Ceny ropy Brent od prawie roku utrzymują się powyżej 100
dolarów za baryłkę. Do tego złoty osłabił się w stosunku do dolara. Rezultat?
Półtora roku temu, w artykule 5 zł za litr benzyny? Szybciej niż ci się wydaje, pisaliśmy, że „może ziścić się koszmar wszystkich kierowców i za paliwa będziemy płacić... 5 zł”. Gdy na początku roku cena zwykłej benzyny przekroczyła 5 złotych, eksperci mówili o trzęsieniu ziemi. 6 złotych za litr benzyny to będzie szaleństwo – wieszczył Andrzej Szczęśniak, analityk rynku paliw. I szaleństwa się doczekaliśmy.
Dzisiaj niemożliwe stało się możliwe, a benzyna jest już po 6 złotych. Na razie tylko na najdroższych stacjach i tylko ta wysokooktanowa. Ale ceny 95-tki, a także oleju napędowego, praktycznie codziennie pną się do góry i już sięgają 5,50 złotych. Cytując dalej:
„Eksperci ostrzegają, że to nie koniec podwyżek paliw. Od nowego roku zdrożeje też prąd, ogrzewania, papierosy, żywność i ubrania. (…)Za najlepszą benzynę na stacjach np. w Krakowie i podwarszawskich Markach wczoraj kierowcy musieli płacić 5,99 zł. W Poznaniu nawet 6,14 zł!
Wraz z podwyżką cen paliw w pakiecie dostajemy wzrost cen w sklepach, bo każdy towar trzeba przecież przywieźć. Wszystkich zaś wyższe koszty energii – cena oleju opałowego zwariowała, a szykują się też kolejne podwyżki gazu i prądu. No i jak tu żyć?”





