'Oil Peak' czy 'Granice Wzrostu'

barylki-ropyZbiera się coraz więcej dowodów na to, że szczyt wydobycia ropy mamy już za sobą. Jednak wielu przyglądających się temu ludzi ma wrażenie, że sytuacja jest dość dziwna, a zdarzenia nie przebiegają tak, jak tego by oczekiwali.

Wielu zajmujących się tematem spodziewało się, że Oil Peak będzie zasadniczo rzecz biorąc kryzysem paliwowym, spowodowanym przez czynniki geologiczne. Oczekiwaliśmy, że rozwiązania proponowane przez Departament Energii w Raporcie Hirscha ang będą wystarczające, aby przeciwdziałać kryzysowi - szczególnie gdybyśmy podjęli działania już 20 lat temu, zamiast czekać z tym do ostatniej chwili. Te rozwiązania to m.in. ropa z piasków roponośnych, poprawa efektywności samochodów czy elektryfikacja transportu.

Dziś, kiedy doświadczyliśmy Oil Peak, okazuje się, że obecna sytuacja wygląda bardziej jak "pudełko" zbudowane nam przez granice wzrostu, a nie kryzys paliwowy. Te granice manifestują się w wielu formach - nie tylko ograniczeń geologicznych związanych z ropą - ale też innymi zasobami, jak woda pitna czy żywność, a także problemami z degradacją środowiska i zmianami klimatu. Nawet system finansowy zachowuje się dość dziwnie.

granice-wzrostu

Rys. Pudełko Granic Wzrostu.

Fakt, że system finansowy również jest "na krawędzi" dla większości ludzi jest niezrozumiały. Są silne powody, aby oczekiwać, że kiedy wzrost w zużyciu zasobów zacznie wyhamowywać, bazujący na kredycie i wymuszonym wzroście system finansowy również zacznie mieć trudności.
Jednak to powiązanie nie jest oczywiste (wyjaśniamy je w rozdziale Kryzys ekonomiczny  oraz artykule wprowadzającym ) wielu więc ludzi jest zdania, że system finansowy miałby problemy tak czy inaczej, niezależnie od kwestii granic wzrostu.

Fakt, że zderzamy się z tak wieloma granicami naraz, powoduje trudności w zastąpieniu jednego zasobu innym, np. ropy biopaliwami.

To zderzenie z wieloma granicami wzrostu na raz oznacza też, że nie tylko podaż paliw ciekłych jest ograniczona przez "pudełko granic wzrostu". Na pokazanym powyżej diagramie pokazuję zamknięte w "pudełku granic wzrostu" nie tylko paliwa kopalne, ale też elektryczność, system kredytowy, przemysł i rolnictwo.

Można by tu dodać jeszcze inne elementy, jak na przykład handel międzynarodowy, systemy rządowe oraz zobowiązania długoterminowe takie jak systemy emerytalne i ubezpieczeń społecznych.

Świat jest ograniczony a jego elementy są ze sobą mocno powiązane, więc nie powinno być wielkim zaskoczeniem, że osiągamy różne granice (do pewnego stopnia) równocześnie.

Systemy takie jak wytwarzanie elektryczności, system bankowy czy rolnictwo są zależne od dostępności skończonych zasobów, zostają więc dotknięte w miarę, jak zderzamy się z różnymi ograniczeniami.

Kolejnym kluczowym czynnikiem w obecnej sytuacji jest czas i koincydencje w działaniu poszczególnych elementów systemu.
Szczyt wydobycia ropy naftowej nadszedł i przeminął, jednak nic strasznego się nie stało. Sklepy są pełne żywności. Cena benzyny spadła i jest całkiem znośna w porównaniu do tej sprzed roku. Jednak, jeśli spojrzeć na sytuację z perspektywy "pudełka granic wzrostu", to nie tylko paliwa ciekłe są ważne, lecz cała sieć współzależnych systemów, na które wpływają ograniczenia "pudełka wzrostu".

Obecny moment, to - mam wrażenie - cisza przed burzą. Świat wszedł w recesję. Zapotrzebowanie na ropę zmniejszyło się, ale moce produkcyjne nie spadły na razie znacząco. Pakiety stymulacyjne zaczęły działać, a pieniędzy w gospodarkach przybyło. Ludzie nie zdają sobie sprawy z sytuacji i mają nadzieję na odbicie gospodarcze, co przejawia się też w odrabiających straty indeksach giełdowych.

Według mnie, najwrażliwszym obecnie systemem jest międzynarodowy system monetarny. Tak długo, jak kraje ufają sobie nawzajem, handel będzie funkcjonować tak, jak dotychczas. Jednak, jak tylko pojawią się pierwsze niewypłacalne kraje, system zacznie się rozpadać. Zamiast liczyć na uregulowanie płatności w przyszłości, inne kraje zaczną domagać się rozliczeń w barterze (handlu wymiennym). Warto pamiętać, że w epoce globalizacji wiele krajów wyspecjalizowało się w określonych produktach czy usługach, praktycznie w całości importując inne (od paliw i surowców naturalnych, przez produkty przemysłowe po żywność).
Załamanie się międzynarodowego systemu finansowego może wywołać poważne zakłócenia w handlu i nakręcić spiralę upadku. Obecna sytuacja wielu krajów wskazuje, że może to nastąpić w każdym momencie.

Czy dojdzie wkrótce do takiego załamania, i kiedy ono nastąpi, zależy od wielu systemów i zdarzeń. Każda destabilizacja, taka jak na przykład ponowny wzrost cen ropy (choćby związany z aktem terrorystycznym czy konfliktem międzynarodowym) rozejdzie się falami po całym układzie - szczególnie prawdopodobne są tu zaburzenia w systemie finansowym.

Uważam, że z powodu silnych powiązań pomiędzy elementami sieci, kiedy już dojdzie do załamania, to wszystko przestanie działać mniej więcej równocześnie. Nie należy liczyć na to, że jakiś element systemu, np. produkcja elektryczności, będzie działać, kiedy zawiodą inne elementy układu. Poważne problemy w funkcjonowaniu niektórych systemów, np. systemu finansowego czy produkcji elektryczności, szybko spowodują awarie innych systemów.

Można patrzeć na załamanie związane z "granicami wzrostu" jak na schodzenie po schodach - przez chwilę nie ma spadku i wydaje się, że sytuacja ustabilizowała się, lecz za chwilę układ znowu gwałtownie spada w dół. Może to następować kilka razy. Jak daleko mamy do kolejnego stopnia?

Co powinniśmy teraz zrobić? - czytaj w theoildrum ang

Komentarze

20.12.2011 23:45 Adi

Wielu ekonomistów twierdzi, że to cisza przed burzą:

http://forsal.pl/artykuly/577673,strauss_kahn_europie_zostalo_zaledwie_kilka_tygodni.html

21.12.2011 6:01 Carlinfan

There are several possible intermediate approaches:

• Find new fuel alternatives--thorium; cold fusion; fourth generation biofuels (Question: Is there time?)

• Build out what we can of alternatives that perhaps aren't running into limits as badly as other things - for example wind turbines, or if one is not concerned about climate change, increased coal generation of electricity; electric trains. (Questions: Will we just run into limits we haven't considered? What do we do when these solutions fail? How many years will these solutions really work?)

• Build out lower tech solutions that have worked in the past--home gardens, small wind mills for farmer, rainwater catchment systems for homeowners, cotton gins, coal fired trains, raising donkeys for labor.

• Build communities of people who want to try to live in more of a sustainable fashion.

One can also work on solving parts of the problem:

• Start teaching skills so that returning to the methods of long ago will not be so problematic.

• Develop open pollinated seeds that will provide a balanced diet for many different climate areas.

• Start encouraging late marriages and one child families.


Ciekawe to, ale sprzeczne z dogmatem żyjących na tym padole monarchii i kapitalistycznego dążenia do zysku. Oczami wyobraźni widzę jak brytyjska, hiszpańska, holenderska rodzina królewska albo rodzina Bushów, Rockefellerów czy innych Kochów albo Walton'ów sama od siebie zaczynając robi na swoim królewskim terenie to:

• Build communities of people who want to try to live in more of a sustainable fashion.

21.12.2011 9:38 MŚCIWOJ

Kilka dni temu przeczytałem, że kraje OPEC zwiększyły limit wydobycia ropy, przez co cena ropy spadła.
Jak to się ma do ciągłych informacji o braku zdolności do zwiększenia mocy wydobycia, z powodu wyczerpywania się dotychczasowych złóż ?
Proszę o odpowiedź.

21.12.2011 11:07 kapucha

Na tej zasadzie, że OPEC jeszcze może zwiększyć swoje moce wydobywcze, ale nie zwiększy swoich zasobów. Ten gest zrobili tylko po to aby nie pogłębić kryzysu jaki szaleje na rynkach światowych. Przecież by nie napchali swoich kieszeni tym, że ludzie by zaczeli masowo oszczędzać i zmniejszali by ilość kupowanych produktów ropopochodnych.
Dam Ci taki przykład: Zostało by Ci pół roku życia, to co byś zrobił zacząłbyś żyć ponad stan i starał się jak najwięcej, ze świata wyciągnąć przed własną śmiercią. Podobnie myślą oni tylko kiedy ta śmierć nastąpi tego jeszcze nie wiemy.

22.12.2011 6:54 Carlinfan

Zasadnicze pytanie, gdzie są naukowe dowody na ilość złóż ropy na podstawie, których sieje się panikę ? Proszę o liczby, zdjęcia 'usg' planety, itp., a nie teorie.

22.12.2011 9:13 Mściwoj

Jeżeli umieram i np. powłóczę nogami, to nie zerwę się nagle do biegu na 100 m.... bo po poprostu nie mam na to sił.
Po drugie, w obliczu śmierci zacząłbym zabezpieczać swoje dzieci, a nie żyć ponad stan "by użyć świata".

22.12.2011 9:45 Carlinfan

Kto żyje ponad stan ? Bo napewno nie zwykli obywatele każdego demokratycznego kraju na tej planecie.

22.12.2011 11:22 mściwoj

@carniflan, odnoszę się do @kapuchy.
A kto żyje ponad stan? To zależy co rozumiesz pod pojęciem "stanu". Patrząc się z perspektywy rabunkowej eksploatacji planety wszyscy żyją ponad stan. Może z wyjątkiem Eskimosów.

22.12.2011 17:43 Realista

Artykuł przywołany przez "Adiego" nie ma nic wspólnego z tematem. DSK słusznie widzi, że "z dnia na dzień topnieje zaufanie inwestorów do polityków", ale proponowane przez niego rozwiązanie - "pobudzanie wzrostu gospodarczego" jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i wszystkim, o czym pisze się na tym portalu. Żeby "pobudzić wzrost gospodarczy" trzeba wpompować do gospodarki dodatkowe pieniądze. Skąd je wziąć? Wydrukować? Wzrosłaby inflacja. Pożyczyć? Wzrosłoby zadłużenie. Ściągnąć z podatków? To spowodowałoby jeszcze większą recesję.

Zasadniczym problemem wszystkich państw Unii Europejskiej (Japonii i USA też) jest dług publiczny. Dług publiczny USA na początku roku przekroczył 100% ich PKB, czyli nawet gdyby wszyscy Amerykanie przez rok pracowali za darmo nie zdołaliby spłacić państwowego długu. Dług publiczny "bezpiecznych" krajów - Niemiec i Francji przekracza 80% ich PKB. Dług publiczny Japonii wynosi 220%! Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie zakłada, ze kraje te kiedykolwiek to wszystko spłacą.

Utworzenie "Europejskich mechanizmów ratunkowych", "Pożyczkodawców ostatniej szansy", czy emisja "euroobligacji", to tylko produkcja dalszego długu. Gdy skończą się na niego kupcy Europejski Bank Centralny przeprowadzi "aktywną politykę monetarną", czyli utopi dług (i nasze oszczędności) w hiperinflacji.

22.12.2011 19:31 Adi

„Obecny kryzys wygląda jak kryzys zadłużenia, ale w istocie jest czymś znacznie głębszym. To kryzys wzrostu gospodarczego,

Realizta - Ten pogląd DSK odpowiada temu, ku czemu się przychylam, zresztą nie sam na tym portalu, dlatego dałem linka. Co do tez, które stawiasz, ja się z nimi w pełni zgadzam. Jedyne co mnie zadziwia, to fakt iż próbuje się zwalczyć ten kryzys stuczkami monetarnymi. Albo ekonomiści i politycy nie rozumieją przyczyn tego kryzysu albo próbują przerzucić jego koszty na obywateli poprzez zniszczenie pieniądza i inflację. Dużo i w ostrych słowach pisze na ten temat profesor Rybiński na swoim blogu, czy kilku innych znanych ekonomistów.

22.12.2011 19:56 Realista

Ja czytam głównie pana Gwiazdowskiego (http://gwiazdowski.blogbank.pl/), choć prof. Rybiński też pisze o tym dużo i z sensem.

22.12.2011 22:47 adaś

@Calinfan.
Pomyśl, czy jeśli leci ci woda z kranu to będziesz kopał studnie? Nie bo z kranu jest taniej i szybciej. To odpowiedz sobie dlaczego Kanada pozyskuje ropę bardzo drogą metodą z piasków roponośnych? Odpowiedź jest prosta, taniej ropy która sama tryska z szybów jest coraz mniej. Gdyby była to by ją kupili a upierdliwe piaski roponośne zostawili sobie na gorsze czasy.

27.12.2011 14:58 Kozioł

Koniec świata już blisko, uhaaaaaa.

29.12.2011 5:09 Carlinfan

@Adaś
Nie mam wiedzy o wydobyciu ropy w Kanadzie.
Ale skoro tryska z szybów coraz mniej to dlaczego w tym roku cena za baryłkę ropy sukcesywnie spada ? Logika chyba tu zawodzi, bo skoro jest coraz mniej to cena powinna wykładniczo lecieć w górę.

29.12.2011 22:36 adaś

@CARLIFAN.
Ta wiedza jest bez problemu dostępna w internecie. Nie tylko Kanada ma piaski roponośne. Poczytaj, bo warto zastanowić się dlaczego wydobywamy tak skomplikowaną i drogą metodą.
Odnośnie ceny to logika wcale nie zawodzi. Gdy ropa będzie za droga to rolnicy wrócą do koni, sąsiedzi będą jednym samochodem jeździć do pracy, wielu wybierze rower albo kolej. Już teraz, gdy cena benzyny wzrosła do 5,50 trudno wejść do porannych pociągów dwie lub trzy stacje przed Poznaniem. Podejrzewam, że w innych miastach jest podobnie. Wykładniczo rosną ceny tylko tych produktów których w żaden sposób nie potrafimy zastąpić. Gdy w danym roku jest nieurodzaj na śliwki, to ich cena nie rośnie dziesięciokrotnie, bo mamy jeszcze jabłka ,gruszki itd. Kiedyś żelazo było drogie i domy wznoszono bez użycia gwoździ. Jeszcze dziś niektórzy cieśle to potrafią, no ale po co tak robić, przecież gwoździe tanie. Na razie :). Z ropą niestety jest gorzej, bo z dnia na dzień nie ma jej czym zastąpić. Jak drożeje to jest kryzys. Jak kryzys to popyt spada, cena też. Wychodzimy z kryzysu, cena rośnie i znów kryzys. Jeszcze nie raz będziemy to przerabiali. (kryzys ma oczywiście wiele innych przyczyn, ale cen ropy nie można pomijać)

Dodaj komentarz

Kod
kalkulator symulator

Informacje

Portal współfinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch, opieka merytoryczna DS Software.



logowanie | nowe konto