społeczności dobrze wyedukowane dokonują samoograniczenia i tak we wszystkich krajach rozwiniętych rdzenna społeczność notuje ujemny przyrost naturalny, natomiast w krajach, gdzie edukacja kuleje przyrost naturalny jest odwrotnie proporcjonalny do jakości wyedukowania obywateli.

Pozostaje jeszcze jedynie etyczny problem psychopatów, takich, jak Mr X, czy też Mr Dres w wersji oświeconej. Ci, niestety, jako jednostki upośledzone społecznie nie są w stanie szanować i stosować się do prawa naturalnego i dlatego należy ich izolować od społeczeństwa lub stosując prawo naturalne całkowicie i nieodwracalnie ich eliminować.

15.05.2016 20:25 Ludomir

@Adaś
Jak zapewne wiesz podręczniki ewoluują. A w ostaniach stu latach zawarte w nich poglądy na świat są nieaktualne w momencie przekazania do druku.
Wspaniałym przykładem owej ewolucji jest "Świat na Rozdrożu" pierwszą w Polsce książka opisująca konsekwencje błędnych poglądów na temat hierarchii wartości i systemów prawa w rozwiniętych społeczeństwach. Nie warto wyważać otwartych drzwi, czasami warto jednak te drzwi zamknąć i w ten symboliczny sposób odciąć się od powszechnych prawd o prawach naturalnych, które przywiodły nas do zagłady.

15.05.2016 21:19 Ludomir

@MARIUSZ R
Zgadzam się z Tobą poza ostatnim akapitem. Teoria Nasha to moim rozumieniu prawo naturalne dotyczące społeczności w rozumieniu relacji pomiędzy autonomicznymi jednostkami w ich ewolucyjnym otoczeniu. Podobnie podzielam tezę mojego najstarszego dziecka, że twierdzenie Godla to nic innego jak prawo naturalne konstytuujące ludzką wolność ( w rozumieniu wolnej woli).
Nie zgadzam się natomiast z koniecznością eliminacji socjopatów . Uważam bowiem, że ich szkodliwość jest wynikiem wad współczesnych systemów społecznych a może nawet ich produktem. Systemy te wykorzystują manipulację jako narzędzie do utrzymania władzy kapitału. Jako takie są wyjątkowo nieodporne na socjopatię. Gdyby udało nam się zbudować przedstawicielską demokrację deliberowaną, nie byłoby potrzeby eliminacji socjopatów, ponieważ jedynym zadaniem władzy byłaby realizacja, zracjonalizowanych w procesie deliberacji, społecznych potrzeb.

16.05.2016 13:08 WJ

@MARIUSZ R.
Pozwolę sobie pokazać jaki jest mój punkt widzenia na działanie Twojego (;)) Mr Dresa.
Prawo naturalne ma źródło nie w instynktach, lecz w samoświadomości ( dowolnie, pochodzi od Istoty Wyższej, Boga).
Dla większości, dla której pewne etapy rozwoju wewnętrznego są nieosiągalne, konieczne są drogowskazy, które mocowane są na uniwersalnych zasadach "miłuj bliźniego swego, jak siebie samego".
Trudno oczekiwać by ogół społeczeństwa, każdy swój uczynek poprzedzał refleksją, dlatego mamy prawo stanowione, regulujące nasze zachowania względem innych.
Wracając do Mr Dresa, wydaje mi się, że jeśli nie jest psychopatą ( pewne cechy jego mózgu, wówczas czynią go kalekim w relacjach międzyludzkich) po zabiciu Kogoś dla doraźnych, impulsywnych korzyści, jednak doświadczy tzw. wyrzutów sumienia, nawet jeśli żyje w tzw. dysfunkcyjnym środowisku. To już inna historia, kiedy i dlaczego zdolny jest do tak gwałtownych zachowań.
I teraz zwrot do prawa naturalnego. tak jak je jako naturszczyk czuję. Jeśli w opisanej przez Ciebie sytuacji Mr Dres nagle zapragnie czegoś co zobaczył u Pana Starszego, najpierw zastanowi się czy jest mu to niezbędne i co zyskuje będąc posiadaczem owej rzeczy, a nawet czy jest zdolny uzyskać to samodzielnie wysiłkiem służącym jego rozwojowi). Jeśli uznaje, że jest to konieczne i w danej chwili trudno byłoby bez zaspokojenia owej potrzeby egzystować, zwraca się z prośbą do Pana S.
Ów Pan analizuje, i skonstatowawszy, że Dres istotnie biedny, upośledzony w jakiś sposób, brak mu na chleb, dzieli się z nim wiedząc, że pomagając innym potrzebującym, zwiększa także swój dobrostan.
Tak to byłoby w świecie, bez wykreowanych pożądania godnych przedmiotów i usług, bliskim Naturze i prawu naturalnemu(jednak nie mylić z prawem Natury).
A w naszym świecie zdominowanym przez chciwość, prawo stanowione służy sprytnym prawnikom do pomocy możnym w celu nakręcenia konsumpcji, która oddala nas od prawa naturalnego, a nawet manipuluje jego interpretacją własności.
Chęć posiadania czegoś o czym wmawia się nam,ze decyduje o naszej wartości i spełnieniu życiowym, podporządkowała nasze aktywności, kosztem braku wewnętrznej harmonii, a co gorsza stanem Ziemi.
Edukowanie to jedno, ale w jakim zakresie? Czy większość z nas jest w stanie choć powierzchownie zrozumieć złożoność świata w którym żyjemy? Sądzisz, ze to wykonalne?

16.05.2016 15:03 Mariusz R

@WJ
W mojej krótkiej historii (genezie) prawa naturalnego użyłem alternatywy czynników sprawczych (przypadek lub palec boży) jedynie przez szacunek dla wyznawców owej "Istoty Wyższej", a ponieważ, jak twierdzą sami wyznawcy, jesteśmy obdarzeni tzw. "wolną wolą", czego implikacją musi być nasza suwerenność w decyzjach o podejmowaniu lub zaniechaniu działania, więc zostawmy to, bo przeniesie nas w miejsca, gdzie z uwagi na różnice światopoglądowe, nie koniecznie chcemy się znaleźć.

Z mojego wnioskowania wcale nie wynika, że prawo naturalne ma źródło w instynktach, wręcz przeciwnie, to instynkty wynikają z prawa naturalnego.

Mylisz się sądząc, że każdy dokonując mordu będzie odczuwał jak to nazywasz "wyrzuty sumienia". Dowód jest banalny, bo czyż mogłyby wówczas sprawnie funkcjonować kultury polujące na ludzi i żywiące się ich mięsem? Gdyby tych ludzi trawiły wyrzuty sumienia, to ich społeczności uległyby dezintegracji!
Zwierzęta od zawsze zderzały się z granicami wzrostu, co generowało, jak to zwykliśmy określać, patologiczne zachowania. Gdybyśmy tubylcze kultury zostawili samym sobie, to być może, za jakiś czas, żyłyby tam dwa gatunki ludzkich zwierząt - roślinożerne i polujące na nie mięsożerne, bo taki jest właśnie skutek działania prawa naturalnego, na co już dawno temu zwrócił uwagę H. G. Wells w swoim "Wehikule czasu".

Jeśli bylibyśmy mądrzy, to unikalibyśmy za wszelką cenę zderzeń z granicami wzrostu, bo to właśnie owe zderzenia, za sprawą prawa naturalnego, przyczynowo skutkują istnieniem wszelkiej maści socjopatów, patologii społecznych jak rasizm, fanatyzm (również religijny), a te z kolei prowadzą do narodzin zbrodniczych idei i wojen. To właśnie jest istotą prawa naturalnego, tak ono działa i tym zawsze się przejawia w obliczu zderzenia gatunku z granicą wzrostu.

Prawo stanowione oraz tzw. "przykazania boskie" są tak naprawdę próbą powstrzymania działania prawa naturalnego w obliczu zderzenia z granicami wzrostu.
Jak się nad tym zastanowić, to dowód na to również zdaje się banalny.

Na marginesie, bo nie mogłem się powstrzymać, Biblia wcale nie pomagała głosząc "mnóżcie się i napełniajcie ziemię" kierując ludzkość wprost na kolejne granice wzrostu.

Kluczem do dobrej zmiany, jak wcześniej pisałem jest edukacja, a miałem na myśli edukację w bardzo szerokim pojęciu, w tym również wychowanie, prawidłowe relacje z rodziną i środowiskiem. Zrozumienie nie jest wcale konieczne, czasem wystarcza szacunek.

16.05.2016 16:37 Mariusz R

@LUDOMIR
Przepraszam, że w tej kolejności, ale dotknąłeś bardzo interesującego mnie tematu demokracji deliberatywnej i musiałem się nieco wyedukować w temacie.

Najpierw odniosę się do Twojego "Nie zgadzam się natomiast z koniecznością eliminacji socjopatów", aby było jasne, ja też nie jestem entuzjastą takiego rozwiązania i bynajmniej do niego nie namawiam, ale zauważam tylko, że kierując się logiką ukonstytuowaną w prawie naturalnym, jednostki chore, mogące szkodzić populacji, zwykle są izolowane lub eksterminowane.

Demokracja deliberatywna, to termin wcześniej mi nie znany, jednak okazuje się bardzo mi bliski, bo jak pisałem swego czasu w komentarzu pod artykułem na tym portalu "PLANETA ŻYCIA CZY PLANETA NA DIALIZIE" uważam, że tylko takie systemowe rozwiązanie, które w konsekwencji wyeliminuje całkowicie całą klasę polityczną zawodowo wspierającą współcześnie już tylko interesy korporacyjne, może przywrócić nadzieję na przetrwanie planety.

16.05.2016 18:10 Ludomir

@MARIUSZ R
Amen

16.05.2016 19:41 WJ

@MARIUSZ R.
Oto co różni nasze aktualnie nasze postrzeganie, Pewnie będzie mi dane do edukować się pod siłą pewności Twojego postu, a wówczas mój punkt widzenia może ulec korekcie.
Uważam, że prawo naturalne ma źródło w samoświadomości, nie zaś w instynktach. Samoświadomość jest tym tajemniczym tworem, którego neurobiolodzy jeszcze nie zgłębili, a może dla wierzących być odpowiednikiem duszy, czy komponentem pochodzącym od Stwórcy.
Jak według Ciebie, instynkty wynikają z prawa naturalnego ?

A pro po "wyrzutów sumienia" po zabiciu człowieka.
Prawo naturalne zmienia się wraz ze społeczeństwem w którym ewolucji podlegają normy i wartości.Kiedyś można było w pewnych kulturach zjadać Innych ludzi, dziś uznajemy to za dewiację. Rozwijamy się wzbogacani o osiągnięcia z wielu dziedzin nauki i teologii, co odzwierciedla się w prawie stanowionym.

A co do religii.
W prawie (jakiś starożytny filozof to powiedział) powinno odbijać się to co dobre i słuszne. Niekoniecznie musi być to zrelatywizowane do konkretnej religii. Przytoczyłam
"miłuj bliźniego swego jak siebie samego", bo uznaję za uniwersalne przesłanie, sprawdzające się bez względu na kontekst i czas.
Coś zostało we mnie z dawnej lektury Kena Wilber,a, co poruszyło, że religie mają wiele wspólnych, fundamentalnych wartości.

Jestem w innym momencie życia i to co pisałam wcześniej opieram na mglistych zarysach,kiedyś przyswojonych treści. Jednak dla mnie to brzmi spójnie, a ponadto staram się żyć w tym w zgodzie.

Jak chcesz uzyskać szacunek bez zrozumienia?

16.05.2016 21:25 adaś

@Mariusz R
"Zacznę od pewnej kontrowersyjnej tezy: każde działanie podmiotu postrzegane przez ów podmiot jako korzyść jest zgodne z prawem naturalnym."

Z ta tezą zupełnie się nie zgadzam co wyjaśnię na przykładzie. ( definicja encyklopedyczna prawa naturalnego też jest inna)
Wywiezienie szamba kosztuje 200 zł.
Tyle samo kosztuje pompka i wąż, które prawdopodobnie wystarczą na kilkadziesiąt wylań szamba na ogródek. Może i nawet trawa będzie lepiej rosła.
Zgodnie z Twoją tezą wylewanie przeze mnie szamba na ogródek będzie korzystne dla mnie finansowo, a więc będzie zgodne z prawem naturalnym? Kompletna bzdura.
Zgodnie z prawem naturalnym, które mogę odkrywać lecz nie mogę go zmienić, odkrywam, że nie powinienem szkodzić innym. Teraz mam wodę z wodociągu. Jednak mogą przyjść takie czasy, że ktoś zechce wykopać tu studnię, dlatego nie powinienem zatruwać wód podziemnych w imię doraźnych korzyści.
Tak jak w Twoim przykładzie,prawo naturalne rozumie np. homo sovietikus . Ciekawie pisał kiedyś o tym ksiądz Tischner, zacytuję z pamięci :
"homo sovietikus nie rozumie, że może istnieć sprzeczność miedzy jego dobrem a dobrem ogólnym. Dlatego jest gotów podpalić katedrę, żeby upiec sobie kiełbaski."

16.05.2016 21:38 Streetcredit

Takie wtracenie- czlowiek ma pierwotne, podswiadome dosc ogole "sumienie" wynikajace z zakodowanych w genach (w toku ewolucji w celu jak najwiekszej ekspansji) zachowan (czyli dyskomfort w przypadku niezgodnosci z nimi; np opor przed kazirodztwem) bedace baza do praw "wymyslonych" w toku historii, religii w celu umocnienia pewnych sprzyjajacych sklonnosci ludzkich (gen altruizmu) lub nadania ograniczen innym, potencjalnie szkodliwym (meska sklonnosc do agresji; na codzien szkodliwa lecz dopuszczona i mozliwa w np sporcie). Slowem cale prawo sformalizowane przez czlowieka opiera sie na podswiadomych zapisach w genach i potrzebach danej spolecznosci i danego czasu w celu jak najlepszego funkcjonowania grupy (jej spojnosci a wiec i np poczucia sprawiedliwosci) i ekspasji przez co czasami znieksztalca lub wrecz odchodzi od tych pierwotnych zapisow z DNA. (A i wtracenie- osiagniecie granicy rozrostu powoduje frustracje a to dopiero ona np fanatyzm)

16.05.2016 21:50 Streetcredit

Przykladem takiego znieksztalcenia jest np kanibalizm nie charakterystyczny dla czlowieka ale uksztaltowany i wytlumaczny przez wierzenia. Idealne jest prawo moralne Kanta jednak czesc ludzi musialiby wykluczyc w jakis sposob podsiadoma genetyczna sklonnosc do wzbogaceni sie wykorzystania czyjejs naiwnosci i "praworzadnosci" i dobroci (w przypadku szanuj blizniego...) a jako ze nie potrafi to mamy tak rozbudowany system prawny z calym kodeksem karnym.

16.05.2016 21:51 WJ

Panowie
Dziękuję. Wracam do odrabiania załegłości w wiedzy.

16.05.2016 22:02 adaś

@Ludomir
Nie wiem czy Ty w ogóle czytasz podane linki. Podręczniki nie zmieniają się we wszystkich tematach. Jak już podawałem, nazistów sądzono według prawa naturalnego w 1945 r i dziś mogliby zostać osądzeni według tych samych reguł.
W prawie stanowionym wiele reguł nie uległo zmianie od czasów rzymskich.

18.05.2016 20:53 Mariusz R

@WJ
Pozwolisz, że odpowiem po kolei na wszystkie Twoje pytania i wybacz, że wyłożę to dość brutalnie.

"Jak według Ciebie, instynkty wynikają z prawa naturalnego ?"
To jest determinowane kolejnością zdarzeń. Pierwsze organizmy w zupie oceanu pierwotnego po osiągnięciu swoich granic wzrostu zostały zmuszone pierwszym prawem naturalnym do porzucenia dotychczasowego sposobu pozyskiwania energii z martwego otoczenia, na rzecz pasożytowania na swoich pobratymcach (coś jakby pierwszy akt kanibalizmu w historii planety). Wygenerowało to pojawienie się dwóch pierwszych instynktownych zachowań - instynkt łowiecki oraz instynkt obronny zmuszający nap. do ucieczki.

"Kiedyś można było w pewnych kulturach zjadać Innych ludzi, dziś uznajemy to za dewiację."
Tak kiedyś jak i w przyszłości zjadanie przedstawicieli własnego gatunku było jest i będzie w zgodzie z prawem naturalnym, o ile gatunek zderzy się z granicą wzrostu, jego przedstawiciele mają wówczas do wyboru zawsze dwie drogi: umrzeć z głodu lub dokonać aktu kanibalizmu. Jest mnóstwo udokumentowanych przykładów z współczesnej historii przekraczania tego tabu, dokonywali tego najzwyklejsi ludzie np. podczas oblężenia Stalingradu; po katastrofie samolotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 w październiku 1972 roku w Andach itp.
Każde zwierze wszystkożerne w obliczu śmierci głodowej zapoluje i będzie próbowało pozyskać energię od innych zwierząt z otoczenia, zatem kiedy już zderzymy się z naszymi granicami wzrostu i kiedy skonsumujemy ostatnią kurę, świnię, owcę i krowę (przypominam, że razem z nimi stanowimy 98% masy obecnie żyjących kręgowców), to na jakie inne zwierzę zaczniemy polować, jak sądzisz? :)

"W prawie powinno odbijać się to co dobre i słuszne."
I ja tak uważam, ale prawo stanowione jest niczym wobec zderzenia z granicami wzrostu, ponieważ zawsze wówczas zaczyna obowiązywać prawo znacznie głębiej w nas osadzone, prawo naturalne. Im trudniejsze warunki egzystencji, tym prawo stanowione bardziej zbliżone do naturalnego.

"Jak chcesz uzyskać szacunek bez zrozumienia?"
Szacunku do życia, do wszystkiego co żyje nie da się uzyskać, albo przyjmiesz go w odpowiednim momencie Twojego wychowania, albo nie. Nie trzeba czegoś rozumieć, aby to szanować. Czy Indianie stepów Ameryki rozumieli życie tak dobrze jak rozumieją je nam współcześni ludzie studiujący te zagadnienia zawodowo? A czy Ci współcześni ludzie szanują życie choć w połowie tak, jak potrafili to Indianie?

18.05.2016 21:11 Mariusz R

@ADAŚ
Rozumiem Twoje oburzenie brutalną konsekwencją mojej logiki, ale podaj jakiś lepszy przykład ponieważ zamawiasz szambowóz do opróżnienia szamba dlatego, że dostrzegasz dla siebie większą korzyść, robisz to z kilku powodów: za wylewanie zawartości szamba gdziekolwiek można dostać mandat, którego nie chcesz; wylewając do ogrodu naraziłbyś się na obcowanie z bardzo przykrymi zapachami; jesteś człowiekiem wykształconym i wiesz Twoje dziecko bawiąc się w ogródku może nabawić się nieprzyjemnych schorzeń, które mogą prowadzić nawet do śmierci. Żadne z tych ograniczeń nie funkcjonowało w XIV wiecznym Londynie, dlatego ulice spływały tam fekaliami.

18.05.2016 21:14 Mariusz R

@ADAŚ
Aha, jeszcze jedno, jak już wszystko rypnie i nie będą jeździły szambowozy, szambo się wypełni i zacznie wybijać, to gdzie zaczniesz wywalać jego zawartość?

18.05.2016 23:05 Ludomir

A pro po szamba. Technologia pionowego filtru glebowego, polegające na przepuszczeniu płynnych fekalii przez odpowiednio dobrane warstwy piasku i żwiru z odpowiednimi dodatkami pozwala, praktycznie bez wydatku energii, na oczyszczenie ich do II klasy czystości wody a przy zastosowaniu stawu dotleniającego I klasy czystości. Potrzebna powierzchnia, to racjonalnej gospodarce wodą, to 3m2 na osobę. Oczyszczalnia jest najpiękniejszym fragmentem ogrodu a cała woda i materia organiczna ścieków pozostaje na działce. Czy to ma się jakoś do prawa naturalnego nie wiem. Ale pokazuje, że w znakomitej większości przypadków wiedza o świecie i działających w nim prawach badanych przez naukę, pozwala żyć nie niszcząc. Być może to miał Kant na myśli pisząc o dwu najpiękniejszych rzeczach na świecie "niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie".

18.05.2016 23:24 Mariusz R

@LUDOMIR
Doskonały akcent, zdaje się, że najlepiej jak się da oddałeś istotę działania prawa naturalnego w części dotyczącej ewolucji postrzegania własnych korzyści.
A propos uzdatniania wody i nie tylko, w zeszłym roku kupiłem sporą działkę (0,7 ha) i zamierzam na niej postawić earthshipa, reflektujesz?

19.05.2016 2:35 Ludomir

@MARIUSZ R
Naturalnie

19.05.2016 11:17 Mariusz R

@Ludomir
Odezwij się na mój służbowy mail mariusz.raczynski@valeo.com

19.05.2016 16:18 Ans

Przykład z szambem chyba nie jest trafiony do tych rozważań. Żeby wiedzieć czy wylewanie go do ogródka jest złe czy dobre i jakie niesie korzyści/niekorzyści trzeba posiadać jakąś wiedzę dotyczącą chociażby bakterii, prawa ochrony środowiska, chemikaliów, które znajdują się w szambie, wód podziemnych i powierzchniowych itp itd.
W przypadku bezpośredniego szkodzenia drugiej osobie (morderstwo, pobicie itp.) wystarczy empatia, która jest cechą przyrodzoną ludziom, aczkolwiek może być wytłumiona czy zneutralizowana wychowaniem.
Być może o prawie naturalnym można mówić tylko tam, gdzie nie potrzebna jest wiedza.

19.05.2016 22:57 Ludomir

@ANS
posługując się retoryką Wielkiego Pogromcy Komuny, tak albo odwrotnie. Większość , co ja mówię, wszyscy z dokładnością pomiaru statystycznego uważamy, że prawo naturalne to nasza intuicja dotycząca słuszności. Empatyczna mniejszość społeczeństwa wiedziona przykazaniem "nie czyń drugiemu co tobie nie miłe" trafnie odczytuje ewolucyjne (więc naturalne) prawo wyższości kooperacji nad siłą. Przytłaczająca większość zmatrycowana ideologicznie przez ideologię fiskalizmu , w której chciwość jest cnotą uważa , że moje racje to prawo naturalne.
Szambo jest doskonałą ilustracją czym jest prawo naturalne. W poglądzie większości mamy naturalne prawo do optymalizacji kosztów utrzymania. To oznacza wylewanie fekalii do rowu melioracyjnego i palenie śmieci. Rzeczywiste prawo naturalne to wiedza jak żyć nie niszcząc. Czyli to co kryje się za technologią filtru glebowego. Skomplikowana wiedza o biocenozie bagna z tysiącami gatunków mikroorganizmów idealnie oczyszczającymi wodę.Czyli źródłem wiedzy o prawach naturalnych jest naukowa metodologia z nie głębokie przeświadczenie Kalego o tym co miłe Panu.

19.05.2016 23:05 Ludomir

w ostatnim zdaniu kliknęło mi się zamiast a z

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto