50 miesięcy, aby ocalić świat

Pomimo jasnych ostrzeżeń ekologów, że zmiany klimatu stanowią ogromne zagrożenie nie tylko dla środowiska, lecz także całej światowej gospodarki, wielu decydentów się nimi nie interesuje. Naukowcy, działacze i zaangażowani obywatele nadal starają się zainteresować tym tematem opinię publiczną. Czasu, aby ochronić klimat, mamy bardzo niewiele – według organizacji One Hundred Months zostało nam tylko 50 miesięcy.

Świat na rozdrożu

Na stronie One Hundred Months zegar nieubłaganie odlicza czas, który nam pozostał do katastrofy ekologicznej, do osiągnięcia „punktu bez odwrotu". Punktem tym ma być wzrost globalnej temperatury powyżej 2 st. C. Jest to według klimatologów granica, po przekroczeniu której klimat wejdzie na ścieżkę nieprzewidywalnych i nieodwracalnych zmian, następujących po sobie niczym efekt domina.

One Hundred Months powstało w 2008 roku. 1 października br., na półmetku akcji, w liście otwartym opublikowanym w "The Guardian" koalicja instytucji naukowych i indywidualnych naukowców zaapelowała do zarówno brytyjskiego rządu, jak i tamtejszej opozycji o podjęcie działań na rzecz klimatu. "W tym roku odnotowano rekordowy ubytek lodu morskiego i koncentrację gazów cieplarnianych nad Arktyką na najwyższym poziomie od prawdopodobnie 800 tys. lat. Niszczycielskie susze i rekordowe temperatury wypaliły tereny na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Lecz ku naszemu rozczarowaniu temat zmian klimatycznych i zmienności pogody spadł daleko w programie politycznym, podczas gdy powinien on być priorytetowy. Pozostają one jednakże jednym z największych zagrożeń dla ludzkiego postępu. Zajęcie się tymi problemami może stanowić ogromną szansę dla gospodarki".

Bezczynność jest wyrazem "bezmyślności i krótkowzroczności" – piszą eksperci. Wzywają polityków, aby przedstawili pomysły na walkę z emisjami dwutlenku węgla i zmianami klimatu. Tego samego dnia, w którym został opublikowany list, "Guardian" uruchomił interaktywną stronę, na której można zapoznać się z pomysłami podpisanych pod listem, innych osób publicznych oraz czytelników dziennika. Każdy chętny może zamieścić własną propozycję działań, które należy przedsięwziąć w ciągu najbliższych 50 miesięcy. Sugestie są różne: od organizacji masowych protestów po wykorzystanie funduszy emerytalnych. Zdaniem wszystkich pytanych przejście na niskoemisyjną gospodarkę to trudny i pracochłonny proces, ale jednocześnie stanowi szansę na zwiększenie globalnego dobrobytu.

Oto kilka pomysłów:

Jayati Ghosh, profesor ekonomii, Jawaharlal Nehru University, Indie: W krajach rozwijających się najważniejsze cele to pomoc ludziom w przystosowaniu się do zmian klimatu, które już można zobaczyć i znalezienie sposobów ich łagodzenia bez obciążania biednych lub utrudnienia im dostępu do podstawowych towarów i usług.

Bill McKibben, autor "Końca natury" i założyciel 350.org: Będziemy pracować ciężej – w ciągu najbliższych 50 miesięcy mamy zamiar iść prosto na koncerny paliwowe, których model biznesowy oznacza zniszczenie systemu klimatycznego planety. My albo oni i wolałbym, żebyśmy to byli my.

Barbara Stocking, dyrektor wykonawczy Oxfam: Prawda jest taka, że styl życia w krajach bogatych nie jest kompatybilny z naszymi wysiłkami na rzecz zwalczania zmian klimatu. Nasza nadmierna konsumpcja zasobów odbywa się kosztem szans życiowych tych, którzy są pozbawieni sprawiedliwego podziału dostępu do wody, energii i żywności.

Gus Speth, były administrator Programu Rozwoju Narodów Zjednoczonych: Doszedłem do wniosku, że to, co jest nam potrzebne, to masywny, uliczny protest obywateli: globalny Plac Tahrir.

Vivienne Westwood, projektantka: Najważniejszym zadaniem jest zaangażowanie opinii publicznej. Musimy zaangażować publiczność do powstrzymania zmian klimatu... Musimy przestać być mili i powiedzieć prawdę, wskazać winę tam, gdzie jej miejsce.

Davenport Juliet, dyrektor wykonawczy Good Energy: Firmy muszą być zachęcane do zachowywania się w sposób, który leży w interesie długoterminowym wszystkich, a nie tylko ich własnym, krótkoterminowym.

Kumi Naidoo, dyrektor wykonawczy Greenpeace International: Namawiamy do wychodzenia na ulice w coraz większych ilościach, w pokojowych aktach obywatelskiego nieposłuszeństwa. Prawdą jest powiedzenie, że czyny mówią głośniej niż słowa i niestety to wydaje się być jedynym sposobem, aby nasi przywódcy zaczęli słuchać.

Rozwój bez katastrofalnej destabilizacji klimatu to ogromne wyzwanie stojące przed dzisiejszym społeczeństwem. Pomysły przedstawione na łamach "Guardiana" mają być zalążkiem dla ambitnych i innowacyjnych rozwiązań, stanowić inspirację dla decydentów. Na działanie zostało już niecałe 50 miesięcy – zegar dla klimatu tyka coraz głośniej. Czy uczestnicy nadchodzących negocjacji w Dausze zdają sobie z tego sprawę i będą w stanie przekonać wszystkich do szybkiego działania?

Więcej pomysłów

Strona inicjatywy

Treść listu

pl Źródło: Chrońmy Klimat

Komentarze

31.10.2012 2:15 annaz

Kiedyś pewien zakonnik, pytany przed Wigilią, czy to moralne jak traktujemy wówczas karpie, odpowiedział coś w duchu, że „w ogóle chodzi o to, żeby żyć delikatniej”. To „żyć delikatniej” bardzo wbiło mi się w pamięć i powracało wiele razy w sytuacjach, w których miałam wrażenie, że zapędziliśmy się bardzo daleko i nie wiadomo jak wyjść. To co mam tu na myśli Katechizm Kościoła Katolickiego precyzyjnie opisuje w punkcie 1809: „Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych”. Po tym wyjaśnieniu mogę powiedzieć, że gdybym miała zgłosić w opisywanej inicjatywie swój pomysł na uratowanie świata byłoby to: „Żyć delikatniej”.

31.10.2012 8:41 Mały Miś

A wystarczyłoby zaprząc dużą grupę naukowców zajmujących się inżynierią genetyczną by opracowali nowy rodzaj drzew, wyselekcjonowany pod kątem pobierania dwutlenku węgla i przystosowania się do różnych warunków atmosferycznych.

Następnie zasadzić drzewa w pobliżu tych miejsc które emitują najwięcej dwutlenku węgla: elektrownie, fabryki,miasta(ruch uliczny)

31.10.2012 14:49 Adi

Jeżeli zmiany klimatu przyniosą susze i w konsekwencji pożary to żaden, nawet najlepiej zmodyfikowany gatunek drzewa tego nie wytrzyma.

Ja proponuję hasło 3 x 15.
15 dolarów za litr benzyny, 15 dolarów za kilo węgla i 15 dolarów za kilometr przejechany samochodem.



Oczywiście żartowałem.

31.10.2012 15:14 Galahad

Naprawdę nie trzeba nam specjalnych drzew z odpowiednio zmodyfikowanymi genami :). Wystarczyłoby obsadzić drzewami z powrotem tereny z których je wycięto. Efekt, jak skutki wielkich epidemii z okresu końca średniowiecza i z końca XIX wieku, byłby naprawdę szybki. Tylko jak to pogodzić ze stale rosnącą populacją i kto za to zapłaci. Nie łudźmy się - jeśli sama Ziemia nie znajdzie ujemnego sprzężenia zwrotnego to ludzie nic z tym nie zrobią. Sprawę znamy od 30 lat, i od 30 lat kończy się na próżnym gadaniu, któremu przeczy codzienna praktyka.

31.10.2012 19:09 Devak

Chciałbym aby pamięć o naszym pokoleniu nie ograniczyła się jedynie do tego, że byliśmy ostatnim pokoleniem, które mogło zawrócić znad skraju przepaści.
Ale nie jestem optymistą i nie wierzę, że ludzie się opamiętają. A my dla przyszłych pokoleń o ile oczywiście takie będą pozostaniemy przeklętą generacją...

31.10.2012 19:30 bojesie

modlitwa?
http://www.youtube.com/watch?v=WcfzFr3C2vU

31.10.2012 20:57 Dragon

Odnośnie możliwości wyciągania CO2 przez drzewa, cytując z http://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/169/31-ostatnia-deska-ratunku

Drzewa to naturalne systemy wychwytujące węgiel. Wysysają CO2 z powietrza i nie łamią żadnych praw fizyki. To urządzenia typu dwa w jednym: instalacje wychwytu CO2 zasilane wewnętrznymi elektrowniami słonecznymi. Wychwytują węgiel przy użyciu energii pozyskanej ze Słońca. Paliwa kopalne, które spalamy, też kiedyś powstały w tym procesie. Nasuwa się więc sugestia – a gdyby tak wykorzystać odwrotność spalania? Gdyby tak tworzyć drewno, grzebać je w dziurze w ziemi, podczas gdy zaraz obok ludzkość nadal wydobywa drewno kopalne i je spala? Idiotyczny pomysł – grzebanie lasów i jednoczesne wykopywanie pogrzebanych lasów. Tak czy owak, policzmy, jaki areał trzeba by obsadzić lasem, by rozwiązać problem zmian klimatu.

Najlepsze drzewne „fabryki” w Europie wychwytują dwutlenek węgla w tempie około 10 ton suchego drewna na hektar rocznie, co odpowiada około 15 tonom CO2 na hektar rocznie.

By skompensować europejskie emisje rzędu 11 ton CO2 rocznie, potrzebujemy 7500 metrów kwadratowych lasu na osobę. Owe 7500 metrów kwadratowych na osobę to dwukrotność powierzchni Wielkiej Brytanii na osobę. Poza tym trzeba by znaleźć miejsce na trwałe składowanie 7,5 ton drewna na osobę rocznie! Przy gęstości drewna rzędu 500 kg/m3 drewno każdego Europejczyka zajmowałoby 15 m3 rocznie. Drewno na całe życie (które, pamiętajmy, musi być bezpiecznie zmagazynowane i nigdy nie może pójść z dymem) zajęłoby 1000 m3. To pięciokrotność powierzchni całkowitej przeciętnego domu. Ktokolwiek chce leczyć klimat drzewami, musi zdać sobie sprawę, że potrzeba ogromnych połaci lasu. Nie wiem, czy to w ogóle możliwe [przy okazji tego projektu, zabierając biomasę z lasu, zamiast pozwolić powrócić jej do obiegu biologicznego, doprowadzilibyśmy do wyjałowienia ziemi – red.]

01.11.2012 4:44 Bartek S

Nie istnieje zadna techniczna mozliwosc, odseparowania CO2 ktore juz wemitowalismy do atmosfery.

CO2 ktore wemitowalismy i emitujemy pozostanie tam przez millenia.

Ja osobiscie zupelnie nie przejmuje sie zmianami klimatu, sadze ze sam Peak Oil rozwali nas znacznie wczesniej, zmiany klimatu pomoga oczywiscie ale sam PO wystarczy :(

01.11.2012 18:38 Marcin Piotr

@Dragon
Miejscem na składowanie tego drewna (przynajmniej częściowo) mogłyby być kopalnie. Ale to nie jest akurat największy problem.
Jak rozumiem idea składowania drewna miałaby na celu umożliwić nam nieskrępowane korzystanie z paliw kopalnych. Ale jeżeli już chcemy być tacy "zieloni" to czy nie lepiej po prostu wykorzystać drewno jako paliwo? Jest to:
1. Prostsze
2. Popiół drzewny można wykorzystać jako nawóz (i to dobry nawóz!). Popiół z węgla- nie.

Gdybyśmy jednak chcieli tak zrobić to:
Owe 11 ton/osobę/rok to łączna ilość nie tylko ze spalenia węgla ale też z ropy i gazu. Przerabiać drewno na węgiel i potem benzynę w syntezie Fishera-Tropsha? Można, ale... Jaka była by końcowa efektywność tego procesu (drewno- węgiel drzewny- ropa-silnik spalinowy)?
-1000 kg drewna-> około 300 kg węgla drzewnego (nie licząc drewna potrzebnego na opał). Czyli w rzeczywistości 200 kg
-200 kg węgla -> 40 kg benzyny (jeżeli dobrze pamiętam)
-sprawność silnika spalinowego...
Wydaje mi się, że korzystniej byłoby wrócić do starego, dobrego silnika parowego z jego 15% efektywnością. A jeszcze lepiej byłoby odkurzyć również nie młody silnik Stirlinga, którego efektywność wg danych jakie widziałem jest lepsza od tradycyjnego silnika spalinowego (a w każdym razie nie jest gorsza)

01.11.2012 21:34 Pieszko

Wszystkie te pomysły nie dotykają sedna sprawy. Jeśli nie nastąpi redukcja populacji to żadne działania proekologiczne nie przyniosą rozwiązania problemu. Przy obecnym zaludnieniu presja na środowisko jest tak wielka, że nawet wody nie wystarcza dla wszystkich, nie mówiąc już o energii, glebie, żywności i minerałach. W pierwszej kolejności trzeba wprowadzić politykę jednego dziecka w skali światowej. A dopiero potem należy wprowadzać pozostałe zmiany. Bez tego niepopularnego kroku nic znaczącego się nie da zrobić.

02.11.2012 2:44 gupol

@pieszko
to nie populacja lecz hiperkonsumpcja stanowi główny problem. zmniejszmy populację a wszyscy będą milionerami? to dopiero utopia i krótkowzroczność. zmniejszmy ją jeszcze bardziej a wszyscy będą miliarderami... sory ale to tak nie zadziała. tak jak zatrzymanie wzrostu emisji CO2 nie spowoduje spadku ppm CO2 w atmosferze. tu nie ma aż tak prostych, liniowych zależności. bądźmy realistami.

02.11.2012 9:45 Adi

@ Pieszko

Polityka jednego dziecka niesie ze sobą bardzo duże zagrożenia. Np w Polsce jest 1,3 dziecka na kobietę. Nie ma zastępowalności pokoleń. Podobnie jest w Chinach. Za 40 lat demografia będzie wyglądać tak, że 2/3 społeczeństwa to będą starsi ludzi, emeryci. To będziemy my tutaj dziś piszący. Jeżeli dalej będzie demokracja, będzie konflikt pokoleń. Jeżeli starsi zechcą utrzymać jako taki socjal, emerytury itp, to będą musieli opodatkować swoje dzieci w wysokości 100% ich dochodów. Co ciekawe starsi zawsze przegłosują młodych. Dyktatura starców. Jak to się skończy nie wiem, ale nic dobrego nas nie czeka na starość. Może nasze własne dzieci będą musiały nas zabijać albo porzucać gdzieś w rowie?

02.11.2012 10:06 Adi

@ gupol
pytanie - co rozumiesz pod pojęciem hiperkonsumpcja? W mojej ocenie trzeba odwrócić pytanie - zdefiniować jakie potrzeby 7 miliardów ludzi mogłyby być zaspokojone w taki sposób aby w sposób trwały nie naruszać środowiska.
Na tak postawione pytanie odpowiedź w mojej ocenie będzie taka, że byłyby to potrzeby poniżej minimum egzystencji każdego z nas. Wg mnie nic nas nie zatrzyma przed katastrofą, bezwładność naszej populacji jest tak duża, że nie pomogą żadne działania. Grupa świadomych osób może jedynie bezradnie przyglądać się ostatniemu starciu człowieka z Matką Ziemią.

Hawking zasugerował dwie rzeczy: Prawdopodobieństwo życia w kosmosie jest dość duże czego najlepszym przykładem jest pierwsza z brzegu planeta czyli Ziemia. Druga rzecz jest taka że jest dziwne, że mimo tego dużego prawdopodobieństwa występowania życia we wszechświecie, nie nawiązaliśmy kontaktu z żadną inną cywilizacją. Dlaczego? Otóż dlatego, że cywilizacje trwają krótko i same się niszczą. Jestem przekonany i napiszę to znowu, że jest takie prawo natury. Populacje mnożą się na tyle, na ile mogą aż do przekroczenia pojemności środowiska, w którym żyją, a następnie ulegają zagładzie. To jest zaprogramowane tak, jak inne prawa fizyki czy matematyki. I nie ma znaczenia czy mają świadomość zagrożeń tak jak my na tym portalu czy też nie mają.

02.11.2012 17:06 azg

Astronoomowie szacują, że w samej naszej galaktyce Drogi Mlecznej mogą być miliony planet zdolnych do utrzymania życia. Jeśli na 1% tych planet rozwinie się cywilizacja to już jest olbrzymia liczba, nawet jeśli tylko 1% tych cywilizacji przetrwa to nadal zostaje setki wystarczająco dużo. Problemem jest odległość - być może jedna na wiele milionów cywilizacji zdoła odkryć sposób na podróże międzygwiezdne.

02.11.2012 19:16 Pieszko

A ja myślę że po prostu jeśli nas odwiedzają to nie ingerują w naturalny cykl naszego rozwoju. To by było tak jakby drugoklasiście szkoły podstawowej przekazywać wiedzę dla licealisty...

05.11.2012 10:15 Jerzy

@ADI
1. Problemy z zastępowalnością pokoleń są przesadzone - na razie liczba ludności rośnie i nie bardzo wiadomo, jak ten proces zatrzymać
2. Od kilkudziesięciu lat nie ma związku między produkcją a zatrudnieniem. Automatyzacja produkcji sprawiła, że ludzi się zwalnia, a towarów w sklepach nie ubywa. Jest to argument, którym usiłuje się tuszować problem rzeczywisty. Jest nim zły sposób dzielenia produktu światowego. Ciężar utrzymania ludzi starych przerzuca się na pracujących, ale tylko ludzi. Przemilcza się udział w procesie produkcyjnym automatów.
3. Na naszą działalność gospodarczą używamy złych określeń. Nasza tzw. produkcja to w rzeczywistości przetwórstwo surowców, w większości nieodnawialnych. Tych nieustannie ubywa. Równolegle z tym ubywaniem musi ubywać ludzi na świecie. Z chwilą, gdy te surowce się skończą powinno nas być tyle, żeby nasze potrzeby można było zaspokoić surowcami odnawialnymi.
Nie widzę problemów demograficznych, chyba że za taki uzanamy przeludnienie i niemożność bezbolesnej redukcji liczby ludności.

05.11.2012 20:35 Marcin Piotr

@Jerzy
"Problemy z zastępowalnością pokoleń są przesadzone - na razie liczba ludności rośnie i nie bardzo wiadomo, jak ten proces zatrzymać"

Może w Afryce, bo na pewno nie w Polsce. W Polsce (podobnie jak w wielu krajach Europy) liczba ludności spada, więc nie bardzo wiem o co masz na myśli.

06.11.2012 19:03 Jerzy

Mam na myśli skalę globalną. Poza tym u nas dużo młodzieży wyjeżdża za granicę szukając jakiegoś zajęcia. Nie wiem, jaka jest skala tego zjawiska, ale może być przyczyną spadku liczby ludności w Polsce.
Sądzę, że pozostałe dwa punkty wyjaśniły, o co mi tak naprawdę chodzi. Głównie o to, że mniejszy przyrost naturalny nie powinien nas przerażać.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto