Szczyt wydobycia ropy, szczyt długu i szczyt centralizacji.

Szczyt wydobycia ropy, szczyt długu i szczyt centralizacji.Gdy teoretycy zabierają sie do rozwiązania problemu Peak Oil w kontekście znalezienia substytutu, który pozwoli nam zachować obecny styl życia, załamują ręce. Można wymienić wielu potencjalnych kandydatów do zastąpienia ropy jako skoncentrowanej i łatwo magazynowalnej energii, lecz żaden z nich nie jest równie dobry jak sama ropa. Ci, którzy zainwestowali w obecne status quo chcieliby - co zrozumiałe- zachować je. Jednak nawet dla tych, którzy zainwestowali najwięcej, jasne staje sie że to status quo jest już stracone, może być utrzymane co najwyżej tymczasowo i to za cenę szybko narastających kosztów środowiskowych. Przemiana, przed którą stoimy, to nie jest jedynie zmiana rodzaju paliwa. To przejście do zupełnie innej infrastruktury, zarówno fizyczne jak i psychologiczne. To odejście od dużych elektrowni, linii dystrybucyjnych i płacących regularne rachunki konsumentów. Odejście od kapitałochłonnych wierceń, rafinowania, dystrybucji i stacji paliwowych. W szerszym kontekście jest to odejście od centralizacji, koncentracji i wszystkich instytucji społecznych z tym związanych.

Zarówno system energetyczny, jak i monetarny oparte są na akumulacji i koncentracji władzy. Nie tylko nasza infrastruktura energetyczna ale i dominujący - choć niewidzialny - sposób myślenia o energii z góry zakłada scentralizowany system dystrybucji oparty na silnie skoncentrowanym źródle energii. Alternatywne źródła energii rozwijają się tak wolno nie tyle z powodu ograniczeń technologicznych, ale też dlatego że po prostu nie pasują do naszej infrastruktury fizycznie, finansowo i psychologicznie.

Między koncentracją energii w ropie naftowej i energii w pieniądzach istnieje silna analogia. Skoncentrowane źródło energii które może być łatwo przechowywane pozwala na skoncentrowanie społecznej i politycznej władzy w rękach tych którzy je kontrolują. To kreuje zupełnie inną dynamikę społeczną niż oparcie na źródłach energii, które są szeroko dostępne i nieustannie odnawiane. Potencjał zysku w tym drugim przypadku jest oczywiście niższy - kiedy już sprzedasz pompę geotermalną lub panel słoneczny, klient staje się energetycznie samowystarczalny, w przeciwieństwie do konsumenta energii produkowanej konwencjonalnie, który nieustannie musi uiszczać opłaty. Zależność energetyczna i zależność ekonomiczna są ściśle powiązane. Podobne wzorce obowiązują także w innych dziedzinach. Na przykład w medycynie, powszechna wiedza sprzed stuleci która zwykłe chwasty zamieniała w lekarstwa dała podstawy dla systemu w którym zarówno wiedza jak i leki zostały skoncentrowane i zastrzeżone na wyłączność. Sam mniszek lekarski czy łopian nie dadzą zbyt dużych zysków. Wiejski zielarz lub małomiasteczkowy doktor nie zarobią milionów. To samo można powiedzieć o migracji władzy ustawodawczej od nieformalnych mechanizmów rozwiązywania sporów w lokalnych społecznościach do scentralizowanych, skodyfikowanych i w tym sensie – skoncentrowanych struktur prawnych. Jak również o edukacji, rozrywce czy wiadomościach medialnych.

W każdym z tych przypadków trend rosnącej koncentracji albo już osiągnął szczyt, albo też zbliża się do niego. Szczyt przejawia się na różne sposoby. Czasem jako wyczerpywanie się zasobów, czasem jako nasycenie zapotrzebowania lub jest związany z rozwojem technologii. Na przykład dzięki rozwojowi Internetu dochodzi do decentralizacji w dziedzinie rozrywki i informacji gdzie pojawia się coraz więcej amatorskich produkcji. Powoli osiągamy więc "peak hollywood", podobnie jak szczyt opieki medycznej, szczyt zanieczyszczeń, szczyt reklam, szczyt rybołówstwa i wydobycia ropy. To nie powinno zaskakiwać. A skoro motyw zysku jest głównym czynnikiem powstania tych szczytów, zatem możemy również oczekiwać szczytu pieniądza – a konkretnie szczytu długu. Kryzys systemu finansowego jest silnie powiązany z kryzysami w każdej innej sferze, ponieważ żywotność naszego systemu finansowego jest uzależniona od wzrostu – przekształcania zasobów środowiska w towary, a relacji między ludźmi w usługi. Proces ten nie może postępować już dalej ze względu na wyczerpywanie się zasobów środowiska oraz niezdolność społeczeństw i biosfery do zniesienia większych ilości zniszczeń. Niektórzy zawężają pojęcie wzrostu gospodarczego do wzrostu zużycia ropy naftowej, jednak w istocie wzrost oznacza zwiększanie użycia wszystkiego. Przez dekady i stulecia utrzymywaliśmy wzrost początkowo przez zaspokajanie podstawowych potrzeb, potem przez tworzenie nowych potrzeb, a potem przez przeliczenie naszej kultury i niematerialnych sfer życia – na pieniądze. Społeczność może być eksploatowana jak zasoby węgla- wystarczy włączyć w sektor finansowy takie obszary ludzkiej aktywności jak opowiadanie bajek, rozwiązywanie sporów, opieka nad dziećmi i niepełnosprawnymi, rekreacja, wypoczynek, imprezy towarzyskie itd. Jednak zarówno w sferze materialnej jak i społecznej te procesy osiągają swoje granice. W istocie więc wkraczamy w okres szczytu wszystkiego.

Kryzys monetarny jest odbiciem kryzysów w obszarze energii, środowiska i każdym innym. Trudność w znalezieniu substytutu ropy ma swoje źródła w ekonomii. Wyobraźmy sobie, co moglibyśmy osiągnąć, gdyby miliony karier naukowych i setki miliardów dolarów poświęconych w ciągu ostatnich 50 lat ropie naftowej i energii atomowej przeznaczyć na rozwój alternatywnych źródeł energii. Wyobraźmy sobie, że na początku lat 60tych ubiegłego wieku podjęliśmy naukowy wysiłek, przewyższający ten przeznaczony na wyścig kosmiczny, by stworzyć społeczeństwo wolne od zanieczyszczeń. To się oczywiście nie stało. I był ku temu dobry powód – nie było w tym zysku w formie pieniędzy. Alternatywne źródła energii nie sprzyjają wzrostowi gospodarczemu i nigdy nie będą rozkwitać w systemie monetarnym, który zmusza do wzrostu i od wzrostu zależy. Światło słoneczne, wiatr, oszczędność, geotermia, a nawet zimna fuzja mają wspólną cechę: ich źródła energii są mniej lub bardziej wszechobecne i łatwo dostępne, więc ich użytkownicy nie muszą być zależni od bieżących dostaw ograniczonych ilości paliwa. Ta właściwość stawia alternatywy paliw kopalnych w sprzeczności z interesami naszego systemu monetarnego, który zależy od tworzenia i utrzymywania deficytu. Żeby na czymś zarobić – tego czegoś musi być mało i musi być trudnodostępne. Porównajmy wysokiej klasy farmaceutyki z wszędobylskimi chwastami w medycynie ludowej. Podobnie jest z informacją. Stąd intensywne zabiegi ze strony producentów cyfrowej muzyki, książek i filmów, by stworzyć sztuczny niedobór poprzez zabezpieczenia kopii i wprowadzenie prawa własności intelektualnej. Lecz jest to walka w przegranej sprawie. Gdy koszty produkcji obojętnie jakiego produktu dochodzą do zera, naturalny punkt cenowy tego produktu również zmierza do zera. Pierwsza kopia programu Microsoft Word kosztuje setki milionów dolarów, lecz każda kolejna – prawie nic. Podobnie jest z odnawialnymi źródłami energii. Początkowy koszt może (lub nie) być wysoki, lecz z chwilą, gdy instalacja zostaje ukończona, koszty bieżące stają sie ekstremalnie niskie lub wręcz zerowe. Przywracając energię do strefy nie monetarnej, walnie przyczyniają sie do odwrócenia wzrostu. Pomyślcie o tym, gdy znowu będziecie słyszeć argumenty ekonomistów odnośnie sposobów "stymulowania zapotrzebowania" i " nakręcania wzrostu gospodarczego". W obecnym systemie przy braku wzrostu takie zjawiska jak bezrobocie, bieda i nierówności majątkowe są potęgowane. W obecnym systemie ekonomiczny dobrobyt jest niezgodny z technologiami energii alternatywnych. Historia powstrzymywania rozwoju alternatyw dla paliw kopalnych jest długa, lecz nie trzeba się uciekać do teorii spiskowych, by to wytłumaczyć. Zwyczajna ekonomia w zupełności wystarczy.
Rozważmy następujący przypadek:

Nie jest trudno zbudować domy, które prawie wcale nie wymagają zewnętrznego źródła energii do ogrzewania i chłodzenia. Używając materiałów o dużej pojemności cieplnej, studni geotermalnych, pasywnego ogrzewania słonecznego itd., dom budowany w technologii pasywnej, odpowiednio wyposażony w panele fotowoltaiczne mógłby być całkowicie niezależny od sieci energetycznej. Dlaczego nikt nie buduje w ten sposób?

Jednym z powodów jest na pewno kultura i nawyki w przemyśle budowlanym, lecz główna przyczyna to finanse.

1. Przyszłe oszczędności energii generalnie nie są w pełni brane pod uwagę w szacowaniu wartości nieruchomości.

2 Ale nawet gdyby były, nasz system finansowy oparty na odsetkach i skoncentrowany tylko na przyszłym zysku, zmotywuje nas do poniesienia kosztów inwestycji tylko wtedy, gdy oszczędności z tego tytułu przewyższą kwotę odsetek.

3. Do tego, obecny system energetyczny cieszy się wysokim poziomem ukrytych dotacji w związku ze społeczną i środowiskową eksternalizacją kosztów swojego funkcjonowania.
 

Punkt pierwszy łatwo wyjaśnić. zakładając odsetki w wysokości 2,5%, obecna wartość netto 1000 PLN rocznych oszczędności energii to 40 000 PLN. Jednak tak skromny poziom efektywności energetycznej rzadko przyczynia się do podniesienia wartości domu.
Co do punktu 2 - co jest bardziej racjonalne ekonomicznie: kupić dom za 600 000 PLN i płacić 6000 PLN rocznie za prąd czy kupić dom za 900 000PLN i płacić 600 PLN rocznie za prąd? Zakładając, że odsetki od kredytu hipotecznego wynoszą 5% dużo bardziej racjonalnie jest płacić 6000 PLN przez wieczność. Nawet jeśli nie musisz brać pożyczki, możesz zarobić więcej niż 2% na tych dodatkowych 300 000 PLN.

Po trzecie cena energii z paliw kopalnych jest sztucznie zaniżona. Koszty zanieczyszczeń, wojen, wycieków, wypadków atomowych itd. nie są wliczane w koszt litra benzyny lub cenę prądu. Są przenoszone na społeczeństwo i przyszłe pokolenia. To podatnicy będą musieli zapłacić za duży wyciek ropy lub wypadek w elektrowni jądrowej, zaś firmy energetyczne działają z darmowym ubezpieczeniem. Ludzie narzekają że energia wiatrowa lub słoneczna są konkurencyjne tylko dzięki subsydiom – jednak to paliwa kopalne cieszą sie daleko większymi dotacjami. I nie są one wynikiem jedynie decyzji politycznych. Są wbudowane w nasz system monetarny.

Ale jak mógłby wyglądać taki nowy system finansowy?

Może zamiast brać początek z monopolu mógłby być powszechnie dostępny. Zamiast być magazynowany w skoncentrowanej formie mógłby wymagać nieustannego odnawiania. Zamiast wymagać nieustannych opłat za dostarczanie zaopatrzenia (poprzez odsetki), mógłby funkcjonować bez kosztów.

System, który nie korzysta z eksternalizacji, który odbudowuje wspólnotę, wzmacnia społeczność, odwraca trend skupiania się wyłącznie na zyskach, działa, gdy ekonomia nie rośnie lub sie kurczy i systematycznie zniechęca do gromadzenia dóbr materialnych. System, w którym funkcjonują lokalne waluty, kredyty wzajemne, opodatkowanie zasobów i zanieczyszczeń zamiast dochodów oraz dywidendy społeczne.

Już teraz można wprowadzić ujemne odsetki które umożliwiałyby cyrkulację pieniędzy przy nieobecności wzrostu PKB. Dziś takie propozycje wydają sie oczywiście radykalne, lecz gdy stare oczywistości się załamią, to co kiedyś było radykalne, zyska sens. Niestety, zacietrzewieni w upartej negacji nie chcemy zobaczyć, że obecna infrastruktura energetyczna jest skazana na upadek. To samo odnosi się również do infrastruktury finansowej. W rzeczy samej – ta para jest nierozerwalnie złączona i upadnie razem.

Dlatego właśnie wysiłki na rzecz zreformowania systemu energetycznego muszą iść ręka w rękę z reformami finansowymi. Jedno nie jest ważniejsze od drugiego. To dwie strony tego samego medalu. Rozpad każdej z nich jest elementem rozpadu całego sposobu funkcjonowania obecnej cywilizacji i całego stanu rzeczy leżącego u jej podstaw, który oczyszcza drogę dla nowego systemu zgodnie z uniwersalnym cyklem narodzin i śmierci. To, co było do tej pory moglibyśmy nazwać wzlotem ludzkości. Była to epoka wzrostu, dominacji, poskramiania dzikiej przyrody, rozszerzania wpływów człowieka, stawania się panami i posiadaczami natury. Ta epoka właśnie się kończy, a zaczyna nowa – kreatywnej współpracy z przyrodą. Epoka w której zrozumiemy że jesteśmy współzależni, nie oddzieleni. Przyszły system energetyczny i system finansowy muszą ucieleśniać ten związek.

Hippotragus Gigas

pl Na podstawie: The oil drum

Komentarze

23.09.2011 19:28 Pieszko

Oj panie Hippotragus Gigas. Płyniesz pan.. Po pierwsze nie prawdą jest jakoby alternatywne i lokalne źródła energii przynosiły by mniejsze zyski. Wręcz przeciwnie. Miliony odbiorców sprzętu do generowania takiej energii. Później serwisowanie takiego sprzętu, wymiana zużytych części etc etc..Żyła złota. Do tego taka masa sprzętu, jego produkcja a następnie złomowanie wcale nie musi być lepsze dla środowiska niż tradycyjne elektrownie. A co ze zużyciem np metali ziem rzadkich już w tym momencie deficytowych? Przy takim rozdrobnieniu produkcji zużycie surowców raczej nie zmaleje.
Odbudowa wspólnoty i wzmacnianie społeczności raczej słabo wiąże się z systemem. Amisze są kapitalistami a jednak więzi społeczne są u nich bardzo silne. Zaś w komunistycznej Rosji nie miały one zbyt dużej wartości.
Ujemne odsetki miały by gwarantować gospodarkę z nierosnącym PKB? Co za banialuki. W jednym z regionów Republiki Weimarskiej wprowadzono taki system. Zakończyło się to rozkwitem tego regionu a nie jego stagnacją. Rozkwitem, rozwojem, wzrostem PKB.

24.09.2011 2:58 H.G

Zdaje się że pan pieszko nie przemyślał tego co napisał. To nie jest dyskusja o tym który system jest przyjemniejszy i zapewnia lepsze perspektywy dla poszukiwaczy łatwego zysku. To dyskusja o tym który system zapewni nam fizyczne przetrwanie. nam jako ludzkości. To nie jest kwestia wyboru między wzrostem a zmniejszeniem konsumpcji. Między bogaceniem się a ubożeniem.Tego wyboru już nie mamy. Podążanie obecną drogą to jak spacer w kierunku przepaści z zawiązanymi oczami. Co do domniemanej żyła złota...to owszem, pod warunkiem że produkujemy buble o zaprogramowanym starzeniu które by funkcjonować wymagają nieustannego serwisowania, napraw a najlepiej- zakupu nowego modelu po kilku miesiącach. To już mamy teraz. w czasach wyczerpywania sie surowców nie możemy sobie pozwolić na takie nonsensy. Popatrz na sondy kosmiczne- np voyager działa od ponad 30 lat bez serwisowania i napraw. większośc sond które były projektowane by działać 2-3 lata działały wielokrotnie dłużej. w tym kierunku powinniśmy iść. Z paneli słonecznych zakupionych przez ciebie, będą korzystać jeszcze twoje dzieci- gdzie tu jest miejsce na wzrost?
Tak, masa sprzętu, duże zużycie energii do jego produkcji, recykling, a wszystko praktycznie od zera- to rzeczywiście obłęd. Lepiej o tym zapomnieć i przeznaczyć ostatnią łatwo dostępną energię na produkcję 70 milionów samochodów rocznie i 1000 elektrowni węglowych. Lepiej nie odchodzić od sprawdzonych rozwiązań. Lepiej dalej uzależniać się od źródła energii które za kilka lat będzie niedostępne. Przekonałeś mnie, to świetny pomysł. Metale ziem rzadkich-jesli rzeczywiście są takie rzadkie- cóż, będziemy musieli jakos się bez nich obejść. wolisz mieć nowego smartfona i telewizor plazmowy czy prąd w gniazdku? zużycie surowców spadnie i co do tego nie ma wątpliwości.
A co do spraw społecznych to nie wiem czemu używasz starych haseł typu komuniżm i kapitalizm. Kto powiedział że rosja była krajem komunistycznym? przecież komunizmu nigdzie nie udało się wprowadzić w życie. skąd ta dziwaczna, wręcz idiotyczna sugestia że musimy wrócić do tamtej epoki, że musimy powielać błędy tamtych ludzi? nie ma powrotu do przeszłości. Powinieneś głębiej zbadać ten temat bo posługiwanie się takimi sloganami tylko obnaża niewiedzę.
Republika weimarska... to ta która bankrutowała? no to dobrze, miejmy nadzieję że ujemne odsetki równie dobrze podziałają w naszej sytuacji choc pewnie raczej bez klasycznego wzrostu PKB;)

24.09.2011 15:51 Pieszko

Przemyślałem, przemyślałem :) Jeśli patrzeć na problem w kategoriach przetrwania, to raczej dyskusja jest o tym czy przetrwa nasza obecna cywilizacja techniczna a nie ludzkość. Nie bagatelizując problemów przed którymi stoimy jako cywilizacja, to warto zauważyć, że walczy ona o przetrwanie od samego jej zarania. Problemy, przed którymi stawała w przeszłości były nie mniejsze niż dzisiejsze. Jednak jak do tej pory po 5 tysiącach lat wciąż trwamy:) Problemy były są i będą a czarnowidztwo w postaci "Podążanie obecną drogą to jak spacer w kierunku przepaści z zawiązanymi oczami" już znamy z przeszłości. Takie myślenie to trochę brak wyobraźni. To mówienie tak jak ci XIX wieczni naukowcy twierdzący że już wynaleziono wszystko co było do wynalezienia. Co do domniemanej żyły złota i produkcji bubli, to przecież nawet produkty wysokiej jakości nie sa niezniszczalne. Poza tym produkcja tylko produktów wysokiej jakości to też mrzonka. Do takiej produkcji potrzebne są zazwyczaj równie dobre jakościowo surowce. Ich podaż jest jednak znacznie bardziej ograniczona.(oczywiście absurdem jest sztuczne postarzanie produktów, niemniej i w tym względzie masz wybór. Są firmy, które tego nie robią, np Philips) Co do sondy Voyager.. owszem działa 30 lat ale też odpowiednio kosztowała, a materiały z jakich została wykonana też nie należą do najtańszych ii dostępnych w olbrzymich ilościach. Co do zużycia metali ziem rzadkich to są one również niezbędne przy produkcji generatorów prądu, więc bardziej ekologiczne i ekonomiczne jest wyprodukowanie niewielkiej liczby generatorów dal milionów odbiorców niż milionów generatorów dla milionów odbiorców.
Tradycyjne elektrownie i surowce do nich też się kiedyś skończą. Niemniej jednak cały czas ludzkość dokonuje wolniejszego bądź szybszego postępu i w miarę upływu czasu będziemy używać kolejnych źródeł energii. Kiedyś źródłem energii był owies dla konia, później zaczęły się pojawiać kolejne, których ówcześni ludzie nie byli sobie w stanie nawet wyobrazić. Więc myślę, ze wiele jeszcze przed nami.
Kapitalizm czy komunizm wcale nie są starymi ani przestarzałymi hasłami. Kapitalizm ma się świetnie a budowniczych komunizmu też nie brakuje. I nigdzie nie sugeruję, ze mamy wrócić do tamtej epoki. Przykład który podałem miał tylko unaocznić, że więzi społeczne niekoniecznie muszą być zależne od panujących systemów ekonomicznych. Doskonale wiem, że w Rosji nie udało się zbudować komunizmu, niemniej jednak był to ideał ku któremu dążono. Każdy kolejny gensek zapowiadał zbudowanie pełnego komunizmu .

25.09.2011 1:50 H.G

Próbuję wyłuskać z twoich tekstów jakieś jasne stanowisko które reprezentujesz ale strasznie mgliście je wyrażasz. co właściwie myślisz w tej sprawie? jesteś przeciwnikiem odnawialnych źródeł energii czy raczej wyznawcą mitu że kilka dużych wiatraków i elektrowni słonecznych zapewni nam nie tylko zachowanie obecnego trybu życia ale też wzrost PKB? jaka jest twoja"wizja"? zdaje się że skala odmienności nowego systemu troche cie przytłacza. cóż, nie tylko ciebie:)

25.09.2011 17:03 Ammonia

"Można wymienić wielu potencjalnych kandydatów do zastąpienia ropy jako skoncentrowanej i łatwo magazynowalnej energii, lecz żaden z nich nie jest równie dobry jak sama ropa."

Amoniak jest równie dobry jak ropa !!!

http://www.nh3fuelassociation.org/index.php?option=com_content&view=article&catid=19:default&id=15:about-us

25.09.2011 22:20 Pieszko

Nie jestem przeciwnikiem nowych technologii, wręcz przeciwnie cieszy mnie gdy zamiast dymiących kominów powstają ekologiczne elektrownie. Nie mniej jednak nie popadam w ekoskrajność. Jestem gdzieś po środku. A to dlatego, że zdaje sobie sprawę z tego, ze przebudowa gospodarki energetycznej i przestawienie jej na nowe tory to jest proces trwający dziesięciolecia a nawet stulecia. Tak więc ani kurczowe trzymanie się tradycyjnej energetyki ani budowa kilku "dużych wiatraków i elektrowni słonecznych" nie rozwiązuje problemu.
Nowego systemu nie stworzy się w 20-30 lat. To będzie proces trwający znacznie dłużej. Wymiana starego na nowe będzie stopniowa. Przykładem takiego procesu niech będą zmiany w transporcie. Samochody wynaleziono w pod koniec XIX wieku a w Europie wciąż można spotkać furmanki. o innych częściach świata nie wspomnę. Podobnie było z elektrycznością. moją wioskę na Dolnym Śląsku zelektryfikowano ok 1910 roku. Polskie wsie elektryfikowano w latach 50-tych a w Afryce w wielu miejscach to dopiero pieśń przyszłości.
Tak więc rozwój ekologicznych źródeł energii będzie postępował nieubłagalnie. Prawa ekonomii są równie bezwzględne jak prawa fizyki. Wraz z rozwojem nowych technologii ekologiczna energia będzie po prostu coraz tańsza i wydajniejsza. Będzie więc wypierać stare ropno-węglowe sposoby wytwarzania energii. Ekologia po prostu zacznie przynosić coraz większe zyski.
Już teraz patrząc wstecz 20 lat możemy zauważyć taki proces. O ile potaniały ogniwa słoneczne? Jak wzrosła ich wydajność? O ile ulepszono samochody elektryczne? Pojawiły się silniki hybrydowe. Opracowano nowe wydajniejsze turbiny wiatrowe. Nawet Chińczycy zaczynają coś tworzyć w tym kierunku. Do tego mamy już ogrzewanie geotermiczne i pompy cieplne. większość tych rzeczy robią prywatne firmy dla zysku.
Pewnie ostatnia elektrownia węglowa zostanie zamknięta za 100 lat, ale proces, który do tego doprowadzi już się zaczął.
A co do zachowania obecnego trybu życia.. Od kilkudziesięciu lat dzietność kobiet systematycznie maleje w skali globalnej. Jeśli ten trend się utrzyma to ok 2050 roku liczba ludności na świecie powinna zacząć spadać. Zmniejszenie populacji będzie sprzyjać zachowaniu poziomu życia. A wzrost PKB odbywa się nie tylko poprzez ilościowy wzrost produkcji przedmiotów materialnych, ale też poprzez wzrost jakościowy wyrobów. Do tego istnieje coś takiego jak sfera usług czy produktów/wartości intelektualnych. W skali globalnej zapotrzebowanie na usługi tego typu jest jeszcze olbrzymie i można tego dokonać nie obciążając zbytnio planety.
P.S. a co z eksploracją kosmosu.. to dopiero jest pole do popisu

26.09.2011 2:01 H.G

Czyli krótko mówiąc ewolucja zamiast rewolucji. Dobrze by było gdyby tak to się odbyło. Mając do dyspozycji 20-30 lat możemy wynaleźć sposoby produkcji benzyny z krowiego łajna, niestety czas to luksus którego nie mamy. W tym swoim rozważaniu pomijasz jaden ważny element- system finansowy. Gdzieś wcześniej napisałeś że kapitalizm ma się świetnie- może w teorii bo dziś to nie kapitalizm lecz neoliberalizm rządzi światem ale juz nie długo bo zawodzi na całej linii. Szczyt wydobycia paliw kopalnych nie byłby szczególnie straszny gdyby nie mechanizmy gospodarcze które stworzyliśmy. Wyobraź sobie jakie konsekwencje dla świata pociągnęłoby za sobą bankructwo USA?. ono się zbliża wielkimi krokami i najprawdopodobniej wydarzy się jeszcze w tej dekadzie. co z tego że w ziemi będzie jeszcze połowa ( ta droższa) ropy gazu i węgla do wydobycia skoro do ich wydobycia potrzebny będzie stabilny i zdrowy system finansowy? jak będziemy finansować produkcję OZE w czasach gdy z rynków finansowych wyparowują miliardy dolarów a miliony ludzi tracą pracę i popyt na energię spada?
Co do prognoz demograficznych to i owszem, pełna zgoda ale dalej trochę sobie przeczysz. po pierwsze nie da się utrzymać obecnej, konsumpcyjnej jakości życia przy rosnącej populacji i malejących zasobach. to co się obecnie dzieje to nie jest przejściowy kryzys ale ewidentna równia pochyła. po drugie, sam piszesz że "produkcja tylko produktów wysokiej jakości to też mrzonka. Do takiej produkcji potrzebne są zazwyczaj równie dobre jakościowo surowce. Ich podaż jest jednak znacznie bardziej ograniczona". do czego zmierzam- nie da się podążać dalej obecną drogą. wzrostu PKB warunkach spadku ilości dostępnej energii nie da się już utrzymać. musimy przyjąc to do wiadomości i zacząć działać w celu przebudowania systemu monetarnego.
P.S. co do eksploracji kosmosu to do jego przeprowadzenia potrzeba sporych ilości energii. ameryki nie stać już na promy kosmiczne. Program constellation został przekreślony. NASA doświadcza największych cięć budżetowych od zakończenia misjii apollo. Los dużych misji kosmicznych planowanych po 2015 r stoi pod znakiem zapytania. produkcja nowych statków wlecze się i ślimaczy jak nigdy przedtem. jest kapsuła orion, nie ma rakiety nośnej. dziś misje załogowe to wyłącznie rosyjskie sojuzy i ich chińskie kopie. prace nad teleskopem Jamesa Webba (następca hubble`a) cierpią na chroniczny brak funduszy. chodzą słuchy o deorbitacji międzynarodowej stacji kosmicznej około 2020r. prywatne firmy kosmiczne sponsorowane przez ekscentrycznych miliarderów przestaną latać gdy uderzy kolejna fala kryzysu. skoro eksploracja kosmosu nawet w czasach prosperity nie cieszyła się zbyt wielkim wsparciem polityków to co się z nią stanie gdy ze światowej gospodarki wyparuje połowa pieniędzy? moim zdaniem eksploracja kosmosu pójdzie śladem komercyjnych linii lotniczych- zaniknie całkowicie na co najmniej 20-30 lat dopóki nie posprzątamy całego tego bałaganu jaki zrobiliśmy na ziemi. to się nazywa popis.

26.09.2011 9:35 Adi

Eksploracja kosmosu to mit. Ludzkość nie da rady skolonizować kosmosu. To jest tak oczywiste, że aż szkoda klawiszy na uzasadnianie.

http://forsal.pl/artykuly/550563,ceny_ropy_bija_historyczne_rekordy_jaka_przyszlosc_czeka_czarne_zloto.html

26.09.2011 19:29 Pieszko

Fakt. Wiele wskazuje na to, ze przegrywamy wyścig z czasem. I zgadzam się. Najbliższe dwie dekady będą ciężkie. Systemy finansowe zostały doprowadzone do ruiny. Kapitalizm ma się świetnie o tyle o ile jest on dominującym systemem na świecie. Niemniej sytuacja światowych finansów woła o pomstę do nieba. Myślę jednak że nie jest to tyle wina kapitalizmu czy neoliberalizmu co ludzkiej głupoty. Życie ponad stan (zarówno narodów jak i poszczególnych ludzi)od zawsze było uważane za niemoralne i złe zachowanie. Cnota oszczędzania poszła w zapomnienie. Zrezygnowano ze srebrnej i złotej waluty. Później zrezygnowano nawet z systemu z Breton Woods. Miejmy nadzieję że kryzys który zbliża się wielkimi krokami w ostateczności doprowadzi do uzdrowienia sytuacji.
Hm.. być może właśnie ten nadchodzący kryzys będzie naszym ratunkiem i da nam czas. w trakcie takiego kryzysu zużycie kopalin dramatycznie spadnie, co wydłuży czas na który wystarczą.
Zdaję sobie sprawę, że ten kryzys będzie dramatem dla miliardów. Niemniej jednak nawet w trakcie wielkich kryzysów postęp technologiczny może się dokonywać.
Co do jakości życia i rosnącej populacji to fakt, przy rosnacej populacji i malejących zasobach nie da się utrzymać poziomu życia. Bieda będzie postepować. Jednak jak juz napisałem ok 2050 roku populacja swiata powinna zacząć spadać, a prawdopodobnie w obliczu kryzysu zywnosciowego i ekonomicznego zacznie się to wcześniej.
Teraz ja mam pytanie? Jak chcesz przebudować system monetarny?
Temat kosmosu: NASA jest tak niewydolną instytucją, że to nawet dobrze jeśli skończy się jej monopol na eksplorację kosmosu. Bardziej bym tutaj stawiał na prywatną inicjatywę.
ADI, takimi stwierdzeniami stawiasz na się na równi z tymi którzy twierdzili że Atlantyk jest nie do przpłynięcia a na księżyc się nie da polecieć

28.09.2011 23:33 h.g

rozkwit w czasie upadku. ciężka sprawa. dobrze że są optymiści tacy jak ty ale ten optymizm jest nieco schizofreniczny. jednocześnie mi zaprzeczasz i przyznajesz rację. to będzie balansowanie nad przepaścią o nie wiadomej dynamice. bezwładność w kierunku destrukcji będzie olbrzymia. nic jeszcze nie jest przesądzone. zobaczymy.
a co do twojego pytania to częściową odpowiedź znajdziesz w tym artykule. na początek trzeba pewnie będzie działać w trybie awaryjnym i wdrożyć coś w stylu: http://www.energybulletin.net/stories/2011-08-11/haircuts-all-or-free-money
a potem mozolne budowanie nowego świata:
http://www.neweconomics.org/
http://steadystate.org/

Nikt jeszcze nie robił czegoś takiego więc propozycji jest multum. Sam zacznij drążyć i zastanów sie który pomysł jest najlepszy, nie zrobię tego za ciebie.

30.09.2011 10:37 pp

ZIMNA FUZJA Rossi pokazuje swoją elektrownię
Właściwie to nie Rossi tylko Mats Lewan z redakcji NyTeknik pokazuje i jest pierwszym dziennikarzem który miał możliwość oglądać z bliska elektrownię zimnej fuzji Hyperion.

Elektrownia którą tu widzimy jest zawarta w kontenerze długości 6m (20 stóp), zawiera 52 moduły E-Cat. Moduły są umieszczone po obu stronach kontenera. Moc pojedynczego modułu to 27kW a nie jak poprzednio zapowiadano 3kW ( x 300 modułów)

http://www.zimna-fuzja.pl/2011/09/rossi-pokazuje-swoja-elektrownie/

http://www.nyteknik.se/nyheter/energi_miljo/energi/article3264362.ece

Opanujem tenologie energi rozwionzany.

01.10.2011 1:24 h.g

http://en.wikipedia.org/wiki/Energy_Catalyzer

"(...)As Ny Teknik reports, Peter Ekström, lecturer at the Department of Nuclear Physics at Lund University in Sweden, concluded, "I am convinced that the whole story is one big scam, and that it will be revealed in less than one year."[29][23] He cites the unlikelihood of a chemical reaction being strong enough to overcome the Coulomb barrier, the lack of gamma rays, the lack of explanation for the origin of the extra energy, the lack of the expected radioactivity after fusing a proton with 58Ni, the unexplained occurrence of 11% iron in the spent fuel, the 10% copper in the spent fuel strangely having the same isotopic ratios as natural copper, and the lack of any unstable copper isotope in the spent fuel as if the reactor only produced stable isotopes.[29] He later added in New Energy Times that the steam velocity in a videotaped test appears to be way too low for the reported energy production, and that some liquid water might be exiting the system via the drainage tube"

Dodaj komentarz

Kod
kalkulator symulator

Informacje

Portal współfinansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch, opieka merytoryczna DS Software.



logowanie | nowe konto