Migracje spowodowane zmianami klimatycznymi - niedostrzegany problem

Gdy mówimy o zmianach klimatycznych i ich skutkach, wówczas wśród wymienianych problemów pojawia się zagadnienie migracji. Nadaje się mu różną rangę, ale nie bagatelizuje. Przymusowa zmiana miejsca zamieszkania to negatywny skutek zachodzących w klimacie zmian, choć nikt nie stwierdza tego wprost.

Migracje klimatyczne

Migracje spowodowane zmianami klimatycznymi najczęściej zalicza się do tak zwanych migracji środowiskowych. Ich przyczyny wiążą się z nagłymi zmianami środowiskowymi, mającymi zdecydowany wpływ na warunki bytowe ludności na danym obszarze.

Problemem zajmują się wyspecjalizowane instytucje międzynarodowe, choć trudno nie odnieść wrażenia, że zakres zainteresowania jest ograniczony do wybranych regionów świata. Ma to swoje uzasadnienie, którego trzeba szukać w warunkach naturalnych i ekonomicznych tych regionów, w których skutki zmian klimatycznych mogą wymusić znaczący ruch migracyjny.

W Europie najwięcej uwagi poświęca się krajom północnej Afryki. Wynika to z racji bliskości położenia, historii i powiązań gospodarczych pomiędzy tą częścią Afryki a Europą. Ruchy migracyjne w tym regionie obserwuje się z wielu względów, choć trudno nie wymienić na pierwszym miejscu obawy przed ewentualnym nasileniem się migracji z krajów Maghrebu do południowych krajów europejskich. Już część z tych, którzy zdołali osiedlić się w tych krajach stwarzają ogromne problemy i pomimo różnych prób rozwiązania ich np. przez Francję brak zadawalających efektów.

Zmiany klimatyczne i spowodowane nimi brak wody oraz długotrwałe susze mogą być przyczyną dramatów mieszkańców zurbanizowanych obszarów nadmorskich, czy ludności zajmującej się rolnictwem. Opuszczenie dotychczas zamieszkałych terenów może wydać się jedynym rozwiązaniem – jeżeli nie dla wszystkich dotkniętych klęską mieszkańców, to na pewno dla znaczącej ich części. Sytuacje pogodowe skrajnie różne od wyżej opisanych – a mianowicie katastrofalne ulewy – też mogą stanowić czynnik wymuszający migrację z terenu, na którym bezpieczne mieszkanie i prowadzenie gospodarki staje się niemożliwe. Nie rzecz w tym by wymieniać przyczyny przenoszenia się na krócej lub dłużej mniejszych lub większych grup ludzi. Istotne jest, że zmiany klimatyczne mogą wywołać falę migracji, z którą część krajów, do których ta fala będzie płynąć, będzie musiała w jakiś rozsądny sposób dać sobie radę.

Nie wiemy, jak wielka może być skala takich ruchów, choć wymienia się wiele dużych liczb, wśród których kilka milionów jest szacunkiem najmniejszym. Siłą rzeczy znaczna cześć tych, którzy zmuszeni zostali do opuszczenia terenów, na których żyli do tej pory, skieruje się w kierunku obszarów, na których będą mogli przetrwać stan zagrożenia.

Europa może być takim regionem i, choć zmiany klimatyczne także naszego kontynentu nie ominą, to imigracja na te tereny może się nasilać się w miarę potęgowania się skutków zmian klimatycznych.

Mimo że najczęściej z problemem migracji klimatycznych wiążemy ruch ludności spoza naszego kontynentu, mogą one mieć miejsce również między regionami wewnątrz samej Europy.

Migracja spowodowana zmianami klimatu nie jest dobrowolnym ruchem ludności. To sytuacja wymuszona. Warto o tym pamiętać, gdy mówimy o skutkach, jakie może spowodować. Jeżeli dziś nie potrafimy rozwiązać problemów, które stworzyła w Europie dobrowolna migracja ekonomiczna lub też ta będąca efektem zamierzonej polityki poszczególnych krajów, to nasilenie się migracji wymuszonej poprzez utratę przestrzeni życiowej może być jeszcze trudniejszym zadaniem dla rządów i miejscowych społeczności.

Nie tak rzadki jest pogląd, że migracja spowodowana zmianami klimatycznymi będzie miała charakter regionalny, a zatem niekoniecznie będzie sięgała poza granice kontynentalne. Czyli np. kraje północnej Afryki, w przypadku konieczności migracji ludności z jakiegoś obszaru w wyniku przedłużających się stanów katastrofalnych, załatwią ten problem między sobą. Takie przewidywania powstają na podstawie analizy tendencji dotychczasowych. Zmiany klimatyczne dotkną także inne regiony sąsiadujące z Europą, nie tylko Afrykę północną. Czy potwierdzi się powyższe założenie?

Problem możliwych migracji klimatycznych okazuje się bardzo skomplikowany, nawet gdy zawęzimy rozważania o migracji tylko do krajów Unii Europejskiej.

System barier, jaki stworzyliśmy w UE, by chronić się przed niekontrolowanym napływem ludności spoza Wspólnoty może okazać się niewystarczający, aby uchronić nas przed problemami gospodarczymi i społecznymi, które migracja klimatyczna może spowodować.

Trzeba zadać pytanie, czy budowanie barier i korzystanie z nich w sytuacji nasilonej migracji spowodowanej zmianami klimatycznymi jest w ogóle zasadne?

Próbuje robić się wszystko, aby do takiej sytuacji nie dopuścić i ograniczyć skalę zmian klimatycznych. To oczywiście słuszny kierunek działań. Dążenie Unii do przyjęcia własnej, niskoemisyjnej polityki gospodarczej i nacisk na inne państwa w tym względzie wydają się nieodzowne.

Unia jest też promotorem działań wspierających gospodarki krajów, z których potencjalnie ludzie mogą migrować. Wspieramy rozwój technologii i edukacji. A jeśli to nie zadziała?

Migracja spowodowana skutkami zmian klimatycznych może być pojmowana jako strategia adaptacyjna. Bez wątpienia powinna być brana pod uwagę przy kształtowaniu polityki, jej dramatyczność nie pozwala na bagatelizowanie zagadnienia.

Na problem migracji spowodowanych zmianami klimatycznymi można spojrzeć z różnych stron. Jedną z postaw jest ignorowanie problemu, podobnie jak to dzieje się ze zmianami klimatycznymi: lekceważeniem ich i traktowaniem jako wymysł „określonych kół”. Innym podejściem jest traktowanie zagadnienia jako potencjalnego problemu gospodarczego, społecznego, który wymagać może działań o charakterze międzynarodowym i współpracy. Czy jesteśmy do niej przygotowani jako Wspólnota Europejska?

Pytanie to stawiam w chwili, gdy Polska zastanawia się nad wyborem tematów swej prezydencji. Może kraj stojący w powszechnym odczuciu z boku tych spraw mógłby zapoczątkować szerszą dyskusję na ten temat, która mogłaby być kontynuowana w następnych latach, już pod przewodnictwem innych krajów członkowskich.

Przez ostatnie tygodnie światową informacją numer jeden była skala powodzi w Pakistanie. Ląd zamienił się w morze. Żyjący w trudnych warunkach, twardzi ludzie byli bezradni wobec bezmiaru zagrożenia. Świat również. To nie małe Haiti.

Również w ostatnich dniach Europa przyglądała się Francji, która nie radzi sobie z trudnym problemem Romów. Problem migracji spowodowanej zmianami klimatycznymi znajduje się gdzieś pomiędzy tymi wydarzeniami. Nie jedynymi, z jakimi się spotkamy w najbliższych latach.

Krzysztof Kamieniecki, Instytut na rzecz Ekorozwoju dla ChrońmyKlimat.pl

Komentarze

07.10.2010 0:04 dick steel

a może główną przyczyną migracjii nie są wcale żadne nieuchwytne zmiany klimatu lecz zwyczajne przeludnienie - efekt eksplozji demograficznej ostatnich dekad?heloł

07.10.2010 9:23 zxc

Przeludnienie przyczynia się do zmian klimatycznych co potem skutkuje migracjami.

07.10.2010 14:01 Dragon

Jak zwykle nigdy nie działa tylko jeden czynnik.
Co pół roku dodajemy na świecie kolejną populację Polski. Areał ziemi rolnej już nie rośnie, bo nie ma gdzie - więc na osobę przypada coraz mniej. Do tego zanieczyszczone rzeki, zerodowane gleby, rekordowe katastrofy w stylu upałów w Rosji czy powodzi w Pakistanie. Zmiany klimatu to jeden z czynników.
A za to w krajach uprzemysłowionych wzrost populacji z wielu względów zahamował, i jak zawsze koniec wzrostu wykładniczego niesie za sobą swoje problemy (jak trudność wzrostu PKB przy kurczącej się populacji, czy sypanie się systemów emerytalnych w których na obecnych emerytów (coraz więcej) składają się obecnie pracujący (coraz mniej).

08.10.2010 2:11 gupol

no właśnie. nie trzeba żadnych katastroflnych zmian klimatu żeby spowodować migracje. zmiany klimatu stały się chłopcem do bicia. obarcza się je odpowiedzialnością za wszystkie zło i niepowodzenia rodzaju ludzkiego. w sumie to wygodne. na pogodę nie ma mocnych. ale to nie zbliża do poznania prawdy. więc może zamiast zwalać wszystko na globalne ocieplenie zajęlibyśmy się prawdziwymi problemami?

08.10.2010 11:52 Dragon

To JEST problem, być może nawet ukoronowanie całej piramidy problemów. To, że jest bardzo bezwładny i jego etap finalny jest najbardziej odległy w czasie, powoduje, że tu i teraz można go ignorować. To zresztą doskonała ilustracja naszej logiki - zajmujmy się tym, co pilne tu i teraz, a nie tym co ważne, żeby perspektywicznie zbudować coś sensownego. W zmianach klimatu ogniskuje się cały obecny model społeczno-gospodarczy, szczególnie wzrost oparty na paliwach kopalnych.
A przeanalizowanie, co powinniśmy zrobić w temacie zmian klimatu (skrótowo mówiąc, nie wyemitować CO2 więcej niż 1000GtC, czyli do połowy stulecia agresywnie ściąć emisje do 20% obecnych) zbliża nas do poznania prawdy. Bo CO2 to spalanie paliw kopalnych (i pytanie ile ich jest do tego spalenia), czyli wytwarzanie energii, czyli zapewnienie działania elektrowni, transportu, fabryk etc, co prowadzi nas do kwestii "dlaczego to rośnie i musi rosnąć", co prowadzi do kwestii pieniądza fiducjarnego i przejmowania przez Chiny & co zachodniego stylu życia, co prowadzi nas do kwestii geopolitycznych i psychologicznych itd...
Ja osobiście zacząłem swoją przygodę z megatrendami od zmian klimatu, i ciągnąc temat wyciągnąłem kolejnych 150.
Zmiany klimatu to nie 'wszystkie zło i niepowodzenia' ale raczej ukoronowanie i nieunikniona konsekwencja innych elementów układanki. I oczywiście, jeśli nie rozwiążemy tych innych problemów, to zmiany klimatu będą mieć się dobrze...

09.10.2010 20:10 gupol

czy nie wydaje Ci się czasem że tych strasznych zmian klimatu możemy poprostu nie dożyć? to są długoterminowe zjawiska a i stężenie CO2 z pewnością nie działa liniowo na klimat i z pewnością nie jest jedynym czynnikiem. przecież kiepsko nam wychodzi samo modelowa klimatu, niby wiemy dużo a jak się zagłębić w szczegóły to już mało co jest jasne. ale nie chodzi mi o negowanie tej kwestii. to jest potencjalne zagrożenie ale po pierwsze dotknie nas najpóźniej a po drugie wynika z obecnego systemu monetarno-gospodarczego. i to nim musimy się zająć w pierwszej kolejnośći. a jeśli uważasz że emisje nadal będą rosnąć to wykazujesz się pewną niekonsekwencją. sam tu gdzieś napisałeś że rok 2009 był bodajże pierwszym od dawna, kiedy emisje spadły. (tak jak tempo niszczenia lasów i konsumpcja) a wystarczył do tego tylko oil gap. to wskazuje jak delikatny i nieodporny jest ten system. trudno mi uwierzyć że emisje nadal będą rosły kiedy wydobycie zacznie spadać. popatrz gdzie rządy mają ten problem. porozumienie z kioto było śmieszne a ostatnie rozmowy w kopenhadze to już była żenada. czy nasi przywódcy sa debilami czy tylko udają i nas robią w balona? czemu mamy głośne, medialne ogólnonarodowe konferencje klimatyczne a nikt nawet nie mówi o konferencji na temat peak oil? czemu nie ma konferencji na temat teorii nieskończonego wzrostu gospodarczego? czemu nie ma konferencjii do spraw reformy systemu bankowego opartego na długu? a przecież to jest źródłem naszych problemów z klimatem i na to mamy r e a l n y wpływ. dlaczego dragon? wytłumacz mi bo nie rozumiem

09.10.2010 22:23 Dragon

Powinniśmy się kiedyś spotkać i pogadać, bo to długi temat, a czasu mało i wole go przeznaczać na trwalsze działania, niż komentarze w necie.
Ale z sympatii dla pokrewnej duszy z ZNR piszę :)

Masz oczywiście racje co do korzeni kwestii zmian klimatu. Bez zmiany kilku kluczowych elementów naszego systemu kwestia zmian klimatu jest węzłem gordyjskim. W tym systemie raczej nierozwiązywalnym. Można go tylko przeciąć. Co nastąpi, pytanie w jak bardzo niemiły sposób.

System jest delikatny i kruchy, ale nikt nie testował, jak bardzo. Z jednej strony możliwy jest scenariusz rozpadu światowej gospodarki, a wtedy o emisje z piasków roponośnych i gazu łupkowego troszczyć się nie trzeba. Ale możliwe też, że okażemy się wystarczająco kreatywny, żeby pociągnąć obecny model, łatając niedobory źródłami energii niższej jakości i o większej emisji. Wtedy kilkukrotny wzrost emisji i wyrzucenie do atmosfery ekwiwalentu 2-5 GtC jest jak najbardziej możliwe. Nawet, gdybyśmy robili to wolniej, to i tak nie ma znaczenia tempo emisji, ale jak wiele w sumie węgla (w formie CO2 czy metanu) wrzucimy do cyklu węglowego. Zdestabilizuje to hydraty metanu, wywoła anoksję oceaniczną, a jak się dobrze przyłożymy i będziemy mieli pecha, to scenariusz Wenus.
Nie za naszego życia oczywiście. Ja jednak mam dzieci i należę do tych, którzy czują się odpowiedzialni za świat jaki im zostawimy, i innym zamieszkującym Ziemię gatunkom też.
A co do czasu załamania, to zwróć uwagę, że np. przewidywania Klubu Rzymskiego z lat '70 przewidywały je raczej w połowie XXI, a nie na początku.

To, że diabli wezmą gospodarkę i cywilizację, ma znaczenie dla tych, co żyją tu i teraz, za ileś dekad świat się ustabilizuje. Może to i dla kolejnych cywilizacji lepiej, że nie będzie łatwo dostępnych paliw kopalnych. Czasem zastanawiam się, jak wyglądałyby XVIII i XIX, gdyby nie było paliw kopalnych. Byliby Newton, Pasteur, Franklin, Mozart i Faraday. Byłby postęp i rozwój myśli ludzkiej. Budowalibyśmy wiatraki, elektrownie wodne, później może i słoneczne CSP.

A odnośnie naszych przywódców, to słuchają oni naszych ekspertów. Kiedy byłem na organizowanej przez BBN konferencji dotyczącej bezpieczeństwa energetycznego, to jak słuchałem obecnych tam ekspertów, to gwarantuję Ci, że żyją w epoce sprzed 30 lat, kiedy paliwa było dość dla wszystkich, a bezpieczeństwo energetyczne zapewniało się zbudowaniem rurociągu. Na pytanie, jak widzą temat zużycia węgla w Chinach, które nie mają ropy i gazu, a za kilkanaście lat zabraknie im własnego węgla, usłyszałem, że będzie postęp techniczny a zasoby zmienią na rezerwy i będzie git. Jakie społeczeństwo, tacy eksperci i politycy. Przychylam się do opinii o debilizmie, a może raczej o krótkowzroczności i promowaniu przez obecny system polityków, którzy są specjalistami od masowania słupków sondaży i podejmowaniu łatwych decyzji pod publiczkę (jak ostatnio z dopalaczami), a nie od odejmowania ludziom od ust dziś, by za 20 lat żyło się bezpieczniej, czyściej i lepiej. Jak powiedział nasz premier: “Reformy dla nas mają sens tylko wtedy, kiedy zachowując elementarną odpowiedzialność za budżet, dają ludziom satysfakcję z życia tu i teraz, a nie satysfakcję doktrynerom albo wyłącznie przyszłym generacjom. Czujemy się odpowiedzialni za ludzi, za Polaków, którzy żyją tu i teraz, a nie w dalekiej przyszłości”

A swoją drogą zadajesz dobre pytania, na większość z nich odpowiem w książce.

10.10.2010 22:09 gupol

hehe, dzięki że poświęciłeś mi tyle swojego czasu. doceniam to;) mam nadzieję że uwzględnisz moje pytania i wątpliwości w swojej książce pod tytułem: Marcin Popkiewicz "koniec jest blisko" hehe. może okrzykną Cię polskim Richardem Heinbergiem:) ciekawe czy ktoś zna w polsce
Richarda?:) cóż, żyjemy w mediokracjii połączonej z post PRLowska plutokracją. ciężko będzię:)a fajnie by się było kiedyś spotkać. tylko podobno zajęty jesteś...ale jako fizyk, mógłbyś rozpleść swój stan kwantowy i się rozdwoić. upadek tej cywilizacjii może mieć dobre skutki. ale ja żałuję tylko jednej rzeczy. są pośrednie dowody na istnienie wody na księżycu Jowisza - Europie i to w postaci oceanu głębokiego na dziesiątki kilometrów. NASA i ESA planują wysłanie misjii w 2020 żeby to sprawdzić. może nawet zabraliby cryobota który spenetrowałby ten ocean...cóż, jeśli sytem załamie się w tej dekadzie, nigdy się nie dowiem czy planeta ziemia jest czy nie jest jedyna nosicielką życia w układzie słonecznym. i nad tym mogę zapłakać. powodzenia.

ps. myślę że wiek XVIII i XIX bez paliw kopalnych wyglądałyby jak wiek XVII i XVI hehe. podobno lampy naftowe ocaliły wieloryby przed wyginięciem. wcześniej ich tłuszczem palono w lampach. chichot historii.

11.10.2010 13:21 Dragon

Odnośnie ps:
Newton urodził się w 1643, pojawienie się metody naukowej, zmian w rolnictwie, pierwszych konstytucji i kilku innych rzeczy znacząco zmieniło bieg historii. Bez paliw kopalnych nie mielibyśmy oczywiście tak dynamicznego wzrostu populacji czy przemysłu - myślę jednak, że byłoby to lepszym scenariuszem.
W swoim czasie "specjalizowałem się" w astronomii, dwa razy nawet zostałem laureatem olimpiady astronomicznej :) Interesuję się Wszechświatem, odkryciami w kosmosie i uważam, że osiągnęliśmy niesamowicie wiele w naszym rozumieniu świata. Może też zajmowanie się rzeczami w tej skali przestrzennej i czasowej dało mi zdrowy dystans i nauczyło patrzenia na nasze ziemskie sprawy pod kątem megatrendów - widzę zresztą, że nie tylko mnie :)
Są ludzie myślący, chcący zrozumieć jak działa świat i czujący odpowiedzialność za to, co robimy - choć szkoda, że raczej w mniejszości. Wielu z nich nie zainteresowało się naszymi megatrendami, wisząc - jak ja kilkanaście lat temu - w odległym kosmosie :) Do nich staram się trafiać. Nie chcę być czarnowidzem (choć fakt, że stałe drążenie poruszanych na ZNR tematów jest przygnębiające), wolę działanie i edukowanie od narzekania że jest do d... i w ogóle nic nie da się zrobić. Może i to co nas obecnie otacza rozsypie się. Ale coś będzie po tym - są spore szanse na to, że wszyscy się nie wykończymy. To jak ze zmianami klimatu - wielu mówi, że już za późno, żeby coś zrobić. A ja mówię, że to nie tak - że istotne jest, czy zrobimy analog PETM, wymierania permiańskiego czy Wenus. Istotne też jest, czy czeka nas bankructwo finansowe, okres biedy i recesji, czy też świat Mad Maxa. Istotne jest, czy wytłuczemy 10% gatunków, czy 90 lub 100%, istotne jest, czy przy kolejnym rozdaniu ci co będą na świecie będą rozumieć "dlaczego poszło nie tak". Uważam, że jest o co walczyć, choć trochę na zasadzie, czy będzie tragicznie, czy tylko bardzo źle.

16.10.2010 22:37 Agata

Super artykuł !
<a href="http://www.google.pl">Google</a>Google

15.11.2010 0:30 wywrotowiec

tylko jak walczyć panie dragon?no i z kim?myślisz że możesz coś zrobić przeciwko połączonym siłom plutokratów,mediokratów i neoliberałów? oni mają wojsko,policję, służby wywiadowcze, płatnych morderców, pralki mózgów(telewizję) i broń jądrową. prędzej wpakują Cię do pudła pod pretekstem ekoterroryzmu niż pozwola na niekorzystne dla siebie zmiany. powiem Ci co się stanie. gdy wybuchną zamieszki oni wprowadzą stan wyjątkowy, godziny policyjne itp. zaczną ograniczać prawa obywatelskie a w pierwszej kolejności zainteresują się takimi niepokornymi działaczami jak ty. zapełnią się więzienia. sędziowie z PRLu jeszcze urzędują.tzw "salon"- pseudoelita- bogaci SBecy, PZPRowcy, ich rozwydrzone dzieci w bankach i ich plenipotenci otoczą się murem by chronić się przed wynędzniałym na skutek kryzysu ciemnogrodem. zdezorientowane wyprane mózgi nie będa wiedziały co jest grane. rzucą się sobie nawzajem do gardeł. będa się szarpać i skakać do oczu. poleje się krew. jak zwykle krew tępych biedaków. My musimy dorwać tych co pociągaja za sznurki. zniszczyć ich. przejąć władzę. ale do tego musimy przygotowywać sie już teraz. tworzyć zręby nowej organizacji. nie możemy pozwolić by sterowały nami te podłe bydlęta ze swoich stołków. nie pozwolić sie spenetrować i podzielić jak solidarnośc przy okragłym stole. inaczej rewolucja pożre własne dzieci.
myśle też że po rewolucji czasowo należałoby oddać władzę kobietom i stworzyć rodzaj matriarchatu. nie są może zbytnio rozgarniete w sprawach technicznych i pewnie ich to nie obchodzi za to maja o wiele lepsze umiejętności społeczne. potrafia rozwiazywac trudne spory bez rozlewu krwi, wbrew pozorom sa stabilniejsze emocjonalnie i o wiele silniejsze psychicznie. kobiety sa podstawą każdej rodziny. rodzina to podstawowy twór społeczny. kobiety sa podstawą społeczństw. sa zaradne, mądre i wogóle ja je lubie:) rzadziej zdarzaja się u nich różnego typu psychopatyczne aberacje jak u hitlera czy stalina i nie maja w sobie tyle ciemności i skłonności do autodestrukcji jak my. wogóle bez kobiet nie ma spokoju, pokoju i zgody (to trochę paradoks. przez nie się zabijamy a mimo to obniżają poziom agresjii np na stacjii kosmicznej:).. im wyższa ich pozycja tym lepiej. jeszcze 1 plus- kobiety generalnie nie lubia mieć władzy, nie maja obsesjii na tym punkcie i jak wiadomo chętnie oddaja inicjatywe męższczyznom-czego na poziomie państwowym nie powinniśmy wykorzystywać!. sa pomocne, wrażliwsze, sprawiedliwsze, empatia, etyka i moralnośc stoi u nich na dużo wższym poziomie i nie mają skłonności do tyrani. gdyby stworzyć im odpowiednie warunki i po prostu im pomóc- mogłyby zmienić ten padół w całkiem przyjemne miejsce. są tu może jakies kandydatki do przyszłego rządu?:)

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto