Mity sceptyków

Słońce odpowiada za zmiany klimatyczne

Po części jest to oczywiście prawda. Zmiany aktywności Słońca wpływają na zmiany temperatury. Mając na myśli zmiany aktywności, nie mówimy tu jednak o cyklach 11-letnich, tylko o zmianach dłuższych. Te wychwycić jest bardzo łatwo – wystarczy się dobrać do danych na temat ilości plam słonecznych, lub (lepiej) irradiancji. Wtedy możemy wyznaczyć 11-letnią średnią ruchomą (aby częściowo wyeliminować wpływ 11-letnich cykli słonecznych), aby prześledzić, co w zasadzie się z tą aktywnością dzieje. Należy tu dodać, że wpływ zmian aktywności słonecznej na globalną temperaturę nie jest natychmiastowy. Solanki et al. określa, że zmiany temperatury następują z około 10 letnim lagiem w stosunku do zmian aktywności słonecznej.

O ile Słońce wpływa na temperatury globalne, o tyle jednak wiązanie bieżącego ocieplenia z aktywnością słoneczną to nieporozumienie. W badaniach mających na celu ostateczne powiązanie bieżącego ocieplenia z aktywnością słoneczną niezaprzeczalny prym wiedli Henrik Svensmark wraz z Friisem-Christensenem. Praca Friisa-Christensena i Lassen z 1991 roku pokazywała korelację pomiędzy długością cyklu słonecznego, a temperaturą globalną. I to właśnie wyniki tej pracy są często przytaczane (w formie wykresu), jako rzekomy dowód na to, że aktualne ocieplenie jest spowodowane aktywnością słoneczną.

Pisał o tym też Jaworowski – wbrew temu, co usiłuje nam tu wmówić, raport IPCC jak najbardziej wspomina o wpływie promieniowania kosmicznego na klimat. Po za tym, jak pisałem wcześniej, wspomniana praca z 1991 traktuje o czym innym, niż myśli Jaworowski, a czemu daje wyraz:

Zjawisk wpływających na strumień galaktycznego promieniowania kosmicznego docierającego do dolnej troposfery, raporty IPCC nawet nie wspominają, mimo że od roku 1991 wiadomo, że ma ono decydujący wpływ na powstawanie chmur i zmiany klimatu (Friis-Christensen and Lassen, 1991).

Doprawdy? W takim razie, skoro IPCC o tym nie wspominało, to co to jest? Informacje na temat promieniowania kosmicznego znaleźć możemy również w AR4. Więc nie dość, że prof. Jaworowski myli temat pracy z 1991 (wpływ długości cykli słonecznych, nie promieniowanie kosmiczne), na dodatek rozmija się z prawdą w temacie IPCC.

Wszystkim tym, którzy podniecają się idealnie skorelowanymi wykresami aktywności słonecznej, należy zadać pytanie: dlaczego te wszystkie wykresy kończą się na latach 80. XX wieku?

Temperatura a aktywność Słońca

Źródło: Doskonale Szare

Pewnie dlatego, że sam Svensmark przyznaje, że po 1985 roku ta idealna korelacja zanika. Konkluzja? Może i aktywność słoneczna była jednym z głównych motorów zmian temperatury globalnej dopóty, dopóki nie pojawił się silniejszy.

Straszy się nas (znów Jaworowski i inni) kolejnym minimum Maundera, a co za tym idzie, znacznym ochłodzeniem klimatu. Rzeczywiście, aktywność słoneczna, wyrażona jako 11-letnia średnia irradiancja wyraźnie spada, a maksimum mamy wiele lat za sobą:

Temperatura a aktywność Słońca

Źródło: Skepticalscience

Po wyliczeniu aktualnej średniej 11-letniej irradiancji do 2009 roku okazuje się, że jest ona na poziomie sprzed 1950. Nawiązując do pracy Solanki, wskazującej na ok. 10 letni lag temperatury w stosunku do aktywności słonecznej, jak wytłumaczyć fakt, że aktywność słoneczna od 50 lat nie rośnie, a temperatura owszem?

Jeszcze z innej beczki. Minimum Maundera, którym straszy nas Jaworowski zostało dość dokładnie zbadane. Jak to wygląda liczbowo? Okazuje się, że różnica w wymuszeniu radiacyjnym pomiędzy czasami obecnymi a minimum Maundera określna jest na pomiędzy 0.17 W/m2 (Wang 2005) a 0.23 W/m2 (Krivova 2007) Tymczasem wymuszenie CO2 w odniesieniu do poziomu preindustrialnego to 1.66 W/m2 :

The global mean concentration of CO2 in 2005 was 379 ppm, leading to an RF of +1.66 [±0.17] W m–2.

Więcej na temat wpływu aktywności słonecznej i promieniowania kosmicznego przeczytać można tutaj.

Dane GISS są oszukane

Denialiści często zaprzeczają sami sobie. Jest to dość symptomatyczne, że najpierw powołują się na Svensmarka, by wyjaśnić bieżące ocieplenie promieniowaniem kosmicznym, a jednocześnie sugerują, że dane GISS są oszukane i żadnego bieżącego ocieplenia nie ma.

Więc jak to z tymi danymi GISS jest? Czy baza jest oszukana, a Svensmark i inni się znów myla, bo ocieplenia nie ma? A może baza jest poprawna, a Svensmark i inni mają rację? A może nie mają, a baza i tak jest błędna?

Pierwszym, częstym błędem jest bezpośrednie porównywanie danych GISS i UAH. U nas prym w tym wiedzie autor bloga “Chłodno o Klimacie” – na przykład w tym wpisie. Oczywiście takie bezpośrednie porównanie serii GISS i UAH jest idiotyczne, gdyż obie te serie korzystają z różnych okresów referencyjnych do wyciągania anomalii globalnych. Dla GISS jest to chłodniejszy okres 1951-1980 (stąd odchylenia GISS są zwykle większe), a dla UAH jest to cieplejszy okres 1979-1998 (stąd odchylenia UAH są mniejsze).

A jak wyglądają obie serie (GISS i UAH) po uwzględnieniu offsetu:

UAH i GISS

Porównanie serii UAH i GISS

Wykres przedstawia średnią ruchomą (12 miesięcy) dla serii GISS i UAH. Jak widzimy, obie serie zgadzają się co do trendu, ale trend UAH jest nieco mniejszy, niż trend GISS. Nie da się tu ukryć, że serie te silnie ze sobą korelują, a jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż do ich stworzenia użyto całkowicie różnych metod – są niemal identyczne!

Widzimy wyraźnie, że seria UAH silniej reaguje na ENSO, niż GISS (silne El Nino z lat 1997/8 jest znacznie silniej widoczne w serii UAH, podobnie, jak silna La Nina z okolic roku 2008).

Powodem różnic w wynikach z serii GISS i UAH nie jest to, że GISS została błędnie skonstruowana (konkretnie chodzi o zarzuty błędnej homogenizacji danych, oraz usuwania tych danych z bazy GHCN, które rzekomo wskazywały na ochłodzenie). Powodem jest fakt, iż obie te serie danych zostały skonstruowane w całkowicie odmienny sposób: GISS to pomiary naziemne ze stacji synoptycznych, UAH to pomiary satelitarne stratosfery i troposfery. Temperatura w warstwie przyziemnej (TLT) jest w UAH jedynia szacowana na podstawie temperatury środkowej troposfery.

I to głównie jest powodem różnicy (niewielkiej zresztą) w wartościach trendu

Powstaje pytanie – skoro obie serie są w miarę zgodne, to gdzie mamy owe oszustwo w serii GISS? Należy też dodać, że wartość dla stycznia 2010 jest o niemal 0.3 stopnia niższa w GISS, niż w UAH! Widać więc wyraźnie, że nie może być mowy o żadnych “homogenizacyjnych oszustwach” w serii GISS.

No przecież się ochładza!

No, ale jeśli nie Słońce, nie GISS, to może spróbujemy udowodnić, że owszem, ocieplenie było, ale się już skończyło? Dla niektórych to nic trudnego. Wystarczy przecież dać odpowiednie linie trendu i udowodnić można wszystko. A więc denialiści to właśnie robią, pod hasłem “Najcieplej było w 1998, od tego czasu się nie ociepla” i odpowiednio to dokumentują:

UAH 1998-2010 + trend

UAH 1998-2010 + trend

Oczywiście jest to czysta manipulacja. Bierze się tu najwiąkszą anomalię z lewej strony wykresu (1997/8 – ta anomalia była notabene spowodowana w dużej części silnym El Niño) i generuje linię trendu. Jak idiotyczny i manipulacyjny jest to zabieg, można zobaczyć na poniższym przykładzie:

UAH 1979-2010 + trendy

UAH 1979-2010 + trendy

Jak widać, dobierając różne, bardzo wygodne okresy, możemy otrzymać różne trendy. Podobne trendy do tego z 1998-2010 możemy wyznaczyć dla lat 1991-1997, a nawet dla dłuższego okresu w latach 1979-1994! Zabawne w tym wszystkim jest to, że każdy z tych trendów, które podobno wskazują na brak ocieplenia, jest to, że świeższe z nich znajdują się coraz wyżej. Na końcu wykresu widzimy już zwiastun kolejnego “piku El Niño”. Wygląda na to, że za 10 lat będziemy karmieni papką w stylu “globalne ocieplenie zakończyło się w 2010″. Zakład?

W Arktyce od dwóch lat przybywa lodu!

Kolejnym przykładem końca (tudzież braku) ocieplenia ma być fakt, że po minimum z roku 2007 od dwóch lat minimalna, letnia (zwykle wrześniowa) pokrywa lodowa Arktyki (lód pływający) jest co raz większa. No cóż. Po pierwsze – dwa lata to jednak nie za dużo, jeśli chodzi o analizowanie jakichkolwiek trendów, po drugie i tak zarówno w 2008, jak i w 2009 pokrywa ta była wyjątkowo niska:

Zasięg pływajacego lodu Arktyki

Zasięg pływajacego lodu Arktyki

Pobicie rekordu z 2007 powinno być (mimo ocieplenia) jeszcze przez parę następnych lat dość trudne (choć oczywiście nie niemożliwe), gdyż warunki z 2007 były ekstremalne, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę bieżące ocieplenie klimatu. Należy zauważyć, że zarówno w 2008, jak i w 2009 roku minima kształtowały się poniżej poziomu z lat 2002-2006. Nie ulega więc wątpliwości, że ostatnie lata nie mogą być dowodem na koniec ocieplenia:

Zasięg pokrywy lodowej Arktyki

Zasięg pokrywy lodowej Arktyki + odchylenia od normy

A jakie będzie minimum zasięgu pokrywy lodowej Arktyki w tym roku? To ciężko przewidzieć, gdyż w dużej mierze zależy to od odchyleń temperatur od normy w okresie od kwietnia do października, ze szczególnym uwzględnieniem okresu letniego – a więc wtedy, gdy pływający lód topi się najszybciej. Aktualnie zasięg pokrywy jest równy temu z 2007 i niższy od zeszłorocznego – na tym etapie nie można jednak wyciągać wniosków co do tego, jakie minimum zanotujemy w 2010 – proszę zauważyć, że niezwykłość roku 2007 objawiła się dopiero pod koniec czerwca.

Dowód na globalne ochłodzenie poparty wynikami z dwóch lat obserwacji arktycznego lodu, żadnym dowodem nie jest. Podobnie, jak trzy mroźne zimy z lat 1985-1987 w Europie nie były dowodem na postępujące ochłodzenie naszego kontynentu.

Lodu Antarktydy nie ubywa!

Kolejnym argumentem mającym dowodzić rzekomego braku ocieplenia jest fakt, że zasięg pokrywy lodowej Antarktydy obniża się powoli:

Zasięg lodu Antarktydy

Zasięg lodu Antarktydy + odchylania od normy

Co więcej, w ostatnich latach zasięg lodu był większy, niż wskazuje na to norma wieloletnia! Więc gdzie to ocieplenie, skoro lodu jest więcej? Tu warto sobie przypomnieć, że lód, po za powierzchnią, posiada jeszcze grubość, a nawet (co dla niektórych może być szokiem) masę! A wykres zmian tej ostatniej wygląda następująco:

Zmiany masy lodu pływającego Antarktydy

Zmiany masy lodu pływającego Antarktydy

Jak widzimy, mimo że zasięg lodu pływającego Antarktydy powiększył się, to jego masa spadła. Wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje można znaleźć tutaj.

Na tym kończę króciutki przegląd paru najbardziej znanych mitów. Więcej można znaleźć na stronie skeptical science, oraz oczywiście na blogu “Doskonale Szare”.

pl Źródło: Prognozy numeryczne GFS/WRF

Komentarze

28.08.2010 15:50 marek

Jakim cudem,ktoś jest w stanie zważyć cały lód Antarktydy,skoro jest to pokazaane na wykresach?

28.08.2010 20:23 Dragon

Kilka sposobów. Najdokładniejszych danych dostarcza badających zmiany pola grawitacyjnego Ziemi projekt Grace http://www.csr.utexas.edu/grace/

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto