Pakiet klimatyczny? „Będę się biła o to, żeby ceny energii elektrycznej w Polsce nie wzrosły. Możliwe weto.”

Za tydzień, na spotkaniu w dn. 23-24.10, Unia Europejska może przyjąć plan dalszej redukcji spalania paliw kopalnych o 40% do 2030 roku, zwiększenia udziału OZE (na stole są propozycje 27-30%) oraz polepszenia efektywności energetycznej. Nasz rząd (jak zwykle) grozi wetem.

Inspiracją dla powstania artykułu była moja rozmowa w radiu TokFM z Pawłem Sulikiem. Uświadomiłem sobie, że nigdzie nie widziałem satysfakcjonującego mnie podsumowania argumentów za przyjęciem przez Polskę polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej, bazującej na Mapie Drogowej 2050 (upraszczając – ograniczenie zużycia paliw kopalnych o 80% do 2050 roku). Robiąc na własne potrzeby taką listę aż się zdziwiłem, jak wiele argumentów za przyjęciem tego celu przemawia. Postanowiłem je spisać – mam nadzieję, że przydadzą się też innym w argumentacji w mediach i rozmowach ze znajomymi i rodziną. Napiszę to tak krótko, jak to możliwe (choć nie krócej :)

Dlaczego Europa chce odchodzić od paliw kopalnych?

Europa zdaje sobie sprawę, że koniec epoki paliw kopalnych jest coraz bliżej. Ropa, węgiel i gaz zapewniają światu blisko 90% energii, ich światowe zużycie błyskawicznie rośnie, podwajając się co mniej więcej ćwierć wieku, a złóż bynajmniej nie przybywa. Pogoń za nowymi złożami staje się coraz trudniejsza i bardziej kosztowna (same koszty inwestycji w wydobycie ropy rosną o ponad 10% rocznie). Gdyby nie rewolucja łupkowa w USA, obecne światowe wydobycie ropy byłoby na poziomie niższym niż dekadę temu. Tymczasem szczyt wydobycia ropy łupkowej w USA jest prognozowany w przeciągu zaledwie kilku najbliższych lat, co może oznaczać ostateczne osiągniecie światowego szczytu wydobycia ropy. Światowe wydobycie gazu może jeszcze rosnąć do lat 20., 30., a może nawet 40. Wydobycie węgla być może będzie rosnąć jeszcze dłużej, choć apetyt surowcowy Chin, Indii i innych krajów rozwijających będzie wywierał coraz większe ciśnienie popytowe. O ile w latach 80. XX wieku rezerwy węgla były szacowane na pół tysiąca lat, to na początku XXI wieku już tylko na 250 lat, a obecnie na niewiele ponad stulecie. Oczywiście, na świecie są jeszcze liczne złoża taniego węgla wydobywanego metodą odkrywkową, co tylko uwypukla szybko rosnący koszt wydobycia z naszych polskich złóż głębinowych (ale o tym za chwilę).

Europa wie, że jako region o wysokim zużyciu energii i pozbawiony dużych własnych złóż znajduje się „na pierwszej linii ryzyka”. Sam import ropy kosztuje kraje Unii Europejskiej ponad miliard dolarów dziennie, dochodzą do tego też koszty importu gazu i węgla. Zagrożone jest bezpieczeństwo finansowe i energetyczne, uzależnienie od importu nośników energetycznych pogarsza też sytuację geopolityczną Europy. Jest to szczególnie ewidentne w kwestii dostaw gazu i używaniu przez Władimira Putina „gazrurki” jako środka wywierania presji na kraje UE. Na razie przez kolejne kilka lat Rosja będzie uzależniona od dochodów ze sprzedaży ropy i gazu do Europy, jednak w miarę uruchamiana przez Rosję eksportu do Chin, Indii i innych krajów Azji, Europa będzie coraz bardziej wystawiona na ryzyko.

Naszą zależnością od krajów naftowych wspieramy reżimy totalitarne. Kiedy pieniądze wydobywa się „z dziury w ziemi”, elity nie potrzebują istnienia wykształconej i przedsiębiorczej klasy średniej, lecz podporządkowanego społeczeństwa, które nie będzie wnikać, do kogo trafiają pieniądze ze sprzedaży ropy i gazu. To powszechnie znane „przekleństwo surowcowe”. Im bardziej kraje demokratyczne uzależnione są od importu nośników energetycznych, tym silniejsza jest pozycja autokratycznych władców i oligarchów.

Międzynarodowa Agencja Energii jednoznacznie popiera wiążący cel OZE, podkreślając, że to nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego czy ochrony klimatu, ale też inwestycje, które na siebie zarobią – na wiele sposobów: od spadku wydatków na zakup paliw, przez poprawę stanu środowiska i zdrowia mieszkańców aż po nowe lokalne miejsca pracy. MAE wtóruje też MFW, rekomendując inwestycje w przyszłościową infrastrukturę. W świecie narastających nierówności i rosnącego ryzyka ubóstwa energetycznego priorytetowe traktowanie radykalnej poprawy efektywności energetycznej i prosumenckich źródeł energii jest najlepszą receptą na te problemy.

Europa na drodze do gospodarki niskoemisyjnej

Nie bez powodu Komisja Europejska zaproponowała, by cel udziału OZE w miksie energetycznym na 2030 rok podnieść z 27% do 30%. Wg prognozy firmy konsultingowej Ecofys, zwiększenie celu udziału OZE do 30% wraz z wiążącym celem redukcji emisji CO2 o 40% pozwoli na ograniczenie importu rosyjskiego gazu o 30% w porównaniu do sytuacji biznes-jak-zwykle, a podniesienie unijnego celu OZE z 27 do 30% przełoży się na powstanie w europejskiej gospodarce dodatkowych ponad pół miliona miejsc pracy i oszczędzenie 260 mld euro na imporcie paliw kopalnych, a także pozwoli na zredukowanie importu gazu o 26%, a nie o 9% jak w przypadku celu 27-procentowego.

W niskoenergetyczną infrastrukturę i odnawialne źródła energii inwestują nie tylko Skandynawowie czy Niemcy, którzy z wiatru, słońca, biogazu i wody wytwarzają już tyle prądu, ile my w Polsce w ogóle zużywamy. W odnawialne źródła energii intensywnie inwestują też kraje południa Europy – Hiszpania, Włochy, Grecja. Nawet podawana za atomowy przykład Francja, z emisjami na osobę znacznie poniżej polskich (o której premier Kopacz mówi: „Oni nie mają kłopotów z emisją CO2”) planuje spadek emisji gazów cieplarnianych do 2030 o 40%, a do 2050 roku o 75%; redukcję energii do 2050 roku o 50%; spadek zużycia paliw kopalnych do 2030 roku o 30% i wzrost udziału OZE w miksie energetycznym do 32%. Owszem, tu chodzi nie tylko o środowisko i ochronę klimatu – w Niemczech jest już blisko 500 tysięcy miejsc pracy w sektorze odnawialnych źródeł energii i efektywności energetycznej. Inni też chcą iść drogą tworzenia lokalnych miejsc pracy w sektorach przyszłości. Europa staje się jednym wielkim placem budowy odnawialnych źródeł energii.

Hamulcowy transformacji

Tymczasem Polska nalega na forum europejskim, żeby uruchomić węglowy plac budowy. Postuluje też, żeby w imię solidarności wspólnie kupować gaz. Europa patrzy się zdziwiona. Wracać z systemem energetycznym do paliwa rodem z XIX wieku? Najbrudniejszego? Najbardziej szkodliwego zdrowotnie i środowiskowo? I kto tu mówi o solidarności? Czyżby ten kraj, który już trzykrotnie wetował wspólne stanowisko pozostałych krajów Unii? Takie numery nie przechodzą nawet w podstawówce – jeśli jakiś uczeń „sabotuje” ustalenia wszystkich pozostałych, a później domaga się od innych solidarności, raczej nie spotka się ze zrozumieniem.

W Europie dyskutuje się, czy warto przyjąć cel udziału OZE w miksie energetycznym do 2030 roku na 30% czy tylko na 27%. Nasz rząd nawet 27% udział OZE uważa za nieosiągalny. Może dlatego, że ostatnie kilkanaście lat przespaliśmy. Wciąż słychać argumentację naszego rządu, że „my już swoje zrobiliśmy”, od końca lat 80. XX wieku ograniczając emisje dwutlenku węgla o 30%. Owszem, ograniczyliśmy, ale… Cały spadek emisji miał miejsce w XX wieku. Od tego czasu emisje już nie spadały, a wręcz rosły. Jak długo będziemy się chwalić tym, co ćwierć wieku temu zrobiło poprzednie pokolenie i uzasadniać tym swoją obecną obstrukcję? Kolejne 10 lat? 20 lat? Cały XXI wiek?

Węglowa przyszłość Polski?

Stwierdzenie pani Premier: „Będę się biła o to, żeby ceny energii elektrycznej w Polsce nie wzrosły”, po tym, jak rząd robi wszystko, żeby zmusić obywateli i elektrownie do kupowania drogiego węgla niskiej jakości ze śląskich kopalń, blokując im dostęp do tańszego i lepszego węgla z importu, zakrawa na żart. Polski węgiel już tani nie będzie. Kiedyś mieliśmy bogate złoża węgla, ale już je wyeksploatowaliśmy i teraz trzeba kopać głębiej i sięgać po złoża coraz gorszej jakości i kosztowniejsze w eksploatacji.

Węgiel z większości śląskich kopalń jest tak drogi, że taniej jest dowieźć przed bramę kopalni (lepszy) węgiel z USA, Rosji czy Australii. A wszystko to pomimo oszczędzania na inwestycjach (ewentualne nadwyżki wypracowane przez nieliczne rentowne kopalnie – w Kompanii Węglowej obecnie 3 z 15, są przeznaczane na utrzymanie przy życiu pozostałych nierentownych kopalni) i bezpieczeństwie pracy (o czym przypomniał ostatni wybuch metanu w kopalni Mysłowice-Wesoła i raporty górników, że czujniki metanu, aby ich alarmy nie przeszkadzały w pracy, celowo były wieszane pod nawiewem świeżego powietrza). A nawet pomimo potężnych dotacji do górnictwa – w ostatnim ćwierćwieczu w wysokości 170 mld złotych bezpośrednio i ignorowanie kosztów zewnętrznych (czyli zdrowej zasady „zanieczyszczający płaci”) w wysokości 400-700 mld zł. Koncernom węglowym zalegają na hałdach miliony ton niechcianego przez rynek węgla, długi rosną (zadłużenie naszych koncernów węglowych to już 13 mld zł). Biorąc pod uwagę, że płace to 60% całości kosztów, można by je oczywiście zmniejszyć, ograniczając zatrudnienie i pensje, wywindowane kilka lat temu podczas okresu rekordowo wysokich cen węgla. Nie zgadzają się na to jednak górnicze związki zawodowe, nie dopuszczając nawet myśli o redukcjach zatrudnienia i pensji, bijąc się też o utrzymania „trzynastek”, „czternastek”, piórnikowego, dopłat do dojazdów, deputatów i innych bonusów (oczywiście, praca górnika dołowego jest pracą bardzo ciężką i niebezpieczną i trudno oczekiwać, żeby ktoś chciał ją wykonywać za 2000 brutto). No i oczywiście łożenia na (nie generujących dochodów) związkowców (których utrzymanie w samej Kompanii Węglowej kosztuje ponad 40 mln zł rocznie).

Swoją drogą tak czy inaczej trudno wyobrazić sobie, jak wydobywająca metodą ścianową na głębokości ponad 1000 metrów kopalnia na Śląsku (o kosztach wydobycia ponad 100 dolarów za tonę) ma konkurować z kopalnią odkrywkową w Australii czy Kazachstanie, w której węgiel wydobywa koparka i nakłada od razu na ciężarówkę (z kosztem wydobycia poniżej 20 dolarów za tonę).

O kłopotach polskiego górnictwa pisaliśmy wielokrotnie m.in. w artykułach Nasz Skarb, Nasze małe polskie węglowe granice wzrostu, Rząd chce związać energetykę z górnictwem, Polski węgiel – czy trzeba boksować się ze związkowcami.

Próby utrzymania status quo są skazane na niepowodzenie. Można oczywiście zamiatać problem pod dywan dotując (w ukryty przed społeczeństwem i Unią Europejską) nierentowne kopalnie pieniędzmi podatników. Jednak czy taki „tani prąd” z węgla jest rzeczywiście tani dla społeczeństwa?

Rząd zadaje złe pytanie: „Jak utrzymać miejsca pracy w nierentownych kopalniach”. Tymczasem właściwe pytanie powinno brzmieć: „Jak zapewnić przyszłościowe miejsca pracy na Śląsku”. Zamiast co roku topić miliardy podatników w utrzymaniu gałęzi przemysłu z minionej epoki (i mówimy tu o dwucyfrowej liczbie miliardów, a „1” raczej nie jest tu pierwszą cyfrą), należałoby skierować te pieniądze na tworzenie innowacyjnych, czystych i bezpiecznych miejsc pracy. Możemy stworzyć setki tysięcy miejsc pracy (dla porównania, w górnictwie pracuje ok. 100 tysięcy osób) przy termomodernizacji budynków, rozbudowie systemów grzewczych (bo przecież społeczeństwo nie potrzebuje węgla, tylko tego, żeby w domu było ciepło, a można to uzyskać w zupełnie inny sposób), w fabrykach i przy instalacji solarów, paneli słonecznych, biogazowni (i dostarczaniu substratów do nich), farm wiatrowych, rozbudowie niskoenergetycznego transportu itp.

Mówi się też dużo o węglu brunatnym jako o przyszłości naszej energetyki. To niestety najbrudniejszy i najbardziej destrukcyjny społecznie rodzaj węgla. Nasz demokratyczny rząd przymierza się do stworzenia specustawy i wysiedlenia dziesiątek tysięcy ludzi pod odkrywek węgla brunatnego spod Legnicy, Gubina czy Głogowa, choć nawet w czasach rządów komunistów, dla których betonizacja kraju i dymiący komin fabryczny na każdym rogu były synonimem postępu, eksploatację tych złóż uznano za zbyt szkodliwą i bezsensowną. To złoża o małej grubości (co oznacza, że aby wydobyć określoną ilość węgla trzeba rozkopać wielki obszar), niskiej jakości, położone w gęsto zaludnionych terenach. Nie wysiedlimy oczywiście mieszkańców wspomnianych miejscowości – byłoby to zbyt kontrowersyjne społecznie, a odszkodowania sięgnęłyby zaporowych kwot, ale ich mieszkańcy zamiast pól, sadów, jezior i lasów mieliby za miastem ciągnącą się setkami kilometrów kwadratowych pylącą odkrywkę.

Interesy kompleksu energetycznego

Ale być może rząd stara się utrzymać „wielki węgiel” z innych względów – nie działając na rzecz dobra społecznego, lecz korzyści kompleksu energetycznego? Dlaczego promowane są węgiel kamienny, węgiel brunatny, gaz łupkowy i energetyka jądrowa, a wszystkimi sposobami blokowane są lokalne, prosumenckie źródła energii i wysokie standardy efektywności energetycznej? Ponieważ te pierwsze zapewniają monopol koncernów energetycznych (i posady dla polityków), a te drugie są z natury obywatelskie i niekontrolowalne przez władzę.

O dzieleniu skóry na łupkowym niedźwiedziu, który coraz bardziej zaczyna wyglądać na wyleniałego pluszowego misia, pisaliśmy wielokrotnie. Podsumowując krótko: gaz nam się ulatnia. I może to dobrze.

Atom energią przyszłości? Udział atomu w światowym miksie energetycznym gwałtownie spada. Jest tego wiele przyczyn: uświadomienie sobie po Fukushimie ryzyk eksploatacji, eksplozja kosztów budowy (zwykle o czynnik 3 względem pierwszych szacunków) i likwidacji, ryzyko proliferacji broni jądrowej i in. Rezultatem jest to, że wiele krajów posiadających reaktory szykuje się do ich zamknięcia, a jedynym krajem, nie posiadającym wcześniej energetyki jądrowej, który w XXI wieku rozpoczął budowę reaktorów jest Iran. Dołączymy do niego? Wyślemy za granicę ponad 100 miliardów dolarów, stworzymy mikroskopijną liczbę miejsc pracy i wstawimy w system energetyczny wielkie nieelastyczne źródła energii blokujące rozwój odnawialnych źródeł energii (a może o to też chodzi?)?

Formalnie rzecz biorąc, nasz rząd wspiera zieloną energię, przeznaczając na nią ciężkie miliardy. Czy środki te służą rozwojowi nowych innowacyjnych technologii? Połowę kwoty wsparcia dostały elektrownie węglowe, współspalające biomasę. To nie służący niczemu (poza zarabianiem pieniędzy przez politycznie umocowane koncerny energetyczne) kompletny idiotyzm: pozbawiony sensu energetycznego (spalanie często mokrego, dowożonego z daleka drewna), innowacyjno-technologicznego (to prymitywna technologia, na podstawie której nasza gospodarka nie wypracuje żadnych nowych technologii) i prowadzący do erozji gleb (biomasa po współspaleniu z węglem zawierającym siarkę, metale ciężkie itp. może trafić już tylko na hałdy, a zawarta w niej materia organiczna, ze wszystkimi minerałami, nie wróci już na pola, przyspieszając ich jałowienie). Kolejną 1/4 kwoty wsparcia dostały dawno już zamortyzowane stare elektrownie wodne (Włocławek, Solina itp.). Ostatnie 1/4 dostały wielkie farmy wiatrowe, nie płacące licznych kosztów zewnętrznych (budowa sieci, moce rezerwowe). Na nowe, wymagające wsparcia innowacyjne rozwiązania, w oparciu o które mogłyby powstać nowe miejsca pracy i koła zamachowe polskiej gospodarki (mikrobiogazownie, elektronika sieci inteligentnej, technologie energooszczędne w budownictwie, nowoczesny transport …) zostały już tylko drobne.

Przy okazji wspierania w ten sposób stojących węglem wielkich koncernów energetycznych może „dorabiać mordę” energetyce odnawialnej – pokazując jak wiele pieniędzy podatników w nią wkłada i jak bardzo nie widać tego efektów.

Nie jest to zresztą tylko polska bolączka. W wielu krajach słychać głośne narzekania (płynące głównie od koncernów energetycznych), że inwestycje w odnawialne źródła energii powodują niesprawiedliwe obciążenie podatników. Polskie koncerny pochylają się z troską nad wynikającą z dopłat do OZE ciężką dolą babci z Nowego Sącza. Aż łza się w oku kręci, jacy to dobrzy ludzie w tych koncernach są. No bo przecież na pewno nie chodzi im o ich własny interes, prawda? Dotacje do OZE w skali świata idą w dziesiątki miliardów dolarów rocznie. Jak zauważa MAE, dopłaty do paliw kopalnych w setki miliardów dolarów rocznie, a po doliczeniu dotacji, przyznawanych producentom paliw w postaci np. ulg podatkowych to już tysiące miliardów dolarów rocznie. Po doliczeniu kosztów zewnętrznych paliw kopalnych do rachunku dochodzą kolejne tysiące miliardów dolarów.

Czytaj też Rządowa wizja przyszłości polskiej energetyki. Eee… Jaka wizja?

Efektywność energetyczna też jest przez rząd niemile widziana. Po pierwsze zmniejszyłoby to zapotrzebowanie na węgiel ze śląskich kopalń (Halo! Czy ktoś zauważył, że w „Składach węgla” leży tańszy i lepszy węgiel z importu?). Po drugie Ministerstwo Finansów otwarcie mówi, że wysoka efektywność energetyczna jest mu nie na rękę, bo chce mieć jak największe wpływy z akcyzy ze sprzedaży paliw. Logika ta miałaby sens, gdyby Minister Finansów prowadził firmę mającą maksymalizować swoje dochody. Ale tak nie jest: budżet państwa to nie budżet firmy Ministra Finansów czy Premiera, lecz wspólny „worek” obywateli, do którego zrzucamy się, aby mieć pieniądze na cele uważane przez społeczeństwo za zasługujące na finansowanie (opieka zdrowotna, policja, wojsko, szkolnictwo, …). Importujemy ropę, gaz i węgiel, płacąc za to corocznie ponad 80 miliardów złotych. Każda dodatkowa tona ropy, gazu czy węgla oznacza więcej pieniędzy wysłanych za granicę, głównie do kremlowskich oligarchów. Patrząc na to z tej szerszej perspektywy, uświadamiamy sobie, że polską racją stanu powinno być zmniejszanie zużycia paliw kopalnych a nie pompowanie ich zużycia i importu. Jak zauważył Waldemar Pawlak: „ci, którzy są przeciwko energii odnawialnej są poniekąd koalicjantami Gazpromu”. Po czyjej stronie tak naprawdę stoi polski rząd: Polaków czy Gazpromu?

Dlaczego to my mamy coś robić ze zmianą klimatu?

Na razie jeszcze ani słowa nie było o zmianie klimatu. Jeśli chcemy, by wzrost temperatury nie przekroczył progu bezpieczeństwa +2°C względem poziomu z epoki przedprzemysłowej, to możemy spalić co najwyżej połowę tego, co dotychczas spaliliśmy. Oznacza to konieczność spadku emisji dwutlenku węgla (a więc ilości spalanych paliw kopalnych) o 7% rocznie. Jest to tak wielkie wyzwanie, że prawdopodobnie próg bezpieczeństwa przekroczymy. Jednak im mniej go przekroczymy, tym lepiej – zarówno z punktu widzenia ocieplenia klimatu, jak i zakwaszania oceanów i toksycznego oddziaływania podwyższonych stężeń CO2 na nasz układ nerwowy. Jak na razie emisje rosną o blisko 3% rocznie, co prowadzi nas prostą drogą do wzrostu temperatury o 5°C do końca stulecia i znacznie więcej w kolejnym. Regularnie padają kolejne rekordy: emisje dwutlenku węgla w 2014 roku przekroczyły poziom 10 GtC, stężenie CO2 w atmosferze przekracza 400 ppm, sięgając tym samym poziomów nie spotykanych od wielu milionów lat. Po najcieplejszej wiośnie i lecie w historii pomiarów mieliśmy najcieplejszy na świecie wrzesień w historii. Naukowcy informują, że lądolód Antarktydy Zachodniej przekroczył punkt, za którym jego rozpadu nie da się już powstrzymać. Może to i nic zaskakującego – ostatni raz, kiedy w atmosferze było tyle gazów cieplarnianych, poziom oceanów był wyższy o 30 metrów. Na mapach suszy Kalifornia wygląda jak jedna wielka brązowa plama. Po rekordowej suszy w Syrii w latach 2007-2008, która wypędziła z wiosek do miast setki tysięcy rodzin, sytuacja wciąż się nie ustabilizowała, a rozpoczęty wtedy konflikt grozi destabilizacją całego Bliskiego Wschodu. Rośnie temperatura i kwasowość oceanów – kwasowo woda zaczyna rozpuszczać muszle małży, zmuszając do zamykania i przenoszenia ich hodowli, a zajmujący się rafami koralowymi biolodzy morscy stwierdzają, że w zasadzie to są one już skazane na zagładę. A to dopiero początek powodowanej przez nas zmiany klimatu.

Dlaczego to na nas, Cywilizacji Zachodu, spoczywa ciężar podjęcia działań, a nie na Chińczykach, Hindusach czy Afrykańczykach? To my stworzyliśmy ten problem i wysokoenergetyczny model życia, rozpowszechniając go też na całym świecie. Nasza odpowiedzialność jest szczególnie duża: w zmianie klimatu liczy się nie obecne tempo emisji, lecz sumaryczna ilość wpompowanych w historii do atmosfery gazów cieplarnianych. Na Europejczyków i Amerykanów przypadają emisje rządu 1000 ton na osobę, na Chińczyków czy Hindusów o rząd wielkości mniej. Jest to też kwestia sprawiedliwości. Paliwa kopalne spalają przede wszystkim społeczeństwa bogatych krajów leżących w umiarkowanej strefie klimatycznej. Konsekwencje zmiany klimatu ponoszą przede wszystkim mieszkańcy biednych krajów położonych w ciepłej strefie klimatycznej. Jeśli uznać etyczną zasadę „zanieczyszczający płaci”, odpowiedzialność leży po stronie tych pierwszych – czyli nas. Jeśli przyjąć postawę obojętnego na los innych socjopaty, odpowiedzialność tę należy zignorować. Czy w naszym rządzie są ludzie etyczni czy socjopaci?

Koniec końców to my mamy środki, by stworzyć rozwiązania. Kto ma je rozwijać jak nie my? Hindusi? Afrykanie? Chińczycy (których emisje rosną, obecnie już do poziomu Europejskiego), też powinni dołączyć do budowy nowego systemu energetycznego. Zresztą już dziś Chiny są największym producentem i rynkiem OZE. Można narzekać, że Stany Zjednoczone nie robią dla ochrony tyle, co Europa. To prawda – siedzący w kieszeni koncernów paliw kopalnych republikanie blokują działania, ale nie znaczy to, że Stany Zjednoczone nie robią nic. Planowane w Polsce elektrownie węglowe (np. w Opolu czy Elektrownia Północ) nie miałyby szans powstać w USA, bo nie spełniałyby amerykańskich norm emisyjności. Koniec końców, nowe niskoemisyjne technologie nie wymyślą i nie wdrożą się same. Same z siebie nie osiągną efektu skali, dojrzałości technologicznej, dostępności i opłacalności wielkoskalowego wdrożenia. Jeśli wszyscy będziemy oglądać się na innych, mówiąc, że weźmiemy się za działania, gdy zrobią to już wszyscy inni (podpowiedź: oni mogą myśleć podobnie), to nie wejdziemy w posiadanie alternatyw dla paliw kopalnych, zanim nasz system energetyczny i gospodarczy nie złoży się pod presją Granic Wzrostu – drożejącej i coraz trudniej dostępnej energii i innych zasobów, kryzysów środowiskowych, klimatycznych, żywnościowych i społecznych.

Obecnie wszyscy na świecie naśladują model życia wymyślony i wdrożony przez kraje Zachodu. Potrzebny jest alternatywny nowy model systemu energetycznego, gospodarki, a nawet samego rozwoju.

Aby dokonać rewolucji energetycznej potrzebne są decyzje strategiczne, ramy prawne, zmiany norm technicznych, opodatkowanie emisji gazów cieplarnianych i innych kosztów zewnętrznych zgodnie z zasadą „zanieczyszczający płaci” (bo obecnie traktowanie atmosfery jak bezpłatnego i otwartego dla rur wydechowych i kominów śmietnika jest normą). Przewidywalne i stabilna polityka transformacji energetycznej jest potrzebna, także biznesowi. Jeśli nawet opłaty za zrzucanie do atmosfery zanieczyszczeń będą rosnąć od niskiego poziomu i powoli, lecz konsekwentnie, to inwestorzy będą wiedzieli, że zbudowane dziś elektrownia węglowa za kilkanaście lat będzie potwornie droga w eksploatacji – będą więc woleli budować system oparty o alternatywne źródła energii.

Im więcej chcemy paliw kopalnych, tym więcej kosztuje ich wydobycie. Im więcej budujemy instalacji słonecznych czy wiatrowych, tym bardziej spada ich cena. Kiedy prąd ze słońca stanie się tańszy niż z węgla, jakie elektrownie będą budować Hindusi, Chińczycy czy Afrykańczycy?

Wizja przyszłości

Owszem, transformacja systemu energetycznego będzie kosztować dziesiątki tysięcy miliardów dolarów. Ale oznacza to też globalny rynek wart dziesiątki tysięcy miliardów dolarów. Jeśli gdzieś jest przyszłość naszej gospodarki, to nie w kopaniu coraz głębszych szybów kopalni i większych dziur w ziemi, ale w tych innowacyjnych sektorach gospodarki przyszłości. To lokalne, czyste i bezpieczne miejsca pracy, bezpieczeństwo energetyczne, likwidacja ubóstwa energetycznego, uniezależnienie od Rosji i zdrowe środowisko.

Te gospodarki, które uporczywie będą trzymać się paliw kopalnych, szczególnie importu ropy i gazu, w horyzoncie kilkunastu lat wystawiają się na zagrożenie wzrostem cen paliw kopalnych i utratę konkurencji względem gospodarek opartych o własne zasoby odnawialne. Transformacja do energetyki niskoemisyjnej gwarantuje trwały dostęp do własnych zrównoważonych źródeł energii i brak wrażliwości na (także natury geopolitycznej) szoki naftowe i energetyczne, a przez to stabilne i konkurencyjne warunki gospodarcze.

Transformacja do gospodarki niskoemisyjnej to wreszcie wielki projekt i wizja lepszej przyszłości, leżąca w jak najlepszym interesie świata, Europy i Polski. Kolejne weto naszego kraju byłoby wielkim dramatem, także dla nas Polaków i naszej przyszłości.

Już trzykrotnie zablokowaliśmy ustalenia pozostałych krajów Unii. Pierwszym blokującym transformację wetem sami sobie strzeliliśmy w stopę. Przeładowaliśmy i drugim wetem strzeliliśmy sobie w drugą stopę. Czas uciekał a my kurczowo trzymaliśmy się starych rozwiązań. Trzecie weto to był strzał w kolano. Przeładowaliśmy i… czy strzelimy po raz czwarty? Czy jeśli strzelimy, to będzie to tylko strzał w nasze drugie kolano, czy już strzał w głowę, bo czasu na odchodzenie od paliw kopalnych mamy coraz mniej.

Oby okazało się, że za cenę finansowego wsparcia transformacji z Unii Europejskiej zdecydujemy się pójść drogą do przyszłości. Jest na to nadzieja.

Komentarze

14.10.2014 19:29 observer

Znajdźcie mi chociaż jednego liczącego się polityka lub jakąkolwiek liczącą się siłę polityczną w Polsce, która zgodziłaby się z powyższym tekstem.

Teraz sytuacja wygląda tak, że rząd i opozycja prześcigają się w pomysłach, jak zachować węgiel. Jest wręcz licytacja w tej kwestii. Plankton polityczny i partie kanapowe mają jeszcze radykalniejsze pomysły na zakonserwowanie istniejącego układu (żeby wspomnieć jednego takiego, który za samo mówienie o zmianach klimatycznych chciał wsadzać do więzień).

Pozostaje uświadamiać i przebijać się przez mainstream z tym przekazem.

14.10.2014 19:51 irek

@observer
jest taki, właśnie niedawno się objawił, cytowany tu Waldemar Pawlak, ale również, jego kolega kanapy Jan Bury.
Nigdy nie myślałem, że to powiem, ale nie pozostaje nic innego jak głosować na PSL

14.10.2014 19:56 OZE

Daj spokój z Burym i Pawlakiem w sprawie OZE.
Jak oni mają zajmować się OZE to dziękuję bardzo.
O Burym jest np. tu:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1210490,Fakt-posel-Jan-Bury-ukryl-sztabke-zlota-z-lapowki-u-ksiedza

14.10.2014 20:45 maczeta ockhama

@Irek
To chyba ja tu pierwszy wyskoczyłem z obroną Pawlaka. I nadal twierdzę, że jest to przyzwoity człowiek. Ale:
1. Nie jest już prezesem PSL, wręcz przeciwnie, w kompletnej odstawce.
2. Posady Swoim Ludziom to jest cały program tej partii. Trafił się jeden ideowiec, który dał całemu temu postsowieckiemu towarzystwu konfitury za to, że przez przypadek robili pożyteczne rzeczy. Wezmą też chętnie kasę za robienie dokładnie odwrotnej roboty.
P.S.
Jeśli Gospodarz nie życzy sobie zahaczania o politykę, bardzo proszę o info. Dyskusje mogą być gorące i prowadzić do kłótni bez sensu.

14.10.2014 20:53 Marcin Popkiewicz

Nie ma sprawy, o polityce można :)
Nie mam specjalnych złudzeń na temat większości naszej klasy politycznej w ogólności a PSL w szczególności. Wiem, że polowanie na konfitury jest standardem. Ujęło mnie kiedyś stwierdzenie @Vanata: "wolę żeby dbali o swoje stołki pod sensowną banderą, niż pod hasłami zjedzenia planety do ogryzka." Być może to jest wszystko, na co w naszych realiach politycznych tu i teraz można liczyć.

14.10.2014 22:29 observer

@Irek

Napisałem wyraźnie: "liczącego się polityka". Chodzi mi o takiego, który miałby na coś wpływ.

14.10.2014 23:38 Wojtek Sz.

Jeśli PSL nie wybierzemy, to Pawlak będzie miał jeszcze mniejszy wpływ. Jeśli wybierzemy, to może wróci w dobrym stylu. W każdym razie Piechociński tez nie jest głupi i myślę, że OZE mu smak, ale jest w rządzie i trudniej mu chlapać na lewo i prawo, że OZE itp.

Zawsze można gremialnie zagłosować na Zielonych. A w najbliższych, tj. samorządowych wyborach widzę będzie zatrzęsienie komitetów lokalnych - tu dopiero będzie trudno wybrać kogoś, kto jednoznacznie będzie za OZE.

15.10.2014 5:31 OZE

Oby była to prawda:

http://losyziemi.pl/przelom-w-konstrukcji-akumulatorow-litowo-jonowych-zamiast-anody-z-grafitu-zastosowano-zel-zawierajacy-nanorurki-dwutlenku-tytanu-ladowanie-do-70-proc-w-2-minuty-zywotnosc-10-tysiecy-pelnych-cykl

Wreszcie odpadłby problem akumulowania energii z PV.
Co na to kopalne koncerny - wykupią ich patent na 50 lat ?

15.10.2014 9:19 Ludomir

Niestety realna demokracja nie daje szans na zmianę polityki. Widać to także po PSL gdzie jak w soczewce skupiają się właściwości całej klasy politycznej, która ma jednego niekwestionowanego Boga Kasę. W tym kontekście teoretyczne szansą były by wybory samorządowe ale tylko wtedy gdyby nasze poglądy ( piszę nasze bo zdaję się, że ostatni agenci wpływu lobby energetycznego wykruszyli się z grona komentatorów) reprezentowane były przez jakąkolwiek strukturę.

15.10.2014 12:25 irek

W wyborach lokalnych warto pewnie zagłosować na lokalne komitety, które mają w swoich deklaracjach i kładą nacisk na coś w rodzaju "zrównoważonego lokalnego rozwoju". Np w Bydgoszczy pewną nadzieję pokładam w stowarzyszeniu Metropolia Bydgoska, ale oczywiście życie zweryfikuje składane deklaracje.
Większy problem jest z polityką na poziomie krajowym. PO jest teoretycznie partią pragmatyczną, nie grają tylko pod publikę bo potrafili np. podjąć niepopularną decyzję podniesienia wieku emerytalnego i likwidacji pomostówek. Nie sądzę aby w osobistym interesie Tuska czy Kopacz było dbanie o interesy dużych firm energetycznych, diagnozuje, że ich ignorancja wynika z tego, że poruszają się w hermetycznym gronie doradców, a oni pewnie mają swoje interesy i lobbują w określonym kierunku. A zmiana kierunku musi wyjść od lidera, inaczej nikt z drugiego szeregu partii się nie wychyli. Mam cichą nadzieję na woltę Tuska w tym temacie, już w Brukseli, kiedy zacznie pracować po drugiej stronie barykady. A póki co chwała Pawlakowi, bo jako nieliczny przebija się do mainstreamu, media go zacytują, kolejni w partii podchwytują i coś kiełkuje. Ale oczywiście nie zmienia to mojej optyki na cały PSL, moja sugestia do głosowania na PSL jest małą prowokacją, z Bydgoszczy startuje "prześwietny" poseł Kłopotek, więc jak mam tu na nich zagłosować? :)

15.10.2014 12:57 Adi

Muszę odnieść się do wpisów Marcina Popkiewicza i Ludomira.

Ludomirze, piszesz, że:

"Niestety realna demokracja nie daje szans na zmianę polityki"

Jesteś w błędzie! To właśnie realna demokracja daje tą szansę.

Zrozumcie Panowie. POLSKA NIE JEST KRAJEM DEMOKRATYCZNYM!
Wybory do sejmu dokonywane są JEDYNIE spośród kandydatów wyselekcjonowanych wcześniej przez liderów partyjnych. Nadto są progi wyborcze do sejmu, więc nie ma możliwości aby wszedł tam obywatel bezpartyjny. Nadto Partie mają przewagę bo są dotowane z budżetu państwa i wydają te pieniądze również na kampanię do samorządów. Lokalne komitety nie korzystają z pieniędzy publicznych, więc już na starcie partie są uprzywilejowane nawet w wyborach samorządowych. To jawne pogwałcenie równości szans i elementarnej demokracji.

To, co zmuszony jest zaakceptować Marcin Popkiewicz, który pisze:
"wolę żeby dbali o swoje stołki pod sensowną banderą, niż pod hasłami zjedzenia planety do ogryzka." Być może to jest wszystko, na co w naszych realiach politycznych tu i teraz można liczyć.'

wynika właśnie z braku realnej demokracji w naszym kraju!!!

Panowie, wmówiono Wam, że u nas jest demokracja, tak jak wielu wmówiono, że globalne ocieplenie nie jest spowodowane przez człowieka!
I niestety daliście się złapać ;-(

15.10.2014 13:10 Mariusz

Do demokracji najbardziej zniechęca 5 minut rozmowy na trudniejsze tematy z losowo wybranym człowiekiem

15.10.2014 13:24 Adi

@ Mariusz
Zauważ, że gneralnie największe parcie na ochronę klimatu i redukcję emisji gazów cieplarnianych jest w społeczeństwach najbardziej demokratycznych. Dużo częściej dyskutuje się tam o tych tematach w głównych mediach. Przede wszystkim edukacja w temacie jest powszechniejsza. W krajach niedemokratycznych takich jak Polska trzymanie mas w ciemnocie nie tylko klimatycznej powoduje to co zauważyłeś. Analogicznie tak jak Putin trzyma Rosjan w ciemnocie politycznej odnośnie zachodu i Ukrainy. Skutki jakie są, sam zauważyłeś.

15.10.2014 14:29 logic

Jesli wybory mogly by cos zmienic to dawno by byly zakazane.

15.10.2014 14:57 Adi

Przeczytajcie odpowiedni artykuł Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej

"Art. 32.

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny."


Czy finansowanie partii politycznych jest zgodne z Konstytucją? Oczywiście NIE. Bo dyskryminuje w wyborach komitety lokalne.

15.10.2014 15:08 Mariusz

ADI
Nie tyle demokratycznych co bogatych. Demokaracja w Polsce nie jest gorsza niż na Zachodzie, może tam debata jest ciut bardziej kulturalna ale to folklor.

Na rozmowy o ochronie klimatu stać bogatych. Biednych nie za bardzo.

Zachód zbudował już to co mu potrzebne, naprodukował samochodów, potrafi wytwarzać tanią żywność. Teraz ma kaprys na robienie tego w sposób bardziej ekologiczny. CO prawda idzie to jak krew z nosa porównując choćby skalę wydatków na OZE ze skalą wydatków na zbrojenia, obżarstwo i inne zachcianki ale jednak powoli idzie.

W krajach, w których połowa ma problemy ze związaniem końca z końcem jakiekolwiek dyskusje o większych inwestycjach w OZE natrafiają na duże problemy.

15.10.2014 16:45 irek

Też nie sądzę, abyśmy byli jakoś istotnie mniej demokratyczni niż kraje zachodu. Z pewnością Szwajcaria jest bardziej demokratyczna (przez system powszechnych referendów), ale z resztą jest różnie, z przewagą podobnego systemu jak u nas, łącznie z finansowaniem partii z budżetu (na różnych zasadach) i progami wyborczymi (na różnym poziomie).
Problemem jest frustrująca oferta do wyboru i nie sądzę, że scena jest zabetonowana na lata bo Palikot i Korwin pokazują, że można te progi przeskoczyć. Gdyby ktoś sensowny się zaangażował w budowanie projektu politycznego, to jest duża szansa na przełamanie betonu. Marzy mi się polityk - lider - z poglądami i inteligencją szanownego gospodarza - Marcina :), ale niestety na razie nie ma takich. Trzeba czekać aż ktoś przejmie na serio postulaty i zobaczy w nich te konfitury jako punkty w wyborach.

15.10.2014 19:14 Mariusz

http://www.e-catworld.com/2014/10/15/lockheed-martinannounces-fusion-breakthrough-plan-commercial-reactors-within-decade-press-release/

Lockheed Martin twierdzi że w ciągu dekady zaprezentuje gotowy reaktor działający na zasadzie zimnej fuzji

15.10.2014 19:35 Adi

@ Mariusz
Bo też i inwestycje w OZE w krajach biednych, czy szerzej - inwestycje w ochronę środowiska trzeba powiązać z profitami ekonomicznymi dla mieszkańców (obsługa turystyki zamiast wyrębu lasów i zabijania zwierzyny), praca przy zalesianiu i rekultywacji terenu itp. Wtedy większość sama zagłosuje za ochroną. W tym kontekście pomysły Marcina Popkiewicza na kolejne podatki węglowe zniechęcają większość do jego postulatów. Zatem osiąga swoim działaniem efekt odwrotny do zamierzonego.

Gdybyście zainteresowali się ordynacjami wyborczymi różnych krajów, nie tylko Szwajcarii, zobaczylibyście ile nam brakuje do niektórych krajów. Kiedyś bąknięto na ten temat:

https://pl.toluna.com/opinions/926560/Polska-demokracja-wg-indeksu-The-Economist-...-Czy-rzeczywi%C5%9Bcie-z-polsk%C4%85-demokracj%C4%85-jest-tak-%C5%BCle

15.10.2014 20:09 Dragon

@Adi
Chyba nie zrozumiałeś tego, co proponuje Marcin, żadnych "kolejnych podatków", tylko zmianę systemu podatkowego w oparciu o zasadę "zanieczyszczający i zużywający zasoby płacą", a zwracana w 100% dywidenda węglowa to naprawdę genialny pomysł. Oczywiście realizacja Twojich postulatów też może pomóc.

15.10.2014 22:14 observer

@Adi

Nie wiem, co chcesz naprawiać: demokrację czy klimat.

Chcesz najpierw naprawić świat, a potem w tym naprawionym świecie naprawiać klimat. To nie ma szans na powodzenie.

Musisz naprawić klimat bez naprawiania świata. Z takimi ograniczeniami, jakie teraz są.

Przedsiębiorczość to umiejętność wykorzystywania ograniczeń jako szanse.

15.10.2014 23:17 Ludomir

Adi wprowadziłem Cię w błąd zapominając o cudzysłowie przy „realnej demokracji” chodziło mi o przywołanie „realnego socjalizmu” jako antytezie socjalizmu marksowskiego. Podzielam Twój pogląd w 200% a nawet jestem przeciw mówiąc językiem pierwszego owocu tej demokracji. Jestem przeciw bo twierdzę, że w demokracji pojmowanej inaczej niż terror zmanipulowanej większości nad mniejszością obowiązuje prawo którego sformułowanie jest moim najważniejszym dorobkiem intelektualnym (co pewnie jest niewiele samo w sobie) brzmi ono „Istotą demokratycznego wyboru jest jego nieistotność”. To z czym mamy do czynienia w Polsce jest rodzajem aksamitnego terroru. Znakomita większość jest przedmiotem bezwzględnej eksploatacji ale w przyjaznym opakowaniu. Owa bezwzględna eksploatacja to poziom stężenia PM 2,5;5;10 i benzopirenu. To kolejka do „bezpłatnej” służby zdrowia gwarantująca trwałe inwalidztwo w wyniku rozwoju choroby. To w końcu bezwzględna eksploatacja małych przedsiębiorstw dla której koszty energii elektrycznej wzrosły w ostatnim piętnastoleciu 3x. Marginalna mniejszość idzie do więzienia bez winy, pozbawiana jest bezprawnie dorobku lub zabijana w placówkach służby zdrowia. Zdarza się to wszędzie ale chyba nigdzie tak ostentacyjnie bezkarnie. I niech nie zamydli nam oczy dymisja wojskowych z Koszalina po honorach z jakimi pochowany został komunistyczny zbrodniarz. Faktu, że mogło to się wydarzyć nie zatuszują te dymisje. Czym w końcu jak nie skutkiem terroru tłumaczyć to, że można bez jakiegokolwiek publicznego protestu głosić za pośrednictwem wszystkich mediów tezę o nadmiernych kosztach OZE ukrywając równocześnie skalę dopłat do sektora energetycznego, nakłady na współ spalanie czy skalę barbarzyńskiego podatku w postaci zdrowia narodu jakim są zewnętrzne koszty energetyki. Zaiste ADI nie mamy demokracji.
Natomiast nie podzielam poglądu Observera o możliwości naprawy klimatu bez naprawy demokracji. Sam robię w tej sprawie tyle ile potrafię ale bez nadziei na sukces a jedynie w trosce o zbawienia duszy nieśmiertelnej. Jeśli coś może zbawić świat to europejska demokracja, chiński pragmatyzm i refleksja właścicieli Ameryki, że pieniądz, którego istotą jest wiara traci na wartości ze spadkiem liczby wiernych.

16.10.2014 0:03 Remark

100% zgody z ADI-m. Mamy gówno nie demokrację. Widzę, że Panu Marcinowi puszczają już nerwy i czekam z niecierpliwością na konkretne wystąpienie (masakrę na argumenty, z Guzem było całkiem nieźle) w jakiejś TV lub redijo na żywo!!!!!!!! Wierny kibic pozdrawia.

16.10.2014 7:59 observer

@Ludomir
"Natomiast nie podzielam poglądu Observera o możliwości naprawy klimatu bez naprawy demokracji."

Przynajmniej wiemy, gdzie się nie zgadzamy.

Ja uważam, że zarzuty wobec takiej i innej demokracji są dobrą wymówką, by narzekać i nic nie robić. Skupiając się na demokracji i polityce gubisz kwestie klimatu.

Nie wiem też, jak poprawienie demokracji spowodowałoby w Polsce procesy pro-klimatyczne. Jeśli wiesz, to może mi wyjaśnisz. Tylko nie pisz, że gdyby ludzie mieli "realny wpływ na rządy ....", bo ja wiem, co myślą ludzie. Ludzie chcą mieć nowy samochód, dużo autostrad, tani dom, latać samolotem, móc palić w piecu tym, czym im się żywnie podoba, itd. itp.Tak więc czekam na to, aż ty (albo Adi) wyjaśnicie mi, jak niby demokracja mogłaby wpłynąć na zmiany nastawienia wobec klimatu, skoro wszystkim jest wygodnie tak, jak jest.

16.10.2014 9:10 Adi

@ Dragon
Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi Marcina, że w zamian za podatek węglowy likwidujemy powiedzmy VAT lub/i podatek dochodowy. Hasło było "wprowadzić podatek węglowy". Nie chcę kolejnego podatku.

@Obserwer
Tak jak Ludomir nie podzielam Twojego poglądu. Uważam, że bez naprawy demokracji, nie mamy szans w walce z niszczeniem klimatu. Żeby była jasność - program zmian i reform musi być kompleksowy - od zmainy obecnego ustroju, poprzez, reformy przestarzałej energetyki, a na nowych rozwiązaniach prosumenckiej energetyki zrównoważonej w oparciu o OZE skończywszy. Kluczem do przekonania większości do ochrony klimatu i poszanowania energii jest pokazanie ludziom, że to się opłaca.
Przez wieki całe lokalne społeczności w różnych zakątkach świata - nawet te najprymitywniejsze - szanowały swoje otoczenie prowadząc zrównoważoną ich eksploatację. Dopiero globalizacja zmusiła tych ludzi do niszczenia swoich środowisk aby ludzie z zewnątrz mogli się bogacić.

Co najbardziej podrożało w ostatnim dzisięcioleciu?
Energia i paliwa. Co najbardziej podrożeje w następnym i następnym? Energia paliwa i żywność. Jak nie chcesz obywatelu żeby ci zabrakło, powinieneś zaakceptować zmiany. Jeśli nie chcesz zmian miej świadomość że zmiany wprowadzi natura Nie oglądając sięna to czy przeżyjesz czy nie. Taka powinna być logika dyskusji aby przekonywać ludzi.

16.10.2014 10:06 irek

@adi, w propozycji Marcina, jak pamiętam była podawana pod rozwagę opcja by zastąpił on podatek dochodowy, ale jako lepsze rozwiązanie wskazywał dzielenie przychodów z opłaty i podział po równo na każdego.
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/203/proste-rozwiazanie

W praktyce, dla uboższych oznaczałoby to brak podatku dochodowego + bonus, dla bogatszych, znaczne obniżenie podatku dochodowego. Skutkowałoby to automatycznie bardziej równomierną redystrybucją środków finansowych, bardziej egalitarnym społeczeństwem.

W każdym razie, w praktyce nie byłoby to dodatkowym obciążeniem, wręcz przeciwnie.

16.10.2014 11:05 Adi

Z artykułu podlinkowanego przez Irka:

"zebrane środki co miesiąc byłyby rozdzielane po równo pomiędzy podatników"

Było już kiedyś podobne hasło: Kingsajz dla każdego! ;-)

Po co zbierać podatki skoro mamy je z powrotem oddawać? Lepiej nie zbierać tego co trzeba oddać. Mniej pracy przy pośrednictwie. Chyba, że o to chodzi, że pomysłodawca będzie dzielił "po równo" ;-)

16.10.2014 11:23 irek

@Adi
teraz też mamy Kingsajz dla każdego, zabierają i oddają (z potrąceniem prowizji za ciężką pracę oczywiście) - z tym, że np podatek dochodowy, bez sensownej kwoty wolnej - czyli takiej, która byłaby odpowiednikiem średniej kwoty niezbędnej na przeżycie przez rok / na osobę - jest w praktyce podatkiem od przychodów a nie od dochodów.
Nie jestem ideowym socjalistą, wierzę w wolny rynek na poziomie małych i średnich przedsiębiorstw, ale jestem otwarty na argumenty i rzetelna analizę. Nie mam wątpliwości, że istniejące dysproporcje w redystrybucji kapitału są chore i bez zmian systemowych będą się dalej pogłębiać. A lektura książki "Duch równości. Tam gdzie panuje równość wszystkim żyje się lepiej" dała namacalne dowody i zmieniła moją optykę, że różnymi sposobami należy tak zmieniać reguły gry aby te dysproporcje wyeliminować.
Idea globalnego podatku od kopalin umożliwia realizację kliku celów na raz: klimat, energooszczędność, egalitaryzm, uproszczenie systemu, osłona społeczna.

16.10.2014 11:40 Adi

Idea czegokolwiek globalnego w sytuacji kurczących się zasobów, która zniszczy wszelką globalizację nie ma sensu. Stoimy u progu załamania się globalizacji w wielu wymiarach: finansowym, transferu surowców, żywności, pracy i globalnej walki z zaprzestaniem niszczenia klimatu też.
To co przetrwa będzie miało tylko wymiar lokalny. Zaopatrzenie w surowce, żywność, pieniądze, a nawet ośrodki władzy.
Czas państw narodowych, wszelkich unii (w tym europejskiej) i globalizacji dobiega końca. I dobrze.

16.10.2014 11:51 irek

@Adi, zdaje sobie sprawę, że jest to problem, zresztą problemy złożoności systemu w wyniku globalizacji dobrze są przytoczone w tym artykule: http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2833/jak-wpasc-w-pulapke
i to mnie przekonuje.
Ale mimo wszystko można spróbować zawrzeć pewne ponadnarodowe umowy, myślę że to byłby element demontażu globalizacji w pewnym zakresie, bo z ekonomicznego punktu widzenie wszystko opłacałoby się wytwarzać i dystrybuować bardziej lokalnie.

16.10.2014 13:22 Adi

"bo z ekonomicznego punktu widzenie wszystko opłacałoby się wytwarzać i dystrybuować bardziej lokalnie."

@Irek
Masz sporo racji. Ale pytanie komu by się opłacało? Nie wszystkim. Akurat Ci, którym by się nie opłacało póki co rządzą światem.

Wracając do idei podatku od paliw kopalnych - coś takiego już istnieje, nawet w Polsce. Przecież podatki to ponad połowa ceny paliwa ;-)

16.10.2014 14:13 OZE

@ADI
"Przez wieki całe lokalne społeczności w różnych zakątkach świata - nawet te najprymitywniejsze - szanowały swoje otoczenie prowadząc zrównoważoną ich eksploatację. Dopiero globalizacja zmusiła tych ludzi do niszczenia swoich środowisk aby ludzie z zewnątrz mogli się bogacić."

Nie sądzę. Gdyby tak było nie byłoby np. wylesienia, nie wyginęłaby mega fauna i wiele innych gatunków.
W skali globalnej ograniczone zniszczenia poczynione przez te ludy są wynikiem tylko ich mniejszej wówczas populacji i braku wyrafinowanych narzędzi do zniszczenia i przyjemności. My to wszystko mamy, stąd i efekt jest piorunujący.

16.10.2014 14:36 whiteskies

@ADI
"Przez wieki całe lokalne społeczności w różnych zakątkach świata - nawet te najprymitywniejsze - szanowały swoje otoczenie prowadząc zrównoważoną ich eksploatację. Dopiero globalizacja zmusiła tych ludzi do niszczenia swoich środowisk aby ludzie z zewnątrz mogli się bogacić."

Nie, nie jest tak. Wiele cywilizacji upadło z powodu zniszczenia środowiska. Upadały tez małe społeczności.
http://en.wikipedia.org/wiki/Collapse:_How_Societies_Choose_to_Fail_or_Succeed
http://en.wikipedia.org/wiki/Tragedy_of_the_commons

16.10.2014 17:40 observer

@Adi
"Uważam, że bez naprawy demokracji, nie mamy szans w walce z niszczeniem klimatu. "

Bo ....?

"Żeby była jasność - program zmian i reform musi być kompleksowy "

Czyli taki, którego nigdy nie uda się zrealizować.

"- od zmainy obecnego ustroju,"

Na jaki ustrój?

"poprzez, reformy przestarzałej energetyki,"

Jak chcesz to zreformować? Nacjonalizując wszystkie zakłady energetyczne? Zabronić produkować prąd z węgla?

"a na nowych rozwiązaniach prosumenckiej energetyki zrównoważonej w oparciu o OZE skończywszy. "

Czyli chcesz uregulować rynek energii i nakazać kupowanie prądu z OZE.

"Kluczem do przekonania większości do ochrony klimatu i poszanowania energii jest pokazanie ludziom, że to się opłaca. "

Przecież się nie opłaca. Najtaniej jest palić węglem. Może napisz mi, co mam zrobić, by mi się opłacało - tylko poproszę o liczby. Mam dom, instalację, każda przebudowa będzie kosztowała masę pieniędzy.


Przypominasz mi typowe podejście urzędnicze: nie da się, bo trzeba najpierw wszystko pozmieniać na idealne i dopiero wtedy zacząć zmiany.

16.10.2014 17:42 observer

@Adi
"Przez wieki całe lokalne społeczności w różnych zakątkach świata - nawet te najprymitywniejsze - szanowały swoje otoczenie prowadząc zrównoważoną ich eksploatację. "

Bzdura. Szanowały, bo nie miały możliwości ich zniszczyć. Gdybyś tym lokalnym społecznościom dał silniki spalinowe to wycięłyby wszystkie lasy dookoła, a gdyby miał granaty to ryby łowiłyby wrzucając je bez zawleczek do wody. Nie niszczyły, bo ich możliwości były prymitywne.

16.10.2014 19:08 Ludomir

@ Obserwer dlaczego bez zmiany ustroju nic się nie da zrobić? Bo klasa polityczna która rządzi swoją władzę zawdzięcza pieniądzom, których jednym z głównych źródeł jest energetyka i dlatego będą dotować sektor energetyki zawodowej. Ich bezczelność najlepiej widać po tym jak środki przeznaczone na ochronę klimatu skierowali na dofinansowanie współspalania, co podnosi emisje miast je obniżać. Dlatego nie wdrażane są dyrektywy mające zapewnić podnoszenie efektywności energetycznej a nawet wdrażane na opak a w rozporządzeniach zmienia się prawa fizyki. Dlatego władza zablokowała ruch prosumencki, który zmniejszył by przychody sektora. Wszystko to i jeszcze trochę w celu zagwarantowania finansowania wyborczego cyrku. Oczywiście nie mam pojęcia jak odesłać tych gangsterów do diabła, gdzie ich miejsce, ale jestem pewien, że bez tego zniszczą kraj. Od lat bezskutecznie walczę z absurdalnym prawem jeszcze bardziej barbarzyńską praktyką gospodarowania energią i będę to robił dalej choć wiem, że poza ewentualnym i niepewnym zbawieniem duszy nieśmiertelnej innych celów nie osiągnę.

16.10.2014 22:30 observer

@Ludomir

Rozumiem, co piszesz. Jednak demokracja nie pomoże, bo dla większości obywateli (demokracja) jest to obojętne. Większość chce, żeby było tak, jak teraz.

W kraju panuje powszechna świadomość, że naszym skarbem jest węgiel, wszyscy chcą go na potęgę palić (bo "tani") a klasa polityczna wpisuje się w ten obraz.

Trzeba zmienić obecną klasę polityczną.

"Oczywiście nie mam pojęcia jak odesłać tych gangsterów do diabła"

Czyli będziesz siedział i nic nie zrobisz.

Moim zdaniem to, co piszesz ty i Adi to wygodna wymówka. Ja takich wymówek słyszałem tysiące od różnej maści urzędasów. Stawiać cele, które są realne. Jeśli chcesz wymienić polityków, to musisz mieć na kogo.

16.10.2014 23:05 Coyote

Co się łudzić . Globalna wojna o surowce trwa już w najlepsze . Ich resztki w lwiej części nie zostaną użyte do budowy gospodarki opartej na OZE . Tylko do produkcji broni potrzebnej w tej wojnie . Plus propaganda tłumacząca ciągły spadek poziomu życia działaniem wroga bądź zaciskaniem pasa w wysiłku wojennym . Armaty zamiast masła . A społeczeństwo to kupi bo będzie miało WROGA . Rowerowe riksze , ciężarówki na gaz drzewny , prąd przez 2 godziny na dobę i marmolada z brukwi . Biogaz i czad z podziemnego spalania węgla zasilające fabryki broni .
A potem chrust , suszone krowie łajno i klapki z opon .
Do tego maszyna parowa , proch pół dymny i ak 47 . Tyle zostanie z tej cywilizacji .

17.10.2014 10:15 Adi

@Whiteskies, Observer, OZE
Ale pięknie was podszedłem, robiąc Wam wrzutkę o tym, że ludzie szanowali środowisko.

Oczywiście macie rację z tym, że ludzie od zawsze niszczyli środowisko tak jak mogli i skutkiem tego cywilizacje, społecznści upadały.

To oznacza, że teraz będzie tak samo tylko na skalę globalną. Faktów jest aż nadto. Więc wszelka aktywność proklimatyczna i nawoływanie do zrównoważonego rozwoju nie ma sensu to bicie piany. Tak jak twierdziłem od dawna.

Dzięki chłopaki!

17.10.2014 14:16 logic

@obserwer
A ty co zrobiles do tej pory ?

17.10.2014 19:48 whiteskies

@Aakt że ludzie zawsze coś robili nie znaczy ze nie mogą przestać... Polatrz wokół ile rzeczy robimy dziś inaczej niż kiedyś.

17.10.2014 22:36 Ludomir

@observer nie rozumiesz co piszę a na pewno wyciągasz z tego fałszywe wnioski. Poświęciłem radykalnie większość swojego życia na popularyzowanie idei życia w sposób niezagrażający naturze ( od 1978r) łącznie z osobistym przykładem. Pragnąc zrozumieć klęskę mojego przesłania zacząłem analizować otoczenie polityczne i stąd moje wnioski dotyczące ustrojowych uwarunkowań ocieplenia klimatu. By się o tym przekonać wystarczy „wygooglować” Ludomir Duda. Wykonuję pracę Syzyfa być może tym trudniejszą, że świadomą. Nie mam recepty jak zmienić ustrój ale deklaruję przystąpienie do każdego działania zmierzającego w tym kierunku.

18.10.2014 13:24 OZE

@Ludomir,
z przykrością konstatuję, że masz rację.
Państwo w żaden sposób nie sprawdziło się w kierunku energooszczędności budynków.
Władze powinny być mądre, tj. zawsze o parę kroków wyprzedzać ogólną świadomość społeczeństwa. Państwo powinno korzystać z usług mądrych doradców, którzy mają coś do zaoferowania.
Ja rozbudowywałem dom na mocy starego rozporządzenia w sprawie warunków, i wydawało (mi) się, że przecież dom jest jest najbardziej oszczędny, bo spełnia wymogi przepisów.
Pytam się co stało na przeszkodzie już wtedy, aby wymóc o wiele surowsze wymogi względem przegród ? Styropian i wełna były już wtedy tanie i dostępne, tak więc nie było problemem finansowym docieplanie 20 czy 40 cm już wtedy. Ze stolarką budowlaną tak nie było - okna i drzwi trochę cieplejsze były o wiele droższe niż teraz.
Niestety moja (eko)energetyczna świadomość jako inwestora wtenczas nie była taka jak teraz.
Dlatego te wymogi obostrzenia powinny pochodzić od mądrego, przewidującego państwa, tak aby nieświadomego inwestora chronić przed samym sobą, w poszukiwaniu iluzorycznych oszczędności.

18.10.2014 22:22 observer

@Ludomir
" nie rozumiesz co piszę a na pewno wyciągasz z tego fałszywe wnioski"

Dobrze rozumiem i uświadamiam ci, jakie wnioski wyciągnie przeciętny czytelnik.

Pisząc, że nic nie da się zrobić dopóki nie zmieni się ustroju dajesz usprawiedliwienie wszystkim, którzy nie chcieliby nic robić i tylko szukają wymówki.

Ustroju nie da się zmienić, a im czasy będą cięższe (a będą) tym zmiany będą gorsze. Sama zmiana dla zmiany nie ma sensu.

18.10.2014 22:32 observer

@oze

Pogadaj z logikiem. On twierdzi, że nie powinno być żadnych norm a "wolny rynek sam sprawi, że wszyscy będą inwestować w oszczędniejsze domy".

To, o czym piszesz to tylko jedna rzecz. Nawet 40cm styropianu ci nie pomoże, jak będziesz miał kiepsi projekt i kiepską ekipę. Przykładowo: podmurują ci ściany szczytowe pod dach i będziesz miał 10C różnicy w temperaturze ściany. Wiesz jaką awanturę miałem z hydraulikami, jak kazałem im wrzucić rurki w otuliny? A przed robotą udawali fachowców (i rzeczywiście ekipa była bardzo doświadczona i robiła mnóstwo instalacji - tylko zawsze kładą rury z wodą na gruncie).

Przy bardzo dobrym ociepleniu liczyć zaczynają się szczegóły. Część z tych rzeczy wychodzi dopiero po kilku sezonach. A czy wiedziałeś budując dom, że aby było OK powinieneś podczas docieplenia poddasza zrobić badanie termowizyjne, żeby nie mieć mostków?

Dlatego budownictwa energooszczędnego nie da się zrobić ot tak - przepisem. Trzeba do tego dochodzić przez lata.

Oczekiwanie przeciętnego inwestora jest - wybudować tani dom lub kupić tanie mieszkanie. przyszłością nikt się nie przejmuje - bo będzie płacił później. Developerom też zależy na jak najsłabszych normach (wtedy więcej osób może kupić mieszkania). Bankom też nie zależy na energeooszczędnych domach, bo wtedy mniej osób będzie stać na własne mieszkanie, więc kredytów udzielą mniej. I tak każdy zadłuża się "pod korek", bez względu na to, czy mieszkanie jest oszczędne, czy nie.

Jest to układ, w którym nikomu nie zależy na "oszczędnościach".

Spytaj jeszcze logika - on ci powie, że jakiekolwiek normy to socjalizm.

18.10.2014 22:35 observer

@logic
"A ty co zrobiles do tej pory ?"

Uświadamiam jaką głupotą jest popieranie JKM.

20.10.2014 20:47 Klimatolog

Proszę prześledzić sobie historię klimatu, dwa dowiedzieć się jaki procent w emisji gazów cieplarnianych generuje człowiek i jego działalność. Wówczas do tematu podeszlibyście nieco łagodniej i nie pisali głupot, że to w związku z działalnością człowieka temperatura aż tak znacząco się podnosi.

20.10.2014 21:03 OZE

To oczywiste, działalność człowieka nie ma i nie miała żadnego niekorzystnego wpływu na planetę. Po prostu jest coraz lepiej, a Ziemia, wbrew temu co widać za oknem, rozkwita. Tak jak zielona wyspa. Dlatego trzeba być nad wyraz ślepym i złośliwym, żeby tego nie chcieć widzieć.

20.10.2014 22:59 Kloszard

Najbardziej zabawne i rozczulający jest fakt, że raz na jakiś czas wyskoczy na portalu, jak Filip z konopi, jakiś "KLIMATAOLOG" , który powtarza do znudzenia te same brednie. Moje pytanie jest takie. Skąd się qrwa biorą tacy ludzie, skoro wiedza jest dosłownie o 2 kliknięcia myszką. Czy ogólne zrozumienie mechanizmów klimatycznych wykracza poza zdolności poznawcze przeciętnego Homo Sapiens. Jeśli tak to mamy qrwa wielki problem.

23.10.2014 12:20 zza Odry

Polskim politykom nie chodzi o modernizacje Polskiej energetyki lecz wyłącznie o pieniądze z UE dla ratowania przemysłu z XIX wieku.

http://www.dw.de/sz-gros-pieni%C4%99dzy-z-ue-polska-zainwestowa%C5%82a-w-przysz%C5%82o%C5%9B%C4%87-w%C4%99gla/a-18002051
Ostatecznie polski rząd poszedł na ustępstwa – w zamian za pomoc finansową na zmodernizowanie swoich elektrowni węglowych. „Gros tych pieniędzy, ponad 7,5 mld euro przez pięć lat, Polska zainwestowała jednak w przyszłość węgla”, wskazuje SZ i cytuje Jorisa den Blanken, dyrektora Greenpeace Europa: „Gdyby miliardy zostały spożytkowane zgodnie z przeznaczeniem, Polska miałaby teraz czysty, funkcjonujący sektor energetyczny”. „I byłaby niezależna od rosyjskich dostaw energii”, dodaje SZ.

24.10.2014 9:56 gość

Do Kloszard,

Chyba jakies głupoty piszesz.
Jak możesz dotrzeć do publikacji naukowych o klimacie dwa razy klikając myszą.
Raz - uruchamiasz przeglądarkę
Dwa - wchodziś zna ulubiona stronę z linkami do publikacji
Trzy - wyszukujesz publikacje na podstawie hasła np. global warming lub global climate change itp to musisz i klikać i wpisywać tekst.
Cztery - klikasz na link do publikacji naukowej
5- klikasz aby dotrzeć do streszczenia
6 - klikasz, żeby przeczytać
7 - czytasz i analizujesz
8- porównujesz zesobą dane z kilku żródeł (pomnóż to razy kilka)
9 - masz wyrobiony swój własny pogląd.
Natomiast twoja wersja to otworzyć przeglądarkę kliknąc nalink do IPCC lub ziemia na rozdrożu lub inny tego typu portal serwujący przetrawioną przez wyznawców boga sioutu sieczką propagandy opartej na sfałszowane dane opublikowane przez glównych wyznawców jeszcze w latach 90 tych (Mann i wsp 1998 oraz 1999).
Tak ten słynny wykres zmian temperatur cytowany przez IPCC niezmiennie od 2001 roku pochodzi z tego żródła i został naukowo wielokrotnie zdyskredytowany. Autorzy musieli napisać sprostowanie.
Mimo tego ta strona jak i IPCC dalej publikuje w swoich raportach ten sam wykres jako główną ilustrację istnienia boga cioutuu (co2).
Powoływanie się na portale typu ziemia na rozdrożu, skeptical science, pogromcy mitów itp to tak jak powoływanie się naukowca na informację z gazety wyborczej lub dziennika Fakt.
Pozdrawiam samodzielnie myślących.

24.10.2014 16:52 observer

@gość
"Jak możesz dotrzeć do publikacji naukowych o klimacie dwa razy klikając myszą. "

Tak właśnie zrobiłem i stwierdzam, że gadasz bzdury.

"Tak ten słynny wykres zmian temperatur cytowany przez IPCC niezmiennie od 2001 roku pochodzi z tego żródła i został naukowo wielokrotnie zdyskredytowany. "

Skoro został "wielokrotnie" zdyskredytowany" to podaj co najmniej 5 źródeł naukowych, które go zdyskredytowały.

"Autorzy musieli napisać sprostowanie."

Podaj źródło.

"Powoływanie się na portale typu ziemia na rozdrożu, skeptical science, pogromcy mitów itp to tak jak powoływanie się naukowca na informację z gazety wyborczej lub dziennika Fakt. "

Czekam, aż podasz swoje źródła.

Samodzielnie myślący

24.10.2014 18:43 Kloszard

@GOŚĆ
Nie muszę mieć bardzo dokładnych danych. Wystarczy znajomość fizyki. Gratuluje samodzielnego myślenia. Nie wiem na jakim świecie żyjesz, ale zasada zachowania energii nie przestanie obowiązywać, bez względu na skalę Twoich urojeń.

26.10.2014 20:11 oby.watel

Nie wiem, czy czytasz komentarze. Słuchałem Twoich rozmów z p. Ewą Podolską w radiu Tok. Pasjonujące, ale bardzo jednostronne. Chciałbym, żebyś odniósł się do problemów poruszonych tutaj:


http://www.tokfm.pl/blogi/dywagacje/2014/10/oze__ratunek_czy_gwozdz_do_trumny_/1

26.10.2014 20:44 Marcin Popkiewicz

@Obywatel
Mam pełną świadomość tych kwestii, sporo o tym napisałem np. w rozdz. 9, 10 "Świata...". Wywiady miały swoją tematykę, a nawet w ramach jej nie o wszystkim zdążyliśmy porozmawiać (np. geoinżynieria, metan i inne ghg, ...).
Zaproponuję Ewie zrobienie audycji w tematach potencjału, zasobożerności, EROEI i ogólnie sensowności różnych OZE. Oraz drugiej o sensowności atomu w Polsce.
Napiszcie na stroni TokFM, że tego chcecie, to dobra i warta dyskusji tematyka.

26.10.2014 21:48 oby.watel

Dziękuję za szybką odpowiedź. Mogę pisać tylko za siebie, nie mam wpływu na nic, a kontakt z redakcją przypomina dialog z głuchoniemym.

Wywiady miały swoją tematykę, dlatego swoje wątpliwości przedstawiłem teraz, gdy ten cykl został zakończony. Martwi mnie kierunek, w którym zmierza Polska. Daję temu wyraz na swoim blogu. Zaczynam odnosić wrażenie, że już to stężenie dwutlenku węgla, jakie mamy obecnie, destrukcyjnie wpływa na mózgi sporego odsetka ludzi. Nie uważasz?

Jeszcze raz dziękuję za szybka odpowiedź.

27.10.2014 11:47 dz-99

Jestem z Krakowa i jestem za audycją z red.Podolską

28.10.2014 8:40 movah02h

1. Jak skutecznie magazynować energię z OZE, żeby nie było wahań w systemie energetycznym kraju?
2. Czy Polska energetyka teoretycznie może opierać sie w całości na krajowym OZE?

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto