IEA ostrzega: obecne działania rządów nie wystarczą dla uniknięcia katastrofalnej zmiany klimatu

Na szczycie energetycznym, który odbył się pod koniec kwietnia 2012, biorący w nim udział ministrowie  zostali ostrzeżeni przed zgubnym trendem jakim jest spalanie paliw kopalnych.

IEA ostrzega, że mizerny postęp światowych rządów w zakresie niskoemisyjnych źródeł energii, oznacza, że cele redukcyjne emisji dwutlenku węgla stają się coraz bardziej nieosiągalne, a świat staje na krawędzi katastrofalnej zmiany klimatu.

„Światowy system energetyczny popychany jest do granic wytrzymałości”, uważa dyrektor wykonawczy IEA Maria van der Hoeven. „Nasze uzależnianie od paliw kopalnych narasta rok po roku. Jest dostępnych wiele czystych źródeł energii, ale nie są one wdrażane na tyle szybko, by pozwoliło to na uniknięcie potencjalnie katastrofalnych konsekwencji”.

Przy obecnym kursie, świat jest na drodze do ocieplenia atmosfery o 6 stopni jeszcze w tym wieku. Jak uważają naukowcy i eksperci IEA będzie to katastrofą, która zniszczy rolnictwo, zmieni całe regiony planety w nieprzyjazne życiu pustkowia, spowoduje znaczne podniesienie się poziomu mórz i doprowadzi do masowych emigracji. Maria van der Hoeven otwarcie obwiniła o ten stan rzeczy polityków, wzywając ministrów do podjęcia wreszcie potrzebnych działań.

Wg dyrektor IEA „Obecny stan rzeczy jest nie do przyjęcia, bo mamy obowiązek podjęcia działań, a najlepszy moment jaki do tego mamy jest właśnie teraz. Emisje CO2 są na najwyższym poziomie w historii, a przy kontynuacji obecnego trendu do 2020 roku wzrosną o 1/3, a do 2050 roku podwoją się. To droga prowadząca do wzrostu średniej temperatury Ziemi o co najmniej 6°C jeszcze w tym stuleciu”.

W swoim raporcie „Mierząc postęp w czystej energii” IEA analizuje 11 kluczowych wskaźników postępu badań w obszarze niskowęglowej energii, w tym m.in. odnawialnych źródłach energii, energii jądrowej i CCS.

Summary of Progress

Jak stwierdzają eksperci IEA, z tych 11 celów tylko 1 ma szansę zostać spełniony – konkurencyjność energii z „konwencjonalnych” źródeł odnawialnych (woda, wiatr na lądzie, biomasa i panele fotowoltaiczne).

Eksperci IEA stawiają przed światem do 2020 roku cel wytwarzania z odnawialnych źródeł 28% energii, a do roku 2035 47%. Obecny udział odnawialnych źródeł energii stanowi jedynie 16%.

Jeśli chodzi o wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla, tu obraz wygląda jeszcze gorzej. W ciągu 8 lat świat potrzebuje prawie 40 elektrowni, które miałyby zostać wyposażone w owe technologie. Do tej pory taki system nie powstał w żadnej z elektrowni.

Plany zwiększenia mocy energetyki jądrowej do 2025 roku zostały zmniejszone o 15%. Przyczyną jest zeszłoroczna awaria w  japońskiej Fukushimie. Naukowcy mówią, że jeśli chcemy uniknąć wzrostu globalnej temperatury o więcej niż 2°C w stosunku z przed epoki przemysłowej (2°C jest granicą bezpieczeństwa, za którą czeka  katastrofalna zmiana klimatu) braki postępu w tych obszarach będą musiały zostać nadrobione gdzie indziej, np. poprzez dalszy wzrost udziału energii odnawialnej.

Dojrzałe „konwencjonalne” odnawialne źródła energii mają jednak ograniczone możliwości – większość z najlepszych miejsc do budowy elektrowni wodnych jest już w wielu krajach wykorzystana. Świat pilnie potrzebuje przestawienia się na inne technologie, takie jak morska energia wiatrowa, jeśli cele ograniczenia emisji CO2 mają zostać zrealizowane.

Najbardziej opłacalnym sposobem redukcji emisji dwutlenku węgla, zapewniającym jednocześnie wzrost bezpieczeństwa energetycznego jest efektywność energetyczna. Raport stwierdza jednak, że przedsiębiorstwa i rządy w nią nie inwestują.
Postęp jest również mizerny w przypadku samochodów elektrycznych i bardziej efektywnych pojazdów. 

Połowa budowanych elektrowni węglowych używa starej i nieefektywnej technologii, zamiast nowoczesnych, efektywniejszych rozwiązań. Van der Hoeven powiedziała: „Mam nadzieję, że rządy zwrócą uwagę na te ostrzeżenia przed zbyt wolnym postępem w realizacji celów i wezmą się za zbieranie szeregu korzyści, jakie może nieść ze sobą transformacja do źródeł czystej energii: od bezpieczeństwa energetycznego, przez korzyści gospodarcze, po środowiskowe.”

Tłumaczenie: Hubert Bułgajewski

ang Źródło: The Guardian

Komentarze

10.11.2012 9:21 PAPA OHARA

Może to co napiszę niektórych z Was zirytuje, ale tak szczerze mówiąc nie sądzę aby jakiekolwiek działania proekologiczne mające na celu zmniejszenie emisji CO2 przyczyniły się znacząco czyli w sposób wymiernie odczuwalny do tego co się dzieje i będzie działo w klimacie. Już wyjaśniam dlaczego tak uważam. Przede wszystkim człowiek ma w naturze/genach zaprogramowane, że zużywa wszelkie dobra czy mu to potrzebne czy nie. Wyobraźmy sobie, że od jutra cała nasza światowa energetyka, samoloty, samochody etc. przestają potrzebować węgla, ropy i gazu. Przeszliśmy na nisko emisyjne lub bez emisyjne źródła energii (nie wnikam jakie) i co dalej dzieje się z paliwami kopalnymi? Otóż jestem zdania, że dzieje się dokładnie to co teraz bo one po prostu są a przecież nie leży w naszej naturze zostawienie ich w spokoju, to byłoby wręcz marnotrawstwo, prawda? Zapewne ceny tych surowców znacząco by spadły ale i tak znaleźliby się chętni na ich wydobycie a już na pewno na ich zużycie. Dawniej galon paliwa kosztował w USA kilkanaście centów i wydobycie oraz dystrybucja były opłacalne. Mogłoby się nawet okazać, że mniej ekonomiczne stają się źródła ekologiczne i tą drogą bardzo szybko powrócilibyśmy do spalania paliw kopalnych. W krajach biednych i mało rozwiniętych gdzie emisja CO2 na mieszkańca na rok jest mniejsza niż u nas na jeden dzień, ludzie zaczynają dążyć do cywilizacji i prędzej czy później im się to uda. Nie będzie ich stać na proekologiczne źródła energii więc będą rozwijać się w oparciu o tanie technologie węglowe sprzed kilkunastu lat. Wzorcowym przykładem tego są dzisiaj Indie gdzie poziom życia się zwiększa a emisje gazów cieplarnianych rosną w tempie geometrycznym. Z przerażeniem obserwuję zapędy Rosji do eksploatacji olbrzymich złóż ropy i gazu w Arktyce, a wiem, że ich wydobycie jest jedynie kwestią czasu. Putin powiedział kiedyś, że to bardzo dobrze iż Arktyka się topi bo dzięki temu uzyskamy dostęp do tych zasobów ropy i gazu. W swoim wywodzie pomijam już fakt, ze światowe fortuny i ich kapitał "siedzi w ropie" i chociażby dlatego nic w tej kwestii się nie zmienia. Tak reasumując bo zapewne trochę masło maślane napisałem, porównałbym paliwa kopalne i ich zużycie do faceta i skrzynki piwa. Wyobraźcie sobie, że ten facet nie ruszy tego piwa ...

10.11.2012 13:47 tylko gość

@papa ohara, świetnie to podsumowałeś, wręcz genialnie!!! nic dodać nic ująć

10.11.2012 18:29 piko

Lamenty IEA i listy kluczowych wskaźników na nic się nie zdadzą w świecie, w którym wzrost PKB jest uważany za nadrzędny cel. Co z tego, że podśrubujemy trochę normy zużycia paliwa na 100km skoro co roku przybywa na drogach miliony samochodów? Te nowe samochody zeżrą z nawiązką oszczędności przyniesione przez nowe normy. Co z tego, że wprowadzimy normy efektywności energetycznej z metra kwadratowego budynków skoro wszędzie powstają całe miasta i osiedla coraz bardziej przestronnych (często do przesady) domów? Te nowe osiedla i infrastruktura potrzebna do ich wspomagania (autostrady, koleje, zużycie wody, itd) zniwelują z nawiązką oszczędności energii wynikając z podwyższenia norm. Co z tego, że przemysł podniesie trochę wydajność na jednostkę energii kiedy miliony najmocniejszych mózgów na świecie myśli głównie o tym jakby tutaj stworzyć nowy rynek, nowe zapotrzebowanie i zbudować nowe fabryki? Ten nowy przemysł połknie z nawiązką energię zaoszczędzoną dzięki ulepszonej efektywności.

Niestety, podobnie jak Papa, trudno jest mi uniknąć konkluzji, że tradycyjna droga rozwoju światowej gospodarki biegnie po torze nieuniknionej kolizji z prawami natury rządzącymi klimatem.

10.11.2012 20:40 logic

No to trzeba było sie nie rozmnażać w nadmiernych ilosciach to by nie było potrzeby opierania gospodarki na PKB i wzroscie zeby zapewnić prace takiej populacji.

11.11.2012 0:18 gupol

I gdzie jest UE z jej socjalizmem?

11.11.2012 12:52 logic

Jest w du.....e jak widać :)

12.11.2012 10:12 Galahad

@Papa
Jak widzisz nikogo nie zirytowałeś :). To że zmierzamy powoli ku katastrofie zaczyna być niemal pewne...

12.11.2012 18:53 Jerzy

Wolny rynek to droga do samozagłady. Interesy jednostki nie mogą być ważniejsze od interesów wspólnych. My już tego doświadczyliśmy. Mam na myśli złotą wolność szlachecką i liberum veto. Skończyło się rozbiorami. Teraz mamy wolność gospodarczą, która niechybnie doprowadzi do upadku cywilizacji.
Uważam, że bez zmiany ustroju gospodarczego ludzkość nie zdoła uniknąć katastrofy.
Z drugiej strony, czy warto tę ludzkość ratować. Co dobrego zrobiliśmy dla tego świata?

13.11.2012 1:19 gupol

logic ma najlepszą receptę: ma z czego żyć więc ma gdzies tych co nie mają. nie ma dzieci, żony ani nawet żeńskiej przyjaciółki więc ma gdzieś tych co je mają. widzi sens życia w powyższych 2 punktach więc ma gdzieś tych co widzą go gdzie indziej. gdyby wszyscy mieli takie fobie społeczne, kompleksy i ten rodzaj upośledzenia emocjonalnego, nie mielibyśmy żadnych problemów, szczególnie z emisją CO2:) trzeba tylko wynaleźć maszynę która sformatuje ludzkie mozgi, żeby wszyscy byli logic:)

13.11.2012 10:30 Adi

Problemy, którymi zajmuje się ten portal zaczynają przesączać się do środowisk ekonomicznych:

http://forsal.pl/artykuly/661048,buchanan_czy_wzrost_gospodarczy_nas_zabije.html

13.11.2012 16:13 Radosław

Na pewno nieograniczony wzrost na jednej planecie nie jest możliwy, ale nie twierdziłbym ze właśnie są jego granice. Jeżeli energia słoneczna uzyskana tylko z pustyń może pokryć 600-krotnie obecne zapotrzebowanie na energię, to możliwy jest 600-krotny wzrost gospodarczy.

Problemy które obecnie mamy wynikają w braku przystosowania, z braku samej wiedzy i świadomości problemu przed którym stoimy. Paliw kopalnych nie produkowaliśmy, nie pamiętamy czasu ich powstania więc nie myślimy o nich w kategoriach, że może ich zabraknąć.

Moim zdaniem podobna sytuacja wydarzyła się już raz w historii ludzi. Był to okres gdy ludzka populacja rozwinęła się do tego poziomu, że brakowało zwierzyny łownej i nasiliły się walki o każdy skrawek lasu. W ten sposób wyparliśmy chociażby neandertalczyków, ale także w późniejszym paleolicie toczył się ostre walki o żyzne terytoria w delcie nilu, czy w późniejszej mezopotamii.

Jednak dziś nie pamiętamy o ludziach którzy wtedy ginęli z rąk braci walczących o pożywienie. Pomysłowość ludzka rozwinęła rolnictwo a populacja zwiększyła się tysiąckrotnie, mimo że im wydawałoby się to, niemożliwe.

14.11.2012 22:29 logic

Ale mam pasję :)

15.11.2012 2:20 piko

@Radosław: „Jeżeli energia słoneczna uzyskana tylko z pustyń może pokryć 600-krotnie obecne zapotrzebowanie na energię, to możliwy jest 600-krotny wzrost gospodarczy.”

Naprawdę? A może się zastanowimy przez chwilę jak ten wzrost zagospodarować? Rozważmy dwa podstawowe warianty:

Wariant 1: Popyt na mieszkańca nie wzrasta ale rozmażamy się jak króliki tak żeby liczba ludzi na świecie wzrosła proporcjonalnie dor wzrostu gospodarczego czyli też 600-krotnie. Jeśli dobrze policzyłem, taki wzrost zaludnienia w Polsce wymagałby rozrostu np. Warszawy (nie licząc przedmieść) do rozmiaru całego kraju. A gdzie pomieścić inne miasta, miasteczka i wsie, które też z założenia rozrosły się 600 razy? Gdzie produkować żywność dla tych kroci? Skoro w Polsce będziemy mieszkać w kilkudziesięcio-warstowym megalopolis to wyobraźmy sobie jaki tłok będzie w Chinach? Gdzie postawić biura i fabryki? Może na Marsie?

Wariant 2: Zatrzymujemy wzrost zaludnienia na dzisiejszym poziomie ale za to każdy z nas konsumuje 600 razy więcej. Tutaj też mamy maleńki problem. Czy będziemy jeść 600 razy więcej czy może będzie nas stać na takie rarytasy, o których się nie śni dzisiaj największym bogaczom. Czy będziemy potrzebować garaży na 600 samochodów (lub 1200 bo moja żona też „potrzebuje” zmieniać samochód dwa razy dziennie). Oczywiście metraż przeciętnego domu też musi wzrosnąć do około 60.000 metrów kwadratowych bo gdzie będziemy przechowywać tą 600-krotnie większą liczbę gadżetów? Nie mówiąc już o armii robotów domowych niezbędnych do robienia chociażby zakupów bo kto z nas znajdzie czas żeby te wszystkie gadżety kupić? Na ekranie telewizorów będziemy pewnie oglądać 600 programów równocześnie bo przecież ilości czasu na dobę nie pomnożymy.

Oczywiście możliwe są niezliczone warianty pośrednie, niestety wszystkie prowadzą do podobnych absurdów. Ale nie upadajmy na duchu! Trzeba myśleć niekonwencjonalnie. Przy odrobinie wysiłku można przecież trochę pomanipulować ludzkimi genami i zminiaturyzować nas do wielkości szczurów. Ale dlaczego skończyć na szczurach? Trochę dodatkowej innowacji i skurczymy się do wielkości karaluchów albo pcheł! Tym genialnym manewrem upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze niesamowicie rozszerzymy swoją efektywną przestrzeń życiową i po drugie – z punktu widzenia śladu ekologicznego – praktycznie znikniemy z powierzchni Ziemi i automatycznie uratujemy naszą planetę od ruiny.

16.11.2012 5:32 Mściwoj

Zgadzam się z tym co napisał @Papa Ohara (jestem w mniejszości, która zostawi piwo w spokoju:) ), a zwłaszcza @Piko (w pierwszym poście). Te wprowadzane obecnie 'proekologiczne' działania a zwłaszcza budowa nowych domów i mieszkań ( w tym energooszczędnych) jest całkowicie bezcelowe. Energia włożona w budowę każdego nowego domu i infrastruktury nigdy nie będzie zniwelowana potencjalnymi oszczędnościami.
Popatrzcie na Polskę wieczorem - ile jest pustych, nieoświetlonych domów i mieszkań. A spośród tych które są użytkowane - zwłaszcza dużych domów - w jakim stopniu są wykorzystywane. Śmiem twierdzić, że MATEMATYCZNIE w Polsce nie potrzeba już wybudować żadnego nowego domu.
Obecna potrzeba budowy wynika tylko i wyłącznie z nierównomiernego rozkładu dóbr, zachcianek, lub nieumiejętności współżycia z rodziną.
Dlatego w obecny kształcie ewentualnie jestem za termomodernizacją ISTNIEJĄCYCH budynków.
Zresztą żałosne są i sprzeczne intencje EU w promowaniu niskiej emisji CO2 i energooszczędności przy jednoczesnym forsowaniu chociażby 'prawa do turystyki', oczywiście samolotem i najlepiej na drugi koniec Ziemi.
Co do rozmnażania się, zdaję sobie sprawę z tego, ze istnieją osobniki, które jeszcze nie odkryły naturalnej przyjemności z faktu bycia rodzicem.
Zastanawiam się, czy obecna w wielu ludziach chciwość i irracjonalna chęć posiadania, nie są pokłosiem tych czasów, o których pisze @Radosław.
To, że @Radosław pisze, że jest możliwy 600 krotny wzrost gospodarczy nie znaczy, że takiego wzrostu chce i że ma on nastąpić. Wynika z tego tylko tyle, że istnieje pole manewru. Na tym tle nie rozumiem histerycznego postu od @Piko.

16.11.2012 16:09 fraktal

@ Logic
Piękna ta twoja pasja, nie ma co.

17.11.2012 22:51 piko

@Mściwój – czego w moim ostatnim poście nie rozumiesz? Używając prostej arytmetyki (i sporej dozy sarkazmu, który najwyraźniej pomyliłeś z histerią :) ) pokazałem że 600-krotny wzrost jest po prostu absurdalny. I to wszystko. Referat na bardziej ambitne (a raczej niedorzeczne) pytanie: „czego @Radosław nie miał na myśli stawiając swoją tezę o 600-krotnym wzroście” nie był absolutnie moim celem. :)

Żarty na bok, podobne ekstrapolacje pomiędzy teoretycznymi zasobami energii i wzrostem widzę bardzo często i dlatego postanowiłem napisać mój post. Każdy kto spędził trochę czasu na tym portalu powinien zdawać sobie sprawę, że problem zasobów energii to tylko jedna z wielu barier stojących przed światem. Bariera areału pól uprawnych, bariera zasobów słodkiej wody, bariera wyczerpania się zasobów ryb w oceanach, bariera kurczących się dżungli równikowych, to tylko początek długiej listy. Osobiście uważam, że podwojenie światowego PKB będzie dla Ziemi zabójcze, nie wspominając już o wzroście wielokrotnym, bez względu na ilość energii jaką będziemy mieli teoretycznie i praktycznie do dyspozycji.

gra kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    Marcin Popkiewicz - notka biograficzna w TVN"O co chodzi"

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto