Jaka jest różnica między politykiem, a Mężem Stanu?
Polityk myśli w horyzoncie najbliższych wyborów; Mąż Stanu myśli długofalowo.
Działania obecnego rządu, jak np. zawetowanie unijnej inicjatywy ograniczania zużycia paliw kopalnych lub otwarte stwierdzenia premiera, że liczy się „tu i teraz, a nie przyszłe generacje”, a „ochrona środowiska nie może kosztować” pozycjonują jego polityków… raczej wśród polityków, a nie Mężów Stanu.
A jak jest w głównej partii opozycyjnej? Cytując z programu PiS:
"Polska gospodarka jest bardzo bogata w węgiel kamienny i brunatny, a elektrownie pracujące w oparciu o te surowce pokrywają ponad 90% zapotrzebowania naszej gospodarki na energię elektryczną. Nie leży w polskim interesie znacząca zmiana tego stanu rzeczy"
"po wyborach konieczne będzie renegocjowanie pakietu klimatyczno-energetycznego, który w obecnym kształcie jest także z tego powodu szkodliwy dla polskiej gospodarki."
"Polityka klimatyczna prowadzona przez Polskę nie może polegać na biernym uleganiu lobby „przeciwników CO2, którzy za wszelką cenę próbują wdrożyć nie do końca potwierdzone teorie o dominującym wpływie działalności człowieka na wzrost zawartości dwutlenku węgla w atmosferze i zmiany klimatu."
W ramach współpracy krajów Grupy Wyszehradzkiej: "Jednym z głównych pól współpracy może być zadanie odwrócenia postępującego zaostrzania polityki klimatycznej wewnątrz UE."
Jednym słowem – wg PiS w naszym interesie leży budowanie XX wiecznej energetyki, nie tylko ignorującej eksternalizacje środowiskowe, ale i opartej o wyczerpujące się i drożejące nośniki energii (chiński Smok nie śpi), a także konserwowanie technologii z minionej epoki, zamiast brać przykład od naszych sąsiadów zza zachodniej i północnej granicy.
Już nie wspomnę o tym, że na konferencjach ekonomicznych w kółko słyszę o „potrzebie stymulowania wzrostu gospodarczego”, okraszonych rozpaczliwą niepewnością, jak to zrobić – czy stymulować gospodarkę deficytem, czy go ciąć. Kiedy wstaję i mówię, że może – być może – światowa gospodarka wchodzi w okres końca wzrostu i kurczenia się, nie spotkałem się jeszcze z politykiem, który by tego nie odrzucił a’priori jako bzdurnej herezji – rosło zawsze, to będzie rosnąć nadal, bo musi rosnąć. Uff.
Tak czy inaczej, kompletnie nie mam pomysłu, na kogo warto głosować. Może Wy wiecie?
A może rację ma mój znajomy, mówiąc: „staram się na tyle na ile mogę wpływać na te rzeczy w polityce, na których mi zależy, ale co do wyborów nadal przemawia do mnie maksyma Emmy Goldman: gdyby wybory mogły coś zmienić, byłyby zakazane"?
Marcin Popkiewicz
17.09.2011 19:42 gupol
to dowodzi tylko tego że sami musimy wziąc sprawy w swoje ręce i przyjąć odpowiedzialność skoro politykierzy przed nia uciekają. w końcu żeby być politykiem nie trzeba nawet być magistrem
17.09.2011 20:00 logic
Jesli już głosować to na konkres nowej prawicy chyba ale im będzie nie po drodze z obniżaniem emisji CO2
Jesli już by doszli (cudem chyba ) do władzy to zlikwidowali by nawis urzędniczy i z 95% bzdurnych przepisów - dobre i to chociaż.
Ale generalnie to i tak nic sie pewnie nie zmieni a nasza cywilizacja zderzy się i tak z murem ograniczeń wzrostu przy predkości dzwięku.
17.09.2011 23:27 adaś
W Polsce politycy będący u władzy mówią: nie możemy spełnić obietnic przedwyborczych bo opozycja nam przeszkadza.Jest to dla nich bardzo wygodne. Dlatego jeżeli spodziewacie się wielkiego kryzysu i chcecie pogrążyć jakąś partię to głosujcie właśnie na nią. Gdy PO lub PiS będzie rządzić samodzielnie to wtedy można zobaczyć co potrafią. To było trochę przekorne.
A teraz poważnie.Myślę, że można głosować na kogoś z kim nie we wszystkim się zgadzamy. Podam przykład. Nikt nie lubi lodowatej wody. Ale rozsądny człowiek gdy się oparzy w rękę to włoży ją właśnie do lodowatej wody a nie do letniej. Na tej zasadzie glosuję na Korwina M choć nie zgadzam się z nim w wielu punktach.
19.09.2011 20:43 Radoslaw
Rzeczywiście Kongres Prawicy wydaje sie jedynym rozsądnym rozwiązaniem, ale ...
w gospodarce nieskończonego wzrostu. Co z tego, że ograniczymy biurokracje, zmniejszymy podatki i przyśpieszymy wzrost gospodarczy. Tylko szybciej zużyjemy zasoby, i nawet jeśli ktoś powie że to USA i Chiny muszą ograniczać konsumpcję, a my mamy dogonić zachodnich sąsiadów, że historia jest nam to winna to zgodzę się,
Jesteśmy w 100% oparci na paliwach kopalnych, wiec wraz ze wzrostem tylko sie bardziej uzależniamy od ropy i gazu, wiec uderzenie bedzie mocniejsze. Należało by wiec wybrać tych co najbardziej hamują gospodarkę, czyli Platformę. Podwyżka podatków, zero działania, gazociąg płn i wiele innych. Ale koniec z żartami, nie możemy sie ograniczać, tylko trzeba zacząć transformować gospodarkę.
Niech ktoś z nas założy partię, to zagłosuję. Ja sam nie mogę bo mam narazie 18 lat. Realnie wątpię by taka partia miała jakiekolwiek szanse. Moje rozwiązanie: Wstępujemy teraz do partii, kto jaką najbardziej lubi, bez znaczenia, wszystkie są złe, wiec nie marudzić żę niewiadomo.
Ludzie z wiedzą powinni zdobyć jak najwieksze wpływy, gdzie sie da i nie chodzi o samą władzę, bo przecież nie musimy sie zgadzać co do podatków czy edukacji, ale żeby uświadamiać władzę na coraz wyższych szczeblach, żę należy sie skupić na energetycznych zrównoważeniu gospodarki.
Polecam przemyśleć akcje.
19.09.2011 21:14 adaś
Powiem ci co z tego,że ograniczymy biurokrację. To ,że jak będziesz miał ochotę na własnym polu postawić elektrownię wiatrową to obędzie się bez 25 zezwoleń i 4 koncesji. A gdy do tego zmniejszymy podatki to możesz produkować kolektory słoneczne które będą o połowę tańsze niż z importu.
21.09.2011 23:23 spoco-loco
Zastanawiam się jakie jest prawdopodobieństwo, kto się urodzi pierwszy:
opcja 1) Mąż Stanu, który będzie myślał długofalowo i uniezależni kraj/świat od paliw kopalnianych
opcja 2) Genialny Naukowiec, który wymyśli źródło czystej energii i jak Prometeusz odda je ludziom za darmo, doprowadzając tym samym do bankructwa przemysł energetyczny i ... kilka państw ;)
Wydaje mi się...
że prawdopodobieństwo jest takie samo i bardzo niewielkie, i będzie tym mniejsze im bardziej będzie rosła
świadomość możliwości zarobienia ogromnych pieniędzy, które przedstawiają większą wartość ... niż cały świat :(