Zabawa kończy się z hukiem

Jaki jest właściwy sposób modelowania przyszłych losów energetyki i ekonomii? W końcu pod ziemią znajdują się jeszcze ogromne ilości ropy naftowej, węgla i gazu ziemnego.

Stosując różne podejścia, badacze mogą otrzymać znacząco różne wyniki, a niestety większość z nich skupia się na niewłaściwym limicie.

Niemal wszyscy badacze zakładają, że jedynym istotnym ograniczeniem jest ilość paliw kopalnych pod ziemią. To błędne podejście. To prawda, że kiedyś ostatecznie zderzymy się także i z tym ograniczeniem, jednak paliwa kopalne są tak zintegrowane z resztą gospodarki, że z ograniczeniami finansowymi zderzymy się znacznie wcześniej.

Ograniczenia, o które chodzi, to brak kapitału inwestycyjnego, niezdolność rządów do zebrania wystarczającej ilości podatków dla sfinansowania swoich programów i powszechne bankructwa.

Wzrost gospodarczy to tak naprawdę dodatnie sprzężenie zwrotne możliwe dzięki tanim źródłom energii. Ekonomiści postulują natomiast, że Wzrost Gospodarczy zachodzi sam z siebie, jest permanentny i nie ma związku ze źródłami energii.

Tymczasem Wzrost zatrzymuje się i ulega odwróceniu kiedy (szeroko rozumiane) koszty pozyskiwania energii rosną. Właśnie to wywołuje zmianę w dodatnim sprzężeniu zwrotnym, która z kolei prowadzi do wspomnianych wcześniej problemów finansowych.

Takie efekty prowadzą raczej do gwałtownego załamania gospodarczego w ciągu kilku, kilkunastu lat (czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć dokładnie), niż powolnego spadku, który łatwo opanować i załagodzić.

Jeżeli rzeczywiście większość analiz koncentruje się na niewłaściwym ograniczeniu, niesie to za sobą istotne implikacje dla polityki energetycznej:

1. Modele zmian klimatu zakładają zbyt wysoką emisję CO2 z paliw kopalnych. Brak kapitału inwestycyjnego w ciągu kilku lat obniży wydobycie wszystkich paliw kopalnych. Nie znaczy to oczywiście, że klimat się nie ociepla i że proces ten nie będzie postępować. Po prostu zmiana klimatu powodowana przez nadmierne spalanie paliw kopalnych będzie musiała zająć niższą pozycję na naszej liście problemów.

2. Odpowiedź na to, czy drogie zamienniki paliw kopalnych spełnią pokładane w nich nadzieje staje się dużo mniej oczywista. Teoretycznie, o ile cały system będzie odpowiednio utrzymany i naprawiany, mogą pozwolić danej gospodarce na posiadanie elektryczności jakiś czas po załamaniu. Jednak te potencjalne korzyści są obciążone kilkoma mankamentami. Na obecnym etapie gospodarka oparta na drogich zamiennikach paliw kopalnych jest mniej konkurencyjna na światowym rynku. Drogie zamienniki paliw kopalnych mają też tendencję do podbijania zadłużenia i wydatków rządowych oraz zmniejszania dochodów obywateli.

3. Duża część analiz akademickich oparta jest na błędnym rozumieniu prawdziwych limitów, jakie osiągamy.

Modele prognozowania

Przy prognozowaniu przyszłych dostaw energii i powiązanego z nim wzrostu gospodarczego wykorzystywane są trzy podejścia:

1. Oparte na zapotrzebowaniu. W tej metodzie po prostu zakłada się, jaki będzie wzrost PKB w przyszłości i na tej podstawie szacuje się, jakie dostawy energii będą potrzebne. Następnie, oczekiwane dostawy są dzielone pod względem ich rodzaju (ropa, węgiel, gaz), a tym, które są bardziej faworyzowane, przypisuje się wyższy wzrost produkcji oraz udział w ogólnej strukturze zużycia. W tym modelu bardzo często wlicza się także wzrost efektywności energetycznej, wzrost produkcji energii odnawialnej oraz wzrost jednostek PKB w przeliczeniu na daną ilość energii.

Powyższa metoda jest najpowszechniej stosowana w przewidywaniu przyszłych dostaw energii. Jedną z największych zalet tej metody jest to że zawsze dostarcza takiej odpowiedzi, jakiej zażyczyli sobie autorzy.

Rządy płacą za takie analizy organizacjom typu EIA i IEA, a koncerny naftowe płacą za wykonywanie takich analiz pod własnym logo: BP, Shell, Exxon-Mobil. Zarówno rządy jak i korporacje preferują raporty z których wynika, że w najbliższej przyszłości wszystko będzie dobrze, a opisana metoda gwarantuje, że nikt nie będzie rozczarowany.

2. Model Hubberta. Ten model oparty jest na badaniach, jakie prowadził amerykański geolog M. King Hubbert. Podstawą tego modelu jest geologiczna prawidłowość, zgodnie z którą dostawy ropy, węgla i gazu będą powoli spadać po wydobyciu 50% potencjalnie możliwych do wydobycia zasobów przy wykorzystaniu obecnej technologii.

W rzeczywistości tak naprawdę nie wiemy, jak wiele paliw kopalnych będzie wydobytych w przyszłości, wiemy jedynie, ile mniej więcej może być wydobyte, jeśli wszystko pójdzie dobrze – jeśli dostępna będzie odpowiednia ilość kapitału inwestycyjnego, jeśli system monetarny będzie działał zgodnie z planem, jeśli rządy będą w stanie zebrać wystarczająco dużo środków z podatków by ufundować swoje obietnice łącznie z utrzymaniem dróg, administracji i wsparciem dla bezrobotnych.

Większość ludzi nie dostrzega faktu, że światowa gospodarka to złożony system adaptacyjny, a dostawy energii są jego integralną częścią. Jeżeli dochodzi do zmniejszenia dochodów w relacji do dostaw energii (świadczą o tym rosnące koszty wydobycia i dystrybucji), wpłynie to na gospodarkę na wiele sposobów jednocześnie.

Limit z którym się zderzamy nie polega na tym, że zasoby paliw kopalnych się skończą, lecz na tym, że system gospodarczy w pewnym momencie ulegnie zablokowaniu i gwałtownemu kurczeniu.

Model szczytu wydobycia Hubberta pokazuje, jak wiele paliwa może być wydobywane w każdym kolejnym roku, jeśli gospodarka nie zatrzyma się z powodu problemów finansowych. Prognozy generowane przez model Hubberta usuwają odchylenia zawyżające wydobycie paliw kopalnych, ale nadal dają oszacowania wyższe niż te, których rzeczywiście możemy sie spodziewać.

3. Modelowanie rzeczywistego działania gospodarki. Takie podejście jest o wiele bardziej pracochłonne niż dwa wcześniej opisane, ale może udzielić najbliższej prawdzie odpowiedzi odnośnie przyszłego wzrostu gospodarczego i zużycia energii.

Jak dotąd powstało tylko jedno udokumentowane badanie modelujące, jak długo gospodarka może rosnąć. To „The Limits to Growth” (Granice Wzrostu) z 1972 r. autorstwa D. Meadowsa. Ta analiza okazała się zadziwiająco trafna. Jeśli światowa gospodarka będzie dalej podążać drogą opisaną w tym opracowaniu, upadek wydaje się być kwestią 10 - 20 lat.

Rysunek 1. Scenariusz bazowy „Granic wzrostu” z 1972 roku, za Hall i Day „Granice wzrostu – weryfikacja po 37 latach”

Jednym z ustaleń tej analizy jest to, że brak kapitału inwestycyjnego jest istotnym czynnikiem przyczyniającym sie do upadku systemu (obok nadmiernego zanieczyszczenia i niedoborów żywności).

„Zasoby kapitału przemysłowego rosną do poziomu, który wymaga ogromnego wkładu surowcowego. Proces tego wzrostu wyczerpuje dużą część dostępnych rezerw surowcowych. Wraz ze wzrostem cen surowców i wyczerpywaniem złóż, coraz więcej i więcej kapitału musi być zużywane, by pozyskać surowce, a coraz mniej kapitału pozostaje do inwestycji w przyszły wzrost. W końcu kapitału na inwestycje nie wystarcza i baza przemysłowa załamuje się, pociągając za sobą usługi i rolnictwo, które stały się zależne od wkładu przemysłowego takiego jak nawozy, pestycydy, laboratoria szpitalne, komputery, a szczególnie energia niezbędna do mechanizacji."

Jorgen Randers 2052.

Globalna prognoza na kolejne 40 lat

W 2012 roku ta sama organizacja, która sponsorowała opracowanie „Granic wzrostu” zamówiła nowe badania, by upamiętnić 40 rocznicę oryginalnego raportu. Ktoś mógłby oczekiwać, że nowe opracowanie będzie opierać się na podobnej lub zaktualizowanej metodyce, jak ta zastosowana w pracy z 1972 roku ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Opracowanie Jorgena Randersa w części dotyczącej paliw kopalnych wygląda bardziej na połączenie metody opartej na zapotrzebowaniu i metody Hubberta. To autorskie dzieło Randersa, w którym oprócz siebie wymienia tylko jednego eksperta - Ulricha Goluke.

Trudno uwierzyć że jeden człowiek może zastąpić zespół 17 badaczy, którzy razem współtworzyli oryginalny tekst Granic Wzrostu.

Granice Wzrostu. Addendum.

Oryginalny tekst Granic Wzrostu skupiał się na szerokiej gamie zagadnień takich jak zasoby, zanieczyszczenia, populacja i żywność. Jednak w kwestiach finansowych ograniczał sie tylko do obszaru, gdzie przepływ surowców dostarcza kapitału inwestycyjnego. Ważnym czynnikiem, którego model nie brał po uwagę był Dług.

Wzrost gospodarczy zachodzi dzięki dodatnim, korzystnym dla gospodarki sprzężeniom zwrotnym, jak pokazano na rysunku 2.

Rysunek 2. Reprezentacja wzrostu gospodarczego w dotychczasowej sytuacji (okres 1800-2000).

Powyższy model pokazuje sytuację między rokiem 1800 a 2000. Wcześniej, zanim zaczęto używać paliw kopalnych, sytuacja wyglądała inaczej, a wzrost gospodarczy był znacznie niższy.

Krytyczne zmienne umożliwiające wzrost gospodarczy to:

  1. Tania i łatwo dostępna energia (tania i dostępna energia odnawialna również mogłaby spełnić ten warunek)
  2. Technologia, która umożliwia zaprzężenie taniej energii do pracy, aby produkować towary i usługi.
  3. Sposób zapłaty za nowe produkty i usługi.

Dług pełni tu kluczową rolę. Paliwa kopalne umożliwiają ogromny skok w ilości i jakości towarów i usług, a dług stanowi sposób na pokonanie przepaści między „starym” a „nowym” typem produkcji.

Na przykład, dzięki paliwom kopalnym mamy światła elektryczne, maszyny w fabrykach i gospodarstwach rolnych. Wszystko to znacznie poprawia wydajność.

Twoja zdolność do zapłacenia za paliwo i działające dzięki niemu urządzenia jest znacznie większa wtedy, gdy już masz te urządzenia i paliwo i możesz je wykorzystać do produkcji.

Ale jak kupić kurę znoszącą złote jajka, jeśli Cię na nią nie stać? Odpowiedź jest prosta. Dług.

Wykorzystanie długu staje się bardzo ważne w wielu dziedzinach gospodarki. Zwiększone zadłużenie może na przykład bardzo pomóc firmom wydobywającym surowce energetyczne, przedsiębiorstwom budującym fabryki dostarczające nowych towarów i usług, a także zwykłym pracownikom-konsumentom korzystającym z dobrodziejstw dostarczanych dzięki paliwom kopalnym. Ich wynagrodzenia rosną więc i mogą wydawać więcej niż przedtem.

Dług publiczny tworzony przez Rząd, taki jak na przykład ten wykorzystany przez USA do sfinansowania II wojny światowej, może być użyty do rozpoczęcia i utrzymania cyklu wzrostu. John Maynard Keynes dostrzegł ten fenomen i zalecał wzrost zadłużenia do stymulowania gospodarki, jeśli nie rosła ona odpowiednio szybko. Szczegół, który mu umknął, to fakt, że dług działa tylko w kontekście łatwo dostępnej i taniej energii, dzięki której można zrobić z niego użytek i w efekcie doprowadzić do wzrostu gospodarczego.

Jak działa sprzężenie zwrotne

Sprzężenie zwrotne rozpoczyna się kombinacją tanich w eksploatacji energii źródeł energii, technologii wykorzystującej surowce oraz długu, który pozwala ludziom uzyskać dostęp do surowców i korzystać z nich, zanim jeszcze będą w stanie za nie zapłacić.

Taka kombinacja pozwala na produkcję dóbr, które początkowo byłyby poza zasięgiem większości ludzi. Z czasem powstają nowe, coraz doskonalsze metody produkcji. Konsumenci mogą nabywać coraz więcej dóbr i usług dzięki temu, że ich rosnąca produktywność (technologia + paliwa kopalne) prowadzi do wzrostu wynagrodzeń, a ulepszona technologia obniża koszty dóbr.

Rząd rozszerza zakres swoich usług, gdyż od każdego obywatela może uzyskać coraz więcej podatków.

Infrastruktura, na przykład drogi, jest rozbudowywana, czyniąc gospodarkę bardziej wydajną.

W tym kontekście rosną zyski firm, co pozwala na reinwestowanie zarabianego kapitału. Inwestycje natomiast są możliwe dzięki rosnącemu zadłużeniu. Tak cykl się zamyka i powtarza raz za razem z coraz lepszą technologią i infrastrukturą. Gospodarka podąża ku wzrostowi, a z nią także poziom konsumpcji.

Gospodarka oparta na tanich w eksploatacji paliwach kopalnych wykazuje olbrzymi zwrot kosztów w stosunku do inwestycji. Ten wysoki zwrot daje korzyści wszystkim: pracownicy otrzymują coraz wyższe pensje, przedsiębiorstwa osiągają coraz wyższe zyski, a rządy otrzymują coraz wyższe wpływy podatkowe i mogą tanio budować drogi i inną infrastrukturę.

Tendencję do wzrostu gospodarczego można także wytłumaczyć tym, że wartość i użyteczność (tanich) nośników energii jest dla społeczeństwa o wiele większa niż koszt ich wydobycia.

Ekonomiści zwykle nie przyznają, że taka sytuacja ma miejsce, ale właśnie ona wydaje się być jednym z głównych źródeł wzrostu gospodarczego.

Malejące przychody

Problem z wydobyciem surowców nieodnawialnych jest taki, że zaczynamy od wydobywania tych najłatwiej dostępnych i o najwyższej jakości. Z czasem najlepsze źródła surowców wyczerpują się i jesteśmy zmuszeni sięgać po te droższe w wydobyciu i gorszej jakości. Obrazuje to poniższy trójkąt:

Rysunek 3. Trójkąt zasobów, żółta linia przerywana obrazuje granicę opłacalności gospodarczej.

Na szczycie trójkąta znajdują się najlepsze złoża, które są wykorzystywane jako pierwsze. Po ich wyczerpaniu „przesuwamy się” w dół, ku podstawie.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że im niżej schodzimy, tym więcej mamy zasobów do wykorzystania, tylko po prostu są one droższe w wydobyciu. Dlatego właśnie raporty o dostępnych rezerwach z roku na rok pokazują wzrost rezerw, nawet jeśli wydobycie spada. Limitem są ograniczenia finansowe obrazowane linią przerywaną. To dlatego nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy zderzymy się z ostatecznymi granicami wydobycia.

Wysokie ceny ropy powodują wiele problemów gospodarczych

Kluczowym problemem związanym z rosnącymi kosztami wydobycia jest kurczenie się przedziału pomiędzy kosztem wydobycia a korzyściami dla społeczeństwa. Manifestuje się to na wiele sposobów, dla ropy m.in. widzimy, że:

1. Konsumenci maja mniej „wolnych środków” do wykorzystania (rosną ceny żywności i paliw, spadają ceny nieruchomości, rośnie liczba niewypłacalnych gospodarstw domowych.

2. Przedsiębiorstwa muszą podnosić ceny, by utrzymać zyski (ropa to podstawowy surowiec do produkcji i transportu). Kiedy firmy podnoszą ceny, popyt spada, a pracownicy są zwalniani.

3 Gospodarki krajów o wysokim zużyciu ropy stają się mniej konkurencyjne w porównaniu z tymi opartymi na węglu.

Taki rozwój wypadków stwarza duże problemy dla rządów. Wydatki rządowe pochodzą z nadwyżek wypracowanych przez gospodarkę. Nadwyżki te są możliwe dzięki bardzo korzystnej różnicy między kosztami wydobycia paliw kopalnych a dobrodziejstwami, jakich dostarczają gospodarce.

Od początku XXI w przychody podatkowe rządów przestały rosnąć. Ich brak w połączeniu z ciągle rosnącymi wydatkami powoduje ciągły wzrost deficytu budżetowego. Niebezpieczeństwo polega na tym, że tak duże deficyty nie mogą być złagodzone bez bolesnych cięć programów rządowych, od których zależy spora część społeczeństwa, na przykład ubezpieczenia pracownicze, zasiłki dla bezrobotnych lub opieka medyczna.

Wraz z rosnącymi cenami energii zmniejsza się nadwyżka między kosztami wydobycia paliw kopalnych a korzyściami jakie niosą one społeczeństwu. W związku z malejącymi nadwyżkami, obszary gospodarki korzystające z nich, na przykład wydatki rządowe, także muszą zmaleć.

Rysunek 4. Droga energia dusi wzrost gospodarczy.

Stopniowo znikają rzeczy, które do tej pory były oczywiste np. niedroga infrastruktura, tanie dobra, rosnące wynagrodzenia i usługi socjalne.

Zabawa kończy się z hukiem

Dla większości ludzi przejście od rosnącej gospodarki do malejącej gospodarki to niezbyt przyjemna sytuacja.

Jednym z największych problemów jest niewypłacalność, czyli sytuacja, w której spłacenie długu wraz z odsetkami staje się niemożliwe. Stwarza to konflikt między kredytobiorcami a kredytodawcami. Niewypłacalność to także ogromny problem dla banków, instytucji ubezpieczeniowych i towarzystw emerytalnych, ponieważ uderza w ich bilanse. Część z tych instytucji może zostać zamknięta.

Brak dostępu do nowych kredytów powoduje odcięcie środków na nowe inwestycje w pozyskanie energii, na nowe samochody, maszyny i niemal wszystko inne. Takie odcięcie od środków kredytowych spowoduje wzrost bezrobocia i doprowadzi do jeszcze większej liczby bankructw.

Brak inwestycji w wydobycie nowych złóż ropy naftowej spowoduje szybki spadek jej dostaw. Znacznie szybszy, niż przewidują to standardowe modele wyczerpywania się pól naftowych, szczególnie w przypadku charakteryzujących się szybkim spadkiem wydobycia złóż łupkowych.

Firmy, które w rosnącej gospodarce korzystały z ekonomii skali nagle odkrywają, że ich koszty stałe są takie same, nawet gdy sprzedaż spada. To oznacza, że w obliczu wyższych kosztów jednostkowych muszą albo ponosić straty, albo podnieść ceny (na co w obliczu spadającej siły nabywczej konsumentów nie będą mogły sobie pozwolić) albo zwalniać pracowników i szybko zmniejszać skalę działalności (nasilając spiralę depresji).

Rządy zostają zmuszone do ograniczenia wydatków by zrównoważyć budżety.

Rośnie niezadowolenie społeczne wśród obywateli, którzy z powodu cięć stracili korzyści i przywileje. Między partiami politycznymi zaczyna zgrzytać. Dojście do porozumienia, jak sprawiedliwie ciąć wydatki, jest właściwie niemożliwe.

Nie wiemy, jak to się skończy, ale wiemy, że Związek Radziecki rozpadł się, kiedy jego nadwyżki z eksportu paliw kopalnych przed rokiem 1991 znacznie się zmniejszyły. W Egipcie i Syrii doszło zaś do zamieszek wkrótce po tym, jak przestały eksportować ropę.

Wyraźnie widać że gdy w gospodarkach maleją nadwyżki wielkie zmiany społeczno-polityczne stają się nieuchronne.

Tłumaczenie Tomasz Asztemborski, Marcin Popkiewicz na podst. Our Finite World

Komentarze

24.04.2014 8:57 Wojtek Sz.

Wydaje się, że to samo mamy w Polskim węglem. Jedyna nadzieja w OZE. Rosja na ropę i nam nie pomoże.

24.04.2014 19:09 Michalomatek

Widzę, że trzeba podać moje zdanie na temat rozwiązań opisywanych tutaj problemów. Oto one:
1. Energia słoneczna - Tak, trzeba je budować w USA (Stany Arizona, Nevada, Kalifornia, Nowy Meksyk, Utah i Texas.), Saharze (Ile tylko się da!), Australii i Chinach, a także państw arabskich.
2. Energia wody - Trochę nie, trochę tak, jeśli zbiorniki nie będą się wiązać z wysiedlaniem tysięcy ludzi i wymieraniem ryb
3. Energia wiatru - Tak, w górach bardzo wieje, a prawie w ogóle nie ma ptaków.
4. Energia geotermalna - Świetne ogrzewanie domów!
5. Biopaliwa 1 i 2 generacji - Szkoda lasów tropikalnych i niskiego EROEI
6. Biopaliwa 3 generacji - Tak, nie zmarynują się pustynie. Oczywiście, jeśli nie dowiedzą się o tym krewetki.
7. Energia cieplna oceanów - obojętnie
8. Energia pływów - obojętnie
9. Fale - obojętne
10. Synteza Termojądrowa - klucz do przyszłości.

24.04.2014 19:30 Filstrant

Widzę że ci autorzy granic wzrostu nie uwzględnili żadnego tam globalnego ocieplenia. Ono nam pomoże przetrwać wszystkie kryzysy. Na wykresie krzywa deaths pomoże złagodzenie mrozów, w związku z tym globalne ocieplenie zpowoduje spadek zgonów w całym roku. Spadek dostępnej energii skompensuje spadek zużycia energii wskutek braku mrozów. Problem braku zawansowanych technologii rolnych rozwiąże pozyskanie nowych obszarów takich jak syberia sahara północna kanada grenlandia antarktyda. Dzięki wypiętrzeniu się po stopnieniu lodowców uniekniemy ich zalania. Na syberi i kanadzie jest dużo czarnoziemów, tylko terperatury są zbyt niskie. Równierz pomoże wydłużenie okresu wegetacji. Spadek ilości zanieczyszczeń spowoduje sprzyjające warunki dla rolnictwa. Natomiast nie możemy wdrożyć OZE, gdyż każde źródło energii jest na wagę złota, nie tylko te wybrane przez psełdoekologów. Dlatego rozwiązaniem muszą być hydraty metanu i piaski roponośne. Zainwestowane w badania nad wydobyciem tych pierwszych i w wydobycie tych drugich. Tych piasków roponośnych nie mają wiele szkud gdyż kaczki to nie my a ludzi przesiedlimy. Wszyscy pseudoekolodzy na tym portalu, czyli MARCIN POPKIEWICZ ADI KLOSZARD AZG MICHALOMATEK JARY WOJTEK SZ. KRZYSIEK DEVAK i cała reszta myślą zbyt pesymistycznie. Nie ma sensu przewidywać tego co się zdąży za 50 100 200 300 500 lat, gdyż to tylko pan bóg wie co. Do globalnego ocieplenia wystarczy tylko klimatyzacja, także innym gatunkom. Popieram myśli takich idealistycznych i optymistycznych komentatorów jak SABRINA. Jej komentarze spotkałem w artykule ocieplenie o 2c to za dużo. Popieram szczególnie to, że można zamiast klimatyzacji uprawiać jogę i adoptować się do ocieplenia klimatu. Natomiast chciałbym, aby były u nas tropiki. Wtedy mogliśmy by wtedy uprawiać banany w ogródkach i unikniemy kosztów ekologicznych związanych z ich transportem.

24.04.2014 21:02 Kloszard

@Flistrant
Po pierwsze. Świetnie, że się wypowiadasz. Więcej takich postów - świadczą tylko o Twoim poziomie intelektualnym. Po drugie nie wiesz kim jestem - tak więc nie nazywaj mnie pseudo-ekologiem. Po trzecie, popracuj nad ortografią, bo to pokazuje Twój stosunek nie tylko do dyskutantów, ale i do języka polskiego.

24.04.2014 21:22 Marcin Piotr

@Filstrant

"Wszyscy pseudoekolodzy na tym portalu, czyli MARCIN POPKIEWICZ ADI KLOSZARD AZG MICHALOMATEK JARY WOJTEK SZ. KRZYSIEK DEVAK i cała reszta (...)"

O widzę, że pan profesor raczył zabrać głos. Bardzo się cieszę profesorze, że myśli pan optymistycznie i przewiduje, że za 50 100 200 300 500 lat zaadoptujemy się do zmian klimatu (dzięki jodze jak się domyślam) czym pokazuje pan, że posiadł pan już boską mądrość. Podziwiam i gratuluję.

24.04.2014 21:23 adaś - egoista

@ Filstrant
A ja bym nie chciał, aby u nas były tropiki.
Bo bardzo lubię jabłka i truskawki, a one rosną w klimacie umiarkowanym.
Bo nie lubię skorpionów i komarów z malarią.
Za piraniami również nie przepadam.
Nie trzeba koniecznie przewidywać, co będzie za 50 lat, chociaż wolałbym, aby moje wnuki nie miały powodów, aby mnie przeklinać.
Dyskusja o zmianach klimatu, zwłaszcza z tobą nie ma sensu. Dużo wcześniej odczujemy na własnej skórze inne problemy. Te związane z ogromnym długiem i destabilizacją finansów państwa. Może uda nam się pogadać za 10-15 lat ( mam nadzieję, że jeszcze nie dopadnie mnie wtedy skleroza a internet będzie działał ). Ciekawe, czy z optymisty zmienisz się wtedy w realistę ?

P.S. I jeszcze nie chcę, aby było za ciepło, bo na motocyklu w skórzanej kurtce się spocę, a bez kurtki niebezpiecznie. A do choppera pasuje tylko skóra itd... Widzisz ile to egoistycznych powodów może powodować niechęć do ocieplenia.

24.04.2014 22:03 logic

@Filstrant
To co piszesz bylo by nawet smieszne gdy by nie było tak głupie i niebezpieczne a już szczytem mieszanie jest w to dodatkowo jeszcze jakichś bytów nadprzyrodzonych.

24.04.2014 23:37 adaś

@ Logic
Dobrze chłopak napisał! Pewnie gdzieś wyczytał, że jakby zdjąć z Antarktydy czapę lodową to Antarktyda wypiętrzy się kilkaset metrów w górę. Szkoda tylko, że nie dodał jak długo to będzie trwało... :)

25.04.2014 1:09 gupol

widzę że wszyscy na jednego hehe. ok jak wszyscy to wszyscy:)
@filistrant
nie dziwię sie że poczuciem humoru i kpinami próbujesz zatuszować grozę która emanuje z tego artykułu ale zejdź na ziemię choć na chwilę.
notabene w przeciwieństwie do reszty uczestników dyskusjii nie mam 100% pewności że zmiany klimatu będą katastrofą na miarę biblijnej apokalipsy i mam nadzieję że w tej sprawie to ty masz rację inaczej będziemy mieli totalnie przes#*ne. natomiast widzę że w kwesti spoza "terenu zmian klimatu" (które mozna dowolnie interpretować) jesteś dość zielony.
ale do meritum:
"...globalnego ocieplenia. Ono nam pomoże przetrwać wszystkie kryzysy."

już pierwsze kilka twoich zdań świadczy o tym że albo robisz sobie jaja albo nie masz pojęcia o czym piszesz.
żadne nawet najbardziej korzystne ocieplenie klimatu nie zastąpi energii która napędza naszą cywilizację.
to że nie będzie mrozów (o ile nie będzie) nie wpłynie zasadniczo na zmniejszenie popytu na energię. np w afryce śmiertelność jest dużo wyższa niż w zimnej europie bynajmniej nie z powodu mrozów. w afryce jest super ciepło ale poziom życia tamtejszych ludzi (i w deszczowych tropikach i na połpustyniach) jest dość niski właśnie z powodu braku dostępu do energii. taką afrykę możemy mieć w europie i żadne ocieplenie klimatu temu nie zapobiegnie.

"Problem braku zawansowanych technologii rolnych rozwiąże pozyskanie nowych obszarów"

ok, nawet jeśli zyskamy nowe obszary bez utraty "starych" to powiedz jak chcesz je zagospodarować bez wystarczającego dostępu do paliw płynnych, maszyn rolniczych, irygacji, nawozów, środków ochrony roślin i kapitału żeby to wszystko sfinansować?.
no i najlepsze:
"syberia sahara północna kanada grenlandia antarktyda"
o mało nie umarłem ze śmiechu. coś ci sie popieprzyło - skale czasu. a konkretnie skala czasu geologicznego z czasem twojego życia. obszary które dziś znajdują sie pod lodowcami będą niedostępne jeszcze przez setki lat tymczasem kryzys któremu rzekomo mają zapobiec pojawi się za lat 10 do 20. widzisz już ten absurd?:) mógłbym rozwijać temat dalej ale to byloby już obrażanie inteligencji osób trzecich czytających ten komentarz.

"Natomiast nie możemy wdrożyć OZE, gdyż każde źródło energii jest na wagę złota, nie tylko te wybrane przez psełdoekologów."
o co ci chodzi w tym zdaniu??? chyba sam sobie przeczysz. Albo każde źródło energii jest na wage złota albo nie. zdecyduj sie.

"Dlatego rozwiązaniem muszą być hydraty metanu i piaski roponośne"
potrafisz czytać ze zrozumieniem? wiesz co to jest EROEI? prawo popytu i podaży? to sprawdź na wikipedi i przestań sie tak koncentrować na kwestii zmian klimatu bo to tak jakbyś sie bez przerwy gapił na jeden z 20 puzli i nie dostrzegał obrazu który razem tworzą.

25.04.2014 8:51 H4R4D4

Z tekstu wynika, że runie stary porządek. Czy zastąpi go barbarzyństwo, średniowiecze? Musimy się szykować na rewoltę w stylu muzułmańskiej wiosny i jednocześnie nastąpi wyraźny spadek poziomu życia. Ale może nadwyżka produkcji dóbr, choć niższa, pozostanie, a gdy zmienimy redystrybucję dóbr (żeby większość nie trafiała do 1%), okaże się, że nie jest tak źle. Może można mieć nadzieję na jakiś lepszy nowy porządek? Choć patrząc na wzrost znaczenia grup nacjonalistycznych i już rozpoczynające się konflikty, to trochę marne te nadzieje.
Wiara w technologię wygląda tu jak wiara w wunderwaffe pod koniec III Rzeszy. Nowe technologie, żeby mieć wpływ na naszą rzeczywistość, potrzebują zapewne więcej czasu na rozwój, lepszego finansowania, które słabnie w czasach wiecznego kryzysu. Czy takie coś zdąży powstać? http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,39798

25.04.2014 9:52 Wojtek Sz.

Muszę chyba w końcu przeczytać te Granice Wzrostu.

Do pseudoekologa się już przyzwyczaiłem. W końcu prawdziwi ekolodzy zajmują się jedynie badaniem związków pomiędzy organizmami i ich środowiskiem, a nie jakimiś OZE czy ociepleniem klimatu.

25.04.2014 10:44 Wojtek Sz.

Ja myślałem, że ciemny kolor skory to jest przystosowanie do życia w tropikach, a biały kolor skóry pomaga żyć w klimacie umiarkowanym i chłodnym i ze takie przystosowanie to się nabywa przez wiele tysięcy lat. A teraz proszę - tropiki będą dla "Białych' zbawieniem.

25.04.2014 12:00 Adi

Flistrant zwiał z egzaminu gimnazjalnego, bo i tak by nie zdał, dorwał się do kompa i robi sobie jaja a Wy się produkujecie ;-)

@H4R4D4
"gdy zmienimy redystrybucję dóbr (żeby większość nie trafiała do 1%), okaże się, że nie jest tak źle. Może można mieć nadzieję na jakiś lepszy nowy porządek? Choć patrząc na wzrost znaczenia grup nacjonalistycznych i już rozpoczynające się konflikty, to trochę marne te nadzieje."

W całej historii ludzkości prawa, przywileje i dobra wszelkiego rodzaju nie były dawane, one były wywalczane. To tłumaczy wzrost znaczenia wszelkich nacjonalizmów gdy baza zasobów do podziału zaczyna się kurczyć.

Zastanawiam się nad przyczynami niepokojów na Ukrainie, które dziwnym trafem wystąpiły krótko po tym, jak Chiny zagwarantowały sobie prawo do korzystania z ogromnego areału ziemi rolnej w tym kraju:

http://www.fronda.pl/a/chiny-przejmuja-5-proc-ukrainy,30892.html

O tym pewnie nie napiszą w żadnej gazecie ale prawdziwą przyczyną konfliktu jest rywalizacja mocarstw o zasoby w tym nowość! - o ziemię uprawną. W krótkim czasie zdestabilizowano kraj i każdy próbuje wyrwać coś dla siebie - Rosjanie wschodnią Ukrainę z zasobami węgla i tereny nad morzem Czarnym, pozostali ziemię uprawną.

Były już konflikty militarne o ropę (Irak, obalenie Kadafiego w Libii) ale konflikt o ziemię uprawną świadczy o tym, że wielcy tego świata doskonale wiedzą, że jest bliżej rozpierduchy niż się wszystkim nam wydaje. Niektóre szaraczki takie jak my, to przeczuwają, kojarząc oczywiste fakty ...

25.04.2014 13:31 GODLIKE

Żeby zachować procentowe tempo wzrostu zużycia energii z ostatnich 20 lat, przez najbliższe 20 lat świat powinien co 4 miesiące zużywać tyle energii więcej, ile obecnie konsumuje Polska przez rok.

Czyli 3 nowe Polski w rok. A Polska to nie jakieś państewko, tylko 20 gospodarka świata. I to wszystko na coraz bardziej wyeksploatowanej z zasobów Ziemi.
Dane wziąłem z BP statistical review of world energy.

25.04.2014 14:44 Filstrant

GUPOL - "afryce śmiertelność jest dużo wyższa niż w zimnej europie bynajmniej " - Mrozy są zabójcze niż upały. Powiedz mi, dlaczego Sahara jest prawie niezamieszkana, podczas gdy Europa o wiele bardziej. Wrażliwość na zmiany klimatcyzne ma bardziej populacja terenów przez nie dotkniętych niż ich siła. Gdybym był burmistrzem ojmiakonu to bym wszystkich wyprowadził do Agadezu.

25.04.2014 14:44 Michalomatek

@Filstrant
Bardzo śmieszne.

25.04.2014 15:55 Marcin Piotr

@Filstrant

"Mrozy są zabójcze niż upały. Powiedz mi, dlaczego Sahara jest prawie niezamieszkana, podczas gdy Europa o wiele bardziej"

Chłopie, ty sobie jaja z samego siebie już robisz? W jednym zdaniu piszesz jedno a w następnym sam zbijasz własne twierdzenie? Czy Ty w ogóle masz świadomość tego, co napisałeś? Jeżeli mrozy są bardziej zabójcze to co ma do rzeczy argument z Saharą (gdzie temperatura zmienia się w granicach 0 do 40 C różnica noc-dzień jest większa niż "lato"- "zima". Lato i zima oczywiście w cudzysłowiu) a Europą (gdzie temperatury zmieniają się powiedzmy -20 do +20). A jeśli chcesz wiedzieć czemu Sahara jest słabo zaludniona to zrób sobie tam wycieczkę, najlepiej bez zapasów wody i poopalaj się tak przez dwa dni. Po powrocie możesz podzielić się wrażeniami.

25.04.2014 16:13 H4R4D4

@ADI - może źle to ująłem - chodziło mi o zmianę redystrybucji dóbr będącą skutkiem "rozpierduchy" rozwalającej stary porządek. Rewolucja ! :) Ale patrząc nawet na to, co dzieje się na naszym podwórku, to na rewolucję skutkującą wzrostem egalitaryzmu się nie zanosi - już prędzej na naziolsko-kibolską rozwałkę skutkującą nie wiem czym? Dresiarsko-kibolskim faszyzmem? Choć ruchy bardziej egalitarne, anty- czy alter- globalistyczne są dużo silniejsze na zachodzie. Może tam coś wykiełkuje?

25.04.2014 16:36 H4R4D4

ps. Jestem agnostykiem, ale zacytuję Tishnera - albo ma się rację, albo ma się władze. Ale zobaczymy, co wyniknie z tej "rozpierduchy". O ile nie jesteśmy w błędzie, świat się nie będzie dalej gładko rozwijał kapitalistyczną neoliberalną drogą usianą sukcesami, a dobrobyt i szczęście przeciętnych ludzi będzie wzrastać w nieskończoność.

25.04.2014 18:21 Filstrant

MARCIN PIOTR - "A jeśli chcesz wiedzieć czemu Sahara jest słabo zaludniona to zrób sobie tam wycieczkę, najlepiej bez zapasów wody i poopalaj się tak przez dwa dni. Po powrocie możesz podzielić się wrażeniami." - Za to ty udaj się w wycieczkę na antarktydę, najlepiej bez swetra i kombinezonu. Wytrzymaj rok. Potem podziel się wrażeniami i zauważ, jak globalne ocieplenie jest korzystne.

26.04.2014 2:11 gupol

@filistrant
wygląda na to że jesteś jeszcze jakims dzieciakiem więc rzeczywiście nie warto sie produkować:) leć odrabiaj lekcje chłopcze:)

natomiast wracajac do poważnej dyskusji, jeśli autor tego artykułu ma rację i dojdzie do załamania gospodarczego na wielu poziomach to zderzymy sie jednocześnie z kilkoma problemami:
-brak łatwo dostępnej energii
-brak kapitału inwestycyjnego a więc prawdopodobnie także zmiana wartości pieniądza ( hiperinflacja. deflacja)
- zmiana struktury społecznej, destabilizacja dotychczasowego status-quo
-postępująca recesja i ubożenie społeczeństwa

jak pokazuje artykuł mamy 3 krytyczne zmienne:
1.energia
2. technologia
3, dług.

żeby zachamować spiralę prowadzącą do nieodwracalnego upadku cywilizacji i czarnych scenariuszy trzeba przedewszystkim zabezpieczyć żródła energii.
jak szybko będzie spadać wydobycie paliw kopalnych w czasie kryzysu? pewnie jakieś +5% rocznie przez pierwsze kilka lat. potem sie ustabilizuje na mniej niż połowie obecnego wydobycia. niezbyt stabilne źródło energii dla cywilizacji. jak najracjonalniej wykorzystać niewielkie resztki tanich paliw kopalnych?

co zrobić żeby w czasie najwiekszego kryzysu kapitalizmu w historii produkcja OZE nie zbankrutowała lecz rozwijała się szybciej niz obecnie?

jeśli obecny system finansowy ulegnie rozkładowi i stanie się bezużyteczny, będziemy musieli stworzyć system który umożliwi finansowanie transformacji.
jak to zrobić i jak to miałoby wyglądać?

co do wojny i "mad-maxa" to myślę że może to nastąpić dopiero pod koniec procesu rozpadu. jeśli ludzie stracą juz wszelka nadzieję.
to media szukając sensacji namiętnie pokazuja nam obraz patologicznego społeczeństwa pełnego cwaniaków, egoistów, złodziei, bandytów, huliganów i zboczeńców. chcą żebysmy sie nawzajem siebie bali, nieufali sobie i żyli w izolacji. takim rozbitym społeczeństwem łatwiej rządzić.

a prawda jest taka że za wyjatkiem niewielkiego odsetka psychopatów i socjopatów, ludzie w czasach kryzysów lub katastrof jednocza sie i chcą sobie nawzajem pomagać i współpracować dla wspólnego dobra. to ogromny potencjał którego nie wolno zaprzepaścić.

26.04.2014 10:47 Filstrant

GUPOL - Nie jestem jeszcze w wieku emertyalnym.ale doskonale pamiętam zimy 1963/1964 i 1995/1996. Doskonale je zapamiętałem i niemal umarzłem z zimna.

27.04.2014 18:10 observer

@filstrant
"Za to ty udaj się w wycieczkę na antarktydę, najlepiej bez swetra i kombinezonu."

Ostatnio po takiej dyskusji uciekłeś z podkulonym ogonem i jakoś nie podałeś źródeł swoich rewelacji. Może teraz je podasz?

Wracając do meritum: nie chodzi o to, by w Europie było zimno jak na Antarktydzie, tylko aby było tak, jak do tej pory, czyli ani nie było drastycznego ocieplenia, ani ochłodzenia.

Obecny klimat to ten, w którym doskonale funkcjonuje człowiek i nie potrzebujemy zmiany.

27.04.2014 18:30 Jary

@Observer
"Obecny klimat to ten, w którym doskonale funkcjonuje człowiek i nie potrzebujemy zmiany."

Polemizowałbym z tym. Nie nazwałbym obecnego funkcjonowania człowieka jako doskonałego. To, że dzięki różnym wynalazkom (od odzieży do centralnego ogrzewania) ludzie w miarę dobrze funkcjonują nie czyni obecnych warunków doskonałych. Żyjemy w kokonie cywilizacji który w dość znacznym stopniu izoluje nas od środowiska. Jesteśmy "nagimi małpami" które (bez kokonu) w zasadzie nie nadają się do klimatu umiarkowanego Europy, nie mówiąc już o klimacie zimniejszym.

28.04.2014 2:58 gupol

kiedy zdarzy sie wypadek w jakimś publicznym pomieszczeniu zwykle ktoś zadaje pytanie "czy jest na sali lekarz?"
możnaby sparafrazować to pytanie w odniesieniu do kontekstu dyskusji i zapytać : czy jest na forum jakiś ekonomista?
z drugiej strony może zamiast roztrząsać różne scenariusze kryzysu i strukture zuzycia energii w każdym wypadku może należałoby zwyczajnie przetestować działanie ekonomii i społeczności całkowicie opartej na OZE? (z wyjątkiem biomasy:).

ale przecież znowu z paliw kopalnych napewno tak szybko nie zrezygnujemy. tyle opcji. jak to ogarnąć?

29.04.2014 11:25 adaś

@Filstrant.
Jeżeli pamiętasz srogie zimy, to pewnie i gorące lata. Nie? Ach rozumiem, tak się poodmrażałeś, że straciłeś czucie.
Pomyśl, że ocieplenie klimatu o dwa stopnie nie musi wcale oznaczać łagodnych zim. Klimat może być bardziej kontynentalny. Zimą -20, latem + 40 , ale średnio o dwa stopnie cieplej. Widzisz jakieś korzyści dla siebie ? No tak, racja , komarów będzie mniej... Ale za to drzewka owocowe nam padną i morele tylko z Hiszpanii.
Jeżeli rzeczywiście pamiętasz zimę 1963, to argumenty o wypiętrzeniu w skutek topnienia lodowców w twoim wieku nie przystoją. Jako ,że już w podstawówce uczą , że ruchy górotwórcze trwają miliony, a nawet dziesiątki milionów lat.
No chyba, że w tym sławnym 1963 główka tak przemarzła , że straciłeś pojęcie liczby i w tej materii jesteś,że tak powiem, niepełnosprytny.

01.05.2014 14:24 Michalomatek

@Observer
"Obecny klimat to ten, w którym doskonale funkcjonuje człowiek i nie potrzebujemy zmiany."
Wiesz jaki dzisiaj jest? 1 maj 2014!!! Wg. mnie najlepszy klimat to ten sprzed 1977 (Ekplozja wzrostu temperatur), czyli tak, w którym człowiek nic nie zmieniał. Więc chłodniejszy o 0,89 C.
@Jary
A do jakiego klimatu się nadajemy?

01.05.2014 18:37 Jary

@Michalomatek
"A do jakiego klimatu się nadajemy?"

Sam bym chciał to wiedzieć! Może (już?) na Ziemi nie ma takiego klimatu do którego byśmy doskonale pasowali.

01.05.2014 19:42 Michalomatek

@Jary
A jaki on był? Cieplejszy od tych, które teraz są czy chłodniejszy? W idyllach zawsze jest cieplejszy.

02.05.2014 12:08 PL

Oburzeni
Indignados
reżyser: Tony Gatlif
dokument socjologiczny, Francja, 2012, 88 min.
5.00
GŁOSUJ
10 głosy | 84 miejsce w rankingu
NAJBLIŻSZE EMISJE
20:45
niedziela4 maja
14:40
niedziela11 maja
14:50
poniedziałek19 maja

12- Wstańcie z sofy i wyłączcie telewizor! Ludzie Europy, powstańcie! - to jedno z haseł, z którym po ulicach Madrytu maszerował Ruch Oburzonych. Na wezwanie odpowiedziała nielegalna imigrantka z Afryki. Z jej perspektywy reżyser Tony Gatlif ukazuje bunt ludzi sprzeciwiających się dyktaturze pieniądza.

Betty, młoda Afrykanka, zostaje wyrzucona u wybrzeży Grecji z łodzi pełnej nielegalnych imigrantów. W poszukiwaniu schronienia podróżuje z jednego kraju do drugiego, aby trafić wreszcie do Hiszpanii. Jej historia jest wymyślona na potrzeby filmu, ale podobny los spotyka wielu afrykańskich imigrantów. To, co Betty widzi podczas wędrówki jest prawdziwe: opuszczona grecka stacja kolejowa, na której koczują imigranci, namioty bezdomnych na paryskim chodniku i niezadowolenie tłumów, które wychodzą na ulice Madrytu, by demonstrować.

"Oburzeni", połączenie dokumentu i filmu fabularnego, są dziełem Tony'ego Gatliffa, reżysera i scenarzysty pochodzącego z Algierii, zdobywcy 2 Cezarów i nagród m.in. na festiwalach w Cannes, Montrealu i Paryżu. Jak przyznaje filmowiec, inspiracji do nakręcenia tego obrazu dostarczył mu esej "Czas oburzenia!" napisany przez Stéphane'a Hessela. Ruch Oburzonych pisarza za swojego duchowego ojca. W atmosferze sprzeciwu wobec rządów rynków finansowych, które sam Hessel nazywał "niekontrolowaną wolnością lisa w kurniku", Oburzeni opanowali w maju 2011 roku hiszpańską stolicę. Domagali się prawdziwie demokratycznego państwa, poprawy sytuacji na rynku pracy i działań, które zlikwidują społeczne wykluczenie. Z czasem protest ten znalazł naśladowców w wielu innych miastach Europy i Stanów Zjednoczonych.

Dokument opowiada o politycznych i społecznych aspektach protestu Oburzonych, ukazanych poprzez historię głównej bohaterki. Film zelektryzował widownię Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. - Mit Starego Kontynentu jako przyczółku tolerancji, otwartości, wszelkiej odmienności już dawno się skompromitował - przekonywał Gatlif w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej". - W globalnym świecie, który miał zapewniać równość wyostrzają się podziały: na bogatych i biednych oraz tych, którzy ustanawiają zasady i tych, którzy muszą się im podporządkowywać. Europa rozwija się, biegnie w imponującym tempie. Ale grupa tych, którzy nie mogą w tym biegu wziąć udziału, staje się coraz większa.




czytaj wiecej: http://www.planeteplus.pl/dokument-oburzeni_39670#ixzz30YFm0BsQ

02.05.2014 12:16 Jary

@ Michalomatek
"A jaki on był? Cieplejszy od tych, które teraz są czy chłodniejszy? "

Możesz zrzucić odzież i wtedy poczujesz czy wolisz klimat cieplejszy czy zimniejszy. W naszym klimacie europejskim jest chyba tylko kilka-kilkanaście dni w którym można by tak funkcjonować. Chyba tylko "dzikie" plemiona w strefie zwrotnikowej (równikowej?) żyją w klimacie w którym nie muszą mieć odzieży. A i tak nocą chyba muszą się jakoś dogrzewać.

03.05.2014 13:32 Michalomatek

@Jary
Zdecydowanie bez ubrań wolę klimat cieplejszy. Chyba narzekasz, że homo sapiens nie nadaję się do klimatu Europy. A tak się składa, że w nim rozkwitły wielkie kultury.

Skoro wolisz klimat cieplejszy od naszego, to wyprowadź się do puszczy amazońskiej. Czy zniesiesz tam +34 stopnie i wysoką wilgotność?

03.05.2014 13:40 OZE

No właśnie w tych wielkich "kulturach" rozkwitło summa summarum całe zło, w tym wyeksploatowanie i obojętność dla Ziemi.

04.05.2014 0:36 Krzysiek

Co do konkluzji tego artykułu to z punktu widzenia środowiska są jak najbardziej pozytywne. W końcu wiemy, że planeta nie jest w stanie obsłużyć takiego poziomu PKB jak obecnie, więc jego spadek jest jak najbardziej porządany.

Odcięcie od środków spowoduje wzrost bezrobocia i bankructwa... może tak, może nie. Wiele zależy od sprawnego zarządzania w firmach i polityki państwa. Firmy powinny prognozować przyszłość i dostosowywać swoją strategie. Napewno upadną firmy słabo zarządzane, które najbardziej marnotrawią zasoby. Istnieją też koncepcje "dzielenia się pracą" wg których ludzie pracowaliby np. 4 godziny zamiast 8 w ciągu dnia co pozwoliłoby zatrudnić większą liczbę osób mimo malejącego popytu na rynku i sprawiedliwiej dzielić dochód.

Niesądze też aby doszło do zamieszek w sytuacji braku dostaw ropy czy żywności o ile będzie to sytuacja globalna czyli będzie dotyczyć wszystkich krajów jednocześnie. Do zamieszek dochodzi wtedy kiedy ludzie widzą niesprawiedliwość czyli np. my głodujemy podczas gdy w sąsiednim kraju żyje się w dostatku. Wtedy ludzie widzą że może być inaczej, lepiej, chcą zmian i dochodzi do zamieszek. Jeśli sytuacja będzie globalna to ludzie nie będą widzieli niesprawiedliwości i nie będzię powodu do zamieszek.

05.05.2014 23:27 gupol

JARY
@Michalomatek
"A do jakiego klimatu się nadajemy?"

Sam bym chciał to wiedzieć! Może (już?) na Ziemi nie ma takiego klimatu do którego byśmy doskonale pasowali.


widze tu małe nieporozumienie. zapamiętajcie sobie że na tej planecie od 3 miliardów lat to żywe organizmu musza się przystosować do klimatu a nie klimat do preferencji organizmów.
tak jak i my, ludzie jesteśmy efektem zmian klimatu sprzed 2 mln lat i przez cały ten okres przystosowywaliśmy sie do niego.
krótko mówiąc:
to my musimy pasować do klimatu a nie klimat do nas. na szczęście patrząc na obecny zasięg naszego gatunku myślę że adaptacją do klimatu nie będzie wiekszych problemów. za to z adaptacją do wyczerpujących sie żródeł energii i minerałów może być duuuużo gorzej. zwłaszcza że wszyscy zdają się żyć w świecie iluzji i "magicznego myślenia" zupełnie odrzucając realizm i zdrowy rozsądek. a już nie daj boże spróbuj sprowadzić ich na ziemię. ryzykujesz życie.

06.05.2014 0:02 Jary

@gupol
"na szczęście patrząc na obecny zasięg naszego gatunku myślę że adaptacją do klimatu nie będzie wiekszych problemów. za to z adaptacją do wyczerpujących sie żródeł energii i minerałów może być duuuużo gorzej"

Może cię źle rozumiem, ale w tych zdaniach sobie chyba zaprzeczasz. Moim zdaniem, kluczową częścią tej adaptacji do klimatu jest właśnie umiejętność korzystania ze źródeł energii, np. w postaci opału lub do wytwarzania schronień (domów). Oczywiście kluczowym czynnikiem jest tu liczba ludności. Bo o ile stosunkowa mała liczba ludności jest w stanie żyć "zaadaptowana" do obecnego chłodnego klimatu wykorzystując w sposób zrównoważony odnawialne źródło energii w postaci drewna. To już w taki sposób duża populacja nie jest w stanie żyć. Tak więc twoje zdanie trzeba by przerobić mniej więcej tak (moje dodatki otoczone plusami):

na szczęście patrząc na obecny zasięg naszego gatunku myślę że z adaptacją do klimatu +w sposób zrównoważony+ nie będzie wiekszych problemów +przy założeniu nie przekraczania pewnego poziomu zaludnienia+.

07.05.2014 15:30 Michalomatek

@Jary
Niestety, dzisiaj ludzi jest zbyt dużo, a redukcja populacji jest nierealna. Trzeba więc będzie zastosować nowoczesne oze i efektywność energetyczną. To nam pomoże żyć w przyszłości nawet w erze globalnego ochłodzenia.
@Gupol
"to my musimy pasować do klimatu a nie klimat do nas"
Wszystkie obecne gatunki przystosowały się do klimatu sprzed rewolucji przemysłowej. Obecnie klimat zmienia się zbyt szybko, więc gatunki nie potrafią się do niego zaadoptować. Więc masz tylko częściową rację.

06.05.2017 3:29 gupol(szukam w OZE)

@jary
nie będzie wiekszych problemów +przy założeniu nie przekraczania pewnego poziomu zaludnienia+"

mylisz się. gęstość zaludnienia jest prawie nieistotna. liczy sie tylko dostęp do taniej energii.
@michalomatek
gatunki nie maja problemów z adaptacją do zmian klimatu. ludzie poprostu fizycznie je eksterminują.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto