Zgodnie z ostatnimi raportami zamieszczonymi w magazynie Nature, światu zostaje coraz mniej czasu na utrzymaniu ocieplenia w „bezpiecznych” granicach 2 stopni – taki limit zobowiązały się przyjąć państwa na ostatnim szczycie klimatycznym w Kopenhadze. Jeden z artykułów stwierdza, że jeśli chcemy mieć 66% pewność, że ocieplenie nie przekroczy 2 stopni, to światowe emisje powinny osiągnąć szczyt w tej dekadzie, po czym zacząć szybko spadać. Drugi z raportów przewiduje, że część Europy, Azji, Północnej Afryki oraz Kanady doświadczy wzrostu temperatury o ponad 2 stopnie w przeciągu najbliższych 20 lat.
Prognoza EIA emisji dwutlenku węgla ze spalania paliw kopalnych (bez innych gazów cieplarnianych) do 2030 roku. Kliknij, aby powiększyć.
Dokładniejsze obliczenia pokazują, że aby utrzymać prawdopodobieństwo wzrostu temperatury poniżej 2 stopni na poziomie 66%, to wielkość emisji musi spaść do 44 gigaton ekwiwalentu dwutlenku węgla (czyli łącznego wpływu wszystkich emitowanych przez ludzkość gazów cieplarnianych przeliczonych na wpływ dwutlenku węgla) do 2020 roku. Tegoroczna wielkość emisji szacowana jest na 48 gigaton ekwiwalentu CO2. Będzie to trudne, bo obecnie w trakcie budowy jest wiele elektrowni wykorzystujących paliwa kopalne. By zredukować emisję o 4 gigatony niektóre z tych elektrowni trzeba zamknąć. Ten scenariusz nie gwarantuje jednak, że ocieplenie zostanie utrzymane w ryzach. By mieć pewność na poziomie 90%, że ocieplenie nie przekroczy magicznej bariery 2 stopni, należy zdobyć się na znacznie większy wysiłek. W takim scenariuszu emisje muszą osiągnąć szczyt w tej dekadzie, po czym zacząć spadać jeszcze szybciej niż w pierwszym scenariuszu. Dodatkowo zakłada się wyciąganie dwutlenku węgla z atmosfery.
Na podstawie powyższych obliczeń okazuje się, że dotychczasowe porozumienia w kwestii ograniczeń emisji dwutlenku węgla, nie wystarczą do utrzymania ocieplenia poniżej 2 stopni – granicy po przekroczeniu której zmiany klimatyczne zaczną żyć własnym życiem.
Co ciekawe wiele biednych, szczególnie narażonych na zmiany klimatu krajów, naciska, by utrzymać ocieplenie poniżej 1,5 stopnia. Jednak każdy ze 139 przebadanych scenariuszy wykazywał ocieplenie większe niż 1,5 stopnia, niezależnie od wielkości redukcji emisji. Chociaż jak podkreślają autorzy raportu, niektóre scenariusze pokazują że ocieplenie może wrócić do poziomu 1,5 stopnia w roku 2100 (zakładając oczywiście redukcję emisji).
Najnowsze badania opublikowane w Energy Policy wskazują, że niedopuszczenie do wzrostu o ponad 2 stopnie jest jak najbardziej wykonalne, przy masowej elektryfikacji opartej o energię słoneczną i wiatrową, której całkowity wkład do roku 2050 wynosiłby 90%. Pozostałe 10% pochodziłoby ze źródeł geotermalnych, hydroenergii oraz energii z pływu i fal.
Jednak rewolucja energetyczna od wielu lat jest hamowana w wyniku braku woli politycznej i wzajemnego wskazywania palcami. Stany Zjednoczone, których historyczny ciężar emisji jest największy oskarżają Chiny i Indie o niewystarczające działania mające na celu spowolnienie ich gwałtownie rosnącego termpa zanieczyszczeń. Z kolei Chiny i Indie oskarżają USA oraz inne kraje uprzemysłowione o brak zgody na większe redukcje , ponieważ to one historycznie przyczyniły się do największych emisji.
Pomimo coraz bardziej alarmujących ostrzeżeń USA nadal nie uchwaliły ustawy pozwalającej na skuteczną walkę z globalnym ociepleniem; Kanada wycofała się ze wcześniejszych zobowiązań, by w najlepsze eksploatować piaski roponośne; Chiny kontynuują swoją politykę produkcji energii w oparciu o węgiel; wysiłki rządu Indonezji w celu zmniejszenia katastrofalnego tempa wylesienia napotykają na zaciekły opór lobby przemysłowego; Europa godzi się na bardziej ambitne cele redukcyjne tylko pod warunkiem przyłączenia się innych krajów; Rosja i Kanada rozważają, w miarę topnienia pokrywy lodowej Arktyki, eksploatację tamtejszych bogatych zasobów gazu i ropy. W międzyczasie światowa populacja rośnie (ma osiągnąć 7 miliardów pod koniec tego miesiąca), czemu towarzyszy ciągły wzrost emisji CO2. Jedyny kraj, który do serca wziął sobie walkę ze zmianami klimatycznymi to Malediwy, które zobowiązały się do 2020 roku mieć zerowy ślad węglowy.
Nie wszystko wiadomości są jednak złe. Australia jest o krok od uchwalenie podatku węglowego. Kalifornia – ósma co do wielkości gospodarka świata, ustanowiła zasady dla programu handlu emisjami. Inwestycje w Chinach w energię odnawialną w ciągu ostatnich 10 lat skoczyły o 670%, a Niemcy konsekwentnie zmierzają do celu 35% udziału energii odnawialnej do 2020 roku.
Następny szczyt klimatyczny już za miesiąc w Durbanie. Niewielu jednak ma nadzieje na jakiś radykalny przełom w walce ze zmianami klimatycznymi.
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Źródło: Mongabay






