Ziemia przeludniona przez ‚Homo colossus’

„Konsumpcja została nam zaszczepiona przez propagandę jako wewnętrzny przymus.”

Czy obywatele uprzemysłowionych państw konsumpcyjnych posiadają autorytet moralny, aby pouczać świat na temat przeludnienia, identyfikując je jako podłoże wszystkich światowych problemów? William Catton ukuł termin Homo colossus, aby opisać mieszkańców świata uprzemysłowionego, których zużycie zasobów jest nieproporcjonalnie większe niż ludzi w tzw. świecie nierozwiniętym:

Przez ponad dwa stulecia mnożące się frakcje rosnącej populacji Homo sapiens zaopatrywały się w coraz więcej mechanicznych mięśni – stając się Homo collosus, protetycznymi olbrzymami z monstrualnym apetytem na surowce naturalne, niebywałą mobilnością i gigantycznymi potrzebami zbytu.

Zbiorniki paliwa naszej maszynerii są brzuchami Homo colossus. Ich wypełnienie wymaga wydobycia podziemnych depozytów węgla, ropy naftowej i gazu naturalnego, których przeogromne ilości pogrzebały (uprzednio atmosferyczny) węgiel. To, co określamy mianem „postępu” pociąga za sobą eskalację zapotrzebowania na energię kopalną. Nasze „zaopatrujące w energię” korporacje nie produkują tych paliw; po prostu je odkopują. To prehistoryczne organizmy wyprodukowały je poprzez fotosyntezę miliony lat temu. Zapasy zakopanego węgla są skończone. „Surowce” te nie są odnawialne w skali ludzkiego czasu.

W swojej książce Endgame Derrick Jensen zaznacza, że argument przeludnienia traci znaczenie poza kontekstem poziomu konsumpcji:

[...] Same liczby są bez znaczenia. To wyrządzane szkody są istotne. Innym sposobem na omawianie tej kwestii jest zwrócenie uwagi na język: przeludnienie, zerowy wzrost ludności. Jakże inny byłby nasz dyskurs, gdybyśmy mówili o nadkonsumpcji i zerowym wzroście konsumpcji? Oczywiście zmiana w dyskursie nie nastąpi, ponieważ zerowy wzrost konsumpcji zniszczyłby gospodarkę kapitalistyczną.

Stany Zjednoczone stanowią mniej niż 5% populacji świata, a mimo to zużywają ponad jedną czwartą globalnych zasobów naturalnych i produkują jedną czwartą zanieczyszczenia i odpadów. Jeśli porównamy przeciętnego obywatela Ameryki z przeciętnym obywatelem Indii, odkryjemy, że Amerykanin zużywa 50 razy więcej stali, 56 razy więcej energii, 170 razy więcej syntetycznej gumy, 250 razy więcej silnikowego paliwa i 300 razy więcej plastiku. Mimo to nasze obrazy przeludnienia zazwyczaj nie przedstawiają tych, którzy wyrządzają najwięcej szkód, głównych sprawców (przecież członków amerykańskiej klasy średniej nie może być za dużo, prawda?), ale ich główne (ludzkie) ofiary. [...]

Jeśli przyjrzymy się, kto faktycznie pcha środowisko naturalne ku upadkowi pod względem poziomu konsumpcji, staje się liczbowo jasne, że faktycznymi niszczycielami planety nie są społeczeństwa Trzeciego Świata, ale pożeracze energii cywilizacji przemysłowej prowadzący swoje SUV-y, sprawdzający portfele inwestycyjne w internecie i kiwający palcem na stłoczone masy, spędzone do mega-miast, ponieważ globalizacja pozbawiła je tradycyjnych środków utrzymania.

Wskaźniki rozwoju Banku Światowego [nr 1 i nr 2] natychmiast uwidaczniają, że 10% populacji świata z najwyższym dochodem, około 700 milionów ludzi, odpowiada za ten problem w przeważającej części. Należy pamiętać, że nie jest to wyłącznie kwestia bogatych państw. Bardzo zamożni ludzie mieszkają w niemalże wszystkich krajach świata – najbardziej majętnym człowiekiem na Ziemi jest Meksykanin, zaś wśród osób o wartości netto powyżej 100 milionów dolarów więcej jest Azjatów niż Amerykanów. Z perspektywy globalnej biedni w zasadzie nie mają związku z problemem wykorzystania zasobów i zanieczyszczenia. Szacuje się, że 40% najuboższych ludzi świata konsumuje mniej niż 5% zasobów naturalnych. 20% najbiedniejszych, około 1.4 miliarda ludzi, zużywa mniej niż 2% zasobów. Gdyby miliard najuboższych miał jakimś sposobem jutro zniknąć, miałoby to ledwie zauważalny wpływ na globalne wykorzystanie zasobów naturalnych i zanieczyszczenie środowiska. (To właśnie biedne kraje z wysokim przyrostem populacji emitują najmniej gazów cieplarnianych per capita). Tymczasem wykorzystanie zasobów i zanieczyszczenie byłoby można zredukować o połowę, gdyby najzamożniejsze 700 milionów ludzi zaadaptowało przeciętny światowy poziom życia.

Zatem zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że kiedy rozważymy globalne zużycie zasobów i degradację środowiska, „problem populacji” rzeczywiście istnieje. Ale nie chodzi o przeludnienie wśród najuboższych, ale raczej w szeregach bogatych żyjących wystawnie i konsumujących za dużo. Dlatego programy kontroli urodzeń w krajach ubogich lub inne środki na obniżenie liczby ludności w tych regionach nie pomogą zaradzić wielkim problemom globalnego zużycia surowców i wyniszczania środowiska.

To bogaci pozostawiają na Ziemi nieporównanie największy ekologiczny ślad:

Budżetowe Biuro Kongresu szacuje, że emisja dwutlenku węgla górnego kwintyla jest ponad trzykrotnie większa niż dolnego. Nawet w stosunkowo egalitarnej Kanadzie górny decyl dochodów ma ślad mobilności dziewięć razy większy od najniższego, ślad dóbr konsumpcyjnych większy czterokrotnie, a ogólny ślad ekologiczny większy o dwa i pół raza. Podróże lotnicze są często wskazywane jako jedno z najszybciej rozwijających się źródeł emisji dwutlenku węgla, jednakże powodem nie jest po prostu „demokratyzacja nieba” przez tanich przewoźników – popularność latania naprawdę eksplodowała wśród hiper-mobilnych bogaczy. Zatem w Europie Zachodniej ślad transportowy najlepiej zarabiających jest o 250% większy od śladu ubogich. Globalne emisje dwutlenku węgla są szczególnie nierówne: 500 milionów ludzi o najwyższych dochodach, stanowiących około 8% ludności świata, odpowiada za 50% wszystkich emisji. To globalna elita, której przedstawicieli znajdziemy praktycznie we wszystkich krajach świata.

Oto cytat z artykułu Devona G. Peny, który w oparciu o przemyślaną argumentację wyjaśnił egoistyczną i zakłamaną postawę przyjmowaną przez kapitalistyczne kraje uprzemysłowione wobec kwestii przeludnienia. Główne przyczyny prowadzące ludzkość do wymarcia są całkowicie pomijane:

W debatach o zmianie klimatu argumenty o przeludnieniu mają opóźnić wprowadzenie strukturalnych zmian na [globalnej] Północy i Południu związanych z odejściem od wydobycia i wykorzystania paliw kopalnych; wyjaśnić niezdolność rynków węglowych do rozwiązania problemu; uzasadnić spotęgowane i zwielokrotnione interwencje w krajach uznanych za trapione nadwyżką ludności; usprawiedliwić te interwencje, gdy powodują dalszą degradację środowiska, migrację lub konflikt. Sama w sobie teoria populacji jest czymś więcej niż teorią lub zasadą. Jest to przede wszystkim polityczna strategia, która przesłania relacje władzy między różnymi grupami społecznymi – na poziomie lokalnym, krajowym, globalnym – i równocześnie usprawiedliwia polityczne powiązania, które umożliwiają pewnym grupom dominować nad innymi pod względem strukturalnym: mężczyznom nad kobietami, obszarnikom nad szaraczkami lub „nas” nad „nimi”. Zabierający głos nigdy nie cierpią na przeludnienie, zawsze dotyczy ono Innych.

To częściowo tłumaczy, dlaczego ci uznawani za nadwyżkę nie czerpią zysków z dalszego wydobycia paliw kopalnych – są najbardziej poszkodowanymi zarówno przez tę praktykę, jak i zmianę klimatu.

PKB i pieniądze są ścisłe powiązane ze zużyciem energii i emisjami dwutlenku węgla. Zmiana klimatu jest największym zagrożeniem dla ludzkości, a nasz model gospodarczy i rozrzutny styl życia obrały kolizyjny kurs na katastrofę. Realistyczne rozwiązania wymagają konfrontacji ze źródłem problemu, a nie objawami. Geoinżynieria, system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla oraz GMO są techno-kapitalistycznym panaceum na zmianę klimatu. Koncentrowanie się na przeludnieniu ignoruje system społeczno-gospodarczy stojący za eksploatacją i destrukcją.

Nie dziwi jednak fakt, iż pogarszająca się sytuacja klimatyczna nie przypisywana jest często nieustającemu wydobyciu paliw kopalnych, lecz zbyt licznej populacji. Ilekroć przedmiotem sporu są globalne kryzysy środowiskowe, ubóstwo Trzeciego Świata lub globalny głód; ilekroć dyskutowany jest konflikt, migracja lub wzrost gospodarczy – ekonomiści, demografowie, planiści, korporacyjni finansiści i polityczni mędrkowie (przynajmniej na Północy) regularnie przywołują kwestię przeludnienia.

Ponad 200 lat temu, w czasach ogromnych wstrząsów społeczno-politycznych, gospodarczych oraz nędzy w Anglii – wywołanej przez zakaz dostępu do wspólnych gruntów i lasów, od których zależała chłopska egzystencja – wolnorynkowy ekonomista Thomas Malthus napisał historyjkę o interakcji przyrody i ludzi. Puentą była matematyczna analogia do dysproporcji między wzrostami liczebności populacji i dostępnej ilości pożywienia. Zaprzęgając politykę do matematyki, przedstawił nieprawdziwie neutralną serię argumentów promujących nową poprawność polityczną – tę, która odmawia wszystkim wspólnych praw do zapewnienia środków utrzymania i sankcjonuje prawa i wyższość „uprzywilejowanych” nad „nieuprzywilejowanymi”, a rynek czyni arbitrem przywilejów. Biedni byli biednymi, ponieważ brakowało im powściągliwości i dyscypliny, nie zaś z powodu prywatyzacji. Taka jest istota argumentu przeludnienia.

Dzisiaj wiele branż przemysłu używa tej samej argumentacji, aby skolonizować przyszłość z myślą o partykularnych interesach i sprywatyzować wspólne dobra. W rolnictwie dyskutuje się przykładowo, że dodatkowe usta do wykarmienia na Południu spowodują globalny głód, chyba że firmy biotechnologiczne uzyskają prawo do opatentowania i modyfikowania genetycznego nasion. W odniesieniu do wody coraz liczniejszą rzeszę spragnionych mieszkańców slumsów uznaje się za zagrożenie wojnami o wodę, chyba że jej zasoby przekazane zostaną sektorowi prywatnemu. A w materii klimatu mówi się nam, że mrowie Chińczyków i Hindusów spowoduje zatopienie całych miast poprzez emisję gazów cieplarnianych, chyba że zanieczyszczającym [środowisko] koncernom przyznane zostaną prawa własności atmosfery za sprawą systemów handlu i równoważenia emisji związków węgla. Są to narzędzia oficjalnego podejścia do kryzysu klimatycznego, którego celem jest zbudowanie globalnego rynku emisji węglowych o wartości bilionów dolarów.

Dwa wieki temu Malthus zmuszony był przyznać, że jego matematycznych i geometrycznych serii wzrostów ilości pożywienia i liczby populacji nie zaobserwowano w żadnym ze społeczeństw. Skonstatował, że jego „potęga liczby” była tylko obrazem – wyznanie potwierdzone od tamtej pory przez demografów. I od ponad 200 lat jego teoria i argumenty – o tym, że to liczba osób powoduje niedobory zasobów naturalnych – obalone są nieustannie przez dowody, iż każdy problem przypisywany liczebności ludzkiej populacji można w bardziej przekonujący sposób wytłumaczyć społeczną nierównością lub ambiwalencją statystycznej korelacji.

Największym osiągnięciem Malthusa było w rzeczywistości przesłonięcie źródeł ubóstwa, nierówności i degradacji środowiska. Mentalność „wojna-pokój”, wygenerowana przez prognozy napędzanej niedoborami apokalipsy, zawsze odwracała uwagę od niewygodnej społecznej i środowiskowej historii zdyskredytowanych strategii politycznych i projektów – znacznie ważniejszy aspekt, na którym skupia się badanie.

Często z dyskusji o zwalczaniu niedożywienia i głodu wyłącza się przykładowo chorą dystrybucję światowej podaży żywności, nieuczciwe pozyskiwanie ziemi, politykę handlową, przeznaczanie gruntów na biopaliwa lub produkcję w ramach mechanizmu równoważenia emisji węglowych, nierówny dostęp do pieniędzy na zakup żywności i spekulację surowcami.

Ponad miliard ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej, ponieważ woda – podobnie jak jedzenie – płynie do jednostek dysponujących największą siłą przetargową: na pierwszym miejscu jest przemysł i wielcy plantatorzy, potem są bogatsi konsumenci, a na końcu ludzie ubodzy, których woda zanieczyszczana jest ściekami przemysłowymi, eksportowana w produktach spożywczych lub wylewana do rynsztoka wskutek konsumpcyjnego marnotrawienia przez innych.

Oczywiście możemy zawsze zwolnić się od odpowiedzialności mówiąc, że ludzie stymulowani przez nikczemne popędy biologiczne są z natury agresywni, egoistyczni i hierarchiczni. Winę za naszą konsumpcję paliw kopalnych możemy przypisać teorii optymalnego żerowania i zabójczej mutacji wyższej inteligencji. Nasze autodestrukcyjne zachowania możemy usprawiedliwić ewolucyjnymi martwymi polami – wadliwymi układami mózgu z licznymi uprzedzeniami poznawczymi i niezdolnością postrzegania długoterminowych zagrożeń takich jak zmiana klimatu. Można stwierdzić, że „złożone globalne systemy ludzkie” są poza kontrolą i dlatego nie ma sposobu na ich przeobrażenie lub zatrzymanie. Innymi słowy możemy racjonalizować bezczynność i demonstrować liczne powody tłumaczące naszą bezradność, kiedy ludzki system gospodarczy pędzi w stronę przepaści. Jako że masy zaczynają rozpoznawać prawdziwe oblicze systemu, utrzymanie fasady jest coraz trudniejsze. Mantra „tak być musi” staje się dla większości przekleństwem, a jej kontynuacja z pewnością będzie wyrokiem śmierci dla wszystkich.

Źródło: Overpopulated by Homo Colossus via Exignorant's Blog, Ziemia przeludniona przez ‚Homo colossus’

Komentarze

11.07.2014 14:04 Pieszko

Zaraz zaraz, ale tych bogatych nie byłoby bez tych biednych. Ktoś pracuje na tych bogatych. Dajmy na to jakiś Szwed kupi sobie indyjskie tanie radio. Dlaczego tak tanio? Dlaczego później zamiast naprawić to radio kupuje sobie nowe,bo jest taniej, napędzając tym samym zużycie zasobów i konsumpcję. Ano dlatego, ze tych biednych chętnych na okruchy z pańskiego stołu jest bardzo dużo. Zaczyna działać prawo popytu i podaży. Są oni tak tani, że oddają za bezcen swoje dobra i swoją pracę. Co by było gdyby Chińczyków i Hindusów, było znacznie mniej? Gdyby ten Szwed musiał kupić radio zrobione w Szwecji, z żelaza, miedzi, aluminium wydobytego przez górników którym płacono by szwedzkie stawki? Co by było gdyby wielkim koncernom zachodnim nagle skurczyły się rynki zbytu w Afryce i Azji? Kto by kupował Nokie, tablety, komputery, broń, boeingi? Wszak biedacy nie produkują całego tego High techu zrobionego z surowców wydobytych w biednych krajach przez biednych ludzi za głodowe stawki.. Ja bym dalej pozostał przy tezie przeludnienia jako źródła problemów.

11.07.2014 15:18 czytelnik

No to doczekaliśmy się tu (w dolnej w części) źle-lewicowego i szkodliwego artykułu:
„Nie dziwi jednak fakt, iż pogarszająca się sytuacja klimatyczna nie przypisywana jest często nieustającemu wydobyciu paliw kopalnych, lecz zbyt licznej populacji.
A jedno z drugim jest połączone, gdyż wzrost populacji jest możliwy dzięki „nieustającemu wydobyciu paliw kopalnych” – prawda?
„Dwa wieki temu Malthus zmuszony był przyznać, że jego matematycznych i geometrycznych serii wzrostów ilości pożywienia i liczby populacji nie zaobserwowano w żadnym ze społeczeństw.”
Malthus zwalczał swoją prace – bajka! Zrobił wiele by ją rozpropagować!
Nie zaobserwowano” – nieucy nie zaobserwowali :
U Malthusa czytamy:
„że ludność – w razie braku przeszkód – wzrasta w postępie geometrycznym”
To nieścisłe sformułowanie prowadzi do nieporozumień:
Należałoby powiedzieć:
„że ludność – w razie braku przeszkód – wzrastałaby w postępie geometrycznym”
Ale przeszkody istniały i część ludności kiedyś ginęła z głodu.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_kl%C4%99sk_g%C5%82odu#XIX_wiek

Najważniejsza, najistotniejsza istota „prawa ludności” dotyczy demografii – stanowi ostrzeżenie przed zbyt wysokim (szybkim) przyrostem naturalnym, który nieuchronnie powoduje śmierć tych dla których zabraknie pracy (jedzenia) (co dzisiaj ponownie, z innych względów, jest bardzo aktualne)
„Największym osiągnięciem Malthusa było w rzeczywistości przesłonięcie źródeł ubóstwa, nierówności i degradacji środowiska.” - typowa komunistyczna propaganda, twierdząca, ze bieda to TYLKO wynik kapitalizmu.
Oczywiście zwolennicy idealizacji kapitalizmu nadużywali tych twierdzeń do swych celów.
Ale w rzeczywistości zasada „należy odrąbywać wszelkie ręce po pomoc wyciągnięte”, w obawie by nie zatopiły łodzi z bogatymi” – została stworzona przez Tudorów już znacznie wcześniej.
Patrz też „żarłoczne owce” T. Morusa” (dziś to trudno znaleźć)
W rzeczywistości „prawa ludności „działają we wszelkich systemach politycznych

http://forum.oilpeak.pl/about2354.html

Bardzo przestrzegam przed takimi pracami jak w omawianym artykule:
Należy zdawać sobie sprawę że:
„D. Ricardo (a następnie T.R. Malthus) sformułował tezę o niemożności wzrostu płac w kapitalizmie. Gdy rynkowa cena pracy jest wyższa od ceny naturalnej, następuje wzrost liczby ludności, a to powoduje wzrost podaży siły roboczej w stosunku do popytu na pracę i w konse-kwencji spadek płac do poziomu ceny naturalnej.”
http://www.sciaga.pl/tekst/22849-23-klasycy_thomas_robert_malthus_david_ricardo_i_john_stuart_mill
dziś np. napływ ludności z krajów III świata do krajów rozwiniętych, powoduje ciągły spadek płac klasy najemnej !

Ostatecznym celem takiej propagandy jest próba przekonywania do modelu gdzie rozwój gospodarczy następuje szybciej, niż kumulacja kapitału u bogatych (tzw. „turbokapitalizm”) dzisiaj niemożliwy (jest to fikcja sztucznych sum pieniędzy, a prowadzący do wykładniczej konsumpcji zasobów.)
http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2726/monbiot-wzrostu-gospodarczego-nie-da-sie-utrzymac
Jak i rozwojowego modelu gospodarki – dziś wiadomo, że patologiczny i sztuczny postęp (kapitalizm wielkich korporacji) jest przyczyną największego kryzysu.

II) Szkodliwa jest tez sztuczna polityka pronatalistyczna:
Podejrzewam, że nasilający się problem zabójstw dzieci to efekt siłowej próby powstrzymywania spadku liczby ludności.
"W momencie gdy mamy do czynienia z załamaniem wzrostowych trendów demograficznych wywołanych: zmniejszaniem się liczby miejsc pracy, załamaniem wzrostowych tendencji wydobycia ropy:
błędem jest wprowadzanie rozwiązań które tylko zwiększają liczbę urodzeń, nie zwiększając liczby miejsc pracy:
O tym problemie pisał zresztą i sam Malthus:
"w obecnych stosunkach nie ma cięższego problemu do rozwiązania, jak znalezienie pracy dla ubogich, mimo kwitnącego stanu przemysłu i rozlicznych przeszkód wzrostu ludności"
czy też:
"Ile pracy dajemy ludziom tyle ich będziemy mieli. Przypuśćmy, że możemy w Anglji dać zatrudnienie 100 ludziom, a wychowamy 150 osób. Powiadam wam, że 50 musi opuścić nas, albo zginąć z głodu, ………….."
Dochód narodowy jest wytwarzany przez miejsca pracy, a nie przez ludność!!

fałszywa polityka prorodzinna - w postaci tylko polityki pronatalistycznej - prowadzi w końcu do strzelania do demonstrantów!! Wg niektórych ekonomistów już jest tego blisko!



"Różne kraje próbowały stosować różne polityki prorodzinne, ale one mają bardzo krótki zakres działania. Nawet jeśli w danym kraju urodzi się któregoś roku więcej dzieci, to nie ma gwarancji, że później - z uwagi na brak sprzyjających warunków do pracy i rozwoju przedsiębiorczości - ci ludzie nie wyemigrują do innych krajów. O wiele ważniejsze od doraźnego materialnego zachęcania rodzin, by miały więcej dzieci, jest to, by ci ludzie chcieli zostać w kraju i tu pracować. Jak widać na przykładzie Polski, pokolenie, które nie ma tu pracy emigruje np. do Wielkiej Brytanii i tam pracuje, tam zakłada rodziny" - wskazał Sadowski.”

11.07.2014 18:33 Kloszard

Konsumpcję i populację trzeba rozpatrywać łącznie, nie oddzielnie.

11.07.2014 19:40 adaś

Pieszko, Ty nie wiesz co by było gdyby było ? Gdyby Szwed kupił szwedzkie radio, to by ono działało przez 40 lat ! A tak się składa,że kiepskie chińskie radio zawiera tyle samo miedzi i aluminium co dobre. Kiepska piła jest też wykonana ze stali,a nie z piasku, a kiepski samochód waży tyle samo co dobre Volvo.

11.07.2014 21:29 Pieszko

Jakoś mi się wydaje że są metale i materiały o różnej jakości. Stal o najwyższej klasie jest znacznie droższa od przetopionego złomu. Do wielu urządzeń aby działały sprawnie i długo trzeba tej o najwyższych parametrach. Również staranniejsza obróbka i wykonanie wymagają lepszych narzędzi i większego nakładu energii... To wszystko wpływa na cenę...

11.07.2014 22:24 :^I

http://www.sadistic.pl/monty-python-grubas-vt58121.htm- taka chyba alegoria ale i do śmiechu hahaha

11.07.2014 22:28 :^I

link nie działa ale wiadomo że chodzi o scenę z miętowym opłatkiem

11.07.2014 22:42 adaś

Ale rudę metalu trzeba wydobyć, przetopić, wykonać odlew i same te procesy wymagają sporo energii. Dlatego nie warto potem robić z tego rzeczy nietrwałej.
Jest kilka przyczyn:
1.Element,np. stalowa oś 50 razy trwalsza od chińskiej nie jest 50 razy droższa tylko np 5 razy.
2.W każdym procesie recyklingu traci się cześć materiału i energię, dlatego lepiej jak rzeczy są trwałe.
3.Rzeczy tanie często nie trafiają do recyklingu, bo... były tanie. Więc się wydaje,że zużyte nie mają już żadnej wartości.

Wracając do tematu artykułu,nie ogarniam całości problemu.( Adasie to stworzenia o małym rozumku ;} ) Jednak dwie sprawy wydają mi się pewne .
1. Amerykański sposób życia jest problemem. Gdyby nie było reszty świata tylko USA, to zużycie zasobów i rozwalenie klimatu zajęłoby tylko troszkę więcej czasu.
2. Na razie z Polski nigdzie się nie wybieram, tu da się żyć. Ci wszyscy z Afryki nie płyną w kierunku Lampedusy dlatego, że w Europie jest lepszy socjal. Tam, skąd uciekają, nie da się normalnie żyć. Wygląda na to, że przeludnienie jest problemem
https://www.google.pl/search?q=ludno%C5%9B%C4%87+nigerii&oq=Ludno%C5%9B%C4%87+ni&aqs=chrome.5.69i57j0l5.12368j0j7&client=ubuntu-browser&sourceid=chrome&es_sm=95&ie=UTF-8

11.07.2014 22:47 Kloszard

@Adas
Problemem dla środowiska jest przeludnienie i konsumpcja. Innymi słowy degradacja środowiska jest wprost proporcjonalna do ~ konsumpcja * populacja

11.07.2014 23:33 observer

@Adaś
"Pieszko, Ty nie wiesz co by było gdyby było ? Gdyby Szwed kupił szwedzkie radio, to by ono działało przez 40 lat ! "

Ludzie nie chcą radia na 40 lat. Nikt nie myśli w takiej perspektywie, bo jutro kupi taniej lepsze, szybsze, lżejsze. Jak nie wierzysz, to spróbuj używać dzisiaj 40-letniego komputera nawet jeśli dzisiaj będzie działał bezawaryjnie. Ludzie przyzwyczaili się, że jest co roku "lepiej".

12.07.2014 0:31 adaś

W przypadku komputera masz całkowitą rację.
W przypadku narzędzi już nie.Kiepską chińszczyzną czasem nie da się pracować. Nie chcę,żeby wyszło iż uprawiam tu reklamę. Ale gdybyś potrzebował zwykłej piły płatnicy do drewna to kup firmy BAHCO za 50 zł (made in Sweden ) i marketową za 10 zł. A potem spróbuj przeciąć grubą deskę.Nawet gdy nie jesteś stolarzem od razu poczujesz różnicę.
Niektóre części do ciężarowych VOLVO były prześwietlane. Aby wykluczyć wady i aby silnik wytrzymał milion kilometrów.

12.07.2014 7:51 PRAKTYK

Zmniejszona (ewentualnie) konsumpcja będzie funkcją rosnącej populacji.

12.07.2014 7:53 Devak

@Adaś
Zgodzę się z tobą całkowicie. podam inny przykład: Na targowicach w mojej okolicy pojawiły się jakiś czas temu piły łańcuchowe po 200 złotych. Znam ludzi którzy to kupują. I nie narzekają nawet na sam komfort piłowania. Tylko problemem jest to, że taki sprzęt potrafi wyżłopać i ze trzy litry benzyny na godzinę. A markowa piła za którą trzeba zapłacić minimum 1500 w górę wypali w tym czasie pół litra.
No, ale każdy ma inne podejście. Jeden woli kupić pięć pił po 200 złotych i uzna , że wyjdzie mu taniej, a drugi patrzy jednak na koszty eksploatacji i rozumie, że w kilka lat na tym droższym zakupie jednak zaoszczędzi.
Pomijam w tych porównaniach kwestie ekologiczne skupiając się tylko na czystej ekonomii.
I jeszcze z własnego doświadczenia. Zdarzyło mi się kilka razy kupić tanie komplety kluczy, które bez żadnych przedłużek popękały mi po prostu w rękach. Ale mam też taki komplet kluczy z półki trochę wyższej niż średnia, które służą mi już kilka lat i o których mogę śmiało powiedzieć, że posłużą co najmniej jeszcze kilkanaście. A trochę nimi robię jak to w gospodarstwie.
I wracając do problemu radyjka. Może radio na 40 lat to przesada, ale zdecydowana większość przedmiotów powinna być projektowana na co najmniej taki okres użytkowania

12.07.2014 9:21 OZE

"Ludzie nie chcą radia na 40 lat."

Znowu uogólnienia i pisanie w imieniu wszystkich.
Tymczasem każdy sądzi według siebie.

Ja na przykład w tym miesiącu naprawiłem:
- zamrażarkę, która już ma 32 lata (Elcold, z prawdziwym niemieckim agregatem).
- zmywarkę Amica 11 letnią, na szczęście bez żadnych procesorów, w których można ustawić planowane psucie się...
Koszty naprawy tych dwóch urządzeń 162 zł, z powodu celowo zniechęcającej ceny części zamiennej zmywarki - plastikowa turbinka pompy (część wielkości zabawki) - 140 zł. Dla ciekawości cała pompa tj. turbina + silnik w cenie 800 zł, do tego jak ktoś nie naprawi sam - może doliczyć koszt naprawy - czyli razem 1000 zł. Tymczasem nowa, najtańsza zmywarka kosztuje 940 zł.
Oczywiście mógłbym kupić tzw. nowoczesne urządzenia - zamrażarkę za 1500 zł na 3 lata i 'nowoczesną' zmywarkę za 1700 na 2-3 lata.
Tylko błagam - nie piszcie mi o efektywności energetycznej AAAAA++ tych jednorazowych urządzeń.... fizyki nie da się oszukać.

Użytkuję też w rodzinie pralkę Amica 12 letnią, wieżę Diora 33 letnią, komórkę 13 letnią,
i wiele innych wiekowych urządzeń, narzędzi, elektronarzędzi. Np. użytkuję jako mieszałkę polską wiertarkę Celma, która ma 40 lat, oraz naprawiłem niemiecką wiertarkę Kress, która ma 23 lata. Chodzi jak nowa.
Do zeszłego roku posiadałem też polski telewizor Unimor - 22 letni.

Oczywiście nie jest to możliwe w przypadku komputerów, najnowszych aparatów foto, komórek, czy marketowych elektronarzędzi.
O ile wyraźnie nie potrzeba, to nie kupuję. Gdyby nie dzieci to telewizor już dawno by wyleciał.

12.07.2014 9:32 OZE

Jeszcze dodam, że zamrażarkę Elcold naprawiałem z powodu zmian klimatycznych - a mianowicie lokalnego podtopienia, które mnie w zeszłym miesiącu dotknęło.

Tak tylko informuję zwolenników podwyższenia temperatury o głupie 2 stopnie. A wiadomo, że jak było 18 to będzie 20 i wszyscy szczęśliwi.
Zapewne w odpowiedzi znowu się dowiem, że podtopienia i powodzie były zawsze.

12.07.2014 23:42 gupol

Świetny artykuł. Trafia w samo sedno problemu. choć faktycznie jest niewygodny intelektualnie i dla lewaków i dla prawików bo w ludzkiej naturze leży pogarda dla biednych, pokrzywdzonych i bezbronnych ofiar na dnie drabiny społecznej oraz podziw dla bogatych i potężnych ze szczytu hierarchi nawet jeśli krzywdzą tych pod sobą i żywią się ich krzywdą. tak tak, wiem że nikt sie do tego nie przyzna ale taka jest prawda. biedak to ktoś gorszy, niepełnosprawny społecznie a "my" nienawidzimy niepełnosprawnych i słabych. dlatego np sterylizacja "marginesu" społecznego jakoś nie znajduje żarliwych przeciwników ani w USA okresu eugenicznej "gorączki" początku XX wieku ani dziś gdy sponsoruje ją ONZ w najbiedniejszych krajach świata.
Dlatego też wzrost gospodarczy czy wzrost konsumpcji na poziomie 5 % rocznie jest super wspaniały ale wzrost populacji nawet o 1% to katastrofa( bo oczywiście większość tego wzrostu przypada na biedaków). wiadomo, bogatemu nikt nie podskoczy, nie wolno go skrytykować bo każdy sie boi że dostanie w ryj.
za to słabi i bezbronni nędzarze to idealne kozły ofiarne. każdy może ich bezkarnie opluć, skopać i podeptać. wmówić że całe zło tego świata to ich wina. kryzys surowców?- to przez przeludnienie (patrz nędzarze w slumsach). kryzys żywnościowy? - jak wyżej. wylesianie? zmiany klimatu?- jakże by inaczej.
dlaczego nie eksterminować wszystkich biedaków i nędzarzy? na świecie zostaną sami szczęśliwi bogacze z tabletami w kieszeni i samochodami elektrycznymi w garażach. 700 milionów superkonsumentów z klasy średniej którzy zawsze będą żyli długo i szcześliwie a niedobory surowców i zmiany klimatu odejdą w zapomnienie wraz z brudasami ze slumsów. jak się nazywa taka utopia? plutotopia?:) jeśli tak miałby wyglądać nasz plan na przyszłość to ja wysiadam.

13.07.2014 5:47 OZE

Devak
10/10

13.07.2014 11:30 Pieszko

@ GUPOL bardzo trafne to: wzrost konsumpcji na poziomie 5 % rocznie jest super wspaniały ale wzrost populacji nawet o 1% to katastrofa... Ja bym dodał jeszcze jedno. W Europie wciąż pokutuje XIX-wieczny pogląd, że ludny kraj to silny kraj. Dlatego wiecznie w mediach widzimy ubolewanie nad tym jak to strasznie spada liczba ludności, urodzeń etc. Pojawiają się straszne wieści, że za kilkadziesiąt lat Polaków może być kilka milionów mniej. Na zachodzie ratują się programami dopłat, becikowych itp. U nas wymyślono becikowe. Żeby tylko dzieci się rodziły....

13.07.2014 14:13 OZE

10/10 to było dla Gupola, oczywiście z Devakiem też się zgadzam.

13.07.2014 16:01 :^I

gupol nie uogólniaj bo określanie pogardy do słabszych za typowo ludzkie jest błędem to jest efekt programowania i dotyczy systemu wartości który można, dysponując mediami, dowolnie zmieniać. tak steruje się tłumami. znieczulica jest więc efektem prania mózgu
a co do niepełnosprawności to przeciętny człowiek sukcesu może być o wiele bardziej nieporadny bardziej uzależniony od innych ludzi i akcesoriów technicznych bardziej uwikłany więc to on jest w rzeczywistości prawdziwą ofiarą losu i kimś moralnie godnym albo odrazy albo współczucia..
ale ogólnie dam 8.5/10

13.07.2014 19:58 Adaś

@Gupol.
Masz dużo racji, ale z tą pogardą dla biedniejszych chyba aż tak nie wygląda. Znam wielu ludzi ceniących cnotę umiarkowania. Zdarza mi się pracować u ludzi bardzo bogatych. Jak widzę ich problemy to myślę,co to za sukces ? Te wielostrefowe alarmy w domach,śpią na piętrze,a na parterze alarm i kamery. Albo potrafią tydzień dyskutować na temat jaki ma być kolor ściany lub jaki zapach kupić do ubikacji.Stan umysłu naprawdę godny pożałowania.
Kapitalizm chciał się rozwijać, socjalizm chciał przegonić kapitalizm. I żyjemy w schizofrenicznym systemie.Z jednej ochrona zasobów,recykling itp, z drugiej wzrost.

@OZE
Z brakiem trwałości trochę przesadziłeś.Urządzenia typu pralka czy zmywarka projektowane są na ok 8 lat. Można kupić pralkę z przedłużoną pięcioletnią gwarancją.Tak zrobiłem i dobrze.Bo dwa razy była naprawiana.
Ze zmywarką miałem podobnie. Kawałek szkła wpadł do pompy i zeszlifował łopatki.Plastikowa turbinka kosztowała w serwisie 170 zł !!! Więc wziąłem piłkę lutownicę, kawałek rury PCV i dorobiłem nowe łopatki.Modelarska robota, i próba zgrzewania plastiku. Udało się. Po kilku latach,gdy zmywarka szła na złom z ciekawości rozebrałem pompę. Z dorobionych łopatek tylko jedna się oderwała.

13.07.2014 21:05 OZE

Wątpię, że AGD aktualnie projektowane są na 8 lat.
Np. moja chłodziarko-zamrażarka amica padła mi (tj. nie do naprawy, chyba że w zakładach Amiki) po 2,5 roku.
Moja pompka zmywarki nie zepsuła się wskutek np. połamanych łopatek, tylko po prostu się z czasem zużyła, ale w tym przypadku miała prawo.
Również części zamienne, mimo że drogie - nie są już z tak dobrych materiałów jak pierwotne oryginały.

13.07.2014 21:21 OZE

Dodam zresztą, że moja zmywarka dotychczas zepsuła się tylko 2 razy.
Pierwszy raz na gwarancji - zepsuł się termostat - wymienili go.
Drugi raz po gwarancji ten sam termostat - naprawiłem go i hula do dzisiaj.
No i teraz z biegiem czasu turbina utraciła spręż.

Z kolei zamrażarka Elcold zepsuła się tylko raz - po 30 latach wysiadł termostat - to wszystko.
Czyli można było wyprodukować bez płatnej gwarancji aż na 5 lat, z warunkami, typu "owszem wypłacimy, ale jak uszkodzenie będzie wynikiem przelatującego UFO, a pan to udokumentuje zdjęciem wykonanym najlepiej naszym aparatem", w tą stronę to idzie :)

13.07.2014 23:45 Adaś

@OZE
Nikt nie chce dopłacać do interesu.Jeżeli wykupienie dodatkowej gwarancji na 5 lat kosztowało ok 120 zł, to znaczy, że statystyczna pralka nie może w tym czasie wymagać napraw na taką kwotę.
Tych 8 lat sam nie wymyśliłem , był o tym artykuł,niestety już nie znajdę. Ktoś związany z tym przemysłem twierdził, że tak właśnie jest, choć oficjalnie nikt tego nie powie. Są wyjątki. Np pralki firmy Miele są testowane na 20 lat trwałości, ale i cena od razu inna.

O ile można jeszcze założyć,że np. radio nie musi mieć 40 lat trwałości to zupełnie nie rozumiem jaki jest sens produkcji kiepskich kluczy. Przecież nie zmienimy nagle rozmiaru śrub. Można ewentualnie argumentować,że mam tanią pompkę,bo używam jej bardzo rzadko i nie muszę mieć super trwałej. Natomiast argument, że klucze są kiepskie i w związku z tym będziemy słabiej dokręcać śruby jest bez sensu.

14.07.2014 5:39 OZE

"nie rozumiem jaki jest sens produkcji kiepskich kluczy. Przecież nie zmienimy nagle rozmiaru śrub."

Właśnie po to aby kupować stale nowe klucze.

14.07.2014 23:24 Adaś

@OZE
Ale argument z pompką jest dla klienta logiczny. Ma ją na wszelki wypadek, bo normalnie pompują mu kolo w stacji obsługi.
Argument :kup pan kiepski klucz a jak na pierwszej śrubie go pan zegniesz to kupisz drugi - jest nielogiczny.

Tania pompka jednak pompuje.
Tani klucz jest atrapą, która już za pierwszym razem może nie spełnić zadania.

15.07.2014 3:25 OZE

Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy tanim kluczem zginającym się przy większe sile, a tanią pompką nie dającą ciśnienia nawet na półce sklepowej - ona jest też atrapą. Doświadczyłem takich urządzeń.
Nie ma przy tym żadnego zdrowego rozsądku.
Klient ma kupić i udać pieniądze - to jest jedyna logika producentów i sprzedawców tego typu rzeczy.

15.07.2014 13:30 czytelnik

Uzupełnienie:
Obawiam się, że ten artykuł trzeba zaliczyć do serii dezinformacyjnych materiałów -utrudniających zrozumienie, w jaki sposób np. Polska i wiele innych krajów popadło w zadłużenie i jakie są przyczyny światowego kryzysu.

Mam wrażenie, że tego typu materiały zaczęły pojawiać się u nas w końcu lat 70-tych w celu zwalczania i dyskredytowania osób ( naukowców, publicystów) związanych z ruchem protestu Północ-Południe (od tytułu raportu Klubu Rzymskiego, który nie został u nas opublikowany),
ostrzegających, że konsumpcyjne ambicje elit, które doprowadziły do katastrofalnego (już wtedy) zadłużenia Polski, doprowadzą do fatalnych skutków – będą, bowiem musiały być spłacane kosztem reszt społeczeństwa. Czyli Polskę spotka los wielu krajów III Świata. Przewidywania te w dużej mierze się sprawdziły.

I obawiam się, ze takie artykułu, pomimo wrażenia pozytywnych intencji, stanowią typową zasłonę dymną stwarzana przez fałszywych marksistów, służących Bankierom, do ukrycia mechanizmów, które doprowadziły do powstania, już nie tylko nowej biedy, a wręcz piekła w wielu krajach III świata.
Jest to szokujące, gdy pamięta się o planach pozytywnej strategii ONZ dla tych krajów z lat 60-tych (i o zasługach wielu osób z tego okresu), które zostały obecnie zastąpione przez strategię wielkiego kapitału.

Co do bezsensownych uwag dot. Pracy samego Malthusa, dodam jeszcze tyle:
Niezależnie od społecznych zapatrywań samego Malthusa, które mają charakter klasowy ( i z tych względów są zaliczane, jako obrona interesów burżuazji),
wyraźnie trzeba stwierdzić, iż rzeczywista, obiektywna istota jego pracy, stanowiąca podstawę współczesnego neomaltuzjanizmu, miała podstawowe znaczenie dla procesu transformacji demograficznej:
Ludzie przestali rozmnażać się jak króliki i umierać jak muchy. Spowodowało to radykalne wydłużenie średniej długości życia spowodowane spadkiem śmiertelności dzieci i niemowląt.
(Za czasów Malthusa rodziło się i kilkanaścioro dzieci a których przeżywało 4-ro, 5-ro !)
Trzeba też wyraźnie zdawać sobie sprawę, że praca Malthusa powstała jeszcze w czasach mocnych stosunków feudalnych, kiedy to samo propagowanie hasła: „ nie rozmnażajcie nadmiernie chłopów, aby nie trudzić się zbytnio z ich późniejszym zabijaniem”, stanowiło istotny postęp moralny! (Cyniczne, ale prawdziwe - twardość życia)

Chciałbym też wyraźnie zauważyć, że znaczenie pracy Malthusa dla rozwiązywania problemów społecznych, doceniało wielu znaczących ( a dziś niedocenianych) polityków, np. Karol Kautski (zwolennik socjalizmu z podkładem malthuzjańskim)
Podobno też K. Marks w swych pierwszych pracach uwzględniał pracę Malthusa, zaś później ja zaciekle zwalczał, co zadecydowało (zadaniem niektórych) o nienaukowości i klęsce marksizmu.

Maltuzjanizm zwalczała zaciekle propaganda stalinowska, a jednocześnie wspierała rewolucję antyaborcyjną w Niemczech p plany Niemiec-250 mln. Ułatwiło to Hitlerowi łatwy atak na ZSRR w 1941 r.

16.07.2014 22:27 szymii

Kolejny artykuł opisujący bardziej co się dzieje niż dlaczego. Nawet jak autor przymierza się wyjaśnienia przyczyn jakiegoś zjawiska to nie schodzi do poziomu elementarnego. Można odnieść wrażenie, ze mnóstwo “specjalistów” jakby zdawała się nie zauważać, że związki przyczynowo- skutkowe są tak naprawdę interdyscyplinarną kaskadą, albo nawet plątaniną takich związków. Prawie nigdy w obszarze jednej dziedziny nauki nie da się dostrzec pierwotnej przyczyny problemu. Ale jednak takich opracowań jest mnóstwo. Mnóstwo ludzi to czyta i nad tym debatuje. Ale ostatecznie po takiej lekturze pozostaje więcej pytań i wątpliwości niż odpowiedzi, które ułatwiłyby rozpoczęcie jakichkolwiek pozytywnych zmian. Pozostają tylko puste debaty, z których nic nie wynika.

18.07.2014 12:44 czyt

@szymii - dobra uwaga. Fachowa analiza musi być poparta danymi statystycznymi. A wniosków nie podano - największym błędem jest "anglosaska" urbanizacja osiedla z długimi dojazdami = uzależnienie od samochodu = uzależnienie od taniej benzyny.
największe mocarstwa dalej prowadzą taką politykę. Ekorozwój pozostał tylko fasadowym hasłem.

20.07.2014 23:12 adaś

@CZYT i SZYMII
Trochę nie kumam o czym mówicie i czego byście się spodziewali po tak krótkim artykule. Samo to, że gdyby zniknął najbiedniejszy miliard ludzi, to tego nie zauważymy, a gdyby zniknął najbogatszy miliard zmiana będzie niewyobrażalna, jest interesującym wnioskiem.

08.08.2014 2:39 gupol

@adaś
"Samo to, że gdyby zniknął najbiedniejszy miliard ludzi, to tego nie zauważymy, a gdyby zniknął najbogatszy miliard zmiana będzie niewyobrażalna, jest interesującym wnioskiem"

dokładnie tak. a dlaczego? bo jeden najbogatszy człowiek konsumuje więcej zasobów niż 50 albo i 100 najbiedniejszych. to znaczy że miliard najbogatszych ludzi zużywa tyle ile zużywałoby 50 - 100 milardów najbiedniejszych.
kolejna sprawa. mówi się tyle o przeludnieniu w biednych krajach i " wymieraniu" populacji w krajach wysokorozwiniętych. tymczasem z punktu widzenia konsumpcji zasobów środowiska to wlaśnie kraje wysokorozwinięte są katastrofalnie przeludnione.
każde dziecko w niemczech czy szwecji zużywa więcej niż 40 dzieci w afryce. taką skalę trzeba tu przyłożyć. sama populacja niemiec żużywa tyle co 800 milonów ludzi w subsaharyjskiej afryce.

08.08.2014 2:58 gupol

@:^I
"a co do niepełnosprawności to przeciętny człowiek sukcesu może być o wiele bardziej nieporadny bardziej uzależniony od innych ludzi i akcesoriów technicznych bardziej uwikłany więc to on jest w rzeczywistości prawdziwą ofiarą losu"

o czym ty do mnie piszesz? pokaż mi takiego paradoksalnego człowieka sukcesu. to że jakiś milioner złamał kręgosłup szpanując na nartach wodnych albo ma demencję w wieku 80 lat nie czyni go nędzarzem i nie plasuje w grupie " tych którym sie w życiu nie powiodło".

"nie uogólniaj bo określanie pogardy do słabszych za typowo ludzkie jest błędem to jest efekt programowania i dotyczy systemu wartości który można, dysponując mediami, dowolnie zmieniać. tak steruje się tłumami. znieczulica jest więc efektem prania mózgu "

aha, fajnie, a powiedz, jak często imprezujesz z bezdomnym pod śmietnikiem? masz wielu przyjaciół z tej grupy społecznej? to może z recydywistami, narkomanami albo ulicznymi prostytutkami? pewnie świetnie sie czujesz w ich towarzystwie, szukasz z nimi kontaktu i zawsze starasz się pomagać im we wszystkich problemach. i napewno nie porównujesz się z nimi kiedy próbujesz dokonać samooceny żeby się dowiedzieć na którym "szczeblu" drabiny społecznej się znajdujesz.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto