Ze zdumieniem obserwuję w
internetach rzecz niebywałą -- nagonka na klimatologów i IPCC okazała
się zbyt skuteczna, i zaczęła w końcu przeszkadzać co bardziej
umiarkowanym "sceptykom". Można to było przewidzieć: jeśli denialiści
przyzwyczaili się, że dziennikarze będą powtarzać każde, nawet
najbardziej nonsensowne ich oskarżenia i teorie spiskowe, bez prób
weryfikacji podstawowych faktów, to w końcu ktoś dżampnie
szarka i sprzeda mediom naprawdę koszmarną bzdurę.
Nastąpiło to w styczniu, gdy Science and Public Policy Institute, piórem Anthony'ego Wattsa i Josepha D'Aleo, oskarżył amerykańską agencję NOAA o świadome usuwanie z bazy danych meteorologicznych GHCN pomiarów pochodzących ze stacji położonych w zimnych regionach, co miało skutkować sfabrykowaniem globalnego ocieplenia tam, gdzie go nie było.
By zweryfikować hipotezę pierwszą (że NOAA coś specjalnie kasowała), wystarczyło zajrzeć do dokumentacji opisującej pochodzenie danych w bazie GHCN i sposoby ich aktualizacji. Falsyfikacja hipotezy drugiej (że obserwowany wzrost średniej temperatury to skutek spadku ilości stacji powoduje ) wymagała trochę więcej wysiłku, ale zdążyło to zrobić już pół internetu.
- Można było sięgnąć po publikacje Hansena opisujące analizę GISTEMP, oraz sprawdzić czy napisany w FORTRANie kod analizy implementuje tę metodologię, tak jak zrobił to John Nielsen-Gammon.
- Można było wykonać prostą demonstrację tej metodologii na danych syntetycznych, tak jak zrobiłem to ja.
- Można było wykonać bardziej skomplikowaną demonstrację tej i innych metodologii, też na danych syntetycznych, tak jak zrobił to ten bloger.
- Można było wziąć reimplementację algorytmu GISTEMP w pythonie i sprawdzić jego czułość na eliminację danych, tak jak zrobili to ludzie z projektu Clear Climate Code.
- Można było wziąć prawdziwe dane z bazy GHCN, zaimplementować własną metodę uśredniania danych, i wykazać że wynik jest zbliżony do wyników z innych analiz, tak jak zrobił to Grant Foster tutaj, Zeke Hausfather tutaj albo Rob Broberg tutaj.
- Można było pokazać, przy użyciu danych z innej bazy, i przy użyciu innej metodologii (Climate Anomaly Method, używanej przez CRU), że obserwowane ocieplenie jest realne, tak jak zrobił to Roy Spencer i Piotr Djaków.
Biorąc pod uwagę to, że błąd IPCC dotyczący tempa topnienia lodowców, był zdaniem niektórych był wystarczającym powodem by rozgonić przekupnych i nierzetelnych naukowców na cztery wiatry, oczekuję teraz równie wyważonej reakcji na błędy denialistów.
Zaczynając od redakcji Wprost.
Źródło: Doskonale Szare





