ABC nowego systemu energetycznego

Słyszymy, że udział odnawialnych źródeł energii, szczególnie z niestabilnych źródeł takich jak wiatr czy słońce nie może być wyższy od 20%, biomasy jest za mało, warunków do znaczącej rozbudowy energetyki wodnej nie ma, więc... bez paliw kopalnych się nie da. To jak to jest, że Niemcy, Duńczycy i coraz liczniejsze inne kraje twierdzą, że to możliwe? Przyjrzyjmy się szkicowi spójnego systemu energetycznego w całości opartego na lokalnych zasobach odnawialnych. Wyjdźmy od obecnego systemu energetycznego.

System oparty na paliwach kopalnych jest koncepcyjnie bardzo prosty. Jego schemat widzimy go na poniższym rysunku.

Prześledźmy sytuację od końca, czyli od zużycia. Energię zużywamy przede wszystkim w transporcie, jako prąd zasilający nasze urządzenia w domach, fabrykach, biurach i sklepach oraz do ogrzewania. Aby mieć energię w użytecznej dla nas formę potrzebne są urządzenia do przetwarzania w nią energii węgla, gazu i ropy. Prąd wytwarzamy więc w elektrowniach (głównie z węgla i gazu), ciepło w piecach (zwykle spalających gaz i węgiel), a transport funkcjonuje dzięki zasilanym ropą silnikom spalinowym. Jeśli chcemy mieć więcej energii, po prostu spalamy więcej. Proste, prawda?

Ponieważ duże elektrownie, zwłaszcza węglowe, „lubią” pracować ze stałą mocą, a popyt zmienia się, korzysta się z magazynowania energii w zbiornikach elektrowni szczytowo-pompowych, które w okresie zwiększonego zapotrzebowania na prąd (drogiej energii) działają jak zwykłe elektrownie wodne, a w okresie małego zapotrzebowania na prąd (taniej energii) pompują wodę do górnego zbiornika, magazynując w ten sposób energię.

W Polsce niestety nie mamy aż tak dobrych warunków do budowy elektrowni szczytowo-pompowych jak kraje „górskie” takie jak Szwajcaria, Austria czy Norwegia, mogą więc pełnić tylko rolę pomocniczą.

Rewolucja Energetyczna, aby była efektywna kosztowo i mogła sprawnie przebiec, powinna bazować na istniejącej infrastrukturze. Najprostsze byłoby zastąpienie paliw kopalnych biomasą. Można nią palić w elektrowniach i biogazowniach, można grzać mieszkania a także produkować z niej biopaliwa. W zasadzie mogłaby być bezpośrednim zamiennikiem paliw kopalnych…

…gdyby nie jedno małe ‘ale’ – ilość energii możliwej do pozyskania z dostępnej biomasy jest wielokrotnie mniejsza od energii zużywanych paliw kopalnych. W Polsce realistycznie rzecz biorąc za pomocą biomasy moglibyśmy zaspokoić 10%, a co najwyżej kilkanaście procent aktualnych potrzeb energetycznych, przy czym optymalną formą wykorzystania biomasy (o czym pisaliśmy wcześniej) będzie biogazownia.

Możemy tą proporcję poprawić, optymalizując energetycznie transport, zużycie elektryczności i ciepła. W zasadzie bez problemu można by dostarczyć usług energetycznych na obecnym poziomie przy zużyciu 1/3 zużywanej dziś energii.

Bądźmy jednak mniej ambitni (w końcu telewizory są coraz większe, zbudowane dziś nieefektywne energetycznie domy będą z nami jeszcze przez jakiś czas itd.), załóżmy więc spadek całkowitego zużycia energii pierwotnej o połowę (przy czym zużycie prądu na końcu pozostanie zbliżone do obecnego, za to zużycie innych nośników energii w transporcie i ogrzewaniu radykalnie spadnie). W takim scenariuszu naszej własnej biomasy wystarczyłoby nam na zaspokojenie 20-30% potrzeb.

Kluczową myślą przy planowaniu Rewolucji Energetycznej jest integracja. O ile w świecie paliw kopalnych mieliśmy trzy relatywnie osobne ścieżki wykorzystania energii (transport, prąd i ciepło), to – o ile chcemy mieć system w 100% oparty na odnawialnych źródłach energii – będziemy musieli te wszystkie elementy ze sobą zintegrować.

Pierwszym krokiem będzie przejście na wytwarzanie ciepła w kogeneracji. W elektrowni (np. na węgiel czy gaz) cieplnej jedynie 30-50% energii spalanego w elektrowni paliwa zmienia się w prąd. Reszta wydziela się jako ciepła i zwykle ogrzewa powietrze lub pobliską rzekę. Ciepło to można wychwytywać i rozprowadzać siecią ciepłowniczą do odbiorców – elektrownia zmienia się w elektrociepłownię. W Polsce zresztą po czasach PRL odziedziczyliśmy całkiem nieźle rozwiniętą infrastrukturę ciepłowniczą, trzeba tylko lepiej ją wykorzystać. Mamy tu do rozwiązania dwie kwestie.

Pierwszą jest to, że małe, lokalne sieci ciepłownicze zasilane są obecnie ciepłem z nie wytwarzających prądu ciepłowni, zwykle opalanych węglem. Wszystkie te instalacje należy przerobić na opalane biogazem lub biomasą elektrociepłownie, tak, żeby oprócz ciepła produkowały też prąd.

Drugą kwestią, którą trzeba zaadresować jest dominacja w systemie elektroenergetycznym nielicznych wielkich bloków o mocy setek megawatów. Sieci ciepłownicze mogą efektywnie przesyłać ciepło jedynie na niewielkie odległości, rzędu kilkunastu kilometrów, tak więc w sytuacji, kiedy w systemie energetycznym istnieje niewiele wielkich bloków, ciepło sieciowe może być dostępne jedynie w ich pobliżu (to dlatego elektrociepłownie buduje się w miastach). Lepiej sprawdziłyby się mniejsze generatory o mocy setek kilowatów lub pojedynczych megawatów (dla porównania, moc silnika typowego samochodu osobowego jest rzędu 50-100 kW, ciężarówki 250-500 kW, a lokomotywy 2000-4000 kW), położone blisko odbiorców ciepła.

Dodatkową zaletą małych bloków jest możliwość ich szybkiego włączania i wyłączania, zależnie od potrzeb. Możliwości takiej nie mamy w przypadku wielkich bloków, których włączanie i wyłączanie zajmuje wiele godzin, powoduje też ich przyspieszone zużywanie się. Z tego powodu elastyczne dostosowywanie mocy wielkich bloków do potrzeb jest praktycznie niemożliwe, a (jak zobaczymy) potrzebujemy źródeł mogących dynamicznie dostosowywać swoją moc do potrzeb i w ten sposób uzupełniać generację prądu z niestabilnych źródeł energii, takich jak wiatr czy słońce.

Doskonale, dzięki wykorzystaniu ciepła sprawność wykorzystania paliwa rośnie z ok. 40% do 90%. Do ogrzewania możemy też wykorzystać inne źródła ciepła, np. kolektory słoneczne (na budynkach i centralne), w niektórych miejscach ciepło geotermiczne, ciepło przemysłowe i ze spalarni (te ostatnie mogą pracować też jako bloki kogeneracyjne, podobnie jak np. biogazownie.

Problem w tym, że niektóre z tych źródeł ciepła produkują ciepło nie wtedy kiedy jest potrzebne, ale wtedy kiedy im to pasuje (spalarnie i ciepło przemysłowe non-stop, a kolektory słoneczne głównie w lecie). Jeszcze do tej kwestii wrócimy.

Możemy też wykorzystać źródła energii odnawialnej, takie jak wiatr i słońce. Ich potencjał jest bardzo duży. Polskie zapotrzebowanie na prąd (bez zużycia własnego kopalni i elektrowni) to średnio około 15 GW – na dostarczenie 40% polskiego zapotrzebowania na elektryczność (6 GW) wystarczyłoby zbudować 3500 wiatraków o mocy 5 MW (pracujących ze średnią wydajnością 34%, co jest wartością raczej zaniżoną), zgrupowanych w farmy wiatrowe zajmujące około 3000 km2, czyli niecały 1% powierzchni Polski (przestrzeni tych nie tracimy, bo pod wiatrakami mogą być pola); dla zaspokojenia kolejnych 40% zapotrzebowania na prąd należałoby zbudować farmy fotowoltaiczne o mocy 60 GW (dla porównania, w 2015 roku Niemcy w fotowoltaice mieli prawie 40 GW), co dla paneli o stałym ustawieniu i sprawności 15% oznaczałoby konieczność zajęcia panelami powierzchni 400 km2, czyli 0,11% powierzchni Polski. Dla porównania, to niecała połowa powierzchni dachów w Polsce, wynoszącej 850 km2. Panele można też umieszczać na terenach mniej użytecznych, a jeśli nawet są to użytki rolne, to położony pod panelami teren nadal może być wykorzystywany jako pastwisko (a nawet powinien, bo dzięki temu roślinność nie zablokuje dostępu światła do paneli). W sumie farmy wiatrowe i panele fotowoltaiczne zajęłyby (i to nie na wyłączność) 1% powierzchni Polski. Jeśli chcielibyśmy produkować dwukrotnie więcej prądu, musielibyśmy zająć na te cele 2% powierzchni Polski.

Taki system energetyczny by się jednak nie sprawdził – czasem mielibyśmy ilości prądu kilkukrotnie przekraczające zapotrzebowanie, czasem zaś – w ogóle. Farmy wiatrowe i słoneczne dołączone do obecnego systemu ze względu na stabilność sieci nie powinny raczej przekraczać jakichś 20% mocy systemu energetycznego. Problem da się złagodzić, wprowadzając zarządzanie popytem. Mogą w tym pomóc dynamiczne ceny prądu – kiedy farmy wiatrowe i słoneczne produkowałyby dużo prądu, byłby on tani, a kiedy podaż elektryczności z tych źródeł byłaby mała, cena by rosła. Zachęcałoby to odbiorców do przenoszenia zużycia prądu z okresów wysokich cen (niskiej podaży) na czas niskich cen (wysokiej podaży). Takie bilansowanie może pomóc w stabilizacji systemu i zwiększyć udział energii z niestabilnych źródeł o kilka procent, jednak potrzebne są inne działania, w szczególności polegające na wykorzystaniu i magazynowaniu nadwyżek energii. Zacznijmy od magazynów ciepła.

Upraszczając – to duża dziura w ziemi. Aby zmagazynować ciepło z lata na zimę na ogrzewanie powietrza i wody dla jednej osoby potrzeba magazynu z około 15 m3 wody, podgrzewanej z 45C do 95C. Dla osiedla/miejscowości zamieszkałej przez 5000 osób oznacza to walcowaty zbiornik o promieniu 35 m i wysokości 20 m. Woda w zbiorniku byłaby częścią obiegu centralnego ogrzewania i nie byłaby wymieniana, zaś woda użytkowa ogrzewałaby się przez wymiennik płytowy lub znajdującą się w zbiorniku wężownicę.

Ale po co tyle zachodu? Po to, żeby móc wykorzystać nadwyżki prądu z farm wiatrowych i słonecznych. Kiedy produkują dużo prądu (więcej niż potrzeba), grzałki (a jeszcze lepiej pompy ciepła) podgrzewają wodę w magazynach ciepła.

Co istotne, magazyn ciepła może być ogrzewany na wiele sposobów równocześnie, nie tylko prądem z nadwyżek wiatru i słońca, ale też ciepłem z kogeneracji, kolektorów, geotermii itp. Hasło dnia: integracja.

Pompy ciepła mogące działać jak klimatyzatory mogą też w miarę potrzeb chłodzić wodę (być może magazynując ją w formie lodu) w zbiornikach magazynów chłodu (to drugi mniejszy zbiornik obok zbiornika ciepła) – w zależności od potrzeb wodę z sieci ciepłowniczej będzie można skierować do wężownicy w magazynie ciepła (żeby kaloryfery dawały ciepło) lub w magazynie chłodu (żeby chłodziły w upalne dni – coraz częstsze w miarę postępowania nieuniknionej już zmiany klimatu).

Rozwiązanie z magazynami ciepła pozwala zrezygnować z domowych bojlerów. Większość domów byłaby podłączona do sieci ciepłowniczej, a te, które byłyby od niej zbyt daleko, również miałyby swoje mniejsze (wystarczające na kilka-kilkanaście dni) magazyny ciepła i byłyby ogrzewane prądem (być może za pośrednictwem pomp ciepła) z nadwyżek z wiatru i słońca.

Kolejna korzyść uwidacznia się w elektrowniach cieplnych (biogazowych i opalanych biomasą), które teraz byłyby uruchamiane jedynie wtedy, kiedy farmy wiatrowe i słoneczne nie produkowałyby dość energii. Dziś elektrociepłownie muszą działać zależnie od popytu na ciepło, niezależnie od tego, czy prąd z nich jest potrzebny czy nie. W nowym systemie złożonym z małych i elastycznych jednostek wytwarzane przez nie ciepło byłoby magazynowane i wykorzystywane wtedy, kiedy byłoby potrzebne.

Wszystko to daje systemowi energetycznemu znaczącą elastyczność, umożliwiając zwiększenie udziału energii z niestabilnych źródeł energii.

Zajmijmy się teraz transportem. Jakieś 70-80% transportu można zelektryfikować (nie da się tego raczej zrobić z ciężkim transportem drogowym, samolotami czy czołgami, ale tym zajmiemy się później). Auta elektryczne mają akumulatory, które można ładować, gdy w sieci są nadwyżki taniego prądu. Kiedy zaś prądu jest mało (i jest on drogi), a samochód akurat nie będzie używany, prąd z akumulatorów (z zyskiem dla właścicieli) może wracać do sieci.

Elektryfikacja transportu umożliwia dalszy wzrost udziału niestabilnych źródeł energii w Miksie energetycznym.

Czas teraz na kolejną integrację – lepsze wykorzystanie biomasy i nadwyżek prądu. Nadwyżki taniego prądu przeznaczamy na elektrolizę wody, dzięki czemu możemy otrzymać wodór. Kierujemy go do biogazu (składającego się w 2/3 z metanu a w 1/3 z dwutlenku węgla). Tam wodór reaguje z dwutlenkiem węgla, tworząc metan (w reakcji CO2 + 4 H2 -> CH4 + 2 H2O). W rezultacie otrzymujemy biometan, który jest już funkcjonalnym odpowiednikiem gazu ziemnego. Uzyskany biometan znakomicie można wykorzystać w zupełnie zwyczajnych elektrowniach gazowych, w sieci gazowej, a wreszcie zmagazynować w (pozwalających magazynować gaz na wiele miesięcy magazynach gazu, już istneijących zresztą).

Warto podkreślić, że w odróżnieniu od wydobytego spod ziemi gazu ziemnego jest to paliwo bezemisyjne. Jest tak, ponieważ wyemitowany podczas spalania biometanu dwutlenek węgla został wcześniej pobrany z atmosfery przez roślinę – bilans netto dwutlenku węgla w tym procesie (CO2 w atmosferze - węgiel w roślinie - biogaz - CO2 w atmosferze) jest zerowy.

Zamiast energii z niestabilnych źródeł mamy teraz gotowy do wykorzystania w istniejącej infrastrukturze i łatwy w magazynowaniu metan. W przemyśle petrochemicznym (bazującym dziś na gazie ziemnym), w lwiej części zastosowań tak naprawdę potrzebny jest nie metan, lecz wodór, którego mamy teraz w bród. Francja-elegancja. W zasadzie to mogłoby już wystarczyć, ale wcale nie musimy się tu zatrzymywać.

Skoro już wytwarzamy wodór w tak dużych ilościach, że aż nie starcza na niego dwutlenku węgla, możemy zacząć przetwarzać biomasę w procesie szybkiej pirolizy (upraszczając – podgrzewamy biomasę bez dostępu tlenu) i następnie uwodorniania na paliwa syntetyczne. A te magazynuje się bardzo łatwo.

Tak oto zbudowaliśmy system energetyczny, w którym paliwa kopalne są już zbędne.

Według oszacowań duńskich koszt energii w tym systemie byłby może o 10% wyższy (a uwzględniając koszty środowiskowe paliw kopalnych znacznie niższy) niż obecnie (przy obecnych cenach paliw kopanych). Struktura kosztów będzie jednak diametralnie inna.

Porównanie powyższego diagramu z pierwszym diagramem z trzema oddzielnymi ścieżkami zużycia paliw kopalnych wyraźnie uświadamia, że oparty w pełni na OZE system energetyczny jest bardziej złożony (od strony działania, nie użytkownika końcowego) i będzie on wymagać pracochłonnej obsługi przez wielu wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którym trzeba będzie za to zapłacić. Tak więc koszty importu paliw kopalnych (wraz z rozlicznymi kosztami zewnętrznymi obecnego systemu) spadną do zera, pieniądze zaś trafią do lokalnej gospodarki, tworząc wiele dobrze płatnych miejsc pracy przy budowie i obsłudze nowego innowacyjnego systemu energetycznego.

Komentarze

16.06.2015 15:07 Adi

Koncepcja ciekawa jako punkt wyjścia do dyskusji szczególnie w odniesieniu do domów jednorodzinnych, jednak co do kategorii "rozwiązania systemowe" według mnie ma istotne "dziury"

1. Zmechanizowana produkcja żywności - wciąż nie mamy odpowiedzi jak obsługiwać maszyny rolnicze bez udziału paliw kopalnych

2. Surowce do budowy Infrastruktury - nie mamy już tyle surowców aby zbudować całą olbrzymią infrastrukturę.

3. Samorządy, kraj jak i osoby prywatne nie mają tyle kapitału aby udźwignąć finansowo taką transformację. Zadłużenie jest olbrzymie.

4. Adaptacja do zmian klimatu - presja zmian klimatu na choćby rolnictwo czy lasy jest niesłychana. Okazuje się, że wieloletnie susze nękają nie tylko Kalifornię czy Brazylię ale sytuacja w Polsce też się pogarsza. Nie mówię tylko o niedoborach wody, które podnoszą koszty produkcji rolnej o rząd wielkości, ale o presji szkodników, chorób grzybowych itp. To co się dzieje w tym roku w moim regionie to jakiś horror, mamy zupełnie inny klimat niż odkąd sięgam pamięcią. Plony zapowiadają się najsłabiej od lat.

5. Brak jest bilansu mocy - ile jesteśmy w stanie wyprodukować na danym terytorium w stosunku do zapotrzebowania liczonego całościowo - domy, fabryki, usługi, komunalka, urzędy. Chciałbym zobaczyć taki bilans dla jakiegoś miasta

6. Urbanistyka - rozplanowanie przestrzenne tego wszystkiego

Generalnie wszystko sprowadza się do jednego pytania: Czy można stworzyć społeczność samowystarczalną ?

Nie mówię żeby to wszystko opracowywał Marcin i nie jest to w żadnym razie krytyka po jego adresem, ale sygnalizuję potrzebę prac zespołowych nad poszczególnymi elementami rozwiązania systemowego i zestawienia tego w całość, aby stworzyć kompleksowy wyjściowy model.

16.06.2015 15:27 Marcin Popkiewicz

@Adi - to o czym piszesz to materiał na książkę, a nie krótki artykuł.
No właśnie - ten artykuł to szybkie wprowadzenie do koncepcji "Rewolucji Energetycznej", żeby ludzie mogli sobie poukładać elementy na miejscu, bo bez strategicznego obrazu systemu "z lotu ptaka", rola i umieszczenie różnych elementów systemu nie są czytelne.
W książce poruszone przez ciebie kwestie będą oczywiście adresowane.

16.06.2015 16:58 Realista

Wiele z tych rozwiązań jest już stosowanych na skalę mniejszą i większą, ale przekształcenie choćby połowy polskiego systemu energetycznego na OZE przy dzisiejszej technologii nie jest możliwe i być może nigdy nie będzie. Jesteśmy skazani na mozolne zwiększanie udziału OZE o 1-2% rocznie, a każde kolejne procenciki będą coraz trudniejsze i droższe w uzyskaniu.
1. Cena ciepła w Warszawie z kogeneracji wynosi dziś 25 zł/GJ, z ciepłowni węglowej 40 zł/GJ, gazowej 66 zł/GJ.
Jak autor wyobraża sobie przestawienie ogrzewania na elektryczne z wiatru i słońca, jeśli średnia cena prądu z wiatru wynosi 900 zł/GJ, a z fotowoltaiki co najmniej 1400 zł/GJ? Przecież nawet jeśli wykorzystamy pompę ciepła z COP=3,5 to i tak są to koszty wielokrotnie wyższe niż dla węgla, czy gazu. I nie ma się co łudzić, że "poza szczytem prąd będzie tani". Jeśli w najlepszych godzinach cena prądu jest znacznie poniżej progu rentowności tych urządzeń, to znaczy, że w pozostałych godzinach będziemy im musieli płacić gigantyczne stawki za prąd, inaczej instalacje będą nierentowne.
2. W statystycznym gospodarstwie domowym najwięcej prądu biorą czajnik, lodówka, kuchenka elektryczna (jeśli jest) i telewizor. To są odbiorniki, które muszą albo działać ciągle, albo w szczycie. To dlatego większość ludzi wybiera taryfę G11 i jest z niej zadowolona. Jeśli wprowadzimy obowiązkowe zmienne taryfy z horrendalnymi cenami w szczycie (np. 2 zł/kWh), to kogo będzie stać używanie lodówki?
3. Jeśli w elektrowni o mocy 2000 MW pracuje łącznie 500 osób, to aby utrzymać takie same koszty pracy w biogazowni o mocy 500 kW musimy zatrudnić ... 0,125 pracownika. Duża energetyka zawsze będzie tańsza od małej, rozwój małej energetyki z definicji oznacza wyższe ceny ciepła i prądu.
4. Jak autor wyobraża sobie zasilanie maszyn rolniczych?

16.06.2015 17:10 maczeta ockhama

@adi
1. W sprzęcie rolniczym diesla jest bardzo trudno zastąpić. Ale sporą część da się zelektryfikować. Za to prawie całą resztę krajowego zużycia można wyeliminować. Biopaliw dla samego rolnictwa spokojnie wystarczy.
2. Mamy. 50 razy wystarczy.Potrzeba więcej myślenia i wiedzy, mniej betonu.
3. Mamy, bez trudu.
4. To jest problem i nie wiadomo jak podejść. Dopóki nie zaczną masowo ginąć lasy jakoś będzie można sobie poradzić. Potem albo będziemy je mogli ze sztucznym wsparciem utrzymać, a do tego trzeba dobrej gospodarki, albo trzeba sp...
5. Wystarczająco. Nie dla miasta, miasta zużywają energię wyprodukowana poza nimi, ale dla regionu. wiatru i słońca jest w zupełności wystarczająco wszędzie. Prądu i ciepła dla wszystkich wystarczy. Wystarczy tylko nieco ograniczyć się z paliwami płynnymi.
6. Całego kraju się nie przebuduje. Mamy to co mamy i to trzeba zmodernizować, bo nowego za 20 lat mieć nie będziemy.
A ogólnie- tak, da się. Im większy teren i bardziej zróżnicowany tym łatwiej. Polska jest na tyle duża, że nie jest problemem czy się da tylko jak to sensownie zrobić w ramach posiadanych środków.

16.06.2015 17:17 maczeta ockhama

@Realista
Czy możesz mi powiedzieć gdzie płacą 900 zł/GJ (czyli 3240 zł/MWh) za prąd z wiatru i 1400/GJ za PV? Jutro tam lecę budować elektrownię. Do jutro spokojnie powinienem znaleźć kapitał na coś takiego, a nawet jeśli nie to pożyczę od lichwiarzy. I tak zarobię.
Te ceny to po prostu piramidalna bzdura.
A kto ci powiedział, że biogazownia ma mieć 500 kw?
Elektrownie wiatrowe maja bardzo niskie zatrudnienia na moc, słoneczne jeszcze mniejsze. Kwestia skali.

16.06.2015 17:58 Realista

Przyznaję, pomyliłem się o jedno zero (ach to przeliczanie z MWh na GJ). Ale 90 i 140 zł/GJ bez przesyłu to wciąż znacznie więcej niż ciepłowni węglowych, nie mówiąc już o elektrociepłowniach węglowych.

16.06.2015 18:32 Mariusz

https://www.youtube.com/watch?v=PRkOBgVx9Dg

Chcecie tez pewnie, że oni to przegłosowali ? :-)

16.06.2015 19:00 Dragon

A tu zrobiona przez Duńczyków ilustracja filmowa opisanej koncepcji https://www.youtube.com/watch?v=eiBiB4DaYOM

16.06.2015 21:26 P.

Niektórzy komentujący podchodzą do artykułu Marcina bardzo detalicznie i analizują każdy szczegół.

Sadzę, że nie o to Marcinowi chodziło. Bardziej o pokazanie, że już dzisiaj istnieją technologie, które pozwalają na odchodzenie od paliw kopalnych.

Wspomniane też była konieczność inwestycji. To popatrzcie ile pieniędzy wydaje się dzisiaj w Polsce na energetykę konwencjonalną (zakładam 1,5 mln €/ 1 MW w bloku węglowym i 1 mln €/ 1 MW w bloku gazowym): Kozienice - 900 MW = 1,3 mld €, Stalowa Wola - 450 MW = 450 mln €, Opole - 1800 MW = 2,7 mld €, I jeszcze parę, które są ciągle w planach jak np. Jaworzno, Puławy...Czyli pieniądze są, tylko trzeba zmienić sposób myślenia i przestać je ładować w wielkie elektrownie konwencjonalne, tylko zmieniać świat na lepszy.

Jednak, żeby zmiany zaszły musza jej chcieć miliony, a rozumieć chociaż tysiące.

Dzisiaj jesteśmy czytelnikami niszowego portalu opracowywanego przez wspaniałego człowieka. A potrzebny jest "rozgłos na poziomie kredytów frankowych" .

Jak to zrobić, żeby przejść od słów do czynów? Pomysły, propozycje...

16.06.2015 21:34 Coyote

@Maczeta , z tą elektryfikacją rolnictwa ciężka sprawa . Za duże obciążenia dla akumulatorów żeby dało się zrobić coś sensownego , większego niż ogrodniczy traktorek . Co nie znaczy że nie próbowano http://industrial-wood.ru/mehanizaciya/5442-poiskovye-opytno-konstruktorskie-raboty.html
Wychodziły takie potworki , upierdliwe w obsłudze , niewydajne i ograniczone długością kabla .
Raczej trzeba kombinować z sprężonym biogazem bo to mi ślepą uliczkę wygląda .
A co do samego artykułu to świetny . Wreszcie zebrane do kupy , systemowo . Wiadomo że raczej się w całości wprowadzić nie da ale wybór jest nie między obecnym systemem a przedstawionym w artykule . Alternatywą jest sytuacja kiedy szczytem luksusu będzie furmanka z samochodowego wraka ciągnięta przez krowę . Wiec jojczenie o kosztach jest trochę nie na miejscu . Chyba że komuś wisi czy jego dzieciaki będą miały prąd chociaż przez te 6 godzin na dobę i czy będą blednąć na sam dźwięk słowa "przednówek" .

16.06.2015 21:51 Ludomir

Koszt energii konwencjonalnej w Polsce jeśli uwzględnić koszty zewnętrzne będzie 3 do 4 razy wyższy od cen hurtowych. Nakłady na nowe instalacje będą porównywalne do nakładów na nowe moce jeśli uwzględnimy energetykę jądrową. Ćwiczę od 30lat możliwości autonomii energetycznej za dostępna cenę w budownictwie jednorodzinnym i mam dobra nowinę, potrafię zbudować dom zasilany wyłącznie OZE o praktycznie zerowych kosztach energii <1,4zł/m2a, przy cenie średniej krajowej cenie budowy. Jeżeli ktoś uważa, że tego o czym pisze Marcin nie da się zrobić, to powinien się zaopatrzyć w ampułkę cyjanku. Bo jak tego nie zrobimy, to nikt nie uniesie skali cierpienia, które nas czeka.

16.06.2015 22:04 Ludomir

@COYOTE Oleju rzepakowego lub paliwa z alg do traktorów wystarczy.
@P Myślę skuteczną ideą byłoby powołanie ruchu odnowy religijnej w duchu nowej encykliki Papieża Franciszka.

16.06.2015 22:09 papa ohara

Pytanie trochę z innej beczki: czy są już gdzieś pewne dane z emisji CO2 za rok 2014.
Global Carbon Atlas podaje dane za 2013 rok
http://www.globalcarbonatlas.org/?q=emissions

16.06.2015 22:09 maczeta ockhama

@Coyote
Nie chodzi o to aby elektryfikować ciężkie traktory i kombajny, bo tego się praktycznie nie da. Gaz trochę pomoże, ale też nie do końca.
Za to wszelkiego rodzaju stacjonarne pompy, które w oddaleniu od sieci pracują na dieslu spokojnie mogą być i są zmieniane na słoneczne, sadownictwo, gdzie masz dużo prac na małym terenie, jak najbardziej elektryfikacja może działać. Np. wyobraź sobie lekkie szyny między rzędami drzew. Zmniejszony opór na tyle ograniczy potrzeby energetyczne, że już się da używać pojazdów bateryjnych. Albo razem z szynami od razu prostą elektryfikację. W sadzie będzie działać, na polu już nie.

17.06.2015 0:10 szymii

@Marcin- a co z uwzględnieniem rozwiązań pneumatycznych? Np. do napędzania pojazdów i niektórych maszyn czy też jako medium do gromadzenia energii z nadwyżek bądź też kiedy jest ona najtańsza.
Poza tym przy sprężaniu wydziela się ciepło, które można też jakoś wykorzystać, żeby zminimalizować straty związane z konwersją energii. Podczas rozpręźania powietrze się oziębia.To zjawisko również można wykorzystywać.
Wiem, że takie pomysły nie są dopracowane, ale gdyby na ich rozwój płynął choć w części taki strumień pieniędzy jak na rozwiązania elektryczne to byłyby one dużo bardziej zaawansowane.
Rozwiązania elektryczne mają 3 zasadnicze problemy do rozwiązania- toksyczność i trwałość akumulatorów i czas ich ładowania. Żadnych z nich nie mają zbiorniki na sprężone powietrze.
Odnośnie akumulatorów to jak ich produkcja i utylizacja idzie w zgodzie z ekologią, zarówno w aspekcie wykorzystania zasobów nieodnawialnych jak i ilości energii potrzebnej na oba procesy?

17.06.2015 0:12 Coyote

@Maczeta więc się zgadzamy . Pamiętasz z kraju popularne Melexy ? Firma robiąca samochody elektryczne dla transportu wewnątrz zakładowego i wózki golfowe na eksport . Zdarzało mi się widywać ich wyroby targające całkiem spore ciężary po nie najrówniejszym terenie . Jak place sezonowania odlewów czy tereny kolejowe . Zrobienie prostego ogrodniczego traktorka nie byłoby dla nich żadnym problemem .
Wąskotorówka , nawet 500 mm , pomiędzy drzewami w sadzie to trochę jakby z strzelać do muchy z granatnika . Koszty infrastruktury i brak elastyczności . Za to poprowadzenie linii od spółdzielni rolniczej do normalnych torów czy bezpośrednio przetwórni ? Grunt do położenia linii wąskotorowej przygotowuje się bardzo prosto albo w krytycznej sytuacji w ogóle ( linie zaopatrujące wojska na froncie zachodnim w czasie Iwś) masowo produkowane szyny i drewniane bądź żelbetowe podkłady są tanie i proste w produkcji . Promienie łuków możesz układać takie że projektant standardowej kolei dostałby palpitacji serca . Do tego tabor może powstawać w byle warsztacie . Napęd ; dowolny , akumulatorowy , spalinowy na biogaz , olej rzepakowy , gaz drzewny , sprężone powietrze , przegrzana para z lokalnej elektrociepłowni (taki parowóz bez paleniska , fachowo mówili na to pasożyt) w najgorszym wypadku nawet ręczna drezyna czy zwierze pociągowe coś uciągnie . Tanio i wydajnie .
Ze stacjonarnymi pompami pełna zgoda z drobnym zastrzeżeniem , do produkcji większości typów ogniw słonecznych potrzebne są metale ziem rzadkich . Np lit . W europie z tym licho , wiec w pewnym momencie pozostanie biogaz , wiatr i elektrownie wodne . Regenerować istniejących paneli się w nieskończoność nie da . Z roku na rok będzie ich coraz mniej .

17.06.2015 0:17 szymii

Poza tym to wygrani będą Ci, którzy taką transformację już zaczęli nie oglądając się na innych. Jak do innych dotrze mniej więcej w tym samym czasie, że trzeba to zrobić to konkurencja o zasoby będzie tak duża, że pewnie tylko najsilniejszym się uda. A gdzie My wtedy będziemy?

17.06.2015 0:25 szymii

@Ludomir - czy byłbyś uprzejmy podzielić się z nami jak "zbudować dom zasilany wyłącznie OZE o praktycznie zerowych kosztach energii"? To bardzo ciekawe i na pewno nie tylko ja bym chciał się z tą koncepcją zapoznać

17.06.2015 3:05 gupol

@p
"Niektórzy komentujący podchodzą do artykułu Marcina bardzo detalicznie i analizują każdy szczegół.

Sadzę, że nie o to Marcinowi chodziło. Bardziej o pokazanie, że już dzisiaj istnieją technologie, które pozwalają na odchodzenie od paliw kopalnych."

przyjacielu, diabeł tkwi w szczegółach. jeśli teraz nie bedziemy wnikac w szczegóły to cała transformacja energetyczna spali na panewce a my, jako ludzkość, obudzimy sie z ręką w nocniku i wszyscy sie k&^#a bardzo źle poczujemy.

17.06.2015 8:08 observer

@Gupol
"przyjacielu, diabeł tkwi w szczegółach. jeśli teraz nie bedziemy wnikac w szczegóły to cała transformacja energetyczna spali na panewce"

Nie zrozumiałeś tego artykułu. Najpierw musisz wiedzieć, w jakie szczegóły wnikać. Ten model pokazuje, że trzeba wnikać w zupełnie inne szczegóły niż w energetyce konwencjonalnej. Próbując dopiąć OZE do istniejącego systemu energetycznego i dzisiejszego sposobu myślenia nic nie da się uzyskać.

A to, że potrzebujemy jeszcze paru przełomów technologicznych jest jasne. Istotne jest to, że muszą one być w zupełnie innym miejscu niż dla energetyki kopalnej (która już swoje przełomy przeżyła).

17.06.2015 9:52 adaś

http://www.dodr.pl/technologia-produkcji/mechanizacja-budownictwo-rolnicze/uprawa-bezorkowa-powierzchniowa-siew-bezposredni

Jak widać w rolnictwie można zaoszczędzić dużo paliwa.Potrzebna jest jednak nie tylko zmiana myślenia, ale także np. inwestycje w specjalne siewniki .

Wzorcowy dom Ludomira gdzieś już stoi ( Ludomirze przypomnij gdzie)
Jeżeli myślimy o transformacji energetycznej to też jest potrzebny dobry przykład. czyli jakaś wzorcowa gmina gdzie bogaty inwestor przekona do pomysłu samorządowców i zacznie to działać. Oczywiście pod warunkiem , że biurokracja pozwoli- to może być większą przeszkodą niż znalezienie inwestora.

17.06.2015 11:30 Adi

@Ludomir rzeczywiście ma spójną koncepcję domu o zerowych kosztach energii, zapoznałem się z tym i to się broni, bez dyskusji.

Natomiast zwracałem już kiedyś uwagę, że jak nabudujemy takich domów to możemy się ugotować z transportem i przemieszczaniem się, bo trzeba będzie rozbudowy sieci infrastruktury, dróg, trzeba będzie więcej aut, rośnie zużycie paliw do transportu.

@maczeta
w obecnej sytuacji nie mamy pieniędzy, weźmy mój Słupsk, który jest na skraju bankructwa i nie ma pieniędzy na nic. Przecież śledzę na co dzień poczynania ekipy prezydenta Biedronia, jest Beata Maciejewska z zielonego instytutu, wspiera ekipę wiele osób, Marcin, Ludomir, Dariusz Szwed i wiele innych. Skala problemów z jakimi się zderzyli, myślę ,przerosła ich najczarniejsze założenia. Problem jest taki, że aby myśleć o nowym otwarciu Słupsk musi przełknąć gorzka pigułkę w postaci bankructwa. Reset długów i próba nowego startu bez balastu. Rozpierducha na kilka lat do ustabilizowania się na nowym poziomie i próba nowego startu. Bez tego będziemy się szamotać
z uniknięciem najgorszego a wszystkie koszty spadną na mieszkańców miasta. A to gwarantuje koniec obecnej ekipy po wyborach. To nie jest jakiś odosobniony przypadek tak jest w całej Polsce.

Rolnictwo vs Klimat.
rzecz nie w siewie orkowym, czy bezorkowym, rzecz nie w elektryfikacji. Rzecz w tym o czym mówił James Hansen. Już niedługo przynajmniej co szósty rok będzie bez plonów. To oznacza bankructwa rolników, o zaopatrzeniu miast w żywność nie będę szerzej wspominał. Mylnie zakładamy że będzie jak jest. Ni będzie mili państwo, cieszcie się że macie pełne lodówki, tak szybko opustoszeją. To jest problem na który w ogóle nie ma pomysłu.

17.06.2015 13:06 Adrian

Z tego co ostatnio odkryłem, tzn obliczyłem panele PV mają małe EROI, gdzieś poniżej 5:1 i to w krajach z dużym nasłonecznieniem. Więc jeśli chodzi o energię słoneczną, by cywilizacja się nie przekręciła powinni instalować w przyszłości przeważnie koncentratory słoneczne. A na ognisku można montować np. silniki Stirlinga, ogniwa z arsenku galu o wydajności 40%, czy układy odprowadzające ciepło w celu wytworzenia wodoru już przy temp. 800C (cykl siarkowo-jodowy). Wtedy EROI wyszłoby może powyżej 10:1.

17.06.2015 13:45 Pedro

Jeśli chodzi o rolnictwo, to zamiast na siłę utrzymywać wysoko-zmechanizowanego molocha może lepiej przejść do rolnictwa rozproszonego, bliższego naturze. Wymagałoby to znacznie większego zatrudnienia w rolnictwie, ale w zasadzie byłoby to bardzo korzystne dla społeczeństwa. Cała armia maklerów, bankowców, ludzi od PR i innej maści darmozjadów, po transformacji musi znaleźć gdzieś zatrudnienie. Przeniesienie części ludzi na wieś pomogłoby znacznie ograniczyć bezrobocie i społeczne niepokoje.

Dodatkowo, rolnictwo po odejściu od mechanizacji (mam na myśli sprzęt ciężki, nie chodzi mi o to abyśmy na siłę wrócili do łopaty i motyki) będzie bardziej przyjazny środowisku naturalnemu. Możliwe będzie wykorzystanie mniejszej ilości nawozów i środków ochrony roślin. Przy dobrym zarządzaniu uprawami możliwe jest w ogóle zrezygnowanie z toksycznych oprysków.

To wszystkim wyszło by tylko na rękę. I nam i środowisku. W takiej sytuacji rolnictwo nie potrzebowałoby takiej ilości paliwa a może stałoby się wręcz samowystarczalne energetycznie.

17.06.2015 14:57 PL

Hiszpański rząd chce opodatkować prosumentów
Hiszpania chce wprowadzić kolejne obciążenia uderzające w rodzimą branżę energii odnawialnej. Tym razem Madryt przygotował prawo, które ma na celu opodatkowanie produkcji energii na włąsny użytek z małych systemów fotowoltaicznych, których właściciele chcą zwiększyć konsumpcję własną wykorzystując domowe magazyny energii.

http://gramwzielone.pl/energia-sloneczna/16674/hiszpanski-rzad-chce-opodatkowac-prosumentow

17.06.2015 17:45 Coyote

@Pedro , wiadomo że zmechanizowanych , wielkoobszarowych gospodarstw utrzymać się nie da . Raczej tak jak po wojnie , rodzinne gospodarstwa miedzy 20 a 50 hektarów i duużo rąk do pracy . Wydajne obrobienie nawet 20 bez jakiegoś ciągnika to spore wyzwanie . Oczywiście nie jest potrzebny potwór z 1000 KM V12 z czołgu . Tylko prosta , ekonomiczna maszyna w stylu C 330 czy większego C 360 i jakiś analogiczny kombajn .
Zwierze pociągowe musi jeść cały czas , ciągnik tylko wtedy gdy jest w użyciu . A żeby wykonać prace ciągnika o mocy 40 KM w jednostce czasu potrzebujemy 16 koni lub wołów . Co nie znaczy że nie będą potrzebne .
Podobnie masz przy gospodarce leśnej nie mówiąc o maszynach budowlanych potrzebnych do utrzymania całej infrastruktury .

Uprawa bez orkowa jest niezła na dobrych glebach ale to co zaoszczędzisz na rapie tracisz w herbicydach bądź robociźnie gdy musisz pielić ręcznie . Nie rewolucja tylko opcja , dobra w określonych warunkach .

17.06.2015 23:17 Ludomir

Pod koniec lat 70 zajmowałem się wprowadzaniem w Polsce rolnictwa biodynamicznego. Miedzy innymi sprowadziłem do Polski z Jerzym Prokopiukiem guru tego rolnictwa prof. Herberta H. Koepfa autora podręcznika akademickiego dla tegoż rolnictwa. Z tego co mówił wynikało, że możliwe jest uzyskiwanie bardzo wysokich plonów bez zastosowania chemii rolnej. Oczywiście wymaga to niezwykle wysokiej kultury rolnej. Mamy zatem jeśli chodzi o rolnictwo zrównoważone barierę informacyjną nie energetyczną. Inna sprawa to pytanie czy wysokie plony bezwartościowej a często wręcz szkodliwej żywności to jedyna droga do zaspokojenia potrzeb żywieniowych Ludzkości. Jak wynika z badań nad hodowlą zwierząt wyeliminowanie którego kol wiek z koniecznych mikroelementów z paszy prowadzi do nawet kilkukrotnie większego jej spożycia przez zwierzęta. Tak więc może się okazać, że potrzebujemy radykalnie mniej jedzenia jeśli jest ono wysokiej wartości. A pro po marnotrawstwa pracowałem ostatnio nad optymalizacją produkcji nabiału w ekologicznej mleczarni. Jak się okazało blisko połowa potencjalnie najbardziej wartościowej części mleka, serwatka jest traktowana jako uciążliwy odpad. Jej wykorzystanie mogło by podwoić produkcje wysoko przyswajalnego białka.
http://www.amazon.de/Biologisch-dynamische-Landwirtschaft-Einf%C3%BChrung-Herbert-Koepf/dp/3800130467
Przygotowuję dla Marcina detaliczny opis Autonomicznego Domu Dostępnego. Modelowy budynek laboratorium powstał w Podzamczu pod Chęcinami. Niestety na razie nie są prowadzone planowane badania bo zarządzają nim przekręciarze i ignoranci .

18.06.2015 0:41 gupol

@obserwer
nie zrozumiałeś tego komentarza. nie odnosił sie do artykułu tylko do wypowiedzi użytkownika @P.
ty oczywiście wiesz lepiej w które szczegóły wnikać a w które nie, mimo że nie wymieniłem żadnego szczegołu hehe. cały obserwer. z góry założyłes że wiesz o co mi chodzi i w jakim błędzie logicznym jestem pogrążony, chociaż nie przyjąłem żadnego stanowiska względem treści tego artykułu;) przezabawne.
mam nadzieje że przynajmniej zgadzamy sie że trzeba wnikać i że w wypadku OZE trzeba wypracować inne kategorie myślenia niż dla energii konwencjonalnej;)

18.06.2015 7:41 papa ohara

@P
"które są ciągle w planach jak np. Jaworzno"

już nie w planach a na placu budowy:
http://www.blok910.pl/inwestycja/Strony/kamery.aspx

18.06.2015 7:43 papa ohara

http://www.blok910.pl/Strony/blok910.aspx

18.06.2015 9:19 Kloszard

@LUDOMIR
Czy rolnictwo biodynamiczne ma dużo wspólnego z
koncepcją przedstawiona przez Dr Elaine Ingham - mikrobiolog specjalizującą się w badaniu zdrowia
gleby

https://www.youtube.com/watch?v=x2H60ritjag

18.06.2015 14:12 Adrian

@Ludomir
Współpracowałeś z tym Jerzym Prokopiukiem, filozofem i specjalistą od gnozy? :)

18.06.2015 15:31 Adi

Świetny artykuł

http://wyborcza.pl/magazyn/1,145247,18019268,Co_wymysli_chodnik__czyli_polska_atrapa_rozwoju.html

Tak się zastanawiam, czy my jako środowisko ZNR nie buksujemy trochę w miejscu, czy nie należałoby - tak jak postulowałem powyżej - zacząć docierać do ludzi mądrych, tak jak profesor wypowiadający się w tym artykule, zaprosić do współpracy, promować mądre spojrzenie na świat i grupować w zespoły odpowiedzialne za główne problemy zrównoważonego rozwoju?

19.06.2015 12:48 Ludomir

@ Kloszard w istocie tak
@Adran
Tematem rolnictwa biodynamicznego zainteresował mnie Jerzy Prokopiuk filozof i gnostyk a w szczególności zwolennik antropozofii, ruchu społecznego na bazie wykładów austriackiego mistyka Rudolfa Steinera, który w cyklu wykładów wygłoszonych w 1925 roku w Kobierzycach pod Wrocławiem opisał zasady rolnictwa biodynamicznego.
Istotą tej metody uprawy są :
- stymulowanie procesów glebotwórczych przez stosowanie preparatów mikrobiologicznych, nawożenia kompostem i stosowanie minerałów jako źródła mikroelementów
- wieloletni płodozmian
- właściwe sąsiedztwo roślin
- stosowanie skomplikowanego kalendarza zabiegów agrotechnicznych.
Rolnictwo to osiąga bardzo wysokie i trwałe plony bez stosowania chemii rolniczej. Niestety wymaga ogromnego i osobistego zaangażowania rolnika.
Nie jestem rolnikiem ale w latach 70 doszedłem do wniosku, że jedyna szansą na zachowanie biosfery jest rolnictwo organiczne . Udało mi się wokół tej idei zgromadzić kilku naukowców z SGGW a w szczególności już nie żyjących Andrzeja Bednarka i Mieczysława Górnego którzy upowszechnili w Polsce idee rolnictwa organicznego jeszcze za czasów komuny.
http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/rozwidlone_sciezki/prokopiuk_rolnictwo_biodynamiczne1.htm

19.06.2015 20:08 Wątpiący

"Możemy też wykorzystać źródła energii odnawialnej, takie jak wiatr i słońce. Ich potencjał jest bardzo duży. Polskie zapotrzebowanie na prąd (bez zużycia własnego kopalni i elektrowni) to średnio około 15 GW – na dostarczenie 40% polskiego zapotrzebowania na elektryczność (6 GW)"

Prąd to jakaś 1/6 zapotrzebowania na energię w ogóle. Poza tym w naszym kraju zużycie energii będzie cały czas rosnąc, bo jesteśmy państwem na średnim poziomie gospodarczym.

20.06.2015 1:48 Marcin Popkiewicz

@Wątpiący
1/6 to w energii pierwotnej, przy czym w energii finalnej bliżej 1/2 (bo paliwa kopalne przerabiamy na prąd z efektywnością 1/3).

Przykład - ile prądu będzie potrzebować zelektryfikowany transport

Obecne zużycie ropy (i pochodnych) w transporcie w Polsce to ~30 mld litrów rocznie, w pierwszym przybliżeniu po połowie w transporcie osobowym i towarowym.
Przyjmijmy, że po transformacji liczba samochodów osobowych spadnie do 1/3 obecnej, każdy z nich będzie przejeżdżać tyle kilometrów co obecnie (to raczej mocno zawyżone oszacowanie), a samochód zamiast palić 7,5 l/100 km będzie zużywać 15 kWh/100 km.
Oznacza to, że zamiast 15 mld litrów rocznie auta osobowe zużyją 15 mld * 1/3 * 15 kWh/7,5l = 10 TWh. Dodajmy (ponownie zawyżając) kolejne 5 TWh dla rozbudowanego transportu zbiorowego.
Jeśli 1/5 transportu pasażerskiego będzie jeździć na biometanie, to (przy zawyżonych szacunkach) będziemy potrzebować rocznie około 12 TWh prądu.
Powiedzmy (z grubym przybliżeniem), że transport towarowy zużyje podobną ilość prądu co osobowy, to w sumie transport będzie zużywać ~24 TWh rocznie. Dużo to czy mało?
To zaledwie kilkanaście procent całości obecnego polskiego zużycia prądu, wynoszącego około 150 TWh rocznie.

Mam całkiem niezłą świadomość wszystkich tych niuansów - energii pierwotnej, końcowej i użytkowej, EROEI, dostępności różnorodnych zasobów, paradoksu Jevonsa i stada innych rzeczy, które trzeba wziąć pod uwagę planując transformację (jak masz wątpliwości, że o tym słyszałem, polecam Świat na Rozdrożu).

Sorry, że w tym artykule nie zaadresowałem wszystkich niuansów, ale to wymagałoby całej książki (pisze się:)

20.06.2015 14:06 Wątpiący

"Polskie zapotrzebowanie na prąd (bez zużycia własnego kopalni i elektrowni) to średnio około 15 GW – na dostarczenie 40% polskiego zapotrzebowania na elektryczność (6 GW) wystarczyłoby zbudować 3500 wiatraków o mocy 5 MW (pracujących ze średnią wydajnością 34%, co jest wartością raczej zaniżoną), zgrupowanych w farmy wiatrowe zajmujące około 3000 km2, czyli niecały 1% powierzchni Polski (przestrzeni tych nie tracimy, bo pod wiatrakami mogą być pola); dla zaspokojenia kolejnych 40% zapotrzebowania na prąd należałoby zbudować farmy fotowoltaiczne o mocy 60 GW (dla porównania, w 2015 roku Niemcy w fotowoltaice mieli prawie 40 GW), co dla paneli o stałym ustawieniu i sprawności 15% oznaczałoby konieczność zajęcia panelami powierzchni 400 km2, czyli 0,11% powierzchni Polski. Dla porównania, to niecała połowa powierzchni dachów w Polsce, wynoszącej 850 km2."

Skąd dane nt. powierzchni zajmowanej przez wiatraki i pv ? ile ha potrzeba na jedną turbinę 5 MW ? ile ha zajmuje 1 MW PV ?

20.06.2015 19:38 Marcin Popkiewicz

@Wątpiący
WIATR - patrz rozdział 4 http://ziemianarozdrozu.pl/dl/Zrownowazona-Energia-M.pdf
Średnia rzeczywista moc na jednostkę powierzchni farmy wiatrowej to 2W/m2, dla turbin 5MW w dobrych warunkach jest to raczej zaniżone
Turbina 5MW, żeby nie "zasłaniać wiatru" nadmiernie sąsiednim turbinom, powinna mieć dla siebie ok. 1 km2 (czyli 100 ha).

PV - patrz rozdział 6 http://ziemianarozdrozu.pl/dl/Zrownowazona-Energia-M.pdf
Przyjmijmy moc szczytową 1m2 panelu PV około 200W. 1kW zajmie 5 m2. 1MW zajmie 5000 m2, czyli 0,5ha.
Ale... w końcu czasem jest noc, czasem chmury, słońce też zwykle nie świeci prostopadle (no, chyba że mamy panele na trackerach, ale liczyłem zamontowane na stałe), więc w polskich warunkach panele pracują średnio na 10% mocy. Żeby mieć z nich średnio 1 MW musisz zająć 5 ha, a jeśli uwzględnić odstępy między panelami, drogi serwisowe itp, to raczej 10 ha.

25.06.2015 16:11 PL

Współzależność poziomów generacji wiatrowej i fotowoltaicznej

http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F2%252Fgeneracjawiatrowaifotowoltaiczna.pdf

Projekty jądrowe w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej. Stan i perspektywy

http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F2%252Fraport_projektyjadroweweuropie_pl_1.pdf

film dokumentalny

Obietnica Pandory(2013) PL

https://vimeo.com/131660885

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto